Wczoraj jechalem sporym autem po prawym pasie jednej z warszawskich ulic. Przede mna snul sie maly samochod z kierownica ubrana w kapturek jak w temacie. Zjechalem na srodkowy pas i dodalem gazu - w tym momencie pancia postanowila zmienic pas. Wiec skrecila prosto w moj bok. Patrzeniem w lusterko sie chyba nie trudzila, bo i co by w nim dostrzegla przez to cacane futerko... A kapturka sciagac nie mozna, bo fryz moglby ucierpiec! Zreszta i tak zaraz wysiada :P
Dzis dla odmiany pancia w kapturku jak w temacie, postanowila popelnic samobojstwo pod... tramwajem. Bo strasznie snieg sypal i nie chcialo sie jej odwrocic glowy. Dzwoniacy tramwaj tylko smignal tuz zaplecami panienki, ktora chyba tego nawet nie zauwazyla, bo oprocz kapturka-niewidka, miala tez sluchawki-nieslyszki :D Dalsza droge przez przejscie dla pieszych panienka pokonala rownie efektownie i, wedlug niej, rownie bezpiecznie.
O ile pancie w kapturkach i w samochodach, to stosunkowo maly problem, o tyle pancie w kapturkach-niewidkach i sluchawkach-nieslyszkach, to juz plaga. Nie ma dnia, zebym z taka nie mial potencjalnego blizszego kontaktu jak jade rowerem. Czesto tez widuje dziwne akcje na przejsciach dla pieszych.
Wyplakalem sie :D
--
Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.