OK, częściowo to moja wina, powinienem wyraz "zabawa" ująć w cudzysłów. Ale i
bez tego można się chyba z kontekstu domyślić, że dobra zabawa to nie była. W
rzeczywistości był to dla mnie pewnie większy stres, niż dla tego idioty za
kierownicą ciężarówki. Ale po prostu bałem się, że jeśli pozwolę mu się
wyprzedzić, to mnie zabije przez skrajnie nieumiejętne wykonanie tego manewru
(tak, jak prawie mnie zabił za pierwszym razem, kiedy mu nie utrudniałem). W
normalnych okolicznościach tego oczywiście nie robię, nawet jeśli uważam, że ten
ktoś jedzie niebezpiecznie. Przeciwnie, wielokrotnie zdarzało mi się zwalniać,
żeby pozwolić uciec na prawy pas komuś, kto wyprzedzając mnie przeliczył się w
ocenie i wystawił się "na czołówkę".
Pozdrawiam
--
Jorn van der Ar
---------------------------
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.