Podałeś tyle znaków rozpoznawczych tej koleżanki, że pewnie już nie jest ...
Twoją
koleżanką. ;-)
Upiorne przykłady!
Moja połowa jest blondynką, nauczycielką, jeździ zachowawczo ale nie durnowato.
Jak mnie wiozła ze szpitala po ataku kolki nerkowej, to myślałem, że zjem pas
bezpieczeństwa przy każdej zmianie biegów. ;-)
W obcym mieście się gubi (w swoim też poza znanymi szlakami), ale nie jest ani
zawalidrogą, ani pierdołą ;-)
Moja siostra będzie za to taką ciotką, jak pani doktor z Twojej opowieści -
jeździ sprawnie, sama zmienia koła (nawet 4 na raz przy wymianie sezonowej).
A niektórzy faceci to ... szkoda gadać.
PS: Gratuluję (nie pierwszy raz) umiejętności dyplomatycznych! ;-)
--
Pozdrawiam,
Mejson
Niebezpieczna
siedemnastka