Dodaj do ulubionych

Kij w mrowisko...

29.09.11, 17:30
...wtykam, i uciekam :D

wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,10376760,KE_pozywa_Polske_do_ETS__Powod__zakaz_rejestracji.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_Gazeta
--
www.cytatybiblijne.pl
Obserwuj wątek
      • tomek854 Re: Kij w mrowisko... 29.09.11, 22:28
        No była była i to niejedna. Zawsze dość gorąca pamiętam.

        Teraz wszyscy zapłacimy (a raczej zapłaciCIE, bo ja podatków w PL nie płacę) karę, za głupi zakaz, (głupi, bo cały problem to jest robienie z igieł wideł: po pierwsze najgłośniej krzyczą Ci, co nigdy takim samochodem nie jechali, a po drugie wątpię, żeby "angliki" nagle stały się hitem importowym...
        --
        www.cytatybiblijne.pl
        • jorn Re: Kij w mrowisko... 29.09.11, 23:20
          Nie trzeba czymś takim jeździć, żeby wiedzieć, iż "anglikiem" w ruchu prawostronnym nie da się jeździć bezpiecznie, chyba że zrezygnujemy z wyprzedzania na dominujących w Polsce drogach 1+1. Niedawno sobie "kontynentalnym" samochodem pojeździłem po Anglii i to mnie tylko utwierdziło w tym przekonaniu.

          A czy staną się hitem importowym? Importowym nie, ale w ramach wewnątrzwspólnotowej dostawy już nie jest to wykluczone zważywszy na liczebność polskiej populacji w GB i IRL.

          Pozdrawiam
          --
          Jorn van der Ar
          ---------------------------
          Człowiek bez religii jest jak ryba bez roweru.
          • tomek854 Re: Kij w mrowisko... 29.09.11, 23:29
            Co za bzdura ;-)

            Oczywiscie, że się da. Chyba, że masz w zwyczaju siedzieć na zderzaku poprzedzającego Cię tira przed jego wyprzedzeniem - wtedy oczywiście żadnym samochodem nie jest bezpiecznie...

            Wrzuciłem specjalnie na yt kilka filmików z wyprzedzania (akurat z Norwegii bo do Polski jeżdżę głównie osobówką a tam nie mam jak umieścić aparatu żeby bezpiecznie kręcić w trakcie jazdy).

            www.youtube.com/watch?v=LabD2E_X3lU&feature=email&email=comment_reply_received&noredirect=1
            www.youtube.com/watch?v=qSjoQNiMXI0&feature=mfu_in_order&list=UL&noredirect=1
            www.youtube.com/watch?v=pokep6TOS28&feature=mfu_in_order&list=UL&noredirect=1
            Mógłbyś podzielić się ze mną informacją który z powyższych filmów jest najbardziej mrożący krew w zyłach? ;-)

            Jakbyś jeszcze powiedział mi jakie triki filmowe zastosowałem, aby nakręcić film wyglądający jak prawdziwy a pokazujący czynność niemożliwą, to też byłbym wdzięczny ;-)

            W filmach poruszam się sprinterem, wiec wybrałem fragmenty w których wyprzedzam większe pojazdy, żeby nie było, że widzę ponad ich dachami.

            W rezultacie siedzę jeszcze bardziej po prawej niż kierowca przeciętnej brytyjskiej osobówki.

            Kamera umieszczona jest tuż przede mną, mniej więcej na takiej wysokości na jakiej ja mam głowę jak się wychylę w lewo żeby zobaczyć więcej:
            img844.imageshack.us/img844/7144/dsc0000006d.jpg

            --
            Samochodem do Turcji -> knsa.pl/turcja.php
            • edek40 Re: Kij w mrowisko... 30.09.11, 08:36
              > Oczywiscie, że się da. Chyba, że masz w zwyczaju siedzieć na zderzaku poprzedza
              > jącego Cię tira przed jego wyprzedzeniem

              Oj dawno Cie tu nie bylo. I to nie w Twoich stronach, a na przyklad w moich, gdzie zageszczenie ruchu jest wielkie, a infrastruktura w zasadniczej wiekszosc pochodzi jeszcze z czasow Gierka.
              --
              Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
              I niech tak juz zostanie.
            • divak2 Re: Kij w mrowisko... 30.09.11, 10:08
              Dobra,

              a co ze światłami? Są ponoć jakieś naklejki na reflektory, ale to dobre dla przyjeżdżających na wakacje, ale chyba nie na stałe?
              --
              Wolę mieć przed sobą butelkę, niż perspektywę lobotomii...
              • nazimno Co za roznica... 30.09.11, 10:14
                Jeden albo dwoch "Anglikow" na drodze, skoro 99-ciu na 100-tu tubylcow oslepia i tak
                albo zle wyregulowanymi swiatlami albo wiejskim xenonami z Chin.


                • 45rtg Re: Co za roznica... 30.09.11, 10:26
                  nazimno napisał:

                  > Jeden albo dwoch "Anglikow" na drodze, skoro 99-ciu na 100-tu tubylcow oslepia
                  > i tak
                  > albo zle wyregulowanymi swiatlami albo wiejskim xenonami z Chin.

                  Taaa... Nie tylko zwidują ci się nagminnie zajeżdżające drogę cięzarówki ale jeszcze źle wyregulowane światła.
                  Pimpusiu drogi, proporcje to są akurat odwrotne. 1% samochodów ma problem z ustawieniem świateł, reszta świeci normalnie. Co zresztą wynika z prostej logiki: samochód wyjeżdża z fabryki z dobrze ustawionymi światłami. I potem nikt w tych światłach nie grzebie, bo po co? Czyli one są praktycznie do końca swojego istnienia dobrze ustawione. A tych co zostały zdefasonowane po stłuczce i niestarannie ustawione później po prostu nie ma wcale aż tak wiele.
                  • kozak-na-koniu Re: Co za roznica... 30.09.11, 10:30
                    45rtg napisała:

                    > samochód wyjeżdża z fabryki z dobrze ustawionymi światłami. I potem nikt w tych
                    > światłach nie grzebie, bo po co? Czyli one są praktycznie do końca swojego ist
                    > nienia dobrze ustawione.

                    A słyszał o konieczności regulacji świateł na przykład po wymianie żarówki? Jak myśli, dlaczego przy każdym okresowym przeglądzie sprawdza się także (teoretycznie) ustawienie reflektorów? Albo o takim chytrym urządzonku, pozwalającym regulować ustawienie reflektorów w zależności od obciążenia pojazdu?
                    --
                    "To dlaczego ( może nie w Szkocji ) ukrywa sie radary za granicą???"
                    (habudzik/Poll, 05.03.09, 22:27)
                    • 45rtg Re: Co za roznica... 30.09.11, 10:33
                      kozak-na-koniu napisał:

                      > 45rtg napisała:
                      >
                      > > samochód wyjeżdża z fabryki z dobrze ustawionymi światłami. I potem nikt
                      > w tych
                      > > światłach nie grzebie, bo po co? Czyli one są praktycznie do końca swoje
                      > go ist
                      > > nienia dobrze ustawione.
                      >
                      > A słyszał o konieczności regulacji świateł na przykład po wymianie żarówki? Jak

                      Tak, słyszał tę teorię. Wymieniał żarówki nie raz i nigdy nie musiał nic regulować.

                      > myśli, dlaczego przy każdym okresowym przeglądzie sprawdza się także (teoretyc
                      > znie) ustawienie reflektorów? Albo o takim chytrym urządzonku, pozwalającym reg
                      > ulować ustawienie reflektorów w zależności od obciążenia pojazdu?

                      No, sprawdza się ustawienie. Mi też sprawdzali. Nigdy nie trzeba było nic poprawiać. Mimo tych strasznych zmian żarówek.
                • kozak-na-koniu Zasadnicza... 30.09.11, 10:26
                  "Czereśniaki" robią to łamiąc obowiązujące przepisy, których nikt nie egzekwuje, "Angole" natomiast mogliby to robić w pełnym majestacie prawa. Problem jest chyba większy niż by się mogło wydawać, po otwarciu takich możliwości przybyłoby sporo "lewostronnych" pojazdów, bo na wyspach używki są stosunkowo tanie. Już dziś sprowadza się stamtąd dużo używanych części. Pal diabli jeśli chodzi na przykład o silniczek do wycieraczek, który zawsze można przebiegunować albo coś innego w tym rodzaju, jednak parę lat temu po drobnej stłuczce dałem się "wrobić" w oryginalny angielski reflektor. Żadna przyjemność mieć doświetlone lewe pobocze - ani dla jadącego takim w"wynalazkiem", ani dla nadjeżdżających z przeciwka...
                  --
                  "transport z Bretanii do Tuluzy odbywa sie droga morsko-kanałową właśnie z braku możliwości połączenia drogowego."
                  (habudzik/Poll, 19.02.08, 10:05)
              • kozak-na-koniu Re: Kij w mrowisko... 30.09.11, 11:49
                divak2 napisał:

                > Są ponoć jakieś naklejki na reflektory, ale to dobre dla prz
                > yjeżdżających na wakacje, ale chyba nie na stałe?

                Naklejki są, ale to tylko rozwiązanie zastępcze. Zapobiegają one oślepianiu nadjeżdżających z przeciwka, nie zmieniają jednak asymetrycznego odbłyśnika świateł mijania, który ukierunkowuje snop światła w niewłaściwą stronę. W takim układzie łatwiej jest nadziać się po zmroku na jakiś niedoświetlony obiekt - na przykład na amatora bardzo u nas popularnego sportu ekstremalnego, "najtroweringiem" zwanego...:)))
                --
                "W Finlandii przez las jest ograniczenie 50km/h i wszyscy się tego trzymają choć do zabudowań najbliższych jest 100km ."
                (habudzik/Poll, 23.06.09, 08:41)
                • drinexile Re: Kij w mrowisko... 30.09.11, 23:52
                  Sa naklejki, ale tylko dla osob odwiedzajacych, przeciwdzialaja oslepianiu. Oczywiscie, jak ktos chce zarejestrowac samochod w kraju o ruchu prawostronnym musi zmienic swiala na dostosowane do ruchu prawostronnego. Samochody z lampami HID maja mozliwosc przelaczenia geometrii swiatel na odpowiednia dla danego kraju.
                  A co do jazdy po kontynentalnej Europie "anglikiem", do zgadzam sie z tomkiem, przy odrobinie zdrowego rozsadku nie ma z tym problemu. Sam wiele razy bylem Polsce samochodem z kierownica po prawej i calkiem sprawnie sie poruszalem (wiekszosc po Aglomeracji Slaskiej, gdzie natezenie ruchu nie jest najmniejsze w Polsce). Najwieksza niedogodnoscia sa punkty poboru oplat przy wjazdach na parkingi, czy bramki na autostradzie gdzie wygodnie jest miec pasazera, ktory placi.
                  --
                  "Today is the tomorrow we worried about yesterday, and all is well"
              • tomek854 Re: Kij w mrowisko... 30.09.11, 14:13
                Swiatła trzeba przełożyć, w całej Europie (poza Anglią, gdzie dopuszczają korekcję, jeśli jest zamontowana na stałe (np. od wewnątrz klosza).


                --
                Świat zza kółka czyli świat motoryzacji moimi oczami:
                wapnet.eu/category/motoryzacja/swiatzzakolka
            • 45rtg Re: Kij w mrowisko... 30.09.11, 10:30
              tomek854 napisał:

              > Oczywiscie, że się da. Chyba, że masz w zwyczaju siedzieć na zderzaku poprzedza
              > jącego Cię tira przed jego wyprzedzeniem - wtedy oczywiście żadnym samochodem n
              > ie jest bezpiecznie...

              A wiesz co, przekonałeś mnie. A niech rejestrują. Byle światła nie świeciły na lewo.
            • divak2 Re: Kij w mrowisko... 30.09.11, 10:42
              Z tych filmików wynika, że to całe wyprzedzanie z kółkiem po prawej to kwestia jedynie umiejętności i zdrowego rozsądku. Tyle, że z jednym i z drugim w Polsce krucho...

              A kolesie, którzy odmawiają rejestracji, sami pewnie nie umieliby wyprzedzić jadąc anglikiem.
              --
              Wolę mieć przed sobą butelkę, niż perspektywę lobotomii...
              • tbernard Re: Kij w mrowisko... 30.09.11, 12:28
                > Z tych filmików wynika, że to całe wyprzedzanie z kółkiem po prawej to kwestia
                > jedynie umiejętności i zdrowego rozsądku.

                Tylko, że kręcone to było w Norwegii, gdzie ruch jest znacznie mniejszy. Ludzie jeżdżą chyba wolniej i przez to wyprzedzanie jest znacznie łatwiejsze. Mam wrażenie, że autor wykonując niektóre manewry zupełnie z góry zakładał, że z przeciwka nie pojawi się ktoś, kto mógłby pędzić 120 lub więcej. Zapewne groźba wysokich kar wyrobiła tam nawyk nie przekraczania prędkości przepisowych i przez to jest większa przewidywalność. W naszym kraju takiego założenia nie można robić.
                • tomek854 Re: Kij w mrowisko... 30.09.11, 14:16
                  > Tylko, że kręcone to było w Norwegii, gdzie ruch jest znacznie mniejszy.

                  Zależy gdzie. Wracając jechałem przez prawie 160 km w kolumnie pojazdów tak jak zjechaliśmy z promu i udało mi się przez ten czas wyprzedzić tylko jednego TIRa. Poza tym widziałem tylko dwa manewry wyprzedzania, w momentach w których ja sam się nie zdecydowałem na wyprzedzanie, ale nie z powodu problemów widoczności tylko braku mocy (sprinter to nie ferrari).

                  Mam wra
                  > żenie, że autor wykonując niektóre manewry zupełnie z góry zakładał, że z przec
                  > iwka nie pojawi się ktoś, kto mógłby pędzić 120 lub więcej.

                  Pewnie pijesz do wyprzedzania ciężarówki, wiedziałem, że ktoś to zauważy.

                  Tam droga robi taką S-kę, i ja wcześniem miałem okazję zobaczyć, że za tym zakrętem nikt nie jedzie, ale kamera akurat tego nie obejmuje ;)

                  Także wyprzedzanie było całkiem bezpieczne bez żadnych założeń.


                  --
                  Samochodem do Turcji -> knsa.pl/turcja.php
          • jureek Re: Kij w mrowisko... 30.09.11, 11:45
            jorn napisał:

            > Nie trzeba czymś takim jeździć, żeby wiedzieć, iż "anglikiem" w ruchu prawostro
            > nnym nie da się jeździć bezpiecznie, chyba że zrezygnujemy z wyprzedzania na do
            > minujących w Polsce drogach 1+1.

            Na naszych drogach tyle razy wyprzedza się zupełnie niepotrzebnie albo na granicy ryzyka, że ograniczenie wyprzedzania tylko do sytuacji absolutnie czystych (w których nawet samochód z kierownicą z prawej nie miałby problemów) miałoby pozytywny wpływ na bezpieczeństwo.
            Jura
            • jorn Re: Kij w mrowisko... 30.09.11, 13:29
              Nasze drogi mają to do siebie, że chęć wyprzedzania wyłącznie w sytuacjach czystych skutkuje zwykle rezygnacją z wyprzedzania w ogóle. To samo dotyczy zresztą dróg angielskich (nawet w większym stopniu, bo drogi węższe i często obrośnięte roślinnością), tyle tylko, że tam mogłem sobie pozwolić, bo po pierwsze byłem tam rekreacyjnie, a po drugie wiedziałem, że gdyby mi się spieszyło, to mógłbym wybrać drogę bardziej nadającą się do szybszej jazdy. W Polsce rzadko mam taki wybór.

              A teraz do Tomka: nie, nie jeżdżę nikomu na zderzaku, ale w przeciwieństwie do ciebie nie jeżdżę też ciężarówką i nie mogę sobie oglądać dalszego ciągu drogi ponad dachem poprzednika. Oczywiście, trzymając jeszcze większy odstęp można częściowo nadrobić niedogodność związaną z tym, że siedzi się w samochodzie od strony pobocza, a nie przy osi jezdni. Ale tylko, gdy droga jest w miarę prosta i płaska (w znaczeniu „bez wzniesień”), albo gdy ruch jest niewielki. W kraju pozbawionym gęstej sieci porządnych dróg tranzytowych takie warunki występują na głównych drogach dość rzadko. Na tyle rzadko, że trudno się wyprzedza nawet siedząc po właściwej stronie samochodu i zachowując należyte odstępy. Wszystkie trzy twoje filmy pokazują wyprzedzanie na niemal pustych drogach, przy czym w trzecim przypadku miałeś więcej szczęścia niż rozumu, bo manewr kończyłeś tuż przed zakrętem w prawo i nie widziałeś, czy droga wolna.

              Pozdrawiam
              --
              Jorn van der Ar
              ---------------------------
              Człowiek bez religii jest jak ryba bez roweru.
              • tomek854 Re: Kij w mrowisko... 30.09.11, 14:21
                > A teraz do Tomka: nie, nie jeżdżę nikomu na zderzaku, ale w przeciwieństwie do
                > ciebie nie jeżdżę też ciężarówką i nie mogę sobie oglądać dalszego ciągu drogi
                > ponad dachem poprzednika.

                Dlatego też własnie wkleiłem tylko filmy na których wyprzedzam pojazdy co najmniej moich rozmiarów lub większe. Chyba nie sugerujesz, że siedząc w sprinterze widzę ponad dachem wyższego ode mnie campera albo tira?

                > . W kraju pozbawionym gęstej sieci porządnych dróg tranzytowych takie warunki w
                > ystępują na głównych drogach dość rzadko. Na tyle rzadko, że trudno się wyprzed
                > za nawet siedząc po właściwej stronie samochodu i zachowując należyte odstępy.
                > Wszystkie trzy twoje filmy pokazują wyprzedzanie na niemal pustych drogach, prz
                > y czym w

                Aż bym Ci pewnie uwierzył, gdyby nie to, ze parę ładnych tysięcy mil zrobiłem też po krajach Europy wschodniej, a do Polski własnym samochodem RHD jeżdżę regularnie od wielu lat...

                Po prostu miałem filmy z Norwegii, bo tam kręciłem - dopiero od niedawna mam przyzwoity aparat, a akurat od kiedy go kupiłem nie byłem w Europie Wschodniej pojazdem, w którym mogę go ustawić do filmowania "hands free" ;)

                Filmy nie mają ukazywać gęstości ruchu, tylko to, co widzi kierowca. Jeżeli jadę za tym tirem czy camperem, to widzę własnie tyle drogi przed sobą ile widać na filmach. Widocznośc nie zależy od tego ile pojazdów jedzie z przeciwka.


                trzecim przypadku miałeś więcej szczęścia niż rozumu, bo manewr kończy
                > łeś tuż przed zakrętem w prawo i nie widziałeś, czy droga wolna.

                Już to wytłumaczyłem - zwróc uwagę, że za zakrętem w prawo jest zaraz zakręt w lewo. Odpowiednio wcześniej miałem okazję widzieć cały odcinek drogi i wiedziałem, że nikt tam nie jedzie, ani że nie ma wjazdów na nią z których ktoś niespodziewanie mógłby wyjechać. Akurat ten moment znajduje się poza kadrem.
                --
                _@/"
                • tomek854 Re: Kij w mrowisko... 30.09.11, 14:24
                  > Po prostu miałem filmy z Norwegii, bo tam kręciłem - dopiero od niedawna mam pr
                  > zyzwoity aparat, a akurat od kiedy go kupiłem nie byłem w Europie Wschodniej po
                  > jazdem, w którym mogę go ustawić do filmowania "hands free" ;)

                  Za to byłem takim, tu siedzi się zupełnie jak w większej osobówce. Wyprzedza się normalnie.
                  www.greencarsite.co.uk/vannews/photos/Citroen-Dispatch-lpg.jpg
                  --
                  www.cytatybiblijne.pl
              • jureek Re: Kij w mrowisko... 30.09.11, 18:51
                jorn napisał:

                > Nasze drogi mają to do siebie, że chęć wyprzedzania wyłącznie w sytuacjach czys
                > tych skutkuje zwykle rezygnacją z wyprzedzania w ogóle.

                Oj, nie gadaj, bo nie raz wyprzedzałem, choć z zasady nie wyprzedzam, gdy jadący przede mną nie jedzie dużo wolniej. Mimo to uważam, że lepiej zrezygnować niż wyprzedzać w sytuacji wątpliwej, bo lepiej późno niż wcale, a to drugie może właśnie oznaczać wcale.
                Jura
            • emes-nju Re: Kij w mrowisko... 30.09.11, 13:38
              jureek napisał:

              > Na naszych drogach tyle razy wyprzedza się zupełnie niepotrzebnie albo na
              > granicy ryzyka, że ograniczenie wyprzedzania tylko do sytuacji absolutnie czystych
              > miałoby pozytywny wpływ na bezpieczeństwo.

              To prawda. Wiekszość najbardziej niebezpiecznych polskich DK (tych z "autostradowym" ruchem wcisnietym w waski XIX wieczny dukt) stanelaby na debowo albo, w najlepszym przypadku, poruszalaby sie z predkoscia ciagnika.

              Zastanawiam sie co dla gospodarki jest drozsze. ~5 tys. ofiar (a przeciez nie wszystkie sa ofiarami wyprzedzania!!! Zdaje sie, ze ok. polowy to piesi) czy calkowity paraliz komunikacyjny :P

              --
              Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
                  • emes-nju Re: Na marginesie: tam jest takich wiecej. 01.10.11, 09:49
                    azimno napisał:

                    > Czy jest az tak trudno zaniechac wyprzedzania w niepewnej sytuacji?

                    Mi nie sprawia to problemu. Wiek, doswiadczenie i odpowiedni samochod robia swoje (odpowiedni, czyli mocny - moge wyprzedzac w sytuacjach, ktore dla slabiakow sa nie do przejscia).

                    --
                    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
                    • jureek Re: Na marginesie: tam jest takich wiecej. 01.10.11, 13:29
                      emes-nju napisał:

                      > Mi nie sprawia to problemu. Wiek, doswiadczenie i odpowiedni samochod ro
                      > bia swoje (odpowiedni, czyli mocny - moge wyprzedzac w sytuacjach, ktore dla sl
                      > abiakow sa nie do przejscia).

                      Nie bardzo rozumiem tego fragmentu o mocnym samochodzie. Chciałeś powiedzieć, że jak się ma słaby samochód to trudniej zrezygnować z wyprzedzania w niepewnej sytuacji? Przecież wtedy, gdy nie ma się rezerw mocy, tym bardziej trzeba odpuścić.
                      Jura
                      • emes-nju Re: Na marginesie: tam jest takich wiecej. 01.10.11, 15:42
                        jureek napisał:

                        > Nie bardzo rozumiem tego fragmentu o mocnym samochodzie. Chciałeś powiedzieć,
                        > że jak się ma słaby samochód to trudniej zrezygnować z wyprzedzania w niepewnej
                        > sytuacji?

                        Raczej latwo o wynikajacy ze zniecierpliwienia blad.

                        Na polskich lokalnych duktach miedzynarodowych, jezeli chce sie dojechac choc troche szybciej niz PKP (Polskie Koleje Powolne, predkosc handlowa ok. 20 km/h), trzeba wyprzedzac - wtedy jest szansa na imponujaca srednia rzedu 50 km/h. Dysponujac mocnym autem wyprzedzam szybko i sprawnie, a wiec nie boli mnie odpuszczenie jezeli mam watpliwosci. Natomiast jak ma sie auto slabe, to najpierw jedzie sie w kolumnie odpuszczajac wyprzedzanie (i marzac o mocniejszym, odpowiednim na nasze warunki aucie), a potem albo nadal jedzie sie w kolumnie albo "zamyka oczy" i "alleluja i do przodu". To, zgodnie z moimi obserwacjami, nie taki rzadki powod ryzykowanego wyjscia na wyprzedzanie (ile to razy widzac jakiegos slabiaka wychodzacacego na wyprzedzanie krzyczalem glosno lub w duchu: Co robisz baranie?! A ten, bez watpienia, baran "po prostu" stracil cierpliwosc...). Oczywiscie sa tacy, ktorzy jada jak wariaci, ale stanowia stosunkowo niewielki odsetek. Wedlug mnie wiekszosc klopotow przy wyprzedzaniu, to efekt zniecierpliwienia i wynikajacej z niego zlej oceny sytuacji. I tu klania sie doswiadczenie... Jak bylem mlodszym kierowca, to kilka razy po dlugim snuciu sie za jakas zawalidroga zdarzylo mi sie wyjsc na wyprzedzanie w idealnie klarownej sytuacji, ale okazywalo sie, ze jednak nie do konca...

                        Nie wiem dlaczego tak wielu ludzi piszacych na tym forum i mieniacych sie specjalistami od drogownictfa zupelnie (lub prawie zupelnie) pomija psychologiczne aspekty jazdy - szczegolnie w tak ekstremalnie zlych (i pogarszajacych sie - oczywiscie dla poprawy bezpieczenstwa) warunkach, jakie sa w Polsce.

                        --
                        Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
                        • jureek Re: Na marginesie: tam jest takich wiecej. 01.10.11, 16:39
                          emes-nju napisał:

                          > Nie wiem dlaczego tak wielu ludzi piszacych na tym forum i mieniacych sie specj
                          > alistami od drogownictfa zupelnie (lub prawie zupelnie) pomija psychologiczne a
                          > spekty jazdy - szczegolnie w tak ekstremalnie zlych (i pogarszajacych sie - ocz
                          > ywiscie dla poprawy bezpieczenstwa) warunkach, jakie sa w Polsce.

                          Zaciekawiło mnie, kto z piszących na tym forum przedstawia się jako specjalista od drogownictwa. Kiedyś pisał Jane, który zdaje się za takiego się podawał. Ale nikogo innego sobie nie przypominam.
                          A co do psychologii, to mi nie możesz stawiać zarzutu, bo nie raz właśnie na psychologię zwracałem uwagę. Specjalistą od drogownictwa nie jestem, z psychologia zetknąłem się dawno temu na studiach i teraz trochę z racji pracy w reklamie. Mimo to nie raz postulowałem, żeby w przypadku np. nazbierania punktów nie oddawać prawa jazdy, dopóki delikwent nie zaliczy ostrych testów psychologicznych.
                          Myślę też, że nie bez wpływu za zachowania na drodze ma wbijanie do głów przez ostatnie 20 lat, jaką to cnotą jest rywalizacja w każdej dziedzinie.
                          Jura

    • rysiekk111 po 1sze i najwazniejsze, z liberalnego punktu wi- 30.09.11, 19:55
      -dzenia : oczywiscie pozwalać, a tych co nieodpowiedzialnie zaczną wyprzedzać i spowodują choćby zamieszanie oczywiście karać i nagłaśniać (jakoś nie słyszałem w TV o wypadkach spowodowanych tą właśnie przyczyną )
      --
      nawet jeżeli jest Twoja racja, to moja jest mojsza niz twojsza, bo tylko moja racja jest racja najmojsza
    • tomek854 Re: Kij w mrowisko... 01.10.11, 01:40
      Dorzuciłem jeden filmik na temat, bo mi zarzucili, że na tych co już były zawsze wyprzedzam na lekkim łuku w lewo.

      www.youtube.com/watch?v=R15gD35BsiA

      0:19 Pierwsza przymiarka do wyprzedzenia.

      0:41 Druga przymiarka do wyprzedzania.

      1:00 Trzecia przymiarka do wyprzedzania.

      1:48 Wyprzedzenie 25metrowca
      (Manewr wykonany jest wzorcowo, dzięki czemu będę mógł objaśnić technikę bezpiecznego wyprzedzania autem z kierownicą po prawej.

      Otóż: jadąc za wysokim pojazdem mamy ograniczoną widocznosć. Normalnie widzielibyśmy daleko, siedząc po prawej widzimy niedaleko.

      "NIedaleko", w odróżnieniu od "daleko" nie pozwala na ocenienie, czy można bezpiecznie przeprowadzić manewr wyprzedzania. Ale jest wystarczające, żeby ocenić, czy bezpiecznie można przeprowadzić manewr "wychylenia się".

      Więc jeżeli widzimy, że niedaleko jest czyste, spoglądamy w lewe lusterko czy nikt nie wyprzedza nas i wychylamy się. Po wychyleniu się widzimy daleko - i jeżeli można bezpiecznie wyprzedzić, to wyprzedzamy, a jeżeli nie można, to się chowamy i czekamy na kolejną okazję, kiedy na "niedaleko" będzie pusto.

      Owszem, takie wyprzedzenie oznacza, że rzadziej możemy wyprzedzić, ale wciąż twierdzę, że nawet sprinterem z kierownicą po prawej będę mniejszym zawalidrogą niż kierowca zdezelowanego poloneza na gaz czy malucha, które mają jeszcze mniej możliwości wyprzedzenia - co prawda od razu widzą "daleko" ale na przeprowadzenie manewru potrzeba im żeby "bardzo, ale to bardzo daleko" było pusto ;-) )

      4:05 Wyprzedzanie osobówki
      Manewr odbywa się na prostym odcinku drogi pomiędzy dwoma zakrętami w prawo. Wyprzedzam osobówkę, ale przed nią jedzie TIR, więc mam ograniczoną widoczność do przodu.

      5:00 Wyprzedzenie tira
      Najpierw zakręt w lewo, ale że ktoś jedzie z przeciwka to się nie da wyprzedzić. Po wyminięciu jadącego z przeciwka wyprzedzam rzeczonego TIRa.

      Drodzy przeciwnicy aut RHD: tak z ręką na sercu:
      W którym momencie naraziłem czyjekolwiek życie z powodu siedzenia ze złej strony?
      (nie pytam, gdzie wyprzedziłem nielegalnie - to akurat wiem i jest niezależne od posiadania kierownicy :P)
      --
      _@/"
            • kozak-na-koniu Re: Kij w mrowisko... 05.10.11, 11:12
              Ja myślę, że powinno się produkować samochody z podwójnym układem kierowniczym. W takim, wjeżdżając do kraju o innym ruchu po prostu przekładałoby się na drugą stronę kierownicę i pedały, przestawiało reflektory - i po problemie! Jeśli wciąż każe się producentom "wzbogacać" ich produkty o coraz to nowe "wynalazki" (różne tam hybrydy, alkomaty, gaśnice, czujniki deszczu itp., itd.), to dlaczego nie kazać im robić jeszcze tego?:)))
              --
              "transport z Bretanii do Tuluzy odbywa sie droga morsko-kanałową właśnie z braku możliwości połączenia drogowego."
              (habudzik/Poll, 19.02.08, 10:05)
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka