Dodaj do ulubionych

Muzycy z Air pokazali klasę

IP: *.etat.lu 08.10.08, 10:13
Dawno nie widziałem artystów, którzy mieliby tak słaby kontakt z publicznością
jak chłopaki z Air. Absolutne zero polotu- "Łi low ju wery muć"- wytłumaczyć
można jedynie równie bierną postawą publiczności. Moje podrygiwanie lewą stopą
było przy skamieniałości większości publiki jak najwymyślniejszy pokaz
breakdance'u. "Koncert odegrany, kasa zgarnięta, zapominamy"- to chłopaki z
Air. "Koncert odsłuchany, można chwalić się znajomym"- to pewnie myśl dużej
części widowni. Szacunek dla tych, którzy jednak próbowali rozruszać
zblazowanych muzyków i rozleniwionych gapiów!
Edytor zaawansowany
  • Gość: Jacek IP: *.4fun.tv 08.10.08, 10:17
    Zabrakło jeszcze jednego muzyka na klawiszach - ten minimalizm nie
    do końca mi odpowiadał. Jednak mimo to było bardzo pięknie...
  • Gość: liber IP: *.sgcib.com 08.10.08, 10:51
    Cena biletu za taki minimalizm muzyczny, nie była już niestety,
    minimalna - 185 zeta, co przekroczyło moją granicę popytu.
  • krwe 08.10.08, 11:40
    no sorry ,ale jeśli ty szedłeś na Air z myślą o jakichś szalonych tańcach i
    wodzirejstwie muzyków,to chyba nie znałeś tego zespołu wcześniej.przeciesz to
    chilautowy zespół...nawet byli tacy co chcieli rozbujać muzyków.padłem
  • Gość: CannabisCulture Ww IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.08, 16:08
    Zgadzam się z kolegą w 100%!!!
    Co do kontaktu z publiką to wiadomo, że Panowie z AIR ograniczają go do minimum
    a to dlatego, że pewnie nie chodzi im o "show" tak modny teraz w Polsce a
    jedynie o pokazanie swojej koncepcji w świecie muzyki.
    Jeśli chodzi o "rozruszanie" Panów z AIR to kolega chyba przyszedł nie na ten
    koncert co trzeba!Szacunek Panie krwe;)
  • Gość: m. IP: 193.201.167.* 09.10.08, 13:06
    ..jacy to jesteśmy do przodu, znawcy i minimalizm i w ogóle. =)

    A prawda jest taka, że koncert był raczej słaby. Recenzja w Wybiórczej
    pozytywna, bo gazeta promowała występ; paru fanów się cieszy, "że jak na
    płycie"... tylko, że dla wielu nie o to chodzi w takich koncertach. A
    przynajmniej przy tej cenie biletu: easy listening jest niezły przy piwku czy w
    ciemnym pokoju, ale niekoniecznie po 185/255 pln.

    To raz. Dwa to to, że na takie koncerty głównie się chodzi potańczyć i zobaczyć
    drugie, koncertowe oblicze zespołu. Dać się zaskoczyć, odebrać coś nowego - a o
    to było tu trudno. Drobiazgi jak zmieniony pasaż klawiszowy w Kelly... czy
    świetne zakończenie cieszą, ale niedosyt pozostaje.

    Sam cały czas jestem pod wrażeniem innego koncertu w Palladium - the Cinematic
    Orchestra dwa lata temu. Panowie promowali wtedy cokolwiek leniwą płytkę -
    Człowieka z kamerą - co nie przeszkodziło im dać wspaniały, taneczny występ
    (który większość publiczności "przestała" z założonymi rękami; dramat). Tamten
    kocert zupełnie zmienił moją percepcję tego zespołu i płyty. A tu... no był Air,
    jednym uchem wpadło, drugim wypadło.

    Przejść się i tak było warto, zwłaszcza dla kawałków od Kelly... dalej (Moon
    Safari rządziło) ale nie była to nawet rewelacja miesiąca.

    Pozdrawiam wszystkich uczęszczających. :)
  • krwe 09.10.08, 22:54
    oj przestań jacy do przodu..
    po prostu nie oczekiwałbym po zespole grającym muzykę do spania czy
    kontemplacji, tańca.przecież wiadomo,ze zespół może na żywo zagrać bardziej żywo
    i brudno ale nie zmieni stylu na dance, kiedy od zawsze gra dzięki zadumy :)
    pozdro !
  • Gość: Kamil IP: *.acn.waw.pl 08.10.08, 19:01
    Wychodząc z konceru miałem mieszane uczucia - minimalizm
    minimalizmem, ale liczyłem przynajmniej na nieco bardziej
    ekstrawaganckie wykonania znznych mi już wcześniej utworów. Tuż po
    koncercie miałem wrażenie, że jedyną ich aranżacją było odjęcie
    części instrumentów (co wynikało z tego, że artystów było 3).
    Po pewnym czasie - słuchając po raz kolejny - odkrywam pewne
    niuanse. W tej chwili jestem zdania, że to co mi paradoksalnie
    "przeszkadzało" na koncercie to właśnie inni ludzie - muzyka Air -
    dla mnie przynajmniej - jest "intymna" w odbiorze. Wiele osób miało
    podczas słuchania zamknięte oczy - ja częściowo również.
    And the bottom line is: rzeczywiście - szalejące tłumy tańczące pogo
    to nie jest to czego bym się po tym oncercie spodziewał i dobrze, że
    tak się rzeczy nie potoczyły.
    Z biegem czasu koncert podoba mi się coraz bardziej.
  • Gość: Hatiff IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.10.08, 16:12
    Momentami w innej galaktyce. Było leniwie i tak miało być. Polska
    złota jesień - idealne dzwięki. Takiego oderwania potrzebowałem.
  • Gość: Hatiff IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.10.08, 16:21
    ...a tak poza, dla tych którzy przyszli bo modne, polecam film Mike
    Mils'a - Eating, Sleeping, waiting and Playing. Można bliżej się
    przyjrzeć z jakim typem ludzi mieliśmy doczynienia. Pozdrawiam
    dobrze dziś naładowanych.
  • Gość: Zelig Słuchacz IP: *.subscribers.sferia.net 08.10.08, 23:37
    Koncert był bardzo przyjemny. Muzyka inna niż na płytach, ale przecież o to
    chodzi w koncertach - żeby usłyszeć to samo, ale inaczej, mniej doskonale, choć
    naturalniej. Fajnie grali, choć przyznać muszę, że mi zabrakło np. Ce Matin
    La... Ech...

    Do fanów Rubika (czyli balkonowe refleksje):
    Strasznie Wam współczuję. No, kurde, strasznie. Zapisaliście się w pracy na
    Rubika (Feel był już we wrześniu) i miało być tak fajnie: piwo, baloniki,
    klaskanie, dziewczyny z front desku pewnie by nawet potańczyły z którymś z
    dyrektorów pomniejszych... A tymczasem dostaliście bilety na jakiś Air.
    Wyglądało to na początku jednak dobrze - takich dwóch Rubików z Francji. Chociaż
    brzydszych, co już mogło być podejrzane (no i Palladium, a nie Kongresowa). A
    nawet chyba "jakieś pedały", w czym próbował się upewnić u koleżanki z pracy
    jakiś piwosz obok. A okazało się to taką żenadą... Nikt się nie chciał z Wami
    bujać w rzędach (pewnie jakoś lepiej się ta cudowna zabawa w Sopocie nazywa), bo
    większość siedziała, siedziała... A plebs na dole stał i wcale nie zabawiał
    widzów z balkonu... Do tego muzycy nie mieli sznytu scenicznego, żadnego "Polska
    kochamy was" z francuskim akcentem. No, żenada. Następnym razem, to...
  • Gość: fronald IP: *.etat.lu 09.10.08, 16:23
    Koncert to koncert. Rządzi się swoimi prawami. Merkuriusz chce skakać? Niech
    skacze! Reszta woli słuchać z zamkniętymi oczami wczuwając się w
    najdelikatniejsze smaczki? Rewelacja! problem w tym, że nie było ani jednego ani
    drugiego. Było coś po środku, szarówa z kilkoma kolorowymi akcentami. A szkoda,
    bo wierzę, że mimo wszystko mogło być koncertowo.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka