Dodaj do ulubionych

Jak ubezpieczyciele "naprawiaja" auta

14.12.10, 13:15
Moj znajomy dostal strzala na wyniku ejakulacji intelektualnej pana Galasa - Rondzie Radoslawa. Zjezdzal, jak pasy namalowano, i dostal strzala w prawy przod od goscia, ktory uwazal, ze jak na tym okraglym przed wjazdem namalowali strzyaki w kolko, to dlatego, ze jezdzi sie w kolko. Nie chodzi jednak o to. Chodzi o likwidacje szkody. Przyjechal pan rzeczoznawca, wyciagnal kajet i zapisal, ze do wymiany sa: prawy przedni blotnik, zderzak, atrapa i takie cos z plastiku pod zderzakiem. Automobil jest amerykanski, ale na tyle rzadki, ze pan nie mial cennikow. Nie przeszkodzilo mu to w pracy. Za podstawe wyceny wzial altanke ogrodowa, albo przyczepke towarowa. Nie wiem. Wycenil te czesci na 900 zl. Hm.... Jak to ugryzc. Czesciami ze szrotu - z wielkim trudem. Znajomy udal sie wiec do naszego krajowego sklepu i tam mu do wyceny rzeczoznawcy dodali jedno zero. Dodam, ze na koncu liczby podanej przez rzeczoznawce. No coz, zobaczymy jak wypowie sie ubezpieczenie. Ja sprawdzilem ile kosztuje sam blotnik w USA - okolo 600$!!!

Powstaje jednak powazna watpliwosc do jakiego stopnia prawo zezwala ubezpieczycielom na dowolnosc wyceny. Moj znajomy moze z ta usterka jezdzic, wiec traktuje spor spotrowo. A co, gdyby doszlo do wiekszej demolki? Wprawdzie w wypadku znanych marek nie kreca az tak z wycena. Gdy mi stukneli mazde same czesci u mazdy mialy kosztowac 3500 zl. Calego odszkodowania dostalem 3400 zl. Tu mialem czas i chec oraz wiedze, by tak pokompletowac czesci, aby samochod zachowal choc czesc swoich pierwotnych wlasciwosci. Jednak ani w jednej, ani drugiej stluczce nie doszlo do uszkodzen w zawieszeniu, ukladzie kierowniczym czy hamulcowym. Trafilo ponadto na ludzi, ktorzy cokolwiek wiedza o samochodach. A jesli trafi na goscia, ktory naiwnie odda na bezgotowkowa? Co mu wladuja do samochodu w ramach wyceny ubezpiecznia? Jak to moze wplynac na walory zwiazane z bezpieczenstwem? Hm.... Wydaje mi sie, ze ubezpieczyciele postanowili dosotosowac technicznie flote aut zarejestrowanych w Polsce do tych bezwypadkowych z zachodu...
--
Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
I niech tak juz zostanie.
Edytor zaawansowany
  • emes-nju 14.12.10, 13:24
    Czepiasz sie!

    Za zly stan techniczny naszego "parku maszynowego" odpowiadaja wylacznie handlarze. No bo przeciez nie ustanawiajace warunki na rynku ubezpieczen pizedjuuu :-P

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • tiges_wiz 14.12.10, 15:12
    edek40 napisał:

    > Moj znajomy dostal strzala na wyniku ejakulacji intelektualnej pana Galasa - Ro
    > ndzie Radoslawa. Zjezdzal, jak pasy namalowano, i dostal strzala w prawy przod
    > od goscia, ktory uwazal, ze jak na tym okraglym przed wjazdem namalowali strzya
    > ki w kolko, to dlatego, ze jezdzi sie w kolko.

    ilez razy ja o tym pisalem ;)

    --
    Sygnaturka wykonała niedozwoloną operację! Zresetuj komputer i skontaktuj się z administratorem.
  • bimota 14.12.10, 16:39
    Ja rozwalilem oryginalne czesci, a policzyli mi na zamiennikach, 10x tanszych, w dodatku w cenach netto. Tlumaczyli, ze jak chce oryginaly to moge naprawic w ASO i zwroca na podstawie rachunkow, bo to jakas specjalne ubezpieczenia dla ASO bylo. Mozna sie odwolywac, przedstawiac rachunki... Ja sie nie odwolywalem i rachunkow nie przedstawialem bo wzialem kase, a auta nie naprawialem.
  • 0rwell 14.12.10, 20:20
    Tylko się cieszyć, że nie orzekł szkody całkowitej.
    --
    Każdy, kto śmie krytykować kosmitów, jest /bez wyjątku/ antykosmitą!
  • edek40 15.12.10, 12:43
    > Tylko się cieszyć, że nie orzekł szkody całkowitej.

    A co dokladnie jest zlego w szkodzie calkowitej? Warunkiem oczywiscie jest to, ze szkoda orzekana jest w takim mechanizmie, ze ubezpieczyciel zabiera wrak, daje papier do wyrejestrowania i po sprawie. Jesli jednak robi to tak jak w Polsce, to kolejny dramat, po zanizaniu wyplat. Wrakiem po szkodzie calkowitej bowiem ubezpieczyciel raczy wlasciciela, wyceniajac go z reszta, jakby mial jakas wartosc, jako samochod. I takie auto wcale nie zostaje wyrejestrowane. Mozna go wiec naprawiac. I wielu naprawia. Wprawdzie szkoda calkowita nie jest tozsama ze calkowitym zniszczeniem, ale jest tozsama z nieoplacalnoscia naprawy. Jesli wiec ktos smiga golfem II w cenie rynkowej 2000 zl, to nawet blotnik i zderzak kwalifikuja do szkody calkowitej. Tu oczywscie da rady go w miare porzadnie naprawic. A jesli uderzenie zmieniloby geomertie przedniego zawieszenia? Tak ciut, ciut. Gosc wezmie 1500 zl ubezpiecznia, 500 zl wartosci resztowej i za 1500 zl "naprawi" swoj pojazd. Znajac realia bedzie nawet dowodzil, jak to jest "do przodu" po tej naprawie, bo wujek Zenek wzial tylko 1000 zl wiec 500 zl mozna bylo przepic. Nie wie, ze "do przodu" to on ma gorne mocowanie kolumny McPhersona....
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • kozak-na-koniu 15.12.10, 12:49
    Ubezpieczyciele bardzo niechętnie orzekają szkodę całkowitą, gdyż po prostu to im się nie opłaca. Tak zwani "rzeczoznawcy" (w rzeczywistości pracownicy firm ubezpieczeniowych) zawsze znajdą jakąś nieuszkodzoną część, która może się nadać do ponownego wykorzystania i to już jest podstawą do obniżenia sumy odszkodowania. Poza tym, klient przeważnie woli wziąć kasę nawet mocno zaniżoną do łapy bez ceregieli, rezygnując z łażenia po biurach, roszczeń, ewentualnego sądzenia się i w ogóle "dochodzenia swojego".Tylko składki zbiera się sumiennie i terminowo, kapitalizm przecież mamy...:(
    --
    "Jeśli wiec pisze że raport KE mówi że jestesmy njagorszymi kierowcami w Europie(poza slamsem europejskim ) to mam na to dowód."
    (habudzik/Poll, 31.10.07, 11:36)
  • edek40 15.12.10, 12:59
    > Ubezpieczyciele bardzo niechętnie orzekają szkodę całkowitą, gdyż po prostu to
    > im się nie opłaca. Tak zwani "rzeczoznawcy" (w rzeczywistości pracownicy firm u
    > bezpieczeniowych) zawsze znajdą jakąś nieuszkodzoną część, która może się nadać
    > do ponownego wykorzystania i to już jest podstawą do obniżenia sumy odszkodowa
    > nia.

    W kazdym nieomal samochodzie po wypadku zostaje cos, co zachowalo pierwotny ksztalt. Wlasnie o tym pisze. Taka praktyka degraduje nawet te pojazdy, ktore byly naprawde bezwypadkowe, znizajac je do stanu pojazdow "bezwypadkowych". Dzieje sie to w majestacie prawa i przy glosnych lamentach nad przekraczaniem predkosci. Chyba nawet slusznie. Skoro "nie da sie" ukrocic praktyk naprawiania wrakow, nalezy dostosowac predkosc pojazdow do walotow pojazdow z XIX wieku, gdy jeszcze nie znano poduszek, ABS czy zachowania przedzialu pasazerskiego w nienaruszonym stanie. W XiX niczym szczegolnym bylo bowiem przewrocenie sie powozu, ktory sie lamal. Nalezy wiec obnizyc predkosci do tych znanych z powozow. Bo "nie da sie" wyegzekwowac przyzwoitego stanu pojazdow, podobnie jak "nie da sie" zmusic ubezpieczycieli do naprawiania lub zlomowania aut w zaleznosci od stanu po kraksie.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.