Dodaj do ulubionych

karać pieszych!

22.11.10, 16:17
Nie będę się rozdrabniać Tylko napiszę wprost! Jeżeli nie stać państwa na budowę ścieżek rowerowych to niech chociaż wprowadzi przepis, żeby piesi i rowerzyści obowiązkowo zakładali kamizelki odblaskowe i w przypadku pieszych poruszali się lewą stroną jezdni , a jak nie to powinni być karani mandatami! Ponieważ większość wypadków, powodowanych jest przez to, że spacerowicze chodzą jak im się podoba, utrudniają często ruch i czują się bezkarni!
Mam nadzieje, że w końcu ktoś się za to weżmie, a najlepiej jak wydrukują to tłustym drukiem w gazecie.
Edytor zaawansowany
  • emes-nju 22.11.10, 16:25
    Wczoraj w szczerym polu jadacy przede mna samochod wykonal gwaltowny unik. W chwile potem ja ominalem calkowicie niewidocznego, za to idacego po jezdni tylem do jadacych samochodow faceta.

    Hm... Gdyby z przeciwka cos jechalo moglby byc kolejny wypadek kwalifikowany jako: "z niewyjasnionych przyczyn pojazd zjechal na przeciwny pas ruchu i zderzyl sie czolowo z..." :-/

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • hannni 22.11.10, 16:31
    emes-nju napisał:

    > ominalem calkowicie niewidocznego faceta.

    To skad w ogole wiesz, ze go ominales?
  • emes-nju 22.11.10, 17:04
    Co twoja kolejna wypowiedz, tym glebsze moje przekonanie o tym, ze slabujesz na rozumie...

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • hannni 22.11.10, 17:11
    Gdybys ty nie "slabowal na rozumie" to zrozumialbys o co chodzi i nie plotl takich bredni.
  • rydzyk_fizyk 03.12.10, 15:30
    niech chociaż wprowadzi przepis, (...) w przypadku pieszych poruszali się lewą stroną jezdni , a jak nie to powinni być karani mandatami!

    Jakim cudem można zdać egzamin na prawo jazdy nie znając PORD?
    --
    eksmisja.wordpress.com/2009/
  • wlodzimierz_nowak 11.07.11, 09:11
    I najważniejszy w mieście jest...pieszy. W całej Zachodniej Europie powoli ale systematycznie od lat w obszarch centrum, śródmieścia oraz osiedli mieszkaniowych likwidowane są światła dla pieszych, zasypywane są przejścia podziemne, kładki dla pieszych znikają. Pieszy poza trasami głównymi ma z założenia pierwszeństwo. Pieszy nie może wtargnąć na czerwonym pod samochód. Ale za przechodzenie na czerwonym nikt nie karze. Policjant nie obraca głowy, żeby nie widzieć. Po prostu nie uznaje tego za wykroczenie. Od Anglii, przez Danię, Holandię, Niemcy, Austrię, Szwajcarię, Francję po Włochy.

    W Monachium już 89% ulic to Strefa 30? Dlaczego? Żeby najbardziej porządani w mieście czuli się bezpiecznie - piesi i rowerzyści. Te dwie grupy nie generują korków i strat. A piesi to klienci komunikacji publicznej. A jak ktoś chce albo koniecznie musi po mieście jeździć samochodem, to trudno, musi się podporządkować zmienianym regułom, a nie stawiać egoistycznie swoją wygodę i siłę karoserii na piedestale. To dlatego właśnie przeciętne miasto UE 15 ma dzisiaj ok. 400 samochodów/1000 mieszkańców, a Kraków i Wrocław prawie 500, Poznań 517, a Warszawa 530.

    Przejścia podziemne to przeżytek. Centralne skrzyżowania miast powinny być dla pieszych. Przejścia powinny powstać w Warszawie na Marszałkowskiej/Al. Jerozolimskie, a w Poznaniu na Kaponierze.
    --
    www.facebook.com/wlodek.nowak i www.my-poznaniacy.org
  • kozak-na-koniu 23.11.10, 10:31
    hannnnnia napisała:

    > To skad w ogole wiesz, ze go ominales?

    Bez komentarza...:DDDDDDDDDDDDDDDDDDD
    --
    "Jeśli wiec pisze że raport KE mówi że jestesmy njagorszymi kierowcami w Europie(poza slamsem europejskim ) to mam na to dowód."
    (habudzik/Poll, 31.10.07, 11:36)
  • klemens1 23.11.10, 20:29
    Przyznam ci jedno - nie przestajesz zaskakiwać.

    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+straż+miejska&aq=0
  • aneczek9 22.11.10, 16:56
    Może przez tego pieszego wykonał ten gwałtowny unik, bo nie był widoczny i w ostatniej chwili go zobaczył:/ W sobotę z moim facetem mieliśmy identyczną sytuacje, ale nie mieliśmy tyle szczęścia, wylądowaliśmy w rowie...a dwie osoby które omijaliśmy gdzieś zwiały:/ Tym razem my omal nie przepłaciliśmy tego życiem, ale innym razem mogą trafić na kogoś kto ich zmiecie z drogi bo nie zdąży.
  • emes-nju 22.11.10, 17:06
    aneczek9 napisała:

    > Może przez tego pieszego wykonał ten gwałtowny unik, bo nie był widoczny

    Owszem. Dzieki temu ja mialem juz "z gorki" - wiedzialem, ze cos sie dzieje.

    > W sobotę z moim facetem mieliśmy identyczną sytuacje, ale nie mieliśmy tyle szczęścia,
    > wylądowaliśmy w rowie...a dwie osoby które omijaliśmy gdzieś zwiały:/

    Standard. Wyrazy wspolczucia.

    Nie raz pisalem, ze wedlug mnie czesto "nieznane przyczyny" zjechania na przeciwny pas ruchu, chwile po wypadku znikaja, zeby nie stac sie znanymi oskarzonymi o spowodowanie wypadku...

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • michalng 04.12.10, 10:19
    Pieszy na prawo poruszać się po jezdni (jeśli nie ma chodnika albo pobocza). Kierowca powinien jechać z taka prędkością zęby móc tego pieszego zobaczyć i bezpiecznie ominąć. Jeśli żeby nie potracić pieszego musi gwałtownie zjechać na przeciwległy pas ruchu to znaczy ze nie dostosował prędkości i to on ponosi winę za ew. wypadek.
  • madzior87 04.12.10, 13:34
    michalng napisał:

    > Pieszy na prawo poruszać się po jezdni (jeśli nie ma chodnika albo pobocza). Ki
    > erowca powinien jechać z taka prędkością zęby móc tego pieszego zobaczyć i bezp
    > iecznie ominąć. Jeśli żeby nie potracić pieszego musi gwałtownie zjechać na prz
    > eciwległy pas ruchu to znaczy ze nie dostosował prędkości i to on ponosi winę z
    > a ew. wypadek.

    No niby masz rację, ale piesi powinni poruszać się lewą stroną jezdni (nawet to bywa dla nich za trudne) aby widzieć pojazdy nadjeżdżające z naprzeciwka, bo widzą je dużo wcześniej niż kierowca samochodu widzi w nocy (czy nawet w dzień) człowieka ubranego na szaro - czarno, bez odblasków na ubraniu. Poza tym od razu pozwolę sobie napisać, że wkurza mnie, że przepisy stawiają wymagania tylko kierowcom, a piesi są traktowani jak biedne oszołomy bez rozumu, w których zły, ślepy, nieodpowiedzialny kierowca wjechał. Bo przecież kierowca ma obowiązek przewidzieć wszystko, a pieszy robi co chce. A już w ogóle najpiękniej by było: nie było kamizelki odblaskowej - nie będzie winy kierowcy.
  • michalng 04.12.10, 17:41
    > No niby masz rację, ale piesi powinni poruszać się lewą stroną jezdni (nawet to
    > bywa dla nich za trudne) aby widzieć pojazdy nadjeżdżające z naprzeciwka, bo w
    > idzą je dużo wcześniej niż kierowca samochodu widzi w nocy (czy nawet w dzień)
    > człowieka ubranego na szaro

    No powińi. Oni "powinni" a kierowca "musi". tylko co by to zmieniło ? Pieszy mógł by się rzucić do rowu ? Przecież to czy jest do samochodu przodem czy tyłem nie ma wpływu na to czy jest widoczny ?

    Poza tym od raz
    > u pozwolę sobie napisać, że wkurza mnie, że przepisy stawiają wymagania tylko k
    > ierowcom, a piesi są traktowani jak biedne oszołomy bez rozumu, w których zły,
    > ślepy, nieodpowiedzialny kierowca wjechał.Bo przecież kierowca ma obowiązek pr
    > zewidzieć wszystko, a pieszy robi co chce.

    Ale piesi tacy są. Mądrzy , głupi, młodzi, starzy, trzeźwi , pijani, zdrowi , chorzy, sprawni i niepełnosprawni, normalni i upośledzeni , znający przepisy i nie znający przepisów.Kazdy może być pieszym. Kierowca to inna sprawa, musi być trzeźwy, zdrowy, musi znać przepisy nie każdy może być kierowcą. Dlatego żeby prowadzić samochód potrzebne jest prawo jazdy.

    >A już w ogóle najpiękniej by było: n
    > ie było kamizelki odblaskowej - nie będzie winy kierowcy.

    I co jak nie mam "kamizelki" to nie będę mógł w pracy wrócić na piechotę ? Dziecko nie będzie mogło wrócić ze szkoły ? Przecież to absurd.
  • madzior87 04.12.10, 18:07
    michalng napisał:
    > Pieszy mógł by się rzucić do rowu ?

    Nie wiem o co Ci chodzi, ale odpowiem: jeżeli widziałby, że kierowca nie reaguje na jego obecność na jezdni i tym miałby się ratować to chyba tak [chyba, że pośmiertnie chciałby dochodzić swoich racji w sądzie, bo przecież jezdnia nie służy tylko do ruchu samochodów, no i zawsze można poczekać jeszcze do ostatniej chwili, aż zaskoczony kierowca wykona gwałtowny manewr i zatrzyma się na drzewie]

    > Przecież to czy jest do samochodu przodem czy tyłem
    > nie ma wpływu na to czy jest widoczny ?

    Nie ma wpływu na to, czy jest widoczny, wpływa na to, co sam widzi, a to zwiększa jego bezpieczeństwo. Tak jak napisałam: idąc przodem do nadjeżdżających pojazdów widzi je wcześniej niż kierowca zobaczy pieszego na jezdni i w razie czego pieszy może skakać do rowu jak to wcześniej napisałeś :D

    > I co jak nie mam "kamizelki" to nie będę mógł w pracy wrócić na piechotę ? Dzie
    > cko nie będzie mogło wrócić ze szkoły ? Przecież to absurd.

    Jaki absurd? Odblaski, kamizelki można kupić w wielu miejscach, chociażby na stacji benzynowej. A jeżeli już poruszasz temat dzieci wracających ze szkoły poboczem jezdni: tak, absolutnie powinny mieć na sobie elementy odblaskowe.
  • michalng 04.12.10, 18:33
    > Nie ma wpływu na to, czy jest widoczny, wpływa na to, co sam widzi, a to zwięks
    > za jego bezpieczeństwo. Tak jak napisałam: idąc przodem do nadjeżdżających poja
    > zdów widzi je wcześniej niż kierowca zobaczy pieszego na jezdni i w razie czego
    > pieszy może skakać do rowu jak to wcześniej napisałeś :D

    No tak tylko ze jeśli "w tym przypadku" pieszy postanowił by jeszcze do rowu nie skakać. (Bo liczył by ze jednak kierowca go widzi) to i tak kierowca zobaczył by go późno i wykonał "gwałtowne omijanie". Wiem ze dla pieszego dużo bezpieczniej jest iść lewa stroną ale to nie spowoduje ze pieszy będzie bardziej widoczny a kierowcy nie zachowujący ostrożności nie będą wykonywać "gwałtownych" manewrów.

    > Jaki absurd? Odblaski, kamizelki można kupić w wielu miejscach, chociażby na st
    > acji benzynowej.

    Ta. Tylko ze to akurat miejsce odwiedzane przez kierowców a nie pieszych (chyba ze to jedyny sklep 24h w okolicy) ;) Naprawdę nie widzisz ze ubranie wszystkich ludzi w odblaskowe kamizelki (bo wszyscy jesteśmy czasem pieszymi ) to absurd.

    > A jeżeli już poruszasz temat dzieci wracających ze szkoły pobo
    > czem jezdni: tak, absolutnie powinny mieć na sobie elementy odblaskowe.

    Oczywiście ze powinny. Tylko ze w myśl twojego "planu" jak jakieś dziecko będzie szło bez odblasków a ty je potrącisz to będzie wina tego dziecka. Czy przypadkiem nie jest tak ze chcesz zwolnic się z obowiązku zachowania ostrożności.



  • madzior87 04.12.10, 19:09
    michalng napisał:

    Naprawdę nie widzisz ze ubranie wszystki
    > ch ludzi w odblaskowe kamizelki (bo wszyscy jesteśmy czasem pieszymi ) to absur
    > d.
    Ale rozmawiamy tylko o pieszych poruszających się poza miastem, poboczem [tylko w tym wypadku nasza rozmowa ma sens, w mieście są chodniki zazwyczaj, ulice są oświetlone itd] ;)

    > Tylko ze w myśl twojego "planu" jak jakieś dziecko będzi
    > e szło bez odblasków a ty je potrącisz to będzie wina tego dziecka. Czy przypad
    > kiem nie jest tak ze chcesz zwolnic się z obowiązku zachowania ostrożności.

    Nie chcę się zwolnić z obowiązku zachowania ostrożności. Wręcz przeciwnie: uważam, że o naszym wspólnym bezpieczeństwie na drogach decydujemy wszyscy, tak kierowcy, jak i piesi, a odblaski to naprawdę niewielki wysiłek ze strony tych, którzy zmuszeni są poruszać się pieszo po jezdni.
  • michalng 04.12.10, 19:38
    > Ale rozmawiamy tylko o pieszych poruszających się poza miastem, poboczem.

    Czyli o ilu osobach ? O kilku-kilkunastu milionach ? czy może więcej ? Kazdy z nas czasem porusza się poboczem albo drogą, nawet jeśli jest "miastowy" to robi to w wakacje, podczas wycieczek itp. I w zasadzie nigdy nie wiadomo czy ta kamizelka się przyda. Bo nawet podczas zwykłego spaceru po lesie może okazać się ze kawałek trzeba/wygodniej/szybciej po drodze.Mieszkańcy wsi gdzie nie ma chodników robią to codziennie. Idąc do sklepu, kościoła, rodziny, na przystanek PKS.Oni w zasadzie musieli by zawsze w tych kamizelkach.

    > Nie chcę się zwolnić z obowiązku zachowania ostrożności. Wręcz przeciwnie: uważ
    > am, że o naszym wspólnym bezpieczeństwie na drogach decydujemy wszyscy, tak kie
    > rowcy, jak i piesi, a odblaski to naprawdę niewielki wysiłek ze strony tych, kt
    > órzy zmuszeni są poruszać się pieszo po jezdni.

    Niewielki ? Musisz zawsze dbać żeby je mieć. Nie możesz się bez nich normalnie/legalnie poruszać. Nie możesz wrócić do domu, nie możesz iść ich kupić nawet, bo do sklepu trzeba drogą. Bez nich musisz przekradać się polami i lasami :) Narzucasz milionom ludzi jak/ w co maja się ubierać. I dlaczego ? Zeby kierowca mógł być mniej uważny ? Mógł jechać szybciej przy złej widoczności ?
  • kozak-na-koniu 04.12.10, 20:03
    Nikt nikomu niczego nie narzuca. Niech się ubierają jak chcą, tylko w razie czego tacy osobnicy powinni być traktowani tak, jak na to zasługują: w razie spowodowania wypadku nie powinny im przysługiwać odszkodowania, darmowe leczenie oraz oni i ich rodziny powinny się liczyć z możliwością wypłacenia odszkodować poszkodowanym. To jest normalne.
    --
    "Jeśli wiec pisze że raport KE mówi że jestesmy njagorszymi kierowcami w Europie(poza slamsem europejskim ) to mam na to dowód."
    (habudzik/Poll, 31.10.07, 11:36)
  • kozak-na-koniu 04.12.10, 20:09
    Na przykład: jeśli ubezpieczysz sę od nieszczęśliwych wypadków, po czym rzucisz pod pociąg, ubezpieczyciel odszkodowania nie wypłaci, gdyż samobójstwo nie jest nieszczęśliwym wypadkiem. Podobnie bedzie na także z robotnikiem, który uległ wypadkowi ponieważ nie przestrzegał przepisów BHP lub nie miał ubrania ochronnego itd.:P
    --
    "transport z Bretanii do Tuluzy odbywa sie droga morsko-kanałową właśnie z braku możliwości połączenia drogowego."
    (habudzik/Poll, 19.02.08, 10:05)
  • shp80 05.12.10, 11:18
    kozak-na-koniu napisał:

    > Na przykład: jeśli ubezpieczysz sę od nieszczęśliwych wypadków, po czym rzucisz
    > pod pociąg, ubezpieczyciel odszkodowania nie wypłaci, gdyż samobójstwo nie jes
    > t nieszczęśliwym wypadkiem. Podobnie bedzie na także z robotnikiem, który uległ
    > wypadkowi ponieważ nie przestrzegał przepisów BHP lub nie miał ubrania ochronn
    > ego itd.:P

    Rozumiem, że ma to dotyczyć również przekroczenia dozwolonej prędkości? :)
  • madzior87 05.12.10, 14:25
    Już przepisowe 90km/h [poza terenem zabudowanym, gdy znaki nie stanowią inaczej - żeby ktoś się zaraz nie czepił tych 90km/h] nie sprzyja wykonywaniu gwałtownych manewrów i nie daje szans pieszemu więc nie wiem po co te argumenty, że chodzi komukolwiek o to żeby bezkarnie zapieprzać szybciej niż przepisy pozwalają [przepisy, stan nawierzchni, widoczność, stan techniczny pojazdu i jeszcze co tam sobie dopiszecie, żeby znowu sie ktoś pierdoły nie czepił odbiegając od tematu]. Nie wiem skąd takie podejście, że każdy kierowca to wariat, który nie zdaje sobie sprawy z przepisów ruchu, ma gdzieś życie własne i innych.
  • jureek 05.12.10, 14:28
    madzior87 napisała:

    > Już przepisowe 90km/h [poza terenem zabudowanym, gdy znaki nie stanowią inaczej
    > - żeby ktoś się zaraz nie czepił tych 90km/h] nie sprzyja wykonywaniu gwałtown
    > ych manewrów i nie daje szans pieszemu więc nie wiem po co te argumenty, że cho
    > dzi komukolwiek o to żeby bezkarnie zapieprzać szybciej niż przepisy pozwalają
    > [przepisy, stan nawierzchni, widoczność, stan techniczny pojazdu i jeszcze co t
    > am sobie dopiszecie, żeby znowu sie ktoś pierdoły nie czepił odbiegając od tema
    > tu]. Nie wiem skąd takie podejście, że każdy kierowca to wariat, który nie zdaj
    > e sobie sprawy z przepisów ruchu, ma gdzieś życie własne i innych.

    Te 90 km/h poza zabudowanym to jest maksymalna dozwolona prędkość, ale w warunkach złej widoczności (gdy jest np. mgła lub jesteś oślepiana przez samochody z przeciwka) powinnaś zwolnić.
    Jura
  • madzior87 05.12.10, 14:33
    Tak, wiem o tym, napisałam:
    "że chodzi komukolwiek o to żeby bezkarnie zapieprzać szybciej niż przepisy pozwalają [przepisy, stan nawierzchni, widoczność, stan techniczny pojazdu i jeszcze co tam sobie dopiszecie, żeby znowu sie ktoś pierdoły nie czepił odbiegając od tematu]"
  • jureek 05.12.10, 14:39
    madzior87 napisała:

    > Tak, wiem o tym, napisałam:
    > "że chodzi komukolwiek o to żeby bezkarnie zapieprzać szybciej niż przepisy poz
    > walają [przepisy, stan nawierzchni, widoczność, stan techniczny pojazdu i jeszc
    > ze co tam sobie dopiszecie, żeby znowu sie ktoś pierdoły nie czepił odbiegając
    > od tematu]"

    Sorry, wygłupiłem się z pouczeniami nie doczytawszy dokładnie.
    Jura
  • madzior87 05.12.10, 14:45
    Ostatecznie i tak chodziło nam o to samo :)
  • emeralda 10.07.11, 21:42
    O, jak przepisowo się pogodziliście. Nieczęsto się takie rzeczy zdarzają na forum. Piknie.
  • michalng 05.12.10, 09:12
    > Nikt nikomu niczego nie narzuca. Niech się ubierają jak chcą, tylko w razie cze
    > go tacy osobnicy powinni być traktowani tak, jak na to zasługują: w razie spowo
    > dowania wypadku nie powinny im przysługiwać odszkodowania, darmowe leczenie ora
    > z oni i ich rodziny powinny się liczyć z możliwością wypłacenia odszkodować pos
    > zkodowanym. To jest normalne.

    Tylko ze to w tym konkretnym przypadku (i w sporej liczbie przypadków podobnych) winny był by kierowca. Natomiast jeśli wypadek spowoduje pieszy to tak to mniej więcej wygląda. (Z wyjątkiem "darmowego" leczenia które przysługuje wszystkim ubezpieczonym). Sprawca nie dostaje odszkodowania (chyba ze ma własną wykupiona polisę) i ofiara może domagać się od niego odszkodowania. I nie ma znaczenia czy sprawca jest pieszym czy kierowcą. (Od kierowcy łatwiej odszkodowanie wyegzekwować bo musi mieć polisę OC)
  • andrzejto1 11.07.11, 09:22
    michalng napisał:

    > > Ale rozmawiamy tylko o pieszych poruszających się poza miastem, poboczem.
    >
    > Czyli o ilu osobach ? O kilku-kilkunastu milionach ? czy może więcej ? Kazdy z
    > nas czasem porusza się poboczem albo drogą, nawet jeśli jest "miastowy" to robi
    > to w wakacje, podczas wycieczek itp. I w zasadzie nigdy nie wiadomo czy ta ka
    > mizelka się przyda. Bo nawet podczas zwykłego spaceru po lesie może okazać się
    > ze kawałek trzeba/wygodniej/szybciej po drodze.Mieszkańcy wsi gdzie nie ma cho
    > dników robią to codziennie. Idąc do sklepu, kościoła, rodziny, na przystanek PK
    > S.Oni w zasadzie musieli by zawsze w tych kamizelkach.

    Mam dziwne wrażenie, że miastowi mają akurat więcej wyobraźni. Tak się składa, że w okolicach Kazimierza Dolnego jedynymi którzy nocami używają latarek nawet zamiast odblasków są turyści a nie miejscowi.


    > > Nie chcę się zwolnić z obowiązku zachowania ostrożności. Wręcz przeciwnie
    > : uważ
    > > am, że o naszym wspólnym bezpieczeństwie na drogach decydujemy wszyscy, t
    > ak kie
    > > rowcy, jak i piesi, a odblaski to naprawdę niewielki wysiłek ze strony ty
    > ch, kt
    > > órzy zmuszeni są poruszać się pieszo po jezdni.
    >
    > Niewielki ? Musisz zawsze dbać żeby je mieć. Nie możesz się bez nich normalnie/
    > legalnie poruszać. Nie możesz wrócić do domu, nie możesz iść ich kupić nawet, b
    > o do sklepu trzeba drogą. Bez nich musisz przekradać się polami i lasami :) Nar
    > zucasz milionom ludzi jak/ w co maja się ubierać. I dlaczego ? Zeby kierowca m
    > ógł być mniej uważny ? Mógł jechać szybciej przy złej widoczności ?

    Jadąc zgodnie z przepisami 90km/h poza miastem nie jesteś w stanie wyhamować aby nie potrącić pieszego. Nawet przy doskonałej widoczności. Po prostu zasięg świateł jest taki jaki jest. I doliczając czas reakcji kierowcy pieszy nie ma szans.
    --
    Alfa Romeo to magiczny samochód i tylko jej posiadacze wiedzą o tym
    "Całe zło tego świata bierze się z myślenia. Zwłaszcza w wykonaniu ludzi całkiem ku temu nie mających predyspozycji"

    – Natura nie zna pojęcia filozofii, Geralcie z Rivii. Filozofią zwykło się nazywać żałosne i śmieszne próby zrozumienia Natury, podejmowane przez ludzi. Za filozofię uchodzą też rezultaty takich prób. To tak, jak gdyby burak dochodził przyczyn i skutków swojego istnienia, nazywając wynik przemyśleń odwiecznym i tajemnym Konfliktem Bulwy i Naci, a deszcz uznał za Nieodgadnioną Moc Sprawczą.
  • gotzenbach 11.07.11, 10:27
    Odblask to niestety konieczność... ale i on nie pomaga na głupotę kierowców. Pracuję w pasie przydrożnym, prowadząc nocne badania chiropterologiczne. Pomimo odblasków salwuję się często ucieczką przed samochodami sunącymi drogą gminną daleko powyżej 100 km/h... i oślepiających wszystko co na drodze światłami długimi. Gdy dostaje się czymś takim po oczach... a rzadko zdarza się by wszechmogący kierowca zmienił je na mijania nie można być nawet pewnym czy aby nie stoi się na środku drogi, albo, że właśnie się nań wkroczyło. Druga sprawa to to... że dopóki w tym kraju nie doczekamy się szerszych skrajni i chodników między mniejszymi miejscowościami, to pieszy na drogach obecny będzie. I tak jak wspomniał przedmówca, pieszy bywa w różnym stanie, zdrowy, chory, trzeźwy, pijany... kierowca zawsze musi być zdrowy i trzeźwy...
  • shp80 05.12.10, 11:15
    > Poza tym od raz
    > u pozwolę sobie napisać, że wkurza mnie, że przepisy stawiają wymagania tylko k
    > ierowcom,

    Raczysz żartować. Spróbuj skorzystać z przejścia dla pieszych, to zobaczysz, komu realia stawiają większe wymagania.

    > a piesi są traktowani jak biedne oszołomy bez rozumu,

    Bo pieszym może być każdy, a żeby jeździć samochodem, to trzeba wykazać się pewną dawką wiedzy i umiejętnościami.

    > w których zły,
    > ślepy, nieodpowiedzialny kierowca wjechał. Bo przecież kierowca ma obowiązek pr
    > zewidzieć wszystko, a pieszy robi co chce.

    To nie zmienia faktu, że to kierowca prowadzi pojazd, który może zrobić kuku. I nawet, jeśli to pieszy wykazał się debilem, to on będzie raczej poszkodowany, a nie kierowca. Co zmieni w ogólnym rozrachunku fakt, że pieszy był winny?

    > A już w ogóle najpiękniej by było: n
    > ie było kamizelki odblaskowej - nie będzie winy kierowcy.

    A co z prędkością? Jak ktoś rozjechał pieszego bez kamizelki lecąc np. 2 x dopuszczalna prędkość, to też wina pieszego? A co, jak ktoś jedzie samochodem, który wygląda jak czołg, wszystkie szyby zaparowane, zaśnieżone albo porysowane, słabe światła i tylko mały lufcik na wprost? A czy Ty posiadasz w samochodzie kamizelkę odblaskową i za każdym razem, jak z niego wysiadasz, ubierasz się w nią, żeby być widocznym dla innych kierowców?
  • kelderek 10.07.11, 13:23
    nie powinni - muszą!
    Mnie jakoś od 1 klasy podstawówki tego uczono że tak mam chodzić a nie inaczej. zawsze tornister lub plecak miał odblaski, 90% kurtek ma refleksyjne pasy naszyte. Ale nie, piesi (a zwłaszcza gó...artswo z podstawówek i gimnazjów) to durnie nad durniami!!
    Ja jakoś chodzę pieszo tak jak trzeba, nikt mnienie musiał omijać ani wpadać do rowu, zanim przejdę w niedozwolonym miejscu przez jezdnię obejrzę się z 10 razy. A jak jeżdżę (mimo że tylko na motorze) to tylko idioci w tirach jeżdżący na długich światłach bardziej mnie denerwują niż idioci na piechotę.
  • garkuchta 04.12.10, 14:11
    Pieszy na prawo poruszać się po jezdni (jeśli nie ma chodnika albo pobocza). Ki
    > erowca powinien jechać z taka prędkością zęby móc tego pieszego zobaczyć i bezp
    > iecznie ominąć

    Tak, ale na terenie zabudowanym.
    Poza terenem zabudowanym pieszy ma obowiazek ustapic pierwszenstwa samochodowi (znaczy zejsc z jezdni).
  • michalng 04.12.10, 17:48
    > Tak, ale na terenie zabudowanym.
    > Poza terenem zabudowanym pieszy ma obowiazek ustapic pierwszenstwa samochodowi
    > (znaczy zejsc z jezdni).

    Nie. Pieszy (idący jezdnią ) powinien ustąpić pojazdowi zarówno w terenie zabudowanym jak i poza nim. Natomiast większość pieszych (w tym np "częściowo" Ty) po prostu o tym nie wie.
  • emes-nju 05.12.10, 10:00
    michalng napisał:

    > Pieszy na prawo poruszać się po jezdni (jeśli nie ma chodnika albo pobocza).

    Owszem.

    Tylko, ze ma isc po odpowiedniej stronie jezdni (tak, zeby widziec nadjezdzajace pojazdy) i ustepowac pierwszenstwa samochodom.

    Pisales to co wiedziales (jezeli tak, proponuje lekture PoRD), czy tylko tak sobie manipulowales (narazajac ewentualnych nieswiadomych stanu rzeczy na niebezpieczenstwo przyswojenia nieprawidlowych informacji)?

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • michalng 05.12.10, 18:56
    > Tylko, ze ma isc po odpowiedniej stronie jezdni (tak, zeby widziec nadjezdzaja
    > ce pojazdy) i ustepowac pierwszenstwa samochodom.Pisales to co wiedziales (jezeli tak, > proponuje lekture PoRD), czy tylko tak so
    > bie manipulowales

    Zdaje sobie sprawę z "obowiązków pieszego" , pisałem już o tym wcześniej. Natomiast zdaje też sobie sprawę z tego ze duża część pieszych nie posiada tej wiedzy. Oraz ze gdy dojdzie do wypadku w którym pieszy szedł zła strona i nie opuścił drogi, a kierowca nie dostosował prędkości, nie zauważył pieszego i go potrącił (albo gwałtownie odbił na przeciwległy pas stracił panowanie/zderzył się z innym pojazdem) to wina zostanie orzeczona po stronie kierowcy.
  • emes-nju 06.12.10, 10:03
    michalng napisał:

    > Zdaje sobie sprawę z "obowiązków pieszego" , pisałem już o tym wcześniej. Natom
    > Natomiast zdaje też sobie sprawę z tego ze duża część pieszych nie posiada tej wiedzy.
    > Oraz ze gdy dojdzie do wypadku w którym pieszy szedł zła strona i nie
    > opuścił drogi, a kierowca nie dostosował prędkości, nie zauważył pieszego i go
    > potrącił (albo gwałtownie odbił na przeciwległy pas stracił panowanie/zderzył się z
    > innym pojazdem) to wina zostanie orzeczona po stronie kierowcy.

    Czyli totolotek... Jeden ustapi, drugi nie. W okolicy ustepujacego moge jechac szybciej, a w okolicy nieustepujacego musze zwolnic.

    Pelna losowosc! No bo wiesz... Ja w nie dosc, ze nie umiem odroznic jednego od drugiego, to jeszcze w nocy, po prostu ani jednegoa, ani drugiego nie widze.

    Z jaka predkoscia mam wiec jechac?

    A tak BTW. W Polsce jakos tak sie utarlo, ze nieznajomosc prawa nie zwalnia z obowiazku jego przestrzegania. No to umowmy sie, ze ja nie wiem, ze nie wolno latac z siekiera i rabac na odlew kazdego. Mysle, ze zgodnie z Twoja logika ja powinienem byc specjalnie traktowany, a winnymi uznawac sie powinno moje ofiary. Bo ja nie wiedzialem, ze nie wolno ludzi cukac siekiera :-P

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • michalng 06.12.10, 17:07
    > Czyli totolotek... Jeden ustapi, drugi nie. W okolicy ustepujacego moge jechac
    > szybciej, a w okolicy nieustepujacego musze zwolnic.
    > Pelna losowosc! No bo wiesz... Ja w nie dosc, ze nie umiem odroznic jednego od
    > drugiego, to jeszcze w nocy, po prostu ani jednegoa, ani drugiego nie widze.

    Żaden totolotek. Masz zwolnic. Czy tak czy tak. Skoro nie widzisz to masz zwolnic tak żeby zobaczyć. I z taka prędkością masz jechać żeby móc zobaczyć pieszego. Czy to takie trudne do zrozumienia ?

    > A tak BTW. W Polsce jakos tak sie utarlo, ze nieznajomosc prawa nie zwalnia z o
    > bowiazku jego przestrzegania.

    Oczywiście ze nie. tylko co chciał byś w związku z tym zrobić ? Otrzymać pozwolenie na rozjeżdżanie pieszych którzy nie wiedzą o swoim obowiązku i nie ustępują ci z drogi ?
  • emes-nju 07.12.10, 11:25
    michalng napisał:

    > Żaden totolotek. Masz zwolnic. Czy tak czy tak. Skoro nie widzisz to masz n
    > zwolic tak żeby zobaczyć.

    Swiatla rada.

    Podaj mi teraz, na zakonczenie, predkosc do jakiej mam zwolnic (na stale - 80% aut ma zle ustawione swiatla, a na znacznej czesci drog mijanie odbywa sie kilka razy na minute), zeby zobaczyc w oslepiajacych mnie swiatlach samochodow jadacych z przeciwka kogos, kto (jak z premedytacja maskujacy sie komandas) jest starannie ubrany na czarno i idzie tak, ze mnie nie widzi (a ja nie moge dojrzec nawet jasniejszej plamy jego twarzy).

    Czekam (mysle, ze nie tylko ja) z niecerpliwoscia na uniwersalna recepte :-P

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • michalng 07.12.10, 17:18
    > Podaj mi teraz, na zakonczenie, predkosc do jakiej mam zwolnic (na stale - 80%
    > aut ma zle ustawione swiatla,

    Nie. Większość aut ma światła ustawione dobrze. To raczej Ty masz jakiś problem ze wzrokiem. Wszystkie samochody muszą przechodzić padania techniczne gdzie kontroluje się (i ew poprawia) ustawienie świateł. Zdaje sobie sprawę ze nie wszystkie samochody te badania przechodzą "uczciwie" ale twierdzenie ze 80% ma światła ustawione źle nie jest prawdą. Co do recepty: Masz prawdopodobnie problem ze wzrokiem nie powinieneś jeździć po zmroku bo prędzej czy później kogoś zabijesz.
  • emes-nju 07.12.10, 17:20
    michalng napisał:

    > Nie. Większość aut ma światła ustawione dobrze.

    8-/

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • bimota 22.11.10, 21:23
    Coz za blyskotliwosc... nic dziwnego, ze parytetow sie domagaja...
  • kozak-na-koniu 23.11.10, 10:44
    aneczek9 napisała:

    > W sobotę z moim facetem mieliśmy identyczną sytuac
    > je, ale nie mieliśmy tyle szczęścia, wylądowaliśmy w rowie...a dwie osoby które
    > omijaliśmy gdzieś zwiały:/

    Oczywiście, nie ma cudownych sposobów na wszelkie możliwe sytuacje, bo zawsze jest jakiś większy lub mniejszy margines ryzyka, ale po zmroku obowiązują pewne szczególne zasady jazdy: ja na przykład staram się jak najmniej wyprzedzać (chyba, że nie mam innego wyjścia i dobrze widzę drogę na wystarczającym odcinku) i utrzymywać odległość kilkunastu metrów od poprzedzającego. Pozwala mi to wykorzystać jego światła i ograniczać ryzyko zaskoczenia podobnymi manewrami... Poza tym, jeśli to tylko możliwe, powinno się jak najwięcej używać świateł drogowych (tzw. "długich") - nie tylko po to, by lepiej widzieć, ale też po to, by być widocznym - na przykład zza wzniesienia, zakrętu... No i nie oślepiać innych - na przykład światłami przeciwmgielnymi!
    --
    "I do tego tez się bedziesz musiał przyzwyczaić . Ja Ci to mówię a jak ja coś mówie to tak prędzej czy później będzie."
    (habudzik/Poll, 26.06.09, 16:12)
  • robertrobert1 03.12.10, 21:29
    Jak może być facet całkowicie niewidoczny? Ja nie wiem. Jeśli czegoś nie widzisz na drodze to albo masz za dużą prędkość albo masz brudne światła albo masz kłopoty ze wzrokiem. W każdym razie w 100% jesteś sam sobie winien.
    --
    I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
  • emes-nju 05.12.10, 10:03
    robertrobert1 napisał:

    > Jak może być facet całkowicie niewidoczny?

    Podaj zasieg swiatel mijania.

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • robertrobert1 05.12.10, 17:20
    emes-nju napisał:

    > robertrobert1 napisał:
    >
    > > Jak może być facet całkowicie niewidoczny?
    >
    > Podaj zasieg swiatel mijania.
    >
    Jest niewielki więc należy na takiej drodzeporuszać się z niewielką prędkością. Tak będzie dla wszystkich bezpiecznie, nieprawdaż?

    --
    I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
  • emes-nju 06.12.10, 10:07
    robertrobert1 napisał:

    > emes-nju napisał:
    >
    > > robertrobert1 napisał:
    > >
    > > > Jak może być facet całkowicie niewidoczny?
    > >
    > > Podaj zasieg swiatel mijania.
    > >
    > Jest niewielki więc należy na takiej drodzeporuszać się z niewielką prędkością.
    > Tak będzie dla wszystkich bezpiecznie, nieprawdaż?

    To prawda. Jaka predkosc bedzie odpowiednia? Taka, zebys mogl mnie wyprzedzic rowerem (jak cos oslepiajacego jedzie z przeciwka - zle ustawione swiatla ma ponad 80% aut - to nalezaloby jechac nie wiecej jak 15-20 km/h)?

    Czy zdajesz sobie sprawe jakimi kosztami dla spoleczenstwa (nie mam na mysli jego niegodnych wyrzutkow - kierowcow - a normalny, niezmotoryzowany kwiat narodu, ktory musi codziennie kupic cos do zarcia) byloby to oblozone? Sadzisz, ze da sie niezbednymi astronomicznymi podwyzkami cen wszystkiego obciazyc kierowcow? :-P

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • robertrobert1 06.12.10, 20:44
    Masz dziwny tok rozumowania. Owszem oślepianie może się zdarzyć ale wątpię aby na 100 km drodze oślepianie było permanentne i zmuszające do jazdy 20 km/h. I dlaczego za ową spowolnioną jazdę mają odpowiadać osoby trzecie. Przecież samochody ciężarowe przewożące np żywność oślepianie nie grozi więc do podwyższach nie ma mowy. Owszem, są samochody osobowe służbowe. Jeżdżą nimi np handlowcy więc o podwyżce towarów w tym wypadku nie może być mowy.
    --
    I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
  • emes-nju 07.12.10, 11:09
    robertrobert1 napisał:

    > Masz dziwny tok rozumowania. Owszem oślepianie może się zdarzyć ale wątpię aby
    > na 100 km drodze oślepianie było permanentne i zmuszające do jazdy 20 km/h.

    Na sporej czesci naszych duktow natezenie ruchu jest takie, ze mijanie z jadacymi z przeciwka odbywa sie wiecej jak 5 razy na minute. Zwazywszy, ze ponad 80% aut ma zle ustawione swiatla, mozna przyjac, ze mocno oslepianym (dobrze ustawione swiatla tez oslepiaja...) jest sie przez praktycznie caly czas jazdy.

    Podaj mi predkosc, przy ktorej w takich warunkach mam szanase zauwazyc i wyhamowac przed kims, kto zrobil wszystko, zebym go nie widzial. (Wszystko - zwroc uwage, ze dzialajacy w nocy komandosi, wlasnie po to, zeby bylo ich trudniej zauwazyc, sa jak nasi piesi samobojcy poubierani na czarno).

    > Jeżdżą nimi np handlowcy więc o podwyżce towarów w tym wypadku nie może być mowy.

    Juz teraz polscy handlowcy pracujacy w tej samej firmie co ich niemieccy koledzy (pisze o konkretnej firmie, ktorej nazwy nie podam, bo to nieistotne), sa wstanie obsluzyc jakies 4 razy mniej sklepow. NA RAZIE odbija sie to na ich zarobkach. A jak okaze sie, ze po zmniejszeniu predkosci ich wydajnosc spadnie o polowe? Ich szefostwo obnizy im o polowe pensje czy podniesie cene sprzedawanych towarow? Ja stawiam na to drugie - juz teraz ZNACZNA czesc dostepnych na polskim rynku towarow (w tym zarcie) jest drozsza niz w wielu europejskich krajach.

    Nie bez kozery pisze sie, ze drogi, to krwioobieg gospodarki. A Ty z powody "niedasieizmu" ("sie nie da" nic zrobic z problemem nieoswietlonych ludzi spacerujacych/jezdzacych po jezdniach) proponujesz zamiast choroby wiencowej, zawal :-P

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • robertrobert1 11.12.10, 21:18
    Jeżeli 80 % kierowców ma żle ustawione światła czyli zamiast na drogę świecą wyżej to znaczy, że pieszy jest oświetlany przez ich światła więc ty jadąc nawet w kompletnej ciemności beznajmniejszego problemu zauważysz pieszego. Tak więc KOLEGO jesteś kiepskim kierowcą i szkoda, że to musiał ci uświadomić miłośnik rowerów.
    --
    I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
  • emes-nju 13.12.10, 10:31
    robertrobert1 napisał:

    > Jeżeli 80 % kierowców ma żle ustawione światła czyli zamiast na drogę świecą wy
    > wyżej to znaczy, że pieszy jest oświetlany przez ich światła więc ty jadąc nawet
    > w kompletnej ciemności beznajmniejszego problemu zauważysz pieszego.

    Tja...

    Swieci mi w galy z lewej, a pieszy, jak w wiekszosci przypadkow, snuje sie tylem do mnie (nawet jasniejszej plamy twarzy nie mam szans zauwazyc), za to po prawej.

    > Tak więc KOLEGO jesteś kiepskim kierowcą

    Tak wiec KOLEGO dochodze do wniosku, ze lepiej byc zlym, ale swiadomym swoich ograniczen kierowca niz kims, kto nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, ze czarnego na czarnym w czasie oslepiania przez jakies swiatlo nie zauwazy. Tacy kiepscy kierowcy sa nieco bezpieczniejsi dla "miekkich" od nadludzi ;-P

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • jureek 13.12.10, 11:06
    emes-nju napisał:

    > Tak wiec KOLEGO dochodze do wniosku, ze lepiej byc zlym, ale swiadomym swoich o
    > graniczen kierowca niz kims, kto nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, ze czarne
    > go na czarnym w czasie oslepiania przez jakies swiatlo nie zauwazy. Tacy kiepsc
    > y kierowcy sa nieco bezpieczniejsi dla "miekkich" od nadludzi ;-P

    OK, zdajesz sobie sprawę ze swoich ograniczeń. A jakie konkretne wnioski dla swojego zachowania z tych ograniczeń wyciągasz? Bo z samej świadomości swoich ograniczeń, jeśli nie pójdą za tym czyny, bezpieczniejszy nie będziesz.
    Jura
  • emes-nju 13.12.10, 11:27
    jureek napisał:

    > OK, zdajesz sobie sprawę ze swoich ograniczeń. A jakie konkretne wnioski dla
    > swojego zachowania z tych ograniczeń wyciągasz?

    Smutne.

    Wiem, ze nawet przy najszczerszych checiach i mimo wykonywania na jezdni sztuczek skrajnie niebezpiecznych dla innych kierowcow (np. gwaltowne hamowanie prawie do zera po oslepieniu przez kogos np. wyjezdzajacego na dlugich zza zakretu), nie mam zadnej gwarancji, ze unikne wypadku z kims, dla kogo ustapienie mi pierwszenstwa na jezdni jest poteznym dyshonorem; z kims, kto zrobi wszystko, zeby zginac/odniesc obrazenia :-/

    Dlatego tak mnie irytuje tendencja do skladania sprawa w rece tych, ktorzy z racji fizyki i fizjologii najmniej moga zrobic dla zapewnienia bezpieczenstwa (zdaje sie, ze dogadalismy sie, ze nawet najwieksze zwolnienie samochodu nie da pieszemu takiej ochrony jak jego zejscie z jezdni).

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • jureek 13.12.10, 11:37
    emes-nju napisał:

    > Smutne.
    >
    > Wiem, ze nawet przy najszczerszych checiach i mimo wykonywania na jezdni sztucz
    > ek skrajnie niebezpiecznych dla innych kierowcow (np. gwaltowne hamowanie prawi
    > e do zera po oslepieniu przez kogos np. wyjezdzajacego na dlugich zza zakretu),
    > nie mam zadnej gwarancji, ze unikne wypadku z kims, dla kogo ustapienie mi pie
    > rwszenstwa na jezdni jest poteznym dyshonorem; z kims, kto zrobi wszystko, zeby
    > zginac/odniesc obrazenia :-/

    Na jakiej podstawie więc twierdzisz, że mając świadomość ograniczeń jesteś bezpieczniejszy dla "miękkich"? Sama świadomość jeżeli nie przekłada się na konkretne zachowania niczego przecież nie zmienia. Może więc spytam inaczej, czym różni się Twoja jazda ze świadomością ograniczeń od jazdy, gdybyś takiej świadomości nie miał?
    Skoro Twierdzisz, że mając świadomość jesteś bezpieczniejszy, to jakieś różnice przemawiające za większym bezpieczeństwem muszą być.
    Jura
  • emes-nju 13.12.10, 11:54
    jureek napisał:

    > Na jakiej podstawie więc twierdzisz, że mając świadomość ograniczeń jesteś bezp
    > bezpieczniejszy dla "miękkich"?

    Ano na takiej, ze, w odroznieniu od tych, ktorzy twierdza, ze wszystko widza w oslepiajacych swiatlach jadacych z przeciwka, zwalniam jak zle widze. Nie do prawie zera, jak nalezaloby, ale przynajmniej do predkosci dajacej komus, kogo zauwaze dopiero jak siadzie mi na szybie, jakas szanse na przezycie.

    Nie jestem wiec BEZPIECZNY, a BEZPIECZNIEJSZY. Co nie ogranicza niestety mojego rzniecia w zbroje za kazdym razem jak musze jechac w nocy. (Oczywiscie tylko dlatego, ze boje sie o nieskazitelny lakier dorobku mojego zycia :-P ). Za duzo juz widzialem...

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • michalng 04.12.10, 10:09
    > Hm... Gdyby z przeciwka cos jechalo moglby byc kolejny wypadek kwalifikowany ja
    > ko: "z niewyjasnionych przyczyn pojazd zjechal na przeciwny pas ruchu i zderzyl
    > sie czolowo z..." :-/

    Dlaczego "z niewyjaśnionych" przyczyn ? Przecież przyczyny były by jasne, nie dostosowaliście prędkości do warunków (widoczności) i żeby nie potracić pieszego zjechaliście na przeciwległy pas ruchu. Czy jeśli pieszy szedł by w przeciwnym kierunku to widzieli byście go lepiej ?
  • emes-nju 05.12.10, 10:09
    michalng napisał:

    > Dlaczego "z niewyjaśnionych" przyczyn ? Przecież przyczyny były by jasne, nie
    > dostosowaliście prędkości do warunków (widoczności) i żeby nie potracić pieszego
    > zjechaliście na przeciwległy pas ruchu.

    Kolejny geniusz od predkosci...

    Podaj mi, debilowi, mordercy i piratowi (znajacemu, o czym przekonalem sie powyzej, PoRD lepiej niz Ty...), bezpieczna predkosc w nocy poza terenem zabudowanym, na swiatlach mijania, przy zalozeniu, ze tylko 10-15% jadacych z przeciwka ma prawidlowo ustawione swiatla (oslepiaja), a pieszy jest ubrany na czarno i idzie tylem do mnie. Opady czy mgle sobie dopusc, bo predkosc za bardzo musialaby zblizyc sie do zera :-P

    > Czy jeśli pieszy szedł by w przeciwnym kierunku to widzieli byście go lepiej ?

    Nie, baranku! ON NAS WIDZI i zgodnie z przepisami oraz zdrowym rozsadkiem nam ustepuje! NA JEZDNI!!! Nie na CHODNI. Nie na CHODNIKU! Na JEZDNI!!!

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • jureek 05.12.10, 10:23
    emes-nju napisał:

    > Nie, baranku! ON NAS WIDZI i zgodnie z przepisami oraz zdrowym rozsadkiem nam u
    > stepuje! NA JEZDNI!!! Nie na CHODNI. Nie na CHODNIKU! Na JEZDNI!!!

    A co Ty tak krzyczysz i obrażasz w niedzielny poranek? Ksiądz Cię wkurzył na kazaniu? W interesach gdzieś nie zdążyłeś? Ale dzisiaj jest niedziela. Wyluzuj.
    Jura
  • robertrobert1 05.12.10, 17:24
    Bezpieczna prędkość w nocy na światłach mijania jest niewielka więc jeśli chce się bezpiecznie jeżdzić należy poruszać się wolno. Ale wiadomo, że Polacy bezpieczeństwo innych mają głęboko gdzieś ... więc jadą bez zahamowań.
    --
    I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
  • michalng 05.12.10, 20:56
    > Podaj mi, debilowi, mordercy i piratowi (znajacemu, o czym przekonalem sie powy
    > zej, PoRD lepiej niz Ty...), bezpieczna predkosc w nocy poza terenem zabudowany
    > m, na swiatlach mijania, przy zalozeniu, ze tylko 10-15% jadacych z przeciwka m
    > a prawidlowo ustawione swiatla (oslepiaja), a pieszy jest ubrany na czarno i id
    > zie tylem do mnie.

    Bezpieczna prędkość to taka która pozwoli ci po zobaczeniu tego ubranego na czarno pieszego zareagować i bezpiecznie go ominąć. Generalnie zależy od tego jak ustawione są twoje światła i na ile sprawne hamulce posiadasz w swoim samochodzie, jak bardzo oślepiają cię inni kierowcy, od rodzaju i stanu nawierzchni, od tego czy droga jest płaska czy występują wzniesienia, czy jest prosta , czy może kręta i jeszcze od kilku innych czynników. Na pewno jest coś na ten temat w PoRD które podobno tak świetnie znasz.
  • emes-nju 06.12.10, 10:12
    Sorry, ale pitolice bez sensu.

    Srednie predkosci podrozy po Polsce sa bliskie 50 km/h. Zmuszenie do nocnej jazdy 10-30 km/h (nie zawsze uda sie przy takich predkosciach uniknac kolizji, ale, z wyjatkiem ok. 200 osob rocznie, ktore gina bo leza na jezdni, faktycznie pozwoli to uniknac ofiar) obnizy i tak juz niska oplacalnosc prowadzenia w Polsce interesow, a ceny, i tak juz znaczna ich czesc jest sporo wyzsza niz na bogatym Zachodzie, wywinduje w kosmos.

    Tylko dlatego, ze "sie nie da" nic zrobic z pieszymi i rowerowymi samobojcami. Zeby uratowac zycie tysiaca osob (oczywiscie bezcenne!), jestescie gotowi pograzyc w ciezkim kryzysie prawie 40. milionowy narod?

    Podziwiam Wasza bezkompromisowa odwage :-P

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • tymon99 06.12.10, 13:26
    tylko tych interesów, które wymagają nocnej jazdy samochodami po bocznych dróżkach. trudno je uważać za fundament gospodarki..

    --
    she's nobody's child,
    the law can't touch her at all
  • kozak-na-koniu 06.12.10, 13:31
    Wiesz, w Polsce obecnie mamy grudzień, a to oznacza że ciemna noc trwa od godziny 16 do 07 rano...
    --
    "W Polsce najkrótsza droga ze wsi do wsi biegnie w lini prostej a w Szwajcarii wokół wzniesienia ."
    (habudzik/Poll, 01.10.09, 10:37)
  • emes-nju 06.12.10, 13:52
    kozak-na-koniu napisał:

    > Wiesz, w Polsce obecnie mamy grudzień, a to oznacza że ciemna noc trwa od godziny
    > 16 do 07 rano...

    Nie mowiac o tym ile ciezarowek jezdzi w nocy, zeby uniknac kilometrowych korkow na np. "uplynniajacych ruch" mikrorondach.

    Bo taki emes, co to po pracy (czasem nawet w lecie zdarza mi sie konczyc po zmroku...) jedzie na zadupie, zeby byc tam na rano, zalatwic, co mial do zalatwienia i zdazyc wrocic jeszcze tego samego dnia, faktycznie filarem gospodarki nie jest. Moje panstwo zupelnie spokojnie obejdzie sie bez kilku-kilkunastu tysiecy samego VAT placonego przeze mnie (i tysiace mnie podobnych) co miesiac. Najwyzej dodrukuje troche papierkow z cyferkami :-P

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • tymon99 07.12.10, 15:57
    vat płacą konsumenci. emes jest tylko pośrednikiem, jeśli emes tego do tej pory nie wiedział.

    --
    but you will wind up peeking through her keyhole
    down upon your knees
    <a href="http://tinyurl.com/2zefy8">na sam dół<a>
  • emes-nju 07.12.10, 16:03
    tymon99 napisał:

    > vat płacą konsumenci. emes jest tylko pośrednikiem, jeśli emes tego do tej pory
    > nie wiedział.

    Oj, wiedzial, wiedzial!

    Ale Tymon zapewne nie wiedzial, ze jak emes nie wyprodukuje, to konsument nie kupi i z VATu nici :-P

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • jureek 07.12.10, 16:44
    emes-nju napisał:

    > Oj, wiedzial, wiedzial!

    To dlaczego napisał, że Emes płaci, a nie że inni płacą?
    "Moje panstwo zupelnie spokojnie obejdzie sie bez kilku-kilkunastu tysiecy samego VAT placonego przeze mnie"
    Żeby dodać sobie znaczenia?
    Jura
  • emes-nju 07.12.10, 17:13
    jureek napisał:

    > To dlaczego napisał, że Emes płaci, a nie że inni płacą?

    Ano dlatego, ze emes do produkcji zuzywa materialy, a takze zatrudnia podwykonawcow. I materialy i produkcja podwykonawcow oblozona jest VATem, ktory musze zaplacic. Faktycznie wiec od KAZDEJ wystawionej faktury place pelne 22% - bezposrednio do US wplacam czesc, ktora "dodalem" (podatek od zysku), a pozostala czesc place dostawcom i podwykonawcom, jako ich KLIENT (nie odliczam wiec sobie tego VATu, jak to nieslusznie sie sadzi, a tylko obnizam podatek, ktory musze zaplacic do US od wystawionej przeze mnie faktury o kwote VATu zaplaconego w ramach kosztow produkcji).

    Przy mojej sredniej sprzedazy jest to kilka-kilkanascie tys. miesiecznie. Jezeli przestane produkowac (bo np. z racji zaczopowania transportu przestane docierac do klientow), przestane byc klientem moich dostawcow i podwykonawcow, platnikow VATu.

    Nie pisz mi zatem PIERDOL o tym kto placi VAT.

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • tymon99 08.12.10, 18:16
    cały ciężar podatku vat ponoszą konsumenci. producenci i wszyscy w łańcuchu dystrybucji są tylko - podkreślam jeszcze raz - pośrednikami. innymi słowy: pan ten podatek odprowadzasz - ale to, co pan odprowadzasz, to nigdy, ani przez chwilę, nie były mię pańskie pieniędze.

    --
    she can take the dark out of the nighttime
    and paint the daytime black
  • emes-nju 08.12.10, 21:21
    Podchodzac do tego w ten sposob, mozesz napisac, ze z wyjatkiem zatrudnionych na etacie nikt nie placi podatkow. Wiecej napisze! Nie tylko VAT placi konsument - moj podatek PIT tez placi ostatecznie konsument.

    Ciekawe zatem dlaczego figuruje jak podatnik...?

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • tymon99 09.12.10, 17:49
    podatek PIT płaci każdy od dochodu swego. czyli i emes, o ile dochód osiągnie.

    --
    she's nobody's child,
    the law can't touch her at all
  • emes-nju 09.12.10, 18:37
    tymon99 napisał:

    > podatek PIT płaci każdy od dochodu swego. czyli i emes, o ile dochód osiągnie.

    Wbrew obiegowym i calkiem nieslusznym opiniom, VAT tez jest podatkiem dochodowym. Jego wartosc obliczam uzywajac dokladnie tych samych dzialan arytmetycznych (moja sprzedaz minus moje koszty - kwote PIT do zaplacenia licze uzywajac kwoty netto, a kwote VAT do zaplacenia uzywajac procentowo zaleznej od kwoty netto, kwoty VAT; zawsze odejmuje koszty od sprzedazy - raz koszty netto, a drugi raz koszty VATowskie).

    Albo wiec uznajesz mnie jako platnika dwoch podatkow, albo jako kogos, za kogo podatki placi konsument.

    Musisz sie zdecydowac, bo oddzielanie PIT i VAT to kompletny bezsens. Zrozumialy o tyle, ze udalo sie sprytnym posunieciem (dwa oddzielne podatki) w swiadomosci spolecznej zaszczepic poczucie, ze przedsiebiorca placi PIT (CIT), a VAT to cos zupelnie innego (stad nieporozumienia z "odliczaniem VAT", ktore pozwalaja z czysto populistycznych pobudek zmuszac mnie np. do placenia podwojnego podatku od mojego samochodu firmowego). VAT to nie jest cos innego! I jedno i drugie BEZPOSREDNIO zalezy od osiagnietego przeze mnie zysku - czyli, w odroznieniu od uczciwych obywateli, place niecale 40% podatku od mojego zysku (nawet jak zarobie rocznie tyle, co uczciwego obywatela umiesciloby w pierwszym progu podatkowym - a jak zarobie mniej niz kwota wolna od podatku, to PIT faktycznie nie zaplace, ale VAT i owszem). I oczywiscie swoje WSZYSTKIE podatki przerzucam na klienta. I PIT i VAT. Zapewne dlatego, ze jestem zlym czlowiekiem :-P

    Wracajac do tematu. Zgodnie z tym, co napisalem, mojemu panstwu powinno zalezec, zebym osiagal jak najwieksze zyski. A jak mam te zyski osiagac jezeli juz teraz moje predkosci srednie naleza do smiesznych (pisalem, ze w jednej takiej miedzynarodowej firmie handlowej niemiecki handlowiec obsluguje 4 razy wiecej sklepow niz jego polski kolega), a jak bede musial po zmroku jezdzic z predkosciami 10-40 km/h (taka jazda przy nieco gestszym ruchu to murowany korek), bo "sie nie da" nic zrobic z nieoswietlonymi "miekkimi", to spadna do zenujacych? A moze mam zrezygnowac ze snu? Bo urlopu juz teraz udaje mi sie wygospodarowac nie wiecej niz dwa tygodnie rocznie (w kawalkach) - czesciej raczej tydzien.

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • michalng 09.12.10, 19:06
    > VAT to nie jest cos innego! I jedno i
    > drugie BEZPOSREDNIO zalezy od osiagnietego przeze mnie zysku -

    VAT płacisz odejmując od VATu pobranego od swoich klientów ten przekazany twoim dostawcom. Jak wychodzi ci na minusie to możesz ubiegać się o zwrot. (Przy stracie nikt ci dochodowego nie zwraca) VAT nie zależy od zysku. Moze być zysk, i zwrot VAT, może być strata a VAT do dopłacenia. Zwłaszcza jak część zakupów/sprzedaży jest realizowana z inną stawka VATu jak podstawowa albo działalność opiera się np na eksporcie/imporcie. To ze u ciebie VAT zależy od zysku nie znaczy ze tak jest "u wszystkich". Jak byś zajmował się odśnieżaniem to byś twierdzi ze VAT zależy od opadów śniegu ? :)))
  • emes-nju 09.12.10, 19:27
    michalng napisał:

    > VAT płacisz odejmując od VATu pobranego od swoich klientów ten przekazany twoi
    > m dostawcom.

    Rozumiem. A PIT dokladam ze swojej kieszeni. Ci, ktorym place za towary/uslugi tez dokladaja ze swojej kieszeni i to, co im zaplacilem nijak nie ma sie do tego, co zaplaca oni. Z PITem faktycznie jest zupelnie inaczej niz z VATem :-P

    To oczywiscie wiele tlumaczy - np. to, ze zapierd..lajac. jak dziki zarabiam ulamek tego, co moj niemiecki odpowiednik, w Niemczech. Bo on swoje WSZYSTKIE podatki przerzuca na klientow.

    Dziekuje za uswiadomienie mnie jak rozlicza sie przedsiebiorca i kto jakie podatki placi. Od kilkunastu lat prowadze firme i ciagle bylem jak tabaka w rogu :-PPPPPPPPPP

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • michalng 09.12.10, 22:28
    Napisze ci jeszcze raz. Bo chyba nie do końca rozumiesz: Nie jest prawdą to co napisałeś ze VAT zależy od zysku. Firma może przynosić zysk i mieć zwrot VAT-u a może przynosić stratę i mieć VAT do dopłaty.


  • emes-nju 10.12.10, 11:15
    michalng napisał:

    > Napisze ci jeszcze raz. Bo chyba nie do końca rozumiesz: Nie jest prawdą to co
    > napisałeś ze VAT zależy od zysku. Firma może przynosić zysk i mieć zwrot VAT-u
    > a może przynosić stratę i mieć VAT do dopłaty.

    Moge miec strate i VAT do zaplaty w zasadzie wylacznie wtedy, gdy mam duze koszty nie oblozone VATem - np. pensje. Jako, ze wszystko z czym mam do czynienia oblozone jest 22% VAT, innej mozliwosci, z wyjatkiem mocno teoretycznych, w zasadzie nie ma. W kazdym razie nie zdarzylo mi sie to w ciagu calej historii firmy.

    A PIT? Calkiem czesto zdarza mi sie nadplata PIT (wystarczy, ze duzo sprzedam w listopadzie, kiedy place podwojna zaliczke na PIT - zwykle duzo sprzedaje, bo wszyscy chca miec koszty :-P). Ale ostatnio musialem doplacic.

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • michalng 10.12.10, 17:14
    > Moge miec strate i VAT do zaplaty w zasadzie wylacznie wtedy, gdy mam duze kosz
    > ty nie oblozone VATem - np. pensje. Jako, ze wszystko z czym mam do czynienia o
    > blozone jest 22% VAT, innej mozliwosci, z wyjatkiem mocno teoretycznych, w zasa
    > dzie nie ma. W kazdym razie nie zdarzylo mi sie to w ciagu calej historii firmy
    > .

    Ale świat nie kończy się na twojej firmie. Pisałem ci o tym. Jak byś zajmował się odśnieżaniem to byś twierdził ze VAT płaci się wtedy kiedy pada śnieg ? VAT nie jest związany z zyskiem. Tak jak nie jest związany z opadami śniegu. :-) Są tysiące firm które zajmują się eksportem,importem, albo kupują /sprzedają towary czy usługi w rożnych (od podstawowej ) stawkach VAT.


  • tymon99 11.12.10, 01:09
    na ogół, tradycyjnie, za fundament gospodarki uważa się firmy zatrudniające pracowników.

    --
    bow down to her on sunday,
    salute her when her birthday comes
  • tymon99 09.12.10, 23:00
    zapisz ty się może na jakiś kurs wieczorowy, czy coś.. bo w sprawach podatkowych jesteś analfabetą, w dodatku bardzo pewnym swoich racji.
    a poza tym, zdecyduj się: produkujesz coś czy jesteś repem?

    --
    she's got everything she needs,
    she's an artist, she don't look back
  • emes-nju 10.12.10, 11:10
    tymon99 napisał:

    > zapisz ty się może na jakiś kurs wieczorowy, czy coś.. bo w sprawach podatkowych
    > jesteś analfabetą, w dodatku bardzo pewnym swoich racji.

    Przekaze to biuru ksiegowemu, ktore mnie od kilkunastu lat obsluguje. Z cala pewnoscia Twoje porady zrobia na nich wieksze wrazenie niz Dzienniki Ustaw i inne papiery, w ktorych siedza, i wedlug litery ktorych naliczaja podatki, ktore place :-P

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • jureek 10.12.10, 11:21
    emes-nju napisał:

    > wnoscia Twoje porady zrobia na nich wieksze wrazenie niz Dzienniki Ustaw i inne
    > papiery, w ktorych siedza, i wedlug litery ktorych naliczaja podatki, ktore pl
    > ace :-P

    W ten sposób mój pracodawca też może powiedzieć, że płaci podatek od mojego wynagrodzenia, bo to pracodawca, a nie ja sam, dokonuje przelewu tej kwoty na konto urzędu skarbowego. A jakby mój pracodawca był Emesem, to by jeszcze oburzał się strasznie, że on jako pracodawca ten podatek płaci, a ewentualny zwrot dostaję pracownik.
    Podatek VAT z samego założenia jest podatkiem konsumpcyjnym, a nie dochodowym i tak naprawdę płaci go ostatni w łańcuchu pokarmowym, więc nie ten, kto produkuje, czy sprzedaje (on tylko dokonuje przelewu), lecz ten kto konsumuje.
    Jura
  • emes-nju 10.12.10, 11:40
    Zostalem juz calkiem przekonany (pozostaje mi teraz tylko przekonac moich ksiegowych i US), ze nie place zadnych podatkow (bo placa je za mnie moi klienci i pracownicy), a tym samym moja wydajnosc w przysparzaniu dochodow panstwu nie ma zadnego znaczenia. Nie musze nawet zarobic na PITy zatrudnionych przeze mnie ludzi - przeciez oni sami je placa :-P

    Moze przejde na kuroniowke? Jakis taki zbedny sie poczulem...

    EOT

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • tymon99 11.12.10, 01:07
    to może przy okazji wytłumaczą ci, jak to działa? ryzyka, że zaczniesz robić sobie książkę sam, nie widać na horyzoncie :-)

    --
    but you will wind up peeking through her keyhole
    down upon your knees
  • jureek 07.12.10, 16:42
    tymon99 napisał:

    > vat płacą konsumenci. emes jest tylko pośrednikiem, jeśli emes tego do tej pory
    > nie wiedział.

    Może Emes aż tyle konsumuje? Pytanie tylko, kiedy ma czas na te konsumpcję, jeśli on ciągle w niedoczasie.
    Jura
  • emes-nju 07.12.10, 17:04
    jureek napisał:

    > Może Emes aż tyle konsumuje?

    Poczytaj sobie o podatku VAT zanim sie czepniesz. Zacznij od tego, kto FIZYCZNIE placi pieniadze do US.

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • tymon99 08.12.10, 18:23
    emes-nju napisał:

    > Zacznij od tego, kto FIZYCZNIE placi pieniadze do US.

    idąc emesowym tokiem rozumowania idąc doszłoby się do wniosku, że listonosz jest:

    a) filantropem (bo co miesiąc daje mojej babci sporo pieniędzy)
    i
    b) bogaczem (bo takich babć w swoim rewirze ma sporo).

    --
    bow down to her on sunday,
    salute her when her birthday comes
  • edek40 06.12.10, 14:05
    > tylko tych interesów, które wymagają nocnej jazdy samochodami po bocznych dróżk
    > ach. trudno je uważać za fundament gospodarki..

    Ale w dzien to coraz trudniej przejechac bez korkow. Wiec coraz wiecej kierowcow wybiera noce. I to liczac powiedzmy od 22.00, czyli czasu, gdy przychodzi czas na pierwsza drzemke w drodze z imprezy do domu. A ze w rowie nie zawsze jest sucho, wielu wybiera szose...
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • michalng 06.12.10, 17:44
    > Srednie predkosci podrozy po Polsce sa bliskie 50 km/h. Zmuszenie do nocnej jaz
    > dy 10-30 km/h (nie zawsze uda sie przy takich predkosciach uniknac kolizji, ale
    > , z wyjatkiem ok. 200 osob rocznie, ktore gina bo leza na jezdni, faktycznie po
    > zwoli to uniknac ofiar)

    Jeśli żeby bezpiecznie ominąć pieszego w nocy musisz jechać 10-30 km/h to możne powinieneś przestać jeździć. Przy prędkości 30 km/h droga hamowania do całkowite zatrzymanie to 7 metrów. (na suchym asfalcie) Biorąc pod uwagę czas na reakcje człowieka i samochodu to będziemy mieli jakieś 10m :) I mówię o całkowitym zatrzymaniu a nie o prędkości która pozwoli ci bezpiecznie pieszego ominąć. Jeździsz bez świateł czy masz problemy ze wzrokiem ? Przeciętny zasięg świateł mijania to jakieś 50m.
  • emes-nju 07.12.10, 11:43
    michalng napisał:

    > Jeśli żeby bezpiecznie ominąć pieszego w nocy musisz jechać 10-30 km/h to możne
    > powinieneś przestać jeździć. Przy prędkości 30 km/h droga hamowania do
    > całkowite zatrzymanie to 7 metrów.

    Ile czasu nie widzisz nic po tym jak 4 na 5 mijanych samochodow da Ci szpryce swiatlami po oczach? Ja szacuje to na 2-3 sekundy po kazdym oslepieniu (przy czym powrot do pelnej zdolnosci widzenia w ciemnosci w zasadzie nie nastepuje nigdy). Przy 30 km/h przejade w tym czasie, calkowicie na slepo (widze tylko swiatla innych samochodow i dzieki temu utrzymuje kierunek jazdy), 15-25 m. A potem byc moze nawet i wyhamuje do zera na 7 m... Najwiekszy klopot w tym, ze nic, z wyjatkiem swiatel, nie widze przez wieksza czesc jazdy jazdy ruchliwa droga!!!

    Nie teoretyzuj, prosze uprzejmie, a zastanow sie (albo po prostu zacznij jezdzic samochodem). Nawet jadac 30 km/h nie mam cienia gwarancji, ze nie trafie jakiegos kretyna. Mam cien szansy, ze go nie zabije. Jezeli akurat nie bedzie spal na jezdni. No i upadajac po trafieniu musi miec fart, zeby sie nie zabic :-/ (Osobiscie widzialem smierc pieszego po nieomal oparciu sie o prawie stojacy juz autobus - smiertelne obrazenia nastapily najprawdopodobniej dopiero po uderzeniu w ziemie; sadzac z objawow - potezny krwotok z ust i nosa - nastapilo pekniecie jakiejs arterii w klatce piersiowej).

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • michalng 07.12.10, 17:10
    > Ile czasu nie widzisz nic po tym jak 4 na 5 mijanych samochodow da Ci szpryce s
    > wiatlami po oczach? Ja szacuje to na 2-3 sekundy po kazdym oslepieniu (przy czy
    > m powrot do pelnej zdolnosci widzenia w ciemnosci w zasadzie nie nastepuje nigd
    > y).

    To masz problem. Poważnie pisze, nie powinieneś jeździć po zmroku. Powinieneś sobie zbadać wzrok. Ja osobiście nie mam problemu z oślepiającymi mnie samochodami. Jeśli większość mijających cie samochodów powoduje ze nic nie widzisz przez 2-3 sekundy to stanowisz poważne zagrożenie na drodze. I pisze to bez złośliwości.

    > Nie teoretyzuj, prosze uprzejmie, a zastanow sie (albo po prostu zacznij jezdzi
    > c samochodem). Nawet jadac 30 km/h nie mam cienia gwarancji, ze nie trafie jaki
    > egos kretyna.

    Człowieku, jeździsz samochodem w nocy na ślepo. Jak robiąc coś takiego możesz innych nazywać kretynami ?
  • emes-nju 07.12.10, 17:17
    michalng napisał:

    > Powinieneś sobie zbadać wzrok.

    Powaznie, to widze w nocy zdecydowanie lepiej niz wiekszosc moich pasazerow. Nie zmienia to jednak faktu, ze jak cos swieci mi bezposrednio w oczy, to nie mam cienia szans na zauwazenie zamaskowanego, nomen omen, cienia na jezdni.

    Powinienes poczytac troche o fizjologii widzenia...

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • michalng 07.12.10, 17:22
    > Powaznie, to widze w nocy zdecydowanie lepiej niz wiekszosc moich pasazerow. Ni
    > e zmienia to jednak faktu, ze jak cos swieci mi bezposrednio w oczy, to nie mam
    > cienia szans na zauwazenie zamaskowanego, nomen omen, cienia na jezdni.

    Naprawdę jeśli większość mijających cie aut powoduje ze nic nie widzisz przez 2-3 sekundy (jak to napisałeś) to to nie jest normalne. Popytaj się innych kierowców.
  • emes-nju 07.12.10, 17:27
    michalng napisał:

    > Naprawdę jeśli większość mijających cie aut powoduje ze nic nie widzisz przez 2-3 sekundy
    > (jak to napisałeś) to to nie jest normalne.

    A Ty widzisz ciemne przedmioty na ciemnym tle w czasie kiedy cos swieci Ci oczy?

    Jezeli tak, to zglos sie gdzies na badania - pewnie masz zmutowane jakies geny; ja tez tak chce :-P

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • michalng 07.12.10, 17:38
    > A Ty widzisz ciemne przedmioty na ciemnym tle w czasie kiedy cos swieci Ci ocz
    > y?

    Nie natomiast widzę ciemne przedmioty które znajdują się pomiędzy mną a źródłem światła, widzę ciemne przedmioty w "moich" światłach. Nie mam też utraty widzenia po tym jak mija mnie samochód. Oslepia mnie jedynie niewielka cześć samochodów poruszających się po polskich drogach. ( w zasadzie tylko te które nie wyłącza świateł drogowych). Na oślepiających wystarczy mi zmrużenie oczu. Po minięciu oślepiającego mnie pojazdu normalne widzę, nie mam 2-3 sekundowych przerw w widzeniu.
  • emes-nju 08.12.10, 11:00
    michalng napisał:

    > Nie natomiast widzę ciemne przedmioty które znajdują się pomiędzy mną a źródłem
    > światła,

    Gratuluje!

    Ja tez!

    A widzisz ciemne przemioty na ciemnym tle przed soba jezeli ciut z lewej swieci Ci w oczy zle ustawiony reflektor? No, jezeli tak, to jestes nadczlowiekiem i tylko pozazdroscic :-P

    EOT, bo jakos nie widze mozliwosci wchodzenia w dyskusje z nadczlowiekiem (albo z czlowiekiem, ktory nigdy nie opuscil oswietlonych ulic i teoretyzuje o jezdzie na drodze, na ktorej jest ciemno jak w dupie).

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • michalng 08.12.10, 17:04
    > A widzisz ciemne przemioty na ciemnym tle przed soba jezeli ciut z lewej swieci
    > Ci w oczy zle ustawiony reflektor?

    Jeśli jest to standardowo ustawione światło mijania to widzę. Pisałem ci to. Nie mam też 2-3 sekundowych przerw w widzeniu.

    No, jezeli tak, to jestes nadczlowiekiem i
    > tylko pozazdroscic :-P

    Nie. To ty masz problemy ze wzrokiem (o ile jest prawdą to co pisałeś).Porozmawiaj z innymi kierowcami. Jeśli 80% jadących z naprzeciwka samochodów powoduje ze nie widzisz nic przez 2-3 sekundy to Ty masz problem. I żadne odblaskowe stroje dla pieszych tego nie zmienią.

    > EOT, bo jakos nie widze mozliwosci wchodzenia w dyskusje z nadczlowiekiem

    Nie jestem nadczłowiekiem. Porozmawiaj z innymi kierowcami, albo porozmawiaj z lekarzem/zrób badania/testy psychofizyczne dla kierowców. To jak reagujesz na światła mijanych samochodów nie jest normalne.
  • hannni 10.12.10, 11:32
    michalng napisał:

    > Naprawdę jeśli większość mijających cie aut powoduje ze nic nie widzisz przez 2
    > -3 sekundy (jak to napisałeś) to to nie jest normalne.

    Przy 70 km/h to jakies 40-60 metrow na oslep. Ciekawe co robi, jak jest zakret?
  • robertrobert1 06.12.10, 20:53
    Nie widzę najmniejszego powodu aby jakiś rowerzysta miał ustępować drogi samochodowi w imię "opłacalności prowadzenia interesu". Rowerzysta także może prowadzić interes, czasami nawet bardziej opłacalny od interesu kierowcy. Przykładów zawodów które można śmiało prowadzić " z rowerowego siodełka" mogę podać wiele.

    A jak się odwołujesz do Zachodu to wiedz, że odsetek podróży rowerowych do/w/z pracy jest daleko wyższa niż w Polsce. Oni po prostu umią liczyć i wiedzą, że jak nie muszą jechać samochodem to trasa na rowerze jest bardziej ekonomiczna.... również czasowo.



    --
    I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
  • emes-nju 07.12.10, 11:53
    robertrobert1 napisał:

    > Nie widzę najmniejszego powodu aby jakiś rowerzysta miał ustępować drogi
    > samochodowi w imię "opłacalności prowadzenia interesu". Rowerzysta także może
    > prowadzić interes, czasami nawet bardziej opłacalny od interesu kierowcy. Przykładów
    > zawodów które można śmiało prowadzić " z rowerowego siodełka" mogę podać wiele.

    Hm... Obawiam sie, ze nastapilo jakies nieporozumienie. Nic nie pisalem o tym, ze ktos ma komus ustepowac.

    > A jak się odwołujesz do Zachodu to wiedz, że odsetek podróży rowerowych do/w/z
    > pracy jest daleko wyższa niż w Polsce. Oni po prostu umią liczyć i wiedzą, że
    > jak nie muszą jechać samochodem to trasa na rowerze jest bardziej ekonomiczna...
    > . również czasowo.

    Zdaje sobie z tego sprawe. Sam czesto dojezdzam do pracy rowerem. I nie spada mi korona z glowy jak wlacze naprawde potezna swiatla, a nawet zaloze kamizelke. W oswietlonym miescie...

    Nieoswietleni rowerzysci w zasadzie nie stanowia w Polsce problemu na drogach miejskich (w Warszawie wiekszosc swieci jak choinki). Problem stanowia (dla mnie i innych normalnych oraz uwaznych kierowcow) nieoswietleni rowerzysci i piesi na naszych miedzynarodowych duktach lokalnych.

    Tylko, nie pisz mi prosze, ze po niemieckich krajowkach snuja sie po pasie ruchu na czarno ubrani piesi (idacy tylem do nadjezdzajacych samochodow) i nieoswietleni rowerzysci. Wiem, ze moze sie to zdarzyc, ale nie jest to, jak w Polsce, norma!

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • robertrobert1 11.12.10, 21:24
    Mało znam niemieckie krajówki ale doskonale wiem, że w tym kraju jest gęsta sieć dróg lokalnych i właśnie na tych drogach ruch pieszych i rowerzystow jest największy. Tak się dzieje również dlatego, że drogi lokalne są także najkrótsze. Tymczasem w Polsce drogi lokalne praktycznie nie istnieją a jeśli już są to są to drogi bez przejazdu lub zagrodzone bramami. I właśnie dlatego na naszych drogach krajowych ruch rowerzytów jest tak duży.
    --
    I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
  • galtom 10.07.11, 15:47
    emes-nju napisał:

    > Wczoraj w szczerym polu jadacy przede mna samochod wykonal gwaltowny unik. W ch
    > wile potem ja ominalem calkowicie niewidocznego, za to idacego po jezdni tyl
    > em do jadacych samochodow
    faceta.
    >
    > Hm... Gdyby z przeciwka cos jechalo moglby byc kolejny wypadek kwalifikowany ja
    > ko: "z niewyjasnionych przyczyn pojazd zjechal na przeciwny pas ruchu i zderzyl
    > sie czolowo z..." :-/

    Bredzisz ;-) (nie bierz tego do siebie!), tego typu wypadki zawsze kwalifikują się jako "z powodu zbyt szybkiej jazdy lub nie dostosowania predkosci....itd".

    W Polsce w nocy nalezy jezdzic maks 30km/h w terenie niezabudowanym.


    --
    Pozdrawiam, Galtom
    Google link -> zmień IP przez VPN -> oglądaj HULU i BBC
  • ja.ja222 10.07.11, 16:06
    Kilka dni temu idąc prawidłowo lewa stroną drogi, która w dodatku jest oznaczono, ze istnieje wzmozony ruch pieszych i rowerzystów o malo nie zostalem rozjechany przez rozszalalego bęcwała kierującego hondą i mającego gdzieś wszystko i wszystkich na swojej drodze. Cymbalowi wydawalo się, ze cała droga do niego należy i o malo co kilkadziesiąt metrów dalej nie zderzył sie na zakręcie z innym kierowcą.
  • big.ot 10.07.11, 20:19
    Jak ktoś pruje 90 km/h na terenach gdzie droga jest wąska, a pobocza brak, tylko dlatego, że to teren niezabudowany pobocza brak to nie dziwota, że denerwują go piesi.

  • edek40 22.11.10, 16:26
    > ię lewą stroną jezdni , a jak nie to powinni być karani mandatami!

    A niby jak? Fotoradarem czy suszarka? Poza tym tzw. strozow prawa w zasadzie nie widac.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • 0rwell 22.11.10, 21:27
    może cię usłucha.


    --
    Każdy, kto śmie krytykować kosmitów, jest /bez wyjątku/ antykosmitą!
  • rapid130 23.11.10, 14:03
    Dwa tygodnie temu rzuciłem propozycję oficerowi prasowemu komendy powiatowej propozycję wspólnej akcji gazetowo-internetowej.

    Czyli ja robię nocne zdjęcia z udziałem 1 samochodu / 2 samochodów oraz przechodnia i rowerzysty w wersjach cichociemny/małe odblaski/pełna iluminacja (rower oświetlony, a mięccy w kamizelkach odblaskowych). Rzecznik miał pozbierać przykłady kilku spektakularnych wypadków z archiwów policyjnych, z udziałem nieoświetlonych miękkich, być może wypożyczyć odblaski do zdjęć, a na końcu zrecenzować tekst przed publikacją.

    Tekst i foty miałyby się ukazać w gazecie i na stronie internetowej komendy.

    I co? Nico. Who cares...
  • emes-nju 23.11.10, 14:09
    rapid130 napisał:

    > I co? Nico. Who cares...

    No bo i dlaczego ktos mialby cares...?

    Dla policji najwazniejsze jest, zeby latwo znalesc winnego. Z automatu jest nim kierowca, chyba ze uda mu sie wybronic. I szafa gra.

    A bezpieczenstwo, a prewencja...? No nie robmy sobie zartow! To kosztuje! Lepiej stac w krzakach i loic tych, ktorzy m. in. dla dobra pieszych nie zwolnili odpowiednio :-/

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • robertrobert1 03.12.10, 21:35
    A ja bym zrobił inną akcję. Na prawidłowo oświetlonym rowerze kazałbym w obecnych warunkach śniegowo-lodowych kazać przejechać 10 km dystans tymi drogami przy których są nieodśnieżone drogi rowerowe. Komu kazałbym przejechać? Decydentom z ZOMu. ZDMu i Policji drogowej. Ciekawe jakie będą mieli odczucia po takiej jeżdzie. Zapewne zbliżone do moich więc mocno niecenzuralnych.
    --
    I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
  • shp80 05.12.10, 11:29
    rapid130 napisał:

    > Czyli ja robię nocne zdjęcia z udziałem 1 samochodu / 2 samochodów oraz przecho
    > dnia i rowerzysty w wersjach cichociemny/małe odblaski/pełna iluminacja (rower
    > oświetlony, a mięccy w kamizelkach odblaskowych).

    Kilka lat temu robiłem takie zdjęcia z kumplami, ale tylko po to, by pokazać, jak wygląda rower nieoświetlony i oświetlony w nocy, w ciemnym lesie. Jestem przeciwnikiem przymusowego ubierania w kamizelki, ale jestem też wrogiem batmanów, którzy po zmroku nie używają oświetlenia, będącego obowiązkowym przecież wyposażeniem roweru. Najczęściej są to sezonowe buraki rekreacyjne, chociaż nie brakuje też całych rodzin z dziećmi. Oczywiście w kaskach się lansują..

    Rzecznik miał pozbierać przyk
    > łady kilku spektakularnych wypadków z archiwów policyjnych, z udziałem nieoświe
    > tlonych miękkich, być może wypożyczyć odblaski do zdjęć, a na końcu zrecenzować
    > tekst przed publikacją.

    Mimo wszystko, wypadki z udziałem nieoświetlonych rowerzystów po zmroku to margines. Ponad 80% wypadków z ich udziałem ma miejsce w dzień, przy dobrych warunkach pogodowych, długa prosta itp..
  • tymon99 24.11.10, 10:45
    idź jeszcze kroczek dalej: zakaż w ogóle ruchu pieszych. wtedy już wszędzie będziesz mogła ignorować fakt, że nie jedziesz po autostradzie..

    --
    you will start out standing
    proud to steal her anything she sees
  • kozak-na-koniu 24.11.10, 10:55
    A może by tak w ogóle zakazać ruchu, co? Niech każdy siedzi w domu przed telewizorem i ogląda "M jak Miłość"...:D
    --
    "transport z Bretanii do Tuluzy odbywa sie droga morsko-kanałową właśnie z braku możliwości połączenia drogowego."
    (habudzik/Poll, 19.02.08, 10:05)
  • tymon99 24.11.10, 12:17
    a wiesz, że to całkiem niegłupie zaczyna się wydawać, gdy się tak człowiek w forum niniejsze wczyta?

    --
    she can take the dark out of the nighttime
    and paint the daytime black
  • emes-nju 24.11.10, 11:18
    tymon99 napisał:

    > zakaż w ogóle ruchu pieszych.

    Skoro "nie da sie" sprawy rozwiazac, to komus nalezy zakazac ruchu po jezdni. Samochodom albo pieszym.

    Razem MIESCILIBYSMY sie, gdyby obie strony braly choc minimum odpowiedzialnosci za swoje i innych bezpieczenstwo. W tym KONKRETNIE przypadku pileczka jest po pieszej stronie kortu, bo skoro jako GOSCIE na jezdni nie chca sie dostosowac do absolutnego minimum zasad ("oswietlenie"), to... WYPIERD...!

    Nie mam zamiaru kogos zabic albo samemu zginac probujac uratowac zycie jakiemus samobojcy :-/

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • grzeg1968 25.11.10, 10:38
    Nie wiem, nie jestem zwolennikiem karania. Chyba, że inne formy wymuszenia zmiany zachowania nie pomagają. Patrząc na ilość pijanych kierowców i na bardzo ostry system kar w Polsce- nic to za bardzo nie poprawiło. Moim zdaniem na szerszą skalę powinna być zastosowana akcja odblasków. Odblaski rozdawane w szkołach , na uczelniach, nawet na ulicy. Podziwiam niejakiego Odblaskowego Anioła, który jeździ od dłuższego czasu po Polsce i rozdaje ludziom odblaski. Niezwykły człowiek!
    --
    blog.mistrz-kierownicy.com.pl/
  • emes-nju 25.11.10, 11:17
    Zwyczaj "odblaskiwania" powinien byc wpajany powtarzanymi co chwile reklamami spolecznymi (juz JEDNA taka widzialem!), a takze swoistym "product placement" w postaci pokazywania odpowiednich zachowan w serialach. O czegos, k... mac, mamy PUBLICZNA TV o ogolnopolskim zasiegu!

    My tu na forum mozemy sobie gadac ad mortem defecatum - tylko bijemy piane, bo nasz "target" w przewazajacej wiekszosci nie czyta tego (i innych) forum.

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • bimota 25.11.10, 13:20
    Elementy odblaskowe w kazdej nowo sprzedawanej kurtce i nie trzeba by sie bylo pieprzyc z jakimis odblaskami...
  • robertrobert1 03.12.10, 21:55
    A może by tak w każdym nowym samochoodzie instalować ograniczniki prędkośći?
    Teren zamieszkania 5 km/h
    Teren osiedlowy 15 km/h
    teren przy szkole 30 km/h
    każdy obszar miejski 50 km/h
    teren poza miastem 90 km/h
    a na autostradach 130 km/h


    Czy wówczas bezpieczęństwo by się poprawiło? Zapewne tak bo przy 30 km/h o wiele więcej widać jak przy 130 km/h .
    --
    I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
  • emes-nju 05.12.10, 10:14
    130 na autostradzie...

    A ja na A2 kilka miesiecy temu malo nie potracilem przebiegajacego przez nia pieszego... Za mna nic nie jechalo - skoro baran juz przelazl przez dziure w plocie, to mogl te pare sekund poczekac. Ale nie - przeciez pieszemu wszystko wolno!

    Jak sie okazuje, nawet autostrady nie sa wolne od pieszch samobojcow. Nadal obstajesz przy 130 km/h na autostradzie? Moze jednak lepiej byloby 50...? Bo z pieszymi "sie nie da" nic zrobic, wiec trzeba oszykanowac ich zabojcow. Zabojcow z premedytacja! Wiedza jak zachowuja sie piesi, a jednak jezdza:-P

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • jureek 25.11.10, 13:41
    emes-nju napisał:

    > Zwyczaj "odblaskiwania" powinien byc wpajany powtarzanymi co chwile reklamami s
    > polecznymi (juz JEDNA taka widzialem!), a takze swoistym "product placement" w
    > postaci pokazywania odpowiednich zachowan w serialach. O czegos, k... mac, mamy
    > PUBLICZNA TV o ogolnopolskim zasiegu!

    I tak jest robione, ale w serialach, których Ty nie oglądasz.
    Jura
  • emes-nju 25.11.10, 14:19
    Musze i chce uwierzyc Ci na slowo.

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • trypel 25.11.10, 17:57
    emes-nju napisał:

    > Zwyczaj "odblaskiwania" powinien byc wpajany powtarzanymi co chwile reklamami s
    > polecznymi

    Ponieważ jakiś sympatyczny złodziej pozbawił mnie w sobotę paru elementów wyposażenia samochodu bez których jezdzić ciężko (sympatyczny bo mógł jeszcze coś połamać a zastaił wszystko w idealnym stanie) to trafiłem naturalną koleją rzeczy na posterunek policji. Ponieważ czekałem ze 2 h na to aż ktoś zajmie się moim przypadkiem i spisze protokół to z nudów zwiedziłem cały 3 piętrowy posterunek :)
    I tak np na I p znalazłem przepiekną długą na 5 m gazetkę scienną w formie komiksu na temat "jak dzieci powinny się zachowywać na ulicy". Naprawdę ciekawą i fajnie zrobioną - głosiła między innymi takie herezje że nawet jak jest zielone to dziecko powinno sie upewnić że nic nie jedzie albo auto stoi...
    super sprawa. Do szkoły w klasach 1-3 ale po jasną anielkę wisi to na posterunku????

    --
    Lepszy mały ale własny i z przodu niż duży ale cudzy i z tyłu...
  • jureek 25.11.10, 19:56
    trypel napisał:

    > super sprawa. Do szkoły w klasach 1-3 ale po jasną anielkę wisi to na posterunk
    > u????

    Po to, żeby policjant mógl się przygotować, zanim pójdzie do szkoły z pogadanką.
    A w szkole też takie widziałem, jak byłem na wyborach (lokal wyborczy był w szkole).
    Jura
  • trypel 26.11.10, 08:32
    argument mocno naciągany.

    ja w szkole nie widziałem czegos takiego- w ciągu ostatnich 4,5 roku ( i w 3 szkołach)
    --
    Lepszy mały ale własny i z przodu niż duży ale cudzy i z tyłu...
  • jureek 26.11.10, 11:15
    trypel napisał:

    > argument mocno naciągany.

    To miał być argument humorystyczny, coś z serii kawałów o policjantach.

    > ja w szkole nie widziałem czegos takiego- w ciągu ostatnich 4,5 roku ( i w 3 sz
    > kołach)

    No to mamy inne doświadczenia. Ale ja do szkoły tylko z okazji wyborów idę.
    Jura
  • trypel 26.11.10, 16:16
    sorry mam dzisiaj wyciętą część mózgu odpowiedzialną za poczucie humoru :)

    moja córa z uwagi na ciągłe przeprowadzki zalicza własnie 3 szkołę w ciągu 5 lat. Tylko w jednej przyszedł pan policjant i uczył ich co i jak robic na drodze no i w tej aktualnej miała kurs na kartę rowerową i to taki poważny (dzieciaki nawet oblewały co mnie cieszy :) )
    --
    Lepszy mały ale własny i z przodu niż duży ale cudzy i z tyłu...
  • aneczek9 25.11.10, 12:04
    Takie akcje nie są złe, ale media nagłaśniają je dopiero wtedy jak coś się stanie. Jakby był wprowadzony przepis o obowiązkowym noszeniu kamizelek odblaskowych i mandaty za nienoszenie, wtedy sprawa byłaby jasna.
  • emes-nju 25.11.10, 12:07
    aneczek9 napisała:

    > Takie akcje nie są złe, ale media nagłaśniają je dopiero wtedy jak coś się stanie.

    Naglasniaja... I pada wtedy zwykle komentarz z gatunku, "a gdyby bylo wolniej", z ktorego piesi odbieraja niekonczacy sie sygnal, ze za ich bezpieczenstwo odpowiada "noga z gazu, panie kierowco" :-/

    > Jakby był wprowadzony przepis o obowiązkowym noszeniu kamizelek odblaskowych
    > i mandaty za nienoszenie, wtedy sprawa byłaby jasna.

    Teraz tez mozna karac pieszych chodzacych po zlej stronie jezdni i nieustepujacych samochodom na jezdni. I co?

    Suszarka w krzakach rules!

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • robertrobert1 03.12.10, 21:50
    Ostry system karania w Polsce ??? Chyba kpisz!!! W Polsce karanie jest śmiesznie niskie, to raz, a dwa to śmieszne jest to, że można wiele lat jeżdzić łamiąc tysiący przepisów zanim zostanie się złapanym i ukaranym. Gdyby w Polsce była nieuchronność kary, gdyby za każdy przejazd na czerwonym zabierano by prawo jazdy ( usiłowanie zabójstwa pieszego) a za każde przekroczenie prędkości o 1 km/h kara wynosiłaby 100 pln to wówczas szybko nauczylibyśmy się jeżdzić. A tak po 5-10 latach od zrobienia prawa jazdy wiedza na temat przepisów jest śmieszna o czym niestety na codzień się przekonuje z użytkownikami samochodów.
    --
    I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
  • nikodem_73 04.12.10, 16:09
    A co byś zabierał pieszym za przechodzenie na czerwonym świetle? Tak przez ciekawość pytam.

    Jak parę lat temu byłem w Szwecji to pewnym szokiem było dla mnie to, że tam za przejście na czerwonym świetle nie ma kary. No nie wolno przechodzić, ale kary jako-takiej nie ma (może się już zmieniło?) - policjant jak przyuważy to zawoła i pogrozi paluszkiem. Jak jadą samochody, my wbiegamy na ślepo i wywołujemy karambol. No wtedy pogrozi. Bo zwykle nawet jak przyuważy to nie zawoła.

    Ludzie zwykle nie chcą ginąć. A to, że zginie ktoś kto nie myśli? No cóż... W sumie to społeczeństwo na tym zyska. I od razu - to rodzice mają dbać o dzieci.

    --
    Kto wie gdyby nas lepiej i piękniej kuszono...
  • emes-nju 05.12.10, 10:22
    robertrobert1 napisał:

    > za każde przekroczenie prędkości o 1 km/h kara wynosiłaby 100 pln

    Nie pitol z laski swojej.

    Nawet jadac na rowerze nie jestes wstanie utrzymywac predkosci z dokladnoscia do 1-2 km/h. Jadac samochodem, szczegolnie nieco mocniejszym, odchylki siegaja +/- ok.5 km/h (wg. GPS). Wprowadzenie zerowego limitu oznaczac bedzie de facto obnizenie limitow predkosci.

    Jezeli uwazasz to za sluszne, to to napisz, a nie wymyslaj kary za przekraczanie predkosci o 1 km/h. Lepiej, zachowujac rozsadny limit tolerancji, obnizyc predkosci niz zmuszac kierowcow do ciaglego wlepiania sie w zegar. I nie pisz mi, ze roznice o 5 km/h slychac. No, chyba ze w Maluchu - w moim aucie, przy predkosciach ponizej autostradowych, nie slychac ani nie czuc.

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • jureek 05.12.10, 10:28
    emes-nju napisał:

    > Jezeli uwazasz to za sluszne, to to napisz, a nie wymyslaj kary za przekraczani
    > e predkosci o 1 km/h. Lepiej, zachowujac rozsadny limit tolerancji, obnizyc pre
    > dkosci niz zmuszac kierowcow do ciaglego wlepiania sie w zegar. I nie pisz mi,
    > ze roznice o 5 km/h slychac. No, chyba ze w Maluchu - w moim aucie, przy predko
    > sciach ponizej autostradowych, nie slychac ani nie czuc.

    Prędkość na ograniczeniu, jest prędkością maksymalną, a nie nakazaną, tak więc nic się nie stanie, jeżeli pojedziesz trochę poniżej tej prędkości, wtedy nie będziesz się musiał wgapiać w prędkościomierz z obawy o jej przekroczenie.
    Masz mocne nerwy, więc powinieneś wytrzymać trąbienie jadących za Tobą :D
    Jura
  • edek40 05.12.10, 11:11
    > Prędkość na ograniczeniu, jest prędkością maksymalną, a nie nakazaną,

    Nieprawda!!! Ty mozesz sobie z ta predkosc robic co chcesz. Choc nie jest to zbyt kulturalne. Niektorzy zas, od ktorych zalezy gospodarka, uzywaja predkosciomierza. I dyrekcja bowiem nie przyjmuje do wiadomosci, ze towar na Wigilie dojedzie po 1 stycznia z uwagi na to, ze raz tachograf, dwa korki, trzy jazda jak sie chce.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • jureek 05.12.10, 12:42
    edek40 napisał:

    > Nieprawda!!! Ty mozesz sobie z ta predkosc robic co chcesz. Choc nie jest to zb
    > yt kulturalne. Niektorzy zas, od ktorych zalezy gospodarka, uzywaja predkosciom
    > ierza. I dyrekcja bowiem nie przyjmuje do wiadomosci, ze towar na Wigilie dojed
    > zie po 1 stycznia z uwagi na to, ze raz tachograf, dwa korki, trzy jazda jak si
    > e chce.

    Aha, towar dojedzie z ponad tygodniowym opóźnieniem, bo ktoś nie jechał równo z maksymalną dozwoloną prędkością tylko kilka kilometrów na godzinę poniżej tej prędkości.
    Ile czasu dajesz swoim pracownikom na wys...nie się? Sprawdzasz przed kiblem ze stoperem, czy tego czasu nie przekraczają? Bo od tego zależy gospodarka przecież.
    Tylko od Ciebie zależy gospodarka? Jak ktoś nie lata zwywieszonym jęzorem i potrafi sobie zorganizować pracę tak, że nie jest dla niego katastrofą jakiś korek po drodze, jest według Ciebie pasożytem?
    Jura

  • edek40 05.12.10, 13:39
    > Aha, towar dojedzie z ponad tygodniowym opóźnieniem, bo ktoś nie jechał równo z
    > maksymalną dozwoloną prędkością tylko kilka kilometrów na godzinę poniżej tej
    > prędkości.

    Nie rozpatruj trasy jako start-cel. Pomysl o stalym ruchu srodkow transportu. Otoz moja szanowna polowica importuje aeroplanem towar z USA. I razu jednego UPS (to taki duzy kurier ;)) spoznil sie z paczka o prawie tydzien. Nigdy mu sie to nie zdarzalo. A teraz sie zdarzylo. A wiesz czemu? Dlatemu, ze w Jemenie zepsuli im samolot. Jeden zepsuty bomba samolot zdemolowal ruch lotniczy tego przewoznika na swiecie. Tu sprawa jest wzglednie prosta. Samolotem powoza wymieniajace sie zalogi. W wypadku transportu kolowego obowiazuje tachograf, okresowe, zalezne od kraju postoje zwiazane ze swietami lub wydarzeniami naturalnymi itp. I jeden driver. Dlaczego uwazasz, ze towar nie moze sie spoznic tydzien?

    > Tylko od Ciebie zależy gospodarka? Jak ktoś nie lata zwywieszonym jęzorem i pot
    > rafi sobie zorganizować pracę tak, że nie jest dla niego katastrofą jakiś korek
    > po drodze, jest według Ciebie pasożytem?

    Skad takie podejrzenie? Raczej jest niewydajny i szybko pojdzie na bruk. To tak proste, ze az boli. Mozna sie spoznic raz, dwa razy, ale nie stale. Zaden klient nie chce sluchac jakie drogi kiepskie mamy w kraju. Wybierze takiego, ktory jakos sie nie spoznia. I nie beda sie zastanawiac jak i jakim kosztem.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • jureek 05.12.10, 13:55
    edek40 napisał:

    > Skad takie podejrzenie? Raczej jest niewydajny i szybko pojdzie na bruk.

    Ktroś, kto potrafi sobie zorganizować pracę uwzględniając istniejące warunki i w związku z tym nie obiecujący kontrahentom rzeczy niemożliwych splajtuje, a przeżyje ktoś, kto ciągle jest wniedoczasie i ciągle się spieszy (no i nieraz zawala terminy, bo z samego rachunku prawdopodobieństwa wynika, że nie nie zawsze się uda)?
    Sorry, ale kupując towar przez internet nie interesuje mnie, jak długo będzie on w drodze, dlatego nie będę kupował u kogoś, kto obiecuje, że dostarczy mi go jutro i raz uda mu się go jutro dostarczyć, a raz nie uda. Wolę zakupić u takiego dostawcy, który powie, że towar będzie za tydzień, ale mam pewność, że za ten tydzień będzie.
    A jak jazda 47 km/h zamiast równe 50 km/h aż takie ma znaczenie dla oracodawcy tego kierowcy, to niech wyposaży go w pampersy, więcej czasu zyska.
    To jest chore, ta ciągła gonitwa. Gdybym miał tak żyć, że przez cały rok latam z wywieszonym jęzorem, żeby przez 2 albo 3 tygodnie w roku także z wywieszonym jęzorem gonić gdzieś daleko, gdzie będę mógł nic nie robić, to wolałbym żyć o chlebie i wodzie i pierniczyć ten urlop w tropikach.
    Jura
  • edek40 05.12.10, 18:57
    > Ktroś, kto potrafi sobie zorganizować pracę uwzględniając istniejące warunki i
    > w związku z tym nie obiecujący kontrahentom rzeczy niemożliwych splajtuje, a pr
    > zeżyje ktoś, kto ciągle jest wniedoczasie i ciągle się spieszy (no i nieraz zaw
    > ala terminy, bo z samego rachunku prawdopodobieństwa wynika, że nie nie zawsze
    > się uda)?

    Dawno wyjechales z Polski... Opisujesz jednak ze szczegolami nasze piekielko.

    > Sorry, ale kupując towar przez internet nie interesuje mnie, jak długo będzie o
    > n w drodze, dlatego nie będę kupował u kogoś, kto obiecuje, że dostarczy mi go
    > jutro i raz uda mu się go jutro dostarczyć, a raz nie uda. Wolę zakupić u takie
    > go dostawcy, który powie, że towar będzie za tydzień, ale mam pewność, że za te
    > n tydzień będzie.

    Naiwnosc. Towar w obrebie kraju da sie dostarczyc w ciagu doby, gora dwoch. Jesli wiec ktos obiecuje, ze bedzie za 7 dni, znaczy ze przez 6 dni dlubie sobie w nosie. A najbardziej prawdopodobne, ze caly sklep miesci sie w laptopie, a magazyn zupelnie gdzie indziej i do kogo innego nalezy.

    > A jak jazda 47 km/h zamiast równe 50 km/h

    Jaki wplyw na bezpiecznenstwo czarnego pieszego ma zwolnienie do 47 km/h? Nie zartuj sobie.

    > To jest chore, ta ciągła gonitwa.

    Nigdzie nie pisalem, ze Polska to najlatwiejsze miejsce do zycia. Jednak zyjemy tu i mamy pretensje, ze panstwo chetnie obdziera nas ze skory, ale niechetnie daje nam cos za te daniny. I to wlasnie tak ciezko Ci zrozumiec.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • bimota 06.12.10, 16:18
    towar będzie za tydzień, ale mam pewność, że za te
    > n tydzień będzie.

    Skad ?

    > A jak jazda 47 km/h zamiast równe 50 km/h

    Edkowi chyba z pospiechu gdzies umknelo meritum dyskusji... :) Co nie zmienia faktu, ze grozne wypadki raczej sie nie zdazaja przy preDKOSCI 50-60...
  • jureek 06.12.10, 16:29
    bimota napisał:

    > towar będzie za tydzień, ale mam pewność, że za te
    > > n tydzień będzie.
    >
    > Skad ?

    Z doświadczenia. Ten obiecujący termin na jutro kilka razy się spóźnił, a ten obiecujący za tydzień jeszcze się nie spóźnił.
    Szybkość jest dla mnie mniej ważna, ważniejsza jest dotrzymanie obiecanego terminu.

    > > A jak jazda 47 km/h zamiast równe 50 km/h
    >
    > Edkowi chyba z pospiechu gdzies umknelo meritum dyskusji... :)

    Bo to jest tylko wątek poboczny dotyczący rzekomej konieczności wgapiania się w prędkościomierz.
    Jura
  • bimota 06.12.10, 20:56
    A no tak, zapewne byla to grupa reprezentatywna... ;)
  • aneczek9 06.12.10, 23:44
    Dobra chłopcy nie nakręcajcie się :) Życie to nie bajka :)) PRZEPRASZAM ŻE NIE NA TEMAT ALE....Powiedzcie mi dlaczego rodziny ofiar TU 154 otrzymali kasę ot tak
    Rząd wydał, głównie na uroczystości pogrzebowe, 9,3 mln zł. Zasiłek pogrzebowy wypłacono 67 osobom. 3,84 mln zł rząd przeznaczył na wypłatę specjalnych zasiłków dla rodzin – każda otrzymała po 40 tys. zł. Premier przyznał po 2 tys. zł miesięcznej renty specjalnej dla 69 dzieci ofiar (wypłacanej do 25. roku życia). Troje niepełnosprawnych dzieci, dwoje rodziców i dziesięcioro niepracujących współmałżonków ofiar otrzyma rentę dożywotnią po 2 tys. zł miesięcznie, a czworo współmałżonków z rodzin wielodzietnych dożywotnio po 4 tys. zł miesięcznie.
    A POWODZIANIE ZOSTALI POTRAKTOWANI TAK:/

    Z kolei Telekomunikacja Polska i PTK Centertel anulowały na prośbę rządu koszty połączeń wykonywanych przez bliskich ofiar w związku z katastrofą. Podobne decyzje mają podjąć Polska Telewizja Cyfrowa i Polkomtel.
    Pokrzywdzonym należy się więc podstawowa pomoc w wysokości 6 tys. zł na zakup odzieży, leków czy żywności. Na odbudowę lub remont mieszkań mogą otrzymać do 20 tys. zł. okazując faktury, lub do 100 tys. zł, po ocenie rzeczoznawcy, wysyłanego przez wojewodę.
    I JAKA TU JEST SPRAWIEDLIWOŚĆ??????
  • aneczek9 07.12.10, 00:26
    Chodzi mi tutaj o SPRAWIEDLIWOŚĆ W NASZYM KRAJU... JA PIERNICZĘ CO TUTAJ SIĘ DZIEJE...PRZECIEŻ ZA WSZYSTKO PŁACIMY MY PROŚCI LUDZIE....BO REKLAMY W TV TO TYLKO ŚCIEMA, WSZYSTKIE FUNDACJE CZY ZBIÓRKI TO JEST OD NAS( Z NASZYCH PIENIĘDZY), ZWYKŁYCH PROSTYCH LUDZI ...ROBIĄ ZBIÓRKI, PODAJĄ NUMERY KONT ITD. I WYKORZYSTUJĄ NAS.... a sami w sumie nic nie robia:PPPPP
  • bimota 07.12.10, 00:39
    Na podobnej zasadzie co nakazywanie mi lazenie wszedzie z kamizelka bo kilku kolesi ma gdzies swe bezpieczenstwo...
  • robertrobert1 03.12.10, 21:42
    Zapominasz, półmuzgu, że to właśnie piesi byli pierwszymi użytkownikami dróg! Dopiero póżniej były konie i wozy, następnie rowerzyści a zaledwie 100 lat temu samochody pojawiły się na drogach. I pamiętaj, że na początku przed każdym samochodem musiał iść człowiek z wielką czerwoną flagą. Tak więc to samochody mają najmłodsze prawa więc to one powinny wypier....
    --
    I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
  • wymiatator1 04.12.10, 11:27
    Idź więc i wymuś pierwszeństwo na dwudziestotonowym tirze - w końcu wy tu byliście pierwsi. Zabierz ze sobą skrobaczkę - policjantom będzie łatwiej sprzątać.
    --
    Tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem,
    Polska będzie szambem, a Polak żebrakiem.
  • robertrobert1 04.12.10, 18:34
    Jak widać pierszeństwo w Polsce jest pojmowane pierwotnie (czytaj: jak ludzie pierwotni) czyli przez pryzmat siły.
    --
    I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
  • edek40 04.12.10, 18:44
    > Jak widać pierszeństwo w Polsce jest pojmowane pierwotnie (czytaj: jak ludzie p
    > ierwotni) czyli przez pryzmat siły.

    A gdybys tak przestal walic komunaly i na chwilke podszedl do sprawy jak kierowca, ktory z obawy o cenne blachy oczywiscie chcialby widziec pieszego mozliwe jak najwczesniej?
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • robertrobert1 06.12.10, 21:08
    Kierowcą jestem także i to nie tylko od święta więc doskonale znam ruch drogowy z każdej ze stron. Mi na drodze ani rowerzyści ani piesi nie przeszkadzają. Ot zwolnie albo się zatrzymam na chwilę. Fakt stracę kilka lub kilkanaście sekund ale ... co one znaczą przy 3-4 godzinnej jeżdzie. Tak więc jako kierowcy nasze drogi mi się podobają. Jednak z punktu widzenia rowerzysty uważam je za ... drogi śmierci i chciałbym aby wszystkie drogi poza miastem miały szerokie pobocza, pobocza odseparpwane albo drogi ruchu lokalnego aby słabsi użytkownicy dróg mieli swego rodzaju azyl bezpieczeństwa. Jednak azyl zawsze się kończy na ... skrzyżowaniu z drogą samochodową.
    Zatem czy mamy tworzyć zawsze i wszędzie azyle i drogi samochodowe czy może jednak uczmy się wzajemnego szacunku na drodze? Co jest tańsze i łatwiejsze do wprowadzenia?


    --
    I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
  • aneczek9 06.12.10, 23:13
    MożeTwoja teza się sprawdzi pod warunkiem że piesi i rowerzyści poruszają się w gęsiego a nie zajmuja pół pasa (czyli koło siebie) i na dodatek ubrani są w ciemne ubrania...
  • edek40 07.12.10, 11:17
    > Kierowcą jestem także i to nie tylko od święta więc doskonale znam ruch drogowy
    > z każdej ze stron. Mi na drodze ani rowerzyści ani piesi nie przeszkadzają. Ot
    > zwolnie albo się zatrzymam na chwilę.

    Jakie przeslanki kieruja Toba, gdy zwalniasz? Bo aby zwolnic na najzwyklejszej szosie z 90 km/h do bezpieczniej dla cichociemnego musisz zaczac to robic, zanim go zobaczysz. Mozesz mi ten fenomen jakos wyjasnic? Ja nie pisze tu o obszarze zabudowanym, gdzie masz jechac wolniej i do tego mozesz spodziewac sie pieszych. A co ze srodkiem lasu na jakiejs DK? Zwalniasz wg jakiegos algorytmu czy moze okresowo, a moze stale jezdzisz 50 km/h?
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • edek40 04.12.10, 11:48
    > Zapominasz, półmuzgu, że to właśnie piesi byli pierwszymi użytkownikami dróg! D
    > opiero póżniej były konie i wozy, następnie rowerzyści a zaledwie 100 lat temu
    > samochody pojawiły się na drogach. I pamiętaj, że na początku przed każdym samo
    > chodem musiał iść człowiek z wielką czerwoną flagą. Tak więc to samochody mają
    > najmłodsze prawa więc to one powinny wypier....

    Kolega ma muzg? To, niestety, widac. Wiekszosc ma mozg, wiec nie pisze takich glupot. Idac dalej tym swiatlym tokiem rozomowania (w odroznieniu od rozumowania) wychodzi na to, ze jeszcze wczesniej byly zwierzeta, wiec won ludziom z ich sciezek.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • emes-nju 05.12.10, 10:25
    robertrobert1 napisał:

    > Zapominasz, półmuzgu, że to właśnie piesi byli pierwszymi użytkownikami dróg

    A zwierzeta calej naszej planety. Lubisz kotleciki?

    A przedtem byly bakterie, co chyba nie przeszkadza Ci w zwalczaniu ich antybiotykami.

    Morderca-hipokryta! :-P

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • laptopek24 25.11.10, 16:56
    Producenci odzieży powinni być bardziej kreatywni i tworzyć takie elementy, które są odblaskowe. Wtedy nie trzeba kupować specjalnych kamizelek i wygladać jak dziwoląg.

  • aneczek9 25.11.10, 17:57
    W Anglii jakoś przestrzegają tego przepisu i nikt nikogo nie uważa za dziwoląga... w Polsce to się zaraz żle kojarzy.
  • grzeg1968 26.11.10, 09:58
    laptopek24 napisał:

    > Producenci odzieży powinni być bardziej kreatywni i tworzyć takie elementy, któ
    > re są odblaskowe. Wtedy nie trzeba kupować specjalnych kamizelek i wygladać jak
    > dziwoląg.
    >

    Podejrzewam, że nawet jeśli producenci odzieży wykazaliby się tą " kreatywnością", nie każdy kupiłby taką odzież.Kobiety , które zwracają uwagę na modę i urodę nosiłyby tego typu kurtki (podejrzewam) w dużej mniejszości. Niestety.

    --
    blog.mistrz-kierownicy.com.pl/
  • emes-nju 26.11.10, 11:10
    Mam wrazenie, ze reprezentacja kobiet jednoczesnie dbajacych o modny ubior i nie majaca zielonego pojecia o bezpieczenstwie, jest marginalna.

    Mlode panienki (na wsiach to raczej one sa modnisiami, a nie zalatwiajace swoje codzienne sprawy kobiety w wieku plus minus srednim), w odroznieniu od swoich debilowatych czesto kolegow, jezeli juz ida po drodze, to w wiekszosci przypadkow zwracaja jakas uwage na ruch. Najczesciej ida zreszta po poboczu (lub chodniku - chodniki sa coraz czestszym widokiem we wsiach, a nawet na co krotszych odcinkach pomiedzy wsiami; sa rzadko uzywane, ale to inna para gumofilcow), a ich (debilowaci) koledzy, prezentujac chwalebna i meska pogarde smierci, po jezdni. Ubrani oczywiscie na czarno...

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • bimota 26.11.10, 12:28
    Juz cie widze jak wszedzie lazisz w kamizelce...
  • aneczek9 26.11.10, 14:12
    A ja nie wiem po co wchodzisz na takie fora, chyba tylko po to żeby się wymądrzać :PPP
  • akle2 04.12.10, 18:37
    A Ty przestań jeździć sto kilkadziesiąt na godzinę, hamuj przed pasami i naucz się odróżniać zielone od czerwonego.
  • edek40 26.11.10, 14:17
    > Juz cie widze jak wszedzie lazisz w kamizelce...

    Juz Cie widze, gdy codziennie zakladasz kapotke, wychodzac z domu...
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • bimota 26.11.10, 15:38
    To miala byc jakas aluzja ? Moze wyjasnij o co ci chodzilo...
  • edek40 26.11.10, 15:41
    > To miala byc jakas aluzja ? Moze wyjasnij o co ci chodzilo...

    To proste. Jak jest zimno, to jakos zawsze zakladasz jakis tam paltocik. Zapewne odruchowo. Wysterczy wiec wyrobic sobie odruch, ze jak jest ciemno to zaklada sie jakies odblaski. Dowolne. Bo jak zapomnisz kapotki, to ryzykujesz niezyt gornych drog oddechowych. Gdy zapomnisz o odblaskach ryzykujesz dozywotnie rozwiazanie problemow z zatokami.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • bimota 26.11.10, 19:56
    KApotki ciezko "zapomniec". Odblaskow nie zwyklem nosic po kieszeniach... wiecej waszych rzadow to wszedzie bede musial tachac wozek z roznymi "niezbednymi" przyborami. Moje zatoki, moje problemy...
  • edek40 26.11.10, 20:36
    > KApotki ciezko "zapomniec". Odblaskow nie zwyklem nosic po kieszeniach... wiece
    > j waszych rzadow to wszedzie bede musial tachac wozek z roznymi "niezbednymi" p
    > rzyborami. Moje zatoki, moje problemy...

    Ale jesli nie chcesz nosic odblaskow to nie nos. Tylko nie walesaj sie po ciemku na szosach, bo mozesz zamordowac kierowce, ktory nie chce zabic pieszego.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • bimota 26.11.10, 20:44
    Mam gdzies ciolka...
  • aneczek9 26.11.10, 22:31
    jaja sobie robicie, ale jak zwrócicie uwagę ile ludzi spaceruje po zmroku przy głównych drogach to może przestaniecie się nabijać N/C
  • edek40 26.11.10, 22:40
    > jaja sobie robicie, ale jak zwrócicie uwagę ile ludzi spaceruje po zmroku przy
    > głównych drogach to może przestaniecie się nabijać N/C

    Ja tam sobie nic nie robie.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • bimota 27.11.10, 12:14
    A ilu sra na klatach schodowych w centrum miasta...

    Chodzisz wszedzie z kamizelka ?
  • aneczek9 26.11.10, 14:30
    ...i Vice Versa
  • berwax 27.11.10, 09:15
    Zgadzam się z wami powinno być to bardziej karalne u nas w miasteczku 18 letni chłopak zginą ponieważ zero oświetlenia ......
    --
    mojeauto-robert.blogspot.com/
  • najlepszygeorge 03.12.10, 11:08
    Akurat większość wypadków spowodowanych jest nadmierną prędkością i niestosowaniem się do przepisów. Kolejny wpis osoby ze światopoglądem: mam samochód, więc jestem panem i władcą i wszyscy mają zejść mi z drogi i się do mnie dostosować. Dopóki taka mentalność będzie dominować wśród polskich kierowców, to nic się nie zmieni na lepsze.
    Jakoś w rozwiniętych krajach nikt się nie skarży na pieszych, którzy mają czelność korzystać z drogi publicznej, a wprost przeciwnie kierowcy zatrzymują się zanim pieszy dojdzie do pasów.
  • kozak-na-koniu 03.12.10, 11:29
    najlepszygeorge napisał:

    > Akurat większość wypadków spowodowanych jest nadmierną prędkością i niestosowan
    > iem się do przepisów.

    "Niedostosowanie prędkości" to normalna mantra wpisywana w niemal wszystkich policyjnych protokołach z miejsca zdarzenia, a przepisy obowiązują wszystkich użytkowników dróg - także pieszych.

    Kolejny wpis osoby ze światopoglądem: mam samochód, więc
    > jestem panem i władcą i wszyscy mają zejść mi z drogi i się do mnie dostosować.

    Kolejny wpis etatowego lobbysty, albo osoby, która za często ogląda "uwaga pirat", przez co się jej pomieszało.

    > Dopóki taka mentalność będzie dominować wśród polskich kierowców, to nic się n
    > ie zmieni na lepsze.

    Takich nie wnoszących do tematu nic nowego "wypowiedzi" na wszystkich forach jest pełno, nie warto traktować ich poważnie.

    > Jakoś w rozwiniętych krajach nikt się nie skarży na pieszych, którzy mają czeln
    > ość korzystać z drogi publicznej, a wprost przeciwnie kierowcy zatrzymują się z
    > anim pieszy dojdzie do pasów.

    Kłamiesz.:P
    --
    "I do tego tez się bedziesz musiał przyzwyczaić . Ja Ci to mówię a jak ja coś mówie to tak prędzej czy później będzie."
    (habudzik/Poll, 26.06.09, 16:12)
  • edek40 03.12.10, 13:01
    > Akurat większość wypadków spowodowanych jest nadmierną prędkością

    Nie prawda. Poczytaj statystyki.

    > i niestosowaniem się do przepisów.

    Prawda. W polowie smiertelnych wypadkow z udzialem pieszych to niestosowanie bylo po stronie pieszego trupa. A to oznacza, ze pomimo retoryki, ktora Ty, za mediami, stosujesz, policji nie udalo sie obarczyc wina kierowcy.

    > Dopóki taka mentalność będzie dominować wśród polskich kierowców, to nic się n
    > ie zmieni na lepsze.

    Dopoki piesi beda calkowicie ignorowac fakt, ze samochod jest wiekszy, nic nie zmieni sie na lepsze. Mysle, ze dla trupa jest obojetne, ze polegl z uwagi na to, ze jakis kierowca nie stosowal sie do przepisow. Skoro wiec kierowca nie stosuje sie, lepiej po prostu nie wchodzic/zatrzymac sie. Mozna zadzwonic na policje i podac numer rejestracyjny pirata. Pisze mozna, choc dotyczy to wylacznie sytuacji, gdy jednak nie wejdzie sie pod kola. Ale spoko, gdy jednak sie wejdzie, zadzwoni ktos inny...

    Nieomal codziennie widze debili spacerujacych po poboczu szosy, ktora jezdze do pracy. Naturalne jest to, ze czasem twarza do samochodow, czasem d..pa. Nie wazne. Wazne jest to, ze po drugiej stronie jest chodnik...

    Najwazniejsze jest jednak to, ze policja, najwyrazniej, ma w d..pie straszny los pieszych. Po staremu stoi i suszy na dlugich prostych. Tak wiec nie ma kiedy karac kierowcow za nierespektowanie praw pieszych oraz nie ma czasu na karanie pieszych za wykroczenia zagrazajace glowne im samym. A wszytko przez to, ze jest tak zajeta poprawianiem bezpiecznestwa...

    > Jakoś w rozwiniętych krajach nikt się nie skarży na pieszych, którzy mają czeln
    > ość korzystać z drogi publicznej, a wprost przeciwnie kierowcy zatrzymują się z
    > anim pieszy dojdzie do pasów.

    Slyszalem, slyszalem. Taki merc czy bmw maja systemy na podczerwien. Bardzo przydatne. Bardzo. Skad bowiem mogliby inaczej wiedziec, ze maja sie zatrzymac, gdy w srodku nocy w nieoswietlonym miejscu przejsc chce pieszy ubrany na czarno?

    Ale, ale. Wrocmy do tematu. Czy w Polsce istnieje przepis nakazujacy zatrzymanie sie na widok pieszego?
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • bimota 03.12.10, 13:31
    > Ale, ale. Wrocmy do tematu. Czy w Polsce istnieje przepis nakazujacy zatrzymani
    > e sie na widok pieszego?

    Tak, jesli ustapienie pierwszenstwa tego wymaga.

    Problem jest taki, ze kierwcy wykorzystuja przewage masy i tlumacza, ze sie nie zatrzymali bo pieszy stal. A on stal bo gdyby nie stal to by nie zyl...

    A jak ktos lezie bezmyslnie poboczem to olac go, a nie karac wszystkich bo nie maja odblaskow. Apelowac nalezy o to by nie wykonywac gwaltownych ruchow na widok takiego...
  • edek40 03.12.10, 14:01
    > Tak, jesli ustapienie pierwszenstwa tego wymaga.

    Wymaga glownie wtedy, gdy pieszy jest juz na przejsciu. A od pieszego wymaga sie, aby nie lazl prosto pod auto. Jednak obiegowo powiada sie, ze pieszy ma na przejsciu pierwszenstwo. Dla niektorych ta obiegowosc jest smiertelna.

    > Problem jest taki, ze kierwcy wykorzystuja przewage masy i tlumacza, ze sie nie
    > zatrzymali bo pieszy stal.

    Ktory przepis KD nakazuje zatrzymanie sie, gdy pieszy stoi?

    > A jak ktos lezie bezmyslnie poboczem to olac go, a nie karac wszystkich bo nie
    > maja odblaskow.

    Nie rozumiem. Za bezmyslnosc goscia wjezdzajacego bez patrzenia z podporzadkowanej karze sie wszystkich jadacych glowna ograniczeniem predkosci, a jesli przy tym droga jest prosta, to i fotoradarem.

    > maja odblaskow. Apelowac nalezy o to by nie wykonywac gwaltownych ruchow na wid
    > ok takiego...

    Czyli jezeli zobaczysz z nagla plecy cichociemnego to trzymasz fajere krzepkimi dlonmi, aby nie wyrwalo Ci jej przy przejezdzaniu przez pieszego?

    A moze nic ma nie robic kierowca TIRa, ktory lusterkiem trepanuje czaszke zbyt blisko idacego pieszego? Po fakcie mozna oczywiscie wyprostowac lusterko i zajrzec do srodka glowy pieszego, aby dokladnie obejrzec jak wielki ma mozg pieszy spacerujacy wsrod aut na szosie.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • jureek 03.12.10, 14:13
    edek40 napisał:

    > Wymaga glownie wtedy, gdy pieszy jest juz na przejsciu. A od pieszego wymaga si
    > e, aby nie lazl prosto pod auto. Jednak obiegowo powiada sie, ze pieszy ma na p
    > rzejsciu pierwszenstwo. Dla niektorych ta obiegowosc jest smiertelna.

    Od pieszego wymaga się, aby nie wchodził na przejście bezpośrednio przed jadące auto. Jeżeli auto nie jedzie pasem bezpośrednio graniczącym z chodnikiem, to nie wchodzi przed nie bezpośrednio.
    I tu masz odpowiedź na następne pytanie. Jeżeli pieszy jest na przejściu, to kierowca ma obowiązek zatrzymać się, nawet gdy pieszy na tym przejściu stoi (bo nie jest samobójcą, żeby iść dalej, gdy widzi, że samochód jadący innym pasem nie zatrzymuje się).

    > Ktory przepis KD nakazuje zatrzymanie sie, gdy pieszy stoi?
  • edek40 03.12.10, 14:21
    > Od pieszego wymaga się, aby nie wchodził na przejście bezpośrednio przed jadące
    > auto. Jeżeli auto nie jedzie pasem bezpośrednio graniczącym z chodnikiem, to n
    > ie wchodzi przed nie bezpośrednio.

    No coz. Tak jest w istocie. Oznacza to, ze nalezy zawsze jezdzic przy samiutkim krawezniku. Moze sie bowiem zdarzyc, ze tak uswiadomiony pieszy wejdzie na pas prawy, a lewym bedzie "pedzil" kierowca 50 km/h (okolo 14 m/s). W ciagu pojedynczych sekund wejdzie pod to auto i bedzie wina kierowcy...

    > I tu masz odpowiedź na następne pytanie. Jeżeli pieszy jest na przejściu, to ki
    > erowca ma obowiązek zatrzymać się, nawet gdy pieszy na tym przejściu stoi (bo n
    > ie jest samobójcą, żeby iść dalej, gdy widzi, że samochód jadący innym pasem ni
    > e zatrzymuje się).

    Mam nadzieje, ze nie wszyscy piesi w Polsce tak rozumuja. Dopoki bowiem nie ma (a mam nadzieje, ze nigdy takiej glupoty nie bedzie) przepisu nakazujacego zatrzymywanie sie na widok pieszego, dopoty kierowca moze spokonie jechac nawet lewym pasem.

    Z ciekawosci zapytam: czy w Niemczech istnieje jakas prawna regulacja sankcjonujaca postoj na chodniku przy przejsciu? Przeciez plotkujace panie moga calkowicie i na dlugie godziny sparalizowac ruch w kazdym miescie. Pytam nie bez powodu - jesli tylko moge, to po zachodnioeuropejsku zatrzymuje sie. Nawet nie wiesz jak czesto pieszy wcale nie ma zamiaru przejsc.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • jureek 03.12.10, 14:35
    edek40 napisał:

    > No coz. Tak jest w istocie. Oznacza to, ze nalezy zawsze jezdzic przy samiutkim
    > krawezniku. Moze sie bowiem zdarzyc, ze tak uswiadomiony pieszy wejdzie na pas
    > prawy, a lewym bedzie "pedzil" kierowca 50 km/h (okolo 14 m/s). W ciagu pojedy
    > nczych sekund wejdzie pod to auto i bedzie wina kierowcy...

    No a czyja to ma być wina? W ciągu tego czasu, który pieszy potrzebuje, żeby dojść do drugiego pasa, kierowca jadący tym pasem nie da rady wyhamować? Czy Ty chciałbyś zlikwidować nawet to ułomne polskie "pierwszeństwo" dla pieszego będącego już na pasach?

    > Mam nadzieje, ze nie wszyscy piesi w Polsce tak rozumuja. Dopoki bowiem nie ma
    > (a mam nadzieje, ze nigdy takiej glupoty nie bedzie) przepisu nakazujacego zatr
    > zymywanie sie na widok pieszego, dopoty kierowca moze spokonie jechac nawet lew
    > ym pasem.

    Jak piesi rozumują, nie ma znaczenia, bo obowiązek zatrzymania się, żeby przepuscić pieszego znajdującego się na przejściu jest obowiązkiem kierowcy. Pieszy ma obowiązek niewchodzenia bezposrednio przed jadący samochód. Niech każdy przestrzega swoich obowiązków.

    > Z ciekawosci zapytam: czy w Niemczech istnieje jakas prawna regulacja sankcjonu
    > jaca postoj na chodniku przy przejsciu? Przeciez plotkujace panie moga calkowic
    > ie i na dlugie godziny sparalizowac ruch w kazdym miescie. Pytam nie bez powodu
    > - jesli tylko moge, to po zachodnioeuropejsku zatrzymuje sie. Nawet nie wiesz
    > jak czesto pieszy wcale nie ma zamiaru przejsc.

    Oj, biedaczku. Mi też czasami (wcale nie często, no ale Warszawa widocznie jakaś wyjątkowa jest) zdarza się niepotrzebnie zatrzymać i jakoś korona mi z tego powodu z głowy nie spadła.
    Jura
  • emes-nju 03.12.10, 14:52
    jureek napisał:

    > Niech każdy przestrzega swoich obowiązków.

    Bardzo slusznie. Uscislijmy tylko czy rozumiemy sie dobrze.

    Kazdy
    pieszy i kazdy kierowca, czy tylko kazdy kierowca? :-P

    > Oj, biedaczku. Mi też czasami (wcale nie często, no ale Warszawa widocznie
    > jakaś wyjątkowa jest) zdarza się niepotrzebnie zatrzymać i jakoś korona mi z tego
    > powodu z głowy nie spadła.

    Wyobraz sobie, ze Warszawa jest "jakas wyjatkowa". To jedno z najbardziej zakorkowanych miast w Europie. Na kilku warszawskich ulicach JEDYNA przyczyna korkow sa ci nieszczesni piesi, ktorzy (bidulki) tak nie moga przejsc przez jezdnie (oczywiscie na niesterowanych swiatlami przejsciach - po sygnalizator skoro wystarczy "zachowac" i "dostosowac"?), ze az zaden samochod nie moze przejechac. Piszac "zaden samochod nie moze przejechac" mam na mysli taka sytuacje, w ktorej niekonczoncy sie potok ucisnionych przez kierowcow pieszych powoduje, ze stojaca w kilometrowym korku samochody nie sa wstanie przez cale minuty wykonac zadnego ruchu.

    Tak. W miescie tak sparalizowanym jak Warszawa kazde zatrzymanie z powodu czyjegos egoizmu czy bezmyslnosci, to klopot. Korona oczywiscie z glowy nie spada, ale przyjemnie nie jest.

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • jureek 03.12.10, 15:03
    emes-nju napisał:

    > jureek napisał:
    >
    > > Niech każdy przestrzega swoich obowiązków.
    >
    > Bardzo slusznie. Uscislijmy tylko czy rozumiemy sie dobrze.
    >
    > Kazdy
    pieszy i kazdy kierowca, czy tylko kazdy kierowca? :-P

    Każdy pieszy i każdy kierowca. Widzę jednak na forum, że kierowcy bardziej martwią się przestrzeganiem przepisów przez pieszych niż przez nich samych. Większość postów na tym forum pisana jest z punktu widzenia kierowców, a najczęstsze tematy, to nieprzestrzeganie przepisów przez tych innych, niekierowców.

    > Wyobraz sobie, ze Warszawa jest "jakas wyjatkowa". To jedno z najbardziej zakor
    > kowanych miast w Europie. Na kilku warszawskich ulicach JEDYNA przyczyna korkow
    > sa ci nieszczesni piesi, ktorzy (bidulki) tak nie moga przejsc przez jezdnie (
    > oczywiscie na niesterowanych swiatlami przejsciach - po sygnalizator skoro wyst
    > arczy "zachowac" i "dostosowac"?), ze az zaden samochod nie moze przejechac.

    Piszesz nie na temat. Ty piszesz o tych, którzy przechodzą, a Edkowi chodziło o takich, którzy stoją przy krawężniku i przejść nie zamierzają. Jest takich w Warszawie zdecydowanie więcej niż w innych miastach?

    > Tak. W miescie tak sparalizowanym jak Warszawa kazde zatrzymanie z powodu cz
    > yjegos egoizmu czy bezmyslnosci, to klopot
    . Korona oczywiscie z glowy nie s
    > pada, ale przyjemnie nie jest.

    No coż, życie nie składa się z samych przyjemności.
    Jura
  • edek40 03.12.10, 15:26
    > Każdy pieszy i każdy kierowca. Widzę jednak na forum, że kierowcy bardziej mart
    > wią się przestrzeganiem przepisów przez pieszych niż przez nich samych. Większo
    > ść postów na tym forum pisana jest z punktu widzenia kierowców, a najczęstsze t
    > ematy, to nieprzestrzeganie przepisów przez tych innych, niekierowców.

    Po to forum kierowcow. Czy to, ze kierowca pisze o tym, aby piesi zachowywali sie zgodnie z przepisami z automatu oznacza, ze sam zachowuje sie nie zgodnie?

    > No coż, życie nie składa się z samych przyjemności.

    Znam co najmniej jedno takie miejsce w Warszawie, gdzie piesi demoluja ruch dla calkiem sporego kawalka miasta. Mam na mysli wjazd na Most Slasko-Dabrowski. Oczywiscie wobec tego, ze Warszawa ma mosty co 100 m to bez znaczenia i kierowcy sami sa sobie winni, ze wybieraja akurat te przeprawe.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • emes-nju 03.12.10, 15:42
    jureek napisał:

    > Widzę jednak na forum, że kierowcy bardziej martwią się przestrzeganiem przepisów
    > przez pieszych niż przez nich samych. Większość postów na tym forum pisana
    > jest z punktu widzenia kierowców, a najczęstsze tematy, to nieprzestrzeganie
    > przepisów przez tych innych, niekierowców.

    Takie jest zycie. Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia ;-)

    Mi jednak tego zarzucac nie powinienes. Wyraznie pisze, ze mimo postepujacej poprawy "jakosci" jazdy, dobrze nie jest. Przyznaje to bez bicia. Natomiast mozesz spodziewac sie, ze bede sie bil pazurami jak tylko ktos zechce za bezpieczenstwo na drogach obarczac odpowiedzialnoscia tylko kierowcow.

    > Piszesz nie na temat.

    Posrednio na temat.

    Codzienne jezdze jedna z ulic zakorkowanych przez pieszych (TU). I mimo tego, bo jestem chamem i morderca, jak widze na chodniku pieszego, to staje, zatrzymujac jakis kilometr samochodow za mna (jak jest "dobry dzien"... W gorsze dni korek siega az do widocznej po lewej Al. Jana Pawła II; to dobre poltora kilometra pokonywane z predkoscia srednia pomiedzy 0, a 8 km/h - na mapce kolor czarny).

    Zdziwilbys sie jak czesto, w tym tak newralgicznym punkcie, piesi stoja i sie gapia, a nie przechodza. Czesto jest tak, ze po tym jak sie zatrzymam przechodza piesi z prawej, a piesi z lewej, mimo ze nic nie jedzie albo ktos ich puszcza, stoja i ruszaja z bardzo duzym opoznieniem. W tym miejscu czesto naprawde przez cale minuty nie da sie ruszyc, bo jest jeden, nieomal nieprzerwany ciurek pieszych (a do tego raz na kilka minut podjezdza jakis tramwaj albo autobus).

    Zwroc uwage, ze pokazalem jedna z "osiowych" ulic koszmarnie zakorkowanego miasta pozbawionego jakichkolwiek obwodnic...

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • shp80 05.12.10, 11:59
    > Mi jednak tego zarzucac nie powinienes. Wyraznie pisze, ze mimo postepujacej po
    > prawy "jakosci" jazdy, dobrze nie jest. Przyznaje to bez bicia. Natomiast mozes
    > z spodziewac sie, ze bede sie bil pazurami jak tylko ktos zechce za bezpieczens
    > two na drogach obarczac odpowiedzialnoscia tylko kierowcow.

    Policz, gdzie jest więcej wypadków, w parkach, gdzie są tylko sami piesi, czy na autostradach, gdzie są tylko sami kierowcy. Nie pisze, że piesi są niewinni, ale zdecydowanie nie powodują oni takiego zamętu, jak inni użytkownicy dróg, kiedy zaczyna pojawiać się konfikt interesów. A co do obarczań winą pieszych za niektóre wypadki - w sytuacji, kiedy czytam o czymś takim, jak np. policjant, czy inni kierowca potrącił pieszego na przejściu, który rzekomo wtargnął na przejście, choć inni wykazują, że musiałby biec z prędkością 60km/h.. to ja już nie mam więcej pytań.. Stary - najlepszą oceną zachowań tej, czy innej grupy uczestników ruchu, jest spawdzenie, jak ma to miejsce w krajach o najwyższym poziomie bezpieczeństwa na drogach i porównanie, jak w takich samych sytuacjach zachowują się tu, a jak tam.. Ponieważ mieszkam blisko granicy z Niemcami (choć Niemcy też nie są najbezpieczniejszym krajem, jeśli chodzi o wypadki) i wielokrotnie podróżuję do tego kraju, to co byś nie mówił, polscy kierowcy są daleko w tyle, jeśli chodzi o umiejętności i kulturę jazdy.
  • emes-nju 06.12.10, 10:24
    shp80 napisał:

    > Nie pisze, że piesi są niewinni

    Rzeczywiscie nie sa niewinni. STATYSTYCZNIE sa niewinni ok. polowy wypadkow ze swoim udzialem :-P

    Ile wypadkow odbywa sie przy udziale zamaskowanych, ktorzy potem sobie odchodza od dymiacych wrakow, wiedza tylko ich martwe ofiary. Ofiary, ktore "z nieznanych przyczyn zjechaly na przeciwny pas ruchu". Przyczyna jest znana. Ale sobie poszla :-/ (Wiem ile w zyciu wykonalem "testow pieszego/rowerowego samobojcy", wiec wiem ile razy, gdyby cos z przeciwka akurat jechalo w odpowiednim miejscu, mialbym czolowke "z nieznanych przyczyn" :-/ )

    > Stary - najlepszą oceną zachowań tej, czy innej grupy uczestników ruchu, jest spawdzenie,
    > jak ma to miejsce w krajach o najwyższym poziomie bezpieczeństwa na drogach i
    > porównanie, jak w takich samych sytuacjach zachowują się tu, a jak tam..

    Stary - ja sporo jezdzilem po roznych zakatkach swiata. Fakt. Kultura jazdy jest wyzsza. Przestrzeganie przepisow tez. No i co z tego? Jak czesto, chocby we wspomnianych przez Ciebie Niemczech, ogladasz NA JEZDNIACH o duzym natezeniu ruchu wszelakiego za to w znacznej czesci tranzytowego, zamaskowanych pieszych i rowerzystow? Przyznam sie, ze nie zwiedzam swiata na codzien, ale jakos w krajach, ktore odwiedzalem problem pieszych i rowerzystow uzytkujacych pozamiejskie drogi tranzytowe jak chodniki w praktyce nie istnieje.

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • edek40 03.12.10, 15:22
    > No a czyja to ma być wina? W ciągu tego czasu, który pieszy potrzebuje, żeby do
    > jść do drugiego pasa, kierowca jadący tym pasem nie da rady wyhamować? Czy Ty c
    > hciałbyś zlikwidować nawet to ułomne polskie "pierwszeństwo" dla pieszego będąc
    > ego już na pasach?

    Bardzo jestem ciekaw Twoich wyliczen. Znaczy sie w jakiej odleglosci pieszy daje sobie szanse na przezycie, przy zalozeniu, ze nie musi w ogole patrzec na inny niz najblizszy chodnika pas? Oczywiscie, jak w calej Europie, kazdy wlaczajacy sie do ruchu czy pieszy bazuje na wiedzy z jaka predkoscia na danym odcinku moze jechac samochod.

    > Jak piesi rozumują, nie ma znaczenia, bo obowiązek zatrzymania się, żeby przepu
    > scić pieszego znajdującego się na przejściu jest obowiązkiem kierowcy. Pieszy m
    > a obowiązek niewchodzenia bezposrednio przed jadący samochód. Niech każd
    > y przestrzega swoich obowiązków.

    Tu zgadzam sie w 100%. Wnioskowalbym jednakze, aby ktokolwiek egzekwowal te przepisy. Podkreslam, abym i tu nie wyszedl na pirata - od obu stron.

    > Oj, biedaczku. Mi też czasami (wcale nie często, no ale Warszawa widocznie jaka
    > ś wyjątkowa jest) zdarza się niepotrzebnie zatrzymać i jakoś korona mi z tego p
    > owodu z głowy nie spadła.

    Czy mi cokolwiek spadlo? Ciekaw jestem jednak jak ta kwestia jest rozwiazana w Niemczech. Wszak tu kierowcy zatrzymuja sie w 3 pasy na kazdej wylotowce z wielkich miast i taki pojedynczy pieszy moze zablokowac pol Berlina.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • marter7 03.12.10, 16:16
    > Bardzo jestem ciekaw Twoich wyliczen.

    Moje są takie: samochód jadący 50km/h, pieszy 5km/h, szerokość pasa drogi ~3.5m,
    czyli zanim pieszy przejdzie jeden pas - minie 2.5s, czyli samochód przejechałby 40m. Tymczasem droga hamowania (z uwzględnieniem czasu reakcji) w dobrych warunkach to 25m - czyli jeśli pas najbliżej pieszego był wolny - to w razie wypadku jest to ewidentna wina kierowcy.
  • edek40 03.12.10, 16:22
    > Moje są takie: samochód jadący 50km/h, pieszy 5km/h, szerokość pasa drogi ~3.5m,
    > czyli zanim pieszy przejdzie jeden pas - minie 2.5s, czyli samochód przejechałb
    > y 40m. Tymczasem droga hamowania (z uwzględnieniem czasu reakcji) w dobrych war
    > unkach to 25m - czyli jeśli pas najbliżej pieszego był wolny - to w razie wypad
    > ku jest to ewidentna wina kierowcy.

    To oczywiste. Nawet wtedy, gdy pieszy zle oceni odleglosc i 20 wyda mu sie wystarczajace do zatrzymania. Oczywiste jest rowniez to, ze awaryjne hamowanie nie niesie za soba zadnych niebezpiecznestw dla nikogo, ze szczegolnym uwzglednieniem pieszego, gdy popchniety samochod przejedzie mu po palcach. Naturalne jest rowniez to, ze kazdy pieszy ma radar w oczach i potrafi ocenic predkosc. Co wiecej, zakladam, ze ma rowniez swiadomosc, ze osoby starsze maja nieco gorszy czas reakcji i przy swiadomym wejsciu 25 m przed samochod biora to pod uwage i daja choc 1 m wiecej na hamowanie.

    Niech zyja piesi i ich organy pomiarowe!!!
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • marter7 03.12.10, 16:53
    Odpowiedź niby błyskotliwa, a myślenia w niej za grosz.

    A jeśli kierowca nie jest w stanie zahamować na dystansie o 60% dłuższym niż normalnie potrzebny - to może należałoby mu jednak prawo jazdy zabrać.
  • edek40 03.12.10, 16:58
    > A jeśli kierowca nie jest w stanie zahamować na dystansie o 60% dłuższym niż no
    > rmalnie potrzebny - to może należałoby mu jednak prawo jazdy zabrać.

    Przed czy po fakcie zabicia "precyzyjnego" pieszego?
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • marter7 03.12.10, 17:00
    60% margines bezpieczeństwa to dla ciebie "precyzja"?

  • edek40 03.12.10, 17:07
    > 60% margines bezpieczeństwa to dla ciebie "precyzja"?

    Oczywiscie. Ty bierzesz pod uwage "warunki laboratoryjne". Ja zas uwazam, ze na drogach nalezy uwzgledniac znacznie wiecej czynnikow. Wobec tego, ze pieszy ryzykuje nielicho, nawet 200% margines moze byc zbyt maly.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • marter7 03.12.10, 17:14
    Oczywiście, że ryzykuje, ale nie zmienia to tezy postawionej przeze mnie wyżej: jeśli pieszy wszedł na wolny pas, a został potrącony przez samochód na drugim/dalszym, to jest to wina kierowcy.
  • emes-nju 03.12.10, 17:22
    marter7 napisał:

    > Oczywiście, że ryzykuje, ale nie zmienia to tezy postawionej przeze mnie wyżej:
    > jeśli pieszy wszedł na wolny pas, a został potrącony przez samochód na drugim/
    > dalszym, to jest to wina kierowcy.

    Chyba, ze pieszy wyszedl, jak to sadzac ze statystyk policyjnych czesto ma miejsce, bezposrednio zza czegos duzego, zaslaniajacego widocznosc.

    A wracajac do marginesu bezpieczenstwa. Po pierwsze ZADEN czlowiek bez urzadzen pomiarowych nie jest wstanie precyzyjnie ocenic ani odleglosci ani predkosci. Wchodzenie wiec pod jadace auto, bo WYDAJE sie, ze zdarzy sie zatrzymac, moze byc pyrrusowym zwyciestwem - z wygranej sprawy w sadzie beda sie "cieszyc" krewni i znajomi... A po drugie - kierowca, nawet w poblizu przejscia, ma "do zalatwienia" troche wiecej spraw niz JEDEN pieszy. Moze akurat patrzec na druga strone jezdni niz stoi pieszy chcacy wejsc. I juz z wydawaloby sie bezpiecznego dystansu, "ulatnia sie" kilka-kilkanascie metrow... Warto, zeby piesi zdawali sobie sprawe, ze kierowca nie wszystko naraz widzi... Moze tez nie widziec. Nawet na oswietlonej ulicy na ciemno ubrany pieszy jest kiepsko widoczny.

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • marter7 03.12.10, 17:31
    Jeśli masz do czynienia z kierowcą który nie zdążył zareagować na pieszego, idącego z prędkością 5km/h, to sądzisz, że zdąży zareagować na rowerzystę jadącego 25km/h, lub inny samochód jadący 50km/h?

    Jeszcze raz powtórzę: nie dyskutujemy tu o wychodzeniu zza ciężarówki w mgle i śnieżycy prosto pod samochód jadący na autostradzie, tylko o sytuacji, gdy pieszy wkracza na jezdnię, której pierwszy pas jest _wolny_, a zostaje potrącony na drugim, lub dalszym. (jeśli to nadal niejasne, może ktoś inny będzie w stanie wytłumaczyć prostszymi słowami)
  • edek40 03.12.10, 18:04
    > Oczywiście, że ryzykuje, ale nie zmienia to tezy postawionej przeze mnie wyżej:
    > jeśli pieszy wszedł na wolny pas, a został potrącony przez samochód na drugim/
    > dalszym, to jest to wina kierowcy.

    Trzeba przyznac, ze nalezy mu sie nawet medal za bohaterstwo, ktorego przejawem bylo wyegzekwowanie swoich praw nawet za cene zycia. Tepienie bowiem chamstwa kierowcow nie ma ceny.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • jureek 03.12.10, 17:24
    edek40 napisał:

    > Oczywiscie. Ty bierzesz pod uwage "warunki laboratoryjne". Ja zas uwazam, ze na
    > drogach nalezy uwzgledniac znacznie wiecej czynnikow. Wobec tego, ze pieszy ry
    > zykuje nielicho, nawet 200% margines moze byc zbyt maly.

    Już zapomniałeś od czego zaczęła się ta dyskusja? Od tego, że chciałeś wiedzieć, kiedy kierowca ma obowiązek zatrzymania się na przejściu, mimo iż pieszy nie idzie tylko stoi.
    A więc ten pieszy stoi, bo nie jest samobójcą, żeby włazić pod samochód kogoś, kto mimo ciążącego na nim obowiązku nie zatrzymuje się na widok pieszego już znajdującego się na przejściu.
    A drugi obowiązek kierowcy, to zachowanie szczególnej ostrożności przed przejście. Jeżeli zaskakuje go pieszy, który nie wbiegł na przejście, tylko normalnym krokiem doszedł do drugiego pasa, to znaczy, że nie tylko szczególnej ostrożności nie zachował, ale nawet zwykłej tez nie zachował.
    W polskich przepisach kierowcy i tak mają lepiej niż gdzie indziej, bo nie muszą przejmować się pieszymi, którzy czekaja na chodniku, żeby przejść.
    To jeszcze mało? Chyba w d...ach się kierowcom poprzewracało.
    Jura
  • edek40 03.12.10, 18:02
    > A więc ten pieszy stoi, bo nie jest samobójcą,

    Troche mnie uspokoiles.

    > A drugi obowiązek kierowcy, to zachowanie szczególnej ostrożności przed przejśc
    > ie. Jeżeli zaskakuje go pieszy, który nie wbiegł na przejście, tylko normalnym
    > krokiem doszedł do drugiego pasa, to znaczy, że nie tylko szczególnej ostrożnoś
    > ci nie zachował, ale nawet zwykłej tez nie zachował.

    Oj, oj. Zaraz tak mocne slowa. Wystarczy niesterowane przejscie na trzypasmowej ulicy o wielkim natezeniu ruchu. Kazdy wiekszy zaslania znak, ktory jest przeciez tylko po prawej, bo na gorze wychodzi za drogo.

    > W polskich przepisach kierowcy i tak mają lepiej niż gdzie indziej, bo nie musz
    > ą przejmować się pieszymi, którzy czekaja na chodniku, żeby przejść.

    Czego najlepszym swiadectwem jest zalinkowany przez emesa korek oraz wyczyn imc. Galasa na Rondzie Radoslawa, ktory w zamysle mial umozliwic przejazd samochodow przez przejscia okupowane dotychczas przez pieszych. I wszystko to w miejscu, w ktorym piesi maja tak zle, a kierowcy tak dobrze.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • shp80 05.12.10, 12:03
    Czego najlepszym swiadectwem jest zalinkowany przez emesa korek oraz wyczyn imc
    > . Galasa na Rondzie Radoslawa, ktory w zamysle mial umozliwic przejazd samochod
    > ow przez przejscia okupowane dotychczas przez pieszych. I wszystko to w miejscu
    > , w ktorym piesi maja tak zle, a kierowcy tak dobrze.

    Bo do kierowców niektóre fakty najwyraźniej docierają dopiero wtedy, kiedy ma się nad nimi przewagę (może nie wagową, ale liczebną). Pojedynczy pieszy już nie byłby taki przekonywujący..
  • edek40 06.12.10, 10:28
    > Bo do kierowców niektóre fakty najwyraźniej docierają dopiero wtedy, kiedy ma s
    > ię nad nimi przewagę (może nie wagową, ale liczebną). Pojedynczy pieszy już nie
    > byłby taki przekonywujący..

    To nie prawda. Wymienione miejsca charakteryzuja sie tak potokami pieszych, jak i pojedynczymi egzeplarzami, puszczanymi przez tych zlych kierowcow. Jezeli samochod zatrzymuje sie, aby puscic grupe pieszych to ma to sens. Jesli zas kilometrowy korek zatrzymuje sie, bo na jezdnie wchodza pojedynczo piesi raz z jednej, raz z drugiej strony, to chyba cos jest nie tak. Oczywiscie piesi sa slabsza strona na drodze. Sa jednak sytuacje, gdy to oni dyktuja warunki. I to jest miejsce, gdzie potrzebne sa swiatla. Na Rondzie Galasa piesi juz nie blokuja zjezdzajacych samochodow. Zalatwil to za miliony zlotych insz. Galas i teraz glowi sie, jak za kolejne miliony poprawic swoje dzielo. Wjazd na Most Slasko-Dabrowski to wolna amerykanka, w ktorej piesi sa gora, blokujac na dobre 30-40 minut samochody w korku.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • marter7 03.12.10, 17:06
    I celem uzupełnienia - cieszę się, że widzisz potrzebę karania.
    Oczywiście przed, na podstawie Art. 160 KK.
  • edek40 03.12.10, 17:12
    > I celem uzupełnienia - cieszę się, że widzisz potrzebę karania.
    > Oczywiście przed, na podstawie Art. 160 KK.

    Pytanie kto ma to robic. Policja poprawia bezpieczenstwo na froncie walki z przekraczaniem predkosci dozwolonej na ruchliwych wjazdowkach do miast.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • marter7 03.12.10, 17:20
    No właśnie ci, co się obijają. Tak samo uważam, że z powyższego artykułu powinni też ścigać wjeżdżających na skrzyżowanie na czerwonym świetle (którzy oprócz powodowania zagrożenia życia innych pośrednio także powodują większe korki).
  • bimota 04.12.10, 17:09
    > Wymaga glownie wtedy, gdy pieszy jest juz na przejsciu

    Tak jak ustapienie innemu auto, gdy to jest juz na skrzyzowaniu

    Jednak obiegowo powiada sie, ze pieszy ma na p
    > rzejsciu pierwszenstwo

    Obiegowo ? Znaczy kodeks tego nie mowi ?

    > Ktory przepis KD nakazuje zatrzymanie sie, gdy pieszy stoi?

    j. w.

    Twoje geganie w klolko o fotoradarach naprawde jest nudne... Gadaj na temat z laski swojej...

    > A moze nic ma nie robic kierowca TIRa, ktory lusterkiem trepanuje czaszke zbyt
    > blisko idacego pieszego?

    Masz racje... lepiej niech zjedzie na przeciwny pas i skasuje 10 samochodow...

    Powtarzam: pieszy szkodzi glownie sobie, a wy dodajecie do tego rozdmuchana ideologie...

    I nie twierdze, ze jak pieszy wyskoczy zza smietnika prosto pod kola to wina kierwocy, ale jesli stoi przed przejsciem lub sie do niego zbliza to jesli kierwoca sie nie zatrzymuje to wymusza pierwszenstwo.
  • czwarty.wymiar 03.12.10, 13:33
    najlepszygeorge napisał:
    > Akurat większość wypadków spowodowanych jest nadmierną prędkością [...]

    Nie, taka jest najczęściej podawana przyczyna. A wiesz dlaczego? Bo tak jest najłatwiej prawie każdy wypadek "wyjaśnić". I po sprawie.
  • emes-nju 03.12.10, 13:51
    najlepszygeorge napisał:

    > Akurat większość wypadków spowodowanych jest nadmierną prędkością

    Wszystkie wypadki w ruchu sa z powodu "nadmiernej".

    Mam jednak prosbe, bom glupawy. Podaj mi "nienadmierna" na zwyklej szosie poza terenem zabudowanym przy zalozeniach:

    - pora od zmroku do switu (w naszych szerokosciach geograficznych znaczna czesc ludzkiej aktywnosci odbywa sie w tych warunkach)
    - duzy ruch z przeciwka
    - 10-15% samochodow ma prawidlowo ustawione swiatla
    - poprawiajace bezpieczenstwo blyskacze, ktore odwracaja uwage kierowcow od jezdni
    - poprawiajace bezpieczenstwo betonowe budowle w osi jezdni, ktore uniemozliwiaja wykonanie awaryjnych manewrow i zaslaniajace oznakowaniem pieszych chcacych przejsc przez jezdnie
    - nieoswietleni piesi idacy po jezdni i, wbrew przepisom, nieustepujacy samochodom
    - nieoswietleni piesi idacy po jezdni tylem do kierunku, z ktorego nadjezdzaja samochody, a wiec nie ustepujacy, bo nie widzacy komu mieliby ustepowac
    - nieoswietleni pieszy idacy grupka cala szerokoscia pasa ruchu, tylem do kierunku, z ktorego nadjezdzaja samochody, a wiec nieustepujacy, bo nie widzacy komu mieliby ustepowac
    - itd

    Czekam z niecerpliwoscia na podanie "nienadmiernej"!

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • jureek 03.12.10, 14:09
    ... święcie oburzonych tym, jak można zarzucić kierowcom jazdę z nadmierną prędkoscią?
    Bo przecież wszyscy jeżdżą jak aniołki, a te tysiące wyłapywanych przez radary ustawione o 20 km/h więcej od prędkości dopuszczalnej to jakiś antypolski spisek.
    Jura
  • emes-nju 03.12.10, 14:21
    Wina za wypadki z udzialem pieszych rozklada sie po polowie na pieszych i kierowcow. Wydaje mi sie, ze MOZE to oznaczac, ze nawet jezeli zaczniemy wszyscy jezdzic jak aniolki, statystyki i owszem drgna, ale nie jakos znaczaco.

    Chyba, ze potrafisz mi udowodnic, ze jadacy przepisowa 90-tka da sobie rade z zauwazonym w ostatniej chwili w swiatlach mijnia idacym po jezdni pieszym lepiej, niz jadacy lapane juz przez fotoradar 111 km/h. Lepiej, to znaczy na 100%, dzieki przepisowej jezdzie, da rade uniknac smiertlenej dla pieszego kolizji. Bo kierowca unikajac wypadku moze sie zabic. Bo jest chroniony :-P

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • edek40 03.12.10, 14:23
    > ... święcie oburzonych tym, jak można zarzucić kierowcom jazdę z nadmierną pręd
    > koscią?

    Czy to jednak oznacza, ze nalezy zapominac, jak to robi policja i media, o innych wykroczeniach?
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • jureek 03.12.10, 14:25
    edek40 napisał:

    > Czy to jednak oznacza, ze nalezy zapominac, jak to robi policja i media, o inny
    > ch wykroczeniach?

    Nie, to tego nie oznacza.
    Jura
  • edek40 03.12.10, 15:15
    > Nie, to tego nie oznacza.

    Masz inne obserwacje niz ja, czy piszesz swoje pobozne zyczenia?
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • jureek 03.12.10, 15:20
    edek40 napisał:

    > > Nie, to tego nie oznacza.
    >
    > Masz inne obserwacje niz ja, czy piszesz swoje pobozne zyczenia?

    Piszę o tym, co ja myślę. Nie wypowiadam się za innych. Ja nie uważam, że należy zapominać o innych wykroczeniach.
    Jura
  • edek40 03.12.10, 15:30
    > Piszę o tym, co ja myślę. Nie wypowiadam się za innych. Ja nie uważam, że należ
    > y zapominać o innych wykroczeniach.

    To teraz nie masz innego wyjscia. Zdeklarowales sie publicznie i musisz zadzwonic pod 112 i zagadnac milego operatora o to dlaczego w praktyce scigaja tylko predkosc. Jesli bedzie Cie probowal zbyc, ze dzis zlapano 1 goscia, ktory przejechal na czerwonym, natychmiast spytaj ilu zlapano za przekroczenie predkosci. Mozesz nawet posunac sie do tego, bo dociekliwy jestes, aby wydebic od policji jakies statystyki z mandatowania. Chyba w jakies kajety wpisuja ile i za co nalozyli mandatow. To mogloby byc szalenie pouczajace...
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • emes-nju 03.12.10, 15:46
    edek40 napisał:

    > wydebic od policji jakies statystyki z mandatowania. Chyba w jakies kajety wpisuja ile i
    > za co nalozyli mandatow. To mogloby byc szalenie pouczajace...

    Gdzies o tym kiedys bylo... Zdaje sie, ze jakas straz gminna wlepila kilka tys. mandatow za predkosc i 3 (slownie trzy) za inne przewinienia :-) Wszystkie inne! Nie tylko drogowe - rowniez za sprzedaz pietruszki czy szczanie pod plotem.

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • marter7 03.12.10, 18:01
    ale nie myl proszę policji z jakąś tam strażą, tworzoną często tylko i wyłącznie po to, by budżet samorządu lokalnego podreperować (choć i tego nie czynią skutecznie)
  • emes-nju 03.12.10, 18:09
    marter7 napisał:

    > ale nie myl proszę policji z jakąś tam strażą

    Juz wiecej sie nie pomyle! Obiecuje!

    To ostatni raz jak wrzucam cos o zartobliwym wydzwieku na forum :-P

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • zeus_gromowladny 03.12.10, 14:56
    > Ponieważ większość wypadków, powodowanych jest przez to,
    > że spacerowicze chodzą jak im się podoba

    [potrzebne źródło]
  • emes-nju 03.12.10, 15:02
    zeus_gromowladny napisał:

    > > Ponieważ większość wypadków, powodowanych jest przez to,
    > > że spacerowicze chodzą jak im się podoba
    >
    > [potrzebne źródło]

    Zajrzyj do statystyk policyjnych i sprawdz. Po pobieznym przeanalizowaniu rozrzuconych na kilku stronach danych, mozna sie doczytac, ze za ok. polowe zdarzen z udzialem pieszych odpowiadaja piesi.

    LINK

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • jureek 03.12.10, 15:04
    emes-nju napisał:

    > zeus_gromowladny napisał:
    >
    > > > Ponieważ większość wypadków, powodowanych jest przez to,
    > > > że spacerowicze chodzą jak im się podoba
    > >
    > > [potrzebne źródło]
    >
    > Zajrzyj do statystyk policyjnych i sprawdz. Po pobieznym przeanalizowaniu rozrz
    > uconych na kilku stronach danych, mozna sie doczytac, ze za ok. polowe zdarzen
    > z udzialem pieszych odpowiadaja piesi.
    >
    > LINK

    Połowa to większość?
    Jura
  • emes-nju 03.12.10, 15:08
    Jezeli wieksza, to tak ;-P

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • edek40 03.12.10, 15:37
    > Połowa to większość?

    A rowno polowa to dla Ciebie za malo? Czy aby mozna bylo mowic o zlych nawykach niektorych pieszych musialoby to byc np. 3/4?
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • zeus_gromowladny 04.12.10, 11:01
    I tam stoi jak byk -- z winy pieszych: 11.3%
  • sokolasty 03.12.10, 16:14
    torun.gazeta.pl/torun/1,35576,8744147,Czy_kierowca_moze_byc_winny__gdy_pieszy_wszedl_mu.html
    W temacie

    Cycat:
    Zielone światło nie zwalnia kierowcy z obowiązku uważania na drodze - podkreślił toruński sąd, skazując 23-letniego Tomasza K. za śmiertelne potrącenie pieszego, mimo że to on wbiegł mu pod koła


    Tak - na swoją zgubę - zachował się 1 grudnia ub.r. student I roku archeologii UMK Michał L. Chcąc zdążyć z zajęć na tramwaj, zdecydował się przebiec przez Szosę Bydgoską w Toruniu, pomimo czerwonej lampy na sygnalizatorze przy przejściu dla pieszych. Chłopak dostał się pod koła nadjeżdżającego służbowym renault kangoo Tomasza K. i zginął na miejscu.

    - Co do winy studenta nie ma żadnych wątpliwości, jest ewidentna - powiedział sędzia. - Trzeba jednak zadać pytanie: czy kierowca mający zielone światło jest zwolniony z wszelkich obowiązków i odpowiedzialności? Czy może cisnąć pedał gazu do oporu?

    W miejscu, gdzie doszło do wypadku, stoi znak ograniczający prędkość do 70 km na godz.

    - Ale czy to oznacza, że zawsze trzeba jechać tam tak szybko? - zapytał znowu sędzia.

    I odpowiedział: - To byłby absurd. Znak wskazuje jedynie dopuszczalną prędkość maksymalną, którą jednak nie zawsze należy rozwijać. Nie w każdych warunkach, nie o każdej porze i - w końcu - nie przez każdy samochód.


    - 1 grudnia, przy mokrej nawierzchni i dużym natężeniu ruchu była to prędkość niedopuszczalna. Dlatego oskarżony jest w połowie współwinny tego wypadku. Trzeba było jechać 40-50 km na godz., nie więcej - powiedział do niego sędzia.

    Walnął, to winien. Gdyby jechawszy 40-50 kmh walnął, to też byłby winien? Czy też prędkość?


    Żeby nie było:

    23-latek uciekł z miejsca wypadku. Bydgoszczanin otwarcie tego nie przyznał, ale prawdopodobnie zląkł się, że trafi za kraty, bo prowadził wtedy samochód bez uprawnień - prawo jazdy stracił dwa tygodnie wcześniej, gdy na jego koncie uzbierało się 27 punktów karnych (mężczyzna odzyskał dokument krótko po wypadku, zdawszy stosowny egzamin).




    --
    It's never to late to get it back!
    Lester Burnham
  • emes-nju 03.12.10, 16:20
    Kolejny kuriozalny wyrok naszego "wymiaru sprawiedliwosci" :-/

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • emes-nju 03.12.10, 18:35
    Stara wersja:

    Spie sobie jak czlowiek, a tu jakis pijak mi po palcach podeptal.


    Nowa politycznie poprawna wersja:

    Spie sobie jak czlowiek, a tu jakis pirat po mnie przejechal.

    :-P




    Zeby nie bylo watpliwosci - to pasuje do klimatu tego wyroku. W Polsce z powodu stania/lezenia na jezdni ginie ok. 200 osob rocznie. To 1/5 wszystkich zabitych pieszych. Jest to zatem tak nagminne, ze juz niedlugo powinno znalesc "umocowania" w sentencjach wyrokow. Zreszta na tym forum o swojej dlugiej i kosztownej walce o uznanie winy spiacego na jezdni pieszego pisala kiedys jaks dziewczyna...

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • shp80 05.12.10, 12:11
    emes-nju napisał:

    > Kolejny kuriozalny wyrok naszego "wymiaru sprawiedliwosci" :-/

    Kuriozalny? Facet jechał samochodem bez uprawnień, punkty zdobyte zapewne za standardowe rzeczy, a Ty piszesz kuriozalny? Pieszy przecież został uznany winnym. Można gdybać, że gdyby nie biegł na czerwonym, to by żył. Podobnie, jak wtedy, gdyby ten "kierowca" nie jechał samochodem.
  • emes-nju 06.12.10, 10:27
    shp80 napisał:

    > emes-nju napisał:
    >
    > > Kolejny kuriozalny wyrok naszego "wymiaru sprawiedliwosci" :-/
    >
    > Kuriozalny? Facet jechał samochodem bez uprawnień

    Pieszy wbiegl na jezdnie, a jadacy bez uprawnien nie przekroczyl zadnych innych przepisow z wyjatkiem jazdy bez uprawnien.

    Ale wiem. Juz sie nad tym zastanowilem. Po raz kolejny zastosowano ODDZIELENIE ZDARZEN. Wbiegniecie pieszego na czerwonym, to jedno zdarzenie, a nieustapienie mu pierwszenstwa na przejsciu, to drugie :-P

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • shp80 08.12.10, 17:52
    > Pieszy wbiegl na jezdnie, a jadacy bez uprawnien nie przekroczyl zadnych innych
    > przepisow z wyjatkiem jazdy bez uprawnien.

    Właśnie. Nie miał uprawnień, więc powinien jechać co najwyżej taksówką, jako pasażer albo tramwajem..Można powiedzieć, że trafił swój na swego, ale jeśli kierowcy odebrano prawko za pewien styl jazdy, a on i tak siada za kierownicą, to powinien zostać pociągnięty do odpowiedzialności dużo bardziej, niż w innej sytuacji..
  • emes-nju 09.12.10, 12:17
    shp80 napisał:

    > > Pieszy wbiegl na jezdnie, a jadacy bez uprawnien nie przekroczyl zadnych
    > innych
    > > przepisow z wyjatkiem jazdy bez uprawnien.
    >
    > Właśnie. Nie miał uprawnień, więc powinien jechać co najwyżej taksówką

    A jaki wplyw na zaistnienie wypadku wywarlo to, ze koles nie mial PJ?

    Wiesz... Nawet w naszym, najlepszym na swiecie, prawie trzeba udowodnic zwiazek przyczynowo-skutkowy. I, sadzac z uzasadnienia, ktore przeczytalem, sad nie przyczepil sie do braku uprawnien (odebranie uprawnien za przekroczenie liczby punktow nie robi z kierowcy niemoty, ktora nie umie obslugiwac maszyny), a do predkosci i to w sposob calkiem kuriozalny - facet jechal z dopuszczalana predkoscia (moze ciut szybciej - nie do udowodnienia ile naprawde jechal) na zielonym swietle i jest winien kolizji z pieszym wbiegajacym na czerwonym, bo nie jechal znacznie wolniej niz limit predkosci.

    To nawet nie jest kaszana - jakby na 70-tce jechal "sugerowane" przez sedziego 50 km/h i zabil, to tez okazaloby sie, ze jechal za szybko; zapewne gdyby kierowca sie zatrzymal, a pieszy biegnac smiertelnie wpierd... by sie w niego, to sedzia tez znalazlby powod do uznania kierowcy winnym jakiegos przestepstwa.

    Zeby nie bylo nieporozumien. Nie jestem "pieszozerca". Wyrok skazujacy kierowce mialby pelne uzasadnienie, gdyby ten wjechal na zielonym na pieszego np. schodzacego z przejscia. Ale wjechal na czlowieka, ktory wbiegl mu pod maske... I nawet zwolnienie (na zielonym swietle) do 40 km/h nie musialo uratowac temu pieszemu zycia...

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • edek40 10.12.10, 11:35
    > > Pieszy wbiegl na jezdnie, a jadacy bez uprawnien nie przekroczyl zadnych
    > innych
    > > przepisow z wyjatkiem jazdy bez uprawnien.
    >
    > Właśnie. Nie miał uprawnień, więc powinien jechać co najwyżej taksówką, jako pa
    > sażer albo tramwajem..

    Co za glebia przemyslen. Gosc z jakichs powodow traci prawo jazdy i magicznym sposobem odbierane sa rowniez jego umiejetnosci kierowania pojazdami :)))) Slusznie, powodem zajscia bylo nie to, ze pieszy wbiegl na jezdnie, tylko to, ze po stracie PJ kierowca zapomnial gdzie jest hamulec.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • edek40 03.12.10, 16:27
    LINK

    "Kobieta, która weszła na czerwonym świetle na pasy, została potrącona przez autobus PKS

    Na szczęście kobiecie nic się nie stało; policji oświadczyła, że nie potrzebuje żadnej pomocy - relacjonuje Marcin Włodarski z "Raportu na Gorąco".
    "

    Mam nadzieje, ze poszkodowana obciazy choc sprawce rachunkiem za pranie czy wymiane ubran. Nie mozna bowiem godzic sie na to, aby samochody na jezdni zachowywaly sie jak na jedni!!!
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • robertrobert1 03.12.10, 21:26
    Ani mi się śni wkładać bzdurnych kamizelek. PORD dał mi prawo do poruszania się jezdnią więc z tego prawa korzystam w każdej sytuacji i w każdych warunkach pogodowych. Także i teraz podczas obfitych opadów jeżdżę po ulicy a jak komuś się to nie podoba, że niby za wolno to niech pojedzie na autostradę Kraków-Katowice. Tam rowerzysty na pewno nie spotka więc będzie mógł się rozpędzać do woli.
    --
    I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
  • sokolasty 03.12.10, 21:41
    Widzisz, ja też z tego prawa korzystam. Jako szofer, rowermajster i - najrzadziej - jako pieszy. I wiesz co? Będę korzystał z urządzeń ułatwiających przeżycie, takich jak kamizelka czy pas odblaskowy. Bo dzięki temu, że jestem, szoferem, wiem, że ciemno ubrany pieszy w mżystą noc jest widoczny z odległości zasięgu świateł, czyli ok 50m, co przy uwzględnieniu czasu reakcji daje raczej krótką drogę hamowania. Wolę, żeby ktoś zobaczył mnie wcześniej, bo to kwestia MOJEGO bezpieczeństwa.

    A, i jeszcze jedno: kamizelkę zakładam na tułów, więc korona jest bezpieczna na głowie.


    --
    It's never to late to get it back!
    Lester Burnham
  • edek40 04.12.10, 10:23
    > Ani mi się śni wkładać bzdurnych kamizelek. PORD dał mi prawo do poruszania się
    > jezdnią więc z tego prawa korzystam w każdej sytuacji i w każdych warunkach po
    > godowych.

    Bardzo slusznie.

    Proponuje, zanim zaszczycisz grono tych odwaznych, ktorzy polegli na wlasna prosbe, zapoznanie sie z PRoD. Ze szczegolnym uwzglednieniem rozdzialu drugiego. Jak przyswoich, to podziel sie wrazeniami.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • mazda25 04.12.10, 10:58
    "Ani mi sie sni zakladc bzdurnych kamizelek"....czegos tak bzdurnego dawno nie czytalam.Wszystko co sie wiaze z bezpieczenstwem ludzi na drogach lub innych miejscach ma gleboki sens. Szczegolnie w ciemnosci,we mgle i w deszczu piesi sa niewidoczni.Kierowca nawet jadacy powoli i ostroznie ma trudnosci aby takiego czlowieka zauwazyc.Szczegolnie kiedy ma na sobie ciemne ubranie.Zapominamy,ze kierowca to tez czlowiek i moze nie zauwazyc takiego spacerowicza.
    Codziennie ciemnym rankim jezdze do pracy i z przerazeniem obsewuje mlodziez,ktora jezdzi na rowerach do szkoly czesto bez swiatel.Mam ochote wysiasc z samochodu i spytac o przyczyne takiej lekkomyslnosci.Ale dorosli tez nie sa lepsi.Moze gdyby sami wsiedli do samochodu i jechali w takich warunkach,to dotarloby do nich dlaczego trzeba zakladac na siebie przynajmniej odblaskowe akcesoria.Przemysl odziezowy juz dawno o nas sie zatroszczyl i szyje kurtki z materialami odblaskowymi.Mozna kupic buty ze swiecacymi sie w nocy podeszwami,lub odblaskowe paski czy,migajace na czerwono broszki itp... Problem widocznosci pieszych na drodze nie dotyczy tylko Polakow,ten problem istnieje na calym swiecie.Mysle,ze nie kara jest tutaj najwazniejsza tylko swiadomosc.Jezeli bedziemy uczyli nasze dzieci od malego aby prawidlowo poruszaly sie na jezdni i byly odpowiednio widoczne,to nie nie bedzie tak duzo wypadkow na drogach.
  • wymiatator1 04.12.10, 11:26
    "Moze gdyby sami wsiedli do samochodu i jechali w takich warunkach,to dotarloby do nich dlaczego trzeba zakladac na siebie przynajmniej odblaskowe akcesoria." - gdy ja zrobiłem prawko i zacząłem jeździć samochodem od razu zrezygnowałem z jazdy rowerem po jezdni, jeśli jest chodnik lub ścieżka rowerowa. Sytuację trzeba ocenić z dwóch punktów widzenia.
    --
    Tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem,
    Polska będzie szambem, a Polak żebrakiem.
  • shp80 05.12.10, 12:21
    wymiatator1 napisał:

    > "Moze gdyby sami wsiedli do samochodu i jechali w takich warunkach,to dotarloby
    > do nich dlaczego trzeba zakladac na siebie przynajmniej odblaskowe akcesoria."
    > - gdy ja zrobiłem prawko i zacząłem jeździć samochodem od razu zrezygnowałem z
    > jazdy rowerem po jezdni, jeśli jest chodnik lub ścieżka rowerowa.

    Znaczy nie dajesz sobie rady z rowerzystami? Może miałeś kiepskiego instruktora? ;)

    > Sytuację trz
    > eba ocenić z dwóch punktów widzenia.

    Ja też oceniam z różnych punktów widzenia. Samochodem jeździ się stosunkowo przyjemnie i bez większego stresu w miejscach, gdzie na rowerze trzeba myśleć za wszystkich innych. Ale to nie oznacza mojej rezygnacji z jazdy po jezdni, a wręcz przeciwnie - staram się omijać rowerem szerokim łukiem wszelkie wyroby ściezkopodobne. To ostatnie miejsce, w którym kierowcy spodziewają się rowerzystów, niestety..
  • kozak-na-koniu 05.12.10, 12:51
    shp80 napisał:

    > Ja też oceniam z różnych punktów widzenia. Samochodem jeździ się stosunkowo prz
    > yjemnie i bez większego stresu w miejscach, gdzie na rowerze trzeba myśleć za w
    > szystkich innych.

    Nie ma przymusu jeżdżenia rowerem tak samo, jak nie ma przymusu jeżdżenia samochodem osobowym, autobusem, pociągiem itd. Masochista?

    Ale to nie oznacza mojej rezygnacji z jazdy po jezdni, a wręc
    > z przeciwnie - staram się omijać rowerem szerokim łukiem wszelkie wyroby ściezk
    > opodobne.

    Takich rowerzystów powinno się bezlitośnie karać. Jezdnia jest dla pojazdów silnikowych, pobocza, chodniki, ścieżki rowerowe itd. są przeznaczone dla innych użytkowników. To, że komuś się nie podoba nawierzchnia czy co tam jeszcze nie uprawnia do panoszenia się w nie swoim środowisku, z którego można korzystać tylko w przypadku braku możliwości korzystania ze środowiska sobie właściwego i pod warunkiem respektowania przepisów oraz pewnych ogólnie przyjętych zasad. Inaczej, będziesz musiał się liczyć z obecnością samochodów, motocykli i pieszych na ścieżkach rowerowych - bo na przykład na jezdni są wertepy a na chodniku tłok albo kałuże.

    To ostatnie miejsce, w którym kierowcy spodziewają się rowerzystów, n
    > iestety..

    Ty nie jesteś normalny. Gdybyś był, zapewne bez trudu byś zauważył że tak jednych jak drugich używają ludzie...
    --
    "I do tego tez się bedziesz musiał przyzwyczaić . Ja Ci to mówię a jak ja coś mówie to tak prędzej czy później będzie."
    (habudzik/Poll, 26.06.09, 16:12)
  • jureek 05.12.10, 13:24
    kozak-na-koniu napisał:

    > warunkiem respektowania przepisów oraz pewnych ogólnie przyjętych zasad. Inacz
    > ej, będziesz musiał się liczyć z obecnością samochodów, motocykli i pieszych na
    > ścieżkach rowerowych - bo na przykład na jezdni są wertepy a na chodniku tłok
    > albo kałuże.

    Przecież taka jest rzeczywistość. Znajdziesz wielokrotnie więcej samochodów na chodnikach i drogach rowerowych, niż rowerzystów, czy pieszych na jezdni.
    Jura
  • kozak-na-koniu 05.12.10, 13:53
    jureek napisał:

    > Przecież taka jest rzeczywistość. Znajdziesz wielokrotnie więcej samochodów na
    > chodnikach i drogach rowerowych, niż rowerzystów, czy pieszych na jezdni.

    Tak piszą w niemieckich gazetach? No cóż, będę musiał uwierzyć na słowo... Z moich naocznych obserwacji bowiem wynika coś wręcz przeciwnego, pomijam obstawione samochodami osiedlowe alejki, zablokowane drogi pożarowe i ewakuacyjne itd., bo to jest wciąż nierozwiązalna plaga. Poza tym, na drogach widuję także kompletnie nieoświetlone po zmroku furmanki, które szczególnie w okresie jesienno - zimowo - wiosennym także uważam za utrapienie ale cóż, widocznie mam wzrokowe omamy...:D
    --
    "transport z Bretanii do Tuluzy odbywa sie droga morsko-kanałową właśnie z braku możliwości połączenia drogowego."
    (habudzik/Poll, 19.02.08, 10:05)
  • jureek 05.12.10, 13:59
    kozak-na-koniu napisał:

    > Tak piszą w niemieckich gazetach?

    Nie potrafisz rozmawiać normalnie bez chamskich osobistych wycieczek?

    > No cóż, będę musiał uwierzyć na słowo... Z mo
    > ich naocznych obserwacji bowiem wynika coś wręcz przeciwnego, pomijam obstawion
    > e samochodami osiedlowe alejki, zablokowane drogi pożarowe i ewakuacyjne itd.,
    > bo to jest wciąż nierozwiązalna plaga.

    No tak, jak wyłączysz tych którzy są plagą, to rzeczywiście nie jest źle :)
    A jak wyłączysz rowerzystów jeżdżących na dwóch kółkach, to prawie wcale nie będziesz widział takich na jezdni.
    Jura
  • kozak-na-koniu 05.12.10, 15:32
    jureek napisał:

    > Nie potrafisz rozmawiać normalnie bez chamskich osobistych wycieczek?

    Jeśli nie potrafisz odróżnić chamstwa od kpiny, to jest twój problem - nie mój.

    > A jak wyłączysz rowerzystów jeżdżących na dwóch kółkach, to prawie wcale nie bę
    > dziesz widział takich na jezdni.

    Widzisz, ja w odróżnienieu od ciebie mieszkam w Polsce, codziennie obracam się w tak zwanej "Polsce powiatowej" i sporo tam jeżdżę - najczęściej po lokalnych drogach i samochodem, gdyż do pracy mam 20 kilometrów tam i 20 z powrotem, w pracy także dość często muszę jeździć na różne takie tam czynności, poza tym czasami robię większe zakupy, mam do przewiezienia jakieś ciężkie i niewygodne przedmioty, psa... Roweru używam raczej dla przyjemności cazasem wygody, w sprzyjających warunkach. Słowem, samochód jest dla mnie, jak dla milionów innych osób narzędziem codziennego użutku. Nie są dla mnie problemem rowerzyści jeżdżący na jednym kółku (po co to chamstwo i osobiste wycieczki?:P), są natomiast problemem osobnicy kompletnie niewidoczni po zmroku, niezważający na sytuację na drodze, zachowujący się nieobliczalnie i nieprzewidywalnie, piesi chodzący po jezdni mimo, że obok jest wygodny chodnik... W odróżnieniu od ciebie, widuję takich często, powiem nawet że codziennie i nic na to nie poradzę. Takie życie. I nie czytaj mi po raz n-ty gazet, że takie rzeczy przeszkadzają wyłącznie "miszczom" (wiem, że tacy też bywają, ale to jest raczej margines i tacy bywają wszędzie), że trzeba zwolnić oraz innych pierdół oraz dyrdymałów, bo to jest czystej wody demagogia oraz teoratyzowanie osoby kompletnie niezorientowanej w omawianym temacie lub mówiącej o innych sprawach w innym języku.:P
    --
    "Jeśli wiec pisze że raport KE mówi że jestesmy njagorszymi kierowcami w Europie(poza slamsem europejskim ) to mam na to dowód."
    (habudzik/Poll, 31.10.07, 11:36)
  • shp80 06.12.10, 09:17
    kozak-na-koniu napisał:

    > Nie ma przymusu jeżdżenia rowerem tak samo, jak nie ma przymusu jeżdżenia samoc
    > hodem osobowym, autobusem, pociągiem itd. Masochista?

    Nie. Rower, mimo wszystko, daje mi większe poczucie wolności i niezależności, niż samochód w zakorkowanym mieście.

    > Ale to nie oznacza mojej rezygnacji z jazdy po jezdni, a wręc
    > > z przeciwnie - staram się omijać rowerem szerokim łukiem wszelkie wyroby
    > ściezk
    > > opodobne.
    >
    > Takich rowerzystów powinno się bezlitośnie karać.

    Proszę bardzo. Zwłaszcza teraz, kiedy na ściezkach są zaspy śniegu.

    >Jezdnia jest dla pojazdów sil
    > nikowych,

    Kto cię tak okłamał?

    >pobocza, chodniki, ścieżki rowerowe itd. są przeznaczone dla innych u
    > żytkowników.

    Z moich obserwacji wynika, że 2/3 miejsca na chodnikach z reguły zajmują samochody. A ścieżki rowerowe (bo drogami tego nazwać nie można) powstały do tej pory tylko dlatego, że tak jest trendy, bez wgląd na to, jakie faktyczne (nie)bezpieczeństwo one zapewniają.

    > To, że komuś się nie podoba nawierzchnia czy co tam jeszcze nie up
    > rawnia do panoszenia się w nie swoim środowisku, z którego można korzystać tylk
    > o w przypadku braku możliwości korzystania ze środowiska sobie właściwego

    Nie napisałem, ze ścieżek w ogóle nie korzystam. Nie pakuję się na nie, gdy to zazwyczaj oznacza np. łamanie innych przepisów, przejazd po trawie, po chodniku, przez podwójną ciągłą albo gdy ścieżki są zastawione przez samochody.

    > i pod
    > warunkiem respektowania przepisów oraz pewnych ogólnie przyjętych zasad. Inacz
    > ej, będziesz musiał się liczyć z obecnością samochodów, motocykli i pieszych na
    > ścieżkach rowerowych - bo na przykład na jezdni są wertepy a na chodniku tłok
    > albo kałuże.

    Ależ ja rozumiem pieszych, którzy pojawiają się na drodze dla rowerów, gdy obok jest dziurawy chodnik, czy kałuża. A jeśli chodzi o pozostałych - jak dla mnie kierowcy mogą sobie zostać na tych ścieżkach, jeśli uważają, że są takie dobre, ale niech przy okazji uwolnią jezdnie.

    Zrozum, że u nas infrastruktura rowerowa w wielu przypadkach budowana jest tylko dlatego, że tak jest trendy lub celem wywalenia rowerzystów z jezdni, pomimo tego, że często taki zabieg wręcz zwiększa ryzyko wypadków z udziałem rowerzystów (hint: większość wypadków z ich udziałem to zderzenia boczne, a nie najechanie na rowerzystę np. w czasie wyprzedzania, co w miastach jest na poziomie kilku procent).

    > To ostatnie miejsce, w którym kierowcy spodziewają się rowerzystów, n
    > > iestety..
    >
    > Ty nie jesteś normalny.

    Zrób sobie kiedyś test, człowieczku na koniu, jadąc rowerem raz jezdnią, a raz ścieżynką niby rowerową, poprzecinaną licznymi wyjazdami z posesji, drogami podporządkowanymi itp.. I zrób sobie podobny test np. w Niemczech. Nie wystarczy sama budowa infrastruktury, kopiowanie innych, gdy zachowania i przepisy pozostają takie, jak do tej pory. Kierowcy (ludzie kierujący samochodami), wyjeżdżając z posesji, najczęściej zatrzymują się dopiero na wysokości jezdni, nie bacząc na to, że stanęli w poprzek drogi rowerowej i tarasują drogę rowerzystom. Taki widok to chleb powszedni, a nie wyjątki. Moje, dla ciebie niezrozumiałe zachowania, wynikają właśnie z powodu ignorowania mnie na ścieżkach przez takich ludzi. Większość kolizji, które miałem (a miałem ich znacznie mniej, niż mógłbym mieć), miały miejsce właśnie na ścieżkach rowerowych w sytuacjach, kiedy na jezdni było to dużo mniej prawdopodobne. Pieszego nigdy żadnego nie potrąciłem tak BTW..
  • wymiatator1 04.12.10, 11:18
    "Ani mi się śni wkładać bzdurnych kamizelek" -
    - zacytuję filmik z YT: "niech ginie!".

    Jeśli idiota chce ryzykować życiem, aby sobie (bo na pewno nie innym) udowodnić, że jest równoprawnym użytkownikiem drogi - jego sprawa. Tylko niech nie zapomina, że nie ma dookoła siebie tony stali tak jak kierowcy aut.

    --
    Tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem,
    Polska będzie szambem, a Polak żebrakiem.
  • nikodem_73 04.12.10, 16:15
    Dokładnie tak! "Chcącemu nie dzieje się krzywda". Jeżeli chłopak chce pomykać rowerem bez odblasków? Jego sprawa. Ja tam bym jeszcze zlikwidował nakaz wkładania kasków na motorach i zapinania pasów bezpieczeństwa. Niech idioci giną.

    --
    Każdej akcji towarzyszy jej równy i skierowany przeciwnie program rządowy.
  • seashark 04.12.10, 13:18
    Dokładnie tak jak pisze autor postu - piesi robia to co chca, przebiegaja przez ulice w nocy, zupelnie nieoznakowani. Nie daja drogowcom szans na reakcje.
  • nikodem_73 04.12.10, 16:09
    No brak reakcji drogowców tłumaczy nieodśnieżone ulice :D

    --
    Kto wie gdyby nas lepiej i piękniej kuszono...
  • howard.jones 04.12.10, 17:53
    weź koło i walnij się w czoło!!
  • shp80 05.12.10, 11:03
    aneczek9 napisała:

    > Nie będę się rozdrabniać Tylko napiszę wprost! Jeżeli nie stać państwa na budow
    > ę ścieżek rowerowych to niech chociaż wprowadzi przepis, żeby piesi i rowerzyśc
    > i obowiązkowo zakładali kamizelki odblaskowe

    Pamiętaj, że Ty też stajesz się pieszą po wyjściu z samochodu. Obowiązkowo więc kamizeleczka :)
  • aazz91060 06.12.10, 04:45
    Kamizelki srelki, sciezki, prawa strona, lewa strona, zakazac, pozwolic, itd. Ludzie! a gdzie ROZUM?. Jak ktos jest debilem, czy to kierowca, czy pieszy, to mu nic nie pomoze. Rodzice i szkola, powinny wpajac od dziecka, zasady bezpiecznego poruszania sie po drogach. Tyle.
  • emes-nju 06.12.10, 10:36
    shp80 napisał:

    > Pamiętaj, że Ty też stajesz się pieszą po wyjściu z samochodu. Obowiązkowo więc
    > kamizeleczka :)

    Zdziwilbys sie jak duzo samochodow ma na wyposazeniu kamizelke odblaskowa. I bywaja one nawet uzywane! Bo kierowcy wiedza dlaczego warto. A piesi nie, bo nikt im nigdy nie powiedzial, ze to, ze oni widza z kilkuset metrow swiatla samochodu nie znaczy, ze kierowca tego samochodu ich widzi.

    Skutki widzac. Ale zbyt czesto dopiero jak leza pod czarnym workiem. Bo w pozycji wertykalnej widac nie bylo... :-/

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • shp80 06.12.10, 16:33
    emes-nju napisał:

    > Zdziwilbys sie jak duzo samochodow ma na wyposazeniu kamizelke odblaskowa.

    Nie dziwię się, bo stosunkowo często je widuję.

    > I by
    > waja one nawet uzywane!

    Tak, ale nie za każdym razem, kiedy kierowca staje się pieszym.

    >Bo kierowcy wiedza dlaczego warto. A piesi nie, bo nikt
    > im nigdy nie powiedzial, ze to, ze oni widza z kilkuset metrow swiatla samocho
    > du nie znaczy, ze kierowca tego samochodu ich widzi.

    To, że wiedza kierowców na temat BRD powinna być (teoretycznie) większa, niż przeciętnej osoby nie posiadającej prawka, nie musisz mi tłumaczyć. Szkoda tylko, że na temacie widoczności się kończy.. Drzew, zwierząt itp, w kamizelki raczej nie ubierzesz. No, ale można jechać tak, jak pokazują znaki i więcej, powierzając swoje życie głupiemu zbiegowi okoliczności, a można też jechać tyle, na ile pozwala zasięg świateł, mając trochę więcej czasu na reakcję..
  • emes-nju 06.12.10, 16:52
    > No, ale można jechać tak, jak pokazują znaki i więcej, powierzając swoje życie głupiemu
    > zbiegowi okoliczności, a można też jechać tyle, na ile pozwala zasięg świateł, mając trochę
    > więcej czasu na reakcję..

    W normalnych warunkach drogowych nie da sie jechac tak, jak piszesz. W nocy zawsze pewien dystans przejezdza sie na slepo. Nawet jak dostosuje swoja predkosc do zasiegu swiatel mijania (nie wiecej jak 50 km/h, a lepiej raczej blizej 40...), to KAZDY mijajacy mnie samochod oslepia mnie na chwile. Nawet jak ma prawidlowo ustawione swiatla (10-15% aut...).

    Mam stawac za kazdym razem jak nie widze nic, poza swiatlami innych aut? Nie rob sobie zartow! Sa drogi, na ktorych ruch jest tak duzy, ze mijam sie z innymi autami kilka razy na minute.

    Dlatego wlasnie tak wazne jest uswiadomienie "miekkim" jak malo widzi kierowca w nocy.

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • shp80 08.12.10, 13:50
    > Mam stawac za kazdym razem jak nie widze nic, poza swiatlami innych aut?

    To, jak jeździsz, to Twoja sprawa, dopóki nie stanie się sprawą kogoś drugiego.

    > Dlatego wlasnie tak wazne jest uswiadomienie "miekkim" jak malo widzi kierowca
    > w nocy.

    Straszny to wynalazek ten samochód - nic z niego nie widać, skręcać się nie da, by ominąć przeszkodę, w miejscu się nie zatrzymuje, jak ktoś wtargnie.. Naprawdę aż tylu jest nawiedzonych, że mimo wszystko nim jeździ? ;)

    Biję o zakład, że wśród tych "miękkich" zdecydowana większość zdaje sobie sprawę, że są właśnie "miętcy" i robi dużo więcej, by nie oberwać od tych "twardszych", którzy w wielu przypadkach wykorzystują po prostu swoją przewagę wobec "miękkich", że są właśnie "twardsi"..
  • edek40 08.12.10, 14:02
    > Biję o zakład, że wśród tych "miękkich" zdecydowana większość zdaje sobie spraw
    > ę, że są właśnie "miętcy" i robi dużo więcej, by nie oberwać od tych "twardszyc
    > h", którzy w wielu przypadkach wykorzystują po prostu swoją przewagę wobec "mię
    > kkich", że są właśnie "twardsi"..

    O ile pamietam liczby, to w czasie ostatniego Swieta Zmarlych (bardzo adekwatna nazwa w odniesieniu do naszych drog) zginelo 29 osob. Z tego 20 osob to byli piesi, z ktorych z kolei wiekszosc zginela poza obszarem zabudowanym idac badz przechodzac przez jezdnie. Oj dbaja o siebie. Na pewno zakladaja szalik, aby nie dostac zapalenia migdalkow. Nie zakladaja wiec zadnych odblaskow, bo to nie szkodzi im na zatoki.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • emes-nju 08.12.10, 14:11
    shp80 napisał:

    > Biję o zakład, że wśród tych "miękkich" zdecydowana większość zdaje sobie
    > sprawę, że są właśnie "miętcy" i robi dużo więcej, by nie oberwać od tych
    > "twardszych"

    Przegrales.

    Praktycznie kazda moja nocna jazda pozamiejska, to "incydenty" z zamaskowanymi pieszymi idacymi tak, jakby nie zdawali sobie sprawy ze swojej "miekkosci". Choc przeczy to rachunkowi prawdopodobienstwa, wiekszosc mijanych przeze mnie pieszych idzie po niewlasciwej stronie jezdni (nie widza nadjezdzajacych aut!). Byc moze wydaje im sie, ze prawidlowo jest isc tak samo, jak jada samochody.

    > którzy w wielu przypadkach wykorzystują po prostu swoją przewagę wobec
    > "miękkich", że są właśnie "twardsi"..

    Przewaga wynika z praw fizyki, a nie z checi wymuszenia czegos na kims. Fakt istnienia praw fizyki znajduje zreszta swoje odzwierciedlenie w prawach i obwiazkach roznych uzytkownikow drog. Ja mam "dostosowac" (choc w praktyce to NIC nie znaczy), a pieszy, jezeli idzie po jezdni (miazdzaca wiekszosc potracen odbywa sie na jezdni!), ma obowiazek isc tak, zeby mnie widziec i ma obowiazek mi ustepowac.

    Gdyby piesi zechcieli sie do tego stosowac, liczba potraconych spadlaby zdecydowanie bardziej, niz jak by kierowcy "dostosowali". Bo "dostosowanie", jak juz napisalem, NIC nie znaczy ---> NIKT nie potrafi mi podac NAPRAWDE bezpiecznej predkosci przy zalozeniu, ze nieoswietleni piesi laza po jezdni i nie ustepuja samochodom, a wiekszosc aut ma zle ustawione swiatla i oslepia - przypuszczam, ze niechec do podawania predkosci bezpiecznej wynika z tego, ze takiej nie ma... Nikt nie moze dac gwarancji, ze jakakolwiek predkosc da gwarancje, ze nie potraci sie pieszego idacego po jezdni. A zejscie pieszego z jezdni na widok samochodu da gwarancje, ze nie dojdzie do potracenia na jezdni...

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • jureek 08.12.10, 15:12
    emes-nju napisał:

    > NIKT nie potrafi mi podac NAPRAWDE bezpieczne
    > j predkosci przy zalozeniu, ze nieoswietleni piesi laza po jezdni i nie ustepuj
    > a samochodom, a wiekszosc aut ma zle ustawione swiatla i oslepia - przypuszczam
    > , ze niechec do podawania predkosci bezpiecznej wynika z tego, ze takiej nie ma

    Nie. Niechęć wynika z tego, że Ty taką prędkość traktujesz od razu jak gwarancję, a gwarancji rzeczywiście nie ma.
    Ja podawałem i co z tego wyniknęło? Przepychanki słowne, że tak jeździć się nie da, dyskusje o gospodarce narodowej itd. itp.

    > ... Nikt nie moze dac gwarancji, ze jakakolwiek predkosc da gwarancje, ze nie p
    > otraci sie pieszego idacego po jezdni. A zejscie pieszego z jezdni na widok sam
    > ochodu da gwarancje, ze nie dojdzie do potracenia na jezdni...

    Jest mi jako pieszemu dokładnie obojetne, czy zostanę potrącony na jezdni, czy na poboczu. Pisałem już na tym forum jak niedawno szedłem sobie prawidłowo lewą stroną i poboczem, a i tak o mało nie trącił mnie lusterkiem dostawczak, który pojawił się z tyłu, bo wyprzedzał. Oślepiony chyba nie był, bo stało się to w słoneczny dzień około godziny 11. Czy z tego, że nawet chodzenie poboczem i po właściwej stronie nie jest gwarancją uniknięcia potrącenia wynika, że można sobie takie zachowanie darować?
    Bo taki jest ton wypowiedzi, jesli chodzi o prędkość bezpieczną, że skoro nie ma prędkości gwarantującej uniknięcie najechania na pieszego, to nie ma sensu o tym gadać.
    Jura
  • edek40 08.12.10, 15:22
    > Jest mi jako pieszemu dokładnie obojetne, czy zostanę potrącony na jezdni, czy
    > na poboczu. Pisałem już na tym forum jak niedawno szedłem sobie prawidłowo lewą
    > stroną i poboczem, a i tak o mało nie trącił mnie lusterkiem dostawczak, który
    > pojawił się z tyłu, bo wyprzedzał. Oślepiony chyba nie był, bo stało się to w
    > słoneczny dzień około godziny 11.

    Ale musisz przyznac, ze to iz znajdowales sie na poboczu moglo miec wplyw na zachowanie zycia?

    Naturalne jest to, ze "zachowanie" przez kierowce niczego nie gwarantuje. Natomiast "niezachowanie" przez pieszego to po prostu proszenie sie o smierc. I tu, Jura, jest sedno problemu.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • jureek 08.12.10, 15:29
    edek40 napisał:

    > Ale musisz przyznac, ze to iz znajdowales sie na poboczu moglo miec wplyw na za
    > chowanie zycia?

    Oczywiście, dlatego nikogo nie namawiam do chodzenia po jezdni, ani nie piszę, że nie ma to znaczenia.
    Natomiast cały czas czytam, że bez znaczenia jest predkość.

    > Naturalne jest to, ze "zachowanie" przez kierowce niczego nie gwarantuje. Natom
    > iast "niezachowanie" przez pieszego to po prostu proszenie sie o smierc.

    Tak samo jak jazda dziewięćdziesiątką, gdy jest się oslepionym, jest proszeniem się o wypadek.
    Jura
  • edek40 08.12.10, 15:36
    > Natomiast cały czas czytam, że bez znaczenia jest predkość.

    Nie jest bez znaczenia, choc w Polse przecenia sie jej wplyw na bezpiecznestwo pieszych robiacych wszystko, aby dostac sie pod kola auta.

    > Tak samo jak jazda dziewięćdziesiątką, gdy jest się oslepionym, jest proszeniem
    > się o wypadek.

    Dlatego, ze ten olepiony moze wpakowac sie w tym momencie w nieoswietlonego pieszego/rowerzyste? Nie jezdze z takimi predkosciami po nocy. I co z tego? I tak trafilem pieszego.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • jureek 08.12.10, 17:36
    edek40 napisał:

    > Nie jest bez znaczenia, choc w Polse przecenia sie jej wplyw na bezpiecznestwo
    > pieszych robiacych wszystko, aby dostac sie pod kola auta.

    I to jest właśnie demagogia. Może piesi wielu rzeczy nie robią, żeby uniknąć wypadku, ale gadanie, że robią wszystko, żeby auto ich przejechało jest demagogiczną przesadą. Nawet autentyczni samobójcy bardzo rzadko wybierają ten rodzaj śmierci.
    Pamiętam jak się oburzałeś o brak respektu dla powagi śmierci po wypadku Zientarskiego, ale robienie sobie podsmiechujków z wielu anonimowych pieszych ofiar jest OK?

    > Dlatego, ze ten olepiony moze wpakowac sie w tym momencie w nieoswietlonego pie
    > szego/rowerzyste?

    Nie tylko. Gdy jesteś oślepiony możesz też wypaść z pasa ruchu, czy nie zauważyć innej przeszkody na jezdni.

    > Nie jezdze z takimi predkosciami po nocy. I co z tego? I tak
    > trafilem pieszego.

    Ja trafiłem lusterkiem pieszego, gdy jechałem nie szybciej niż 20 km/h w śnieżycy, ale nie wyciągam z tego wniosku, że zwolnienie, gdy się gorzej widzi, niewiele daje.
    Jura
  • edek40 09.12.10, 11:52
    > I to jest właśnie demagogia. Może piesi wielu rzeczy nie robią, żeby uniknąć wy
    > padku, ale gadanie, że robią wszystko, żeby auto ich przejechało jest demagogic
    > zną przesadą.

    Bez watpienia. Nalezalo napisac, ze bardzo wielu pieszych absolutnie nie zadaje sobie trudu, aby uniknac wypadku. Najmniejszego. Teraz to juz nie demagogia?

    > Pamiętam jak się oburzałeś o brak respektu dla powagi śmierci po wypadku Zienta
    > rskiego, ale robienie sobie podsmiechujków z wielu anonimowych pieszych ofiar j
    > est OK?

    Tu raczej mialem na mysli ferowanie wyrokow. Czym innym jest bowiem ocenianie kto prowadzil na podstawie powszechnej znajomosci postaci, a czym innym komentowanie zachowania zasadniczej wiekszosci pieszych na naszych szosach.

    > Nie tylko. Gdy jesteś oślepiony możesz też wypaść z pasa ruchu, czy nie zauważy
    > ć innej przeszkody na jezdni.

    Tylko takie zdarzenie rzadziej prowadzi do smierci. A wywalenie w miekkiego raczej tak.

    > Ja trafiłem lusterkiem pieszego, gdy jechałem nie szybciej niż 20 km/h w śnieży
    > cy, ale nie wyciągam z tego wniosku, że zwolnienie, gdy się gorzej widzi, niewi
    > ele daje.

    I na szosach w Polsce zwalniasz do 20 km/h?
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • emes-nju 08.12.10, 21:16
    jureek napisał:

    > Pisałem już na tym forum jak niedawno szedłem sobie prawidłowo lewą
    > stroną i poboczem, a i tak o mało nie trącił mnie lusterkiem dostawczak, który
    > pojawił się z tyłu, bo wyprzedzał.

    To faktycznie przemawia przeciwko chodzeniu po poboczu!

    Gdybys w opisanej sytuacji szedl, jak normalny polski pieszy, jezdnia, to nie rozmawialibysmy o tym, ze "o malo nie tracil Cie lusterkiem dostawczak". Najprawdopodobniej w ogole bysmy nie rozmawiali... :-P

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • jureek 08.12.10, 22:48
    emes-nju napisał:

    > jureek napisał:
    >
    > > Pisałem już na tym forum jak niedawno szedłem sobie prawidłowo lewą
    > > stroną i poboczem, a i tak o mało nie trącił mnie lusterkiem dostawczak,
    > który
    > > pojawił się z tyłu, bo wyprzedzał.
    >
    > To faktycznie przemawia przeciwko chodzeniu po poboczu!

    Nic nie zrozumiałeś. O to chodzi, że nie przemawia to wcale przeciw chodzeniu po poboczu, tak samo jak przeciw zmniejszeniu prędkości przy gorszej widoczności nie przemawia to, że mimo zmniejszenia prędkości ktoś kogoś o mało nie potrącił.
    Po prostu nie nie ma gwarancji, ale mimo braku gwarancji warto zmniejszyć prawdopodobieństwo wypadku.
    Idąc poboczem nie mam gwarancji, że nikt mnie tam nie najedzie, ale i tak warto chodzić poboczem, bo dzięki temu prawdopodobieństwo najechania jest mniejsze.
    Zwalniając, gdy muszę przełączyć na krótkie, też nie mam gwarancji, że zapewni mi to nienajechanie na pieszego, czy inną przeszkodę, ale i tak warto zwolnić, bo dzięki temu prawdopodobieństwo wypadku jest mniejsze.
    Gdy idę pieszo, nie mam wpływu na to, z jaką szybkością pojadą samochody, więc robię dla uniknięcia wypadku to, co jako pieszy mogę zrobić - czyli schodzę im z jezdni.
    A gdy jadę samochodem, to też nie mam wpływu na to, jak będą zachowywać się piesi, więc robię to, co mogę zrobic jako kierowca dla uniknięcia wypadku.
    Jura
  • edek40 09.12.10, 12:26
    > Po prostu nie nie ma gwarancji, ale mimo braku gwarancji warto zmniejszyć prawd
    > opodobieństwo wypadku.

    Opisany przez Ciebie przypadek trepanacji na poboczu traktowalbym jak wyjatek i pomijalny w ogole wypadkow fakt.

    Zgodzilismy sie, ze fakt zmniejszenia predkosci samochodu nie gwarantuje pieszemu, ze uniknie najechania. Wypowiedz sie wiec jaki wplyw na poprawe bezpiecznestwa pieszych moze miec unikanie chodzenia po jezdni oraz trzymanie sie wlasciwej strony. Niech Twoj przyklad trepanacji stanowi 0,000006% ogolu wypadkow z pieszymi na szosie. Co z pozostalymi? Dlaczego taki nacisk kladziesz na zachowanie kierowcy, choc zgadzasz sie, ze w sumie ma niewielki wplyw na zaistnienie sytuacji ekstremalnej i moze co najwyzej minimalizowac skutki. Co z samymi zainteresowanymi? Uwazasz, ze nie ma co apelowac do ich swiadomosci, skoro wszyscy kierowcy zwolnia i pieszy bedzie ryzykowal co najwyzej solidnego siniaka i porwane ubranie?
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • jureek 09.12.10, 14:08
    edek40 napisał:

    > Zgodzilismy sie, ze fakt zmniejszenia predkosci samochodu nie gwarantuje piesze
    > mu, ze uniknie najechania. Wypowiedz sie wiec jaki wplyw na poprawe bezpiecznes
    > twa pieszych moze miec unikanie chodzenia po jezdni oraz trzymanie sie wlasciwe
    > j strony.

    Proszę bardzo, wypowiadam się:
    Nie raz już pisałem, że będzie to miało wpływ bardzo pozytywny.
    Jura
  • edek40 09.12.10, 14:11
    > Nie raz już pisałem, że będzie to miało wpływ bardzo pozytywny.

    Ja od siebie dodam, nie zapominajac o wlasciwym zachowaniu kierowcow, jedyny naprawde skuteczny.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • jureek 09.12.10, 14:55
    edek40 napisał:

    > > Nie raz już pisałem, że będzie to miało wpływ bardzo pozytywny.
    >
    > Ja od siebie dodam, nie zapominajac o wlasciwym zachowaniu kierowcow, jedyny na
    > prawde skuteczny.

    I po co ten dodatek? Co on wnosi dla zwiększenia bezpieczeństwa? Myślisz, że czytelnicy tego forum w większości poruszają się pieszo od wioski do wioski, czy jednak przemierzają te drogi poza terenem zabudowanym raczej siedząc za kierownicą? Co takiemu czytelnikowi daje praktycznie informacja, że od nich niewiele zależy, bo jedyny skuteczny sposób to poubieranie pieszych w kamizelki? Chyba tylko tyle, że co głupszy pomyśli sobie, że skoro ode mnie tak niewiele zależy, to co tam będę zwalniał, gdy nie widzę wystarczająco daleko. O to Ci chodzi?
    Jura
  • edek40 09.12.10, 16:03
    > I po co ten dodatek? Co on wnosi dla zwiększenia bezpieczeństwa? Myślisz, że cz
    > ytelnicy tego forum w większości poruszają się pieszo od wioski do wioski, czy
    > jednak przemierzają te drogi poza terenem zabudowanym raczej siedząc za kierown
    > icą? Co takiemu czytelnikowi daje praktycznie informacja, że od nich niewiele z
    > ależy, bo jedyny skuteczny sposób to poubieranie pieszych w kamizelki? Chyba ty
    > lko tyle, że co głupszy pomyśli sobie, że skoro ode mnie tak niewiele zależy, t
    > o co tam będę zwalniał, gdy nie widzę wystarczająco daleko. O to Ci chodzi?

    Oczywiscie. Zawsze masz silne podejrzenia, ze mam ochote usprawiedliwiac moja sklonnosc do jazdy ile fabryka dala? To forum traktuje o bezpiecznestwie na drodze. Moga tu pisac kierowcy, lotnicy, rowerzysci, traktorzysci i.... piesi. Jesli wiec choc jeden pieszy przeczyta konkluzje, ze wlasciwe zachowanie kierowcy ma zdecydowanie mniejszy wplyw na jego bezpiecznestwo niz wlasciwe zachowanie jego samego to juz jest cos. Moze powie komus innemu. A moze przeczyta to ktos z Interii i rozpocznie powazna walke o poprawe bezpiecznestwa pieszych w wykonaniu samych pieszych.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • shp80 08.12.10, 13:55
    > Mam stawac za kazdym razem jak nie widze nic, poza swiatlami innych aut?

    To, jak jeździsz, to Twoja sprawa, dopóki nie stanie się sprawą kogoś drugiego.

    > Dlatego wlasnie tak wazne jest uswiadomienie "miekkim" jak malo widzi kierowca
    > w nocy.

    Straszny to wynalazek ten samochód - nic z niego nie widać, skręcać się nie da, by ominąć przeszkodę, w miejscu się nie zatrzymuje, jak ktoś wtargnie.. Naprawdę aż tylu jest nawiedzonych, że mimo wszystko nim jeździ? ;)

    Biję o zakład, że wśród tych "miękkich" zdecydowana większość zdaje sobie sprawę, że są właśnie "miętcy" i robi dużo więcej, by nie oberwać od tych "twardszych", którzy w wielu przypadkach wykorzystują po prostu swoją przewagę wobec "miękkich", że są właśnie "twardsi"..
  • shp80 08.12.10, 15:38
    > > Mam stawac za kazdym razem jak nie widze nic, poza swiatlami innych aut?
    >
    > To, jak jeździsz, to Twoja sprawa, dopóki nie stanie się sprawą kogoś drugiego.

    Bo w sytuacji, kiedy czegoś nie widzisz, możesz trafić na coś takiego... :

    wiadomosci.onet.pl/regionalne/slask/gigantyczny-karambol-zderzylo-sie-kilkadziesiat-sa,1,4019249,region-wiadomosc.html



  • edek40 08.12.10, 15:46
    > Bo w sytuacji, kiedy czegoś nie widzisz, możesz trafić na coś takiego... :

    Ale masz swiadomosc, ze we mgle widzisz naprawde bardzo malo. Jesli wiec zastosujesz sie do tezy "nie widze nie jade" masz nieomal 100% gwarancji, ze to Ty bedziesz pierwszym pojazdem w karambolu.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • shp80 08.12.10, 17:46
    edek40 napisał:

    > > Bo w sytuacji, kiedy czegoś nie widzisz, możesz trafić na coś takiego...
    > :
    >
    > Ale masz swiadomosc, ze we mgle widzisz naprawde bardzo malo. Jesli wiec zastos
    > ujesz sie do tezy "nie widze nie jade" masz nieomal 100% gwarancji, ze to Ty be
    > dziesz pierwszym pojazdem w karambolu.

    Ale to tylko potwierdza tezę, że jazda na ślepo jest głupia i nieodpowiedzialna. Ile to razy pokazywano już takie obrazki z karambolami we mgle? Ale ludzie się niczego nie potrafią nauczyć.. Tutaj aż blisko 60 kierowców waliło w długą prostą, jadąc po omacku. Chcesz tego, czy nie, podoba Ci się to, czy nie, to bezruch w tym momencie jest czymś bardziej naturalnym, niż ruch i sytuacja, że ktoś lub coś Cię zatrzyma jest dużo bardziej prawdopodobna, niż to, że nie będziesz musiał używać hamulca. Osobiście wolę zakładać, że z nieba spadnie mi fortepian, niż potem zasilić szeregi kandydatów do nagrody Darwina. Nie jest to tak, że twierdzę, że "gdybym wiedział, że się przewrócę, to bym nie wstawał". Staram się po prostu jeździć tak, by mieć możliwie największą szansę na jakiekolwiek działanie. Widać wszystko, jak na dłoni - można przygazować, są jakieś krzaczory przy przejściu dla pieszych, budynek zasłaniający widoczność itp - wolę zwolnić.
  • rekrut1 09.12.10, 10:27
    Tytuł chwytny,zwłaszcza dla kierowców którzy na co dzień doświadczają wolnej amerykanki na jezdni ale oprócz karani (pieszy powinien być traktowany jak każdy uczestnik ruchu)trzeba uczyć !
    - Poruszanie się lewą stroną drogi automatycznie nie zapewnia bezpieczeństwa, lewą stroną poruszamy się dlatego bo widzimy co dzieje się na drodze i razie niebezpieczeństwa zareagować, czego większość pieszych nie czyni(obserwacja własna).
    - Miasta,setki wysepek(azyli)źle oznakowanych.Mam na myśli pasy pomalowane nie tylko na jezdni ale i przez całą szerokość "azylu" co sugeruje "ciągłość" przejścia.
    - Światła,kierowca wie(przynajmniej teoretycznie) że na żółtym świetle nie należy wjeżdżać na skrzyżowanie a pieszy? Wchodzi na przejście w ostatniej chwili świecenia się zielonego po czym majestatycznie kończy spacer na czerwonym(przekonany o swych prawach - też z autopsji)blokując ruch.
    Takich i temu podobnych "błędów" jest znacznie więcej i warto o nich pamiętać.
    Pozdr.
  • edek40 09.12.10, 11:45
    > Ale to tylko potwierdza tezę, że jazda na ślepo jest głupia i nieodpowiedzialna
    > . Ile to razy pokazywano już takie obrazki z karambolami we mgle? Ale ludzie si
    > ę niczego nie potrafią nauczyć.. Tutaj aż blisko 60 kierowców waliło w długą pr
    > ostą, jadąc po omacku. Chcesz tego, czy nie, podoba Ci się to, czy nie, to bezr
    > uch w tym momencie jest czymś bardziej naturalnym

    Bezruch na drodze ekspresowej naturalny???? Ciekawe czy np. niemiecka policja tez proponuje zatrzymanie sie na autostradzie w razie gestej mgly.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • pacanek_ten_prawdziwy 09.12.10, 19:26

    Hallo edku !!!!

    Zadales ciekawe pytanie !!!!
    Naprawde i bez kpin !!!!
    Prosze cie,otworz nowy teamat i zadaj to pytanie naszemu guru - nazimno !!!
    On napewno potrafi na to odpowiedziec !!!!


    Pozdrawiam pacanek
  • aazz91060 11.12.10, 04:00
    Moze jeszcze latarki na czole i w dupie? Nie przesadzaj. To zasrane panstwo ma obowiazek budowania sciezek rowerowych i chodnikow. Placimy na to podatki. Mowa o miescie, bo poza miastem, pozostaje tylko zdrowy rozsadek.
  • edek40 11.12.10, 11:43
    > Moze jeszcze latarki na czole i w dupie? Nie przesadzaj.

    Tez jestem temu przeciwny. Jak ginac to z honorem, a nie zniewolony przez zamordystyczne przepisy! Ide ciemny (chodzi mi rowniez o kolor stroju), po niewlasciwej stronie drogi i ani mi w glowie ustapic autu. Niech kierowca robi co chce. Ja pieszy jestem slabszy wiec nie musze nic robic, aby poprawic swoje bezpieczenstwo. Wszystko musi robic kierowca.

    > To zasrane panstwo ma obowiazek budowania sciezek rowerowych i chodnikow.

    Tia...

    > Placimy na to podatki. Mowa o miescie, bo poza miastem, pozostaje tylko zdrowy rozsadek.

    Podatki placimy rowniez na to, aby moc na dlugich dystansach jezdzic po szosach, na ktorych nie ma nieoswietlonych zawalidrog.

    Jesli chodzi o miasto, to np. u mnie jest chodnik. Z racji luznej zabudowy za zasrany obowiazek panstwo uznalo wybudowanie go tylko po jednej stronie. Musieli wybrac zla, bo piesi walesaja sie z reguly po drugiej stronie. Znaczy sie teraz panstwo ma zasrany obowiazek zbudowac drugi chodnik? Tu na szczescie jest oswietlenie uliczne, wiec latwiej wypatrzec ciemnego.

    Prawdziwe problemy zaczynaja sie tam, gdzie nasze panstwo nie widzi zasranego obowiazku w niczym. To znaczy ani w budowie chodnikow, ani choc w wyegzekwowaniu przepisow KD, ktorych w praktyce musza przestrzegac tylko kierowcy.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • aazz91060 13.12.10, 05:28
    Napisalem, ze poza miastem pozostaje tylko zdrowy rozsadek, czyli takie zachowanie pieszego i kierujacego, aby zminimalizowac mozliwosc wypadku. Pieszy widoczny a kierowca zwalnia. Dotarlo do edka40 ? Uwazam, ze w miescie a szczegolnie na osiedlach to piesi powinni byc uprzywilejowani a nie idioci jezdzacy 90 po uliczkach. Zgadzam sie, ze powinnismy miec mozliwosc, jezdzenia na dlugich dystansach, na ktorych nie ma nieoswietlonych zawalidrog. Tylko jeszcze dlugo nie w tym kraju bo u nas kazda droga musi przechodzic przez najmniejsza wioche. Na objazdy i obwodnice nie ma pieniedzy, bo zasrane panstwo ma w dupie obywateli.I nie pomoze tu zaden KD.
  • edek40 13.12.10, 10:38
    > Napisalem, ze poza miastem pozostaje tylko zdrowy rozsadek, czyli takie zachowa
    > nie pieszego i kierujacego, aby zminimalizowac mozliwosc wypadku. Pieszy widocz
    > ny a kierowca zwalnia. Dotarlo do edka40 ? Uwazam, ze w miescie a szczegolnie n
    > a osiedlach to piesi powinni byc uprzywilejowani a nie idioci jezdzacy 90 po ul
    > iczkach.

    Nie chce mi sie wdawac w dyskusje jak powszechne jest samo zjawisko jazdy 90 km/h po ciemnych uliczkach osiedlowych. Zadam inne pytanie: skoru twierdzisz, ze tak jezdza, to czemu nie dzwonisz na policje, aby ustawili sie tu z radarem? Moze czas niebieskim uzmyslowic, ze na wyjazdowkach z miasta nawet duze przekroczenie predkosci nie jest tak potencjalnie zabojcze, jak nawet niewielkie na osiedlowkach.

    Wracajac do uprzywilejowania pieszych - sa znaki dajace pieszym pierwszenstwo. Nalezy wystapic do zarzadcy drogi i po sprawie. Ciekawe czemu ludzie tak nie robia? Oj, moze przez to, ze strefa zamieszkania zwiazana jest nie tylko z ustepowaniem pieszym, ale rowniez z tym, ze parkowac mozna wylacznie na wyznaczonych miejscach. O ile wiec nikt nie bedzie sprawdzal czy kierowca jedzie 20 km/h, to wiadomo, ze Straz Miejska bedzie solic mandaty za parkowanie pod domem.

    I na sam koniec. Kardynalne pytanie: czy Ty rowniez jestes z tych, ktorzy uwazaja, ze piesi powinni miec prawo do egzekwowania swojego pierwszenstwa za wszelka cene?
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • aazz91060 14.12.10, 12:07
    Wiem, ze piesi zachowuja sie jak swiete krowy i bardzo mnie to wku...a, ale z dwojga zlego, wole ustapic takiej krowie, niz ponosic konsekwencje, jak mi wlezie pod samochod. Tym bardziej, ze w naszym kraju, wina za wypadek w 95%, obarcza sie kierowce. Niestety! Dodam, ze dopiero od niedawna, policja ma prawo egzekwowac zasady ruchu drogowego na osiedlach i parkingach. Tylko patrzec jak Str. Miejska, bedzie ustawiac sie z radarem na osiedlu.
  • edek40 14.12.10, 12:23
    > Wiem, ze piesi zachowuja sie jak swiete krowy i bardzo mnie to wku...a, ale z d
    > wojga zlego, wole ustapic takiej krowie, niz ponosic konsekwencje, jak mi wlezi
    > e pod samochod.

    To pozostaje Ci jeszcze jedno - uswiadomic sobie, jak malo mozesz zrobic, aby ocalic zycie/zdrowie gosciowi, ktory nie robi absolutnie nic, aby uniknac najechania. Mam tu na mysli ruch (i bezruch) tubylcow po szosach. Rocznie w Polsce ginie okolo 200 pieszych z powodu lezenia lub stania na jezdni.

    Jesli chodzi o konsekwencje, to patrzysz na to wylacznie z punktu widzenia prawa. Spojrz na to z ludzkiej strony. Ja po moim wypadku balem sie prowadzic w nocy przez wiele lat. O meczacych koszmarach sennych nie wspomne. O tego typu konsekwencjach jednak sie nie mowi, bo zly bardzo kierowca zaparkowal w bardzo dobrym pijanym w trzy dupy pieszym w srodku lasu.

    > e pod samochod. Tym bardziej, ze w naszym kraju, wina za wypadek w 95%, obarcza
    > sie kierowce.

    To nie prawda. Az w polowie smiertelnych wypadkow z udzialem pieszych policji nie udaje sie obarczyc wina kierujacych. Podkreslam slowa: nie udaje sie. A w ilu wypadkach "udaje sie", choc glowna wina kierowcy bylo to, ze jechal i nie mial swiadkow? A w ilu wypadkach kierowca, w celu unikniecia konsekwencji, wyjezdza na przeciwny pas (z niewyjasnionych przyczyn) i zderza sie z TIRem?
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • jureek 14.12.10, 14:59
    edek40 napisał:

    > To pozostaje Ci jeszcze jedno - uswiadomic sobie, jak malo mozesz zrobic, aby o
    > calic zycie/zdrowie gosciowi, ktory nie robi absolutnie nic, aby uniknac najech
    > ania.

    Nie bardzo rozumiem, jaka konkretna korzyść dla bezpieczeństwa wynika z tego, że kierowca uświadomi sobie, jak mało może zrobić? Co kierowca uświadomiony o swojej niemocy będzie robił inaczej i bezpieczniej niż kierowca nieuświadomiony o tym, jak mało może zrobić?
    Jura
  • edek40 14.12.10, 15:14
    > Nie bardzo rozumiem, jaka konkretna korzyść dla bezpieczeństwa wynika z tego, ż
    > e kierowca uświadomi sobie, jak mało może zrobić?

    Odnioslem sie do tego zdania:

    "Wiem, ze piesi zachowuja sie jak swiete krowy i bardzo mnie to wku...a, ale z dwojga zlego, wole ustapic takiej krowie, niz ponosic konsekwencje, jak mi wlezie pod samochod."

    > e kierowca uświadomi sobie, jak mało może zrobić? Co kierowca uświadomiony o sw
    > ojej niemocy będzie robił inaczej i bezpieczniej niż kierowca nieuświadomiony o
    > tym, jak mało może zrobić?

    Zrobic nie moze nic. Z powyzszego zdania wyciagnalem, byc moze falszywy wniosek, ze autor uwaza, ze sprawa sprowadza sie wylacznie do ominiecia/zatrzymania, podczas gdy istota problemu lezy w dostrzezeniu czarnego na czarnym. Nie wiem czy autor ma doswiadczenie czy nie. Faktem jest to, ze na kursach zapewne nie ucza tego, ze swiatla mijania daja tylko pozorne wrazenie, ze sie widzi.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.