stłuczka na parkingu - sytuacja problematyczna Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Witam,
    Miesiąc temu miałem stłuczkę na parkingu przed domem - jechałem prosto w poszukiwaniu miejsca parkingowego a za mną jechała taksówka. Gdy znalazłem miejsce do parkowania, zacząłem parkować w lewo. W tym czasie taxi zaczęło mnie wyprzedzać z lewej strony i doszło do kolizji. Kto waszym zdaniem ponosi winę za to zdarzenie?
    • 1. Sygnalizowałeś skręt w lewo?
      2. Taksówkarz sygnalizował wyprzedzanie?
      3. Któryś z was przyjął mandat?

      Na mój gust:
      ad 1.: Jeśli tak, a odpowiedź na "2" brzmi "nie" to wina taksówkarza, lub współwina (w zależności od szczegółowych okoliczności... których nam skąpisz).
      ad 2.: Jeżeli tak i ad. 1 tak, to wina tego, który nie zachował należytej ostrożności przy zmianie kierunku jazdy/wyprzedzaniu... kwestią sporną będzie tutaj który z was pierwszy zasygnalizował... w najlepszym wypadku współwina, ale skłaniałbym się przy przyznaniu Tobie odpowiedzialności.
      ad 3.: Jeżeli tak, to nie ma co gdybać... przyjmując mandat przyznajesz się do winy.
      --
      Jednym z najmilszych doświadczeń w życiu jest być celem, nie będąc trafionym (W.Churchill)
      • Tu jest właśnie kwestia sporna - ja - jestem pewien, że wrzuciłem kierunek, natomiast taxi twierdzi, że tego nie zrobiłem.

        Nie wzywaliśmy policji i spisaliśmy protokół szkody. Wziąłem całą winę na siebie, bo bałem się mandatu i punktów karnych (ewentualnych). Teraz taxi do mnie wydzwania i nachodzi w domu (nie zastał mnie jeszcze), więc wydaje mi się, że chyba ubezpieczyciel chce czegoś więcej niż protokołu.

        Wszyscy moi znajomi mówią, że to nie była moja wina, więc zastanawiam się, czy nie napisać jakiegoś odwołania. Ale czy to coś da?
        • I właśnie utwierdziłeś mnie w przekonaniu, że trzeba wzywać policję, jeśli nie ma twardych dowodów np. (nagranie z kamery), bo inaczej sprawca zmieni zdanie i zaczną się problemy.

          Czy na tym parkingu jest monitoring? Czy kojarzysz jakichś świadków?

          --
          "Życie jest jak umiejętne wyrwanie zęba. Cały czas myślisz, że to najważniejsze dopiero przyjdzie, gdy nagle spostrzeżesz, że już po wszystkim"
          • Świadek był jeden, ale nie potrafił powiedzieć czy widział jakikolwiek kierunek. Na parkingu jest niby monitoring, ale to się stało miesiąc temu, więc nie wiem czy nagrania będą dostępne. Poza tym słyszałem, że taksówkarze słyną z tego, że specjalnie prowokują takie sytuacje, żeby wyłudzić OC. Gościu mnie po prostu zakrzyczał i dlatego w pierwszym odruchu przyznałem swoja winę. Teraz mam wątpliwości, bo mój samochód też na tym ucierpiał...
            Nie wiem co powinienem w tej sytuacji zrobić....
            • Nie wiem ile miałeś punktów, że się obawiałeś, że dostaniesz kolejne, ale jeżeli nie masz wiele na koncie, to w takiej sytuacji koniecznie trzeba wzywać policję. Teraz, kiedy spisałeś oświadczenie to już po sprawie. Ewentualnie sprawa można zostać skierowana do sądu, ale możesz wiele stracić. Niestety, ale w świetle prawa Ty jesteś sprawcą... :/
              --
              Wybieram ubezpieczenie oc przez internet.
              • Oświadczenie nie załatwia sprawy. Jakiś czas temu miałam kolizję, gdzie się przyznałam do winy, jednak okazało się, że moje oświadczenie nie wystarczy do uznania mnie za winną. W toku postępowania sądowego (przeciwko mojemu ubezpieczycielowi, który odmówił wypłaty odszkodowania) wyszło, że to nie moja wina
        • mariu-sz156 napisał:

          > Tu jest właśnie kwestia sporna - ja - jestem pewien, że wrzuciłem kierunek, nat
          > omiast taxi twierdzi, że tego nie zrobiłem.
          >
          > Nie wzywaliśmy policji i spisaliśmy protokół szkody. Wziąłem całą winę na siebi
          > e, bo bałem się mandatu i punktów karnych (ewentualnych). Teraz taxi do mnie wy
          > dzwania i nachodzi w domu (nie zastał mnie jeszcze), więc wydaje mi się, że chy
          > ba ubezpieczyciel chce czegoś więcej niż protokołu.
          >
          > Wszyscy moi znajomi mówią, że to nie była moja wina, więc zastanawiam się, czy
          > nie napisać jakiegoś odwołania. Ale czy to coś da?
          jeżeli jesteś pewien że wrzucileś kierunek toś kiep i tyle ,po kiego zgodziłes się że to twoja wina i podpisałeś pod orzeczeniem o twojej winie? trzeba było wzywac policje i koniec kropka ,to taxi by dostało mandat a nie ty ,z doswiadczenia wiem że te mendy taksówkowe myśla ze pozjadali wszystkie rozumy i reszta kierowców to frajerzy ktróych trzeba kroic na kazdym kroku .a nachodzi cię bo pewnie twój ubezpieczyciel który ma mu wypłacić szkode nie chce tego uczynic bez twojego osobistego potwierdzenia tego pisemnego oświadczenia ,tak sie dzieje zwykle przy samych tylko oświadczenach bez policyjnej notatki i to jest twoja szansa mozesz iśc w zaparte i powiedzieć że się pomyliłeś w oswiadczeniu i wtedy sprawa najprawdopodobniej skonczy sie sądzie grodzkim z tym ze jak przegrasz to płacisz duzo wiecej niz za sam mandat .
      • > ad 2.: Jeżeli tak i ad. 1 tak, to wina tego, który nie zachował należytej ostro
        > żności przy zmianie kierunku jazdy/wyprzedzaniu... kwestią sporną będzie tutaj
        > który z was pierwszy zasygnalizował... w najlepszym wypadku współwina, ale skła
        > niałbym się przy przyznaniu Tobie odpowiedzialności.

        Możesz uzasadnić to skłanianie?
        Prawda jest taka, że na parkingu należy jeździć powoli, bo to nie jest zwykła jezdnia. Jest oczywistym, że w takich okolicznościach wyprzedzający był osobą mającą więcej możliwości oceny sytuacji niż parkujący i po prostu cwaniakował zabierając się za wyprzedzanie.
    • Naucz sie jezdzic i uzywac migaczy zamiast zadawac glupie pytania, cwaniaku...
      • bimota napisał:

        > Naucz sie jezdzic i uzywac migaczy zamiast zadawac glupie pytania, cwaniaku...

        Ostro, ale konkretnie...
        ...jeszcze jedno... jeżeli jest się "w prawie" i do tego dochodzi monitoring na parkingu... to po jasną cholerę przyznawać się taksówkarzowi do winy i sporządzać oświadczenie, tylko po to, by po chwili zmienić zdanie?

        Co do punktów- jeżeli to teren prywatny, to nawet punktów nie dostaniesz za spowodowanie kolizji... tylko niewielki mandat (100-300 zeta). Jeżeli to droga publiczna, to 6 punktów i od 300 do 500 zeta.

        Po raz kolejny uświadamiam sobie, że w życiu nie zgodzę się chyba na spisanie ze sprawcą oświadczenia... nawet w wypadku pękniętego zderzaka/porysowania błotnika, jako jedynych szkód. Za dużo cwaniaków na tym świecie.
        --
        Jednym z najmilszych doświadczeń w życiu jest być celem, nie będąc trafionym (W.Churchill)
        • To nie chodzi o cwaniactwo tylko o sprawiedliwość. Poza tym - taxiarz chciał oświadczenie i je dostał więc na tym moja rola w jego życiu się skończyła. Nie wiem tylko po co mnie teraz nachodzi - to po pierwsze. A po drugie zastanawiam się czy to faktycznie była moja wina - tak na przyszłość - żeby wiedzieć.
          • Nie skonczyla sie, bo nie dosc, ze rozpieprzyles komus auto, to jeszcze robisz laske. Nie nachodzi cie, bo niegdy cie nawet nie zastal. Bez powodu nie przychodzi... A tak na przyszlosc wlaczaj migacz na tyle wczesnie, by kazdy chcacy cie wyprzedzic zdazyl go zauwazyc i rozgladaj co dzieje sie wokol auta (od tego sa m. in. lusterka), a nie tylko kawalek przed...
            • Migacz jestem pewien, że był włączony. Poza tym przy wyprzedzaniu też obowiązuje zasada szczególnej ostrożności i gdy nie ma warunków, to się nie wyprzedza. Utwierdziłeś mnie właśnie w przekonaniu, że powinienem jednak walczyć o swoje. Nie będzie się jakiś taxiarz moim kosztem bogacił.
              • > Migacz jestem pewien, że był włączony.

                A lusterko było sprawne?

                > Poza tym przy wyprzedzaniu też obowiązuj
                > e zasada szczególnej ostrożności i gdy nie ma warunków, to się nie wyprzedza.

                Czyli co, była mgła, ulewa... ?

                > Utwierdziłeś mnie właśnie w przekonaniu, że powinienem jednak walczyć o swoje.

                Każdy powinien!

                > Nie będzie się jakiś taxiarz moim kosztem bogacił.

                Nikt się nie wzbogaci. Stuknąłeś taksiarzowi furę, w zasadzie to dwie fury uszkodzone. Ubezpieczyciel wypłaci, ale zapewne mniej niż fura taksiarza straci na wartości przez tę ryskę.

                A, skoro Cię nachodzi to wezwij policję, dałeś mu uświadczenie to jesteście chyba kwita? Jakby coś od Ciebie chciał to napisze list, zapewne z potwierdzeniem odbioru.
                • > > Poza tym przy wyprzedzaniu też obowiązuj
                  > > e zasada szczególnej ostrożności i gdy nie ma warunków, to się nie wyprze
                  > dza.
                  >
                  > Czyli co, była mgła, ulewa... ?

                  Ludzie, to był PARKING.
                  Nikt normalny nie zabiera się za wyprzedzanie w takim miejscu.
                  • Co prawda autor wątku napisał, że jechał po parkingu, ale równie dobrze mogła to być ulica w stylu Nowogrodzkiej w Warszawie - normalna ulica o szerokości takiej, że dwa samochody się zmieszczą, a po obu stronach mnóstwo miejsc parkingowych. Co więcej, mogła być jednokierunkowa, a takim przypadku zupełnie nie widzę przeciwwskazań do wyprzedzania.

                    Skąd to wnoszę - a stąd, że nie bardzo rozumiem, co robiłaby na takim parkingu taksówka? Mogłaby czekać na klienta, ale tak na prawdę, nawet biorąc pod uwagę chamstwo i niechlujstwo drogowe taksiarzy, że na typowym parkingu (oznaczony literą P, z alejkami dojazdowymi do miejsc) taksiarz by wyprzedzał, szczególnie - widząc kierunkowskaz. Obstawiam, że była to zwyczajna ulica z miejscami parkingowymi po obu stronach.
                    • Obawiam się że to był parking ale w stylu przelotowym czyli przez taki który prowadzi jeszcze dojazd do innych bloków i nie jest często oznaczony znakiem. Wina auto wątku i tak jest bezsporna. nawet jak włączył kierunkowskaz to i tak musi się upewnić że nikt inny go nie wyprzedza. Włączony kierunkowskaz tylko sygnalizuje chęć zamiary wykonania manewru zmiany kierunku jazdy. Tylko tyle.
                  • > Ludzie, to był PARKING.
                    > Nikt normalny nie zabiera się za wyprzedzanie w takim miejscu.

                    Parking to miejsca parkingowe a nie jezdnia obok tych miejsc.

                    --
                    Habudzik napisał:
                    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

                    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+straż+miejska&aq=0
                    • > Parking to miejsca parkingowe a nie jezdnia obok tych miejsc.

                      No jasne, te wielkie place przed centrami handlowymi to są normalne jezdnie i tylko tam gdzie w wyznaczonych polach stoją auta, to są dopiero parkingi. A ponieważ jest tych jezdni wiele, więc w zasadzie to autostrady.
                      • Masz rację patrząc na parkingi pod centrami handlowymi to jeżdżą tam tacy mistrzowie jak Ty co to uważają że parking to parking a przepisy ruchu drogowego tam nie obowiązują bo to parking. Co tam że wszystkie skrzyżowania na parkingu są równorzędne zawsze widzę takich co to na parkingu mają przepisy gdzieś i jadą bo oni maja "pierwszeństwo"
                        • > Masz rację patrząc na parkingi pod centrami handlowymi to jeżdżą tam tacy mistr
                          > zowie jak Ty ...
                          Nie wiem, skąd wiesz jak ja jeżdżę ale ja wiem, że czasami masz kłopoty z logicznym myśleniem. Mam nadzieję, że za kierownicą wyciągasz wnioski nieco bardziej trafne niż zdarza Ci się to przy klawiaturze.
                          • Widać skończyły Ci się argumenty...
                            • Skończyły się już w momencie wyklepywania:
                              "Masz rację patrząc na parkingi pod centrami handlowymi to jeżdżą tam tacy mistrzowie jak Ty co to uważają że parking to parking a przepisy ruchu drogowego tam nie obowiązują bo to parking."

                              Pojęcia nie masz jak jeżdżę, to po co wyskakujesz z bzdurnymi wnioskami?
                              • > Pojęcia nie masz jak jeżdżę, to po co wyskakujesz z bzdurnymi wnioskami?

                                Jeździsz tak, jakby jezdnie pomiędzy parkingami były też parkingami, do czego sam się przyznałeś. Stąd wiadomo jak jeździsz - niezwykle trudna zagadka, zaiste.

                                --
                                Habudzik napisał:
                                27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

                                www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+straż+miejska&aq=0
                                • Po co robisz z siebie durnia? Nikt normalny nie jeździ po placach parkingowych przy centrach handlowych tak samo (czyli z taką samą prędkością i z takimi samymi manewrami, na przykład wyprzedzania) jak po jezdni na drodze publicznej. Na większości nie ma chodników i ruch pieszych odbywa się w tej samej płaszczyźnie co ruch pojazdów. Zdaje się, że przepis na taką okoliczność nakłada obowiązek ustępowania pierwszeństwa pieszym a Ty coś pieprzysz o normalnej jezdni, bo parking, to tylko tu gdzie auto stoi.
                                  • Pokaż mi ten przepis. Jeśli nie ma tam znaku strefa zamieszkania to pieszy ma iść grzecznie przy krawędzi jezdni. Aha i zobacz co oznacza znak D-18. Potem pomyśl i powiedz mi czy ten sam znak stojący przy jezdni np ruchliwej drogi oznaczający miejsca parkingowe wzdłuż jezdni robi z tej ulicy parking po którym mogą chodzić piesi. jeśli nie to analogicznie jest pod centrum handlowym.
                                  • > Po co robisz z siebie durnia? Nikt normalny nie jeździ po placach parkingowych
                                    > przy centrach handlowych tak samo (czyli z taką samą prędkością i z takimi samy
                                    > mi manewrami, na przykład wyprzedzania) jak po jezdni na drodze publicznej.

                                    Z tego co napisałeś wynika, że wg ciebie jezdnie przy parkingach przy centrach handlowych to wg przepisów parkingi - o tym piszę, więc naucz się rozumieć co czytasz.

                                    > Na
                                    > większości nie ma chodników i ruch pieszych odbywa się w tej samej płaszczyźnie
                                    > co ruch pojazdów. Zdaje się, że przepis na taką okoliczność nakłada obowiązek
                                    > ustępowania pierwszeństwa pieszym a Ty coś pieprzysz o normalnej jezdni, bo par
                                    > king, to tylko tu gdzie auto stoi.

                                    "Zdaje się" - tobie się właśnie zdaje, co sam przyznajesz, więc pieprzysz coś o tym że normalna jezdnia to parking.
                                    Poczytaj przepisy i dopiero się odezwij, bo dyskusja z ambitnym idiotą któremu coś się zdaje nie jest ani ciekawa, ani pouczająca.

                                    --
                                    Habudzik napisał:
                                    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

                                    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+straż+miejska&aq=0
                                    • > Z tego co napisałeś wynika, że wg ciebie jezdnie przy parkingach przy centrach
                                      > handlowych to wg przepisów parkingi - o tym piszę, więc naucz się rozumieć co
                                      > czytasz.

                                      Jakie jezdnie, człowieku. Parkingi przy centrach to place parkingowe z wydzielonymi miejscami postojowymi a nie żadne jezdnie. Nie ma najczęściej żadnych chodników i na tym samym poziomie przemieszczają się piesi a Ty ciągle chrzanisz o jezdniach.

                                      > Poczytaj przepisy i dopiero się odezwij, bo dyskusja z ambitnym idiotą któremu
                                      > coś się zdaje nie jest ani ciekawa, ani pouczająca.

                                      A owszem czytam czasem i poczytam nie raz i sam się czasem do tej rady stosuj. Zgadzam się również, że ta dyskusja nie jest dla mnie ani ciekawa, ani pouczająca.
                                      • > > Poczytaj przepisy i dopiero się odezwij, bo dyskusja z ambitnym idiotą kt
                                        > óremu
                                        > > coś się zdaje nie jest ani ciekawa, ani pouczająca.
                                        >
                                        > A owszem czytam czasem i poczytam nie raz i sam się czasem do tej rady stosuj.
                                        > Zgadzam się również, że ta dyskusja nie jest dla mnie ani ciekawa, ani pouczają
                                        > ca.

                                        Skoro "czytasz czasem", to przeczytaj teraz i podaj definicję "placu parkingowego" oraz na podstawie KD uzasadnij że coś co jest przeznaczone dla ruchu pojazdów, ale gdzie nie ma chodnika, nie jest jezdnią. Krótko i na temat, bo - jak już pisałem - niekończące się dyskusje z ambitnymi idiotami przestały mnie już bawić.

                                        --
                                        Habudzik napisał:
                                        27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

                                        www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+straż+miejska&aq=0
                                        • Nie podam ci tych definicji i zapewne uznasz to za zwycięstwo ale polecam w Kodeksie następujący zapis:

                                          Oddział 7
                                          Przecinanie się kierunków ruchu
                                          ...
                                          Art. 26
                                          ...

                                          4. Kierujący pojazdem, przejeżdżając przez chodnik lub drogę dla pieszych, jest obowiązany jechać powoli i ustąpić pierwszeństwa pieszemu.

                                          5. Przepis ust. 4 stosuje się odpowiednio podczas jazdy po placu, na którym ze względu na brak wyodrębnienia jezdni i chodników ruch pieszych i pojazdów odbywa się po tej samej powierzchni.


                                          Możesz się do tego jakoś odnieść nie ambitny geniuszu?
                                          • > 4. Kierujący pojazdem, przejeżdżając przez chodnik lub drogę dla pieszych, jest
                                            > obowiązany jechać powoli i ustąpić pierwszeństwa pieszemu.
                                            >
                                            > 5. Przepis ust. 4 stosuje się odpowiednio podczas jazdy po placu, na którym
                                            > ze względu na brak wyodrębnienia jezdni i chodników ruch pieszych i pojazdów od
                                            > bywa się po tej samej powierzchni.
                                            >

                                            >
                                            > Możesz się do tego jakoś odnieść nie ambitny geniuszu?

                                            Pfff, ale mi zagadkę zadałeś.
                                            Na jakiej podstawie twierdzisz, że ulica w mieście z miejscami parkingowymi wzdłuż niej (bez chodników) nie jest placem, ale już wyznaczone pasy ruchu przy CH z miejscami parkingowymi wzdłuż nich są placem a nie jezdnią?
                                            Dla utrudnienia dodam że przy CH nader często, o ile nie zawsze, występują znaki drogowe pionowe oraz poziomie, czasami są też mikroronda oraz przejścia dla pieszych - i to wszystko jest na placu gdzie nie ma żadnych jezdni? Poprzyglądaj się jak tam jest, czy rzeczywiście jezdnie nie są wyodrębnione. Oto jeden z wielu przykładów:

                                            tiny.pl/hjxgj

                                            --
                                            Habudzik napisał:
                                            27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

                                            www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+straż+miejska&aq=0
                                            • Nie odnoszę się do żadnych ulic w mieście z miejscami parkingowymi, tylko do tego co napisał założyciel wątku: parking pod domem (zupełnie nie wnikam, czy prawdę opisał, czy ubarwił, to nieistotne, bo nie jestem ani sędzią ani funkcjonariuszem badającym tą sprawę). U mnie pod domem jest parking i przypomina on trochę właśnie te z placów przy centrach handlowych. Tylko, że "jezdnie" jak to nazywasz są jak na twoim zdjęciu ale te poziome, z których bezpośrednio się wjeżdża na wyznaczone pola postojowe. Jeśli na takich "jezdniach" zapiedzielasz jak po normalnych ulicach i wyprzedzasz to jesteś chyba odrobinę niezrównoważony.

                                              Na tym już zakończę, bo albo sobie jaja robisz albo faktycznie masz coś nierówno pod kapeluszem.
                                              • Jezdnie pomiędzy miejscami parkingowymi nie są parkingami. Są to normalne jezdnie, to udowodniłem przytaczając zapisy z KD.
                                                Masz coś do napisania na ten temat, czy też z powodu braku argumentów tudzież własnej ułomności obrażasz się jak panienka?

                                                BTW. Tekst w stylu "nie dyskutuj z idiotą ..." jest dobry pod warunkiem, że twój oponent nie podaje argumentów, a jedynie przeinacza zdania, odpowiada "obok tematu" lub w ogóle nie na temat. Używanie go w sytuacji gdy nie ma się nic mądrego do napisania świadczy o tym, że to używający tego zwrotu jest idiotą.

                                                Spodziewałem się nawet że coś odpowiesz na temat, że wskażesz że jednak gdzieś się pomyliłem, a tu się okazało że jesteś po prostu kolejnym ambitnym dupkiem.

                                                --
                                                Habudzik napisał:
                                                27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

                                                www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+straż+miejska&aq=0
                                                • > Jezdnie pomiędzy miejscami parkingowymi nie są parkingami. Są to normaln
                                                  > e jezdnie, to udowodniłem przytaczając zapisy z KD.

                                                  Możesz pokazać to miejsce w wątku, w którym cokolwiek z KD zacytowałeś? Musiało mi umknąć. Jedyne co pamiętam, to fragment który to ja zacytowałem i który te "jezdnie" na placach (parkingowych w szczególności) w sposób istotny odróżnia od normalnych jezdni.

                                                  > Spodziewałem się nawet że coś odpowiesz na temat, że wskażesz że jednak gdzieś
                                                  > się pomyliłem, a tu się okazało że jesteś po prostu kolejnym ambitnym dupkiem.

                                                  Nic nie poradzę, że nie potrafisz pojąć tej różnicy którą pokazałem przy użyciu konkretnego i bardzo jasnego zapisu z KD. Jeśli masz z tym problem, to udaj się do jakiegoś instruktora jazdy lub może spróbuj poćwiczyć czytanie ze zrozumieniem. A określenia typu "ambitny dupek" to zarezerwuj lepiej dla tych którzy cię wychowali. W dyskusji na forum świadczą jedynie o żałosnej i nieudolnej próbie zamaskowania braku argumentów.

                                                  > Masz coś do napisania na ten temat, czy też z powodu braku argumentów tudzież w
                                                  > łasnej ułomności obrażasz się jak panienka?


                                                  To nawet udane i w zasadzie mógłbym napisać to samo.
                                                  Bo jak na razie ani jednego sensownego argumentu nie podałeś, może poza tymi zapisami z KD które podobno przytoczyłeś które to mi umknęły.
                                                  • > Możesz pokazać to miejsce w wątku, w którym cokolwiek z KD zacytowałeś?

                                                    Nie, bo w tym wątku tego nie zacytowałem, jakkolwiek posługiwałem się argumentami na podstawie definicji z KD. Oto brakujące cytaty:

                                                    jezdnia - część drogi przeznaczoną do ruchu pojazdów; określenie to nie dotyczy torowisk wydzielonych z jezdni;

                                                    droga - wydzielony pas terenu składający się z jezdni, pobocza, chodnika, drogi dla pieszych lub drogi dla rowerów, łącznie z torowiskiem pojazdów szynowych znajdującym się w obrębie tego pasa, przeznaczony do ruchu lub postoju pojazdów, ruchu pieszych, jazdy wierzchem lub pędzenia zwierząt;


                                                    Ciekawe czy zaczniesz argumentować że jak nie ma chodnika, to nie ma drogi.

                                                    > Nic nie poradzę, że nie potrafisz pojąć tej różnicy którą pokazałem przy użyciu
                                                    > konkretnego i bardzo jasnego zapisu z KD.

                                                    Przecież ci na to odpowiedziałem, że przed CH jezdnie są wyodrębnione i to nie jest żaden plac. Jak to pojmiesz, to dopiero wtedy możesz mieć ew. pretensje do mnie że ja czegoś nie pojąłem.

                                                    > Bo jak na razie ani jednego sensownego argumentu nie podałeś,

                                                    Pokazałem zdjęcie jezdni i miejsc parkingowych przed CH z sugestią, że na placach gdzie nie ma jezdni raczej nie stosuje się znaków poziomych i pionowych, tudzież przejść dla pieszych. Na ten konkretny argument nie odpowiedziałeś, za to piszesz że nie podałem argumentu.
                                                    Zachowujesz się jak ambitny dupek, dlatego nazywam cię ambitnym dupkiem - pretensje o to określenie miej do siebie, nie do mnie. Wyjaśniłem ci właśnie dlaczego tak cię nazwałem, więc możesz odciążyć swój mózg od szukania innych przyczyn. Uzewnętrzniać jaki jesteś urażony i jak bardzo to przeżywasz też nie musisz.

                                                    --
                                                    Habudzik napisał:
                                                    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

                                                    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+straż+miejska&aq=0
                                                  • > Przecież ci na to odpowiedziałem, że przed CH jezdnie są wyodrębnione i to nie
                                                    > jest żaden plac. Jak to pojmiesz, to dopiero wtedy możesz mieć ew. pretensje do
                                                    > mnie że ja czegoś nie pojąłem.

                                                    Jeszcze raz zacytuję:
                                                    4. Kierujący pojazdem, przejeżdżając przez chodnik lub drogę dla pieszych, jest obowiązany jechać powoli i ustąpić pierwszeństwa pieszemu.

                                                    5. Przepis ust. 4 stosuje się odpowiednio podczas jazdy po placu, na którym ze względu na brak wyodrębnienia jezdni i chodników ruch pieszych i pojazdów odbywa się po tej samej powierzchni.


                                                    Przypominam, że w logice spójnik i oznacza koniunkcję. Samo wyodrębnienie jezdni to za mało. Tak więc to są place na których ruch pieszych i pojazdów odbywa się po tej samej powierzchni.

                                                    > Pokazałem zdjęcie jezdni i miejsc parkingowych przed CH z sugestią, że na placa
                                                    > ch gdzie nie ma jezdni raczej nie stosuje się znaków poziomych i pionowych, tud
                                                    > zież przejść dla pieszych.

                                                    W języku potocznym cały ten plac z miejscami postojowymi i alejkami do nich bezpośrednio przylegającymi (lub jak to nazywasz jezdniami) to po prostu parking. Nigdy wcześniej nie spotkałem się z określeniem, że parkingi, to tylko te pola na których się staje i niby przy centrum handlowym jest cała masa wymalowanych parkingów.
                                                    Według takiego dziwacznego rozumienia słowa parking, to tym bardziej zakładający wątek nie mógł być sprawcą. Bo jak napisał : stłuczka na parkingu. Czyli według twojego rozumowania gość zaparkował a taksiarz wjechał w zaparkowany pojazd.
                                                  • > 5. Przepis ust. 4 stosuje się odpowiednio podczas jazdy po placu, na którym ze
                                                    > względu na brak wyodrębnienia jezdni i chodników ruch pieszych i pojazdó
                                                    > w odbywa się po tej samej powierzchni.[/i]
                                                    >
                                                    > Przypominam, że w logice spójnik i oznacza koniunkcję. Samo wyodrębnieni
                                                    > e jezdni to za mało.

                                                    Oznacza koniunkcję jeżeli chodzi o pierwszeństwo pieszych, które to pierwszeństwo nie jest tematem dyskusji.
                                                    Jeżeli jezdnie są wyodrębnione (bez chodników) - to są to jezdnie. Nawet na placach.

                                                    > W języku potocznym cały ten plac z miejscami postojowymi i alejkami do nich bez
                                                    > pośrednio przylegającymi (lub jak to nazywasz jezdniami) to po prostu parking.

                                                    W języku potocznym - jak najbardziej. Co nie zmienia faktu że parking to miejsce gdzie się parkuje pojazdy, a nie gdzie się dojeżdża żeby te pojazdy zaparkować.


                                                    --
                                                    Habudzik napisał:
                                                    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

                                                    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+straż+miejska&aq=0
                                                  • > Oznacza koniunkcję jeżeli chodzi o pierwszeństwo pieszych, które to pierwszeńst
                                                    > wo nie jest tematem dyskusji.

                                                    Tematem było, czy po takich parkingach (lub po twojemu jezdniach z miejscami postojowymi po obu stronach) jeździ się jak po normalnych jezdniach na drogach publicznych. Otóż nie jeździ się tak samo. Ale nie w sensie, że pierwszeństwo z prawej nie obowiązuje itp. Nie jeździ się tak samo w sensie takim, że jeździ się znacznie wolniej i praktycznie nie wyprzedza, między innymi ze względu na pieszych. To jest istotna cecha odróżniająca od normalnej jezdni na publicznej drodze gdzie w obszarze zabudowanym jest dopuszczalna prędkość 50 km/h. Zresztą wystarczy popatrzeć na zdjęcie które przytoczyłeś, szczególnie na te alejki (jezdnie) poprzeczne, do których bezpośrednio przylegają wyznaczone miejsca postojowe. Ja jeszcze nigdy nie widziałem aby ktoś po czymś takim pięćdziesiętką leciał i wyprzedzał wolniejszych.

                                                    > W języku potocznym - jak najbardziej. Co nie zmienia faktu że parking to miejsc
                                                    > e gdzie się parkuje pojazdy, a nie gdzie się dojeżdża żeby te pojazdy zaparkowa
                                                    > ć.

                                                    Sporo zależy gdzie parking jest umieszczony, każdy może to interpretować inaczej. U mnie pod domem jest coś co przypomina plac jak pod marketami. Za to koło pracy jest normalna jezdnia na drodze publicznej przy której stoi znak D-18 i gdyby w takim miejscu nastąpiło opisywane zdarzenie, to też parkującego uznał bym za winnego. Ale o takich miejscach i zdarzeniach nie mówi się: stłuczka na parkingu, bo tu parking jest rozumiany dokładnie jako miejsca postojowe. Skoro jednak padło sformułowanie: stłuczka na parkingu, to skojarzyło mi się z placem parkingowym, po którym jeździ się inaczej (w sensie opisywanym wcześniej) choćbyś nie wiem jak przekonywał, że to zwykła jezdnia. A na dowód, że to taka zwykła jezdnia nie jest podałem z przepisów tą wzmiankę o pieszych.
                                                  • tbernard napisał:

                                                    > > Oznacza koniunkcję jeżeli chodzi o pierwszeństwo pieszych, które to pierw
                                                    > szeńst
                                                    > > wo nie jest tematem dyskusji.
                                                    >
                                                    > Tematem było, czy po takich parkingach (lub po twojemu jezdniach z miejscami p
                                                    > ostojowymi po obu stronach) jeździ się jak po normalnych jezdniach na drogach p
                                                    > ublicznych.

                                                    Nie - tematem jest to, czy podczas wyprzedzania na jezdni gdzie dookoła są miejsca parkingowe i podczas którego wyprzedzany skręca w lewo żeby jedno z tych miejsc zająć, winny jest wyprzedzany czy wyprzedzający.

                                                    Jakbyś nie kombinował, nie ma przepisu zabraniającego wyprzedzania na jezdni nawet jeżeli wokół niej są miejsca parkingowe i nie ma chodników. Nie ma też przepisu który by definiował że takie miejsce nie jest jezdnią.

                                                    Kwestię prędkości pomijam, bo oczywiste jest że prędkość dozwolona nie oznacza minimalnej i że kierowca musi brać pod uwagę różne okoliczności przy jeździe z taką a nie inną prędkością, a nie tylko przepisy.


                                                    --
                                                    Habudzik napisał:
                                                    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

                                                    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+straż+miejska&aq=0
                                                  • > Jakbyś nie kombinował, nie ma przepisu zabraniającego wyprzedzania na jezdni na
                                                    > wet jeżeli wokół niej są miejsca parkingowe i nie ma chodników.

                                                    Skoro już tak bardzo przepisów chcesz siłę trzymać, to wiesz pewnie, że na wyprzedzającego są nałożone pewne obowiązki:

                                                    Art. 24. 1. Kierujący pojazdem jest obowiązany przed wyprzedzaniem upewnić się w szczególności, czy:

                                                    1. ma odpowiednią widoczność i dostateczne miejsce do wyprzedzania bez utrudnienia komukolwiek ruchu;

                                                    2. kierujący, jadący za nim, nie rozpoczął wyprzedzania;

                                                    3. kierujący, jadący przed nim na tym samym pasie ruchu, nie zasygnalizował zamiaru wyprzedzania innego pojazdu, zmiany kierunku jazdy lub zmiany pasa ruchu.

                                                    Pewne jest, że wyprzedzający nie upewnił się, że nie utrudni ruchu parkującemu będącemu jeszcze w ruchu. Co do migaczy, to może być słowo przeciw słowu ale jeśli owych migaczy parkujący nie włączył, to na pewno wyprzedzający nie dopełnił obowiązku upewnienia się. Mniejsza o to jak miał się upewniać, mógł użyć telepatii albo domyślić się, że na pewnych jezdniach z polami parkingowymi po obu stronach (przykładowo na placach parkingowych) ktoś czasem parkuje na wolnym polu z lewej strony i dlatego porusza się odrobinę wolniej.
                                                  • tbernard napisał:

                                                    > > Jakbyś nie kombinował, nie ma przepisu zabraniającego wyprzedzania na jez
                                                    > dni na
                                                    > > wet jeżeli wokół niej są miejsca parkingowe i nie ma chodników.
                                                    >
                                                    > Skoro już tak bardzo przepisów chcesz siłę trzymać, to wiesz pewnie, że na wypr
                                                    > zedzającego są nałożone pewne obowiązki:
                                                    >
                                                    > Art. 24. 1. Kierujący pojazdem jest obowiązany przed wyprzedzaniem upewnić się
                                                    > w szczególności, czy:
                                                    >
                                                    > 1. ma odpowiednią widoczność i dostateczne miejsce do wyprzedzania bez u
                                                    > trudnienia komukolwiek ruchu;

                                                    >
                                                    > 2. kierujący, jadący za nim, nie rozpoczął wyprzedzania;
                                                    >
                                                    > 3. kierujący, jadący przed nim na tym samym pasie ruchu, nie zasygnalizo
                                                    > wał zamiaru wyprzedzania innego pojazdu, zmiany kierunku jazdy lub zmiany pasa
                                                    > ruchu.

                                                    >
                                                    > Pewne jest, że wyprzedzający nie upewnił się, że nie utrudni ruchu parkującemu
                                                    > będącemu jeszcze w ruchu.

                                                    Wyprzedzający NIGDY nie jest pewny czy nie utrudni wyprzedzanemu ruchu, bo wyprzedzany może sobie nagle zażyczyć zaparkować po lewej stronie jezdni (niekoniecznie na miejscu parkingowym) albo wjechać na posesję po lewej stronie (wjazd na posesję nie jest skrzyżowaniem). Wyprzedzający w momencie wyprzedzania jedzie innym pasem ruchu niż wyprzedzany, a wyprzedzany nie ma prawa w takiej sytuacji wymuszać pierwszeństwa wjeżdżając na pas którym jedzie wyprzedzający (dyskusyjna jest kwestia gdy w danym miejscu obowiązuje zakaz wyprzedzania, mejsonowy przypadek wskazuje że wtedy można skręcać). Gdyby wniosek który tu wysnułeś był prawdziwy, to na autostradach też nie wolno by było wyprzedzać, bo wyprzedzanie mogłoby utrudnić ruch wyprzedzanemu który zapragnął akurat w danej chwili zmienić pas na lewy.

                                                    --
                                                    Habudzik napisał:
                                                    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

                                                    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+straż+miejska&aq=0
                                                  • Może popatrz na fotkę z przykładem placu parkingowego którą sam podesłałeś. Najlepiej na te jezdnie z pasami ruchu na dachu. To są na pewno takie same jezdnie jak te po prawej, poza obszarem centrum handlowego przy lesie. Nie wiem w jakim celu sprowadzasz do tego samego wyprzedzanie w tych zupełnie różnych miejscach, a nawet porównujesz to do wyprzedzania na autostradach.
                                                  • Wcale nie twierdzę że to są takie same miejsca i należy po nich tak samo jeździć (zwłaszcza jeżeli chodzi o prędkość). Na dachu nie ma nawet miejsca na wyprzedzanie - to tak jakby chcieć wyprzedzić kogoś kto jedzie polną drogą o szerokości 2.5m.

                                                    Wyprzedzanie sprowadzam do tego samego wyłącznie pod względem tego, czy to wyprzedzanie jest dozwolone czy nie, oraz czy wyprzedzany może niefrasobliwie zajechać drogę wyprzedzającemu. We wszystkich przypadkach - od uliczek osiedlowych i przy CH (o ile szerokość pozwala) aż do autostrad - można wyprzedzać a wyprzedzany musi ten fakt uwzględnić. Nie robi się tego wszędzie w taki sam sposób ani przy tej samej prędkości, ale wyprzedzać można.

                                                    --
                                                    Habudzik napisał:
                                                    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

                                                    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+straż+miejska&aq=0
                                • klemens1 napisał:

                                  > > Pojęcia nie masz jak jeżdżę, to po co wyskakujesz z bzdurnymi wnioskami?
                                  >
                                  > Jeździsz tak, jakby jezdnie pomiędzy parkingami były też parkingami, do czego s
                                  > am się przyznałeś.

                                  Czyli jak? Jak jeździ się inaczej po parkingu? Czy z tego wynika, że Twój przedmówca nie przestrzega pierwszeństwa z prawej, bo takie rzeczy mu między innymi zarzucono?
                                  Jura
                                  • > Czyli jak? Jak jeździ się inaczej po parkingu?

                                    Jego spytaj - na pewno wg niego nie jeździ się tak jak po jezdni, ale nie wiem w takim razie jak.

                                    --
                                    Habudzik napisał:
                                    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

                                    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+straż+miejska&aq=0
                                    • Nie jak po autostradzie. Nie jak po drodze krajowej poza obszarem zabudowanym. Nie jak w obszarze zabudowanym po ruchliwej ulicy. Wszystkie nie jak odnoszą się do prędkości oraz manewrów wyprzedzania. Może miałem do tej pory szczęście ale nie zdarzyło mi się na przykład na placu parkingowym przy TESCO spotkać pojazd jadący 50 km/h po alejce mającej z prawej i lewej wyznaczone miejsca postojowe i do tego wykonujący manewry wyprzedzania kogoś kto przymierza się zaparkować w pole po lewej stronie. To jakaś dziecinada, że takie oczywistości muszę pisać.
                                      Tylko jakaś pokręcona kulawa logika pozwala z tego wysnuć wnioski, że na równorzędnych nie respektuję pierwszeństwa z prawej.
                                      • > Tylko jakaś pokręcona kulawa logika pozwala z tego wysnuć wnioski, że na równor
                                        > zędnych nie respektuję pierwszeństwa z prawej.

                                        Na równorzędnych - co równorzędnych? Miejscach parkingowych?

                                        --
                                        Habudzik napisał:
                                        27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

                                        www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+straż+miejska&aq=0
                                        • Nie dyskutuj z idiotą, bo sprowadzi cię na swój poziom i pokona doświadczeniem.
                                          • Masz racje sprawdziła się dlatego też zakończyłem dyskusje z Tobą parę postów wyżej.
                                            • Weź sobie poczytaj z 10 razy wątek, to może zrozumiesz, komu pierwszemu argumenty się skończyły i zaczął jakieś osobiste wnioski odnośnie drugiej strony formułować. Dobrze wiedziałeś, że inna jazda po placach parkingowych o której pisałem odnosi się do mniejszej prędkości oraz większej ostrożności niż na zwykłej drodze a nie, że nie obowiązują tam przepisy oraz domyślna zasada pierwszeństwa z prawej strony. No chyba, że faktycznie nie wiedziałeś.

                                              W zasadzie, nie lubię nikogo ośmieszać ale nic nie poradzę jak ktoś ośmiesza się sam. Wolę wymianę myśli, poglądów, argumentów. Czasem zdarza się, że się pomylę i jestem wdzięczny za oświecenie. Czasem druga strona mnie nie przekonuje ale jakoś nie odczuwam potrzeby formułowania pod ich adresem sformułowań typu "tacy jak Ty to ...", czy też "ambitni idioci ..." Na przykład często z edkiem40 czy emesem się nie zgadzam ale do takich sformułowań wobec nich się nie zniżam.
                                              • > Weź sobie poczytaj z 10 razy wątek, to może zrozumiesz, komu pierwszemu argumen
                                                > ty się skończyły

                                                Udowadnianie swojej racji nie polega na tym, kto ma w zanadrzu więcej argumentów, tylko kto ma najsilniejszy argument (a najlepiej - dowód).
                      • > No jasne, te wielkie place przed centrami handlowymi to są normalne jezdnie i t
                        > ylko tam gdzie w wyznaczonych polach stoją auta, to są dopiero parkingi. A poni
                        > eważ jest tych jezdni wiele, więc w zasadzie to autostrady.

                        Wszystko się zgadza za wyjątkiem tych autostrad. Podejrzewam, że nadal jest to dla ciebie zaskoczeniem. Tak jakoś jest, że im ktoś mniej na dany temat wie, tym pewniej się w tym temacie wypowiada - twoja doza pewności siebie jest naprawdę duża.

                        --
                        Habudzik napisał:
                        27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

                        www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+straż+miejska&aq=0
            • A ty patrz przed siebie gdzie jedziesz, to nie będziesz wjeżdżał w parkujących.
            • nie byłeś pewny to trzeba było dzwonić po policję. Jak mnie rozwalają takie teksty boję mandatu i punktów. Jak się boisz mandatu i punktów to teraz płać i nie marudź.
              Wina raczej i tak jest Twoja. Z opisu wynika że taxi wykonywał manewr wyprzedzania a Ty nie patrząc na to co się dzieje skręciłeś. Nawet jeśli włączyłeś kierunkowskaz a taxi Cie już wyprzedzał to i tak wina jest Twoja.
              Ty zmieniasz kierunek jazdy i na Tobie spoczywa obowiązek szczególnej ostrożności.
              • > Wina raczej i tak jest Twoja. Z opisu wynika że taxi wykonywał manewr wyprzedza
                > nia a Ty nie patrząc na to co się dzieje skręciłeś. Nawet jeśli włączyłeś kieru
                > nkowskaz a taxi Cie już wyprzedzał to i tak wina jest Twoja.
                > Ty zmieniasz kierunek jazdy i na Tobie spoczywa obowiązek szczególnej ostrożnoś
                > ci.

                Ale to na wyprzedzającego przepisy nakładają obowiązek zachowania szczególnej ostrożności i upewnienia się, że swoim manewrem nikomu nie będzie utrudniać. Jeśli więc ten z przodu wcześniej włączył lewy migacz, to nie wolno mu było wyprzedzać z lewej strony. Ja wiem, że jeszcze lusterka obowiązują ale do licha, ten co patrzy przed siebie chyba lepiej widzi co się dzieje i ma większą szansę oceny sytuacji aby uniknąć kolizji. Jest tylko jedna możliwość usprawiedliwiająca taksiarza. Nasz bohater zatrzymał się bez migacza i sprawiał wrażenie, że jego zamiarem jest właśnie tu stać (na przykład czeka na kogoś umówionego) więc taksiarz go omija (nie wyprzedza) a wtedy nasz bohater się rozmyśla i BĘC.
                • Co jeśli taxi rozpoczął już manewr wyprzedzania a nasz bohater włączył kierunkowskaz? jedynie wina taxi była by gdyby nasz bohater włączył kierunkowskaz a taxi w tym momencie dopiero rozpoczął manewr wyprzedzenia, podkreślał rozpoczął nie wykonywał. To jest praktycznie nie do uwodnienia jeśli nie ma świadków lub monitoringu bo taxi będzie mówił że już wyprzedzał w momencie włączenia kierunkowskazu przez naszego bohatera, a autor wątku będzie twierdził że taxi rozpoczął manewr po tym jak on już sygnalizował chęć zmiany kierunku jazdy.
    • nie wiem dlaczego ale wydaje mi sie ze nagle zobaczyles luke i w tym momencie od razu kierunek i w lewo nie patrzac czy cos cie nie wyprzedza, cieszac sie ze masz miejsce.

      jakos to bardziej do mnie przemawia niz to, ze o luce wiedziales wczesniej i odpowiednio wczesniej sygnakizowales.

      --
      Lepiej mieć owsiki niż żadne życie wewnętrzne!
    • I przy okazji widac roznice panstwo-obywatel. Mandat przyjales to sie bujaj i plac do kasy panstwowej, ale jak oswiadczenie wlasnorecznie podpisales... co tam, to nic nie znaczy... mozna pokombinowac... niech poszkodowany sie buja... mogl sobie wezwac policje, po co w ogole tam byl... i jeszcze zeznanie, cham, wymusil ! I bezczelnie chce je egzekwowac !
    • mariu-sz156 napisał:

      > Witam,
      > Miesiąc temu miałem stłuczkę na parkingu przed domem - jechałem prosto w poszuk
      > iwaniu miejsca parkingowego a za mną jechała taksówka. Gdy znalazłem miejsce do
      > parkowania, zacząłem parkować w lewo. W tym czasie taxi zaczęło mnie wyprzedza
      > ć z lewej strony i doszło do kolizji. Kto waszym zdaniem ponosi winę za to zdar
      > zenie?
      Witam,
      Nie wierzę ci. Jak byś wrzucił kierunek, nikt by cie nie wyprzedzał, wymijał czy co tam było. Takich rzeczy po prostu się nie robi.
      Pzdr.
      Ingu
      • i tu sie mylisz kilka razy też mnie to spotkało z tym że ja jeszcze sie upewniam w lusterku czy jakis głab nie zabiera sie akurat do wyprzedzania mnie i czekam spokojnie aż ten głąb wyprzedzi bo wiem ile potem klopotów i chodzenia za swoim odszkodowaniem .
      • Ja też nie wierzę, zwłaszcza że od lat nie widziałem, żeby ktokolwiek w takiej sytuacji włączał ,,migacz".
        • Według mnie autor wątku popełnił błąd nie decydując się na wezwanie policji, tym bardziej, że miał do czynienia z taksówkarzem.
          Nie mam pewności, czy na parkingu obowiązuje zakaz wyprzedzania?
          Napewno konieczna jest szybkość spacerowa (maks to 10 km).
          Mania wyprzedzania i mijania, brak cierpliwości (nie tylko u posiadaczy aut) to w Polsce naprawdę masakra. Taksówkarz to łoś, który nie wykazał cierpliwości i taktu.
          Autor wątku pisał coś o monitoringu, że nie jest pewien, czy wtedy w momencie wypadku działał.
          Może warto byłoby to sprawdzić; może jednak działał.
          Może warto popytać, czy aby nie było więcej świadków incydentu?
          Co do oświadczenia, które podpisał, to można je podważyć; warunek to konsultacja z prawnikiem i argument, że takowe było podpisane pod wpływem stresu, presji, etc.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.