Dodaj do ulubionych

Magister ekonomii po 11 latach szatniarką w SGH

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.06.09, 09:24
Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
Edytor zaawansowany
  • Gość: Jojko IP: 212.106.21.* 16.06.09, 09:26
    Nihil novi. Znam przypadek, że doktor biologii po UJ jest sekretarką.
  • kosmosiki 16.06.09, 09:45
    Nie podoba się stanowisko pracy - proszę się zwolnić i poszukać takiego, które
    Pani będzie odpowiadać. A nie psioczyć na pracodawcę i uważać, że coś się należy
    "bo magister". Socjalizm się skończył - teraz rynek pracy i zdolności kandydata
    decydują o jego stanowisku, wykształcenie również, ale to nie wystarczy...

    Ta Pani nie wie czego chce poza tym, że chciałaby pewnie jakieś stanowisko do
    pracy biurowej - to oznacza, że pewnie niczego konkretnego nie umie. Teraz
    generalnie poszukiwane są specjalizacje, a do biura to można z reguły zatrudnić
    średnio rozgarniętą maturzystkę, po pół roku się wyrobi.
  • lahdaan 16.06.09, 10:57
    1. Zastanawiam się po co jej magister, i to jeszcze z Biznesu Międzynarodowego.
    Studia się kończy by zdobyć wiedzę, a nie by zdobyć papierek. Teraz skoro ma
    wiedzę, to dlaczego nie założy własnego "biznesu międzynarodowego"?

    2. To ta tzw. Wyższa Szkoła. W mojej opinii władze SGH dobrze rozpoznają, że
    magister takiej "uczelni" jest niestety na poziomie studium policealnego.

    --
    "P2C2BE!" Salomon Rushdi
  • everettdasherbreed 16.06.09, 11:12
    Określenie "biznes międzynarodowy" ma wiele znaczeń, także te pejoratywne:

    - przewóz różnych panienek imieniem Natasza czy Tania (zwłaszcza) przez granice
    - przewóz spirytusu, papierosów, pirackich płyt itd.
    - "przekształcenia własnościowe" samochodów
    itd.
  • bunio34 16.06.09, 12:29
    robiłem kiedyś na zlecenie pracę licencjacką w podobnej szkole w Krakowie, praca polegała na stworzeniu prostej strony HTML. Jeśli ta pani jest taką ekonomistką jak mój zleceniodawca informatykiem, to nie dziwię się że pracuje w szatni.
  • cleryka 16.06.09, 12:40
    tu pasuje jak ulał."Stare powiedzonko



    Stare powiedzonko mojej polonistki cyt."Dyplom mata,gó..o wieta".






  • Gość: es IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 16.06.09, 13:27
    Niestety nikt jest widocznie nie powiedział że stanowisko nie przychodzi "samo", nie wystarczy mgr. Jak ktoś jest mentalnie szatniarzem to nawet jeśli ma z przodu prof. to szatniarzem będzie.

    Po drugie poziom SGH nie jest specjalnie wysoki, w przeciwieństwie do PR, i trudniej się na uczelnie dostać, skończyć to już kazdy może.

    Po trzecie niezła lekcja pokory i przestroga dla studentów SGH codziennie odbierajacych płaszcz z szatni...
  • Gość: moe IP: *.homenett.pl 16.06.09, 13:41
    Może nie dostosowane szkolnictwo do Polski ?
    Umiejętność praktycznych rzeczy ,jest obecnie w cenie.
    np. prywatny biznes wymaga sprawnego układania glinianych krasnali na paletach itp.
    A ona ,co Ona właściwie umie :).
    Po ekonomii powinna sobie biznes założyć:)
  • Gość: xyz IP: *.128.10.5.static.crowley.pl 16.06.09, 13:50
    ta pani ma przede wszystkim PRAKTYKE w tym co wczesniej robila. tak przypominam,
    bo albo przeoczyles albo nie zrozumiales kompletnie artykulu. dyplom za malo,
    praktyka za malo, to co by bylo w takim razie wystarczajace?
  • hugow 16.06.09, 16:03
    ta Pani ma praktyke na nienagannym poziomie - ale kogos trzeba
    zwolnic z publicznych firm jak chce sie miec podatek 18% a nie 27%.
    I zwalnia sie slabszych i gorszych a zostawia lepszych. Widocznie te
    osoby co zostaly mialy lepsze wyniki praktyczne a byc moze lepsze
    przygotowanie teoretyczne
    a to ze zewnetrzna firma nie chce szatniarki z magistrem - to moze
    wynikac z tego, ze widocznie lepiej niemagistrzy radza sobie
    --
    Serdecznie pozdrawiam i zycze milego dnia :-)
    *www*HuGoW
  • pensioner63 16.06.09, 16:54
    lahdaan napisał:
    > Studia się kończy by zdobyć wiedzę, a nie by zdobyć papierek.

    Niektórzy ludzie idą na studia aby zdobyć wiedzę. Sądzę, że jest to mały odsetek
    studentów. Ja poszedłem na studia aby uniknąć 3-letniej służby wojskowej. W
    efekcie w sumie spędziłem w mundurze mniej niż 150 dni. Na studia doktoranckie
    zgłosiłem się aby nie marnować czasu siedząc na etacie w pracy, bo musiałem
    odsiedzieć 3 lata po ukończeniu studiów w PRL. Prawdą jest, że wiedza, którą
    uzyskałem przy okazji pozwolila mi wykonywać nieźle płatne prace, szczególnie w
    drugiej połowie życia zawodowego - na emigracji.

    Obecnie wielu młodych ludzi idzie na studia aby rodzice dalej ich utrzymywali i
    nie musieli pracować. W efekcie studiują egzotyczne kierunki, takie aby jak
    najmniej nudne i najmniej uciążliwe. Potem narzekają, że mają magistra, a nie
    mogą znaleźć dobrze płatnej pracy o wysokim statusie społecznym.
  • Gość: gruby IP: 91.123.169.* 16.06.09, 17:00
    Gdzie sie kiedys sluzylo 3 lata? (Poza Izraelem nic mi nie przychodzi do glowy)

    Jesli sluzba trwala 3 lata, a studia 5 to rzeczywiscie lepiej bylo posiedziec w szkole bo na ostatnim roku prawie nic sie nie robi.
  • skaflok 16.06.09, 18:27
    w marynarce wojennej PRL sluzba trwala 3 lata i nie trzeba bylo byc ochotnikiem, zeby zostac marynarzem :)
    --
    "Co za syf, co za katastrofa /To kara za grzechy nasze, Bóg nas już nie kocha /Teraz Bóg kocha Niemców mają więcej pieniędzy /Chociaż wojnę przegrali a my żyjemy w nędzy"
  • everettdasherbreed 17.06.09, 07:43
    Za PRL zasadnicza służba wojskowa w jednostkach pływających, rakietowych i radiotechnicznych trwała 3 lata, w pozostałych 2 lata.
  • Gość: basia IP: *.adsl.inetia.pl 19.06.09, 19:01
    Marynarka wojenna miała całew wieki 3 lata służby.
  • Gość: maciek IP: 91.123.169.* 16.06.09, 17:04
    W dzisiejszych czasach kierunek nie ma specjalnie znaczenia. Nawet na tzw dobrych kierunkach ksztalci sie za duzo osob. To nie lata 90. ze wystarczylo skonczyc politechnike i brali Cie z otwartymi ramionami.
    Ludzi z tytulem magistra jest po prostu za duzo. Produkcja idzie tasmowo a przeciez nie kazdy moze pracowac za biurkiem bo tylu biurek po prostu nie ma.
  • Gość: fdsbh IP: *.jmdi.pl 16.06.09, 17:51
    czasem sa to osoby cos umiejace ale najczesciej nie :D
  • Gość: fhu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.09, 13:59
    Stragan z krasnalami?
  • Gość: bboy IP: *.elartnet.pl 16.06.09, 14:20
    hm... co ma d tego poziom SGH... przecież ta pani nie skończyła tej uczelni,
    tylko jakąś prywatną...
  • Gość: xyz IP: *.128.10.5.static.crowley.pl 16.06.09, 14:22
    a na prywatnej to kto wyklada? krasnoludki z lasu? w artykule jest wyraznie
    napisane, ze uczyli ja rowniez wykladowcy w SGH. no chyba nie chcesz powiedziec,
    ze brali pieniadze za nic?.....
  • bevin000 16.06.09, 17:56
    a ja chcę powiedzieć, że ona tam nie musi siedzieć, skoro jest taka
    mądra to niech sobie poszuka lepszej pracy, widać sama nie ma lepszego
    pomysłu niż narzekanie.Ja bym tam minuty nie została tylko poszukała
    pracy ekonomisty skoro mam takie wykształcenie. Widocznie z nią coś nie
    jest OK.
  • everettdasherbreed 17.06.09, 07:48
    Praca ekonomisty? Zazwyczaj dwa kierunki pracy dla ekonomisty są dostępne:

    1. Księgowość. Albo na etacie albo własne biuro rachunkowe. W okresie recesji, gdy padają firmy, księgowi też tracą pracę. A do biura rachunkowego trzeba mieć egzaminy i uprawnienia. Oraz niemało pieniędzy na otwarcie biznesu (lokal, umeblowanie, komputery, soft).

    2. Banki, np. obsługa kredytów. Tylko że w bankowości są ogromne cięcia zatrudnienia.
  • lesew 20.06.09, 17:37
    everettdasherbreed napisał: >...<

    > ...W okresie recesji,
    > gdy padają firmy, księgowi też tracą pracę. ...<

    Księgowi tracą pracę?- Może nieliczni i w ostatniej kolejności, ale ciągle są
    poszukiwani nowi, także do biur: przejrzyj ogłoszenia!
  • Gość: gość_portalu IP: *.3.pl 16.06.09, 17:34
    ona nie kończyła SGH tylko jakąś śmieszną prywatną szkółkę
  • Gość: student IP: *.aster.pl 21.06.09, 19:24
    Ogólnikowy wywód zupełnie bez znajomosci rzeczywistego stanu rzeczy.
    Przestroga dla studentów, jak najbardziej słuszna.
    Dla wyjaśnienia jednak dodam, iż mamy tu do czynienia ze
    skandalicznym przypadkiem mobbingu, tym bardziej nagannym, że ma on
    miejsce w jednej z najbardziej renomowanych polskich uczelni.
    Równie mocno, jak sam przypasek mobbingu wstrząsnął mną tytuł
    niniejszego postu! Kto lub co upoważnia autora do stwierdzenia, że
    p. mgr A. Chylińska pasuje do szatni. Kunsztem w życiu, jest
    umiejętność grania nawet trudnej roli z artyzmem i może to się p.
    Ani udaje. Pomyśl jednak drogi Autorze / Autorko, jak byś się
    czuł/a, gdyby o Tobie ktoś napisał, że pasujesz tylko do garów, albo
    do pieca.
  • cos.przykrego 16.06.09, 21:00
    gdyby nie takie szkoly - wiele ludzi nie mialoby papierow na rozum...
  • Gość: Norman IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.09, 11:32
    A ty jak jesteś nadal taki uczciwy, jak "biorąc zleconko" na czyjąś
    pracę licencjacką, to morda w kubeł, oszuście, nie masz prawa się
    wypowiadać o jakości czyichś studiów.
  • gm114 19.06.09, 03:20
    Raczej lepszy jest handel bronią i narkotykami. To Specjalność polskiej razwiedki.
  • Gość: xyz IP: *.128.10.5.static.crowley.pl 16.06.09, 11:26
    nie zmienia to faktu, ze - jak wynika z tresci artykulu- na tej szkole wyzszej wykladali rowniez pseudoprofesorowie z SGH. no chyba nie sugerujecie, ze brali pieniadze za nic i niczego szacownych studentow szkoly wyzszej nie nauczyli?....
    a tak na marginesie to ta sytuacja bardzo dobrze pokazuje, do czego sie przydaja studia w szkolach wyzszych i wszelkiej masci podyplomowki, majace za zadanie jedynie wypchanie forsa kieszeni pazernych tzw. profesorow. edukacja w polsce to obecnie edukacja dla frajerow nie szanujacych wlasnego czasu.
  • Gość: gm IP: *.cdma.centertel.pl 16.06.09, 11:41
    Moje doświadczenie podpowiada mi ,że większośc pań z dziekanatów powinna
    pracować w szatni. moze by sie czegos nauczyły
  • Gość: xyz IP: *.128.10.5.static.crowley.pl 16.06.09, 11:52
    widac czesto tam bywasz...
  • slon2002 16.06.09, 12:22
    i 5 humanistów plus 0.33 lekarza. Świetnie się zapowiada. Jeden inżynier będzie
    pracował na 10 nadzorców i 5 "od kultury" i 1/3 lekarza plus 20 emerytów i
    rencistów. To będzie cud gospodarczy, jak absolwent politechniki po studiach
    zostanie w RP.
  • slon2002 16.06.09, 12:27
    sa absolwentami i profesorami ekonomii. Jaki jest polski ekonomista, każdy
    widzi. Poziom intelektualny tych "wybitnych absolwentów" jest imponujący.
    Podobno są nawet piśmienni i czasami coś napiszą, ale to nie ma sensu.
  • Gość: xyz IP: *.128.10.5.static.crowley.pl 16.06.09, 12:38
    taki poziom intelektualny jak te uczelnie i ich grono. z tym sie zgodze. choc
    prawda jest tez to, ze tzw. "kariere" robia w polsce ci najglupsi, bo tych
    inteligentnych nie dopuszcza sie do skomplikowanych obowiazkow. mogliby przeciez
    zagrozic tym glupszym.
  • wuetend 16.06.09, 12:47
    gdzie Panowie czyszczą doły jak przystało na prawdziwie wybitne
    jednostki.




    Gość portalu: xyz napisał(a):

    > taki poziom intelektualny jak te uczelnie i ich grono. z tym sie
    zgodze. choc
    > prawda jest tez to, ze tzw. "kariere" robia w polsce ci najglupsi,
    bo tych
    > inteligentnych nie dopuszcza sie do skomplikowanych obowiazkow.
    mogliby przecie
    > z
    > zagrozic tym glupszym.


    --
    www.dobra-polityka.pl
  • Gość: xyz IP: *.128.10.5.static.crowley.pl 16.06.09, 13:18
    nie jestem panem, tylko pania i doktoryzuje sie na jednym z czolowych
    uniwersytetow w europie. uniwerek ten nie wypadl nigdy poza pierwsza swiatowa
    setke, a moj wydzial nie wypadl nigdy poza czolowa swiatowa 50-tke. mozliwosci
    rozwoju na studiach i po- wlasciwie nieograniczone. w polsce natomiast moglam co
    najwyzej obslugiwac ksero w biurze i przekladac poslednie papiery, bo wedlug
    wybitnych jednostek tobie podobnych wyzszy poziom ode mnie reprezentowala nawet
    szpetna lafirynda po szkole wyzszej, z licencjatem z europeistyki z dyplomacja.
  • Gość: m. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.09, 14:36
    1. Zna pani dzieła tych pani zdaniem słabych wykładowców, że stawia ich pani pod
    sobą w hierarchii intelektu? Ma pani większe osiągnięcia? Proszę się pochwalić!
    2. Te "mądrości" dotyczące polskiej rzeczywistości podpowiada pani przebogate
    doświadczenie wyniesione z pracy w Polsce?
    3. Nie szata zdobi człowieka. W każdym aspekcie.
  • slon2002 16.06.09, 14:47
  • Gość: xyz IP: *.128.10.5.static.crowley.pl 16.06.09, 15:02
    najwiekszym osiagnieciem wszelkiej masci "wybitnych" fachowcow w polsce sa ich
    uklady. i efekty ich reform w kraju, co akurat kazdy moze ocenic sam. tak-
    madrosci dotyczace polskiej rzeczywistosci czerpie rowniez ze swojego-
    szczesliwie krotkiego -epizodu "pracy" w Polsce, a takze z wlasnych obserwacji
    losow osob mi znanych. trudno zebym czerpala z cudzych doswiadczen. na czytanie
    "dziel" uznawanych za dziela jedynie w polsce nie marnuje czasu, zostawiam to
    osobom przekonanym o ich wybitnej wartosci. od oceny wlasnych osiagniec mam
    ekspertow swiatowego formatu, za polskich lokalnych dziekuje- nie maja mi nic do
    zaoferowania. przemawia przez ciebie zlosliwosc powodowana zawiscia, ze wyrwalam
    sie z raczek polskich pseudofachowcow uczelniano-pracodawczych i swoja harowka
    nie wypycham ich kieszeni latwymi pieniedzmi, tak jak robia to tysiace
    omamionych i zahukanych mlodych polakow.
  • soyokaze 16.06.09, 15:15
    > przemawia przez ciebie zlosliwosc powodowana zawiscia, ze wyrwalam
    > sie z raczek polskich pseudofachowcow uczelniano-pracodawczych i swoja harowka
    > nie wypycham ich kieszeni latwymi pieniedzmi, tak jak robia to tysiace
    > omamionych i zahukanych mlodych polakow.

    Mam wrażenie,że próbujesz przekonać samą siebie..
    Jakiś kompleks? Doktoryzuj się, byle prędzej, wracaj tutaj i działaj naukowo,
    kształć młodych. Zobaczymy o ile zawyżysz poziom.
  • Gość: xyz IP: *.128.10.5.static.crowley.pl 16.06.09, 15:35
    daruj sobie pseudopsychologiczne wywowdy, widac golym okiem po sarkastycznym
    tonie, ze skreca cie z zawisci. wy w polsce widzicie kompleksy w kazdym, kto sie
    nie da wam tlamsic i nie jest od was zalezny. nie dociera do was, ze nie kazdy
    musi sie wami zachwycac- no tak, w koncu jestescie taaacy genialni. "wracaj do
    polski"- a po co? nie po to z niej wyjezdzalam, zeby wracac. mam wybor i zostaje
    tam, gdzie mam udane zycie naukowe, zawodowe i prywatne.
  • Gość: gosc IP: *.chello.pl 16.06.09, 15:59
    widać, że się kompleksów nie pozbyłaś - nawet będąc na "wybitnej
    zagranicznej uczelni" musisz dowartościowywać się cudzym kosztem...
  • Gość: xyz IP: *.128.10.5.static.crowley.pl 16.06.09, 16:12
    moim kosztem probowal tu sie dowartosciowac ktos, kto sugerowal, ze przepycham
    gdzies rury. zatem wyjasnilam, ze rur nie przepycham. i nie zazdrosc, tylko sam
    sie doktoryzuj na wybitnej uczelni zagranicznej jak jestes w stanie. a o
    kompleksach juz skonczcie, bo jestescie nudni. jakbym byla zlosliwa,
    napisalabym, ze to projekcja.
  • Gość: vvv IP: *.subscribers.sferia.net 16.06.09, 17:02
    Zagraniczne wybitne uczelnie. Hehe, bo pie...e ze smiechu. Zawsze tak było że po szkole średniej Polak wjeżdzający na zagraniczną uczelnię radził sobie na niej bez problemu. Dlaczego? Bo tam macie niższy poziom. Program który jest realizowany na uczelni wyższej, w Polsce jest już przerabiany w liceum. I taka jest prawda.
    Reforma szkolnictwa miała na celu właśnie obniżenie poziomu polskiego nauczania, żeby dostosowac sie od norm europejskich.
    Zagranica juz zaczynali płakać że jak Polak przyjedzie studiowac to zgarnia wszystkie mozliwe stypendia i jest najlepszy na roku.
  • pndapetzim 16.06.09, 16:01
    Jedyną osobą która się nad sobą zachwyca jesteś tutaj Ty. Co do zawiści, również
    sama ją prezentujesz; jak rozumiem spowodowana jest tym, że nie okazałaś się
    wystarczająco silna by "nie dac się stłamsić" i pozostać "niezależną" we własnym
    kraju.
    --
    The surest way to corrupt a youth is to instruct him to hold in higher esteem
    those who think alike than those who think differently - Nietzsche
  • Gość: xyz IP: *.128.10.5.static.crowley.pl 16.06.09, 16:07
    a po co mam walczyc lokciami o prace w "szatni", skoro w cywilizowanym kraju
    wszystko przychodzi mi latwo? to nie jest logiczne. nie oczekuje zebys sie mna
    zachwycal, nie jest mi to do szczescia potrzebne. i jak widac ty tez
    zazdroscisz. wami w polsce jednak kieruja najnizsze instynkty, choc chcecie o
    sobie myslec, ze jestescie ponad to. jak nie mozecie kims dyrygowac, to
    probujecie go spuszczac w kanal- TYPOWO POLSKIE.
  • pndapetzim 16.06.09, 16:16
    > i jak widac ty tez
    > zazdroscisz. wami w polsce jednak kieruja najnizsze instynkty

    Nie no jesteś boska;) Nic co na to by wskazywało ani ja ani żaden z innych
    dyskutantów nie napisał a Tyś to i tak swym bystrym umysłem wychwyciła;)
    A jeżeli w Polsce byłaś w stanie walczyć tylko o pracę w szatni (i to łokciami)
    to już tylko Twój problem (albo i nie).

    --
    The surest way to corrupt a youth is to instruct him to hold in higher esteem
    those who think alike than those who think differently - Nietzsche
  • Gość: xyz IP: *.128.10.5.static.crowley.pl 16.06.09, 16:21
    mozesz sobie mnie obrazac, nie robi to na mnie wrazenia. a obrazanie mnie przez
    dyskutantow biore wlasnie za oznake zawisci- tak samo reagowali w mojej pracy w
    polsce, jak im powiedzialam, ze mam lepsza opcje w zyciu. typowe.
  • pndapetzim 16.06.09, 16:31
    Ależ imputowałaś mi zawiść zanim Cię tak haniebnie obraziłem - prekognicja?
    --
    The surest way to corrupt a youth is to instruct him to hold in higher esteem
    those who think alike than those who think differently - Nietzsche
  • soyokaze 16.06.09, 16:05
    Ależ to nie był sarkazm, a mnie nie skręca z zawiści, cały czas próbujesz
    wszystkim mówić, że ci zazdroszczą. Czego? Ja jestem absolutnie zadowolony z
    mojego życia, z moich studiów, z profesorów z którymi mam zajęcia, a ty usilnie
    próbujesz mi wmówić co innego. To u ciebie widzę jakąś zawiść i odnoszę
    wrażenie, że wywiozłaś całe to bagno, o którym tak piszesz, ze sobą. A chcę,
    żebyś tu przyjechała i udowodniła, zrobiła coś, a nie pieprzyła głupoty, które i
    tak nic nie zmienią. Bo skoro jest rzeczywiście tak jak mówisz, to coś byś tu
    sobą reprezentowała, nauczyła byś nas więcej niż ci nepoci i pozoranci, na razie
    jednak odnoszę wrażenie, że jesteś dokładnie taka sama, jak ci, o których
    piszesz, tylko że cię ktoś wygryzł. To, że masz swoją wizję Polski nie znaczy,
    że jest ona jedyną słuszną. Ja na przykład akceptuję fakt, że są lepsze uczelnie
    i gorsze, przyjaźniejsze naukowcom i mniej przyjazne, ale nie dostaję sraczki na
    forach tych miejsc.
    Pozdrawiam i życzę powodzenia.
    Mam nadzieję, że nie będziesz na studentach leczyć swoich kompleksów.
  • Gość: xyz IP: *.128.10.5.static.crowley.pl 16.06.09, 16:18
    naiwny studencie- myslisz ze by mnie ktos w polsce dopuscil do uczenia
    studentow?- zebym im pokazala, jak sie studiuje w cywilizowanych krajach? w
    polsce twoi panowie profesorowie wsadziliby mnie do "szatni".
  • Gość: Gość IP: *.27.28.78.cable.dyn.petrus.com.pl 18.06.09, 08:31
    Uwież mi, ja bym cię dopuściła, jeżeli byś udowodniła mi, że potrafisz uczyć i
    masz co przekazać oprócz "jak mnie tam uczyli". Ba! Po roku czasu jak byś się
    sprawdziła (jakaś publikacja lub dwie) pewnie dostałabyś jakieś bonusy. Chwilowo
    dajesz się ponieść emocjom, co jest szkodliwe w edukacji. A co do poziomu
    europejskiego - no cóż. Nie wiem kto cię uczył i na jakim kierunku, ale łatwo
    jest krytykować nie znając pełnej perspektywy. A ty krytykujesz nazbyt łatwo, co
    podważa twoją wiarygodność
  • Gość: jastu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.06.09, 09:48
    Wyjechałaś to siedź tam sobie i nie zaprzątaj sobie głowy naszym polskim
    bagienkiem, dziwi mnie strasznie, ze po tak traumatycznym przeżyciu jakim było
    dla Ciebie urodzenie się, wychowywanie się i dorastanie w Polsce, jeszcze chcesz
    mieć z nią jakikolwiek kontakt.
  • Gość: Marta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.09, 11:10
    XYZ zgadzam się z Tobą w 100%. Ci, którzy faktycznie coś potrafią,
    ludzie mądrzy są odsuwani od wszelkich poważnych obowiązków. Gdyby
    dopuszczono takich ludzi, groziłoby tym, że wykryją wszelkie
    machloje i kolesiostwo. Pseudoważne osobistości boją się, żeby ktoś
    kto ma rozum na właściwym miejscu, odpowiednią wiedzę i odwagę, nie
    wykrył układów. Nie raz przekonałam się na wielu przykładach, że
    niestety XYZ masz rację. Pozdrawiam i życzę samych sukcesów :):)
  • Gość: Student IP: *.aster.pl 21.06.09, 22:06
    Hallo XYZ,
    podoba mi się Twoja agresywność, choć to ostatnie zdanie w poście
    może niezupełnie.
    Dyskusja na forum schodzi trochę na manowce. Naprawdę chodzi tu o
    perfidny mobbing w odniesieniu do skromnej, niezamożnej, w warunkach
    polskich bezbronnej dziewczyny. Jako pracownik administacji uczelni
    podpadła kiedyś wpływowej kadrowej, która przy pomocy cynicznego dr-
    ka i kanclerza, posługując się ultimatum, ulokowała ją w szatni. Tu
    rodzi się wiele pytań, dlaczego, po co się na to zgodziła, itp? Bez
    wchodzenia w szczególy odpowiem tak. Miała i ma na utrzymaniu 80-
    letnią matkę (mgr. farmacji z rentą 800 zł) oraz córkę. Siusiu
    chodzą do sławojki za domem, a łazienka dla nich to nieosiągalne
    marzenie. Nie mogła więc pozostać bez zatrudnienia. Tak, jak jej
    obiecywano, wierzyła, że otrzyma jakiś inny etat. W rzeczywistość,
    po dwóch latach szderstw jest totalnie wyniszczna i utraciła wiarę w
    człowieka.
    Uważam, że ta sprawa powinna trafić po rozwagę senatów i studentów
    wielu europejskich uczelni. Można było o niej przeczytać w
    ubiegłotygodniowym "NIE" Nr 24 z 11.06.2009 r.na str. 11 oraz w
    Gazecie WYborczej (Stołecznej) z 16.06.2009 na str. 6.
    Byłbym Ci bardzo wdzięczny, gdybyś poinformowała znane Ci uczelnie o
    tym skandalicznym mobbingu w SGH w Warszawie.
  • gloxinia 22.06.09, 10:18
    Dyskusja na forum schodzi trochę na manowce. Naprawdę chodzi tu o
    perfidny mobbing w odniesieniu do skromnej, niezamożnej, w warunkach
    polskich bezbronnej dziewczyny. Jako pracownik administacji uczelni
    podpadła kiedyś wpływowej kadrowej, która przy pomocy cynicznego dr-
    ka i kanclerza, posługując się ultimatum, ulokowała ją w szatni. Tu
    rodzi się wiele pytań, dlaczego, po co się na to zgodziła, itp? Bez
    wchodzenia w szczególy odpowiem tak. Miała i ma na utrzymaniu 80-
    letnią matkę (mgr. farmacji z rentą 800 zł) oraz córkę. Siusiu
    chodzą do sławojki za domem, a łazienka dla nich to nieosiągalne
    marzenie. Nie mogła więc pozostać bez zatrudnienia. Tak, jak jej
    obiecywano, wierzyła, że otrzyma jakiś inny etat. W rzeczywistość,
    po dwóch latach szderstw jest totalnie wyniszczna i utraciła wiarę w
    człowieka.
    Uważam, że ta sprawa powinna trafić po rozwagę senatów i studentów
    wielu europejskich uczelni. Można było o niej przeczytać w
    ubiegłotygodniowym "NIE" Nr 24 z 11.06.2009 r.na str. 11 oraz w
    Gazecie WYborczej (Stołecznej) z 16.06.2009 na str. 6.
    Byłbym Ci bardzo wdzięczny, gdybyś poinformowała znane Ci uczelnie o
    tym skandalicznym mobbingu w SGH w Warszawie.

    Jak rozumiem, znasz SGH i stosunki w niej panujące?
    Wypowiadasz się tak, jakbyś znał wszystko od podszewki, łącznie z kulisami
    sprawy Pani Chylińskiej.
    Mobbing w SGH to bzdura. Jak można generalizować opinie w stosunku do
    pracodawcy zatrudniającego około 3000 osób i zarządzającego około 200
    samodzielnymi jednostkami. O mobbingu w jakiś jednostkach zapewne można by
    mówić, jednak najpierw trzeba wskazać, gdzie ten mobbing jest stosowany. Na
    pewno nie w całym SGH.
    Proszę się zastanowić, dlaczego przez dwa lata nigdzie nie znalazła
    zatrudnienia? Niewielka rotacja pracowników istnieje cały czas. Sporo osób
    odeszło na emerytury planowe i wcześniejsze. A jednak Pani Chylińska nie
    znalazła zatrudnienia. Pytanie: czy nie ruszyła się, żeby coś sobie załatwić w
    ramach Szkoły, czy też nikt nie chciał jej przyjąć? Może czekała, że praca sama
    do niej przyjdzie? Tak dobrze to rzadko bywa. Niezależnie, co było tego
    przyczyną, stawia to ją w niekorzystnym świetle.
    Pan Redaktor w NIE też przyjął na wiarę jej opowieść. Do tego dodał od siebie
    wątek sensacyjny o korepetycjach między wieszakami, które nigdy nie miały
    miejsca, ale atmosferę "zagęścił".
    Studencie, dobrze Ci radzę, abyś najpierw zapoznał się dogłębnie ze sprawą zanim
    zaczniesz podpuszczać kogokolwiek do upubliczniania jakichkolwiek spraw. Widać
    jeszcze nie widziałeś wystarczająco dużo w swoim życiu, żeby wiedzieć, że każdy
    medal ma dwie strony i nie zawsze ta bardziej błyszcząca jest awersem.
  • Gość: abc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.09, 14:23
    Jestem tego samego zdania , co ~~xyz : "kariere" robia w Polsce ci
    najglupsi, bo mozna nimi sterować!!!
  • soyokaze 16.06.09, 15:19
    Kariery Ci nie wróżę, choć głupoty jednak nie brakuje.
    Nieudacznik, który próbuje wytłumaczyć się głupotą innych - myślisz, że dzięki
    takim argumentom ktoś uwierzy, że to właśnie Tobie rzucano kłody pod nogi, bo
    jesteś inteligentn(y)/(a)? Ach, co za skromność.
  • Gość: xyz IP: *.128.10.5.static.crowley.pl 16.06.09, 12:33
    a ktos mu kaze?
  • Gość: Ambasada Prusakow IP: *.dip.t-dialin.net 16.06.09, 16:13
    Zauwaz, ze mozliwosci wchlaniania inzynierow przez gospodarke tez sa
    ograniczone i dzis inzynier robi to co 30 lat temu robil technik.
    Wybitnych inzynierow-projektantow do pracy naukowo-badawczej nie
    potrzeba az tak wielu a ci co maja takie talenty to jeden na kazdych
    dziesieciu inzynierow.
  • Gość: jmb2 IP: *.colc.cable.ntl.com 16.06.09, 22:18
    W Polsce jest za mało miejsc pracy dla ludzi wykształconych / na m2.

    Państwo polskie "lekką ręką", pozostawiło ten
    problem "niewidzialnej ręce rynku" a to moim zdaniem właśnie państwo
    (skoro powiedziało A i wykształciło ... powinno powiedziedź także i
    B) powinno sfinansować i stworzyć dla ludzi wykształconych i
    zdolnych odpowiednia ilość miejsc pracy np. w ośrodkach badawczo-
    rozwojowych, centrach rozliczeniowych itd. i dopiero
    wtedy "sprzedać" taką dobrze zorganizowaną firmę na rynku przy
    okazji zarabiając na tym podwójnie, finansowo oraz zachowując własny
    kapitał ludzki w Polsce oraz płacone w Polsce podatki.


    Takie zadanie organizacji "w/w centrów/firm na sprzedaż" powinno się
    zlecić każdej szanującej się uczelni wyższej jako praktycznej miary
    ich odpowiedniego poziomu nauczania. Uczelnie na tym mogłyby też
    zarabiać, więc zapewne same dbałyby o odpowiedni dobór kwalifikowany
    swojej kadry oraz programu nauczania dostosowanego do potrzeb
    szeroko pojetego rynku także rynku międzynarodowego.

    Co stoi na przeszkodzie, by to właśnie polskie firmy, Ośrodki
    Obliczeniowe/ Ośrodki Naukowo-Badawcze nie miałyby się podjąć
    ekspansji na rynku europejskim, azjatyckim, amerykańskim czy
    afrykańskim.

    Na świecie jest jeszcze setki państw słabszych od Nas, którym możemy
    pomóc też się rozwijać i dobrze na tym w przyszłości zarabiać ...

    Państwo przedsiebiorcze posiada przedsiebiorcze uczelnie i nie
    marnuje potencjału ludzkiego jak My to w Polsce potrafimy robić
    (kształcimy i wypędzamy na emigrację albo ... do szatni).

  • lesew 20.06.09, 17:55
    Gość portalu: jmb2 napisał(a):
    >...<
    >Co stoi na przeszkodzie, by to właśnie polskie firmy, Ośrodki
    Obliczeniowe/ Ośrodki Naukowo-Badawcze nie miałyby się podjąć
    ekspansji na rynku europejskim, azjatyckim, amerykańskim czy
    afrykańskim. ...<

    Absolutnie nic, pod warunkiem że podejmą działalność kabaretową i wykażą się
    odpowiednim poczuciem humoru ... - Tak tak, do tego też trzeba mieć
    kwalifikacje. Sam dyplom nie wystarczy.
  • Gość: athman29 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.06.09, 12:49
    szczególnie pewna pani z Wydziału Architektiry Politechniki
    Wrocławskiej...
  • Gość: OSTPREUSSEN. IP: *.dip.t-dialin.net 16.06.09, 16:09
    Problemem jest nadprodukcja magistrow. Juz w latach 70-tych
    ubieglego wieku kiedy studia byl rzadkoscia nie kazdy absolwent
    wydzialu ekonomiki transportu, handlu zagranicznego, gdzie studiowal
    pan Kwasnieski znalazl prace w zawodzie gdyz juz wowczas bylo trudno
    o etat i niektorzy ladowali jako inspektorzy BHP lub specjalisci od
    czterech kwitow.
  • Gość: Polibud IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.09, 13:02
    Ta pani ma złe studia, a na SGH są sami mądrzy i światli. Wasze wypowiedzi wiele
    mówią o poziomie nie tylko tej uczelni, ale i Waszej wrażliwości. Czyli jak ktoś
    nie kończy SGH to ma beznadziejne studia i nic nie umie, a po SGH to rosną sami
    Balcerowicze ;-)
    Macie bardzo duże mniemanie o sobie Otarłem się o tę uczelnię dwa razy robiąc
    podyplomówki i MBA i miałem je z "tęgimi umysłami" z SGH. Takiego poziomu
    bełkotu i samozadowolenia z własnej pseudowiedzy nie widziałem dawno. Na tle
    zagranicznych wykładowców wyglądali jak polska reprezentacja w piłkę kopaną na
    tle reprezentacji Brazylii. Marka SGH to już tylko napis na dropsach.
    A kobieta niech walczy, to jednak obciach tak potraktować pracownika ;)
  • Gość: xyz IP: *.128.10.5.static.crowley.pl 16.06.09, 13:32
    masz racje- o poziomie tej uczelni swiadczy poziom jej absolwentow. nie za
    wysoki. ale to problem nie tylko SGH ale wszystkich tzw. czolowych uniwersytetow
    ekonomicznych w kraju.
  • Gość: Hahahaha IP: *.sgh.waw.pl 16.06.09, 15:29
    W żadnej mierze Kwestura nie zajmuje się na SGH przetargami bo do
    tego jest wyspecjalizowana jednostka, jak również do kontaktów z
    organizacjami studenckimi, tyle właśnie jest prawdy w wypowiedziach
    tej Pani. No cóż była po prostu niekompetentna i tyle, gubiła
    dokumenty, miała potworny bałagan w dokumentacji. A „nowa” osobę nie
    przyuczała tylko przekazywała stanowisko pracy. Ot i tyle.
  • Gość: studencik IP: *.aster.pl 22.06.09, 12:26
    To hahahaha, brzmi trochę jak śmiech kozy w bajce "O kozie i
    pochyłym drzwie". Tylko, że w tym przypadku tym drzewem jest żywy
    człowiek, słaba kobieta z której się szydzi i psychicznie wyniszcza.
    Cóż, można zrozumieć przywary kozy, to tylko koza. ALe jeżeli tę
    kozę wspomaga wykładowca dr (nazwiska nie pamiętam, ale on tu cały
    czas jest),to już nie zabawa. Sama widziałam, jak ten dr wskazując
    palcem Tę Panią w szatni, z sarkastycznym uśmiechem (pamiętam jak
    dziś, choć był to chyba 2007)mówił "...o,o,o, a pani tutaj...,itd.
    Nazwanie takiego damskim bokserem to mało. To sadysta, a to
    zachowanie, to patologia.
  • Gość: student IP: *.aster.pl 22.06.09, 20:00
    Już Ci mówiłam, że to hahahaha, to głos kozy tej, od pochyłego
    drzewa.
    Pozdrawiam
  • Gość: X IP: *.chello.pl 16.06.09, 16:02
    Kobieto,puchu marny,ilez w Twoich wypowiedziach pogardy i
    nienawisci,az zaczynam sie zastanawiac czy nie jestes jakims
    trollem,bo to az podejrzane,ze osoba tak wyksztalcona obraza w taki
    niewyrafinowany sposob innych-m.in.mnie,nazywajac mnie
    frajerem,poniewaz ksztalce sie w Polsce. Wypraszam sobie i prosze o
    wiecej szacunku,bo zawsze zdawalo mi sie,ze wyksztalcenie to nie
    tylko swietna znajomosc roznych faktow i liczb,ale takze ogolna
    kultura i obycie. Ze nie wspomne juz o tym,iz wyksztalcony czlowiek
    nie powienien wydawac sądow tak uogolniajacych, bez dobrego
    rozeznania w temacie. Oj,ten zachod niewiele Ci pomoze,wracaj w
    rodzinne strony,tutaj lepiej pasujesz ze swoja zasciankowa
    zawiscia...
  • Gość: czyżby? IP: 193.201.167.* 16.06.09, 12:07
    /lahdaan napisał:

    1. Zastanawiam się po co jej magister, i to jeszcze z Biznesu
    Międzynarodowego.
    Studia się kończy by zdobyć wiedzę, a nie by zdobyć papierek.
    Teraz skoro ma
    wiedzę, to dlaczego nie założy własnego "biznesu międzynarodowego"?/

    Jesteś młody i jeszcze w to wierzysz, czy już taki młody nie jesteś
    i wierzysz w to mimo wszystko?
  • Gość: cichy bob IP: *.ssp.dialog.net.pl 16.06.09, 12:21
    masz rację. ja przerwałem uzupełniające studia magisterskie na ostatnim
    semestrze, bo uznałem, że zdobyta przeze mnie wiedza już jest wystarczająca,
    reszta to już doświadczenie, którego na uczelni nie zdobędę.
    teraz po 2 latach pracy "na etacie" składam wypowiedzenie i zakładam własną
    działalność. ta pani mogłaby się wykazać przedsiębiorczością i spróbować coś na
    własną rękę. a widać, że po stracie etatu nie zmieniła nawet miejsca pracy,
    tylko została na starych śmieciach, pewnie jakaś znajoma jej zaproponowała. jej
    wybór.
  • Gość: też mgr IP: *.adsl.inetia.pl 17.06.09, 00:22
    Gość portalu: cichy bob napisał(a):

    > teraz po 2 latach pracy "na etacie" składam wypowiedzenie i zakładam własną
    > działalność. ta pani mogłaby się wykazać przedsiębiorczością i spróbować coś na
    > własną rękę. a widać, że po stracie etatu nie zmieniła nawet miejsca pracy,
    > tylko została na starych śmieciach, pewnie jakaś znajoma jej zaproponowała. jej
    > wybór.

    Ludzie, myślcie! Zamiast chwalić się, że niby wykształceni jesteście. Inaczej
    zakłada się biznes, gdy się jest samemu i w razie niewypału można wrócić do mamy
    a inaczej, gdy ma się na utrzymaniu dziecko i do tego chorą matkę, którą się
    trzeba opiekować!
    Raz - że nie ma już wtedy tyle czasu, by zająć się biznesem (opieka i zajmowanie
    się domem wymaga sporo energii), a dwa - człowiek jest ostrożniejszy. Nie każdy
    jest hazardzistą.
    Nie mówiąc już o tym, że po studiach trzeba mieć też szansę popracować w swoim
    zawodzie i po prostu zdobyć doświadczenie. Ty 'cichy bob' taką szansę jako
    młody, wolny mężczyzna już miałeś. Natomiast ta kobieta jako matka ma już
    mniejsze szanse na stracie u potencjalnego pracodawcy! Więc nie wymądrzaj się!
  • Gość: x IP: *.aster.pl 22.06.09, 20:08
    co ma piernik do wiatraka, a dokładnie Twoja wypowiedz do mobbingu w
    SGH?
  • lobuz5 16.06.09, 12:23
    a ty debilu słyszałeś kiedykolwiek o mobbingu?? Nikt nie miał
    zastrzeżeń do jej pracy a nagle mówi się jej, że nie nadaje się na
    stanowisko, każe się przeszkolić nowego pracownika na własne miejsce
    a potem cicho siedzieć w szatni. Klasyczny mobbing. Od pracodawcy
    takiego jak SGH wymaga się trochę więcej niż od innych firm bo
    oprócz nauczania zadaniem szkoły jest wychowanie i kształtowanie
    postaw. Pewnie na studiach w tej materii wiele już się nie da zrobić
    ale nie zwalnia to z samego obowiązku.
    I jeszcze pytanie na koniec: załóżmy, ze twoja żona pracuje w
    firmie, szef mowi jej, ze albo się z nim prześpi albo wylatuje. Jak
    się zachowasz?? Powiesz: Kochanie rzuć tę robotę ale nie psiocz na
    pracodawcę?? Czy raczej pójdziesz dać szefowi po mordzie albo, jeśli
    jesteś cwaniakiem, poszukasz dowodów i swiadków i skierujesz sprawę
    do sądu??
    Czy to się komuś podoba czy nie zawsze będą słabsi i silniejsi i
    żeby ci drudzy nie wykorzystywali pierwszych potrzeba jeszcze kilku
    mądrych. Zastanowiłeś się baranie, czy kobieta ta nie została
    przeniesiona do szatni bo na jej miejsce czekała siostrzenica
    któregoś z profesorów?? Takie sprawy trzeba piętnować.
  • Gość: Ma-ryja IP: *.dip.t-dialin.net 16.06.09, 13:01
    lobuz5 napisał:
    > a ty debilu słyszałeś kiedykolwiek o mobbingu??
    Mobbing jest w glownej mierze sprawa struktur w organizacji oraz jednostki mobbowanej. Aby sie poddac mobbingowi trzeba dwoch - ten kto tak robi i ten, kto sobie na to pozwoli. A do tego przelozeni, ktorzy toleruja mobbing, bo nie ogarniaja organizacji, ktora kieruja.
    dane statystyczne mowia, ze osoby mobbowane z reguly na nowym stanowisku tez sa poddawane mobbingowi, bo 1. tylko w takich organizacjach znajduja prace 2. zawsze znajda oprawce, szukajcego swojej ofiary (trojkat dramatyczny z analizy transakcyjnej). Fakt, ze ta pani sie zali swiadczy o jej wrodzonej pozycji ofiary. Gdyby nia nie byla, nie opowiadalaby o niskiej rencie chorej mamy, corce w szkole, swoejej nieszczesnej karierze na uczelni, lecz wyciagnela konsekwencje i odeszla - dokadkolwiek, biorac odpowiedzialnosc za swoj los we wlasne rece.
  • Gość: też mgr IP: *.adsl.inetia.pl 17.06.09, 01:10
    Gość portalu: Ma-ryja napisał(a):

    Fakt, ze ta pani sie zali swiadczy o jej wrodzonej pozycji ofiary.
    > Gdyby nia nie byla, nie opowiadalaby o niskiej rencie chorej mamy, corce w szk
    > ole, swoejej nieszczesnej karierze na uczelni, lecz wyciagnela konsekwencje i o
    > deszla - dokadkolwiek, biorac odpowiedzialnosc za swoj los we wlasne rece.

    Kolejny "ekspert" się znalazł. To, że do tej pory życie głaskało cię po główce
    nie oznacza, że inni też muszą mieć takie szczęście. I nie oznacza to też, że
    któregoś dnia życie nie kopnie cię tak boleśnie w tyłek, że przez kilka lat
    będziesz się dźwigać. Ciekawe jakie wówczas będziesz mieć teorie na temat
    "pozycji ofiary".

    A w temacie mobbingu: "Aby sie poddac mobbingowi trzeba dwoch - ten kto tak robi
    i ten, kto sobie na to pozwoli." Ta ostatnia część zdania "kto sobie na to
    pozwoli" pokazuje, że najwyraźniej albo jesteś jeszcze dzieciakiem albo
    mobberem. Albo żyjesz pod kloszem.
    Siedzę w temacie: jest tylko portret psychologiczny mobbera. Ofiary mobbingu nie
    ma, bo może nią być każdy: zarówno ktoś słaby psychicznie, jak i osoba
    asertywna, wesoła i pewna siebie. Bo co może zrobić podwładny nawet jeśli czuje
    negatywne nastawienie bezpośredniego szefa (ale nie zna przecież jego myśli i
    zamiarów), z różnych powodów nie może złożyć "wyżej" skargi, a współpracownicy z
    powodu powszechnego konformizmu wolą udawać że nic nie widzą?
  • everettdasherbreed 17.06.09, 07:53
    Wiktymologia mówi, że istnieją osoby przyciągające agresję przestępców.
  • Gość: też mgr IP: *.adsl.inetia.pl 17.06.09, 16:12
    everettdasherbreed napisał:

    > Wiktymologia mówi, że istnieją osoby przyciągające agresję
    przestępców.
    A jakie ma to znaczenie w mobbingu "ekspercie" gdy dostaje się
    nietykalnego szefa eleminującego ze swojego otoczenia KAŻDEGO kto ma
    choć trochę oleju w głowie lub nie potrafi idealnie włazić w tyłek?
    Mobber nie szuka sobie ofiary jak złodziej okazji ale eleminuje
    niewygodnych.

    "Marian Mazur w swej niezapomnianej i nadal aktualnej
    książce "Historia naturalna polskiego naukowca" (1970) pisał: "Gdy
    niedawno odszedł jeden z takich "feudałów", którego nazwisko
    figuruje na czele prawie każdej placówki, każdego komitetu, każdej
    komisji, każdej redakcji, okazało się, że nie było komu powierzyć po
    nim kierownictwa jego zakładu - tak dalece wytępił wszelkich
    potencjalnych następców". No i rzecz jasna autor tych słów był
    tępiony za taką ocenę polskiego środowiska naukowego."
    www.nomobbing.pl/Teksty/Mobbing%20w%20srodowisku%20akademickim/Mobbing%20uczelniany.php

    Chcesz nam wmówić że w tym przypadku 100% potencjalnych nastepców
    przyciągało agresję?
  • Gość: Anty-SGH IP: *.chello.pl 16.06.09, 13:20
    1. segregacja ponad wszystko: SGH is the best, reszta to śmiecie;
    2. poziom zadufania zmaksymalizowany, aż dupa pęka;
    3. życie korpoklona to jedyne życie, nic innego się nie liczy;
    4. mobbing traci znaczenie pejoratywne, stając się zaletą.
  • aegis_of_heart 16.06.09, 17:49
    Zaciśnięte piąstki, szczęka i poślady.

    Rozkoszne.
  • Gość: cichy bob IP: *.ssp.dialog.net.pl 16.06.09, 14:39
    widocznie się tej pani na szatni podoba od 2 lat
    "(...)ta pani w 2007 roku sama poprosiła o przeniesienie do szatni z przyczyn
    rodzinnych(...)"
    bez znaczenia akurat czy sama poprosiła, czy podpisała, od 1.5 roku tkwi tam na
    własne życzenie. człowiek wykształcony i dobry w swoim fachy nie szukałby
    odpowiadającej mu pracy przez 1.5 roku
  • Gość: mixer IP: 193.110.123.* 16.06.09, 14:07
    tyłek sobie wytrzeć. Trzeba było studiować matmę lub fizykę na PW.
    Pracy dużo a płaca na dzień dobry minimum 2x średnia krajowa.
  • daga_1 16.06.09, 16:50
    Oczywiście nic nie umiała, ale musiała jeszcze wyszkolic następcę. Bo to własnie
    ten wybitny następca był niedouczony, ale znajomy. I tyle. A w socjalizmie nie
    dostawało się pracy po znajomości.
  • everettdasherbreed 17.06.09, 08:00
    W socjalizmie (PRL masz na myśli zapewnę) pracę dostawało się z rekomendacji PZPR albo SB.
  • Gość: marzena IP: *.cdma.centertel.pl 16.06.09, 17:51
    jesteś chyba jeszcze młody i nie łapiesz o co chodzi;jakie chwyty się
    wymyśla!!!!!!!!
    Oni od dawna wiedzieli , że Jej nie chcą,więc "eksmitowali Ją tam gdzie za kilka
    miesięcy wejdzie firma z zewnątrz.
    Przecież to jasne, a właściwie okropne. Tylko szkoda , że powiedzmy wykształceni
    ludzie, młodych uczą. oj szkoda.
  • Gość: basia IP: *.adsl.inetia.pl 19.06.09, 18:56
    Tak, tak racja socjalizm się skończył, i u nas w Wydawnictwie z tradycjami redaktorem technicznym zostala kucharka po zawódówce. Głąb, ktory nawet nie wie jak sie w encyklopedii szuka, No.. po alfabecie, ale tego ucza w szkołach wyższych od zawodowych. Głab nawet, sorry redaktor w życiu nie pzreczytała żadej książki, opróz obowiązkowych w szkole zawodowej z czego jest dumna.

    Dziewczyna u nas ma otwardy prezewd doktorski, i boi się kucharki zasranej. W niektoeych zakladach do mycia kibla nawet po zawodówce nie przyjmują, no ale Ona jest jak piszeszz zdolna, tzn. jej mąż remontował szefowej mieszkanie. W nowmalnym socjalistycznym chociaż nie chc e osobiscie ustroju gnój siedziałby w kuchni, a z tego co wiem dziś kucharze nawet kończą gastronomię technika i studia. Oczywiście ambitni i mądrzy. Mogący pracować w restauracjach na całym świecie. Współczuję tej pani. Bo wiem jak to jest. Mam dwa kierunki skończone, a kucharka po zawodówce , co nawet pisac nie potrafi po Polsku, tylko gwarą gada, ale już sie nauczyła trochę, rządzi.
    Człowieku zastanów się, nasz naród się cofa. Niestety.
  • Gość: student IP: *.aster.pl 22.06.09, 17:49
    Wkradł Ci się mały błąd. Nasz Naród się nie cofa. Nasz Naród jest
    cofany, a najstraszniejsze jest to, że mało skutecznie się przed tym
    broni.
  • Gość: jojko IP: 212.106.21.* 16.06.09, 15:00
    Uprzejmie donoszę, że przypadek doktor bilogoii na stanowisku sekretarki ma miejsce w sekretariacie Instytutu Fizyki Uniwersytetu Opolskiego.
  • Gość: gosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.09, 17:36
    To przypadek charakterystyczny dla polskiego rynku pracy i to
    niezaleznie od sektora - nieważne prywatny czy publiczny, nieważne
    uczelnia, urząd czy inna instytucja. Przychodzi "swojak" i trzeba
    dla niego znaleźć miejsce pracy. Jeśli takiego nie ma - trzeba kogoś
    zwolnić i nieważne jest ani jak pracował ani jakie miał
    kwalifikacje. I jeszcze trzeba swojego "następcę" przyuczyć do
    wykonywanej pracy. Ciekawe jakie kwalifikacje ma osoba, która
    zastąpiła Panią magister? Ciekawe też kto i ile skorzystał na
    wprowadzeniu zewnętrznej firmy do obsługi szatni. To się nazywa
    kształtowaniem przez uczelnie postaw przedsiębiorczości. Niestety
    Polska to kraj w którym najlepiej się rozwija korupcja i nepotyzm
  • Gość: bobi IP: *.adsl.inetia.pl 16.06.09, 09:26
    wielki mi skandal w Częstochowie młodzi same magistry i pracują tylko poniżej
    kwalifikacji jako sprzedawcy, magazynierzy, kierowcy, robotnicy na taśmach.
    Krew zalewa kiedy politycy dumni są z młodych którzy się kształcą, bo po ich
    skończeniu lądują w pracy tej samej którą mieliby z wykształceniem średnim. To
    nie wina nieprzykładania się na studiach, ale poziomu uczelni oraz
    rozbieżnością między potrzebami rynku a tym co jest oferowane w średnich miastach.
  • Gość: gość portalu IP: *.compi.net.pl 16.06.09, 09:31
    Sensacyjna historia jak z Faktu - tytuł zresztą też.

    Jak wygląda dopasowanie kwalifikacji do stanowisk w Agorze. Czyżby tam
    nie było takich przypadków?
  • Gość: niedudek IP: *.ghnet.pl 16.06.09, 09:30
    przeciez magister to nic wielkiego
    kązda ciemnota może to mieć
  • Gość: fhu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.09, 10:14
    Faktycznie, teraz przy tej ilości prywatnych uczelni to właściwie wystarczy
    opłacać czesne.
  • slon2002 16.06.09, 14:48
  • Gość: Magda IP: 77.236.9.* 16.06.09, 19:15
    Skąd wiesz, że chodzi o tego z Nazaretu?
  • Gość: kicius IP: *.legnica.vectranet.pl 16.06.09, 09:31
    w strefach ekonomicznych na stanowiskach szeregowych "roboli"
    pracuje masa ludzi z wyzszym wyksztalceniem a ich szefami sa często
    prymitywy z niepełnym średnim, (bo po zawodówce to już inteligent
    zktórym można pogadać).
  • Gość: fhu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.09, 10:07
    z pewnością znacznie więcej jest takich.
  • Gość: tedx32 IP: *.chello.pl 16.06.09, 10:19
    i bardzo dobrze! w koncu jakis porzadny kanclerz sie znalazl ktory walczy z
    przerostem zatrudnienia na uczelni (wiem bo tam studiuje). Brawo. Tak niestety
    czasem musi postapic dobry manager, nie ma gwarancji zatrudnienia tylko za
    dyplom. A ta pani pierw poskarzyla sie zwiazkom zawodowym a jak nie wyszlo to do
    prasy poszla. Brawo Panie Kanclerzu!

    Ale dziwi troche zabarwienie i fakt ze taki artykul puszcza gazeta.pl
  • Gość: Wojtek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.09, 10:32
    Walczy z przerostem zatrudnienia? Czytałeś w ogóle tekst? Przyjęli kogoś na jej miejsce, w dodatku musiała go wyszkolić.

    Gość portalu: tedx32 napisał(a):

    > i bardzo dobrze! w koncu jakis porzadny kanclerz sie znalazl ktory walczy z
    > przerostem zatrudnienia na uczelni (wiem bo tam studiuje). Brawo
  • Gość: pn IP: *.chello.pl 16.06.09, 11:07
    Skoro studiujesz na SGH to powinieneś wiedzieć, że pan kanclerz już jakiś czas
    temu złożył dymisję...
  • Gość: hehe IP: *.inetaccess.pl 16.06.09, 11:23
    Dokładnie złożył bo tak się składa że uczelnia ma ponoć ogrmone
    długi
  • absurdello 16.06.09, 11:37
    tej uczelni jest niskowartościowa skoro sama uczelnia mając tylu
    wiedzących poszła w długi.
  • mr_kagan 16.06.09, 15:24
    Mnie to nie dziwi, bowiem profesura z SGH byla i jest po
    wrazeniem "sukcesow" gospodarki amerykanskiej, ktora jest oparta,
    jak wiemy, na robieniu dlugow, i to takich nie do splacenia...
    lech.keller@gmail.com
  • Gość: xyz IP: *.128.10.5.static.crowley.pl 16.06.09, 14:20
    powaznie pytam.
  • Gość: Ma-ryja IP: *.dip.t-dialin.net 16.06.09, 15:42
    Gość portalu: kicius napisał(a):

    "w strefach ekonomicznych na stanowiskach szeregowych "roboli" pracuje masa ludzi z wyzszym wyksztalceniem a ich szefami sa często prymitywy z niepełnym średnim, (bo po zawodówce to już inteligent
    z którym można pogadać).

    Ale ci ludzie przynosza doswiadczenie na stanowiska pracy. A taki z dyplomikiem dopiero je musi zdobyc, bo na polskiej uczelni tylko na obrazku widzial maszyny i to jeszcze przestarzale. Gdyby taki jeden z drugim postudiowal chociaz semestr np. w Niemczech, to by zobaczyl, ze na studia techniczne ida z reguly ludzie, ktorzy maja juz ukonczona nauke zawodu i tytul czeladnika (spawacza, slusarza, itp). W VW przyjmuja ludzi po najnizszej podstawówce do pracy na tasme i obserwuja ich rozwoj i umiejetnosci. Potem daja im mozliwosci dalszego ksztalcenia (zostania inzynierem na koszt firmy) i ksztaltowania wlasnej osobowosci. I dopiero tacy ludzie moga mowic, ze cos potrafia i na czym sie znaja. A wszyscy inni, ktorzy skonczyli studia fundowane przez rodzicow po maturze nie maja pojecia jak wyglada produkcja, ale maja niesamowite wymagania . Troche wiecej pokory i szacunku do "roboli". Poniewaz segregujesz ludzi na (cwierc) inteligentów z dyplomkiem i "roboli", dlatego zal dusze sciska. A poza tym tacy, ktory mysla jak ty, to sa szefowie, przed ktorymi wiekszosc Polakow ucieka za granice w poszukiwaniu szacunku i godnosci.
  • Gość: kicius IP: *.legnica.vectranet.pl 16.06.09, 16:50
    Nie rozumiesz sensu wypowiedzi , niewiem skąd masz informacje o
    niemieckim szkolnictwie wyzszym, ale gdzieś od kogos usłyszałeś bo
    inaczej bys takich bredni byś nie opowoadał. No ale cóż Ma-ryja i
    wszystko jasne. jeśli chodzi o kształcenie wlasnej osobowości i tym
    podobne brednie to ci co pracują linia mogą sie nauczyc tylko
    chamstwa, wyzysku i obłudy i oni raczej nigdy nie bedą dobrze
    traktowac ewentualnych podwladnych. Taki system pracy poniżej swoich
    mozliwości i ponżej wykształcenie jest poniżający.
  • Gość: Wojtek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.09, 09:31
    Musiała wyszkolić swojego następcę - pewnie jakiś pociotek pociotka.
  • Gość: widzyk32 IP: *.chello.pl 16.06.09, 09:34
    ale pani Chylińska to już dawno temu powinna była wynieść się SGH
  • absurdello 16.06.09, 11:40
    Ma matkę pod opieką i takie skakanie w polskich warunkach rynkowych
    jest bardzo niebezpieczne i nieroztropne, Nie masz pewności czy się
    utrzymasz w następnej firmie a czynsz trzeba płacić, leki, lekarze,
    jedzenie a nie przypuszczam by z wykonywanego zawodu p. Chylińska
    odłożyła zapasy pozwalające jej przeżyć zbyt długo bez pracy (o ile
    w ogóle).
  • Gość: pixie IP: *.chello.pl 16.06.09, 21:41
    jasne. a co wg ciebie jest roztropne i bezpieczne? siedzenie na
    d.pie w jednym miejscu i czekanie az cie wypiernicza?, choc
    przeslanki ku temu byly bagatela 4 lata temu? 4 lata!!!! mogla
    szukac sorry, zwlaszcza pensja szatniarka napewno nie jest
    wygorowana. a ze swoim doswiadczeniem w kwesturze i wyksztalceniu,
    wierze by znalazla prace.
  • Gość: też mgr IP: *.adsl.inetia.pl 17.06.09, 01:20
    Gość portalu: pixie napisał(a):

    4 lata!!!! mogla
    > szukac sorry, zwlaszcza pensja szatniarka napewno nie jest
    > wygorowana. a ze swoim doswiadczeniem w kwesturze i wyksztalceniu,
    > wierze by znalazla prace.
    owszem, ale jeśli przeszła przez mobbing, to mimo bardzo dużych umiejętności i
    kwalifikacji może mieć tak niską samoocenę, że mimo złożenia tys. opert CV pracy
    nie dostanie.
  • Gość: też mgr IP: *.adsl.inetia.pl 17.06.09, 01:21
    miało być "oFert CV"
  • Gość: Michał IP: *.pl 16.06.09, 09:38
    Najpierw dają propozycję nie do odrzucenia - albo podpisze się pod
    jakimś papierem, albo zwolnienie, a potem mówią, że sama prosiła o
    przeniesienie.
  • martica 16.06.09, 09:48
    Od 11 lat - z tego co czytalam obronila sie w 2005 roku - jakie 11
    lat?
    W ogole jakim prawem w kwesturze SGH zatrudnia sie ludzi ze srednim
    wyksztalceniem, nawet w 96 roku...
    Poza tym mogla sobie zmienic prace, nie musiala podpisywac; ba, mogla
    isc do sadu jesli czula sie pokrzywdzona. Juz przestalam zalamywac
    rece i wspolczuc ofiarom losu...
    --
    Odliczam czas do Le Bourget i Air Show w Radomiu ;)
  • Gość: Lila IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.06.09, 10:43
    Chyba Salon na le Bourget już się rozpoczął - chyba, że liczysz czas
    do 2010.
  • Gość: Baranki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.09, 11:00
    Oby twoją matkę czy inną zależną osobę od ciebie spotkało to samo i
    obyś musiała podejmować decyzje z miniejszym złem w tle.
    Empatia jest przeciwieństwem znieczulicy i przy okazji ta empatia
    jest także wyznacznikiem człowieczeństwa. Stałe dochody są potrzebne
    i przerwa w ich dopływie może być conajmniej tragiczna w mniemaniu
    osoby dotkniętej nieszczęściem i pozostawionej samej sobie choćby
    mizerne i wmataczone w tą konkretną feudalną sytuację.
  • Gość: boso && kaczo IP: 132.170.59.* 16.06.09, 16:24
    "Stałe dochody są potrzebne i przerwa w ich dopływie może być
    conajmniej tragiczna w mniemaniu osoby dotkniętej nieszczęściem i
    pozostawionej samej sobie choćby mizerne i wmataczone w tą konkretną
    feudalną sytuację."

    Sprobuj "Baranku" pojechac np. do takiego kraju jak USA i tam zaczac
    glosic powyzsze teorie... a potem sprawdz, czy ktos cie poslucha!
  • Gość: Baranki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.06.09, 19:31
    Jeśli ci sie tam podoba jedź i nie wracaj szczególnie że jak czytam
    pomiedzy literkami podoba ci sie taka postawa amerykańska ... a może
    to już 15 iralndia POpieraczu ?
  • Gość: ukasz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.06.09, 09:40
    tytuł magistra nie świadczy o umiejętnościach i przygotowaniu do pracy, jeśli
    ktoś jest dobry w tym co robi to kończy studia i szuka pracy w zawodzie, sam
    tytuł to za mało, potrzebna jest jeszcze chęć rozwijania się i ambicja.
    Najlepiej jak się wali to na skargę
  • Gość: ozzy IP: *.acn.waw.pl 16.06.09, 09:40
    Znam dopbrze srodowisko pracy w SGH. Tam pracownicy administracyjni pracują
    całymi rodkzinami, wystarczy sobie wejsc na strone i porównać niektóre jednostki
    po nazwiskach. ale to nic nowego, w koncu panstwowa uczelnia, nepotyzm i
    zatrudnianie kolegó, znajmowych rodziny to chleb powszedni.
  • geszefcik 16.06.09, 09:41
    Gość portalu: adi napisał(a):

    > Tak szczerze powiedziawszy to ta Pani pasuje mi właśnie do szatni...



    Zejdź z tego forum, bo nawet na twoje bazgroły nie mogę patrzeć ty
    homo-brzydalu.
  • dfgfdg 16.06.09, 09:42
    Czy ktoś tą panią przykuł kajdankami do kaloryfera w tej szatni? A może
    podpisała jakiś cyrograf na podstawie którego musi pracować w SGH? Bo nie
    rozumiem...
  • Gość: gość IP: *.adsl.inetia.pl 16.06.09, 10:15
    o właśnie, o co tu chodzi? ja czuję , że ją po prostu nie chcą w tej pracy i nie wnikam dlaczego ( nie interesuje mnie to) ale kobita rękami i nogami trzyma się tej firmy. pracuje w rachubie a robi studia z biznesu międzynarodowego???? czemu nie księgowość? po lini? poza tym wymawianie się chorą matką to już przesada!!! każdy ma z nas rodziny: dzieci , rodziców , często dziadków , ja miałem ojca z rakiem i 90 letnią babcie po wylewie i nie przeszkodziło mi to w szukaniu pracy. aby nie chcą a ona uczepiła się jak rzep psiego ogonu, może jakąś katedrę dla tej pani nową otworzyc? i jeszcze jedno- czy to jest aż tak wielki temat , żeby o tym pisać? dla mnie to jest najsmutniejsze w tej całej historii.
  • tbernard 16.06.09, 10:26
    Tylko umknął Ci wątek o tym, że ta która była niechciana szkoliła następcę.
    Skoro następca taki mądry i wykwalifikowany, to po co mu szkolenie? Chyba, że
    następca to rodzinka lub znajomości a nie kwalifikacje i wtedy już można by się
    zastanawiać, czy aby na publicznej placówce ktoś władny zwalniać i przyjmować
    nie uprawia prywatnego folwarku. Swoją drogą zupełnie niepotrzebnie go szkoliła,
    nie piłuje się gałęzi na której się siedzi.
    Jednak tak na marginesie, to ten tytuł magistra z biznesu międzynarodowego to
    wielka lipa skoro nie próbuje w takim biznesie poszukać pracy. Zwykła produkcja
    makulatury.
  • everettdasherbreed 17.06.09, 08:03
    Bo prawdopodobnie jedyną umiejętnością wyniesioną z tego "biznesu międzynarodowego" jest umiejętność wypełnienia SAD i CMR.
  • Gość: ontos2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.09, 10:45
    smutnym jest to, że ludzie , którzy czują się upokorzeni, są przez takich jak
    ty opluwani. Nie dziwi mnie buraczana świadomość twego pokroju. Widomym znakiem
    są partie efemrydy typu Samoobrony.Brawa dla tej pani za odwagę pokazania
    rzekomych standardów tej uczelni.
  • Gość: nie-polak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.09, 12:27
    Zadziwia mnie stanowisko większości forumowiczów. Naprawdę nie
    rozumiecie, o co tu chodzi?
    Pani Chylińska kształciła się, podnosiła swoje kwalifikacje.
    Dokładnie tak, jak nakazuje rynkowe podejście do kwestii
    zatrudnienia, którego uczą "wybitni" specjaliści z SGH. Kiedy ciężką
    pracą udało jej się uzyskać wyższe wykształcenie, została
    przeniesiona do szatni. Nie dlatego przecież, że nagle straciła
    kwalifikacje do zajmowanego stanowiska, tylko dlatego, że pewnie
    komuś się nie spodobała (być może miała własny pogląd na
    prawidłowość procedur przetargowych w SGH).
    Wydaje mi się to obrzydliwe, a postawa władz uczelni - w mojej
    ocenie - uchybia godności akademickiej. Wstyd mi, że takie kadry
    kształcą w Polsce młodzież.

    Pani Chylińskiej życzę wiele odwagi w walce z tym siedliskiem
    nepotyzmu, jakim jest ta uczelnia!
  • Gość: xyz IP: *.128.10.5.static.crowley.pl 16.06.09, 14:11
    a co sie dziwisz, ze wiekszosc forumowiczow ma taki wlasnie poglad? przeciez to
    rozpieszczony lumpenproletariat z manierami hrabiny/hrabiego.a w glowie siano.
  • Gość: srewe IP: *.range86-133.btcentralplus.com 16.06.09, 10:25
    chodzi o to abyś nie odzywał się debilnie
  • Gość: zenczyk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.09, 11:54
    Synek a miałeś kiedyś rodzinę,próbowałeś ją wyżywić?W szachach istnieje
    pojęcie ruchu wymuszonego, nie robisz tego co chcesz ale do do czego
    sytuacja cię zmusza!To tylko realne życie.Z poważaniem,itd.
  • Gość: pracownik SGH IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.09, 09:43
    No cóż, za tego kanclerza ( obecnie już w okresie wypowiedzenia)
    działy się różne rzeczy. Generalnie granda co ten człowiek
    wyprawiał. Ludzie, którzy przepracowali na uczelni 20 i więcej lat,
    zostali odprawieni z kwitkiem w bardzo nieprzyjemny sposób. Powód?
    Cięcie kosztów. Szkoda tylko, że nie cięto ich wśród licznych
    znajomych kanclerza, którzy pracowlai za ogromne pieniądze.
    Nepotyzm kwitł. Dobrze, ze ten człowiek żegna się już z Uczelnią...
  • Gość: franek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.09, 10:31
    Czy jak ktoś pracował 20 lat to jest dalej przydatny? Mojego kuzyna
    przyjęli do pracy do prywatnej firmy robiącej mapy w miejsce
    starszej osoby tylko dlatego, że świeżo skończył geodezję i zna się
    na najnowszych geodezyjnych programach komputerowych. Czy to
    dziwne??
  • tbernard 16.06.09, 10:58
    Na prywatnym bazarze możesz sobie zatrudniać kuzyna, bo to rodzinka i
    kwalifikacje mają drugorzędne znaczenie. Przecież napisane było, że musiała
    szkolić następcę, więc ten następca wcale nie był bieglejszy w używanych
    narzędziach w tamtej pracy.
  • everettdasherbreed 17.06.09, 08:13
    Akurat prywatne firmy nie lubią zatrudniać pociotków, bo ci zaraz zaczynają kraść. A gdy właściciel firmy zechce wyrzucić pociotka złodzieja czy obiboka, to zaraz staje się znienawidzoną czarną owcą rodziny.
  • Gość: Uwe aus Solingen IP: *.dip.t-dialin.net 16.06.09, 09:45
    Magister biologi z Czestochowy zbiera szpargiel i truskawki,a po sezonie czysci
    konie w stajni w Solingen (Niemcy).Och pracowity Magister,zadnej pracy sie nie boi.
  • jurasmysz 16.06.09, 14:02
    Gość portalu: Uwe aus Solingen napisał(a):
    > Magister biologi z Czestochowy zbiera szpargiel i truskawki,a po
    sezonie czysci konie w stajni w Solingen (Niemcy).Och pracowity
    Magister,zadnej pracy sie nie boi.

    Ale z tego sie robi nie problemu bo tu jest dalej standard postkomu-
    nistyczny, czasem znowu potrzeba chwili. W Polsce ciagle funkcjonuje
    post: a mnie sie nalezy, ja mam dyplom, ja pracuje tu dlugo itd. Ze
    wszystkimi problemami lata sie do ZZ i prasy, zamiast zmienic prace
    jezeli jest taka sytuacja.
  • Gość: Mariash IP: *.adsl.inetia.pl 16.06.09, 09:45
    A ja się założę o co kto chce,że następczyni tej Pani,którą miała okazję
    szkolić,to jakiś pociotek,przydupas,bądź kochanka kogoś z szefostwa!
    Bo to Polska właśnie!!!
    Zakłada się ktoś?
  • Gość: Pracownik SGH1 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.09, 09:52
    Pewnie ta Pani musiała zwolnić miejsce komuś ze znajomych kanclerza,
    kadrowej lub znajomemu ich znajomych. To temat znany nie od dziś. Na
    SGH pracuje synowa i syn kadrowej, i Bóg raczy wiedzieć kto
    jeszcze. A wieloletnia sekretarka rektora? Też zatrudniła na SGH
    połowę swojej rodziny.
  • Gość: D IP: 147.252.211.* 16.06.09, 16:07
    Hej Pracowniku SGH a ty nie masz przypadkiem kuzynki na SGH?
  • Gość: fabon IP: 170.252.72.* 16.06.09, 09:47
    szkoly rezimopwe to dno!!
  • jerjar 16.06.09, 09:47
    Wyższe uczelnie, zwłaszcza te renomowane to był zawsze niewyobrażalny,
    bezduszny feudalizm.
  • zbawieni 16.06.09, 09:48
    No to ja mógłbym się nie załapać. Absolwentów Uniwersytetu
    Warszawskiego zawsze traktowali gorzej...

    kalendarzswieta.blox.pl
  • Gość: bartek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.09, 09:51
    Sam wiem co czuję ta kobieta...Wróciłem z zagranicy i obecnie jestem na etapie
    poszukiwania pracy..Zdegradowałem się już z mgr.do wykształcenia zawodowego
    żeby robić cokolwiek.Myślałem że tylko poza krajem muszę ambicję chować w kieszeń.
  • Gość: ProfesorSGH IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.09, 09:57
    Poziom nauczania spada z pieca na łeb. A ceny studiów rosną!
    Pogratulować zarządzania..
  • aegis_of_heart 16.06.09, 10:53
    Fakt, niemniej tutaj upadek jest dotkliwy szczególnie.

    Po reformie na początku lat 90. SGH została wymyślana jako uczelnia elitarna, z
    unikalnym systemem kształcenia: bezwydziałość, swobodny dobór przedmiotów,
    zrzucenie odpowiedzialności na studenta w zakresie swojej przyszłości i
    wymyślenia sposobu na siebie, zachęta dla pozanaukowych działań.
    Stawiano na szerokie kształcenie ogólne i najpierw wdrożenie pewnego sposobu
    myślenia i działania, a potem dopiero umiejętności akademickich i zawodowych.

    Wymagało to oczywiście od studentów wielkiej odpowiedzialności, wyobraźni i
    "poziomu", podobnież od wykładowców i administracji. I, jak to w życiu bywa, nie
    wszyscy ten poziom trzymali co doprowadziło do pewnych zjawisk (np. inflacji
    ocenowej oraz realizacji prawa Kopernika-Grishama pt. "gorszy wykładowca wypiera
    lepszego"). Z powodów tych oraz "dziwnych" układów kadrowych na uczelni poziom
    zaczął się obniżać; przyspieszyła to pogarszająca się jakość absolwentów liceów.

    Sytuację dobiły jednak pieniądze. Jak łatwo zauważyć, kształcenie "swobodne"
    musi być droższe. A tymczasem państwo poszło z tym przebrzydłym SGH na wojnę,
    dając niskie dotacje na jednego studenta.

    Uczelnia zaczęła kombinować, ciąć koszty, ciąć koszty...
    aż wreszcie przebił się głos, że kończymy z gimnastyką, strategia lizbońska,
    tra-ta-ta-ta, idziemy na łatwiznę i robimy z SGH szkołę zawodową.

    I tak się zmienia SGH i tak tonie chyba najlepsza (poza ultrakosztownymi per 1
    student uczelniami artystycznymi) uczelnia w Polsce.
  • Gość: ale123 IP: *.era.pl 16.06.09, 11:16
    Jako absolwent SGH, gratuluję lapidarnej i trafnej diagnozy. Mi na
    szczęście udało się jeszcze załapać na jednolite magisterskie, kiedy
    to swoboda wyboru przedmiotów po pierwszych 3 semestrach przy
    odrobinie ambicji i wyobraźni pozwalała studentom na daleko idącą
    specjalizację przy jednoczesnej wielowątkowości studiów. Niestety z
    tego co czytam i słyszę, unijny model 3+2 okazał się zabójczy dla
    koncepcji i skutkuje frustracją nie tylko tych lepszych studentów,
    lecz również profesorów skazanych na prowadzenie powierzchownych
    zajęć.

    Wątek główny artykułu wydaje mi się dość smutny - jeszcze żyję w
    przeświadczeniu, że dyplom SGH, nawet zaoczny, świadczy o pewnym
    poziomie wiedzy, ambicji i umiejętności - ale po takim tekście
    zaczynam wątpić. Przy okazji, dziwne są zarzuty, że pani ta traci
    pracę w wyniku kolesiostwa - chyba właśnie tylko dzięki znajomościom
    ta pani zawdzięcza dyplom; ale chyba nawet takiej szansy nie jest w
    stanie wykorzystać.
  • absurdello 16.06.09, 11:56
    "Wtedy była już po licencjacie. Rok później obroniła na czwórkę
    pracę magisterską z biznesu międzynarodowego
    w Wyższej Szkole
    Ekonomiczno-Informatycznej
    . Miała zajęcia także z profesorami
    SGH. - Chciałam podnieść kwalifikacje. Sama za studia płaciłam
    , nie miałam wolnego przed sesją. Łatwo nie było, bo
    opiekowałam się chorą mamą - mówi."

    Chyba jednak obrażasz tę kobietę .. :(
  • g.suss 16.06.09, 13:41
    > Chyba jednak obrażasz tę kobietę .. :(

    Nie - po prostu na poparcie swojej tezy o dewaluacji wykształcenia wykazuje się
    nieumiejętnością czytania.
  • mr_kagan 16.06.09, 15:29
    No coz, na poczatku XX wieku stanelem bylem do konkursu na posade
    adiunkta na SGH w Instytucie Gospodarki Swiatowej. Pomimo doktoratu
    (PhD) z Monash, uczelni lokujacej sie w rankingach swiatowych w
    pierwszej setce (SGH w ogole nie ma tych rankingach), oraz MA z
    Melbourne University (plus mgr z b. SGPiS), przyjeto jednak doktora
    z z SGH, bo mial on odpowiednie 'dojscia'...
  • everettdasherbreed 17.06.09, 08:20
    Gratuluję długowieczności (na początku XX wieku).

    Oraz wykształcenia ogólnego ("stanelem").

    Decyzja pracodawcy nie dziwi.
  • Gość: Pawel IP: *.4-2.cable.virginmedia.com 20.06.09, 23:34
    Czepialstwo. Nie kazdy profesor od spraw m-narodowych musi bezblednie wypowiadac
    sie po polsku, tym bardziej gdy wiele lat jest juz na emigracji.
    Poziom badan nad m-narodowymi zagadnieniami polityczno-spoleczno-ekonomicznymi
    jest w Polsce zenujacy. Polskie najwieksze autorytety w tych dziedzinach
    potrafia czesto tylko przetlumaczyc angielskie strony www.
    Na szczescie mozna wyjechac - kto chce niech sie kisi wylacznie w
    bialo-czerwonym sosie.
  • Gość: pela IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 16.06.09, 10:36
    Niby SGH ma renomę.... Ale mogę stwierdzić, że pozion nauczania na
    studiach zaocznych SGH jest niski. Mam porównanie, gdyż licencjat
    robiłam na innej uczelni.
    Dodatkowo mogę stwierdzić, że uczelnia strasznie leci na kasę -
    porażka.
  • Gość: QAZ IP: *.inetaccess.pl 16.06.09, 11:47
    Uwielbiam takie stwierdzenia. Uważam że poziom kształcenia zależy
    głównie od studenta a nie od trybu. Jeśli nie chcesz się nauczyć to
    się nie nauczysz. Sam jestem studentem studiów niestacjonarnych na
    SGH i nie mam żadnych kompleksów względem osób ze studiów dziennych.
    Co więcej wiele przedmiotów realizuję na studiach dziennych i nie
    widzę abym w jakikowliek sposób od nich odstawał. Z drugiej strony
    skoro tak Ci źle na SGH to wróć na swoją starą uczelnie najpewniej
    Harvard lub Stanford. No chyba że masz parcie na papier z logo SGH
    to niestety musisz się tu męczyć...
  • Gość: Kosmita IP: 82.177.11.* 16.06.09, 12:11
    Ja na podstawie własnych obserwacji mogę wypowiedzieć się na temat większości panienek studiujących na studiach zaocznych na SGH. Otóż z wyglądu przypominają one panie stojące na jednej z uliczek odchodzących od ul. Marszałkowskiej. Z zachowania i poziomu ambicji wyłania się podobny obraz. Dwa cm tapety, szpilki albo kozaczki i studia opłacone przez "sponsora" no i oczywiście włoski ufarbowane na blond. Po Twoim stylu pisania i dobranym słownictwie domyślam się, że jesteś jedną z tych właśnie koleżanek ;-))
  • Gość: QAZ IP: *.inetaccess.pl 16.06.09, 13:18
    Otóż "Arcygeniuszu" primo nie jestem przedstawicielem płci męskiej.

    Po drugie mój styl pisanie jest w stanie niewiele powiedzieć o mnie.
    W zasadzie nic Ci nie mówi. Odniosłem się jedynie do wypowiedzi
    przedmówcy. To że trochę złośliwie to inna sprawa. Ale gratuluję
    trafnych spostrzeżeń odnośnie niektórych studentek. Szkoda tylko, że
    uogólniasz swoje opinie. Oczywiście niesłusznie. I co najgorsze
    oceniasz ludzi na postawie czterech linijek tekstu...
  • Gość: Student IV roku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.09, 10:02
    Na SGH, w kwesturze, kasie i dziekanatach pracuje mnóstwo emerytów,
    którzy kurczowo, rękami i nogami trzymają się swoich ciepłych
    posadek. Idzie kryzys! Zwolnijcie miejsca ludziom młodym i
    wykształconym!!!
  • everettdasherbreed 16.06.09, 11:18
    Wypchniesz starszych na wcześniejsze emerytury, aby zwolnili etaty dla młodszych.

    Tylko potem będziesz narzekać na wysokie potrącenia ZUSu z zarobków.

    A przecież jedno z drugim jest związane.

    Nie należy traktować pracy jako deficytowego dobra, które musi być
    reglamentowane (np. jak cukier za PRL). Każde nowe miejsce pracy kreuje kolejne
    miejsca pracy.
  • Gość: Student IV roku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.09, 15:10
    Istotą problemu nie jest zajmowanie miejsc młodym, ale
    niekompetencja tych Pań. Mają problemy z obsługą komputera, nie
    można się z nimi porozumieć po angielsku. To stwarza ogromne
    problemy interesantom dziekanatów i kasy. Szczególnie ten ostatni
    dział jest niereformowalny. Zwyczaje jakie tam panują przypominają
    urząd pocztowy z czasów PRL-u. I co? Tacy pracownicy grzeja
    stołeczki a kompetentna, wykształcona kobieta pójdzie na bruk.
    SGH to jakaś kpina. Jedyna uczelnia, która istnieje nie dla
    studentów, a dla emerytek w niej zatrudnionych.
  • everettdasherbreed 17.06.09, 08:12
    Każdy pracownik musi być zmuszany do aktualizowania swej wiedzy.
  • Gość: fhu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.09, 10:10
    polska norma. Nie wykształcenie i kwalifikacje decydują o stanowisku i zarobkach
    w urzędach, uczelniach.
  • Gość: mona IP: 90.156.110.* 16.06.09, 09:54
    ja tą Panią doskonale rozumiem sama przepracowałam na innej wyższej uczelni (
    we Wrocławiu ), w czasie kiedy pracowałam studiowałam zaocznie, gdy prawie
    skoczyłam studia dostałam wypowiedzenie ( niby redukcja etatów ). Tak niestety
    jest że zamiast dać szansę młodym i wykształconym trzyma się pracowników
    którzy dawno powinni być na emeryturze.
  • Gość: inżynier IP: *.net.stream.pl 16.06.09, 12:39
    pod koniec zeszłego wieku studiowałem na PW. zajęcia i wykłady z pewnego
    przedmiotu miałem z panem który wyglądał na to że już dawno przekroczył wiek
    emerytalny. nie chodzi mi o wiek i o to że prawdopodobnie pracował mimo że
    uczelnia powinna mu podziękować i wysłać na emeryturę. chodzi mi o to że ten
    człowiek po kilkudziesięciu latach pracy na uczelni był ciągle magistrem. jakoś
    mi się to kłóciło jak obejrzałem jakie wymagania ma uczelnia w stosunku do
    wykładowców i jak muszą zdobywać wyższe stopnie aby się utrzymać na etacie.
  • Gość: M. IP: 195.116.242.* 16.06.09, 09:54
    No pięknie się nam Państwo Menadżerstwo przedstawiło...
  • lexgm 16.06.09, 09:56
    Studiowała na Wyższej Szkole Ekonomiczno-Informatycznej.
    Pracowała zaś w Szkole Głównej Handlowej.
    Wniosek nr 1:
    - może SGH, nie chce mieć w swoich szeregach, pracowników będących
    magistrami z WSE-I ?
    Wniosek nr 2:
    - może trzeba poszukać pracy w WSE-I ?
    Wniosek nr 3:
    - a może to wszystko pie....ić, i szukać szczęścia gdzie indziej,
    skoro nie jest się w wieku między pięćdziesiątką a śmiercią ?
  • ambl 16.06.09, 09:58
    No niezła tam dżungla
  • Gość: mgr bezrobotna IP: *.bialapodlaska.vectranet.pl 16.06.09, 10:00
    Pani kierowniczko, proszę pozwolić p. Ani rozgłaszać wszem i wobec o
    swoim wykształceniu. Dlaczego nie? Przecież Ona nie ma się czego
    wstydzić. Niech wstydzi się pani, nasz rząd i cała Najjaśniejsza, że
    pozwala, aby ludzie z wyższym wykształceniem pracowali w
    szatni!!!!!!!!!!!!! Albo byli bez pracy, tak jak ja!!!!!!!Aby byli
    wyrzucani z pracy i robili miejsce osobom ze średnim wyksztaceniem.
  • wuetend 16.06.09, 12:36
    co mniej więcej weryfikuje rynek. Są jeszcze inne czynniki, jak:
    autoprezentacja, umiejętność i chęć przyswajania nauki, motywacja,
    kultura osobista, współpraca z ludzmi.

    Pani ktoś niewlasciwie wtloczyl do glowki, ze z "wyższem to sie mnie
    nalezy". nie należy i nie będzie sie należec. Proszę się "sprzedać"
    na rynku, ale niekoniecznie na lokalnym bialskopodlaskim. I
    zaoferować coś więcej niż roszczeniową postawę.


    --
    www.dobra-polityka.pl
  • 902a 16.06.09, 12:36
    Mój kolega po studiach zamiatał dworzec, bo taką pracę dostał. Po dwóch latach
    pracy zamiatacza wyjechał za granicę a tam okazało się, że jest świetnym
    specjalistą w dziedzinie handlu. Dziś zamiast mopa nosi elegancką teczkę :)
    Pani Aniu, proszę zostawić tę szatnię i wyjechać z kraju.
  • Gość: gość IP: *.adsl.inetia.pl 16.06.09, 17:26
    gratuluje jeśli pani jedynym życiowym sukcesem było zdobycie tytułu magistra :D :D :D :D właśnie z takimi dziewczynami kiedyś kończyłem ekonomię...głupie jak but , nauka polegała na zakuciu , ale były pierwsze z mgr na wizytówkach......prawdę mówiąc nie nadawały się nawet na szatniarki, a były studentkami o wysokich średnich.....z perspektywy 20 lat mogę powiedzieć , że życie jednak pięknie to zweryfikowalo.....żadna nie zrobiła kariery , zostały co najwyżej zwykłymi biurwami.
  • manonik 16.06.09, 10:00
    google.pl -> dr dariusz ratajczak

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka