Dodaj do ulubionych

P. Kazimiera pierwsze 10 egzaminów wspomina dobrze

16.02.10, 16:47
25 razy zdawała egzamin na prawo jazdy

instruktor, który w końcu nauczył:

Kiedy przyszła do mojej szkoły, całkiem nieźle już jeździła.
Popracowaliśmy jeszcze nad refleksem i drobnymi sprawami
technicznymi. Postęp widać było z godziny na godzinę. Na początku
pani Kazimiera za szybko wchodziła w zakręty i nie nadążała przy
tym z kręceniem kierownicą
. Ten problem ma już za sobą.


p.Kazimiera:

Na początku na pewno będę jeździć bardzo wolno, najwyżej 50 km/h.
Z instruktorem było pewniej, bo zawsze mógł zahamować. Pozwalałam
sobie nawet na 75 km/h.


znów instruktor:

starsi kierowcy są dużo ostrożniejsi i unikają brawury. A to na
drodze bardzo cenne.


Tylko czy to wystarczy..?

Ciekawi mnie, jak osoby mające taki problem z opanowaniem samej
techniki jazdy
mogą sprawnie poruszać się po zatłoczonych
ulicach, orientować się w sytuacji na drodze, unikać groźnych
sytuacji i samemu ich nie powodować. Czy np. po trzecim oblaniu
egzaminu nie powinny być poddane jakimś testom psychomotorycznym
, jak kierowcy zawodowi? Przecież ta kobieta w samochodzie na
pewno widzi wokół siebie ułamek tego, co przeciętny kierowca.

Dlaczego ten aspekt bezpieczeństwa ruchu jest, delikatnie mówiąc,
zaniedbany?

A może wyjaśnienie kryje się w tym zdaniu?

Po każdym egzaminie brałam dwie dodatkowe godziny jazdy, po
trzech nieudanych próbach - musiałam jeździć pięć godzin, żeby
dostać zaświadczenie potrzebne do wyznaczenia następnej poprawki.
Każda godzinna lekcja to 40 złotych, a ja przejechałam ponad 130
godzin. Za każdy egzamin musiałam zapłacić 115 złotych - wylicza.




PS. Pomijam fakt, że z myślą o takich osobach są zapewne
projektowane ograniczenia prędkości.
Obserwuj wątek
    • edek40 Re: P. Kazimiera pierwsze 10 egzaminów wspomina d 16.02.10, 17:41
      > PS. Pomijam fakt, że z myślą o takich osobach są zapewne
      > projektowane ograniczenia prędkości.

      One nie sa projektowane. One sa stawiane zgodnie z przepisami i sa zatwierdzone.
      Uzycie slowa "projekt" ma usprawiedliwiac pensje "projektantow". Po prostu
      lepiej brzmi. Mogloby sie czasem bowiem wydawac, ze do stawiania ograniczen w
      Polsce moze zabrac sie kazdy kiep. A to przeciez nie prawda ;) Kiep nie zrobilby
      "projektu", ktory moglby zostac potem zatwierdzony i byc zgodny z przepisami.
      Nieprawdaz?

      Kiedys czytalem, ze ograniczenia stawiane sa "pod" ciezarowke na mokrym
      asfalcie. Ale to chyba nie prawda. No moze pod slawnego ZISa 5.
      --
      Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
    • nazimno Czy kazdy musi w koncu dostac PJ? 16.02.10, 18:28
      To jest wlasnie przyklad na to, ze dla pewnej kategorii osob
      dokument zwany PJ powinien byc calkowicie niedostepny.

      Podobnie jak w przypadku osoby nie posiadajacej poczucia rytmu i sluchu
      muzycznego nie ma wstepu na akademie muzyczna.

      Nie rozumiem jak mozna miec nadzieje, ze z osob z opisanymi cechami
      bedzie kiedykolwiek sprawny i bezpieczny kierowca.
      • rekrut1 Re: Czy kazdy musi w koncu dostac PJ? 16.02.10, 20:15
        Odpowiedź na pytanie tytułowe powinno brzmieć nie. Z drugiej strony
        osób które nigdy nie powinny dostać PJ jest niewiele. Problemem są
        same egzaminy, sposób ich zdawania, otoczka tajemniczości i
        mistycyzmu. Brak 'luzu', swobody i otwartości a przecież kierowanie
        pojazdem jest proste jak sznurek w kieszeni, aby się sprawnie i na
        luzie poruszać wystarczy tylko odrobina wprawy(mam na myśli ludzi
        zdrowych).
        Dobrze Wiesz jak doświadczony kierowca czuje się na prawym fotelu a
        co dopiero gdy za kierownicą siedzi uczeń, nowicjusz.
        Pewna Pani w niewielkim mieście zdawała jazdę po raz 14ty. Jej mąż
        poprosił mnie abym sprawdził: "co ta moja niedojda potrafi", ile
        razy można??(ustny zdała za pierwszym razem).
        Pojechaliśmy, wszystkie manewry wykonywała poprawnie, bez wysiłku
        nauczyłem ja jak ruszać po górkę bez ręcznego. Po mieście (na moje
        własne ryzyko)jeździła pewnie i poprawnie.
        Poszła na egzamin (była bardzo spięta), dyskretnie pojechałem za
        nimi, wszystko było dobrze do skrętu w lewo(wcześniej było wszystko
        OK), stanęła i zdecydował się na ten manewr dopiero gdy po horyzont
        nikogo nie był(stała ze dwie minuty). Oczywiście oblała. Moim
        zdaniem to egzaminatorzy swoim zachowaniem doprowadzają kursantów
        do "stanów przed zawałowych". Nie ośmielił bym się przypuszczać żer
        maja w tym jakiś cel.
        Pozdr.
        Pazdzioch
        • nazimno Co by bylo gdyby: 17.02.10, 11:06
          1.Orkiestra skladala sie z muzykow pozbawionych sluchu i poczucia rytmu
          2.Dyrygent byl gluchy
          3.Wszystkie instrumenty nie nastrojone

          Byloby to, co mamy na drogach:
          Chaos i zgrzyty.

          • emes-nju Re: Co by bylo gdyby: 17.02.10, 11:51
            nazimno napisał:

            > 1.Orkiestra skladala sie z muzykow pozbawionych sluchu i poczucia
            > rytmu
            > 2.Dyrygent byl gluchy
            > 3.Wszystkie instrumenty nie nastrojone
            >
            > Byloby to, co mamy na drogach:
            > Chaos i zgrzyty.

            Piszesz o projektantach czy uzytkownikach? ;-)

            --
            Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma
            ten otwor.
            • nazimno O jednych i o drugich. 17.02.10, 12:05
              Kazdy znajdzie cos swojego.

              Projektanci (inaczej: znakolodzy) dokladaja sie swoimi "talentami"
              do calego tego obrazka.

              Uzytkownicy natomiast "czytaja nuty" napisane przez projektantow
              tak jak potrafia i reaguja tak jak potrafia.

              Wychodzi z tego "warszawska jesien", ze sie tak wyraze.

              Uzytkownicy za jezdzenie po drogach ponosza koszty placone przez siebie samych.

              Projektanci za swoja robote BIORA PIENIADZE.

              I tu widze wlasnie problem.
              ONI DOSTAJA SZMAL.
              Wiec, do cholery, niech przynajmniej robia to, za co im sie placi, dobrze.
              • emes-nju Re: O jednych i o drugich. 17.02.10, 12:11
                nazimno napisał:

                > Wychodzi z tego "warszawska jesien", ze sie tak wyraze.

                Bardzo trafne! ;-)

                > Projektanci za swoja robote BIORA PIENIADZE.
                >
                > I tu widze wlasnie problem.
                > ONI DOSTAJA SZMAL.
                > Wiec, do cholery, niech przynajmniej robia to, za co im sie placi,
                > dobrze.

                Oni robia dobrze. Zgodnie z przepisami!

                --
                Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma
                ten otwor.
    • bd_007 Re: P. Kazimiera pierwsze 10 egzaminów wspomina d 17.02.10, 12:16
      > Dlaczego ten aspekt bezpieczeństwa ruchu jest, delikatnie mówiąc,
      > zaniedbany?

      Może dlatego, ża taka paniusia jeżdząc 30 km/h raz w weekend do
      kościoła statystycznie rzecz biorąc jest dużo mniej groźna niż super
      sprawny motorycznie młody kierowca, który ma ciężką nogę i robi 50
      tys. km rocznie. Myslisz, że dlaczego ubezpieczyciele dają czasem
      niższe stawki tym kiepsko jeżdzącym, beznadziejnie parkującym i
      niepewnym siebie kobitkom?
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka