Wracajac ze spaceru z dziecmi zarysowalem niechcacy wozkiem zaparkowany niezgodnie z przepisami samochod (zakaz postoju plus zablokowanie chodnika). Jako, ze moralnie czuje sie winny jego szkody, postanowilem dac wlasicielowi swoje namiary i zrekompensowac mu naprawe. Klopot w tym, ze facet postanowil nie liczyc sie z kosztami i polakierowac cale dzrzwi. W zwiazku z tym chcialbym spytac kogos siedzacego w temacie czy w ogole jestem mu cos krewny z prawnego punktu widzenia?
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.