• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Nagle wtargniecie? Dodaj do ulubionych

  • 19.04.12, 18:20
    katowice.gazeta.pl/katowice/10,88277,11574819,Szokujace_nagranie__Pieszy_cudem_ucieka_sprzed_pedzacym.html
    Obawiam sie, ze ten debil wykpi sie jedynie punktami karnymi i mandatem....
    --
    "Today is the tomorrow we worried about yesterday, and all is well"
    Edytor zaawansowany
    • 19.04.12, 19:26
      A co? Chciał byś go wieszać? W takim razie trzeba by powiesić 10% kierowców, za takie lub równie bandyckie zachowania na drodze.
      • 19.04.12, 19:56
        Wieszac to moze nie, ale bezwzgledne zabranie prawa jazdy na trzy lata i konfiskata samochodu moze dala by mu czas na zastanowienie.
        --
        "Today is the tomorrow we worried about yesterday, and all is well"
        • 19.04.12, 20:05
          Czemu konfiskata samochodu? Na jakiej podstawie.
          • 19.04.12, 20:10
            Np. jako narzedzie przestepstwa
            --
            "Today is the tomorrow we worried about yesterday, and all is well"
            • 19.04.12, 20:11
              A jakie przestępstwo ten debil popełnił?
              • 19.04.12, 20:16
                Żadnego, co najwyżej wykroczenie, ale swoją wolność zawdzięcza mocnej woli przeżycia niedoszłej ofiary...
                • 19.04.12, 22:52
                  Jak to jakie? Taka jazda to usiłowanie zabójstwa. To nie wykroczenie, to przestępstwo.
                  • 19.04.12, 22:56
                    Tego, raczej nawet najbardziej wprawnemu prokuratorowi, nie udałoby się udowodnić na podstawie tego filmiku. Chociaż warto by było, aby kierowca skonsultował się z psychologiem (albo i psychiatrą), bo do prowadzenia auta, to on jednak nie dorósł - w każdym normalnym kraju miałby odebrane PJ w trybie natychmiastowym (no, ale Polska nie jest w czołówce normalnych krajów)...
                    • 19.04.12, 23:01
                      A strzelanie na oslep w tlumie to przestepstwo czy wykroczenie ?
                      • 20.04.12, 10:18
                        Za zabicie pieszego na przejściu w naszym pięknym kraju będąc "pod wpływem" dostaniesz może ze cztery lata (no, to już dwa przestępstwa: zabicie pieszego i sama jazda po spożyciu alkoholu), to co tu chcesz porównywać...
                        Wiem, że w normalnie działającym kraju konsekwencje takiej jazdy były by znacznie bardziej poważne (co najmniej utrata prawa jazdy na długi czas, testy psychologiczne, duża kara a być może i krótka kara pozbawienia wolności), no ale tutaj jest już Azja (przynajmniej na drogach)...
                    • 19.04.12, 23:11
                      W każdym normalnym kraju poszedł by do pierdla i finansowo dostał taką karę, że byłby na długie lata niewolnikiem. W każdym normalnym kraju ten pieszy dostał by olbrzymie odszkodowanie za traumę związaną z usiłowaniem jego zabójstwa. Tak więc konfiskata auta, to i tak była by na poczet tylko ułamka zobowiązań.
                      • 20.04.12, 09:46

                        Gdyby on chciał zabić pieszego, to by gwałtownie nie skrecił w prawo i nie przyrżął w krawężnik.

                        --
                        Unizony sluga,
                        Prawdziwy Tebe.
                        • 20.04.12, 12:54
                          > Gdyby on chciał zabić pieszego, to by gwałtownie nie skrecił w prawo i nie przy
                          > rżął w krawężnik.

                          Najwidoczniej zmienił w ostatniej chwili zdanie. To trochę tak jakby w Ciebie mierzył jakiś szaleniec z broni i strzelał tak aby pociski obok Twojej głowy przelatywały i to pod warunkiem, że w odpowiednim kierunku swoją głowę byś odchylał.
                          No i jaki sens ma rozpatrywanie, czy on chciał zabić pieszego? On chciał jeździć w taki sposób, że tylko poprzez wymuszenie pierwszeństwa (zmuszenie pieszego do istotnej zmiany prędkości przemieszczania się na przejściu) nie doszło do zabójstwa.
                          • 20.04.12, 13:46

                            Nie masz podstaw do twierdzenia, że zmienił zdanie. Fakt jest taki, że ten kretyn jechał krańcowo niebezpiecznie, ale nie ma najmniejszych podstaw do twierdzenia, że chciał zabić.

                            > No i jaki sens ma rozpatrywanie, czy on chciał zabić pieszego?

                            Chodzi o obiektywizm.

                            --
                            Unizony sluga,
                            Prawdziwy Tebe.
                            • 20.04.12, 15:25
                              > > No i jaki sens ma rozpatrywanie, czy on chciał zabić pieszego?
                              >
                              > Chodzi o obiektywizm.

                              Chodzi o prawniczy bełkot rozmydlający istotę sprawy, który takim idiotom praktycznie bezkarnie pozwala na takie praktyki. Zupełnie nie ma sensu rozpatrywanie, czy chciał zabić. Tak samo jak nie ma sensu rozpatrywanie, czy ktoś kto macha nożem tylko dla postrachu i przypadkiem zahaczy tego straszonego o gardło i zupełnie niechcący zabije.
                              Gość albo powinien wylądować u czubków na długoletnie badania i leczenie albo powinien być sądzony za próbę zabójstwa. Na filmie widać dokładnie, że zaatakowany wybronił się tylko ucieczką. Gdyby zgodnie z prawem szedł i nie przyśpieszył kroku został by zamordowany.
                              • 20.04.12, 16:02

                                > Chodzi o prawniczy bełkot rozmydlający istotę sprawy

                                Stwierdzenie faktu, to nie bełkot. To po pierwsze. Po drugie: gdyby kierowca chciał tego pieszego zabić, to by kręcił kierownicą w drugą stronę. A czy kara za ściganie się w mieście i narażenie kogoś na śmierć ma być taka sama, jak za celowe rozjechanie kogoś na pasach czy inna to jest zupełnie inna sprawa.

                                A naginanie faktów, które uprawiasz, to polityka w najgorszym wydaniu.

                                --
                                Unizony sluga,
                                Prawdziwy Tebe.
                                • 20.04.12, 16:14
                                  To nie jest naginanie faktów. Wyprzedzanie na przejsciu dla pieszych przy słabej widoczności, to powinno być podciąganie pod usiłowanie zabójstwa.

                                  Bardzo podobnie jak wyprzedzanie przed wzniesieniem. I nie widzę tu miejsca na relatywizm.

                                  Są pewne "wykroczenia" w ruchu drogowym, które nie dają szans innym na obronę, takie jak w/w.

                                  Takie słynne wyprzedzanie na trzeciego jednak - pomimo chamstwa - aż tak niebezpieczne nie jest.
                              • 20.04.12, 20:35
                                Na filmie widać dokładnie, że zaatakowa
                                > ny wybronił się tylko ucieczką. Gdyby zgodnie z prawem szedł i nie przyśpieszył
                                > kroku został by zamordowany.

                                A ja to widzialem troche inaczej niz wy. Koles przyspieszyl, a duren odbil w lewo, czyli w jego strone. :) Dopiero pozniej dal w prawo. No ale gdyby koles nie przyspieszyl, to moze duren by go dal rade ominac...
              • 19.04.12, 23:05
                > A jakie przestępstwo ten debil popełnił?
                Usiłowanie zabójstwa.
            • 19.04.12, 20:20
              Art. 174. § 1. Kto sprowadza bezpośrednie niebezpieczeństwo katastrofy w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.


              --
              "Today is the tomorrow we worried about yesterday, and all is well"
              • 19.04.12, 21:53
                Zgadzam się, że za takie zachowanie powinna być dużo surowsza kara, niż jest napisane pod nagraniem. Pod katastrofę w ruchu lądowym to się nie kwalifikuje, bo "W uchwale Sądu Najwyższego z 28 lutego 1975 r. (V KZP 2/74, OSNKW 1975, nr 3-4, poz. 33) przyjęto, że katastrofa w ruchu lądowym to „wydarzenie zakłócające w sposób nagły i groźny ruch lądowy, sprowadzające konkretne, rozległe i dotkliwe skutki obejmujące większą liczbę ludzi lub mienie w znacznych rozmiarach oraz niosące ze sobą zagrożenie bezpieczeństwa powszechnego”.

                MYslę, że policji po prostu nie chciało się poświęcać na tę sprawę więcej czasu, niż koniecznie musieli. Tymczasem na podstawie nagrania można bez problemu udowodnić:
                - przekroczenie prędkości, i dokładnie o ile przekroczył - na oko jechał w obszarze zabudowanym przynajmniej 80-90 km/h, sądząc po zachowaniu samochodu (gwałtowność poślizgu, praca zawieszenia na nierównościach)
                - wyprzedzanie bezpośrednio przed przejściem
                - prawdopodobnie również przekroczenie ciągłej, bo zmieniał pas bezpośrednio przed przejściem, gdzie na pewno jest linia ciągła
                - wymuszenie pierwszeństwa na przejściu dla pieszych.

                Te cztery wykroczenia prawdopodobnie wystarczyłyby do odebrania prawa jazdy. I szkoda, że tak się nie stało.


                --
                Nowy artykuł na temat ekojazdy
                • 19.04.12, 23:02
                  Typowo gliniarska wyliczanka...
      • 19.04.12, 22:58
        > A co? Chciał byś go wieszać? W takim razie trzeba by powiesić 10% kierowców, za
        > takie lub równie bandyckie zachowania na drodze.

        Myślę, że żyjemy w innym kraju i takie zachowania to jednak coraz większa rzadkość.
    • 19.04.12, 20:23
      Witam,
      Obejrzałam kilka razy i jednak wtargnięcie, moim zdaniem. Widziały gały, że samochody nie zwalniają przed przejściem, to trzeba było czekać aż się fala zatrzyma i puści, a nie pakować się pod czerwonego, który jechał też dość szybko. W ogóle co to za pomysły, żeby przechodzić w taki sposób w takim miejscu? Tutaj trzeba czekać aż oba pasy się zatrzymają i jest wola, by przepuścić pieszych. Bo inaczej, to samobójstwo. Ja bym nie przechodziła w takich okolicznościach przyrody.
      Pzdr.
      Inguszetia
      • 19.04.12, 20:55
        Osmiele sie jednak polemizowac z Twoja interpretacja tego zdarzenia.
        Kierowca nie moze zakladac, ze pieszy przechodzacy przez przejscie dla pieszych potrafi w sposob prawidlowy ocenic predkosc nadjezdzajacego pojazdu zwlaszcza, ze limit predkosci w tym miejscu zostal przekroczony, co do tego chyba nie mamy watpliwosci.
        Pieszy z drugiej strony ma prawo zakladac, ze kierujacy stosuje sie do przepisow prawa.
        Kierujacy zblizajac sie do przejscia dla pieszych ma obowiazek zachowac szczegolna ostroznosc i ustapic pierwszenstwa znajdujacemu sie na przejsciu (lub z widocznym zamiarem wejscia na przejscie - to zgodnie z Konwencja Wiedenska, ktorej Polska jest sygnotariuszem i ten temat byl juz na forum "walkowany")
        --
        "Today is the tomorrow we worried about yesterday, and all is well"
        • 19.04.12, 20:59
          jednoczesnie jest zakaz wejscia przed pojazd nawet na przejsciu dla pieszych
          sam bym nie wchodze poki nie mama pewnosci ze przezyje.


          --
          Najpopularniejszy blog motoryzacyjny na gazeta.pl
          • 19.04.12, 21:15
            Zobacz jeszcze raz film. Pieszy byl na przejsciu, kiedy czarny samochod byl przed skrzyzowaniem, na oko 40-50 metrow. Przed skrzyzowaniem byl luk, a na lewym pasie byl samochod skrecajacy w lewo, mogacy zaslonic widok pieszemu. Teoria o wejsciu bezposrednio pod nadjezdzajacy pojazd jest raczej nie do obrony.
            BTW swiatla 'stop' czarnego zapalaja sie tuz przed przejsciem. Mam wrazenie, ze kierowca czarnego byl bardziej skupiony na tym, zeby czerwony przed niego nie wjechal niz tym co sie dzieje na przejsciu.
            --
            "Today is the tomorrow we worried about yesterday, and all is well"
            • 19.04.12, 22:02
              Pieszy wszedł na przejście bez zachowania elementarnej ostrożności. Wypadku uniknął zarówno dzięki refleksowi kierowcy, jak i niespodziewanemu przypływowi instynktu samozachowawczego.
              Kierujący jest winien niezachowania ostrożności. Pieszy to samo. Mandat mógłby być większy o 200 do 500zł za spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Odwołanie do art. 174 KK jest oczywistą bzdurą, ponieważ do wypełnienia znamion tego przestępstwa potrzeba zagrożenia życia wielu osób lub mienia w wielkich rozmiarach. Tutaj tego w nie ma.

              --
              Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
              • 19.04.12, 22:53
                Obawiam się, że jeśliby doszło do potrącenia, to pan prokurator ośmieliłby się z Tobą nie zgodzić. Pod wejście wprost przed nadjeżdżający pojazd można by podciągnąć zderzenie z pieszym na pierwszym pasie, przez który przechodził, ale ni cholery nie ma na to szans przy potrąceniu na drugim pasie (no, chyba, że kierowca jest znajomym prokuratora, wtedy pieszy zostanie jeszcze oskarżony o umyślne uszkodzenie pojazdu)... Te 400 stówy mandatu wydają się nieco małe: wyprzedzanie na przejściu dla pieszych (dodatkowo zakaz wyprzedzania) widoczny na pierwszym ujęciu, przekroczenie prędkości (chociaż trudniejsze do udowodnienia), spowodowanie wypadku (nawet jeśli nie było ofiar w ludziach, a ucierpiał znak, to kolizja jest w myśl PoRD wypadkiem).

                Nie widzę tutaj winy pieszego...
                • 19.04.12, 22:57
                  Wybaczcie. Tego prawiemordercy zza zakrętu nie było widać, wobec tego pieszy sobie dreptał. Wszelkie wyprzedzanie na przejściu gdy nie ma się 100% widoczności to jest bandytyzm i fajnie by było, aby takie myślenie się upowszechniło. No, ale na tym zarobić się nie da.
                • 20.04.12, 14:29
                  pejotpe4 napisał:

                  > Obawiam się, że jeśliby doszło do potrącenia, to pan prokurator ośmieliłby się
                  > z Tobą nie zgodzić.

                  Z czym konkretnie? Z brakiem kwalifikacji z art. 174 KK?

                  > Pod wejście wprost przed nadjeżdżający pojazd można by podciągnąć zderzenie z pieszym
                  > na pierwszym pasie, przez który przechodził, ale ni cholery nie ma na to szans przy
                  > potrąceniu na drugim pasie

                  Nie wiem, czy zauważyłeś, ale samochód jechał prawym pasem. Na lewym znalazł się w wyniku poślizgu wywołanego nagłym hamowaniem. Pieszy zaś znalazł się na lewym pasie dlatego, że zaczął uciekać.

                  > 400 stówy mandatu wydają się nieco małe: wyprzedzanie na przejściu dla pieszych

                  Tu nie było wyprzedzania na przejściu. Nawet nie bezpośrednio przed przejściem. Kąt obserwacji kamery wprowadza w błąd. Wyprzedzanie zakończyło się dobry kawał przed przejściem.

                  > (dodatkowo zakaz wyprzedzania) widoczny na pierwszym ujęciu

                  Zakaz wyprzedzania faktycznie jest, ale tutaj ma małe zastosowanie, ponieważ widać, że oba samochody jadą przez chwilę obok siebie, po czym czerwony hamuje, a ciemny jedzie dalej. Można by postawić tezę, że to czerwony próbował wyprzedzać, ale w trakcie manewru zrezygnował.

                  > przekroczenie prędkości (chociaż trudniejsze do udowodnienia),

                  Owszem, trudniejsze. Wymagałoby dochodzenia, powołania biegłych. Kosztowałoby to znacznie więcej niż podwyżka mandatu, więc nikt tego nie będzie robił. Policja mogłaby co najwyżej skierować do sądu sprawę z art. 89. § 1 KW, za co sąd mógłby (ale nie musiał) orzec czasowy zakaz prowadzenia pojazdów.

                  > spowodowanie wypadku (nawet jeśli nie było ofiar w ludziach, a ucierpiał znak, to kolizja
                  > jest w myśl PoRD wypadkiem).

                  Nie. Jeśli nie ma ofiar, to nie ma wypadku. Kolizja to kolizja a wypadek to wypadek.

                  > Nie widzę tutaj winy pieszego...

                  A jednak widać, że pieszy nie zachował ostrożności.

                  --
                  Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
              • 19.04.12, 23:03
                Zgoda, odwolanie do art 174 kk w tym przypadku jest rzeczywiscie naciagane. Sytuacja nie spelnia rygorow katastrofy wedlug wykladni SN - tu cezura sa obrazenia wielu (powyzej 10) osob i/lub wielkie szkody materialne, ale jest to szczescie sprawcy tego zdarzenia, ze akurat chodnik w miejscu, gdzie wjechal byl pusty.
                Niezachowanie ostroznosci to chyba za malo w tym przypadku, nie uwierze, ze przekroczenie predkosci i caloksztalt zachowania kierowcy byly przypadkowe - wynikajace z nieostroznosci. Zdarzenie mialo miejsce w miescie, ograniczenie do 50 km/h.
                Od kierowcy wymagana jest pewien minimalny poziom sprawnosci psychofizycznej. Piesi nie maja takiego wymogu. Zblizajac sie do przejscia nie mozesz oczekiwac, ze pieszy ucieknie Ci sprzed maski, bo Ty uwarzasz, ze to nie predkosc zabija, ograniczenia sa bez sensu. Pieszy moze miec uposledzony wzrok, sluch, miec skrecone kolano albo ropien w doopie, moze gadac przez komorke i nic z tych rzeczy nie dyskwalifikuje go jako pieszego, natomiast Ty jako kierowca musisz brac na to poprawke.
                Polskie prawodawstwo wydaje sie wobec takich zdarzen ulomne. Np w legislaturze brytyjskiej i amerykanskiej istnieja pojecia 'reckless/dangerous driving' surowo karane (dyskwalifikacja na co najmniej 1 rok, powtorny rozszerzony egzamin przed zwroceniem uprawnien, znaczaca grzywna i/lub kary pozbawienia wolnosci.
                Polecam ponizszy link definiujacy pojecie dangerous driving, kazuistyke i wykladnie prawne.

                www.cps.gov.uk/legal/s_to_u/sentencing_manual/dangerous_driving/
                --

                "Today is the tomorrow we worried about yesterday, and all is well"
                • 20.04.12, 14:01
                  drinexile napisał:

                  > Niezachowanie ostroznosci to chyba za malo w tym przypadku, nie uwierze, ze
                  > przekroczenie predkosci i caloksztalt zachowania kierowcy byly przypadkowe - wynikajace z
                  > nieostroznosci. Zdarzenie mialo miejsce w miescie, ograniczenie do 50 km/h.

                  Zachowanie kierującego świadczy, że nie chciał rozjechać pieszego. Inaczej nie wpadłby w poślizg. Wobec tego fakt, że doszło do niebezpiecznej sytuacji, wynikał z lekkomyślności i nieostrożności.

                  > Od kierowcy wymagana jest pewien minimalny poziom sprawnosci psychofizycznej. Piesi
                  > nie maja takiego wymogu.

                  Owszem, mają. Przepisy nakazujące zachowanie ostrożności (czasem szczególnej) obowiązują także pieszych. Nie zwalniamy nikogo z przestrzegania prawa dlatego, że nie umie czytać.

                  > Zblizajac sie do przejscia nie mozesz oczekiwac, ze pieszy ucieknie Ci sprzed maski, bo Ty
                  > uwarzasz, ze to nie predkosc zabija, ograniczenia sa bez sensu. Pieszy moze miec
                  > uposledzony wzrok, sluch, miec skrecone kolano albo ropien w doopie, moze gadac przez
                  > komorke i nic z tych rzeczy nie dyskwalifikuje go jako pieszego, natomiast Ty jako kierowca
                  > musisz brac na to poprawke.

                  Nie. Nie musisz brać na to poprawki. Zasada ograniczonego zaufania stanowi, że masz prawo spodziewać się przestrzegania prawa ze strony innych użytkowników drogi. Dopiero kiedy z zachowania użytkownika wynika, że nie zasługuje na zaufanie - należy je ograniczyć.
                  Pieszy niedowidzący powinien zapewnić sobie pomoc osoby trzeciej albo przechodzić na przejściu z sygnalizacją świetlną i dźwiękową. Skręcone kolano albo ropień w doopie nie upośledza zdolności obserwacji, a gadanie przez komórkę podczas przechodzenia przez jezdnie dowodzi braku wymaganej ostrożności. Gadać sobie przez komórkę pieszy może najwyżej idąc po chodniku, a i to powinien patrzeć pod nogi, bo bywa, że złodzieje ukradną pokrywę studzienki.

                  > Polskie prawodawstwo wydaje sie wobec takich zdarzen ulomne. Np w legislaturze
                  > brytyjskiej i amerykanskiej istnieja pojecia 'reckless/dangerous driving' surowo karane
                  > (dyskwalifikacja na co najmniej 1 rok, powtorny rozszerzony egzamin przed zwroceniem
                  > uprawnien, znaczaca grzywna i/lub kary pozbawienia wolnosci. Polecam ponizszy link
                  > definiujacy pojecie dangerous driving, kazuistyke i wykladnie prawne.

                  To nie jest argument, że gdzieś prawo jest inne. Mógłbym Ci zacytować dziesiątki amerykańskich absurdalnych przepisów prawnych. Ameryka czy W. Brytania nie są żadnymi autorytetami w tej dziedzinie.

                  --
                  Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
                  • 21.04.12, 00:22
                    misiu-1 napisał:
                    > Ameryka czy W. Brytania nie są
                    > żadnymi autorytetami w tej dziedzinie.

                    Ameryka nie jest, ale Wlk. Brytania owszem, jest. Wystarczy popatrzeć na wskaźniki bezpieczeństwa na tamtejszych drogach i porównać je z Polską czy dowolnym krajem na świecie. Wlk. Brytania od lat mieści się w pierwszej piątce krajów z najbezpieczniejszymi na świecie drogami między innymi dzięki doskonale dopracowanemu i skutecznemu systemowi prawnemu.

                    --
                    Nowy artykuł na temat ekojazdy
                    • 21.04.12, 09:50
                      superjazda-blogspot napisał:

                      > Ameryka nie jest, ale Wlk. Brytania owszem, jest. Wystarczy popatrzeć na wskaźniki
                      > bezpieczeństwa na tamtejszych drogach i porównać je z Polską czy dowolnym krajem na
                      > świecie.

                      Oczywisty brak logiki. Mój lekarz domowy jest dużo lepszy od specjalisty-kardiologa, do którego chodzi sąsiad. Wystarczy porównać moje wskaźniki ze wskaźnikami sąsiada. Ja mam trójglicerydy na poziomie 75mg/dl, a sąsiad - 450mg/dl.




                      Wlk. Brytania od lat mieści się w pierwszej piątce krajów z n
                      > ajbezpieczniejszymi na świecie drogami między innymi dzięki doskonale dopracowa
                      > nemu i skutecznemu systemowi prawnemu.


                      --
                      Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
                      • 21.04.12, 15:13
                        misiu-1 napisał:

                        > Oczywisty brak logiki.

                        Tak, oczywisty :). Oczywiście różnice w poziomie bezpieczeństwa ruchu drogowego pomiędzy krajami są wynikiem przypadku :). Ale odchodzimy od tematu.

                        --
                        Nowy artykuł na temat ekojazdy
                  • 22.04.12, 21:45
                    > Zachowanie kierującego świadczy, że nie chciał rozjechać pieszego. Inaczej nie
                    > wpadłby w poślizg. Wobec tego fakt, że doszło do niebezpiecznej sytuacji, wynik
                    > ał z lekkomyślności i nieostrożności.

                    Nigdzie nie napisalem, ze chcial zabic pieszego, twierdze jednak, ze swiadomnie znacznie przekroczyl dozwolna predkosc i powinien byc swiadomy potencjalnych skutkow takiego postepowania, ergo spowodowal niebezpieczenstwo dla innych uczestnikow ruchu.

                    Nie. Nie musisz brać na to poprawki. Zasada ograniczonego zaufania stanowi, że
                    > masz prawo spodziewać się przestrzegania prawa ze strony innych użytkowników dr
                    > ogi. Dopiero kiedy z zachowania użytkownika wynika, że nie zasługuje na zaufani
                    > e - należy je ograniczyć.
                    > Pieszy niedowidzący powinien zapewnić sobie pomoc osoby trzeciej albo przechodz
                    > ić na przejściu z sygnalizacją świetlną i dźwiękową. Skręcone kolano albo ropie
                    > ń w doopie nie upośledza zdolności obserwacji, a gadanie przez komórkę podczas
                    > przechodzenia przez jezdnie dowodzi braku wymaganej ostrożności.

                    Otuz mylisz sie. Pieszy niepelnosprawny ma szczegolne prawa, a kierujacy szczegolne obowiazki wobec takiej osoby (patrz niedawny watek na tym forum). A to, co napisales o pieszym niedowidzacym to raczej myslenie zyczeniowe, nie majace nic wspolnego z obowiazujacymii regulacjami prawnymi.
                    Poza tym niezaleznie od stopnia sprawnosci przechodnia kierujacy ma obowiazek zachowania takiej predkosci, ktora zapewni panowanie nad pojazdem, szczegolnie zblizajac sie do przejscia.
                    --
                    "Today is the tomorrow we worried about yesterday, and all is well"
                    • 22.04.12, 23:14
                      Wina kierowcy jest wiadoma. A pieszy.
                      Nie zachował szczególnej ostrożności, złamał :
                      "Art. 14.Zabrania się:
                      1) wchodzenia na jezdnię: a) bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na
                      przejściu dla pieszych,"
                      Wszedł na przejście trzymając komórkę w prawej ręce i głowę z uchem przy niej - w ten sposób nie zainteresował się pojazdami z lewej i ich nie widział.
                      Idzie wolno - po wejściu pojazd dojeżdża do niego po ok.3,5 s.
                      W tym czasie mógł opuścić już pole rażenia. Ale On w połowie swej drogi słyszy , widzi, przystaje waha się i ostatecznie robi uskok w przód.
                      Kierowca widząc go na swej drodze podejmuje decyzje o ominięciu go z lewej, a tu zmiana decyzji - z prawej i następuje zarzucenie pojazdu.

                      Ciekawe jest jak reagują ludzie w krytycznych sytuacjach - czy uciekają w większości do przodu, czy cofają się, czy pozostają bez ruchu w miejscu.
                      Na tą ilość wypadków wiedza na ten temat powinna być znana.
                      Szkoda, że jej nie mamy.
                      Ja zauważam, że raczej dalsze ruchy do przodu występują w większości.
                      • 23.04.12, 00:11
                        A pieszy.
                        > Nie zachował szczególnej ostrożności, złamał :
                        > "Art. 14.Zabrania się:
                        > 1) wchodzenia na jezdnię: a) bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na
                        > przejściu dla pieszych,"
                        > Wszedł na przejście trzymając komórkę w prawej ręce i głowę z uchem przy niej -
                        > w ten sposób nie zainteresował się pojazdami z lewej i ich nie widział.
                        > Idzie wolno - po wejściu pojazd dojeżdża do niego po ok.3,5 s.

                        Cos chyba nie jest w porzadku w takim rozumowaniu. W ciagu 3.5 s samochod jadacy z predkoscia 50 kmph pokonuje okolo 49 metrow. Trudno mi zgodzic sie z twierdzeniem, ze wejscie na przejscie 50m przed nadjezdzajacym samochodem mozna uznac za wejscie bezposrednio przed nadjezdzajacy samochod (droga hamowania to okolo 20m, droga do zatrzymania -z czasem reakcji kierowcy i systemu - okolo 40m przy 50 kmph). Zgodzimy sie chyba, ze samochod sprawcy jechal znacznie szybciej, wiec odleglosc, w jakiej znajdowal sie od przejscia byla jeszcze wieksza (przy 80 kmph to prawie 78m)

                        Pieszy wchodzac na przejscie widzac nawet zblizajacy sie samochod moze oczekiwac, ze ten zwolni i umozliwi mu przejscie, do czego zobowiazuja kierowce przepisy. A co widzimy na filmie? Kierowca ciemnego samochodu nie hamuje az do samego konca, a kiedy wreszcie hamuje i probuje ominac pieszego traci panowanie nad swoim samochodem.
                        Kierowca powinien widziec pieszego z takiej samej odleglosci z jakiej pieszy widzi samochod.
                        Kierowca wedlug przepisow powinien zwolnic i ustapic pierwszenstwa pieszemu.
                        Pieszy ma prawo oczekiwac, ze kierujacy zna i stosuje sie do przepisow.

                        --
                        "Today is the tomorrow we worried about yesterday, and all is well"
                        • 23.04.12, 00:56
                          "Art. 4. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze
                          mają prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu drogowego, chyba że okoliczności wskazują na możliwość odmiennego ich zachowania."

                          Te okoliczności nie wskazywały na przestrzeganie przepisów ruchu drogowego.

                          Jeśli pieszy wchodzi na przejście zmuszając kierującego pojazdem do gwałtownych manewrów - są to znamiona wejścia bezpośrednio przed nadjeżdżający pojazd.
                          • 23.04.12, 07:49
                            oixio napisał:

                            > "Art. 4. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze
                            > mają prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu
                            > drogowego, chyba że okoliczności wskazują na możliwość odmiennego ich zachowani
                            > a."
                            >
                            > Te okoliczności nie wskazywały na przestrzeganie przepisów ruchu drogowego.
                            >
                            > Jeśli pieszy wchodzi na przejście zmuszając kierującego pojazdem do gwałtownych
                            > manewrów - są to znamiona wejścia bezpośrednio przed nadjeżdżający pojazd.

                            Natomiast kierujący pojazdem powodując zmianę kierunku i prędkości pieszego na pasach spowodował wymuszenie na nim pierwszeństwa. Poza tym pieszy znajdował się na pasach już jakiś czas, zanim 'kierujący pojazdem zmusił się do gwałtownych manewrów'.
                            • 23.04.12, 12:54
                              agios_pneumatos napisał:
                              > Natomiast kierujący pojazdem powodując zmianę kierunku i prędkości pieszego na
                              > pasach spowodował wymuszenie na nim pierwszeństwa. Poza tym pieszy znajdował si
                              > ę na pasach już jakiś czas, zanim 'kierujący pojazdem zmusił się do gwałtownych
                              > manewrów'.

                              Pieszy dopiero po wejściu na przejście przed pędzący pojazd zorientował się. Jego wejście było niezgodne z przepisami. A to, że potem zatrzymywał się, uciekał było wynikiem jego nie zastosowania się do przepisów a nie praw fizyki i przepisów przeznaczonych dla kierującego, których poprawiać, zamieniać się nie da.
                              Gdyby wszedł i przechodził w normalnym tempie 1 m/s byłby już poza polem rażenia.

                              "Art. 14. Zabrania się:
                              1) wchodzenia na jezdnię:
                              a) bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych,
                              b) spoza pojazdu lub innej przeszkody ograniczającej widoczność drogi;
                              2) przechodzenia przez jezdnię w miejscu o ograniczonej widoczności drogi;
                              3) zwalniania kroku lub zatrzymywania się bez uzasadnionej potrzeby podczas przechodzenia
                              przez jezdnię lub torowisko;
                              4) przebiegania przez jezdnię; ..."

                              Ustępowanie pierwszeństwa pieszemu na przejściu jest jasno określone - aby to zaliczyć - pieszy nie może przyspieszyć, zwolnić kroku, zatrzymać się.(kierunek i prędkość dotyczy pojazdów)
                              Z tego nie wynika, że pieszy wchodząc pod samochód spowoduje nagłe zatrzymanie pojazdu w miejscu.
                              Z tego nie wynika, że pieszy wchodząc nieprawidłowo nie musi tych czynności wykonać.
                              Dla ratowania swojego zdrowia Pieszy zawsze musi być przygotowany na przyspieszenie, zwolnienie, zatrzymanie się nawet na przejściu.
                              Przepisu dotyczącego kierującego nie da się odwrócić i mieć przepis dla pieszego !!!
                              Dla tych co tego nie rozumieją polecam obserwację przyrody, praw fizyki, zachowania zwierzątek przy drodze ...
                    • 22.04.12, 23:41
                      drinexile napisał:

                      > Nigdzie nie napisalem, ze chcial zabic pieszego, twierdze jednak, ze swiadomnie
                      > znacznie przekroczyl dozwolna predkosc i powinien byc swiadomy potencjalnych s
                      > kutkow takiego postepowania, ergo spowodowal niebezpieczenstwo dla innych uczes
                      > tnikow ruchu.

                      Ja nie pisałem o chęci zabicia, tylko o chęci najechania. To, że spowodował niebezpieczeństwo, nie ulega wątpliwości. Tylko, że ty postulujesz de facto uznanie winy umyślnej, a nie ma do tego podstaw.

                      > Otuz mylisz sie. Pieszy niepelnosprawny ma szczegolne prawa, a kierujacy szczeg
                      > olne obowiazki wobec takiej osoby (patrz niedawny watek na tym forum).

                      Nie. Niepełnosprawny nie ma szczególnych praw. Kierujący ma szczególne obowiązki, jeśli niepełnosprawność pieszego jest widoczna. To zasadnicza okoliczność. Nie jest więc tak, jak to napisałeś, jakoby kierujący za każdym razem miał obowiązek spodziewać się, że pieszy jest niepełnosprawny.

                      > A to, co napisales o pieszym niedowidzacym to raczej myslenie zyczeniowe, nie majace nic
                      > wspolnego z obowiazujacymii regulacjami prawnymi.

                      Pomyśl trochę. Skąd osoba niewidząca wie, że może przejść przez jezdnię? Ulica jest ruchliwa, a nie ma świateł i towarzyszącego im sygnału dźwiękowego. Uważasz, że niewidomi powinni z marszu, bez zastanowienia, po prostu wchodzić na jezdnię?

                      > Poza tym niezaleznie od stopnia sprawnosci przechodnia kierujacy ma obowiazek z
                      > achowania takiej predkosci, ktora zapewni panowanie nad pojazdem, szczegolnie zblizajac
                      > sie do przejscia.

                      A pieszy ma obowiązek zachowania szczególnej ostrożności i zakaz wchodzenia bezpośrednio przed nadjeżdżający pojazd. Obowiązek panowania nad pojazdem nie oznacza obowiązku zatrzymania się natychmiast w miejscu, w razie potrzeby. Nie pozwalają na to prawa fizyki i fizjologia.

                      --
                      Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
                      • 23.04.12, 00:26
                        > Pomyśl trochę. Skąd osoba niewidząca wie, że może przejść przez jezdnię? Ulica
                        > jest ruchliwa, a nie ma świateł i towarzyszącego im sygnału dźwiękowego. Uważas
                        > z, że niewidomi powinni z marszu, bez zastanowienia, po prostu wchodzić na jezd
                        > nię?

                        Niepelnosprawnosc nie oznacza zawsze calkowitej slepoty, to po pierwsze, po drugie slyszales o psach przewodnikach?
                        Slepota jednooczna pozbawia mozliwosci widzenia stereoskopowego a zatem ocena odleglosci jest uposledzona. Tacy ludzie tez sa pieszymi i powinienes o tym pamietac.

                        > A pieszy ma obowiązek zachowania szczególnej ostrożności i zakaz wchodzenia bez
                        > pośrednio przed nadjeżdżający pojazd. Obowiązek panowania nad pojazdem nie ozna
                        > cza obowiązku zatrzymania się natychmiast w miejscu, w razie potrzeby. Nie pozw
                        > alają na to prawa fizyki i fizjologia.

                        Troche powyzej ustosunkowalem sie do rzekomego 'wejscia bezposrednio przed nadjezdzajacy pojazd' w tym przypadku
                        --
                        "Today is the tomorrow we worried about yesterday, and all is well"
                        • 23.04.12, 09:41
                          drinexile napisał:

                          > Niepelnosprawnosc nie oznacza zawsze calkowitej slepoty, to po pierwsze

                          To znaczy, że to, co pisałeś o kierowcy, że ma obowiązek być przygotowanym na niepełnosprawnego, dotyczyło tylko częściowo niedowidzącego. Całkiem niewidomych ma już prawo się nie spodziewać?

                          > po drugie slyszales o psach przewodnikach?

                          A pies przewodnik to część ciała taka wątroba czy serce i niewidomi bez psów przewodników w przyrodzie nie występują? A jeśli nawet nie występują, to czy udział psa przewodnika byłbyś w stanie w ostateczności uznać za postulowaną przeze mnie wcześniej pomoc osoby trzeciej?

                          > Troche powyzej ustosunkowalem sie do rzekomego 'wejscia bezposrednio przed
                          > nadjezdzajacy pojazd' w tym przypadku

                          Owszem. Widziałem, żeś się ustosunkował. Wnoszę z tego, że jesteś ustosunkowany. ;)

                          --
                          Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
              • 20.04.12, 07:03
                misiu-1 napisał:

                > Pieszy wszedł na przejście bez zachowania elementarnej ostrożności. Wypadku uni
                > knął zarówno dzięki refleksowi kierowcy, jak i niespodziewanemu przypływowi ins
                > tynktu samozachowawczego.
                > Kierujący jest winien niezachowania ostrożności. Pieszy to samo. Mandat mógłby
                > być większy o 200 do 500zł za spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu dr
                > ogowym. Odwołanie do art. 174 KK jest oczywistą bzdurą, ponieważ do wypełnienia
                > znamion tego przestępstwa potrzeba zagrożenia życia wielu osób lub mienia w wi
                > elkich rozmiarach. Tutaj tego w nie ma.
                >

                Wszak nie spowodował szkody w postaci zabicia pieszego.
                Przyjmijmy, że nie doszło do uszkodzenia znaku.

                forum.gazeta.pl/forum/w,510,134521462,134527261,Re_500_zl_10_pkt_PL_raj_dla_piratow_drogowych.html
                • 20.04.12, 14:32
                  Spowodował rzeczywiste (a nie urojone) zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym.

                  --
                  Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
                  • 21.04.12, 11:49
                    Dojrzewasz, chłopcze. To w sumie dobrze.
                    • 21.04.12, 14:33
                      Taki protekcjonalny ton zachowaj sobie dla kolegów z młodszej grupy, a na przyszłość zastanawiaj się nad tym, co czytasz, żebyś zrozumiał wszystko tak, jak to autor przedstawia, a nie tak, jak tobie się wydaje na podstawie twoich uprzedzeń.

                      --
                      Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
                      • 23.04.12, 07:52
                        Ależ ja się cieszę, że chcesz karać już nie tylko za fakt dokonany, ale i za samo stworzenie zagrożenia. Jeszcze trochę i zrozumiesz skąd biorą się wypadki.

                        forum.gazeta.pl/forum/w,510,134932388,134951786,Re_Polska_afryka_Europy.html
                        • 23.04.12, 09:30
                          Spowodowanie sytuacji zagrożenia to jest fakt dokonany. Pisałem o tym już wcześniej i gdybyś miał oczy, jak normalny człowiek, w głowie, a nie w tej części organizmu, która ci ją zastępuje, to byś pewnie zauważył.

                          --
                          Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
                  • 21.04.12, 14:10
                    PoRD nie definiuje kolizji - definiuje za to wypadki (rozróżniając zachowanie przy braku ofiar, lub też z obecnością rannych i/lub zabitych) - art. 44.1. Jeśli piszemy o ruchu drogowym, to wyznacznikiem jest PoRD. Jeśli o karach, to KK.
                    Podobnie PoRD nakłada zachowanie szczególnej ostrożności przed przejściem dla pieszych na KIEROWCĘ, nie pieszego. Pieszemu nie wolno jedynie wchodzić BEZPOŚREDNIO przed nadjeżdżający pojazd - w tym przypadku wchodząc na przejście, pieszy nie miał nawet cienia szansy zauważyć rozpędzone auto...
                    • 21.04.12, 14:28
                      pejotpe4 napisał:

                      > PoRD nie definiuje kolizji - definiuje za to wypadki (rozróżniając zachowanie przy braku
                      > ofiar, lub też z obecnością rannych i/lub zabitych) - art. 44.1. Jeśli piszemy o
                      > ruchu drogowym, to wyznacznikiem jest PoRD. Jeśli o karach, to KK.

                      Nie szkodzi, że w PoRD nie ma rozróżnienia. To rozróżnienie funkcjonuje jednakowoż w praktyce i znajduje odzwierciedlenie w orzecznictwie. Można więc traktować to rozróżnienie jako definicje prawne. Jeśli rozmawiamy o karach, to niekoniecznie punktem odniesienia jest Kodeks Karny. Kodeks Wykroczeń także.

                      > Podobnie PoRD nakłada zachowanie szczególnej ostrożności przed przejściem dla pieszych
                      > na KIEROWCĘ, nie pieszego.

                      Nieprawda.
                      Art. 13. 1. Pieszy, przechodząc przez jezdnię lub torowisko, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność oraz, z zastrzeżeniem ust. 2 i 3, korzystać z przejścia dla pieszych. Pieszy znajdujący się na tym przejściu ma pierwszeństwo przed pojazdem.

                      > w tym przypadku wchodząc na przejście, pieszy nie miał nawet cienia szansy zauważyć
                      > rozpędzone auto...

                      Nieprawda.

                      --
                      Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
                      • 22.04.12, 10:13
                        > > w tym przypadku wchodząc na przejście, pieszy nie miał nawet cienia szan
                        > sy zauważyć
                        > > rozpędzone auto...
                        >
                        > Nieprawda.

                        Jak wchodził, to albo mógł nie widzieć ze względu na łuk lub uznać, że pojazd jest wystarczająco daleko. Radaru w oczach mieć nie musi. No i potencjalny punkt kolizyjny znajdował się nie na pierwszym pasie, więc o wtargnięciu, czy o braku ostrożności mowy być nie może. Cała ta sytuacja wynikła TYLKO z szaleńczej jazy przygłupa.
                        • 22.04.12, 18:44
                          tbernard napisał:

                          > Jak wchodził, to albo mógł nie widzieć ze względu na łuk lub uznać, że pojazd jest
                          > wystarczająco daleko.

                          Obowiązek zachowania szczególnej ostrożności wymaga, aby pieszy, widząc zbliżające się samochody, poświęcił trochę czasu na ocenę nie tylko odległości, ale i prędkości zbliżania się pojazdu.

                          > Radaru w oczach mieć nie musi.

                          Jakbyś zgadł. Ja też nie muszę mieć radaru w oczach, żeby w ciągu jednej sekundy ocenić, czy zdążę przejść, zanim zbliżający się pojazd dotrze do przejścia, czy nie zdążę.

                          > No i potencjalny punkt kolizyjny znajdował się nie na pierwszym pasie

                          Oczywiście. Punkt kolizyjny znajdował się na pierwszym pasie. Licząc od prawej.

                          > więc o wtargnięciu, czy o braku ostrożności mowy być nie może.

                          Nie może, a musi. Brak ostrożności jest ewidentny po obu stronach.

                          > Cała ta sytuacja wynikła TYLKO z szaleńczej jazy przygłupa.

                          Nie tylko. Obie strony przyczyniły się do jej powstania.

                          --
                          Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
                          • 22.04.12, 20:02
                            Czy zatem pieszy dostał mandat, bo nic w artykule nie było wspomniane na ten temat. Jeśli przyczynił się do wypadku, to powinien ponieść konsekwencje, czyż nie?
                            • 22.04.12, 21:25
                              Niedawno rozmawialiśmy o sytuacji z programu "Zakup kontrolowany". Jeśli znasz sprawę, to zastanów się, czy fakt, że gwiazdy TVN nie dostały mandatu, dowodzi, że z ich strony wszystko było w porządku?

                              --
                              Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
                          • 23.04.12, 14:57
                            > > Radaru w oczach mieć nie musi.
                            >
                            > Jakbyś zgadł. Ja też nie muszę mieć radaru w oczach, żeby w ciągu jednej sekund
                            > y ocenić, czy zdążę przejść, zanim zbliżający się pojazd dotrze do przejścia, czy nie zdążę.

                            Wątpię.
                            W ciągu sekundy nie ocenisz prawidłowo jeśli pojazd jedzie szybko a jest daleko, bo zmiany kątowe są za małe. Chyba, że masz radary w oczach ale sam to wykluczyłeś. Uznasz, że jest daleko, podejmiesz decyzję o wejściu i jak już parę kroków wykonasz zadasz sobie na prawdę sprawę, że obiekt znacznie szybciej się zbliża niż oszacowałeś.
                            Taki jest między innymi mechanizm karamboli na autostradach własnie dlatego,że obiekty zbliżające się do obserwatora gdy są oddalone wywołują zbyt małe różnice. Człowiek ma z natury problem z prawidłowym oszacowaniem prędkości tego zbliżania jeśli nie jest cyborgiem. Dopiero jak już jest blisko, to obserwator ma szansę skorygować swoją ocenę, jeśli obiekt poruszał się znacznie szybciej, niż początkowo obserwator oszacował.
                            • 24.04.12, 15:05
                              tbernard napisał:

                              > Wątpię.
                              > W ciągu sekundy nie ocenisz prawidłowo jeśli pojazd jedzie szybko a jest daleko, bo
                              > zmiany kątowe są za małe

                              Nie są za małe, a poza tym ocenie podlega nie tylko kąt widzenia, ale także położenie pojazdu w stosunku do drogi i stałych elementów wokół. Ale nawet jeśli byśmy rozpatrywali sam tylko kąt widzenia, to biorąc pod uwagę, że na przejście dwóch pasów ruchu potrzeba mi 3 sekund, a samochód zbliża się z prędkością 200km/h, muszę rozpoznać zbliżenie mniej więcej z 200m do 150m. Oznacza to zmianę kątową z 0,5 na 0,7 stopnia, czyli o 40%. To dużo. Rozdzielczość oka jest kilkadziesiąt razy lepsza, bo wynosi około jednej minuty kątowej.
                              Nie ma problema.

                              --
                              Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
            • 20.04.12, 00:52
              drinexile napisał:

              > Zobacz jeszcze raz film. Pieszy byl na przejsciu, kiedy czarny samochod byl prz
              > ed skrzyzowaniem, na oko 40-50 metrow. Przed skrzyzowaniem byl luk, a na lewym
              > pasie byl samochod skrecajacy w lewo, mogacy zaslonic widok pieszemu. Teoria o
              > wejsciu bezposrednio pod nadjezdzajacy pojazd jest raczej nie do obrony.
              > BTW swiatla 'stop' czarnego zapalaja sie tuz przed przejsciem. Mam wrazenie, ze
              > kierowca czarnego byl bardziej skupiony na tym, zeby czerwony przed niego nie
              > wjechal niz tym co sie dzieje na przejsciu.

              nie interesuje mnie tych dwoch idiotów w tym jeden potecjalny morderca, ale moje bezpieczenstwo.

              Tam jeszcze bylo jedno auto, ktore jechalo wolniej.
              Ja bym tam widzac, ze cos jedzie i nie wiedzac czy sie zatrzyma czy nie, nie wlazl.

              a kara dla tego idioty za mala.
              ale nie wylazi sie na jezdnie i nie bawi w czikena z autami ktore waza 15x tyle co ja.

              --
              Najlepszym dowodem na istnienie inteligencji pozaziemskiej jest to, że się z nami nie kontaktują
              • 20.04.12, 12:45
                A z domu wolno wychodzić bez solidnego przeszkolenia w karate lub innych formach walki? Przecież bandyta może pobić. Są jakieś granice paranoi. Skoro gość widział bardzo daleko tamtych ścigaczy, to nawet mógł nie zdawać sobie sprawy z tego jak szybko one jadą i że się ścigają, bo nie ma radarów w oczach. Nawet mógł ich nie widzieć ze względu na łuk.
              • 20.04.12, 13:50
                Ty masz czas, mozesz sobie pozwolic na stanie do nocy przed przejsciem... :P

                Moze gosc sie np. zamyslil, kazdemu moze sie zdarzyc, najlatwiej pitolic po fakcie...
          • 19.04.12, 21:17
            Już kilka razy pisałem że wystarczy trochę białej farby wylać na jezdnię a społeczeństwo idzie jak barany na żeż.:)))
            Ułańska fantazja w narodzie nie ginie, są jednak amatorzy Rosyjskiej Ruletki.
            Pozdr.
        • 20.04.12, 10:21
          > Kierowca nie moze zakladac, ze pieszy przechodzacy przez przejscie dla pieszych
          > potrafi w sposob prawidlowy ocenic predkosc nadjezdzajacego pojazdu zwlaszcza,
          > ze limit predkosci w tym miejscu zostal przekroczony, co do tego chyba nie mam
          > y watpliwosci.

          Juz widze jak sady w tej metodzie zabieraja sie za karanie np. zlodziei. W orzeczeniu podaje wyrok, a w uzasadnieniu, ze cos tam ukradl, ale nie wiadomo dokladnie co.

          > Pieszy z drugiej strony ma prawo zakladac, ze kierujacy stosuje sie do przepiso
          > w prawa.

          Dziala to oczywiscie w dwie strony.

          > Kierujacy zblizajac sie do przejscia dla pieszych ma obowiazek zachowac szczego
          > lna ostroznosc i ustapic pierwszenstwa znajdujacemu sie na przejsciu (lub z wid
          > ocznym zamiarem wejscia na przejscie - to zgodnie z Konwencja Wiedenska, ktorej
          > Polska jest sygnotariuszem i ten temat byl juz na forum "walkowany")

          Moze i jest, ale w KD stoi, ze ma ustapic tylko w wypadku, gdy pieszy jest na przejsciu. Konfabulacje prawne mozesz sobie darowac.

          Nie uwazam, ze pan kierowca zachowal sie wzorowo, ale to co proponujesz to pewien rodzaj linczu. Nie sadze, aby przepisy w Polsce byly wzorowe. Za taki wystepek istotnie powinien stracic na jakis czas prawo jazdy. Problem polega na tym, ze wlasciwie za jaki, w swietle dzis obowiazujacego prawa? Za to, ze (chyba) jechal za szybko. A masz na to jakis dowod? Czy wystarcza Ci tuman kurzu, jaki wzbil?
          --
          Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
          I niech tak juz zostanie.
          • 20.04.12, 12:35
            Bez przesady, analiza ekspertów plus zeznania świadków dają spore podstawy aby oszacować prędkość.
            • 20.04.12, 13:00
              > Bez przesady, analiza ekspertów plus zeznania świadków dają spore podstawy aby
              > oszacować prędkość.

              Taryfikator mandatow ma "skok" co 10 km/h. Da rade dokladnie go ukarac, czy tak mniej wiecej?
              --
              Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
              I niech tak juz zostanie.
            • 21.04.12, 00:19
              tbernard napisał:

              > Bez przesady, analiza ekspertów plus zeznania świadków dają spore podstawy aby
              > oszacować prędkość.

              Każdy z nas przy odrobinie wysiłku mógłby oszacowac jego prędkość na podstawie nagrania. Wystarczy pójść w tamto miejsce i dokładnie zmierzyć cały widoczny odcinek, a potem na podstawie nagrania stwierdzić czas, w jakim ten człowiek ten odcinek przejechał, czy też jego poszczególne części. Prędkość biegły może też oszacować po długości śladów hamowania, drodze zatrzymania pojazdu, głębokości wgnieceń w karoserii po uderzeniu w znak, itp.

              --
              Nowy artykuł na temat ekojazdy
          • 20.04.12, 14:15
            > Juz widze jak sady w tej metodzie zabieraja sie za karanie np. zlodziei. W orze
            > czeniu podaje wyrok, a w uzasadnieniu, ze cos tam ukradl, ale nie wiadomo dokla
            > dnie co.

            No i... ? PRzepisy nakazuja wymieniania co ukradl ?

            > Dziala to oczywiscie w dwie strony.

            Jakiz to przepis zlamal pieszy ?

            > Moze i jest, ale w KD stoi, ze ma ustapic tylko w wypadku, gdy pieszy jest na p
            > rzejsciu. Konfabulacje prawne mozesz sobie darowac.

            U mnie nad lozkiem stoi, ze pieszy ma zawsze pierwszenstwo. Konfabulacje mozesz darowac... Pieszy byl juz na srodku jezdni...

            Problem polega na tym,
            > ze wlasciwie za jaki, w swietle dzis obowiazujacego prawa?

            Nie czytasz co sie pisze ? Niebezpieczna jazda, niezachowanie, nieustapienie, moze jeszcze wyprzedzanie, omijanie przed przejsciem... Predkosc mozna wyliczyc ze wzoru droga/czas, o tym tez byla mowa...
    • 19.04.12, 23:09
      Pieszy z komórką przy uchu wchodzi na przejście spacerkiem wprost pod nadjeżdżające pojazdy.
      Może następnym razem rozglądnie się ?

      Pieszy z lewej miał trzy pasy - na skrajnym wolno jadący do skręcenia w lewo pojazd go zachęcił, ale jeszcze dwa pasy to kto ma sprawdzić?

      Takie przejście na łuku powinno mieć sygnalizację świetlną - jeśliby komuś zależało na bezpieczeństwie.
      • 19.04.12, 23:33
        Pieszy z komórką przy uchu wchodzi na przejście spacerkiem wprost pod nadjeżdża
        > jące pojazdy.
        Rozmowa przez komorke i przechodzenie przez przejscie jest w Polsce legalne. Nie ma obowiazku biegania po pasach

        Pieszy z lewej miał trzy pasy
        Dwa pasy ruchu, nie ma tam wydzielonegp pasa do skretu w lewo


        Takie przejście na łuku powinno mieć sygnalizację świetlną - jeśliby komuś zale
        > żało na bezpieczeństwie.
        Zobacz sobie to skrzyzowanie na google maps. Jak komus zalezy na bezpieczenstwie to jedzie tam 50-60 kmph, stosuje sie do znakow i nie ma problemu, nawet dziadek z balkonikiem moze przejsc bezpiecznie. To jest ulica w miescie, a nie droga przelotowa
        --
        "Today is the tomorrow we worried about yesterday, and all is well"
        • 20.04.12, 00:15
          Pod warunkeim, ze jest skoczny, jak tamten.. :)

          A nie mozna bylo go zrobic przed lukiem ?
        • 20.04.12, 09:39
          drinexile napisał:
          > Rozmowa przez komorke i przechodzenie przez przejscie jest w Polsce legalne. Ni
          > e ma obowiazku biegania po pasach.
          > Dwa pasy ruchu, nie ma tam wydzielonegp pasa do skretu w lewo.

          Moim zdaniem każdy wypadek, kolizję czy tego typu zdarzenie winno się analizować pod względem stopnia winy uczestników zdarzenia i jakości infrastruktury.
          Ta rzetelna analiza mogłaby być podstawą poprawy bezpieczeństwa na polskich drogach.

          Wszyscy chcą zlinczować kierowcę nie uwzględniając zachowania pieszego, braku pasa do skręcania w lewo, braku sygnalizacji.

          Nie można w takim przypadku nikogo uniewinnić !
          Ukaranie tylko kierowcy będzie nagrodą dla pieszego i spowoduje jego kalectwo przy następnej "okazji", organizator ruchu będzie uważał, że to rozwiązanie komunikacyjne jest szczytem bezpieczeństwa i weźmie sobie np premię ...
          • 20.04.12, 14:24
            > Wszyscy chcą zlinczować kierowcę nie uwzględniając zachowania pieszego, braku p
            > asa do skręcania w lewo, braku sygnalizacji.

            I braku Oixia prowadzacego za raczke... ;)
    • 19.04.12, 23:12
      400 zl mandatu... I juz chcialem spytac, czy jest jeszcze ktos uwazajacy ten kraj za normalny... A tu widze, ze wielu by go uniewinnilo...

      No i, oczywiscie, przejscie nalezalo wymalowac za zakretem...
    • 20.04.12, 06:47
      Jak zwykle winne są:

      -droga
      -nadmiar znaków
      -policja
      -zbyt wysoki 400 PLN mandat

      Gdzieś wyczytałem, że Polacy w UK powodują dwa razy więcej wypadków niż wynikałoby to z ich liczby.

      Ale pocieszmy się. Skoro winne są drogi to spójrzmy na Litwę. Drogi są tam o niebo lepsze od polskich, znaki postawione są sensem.

      en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_traffic-related_death_rate
      Gęstość zaludnienia ponad dwa razy mniejsza niż Polsce, za to reputacja litewskich kierowców niepobita.

      Polska jest bodaj jedynym krajem na świecie gdzie wypadków nie powodują kierowcy, lecz drogi, znaki i policja.
      • 20.04.12, 09:24
        > Jak zwykle winne są:
        >
        > -droga
        > -nadmiar znaków
        > -policja
        > -zbyt wysoki 400 PLN mandat

        No i to był szybkialebezpieczny.
        Nie zapominaj tego dodawać.


        --
        Habudzik napisał:
        27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

        www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+straż+miejska&aq=0
        • 21.04.12, 11:49
          klemens1 napisał:

          > No i to był szybkialebezpieczny.
          > Nie zapominaj tego dodawać.
          >
          >

          Możesz przypomnieć skąd to to się wzięło?
          • 24.04.12, 13:37
            > > No i to był szybkialebezpieczny.
            > > Nie zapominaj tego dodawać.
            > >
            > >
            >
            > Możesz przypomnieć skąd to to się wzięło?

            Powiedzenie czy to że powinieneś je dodawać?

            --
            Habudzik napisał:
            27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

            www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+straż+miejska&aq=0
            • 25.04.12, 07:14
              klemens1 napisał:


              >
              > Powiedzenie czy to że powinieneś je dodawać?
              >

              To już zaszalejmy i weźmy pakiet hurtowy.
              • 25.04.12, 16:08
                Powiedzenie określa kogoś, kto jeździ szybciej niż nakazują to przepisy ale z prędkością bezpieczną. Ponieważ ograniczenia prędkości w Polsce są ustanawiane bez analizowania jaka prędkość na danym odcinku jest bezpieczna a jednocześnie powszechny jest urzędniczy tumiwisizm, oczywiste jest że na wielu odcinkach prędkość bezpieczna jest wyższa od dozwolonej, stąd taki fenomen (jazda szybka ale bezpieczna) jest standardem. Oprócz niej możliwa jest jazda szybka i niebezpieczna, gdzie niebezpieczeństwo wynikać może zarówno z przekroczenia prędkości bezpiecznej, jak i z innych powodów. Niektórzy nie posiadają na tyle skomplikowanych zwojów, żeby ogarnąć to proste zagadnienie, stąd każdego kto jedzie szybko i niebezpiecznie kwalifikują jako "szybkiegoalebezpiecznego", licząc że przykład kogoś takiego świadczy o tym że jazda szybka i bezpieczna jest niemożliwa i ciesząc się jacy to niby są inteligentni i ironiczni. To odpowiedź na twoje pierwszą kwestię. Co do drugiej - do grupy tych pseudointelektualistów o których napisałem się zaliczasz, o czym świadczy choćby twój żałosny wątek o wypadku który został spowodowany przez nadmiar znaków.

                --
                Habudzik napisał:
                27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

                www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+straż+miejska&aq=0
                • 07.05.12, 08:57
                  klemens1 napisał:

                  > Powiedzenie określa kogoś, kto jeździ szybciej niż nakazują to przepisy ale z p
                  > rędkością bezpieczną. Ponieważ ograniczenia prędkości w Polsce są ustanawiane b
                  > ez analizowania jaka prędkość na danym odcinku jest bezpieczna a jednocześnie p
                  > owszechny jest urzędniczy tumiwisizm, oczywiste jest że na wielu odcinkach pręd
                  > kość bezpieczna jest wyższa od dozwolonej, stąd taki fenomen (jazda szybka ale
                  > bezpieczna) jest standardem. Oprócz niej możliwa jest jazda szybka i niebezpiec
                  > zna, gdzie niebezpieczeństwo wynikać może zarówno z przekroczenia prędkości bez
                  > piecznej, jak i z innych powodów. Niektórzy nie posiadają na tyle skomplikowany
                  > ch zwojów, żeby ogarnąć to proste zagadnienie, stąd każdego kto jedzie szybko i
                  > niebezpiecznie kwalifikują jako "szybkiegoalebezpiecznego", licząc że przykład
                  > kogoś takiego świadczy o tym że jazda szybka i bezpieczna jest niemożliwa i ci
                  > esząc się jacy to niby są inteligentni i ironiczni. To odpowiedź na twoje pierw

                  Ta teza mogłaby się obronić gdyby owi szybcy ale bezpieczni powodowali 0% wypadków, a tak nie jest.

                  Poza tym wierz mi, że 'rozklepałbym' cię w każdych warunkach i w każdym samochodzie, także nie martw się o moje postrzeganie prędkości i wobec niej szacunek. :]

                  Klisza to jednak fajna rzecz. Świat dzięki temu musi być o wiele prostszy i ładniejszy.

                  Co do tych zwojów to faktycznie - niektórzy nie potrafią ogarnąć czym jest prędkość. Ale rozumiem, że chwili spowodowania wypadku 'szybki ale bezpieczny' natychmiast nim być przestaje. Tak to mniej więcej działa? Czy są jakieś inne kryteria doboru?

                  Co do drugiej - do grupy tych pseudointelektualistów o których nap
                  > isałem się zaliczasz, o czym świadczy choćby twój żałosny wątek o wypadku który
                  > został spowodowany przez nadmiar znaków.
                  >

                  Jest to jakaś tam teza, lecz bez wsparcia. Żałosnym jest to, że co poniektórzy naprawdę w to wierzą. Możesz jakoś powiązać nadmiar znaków z szybkimi ale bezpiecznymi?
                  • 08.05.12, 11:35
                    > Ta teza mogłaby się obronić gdyby owi szybcy ale bezpieczni powodowali 0% wypad
                    > ków, a tak nie jest.

                    Co to znaczy "powodowali" - że wypadek był z ich winy?

                    > Poza tym wierz mi, że 'rozklepałbym' cię w każdych warunkach i w każdym samocho
                    > dzie, także nie martw się o moje postrzeganie prędkości i wobec niej szacunek.
                    > :]

                    Na czym owo "rozklepanie" miałoby polegać?

                    > Co do drugiej - do grupy tych pseudointelektualistów o których nap
                    > > isałem się zaliczasz, o czym świadczy choćby twój żałosny wątek o wypadku
                    > który
                    > > został spowodowany przez nadmiar znaków.
                    > >
                    >
                    > Jest to jakaś tam teza, lecz bez wsparcia. Żałosnym jest to, że co poniektórzy
                    > naprawdę w to wierzą. Możesz jakoś powiązać nadmiar znaków z szybkimi al
                    > e bezpiecznymi?

                    Tego nie powiązuję - tu piszę o powiązaniach pojmowania szybkich i bezpiecznych oraz pojmowania nadmiaru znaków. I tu korelację widać, czego właśnie jesteś przykładem. Mogę to wyjaśnić jeszcze prościej.

                    --
                    Habudzik napisał:
                    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

                    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+straż+miejska&aq=0
                    • 09.05.12, 21:37
                      klemens1 napisał:

                      > > Ta teza mogłaby się obronić gdyby owi szybcy ale bezpieczni powodowali 0%
                      > wypad
                      > > ków, a tak nie jest.
                      >
                      > Co to znaczy "powodowali" - że wypadek był z ich winy?

                      W jaki inny sposób można spowodować wypadek?

                      >
                      > > Poza tym wierz mi, że 'rozklepałbym' cię w każdych warunkach i w każdym s
                      > amocho
                      > > dzie, także nie martw się o moje postrzeganie prędkości i wobec niej szac
                      > unek.
                      > > :]
                      >
                      > Na czym owo "rozklepanie" miałoby polegać?

                      Na umiejętności dostosowania prędkości do warunków. To tak a propos tego, że próbujesz uczyć ojca robić dzieci.

                      >
                      > > Co do drugiej - do grupy tych pseudointelektualistów o których nap
                      > > > isałem się zaliczasz, o czym świadczy choćby twój żałosny wątek o w
                      > ypadku
                      > > który
                      > > > został spowodowany przez nadmiar znaków.
                      > > >
                      > >
                      > > Jest to jakaś tam teza, lecz bez wsparcia. Żałosnym jest to, że co poniek
                      > tórzy
                      > > naprawdę w to wierzą. Możesz jakoś powiązać nadmiar znaków z szybk
                      > imi al
                      > > e bezpiecznymi?
                      >
                      > Tego nie powiązuję - tu piszę o powiązaniach pojmowania szybkich i bezpiecznych
                      > oraz pojmowania nadmiaru znaków. I tu korelację widać, czego właśnie jesteś pr
                      > zykładem. Mogę to wyjaśnić jeszcze prościej.
                      >

                      Cieszę się, że piszesz o powiązaniach dwu pojęć bez ich uprzedniego zdefiniowania. To naprawdę wyczyn. Dodając do tego, że korelacją jest osoba fizyczna, wypowiedź twa nabiera jeszcze większego ciężaru gatunkowego.

                      • 10.05.12, 13:31
                        > > > Ta teza mogłaby się obronić gdyby owi szybcy ale bezpieczni powodow
                        > ali 0%
                        > > wypad
                        > > > ków, a tak nie jest.
                        > >
                        > > Co to znaczy "powodowali" - że wypadek był z ich winy?
                        >
                        > W jaki inny sposób można spowodować wypadek?

                        Wystarczy jechać zgodnie z przepisami i można zostać uznanym winnym spowodowania wypadku - to taki najprostszy sposób pierwszy z brzegu. Dlatego wolę doprecyzować co to znaczy "spowodować wypadek".
                        Jeżeli wypadek był faktycznie z ich winy to znaczy że nie byli bezpieczni. Pisałem o tym wcześniej, ale jakoś tego nie zauważyłeś.

                        > Na umiejętności dostosowania prędkości do warunków. To tak a propos tego, że pr
                        > óbujesz uczyć ojca robić dzieci.

                        Skąd ta pewność że potrafisz lepiej dostosować prędkość do warunków ode mnie?
                        I skąd twoje wrażenie że cię czegoś uczę?

                        > > Tego nie powiązuję - tu piszę o powiązaniach pojmowania szybkich i bezpie
                        > cznych
                        > > oraz pojmowania nadmiaru znaków. I tu korelację widać, czego właśnie jes
                        > teś pr
                        > > zykładem. Mogę to wyjaśnić jeszcze prościej.
                        > >
                        >
                        > Cieszę się, że piszesz o powiązaniach dwu pojęć bez ich uprzedniego zdefiniowan
                        > ia. To naprawdę wyczyn. Dodając do tego, że korelacją jest osoba fizyczna, wypo
                        > wiedź twa nabiera jeszcze większego ciężaru gatunkowego.

                        Po co mam definiować coś co w oczywisty sposób wynika z tego co napisałem? To naprawdę niewielki wyczyn się w tym połapać. W czym zresztą chyba nadal masz problem, bo nie piszę o korelacji osób fizycznych, lecz o pojmowaniu zachowywania się tych osób.

                        --
                        Habudzik napisał:
                        27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

                        www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+straż+miejska&aq=0
                        • 10.05.12, 21:20
                          klemens1 napisał:


                          > Jeżeli wypadek był faktycznie z ich winy to znaczy że nie byli bezpieczni.

                          Czyli jednak...

                          Pisa
                          > łem o tym wcześniej, ale jakoś tego nie zauważyłeś.

                          To prawdopodobnie z powodu tego, że tego nie napisałeś.


                          >
                          > Skąd ta pewność że potrafisz lepiej dostosować prędkość do warunków ode mnie?

                          Z tonu twych wypowiedzi na temat 'szybkich i bezpiecznych' oraz odnoszenia się do innych forumowiczów wnioskuję, że terminy 'kajtek', tudzież 'dzbanek' są dla ciebie obce i bez gugla sobie nie poradzisz.

                          > I skąd twoje wrażenie że cię czegoś uczę?

                          Autor: klemens1 25.04.12, 16:08






                          • 10.05.12, 23:34
                            > > Jeżeli wypadek był faktycznie z ich winy to znaczy że nie byli bezpieczni
                            > .
                            >
                            > Czyli jednak...
                            >
                            > Pisa
                            > > łem o tym wcześniej, ale jakoś tego nie zauważyłeś.
                            >
                            > To prawdopodobnie z powodu tego, że tego nie napisałeś.

                            Autor: klemens1 25.04.12, 16:08
                            "Oprócz niej możliwa jest jazda szybka i niebezpieczna, gdzie niebezpieczeństwo wynikać może zarówno z przekroczenia prędkości bezpiecznej, jak i z innych powodów".

                            Jak widać z przytoczonego cytatu, powód który przedstawiłeś jest mało prawdopodobny. Znasz może jakiś inny?

                            > > Skąd ta pewność że potrafisz lepiej dostosować prędkość do warunków ode m
                            > nie?
                            >
                            > Z tonu twych wypowiedzi na temat 'szybkich i bezpiecznych' oraz odnoszenia się
                            > do innych forumowiczów wnioskuję, że terminy 'kajtek', tudzież 'dzbanek' są dla
                            > ciebie obce i bez gugla sobie nie poradzisz.

                            Skąd ta pewność że potrafisz lepiej dostosować prędkość do warunków ode mnie?

                            > > I skąd twoje wrażenie że cię czegoś uczę?
                            >
                            > Autor: klemens1 25.04.12, 16:08

                            To była odpowiedź na twoje pytanie, a nie uczenie kogokolwiek, którą to odpowiedź zresztą niedokładnie przeczytałeś, co wykazałem wyżej.
                            Skąd twoje wrażenie że cię czegoś uczę?

                            --
                            Habudzik napisał:
                            27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

                            www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+straż+miejska&aq=0
                            • 13.05.12, 17:13
                              klemens1 napisał:

                              >
                              > Autor: klemens1 25.04.12, 16:08
                              > "Oprócz niej możliwa jest jazda szybka i niebezpieczna, gdzie niebezpieczeństwo
                              > wynikać może zarówno z przekroczenia prędkości bezpiecznej, jak i z innych pow
                              > odów".
                              >
                              > Jak widać z przytoczonego cytatu, powód który przedstawiłeś jest mało prawdopod
                              > obny. Znasz może jakiś inny?

                              Jaki ja znowu powód podałem?

                              >
                              > > > Skąd ta pewność że potrafisz lepiej dostosować prędkość do warunków
                              > ode m
                              > > nie?
                              > >
                              > > Z tonu twych wypowiedzi na temat 'szybkich i bezpiecznych' oraz odnoszeni
                              > a się
                              > > do innych forumowiczów wnioskuję, że terminy 'kajtek', tudzież 'dzbanek'
                              > są dla
                              > > ciebie obce i bez gugla sobie nie poradzisz.
                              >
                              > Skąd ta pewność że potrafisz lepiej dostosować prędkość do warunków ode mnie?
                              >
                              > > > I skąd twoje wrażenie że cię czegoś uczę?
                              > >
                              > > Autor: klemens1 25.04.12, 16:08
                              >
                              > To była odpowiedź na twoje pytanie, a nie uczenie kogokolwiek, którą to odpowie
                              > dź zresztą niedokładnie przeczytałeś, co wykazałem wyżej.
                              > Skąd twoje wrażenie że cię czegoś uczę?
                              >

                              Przeczytaj raz jeszcze to wszystko co napisałeś powyżej.

                              I ty się dziwisz, że ludzie wokół nie rozumieją co piszesz. To z powodu ich braków oczywiście.

                              EOT.
                              • 13.05.12, 22:53
                                > > "Oprócz niej możliwa jest jazda szybka i niebezpieczna, gdzie niebezpiecz
                                > eństwo
                                > > wynikać może zarówno z przekroczenia prędkości bezpiecznej, jak i z inny
                                > ch pow
                                > > odów".
                                > >
                                > > Jak widać z przytoczonego cytatu, powód który przedstawiłeś jest mało pra
                                > wdopod
                                > > obny. Znasz może jakiś inny?
                                >
                                > Jaki ja znowu powód podałem?

                                Nie wiem czy "znowu", ale podałeś następujący:
                                To prawdopodobnie z powodu tego, że tego nie napisałeś.

                                Wykazałem że to nie ten powód i zapytałem czy znasz inny.

                                > > > > Skąd ta pewność że potrafisz lepiej dostosować prędkość do wa
                                > runków
                                > > ode m
                                > > > nie?
                                > > >
                                > > > Z tonu twych wypowiedzi na temat 'szybkich i bezpiecznych' oraz odn
                                > oszeni
                                > > a się
                                > > > do innych forumowiczów wnioskuję, że terminy 'kajtek', tudzież 'dzb
                                > anek'
                                > > są dla
                                > > > ciebie obce i bez gugla sobie nie poradzisz.
                                > >
                                > > Skąd ta pewność że potrafisz lepiej dostosować prędkość do warunków ode m
                                > nie?
                                > >
                                > > > > I skąd twoje wrażenie że cię czegoś uczę?
                                > >
                                > > To była odpowiedź na twoje pytanie, a nie uczenie kogokolwiek, którą to o
                                > dpowie
                                > > dź zresztą niedokładnie przeczytałeś, co wykazałem wyżej.
                                > > Skąd twoje wrażenie że cię czegoś uczę?
                                > >
                                >
                                > Przeczytaj raz jeszcze to wszystko co napisałeś powyżej.
                                >
                                > I ty się dziwisz, że ludzie wokół nie rozumieją co piszesz. To z powodu ich bra
                                > ków oczywiście.

                                Zadałem ci 2 proste pytania, z czego na jedno w ogóle nie odpowiedziałeś, a w odpowiedzi na drugie wskazałeś fragment gdzie z niewiadomych powodów wydawało ci się że cię pouczałem.
                                Nie wiem czego tu można nie rozumieć i nie spodziewam się żebyś był w stanie wytłumaczyć choćby sam sobie dlaczego nie pojmujesz co czytasz.

                                --
                                Habudzik napisał:
                                27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

                                www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+straż+miejska&aq=0
                                • 14.05.12, 07:30
                                  Nie wiem (i nie chcę mi się zgadywać) czy to tani zabieg erystyczny czy błąd w edycji postu, ale dla mnie oznacza on koniec 'dyskusji'. Szkoda mojego czasu.

                                  Chciałem się dowiedzieć co w oczach laika i amatora, któremu wydaje się, że umie jeździć (vod.onet.pl/wydaje-ci-sie-ze-umiesz-jezdzic,7416,serial.html) oznacza termin 'szybcyalebezpieczni', i dowiedziałem się; mniej więcej. Koniec.
                                  • 14.05.12, 15:29
                                    > Nie wiem (i nie chcę mi się zgadywać) czy to tani zabieg erystyczny czy błąd w
                                    > edycji postu, ale dla mnie oznacza on koniec 'dyskusji'. Szkoda mojego czasu.

                                    Widzę, że cokolwiek bym nie napisał, to doszukujesz się w tym tego czego tam nie ma, za to nie widzisz tego co faktycznie napisałem, nawet po zacytowaniu.
                                    Z drugiej strony mamy twoje przeświadczenie że jestem "amatorem i laikiem któremu wydaje się że umie jeździć", tudzież że potrafisz lepiej dostosować prędkość do warunków ode mnie.

                                    Udzielę ci twojej własnej rady: przeczytaj jeszcze raz co sam napisałeś i jak to się ma do tego co ja napisałem. Ale przecież szkoda twojego czasu, lepiej coś powmawiać, czegoś nie doczytać, a na koniec strzelić focha i stwierdzić że to zabiegi erystyczne.

                                    --
                                    Habudzik napisał:
                                    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

                                    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+straż+miejska&aq=0
    • 20.04.12, 09:53
      Zwykla odmozdzona dzicz.
      Nic nadzwyczajnego.
      • 20.04.12, 10:28
        Prymusa nie......... Patrz obrazek.
        policyjni.gazeta.pl/Policyjni/1,91134,11571169,Wielka_ucieczka__byl_szybszy_niz_pocisk_____WIDEO_.html?bo=1
        • 20.04.12, 11:22
          Ten film trzeba pokazywac dzieciom, zeby sie nie wykrecaly od wychowania fizycznego.
          • 20.04.12, 11:23
            ...tej rykszy.
    • 23.04.12, 14:09
      Rozpoczynajac ten watek opatrzylem go prowokacyjnym tytulem.
      Mam nadzieje, ze wypowiedzi i wywody tych broniacych kierowcy i wskazujacy pieszego jako wspolwinnego/winnego zaistnialej sytuacji sa jedynie proba popisania sie elokwencja lub stawania okoniem "dla sportu".
      Jezeli te wypowiedzi sa jednak powazne to jedynie cytat z jednego z moich ulubionych filmow przychodzi mi na mysl:
      "The horror! The horror!"
      --
      "Today is the tomorrow we worried about yesterday, and all is well"
      • 23.04.12, 14:19
        Nie jedyny przejaw.
      • 23.04.12, 15:07
        Co jest horrorem? Dokładniejsze przyjrzenie się sprawie, zamiast przyłączenia się do ad hoc sprokurowanego linczu na "wrogu ludu"?

        --
        Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
        • 23.04.12, 22:19
          co do linczu

          to wspomniał mnie się wypadek gdzieś tak z roku 1993 chyba???

          gdzieś tak w woj. suwalskim /jeszcze takie było/

          pijana 2 osobowa załoga BMKi rozjechała w jakiejś wsi 2 dzieci na poboczu

          i potem jak zeznali świadkowie wypadku " uciekali, i chcieli uciec przez rzekę, a takie panie pijane byli, że się panie potopiły"....
      • 24.04.12, 09:02
        > Jezeli te wypowiedzi sa jednak powazne to jedynie cytat z jednego z moich ulubi
        > onych filmow przychodzi mi na mysl:
        > "The horror! The horror!"

        Patrząc na to co na ulicach się dzieje, to obawiam się, że to może być na poważnie.
    • 07.05.12, 20:21
      ech... powinno być co najmniej 4000 zł za takie coś...

      ---

      Sklep Hummel
      geolog warszawa
      fotograf Białystok
      zabawki edukacyjne
      • 07.05.12, 22:16
        A jeszcze lepiej przynajmniej 400 tys.. Co się będziemy obcyndalać. Albo i ze 2 miliony.

        --
        Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.