Dodaj do ulubionych

Na nudę w dalekiej trasie ... złośliwostki.

06.03.10, 18:22
Scenka z DK 79.
Jadący wyprzedzaną hondą obraził się i przyspieszył utrudniając wyprzedzającemu fordem dokończenie manewru.
Natychmiast sam zaczął wyprzedzać złośliwie blokując lewy pas, zwalniając gdy na prawym pasie przed wyprzedzanym fordem pojawiła się przeszkoda.

Później zaczął jechać poniżej dozwolonej prędkości przyspieszając tam, gdzie ford zbyt łatwo mógł by go wyprzedzić.

Po co takie złośliwości na drodze?

Chyba dla zabicia nudy?
--
Pozdrawiam,
Mejson

Niebezpieczna siedemnastka
Edytor zaawansowany
  • w357 06.03.10, 19:14
    Buraków na drodze nie zliczysz !
    Na cmentarzu tak.
  • wolfgang87 06.03.10, 19:47
    Biorąc pod uwagę jak niebezpieczne jest u nas wyprzedzanie, nie określałbym tego złośliwością, lecz podrzucił pod kategorię bandyctwa drogowego. Wyprzedzanie jest zbyt ryzykowne (i smiercionosne), aby rozgrywac jakiekolwiek gierki przy tym.

    --
    Suwalszczyzna - kraina, gdzie wilki   trzymają sztamę :)
  • wojtek33 07.03.10, 08:19
    Nie żebym bronił debila, ale kierownik focusa też ma nieźle za
    uszami, może hądziarz to nauczyciel?
  • 1realista 07.03.10, 14:01
    przyspieszenie podczas wyprzedzania jest prawidłowe... ponieważ nastepuje zmiana dopuszczalnej prędkości z 70 na 90. Nie ma obowiązku patrzenia w lusterko jesli zwiększamy predkość po minięciu ograniczenia. To raczej osobnik przymerzający się do wyprzedzania powinien odpuścić bo pewne jest że włąsciwie kazdy kierujący przyspieszy. Równie głupia sytuacja przy traktorze bo jeden nie odpalił kierunkowskazu na czas a drugi nie widzi drogi przed sobą Podsumowując obaj to raczej kiepscy nieprzewidujący kierowcy.

    p.s. Nie wiem czy wiesz ale masz swietne miejsce na reklamę we wnęce po poduszce ;-)
  • tiges_wiz 07.03.10, 14:22
    > przyspieszenie podczas wyprzedzania jest prawidłowe... ponieważ nastepuje zmian
    > a dopuszczalnej prędkości z 70 na 90

    jakby pan przyspieszal do 90-ciu to sprawy by nie bylo

    >Nie ma obowiązku patrzenia w lusterko jes
    > li zwiększamy predkość po minięciu ograniczenia.

    oczywiscie ze nie ma, ale nie wierze ze sie nie zorientowal ze jest wyprzedzany,
    szczegolnie po tym co zrobil dalej. po za tym warto w nie jednak patrzec.


    --
    Stop_wypierdzianym_szrotom_z_zachodu!
    Uwaga! Nowe szroty! Galeria przeniesiona.
    Coś być musi za zakrętem
  • tomek854 07.03.10, 20:09
    Cytowany przepis nie przewiduje wyjątków.

    Za ty Ty, dokonując dowolnego manewru powinieneś upewnić się, czy nie będzie on
    przeszkadzał innym. A zatem spojrzenie w lusterko przed przyśpieszeniem nie
    powinno być problemem (tymbardziej, że powinno się je sprawdzać regularnie).
    --
    Orysiowa Pisanina
  • 1realista 07.03.10, 20:25
    przyspieszenie tak jak zwolnienie spowodowane znakiem nie wymaga patrzenia w lusterko. to wyprzedzający ma obowiązek przeprowadzić manewr bezpiecznie. Jeśli jest pewna ( w sensie prawdopodobienstwa) korekta prędkości poprzednika to wyprzedzający musi zaniechać wyprzedzania ponieważ bez zaniechania utrudni poruszanie się innym. Ruch na drodze jest ruchem w potoku gdzie uczestnik z przodu ma pierwszeństwo manewrów i to elementarna zasada. Inaczej nie moglibyśmy np hamować bo ten za nami nie hamuje chociaz nie wie ze taka konieczność.
  • staruch5 07.03.10, 22:20
    czy przepis o niezwiekszaniu predkosci (stary, jak kodeks)
    obowiazuje tez na drogach dwujezdniowych o wielu pasach ruchu i
    autostradach???
  • wojtek33 08.03.10, 10:27
    1realista napisał:

    > Ruch na drodze jest ruchem w potoku gdzie uczestnik z przodu ma pi
    > erwszeństwo manewrów i to elementarna zasada.

    Jakieś źródło tych rewelacji podasz? A co do patrzenia w lusterka,
    poszukaj sobie co to jest zachowanie ostrożności, w ubiegłym roku
    był wyrok sądu najwyższego na ten temat, bardzo pouczające.
  • kozak-na-koniu 08.03.10, 10:28
    1realista napisał:

    > przyspieszenie tak jak zwolnienie spowodowane znakiem nie wymaga patrzenia w lu
    > sterko.

    "Art. 3. 1. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani
    zachować ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga - szczególną ostrożność,
    unikać wszelkiego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie
    bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić albo w związku z
    ruchem zakłócić spokój lub porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na
    szkodę. Przez działanie rozumie się również zaniechanie
    .

    2. Przepis ust. 1 stosuje się odpowiednio do osoby znajdującej się w pobliżu
    drogi
    , jeżeli jej zachowanie mogłoby pociągnąć za sobą skutki, o których
    mowa w tym przepisie."
    --
    "W Finlandii przez las jest ograniczenie 50km/h i wszyscy się tego trzymają choć
    do zabudowań najbliższych jest 100km ."
    (habudzik/Poll, 23.06.09, 08:41)
  • tbernard 11.03.10, 11:58
    Ale przytoczyłeś tak ogólny zapis, że tak wiele z niego wynika, że praktycznie
    to nic. Bo wynika z niego także, że w zasadzie wyprzedzać nie wolno, bo to
    niebezpieczny manewr.
  • starypryka 08.03.10, 10:54
    Gruba nadinterpretacja z twojej strony. Gość w hondzie zachował się jak
    najbardziej normalnie. Z jednym wyjątkiem wyprzedzanie w okolicy ciągnika.
    W obszarze zabudowanym jechał przepisowo, w obszarze gdzie jest ograniczenie 70
    jechał przepisowo, poza obszarem zabudowanym i ograniczeniem jechał przepisowo.
    To gość w fordzie zaczął wyprzedzanie na jednym skrzyżowaniu a skończył na drugim.

    Ja jeżdżę dokładnie tak samo (z pominięciem incydentu z traktorem), tempomat na
    95km/h i w wioskach prędkość 50-55km/h. Gdy mijam ograniczenie to jeden klik i
    już jadę 95. Gdy do kogoś dogonię jadącego mniej niż 90 to go wyprzedzam i
    wracam do tempomatu.
    Bez jaj żebym się zastanawiał co koleś za mną chce robić.
  • kozak-na-koniu 08.03.10, 11:15
    I gość w Hondzie i Ty jeździcie nieprzepisowo. Przestrzeganie ograniczeń
    prędkości to nie wszystko. Łamaniem przepisów jest również utrudnianie ruchu
    nawet, jeśli utrudnia się go komuś, kto w Waszym mniemaniu łamie przepisy. Takie
    zachowania, jak gwałtowne przyspieszanie lub hamowanie bez zorientowania się czy
    nie powoduje to utrudnienia, zagrożenia lub zamieszania powinny być karane (są
    nawet uwzględnione w "taryfikatorze mandatów") i zupełnie nie wiem dlaczego tak
    rzadko to się robi.
    --
    "Jeśli wiec pisze że raport KE mówi że jestesmy njagorszymi kierowcami w
    Europie(poza slamsem europejskim ) to mam na to dowód."
    (habudzik/Poll, 31.10.07, 11:36)
  • starypryka 08.03.10, 11:23
    Hola, hola. Jak gość jest obok, albo zacznie mrugać to ok. Daje mu się wyszaleć
    niech wyprzedza i gdy nie przekroczy kanonicznych 90 poza obszarem to go łykam.
    Ale gdy taka zabawa w ciuciubabkę trwa przez kilkanaście wiosek zdecydowanie się
    przestaję delikwentem przejmować.

    I rodzi się drugie pytanie. Wyjazd z podporządkowanej. Ruch taki że jeśli się
    nie wcisnę w jakąś rozsądną lukę to będę stał do wieczora. I jak mam się
    zachować po włączeniu z "lekkim wymuszeniem"? Rozpędzić do przepisowej prędkości
    czy turlać się rozpędzając majestatycznie aby temu z tyłu nie utrudniać
    ewentualnego manewru wyprzedzania?

    Zawsze trzeba się kierować na drodze rozsądkiem.

    Prawda pewnie jest taka że kolo z forda ma w dużym poszanowaniu wszystkie
    przepisy, a kolo w hondzie nie widzi nic poza własnym nosem.
  • kozak-na-koniu 08.03.10, 11:36
    starypryka napisał:

    > Hola, hola. Jak gość jest obok, albo zacznie mrugać to ok. Daje mu się wyszaleć
    > niech wyprzedza i gdy nie przekroczy kanonicznych 90 poza obszarem to go łykam.
    > Ale gdy taka zabawa w ciuciubabkę trwa przez kilkanaście wiosek zdecydowanie si
    > ę
    > przestaję delikwentem przejmować.

    ...I zaczynasz się zachowywać tak samo jak on - czyli "piratujesz". Dobrze
    interpretuję?;)

    > I rodzi się drugie pytanie. Wyjazd z podporządkowanej. Ruch taki że jeśli się
    > nie wcisnę w jakąś rozsądną lukę to będę stał do wieczora. I jak mam się
    > zachować po włączeniu z "lekkim wymuszeniem"? Rozpędzić do przepisowej prędkośc
    > i
    > czy turlać się rozpędzając majestatycznie aby temu z tyłu nie utrudniać
    > ewentualnego manewru wyprzedzania?

    Włączyć się przy pierwszej okazji, po czym jak najszybciej dostosować własną
    prędkość do prędkości pozostałych.

    > Zawsze trzeba się kierować na drodze rozsądkiem.

    Otóż to! Zachowanie się "z klapkami na oczach" ("bo ja jestem zgodnie z
    przepisami, więc jestem na prawie, więc niech inni uważają na mnie") to jest
    zwykłe buractwo i nieodpowiedzialność.:P

    > Prawda pewnie jest taka że kolo z forda ma w dużym poszanowaniu wszystkie
    > przepisy, a kolo w hondzie nie widzi nic poza własnym nosem.

    Otóż to!:)
    --
    "W Finlandii przez las jest ograniczenie 50km/h i wszyscy się tego trzymają choć
    do zabudowań najbliższych jest 100km ."
    (habudzik/Poll, 23.06.09, 08:41)
  • starypryka 08.03.10, 12:03
    kozak-na-koniu napisał:

    > starypryka napisał:
    >
    > > Hola, hola. Jak gość jest obok, albo zacznie mrugać to ok. Daje mu się wy
    > szaleć
    > > niech wyprzedza i gdy nie przekroczy kanonicznych 90 poza obszarem to go
    > łykam.
    > > Ale gdy taka zabawa w ciuciubabkę trwa przez kilkanaście wiosek zdecydowa
    > nie si
    > > ę
    > > przestaję delikwentem przejmować.
    >
    > ...I zaczynasz się zachowywać tak samo jak on - czyli "piratujesz". Dobrze
    > interpretuję?;)

    Z grubsza tak... ale zanim dojedzie do takiej sytuacji to w przypadku
    "niepewnych" stosuję ucieczkę, w zależności od warunków do przodu albo w tył.

    > > I rodzi się drugie pytanie. Wyjazd z podporządkowanej. Ruch taki że jeśli
    > się
    > > nie wcisnę w jakąś rozsądną lukę to będę stał do wieczora. I jak mam się
    > > zachować po włączeniu z "lekkim wymuszeniem"? Rozpędzić do przepisowej pr
    > ędkośc
    > > i
    > > czy turlać się rozpędzając majestatycznie aby temu z tyłu nie utrudniać
    > > ewentualnego manewru wyprzedzania?
    >
    > Włączyć się przy pierwszej okazji, po czym jak najszybciej dostosować własną
    > prędkość do prędkości pozostałych.

    Otóż to!
    Teraz rodzi się kolejne pytanie. Jeśli w trakcie dostosowywania prędkości do
    pozostałych ten z tyłu by nie hamować zacznie mnie wyprzedzać to co mam zrobić?
    Dalej dostosowywać czy pozostać na osiągniętej już prędkości? A jeśli pozostać
    to jak długo? Bo może się okazać że z tyłu kolejni zaczną mnie wyprzedzać, a
    przecież nie chcę jechać cały czas 30km/h tylko rozpędzić się do 90.

    I podobnie jest w przedstawionym w filmie przypadku. Wyjeżdżając z zabudowanego
    lub ograniczenia dostosowuję własnaą prędkość do warunków, ograniczeń i swoich
    możliwości. Ale gdy zaczynam być wyprzedzany przez nerwowego, który nie poczekał
    aż osiągnę wymarzone 90km/h to co mam zrobić? Przestać przyspieszać?
  • nazimno 10.03.10, 16:18
    nie mozesz przspieszac.
  • tbernard 11.03.10, 12:20
    nazimno napisał:

    > nie mozesz przspieszac.

    forum.gazeta.pl/forum/w,510,108317251,108369486,dodatek.html

    To jest poważny problem z narwańcami którzy przy wychodzeniu z obszaru
    zabudowanego lub innego ograniczenia czują potrzebę, że akurat w tym miejscu (na
    ogół na kilkanaście/kilkadziesiąt metrów przed wejściem w obszar o większej
    dopuszczalnej prędkości) muszą wyprzedzić. Pomijając, że to niekulturalne, to
    łamie ono także przepis nakazujący wykonywać manewr w taki sposób aby innym nie
    utrudniać ruchu. Bo chyba oczywiste jest dla chcącego wyprzedzić, że w takich
    okolicznościach przeciętny kierowca chce zwiększyć prędkość.
    Oczywiście gdy zorientuję się nawet w takim momencie, że jestem wyprzedzany, to
    na chwilę przyśpieszanie odpuszczam ale czasem trafia się cała lawina chamskich
    narwańców.

    Są tu więc 2 strony medalu.
  • rapid130 10.03.10, 13:32
    Dorabiacie brodę do jasnej sytuacji.
    To była nauczycielska złośliwość.
    Przyspieszenie Hondy nastąpiło nie z chwilą minięcia znaku "Koniec
    70" tylko, gdy Ford był już ładnych parę sekund w trakcie
    wyprzedzania.

    Jakiś czas temu byłem takim mejsonem ;) obserwującym niemal
    bliźniaczą sytuację. Chrysler Voyager wychowywał Hondę Civic. I też
    w pewnm momencie stwierdziłem "Bawcie się beze mnie" i uciekłem
    naprzód.

    Ale nie spieszyło mi się na godzinę X. Po 2-3 km w pierwszym
    miasteczku zaparkowałem, wyjąłem "broń" i zrobiłem nauczycielowi
    całą serię zdjęć. Stojąc w taki sposób, żeby nie miał żadnych
    wątpliwości, że to właśnie jemu robię zdjęcia.
  • kruder76 10.03.10, 22:00
    No cóż - koleżko mógł sobie darować to wyprzedzenie od razu po tym jak został
    nieprawidłowo wyprzedzony.
    Poza tym jechał zgodnie z przepisami, a już zarzutu, że jedzie 45-50 km/h w
    terenie zabudowanym to nie rozumiem.
  • rekrut1 11.03.10, 00:13
    To że gość którego chcemy wyprzedzić przyspiesza było kiedyś częstym
    zjawiskiem, teraz się to rzadziej spotyka ale jednak. Stojąc pod
    światłami, patrzcie przed siebie(nie chodzi o prowokację) i ostro
    dodajcie dwa trzy razy gazu, zobaczcie co się będzie działo po
    zmianie świateł.
    Pozdr.
    Pazdzioch
  • rekrut1 11.03.10, 00:15
    Popatrz mejson, ile to ciekawych rzeczy można się dowiedzieć
    puszczając króciutki filmik. :D
    Pozdr.
  • uknown 11.03.10, 09:36
    Jak masz naprawdę szybki wóz z dużym silnikiem, to dajesz radę bezpiecznie
    wyprzedzić nawet w sytuacji, gdy wyprzedzany zwiększa prędkość, jeżeli natomiast
    jeździsz jakimś malutkim pryszczem z minisilniczkiem na gaz, który rozpędza się
    tylko jak ma dwa kilometry prostej, to po prostu nie powinieneś wyprzedzać tej
    hondy, bo jest od ciebie szybsza, ot tyle.! Przy wyprzedzaniu zawsze trzeba mieć
    zapas mocy aby szybko przyśpieszyć i zakończyć manewr, a jak nie dysponujesz
    takim przyśpieszeniem, to odpuszczasz i jedziesz w peletonie, nie ma zmiłuj! po
    co masz pretensje do kolesia z hondy, miej pretensje do siebie, że jeździsz
    kiepskim fordem a ambicje masz na króla szos!
  • nonameuno 11.03.10, 09:50
    Wyjąłeś mi to z ust! Ja nie mam takich problemów, choć często się z tym
    zjawiskiem spotykam, często podczas wyprzedzania odzywa się w kolesiach ambicja,
    ale wtedy daję więcej gazu i daję im powąchać swoją rurę wydechową! Po prostu
    trzeba tak wybierać moment wyprzedzania, żeby mieć wolną drogę przed sobą,
    wówczas "uczący" może ci skoczyć, jak nie ma takich warunków - nie wyprzedzasz,
    sorry, czekasz, aż droga się zwolni, jedziesz w rzędzie, wypatrujesz bezpiecznej
    okazji itp. Osobiście nienawidzę "skoczków" wciskających się w każdą dziurę i
    zmuszających innych do uważania za nich, bo im się spieszy! Jak na drodze jest
    luźno i są warunki - wyprzedzaj i jedź ile zdołasz, jest ciasno i widzisz przed
    sobą sznur aut a z na przeciwka kolumnę samochodów - jedziesz jak wszyscy! A z
    postu wynika, że był tłok na drodze ale ford uparł się koniecznie być pierwszy!
  • rekrut1 11.03.10, 10:19
    Obaj lansujecie dziwną teorię zachowania na drodze. Po pierwsze jest
    niezgodna z obowiązującymi przepisami, po drugie kierowcy stosujący
    się do niej zaczynają tworzyć niepotrzebne "tasiemce" na drogach.
    Co innego wyprzedzanie przy 90-ciu a następnie zwalnianie(cholera
    wie dlaczego)do 80ki a co innego gdy za "teoretycznie" szybkim autem
    (np.jego kierowca jedzie wolno bo zwiedza okolice)zaczyna się
    tworzyć "tasiemiec" bo najpierw pierwszy w kolejce, potem
    drugi,trzeci "boi" się wyprzedzić. Następni mają naprawdę bardzo
    utrudnione zadanie.
    Jesteś wyprzedzany nie przyspieszaj i o ile to możliwe "przytul"
    się do prawej strony.

    Zawsze powtarzam, nie oczekuję pomocy na drodze(choć taka czasem
    mile widziana),oczekuję że nikt nie będzie mi "bezinteresownie"
    przeszkadzał. I tak trzymać a będzie się nam żyło dł........!
    Pozdr.
    Pazdzioch
  • nospam-net 11.03.10, 10:51
    nie sądzę aby twoja teoria była sprzeczna z teoriami poprzedników, wszyscy byśmy
    chcieli żeby kierowcy na drogach zachowywali się prawidłowo i rozsądnie, ale się
    niestety tak nie zachowują i zwiększanie prędkości przez wyprzedzanego to
    niestety jest norma a nie wyjątek i jedyną radą na to jest mieć więcej koni niż
    inne samochody :) a zjawisko wyprzedzania totalnego, w każdej sytuacji, na
    trzeciego, liczenie że auto z przeciwka zjedzie, zwolni, że inni zjadą na
    pobocze, do rowu aby jakiś oszołom mógł jechać szybciej również jest spotykane
    powszechne i właśnie to powinno być tępione a nie wspomagane, bo właśnie tacy
    kierowcy stwarzają największe zagrożenie na drogach, bynajmniej nie ci co jeżdżą
    szybko, nawet bardzo szybko ale wtedy gdy są ku temu warunki!
  • rekrut1 11.03.10, 11:23
    Masz rację ale "rozciąganie" tematu na cały problem "jazdy polskiej"
    jest chyba niepotrzebne, omawiamy filmik i tych poprawnie
    wyprzedzających. A z tymi "tasiemcami" mam często do czynienia w
    wakacje(mam "mitycznie" szybkie auto a lubię czasem pooglądać
    okolice),na polskich drogach. W Rumunii,Grecji czy Bułgarii zjawisko
    to występuje raczej rzadko.
    Pozdr.
  • snieta_krowa 11.03.10, 11:43
    Pozwole sobie zauwazyc Mejson, ze filmik jest manipulatorski. To, ze
    gostek w Hondzie przyspieszyl albo zwolnil sugerujesz Ty. Mogles sam
    zwolnic zeby "podbudowac" Twoja teorie. Przyjmujac, ze przyspieszyl -
    zaczal to robic jak skonczylo sie ograniczenie. I jakie by nie byly
    przepisy - wolno mu bylo. To ze Pryszczyk w Focusie sie zabral za
    manewr a ma 95 koni pod maska to wina i goopota Pryszczyka. Tym
    bardziej, ze Hondziarz wlasnie sie rozpedzal. Przyznaje racje -
    nieladne bylo przyblokowanie Pryszcza w Focusie - ale gdyby jechala
    z przeciwka ciezarowka Pryszczyk tez nie moglby wyprzedzic maszyny
    rolniczej. Poza tym skoro Hondziarz wg szanownych panow mial sie
    ogladac w lusterku czy moze przyspieszyc - mogl Pryszczyk w Focusie
    tez w nie zerknac i dostoswoac swoja predkosc na tyle by nie hamowac
    gwaltownie. A juz Twoje oburzenie ze jedzie po terenie zabudowanym
    45/50 km/h mnie ubawilo po pachy. A jak mial Twoim zdaniem jechac?
    120? Poczytuje sobie Was panowie co jakis czas choc jestem kobieta,
    jezdze naprawde duzo i interesuje sie motoryzacja - ale jak czytam
    czasami Wasze mentorskie dywagacje - wynika z nich ze wszystkich,
    ktorzy nie jezdza tak jak Wy zgonic na pobocze:) Dawac Wam
    wyprzedzac, dawac Wam mozliwosc rozpedzania bryk, wg Waszych potrzeb
    malowac oznakowania poziome i ustawiac swiatla oraz znaki drogowe.
    Te drogi nie sa tylko Wasze :)

    A tak miedzy nami - Mejson mogl tez poczekac z wyprzedzaniem do
    momentu kiedy bedzie mogl wyprzedzic obydwa samochody za jednym
    ciosem - a nie "wcinac" sie Pryszczykowi przed maske:) przeciez
    widzial ze z przodu cos jedzie prawda? Ergo - zachowal sie podobnie
    jak Hondziarz przy maszynie rolniczej - czyli nie fair.
    Pozdrawiam Panow :)

    --
    Być może istnieją czasy piękniejsze, ale te są nasze.
    Człowiek jest tylko człowiekiem - i to z trudnością.
  • rapid130 11.03.10, 12:42
    Jeżeli chce się coś dojrzeć, to się dojrzy.
    Nawet, gdy tego czegoś nie ma. ;)

    Mejson i manipulacja????? :O
    Mokry ogień, czy płomienie wodne?
    Jezusa byście kamieniami obrzucili, towarzyszko. ;))))))))

    Niestety, coraz więcej mamy kierowców, którym punkt widzenia kończy
    się na przedniej masce. Nie współpracują, nie dostrzegają innych,
    dopóki ktoś nie wejdzie im w tor kolizyjny, albo nie zacznie
    przeszkadzać, bo rzadko patrzą w lusterka, prowadzą automatycznie i
    odruchowo, dumnie niosąc czoło myślą nie zmącone, mentalnie
    wyłączeni z ruchu drogowego.

    * * *
    We wtorek byłem pasażerem Berlingo na autostradzie A2.

    Prowadziła przebojowa kobieta przekonana o swoich wspaniałych
    umiejętnościach i posiadanym tzw. sprycie drogowym. Pozostałe trzy
    damy tylko chwaliły wspaniałą kierowczynię, że ich "pięknie wiezie".

    Siedziałem cicho, prawie słysząc te przekleństwa nadjeżdżających z
    tyłu, bo właśnie nasze Berlingo dłuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuugo i
    przeciąąąąąąąąąąąąąąąąąąągle okupowało lewy pas.
    Wszyscy byli uprzejmi, nikt nie trąbił, nikt nie mrugał, tylko kilku
    zrobiło tzw. "tailgating", czyli zawisło nam na zderzaku. Co
    wywołało tylko złośliwe komentarze kierowczyni, bez żadnego
    przemyślenia, co było źródłem "tailgatingu".

    To że mieliśmy pod maską wolnossącego klekota nie było żadnym
    usprawiedliwieniem. Naprawdę da się jeździć po autostradzie
    samochodem z Vmax 140-150 km/h, nie przeszkadzając innym.
    Sprawdzone empirycznie.
  • snieta_krowa 11.03.10, 15:58
    Wow :) ale riposta .... i tylko dlatego, ze przyznalam sie do braku
    siusiaka :)
    Drogi Rapidzie - jak mniemam NIGDY nie spotkales faceta jadacego
    smochodem po lewym pasie autostrady blokujacego innych uzytkownikow
    tejze :) zawalidrogi na Twojej drodze to tylko kobiety:)
    Berlingo nie jezdze - brzydze sie francuskich aut (ale tylko
    aut :P) :) Nie zalezy mi na udowodnieniu Tobie, ze nie blokuje
    nikogo a juz tym bardziej na licytowaniu sie markami samochodu.
    Jestem zwolenniczka kulturalnego wspolzycia z innymi mieszkancami
    tej planety i dlatego uwazam, ze mozna (ak sam wspomiales) sie
    czepnac wszystkiego - nawet tego, ze ktos jedzie zgodnie z
    przepisami (np. 45-50km/H na terenie zabudowanym) :)
    Zgadzam sie z Toba w temacie stwierdzenia "nie widzenia" nic poza
    swoimi maskami samochodu - rzuca sie do w oczy szczegolnie na
    zwezeniach jezdni, wpuszczaniu ludzi z podporzadkowanych i trabienie
    na tych, ktorzy czegos szukaja, sie ucza albo po prostu maja zly
    dzien.

    Kiedy dawno, dawno (o rety!) robilam swoje prawo jazdy mialam
    instruktorke, ktora powiedziala mi na wstepie - Pani W.... musi pani
    tak jezdzic jakby reszta chciala pania zabic - jasnowidzka kuzwa?:)

    I tym optymistycznym akcentem .. pozdrawiam szanownego
    interlokutora ... laczac sie z Toba w bolesci, ze wiozla Cie BABA :))
    Jak Ty sie z tego pozbierasz Zlociutki:)

    PS. powiedz mi czym sie rozni przekonanie kobiety ze jezdzi dobrze
    od przekonania faceta, ze pozjadal wszystkie rozumy i na dodatek
    swietnie potrafi prowadzic pojazdy? :P

    wiem .. wiem .. powinnam wracac do garow :P

    --
    Dwa są warunki kardynalne szczęścia: pierwszy - znosić głupotę złych
    ludzi, drugi - znosić złośliwość głupców.
  • rapid130 11.03.10, 18:15
    Nie, nie, nie. Nie dam sobie przykleić łatki pt. "męska
    szowinistyczna świnia". :PPPPPP

    Jestem cierpliwym i wyrozumiałym wyznawcą zasad:
    - Nie rób innemu co tobie niemiłe. Żyj i pozwól żyć.
    I praktykuję obie na co dzień.

    Jeżeli coś mnie ciężko zniecierpliwi na drodze, to prędzej pogryzę
    kierownicę, wypowiem się półgłosem kwiecistym, który tylko mój
    pojazd usłyszy, niż ujawnię swoje złe uczucia otoczeniu.
    Nawet jeżeli są w 110 % usprawiedliwione.

    Poza tym jestem jakoś tak dziwnie zaprogramowany, że na drodze
    dostrzegam samochody i inne pojazdy.
    W ogóle nie patrzę, kto je prowadzi.
    Nie czuję takiej potrzeby.

    * * *
    Przykład z Berlingiem był świeży, przedwczorajszy.

    Najbardziej poraził mnie pozbawiony obiektywnej samooceny
    samozachwyt kierowniczki nad swoimi umiejętnościami.

    Gdyby prowadził facet, też bym się poskarżył.

    Opisana kierowczyni Berlingo paradoksalnie jeździ raczej jak
    niedobra menścizna. ;) Nierówno, często za ostro i sprytnie, w złym
    tego słowa znaczeniu.
    Wjeżdża na krzyżówki, chociaż nie może zjechać.
    Wyzywa inne kierowczynie od głupich bab. (sic!)
    Włącza kierunkowskaz, gdy skręca.
    Nie umie trzymać rączek na kierownicy, np. zakręt w prawo pokonuje z
    rączkami na godzinie pierwszej i drugiej (!).
    Etc. etc.

    Niestety, to podobne błędy są powszechne jak alergie w polskim
    narodzie zmotoryzowanym. :/

    Niestety, naród nie czuje potrzeby podwyższania swoich umiejętności,
    albo chociaż poznawania i niwelowania błędów. Przy tym posiada
    wrodzone skłonności do złośliwości.
    I potem oglądamy takie filmy mejsońskie.

    Problem w tym, iż rzeczona kierowniczka Berlingo, to belfer z
    charakteru i zawodu. Nie da sobie wytłumaczyć po przyjacielsku, że
    coś robi źle.
    Kończy się to obrazą majestatu.

    Jest też koszmarnym pasażerem, tak jak ja jestem pasażerem cichym,
    jeżeli akurat nie pytanym.
    Kiedyś darła mi się do ucha "Jedź! Jedź! No czego się
    zatrzymujesz?", gdy zastopowałem na żółtym świetle przed
    sygnalizatorem. Zatrzymałem tym chętniej, że środek krzyżówki, na
    którą mieliśmy wjechać, był kompletnie zatkany "niezjechanymi"
    autami. I jeszcze w to wszystko wciął się dzwoniący gniewnie
    tramwaj.

    Nie na darmo zaprzyjaźnieni instruktorzy ze szkoły doskonalenia
    jazdy najbardziej narzekają na swoich uczniów - nauczycieli z
    zawodu. Są nienaprawialni. ;)

    * * *
    Myślę, że bozia rozdzieliła głupotę pomiędzy baby i chłopów
    sprawiedliwie. ;)))))

    Było paru facetów, którzy wozili mnie w taki sposób, że prawie
    narobiłem w zbroję ze strachu.

    Z kolei moja ciotka, pani doktor z Katowic, jeździ bardzo elegancko.
    Miękko, płynnie, spokojnie, ale sprawnie. Nieważne w co wsiądzie.
    Czy w Daewoo Tico, czy w 140-konną Hondę. Ale to kierowczyni, z
    ponad 30-letnim stażem.

    > Musi pani tak jezdzic jakby reszta chciala pania zabic.

    Ha, kultowy tekst z "Wielkiego Szu" i jest w nim wiele racji. :D

    Hough.
  • mejson.e 11.03.10, 19:03
    Podałeś tyle znaków rozpoznawczych tej koleżanki, że pewnie już nie jest ...
    Twoją koleżanką. ;-)

    Upiorne przykłady!


    Moja połowa jest blondynką, nauczycielką, jeździ zachowawczo ale nie durnowato.
    Jak mnie wiozła ze szpitala po ataku kolki nerkowej, to myślałem, że zjem pas
    bezpieczeństwa przy każdej zmianie biegów. ;-)
    W obcym mieście się gubi (w swoim też poza znanymi szlakami), ale nie jest ani
    zawalidrogą, ani pierdołą ;-)

    Moja siostra będzie za to taką ciotką, jak pani doktor z Twojej opowieści -
    jeździ sprawnie, sama zmienia koła (nawet 4 na raz przy wymianie sezonowej).

    A niektórzy faceci to ... szkoda gadać.

    PS: Gratuluję (nie pierwszy raz) umiejętności dyplomatycznych! ;-)
    --
    Pozdrawiam,
    Mejson

    Niebezpieczna
    siedemnastka
  • rekrut1 12.03.10, 11:49
    mejson.e napisał:W obcym mieście się gubi (w swoim też poza
    znanymi szlakami),....

    Jak się zgubi to się i znajdzie, gorzej jak do moja Pani na jednej z
    krzyżówek mówię: tu musimy skręcić w prawo, skręciliśmy w lewo(w
    przeciwną stronę niż do domu). Skręciliśmy w złą stronę mówię na co
    moja połowa stwierdza; a co za różnica? Ręce i biust opadają.:))

    A dyskusja na temat kto lepiej prowadzi My czy One przypomina słynne
    felietony prof.Stanisławskiego "O wyższości świąt Wielkiej Nocy nad
    świętami Bożego Narodzenia. :D
    Poazdr.
    Pazdzioch
  • snieta_krowa 12.03.10, 11:43

    Drogi Rapidzie,

    Niestety nie zastosowalam ponizszego wzoru i "wcielam" sie.
    Jednak milo bylo Cie "poznac" :) a wymienic poglady.
    Powodzenia, serdecznosci i takie tam rozne
    Swieta .. tfu snieta_krowa :)

    Ps. nie zebym chciala szpanowac - ale kola tez zmieniam sama :)
    --
    Jeśli "a" oznacza szczęście, to a = x+y+z; x- to praca, y- rozrywki,
    z- umiejętność trzymania języka za zębami. .
  • zigi73 11.03.10, 16:00
    Filmik jak filmik.
    Nic takiego.
    ..polskie drogi i kultura jazdy..
    Można się przyzwyczaić.
    Szczególnie gdy straciło się wiarę,że coś się w tej materii może zmienić na lepsze.
    --
    Kiedyś będę spał 5 dni non-stop a jak któryś mnie obudzi to dostanie w twarz..
  • erasms11 11.03.10, 16:59
    > A juz Twoje oburzenie ze jedzie po terenie zabudowanym
    > 45/50 km/h mnie ubawilo po pachy. A jak mial Twoim zdaniem jechac?
    > 120? Poczytuje sobie Was panowie co jakis czas choc jestem kobieta

    Na wielu krajówkach w terenie zabudowanym jest ograniczenie do 70 km/h i fotoradar.

    I takie zadowolone z siebie paniusie, ubawione po pachy, zwalniają na widok fotoradaru do 45, 40 km/h. A nawet mmniej, bo to FOTORADAR!!!
  • snieta_krowa 12.03.10, 11:31
    a zadowoleni z siebie panowie krytykujacy wszystko i wszystkich jak
    mniemam w takich miejscach fotoradarowych "dorzucaja do pieca" i
    rozpedzaja sie do 120 km/h. Bo przeciez nie bedzie im tu jakis
    radar :P

    Poza tym moj drogi nie piszemy o tym co gdzies w Polsce jest tylko
    filmie Mejsona. A TAM nie bylo 70 km/h ani radarow (przynajmniej nie
    bylo tzw "stacjonarnych" :). Wrecz sekunde pozniej pojawilo sie
    ograniczenie do 40 km/h.

    Ale i ja Cie polubilam Esemesie z Ery od pierwszej litery :P
    --
    Dwa są warunki kardynalne szczęścia: pierwszy - znosić głupotę złych
    ludzi, drugi - znosić złośliwość głupców.
    .
  • mejson.e 11.03.10, 18:49
    snieta_krowa napisała:

    > Pozwole sobie zauwazyc Mejson, ze filmik jest manipulatorski. To, ze
    > gostek w Hondzie przyspieszyl albo zwolnil sugerujesz Ty. Mogles sam
    > zwolnic zeby "podbudowac" Twoja teorie. Przyjmujac, ze przyspieszyl -
    > zaczal to robic jak skonczylo sie ograniczenie.

    Koleżanko Śnięta.

    W 0:17 zacząłem przyspieszać i focus także, a w chwilę potem i honda.
    Jak widzisz na filmie mimo przyspieszenia, odległość pomiędzy hondą a moim
    samochodem prawie się nie zmniejsza - więc wszyscy przyspieszaliśmy podobnie.
    Widząc co się dzieje w 0:29 przestałem przyspieszać - utrzymywałem ok. 100 km/godz.

    Towarzystwo mi odjechało więc dlaczego tak szybko dogoniłem obu ok. 1:00 - 1:04?

    Bo honda mocno zwolniła opóźniając zwolnienie lewego pasa przed wyprzedzeniem
    traktora.

    Dalej uważasz to za moją manipulację?


    > To ze Pryszczyk w Focusie sie zabral za
    > manewr a ma 95 koni pod maska to wina i goopota Pryszczyka.

    Manewr wyprzedzania przez kierującego fordem to totalna tandeta - praktycznie
    rozpoczął go na skrzyżowaniu a widząc, że poprzednik mocno przyspiesza, nie
    przerwał wyprzedzania i nie wrócił na prawy pas.
    Ja zrezygnowałem z wyprzedzania, gdy honda zaczęła przyspieszać, on nie.


    > Przyznaje racje -
    > nieladne bylo przyblokowanie Pryszcza w Focusie - ale gdyby jechala
    > z przeciwka ciezarowka Pryszczyk tez nie moglby wyprzedzic maszyny
    > rolniczej.

    Ale nie jechała - ani ciężarówka ani Twoja matka.
    Kierujący hondą zakłócił "harmonię" złośliwie zwalniając by zmusić forda do
    hamowania za traktorem

    > A juz Twoje oburzenie ze jedzie po terenie zabudowanym
    > 45/50 km/h mnie ubawilo po pachy. A jak mial Twoim zdaniem jechac?
    > 120?

    Mógł jechać 50 - w tych warunkach drogowych nie było żadnego powodu, by zwolnić
    do 45.
    Zauważ, że tak wolno jechał tylko wtedy, gdy nie można było go wyprzedzić - przy
    podwójnej ciągłej i przed wyminięciem traktora z ciężarówką z naprzeciwka.
    Gdy droga się "przejaśniła" - przyspieszył do jakiejś setki, by znowu zwolnić do
    40 przed wzniesieniem i zakrętem.
    Ograniczenie prędkości ani pogoda się nie zmieniła a jego prędkości tak.
    Jazda 45-100-40 coś Ci wyjaśnia?


    > A tak miedzy nami - Mejson mogl tez poczekac z wyprzedzaniem do
    > momentu kiedy bedzie mogl wyprzedzic obydwa samochody za jednym
    > ciosem - a nie "wcinac" sie Pryszczykowi przed maske:) przeciez
    > widzial ze z przodu cos jedzie prawda? Ergo - zachowal sie podobnie
    > jak Hondziarz przy maszynie rolniczej - czyli nie fair.

    Po pierwsze - ford wyraźnie odpuścił wyprzedzanie.
    Po drugie - odległość pomiędzy fordem a hondą była ok. 15-20 m.
    Nie kieruj się złudzeniem, jakie dawał zoom obiektywy kamery - gdyby wierzyć
    jego wskazaniom, podczas wyprzedzania hondy miałbym jej tylny zderzak na ...
    prawym fotelu.

    Po trzecie - wyprzedzanie "na raty" nie jest zakazane, a w terenie zabudowanym
    wręcz wskazane - jest więcej czasu na reakcję, na wypadek gdyby ktoś
    wyszedł/wyjechał z zabudowań na drogę.

    > Pozdrawiam Panow :)

    Na nudną dyskusję na forum niektórzy też wybierają ... złośliwostki. ;-)

    --
    Pozdrawiam,
    Mejson

    Niebezpieczna
    siedemnastka
  • snieta_krowa 12.03.10, 11:23
    Szanowny Mejsonie,

    faktycznie powinienes na jakies komplety dyplomacji u Rapida sie
    zapisac.

    Widze, ze nadepnelam Ci na Twoj szalenie meski odcisk - ale niech Ci
    bedzie. Nie znam sie .. Twoje na wierzchu.

    No dobra juz uciekam z Waszej meskiej piaskownicy i nie przeszkadzam
    w siusianiu na cudze felgi :)

    --
    Świat pełen jest wilków, które uskarżają się na rogi owiec

    Wegetarianie nie jedzą wprawdzie zwierząt, ale zjadają im pożywienie.
  • rekrut1 12.03.10, 12:00
    snieta_krówko,tak na marginesie, forum Bezpieczeństwo na drodze nie
    jest najlepszym miejscem do leczenia kompleksów.
    Pozdr.
  • jorn 15.03.10, 22:03
    Mimo, iż takiego zachowania nienawidzę i wiem, że jest ono nielegalne, raz się do niego uciekłem, ponieważ doszedłem do wniosku, ze tylko taka strategia daje rozsądne szanse na przeżycie w konkretnej sytuacji, w której się znalazłem. Działo się to na DK2 i DK14 między Sochaczewem, a Strykowem. Na wylocie z Sochaczewa jadę sobie przepisowe 70 podane na znakach i widzę, że wyprzedza mnie ciągnik siodłowy z naczepą ignorując ograniczenie prędkości, linię ciągłą i widoczność ograniczoną niewysokim wzniesieniem (może on z wysokości swojej kabiny widział ponad szczytem?). Problem pojawił się w momencie, gdy zaczął wracać na prawy pas natychmiast po tym, jak wyprzedziła mnie jego kabina zapominając, że ma jeszcze resztę ciągnika i całą naczepę. Zmusił mnie tym do gwałtownego hamowania i ucieczki na pobocze. Pomknął później z prędkością ok. 80, więc na odcinku ze standardowym ograniczeniem do 90 go dogoniłem i wyprzedziłem myśląc, że już go więcej nie spotkam. Niestety na zabudowanym mnie dogonił i przystąpił do wyprzedzania w miejscu, które się do tego absolutnie nie nadawało (nawet abstrahując od obszaru zabudowanego i ograniczenia do 50). Jakieś resztki rozsądku mu się tam jednak ostały, bo zorientował się, że na w miarę bezpieczne wyprzedzanie nie ma szans i przerwał manewr. Problem w tym, że na każdym zabudowanym mnie doganiał (chyba, że akurat nie zdążył dogonić) i próbował wyprzedzać. W trosce o bezpieczeństwo własne i innych (również jego) nie dopuszczałem do tego więcej przyspieszając podczas jego prób i wyhamowując do przepisowej pięćdziesiątki. Zabawa się skończyła po wjeździe na autostradę, gdzie mu uciekłem.

    I jeszcze jedno - nie dotyczy to wyłącznie Polaków (ten opisany powyżej miał numery łotewskie). Kolejny przykład: ostatni miesiąc spędziłem na drogach pewnego wysokorozwiniętego kraju, który mimo swojej zamożności autostrad i dróg dwujezdniowych ma jeszcze mniej niż Polska. A ma ich tak mało dlatego, że ze względu ma małą gęstość zaludnienia samochody spokojnie się mieszczą na drogach 1+1. Jest tylko jeden problem - kraj jest górzysty, więc drogi ma kręte i liczba miejsc nadających się do wyprzedzania jest dość mocno ograniczona. Ichniejsza gdaka próbuje (nie bez sukcesów) ten problem rozwiązać budując trzecie pasy do wyprzedzania. Niestety dość powszechne jest zjawisko wynikające moim zdaniem raczej z bezmyślności niż z chamstwa polegające na turlaniu się z prędkością 75-85 km/h (standardowe ograniczenie do 100) i przyspieszaniu do 95-100 w miejscach nadających się do wyprzedzania (ze szczególnym uwzględnieniem miejsc, gdzie są te trzecie pasy). Naprawdę cholery można dostać...

    Pozdrawiam
    --
    Jorn van der Ar
    ---------------------------
  • erasms11 15.03.10, 22:18
    > na każdym zabudowanym mnie dogan
    > iał (chyba, że akurat nie zdążył dogonić) i próbował wyprzedzać. W trosce o bez
    > pieczeństwo własne i innych (również jego) nie dopuszczałem do tego więcej przy
    > spieszając podczas jego prób i wyhamowując do przepisowej pięćdziesiątki. Zabaw
    > a się skończyła po wjeździe na autostradę

    Kali utrudniać, Kali mieć dobra zabawa.


    > Niestety dość powszechne jest zjawisko wynikające moim zdaniem raczej z
    > bezmyślności niż z chamstwa polegające na turlaniu się z prędkością 75-85 km/h
    > (standardowe ograniczenie do 100) i przyspieszaniu do 95-100 w miejscach nadaj
    > ących się do wyprzedzania (ze szczególnym uwzględnieniem miejsc, gdzie są te tr
    > zecie pasy). Naprawdę cholery można dostać...

    Kalemu utrudniać, Kali cholery dostawać.
  • jorn 18.03.10, 17:05
    Erasms nie zrozumieć i się wymądrzać.

    OK, częściowo to moja wina, powinienem wyraz "zabawa" ująć w cudzysłów. Ale i
    bez tego można się chyba z kontekstu domyślić, że dobra zabawa to nie była. W
    rzeczywistości był to dla mnie pewnie większy stres, niż dla tego idioty za
    kierownicą ciężarówki. Ale po prostu bałem się, że jeśli pozwolę mu się
    wyprzedzić, to mnie zabije przez skrajnie nieumiejętne wykonanie tego manewru
    (tak, jak prawie mnie zabił za pierwszym razem, kiedy mu nie utrudniałem). W
    normalnych okolicznościach tego oczywiście nie robię, nawet jeśli uważam, że ten
    ktoś jedzie niebezpiecznie. Przeciwnie, wielokrotnie zdarzało mi się zwalniać,
    żeby pozwolić uciec na prawy pas komuś, kto wyprzedzając mnie przeliczył się w
    ocenie i wystawił się "na czołówkę".

    Pozdrawiam
    --
    Jorn van der Ar
    ---------------------------
  • powrozowy 22.03.10, 21:18
    i kladzie w miejscu o duzym natezeniu ruchu kolowego jak i pieszego.
    Przed rozpoczeciem zabawy dobrze jest jeszcze taka butelke potrzymac
    w cieple pare dni. Mozna owinac w papierowa torebke.
    Gdy samochod, najlepiej ciezarowy najezie na buteleke, ktora
    eksploduje , podgnily mocz oblewa przechodniow
    To jest fajnista zlosliowsc.Nawet samochodu nie trzeba miec.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka