Dodaj do ulubionych

Czyzby rondo Babka nie bylo optymalne?!

28.09.09, 12:45
LINK

Ciekawe czy, sloneczko Warszawy, Geniusz Ratusza imc Galas zaplaci
za zmiane organizacji?

Ta, ktora za grube miliony "wyprodukowal" okazala sie kompletna
katastrofa - zrobila z tego ronda najbardziej kolizyjne miejsce w
Warszawie (miejsce zajmujace druga lokate w tym rankingu ma dwa razy
mniej kolizji!) i nie zmniejszyla korkow. Mam wrazenie, ze to, co
nasze sloneczko w Warszawie produkuje, nie jest w ogole analizowane
i nie sa przeprowadzane symulacje. Galas jest w koncu GENIUSZEM! Jak
mozna analizowac, poddawac pod watpliwosc, WIZJE geniusza?!

--
Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci
wiedza, gdzie ma ten otwor.
Edytor zaawansowany
  • nazimno 28.09.09, 13:04
    jak dlugo PoRD tego jednoznacznie nie ureguluje.

    Jak na razie nasze ronda sa hybrydem-potworem czyli "skrzyzowaniem
    ronda ze skrzyzowaniem" ze wszystkimi tego konsekwencjami.

    Taniej bedzie zrobic wycieczke do jakiegos innego kraju i zapoznac sie
    z istniejacymi rozwiazaniami prawnymi oraz rzeczywiasta praktyka
    projektowania tego rodzaju wezlow komunikacyjnych.

    Na eksperymenty mozna wyrzucac pieniadze w nieskonczonosc.
  • emes-nju 28.09.09, 13:09
    Akurat Babka bylo rondem az do interwencji imc Galasa.

    Potem to bylo COS, co wywolywalo nieustanne kontrowersje (oraz
    kolizje). Przede wszystkim dlatego, ze majac zielone swiatlo trzeba
    ciagle komus ustepowac pierwszenstwa!

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci
    wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • habudzik 28.09.09, 13:19
    emes-nju napisał:

    > Akurat Babka bylo rondem az do interwencji imc Galasa.
    >
    > Potem to bylo COS, co wywolywalo nieustanne kontrowersje (oraz
    > kolizje). Przede wszystkim dlatego, ze majac zielone swiatlo
    trzeba
    > ciagle komus ustepowac pierwszenstwa!
    >


    Kto komu tam ma ustapić miejsca ? Co Ty znowu bredzisz . Jesli
    jedziesz jak wskazuja strzałki to żaden kierowca zadnemu kierowcy w
    parade nie wchodzi .
    P.s. Ciekawe ja zrobia tam turbinowe ? Będzie ciężko i to finansewo.
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby
    maksymalnie wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym
    poprawa trwa najdłużej kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka
    tygodni. Potem korki powracają, kierowcy stoją jednakże na większej
    niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge (1990)]"
  • nazimno 28.09.09, 15:24
    swoje kompetencje w zakresie budowy rond zaoferowac natychmiast i
    bezplatnie miastu w celu rozwiazania tego palacego problemu. Dzieki
    takiej postawie miasto zaoszczedzi mnostwo publicznego grosza, a kolega
    habudzik otrzyma niejedno odznaczenie panstwowe nie mowiac juz o slawie,
    i szacunku.

    Moze mu tam nawet wmuruja tablice pamiatkowa.
    A to nowe "turbinowe" bedzie, ze "hohoho".
    "Rondo im. habudzika" to brzmi dumnie.
  • emes-nju 28.09.09, 15:33
    nazimno napisał:

    > swoje kompetencje w zakresie budowy rond zaoferowac natychmiast i
    > bezplatnie miastu

    Warszawy nie stac na habudzika!

    Jemu np. nawet nie chce sie obejrzec ilustrujacych tekst rysunkow i
    pierd..., ze na Babce nie da sie zrobic ronda turbinowego (tam jest
    rysunek kolorowo na bialym pokazujacy, ze mozna) albo, ze nie ma
    kolizji roznych kierunkow, przepisowo poruszajacych sie aut.

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci
    wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • tiges_wiz 28.09.09, 15:48
    heh .. jest lepiej. choc moj projekt byl troszke inny, ale czy zauwaza, ze z
    pasa lewego nie da sie pojechac "w lewo" bez zmiany pasa ;)
    --
    Stop_wypierdzianym_szrotom_z_zachodu!
  • emes-nju 28.09.09, 15:54
    tiges_wiz napisał:

    > heh .. jest lepiej. choc moj projekt byl troszke inny

    Jak dla mnie, wystarczy, ze w "turbinie" nie
    bedzie "zaprogramowanej" kolizji pomiedzy jadacymi prosto, a
    zjezdzajacymi.

    > ale czy zauwaza, ze z pasa lewego nie da sie pojechac "w lewo" bez
    > zmiany pasa ;)

    Hm... Nie widze tego.

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci
    wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • tiges_wiz 28.09.09, 16:06
    jak nawet wskoczysz od razu na pas wewnerzny, to on prowadzi co najdalej
    "prosto". zeby zjechac nastepnym trzeba znowu wskoczyc na wewnetrzny. no ale to
    juz drobiazg.
    --
    Stop_wypierdzianym_szrotom_z_zachodu!
  • emes-nju 28.09.09, 16:13
    Wedlug mnie pas trzeba zmienic tylko przy "zawracaniu". Skret w lewo
    wykonuje sie bez zmiany pasa.

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci
    wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • tiges_wiz 28.09.09, 16:29
    a faktycznie :D to mi sie na oczy rzucilo ;)
    pewnie przez to, ze tam nie ma krzyza klasycznego.

    --
    Stop_wypierdzianym_szrotom_z_zachodu!
  • habudzik 28.09.09, 16:33
    Jest za mało miejsca na to by bez przebudowy ( tylko rysunki na
    asfalcie ) zrobic turbinę . Te gazetowych oszołomów rysunki nie
    trzymaja sie skali . Na jednym cyklu 3 samochody kompletnie blokuja
    część skrzyzowania . No chyba ze nasi kierowcy olewać będą azyle .
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby
    maksymalnie wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym
    poprawa trwa najdłużej kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka
    tygodni. Potem korki powracają, kierowcy stoją jednakże na większej
    niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge (1990)]"
  • habudzik 28.09.09, 16:30
    emes-nju napisał:

    > tiges_wiz napisał:
    >
    > > heh .. jest lepiej. choc moj projekt byl troszke inny
    >
    > Jak dla mnie, wystarczy, ze w "turbinie" nie
    > bedzie "zaprogramowanej" kolizji pomiedzy jadacymi prosto, a
    > zjezdzajacymi.


    I teraz tez nie ma tylko musimy przestrzegac zasad .

    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby
    maksymalnie wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym
    poprawa trwa najdłużej kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka
    tygodni. Potem korki powracają, kierowcy stoją jednakże na większej
    niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge (1990)]"
  • habudzik 28.09.09, 16:27
    emes-nju napisał:

    > nazimno napisał:
    >
    > > swoje kompetencje w zakresie budowy rond zaoferowac natychmiast
    i
    > > bezplatnie miastu
    >
    > Warszawy nie stac na habudzika!
    >
    > Jemu np. nawet nie chce sie obejrzec ilustrujacych tekst rysunkow
    i
    > pierd..., ze na Babce nie da sie zrobic ronda turbinowego (tam
    jest
    > rysunek kolorowo na bialym pokazujacy, ze mozna)

    Gdzie chamie napisałem że sie nie da ? Napisałem ze będzie cięzko i
    to finansowo .


    albo, ze nie ma
    > kolizji roznych kierunkow, przepisowo poruszajacych sie aut.

    Bo nie ma jesli jada zgodnie z zasada z jaka na takim rondzie sie
    nalezy poruszać .


    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby
    maksymalnie wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym
    poprawa trwa najdłużej kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka
    tygodni. Potem korki powracają, kierowcy stoją jednakże na większej
    niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge (1990)]"
  • edek40 28.09.09, 16:37
    > Napisałem ze będzie cięzko i to finansowo .

    Zrobic do d..py jest tanio, a konieczna poprawka to juz tak drogo, ze az za
    drogo? Bo zrobic od razu dobrze sie nie da?
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
  • emes-nju 28.09.09, 16:53
    edek40 napisał:

    > Bo zrobic od razu dobrze sie nie da?

    Tu wlasnie jest clou calej zabawy.

    Wydano kupe pieniedzy na gniota, ktorego teraz najprawdopodobniej
    beda przebudowywac. Nie korygowac to, co nie do konca zadzialalo, a,
    za kolejne pare mln zlotych, POWTARZAC przebudowe, ktora okazala sie
    wielkim niewypalem.

    A wystarczylo przed poprzednia przebudowa przeprowadzic komuterowa
    symulacje... A tam, symulacje! Wystarczylo pomyslec jak ruch na tym
    rondzie bedzie wygladal w szczycie - jak beda sie krzyzowaly
    strumienie pojazdow i kto bedzie kogo blokowal.

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci
    wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • habudzik 28.09.09, 17:36
    emes-nju napisał:

    > edek40 napisał:
    >
    > > Bo zrobic od razu dobrze sie nie da?
    >
    > Tu wlasnie jest clou calej zabawy.


    Clou zabawy polega na tym że jakie to rondo nie będzie ( czy turbina
    czy zwykłe czy takie jak jest ) to bedą na nim problemy . Samo
    rozrysowanie chłopców z gazetki nie zmieni niczego poza tym że
    trabic będa na sibie kierowcy z innej strony


    > Wydano kupe pieniedzy na gniota, ktorego teraz najprawdopodobniej
    > beda przebudowywac.

    I tez widzę same problemy po rozmalowaniu . Chyba ze przebuduja
    całkowicie na kształt tej turbiny pod Opolem . No ale tamta turbina
    ma mniej pasów a dla polskiego kierowcy dwa pasy na rondzie to dużo
    a jak sa niedaj boże 3 pasy to juz kompletna mogiła . Juz widze jak
    beda kierowcy przestrzegali "azyli" i nie będą "ścinać" a jak dojdą
    światła późnoczerwone to..., znowu Galas będzie winien .



    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby
    maksymalnie wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym
    poprawa trwa najdłużej kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka
    tygodni. Potem korki powracają, kierowcy stoją jednakże na większej
    niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge (1990)]"
  • habudzik 28.09.09, 17:38
    edek40 napisał:

    > > Napisałem ze będzie cięzko i to finansowo .
    >
    > Zrobic do d..py jest tanio,

    Ono nie jest zrobione do dooy . Takie ronda wszędzie wygladają tak
    właśnie . Do doopy to był pomyslunek że kierowcy będa jeździć
    zgodnie z przepisami . Od razu należało wziąć pod uwagę że na
    rondzie będzie wolna amerykanka . To było nieprzemyślane właśnie .


    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby
    maksymalnie wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym
    poprawa trwa najdłużej kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka
    tygodni. Potem korki powracają, kierowcy stoją jednakże na większej
    niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge (1990)]"
  • edek40 29.09.09, 10:39
    > To było nieprzemyślane właśnie .

    A opady sniegu? Tego tez nie przemysleli, jakbysmy mieszkali na innych
    szerokosciach geograficznych? Idac dalej w temacie "przemyslenia" i zrobienia
    dobrze. Jak myslisz, czy w Polsce padaja deszcze? Mnie wydaje sie, ze tak.
    Jednak przy okazji generalnego remontu zapadnietej i zrujnowanej ul.
    Plochocinskiej, zalewanej jeziorami kaluz, nawet przy niezbyt wielkim deszczu,
    nikt "nie pomyslal", ze nalezy zrobic/poprawic odwodnienie. I co? Taniej jest
    pomyslec, wziac mozliwie duzo przeslanek do przemyslen i zrobic od razu dobrze,
    czy bazowac na mapie geodezyjnej i partolic robote?
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
  • habudzik 29.09.09, 10:52
    Nie pomyśleli albo sie nie dało . Tak jak nie dało sie pomyśleć władzom
    Entrevaux aby zrobić coś by coroczne opady deszczu nie zalewały błotem uliczek
    miasteczka.
    04320 Entrevaux
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • edek40 29.09.09, 11:06
    > Nie pomyśleli albo sie nie dało . Tak jak nie dało sie pomyśleć władzom
    > Entrevaux aby zrobić coś by coroczne opady deszczu nie zalewały błotem uliczek
    > miasteczka.

    Rozumiem, ze remont Plochocinskiej byl dobry, jesli nie znakomity, bo asfalt
    wciaz lezy i nigdy zadna, nawet malutka, lawina nie zalegla tam na tyle dlugo,
    abym mogl sie i tego czepiac.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
  • habudzik 29.09.09, 11:22
    edek40 napisał:

    > > Nie pomyśleli albo sie nie dało . Tak jak nie dało sie pomyśleć władzom
    > > Entrevaux aby zrobić coś by coroczne opady deszczu nie zalewały błotem ul
    > iczek
    > > miasteczka.
    >
    > Rozumiem, ze remont Plochocinskiej byl dobry, jesli nie znakomity,


    Nie wiem czy był taki czy siaki . Wiem jedno ze musiałbym to sam sprawdzic bo
    Tobie niestety nie można wierzyć na słowo . W kazdym razie bezmyślność czy brak
    możliwości wymyślenia złotego środka to nie Polski wynalazek . To wiem na bank .
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • edek40 29.09.09, 11:27
    > Tobie niestety nie można wierzyć na słowo . W kazdym razie bezmyślność czy brak
    > możliwości wymyślenia złotego środka to nie Polski wynalazek . To wiem na bank

    To ma byc pocieszenie? Z reszta jest takie powiedzenie: ubogiego nie stac na
    kupowanie tanich rzeczy.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
  • habudzik 29.09.09, 11:35
    edek40 napisał:

    > > Tobie niestety nie można wierzyć na słowo . W kazdym razie bezmyślność cz
    > y brak
    > > możliwości wymyślenia złotego środka to nie Polski wynalazek . To wiem na
    > bank
    >
    > To ma byc pocieszenie?

    Nie to ma być wyjaśnienie że nie tylko po Polaku wychodzącym z kibla śmierdzi .
    Niemiec jak nakituje to też fiołkami nie pachnie . Takie działania sa typowe dla
    każdego , czy to Polska czy Niemcy czy USA .

    Z reszta jest takie powiedzenie: ubogiego nie stac na
    > kupowanie tanich rzeczy.

    Jest też inne powiedzenie : oszczedzaja bogaci i nam sie opłaci .
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • edek40 29.09.09, 11:39
    > Jest też inne powiedzenie : oszczedzaja bogaci i nam sie opłaci .

    To powiedzenie rowniez trzeba wlasciwie rozumiec. Chodzi bowiem o to, aby
    oszczedzac, ale nie kosztem innych - tu uzytkownikow tonacych w kaluzach.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
  • habudzik 29.09.09, 11:42
    edek40 napisał:

    > > Jest też inne powiedzenie : oszczedzaja bogaci i nam sie opłaci .
    >
    > To powiedzenie rowniez trzeba wlasciwie rozumiec. Chodzi bowiem o to, aby
    > oszczedzac, ale nie kosztem innych - tu uzytkownikow tonacych w kaluzach.

    No dobra lae czyim kosztem ? I dlaczego ich kosztem ?
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • edek40 29.09.09, 11:46
    > No dobra lae czyim kosztem ? I dlaczego ich kosztem ?

    Zawsze bylo widac, ze na motoryzacji i kwestiach technicznych z nia zwiazanych
    nie znasz sie za grosz. Naprawde nie wiesz jakie mozesz poniesc koszty, gdy
    bedziesz jechal swoim "a", a z przeciwka ktos chlusnie Ci w komore silnika fala
    wody?
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
  • starypryka 29.09.09, 11:49
    edek40 napisał:

    > Naprawde nie wiesz jakie mozesz poniesc koszty, gdy
    > bedziesz jechal swoim "a", a z przeciwka ktos chlusnie Ci w komore silnika fala
    > wody?

    Mogę zgadnąć?
    Jesli nie jest to Renault to koszty są zerowe...
  • edek40 29.09.09, 11:56
    > Jesli nie jest to Renault to koszty są zerowe...

    W moim aucie cala istotna elektryka i elektronika miesci sie tuz pod sama
    pokrywa silnika. W sumie zalanie mi nie grozi.

    Wez teraz dowolne auto, ktore z braku miejsca np. alternator z reguly ma
    umieszczony nisko, dodaj breje z opadow topniejacego sniegu, ze spora
    zawartoscia soli z posypywania jezdni. Nastepnie wjedz powoli, powolutku w
    kaluze po osie i jedz. A potem wyobraz sobie debila w ciezarowce z przeciwka,
    ktory w d..pie ma Twoja obecnosc i wjedza w te kaluze z predkoscia 50 km/h.
    Pomysl jakie szkody moze spowodowac slona woda napelniajaca komore silnika
    dowolnego auta.

    Zauwazasz, ze gdyby nie oszczednosc przy budowie odwodnieia, taki debil nie
    zalalby komory silnika?

    A nawet jesli ta oszczednosc dotyka tylko wlascicieli meganek, to i tak ktos zle
    zrozumial "oszczedzanie".
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
  • habudzik 29.09.09, 11:54
    Nie o to pytałem . pytałem czyim kosztem chcesz oszczędzać jesli nie kosztem
    korzystajacych z ulicy . Chcesz odebrać dzieciom komputery ze szkół by mieć kase
    na wyrównanie Płochocińskiej?
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • edek40 29.09.09, 12:00
    > Nie o to pytałem . pytałem czyim kosztem chcesz oszczędzać jesli nie kosztem
    > korzystajacych z ulicy . Chcesz odebrać dzieciom komputery ze szkół by mieć kase
    > na wyrównanie Płochocińskiej?

    Znowu demagogia?

    Oczywiscie chodzi ci o to, ze na spier... roboty pieniadze byly, na poprawki nie ma, albo dzieci nie beda mialy komputerow? Dlatego wlasnie od razu trzeba bylo zrobic dobrze. Tu wystarczy row odwadniajacy, ktory nie wiedziec czemu wykopano po tej stronie jezdni, ktora z uwagi na ukos odwadniajacy, jest wyzej. Znaczy sie wystarczylo wykopac jeden row, ale po wlasciwej stronie...
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
  • habudzik 29.09.09, 12:03
    Rów nie ma być po właściwej stronie tylko tam gdzie spadek jest odpowiedni . Na
    kim chciałbyś oszczędzić robiąc super odwodnienie nawet od razu ?
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • edek40 29.09.09, 12:31
    > Rów nie ma być po właściwej stronie tylko tam gdzie spadek jest odpowiedni .

    No wlasnie.

    > Na kim chciałbyś oszczędzić robiąc super odwodnienie nawet od razu ?

    Twoim mniemaniu odwodnienie jest dobre, gdy row jest po przeciwnej stronie niz
    kaluza, a jest super odwodnieniem, gdy row jest tam, gdzie gromadzi sie woda?
    Smieszne.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
  • habudzik 29.09.09, 12:37
    Nie zrozumiałeś . Rów musi być tak usytuowany by w nim woda płynęła a nie stała
    . On musi miec spadek
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • edek40 29.09.09, 12:47
    > Nie zrozumiałeś . Rów musi być tak usytuowany by w nim woda płynęła a nie stała
    > . On musi miec spadek

    Przyznam, ze gdybym sam napisal takie mondre zdanie, to peklbym z dumy.

    Tak sie zastanawiam co jest lepsze - czy row wypelniony woda splywajaca w
    kierunku spadku drogi, czy pusty row, bo wybudowano go po przeciwnej stronie.
    Moze chodzi o to, aby row sluzyl dlugo, nie zamulany przez wody opadowe, co
    niewatpliwie groziloby mu, gdyby umieszczono go po tej stronie, ktora edkowi
    wydaje sie bardziej zasadna. I na tym ma polegac oszczednosc? To moze lepiej
    budowac drogi i zakazywac poruszania sie po nich. Mniej beda sie zuzywac i
    bedzie je mozna pokazywac wycieczkom.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
  • habudzik 29.09.09, 12:53
    edek40 napisał:

    > > Nie zrozumiałeś . Rów musi być tak usytuowany by w nim woda płynęła a nie
    > stała
    > > . On musi miec spadek
    >
    > Przyznam, ze gdybym sam napisal takie mondre zdanie, to peklbym z dumy.
    >
    > Tak sie zastanawiam co jest lepsze - czy row wypelniony woda splywajaca w
    > kierunku spadku drogi, czy pusty row, bo wybudowano go po przeciwnej stronie.

    Być może to edyne miejsce usytuowaninia tego rowu zapewniajace spadek w
    odpowiednim kierunku .Nie wiem .
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • edek40 29.09.09, 13:00
    > Być może to edyne miejsce usytuowaninia tego rowu zapewniajace spadek w
    > odpowiednim kierunku .Nie wiem .

    Alez Ty bzdety wypisujesz! Jesli jest to jedyne miejsce, to prawidlowo nalezalo
    pochylic jezdnie w kierunku tego rowu. Albo jezdnie budowac w jednym miejscu, a
    rowy np. w gorach, gdzie spadek jest zapewniony.

    A tak miedzy nami, to row od strony Kanalu Zeranskiego moglby oprozniac sie do
    tego Kanalu. A wykopali go po drugiej stronie. Smieszne, ale czy na pewno
    tansze? Bo jezdnia pochylona jest w kierunku Kanalu. Przynajmniej tak mi sie
    wydaje, z uwagi na to, ze kaluza wyraznie glebsza jest od tej strony.

    Tylko nie pisz, ze taniej bylo pochylic jezdnie w te strone, a row taniej
    wybudowac po drugiej stronie.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
  • habudzik 29.09.09, 13:04
    Na pewno tańsze od przepompowni lub zmiany biegu drogi/ulicy . Zaoszczędzili na
    Was a na kim innym mieli zaoszczędzić? Na szkołach ?
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • edek40 29.09.09, 13:16
    > Na pewno tańsze od przepompowni lub zmiany biegu drogi/ulicy . Zaoszczędzili na
    > Was a na kim innym mieli zaoszczędzić? Na szkołach ?

    Jezu!!!!

    Ty naprawde glupota po prostu porazasz!
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
  • habudzik 29.09.09, 13:22
    edek40 napisał:

    > > Na pewno tańsze od przepompowni lub zmiany biegu drogi/ulicy . Zaoszczędz
    > ili na
    > > Was a na kim innym mieli zaoszczędzić? Na szkołach ?
    >
    > Jezu!!!!
    >
    > Ty naprawde glupota po prostu porazasz!

    Bo co ? Bo uważam że lepiej oszczędzac na Waszej wycgodzie niz zaoszczędzić na
    komputerach w szkole i wybudowac Wam extra droge z extra odwodnieniem ?
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • edek40 29.09.09, 13:36
    > Bo co ? Bo uważam że lepiej oszczędzac na Waszej wycgodzie niz zaoszczędzić na
    > komputerach w szkole i wybudowac Wam extra droge z extra odwodnieniem ?

    Wystarczy, ze odwodnienie bedzie dzialac. Nie musi extra. Twoje wywody prowadza
    do tego, ze studzienki kanalizacyjne na jezdniach mozna rownie dobrze umieszczac
    na chodnikach. Umieszczenie ich w jezdni jest extra odwodnieniem, a umieszczenie
    na chodniku odwodnieniem. Naprawde mnie bawisz :)
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
  • habudzik 29.09.09, 13:39
    Nie wiemy jak tam jest poza tym że stoi woda . Możliwe jest to co napisałem że
    taka pochyłość drogi w tym kierunku uniemozliwia wykonanie rowu z właściwej
    strony .
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • edek40 29.09.09, 13:41
    > Nie wiemy jak tam jest poza tym że stoi woda . Możliwe jest to co napisałem że
    > taka pochyłość drogi w tym kierunku uniemozliwia wykonanie rowu z właściwej
    > strony .

    Ale row musi byc, wiec kopie sie go od strony, w ktora woda nie splywa z jezdni?
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
  • habudzik 29.09.09, 13:44
    Nie wiesz po co sie go kopie i ja również nie wiem .Jedyne co wiemy to to że
    woda do niego nie spływa z jezdni .
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • edek40 29.09.09, 14:11
    > Nie wiesz po co sie go kopie i ja również nie wiem .Jedyne co wiemy to to że
    > woda do niego nie spływa z jezdni .

    Doskonale za to wiemy dlaczego nie wykopano go z drugiej strony - aby dzieci
    mialy komputery w szkolach :)))))) A kaluze po osie to pikus w porownaniu z
    edukacja :))))
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
  • habudzik 29.09.09, 14:16
    edek40 napisał:

    > > Nie wiesz po co sie go kopie i ja również nie wiem .Jedyne co wiemy to to
    > że
    > > woda do niego nie spływa z jezdni .
    >
    > Doskonale za to wiemy dlaczego nie wykopano go z drugiej strony -

    Bo z drugiej strony spadek mógłby byc odwrotny


    aby dzieci
    > mialy komputery w szkolach :)))))) A kaluze po osie to pikus w porownaniu z
    > edukacja :))))

    Pan Pikuś jesli juz .


    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • edek40 29.09.09, 14:19
    > Bo z drugiej strony spadek mógłby byc odwrotny

    Ja juz pekac ze smiechu nie mam sily. Z jakiej drugiej strony?

    Droga ta ma dwie krawedzie. Patrzac od strony miasta po prawej robi sie kaluza,
    czesto po osie. Row odwadniajacy jest po lewej. O jaka druga strone Ci chodzi? A
    moze jest jeszcze jakas trzecia?
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
  • habudzik 29.09.09, 14:21
    edek40 napisał:

    > > Bo z drugiej strony spadek mógłby byc odwrotny
    >
    > Ja juz pekac ze smiechu nie mam sily. Z jakiej drugiej strony?
    >
    > Droga ta ma dwie krawedzie. Patrzac od strony miasta po prawej robi sie kaluza,
    > czesto po osie. Row odwadniajacy jest po lewej. O jaka druga strone Ci chodzi?
    > A
    > moze jest jeszcze jakas trzecia?

    Po prawej tam gdzie kałurze . Gdyby tam był rów może spadek miałby w druga
    stronę . Nie wiemy tego .
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • edek40 29.09.09, 14:25
    > Po prawej tam gdzie kałurze . Gdyby tam był rów może spadek miałby w druga
    > stronę . Nie wiemy tego .

    No wlasnie z powodu zakupu komputerow do szkol row wybudowano po stronie, ktora
    mniej sie zuzywa przez zalewanie woda opadowa :)
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
  • habudzik 29.09.09, 14:33
    edek40 napisał:

    > > Po prawej tam gdzie kałurze . Gdyby tam był rów może spadek miałby w drug
    > a
    > > stronę . Nie wiemy tego .
    >
    > No wlasnie z powodu zakupu komputerow do szkol row wybudowano po stronie, ktora
    > mniej sie zuzywa przez zalewanie woda opadowa :)

    No i bardzo dobrze . Rów niedopusczajacy wodę z jednej strony jest i sa
    komputery . Wolałbyś by wybudowano drugi rów za cenę komputerów w szkołach
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • edek40 29.09.09, 14:52
    > No i bardzo dobrze . Rów niedopusczajacy wodę z jednej strony jest i sa
    > komputery . Wolałbyś by wybudowano drugi rów za cenę komputerów w szkołach

    A nie przyszlo Ci do zakutego lba, ze jeden row wystarczy, tylko po wlasciwej
    stronie? Bo ten po niewlasciwej "zabiera" komputery, bo to marnotrastwo. Lepiej
    bylo go w ogole nie kopac, jesli ma nie dzialac.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
  • habudzik 29.09.09, 17:51
    edek40 napisał:

    > > No i bardzo dobrze . Rów niedopusczajacy wodę z jednej strony jest i sa
    > > komputery . Wolałbyś by wybudowano drugi rów za cenę komputerów w szkołac
    > h
    >
    > A nie przyszlo Ci do zakutego lba, ze jeden row wystarczy, tylko po wlasciwej
    > stronie? Bo ten po niewlasciwej "zabiera" komputery, bo to marnotrastwo. Lepiej
    > bylo go w ogole nie kopac, jesli ma nie dzialac.

    Nie , nie przyszło mi bo możliwe że ten po niby niewłaściwej zapobiega by
    jeszcze większa ilość wody nie wlewała sie na drogę . Z tego powodu dla
    odpowiedniego jej odprowadzenia potrzebne sa dwa rowy . To wszystko tylko może
    bo ani ja ani Ty nie wiemy dlaczego tak jest .
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • edek40 30.09.09, 09:36
    > Nie , nie przyszło mi bo możliwe że ten po niby niewłaściwej zapobiega by
    > jeszcze większa ilość wody nie wlewała sie na drogę .

    Tak sobie tylko przypuszczasz? Czy przez betonowy mur moze wlac sie na jezdnie
    tyle wody ile nie moze sie wylac po drugiej, juz bez muru i rowu, stronie jezdni?
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
  • habudzik 30.09.09, 14:03
    Z ogniem sobie poradzisz z woda nie . Uważasz że przez beton woda
    nie przejdzie ?
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby
    maksymalnie wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym
    poprawa trwa najdłużej kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka
    tygodni. Potem korki powracają, kierowcy stoją jednakże na większej
    niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge (1990)]"
  • edek40 30.09.09, 15:19
    > Z ogniem sobie poradzisz z woda nie . Uważasz że przez beton woda
    > nie przejdzie ?

    Przejdzie, przejdzie. Szczegolnie, gdy za betonem jest gora. Tylko tu nie ma gory.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
  • habudzik 30.09.09, 15:23
    wcale nie musi byc góry . Zreszta możesz jej nie widziec . Geodeci
    majka dobry wzrok a mimo to uzywaja specjalnych urzadzeń aby
    zobaczyc gdzie jest górka a gdzie dołek .
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby
    maksymalnie wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym
    poprawa trwa najdłużej kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka
    tygodni. Potem korki powracają, kierowcy stoją jednakże na większej
    niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge (1990)]"
  • edek40 30.09.09, 15:51
    > wcale nie musi byc góry . Zreszta możesz jej nie widziec . Geodeci
    > majka dobry wzrok a mimo to uzywaja specjalnych urzadzeń aby
    > zobaczyc gdzie jest górka a gdzie dołek .

    Tam nie bylo geodetow, albo mieli przekrzywiony sprzet. Nie widze mozliwosci,
    aby kaluza, ktora w tym miejscu powstaje, byla wieksza gdyby nie ten row i murek
    po niewlasciwej stronie ulicy. Kazda kaluza bowiem ma okreslona pojemnosc. Tu
    nadmiernemu napelnieniu zapobiega nie ow row, tylko wylewanie sie w prawo (czyli
    przeciwnie niz row) nadmiaru wodu. Stad moja niesmiala teza, ze row jest jednak
    po niewalasciwej stronie. Ale Ty jak zawsze wiesz lepiej, a gdy nie wiesz, to
    masz portiera. Dadam, ze w poblizu jest plac magazynowy firmy wywozocej smieci.
    Na pewno jest tam jakis ciec, ktory wyjasni Ci dlaczego row jest po tej stronie
    jezdni, ktora lezy po plytszej stronie kaluzy :)
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
  • mobile5 30.09.09, 17:13
    edek40 napisał:
    > Na pewno jest tam jakis ciec, ktory wyjasni Ci dlaczego row jest po tej stronie
    > jezdni

    To jest bardzo dobra rada, będziemy być może mogli zapoznać się z następną rewolucyjna teorią.
  • habudzik 30.09.09, 17:56
    A Ty co ? Tak sie przejłeś tym co napisałem iż jestś matołem który
    uważa : skoro napisałem "Mobil5 myśli" to chodziło mi o to że w
    Twoim łbie zachodzą jakiekolwiek procesy myślowe że musisz i tu sie
    wtrącić ?
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby
    maksymalnie wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym
    poprawa trwa najdłużej kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka
    tygodni. Potem korki powracają, kierowcy stoją jednakże na większej
    niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge (1990)]"
  • habudzik 30.09.09, 17:51
    edek40 napisał:

    > Tam nie bylo geodetow,

    Skad wiesz takie rzeczy ?

    >albo mieli przekrzywiony sprzet.

    Skad wiesz takie rzeczy ? Ty znasz sie lepiej od nich ?


    Nie widze mozliwosci,
    > aby kaluza, ktora w tym miejscu powstaje, byla wieksza gdyby nie
    ten row i mure
    > k
    > po niewlasciwej stronie ulicy.

    A to akurat normalne ze mozliwości nie widzisz bo tak jak ja jesteś
    w tej dziedzinie amatorszczykiem z ta róznicą że ja nie wydaje
    werdyktów .



    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby
    maksymalnie wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym
    poprawa trwa najdłużej kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka
    tygodni. Potem korki powracają, kierowcy stoją jednakże na większej
    niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge (1990)]"
  • edek40 01.10.09, 10:39
    > Skad wiesz takie rzeczy ? Ty znasz sie lepiej od nich ?

    Na 100% na ich robocie sie nie znam. Ale po jej efektach werdykt mozna wydac bez wiedzy, jak obsluguje sie teodolit.

    > A to akurat normalne ze mozliwości nie widzisz bo tak jak ja jesteś
    > w tej dziedzinie amatorszczykiem z ta róznicą że ja nie wydaje
    > werdyktów .

    To oczywiste, gdy czyta sie Twoje posty. Wydanie wyrdyktu, ze droga jest sp...na, bo po wiekszych opadach tworzy sie i zalega gleboka kaluza, rzeczywiscie przerasta Twoje mozliwosci. Tak samo jak brak oceny dzialan znakologa z innego watku, gdzie koncentrujesz sie na biciu piany, zamiast dac konkretna odpowiedz: czy znakolog pracuje dobrze czy zle, skoro niewlasciwie postawiony znak kwitnie juz z gora rok. Mozna w ogole nie wdawac sie w dywagacje co jest zle postawione. Obaj bowiem zgadzamy sie, ze cos jest nie tak. Dlaczego "cos" jest nie tak od ponad roku? Za trudno Ci zajac stanowisko i napisac po prostu, ze gosc zaniedbuje swoja prace, bo Ty sie na niej nie znasz? To ocen po widocznych golym okiem efektach.

    Tak swoja droga ciekaw jestem co powiesz o wykonawcy tej wlasnie szosy. Jakies 6 lat temu wymieniono jej nawierzchnie i podbudowe na dlugim odcinku. Co najmniej polowa tej dlugosci wyglada juz mniej wiecej tak samo, jak przed remontem. Czy znajdziesz przyczyny naturalne tego stanu rzeczy, napiszesz mi, ze sie nie znam, bo ta droga ma dobrze wygladac tylko przez rok, a potem moze zaczac sie sypac tak, ze po kilku latach juz wlasciwie nie widac efektow tego remontu?

    Czy naprawde trzeba byc fachowcem, aby stwierdzic, ze generalny remont szosy nie powinien byc powtarzany co 5 lat, ze zle postawiony znak nie moze stac od kilkunastu miesiecy, ze droga nie moze byc zalewana gleboka kaluza, szczegolnie wtedy, gdy obok jest wielki zbiornik i wystarczy odwonienie poprowadzic rowem do Kanalu Zeranskiego, zamiast budowac row po drugiej stronie?
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
  • habudzik 01.10.09, 10:51
    edek40 napisał:

    > > Skad wiesz takie rzeczy ? Ty znasz sie lepiej od nich ?
    >
    > Na 100% na ich robocie sie nie znam. Ale po jej efektach werdykt mozna wydac be
    > z wiedzy, jak obsluguje sie teodolit.

    Tak ? No to jak sie obsługuje ?


    > > A to akurat normalne ze mozliwości nie widzisz bo tak jak ja jesteś
    > > w tej dziedzinie amatorszczykiem z ta róznicą że ja nie wydaje
    > > werdyktów .
    >
    > To oczywiste, gdy czyta sie Twoje posty. Wydanie wyrdyktu, ze droga jest sp...n
    > a, bo po wiekszych opadach tworzy sie i zalega gleboka kaluza, rzeczywiscie prz
    > erasta Twoje mozliwosci.

    Nie . Przerazta Twoje możliwości myślenia fakt ze nie zawsze i wszędzie da sie
    tanio i szybko coś zrobić .


    Tak samo jak brak oceny dzialan znakologa z innego wat
    > ku, gdzie koncentrujesz sie na biciu piany, zamiast dac konkretna odpowiedz: cz
    > y znakolog pracuje dobrze czy zle, skoro niewlasciwie postawiony znak kwitnie j
    > uz z gora rok. Mozna w ogole nie wdawac sie w dywagacje co jest zle postawione.
    > Obaj bowiem zgadzamy sie, ze cos jest nie tak. Dlaczego "cos" jest nie tak od
    > ponad roku? Za trudno Ci zajac stanowisko i napisac po prostu, ze gosc zaniedbu
    > je swoja prace, bo Ty sie na niej nie znasz? To ocen po widocznych golym okiem
    > efektach.

    Oceniłem . Znakolog nie jest od sprawdzania czy znak został wyrwany czy
    przekręcony . Może policja powinna zwrócić uwagę na akt wandalizmu . Jak ktoś Ci
    ustawi antene to nie ma obowiazku codziennie ani nawet co roku prezyjeżdżać i
    sprawdzać czy masz dobry odbiór . Masz zły zadzwoń i poproś o przestawienie .




    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • edek40 01.10.09, 11:29
    > Tak ? No to jak sie obsługuje ?

    Jezeli odnosisz sie do mojego zdania to przeczytaj je laskawie cale i skup sie.
    Nie napisalem, ze wiem jak obsluguje sie teodolit.

    > Nie . Przerazta Twoje możliwości myślenia fakt ze nie zawsze i wszędzie da sie
    > tanio i szybko coś zrobić .

    Mnie przeraza, ze godzisz sie na robienie byle jak, bylejak nie oznacza za
    darmo. Wykopanie rowu po lewej kosztuje tyle samo co po prawej. Po lewej row nie
    dziala.

    > Oceniłem . Znakolog nie jest od sprawdzania czy znak został wyrwany czy
    > przekręcony . Może policja powinna zwrócić uwagę na akt wandalizmu . Jak ktoś Ci
    > ustawi antene to nie ma obowiazku codziennie ani nawet co roku prezyjeżdżać i
    > sprawdzać czy masz dobry odbiór .

    Policja? Sam twierdzisz, ze policja nie jest od tego oraz nie posiada
    odpowiedniej wiedzy. Ty najwyrazniej chcesz, aby znakolog pracowal jak rolnik w
    PGRze. Zasial i poszedl chlac. Przyszedl ponownie, gdy nastal czas zbiorow. Nie
    bylo co zbierac, wiec poszedl chlac dalej, bo nastepny siew na wiosne. Zwaz, ze
    nawet taki "troskliwy" rolnik byl na polu co najmniej dwa razy w ciagu roku.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
  • habudzik 01.10.09, 12:26
    edek40 napisał:

    > > Tak ? No to jak sie obsługuje ?
    >
    > Jezeli odnosisz sie do mojego zdania to przeczytaj je laskawie cale i skup sie.
    > Nie napisalem, ze wiem jak obsluguje sie teodolit.

    To skąd wiesz że pomiar był zły ?



    > > Nie . Przerazta Twoje możliwości myślenia fakt ze nie zawsze i wszędzie d
    > a sie
    > > tanio i szybko coś zrobić .
    >
    > Mnie przeraza, ze godzisz sie na robienie byle jak, bylejak nie oznacza za
    > darmo.

    Godze się na to by zrobiono tak jak na Płochocińskiej za małe pieniadze Twoim
    kosztem byle nie kosztem komputerów ze szkoły


    >Wykopanie rowu po lewej kosztuje tyle samo co po prawej.

    Bardzo możliwe ale wcale nie oznacza że woda z tego rowu sama pod górkę popłynie
    . Może potrzebna by była przepompownia jak u mnie we wsi .



    > > Oceniłem . Znakolog nie jest od sprawdzania czy znak został wyrwany czy
    > > przekręcony . Może policja powinna zwrócić uwagę na akt wandalizmu . Jak
    > ktoś Ci
    > > ustawi antene to nie ma obowiazku codziennie ani nawet co roku prezyjeżdż
    > ać i
    > > sprawdzać czy masz dobry odbiór .
    >
    > Policja? Sam twierdzisz, ze policja nie jest od tego oraz nie posiada
    > odpowiedniej wiedzy.

    Policja nie posiada wiedzy na temat aktów wandalizmu ??? Gdzie tak pisałem ?


    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • mobile5 01.10.09, 12:55
    edek40 napisał:
    > Jezeli odnosisz sie do mojego zdania to przeczytaj je laskawie cale i skup sie.
    > Nie napisalem, ze wiem jak obsluguje sie teodolit.

    Niewiele by to dało bo, do tego rodzaju pomiarów teodolit nie jest specjalizownym instrumentem. A jaki jest, to pewnie wyjaśni forumowy geodeta amator po konsultacji z googlarką. :-)
  • habudzik 01.10.09, 13:10
    Nic nie zamierzam wyjaśniać bo nie ma takiej potrzeby . Każdy wie jak się takie
    urzadzenie nazywa a wielu takze wie że wchodzi w skład innego urządzenia
    używanego w geodezji . Kazdy to wie kto choć raz w życiu stał obok geodety
    robiącego pomiary i wcale znać się na tym nie musi . Wystarczy być ciekawskim i
    zapytac pana geodety co to , na co to i po co to ?
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • mobile5 01.10.09, 13:25
    habudzik napisał:
    Każdy wie jak się takie
    > urzadzenie nazywa a wielu takze wie że wchodzi w skład innego urządzenia
    > używanego w geodezji .

    Pierdum, pierdum, jak zwykle.
  • habudzik 01.10.09, 15:04
    mobile5 napisał:

    > habudzik napisał:
    > Każdy wie jak się takie
    > > urzadzenie nazywa a wielu takze wie że wchodzi w skład innego urządzenia
    > > używanego w geodezji .
    >
    > Pierdum, pierdum, jak zwykle.

    Co pierdum pierdum , że wielu wie czy że niewielu wie iż na zestawie można
    zamontowac dwa urządzenia a kto wie moze i trzy ?
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • habudzik 29.09.09, 12:04
    Ty a ta Płochocińska to nie jest ta ulica co prowadzi do "kwiatek drogowy nr2"?
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • habudzik 29.09.09, 11:58
    edek40 napisał:

    > > No dobra lae czyim kosztem ? I dlaczego ich kosztem ?
    >
    > Zawsze bylo widac, ze na motoryzacji i kwestiach technicznych z nia zwiazanych
    > nie znasz sie za grosz.

    Rzeczywiście , przyznaje sie że nie potrafię zrobić nic przy samochodzie ale...


    Naprawde nie wiesz jakie mozesz poniesc koszty, gdy
    > bedziesz jechal swoim "a", a z przeciwka ktos chlusnie Ci w komore silnika fala
    > wody?

    ...wiem że nic mi sie nie stanie . Kiedys straszono mnie że moja "A" ma
    alternator 15 cm nad zimia za przednim prawym kołem i cała woda z kałuż zalewa
    go dokumentnie niszcząc . Okazuje sie że nic takiego nie ma miejsca bo mój
    alternator nie jest wrażliwy na wodę .


    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • edek40 29.09.09, 12:13
    > ...wiem że nic mi sie nie stanie

    Wolno Ci marzyc...
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
  • habudzik 29.09.09, 12:18
    edek40 napisał:

    > > ...wiem że nic mi sie nie stanie
    >
    > Wolno Ci marzyc...

    To nie marzenia tylko wiara . jeżdże i ponoć zalewam alternator a mimo to działa
    bez zastrzeżeń . To Mercedes wszak .
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • edek40 29.09.09, 12:33
    > To nie marzenia tylko wiara . jeżdże i ponoć zalewam alternator a mimo to działa
    > bez zastrzeżeń . To Mercedes wszak .

    Wolno Ci rowniez ludzic sie, ze w mercedesie alternator nie spali sie, gdy
    bedziesz czesto jechal targajac go w wodzie. Nie w bryzgach wody. W wodzie.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
  • habudzik 29.09.09, 12:39
    edek40 napisał:

    > > To nie marzenia tylko wiara . jeżdże i ponoć zalewam alternator a mimo to
    > działa
    > > bez zastrzeżeń . To Mercedes wszak .
    >
    > Wolno Ci rowniez ludzic sie, ze w mercedesie alternator nie spali sie, gdy
    > bedziesz czesto jechal targajac go w wodzie. Nie w bryzgach wody. W wodzie.

    To nie ułuda to fakt autentyczny . Mój alternator jest szczelny , wodoszczelny
    bo pływa w płynie chłodzącym silnika .
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • edek40 29.09.09, 12:51
    > To nie ułuda to fakt autentyczny . Mój alternator jest szczelny , wodoszczelny
    > bo pływa w płynie chłodzącym silnika .

    Alternator chlodzony plynem chlodzacym??? Ciekawe...
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
  • habudzik 29.09.09, 12:57
    edek40 napisał:

    > > To nie ułuda to fakt autentyczny . Mój alternator jest szczelny , wodoszc
    > zelny
    > > bo pływa w płynie chłodzącym silnika .
    >
    > Alternator chlodzony plynem chlodzacym??? Ciekawe...

    Ano ciekawe . Czy aby ktoś tu coś nie pisał o znaniu sie lub nie na
    zagadnieniach motoryzacji i kwestiach technicznych . cytata : "Zawsze bylo
    widac, ze na motoryzacji i kwestiach technicznych z nia zwiazanych nie znasz sie
    za grosz.
    " Czekaj czekaj , czyje to słowa , niech sobie przypomnę .
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • edek40 29.09.09, 13:04
    > Ano ciekawe . Czy aby ktoś tu coś nie pisał o znaniu sie lub nie na
    > zagadnieniach motoryzacji i kwestiach technicznych . cytata : "Zawsze bylo
    > widac, ze na motoryzacji i kwestiach technicznych z nia zwiazanych nie znasz sie
    > za grosz.
    " Czekaj czekaj , czyje to słowa , niech sobie przypomnę .

    Musisz jakos udokumentowac te techniczne rewelacje. Faktem jest, ze widzialem
    wiele aut pod maska. A-klasy nigdy. A na allegro klamia jak psy, gdy zalaczaja
    zdjecia uzywanych alternatorow, ktore wygladaja na "nieszczelne" i "nieplywajace".
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
  • habudzik 29.09.09, 13:11
    Nie nie musze nic udowodnić . Co ma zrobic , zdjecie że mój działa poprawnie ?
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • edek40 29.09.09, 13:18
    > Nie nie musze nic udowodnić . Co ma zrobic , zdjecie że mój działa poprawnie ?

    Ciekaw jestem. Nigdy nie slyszalem o alternatorze zanurzonym w plynie
    chlodzacym. A jestem ciekawym czlowiekiem. Ciekaw jestem nawet celu umieszczenia
    go tam. ciekaw jestem co dzieje sie z pylem pochodzacym ze scierajacych sie
    szczotek i komutatora, gdy nie moga opuscic szczelnej obudowy. I takie tam.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
  • habudzik 29.09.09, 13:21
    edek40 napisał:

    > > Nie nie musze nic udowodnić . Co ma zrobic , zdjecie że mój działa popraw
    > nie ?
    >
    > Ciekaw jestem. Nigdy nie slyszalem o alternatorze zanurzonym w plynie
    > chlodzacym. A jestem ciekawym czlowiekiem. Ciekaw jestem nawet celu umieszczeni
    > a
    > go tam. ciekaw jestem co dzieje sie z pylem pochodzacym ze scierajacych sie
    > szczotek i komutatora, gdy nie moga opuscic szczelnej obudowy. I takie tam.

    Widzisz jak małoooo wiesz . To sa alternatory bezszczotkowe . Wpisz sobie w
    Google "alternator chłodzony cieczą" i poczytaj
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • edek40 29.09.09, 13:32
    > Widzisz jak małoooo wiesz . To sa alternatory bezszczotkowe . Wpisz sobie w
    > Google "alternator chłodzony cieczą" i poczytaj

    Nie, nie. Ja malo wiem o malym mercu i wyczynach technicznych, sluzacych do
    poruszania tego pojazdu z miejsca. I do tego plywa sobie, jak to napisales, 15
    cm od jezdni, w tym plynie chlodzacym?

    Naprawde jestem ciekaw tego cudu. Wszystko, co dotychczas znalazlem w necie na
    temat alternatora a-klasy, sprowadza sie do zalewania go woda z jezdni.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
  • habudzik 29.09.09, 13:34
    www.prestolite.pl/
    alternatory chłodzone cieczą , bezszczotkowe
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • edek40 29.09.09, 13:39
    > www.prestolite.pl/
    > alternatory chłodzone cieczą , bezszczotkowe

    Znaczy sie wlasnie to jest w malym mercu zamontowane 15 cm nad ziemia?
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
  • habudzik 29.09.09, 13:40
    edek40 napisał:

    > > www.prestolite.pl/
    > > alternatory chłodzone cieczą , bezszczotkowe
    >
    > Znaczy sie wlasnie to jest w malym mercu zamontowane 15 cm nad ziemia?

    Nie wiem czy akurat taki sam ale jest i działa bez zarzutu 6 rok .

    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • edek40 29.09.09, 13:45
    > Nie wiem czy akurat taki sam ale jest i działa bez zarzutu 6 rok .

    To zaden dowod na poparcie Twojej tezy, szczegolnie ze te zaloczone maja 24
    volty ladowania. Tak, na jachtach takie cuda widywalem...
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
  • habudzik 29.09.09, 13:50
    edek40 napisał:

    > > Nie wiem czy akurat taki sam ale jest i działa bez zarzutu 6 rok .
    >
    > To zaden dowod na poparcie Twojej tezy, szczegolnie ze te zaloczone maja 24
    > volty ladowania. Tak, na jachtach takie cuda widywalem...

    Moja teza jest taka że sa alternatory chłodzone ciecza i bezszczotkowe . Twoja o
    godzinie 13:18 była taka że nie słyszałeś o takich alternatorach i nie jesteś w
    stanie sobie wyobrazic po co "topić" alternator oraz jak odprowadzać produkty
    tarcia szczotek . Teraz juz nie dość że wiesz że są chłodzone , że sa
    bezszczotkowe to jeszcze wiesz że nie ma produktów tarcia . Bardzo szybko sie
    ode mnie uczysz .
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • edek40 29.09.09, 14:15
    > Moja teza jest taka że sa alternatory chłodzone ciecza i bezszczotkowe . Twoja
    > o
    > godzinie 13:18 była taka że nie słyszałeś o takich alternatorach i nie jesteś w
    > stanie sobie wyobrazic po co "topić" alternator oraz jak odprowadzać produkty
    > tarcia szczotek . Teraz juz nie dość że wiesz że są chłodzone , że sa
    > bezszczotkowe to jeszcze wiesz że nie ma produktów tarcia . Bardzo szybko sie
    > ode mnie uczysz .

    Po prostu nie wiedzialem, ze istnieja marynizowane wersje a-klasy. Czy
    chlodzenie, metoda jachtowa, woda zaburtowa?
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
  • habudzik 29.09.09, 14:18
    edek40 napisał:

    > > Moja teza jest taka że sa alternatory chłodzone ciecza i bezszczotkowe .
    > Twoja
    > > o
    > > godzinie 13:18 była taka że nie słyszałeś o takich alternatorach i nie je
    > steś w
    > > stanie sobie wyobrazic po co "topić" alternator oraz jak odprowadzać prod
    > ukty
    > > tarcia szczotek . Teraz juz nie dość że wiesz że są chłodzone , że sa
    > > bezszczotkowe to jeszcze wiesz że nie ma produktów tarcia . Bardzo szybko
    > sie
    > > ode mnie uczysz .
    >
    > Po prostu nie wiedzialem, ze istnieja marynizowane wersje a-klasy. Czy
    > chlodzenie, metoda jachtowa, woda zaburtowa?

    Nie , Ty nie wiedziałeś że istnieje coś takiego jak bezszczotkowy alternator
    chłodzony cieczą . Teraz juz wiesz i wszystko jedno czy dlatego ze jestes
    doskonałym uczniem czy ja doskonałym nauczycielem .
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • habudzik 29.09.09, 14:09
    Tu masz zdjęcie do alternatora A-klasy z jakiegoś sklepu internetowego
    sklep.intercars.com.pl/9935325643578/3355fhh65/show_pic.php?pro=20&artnr=4147301315142014&pic=0&lang_id=PL
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • edek40 29.09.09, 14:16
    Czlowiek uczy sie cale zycie. Teraz juz wiem dlaczego nie dziwi Cie row wykopany
    po niewlasciwej stronie drogi :)
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
  • habudzik 29.09.09, 14:19
    edek40 napisał:

    > Czlowiek uczy sie cale zycie. Teraz juz wiem dlaczego nie dziwi Cie row wykopan
    > y
    > po niewlasciwej stronie drogi :)

    Nie rozumiem , co ma rów do zdjęcie alternatora do A-klasy ?
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • nazimno 29.09.09, 18:45
    SzPPTh (Szanowny Pan Pelnym Tytulem habudzik) jest zgodnie z jego
    "deklaracja upierdliwosci" zdolny do napisania nawet najwiekszych bredni, aby
    tylko wydawalo mu sie, ze majac zdanie ostatnie - ma racje. Nie ma sensu go z
    tego urojenia leczyc. Jemu z tym jest
    tak dobrze, ze zalecalbym "primum non nocere".

    Dzieki temu moze nie bedzie z nim gorzej niz jest.
    A kiedys lekarz i tak sie nim zajmie.












  • habudzik 29.09.09, 19:01
    On juz nie może iść inną drogą . Pokazałem mu że istnieje cos takiego jak
    alternator chłodzony cieczą o czym wcześniej pisał "takie cudo" a konkretnie
    "Naprawde jestem ciekaw tego cudu."
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • habudzik 29.09.09, 19:03
    A i jeszcze jedno . Podbijając w wątku ten post robisz mu niedźwiedzią przysługę
    bo on chce zapomnieć o kolejnej wtopie w której najpierw pisze że ja sie na
    technice nie znam a potem sam pisze że nie wie ze jest cos takiego jak
    alternator z płaszczem wodnym .
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • mobile5 29.09.09, 21:03
    edek40 napisał:
    > Naprawde jestem ciekaw tego cudu.

    Alternator chłodzony płynem, to nie znaczy że pracuje zanurzony w płynie i jest wodoodporny. Ten techniczny kretyn coś usłyszy, ale nie potrafi tego zweryfikować i zinterpretować, bo jest technicznym kretynem.
  • edek40 30.09.09, 09:34
    > Alternator chłodzony płynem, to nie znaczy że pracuje zanurzony w płynie i jest
    > wodoodporny. Ten techniczny kretyn coś usłyszy, ale nie potrafi tego zweryfiko
    > wać i zinterpretować, bo jest technicznym kretynem

    A juz myslalem, ze w malym mercu mamy silnik marynizowany.

    Znaczy sie moge zywic nadzieje, ze w koncu cos sobie zrobi w ten alternator
    jezdzac po szosach, na ktorych z powodu zakupu komputerow do szkol, row
    odwadniajacy wykopano po przeciwnej, niz splyw wody stronie?
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
  • nazimno 30.09.09, 10:19
    (niezaleznie od jego chorego pojecia o technice)

    Ja bym nie uzywal slowa "kretyn", poniewaz to jest genetyczne
    nieszczescie dla czlowieka i rodziny. Na to czlowiek
    nie ma zadnego wplywu po urodzeniu.

    Ja bym uzyl slowa "idiota", poniewaz idiota zostaje sie na tzw. "wlasne
    zyczenie". I to najbardziej pasuje.



  • habudzik 30.09.09, 14:01
    Jakbyś półgłówku czytał całość to wiedziłabyś że to przenośnia tak
    samo jak ta że aletrnatorjest "topiony" w plynie . Pisałem że jest z
    płaszczem wodnym . No ale jak czytasz połowę albo moze i całeść ale
    połowę rozumiesz ....
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby
    maksymalnie wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym
    poprawa trwa najdłużej kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka
    tygodni. Potem korki powracają, kierowcy stoją jednakże na większej
    niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge (1990)]"
  • mobile5 30.09.09, 15:16
    habudzik napisał:
    > Jakbyś półgłówku czytał całość to wiedziłabyś że to przenośnia tak
    > samo jak ta że aletrnatorjest "topiony" w plynie . Pisałem że jest z płaszczem wodnym .

    Nie panujesz nad głupstwami które wypisujesz prostaczku:

    habudzik napisał:
    > To nie ułuda to fakt autentyczny . Mój alternator jest szczelny , wodoszczelny bo pływa w płynie chłodzącym silnika.

  • habudzik 30.09.09, 15:22
    mobile5 napisał:

    > habudzik napisał:
    > > Jakbyś półgłówku czytał całość to wiedziłabyś że to przenośnia
    tak
    > > samo jak ta że aletrnatorjest "topiony" w plynie . Pisałem że
    jest z płas
    > zczem wodnym .
    >
    > Nie panujesz nad głupstwami które wypisujesz prostaczku:
    >
    > habudzik napisał:
    > > To nie ułuda to fakt autentyczny . Mój alternator jest
    szczelny , wodoszc
    > zelny bo pływa w płynie chłodzącym silnika.


    No bo to prawda ośle . On pływa w płynie nie znaczy ze krałelem czy
    zabką ale zanczy że jest niemal zewszad osłoniety co widac na
    zdjeciach i jest o wiele mniej narazony na wpływ wody niz klasyczny
    znany alternator całkowicie majacy wszystko na wierzchu w zasięgu
    zarówno tak i wody jaki i wzroku .
    Jak napisałem że ktoś "topi" alternator to nie mam na myśli że łapie
    alternator az szyję zanurza pod wode i trzyma tak do czasu aż
    aletrnator przestanie oddychac . Maltole jeden .


    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby
    maksymalnie wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym
    poprawa trwa najdłużej kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka
    tygodni. Potem korki powracają, kierowcy stoją jednakże na większej
    niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge (1990)]"
  • mobile5 30.09.09, 15:40
    Spróbuj może używać tylko słów których znaczenie rozumiesz (to będzie krótki słownik), dowiedz się dlaczego i które części alternatora są chłodzone. Jeśli coś zrozumiesz w co wątpię, to wtedy się wypowiadaj, prostaczku.
  • habudzik 30.09.09, 17:48
    mobile5 napisał:

    > Spróbuj może używać tylko słów których znaczenie rozumiesz

    Którego słowa znaczenia nie rozumiem ? Konkretnie . Chcesz sie
    poprzepychac na słowa - nie ma problemu .


    (to będzie krótki sł
    > ownik), dowiedz się dlaczego i które części alternatora są
    chłodzone. Jeśli coś
    > zrozumiesz w co wątpię, to wtedy się wypowiadaj, prostaczku.

    Moge rozumiec lub nie rozumiec . Nie jest to w ogóle ważne . Istotne
    jest tutaj tylko to że bez wzgledu na to które cześci sa chłodzone a
    które nie sa to cały alternator jest osłoniety duzo bardziej niz
    zwykły nie chłodzony cieczą .
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby
    maksymalnie wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym
    poprawa trwa najdłużej kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka
    tygodni. Potem korki powracają, kierowcy stoją jednakże na większej
    niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge (1990)]"
  • nazimno 30.09.09, 15:44
    "habudzik" i pomarzyc, pomarzyc, pomarzyc....

    Cytuje:
    -------
    """
    mam na myśli że łapie alternator az szyję zanurza pod wode i trzyma tak do czasu
    aż alternator przestanie oddychac
    """

  • habudzik 28.09.09, 13:12
    emes-nju napisał:

    >
    LINK
    >
    > Ciekawe czy, sloneczko Warszawy, Geniusz Ratusza imc Galas zaplaci
    > za zmiane organizacji?
    >
    > Ta, ktora za grube miliony "wyprodukowal" okazala sie kompletna
    > katastrofa - zrobila z tego ronda najbardziej kolizyjne miejsce w
    > Warszawie (miejsce zajmujace druga lokate w tym rankingu ma dwa
    razy
    > mniej kolizji!) i nie zmniejszyla korkow.

    Oczywiście ze tak sie stało i było to do przewidzenia . Raz dlatego
    ze przewidzieć niestosowanie sie do przepisów i zasad polskich
    kierowców jest proste , dwa że przeiwdziec nalezało że kierowcy nie
    znaja przepisów co jedno wynika z drugiego i na odwrót . Mysle ze
    zła sława tego ronda niebawem przekroczy nie tylko granice Wrszawy
    ale moze i Polski . Europa smiać się z nas znowu bedzie że Polak na
    tak prostym skrzyżowaniu nie wie jak poprawnie pojechać .



    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby
    maksymalnie wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym
    poprawa trwa najdłużej kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka
    tygodni. Potem korki powracają, kierowcy stoją jednakże na większej
    niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge (1990)]"
  • bezzebnypirat 28.09.09, 17:26
    Nie mi oceniac, czy kierowcy znaja przepisy czy nie i czy sie do nich stosuja
    czy nie, jakie sa powody ewentualnego sie do nich niestosowania.

    Oceniac moge co innego, mianowicie kompetencje drogowcow jako uzytkownik i
    sponsor drog. Otoz zasranym obowiazkiem ludzi odpowiedzialnych za drogi jest
    projektowanie i wdrazanie rozwiazan, ktore PRZYSTAJA DO WARUNKOW W JAKICH BEDA
    STOSOWANE. Z takimi skrzyzowaniami jest jak z komunizmem: w teorii pieknie, w
    praktyce upiornie. Jedni winia ogol ludzi (nie dorosli do takcih rozwiazan, nie
    przestrzegaja prawa etc), ja winie projektantow i wdrazajacych, bo to oni dali
    ciala. Jasne jest, ze mozna stosowac rozwiazania proste i skuteczne, ale
    teoretycy tego nie lubia. Nie moga sie wtedy wykazac i udowodnic spoleczenstwu,
    ze jest za glupie i niedoskonale. No coz...
  • starypryka 29.09.09, 01:00
    Od dłuższego czasu czytam o tym legendarnym rondzie i za cholerę nie mogę pojąć
    gdzie te kolizyjne kierunki są? Jak mówią ludzie czytaj znaki i ustaw się tam
    gdzie chcesz pojechać to żadnej kolizji nie będzie. Chyba że Warszawa to jakieś
    kosmiczne miejsce gdzie się linie czasu zakrzywiają...
  • habudzik 29.09.09, 11:04
    starypryka napisał:

    > Od dłuższego czasu czytam o tym legendarnym rondzie i za cholerę nie mogę pojąć
    > gdzie te kolizyjne kierunki są? Jak mówią ludzie czytaj znaki i ustaw się tam
    > gdzie chcesz pojechać to żadnej kolizji nie będzie.

    Dokładnie . Problem w tym że ludzie nie potrafią czytać znaków . Tyle razy
    wklejałem ten schemat :
    www.rp.pl/galeria/24,1,89439.html
    a i tak jakiś osioł napisał mi że te strzałki sie nie przecinają ale jak
    domalowac z innego wjazdu kolejne strzałki to się jednak przetną . Nie pomyślał
    jednak że przestrzeń ma więcej niz dwa wymiary .


    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • starypryka 29.09.09, 11:36
    habudzik napisał:

    > starypryka napisał:
    >
    > > Od dłuższego czasu czytam o tym legendarnym rondzie i za cholerę nie mogę
    > pojąć
    > > gdzie te kolizyjne kierunki są? Jak mówią ludzie czytaj znaki i ustaw się
    > tam
    > > gdzie chcesz pojechać to żadnej kolizji nie będzie.
    >
    > Dokładnie . Problem w tym że ludzie nie potrafią czytać znaków . Tyle razy
    > wklejałem ten schemat :
    > www.rp.pl/galeria/24,1,89439.html
    > a i tak jakiś osioł napisał mi że te strzałki sie nie przecinają ale jak
    > domalowac z innego wjazdu kolejne strzałki to się jednak przetną . Nie pomyślał
    > jednak że przestrzeń ma więcej niz dwa wymiary .
    >
    Głównym wymiarem decydującym o kolizyjności lub jej braku na tym tworze jest
    czas. Nie uwierzę że w tym samym czasie mogą być otwarte wjazdy z ulicy okopowej
    i al. JP II z "południa" a tylko wtedy występują kolizyjne kierunki. Ale złe
    dobranie długości i faz świateł na nim może spowodować zakorkowanie i w efekcie
    pojawienie się kolizyjnych kursów - tego nie wiem bo nie jechałem i nie znam
    tego z autopsji.
  • habudzik 29.09.09, 11:41
    starypryka napisał:

    > Głównym wymiarem decydującym o kolizyjności lub jej braku na tym tworze jest
    > czas. Nie uwierzę że w tym samym czasie mogą być otwarte wjazdy z ulicy okopowe
    > j
    > i al. JP II z "południa" a tylko wtedy występują kolizyjne kierunki.

    I dokładnie to chciałem Bimocie napisac - przestrzeń ma przynajmniej 4 wymiary i
    strzałki z różnych wjazdów przecinać się nie mają prawa . To że się jednak
    przecinają wyjaśniłem natomiast Tigesowi . Przecinają sie bo kierowcy ignorują
    sygnał żółty a czasami i czerwony pojawiając się na rondzie wówczas gdy ich
    jeszcze długo byś na nim nie powinno . Stąd kolizyjność tego skrzyżowania które
    kolizyjnym wcale nie jest.

    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • emes-nju 29.09.09, 13:06
    starypryka napisał:

    > Od dłuższego czasu czytam o tym legendarnym rondzie i za cholerę
    > nie mogę pojąć gdzie te kolizyjne kierunki są?

    Jadac pasem srodkowym i prawym musisz ustepowac zjezdzajacym. I to
    tym, ktorych masz z lewej! Dopoki rozmalowanie jest widoczne (w
    suchy dzien), jakos sie jezdzi. Jak robi sie mokro czy snieznie i
    rozmalowania nie widac (!), ustepowanie pierwszenstwa jadacym z
    lewej nie jest juz takie oczywiste... Zdaje sie, ze w Polsce
    obowiazuje pierwszenstwo z prawej...

    W teorii jest slicznie, bo teoretycznie kazdy zjezdzajacy powiniem
    wyrobic sie na swoim cyklu, zanim pojawia sie jadacy w innym
    kierunku (przy czym chyba nie do konca przemyslano sprawe
    skrecajacych w lewo i zawracajacych - nie bardzo jest jak oczekiwac
    na zmiane swiatel przed torowiskiem bez blokowania innych kierunkow
    ruchu). W praktyce, w czasie wiekszego ruchu, ta sztuczka sie nie
    udaje i co chwile ktos kogos blokuje (skrecajacy w lewo, zawracajacy
    i ci, ktorzy nie zdarzyli zjechac, bo zapalilo im sie czerwone
    swiatlo na zjezdzie, przed przejsciem dla pieszych - na tak
    rozleglym i skomplikowanie zorganizowanym skrzyzowaniu nie ma szans
    na zastosowanie magicznego hasla o nieblokowania skrzyzowan),
    strumienie aut krzyzuja sie i ciagle ktos, komus zajezdza droge.

    Ze tak bedzie, bylo widac juz na projekcie! Pisalem o tym widzac
    tylko rysunek, zanim po raz pierwszy sie na nowej Babce pojawilem.

    Na tym rondzie z cala jaskrawoscia zachodzi cos, co ktos juz powyzej
    napisal. Niewazne jaka jest teoria, wazne jest jak to dziala w
    praktyce. A ze nie dziala, widac. I w statystykach kolizji i w
    dlugosci korkow (a wlasnie z powodu korkow rondo przebudowano!). I
    nie ma co winic kierowcow, bo rozwiazanie drogowe ma byc dla nich, a
    nie dla geniusza Galasa, ktory narzucajac cos kretynskiego chyba cos
    usiluje sobie udowodnic.

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci
    wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • habudzik 29.09.09, 13:19
    emes-nju napisał:

    > starypryka napisał:
    >
    > > Od dłuższego czasu czytam o tym legendarnym rondzie i za cholerę
    > > nie mogę pojąć gdzie te kolizyjne kierunki są?
    >
    > Jadac pasem srodkowym i prawym musisz ustepowac zjezdzajacym. I to
    > tym, ktorych masz z lewej!

    W którym miejscu te ruchy sie przecinają ? Co Ty idioto bredzisz ?


    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • tomeck3145 29.09.09, 09:36
    Nie jest. Wystarczy jedna zmiana - z prawego pasa tylko w prawo, a z
    środkowego prosto i w prawo. Bez zmiany malowań na samym rondzie,
    wystarczy tylko oznakować wloty.

    I egzekwować od kierowców przepisy.

    Aha, te malowania które sa obecnie to mogłyby w sumie nie istnieć. Na
    każdym skrzyżowaniu z dowolnego pasa można pojechać prosto, z lewego
    skrajnego w lewo a z prawego skrajnego w prawo.
  • tiges_wiz 29.09.09, 11:26
    no ja kiedys tak to zmienilem, bo pomysl zly nie jest, tylko wykonanie kiepskie.
    --
    Stop_wypierdzianym_szrotom_z_zachodu!
  • habudzik 29.09.09, 11:43
    tiges_wiz napisał:

    > no ja kiedys tak to zmienilem, bo pomysl zly nie jest, tylko wykonanie kiepskie
    > .

    Nie rozumiem , czego wykonanie jest kiepskie jeśli wolno spytać ?
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • tomeck3145 29.09.09, 12:40
    Bo na tym rondzie z każdego kierunku poza "słomińskiego->popiełuszki"
    bardzo wielu kierowców skręca w prawo, toteż przydałoby się, żeby
    umożliwić skręcanie w prawo z dwóch pasów.
  • bimota 29.09.09, 14:01
    Ale na rondzie skreca sie tylko w prawo... :P

    Moim zdaniem zanim sie wjedzie na rondo powinno sie przepuscic
    najpierw tych, ktorzy na nim juz sa. Do kolizji zapewne dochodzi bo
    niektorzy nie wlaczaja prawego migacza przed zjazdem z ronda.

    Co ci sie tam, budziku, nie miesci w tym nowym projekcie ? Byly 3
    pasy i sa nadal... Nie wiem tylko po co te zakreskowane pola...
  • habudzik 29.09.09, 14:07
    bimota napisał:

    > Ale na rondzie skreca sie tylko w prawo... :P
    >
    > Moim zdaniem zanim sie wjedzie na rondo powinno sie przepuscic
    > najpierw tych, ktorzy na nim juz sa. Do kolizji zapewne dochodzi bo
    > niektorzy nie wlaczaja prawego migacza przed zjazdem z ronda.
    >
    > Co ci sie tam, budziku, nie miesci w tym nowym projekcie ? Byly 3
    > pasy i sa nadal... Nie wiem tylko po co te zakreskowane pola...

    Nie mieszcza sie tam pojazdy . Żeby ominąć te zakreskowane pola właśnie trzeba
    dłuższum niż maluch pojazdem wiercić kierownicą po obrocie w każdą ze stron .
    Kto tak będzie robił ?
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • mejson.e 30.09.09, 09:04
    Warszawa to nie pępek świata i nie wszyscy odwiedzający to forum mieli okazję przejechać przez to rondo (?).
    Może film trochę przybliży problem?
    Niby wszystko jasne, ale zawsze mam wzrost ciśnienia, gdy tamtędy przejeżdżam.
    Sytuacja totalnie się zmienia w godzinach szczytu - stoi prawie wszystko.
    --
    Pozdrawiam,
    Mejson
  • starypryka 30.09.09, 11:12
    Super film. Genialnie ilustruje tezę że rondo działa. Teraz już wiem że to
    schiza forumowych krzykaczy i narzekaczy bo nie podejrzewam że oni przepisów nie
    znają.
  • edek40 30.09.09, 11:18
    > Super film. Genialnie ilustruje tezę że rondo działa. Teraz już wiem że to
    > schiza forumowych krzykaczy i narzekaczy bo nie podejrzewam że oni przepisów nie
    > znają.

    A ja wlasnie mialem zapytac w jakich porach rondo jest tak puste...

    Bo tu nie tylko idiotyczne rozmalowanie jest niezrozumiale. Tu problemem jest
    to, ze nawet rozumiejacy te szlaczki staja w korkach. Jak bowiem ma nie dojsc do
    zakorkowania, gdy uprzywilejowany jest zjazd z ronda (co samo w sobie jest OK),
    a cykl swiatel jest czesto zbyt krotki. Prawidlowo wiec opuszczajacy rondo w
    jednej osi ulic, utykaja przy zjezdzie, blokujac wjazd tym w drugiej osi.

    Tu podstawowa wina jest umieszczenie duzego centum handlowego bez wymuszenia na
    inwestorach (jak to mialo miejsce w Jankach pod Warszawa) budowy estakad i
    przejsc podziemnych. Piesi, ktorym naturalnie zalozono sygnalizacje, blokuja
    zjazd samochodow z ronda, a to w efekcie blokuje cale rondo. Rozmalowanie ma tu
    najmniej do gadania.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
  • habudzik 30.09.09, 14:12
    edek40 napisał:

    > > Super film. Genialnie ilustruje tezę że rondo działa. Teraz już
    wiem że t
    > o
    > > schiza forumowych krzykaczy i narzekaczy bo nie podejrzewam że
    oni przepi
    > sów nie
    > > znają.
    >
    > A ja wlasnie mialem zapytac w jakich porach rondo jest tak puste...

    A ja miałem się zapytać co ma ze sobą wspólnego natęzenie ruchu ze
    zasadmi poruszania sie po rondzie ?


    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby
    maksymalnie wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym
    poprawa trwa najdłużej kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka
    tygodni. Potem korki powracają, kierowcy stoją jednakże na większej
    niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge (1990)]"
  • edek40 30.09.09, 15:21
    > A ja miałem się zapytać co ma ze sobą wspólnego natęzenie ruchu ze
    > zasadmi poruszania sie po rondzie ?

    Nic nie ma. Jednak przy takim rozmalowaniu i takim zasygnalizowaniu, gesty ruch
    blokuje to rondo i juz.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
  • habudzik 30.09.09, 15:26
    edek40 napisał:

    > > A ja miałem się zapytać co ma ze sobą wspólnego natęzenie ruchu
    ze
    > > zasadmi poruszania sie po rondzie ?
    >
    > Nic nie ma. Jednak przy takim rozmalowaniu i takim
    zasygnalizowaniu, gesty ruch
    > blokuje to rondo i juz.


    Przy kazdym rozmalowaniu rondo będzie zablokowany gdy ruch jest
    duzy . Gęstość ruchu nie zmienia przepisów panujacych na tym
    skrzyzowaniu a przepisach piszemy a nie wygodzie . Ludzie nie
    narzekaja tu na korki tylko na to że coś jest dla nich niejasne ,
    kłopotliwe . Dlaczego ? Dlatego że nie znaja przepisów .
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby
    maksymalnie wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym
    poprawa trwa najdłużej kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka
    tygodni. Potem korki powracają, kierowcy stoją jednakże na większej
    niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge (1990)]"
  • mejson.e 30.09.09, 20:47
    edek40 napisał:

    > A ja wlasnie mialem zapytac w jakich porach rondo jest tak puste...

    W południe.

    Zakorkowanego ronda wam nie pokażę, bo zakorkowane omijam... ;-)

    Słyszałem, że po godz 14:00 jest tam niezły Meksyk.
    Pewnie wtedy rodzi się najwięcej zastrzeżeń...

    Pamiętam to rondo przed tym ciekawym rozmalowaniem, ale i przed
    powstaniem tam Arkadii, która wyprodukowała mega korki na Jana Pawła
    II.
    Wtedy problemem byli prawopasmowcy, którzy objeżdżali prawym pasem
    całe rondo uniemożliwiając zjazd z pasów wewnętrznych, ograniczając
    praktycznie trzypasmowe rondo do jednego pasa.
    Nowe rozmalowanie miało zmusić do zajmowania całej szerokości jezdni.
    Niektórym nawyk monopasowca pozostał i pojawiła się irytacja, że
    trzeba wszystkim ustępować.
    --
    Pozdrawiam,
    Mejson
  • tomeck3145 30.09.09, 23:00
    > Wtedy problemem byli prawopasmowcy, którzy objeżdżali prawym pasem
    > całe rondo

    To są lewopasmowcy, serio ;) Oni jadą lewym pasem całą drogę, a tuż
    przed rondem hop na prawo (najczęściej w celu wykonania skrętu w lewo z
    prawego pasa), a sam zjazd z ronda oczywiście prosto na lewy pas wylotu
    ;) Szczególnie widoczne na ostatnim "prawdziwym" rondzie w warszawie
    czyli niedalekim rondzie starzyńskiego.
  • emes-nju 30.09.09, 11:41
    Otworz MAPKE,
    ktora jest zalaczona do tekstu, ktory osmielilem sie skomentowac.
    Zminimalizuj ja tak, zeby widziec tekst i rysunek. Patrzac na mapke,
    sledz to, co pisze.

    Wjezdzasz od dolu, z Al. JP II. Ustawiasz sie na lewym pasie, bo
    skrecasz w lewo, w ul. Okopowa. Zapala Ci sie zielone swiatlo i
    jedziesz. Mijasz "swiecace na zielono" tory tramwajowe biegnace w
    kierunku ul. Slonimskiego. Jak na razie ok.

    A potem dobijasz do torow biegnacych na kontynuacji Al. JP II (na
    rysunku na gorze). Tam masz czerwone swiatlo, bo DEZorganizator
    ruchu nie przewidzial tego, ze ktos moze chciec jechac w lewo albo
    zawracac.

    No coz. Zatrzymujesz sie. A za Toba cala kolejka tych, ktorzy
    ZGODNIE Z ROZMALOWANIEM (!!!) MOGLIBY zjechac w Al. JP II, ale nie
    moga, bo stoja za Toba. Jak Ty ruszysz, to ci stojacy za Toba,
    ZGODNIE Z ROZMALOWANIEM (!!!) prawidlowo dobija do swiecacych juz na
    czerwono swiatel przed przejsciem i stana, kompletnie korkujac
    przejazd tych ktorzy majac zielone swiatlo chcieliby jechac od ul
    Slonimskiego, do Okopowej.

    Tylko krzyk histerykow? A moze krzyk zrozpaczonych, kotrzy na tym
    szalenie kosztownym, za to kolizyjnym koromysle spedzaja dlugie
    minuty usilujac rozwiazac zawiazany imc Galsem supel?

    Do kompletnego zaczopowania tego czegos wystarczy, zeby kilka aut
    nie zdarzylo zjechac na swoim cyklu swiatel i utknelo przed
    przejsciem dla pieszych na zjezdzie.

    A teraz zastanow sie jak to nielogoczne rozmalowanie (nielogiczne,
    bo dajace pierwszenstwo jadacym z lewej i to nawet jak masz zielone
    swiatlo!!!) wyglada z fotela kierowcy, ktory nie spedzil nad mapa
    dosc czasu, zeby nauczyc sie jej calej na pamiec. Powtarzam - CALEJ!
    Z fotela kierowcy widzisz tylko krotkie fragmenty (wiekszosc
    zaslaniaja samochody) i zastanawiasz sie czy przypadkiem ktos
    stawiajacy przed wjazdem znak o ruchu okreznym, nie postradal
    zmyslow :-P

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci
    wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • starypryka 30.09.09, 12:47
    Na początek to przeczytaj swój post i zastanów się czy nie poprosić moderatora o
    jego skasowanie. trochę się zbłaźniłeś.

    emes-nju napisał:

    > Otworz MAPKE,
    > ktora jest zalaczona do tekstu, ktory osmielilem sie skomentowac.
    > Zminimalizuj ja tak, zeby widziec tekst i rysunek. Patrzac na mapke,
    > sledz to, co pisze.
    >
    > Wjezdzasz od dolu, z Al. JP II. Ustawiasz sie na lewym pasie, bo
    > skrecasz w lewo, w ul. Okopowa. Zapala Ci sie zielone swiatlo i
    > jedziesz. Mijasz "swiecace na zielono" tory tramwajowe biegnace w
    > kierunku ul. Slonimskiego. Jak na razie ok.
    >
    > A potem dobijasz do torow biegnacych na kontynuacji Al. JP II (na
    > rysunku na gorze). Tam masz czerwone swiatlo, bo DEZorganizator
    > ruchu nie przewidzial tego, ze ktos moze chciec jechac w lewo albo
    > zawracac.

    Jeszcze raz sobie to przeczytaj! Jak chcesz na skrzyżowaniu z centralna wyspą,
    dodatkowo z torami tramwajowymi skręcić na raz w lewo? Przecież na kierunku N-S
    na ulicy JP II otwarty jest wjazd z dołu i z góry zarówno dla samochodów jak i
    dla tramwajów. jak nie staniesz przed torami to przed przeciwna nitka JP II i
    wtedy jest duża szansa że ktos zostanie na torach tramwajowych.

    > No coz. Zatrzymujesz sie. A za Toba cala kolejka tych, ktorzy
    > ZGODNIE Z ROZMALOWANIEM (!!!) MOGLIBY zjechac w Al. JP II, ale nie
    > moga, bo stoja za Toba. Jak Ty ruszysz, to ci stojacy za Toba,

    Jeśli by pomyśleli i liczyli się że ze skrajnego lewego "jakiś jełop" zechce
    pojechać w lewo zamiast prosto to by się ustawili na środkowym i bezboleśnie
    pojechali sobie na północ.

    > ZGODNIE Z ROZMALOWANIEM (!!!) prawidlowo dobija do swiecacych juz na
    > czerwono swiatel przed przejsciem i stana, kompletnie korkujac
    > przejazd tych ktorzy majac zielone swiatlo chcieliby jechac od ul
    > Slonimskiego, do Okopowej.

    jeśli otwarty jest kierunek N-S na JP II i kierowcy nie wjechali na czerwonym to
    przy zjeździe na 100% nie będą mieli czerwonego.

    > Tylko krzyk histerykow? A moze krzyk zrozpaczonych, kotrzy na tym
    > szalenie kosztownym, za to kolizyjnym koromysle spedzaja dlugie
    > minuty usilujac rozwiazac zawiazany imc Galsem supel?

    Jaki supeł, jaki problem. Czytać znaki i ustawiać się na właściwym pasie
    wystarczy potem droga prowadzi jak za rękę.

    > Do kompletnego zaczopowania tego czegos wystarczy, zeby kilka aut
    > nie zdarzylo zjechac na swoim cyklu swiatel i utknelo przed
    > przejsciem dla pieszych na zjezdzie.

    Błąd, oni nie zjechali nie przez pana Galasa tylko dlatego że dobijali na
    wczesno-różowym.

    > A teraz zastanow sie jak to nielogoczne rozmalowanie (nielogiczne,
    > bo dajace pierwszenstwo jadacym z lewej i to nawet jak masz zielone
    > swiatlo!!!) wyglada z fotela kierowcy, ktory nie spedzil nad mapa
    > dosc czasu, zeby nauczyc sie jej calej na pamiec. Powtarzam - CALEJ!

    Jakie pierwszeństwo? Przecież jednych z tych dwóch grup tam nie powinno być.
    Albo ktoś wjechał za wcześnie albo drugi za późno.

    > Z fotela kierowcy widzisz tylko krotkie fragmenty (wiekszosc
    > zaslaniaja samochody) i zastanawiasz sie czy przypadkiem ktos
    > stawiajacy przed wjazdem znak o ruchu okreznym, nie postradal
    > zmyslow :-P

    A mnie się wydaje że pasowało by się wybrać na kursy doszkalające z przepisów. W
    momencie kiedy na rondzie (skrzyżowaniu o ruchu okrężnym) postawiona jest
    działająca sygnalizacja świetlna znak o ruchu okrężnym informuje tylko sposobie
    ominięcia centralnej wyspy o niczym innym.
    Dodatkowo zdaje się że nie rozumiesz idei tego ronda a także rond turbinowych.
    ich podstawowa funkcją jest opróżnianie go a nie nabijanie do pełna.

    Problemem na tym rondzie są:
    - nieumiejętność czytania znaków pionowych i poziomych
    - nieznajomość przepisów
    - kretynizm
    - jazda na zasadzie ślepego konia - czyli jeżdżę tak jak zawsze jeździłem

    BTW. Nie istnieje chyba rondo, które się nigdy nie zatka.

    Rondo "klasyczne"
    http://www.zumi.pl/namapie.html?qt=&loc=krak%F3w%2C+rondo+czy%BFy%F1skie&Submit=Szukaj&cId=&sId=
    Kierunek E-W al. JP II i zobacz tutaj też goście nie moga skręcić na raz w lewo
    na południe - stoją przed torami. Tez źle zrobione?

    Rondo "turbinowe"
    http://www.zumi.pl/namapie.html?qt=&loc=Krak%F3w%2C+Rondo+Grzeg%F3rzeckie+&Submit=Szukaj
    Tak samo, na żadnym kierunku nie da się skręcić na raz w lewo.

    W sekrecie napiszę Ci że w Krakowie ludzie jakoś sobie z problemem skręcania na
    rondzie w lewo radzą, mimo że ronda się korkują :) Obydwa.
  • starypryka 30.09.09, 12:52
    Rondo klasyczne
    Tekst
    linka

    Jadąc na otwartym kierunku E-W samochody nie mogą skręcić na raz w lewo stoją
    przed torami.

    Turbinowe
    Tekst
    linka

    Samochody na otwartym kierunku N-S stoją przed torami bo nie mogą skręcić na raz
    w lewo.

    W całej Polsce działa to tak samo a tylko w Warszawie są z tym problemy.
  • emes-nju 30.09.09, 13:36
    starypryka napisał:

    > W całej Polsce działa to tak samo a tylko w Warszawie są z tym
    > problemy.

    Wskaz mi gdzies w Poslce rondo takie, jak Babka. I udowodnij mi, ze
    nie korkuje sie on za kazdym razem jak liczba aut zwiekszy sie nieco.

    A co do znajomosci przepisow, to goraco polecam ponowne przeczytanie
    mojego tekstu i skonfrontowanie go z rysunkiem, ktory
    zalaczylem. Mam wrazenie, ze odpowiadajac mi, nawet nie wiesz o czym
    pisze i wydaje Ci sie, ze Babka, to zwykle rondo o zwyklym
    rozmalowaniu. W skrocie - piszesz bzdury.

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci
    wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • habudzik 30.09.09, 14:13
    emes-nju napisał:

    > starypryka napisał:
    >
    > > W całej Polsce działa to tak samo a tylko w Warszawie są z tym
    > > problemy.
    >
    > Wskaz mi gdzies w Poslce rondo takie, jak Babka. I udowodnij mi,
    ze
    > nie korkuje sie on za kazdym razem jak liczba aut zwiekszy sie
    nieco.


    Tu nie mowa o tym że rondo sie nie korkuje czy korkuje tylko o tym
    że Wy macie problem z pokonaniem ronda we właściwy sposób .


    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby
    maksymalnie wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym
    poprawa trwa najdłużej kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka
    tygodni. Potem korki powracają, kierowcy stoją jednakże na większej
    niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge (1990)]"
  • starypryka 30.09.09, 23:35
    emes-nju napisał:

    > starypryka napisał:
    >
    > > W całej Polsce działa to tak samo a tylko w Warszawie są z tym
    > > problemy.
    >
    > Wskaz mi gdzies w Poslce rondo takie, jak Babka.

    Ale po co ma szukać ronda takiego jak Babka? Może być i takie, na którym pasy są
    w zygzak narysowane albo w inny szlaczek to nie ma znaczenia. Znaczenie ma Twoja
    wrodzona alergia na pojęcie magiczne jakim jest znak.

    > I udowodnij mi, ze
    > nie korkuje sie on za kazdym razem jak liczba aut zwiekszy sie nieco.

    Pokaż mi jedno rondo, które się nie korkuje. Największym problemem rond
    normalnych (bez sygnalizacji świetlnej) gdy jeden kierunek ma zdecydowana
    przewagę w natężeniu ruchu, problemem rond sterowanych sygnalizacją świetlną
    jest gdy na kierunku łamanym w prawo jest zbyt duże natężenie, jak do tego
    dodasz tory tramwajowe poprowadzone przez środek to dzieje się to co na babce.

    > A co do znajomosci przepisow, to goraco polecam ponowne przeczytanie
    > mojego tekstu i skonfrontowanie go z rysunkiem, ktory
    > zalaczylem. Mam wrazenie, ze odpowiadajac mi, nawet nie wiesz o czym
    > pisze i wydaje Ci sie, ze Babka, to zwykle rondo o zwyklym
    > rozmalowaniu. W skrocie - piszesz bzdury.

    To raczej Ty przeczytaj swój post i się nad nim zastanów. Pisząc go podłożyłeś
    się na całej linii.

    Dla mnie niepojęte jest że po postawieniu sygnalizacji na rondzie ludzie
    jeżdżący przez nie nagle zgłupieli. Wyjaśnienie jest jedne. Oni nie znali
    przepisów, jeździli na pamięć jak coś się zmieniło to nie zwracają uwagi na
    znaki tylko starają się jechać jak wcześniej.

    Proszę Cię jeszcze raz, pokaż mi gdzie są krzyżujące się kierunki i miejsce w
    którym wjeżdżając na rondo z zielonym światłem musisz komuś ustępować
    pierwszeństwa. Pomijamy sytuacje kiedy rondo jest zablokowane bo wtedy na każdym
    rondzie niezależnie od rozrysowania takie sytuacje nastąpią.
  • emes-nju 01.10.09, 11:35
    starypryka napisał:

    > To raczej Ty przeczytaj swój post i się nad nim zastanów. Pisząc
    > go podłożyłeś się na całej linii.

    Jezdziles po tym "rondzie"?

    Nie? To chyba trudno Ci dyskutowac o tym jak jazda po nim wyglada w
    realu. A to wlasnie Ci opisalem.

    Nie opisuje, zgodnego z Twoim, toku rozumowania kogos, kto to
    wymyslil, a REAL!!!

    I ten real nie wynika z glupoty kierowcow, a z glupoty
    DEZorganizatora ruchu, bo ten stworzyl cos, po czym sprawnie moga
    jezdzic scisle odmierzone grupki pojazdow, po scisle
    zaprogramowanych szlakach (prosto i w prawo - skret w lewo i
    zawrotka korkuja ruch). Najlepiej swiadcza o tym zawarte w
    zalaczonym przeze mnie tekscie opinie oraz to, ze MIMO KONIECZNOSCI
    PONIESIENIA NOWYCH KOSZTOW, Warszawa zastanawia sie nad przebudowa
    tego wrzodu na swoim zadku.

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci
    wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • habudzik 01.10.09, 12:33
    emes-nju napisał:

    > starypryka napisał:
    >
    > > To raczej Ty przeczytaj swój post i się nad nim zastanów. Pisząc
    > > go podłożyłeś się na całej linii.
    >
    > Jezdziles po tym "rondzie"?

    Ja po nim jeżdże i boje się za każdym razem o samochód bo widzę kierowców
    wyczyniających niestworzone rzeczy , dziwne ruchy .



    > Nie? To chyba trudno Ci dyskutowac o tym jak jazda po nim wyglada w
    > realu. A to wlasnie Ci opisalem.
    >
    > Nie opisuje, zgodnego z Twoim, toku rozumowania kogos, kto to
    > wymyslil, a REAL!!!
    >
    > I ten real nie wynika z glupoty kierowcow,

    To właśnie wynika z głupoty lub/i nieznajomości przepisów


    a z glupoty
    > DEZorganizatora ruchu, bo ten stworzyl cos, po czym sprawnie moga
    > jezdzic scisle odmierzone grupki pojazdow,

    Dokładnie tak . Tak samo jak na każdym innym skrzyżowaniu ruch jest kierowany
    grupowo a nie wolną amerykanka .



    po scisle
    > zaprogramowanych szlakach (prosto i w prawo - skret w lewo i
    > zawrotka korkuja ruch).

    Dokładnie tak . Tak samo jak na kazdym skrzyżowaniu . Jena grupa pojazdów ma
    czerwone , druga czerwone a trzecia ma zielona strzałekę w lewo i tylko tej
    grupie wolno jechać i to w ściśle zaprogramowanym czasie i kierunku . Na tym
    cała sztuka właśnie polega . Powiem wiecej bo pewnie tego nie wiesz : wszedzie
    na świecie w cywilizowanych krajach , na skrzyżowaniach jedni stoja bo mają
    czerwone a drudzy jadą badz ida bo maja zielone .




    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • emes-nju 01.10.09, 13:37
    Na tym --->
    RYSUNKU
    pokazuje jak, jadac calkowicie zgodnie z przepisami,
    blokuje sie jadacy rozwniez zgodnie z przepisami, lewy pas.

    Czasem wystarczy, zeby JEDEN samochod zechcial pojechac dalej niz do
    drugiego zjazdu ("skreca w lewo") i musial sie zatrzymac. Za nim
    musi urosnac kolejka tych, ktorzy nie moga zjechac, bo zgodnie z
    rozmalowaniem nie moga zmienic pasa (!) i do tego nawet nie mogli
    spodziewac sie, ze ktos bedzie "skrecal w lewo", bo na tym rondzie
    mruga sie lewym kierunkiem na wysokosci kazdego zjazdu.

    Na tym --->
    RYSUNKU
    pokazuje jakie sa skutki blokowania, ktore pokazalem
    powyzej. Ci ktorzy nie dali rady zjechac, zgodnie z rozmalowaniem
    ustawiaja sie do zjazdu i KRZYZUJAC sie z tymi, ktorzy maja zielone,
    czekaja na zielone dla siebie.

    Oczywiscie sa separatory, ale daja one szanse na "ucieczke"
    pojedynczym autom. Jezeli aut jest wiecej, to sytuacje jak na
    rysunkach, sa standadem. I to, wbrew opiniom, calkiem zgodnym z
    przepisami, a wiec... zgodnym z zalozeniem. Dlatego wlasnie sadze,
    ze zalozenia nie bylo, a byla tylko ejakulacja intelektu pana, co
    jak Chinczyki trzyma sie mocno i metodycznie rozpierd.... warszawski
    ruch drogowy.

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci
    wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • habudzik 01.10.09, 14:38
    Taka sama sytuacja istnieje gdy na pasie dla jadacych prosto i w prawo stoi
    pojazd mający czerwone prosto i chcacy tam pojechać a za nim pojazd chcacy
    skręcić w prawo majacy strzałekę .
    Czemu pozwoliłeś sobie wjechać na skrzyżowanie nie mając pewności że będziesz je
    mógł swobodnie opuścić ? T złamanie podstawowej zasady ruchu drogowego
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • edek40 01.10.09, 14:46
    > Czemu pozwoliłeś sobie wjechać na skrzyżowanie nie mając pewności że będziesz je
    > mógł swobodnie opuścić ? T złamanie podstawowej zasady ruchu drogowego

    Co Ty p...lisz? Jezeli wjezdzasz na skrzyzowanie z droga dwujezdniowa i
    sygnalizator zatrzymuje Cie przed druga jednia, to zatrzymanie sie jest zlamanie
    przepisow?!

    Na rondzie Galasa do tego wszystkiego nie widzisz wszystkich sygnalizatorow, a
    niektore manewry z zalozenia trzeba wykonywac "skokami" Gdzie tu widzisz zasade
    nie wjezdzania, gdy nie mozesz opuscic?
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
  • emes-nju 01.10.09, 14:59
    edek40 napisał:

    > Na rondzie Galasa do tego wszystkiego nie widzisz wszystkich
    > sygnalizatorow

    Na dobra sprawe, na pewno widzi sie tylko pierwszy ;-)

    > a niektore manewry z zalozenia trzeba wykonywac "skokami"

    Te "skoki" dotycza wlasnie tych, ktorzy chca skrecic w lewo. A ze
    KAZDY prawidlowo sygnalizujacy swoje manewry na tym rondzie musi
    mrugac lewym kierunkiem na wysokosci kazdego zjazdu, to nie
    sposob "wyluskac" tych, ktorzy zablokuja nam zjazd.

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci
    wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • habudzik 01.10.09, 15:09
    edek40 napisał:

    > > Czemu pozwoliłeś sobie wjechać na skrzyżowanie nie mając pewności że będz
    > iesz je
    > > mógł swobodnie opuścić ? T złamanie podstawowej zasady ruchu drogowego
    >

    >
    > Co Ty p...lisz? Jezeli wjezdzasz na skrzyzowanie z droga dwujezdniowa i
    > sygnalizator zatrzymuje Cie przed druga jednia, to zatrzymanie sie jest zlamani
    > e
    > przepisow?!

    Nie , złamaniem przepisów jest to ze następni dojeżdżaja Ci do tyłka i oni
    blokuja .



    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • edek40 01.10.09, 15:12
    > Nie , złamaniem przepisów jest to ze następni dojeżdżaja Ci do tyłka i oni
    > blokuja .

    Proponujesz, aby samochody wjezdzaly na rondo pojedynczo? Skad mam wiedziec, czy
    gosc przede mna pojedzie w prawo czy prosto, gdy dopiero wjedzam na rondo?
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
  • habudzik 01.10.09, 15:15
    edek40 napisał:

    > > Nie , złamaniem przepisów jest to ze następni dojeżdżaja Ci do tyłka i on
    > i
    > > blokuja .
    >
    > Proponujesz, aby samochody wjezdzaly na rondo pojedynczo? Skad mam wiedziec, cz
    > y
    > gosc przede mna pojedzie w prawo czy prosto, gdy dopiero wjedzam na rondo?

    A skad wiesz na standardowym skrzyzowaniu że mozesz czy nie możesz jechać .
    Takim np w Berlinie ?
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • edek40 01.10.09, 15:22
    > A skad wiesz na standardowym skrzyzowaniu że mozesz czy nie możesz jechać .
    > Takim np w Berlinie ?

    A stad, baranku, ze w wypadku klasycznego skrzyzowania kierunkowskazow nalezy
    uzywac przed wjazdem. A na rondzie galasa nalezy uzywac ich w trakcie.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
  • emes-nju 01.10.09, 15:24
    edek40 napisał:

    > w wypadku klasycznego skrzyzowania kierunkowskazow nalezy
    > uzywac przed wjazdem. A na rondzie galasa nalezy uzywac ich
    > w trakcie .

    I za zadne skarby przed.

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci
    wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • habudzik 01.10.09, 19:44
    edek40 napisał:

    > > A skad wiesz na standardowym skrzyzowaniu że mozesz czy nie możesz jechać
    > .
    > > Takim np w Berlinie ?
    >
    > A stad, baranku, ze w wypadku klasycznego skrzyzowania kierunkowskazow nalezy
    > uzywac przed wjazdem. A na rondzie galasa nalezy uzywac ich w trakcie
    >
    .

    To znaczy że jak jedziesz przez ( nazwijmy to klasyczne ) skrzyżowanie prosto
    to wrzucasz kierunek przed skrzyżowaniem ? A dokładnie który kierunek wrzucasz
    jadąc prosto np Żwirki na lotnisko ?
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • mariusz_d1 07.10.09, 22:16
    habudzik napisał:

    > To znaczy że jak jedziesz przez ( nazwijmy to klasyczne ) skrzyżowanie prosto
    > to wrzucasz kierunek przed skrzyżowaniem ? A dokładnie który kierunek wrzucasz
    > jadąc prosto np Żwirki na lotnisko ?
    Habudzik czy ty jesteś taki głupi naprawdę czy tylko udajesz?
    Zgodnie z tym co napisałeś powyżej to powinieneś "klasyczne" skrzyżowanie
    przejeżdżać prosto na włączonych awaryjnych.
    Jeżeli przed skrzyżowaniem włączasz prawy kierunkowskaz to skręcasz w prawo,
    jeżeli lewy to w lewo, a jak nie włączasz żadnego to jedziesz prosto. A jeżeli
    dopiero na skrzyżowaniu włączasz takie pomarańczowe, mrugające światełka z boku
    samochodu to znaczy, że nie używasz kierunkowskazów a skrętowskazów.

    --
    Lepiej grzeszyć i żałować za grzechy,
    niż później żałować, że się nie grzeszyło.
  • habudzik 07.10.09, 23:21
    Przeczytaj jeszcze raz . I tak nic to nie da ale zajmie Ci to na tyle dużo czasu
    że odezwiesz się za pół roku a my pół roku będziemy mieli Cię z grzywki .
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • nazimno 01.10.09, 14:47
    Uniemozliwienie zmiany pasa/pierscienia na rondzie
    w zilustrowany sposob jest wytworem dziwnej wyobrazni projektantow.

    Poslac ich na wycieczke po jakimkolwiek kraju zachodnim!
    (ale o suchej bulce i wodzie)

    Niech sie zreedukuja.





  • nazimno 01.10.09, 14:57

    tiny.pl/hq1xm
    Bylem niedawno w Berlinie, musialem tamtedy jezdzic i dobrze go sobie zapamietalem.

    Oczywiscie nie jest to jedyne rondo w Berlinie, ale ta fotka
    duzo wyjasnia.

    pzdr


  • nazimno 01.10.09, 15:02

    Ernst-Reuter-Platz - mehr Infos »

    pzdr
  • habudzik 01.10.09, 15:10
    A jaki jest schemat swiateł na tym rondzie bo nie wiem ?
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • nazimno 01.10.09, 15:39
    Napisz do wladz miejskich, niech Ci odpowiedza, ok?
  • habudzik 01.10.09, 19:48
    rozmów bo a trudne pytania zadaję . Wycofywanie się to normalny odruch
    zakłopotanej osoby . To spotkało oszukańca Emciaka , Trypla ( który wciska kity
    o Ikei ) i Ciebie który wciska kity o pani minister .
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • nazimno 02.10.09, 10:04
    My po prostu doszlismy do TEGO SAMEGO WNIOSKU, ktory jest jak najbardziej
    poprawny. Zastanow sie wiec, dlaczego tak sie stalo.
  • habudzik 02.10.09, 11:57
    nazimno napisał:

    > My po prostu doszlismy do TEGO SAMEGO WNIOSKU, ktory jest jak
    najbardziej
    > poprawny. Zastanow sie wiec, dlaczego tak sie stalo.

    Doszliscie do wniuosku ze uczciwie , bez oszustwa sie nie da mi nic
    wcisnąć więc lepiej się zamknąć by wiekszego głupca z siebie nie
    zrobić . Do tej pory fajnie mi sie pisało z Tryplem ale do czasu gdy
    złapałem go na kłamstwie - wówczas przestał pisac . To normalna
    reakcja .
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby
    maksymalnie wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym
    poprawa trwa najdłużej kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka
    tygodni. Potem korki powracają, kierowcy stoją jednakże na większej
    niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge (1990)]"
  • nazimno 02.10.09, 12:13
    W kazdym razie na pewno nic nie mozna Ci wcisnac do lba.
    Jest po brzegi wypelniony sloma pod cisnieniem.
    Do tego stopnia, ze wychodzi tez juz z butow.
  • nazimno 02.10.09, 15:14
    Trzeba bedzie chyba napisac prace habilitacyjna:

    "Antologia cytatow habudzika w ujeciu tematycznym z uwzglednieniem
    semantyki i syntaktyki w retoryce publicystycznej na forum Gazety
    Wyborczej w latach 2000-2009"

    Sa tu jacys mlodzi dziennikarze?
    Do roboty!




  • habudzik 02.10.09, 18:03

    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby
    maksymalnie wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym
    poprawa trwa najdłużej kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka
    tygodni. Potem korki powracają, kierowcy stoją jednakże na większej
    niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge (1990)]"
  • emes-nju 01.10.09, 15:02
    W Warszawie tak "sie nie da".

    Lepiej zrobic po galasowemu i krzyczec jacy to kierowcy glupi, a
    Galas genialny :-/

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci
    wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • tiges_wiz 01.10.09, 16:22
    uooo .. to oni w lewo nie moga skrecac ;) ... jak sobie bidulki radza ;)
    --
    Stop_wypierdzianym_szrotom_z_zachodu!
  • nazimno 01.10.09, 17:38
    na rondzie "skrecal", jesli sie juz na niego wjechalo.

    Na rondzie mozna tylko zmienic pas(pierscien) z zachowaniem ogolnych zasad
    zmiany pasa lub zjechac z ronda.

    Na rondzie mozemy sobie jezdzic w koleczko wybierajac odpowiednie
    pasy(piersciennie). Jak nam sie zechce, to wybieramy odpowiedni pas i zjezdzamy
    sobie z ronda baczac, aby nikomu na pasie(pierscieniu) o promieniu wiekszym od
    naszego nie zajechac drogi, pod warunkiem, ze z tego naszego pasa mozemy zjechac
    w galaz odprowadzajaca ruch z ronda.

    Nie musze dodawac, ze niekoniecznie musi to byc pas zewnetrzny.

    Ot i cala logika.
    Panta rhei...
    (wszysko plynie i sie nie zatyka)
  • tiges_wiz 01.10.09, 17:41
    jak to otto spiewalo: przeciez ja wiem, ze ty wiesz, ze ja wiem ;)
    tak sie wyzlosliwiam
    --
    Stop_wypierdzianym_szrotom_z_zachodu!
  • nazimno 01.10.09, 17:51
    Tekst splodzilem tylko dlatego, ze wiem o istnieniu osobnikow
    potrzebujacych lopatologii, ktorzy "z ronda nic nie kapuja".
    To bylo dla nich...

    Swoja droga - dlaczego rozwiazania proste i przejrzyste nie
    sa u nas nasladowane?
  • habudzik 01.10.09, 19:56
    nazimno napisał:

    > na rondzie "skrecal", jesli sie juz na niego wjechalo.

    I stąd na rondzie Galasa tyle stłuczek - chopaki myślą że się nie skreca na
    pasie ze strzałka do SKRĘTU
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • habudzik 01.10.09, 20:03
    nazimno napisał:

    > na rondzie "skrecal", jesli sie juz na niego wjechalo.

    Do czego zatem słyży znak poziomy P-8b, co on oznacza ?
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • starypryka 02.10.09, 09:44
    emes-nju napisał:

    > Na tym --->
    > RYSUNKU
    pokazuje jak, jadac calkowicie zgodnie z przepisami,
    > blokuje sie jadacy rozwniez zgodnie z przepisami, lewy pas.

    Dokładnie napisałeś to o co mi chodziło. Problemem nie jest pan Galas ale
    kretyni kierowcy. Sorry ale inaczej tego się nie da nazwać. Jest sobie rondo i
    ma ono taka urodę że poza ruchem samochodowym występuje na nim ruch tramwajowy.
    Jakim trzeba być gupkiem by w celu pojechania prosto ładować się na lewy pas,
    który z założenie jest do skrętu w lewo ale dopuszcza jazdę na wprost? Przecież
    nawet dziecko wie że w przypadku skrętu w lewo nastąpi przecięcie z torami na
    których to tramwaj będzie maił szczelinę pionową.

    > Czasem wystarczy, zeby JEDEN samochod zechcial pojechac dalej niz do
    > drugiego zjazdu ("skreca w lewo") i musial sie zatrzymac. Za nim
    > musi urosnac kolejka tych, ktorzy nie moga zjechac, bo zgodnie z
    > rozmalowaniem nie moga zmienic pasa (!) i do tego nawet nie mogli
    > spodziewac sie, ze ktos bedzie "skrecal w lewo", bo na tym rondzie
    > mruga sie lewym kierunkiem na wysokosci kazdego zjazdu.

    Jak nie mogli się spodziewać? Przecież przed wjazdem na skrzyżowanie (w tym
    wypadku rondo) jadący w lewo miga, jadący prosto nie miga, jadący w prawo miga.


    > Na tym --->
    > RYSUNKU
    pokazuje jakie sa skutki blokowania, ktore pokazalem
    > powyzej. Ci ktorzy nie dali rady zjechac, zgodnie z rozmalowaniem
    > ustawiaja sie do zjazdu i KRZYZUJAC sie z tymi, ktorzy maja zielone,
    > czekaja na zielone dla siebie.

    Czy to będzie rondo Galasa, czy turbinowe, czy rondo klasyczne z sygnalizacją,
    na którym występuje ruch tramwajowy zawsze samochody skręcające w lewo utkną
    przed torowiskiem i zablokują samochody jadące w następnej fazie.

    > Oczywiscie sa separatory, ale daja one szanse na "ucieczke"
    > pojedynczym autom. Jezeli aut jest wiecej, to sytuacje jak na
    > rysunkach, sa standadem. I to, wbrew opiniom, calkiem zgodnym z
    > przepisami, a wiec... zgodnym z zalozeniem. Dlatego wlasnie sadze,
    > ze zalozenia nie bylo, a byla tylko ejakulacja intelektu pana, co
    > jak Chinczyki trzyma sie mocno i metodycznie rozpierd.... warszawski
    > ruch drogowy.

    Założeniem było jak już ktoś napisał ZMUSZENIE kierowców do myślenia i
    rozłożenia ruchu po wszystkich pasach oraz OPRÓŻNIENIE ronda.

    Napiszę jeszcze jedno - nie jechałem tym rondem, nie znam faz i długości
    świateł. Rozmalowanie ronda jest ok, ale możliwe że poza głupota kierowców jest
    jeszcze problem z sygnalizacją. W Krakowie na wszystkich taki rondach gdzie
    występuje kolizja ruchu tramwajowego i samochodowego fazy świateł są tak
    ustawione że wcześniej zapala się zielone przed torowiskiem a dopiero gdy część
    samochodów ucieknie z "pułapki" wpuszczany jest ruch z wjazdu. Tak samo dla
    ruchu na wprost najpierw gaśnie zielone wpuszczające na rondo a dopiero po
    chwili zapala zamykany jest zjazd z ronda po przeciwnej stronie i wpuszczani są
    piesi.

    Przemalowanie ronda na turbinowe czy klasyczne ale z sygnalizacją nic nie da.
    Trochę pomóc może rozsunięcie zjazdu od wjazdu, oraz dopieszczenie faz
    sygnalizacji świetlnej w zależności od najbardziej obładowanych wjazdów i
    najpopularniejszych kierunków.
  • emes-nju 02.10.09, 10:16
    Calkiem nieprzemakalny...

    starypryka napisał:

    > Jakim trzeba być gupkiem by w celu pojechania prosto ładować się
    > na lewy pas, który z założenie jest do skrętu w lewo ale dopuszcza
    > jazdę na wprost?

    Trzeba byc glupkiem, zeby z powodu MOZLIWOSCI pojawienia sie kogos
    skrecajacego w lewo, o JEDNA TRZECIA zmniejszac liczbe aut
    mieszczacych sie na rondzie na jednym cyklu swiatel, skoro przedtem
    odstalo sie kilkadziesiat minut w korku.

    A wystarczyloby, w czasie przebudowy (!!!) zrobic miejsce dla
    postoju skrecajacych w lewo... Wystarczyloby nieco rozszerzyc,
    zlagodzic zjazdy, zeby zatrzymujacy sie przed torami mieli dla
    siebie miejsce. Ale to nie w Polsce gdzie kazde rondo musi byc od
    ekierki :-P

    Acha! Gdybys obejrzal rysunki, to wiedzialbys, ze z zalozenia i Z
    ROZMALOWANIA (!!!) lewy pas jest do jazdy prosto i skretu. Skad
    niieznajacy tego ronda kierowcy (tacy jak np. Ty :-P ) maja
    wiedziec, ze DEZorganizator uchu nie przewidzial skretu w lewo?

    > Jak nie mogli się spodziewać? Przecież przed wjazdem na
    > skrzyżowanie (w tym wypadku rondo) jadący w lewo miga

    Tja... Ty migasz przed wjazdem na rondo? Proponuje powtorzenie kursu
    na PJ.

    > Założeniem było jak już ktoś napisał ZMUSZENIE kierowców do
    > myślenia

    A mi sie zawsze wydawalo, ze zmuszanie kierowcow do podejmowania
    wielu roznych decyzji w gestym ruchu, tylko na podstawie obserwacji
    kawalkow rozmalowania (jezeli jest widoczne). Organizacja ruchu nie
    ma zmuszac do myslenia, a POMAGAC i PROWADZIC kierowce.


    A na dalsza dyskusje zapraszam jak juz przejedziesz sie po tym czyms
    poza godzinami szczytu, ale w znacznym ruchu.

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci
    wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • starypryka 02.10.09, 10:33
    emes-nju napisał:

    > Calkiem nieprzemakalny...
    >
    > starypryka napisał:
    >
    > > Jakim trzeba być gupkiem by w celu pojechania prosto ładować się
    > > na lewy pas, który z założenie jest do skrętu w lewo ale dopuszcza
    > > jazdę na wprost?
    >
    > Trzeba byc glupkiem, zeby z powodu MOZLIWOSCI pojawienia sie kogos
    > skrecajacego w lewo, o JEDNA TRZECIA zmniejszac liczbe aut
    > mieszczacych sie na rondzie na jednym cyklu swiatel, skoro przedtem
    > odstalo sie kilkadziesiat minut w korku.
    >
    > A wystarczyloby, w czasie przebudowy (!!!) zrobic miejsce dla
    > postoju skrecajacych w lewo... Wystarczyloby nieco rozszerzyc,
    > zlagodzic zjazdy, zeby zatrzymujacy sie przed torami mieli dla
    > siebie miejsce. Ale to nie w Polsce gdzie kazde rondo musi byc od
    > ekierki :-P
    >
    > Acha! Gdybys obejrzal rysunki, to wiedzialbys, ze z zalozenia i Z
    > ROZMALOWANIA (!!!) lewy pas jest do jazdy prosto i skretu. Skad
    > niieznajacy tego ronda kierowcy (tacy jak np. Ty :-P ) maja
    > wiedziec, ze DEZorganizator uchu nie przewidzial skretu w lewo?

    Przecież w podsumowaniu to samo napisałem. Nie znam warunków, nie znam kosztów i
    nie wiem czy da się rozsunąć zjazd z wjazdem. Dlaczego nie przewidział?
    Przewidział lewy pas do skrętu w lewo i dopuścił jazdę na wprost.

    > > Jak nie mogli się spodziewać? Przecież przed wjazdem na
    > > skrzyżowanie (w tym wypadku rondo) jadący w lewo miga
    >
    > Tja... Ty migasz przed wjazdem na rondo? Proponuje powtorzenie kursu
    > na PJ.

    Może na początek ty zajrzyj do kodeksu (PoRD)? Twór ten zwany i tylko zwany
    rondem "Radosław" po postawieniu i uruchomieniu sygnalizacji świetlne przestaje
    być rondem. Gdy skrzyżowanie o ruchu okrężnym (zwane rondem) jest bez
    sygnalizacji swietlne wtedy para znaków: Ustąp pierwszeństwa skrzyżowanie o
    ruchu okrężnym tworzą z niego jeden wielki twór na który panują pewne zasady (z
    tego co pamiętam to do niedawna o tym nie wiedziałeś) i organizacja ruchu. W
    momencie zadziałania sygnalizacji świetlnej przestaje istnieć znak ustąp
    pierwszeństwa i pozostaje tylko znak skrzyżowanie o ruchu okrężnym, który mówi
    tylko o tym jak należy objechać centralna wyspę o niczym więcej. W tym momencie
    znikają przyzwyczajenia ze zwykłych niesterowanych rond a całość traktowana jest
    jako zwykłe skrzyżowanie z sygnalizacją. Dojeżdżając do takiego miejsca i chcąc
    skręcić w lewo przed skrzyżowaniem sygnalizujemy ten zamiar. Takie to trudne?
    Cały czas widzę że masz problemy z przepisami albo z ich zrozumieniem.

    > > Założeniem było jak już ktoś napisał ZMUSZENIE kierowców do
    > > myślenia
    >
    > A mi sie zawsze wydawalo, ze zmuszanie kierowcow do podejmowania
    > wielu roznych decyzji w gestym ruchu, tylko na podstawie obserwacji
    > kawalkow rozmalowania (jezeli jest widoczne). Organizacja ruchu nie
    > ma zmuszac do myslenia, a POMAGAC i PROWADZIC kierowce.

    Widzę że Ciebie nic do myślenia nie zmusi. Jeśli ktoś coś zmienił i nie da się
    przejechać przez to miejsce tak jak do tej pory było przez wiele lat to znaczy
    że to jest złe. O matko.

    > A na dalsza dyskusje zapraszam jak juz przejedziesz sie po tym czyms
    > poza godzinami szczytu, ale w znacznym ruchu.

    Pojadę i co? Zobaczę to co Habudzik że rondo jest ok ale w Warszawie panuje
    jakaś zaćma i ludzie nie chcą jeździć przepisowo tylko po swojemu?
  • emes-nju 02.10.09, 11:24
    Wracajac do KD.

    Rozmalowanie tego ronda zmusza wszystkich tych, ktorzy nie jada w
    pierwszy zjazd, do migania lewym kierunkiem - rowniez
    jadacych "prosto". Na wysokosci kazdego zjazdu nastepuje przeciez
    zmiana pasa! Skutek tego jest taki, ze przed wjazdem na lewym i
    srodkowym pasie czesc kierowcow miga lewym kierunkiem. Rowniez ci,
    ktorzy jada "prosto", bo wjezdzajac na rondo przecinaja przeciez
    prawy, a niektorzy i srodkowy pas.

    Co ciekawe nie trzeba mrugac prawym przy zjezdzie. Nie przeszkadza
    to czesci kierowcow, wprowadzonych w blad znakiem informujacycm o
    ruchu okreznym (calkiem zbednym!!!), do uzywania prawego kierunku
    przy zjezdzie.

    Chaos to odpowiednie slowo na okreslenie tego koromysla. A skoro
    klopoty z nim ma WIEKSZOSC, to znaczy, ze rondo to jest
    zaprojektowane zle. Albo trzeba wiekszosci odebrac PJ... Wtedy
    korkow nie bedzie, bo na polu walki zostana tylko Habudzik,
    Starypryka i Galas :-P (Mi odebrac trzeba, bo nie potrafie Z CALA
    pewnoscia PRAWIDLOWO skonfrontowac zapisow KD z DEZorganizacja ruchu
    na tym czyms).


    To rondo jest tak nielogiczne (np. wymuszone rozmalowaniem
    pierwszenstwo z lewej) i niezrozumiale Z POZIOMU FOTELA KIEROWCY (a
    my, usilujac skonfrontowac KD z oznakowaniem w tym miejscu, nie
    mozemy sie dogadac patrzac na mape...), ze naprawde czas na zmiany.
    Zauwazyly to wladze Warszawy.

    A Swjentoszki Co To Zawsze Wiedzom Lepniej (oraz DEZorganizatorzy
    ruchu) nie... Bo oni ZAWSZE wiedza, a reszta (wiekszosc) to
    kretyni :-P

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci
    wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • habudzik 02.10.09, 11:54
    emes-nju napisał:

    > Wracajac do KD.
    >
    > Rozmalowanie tego ronda zmusza wszystkich tych, ktorzy nie jada w
    > pierwszy zjazd, do migania lewym kierunkiem - rowniez
    > jadacych "prosto". Na wysokosci kazdego zjazdu nastepuje przeciez
    > zmiana pasa!

    Jadacy prosto nie zmienia pasa i mrygać niczym nie musi . Światła (
    co Staryprka napisał ) zminiaja to skrzyżowanie w zwykłe trzy pasy
    na wprost z dwoma ulicami - jedna z prawej , druga z lewej . To że
    trzeba to skrzyzowanie pokonać krecąc nieco kierownica nie zmienia
    niczego .

    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby
    maksymalnie wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym
    poprawa trwa najdłużej kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka
    tygodni. Potem korki powracają, kierowcy stoją jednakże na większej
    niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge (1990)]"
  • starypryka 02.10.09, 12:06
    emes-nju napisał:

    Może zacznę od końca czyli:

    > A Swjentoszki Co To Zawsze Wiedzom Lepniej (oraz DEZorganizatorzy
    > ruchu) nie... Bo oni ZAWSZE wiedza, a reszta (wiekszosc) to
    > kretyni :-P

    Nie jestem świętoszkiem i nie zawsze bronię głupot dla zasady jak... Próbuję za
    to zrozumieć trudność tego ronda.

    > Wracajac do KD.
    >
    > Rozmalowanie tego ronda zmusza wszystkich tych, ktorzy nie jada w
    > pierwszy zjazd, do migania lewym kierunkiem - rowniez
    > jadacych "prosto". Na wysokosci kazdego zjazdu nastepuje przeciez
    > zmiana pasa! Skutek tego jest taki, ze przed wjazdem na lewym i
    > srodkowym pasie czesc kierowcow miga lewym kierunkiem. Rowniez ci,
    > ktorzy jada "prosto", bo wjezdzajac na rondo przecinaja przeciez
    > prawy, a niektorzy i srodkowy pas.

    No właśnie dojeżdżając do tego tworu jakim jest owo rondo wszystko jest proste.
    Zakładam że nie znam go i jadę pierwszy raz. Normalnym jest że widząc rondo ze
    światłami w łepetynie przekłada mi się odpowiednia szufladka z napisem
    "Skrzyżowanie z sygnalizacją świetlną" a na głucho zamyka szufladka z napisem
    "Rondo". Mam do wyboru trzy pasy, ze znaków przed nie wiem co mnie spotka i czy
    będę musiał jadąc w dowolnym kierunku przeskakiwać z psa na pas czy jeden pas
    przeprowadzi mnie przez całość. Dlatego ustawiam się na odpowiednim pasie przed
    pierwszymi światłami sygnalizując zamiar skrętu migaczem a chęć pojechania
    prosto nie sygnalizuję.
    Po minięciu pierwszych świateł gdy chcę pojechać w lewo lub prosto napotykam
    przemożną chęć wypchnięcia mnie na pierwszy zjazd co może faktycznie być
    frustrujące . I właśnie żeby nie być sfrustrowanym należy patrzeć na znaki
    poziome i sygnalizować każdą zmianę pasa. W tym przypadku nie można mówić o
    opuszczaniu ronda.

    > Co ciekawe nie trzeba mrugac prawym przy zjezdzie. Nie przeszkadza
    > to czesci kierowcow, wprowadzonych w blad znakiem informujacycm o
    > ruchu okreznym (calkiem zbednym!!!), do uzywania prawego kierunku
    > przy zjezdzie.

    Tu jest chyba problem, bo znak o ruchu okrężnym w tym przypadku ma tylko
    informować o sposobie objechania centralnej wyspy. Nic nie mówi o wjeżdżaniu i
    opuszczaniu ronda/skrzyżowania. Gdyby był zbędny to ludzie jadący w lewo
    skręcali by od razu i jechali pod prąd.

    > Chaos to odpowiednie slowo na okreslenie tego koromysla. A skoro
    > klopoty z nim ma WIEKSZOSC, to znaczy, ze rondo to jest
    > zaprojektowane zle. Albo trzeba wiekszosci odebrac PJ... Wtedy
    > korkow nie bedzie, bo na polu walki zostana tylko Habudzik,
    > Starypryka i Galas :-P (Mi odebrac trzeba, bo nie potrafie Z CALA
    > pewnoscia PRAWIDLOWO skonfrontowac zapisow KD z DEZorganizacja ruchu
    > na tym czyms).

    Większość albo chce jeździć na pamięć jak wcześniej, albo nie rozumie znaków jak
    Ty. Większość widzi to skrzyżowanie przez pryzmat poprzednich lat i stare
    doświadczenia chce nałożyć na nową siatkę rozrysowania. Dlaczego człowiek spoza
    układu jakim jest Warszawa nie widzi nic zdrożnego w tym tworze?

    > To rondo jest tak nielogiczne (np. wymuszone rozmalowaniem
    > pierwszenstwo z lewej) i niezrozumiale Z POZIOMU FOTELA KIEROWCY (a
    > my, usilujac skonfrontowac KD z oznakowaniem w tym miejscu, nie
    > mozemy sie dogadac patrzac na mape...), ze naprawde czas na zmiany.
    > Zauwazyly to wladze Warszawy.

    Władze Warszawy zauważyły tylko że kierowcy sobie z nim nie poradzili.

  • emes-nju 02.10.09, 12:23
    starypryka napisał:

    > Nie jestem świętoszkiem i nie zawsze bronię głupot dla zasady
    > jak... Próbuję za to zrozumieć trudność tego ronda.

    Albo przyjedz, albo uwierz na slowo wiekszosci. Od pismakow,
    poprzez nas (z drobnymi wyjatkami - najmniej watpliwosci maja ci,
    ktorzy widzieli "to cos" tylko na mape), po tych, ktorzy zauwazyli,
    ze to jakoby genialne rozwiazanie sie nie sprawdza.

    > Władze Warszawy zauważyły tylko że kierowcy sobie z nim nie
    > poradzili.

    Nie masz wrazenia, ze racjonalniej jest robic tak, zeby sobie
    radzili, niz robic "genialne rozwiazania" zrozumiale dla garstki
    wybrancow?

    Jezdzic po tym musza nie tylko Warszawiacy, ale rowniez nieco
    pogubieni przyjezdni... Tym bardziej pogubieni, ze DEZorganizacja
    ruchu na tym rondzie jest chyba jedyna na swiecie - nie ma gdzie
    pocwiczyc...

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci
    wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • starypryka 02.10.09, 12:41
    Mam wrażenie że głównym problemem jest wybudowanie jakiejś Arkadii, która
    przyczyniła się do niekontrolowanego zwiększenia natężenia ruchu. Problemem jest
    wydanie zgody na budowę tejże bez zobowiązania inwestora do zapewnienia
    odpowiedniej infrastruktury drogowej.
    Przebudowa i przemalowanie ronda było próbą ratowania sytuacji. Tak długo jak
    nie będzie innego rozmalowania tak długo nie będziemy wiedzieć czy obecne jest
    najgorszym z możliwych.
  • habudzik 02.10.09, 17:47
    emes-nju napisał:

    > starypryka napisał:
    >
    > > Nie jestem świętoszkiem i nie zawsze bronię głupot dla zasady
    > > jak... Próbuję za to zrozumieć trudność tego ronda.
    >
    > Albo przyjedz, albo uwierz na slowo wiekszosci.

    Bo wiekszość stanowi o racji lub nie ?

    Od pismakow,
    > poprzez nas (z drobnymi wyjatkami - najmniej watpliwosci maja ci,
    > ktorzy widzieli "to cos" tylko na mape), po tych, ktorzy
    zauwazyli,
    > ze to jakoby genialne rozwiazanie sie nie sprawdza.

    Nie sprawedza sie , to zauwazli wszyscy ale nie wszyscy widza
    dlaczego się nie sprawdza .



    > > Władze Warszawy zauważyły tylko że kierowcy sobie z nim nie
    > > poradzili.
    >
    > Nie masz wrazenia, ze racjonalniej jest robic tak, zeby sobie
    > radzili, niz robic "genialne rozwiazania" zrozumiale dla garstki
    > wybrancow?

    Skrzyzowania sa łatwe , trudne albo bardzo trudne ale nie ze wzgledu
    na to że ktośtak chciał tylko dlatego że nie ma innych mozliwości .



    > Jezdzic po tym musza nie tylko Warszawiacy, ale rowniez nieco
    > pogubieni przyjezdni... Tym bardziej pogubieni, ze DEZorganizacja
    > ruchu na tym rondzie jest chyba jedyna na swiecie - nie ma gdzie
    > pocwiczyc...

    Nie wiem czy zauważyłeś że to rondo sprawia problem właśnie tylko
    warszawce . Ktoś tu warszawke właśnie wysmiał że nie potrafi
    jeździć . Nie pamietam kto .


    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby
    maksymalnie wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym
    poprawa trwa najdłużej kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka
    tygodni. Potem korki powracają, kierowcy stoją jednakże na większej
    niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge (1990)]"
  • nazimno 02.10.09, 12:25
    A jak inaczej chcialbyc objechac te wyspe?
    "
    Tu jest chyba problem, bo znak o ruchu okrężnym w tym przypadku ma tylko
    informować o sposobie objechania centralnej wyspy.
    "

    Na przelaj?
    Skrecajac w lewo?

    Skrzyzowanie "ronda" ze skrzyzowaniem nie jest najlepszym pomyslem
    i tyle.
  • starypryka 02.10.09, 12:38
    nazimno napisał:

    > A jak inaczej chcialbyc objechac te wyspe?
    > "
    > Tu jest chyba problem, bo znak o ruchu okrężnym w tym przypadku ma tylko
    > informować o sposobie objechania centralnej wyspy.
    >
    > Na przelaj?
    > Skrecajac w lewo?

    Zazwyczaj jeździ się wokoło centralnej wyspy w przeciwnym kierunku do ruchu
    wskazówek zegara (pisze o Europie kontynentalnej). Gdyby nie było znaku
    informującego o ruchu okrężnym dozwolona by była jazda zgodna z ruchem wskazówek
    zegara.

    > Skrzyzowanie "ronda" ze skrzyzowaniem nie jest najlepszym pomyslem
    > i tyle.

    Nie jest najlepsze ale czasami jedyne wyjście np. w przypadku gdy jeden kierunek
    ma przewagę natężenia w stosunku do drugiego. Wtedy ten ruchliwszy blokuje wjazd
    drugiemu. Powstają korki. Odpowiednio dobierając długość świecenia można
    pozostawić uprzywilejowany jeden kierunek, dając szansę na przejechanie drugim w
    sensownym czasie.

    W niektórych krajach stosuje się czasy świecenia wydawało by się kretyńsko
    długie bo trwające grubo ponad minutę ale dzięki temu przepustowość skrzyżowania
    się zwiększa - mniej strat czasu na ruszanie i hamowanie. W efekcie stając nawet
    ponad 200m do skrzyżowania przejeżdża się go na 2, maks 3 zmiany.
  • nazimno 02.10.09, 12:42
    rozwiazania problemu rond w naszym kraju powinien otrzymac nagrode
    Nobla. Miejmy nadzieje, ze w XXII wiek wejdziemy z podniesionym czolem.


  • starypryka 02.10.09, 12:46
    nazimno napisał:

    > rozwiazania problemu rond w naszym kraju powinien otrzymac nagrode
    > Nobla. Miejmy nadzieje, ze w XXII wiek wejdziemy z podniesionym czolem.
    >

    Czasami piszesz bardziej enigmatycznie od Pytii :) Ja jestem człek
    zero-jedynkowy, piszesz tak lub nie i wiem wszystko. A z Twoich wypowiedzi to
    nie wiem czy chociaż w ogólnych zarysach zgadzasz się ze mną czy wręcz
    przeciwnie ;)
  • bimota 02.10.09, 14:47
    To moze mi wskazesz zerojedynkowo gdzie w przepisach jest napisane,
    ze wlaczenie sygnalizacji powoduje metamorfoze skrzyzowania i
    znikniecie znakow "ustap" ?
  • starypryka 02.10.09, 15:00
    bimota napisał:

    > To moze mi wskazesz zerojedynkowo gdzie w przepisach jest napisane,
    > ze wlaczenie sygnalizacji powoduje metamorfoze skrzyzowania i
    > znikniecie znakow "ustap" ?

    Rozdział 1
    Art. 5.3.
  • bimota 02.10.09, 15:36
    Cos ci sie placza te "zera" i "jedynki"...

    Ten art. jest bez sensu (co dopiero mowic o jasnosci zerojedynkowej)
    i nic nie mowi na ten temat.
  • starypryka 02.10.09, 15:43
    bimota napisał:

    > Cos ci sie placza te "zera" i "jedynki"...
    >
    > Ten art. jest bez sensu (co dopiero mowic o jasnosci zerojedynkowej)
    > i nic nie mowi na ten temat.

    Masz problemy z logicznym myśleniem czy ze zrozumieniem tekstu? Czy może nie
    potrafisz znaleźć odpowiedniego fragmentu?
    Zrobię to za Ciebie:

    Art. 5. 1. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są
    obowiązani stosować się do poleceń i sygnałów dawanych przez osoby kierujące
    ruchem lub uprawnione do jego kontroli, sygnałów świetlnych oraz znaków
    drogowych, nawet wówczas, gdy z przepisów ustawy wynika inny sposób zachowania
    niż nakazany przez te osoby, sygnały świetlne lub znaki drogowe.

    2. Polecenia i sygnały dawane przez osoby kierujące ruchem lub uprawnione do
    jego kontroli mają pierwszeństwo przed sygnałami świetlnymi i znakami drogowymi.

    3. Sygnały świetlne mają pierwszeństwo przed znakami drogowymi regulującymi
    pierwszeństwo przejazdu.


    Istotne jest pogrubione.

    A i jeszcze jedno: to że nie potrafisz czegoś zrozumiec nie znaczy że to jest
    "bez sensu"
  • habudzik 02.10.09, 17:51
    Jesli kierowcy nie potrafią nawet przeczytac nie mówiąc juz o
    zrozumieniu tego art. to jak maja po rondzie Babka jeździć ? Każde
    skrzyżowanie będzie dla nich czarna magią
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby
    maksymalnie wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym
    poprawa trwa najdłużej kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka
    tygodni. Potem korki powracają, kierowcy stoją jednakże na większej
    niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge (1990)]"
  • bimota 02.10.09, 19:56
    Najwyrazniej nie potrafie... Nijak nie potrafie wywnioskowac na tej
    podstawie metamorfozy skrzyzowania, a jesli chodzi o anulowanie
    znaku to wg mnie zgodnie z logika bylo by cos takiego: "Sygnaly
    swietlne powoduja anulowanie znakow pierwszenstwa".

    Znaczenie slowa "pierwszenstwo" wyjasnie pozniej...
  • habudzik 03.10.09, 00:49
    bimota napisał:

    > Najwyrazniej nie potrafie... Nijak nie potrafie wywnioskowac na tej
    > podstawie metamorfozy skrzyzowania, a jesli chodzi o anulowanie
    > znaku to wg mnie zgodnie z logika bylo by cos takiego: "Sygnaly
    > swietlne powoduja anulowanie znakow pierwszenstwa".

    No bo tak poniekąd włąśnie jest . Jesli masz skrzyżowanie oznaczone z Twojej
    strony znakiem D-1 to jest on "nieważnym" w chwili gdy świeci się sygnał
    czerwony a ten z kolei traci swą "ważność" gdy na skrzyżowaniu stoi policjant
    lub inna uprawniona do kierowania ruchem osoba i nakazuje znanymi Ci gestami
    stój lub jedź . Wówczas bez względu na to co się świeci i co za znak stoi musisz
    wykonać niezwłocznie polecenie kierującego ruchem - znaki i sygnalizatory nie
    istnieją .



    > Znaczenie slowa "pierwszenstwo" wyjasnie pozniej...


    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • bimota 03.10.09, 10:16
    Tylko, ze policjant pokazuje cos przeciwnego w stosunku do znaku czy
    sygnalizacji (jedno wyklucza drugie), wtedy mozemy ew mowic o pierwszenstwie.
    Policjant mowi jechac, ale to nie znaczy, ze mamy nie przestrzegac innych
    przepisow. Znak "ustap" mowi o czyms innym niz sygnalizacja, nie zaprzeczaja
    sobie, nie wykluczaja wiec bezsensem jest mowienie w tej sytuacji o pierwszenstwie.
  • habudzik 03.10.09, 14:28
    bimota napisał:

    > Tylko, ze policjant pokazuje cos przeciwnego w stosunku do znaku czy
    > sygnalizacji (jedno wyklucza drugie), wtedy mozemy ew mowic o pierwszenstwie.

    Nie . Policjant pokazuje jak mamy się zachować bez względu na to co się świeci
    na sygnalizatorze lub nie świeci się nic . Na rondzie koło Rotundy widziałem
    wielokrotnie ( wcześniej ) jak policja steruje ruchem mimo sygnalizacji
    działajacej wydawało by się noralnie . Policyjne polecenia mogą zmieniać status
    skrzyżowania jaki i pierwszeństwo na nim . To samo dotyczy znaków i sygnalizacji
    . Jeśli sygnalizacja działa to skrzyżowanie może miec inny status niż wtedy gdy
    nie działa . Tak właśnie jest z Babką .



    > Policjant mowi jechac, ale to nie znaczy, ze mamy nie przestrzegac innych
    > przepisow.

    Pewnie że musimy przestrzegać ale mamy pierwszeństwo mimo iż mamy znak "ustąp"
    bo znaki sa mniej istotne a nawet nieistotne gdy ruchem kieruje policja .
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • bimota 03.10.09, 19:48
    Co "nie" ? Czyli jak glina kaze jechac i sie swieci czerwone to to nie sa
    przeciwne, wykluczajace sie nakazy ??

    O pierwszenstwie mozna mowic wtedy gdy mamy 2 sytuacje wykluczajace sie, takie
    ktore nie moga zajsc jednoczesnie. Czyl np jesli jednoczesnie najezdzaja
    samochody z drog poprzecznych do skrzyzowania. Nie moga pojechac jednoczesnie bo
    sie zderza, ktorys musi miec pierwszenstwo. Jak sygnmalizacja kaze stac, a glina
    jechac to tez sie wyklucza bo nie mozna jednoczesnie stac i jechac. Natomiast
    zielone swiatlo nie wyklucza ustapienia pierwszenstwa. Oba te znaki mowia o
    czyms innym. Zielone nie mowi o pierwszenstwie przejazdu, znak nie mowi o
    mozliwosci lub zakazie jazdy. Mozna jednoczesnie miec zezwolenie na jazde i
    ustepowac pierwszenstwa znajdujazcym sie na rondzie. Nie mozna w tym wypadku
    mowic o pierwszenstwie jednego nad drugim, bo oba zjawiska moga wystepowac
    jednoczesnie. Jedno nie przeszkadza drugiemu i go nie wyklucza.

    Pewnie nic nie kumacie... Mozliwe, ze podczas wyprozniania wstrzymujecie oddech,
    bo ktos wam powiedzial, ze wyproznianie ma pierwszenstwo przed oddychaniem, ale
    fakt jest taki, ze mozna z powodzeniem sie wyproznic bez wstrzymywania oddechu. :P

    Jesli sygnalizacja powoduje anulowanie, to dlaczego tego poprostu nie napisali,
    tylko jakies bzdety o pierwszenstwie ? No i nadal nie wiem jaki to ma zwiazek z
    metamorfoza ronda w zwykle skrzyzowanie...
  • habudzik 03.10.09, 21:24
    bimota napisał:

    > Co "nie" ? Czyli jak glina kaze jechac i sie swieci czerwone to to nie sa
    > przeciwne, wykluczajace sie nakazy ??

    "Nie" bo nie są to żadne nakazy wykluczajace się . Istnieje wówczas tylko i
    wyłacznie to co pokazuje osoba kierująca ruchem . Czerwony sygnalizator musisz
    zignorować . To jest zawarte w przepisach które zalinkował Starypryka . Dlatego
    jeśli sygnalizator na Babce się świeci to skrzyżowanie ma inny status niż
    wówczas gdy się sygnalizator zepsuł i wtedy o tym jak masz pojechać i w jakiej
    kolejności decydują znaki w odpowiedniej konfiguracji .
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • bimota 03.10.09, 21:32
    Skoro uwazasz, ze mozna jednoczesnie zastosowac sie do nakazu jazdy i stania to
    dalsza dyskusje uwazam za bezcelowa... Rozumiem, ze jak policjant nakaze jechac,
    a gosc przed toba stanie to przejedziesz przez niego...

    Nie jest w tym przepisie napisane, ze nalezy cokolwiek zignorowac, anulowac, czy
    w jakikolwiek inny sposob unicestwic. Jest bezsensowne stwierdzenie o
    pierwszenstwie znakow, ktore mowia o czym innym.
  • samspade 04.10.09, 09:39
    Już wiadomo czemu na rondzie Babka są takie problemy. Wynikają one z
    nieznajomości przepisów. Jeżeli problemem jest zrozumienie kolejności
    pierwszeństwa znaków i sygnałów to nic dziwnego że jest tyle kolizji.
  • tiges_wiz 04.10.09, 10:32
    jakby tam nie bylo takich korkow, to jeszcze by mozna bylo kontrolowac jakos
    gdzie kto powinien pojechac, ale po 15 minutach pchania sie na rondo i kolejnych
    zeby zjechac, nie bedziesz wiedzial na takim duzym rondzie czy panowie po lewej
    beda zjezdzac, czy jednak powinni pojechac prosto. Dzieki stosowaniu uznaniu
    ronda jako jednego skrzyzowania pierwszentwo zalezy od tego gdzie kto wjechal,
    tylko skad to wiedziec jak to jest zakorkowane i nie ma tam kanalizacji ruchu w
    godzinach szczytu. Policja w wrazie koizji tez kaze tych co przejezdzaja przez
    pasy dalej po rondzie, a nie tych co zjezdzaja, nawet jak im strzalka pokazywala
    cos innego.

    efekt jest jaki jest. pelno kolizji.
    --
    Stop_wypierdzianym_szrotom_z_zachodu!
  • habudzik 04.10.09, 12:12
    tiges_wiz napisał:

    > jakby tam nie bylo takich korkow, to jeszcze by mozna bylo
    kontrolowac jakos
    > gdzie kto powinien pojechac, ale po 15 minutach pchania sie na
    rondo i kolejnyc
    > h
    > zeby zjechac, nie bedziesz wiedzial na takim duzym rondzie czy
    panowie po lewej
    > beda zjezdzac, czy jednak powinni pojechac prosto. Dzieki
    stosowaniu uznaniu
    > ronda jako jednego skrzyzowania pierwszentwo zalezy od tego gdzie
    kto wjechal,
    > tylko skad to wiedziec jak to jest zakorkowane i nie ma tam
    kanalizacji ruchu w
    > godzinach szczytu.

    Nikt temu nie przeczy ale nie jest to winą skrzyżowania tylko
    nieznajomości przepisów lub tez znajomości przepisów ale ich
    olewania . Czy sa to godziny szczytu czy poza nimi to na
    skrzyzowaniu powinno sie przepisowo znajdowac o połewę mniej
    pojazdów niz się znajduje a to oznacza że ci którzy sa
    tam "nieprzepisowo" są winni korkowani sie ronda .
    To samo dotyczy skrzyżowania np Połczyńskiej i Powstańców . Tam tez
    skrzyżowanie jest zakorkowane w godzinach szczytu ale nie z racji
    złego malowania tylko z racji tego że połowa kierowców myśli : "
    żółte? jeszcze dam radę" po czym stoja na środku i nie da sie ich
    obkjechcać .
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby
    maksymalnie wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym
    poprawa trwa najdłużej kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka
    tygodni. Potem korki powracają, kierowcy stoją jednakże na większej
    niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge (1990)]"
  • habudzik 04.10.09, 10:20
    bimota napisał:

    > Skoro uwazasz, ze mozna jednoczesnie zastosowac sie do nakazu
    jazdy i stania to
    > dalsza dyskusje uwazam za bezcelowa... Rozumiem, ze jak policjant
    nakaze jechac
    > ,
    > a gosc przed toba stanie to przejedziesz przez niego...

    Nie , czekam wówczas az ruszy . Znaki jednak oraz światła tracą
    ważność w obliczu sterowania ruchem przez policjanta lub inna osobę
    uprawanioną .
    Pytałeś "
    To moze mi wskazesz zerojedynkowo gdzie w przepisach jest napisane,
    ze wlaczenie sygnalizacji powoduje metamorfoze skrzyzowania i
    znikniecie znakow "ustap" ?

    Odpowiedź jat tak jaką podał Starypryka
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby
    maksymalnie wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym
    poprawa trwa najdłużej kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka
    tygodni. Potem korki powracają, kierowcy stoją jednakże na większej
    niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge (1990)]"
  • bimota 04.10.09, 18:07
    "Maja pierwszenstwo" oznacza, ze sa wazniejsze, ale nie, ze anuluja inne.
  • habudzik 04.10.09, 19:27
    bimota napisał:

    > "Maja pierwszenstwo" oznacza, ze sa wazniejsze, ale nie, ze anuluja inne.

    Anulują . Jeśli pali się światło zielone to mimo iż masz znak "ustąp" to nie
    ustępujesz tylko jedziesz . Ustępuje Ci ten który ma znak D-1 ale w jego
    kierunku pali się sygnał czerwony . To samo dotyczy ruchu kierowanego przez
    osoby do tego upoważnione . Możesz mieć zapalony sygnał zielony oraz znak D-1 a
    i tak musisz ustąpić innym jeśli to im wskazał policjant że maja jechać .
    Podlega zatem metamorfozie takie skrzyżowanie na podstawie przepisów które
    wkleił Starypryka.
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • habudzik 02.10.09, 17:54
    bimota napisał:

    > Cos ci sie placza te "zera" i "jedynki"...
    >
    > Ten art. jest bez sensu (co dopiero mowic o jasnosci
    zerojedynkowej)
    > i nic nie mowi na ten temat.

    Ludzie , przestańcie sie ośmieszać . To są podstawy obowiazujące na
    drodze , nawet w Rosji tak jest . Rozumiał bym gdyby ktoś plakał ze
    dostał mandat bo nie umiał obsłuzuyc parkometru ale podstawy terzeba
    znać . Nie będzie kłopotów
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby
    maksymalnie wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym
    poprawa trwa najdłużej kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka
    tygodni. Potem korki powracają, kierowcy stoją jednakże na większej
    niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge (1990)]"
  • bimota 05.10.09, 15:32
    Nie wiem ile razy mam jeszcze pisac, ze nie ma w przepisach
    slowa "anulować", ani nic o metamorfozie, ale jeszcze pytanko...

    Mamy znak "ustap" i nakaz jazdy prosto. Piszemy w kodeksie, ze nakaz
    jazdy ma pierwszenstwo w stosunku do znakow o pierwszenstwie
    przejazdu. Pojedziesz bez ustepowania pierwszenstwa ?
  • samspade 05.10.09, 15:56
    Mógłbyś zacytować przepis który mówi że znaki nakazu maja pierwszeństwo nad
    znakami informacyjnymi?
  • bimota 05.10.09, 22:14
    No przecie zacytowalem... :P
  • samspade 06.10.09, 09:06
    Więc nie sprawi Ci problemu zacytować tego przepisu po raz kolejny.
  • habudzik 05.10.09, 22:52
    bimota napisał:

    > Nie wiem ile razy mam jeszcze pisac, ze nie ma w przepisach
    > slowa "anulować",

    Oczywiście że nie ma w przepisach tego słowa . Ważne jest to że jak policjant
    stoi i kieruje ruchem nie wolno Ci się stosować do znaków pierwszeństwa ( ich
    znaczenie jest dla kierowcy transparentne ) chyba że wskazania policjanta sa
    tożsame ze wskazaniami znaków ( no ale wówczas to tylko zbieżność wskazań )
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • starypryka 06.10.09, 13:12
    bimota napisał:

    > Nie wiem ile razy mam jeszcze pisac, ze nie ma w przepisach
    > slowa "anulować", ani nic o metamorfozie, ale jeszcze pytanko...

    A czy to moja wina że czytać nie potrafisz?

    > Mamy znak "ustap" i nakaz jazdy prosto. Piszemy w kodeksie, ze nakaz
    > jazdy ma pierwszenstwo w stosunku do znakow o pierwszenstwie
    > przejazdu. Pojedziesz bez ustepowania pierwszenstwa ?

    Zastanów się dosyć długo i dokładnie nad słowami:

    - znakami drogowymi regulującymi pierwszeństwo przejazdu.
    Które to znaki są i czy nakaz jazdy prosto do nich należy.


    I takie pytanie trochę prostsze skoro ze skrzyżowaniem o ruchu okrężnym sobie
    nie radzisz.
    Proste skrzyżowanie w postaci krzyża z kątami prostymi. Na jednej drodze stoją
    znaki "Ustąp pierwszeństwa" na drugiej "Droga z pierwszeństwem przejazdu" -
    skrzyżowanie jakich wiele. Ale teraz będzie trudniej, na tym skrzyżowaniu świeci
    się sygnalizacja świetlna.
    Jedziesz droga na której stoi znak "ustąp pierwszeństwa" ale świeci się też
    zielone światło. Co robisz? Jedziesz w ciemno jak w dym czy zwalniasz i
    sprawdzasz czy poprzeczną coś nie jedzie?
  • bimota 06.10.09, 14:27
    > - znakami drogowymi regulującymi pierwszeństwo przejazdu.
    > Które to znaki są i czy nakaz jazdy prosto do nich należy.

    A sygnal swietlny do nich nalezy ?

    Na skrzyzowaniu jade w ciemno bo zakladamm, ze na poprzecznej jest czerwone,
    wszyscy stoja i nie bede mial komu ustepowac.
  • habudzik 06.10.09, 14:34
    bimota napisał:

    > > - znakami drogowymi regulującymi pierwszeństwo przejazdu.
    > > Które to znaki są i czy nakaz jazdy prosto do nich należy.
    >
    > A sygnal swietlny do nich nalezy ?
    >
    > Na skrzyzowaniu jade w ciemno bo zakladamm, ze na poprzecznej jest
    czerwone,
    > wszyscy stoja i nie bede mial komu ustepowac.


    Nie , jedziesz jak w dym bo znak ustąp Cie nie obowiązuje póki pali
    sie sygnalizacja świetlna . Do niej masz obowiazek sie stosować a
    nie do znaku A-7 .
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby
    maksymalnie wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym
    poprawa trwa najdłużej kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka
    tygodni. Potem korki powracają, kierowcy stoją jednakże na większej
    niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge (1990)]"
  • bimota 08.10.09, 15:55
    habudzik napisał:

    > Nie , jedziesz jak w dym bo znak ustąp Cie nie obowiązuje póki
    pali
    > sie sygnalizacja świetlna . Do niej masz obowiazek sie stosować a
    > nie do znaku A-7 .

    A jak nie ma tego znaku tylko regula prawej reki ? Ona tez nie
    obowiazuje ?
  • habudzik 08.10.09, 18:00
    bimota napisał:

    > habudzik napisał:
    >
    > > Nie , jedziesz jak w dym bo znak ustąp Cie nie obowiązuje póki
    > pali
    > > sie sygnalizacja świetlna . Do niej masz obowiazek sie stosować
    a
    > > nie do znaku A-7 .
    >
    > A jak nie ma tego znaku tylko regula prawej reki ? Ona tez nie
    > obowiazuje ?


    Jesli nie ma ani znaków ani sygnałów to wówczas ogólna zasada prawej
    mańki obowiazuje . Jesli pojawi się znak to on a nie reguła prawej
    łapy a jak dojedzie do tego sygnał to on a nie znak i nie reguła
    praweej mańki
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby
    maksymalnie wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym
    poprawa trwa najdłużej kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka
    tygodni. Potem korki powracają, kierowcy stoją jednakże na większej
    niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge (1990)]"
  • bimota 09.10.09, 00:50
    To poprosze ten przepis anulujacy regule prawej reki...
  • habudzik 09.10.09, 09:59
    bimota napisał:

    > To poprosze ten przepis anulujacy regule prawej reki...

    Znak D-1 mówi Ci że masz pierwszeństwo przed tym kierowcą który nadjeżdża z
    Twojej prawej strony . Jeśli znaków nie byłoby w ogóle na tym skrzyżowaniu to
    wówczas będziesz musiał go przepuścić z godnie z działająca wtedy regułą prawej
    łapy . Sygnalizacja świetlna też anuluje prawą rękę bo mimo iż masz kogoś po
    prawej jedziesz jako pierwszy
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • starypryka 09.10.09, 10:18
    habudzik napisał:

    > bimota napisał:
    >
    > > To poprosze ten przepis anulujacy regule prawej reki...
    >
    > Znak D-1 mówi Ci że masz pierwszeństwo przed tym kierowcą który nadjeżdża z
    > Twojej prawej strony . Jeśli znaków nie byłoby w ogóle na tym skrzyżowaniu to
    > wówczas będziesz musiał go przepuścić z godnie z działająca wtedy regułą prawej
    > łapy . Sygnalizacja świetlna też anuluje prawą rękę bo mimo iż masz kogoś po
    > prawej jedziesz jako pierwszy

    Tu się zagalopowałeś ;) Sygnalizacja nie zdejmuje zasady prawej ręki bo nie ma
    pierwszeństwa przed zasadami ogólnymi zawartymi tutaj:

    Art. 25. 1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do skrzyżowania, jest
    obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pojazdowi
    nadjeżdżającemu z prawej strony, a jeżeli skręca w lewo - także jadącemu z
    kierunku przeciwnego na wprost lub skręcającemu w prawo.


    Po prostu sygnalizacja dba o to by w kolizyjnym miejscu nie było naraz
    przecinających się strumieni samochodów.

    Dodatkowo dochodzi 4 punkt tego artykułu:

    4. Kierującemu pojazdem zabrania się:

    1. wjeżdżania na skrzyżowanie, jeżeli na skrzyżowaniu lub za nim
    nie ma miejsca do kontynuowania jazdy;

    Sprowadza się do tego że mimo nadawanego zielonego sygnału nie wolno wjechać na
    skrzyżowanie jeśli uczestnicy innego kierunku go nie opuścili. Jeśli kierowcy
    stosowali by się do tego przepisu na skrzyżowaniach sterowanych nie istniały by
    sytuacje sporne. A skoro są to normalnym jest że stosujemy ogólne zasady plus
    zasady o zmianie pasa.

  • habudzik 09.10.09, 10:25
    Nie no tak , masz rację . jak zjeżdżamy ze skrzyżowania w lewo nawet nie z
    sygnałami to musimy ustąpić temu który tez zjeżdza ale w swoją prawa . . Po
    prostu nie opisałem wszystkich mozliwych kombinacji i wyszło jedno wielkie G..
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • bimota 09.10.09, 20:31
    Bo tamci stoja, pierwszenstwo i anuowanie nie ma nic do tego.
  • habudzik 10.10.09, 00:32
    bimota napisał:

    > Bo tamci stoja, pierwszenstwo i anuowanie nie ma nic do tego.

    Którzy "tamci" stoją ?
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • starypryka 09.10.09, 09:48
    bimota napisał:

    > habudzik napisał:
    >
    > > Nie , jedziesz jak w dym bo znak ustąp Cie nie obowiązuje póki
    > pali
    > > sie sygnalizacja świetlna . Do niej masz obowiazek sie stosować a
    > > nie do znaku A-7 .
    >
    > A jak nie ma tego znaku tylko regula prawej reki ? Ona tez nie
    > obowiazuje ?

    Jeszcze raz zacytuję dwa fragmenty kodeksu

    Pierwszy tzw. Ogólne zachowania na skrzyżowaniu:

    Art. 25. 1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do skrzyżowania, jest
    obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pojazdowi
    nadjeżdżającemu z prawej strony, a jeżeli skręca w lewo - także jadącemu z
    kierunku przeciwnego na wprost lub skręcającemu w prawo.


    Drugie o skrzyżowaniach sterowanych.

    Art. 5. 1. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są
    obowiązani stosować się do poleceń i sygnałów dawanych przez osoby kierujące
    ruchem lub uprawnione do jego kontroli, sygnałów świetlnych oraz znaków
    drogowych, nawet wówczas, gdy z przepisów ustawy wynika inny sposób zachowania
    niż nakazany przez te osoby, sygnały świetlne lub znaki drogowe.

    2. Polecenia i sygnały dawane przez osoby kierujące ruchem lub uprawnione do
    jego kontroli mają pierwszeństwo przed sygnałami świetlnymi i znakami drogowymi.

    3. Sygnały świetlne mają pierwszeństwo przed znakami drogowymi regulującymi
    pierwszeństwo przejazdu.


    Jak widać w nowym przepisach we fragmencie o sygnałach sterujących na
    skrzyżowaniu nie ma nic o ogólnych zasadach. Czyli je stosujemy. W starych
    przepisach
    schodziło się kaskadowo w dół. Najpierw szukało się policjanta lub
    świateł i jeśli był punkt sporny w tym momencie stosowałeś się do znaków, jeśli
    dalej był konflikt schodziłeś na poziom zapisów ogólnych.
    Obecnie jeśli jest sygnalizacja omijasz znaki i docierasz do przepisów ogólnych
    - zacytowany pierwszy fragment.
  • habudzik 09.10.09, 10:21
    a nie przewód doktorski . My sie tu nie habilitujem . Wystarczy napisać że jeśli
    na skrzyżowaniu stoi policjant z gwizdkiem w zębach i energicznie gestykuluje
    nakazując nam : "jedź matole , nie czaj się" to olewamy znak STOP ,
    olewamy wyświetlany sygnał czerwony , olewamy zasady prawej łapy , karty stół
    czy inne pierdoły . To policjant decyduje kto przed kim i gdzie może pojechać .
    Po co się prześcigać w cytowaniu PoRD ( raz wystarczy ) po co szukać dziury w
    całym i pytać o słowo "anulować" lub co autor miał na myśli ? Polski jezyk jest
    na tyle bogaty że można swobodnie wyrazić to co chcemy .
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • habudzik 09.10.09, 10:23
    nie pytaj gdzie w PoRD jest napisane "olewamy" . Plizzzzz.
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • bimota 09.10.09, 21:42
    Nie pytam bo go nie ma i to wam probuje uzmyslowic. Sami widzicie ile prostych
    slow mozna bylo uzyc ale ich nie uzyto. Jest slowo "pierwszenstwo". Sa 2 auta,
    jeden na pierwszenstwie drugi nie, ale jesli nie wchodza w kolizje nie obchodzi
    to nas, kazdy jedzie dalej swoja droga. To samo znaki. Kazdy znaczy co innego,
    nie ma sprzecznosci, stosujemy sie do obu...
  • habudzik 10.10.09, 00:46
    bimota napisał:

    > Nie pytam bo go nie ma i to wam probuje uzmyslowic. Sami widzicie ile prostych
    > slow mozna bylo uzyc ale ich nie uzyto. Jest slowo "pierwszenstwo". Sa 2 auta,
    > jeden na pierwszenstwie drugi nie, ale jesli nie wchodza w kolizje nie obchodzi
    > to nas, kazdy jedzie dalej swoja droga.

    To oczywiste ale gdy sa na kursie kolizyjnym to o tym który ma pierwszeństwo
    decyduje albo reguła , albo znaki albo światła albo człowiek z gwizdkiem w
    zębach . Niemal za kazdym razem ta sama sytuacja ( 2 kierowców na kursie
    kolizyjnym ) kończy się innym rozwiązaniem sporu ze względu na odmienny sposób
    kierowania ruchem .


    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • starypryka 10.10.09, 11:44
    bimota napisał:

    > Nie pytam bo go nie ma i to wam probuje uzmyslowic. Sami widzicie ile prostych
    > slow mozna bylo uzyc ale ich nie uzyto. Jest slowo "pierwszenstwo". Sa 2 auta,
    > jeden na pierwszenstwie drugi nie, ale jesli nie wchodza w kolizje nie obchodzi
    > to nas, kazdy jedzie dalej swoja droga. To samo znaki. Kazdy znaczy co innego,
    > nie ma sprzecznosci, stosujemy sie do obu...

    Taka mała nauka, wpisz w
    www.google.pl/search?hl=pl&q=%22pierwsze%C5%84stwo+przepis%C3%B3w%22&btnG=Szukaj&lr=
    "pierwszeństwo przepisów" i poczytaj parę linków.

    Zacytuję jedno zdanie zawierające słowo pierwszeństwo:

    Istnienie tych zasad powoduje, że ograniczenia wymienionych swobód,
    zawarte w przepisach wewnętrznych, nie powinny być stosowane ze względu na
    pierwszeństwo przepisów europejskich 3).


    Jeśli dalej nie rozumiesz słowa pierwszeństwo to dalsza dyskusja mija się
    z celem.
  • bimota 10.10.09, 22:56
    TO TY NIE ROZUMIESZ. Przepisy, o ktorych mowa w tym cytacie nie moga
    byc stosowane bo sa SPRZECZNE z europejskimi.

    Inny cytat z tego artykulu:
    "lecz prowadzić ma do usunięcia wzajemnych sprzeczności i kolizji"...
  • habudzik 10.10.09, 23:23
    bimota napisał:

    > TO TY NIE ROZUMIESZ. Przepisy, o ktorych mowa w tym cytacie nie moga
    > byc stosowane bo sa SPRZECZNE z europejskimi.

    I nawet nie czytając tych linków widac że przepisy "nieeuropejskie" są sprzeczne
    z europejskimi i dlatego "nieeuropejskie" nie działają . Dokładnie tak samo jak
    znaki sa sprzeczne z sygnałami i dlatego znaki nie "działaja" a działaja sygnały .
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • bimota 12.10.09, 13:26
    No znaki pierwszenstwa wlasnie nie sa sprzeczne z sygnalizacja...
  • habudzik 12.10.09, 13:36
    bimota napisał:

    > No znaki pierwszenstwa wlasnie nie sa sprzeczne z sygnalizacja...

    A -7 z sygnałem zielonym jest sprzeczny
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby
    maksymalnie wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym
    poprawa trwa najdłużej kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka
    tygodni. Potem korki powracają, kierowcy stoją jednakże na większej
    niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge (1990)]"
  • bimota 12.10.09, 15:51
    Czyli "ustap" ? Mozesz jechac, ale w razie koniecznosci masz ustapic
    pierwszenstwa. Gdzie tu sprzecznosc widzisz ??
  • habudzik 12.10.09, 21:46
    bimota napisał:

    > Czyli "ustap" ? Mozesz jechac, ale w razie koniecznosci masz ustapic
    > pierwszenstwa. Gdzie tu sprzecznosc widzisz ??

    Nie . Masz zielone - masz jechać . Na wspomnianym rondzie nie ma "konieczności"
    a nawet gdyby takowa była nie pochodzi ona od znaków tylko od głównej zasady.

    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • starypryka 11.10.09, 19:04
    bimota napisał:

    > TO TY NIE ROZUMIESZ. Przepisy, o ktorych mowa w tym cytacie nie moga
    > byc stosowane bo sa SPRZECZNE z europejskimi.

    Super są sprzeczne świetnie że to przyznałeś i co? Należy ustalić, którymi się
    kierować, czy unijnymi czy danego kraju. I nagle pada cudowne słowo że w tym
    przypadku przepisy unijne mają PIERWSZEŃSTWO przed krajowymi. I jaki jest efekt?
    Że należy się kierować przepisami unijnymi i o reszcie zapomnieć, przestać
    uwzględniać. I co ciekawe to magiczne słowo PIERWSZEŃSTWO to sprawiło.
    >
    > Inny cytat z tego artykulu:
    > "lecz prowadzić ma do usunięcia wzajemnych sprzeczności i kolizji"...

    I też słusznie bo pasuje dopasować prawo krajowe do unijnego albo odwrotnie.

    Ale n drodze nie ma takiej potrzeby bo:
    a) stoją tylko znaki (PIERWSZEŃSTWA) to nimi się kierujemy.
    b) Stoją znaki PIERWSZEŃSTWA i sygnalizacja to pierwszeństwo ma sygnalizacja -
    nie stosujemy znaków.

    Prościej się już nie da wytłumaczyć.
  • bimota 11.10.09, 23:03
    To co.. ? Wywalamy wszystkie przepisy i opieramy sie tylko na prawie unijnym ?
    No chyba nie bardzo... Jesli wystepuje sprzecznosc z unijnymi stosujemy unijne,
    jesli nie ma sprzecznosci stosujemy sie do obu.
  • habudzik 12.10.09, 09:26
    bimota napisał:

    > To co.. ? Wywalamy wszystkie przepisy i opieramy sie tylko na
    prawie unijnym ?
    > No chyba nie bardzo... Jesli wystepuje sprzecznosc z unijnymi
    stosujemy unijne,

    Tak bo one maja pierwszeństwo przed naszymi .



    > jesli nie ma sprzecznosci stosujemy sie do obu.


    Tak . Niestety znak ustap i polecenie policjanta "jedź" zawsze sa
    sprzeczne i dlatego olewamy A-7 a jedziemy jkak kaze policjant .
    Dlatego policjant zmienia status pierwszeństwa na skrzyzowaniu tak
    samo zreszt a jak sygnalizacja w stosunku do znaków .
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby
    maksymalnie wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym
    poprawa trwa najdłużej kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka
    tygodni. Potem korki powracają, kierowcy stoją jednakże na większej
    niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge (1990)]"
  • bimota 12.10.09, 13:32
    Czyli jesli np polski przepis zakaze mi pierdzenia na ulicy, a
    europejski nic nie mowi na ten temat tzn, ze wolno mi pierdziec ?

    > Tak . Niestety znak ustap i polecenie policjanta "jedź" zawsze sa
    > sprzeczne i dlatego olewamy A-7 a jedziemy jkak kaze policjant .

    Ale "mozesz jechac" nie powoduje sprzecznosci.
  • habudzik 12.10.09, 13:43
    bimota napisał:

    > Czyli jesli np polski przepis zakaze mi pierdzenia na ulicy, a
    > europejski nic nie mowi na ten temat tzn, ze wolno mi pierdziec ?

    Jesli polski przepis zabrania a europejski zakazuje to masz
    pierdziec i tyle .

    > > Tak . Niestety znak ustap i polecenie policjanta "jedź" zawsze
    sa
    > > sprzeczne i dlatego olewamy A-7 a jedziemy jkak kaze policjant .
    >
    > Ale "mozesz jechac" nie powoduje sprzecznosci.

    To nie jest możesz jechac tylko jedź . Rozumiesz czym sie rózni "jak
    se chcesz to se jedź" od tego : czerwone - STÓJ , zielone
    JEDŹ
    ????
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby
    maksymalnie wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym
    poprawa trwa najdłużej kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka
    tygodni. Potem korki powracają, kierowcy stoją jednakże na większej
    niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge (1990)]"
  • habudzik 12.10.09, 13:44
    miało byc nie zakazuje tylko nakazuje. Przeklawiaturzenie małe.
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby
    maksymalnie wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym
    poprawa trwa najdłużej kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka
    tygodni. Potem korki powracają, kierowcy stoją jednakże na większej
    niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge (1990)]"
  • bimota 12.10.09, 15:56
    Ja o chlebie ty o glebie... Sory, ale nie da sie z toba dyskutowac...

    Zielone oznacza "zezwolenie na jazde" to nie jest nakaz jazdy. Poza
    tym nawet nakaz jazdy (znak) nie zwalnia z koniecznosci puszczania
    majacych pierwszenstwo.
  • habudzik 12.10.09, 21:54
    bimota napisał:

    > Ja o chlebie ty o glebie... Sory, ale nie da sie z toba dyskutowac...
    >
    > Zielone oznacza "zezwolenie na jazde" to nie jest nakaz jazdy. Poza
    > tym nawet nakaz jazdy (znak) nie zwalnia z koniecznosci puszczania
    > majacych pierwszenstwo.

    Zielone oznacza to samo co polecenie policjanta jedź . W przypadku sygnalizacji
    jedynie nie pozwala na zablokowanie skrzyżowania ale to wynika juz nie ze znaków
    a z zasady ogólnej a znaki A-7 i D-1 nie mają zastosowania co zreszta widzialeś
    na filmie .
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • bimota 13.10.09, 00:14
    Ok, masz racje... w kodeksie klamia...
  • habudzik 13.10.09, 00:31
    bimota napisał:

    > Ok, masz racje... w kodeksie klamia...

    Oczywiście że mam rację bo przytaczam kodeks właśnie .
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • habudzik 12.10.09, 22:05
    bimota napisał:

    > Ja o chlebie ty o glebie... Sory, ale nie da sie z toba dyskutowac...

    A widzisz , a nie pisałem że tak się zachowasz ? Czyżbym zgadł po raz enty ????

    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • habudzik 12.10.09, 22:40
    O tu o tym pisałem
    forum.gazeta.pl/forum/w,510,100838615,101272744,Re_Ten_prorok_ktory_poprowadzi_narod_do.html
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • starypryka 09.10.09, 10:50
    habudzik napisał:

    > a nie przewód doktorski . My sie tu nie habilitujem . Wystarczy napisać że jeśl
    > i
    > na skrzyżowaniu stoi policjant z gwizdkiem w zębach i energicznie gestykuluje
    > nakazując nam : "jedź matole , nie czaj się" to olewamy znak STOP ,
    > olewamy wyświetlany sygnał czerwony , olewamy zasady prawej łapy , karty stół
    > czy inne pierdoły . To policjant decyduje kto przed kim i gdzie może pojechać .
    > Po co się prześcigać w cytowaniu PoRD ( raz wystarczy ) po co szukać dziury w
    > całym i pytać o słowo "anulować" lub co autor miał na myśli ? Polski jezyk jest
    > na tyle bogaty że można swobodnie wyrazić to co chcemy .

    Pan policjant jest teoretycznie istotą wyższą od prostego sygnalizatora S-1 lub
    S-2 (powinien być inteligentny) i jego sterowanie powinno się odbywać tak by nie
    dochodziło do przecięcia się kierunków czyli nie trzeba było się stosować do
    ogólnych zasad czego sygnalizatory S-1 nie potrafią. Ten sam policjant potrafi
    puścić raz ruch na wprost by za chwilę puścić ruch łamany. Policjant jest
    odpowiednikiem sygnalizacji wyposażonej w sygnalizatory S-3 :)))
  • habudzik 09.10.09, 11:03
    byłem naocznym świadkiem kierowania ruchem na rondzie koło Rotundy przez policje
    z równolegle działającymi sygnalizatorami świetlnymi . Problemy były , a jakże
    były. W ciągu kilko minut oczekiwania na tramwaj słyszałem kilka niewybrednych
    uwag wqqqwionego policmajstra na sieroty które nie wiedziały co ze sobą zrobić .
    "Mam jechać czy nie jechać" , "czy ja byłam z pieskiem czy bez pieska"
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • habudzik 06.10.09, 14:46
    przepisy--ruchu-drogowego.blog.onet.pl/2,ID359841702,index.html
    Tu masz opisane jak zmienia sie układ sił na skrzyzowaniu Zi
    BEZ sygnalizacji świetlnej . To jest problem metamorfozy
    skrzyzowania pod wzgledem pierwszeństwa którego udajesz że nie
    rozumiesz .
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby
    maksymalnie wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym
    poprawa trwa najdłużej kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka
    tygodni. Potem korki powracają, kierowcy stoją jednakże na większej
    niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge (1990)]"
  • starypryka 06.10.09, 23:45
    bimota napisał:

    > > - znakami drogowymi regulującymi pierwszeństwo przejazdu.
    > > Które to znaki są i czy nakaz jazdy prosto do nich należy.
    >
    > A sygnal swietlny do nich nalezy ?

    Mam wrażenie że chcesz żebym napisał iż sygnalizacja świetlna ustala
    pierwszeństwo na skrzyżowaniu i mnie wyszydzić :)

    > Na skrzyzowaniu jade w ciemno bo zakladamm, ze na poprzecznej jest czerwone,
    > wszyscy stoja i nie bede mial komu ustepowac.

    Tak ciężko zrozumieć że skrzyżowanie sterowane (Z sygnalizatorami S-1 i S-2) to
    takie na którym nie ma kierunków z pierwszeństwem? Jedynym wyjątkiem jest
    sytuacja opisana tak:
    Kierujący pojazdem jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa - jeżeli skręca w
    lewo - także jadącemu z kierunku przeciwnego na wprost lub skręcającemu w
    prawo.


    A co do "metamorfozy" ronda w skrzyżowanie za pomocą świateł:
    - rondo (skrzyżowanie z ruchu okrężnym) oznaczone dwoma znakami A-7 i C-12
    powoduje że na całym rondzie samochody wjeżdżające na rondo ustępują
    pierwszeństwa będącym już na nim.
    - rondo (skrzyżowanie z ruchem okrężnym) sterowane mimo wystąpienia pary znaków
    A-7 i C-12 zasada o pierwszeństwie na rondzie nie istniej bo znak A-7 jest
    nieważny. O tym kto może przejechać pierwszy przez miejsce gdzie krzyżują się
    kierunki ruchu nie decyduje pierwszeństwo tylko sygnalizacja świetlna.

    Jeśli dalej tego nie rozumiesz to może czas na kurs doszkalający albo lekturę
    PoRDu?
  • habudzik 06.10.09, 23:51
    starypryka napisał:

    > Jeśli dalej tego nie rozumiesz to może czas na kurs doszkalający albo lekturę
    > PoRDu?

    On nie jest taki głupi . On to rozumie tylko co ma napisać ? "Przepraszam ,
    palnąłem głupstwo i nie umiem się z twarzą z tego wyplatać "
    ???
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • starypryka 07.10.09, 00:25
    habudzik napisał:

    > starypryka napisał:
    >
    > > Jeśli dalej tego nie rozumiesz to może czas na kurs doszkalający albo lek
    > turę
    > > PoRDu?
    >
    > On nie jest taki głupi . On to rozumie tylko co ma napisać ? "Przepraszam ,
    > palnąłem głupstwo i nie umiem się z twarzą z tego wyplatać "
    ???

    Nie jestem tego taki pewny.
    Znaczy wiem że kolo chce mnie złapać na jakimkolwiek potknięciu by napisać żem
    głupi.
    Ale jak czytam jego wpisy o tym że mimo sygnalizacji świetlnej znaki regulujące
    pierwszeństwo są ważne. Jak wcześniej czytałem brednie emsa o bezsensownym
    umieszczeniu znaku C-12 przed rondem Babka/Radosław. I jeszcze jak znalazłem ten
    wpis wydawało się rozsądnie myślącego tigesa:
    O
    uznaniuronda jako jednego skrzyzowania

    Z którego konkluzja jest tak:
    pierwszentwo zalezy od tego gdzie kto wjechal
    to jestem przerazony ale jednocześnie nie dziwi mnie juz to że ludzie w
    Warszawie nie radzą sobie z rondami jak im ktoś złośliwie światła postawi.
    A te słowa:
    Policja w wrazie koizji tez kaze tych co przejezdzaja przez
    pasy dalej po rondzie, a nie tych co zjezdzaja, nawet jak im strzalka pokazywala
    cos innego.

    TO już jest wisienka na torcie...
  • bimota 07.10.09, 11:58
    Oczywiscie, ze chce was zlapac, ale nie po to by was nazywac tylko
    by kazdy sam do tego doszedl i niekoniecznie, ze glupi, raczej
    niemyslacy. Wy sie tego boicie, dlatego uniakcie odpowiedzi. Na
    ostatnie odpowiem za was:
    Nie ma w opisie sygnalizacji ani slowa o PIERWSZENSTWIE przejazdu.

    Pozostale pozostana bez odpowiedzi...

    Roznica miedzy nami jest taka, ze ja sie nie opieram na zadnych
    blogach, ani wlasnych wymyslach tylko na konkretnych zapisach
    obowiazujacego kodeksu drogowego. Moje wywody moga brzmiec dziwnie,
    ale wynikaja tylko i wylacznie bezposrednio z tych zapisow. Wy
    lykacie wszystko bezkrytycznie powtarzajac zaslyszane gdzies bzdury
    odsylajac mnie do kodeksu, w ktorym napisane jest cos innego.
  • habudzik 07.10.09, 12:10
    Boże , niech koś temu matołowi wyjaśni , że sygnał świetlny zielony "mówi" jedź
    nawet wówczas gdy znak pod nim wiszący "mówi" ustąp .
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • habudzik 07.10.09, 12:14
    bimota napisał:

    > Oczywiscie, ze chce was zlapac, ale nie po to by was nazywac tylko
    > by kazdy sam do tego doszedl i niekoniecznie, ze glupi, raczej
    > niemyslacy. Wy sie tego boicie, dlatego uniakcie odpowiedzi. Na
    > ostatnie odpowiem za was:
    > Nie ma w opisie sygnalizacji ani slowa o PIERWSZENSTWIE przejazdu.

    Bo my nie piszemy o opisie sygnalizacji swietlnej tylko o tym że światła gdy się
    palą zmieniaja status skrzyżowania Babka na ten przykład .





    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • bimota 07.10.09, 12:26
    No wlansie... WY, nie KODEKS...
  • habudzik 07.10.09, 12:28
    bimota napisał:

    > No wlansie... WY, nie KODEKS...

    Ale co my , nie kodeks

    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • habudzik 07.10.09, 12:39
    Nie zrozumiałeś . Napisałem MY mając na myśli również i Cibie . Chodzi o
    to że nie piszemy o opisie sygnalizacji tylko MY spieramy się o to czy
    sygnalizacja zmienia status skrzyżowania , czy wpływa na zmianę tego kto
    pierwszy ma w danym miejscu i danej chwili przejechać . Daltego napisałem
    MY bo my sie o to spieramy .
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • bimota 07.10.09, 15:24
    Ty znow nie zrozumiales... WY piszecie cos co nie ma
    odzwierciedlenia w KODEKSIE.

    Sygnalizacja nie reguluje pierwszenstwa tylko ruch, a dokladniej
    blokuje go dla niektorych pojazdow. Pierwszenstwo jest wtedy gdy
    jada naraz 2 samochody i zblizaja sie do miejsca konfliktowego.
    Wtedy ten, ktory jest na drodze podporzadkowanej zatrzymuje sie by
    przepuscic tego na "glownej" po czym rusza dalej. Natomiast
    zygnalizacja wstrzymuje calkowicie ruch bez nadawania, czy
    odbierania komu(czemu)kolwiek pierwszenstwa.

    Ok, zalozmy przez chwile, ze mowi o pierwszenstwie i anuluje znaki...
    No to pytanie kto ma pierwszenstwo, gdzie, na jak dlugo ? Ani slowa
    o tym w kodeksie... Znak "ustap": opisane dokladnie - dotyczy
    najblizszej jezdni, ustepujemy drodze "glownej" lub tym na rondzie.
    Znak "pierwszenstwo": tez dokladnie - dotyczy drogi, ktora jedziemy,
    obowiazuje do odwolania. Sygnalizacja - nie wiadomo...
    Skoro ma anulowac znak "ustap", ktory dotyczy ronda, to by
    znaczylo, ze mamy pierwszenstwo przed rondem, czyli ci co sa na
    rondzie musza ustepowac, czyli dojezdzamy do pierwszego zjazdu i
    stajemy by ustapic pierwszenstwa.
    Teraz dojezdzam do zwyklego skrzyzowania, mam znak "ustap" i
    zielone swiatlo, olewam "ustap", zielone daje mi pierwszenstwo.
    Dojezdzam do nastepnego, nie ma zadnych znakow, ale przeciez mialem
    zielone i pierwszenstwo... Jade dalej bez zastanawiania ? Moze sie
    zastanawiam, czy to zielone jeszcze swieci na poprzednim
    skrzyzowaniu ? A jak mam znak "droga z pierwszenstwem" i swiatla, to
    ten znak jest anulowany, czyli na nastepnym skrzyzowaniu juz nie
    jestem na drodze z pierwszenstwem ?? A jak w miedzyczasie zostana
    wylaczone ?
  • habudzik 07.10.09, 17:13
    bimota napisał:

    > Ty znow nie zrozumiales... WY piszecie cos co nie ma
    > odzwierciedlenia w KODEKSIE.

    Ależ ma i Starypryka zapodał odpowiednie przepisy .


    > Sygnalizacja nie reguluje pierwszenstwa tylko ruch, a dokladniej
    > blokuje go dla niektorych pojazdow.

    A dając go innym . Jeżeli do skrzyżowania podjeżdżają dwa pojazdy które w chwili
    wjazdu na skrzyżowanie byłyby na kursie kolizyjnym to : jesli nie ma
    sygnalizacji świetlnej pojazd A ma prawo gwarantowane przez KD wjazdu na
    to skrzyżowanie przed pojazdem B. Jesli jest natomiast sygnalizacja
    świetlna to może ona odwrócić ten układ to znaczy może dać pojazdowi B
    pierwszeństwo w stosunku do pojazdu A i to mimo iż znaki wskazują odwrotnie .


    Pierwszenstwo jest wtedy gdy
    > jada naraz 2 samochody i zblizaja sie do miejsca konfliktowego.


    Dokładnie taka sytuację opisałem wyżej .


    > Wtedy ten, ktory jest na drodze podporzadkowanej zatrzymuje sie by
    > przepuscic tego na "glownej" po czym rusza dalej. Natomiast
    > zygnalizacja wstrzymuje calkowicie ruch bez nadawania, czy
    > odbierania komu(czemu)kolwiek pierwszenstwa.

    No właśnie jesteś w błedzie . Sygnalizacja nie wstrzymuje ruchu całkowicie i
    nadaje jednej ze stron prawo przejazdu przed drugą ze stron .


    > Ok, zalozmy przez chwile, ze mowi o pierwszenstwie i anuluje znaki...
    > No to pytanie kto ma pierwszenstwo, gdzie, na jak dlugo ? Ani slowa
    > o tym w kodeksie...

    No jak to nie ma ? Nie możesz wjechac na skrzyżowanie dopóty dopóki pali się dla
    Twojego kierunku czerwone światło .


    Znak "ustap": opisane dokladnie - dotyczy
    > najblizszej jezdni, ustepujemy drodze "glownej" lub tym na rondzie.
    > Znak "pierwszenstwo": tez dokladnie - dotyczy drogi, ktora jedziemy,
    > obowiazuje do odwolania. Sygnalizacja - nie wiadomo...

    Czego nie wiadomo ? Nie wiadomo czego dotyczy sygnalizacja ???? Rany boskie .
    Jakim cudem dostałeś prawo jazdy skoro twierdzisz że nie wiadomo czego dotyczy
    sygnalizacja świetlna ?????




    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • bimota 07.10.09, 22:30
    Jak zwykle nic nie zrozumiales i potraktowales sprawe wybiorczo... Ta dysputa
    nie ma sensu...

    Jako ciekawostke zapodam jak wygladal ten zapis kiedys:

    3. Jeżeli z norm, znaków, sygnałów i poleceń, o których mowa w ust. 1, wynika
    różny sposób zachowania się
    , uczestnik ruchu jest obowiązany stosować się do
    nich w następującej kolejności:

    1. do poleceń i sygnałów dawanych przez osoby kierujące ruchem lub uprawnione
    do jego kontroli,

    2. do sygnałów świetlnych,

    3. do znaków drogowych,

    4. do norm zawartych w przepisach.

    I to jest logiczne... ale nasi wszystko musza "poprawiac"...

    Przydala by sie jeszcze stara ustawa o znakach...
  • habudzik 07.10.09, 23:16
    Oczywiście od dawna dyskusja ta nie ma sensu . Dokładnie to od momentu w którym
    zrozumiałeś że popełniłeś błąd pytając : "co sprawia że skrzyżowanie przechodzi
    metamorfozę?" czy jakoś tak .
    Nawet KD jest Tobie przeciwnikiem gdyż zgodnie z nim na tym samym skrzyżowaniu ,
    ( nazwijmy je XYZ ) dwaj kierowcy których tory ruchu się przecinają mają
    obowiązek różnych zachowań w zależności od tego co/kto kieruje tam ruchem . A to
    raz pierwszy pojedzie ten na rondzie a to znowu musi on przepuścić tego który
    zamierza na rondo wjechać . To że ktoś nie rozumie znaczenia zwrotów w jezyku
    polskim typu: "pierwszeństwo", "najpierw...potem...", "w pierwszej
    kolejności... a dopiero ..."
    nie oznacza jeszcze że przepisy sa niejasne ,
    niezrozumiałe , dziwne . Do takich ludzi nawet wklejona grafika nie trafia ,
    nawet gdy przepisy im sie namaluje , jak grochem o ścianę . Tak jak ze
    strzałkami przed skrzyżowaniem co to są tylko zaleceniem . Zalecać to można
    objazd miejsca robót drogowych a nie precyzyjny kierunek ruchu na intensywnie
    uczęszczanym skrzyżowaniu . Chłopie opamiętaj się .
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • habudzik 07.10.09, 23:17
    Po tym poście przewiduje odpowiedź :
    "Aaaatam , nie chce mi się z tobą rozmawiać "
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • starypryka 08.10.09, 01:40
    bimota napisał:

    > Jak zwykle nic nie zrozumiales i potraktowales sprawe wybiorczo... Ta dysputa
    > nie ma sensu...
    >
    > Jako ciekawostke zapodam jak wygladal ten zapis kiedys:
    >
    > 3. Jeżeli z norm, znaków, sygnałów i poleceń, o których mowa w ust. 1, wynik
    > a
    > różny sposób zachowania się
    , uczestnik ruchu jest obowiązany stosować się d
    > o
    > nich w następującej kolejności:
    >
    > 1. do poleceń i sygnałów dawanych przez osoby kierujące ruchem lub uprawnion
    > e
    > do jego kontroli,
    >
    > 2. do sygnałów świetlnych,
    >
    > 3. do znaków drogowych,
    >
    > 4. do norm zawartych w przepisach.
    >
    > I to jest logiczne... ale nasi wszystko musza "poprawiac"...

    Ciekawa jest Twoja logika. Stare przepisy były bardzo dwuznaczne. Z nich
    wynikało dokładnie to co Ty chcesz żeby z nowych wynikało.
    Czyli:

    Jedziemy widzimy sygnalizator, stosujemy się do niego, ale za nim stoi ustąp lub
    pierwszeństwo to musimy się do niego stosować. Gdy był prosty układ krzyża i
    pierwszeństwo na wprost nie było problemu. Ale gdy pierwszeństwo na takim
    skrzyżowaniu było łamane to wtedy zaczynały się schody bo jadący w lewo po
    łamanym pierwszeństwie mieli pierwszeństwo przed jadącymi z przeciwka na wprost
    lub w prawo. Co było kretynizmem.

    Obecnie prosty zwrot, którego nie rozumiesz "Sygnały świetlne mają
    pierwszeństwo przed znakami drogowymi regulującymi
    pierwszeństwo przejazdu.
    znaczy że w przypadku, w którym występuje sygnalizacja i znaki możemy o
    tych ostatnich zapomnieć.

    > Przydala by sie jeszcze stara ustawa o znakach...
  • bimota 08.10.09, 15:00
    Jaka dwuznacznosc ??

    Ale gdy pierwszeństwo na takim
    > skrzyżowaniu było łamane to wtedy zaczynały się schody bo jadący w
    lewo po
    > łamanym pierwszeństwie mieli pierwszeństwo przed jadącymi z
    przeciwka na wprost
    > lub w prawo. Co było kretynizmem.
    Co w tym niby kretynskiego ? Fajnie, ze zwrociles na to uwage...
    Dlaczego drogowcy zdejmuja znaki mowiace o "pierwszenstwie lamanym"
    gdy na skrzyzowaniu zakladaja sygnalizacje swietlna ? Przeciez
    sygnalizacja i tak wg was te znaki unicestwia...

    No ty twierdziles, ze tam jest slowo "anulowac".. Znow zmienili
    na "pierwszenstwo". Pierwszestwo oznacza, ze cos jest wazniejsze od
    czegos innego. Jak 2 osoby sie kloca to racje dajemy temu
    wazniejszemu. Jesli jest zgoda albo gadaja o czyms innym to ich
    waznosc nie ma znaczenia.

    Gdyby chodzilo o anulowanie to powinno sie uzyc
    slowa "anulowac", "uniwaznic" czy cos takiego.
  • starypryka 09.10.09, 10:07
    bimota napisał:

    > Jaka dwuznacznosc ??
    >
    > Ale gdy pierwszeństwo na takim
    > > skrzyżowaniu było łamane to wtedy zaczynały się schody bo jadący w
    > lewo po
    > > łamanym pierwszeństwie mieli pierwszeństwo przed jadącymi z
    > przeciwka na wprost
    > > lub w prawo. Co było kretynizmem.
    > Co w tym niby kretynskiego ?

    Ano to że normalnym wydaje się że jadąc prosto po minięciu sygnalizatora powinno
    się mieć pierwszeństwo przed skręcającymi w lewo jadącymi z naprzeciwka.

    > Fajnie, ze zwrociles na to uwage...
    > Dlaczego drogowcy zdejmuja znaki mowiace o "pierwszenstwie lamanym"
    > gdy na skrzyzowaniu zakladaja sygnalizacje swietlna ?

    A zdejmują?
    Tutajnie
    zdejmują dalej jest łamane pierwszeństwo z Rakowickiej w Lubicz w kierunku
    centrum. I powiadam Ci że pierwsi przejeżdżają ci co jadą Lubiczem do centrum (z
    prawej) prosto przed tymi co jada Lubiczem od centrum (z lewej) w Rakowicką (do
    góry). A teraz wyjaśnienie jak się zachować znajdziesz
    tutaj

    > Przeciez
    > sygnalizacja i tak wg was te znaki unicestwia...

    Dokładnie tak jest.

    > No ty twierdziles, ze tam jest slowo "anulowac".. Znow zmienili
    > na "pierwszenstwo". Pierwszestwo oznacza, ze cos jest wazniejsze od
    > czegos innego.

    Masz dwie rzeczy sprzeczne ze sobą jeśli coś ma pierwszeństwo to to jest
    ważniejsze a drugie nieistotne np. znaki w naszej dyskusji.

    > Jak 2 osoby sie kloca to racje dajemy temu
    > wazniejszemu. Jesli jest zgoda albo gadaja o czyms innym to ich
    > waznosc nie ma znaczenia.
    >
    > Gdyby chodzilo o anulowanie to powinno sie uzyc
    > slowa "anulowac", "uniwaznic" czy cos takiego.

    Ale to jest tylko twoja interpretacja - zupełnie błędna.
  • bimota 09.10.09, 21:32
    "Normalnym" wiele sie wydaje...

    Na "moim" skrzyzowaniu tabliczki zdjeli, widocznie na tamtym zapomnieli...
    Slyszalem, ze jest przepis mowiacy, ze nie powinno ich byc... Gosc belkocze cos
    bez sensu..

    > Masz dwie rzeczy sprzeczne ze sobą jeśli coś ma pierwszeństwo to to jest
    > ważniejsze a drugie nieistotne np. znaki w naszej dyskusji.
    Swiatla nie mowia o pierwszenstwie, sam to przed chwia przyznales, placzesz sie
    w zeznaniach. Nie ma sprzecznosci...

  • habudzik 10.10.09, 00:42
    Światła mówia o pierwszeństwie choc nie tymi słowami . Świtła zmieniaja status
    skrzyżowania a osoba kierujaca ruchem zmienia go dodatkowo . Nie śa ważne
    wówczas ani znaki ani swiatła ( moga nie istnieć ) tylko jedynie i
    niepodważalnie gesty policjanta . Bez policjanta , normalnie jadący drogą z
    pierwszeństwem jest przepuszczany przez tego kto jedzie drogą podporządkowaną (
    on udziela mu pierwszeństwa ) ale gdy stoi policjant i kieruje ruchem wówczas
    nakazuje innym użytkownikom udzielenie pierwszeństwa mimo iz znaki stanowią
    zupełnie coś innego .
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • starypryka 10.10.09, 11:34
    bimota napisał:

    > "Normalnym" wiele sie wydaje...

    Czy aby mnie czasem nie próbujesz obrazić?

    > Na "moim" skrzyzowaniu tabliczki zdjeli, widocznie na tamtym zapomnieli...
    > Slyszalem, ze jest przepis mowiacy, ze nie powinno ich byc...

    Bardzo proszę o ten przepis? Jest wiele skrzyżowań na których przy wyłączonej
    sygnalizacji lepsze jest pierwszeństwo łamane i na takich skrzyżowaniach mimo
    postawienia sygnalizacji takie oznakowanie pozostaje.

    > Gosc belkocze cos
    > bez sensu..

    Kolejny raz gdy czegoś zrozumieć nie potrafisz twierdzisz że to jest bez sensu.
    A to przepis/artykuł jest bez sensu, a to gość bełkocze bez sensu. Zastanów się
    jeszcze nad jedną możliwością - że nie masz racji skoro i przepisy i organizator
    ruchu twierdzą zupełnie coś innego niż Ty.

    > > Masz dwie rzeczy sprzeczne ze sobą jeśli coś ma pierwszeństwo to to jest
    > > ważniejsze a drugie nieistotne np. znaki w naszej dyskusji.
    > Swiatla nie mowia o pierwszenstwie, sam to przed chwia przyznales, placzesz sie
    > w zeznaniach. Nie ma sprzecznosci...

    Chłopie przeczytaj co napisałem. Nie ma tam słowa o tym że światła mówią coś o
    pierwszeństwie, tam jest napisane że światła maja pierwszeństwo przed znakami.
  • starypryka 08.10.09, 01:22
    bimota napisał:

    > Ty znow nie zrozumiales... WY piszecie cos co nie ma
    > odzwierciedlenia w KODEKSIE.

    Dałem numer artykułu i i nawet go potem zacytowałem

    > Sygnalizacja nie reguluje pierwszenstwa tylko ruch, a dokladniej
    > blokuje go dla niektorych pojazdow.

    Na dzień dobry nie reguluje tylko steruje. Regulacja byłaby wtedy gdyby
    sygnalizacja uwzględniała np. natężenie ruchu na danym kierunku w celu
    wyznaczenia długości nadawania sygnałów świetlnych.

    >Pierwszenstwo jest wtedy gdy
    > jada naraz 2 samochody i zblizaja sie do miejsca konfliktowego.

    Nie wtedy jest sytuacja kolizyjna i można ją rozwiązać na kilka sposobów.

    1. Najprostszy: Pozostawienie skrzyżowania bez oznakowania - kierowcy stosują
    się do:
    Art. 25. 1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do skrzyżowania, jest
    obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pojazdowi
    nadjeżdżającemu z prawej strony, a jeżeli skręca w lewo - także jadącemu z
    kierunku przeciwnego na wprost lub skręcającemu w prawo.


    2. Postawić na jednej drodze znaki D-1 a na drugiej A-7 lub B-20 Wtedy kierowcy
    na drodze ze znakiem D-1 mają pierwszeństwo przed tymi na drodze ze znakami A-7
    lub B-20.

    3. Zastosować sterowanie ruchem na tym skrzyżowaniu za pomocą sygnalizacji
    świetlnej lub przez osobę do tego uprawnioną - w tym przypadku nie ma sensu
    rozpatrywanie kto ma pierwszeństwo a kto nie.

    > Wtedy ten, ktory jest na drodze podporzadkowanej zatrzymuje sie by
    > przepuscic tego na "glownej" po czym rusza dalej. Natomiast
    > zygnalizacja wstrzymuje calkowicie ruch bez nadawania, czy
    > odbierania komu(czemu)kolwiek pierwszenstwa.

    Tak i w tym momencie nie interesują Cię znaki określające pierwszeństwo czyli
    wspomniane A-7, B-20, D-1. Wszystkie inne są aktualne.

    > Ok, zalozmy przez chwile, ze mowi o pierwszenstwie i anuluje znaki...

    Ale to tylko Ty mówisz w tym przypadku o pierwszeństwie i starasz się mi to
    wcisnąć to w moja klawiaturę. Ja mówię o pierwszeństwie sygnalizacji świetlnej
    nad znakami regulującymi pierwszeństwo.

    > No to pytanie kto ma pierwszenstwo, gdzie, na jak dlugo ? Ani slowa
    > o tym w kodeksie...

    Coś sobie ubrdał jakieś pierwszeństwo. Sygnalizator pozwala tylko i wyłącznie na
    wjazd za niego, nie mówi nic o pierwszeństwie. Ale pełni także rolę sterowania i
    nie dopuszcza by w kolizyjnym miejscu pojawiły się pojazdy z innego kierunku.

    > Znak "ustap": opisane dokladnie - dotyczy
    > najblizszej jezdni, ustepujemy drodze "glownej"

    prawda

    > lub tym na rondzie.

    Bzdura, sam znak A-7 tyczy się tylko najbliższej jezdni. Dopiero połączenie ze
    znakiem C-12 jego dotyczenie rozciąga się na całe rondo (skrzyżowanie o ruchu
    okrężnym). Znam skrzyżowanie które ma kształt ronda, jest to skrzyżowanie z
    wyspą centralna ale nie posiada znaku C-12 i tam przed każdym przecięciem na
    drodze podporządkowanej stoją znaki A-7
    Oto
    ono


    > Znak "pierwszenstwo": tez dokladnie - dotyczy drogi, ktora jedziemy,
    > obowiazuje do odwolania. Sygnalizacja - nie wiadomo...

    Jak to nie wiadomo? Dotyczy tylko i wyłącznie słupka na którym się znajduje ;) A
    właściwie linii namalowanej (lub wyimaginowanej) w poprzek na drodze przy której
    stoi sygnalizator na jego wysokości. Sygnalizator świecący sie na zielono
    pozwala wjechać za niego.

    > Skoro ma anulowac znak "ustap", ktory dotyczy ronda,

    Anuluje

    > to by
    > znaczylo, ze mamy pierwszenstwo przed rondem,

    Nie mamy pierwszeństwa możemy tylko wjechać za sygnalizator (a on dba by na
    kolizyjnym kursie nie było innych samochodów)

    > czyli ci co sa na
    > rondzie musza ustepowac,

    Jeśli na obwodzie ronda przed wjazdem postawiony jest sygnalizator i wyświetla
    kolor czerwony a drugi na wjeździe wyświetla zielone to normalnym jest że ten na
    rondzie stoi.

    > czyli dojezdzamy do pierwszego zjazdu i
    > stajemy by ustapic pierwszenstwa.

    Komu ustępujemy? Przecież to my zjeżdżamy.
    Podczas poruszania się po rondzie z sygnalizacją świetlną zapominamy o znakach
    regulujących pierwszeństwo. jedyne co nas obchodzi to kolejne sygnalizatory oraz
    rozmalowane pasy ruchu. Sygnalizator mamy już rozpracowany wyżej a o pasach
    ruchu teraz będzie.
    Jeśli poruszamy się po swoim pasie i go nie zmieniamy to mamy pierwszeństwo
    przed tymi, którzy chcą na niego wjechać. Jeśli zmieniamy pas to ustępujemy tym,
    którzy są na naszym docelowym pasie. Nie ma znaczenia skąd wjechaliśmy na rondo,
    gdzie jedziemy ani czy pasy prowadzą nas dookoła ronda labo wyrzucają z ronda
    (jak na Babce).

    > Teraz dojezdzam do zwyklego skrzyzowania, mam znak "ustap" i
    > zielone swiatlo, olewam "ustap", zielone daje mi pierwszenstwo.

    Olewamy ustąp ale nie mamy pierwszeństwa, możemy tylko wjechać za sygnalizator.

    > Dojezdzam do nastepnego,

    Które jest oddzielnym problemem do rozwiązania dla kierowcy i organizatora.

    > nie ma zadnych znakow,

    Czyli stosujemy Art. 25.1.

    > ale przeciez mialem
    > zielone i pierwszenstwo...

    Miałeś zielone i tyle nic więcej.

    > Jade dalej bez zastanawiania ? Moze sie
    > zastanawiam, czy to zielone jeszcze swieci na poprzednim
    > skrzyzowaniu ? A jak mam znak "droga z pierwszenstwem" i swiatla, to
    > ten znak jest anulowany, czyli na nastepnym skrzyzowaniu juz nie
    > jestem na drodze z pierwszenstwem ?? A jak w miedzyczasie zostana
    > wylaczone ?

    To co było już Cie nie dotyczy. Przed kolejnym skrzyżowaniem musi stanąć znak
    informujący o pierwszeństwie na nim lub o tym że dane skrzyżowanie jest
    równorzędne.
  • bimota 08.10.09, 15:46
    Dales art. o pierwszenstwie sygnalizacji nad znakami, nie o
    anulowaniu znakow ani o tym, ze sygnalizacja reguluje pierwszenstwo
    przejazdu.

    > Na dzień dobry nie reguluje tylko steruje. Regulacja byłaby wtedy
    gdyby
    > sygnalizacja uwzględniała np. natężenie ruchu na danym kierunku w
    celu
    > wyznaczenia długości nadawania sygnałów świetlnych.

    Purysta jezykowy sie znalazl... Powiedz to swoim "madrym"
    ustawodawcom, bo to oni uzywaja sformulowania "regulacja", a w
    Poznaniu wiekszosc sygnalizacji dziala wlasnie na takiej zasadzie.

    Pierwsze podane przez ciebie sposoby rozwiazania konfliktow to
    wlasnie przyklady nadawania pierwszenstwa przejazdu. Trzeci sposob
    to sterowanie ruchem, nie nadawanie pierwszenstwa. Gdyby
    sygnalizacja mowila o pierwszenstwie to mozna by bylo jechac na
    czerwonym gdyby na poprzecznej drodze bylo pusto, ale tak nie jest
    bo ona tylko zakazuje jazdy.

    Sygnalizator pozwala tylko i wyłącznie n
    > a
    > wjazd za niego, nie mówi nic o pierwszeństwie

    Czyli dokladnie to samo co jego brak... Czyli twoj rewelacyjny
    artykul brzmi: "Brak sygnalizatora ma pierwszenstwo przed znakami
    pierwszenstwa" i wg ciebie to jest logiczne...

    > Nie mamy pierwszeństwa możemy tylko wjechać za sygnalizator (a on
    dba by na
    > kolizyjnym kursie nie było innych samochodów)

    Kiepsko mu to idzie bo skrecajacy w lewo maja konflikt z tymi z
    przeciwka.

    > Jeśli na obwodzie ronda przed wjazdem postawiony jest sygnalizator
    i wyświetla
    > kolor czerwony

    Na jakim obwodzie ? Sygnalizatory sa tylko przy wjezdzie na rondo...

    > Komu ustępujemy? Przecież to my zjeżdżamy.

    Zawsze zjezdzasz na pierwszym zjezdzie ?

    > Podczas poruszania się po rondzie z sygnalizacją świetlną
    zapominamy o znakach
    > regulujących pierwszeństwo. jedyne co nas obchodzi to kolejne
    sygnalizatory

    No to zatrzymujemy sie przy kazdym zjezdzie chcac ustapic tym z
    prawej... (sygnalizatorow na rondzie nie ma...)

    > gdzie jedziemy ani czy pasy prowadzą nas dookoła ronda labo
    wyrzucają z ronda
    > (jak na Babce).

    Budzik twierdzi, ze nie wyrzucaja. Ktos tez gadal, ze pasy wcale nie
    musza byc namalowane... Naprawde mozna sie w tym pogubic...

    > To co było już Cie nie dotyczy. Przed kolejnym skrzyżowaniem musi
    stanąć znak
    > informujący o pierwszeństwie na nim lub o tym że dane skrzyżowanie
    jest
    > równorzędne.

    Nie musi. Znak "pierwszenstwo" obowiazuje do odwolania. Moze byc 1
    znak obowiazujacy na 10 skrzyzowaniach.
  • starypryka 09.10.09, 10:45
    bimota napisał:

    > Dales art. o pierwszenstwie sygnalizacji nad znakami, nie o
    > anulowaniu znakow ani o tym, ze sygnalizacja reguluje pierwszenstwo
    > przejazdu.
    >
    > > Na dzień dobry nie reguluje tylko steruje. Regulacja byłaby wtedy
    > gdyby
    > > sygnalizacja uwzględniała np. natężenie ruchu na danym kierunku w
    > celu
    > > wyznaczenia długości nadawania sygnałów świetlnych.
    >
    > Purysta jezykowy sie znalazl... Powiedz to swoim "madrym"
    > ustawodawcom, bo to oni uzywaja sformulowania "regulacja", a w
    > Poznaniu wiekszosc sygnalizacji dziala wlasnie na takiej zasadzie.

    Nazywajmy rzeczy po imieniu będzie łątwiej sie dogadać.

    > Pierwsze podane przez ciebie sposoby rozwiazania konfliktow to
    > wlasnie przyklady nadawania pierwszenstwa przejazdu.

    Dokładnie tak jest i to napisałem.

    >Trzeci sposob
    > to sterowanie ruchem, nie nadawanie pierwszenstwa. Gdyby
    > sygnalizacja mowila o pierwszenstwie to mozna by bylo jechac na
    > czerwonym gdyby na poprzecznej drodze bylo pusto, ale tak nie jest
    > bo ona tylko zakazuje jazdy.

    Zapytam jak w "Foreście Gampie" Głupi jesteś, czy co? Przecież od bodajże
    tygodnia pisze że sygnalizacja nie ma nic wspólnego z pierwszeństwem na drodze.
    Sam cytujesz moje słowa a potem wciskasz mi że napisałem coś innego. Przecież
    sygnalizator steruje ruchem zero-jedynkowo (pomijam sygnalizatory warunkowe S-2
    żeby nie utrudniać dyskusji) - informuje że masz stać albo jechać nic poza tym.
    > Sygnalizator pozwala tylko i wyłącznie n
    > > a
    > > wjazd za niego, nie mówi nic o pierwszeństwie

    >
    > Czyli dokladnie to samo co jego brak... Czyli twoj rewelacyjny
    > artykul brzmi: "Brak sygnalizatora ma pierwszenstwo przed znakami
    > pierwszenstwa" i wg ciebie to jest logiczne...

    Nieprawda, jeśli czegoś brak to jak to ma mieć pierwszeństwo przed czymś innym?
    Brak czyli albo wyłączona sygnalizacja albo jej brak zupełny nie ma wpływu na
    zachowanie na skrzyżowaniu.

    > > Nie mamy pierwszeństwa możemy tylko wjechać za sygnalizator (a on
    > dba by na
    > > kolizyjnym kursie nie było innych samochodów)
    >
    > Kiepsko mu to idzie bo skrecajacy w lewo maja konflikt z tymi z
    > przeciwka.

    Ma konflikt czyli stosuje zasady ogólne zawarte w Art. 25.1. nad którymi
    sygnalizacja nie ma pierwszeństwa.

    > > Jeśli na obwodzie ronda przed wjazdem postawiony jest sygnalizator
    > i wyświetla
    > > kolor czerwony
    >
    > Na jakim obwodzie ? Sygnalizatory sa tylko przy wjezdzie na rondo...

    Przepraszam gdzie ty mieszkasz? Są albo i nie są. Co nie zmienia faktu że
    sprawnie działająca sygnalizacja nie wpuści z wjazdu samochodów jeśli nie
    opuściły je jadące z innego kierunku. A skoro zostały na rondzie samochody to
    należy zastosować ten przepis:
    4. Kierującemu pojazdem zabrania się:

    1. wjeżdżania na skrzyżowanie, jeżeli na skrzyżowaniu lub za nim nie ma
    miejsca do kontynuowania jazdy;

    I nie ma już konfliktu. Jeśli jednak nie zastosowano się do niego to wracamy do
    przepisu Art.25.1 oraz Art. 22.4. Kierujący pojazdem, zmieniając zajmowany
    pas ruchu, jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa pojazdowi jadącemu po pasie
    ruchu, na który zamierza wjechać, oraz pojazdowi wjeżdżającemu na ten pas z
    prawej strony.

    Czyli patrzymy na rozmalowanie pasów na rondzie/skrzyżowaniu a nie na znaki
    określające pierwszeństwo.

    > > Komu ustępujemy? Przecież to my zjeżdżamy.
    >
    > Zawsze zjezdzasz na pierwszym zjezdzie ?

    Już pisałem jeśli zjeżdżam to nie ma problemów z wjeżdżającymi bo wjazd jest
    dalej. Jeśli jadę do następnego zjazdu np. prosto to sygnalizacja zapewnia że z
    wjazdu nie pojawią się samochody. Jeśli się pojawią to stosuję Art.25.1 oraz
    Art.22.4 Cytowane już wielokrotnie.

    > > Podczas poruszania się po rondzie z sygnalizacją świetlną
    > zapominamy o znakach
    > > regulujących pierwszeństwo. jedyne co nas obchodzi to kolejne
    > sygnalizatory
    >
    > No to zatrzymujemy sie przy kazdym zjezdzie chcac ustapic tym z
    > prawej... (sygnalizatorow na rondzie nie ma...)

    Nie zatrzymujemy się bo patrz wyżej.

    > > gdzie jedziemy ani czy pasy prowadzą nas dookoła ronda labo
    > wyrzucają z ronda
    > > (jak na Babce).
    >
    > Budzik twierdzi, ze nie wyrzucaja. Ktos tez gadal, ze pasy wcale nie
    > musza byc namalowane... Naprawde mozna sie w tym pogubic...

    Problemy masz dwa. Jeden z "metamorfozą" bo jej nie rozumiesz albo udajesz że
    nie rozumiesz i dalej chcesz stosować zachowania na rondzie oparte na połączeniu
    znaków A-7 i C-12 a nie chcesz patrzeć na sygnalizację i pasy na drodze.
    Drugi to nierozróżnianie pierwszeństwa na drodze od pierwszeństwa sygnalizatorów
    nad znakami.

    > > To co było już Cie nie dotyczy. Przed kolejnym skrzyżowaniem musi
    > stanąć znak
    > > informujący o pierwszeństwie na nim lub o tym że dane skrzyżowanie
    > jest
    > > równorzędne.
    >
    > Nie musi. Znak "pierwszenstwo" obowiazuje do odwolania. Moze byc 1
    > znak obowiazujacy na 10 skrzyzowaniach.

    Obowiązuje do dowołania ale powiem że coraz mniej jest skrzyżowań bez
    powtórzonego znaku D-1 przed nim. Dodatkowo nie spotkałem się żeby po
    skrzyżowaniu z sygnalizacją świetlną na następnym nie było znaków regulujących
    pierwszeństwo.
  • bimota 09.10.09, 22:09
    > tygodnia pisze że sygnalizacja nie ma nic wspólnego z pierwszeństwem na drodze.

    OD WCZORAJ TO PISZESZ, wczesniejsza twoja gadka sugerowala cos innego.

    > Nieprawda, jeśli czegoś brak to jak to ma mieć pierwszeństwo przed czymś innym?

    Nie wiem, wy twierdzicie, ze moze...
    Znow nie zrozumiales... Mowilem, ze zielone swiatlo znaczy to samo co brak
    jakiegokolwiek swiatla i znaku. Zielone mowi, ze wolno jechac. Jak nic nie ma
    tez wolno...

    > Ma konflikt czyli stosuje zasady ogólne zawarte w Art. 25.1. nad którymi
    > sygnalizacja nie ma pierwszeństwa.

    Bo miec nie moze. Nie ma ogolnego zakazu jazdy.

    > sprawnie działająca sygnalizacja nie wpuści z wjazdu samochodów jeśli nie
    > opuściły je jadące z innego kierunku. A skoro zostały na rondzie samochody to
    > należy zastosować ten przepis:
    > 4. Kierującemu pojazdem zabrania się:
    >
    > 1. wjeżdżania na skrzyżowanie, jeżeli na skrzyżowaniu lub za nim nie ma
    > miejsca do kontynuowania jazdy;

    > I nie ma już konfliktu. Jeśli jednak nie zastosowano się do niego to wracamy do
    > przepisu Art.25.1 oraz Art. 22.4. Kierujący pojazdem, zmieniając zajmowany
    > pas ruchu, jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa pojazdowi jadącemu po pasie
    > ruchu, na który zamierza wjechać, oraz pojazdowi wjeżdżającemu na ten pas z
    > prawej strony.


    Kolejna bzdura... Skrecam w lewo i dostaje zielone dokladnie w tym samym
    momencie co jadacy z przeciwka. Przy duzym ruchu myslac po twojemu nigdy bym nie
    mogl wjechac bo ci z przeciwka blokuja. Ale moge wjechac bo na rondzie jest
    miejsce do jazdy. Nie zmieniam zadnego pasa.

    Dodatkowo nie spotkałem się żeby po
    > skrzyżowaniu z sygnalizacją świetlną na następnym nie było znaków regulujących
    > pierwszeństwo.

    Proponuje zwrocic na to uwage...
  • habudzik 10.10.09, 00:54
    bimota napisał:

    > Nie wiem, wy twierdzicie, ze moze...
    > Znow nie zrozumiales... Mowilem, ze zielone swiatlo znaczy to samo co brak
    > jakiegokolwiek swiatla i znaku. Zielone mowi, ze wolno jechac. Jak nic nie ma
    > tez wolno...

    No właśnie że nie . Jak jest zielone to MASZ jechać ( o ile jest miejsce
    ) a jak nic nie ma to możesz jechać albo możesz sprawdzić stojąc czy nic nie
    jedzie.



    > > Ma konflikt czyli stosuje zasady ogólne zawarte w Art. 25.1. nad którymi
    > > sygnalizacja nie ma pierwszeństwa.
    >
    > Bo miec nie moze. Nie ma ogolnego zakazu jazdy.
    >
    > > sprawnie działająca sygnalizacja nie wpuści z wjazdu samochodów jeśli nie
    > > opuściły je jadące z innego kierunku. A skoro zostały na rondzie samochod
    > y to
    > > należy zastosować ten przepis:
    > > 4. Kierującemu pojazdem zabrania się:
    > >
    > > 1. wjeżdżania na skrzyżowanie, jeżeli na skrzyżowaniu lub za nim nie ma
    > > miejsca do kontynuowania jazdy;

    > > I nie ma już konfliktu. Jeśli jednak nie zastosowano się do niego to wrac
    > amy do
    > > przepisu Art.25.1 oraz Art. 22.4. Kierujący pojazdem, zmieniając zajmo
    > wany
    > > pas ruchu, jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa pojazdowi jadącemu po pa
    > sie
    > > ruchu, na który zamierza wjechać, oraz pojazdowi wjeżdżającemu na ten pas
    > z
    > > prawej strony.

    >
    > Kolejna bzdura... Skrecam w lewo i dostaje zielone dokladnie w tym samym
    > momencie co jadacy z przeciwka. Przy duzym ruchu myslac po twojemu nigdy bym ni
    > e
    > mogl wjechac bo ci z przeciwka blokuja.

    Wrócmy do punktu wyjścia jednak jakim jest rondo .
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • habudzik 10.10.09, 01:00
    habudzik napisał:

    > bimota napisał:
    >
    > > Nie wiem, wy twierdzicie, ze moze...
    > > Znow nie zrozumiales... Mowilem, ze zielone swiatlo znaczy to samo co bra
    > k
    > > jakiegokolwiek swiatla i znaku.

    Lecz gdy pali sie sygnalizacja znaki nie mają znaczenia ( pierwszeństwa ) a gdy
    ruchem kieruje policjant znaczenia nie mają ani światlka ani znaki aniinne
    zasady ( dotyczace pierwszeństwa ) .
    Pisząc krótko : na całym świecie jeśli zamiast zastosować się do gestów
    policjanta zastosujesz sie do znaków i świateł otrzymasz mandat . No chyba że
    znaki i światła wskazują to samo co wskazuje policjant .

    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • bimota 10.10.09, 23:26
    Jak zwykle nie wiesz o co chodzi...

    Czyli jak jest policjant to mam sie nie sotosowac do ograniczenia predkosci do
    30... ?
  • habudzik 11.10.09, 13:25
    bimota napisał:

    > Jak zwykle nie wiesz o co chodzi...
    >
    > Czyli jak jest policjant to mam sie nie sotosowac do ograniczenia predkosci do
    > 30... ?

    Nie . Masz sie nie stosować do znaków nadających lub odbierających Ci
    pierwszeństwo .
    Na samym początku tylko podejrzewałem ale teraz mam pewność , że nie mając
    wyjścia rżniesz głupa . Przecież cały czas piszemy o znakach mówiących o
    pierwszeństwie . Znak B-33 ani znak B-43 nie należą do grupy znaków mówiacych
    kto ma pierwszeństwo . Po co więc je do dyskusji wtrącasz ?

    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • bimota 11.10.09, 13:54
    Policjant ma pierwszenstwo przed WSZYSTKIMI znakami.
  • habudzik 11.10.09, 15:18
    bimota napisał:

    > Policjant ma pierwszenstwo przed WSZYSTKIMI znakami.

    Ale my rozmawiamy o znakach dających lub odbierających pierwszeństwo . Inne
    znaki nie mówią nam o pierwszeństwie.
    --
    "Zgodnie z prawem Lewisa-Mogridge'a ruch powiększa się tak, aby maksymalnie
    wypełnić nową zwiększoną przepustowość. W związku z tym poprawa trwa najdłużej
    kilka miesięcy, a czasami nawet tylko kilka tygodni. Potem korki powracają,
    kierowcy stoją jednakże na większej niż wcześniej liczbie pasów [M. Mogridge
    (1990)]"
  • bimota 11.10.09, 18:52
    Mowimy o znaczeniu slowa "pierwszenstwo", a o policjancie sam zaczales nawijac.
    Przestaje juz lapac o czym ty wlasciwie gadasz...