Dzis pojechalem sobie, jak europejczyk, przez nowy wezel drogowy w Warszawie. Pisano juz, ze oznakowanie jest do d..py. Powiem Wam tak: do d..py to malo powiedziane. Ja znam Warszawe, wiem dokad mam zamiar pojechac, wiem jaki mam zachowac w tym celu generalny kierunek. A i tak o maly wlos nie przegapilem "mojego" wjazdu.
Wladze uspokajaja - to oznakowanie jest tymczasowe. Przedluzaja sie roboty na sasiednim odcinku budowy. Po jego wybudowaniu (spoznienie juz siega kilku miesiecy i, wobec lagodnej zimy, rosnie) oznakowanie bedzie zupelnie inne i juz nikt sie nie bedzie gubil.
I tak sobie mysle - w ilu miejscach w Polsce mamy tymczasowe oznakowanie, zrozumiale dla waskiego grona kilku osob na tym forum, oraz stawiacza z zatwierdzaczem. I w ilu takich miejscach doszlo do tragedii, za co znakologow winic nie mozna, bo to tylko na chwilke...
--
Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
I niech tak juz zostanie.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.