Zabawy TIRów Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Zabawa jest przednia. Potrzebna jest autostrada czteropasmowa (po dwa pasma w każdą stronę) i paczka znajomych TIRów jadących w tą samą stronę.

    Robi się tak: kierowca TIRa zaczyna wyprzedzać drugiego i zrównują się szybkością. Wiadomo, że TIRy muszą oszczędzać paliwo, więc takie wyprzedzanie musi potrwać. Ale zabawa polega na tym, że zamiast wyprzedzić po (powiedzmy) paru minutach oba TIRy jadą obok siebie przez kwadrans. Za wyprzedzającą ciężarówką tworzy się oczywiście kolejka osobówek. W końcu osobowy za ciężarowym zaczyna najpierw mrugać światłami a potem trąbić. No i na to tylko czeka blokujący drogę TIR - minimalnie zwalnia, minimalnie przyspiesza, prowokując do dalszego trąbienia. W końcu jednak kiedyś wyprzedza kolegę i zjeżdża na prawo wykonując odpowiednie gesty i trąbiąc na osobówkę, która śmiała się niecierpliwić na władcę szos.

    Osobówka wyprzedza, zadowolona, że wreszcie się zabawa skończyła i tu koledzy TIRowcy mają dla niej niespodziankę. Kolega powiadamia TIRa, który jedzie przed nim, że jest taki gościu, któremu trzeba dać nauczkę. Ten zajeżdża drogę osobówce i blokuje wszystkie próby wyprzedzenia. Prawda, że zabawne? Najśmieszniej jest jak osobowy dochodzi do połowy długości TIRa a ten mu zajeżdża drogę. Akrobacje TIRa kończą się po jakimś czasie podobnie jak wcześniejsze popisy kolegi tj. trąbieniem i gestami.

    Cieszmy się, że za nasze i unijne pieniądze panowie kierowcy ciężarówek dostali taki wspaniały plac zabaw. My, kierowcy osobówek powinniśmy zrozumieć, że panowie w TIRach mają ciężką, nudną pracę i zasługują na odrobinę zdrowej rozrywki.
    • <wyciąga popcorn i rozsiada się wygodnie>

      Coś czuję, że to będzie zabawny wątek. ;-)
      --
      Też sobie napiszę felieton o ACTA, a co: www.gazetae.com/artykuly/rozwazania-okolo-acta-owe
    • Co do Suwałk to dziwie się władzom miasta, że po prostu nie postawiły wszędzie znaku zakazu wyprzedzania ciężarówkom na tej jednej z dwóch obwodnic. Proste, brutalne ale skuteczne. Jeśli kierowcy ciężarówek nie umieją się niektórzy zachować, to tak trzeba.

      Ale to fajnie brzmi: jedna z dwóch obwodnic, człowiek się rozmarzył :)
      • A ja jestem ciekaw, gdzie te TIRy mają się wyprzedzić, skoro wszędzie indziej o ile dobrze pamietam (a dawno tam nie byłem) jest ruchliwa jednopasmówka.

        Lepszym rozwiązaniem byłoby np. postawienie ograniczenia do załóżmy 60 km/h na prawym pasie dla aut cieżarowych.

        Wtedy jeśli droga jest pusta, to muszą jechać prawym pasem - a zatem 60km/h.

        Jesli się zabierają do wyprzedzania, to na lewym pasie mogą jechać szybciej, a wiec i wyprzedzanie trwa krócej.

        Wilk syty i owca cała. Na świecie takie rozwiązania fukcjonują (w połączniu oczywiście z fotoradarami).
        --
        Żyj zdrowo! Używaj tylko logarytmów naturalnych!
        • Zmartwię cię. Z obwodnicą to był raczej żart :) Nie ma ani dwóch, ani nawet jednej. Jest zwykła dwupasmowa droga miejska i niestety z tym wyścigami TIRów >50kmh jest prawda i lekki kłopot. Taki sam kłopot jak wszędzie, gdzie miesza się gęsty ruch miejski z częstym właczaniem się/skręcaniem/etc z ruchem tranzytowym. Głównie tu chodzi o bezpieczeństwo w mieście a nie o prędkość.

      • W Gdańsku taki sam problem rozwiązano kilka lat temu stawiając zakaz wyprzedania dla ciężarowych na całym odcinku obwodnicy, czyli ok 35km.

        Oj, jakie larum się podniosło, jakie napinanie się kierowców w internecie i na CB, nawet protesty były z jeżdżącymi powoli ciężarówkami blokującymi obwodnicę (swoja drogą to pamiętam jak 2 buraków z tego protestu się jeszcze podczas niego zderzyło - hehe, przy 40km/h nie potrafią się ogarnąć a chcą się ścigać przy 100...:P )

        No a teraz jest cisza, spokój i wszyscy jeżdżą grzecznie gęsiego.
        I tak to przez kilku buraków założono wszystkim kaganiec - i szczerze mówiąc bardzo dobrze, wreszcie jest porządek.
        • > No a teraz jest cisza, spokój i wszyscy jeżdżą grzecznie gęsiego.
          > I tak to przez kilku buraków założono wszystkim kaganiec - i szczerze mówiąc ba
          > rdzo dobrze, wreszcie jest porządek.

          Czyli niezły ogon się robi z najwolniejszym na czele? Ale co jak zacznie taki ogon wyprzedzać zakonnica odmawiająca paciorki, która odważyła się rozwinąć prędkość o 1 km/h większą od ogona na prawym pasie? Też wszystkie osobówki za nią się cieszą, że zakonnica nie ma możliwości zjechania na prawy pas?
          • Jezeli zostala zaladowana zgodnie z danymi eksploatacyjnymi i nie jest przeladowana,
            to na obwodnicy rozwinie tyle, ile mozna rozwinac.

            Skad wiec przypuszczenie o "najwolniejszym" ?
            JNo, chyba, ze co drugi jest przeladowany.
            • nazimno napisał:

              > Jezeli zostala zaladowana zgodnie z danymi eksploatacyjnymi i nie jest przelado
              > wana,
              > to na obwodnicy rozwinie tyle, ile mozna rozwinac.
              >
              > Skad wiec przypuszczenie o "najwolniejszym" ?

              Ano stąd, że regulatory prędkości nie są identyczne.
              • Regulatory mają margines +/- 5 km/h od 85. Niektorzy ustawiają na 80 bo chca oszczędzać paliwo. Inni na 90 bo chcą być szybsi. A do tego tolerancja prędkościomierzy, zuzycie opon itp. Róznice mogą wynosić nawet kilkanaście km/h.
                --
                Żyj zdrowo! Używaj tylko logarytmów naturalnych!
                • Gdyby odchylka byla na poziomie "kilkunastu" km/h, to taki pojazd NIGDY nie zostalby dopuszczony do ruchu.

                  Nie mam zamiaru znowu prowadzic cie za raczke - znajdz sobie odopowiednie regulacje sam.

                  Nie mowiac juz o tym, ze kierowca NIE Z WLASNEJ WINY placilby mandaty za predkosc.

                  Ponadto, tachografy sa legalizowane, a pojazdy przechodza badania techniczne.
                  Nooooo, moze nie z tego twojego sknery szkockiego.
                  Wiec wychwycenie znacznego odchylenia wskazan przyrzadow jest nieuniknione.

                  Znowu opowiadasz jakies bajki.
                  Oprozniles pare butelek szkockiej, czy co?

                  • Jesteś takim trollem, że aż mi się nie chce odpowiadać. Ale może ktoś inny to czytać bedzie, więc odpowiem:

                    > Gdyby odchylka byla na poziomie "kilkunastu" km/h, to taki pojazd NIGDY nie zos
                    > talby dopuszczony do ruchu.
                    >

                    Na zimno nie umie czytać ze zrozumieniem. Mój post był rozwinięciem wypowiedzi poprzedniego użytkownika, który mówił o tym, że regulatory prędkości nie są identyczne. Zwykle ustawia się je na 85 km/h bo z tolerancją 5 km/h ma się pewnosć, że nawet jak wyjdzie 90 km/h to nie zapłaci się mandatu - bo prawo mówi o tym, ze ogranicznik prędkości ma być zainstalowany i ograniczać prędkośc do prędkości 90km/h lub niższej.

                    Dlatego jeśli jeden samochód ma ogranicznik na de facto 90 km/h i ma świeże opony, a drugi ma ogracznik na de facto 80 km/h i opony zuzyte, różnica prędkości między nimi będzie większa niż 10km/h (czyli własnie kilkanaście km).

                    > Nie mam zamiaru znowu prowadzic cie za raczke - znajdz sobie odopowiednie regul
                    > acje sam.

                    W odróżnieniu od Ciebie ja wiem jak to wygląda nie tylko dlatego, że wygooglałem to na jakiejś szemranej stronce.

                    > Nie mowiac juz o tym, ze kierowca NIE Z WLASNEJ WINY placilby mandaty za predko
                    > sc.

                    Nie ma czegoś takiego jak płacenie mandatów nie z własnej winy. Ogranicznik prędkości, jak sama nazwa wskazuje, ogranicza prędkośc. To nie jest zmuszacz do jazdy z daną prędkością.

                    Wciąż kierowcę obowiązują wskazania prędkościomierza i to on decyduje o prędkości z jaką chce jechać. Przykład: ostatnio jechałem ciężarówką, która jeśli wierzyć nalepce legalizacyjnej była ograniczona do 80 km/h (50 mph), a która bez problemu robiła, według własnych wskazań a także wskazań nawigacji 53 mph. Gdyby nawet znalazł się jakiś policjant chcacy mi wlepić mandat za przekroczenie prędkości o 3mph, byłbym sam sobie winien, bo jesli ograniczenie wynosi 50, powinienem jechać 50, bo to ja jestem odpowiedzialny za prowadzenie pojazdu a nie urządzenie.

                    > Ponadto, tachografy sa legalizowane, a pojazdy przechodza badania techniczne.
                    > Nooooo, moze nie z tego twojego sknery szkockiego.
                    > Wiec wychwycenie znacznego odchylenia wskazan przyrzadow jest nieuniknione.

                    No właśnie. I jezeli odchylenie jest w granicach normy, to urządzenia są legalizowane. A o tym, jakie są dopuszczalne odchylenia już tu mówilismy, możesz sobie wygooglać jak bardzo chcesz się popienić.

                    > Znowu opowiadasz jakies bajki.
                    > Oprozniles pare butelek szkockiej, czy co?

                    Nie przepadam za whisky. Natomiast mam wrazenie, że Ty albo ciągle jesteś pijany, albo nawet na trzeźwo trollujesz i chrzanisz głupoty.




                    --
                    Ja jestem kulturalny - od bluzgania jest www.bluzgotron.pl/
                    • Jaka jest norma okreslajaca dokladnosc wskazan predkosciomierza w pojezdzie
                      o masie > 3,5 tony ?

                      PS
                      Predkosciomierz jest przyrzadem pomiarowym o okreslonej przepisami dokladnosci.
                      Jesli jej nie spelnia, pojazd nie zostanie dopuszczony do ruchu.

                      To ty jestes trollem, ktory nie ma pojecia o konkretach.
                      Za to w "blogowaniu" ( po polsku belkot) jestes PERFEKCYJNY.

                      A co do "szemranych stronek" - przestan reklamowac stronki ze swoimi wypocinami.
                      Sa zalosne.

                    • www.daf.eu/UK/Trucks/options/Pages/Adaptive-Cruise-Control.aspx
                      PS
                      Albo przyrzady pomiarowe podlegaja legalizacji i wtedy nadaja sie do eksploatacji albo nie.
                      Tertium non datur.



                      • nazimno napisał:

                        >
                        > www.daf.eu/UK/Trucks/options/Pages/Adaptive-Cruise-Control.aspx
                        > PS
                        > Albo przyrzady pomiarowe podlegaja legalizacji i wtedy nadaja sie do eksploatac
                        > ji albo nie.

                        Synuś, coś ty sobie znowu wyrozumkował? Toż to nawet jak na ciebie ostry bełkot.
                      • Oczywiscie że nie. Prosta lektura zalinkowanego przez Ciebie materiału pozwala dostrzec, że predkość jednego pojazdu względem drugiego jest ustalana nie za pomocą wskazań prędkościomierza a za pomocą radaru.

                        Natomiast same Dafowe standardowe tempomaty mają rozrzut jak najbardziej, jeździłem tym bardzo dużo. Tachograf wskazuje predkosć 86 km/h na liczniku klasycznym mam jakieś 91 (na oko), tempomat wyświetla 89/90. I wszystko to w obrębie jednej tylko ciężarówki.
                        --
                        Samochodem do Turcji -> knsa.pl/turcja.php
                        • Zeby cos REGULOWAC (predkosc) trzeba miec mozliwosc pomiaru tego parametru,
                          ktory podlega regulacji, albo mierzyc inny parametr spokrewniony fizykalnie
                          i dokonac obliczen.

                          Podobnie jest z dystansem do poprzednika.

                          Robi to w tym wypadku modul radaru, ktory tak na prawde mierzy TOF (time of flight),
                          przelicza to na odleglosc, a nastepnie koryguje uklad zasilania silnika w paliwo
                          i ew. przelozenie skrzyni, aby utrzymac odleglosc precyzyjnie, a posrednio predkosc.

                          Zeby cos regulowac precyzyjnie potrzebny jest precyzyjny pomiar i krotki czas obliczen/reakcji.

                          Inaczej regulacja sie "rozjedzie".

                          Wspolczesne pojazdy posiadaja cale mnostwo cyfrowej elektroniki,
                          ktorej moduly wspolpracuja na tzw. CAN busie, czyli sieci.

                          Pomiary wszystkich zywotnych parametrow pojazdu sa dostepne w sterowniku.
                          Wszystko, co ma zwiazek z obrotami ukladu napedowego mierzone jest cyfrowo.
                          Te dane sa BARDZO dokladne.

                          WSZYSTKIE UKLADY ELEKTRONIKI we wspolczesnych samochodach przetwarzaja dane
                          CYFROWO. Bledy te sa pomijalne.
                          Tak wiec uklady stabilizacji predkosci (tempomaty ) sa dokladne.
                          Oparte sa na pomiarze obrotow.

                          Tak wiec jedynym istotnym punktem powstawania
                          niedokladnosci jest "srednica" opon na felgach.

                          Gdy zalozona jest opona bieznikowana, powstaja bledy.
                          Gdy jest nienormatywne cisnienie powstaja bledy.
                          Gdy opona jest lysa powstaja bledy.
                          Gdy samochod jest istotnie przeciazony powstaja bledy.

                          Gdy zalozona jest nowa opona o cisnieniu nominalnym blad jest minimalny.


                          Ale, aby to okienko bledow siegnelo az dobrych
                          "kilkunastu kilometrow na godzine" nawet pomiedzy
                          dwoma roznymi samochodami - trzeba by albo
                          ignorowania badan technicznych, albo glupoty,
                          albo typowego balaganiarstwa,
                          albo calkowitego niezrozumienia tych spraw.

                          Dziwne, bo gdy chodzi o podkradanie paliwa, to delikwent jakos nagle wszystko rozumie.

                          Malo kto o tym wie, wskazania predkosciomierza mozna poddac kalibracji do
                          nowo zalozonego kompletu opon.
                          NIKT tego nie robi.

                          Ja juz nie komentuje jazdy na LYSYCH oponach z punktu widzenia RYZYKA,
                          bo to jest w zasadzie przestepstwo.
                          • nazimno napisał:

                            > Zeby cos REGULOWAC (predkosc) trzeba miec mozliwosc pomiaru tego parametru,
                            > ktory podlega regulacji, albo mierzyc inny parametr spokrewniony fizykalnie
                            > i dokonac obliczen.

                            W podanym przez ciebie przypadku mierzonym parametrem jest odległość, a nie prędkość. Chcesz się jeszcze zbłaźnić swoim rozumkowaniem, czy już ci wystarczy?
                            • 45rtg napisała:

                              > W podanym przez ciebie przypadku mierzonym parametrem jest odległość, a nie prę
                              > dkość. Chcesz się jeszcze zbłaźnić swoim rozumkowaniem, czy już ci wystarczy?

                              On nigdy nie ma dość. Jak już zrobi z siebie kompletnego kretyna i nam się znudzi z nim dyskusja, to wypomni nam jakąś pomyłkę i będzie się napawał swoją wyższością. To jak z tym tekstem o graniu z gołębiem w szachy - poprzewraca wszystkie pionki, obsra całą planszę, stanie na środku i będzie się puszył ;-)

                              > Ale, aby to okienko bledow siegnelo az dobrych
                              > "kilkunastu kilometrow na godzine" nawet pomiedzy
                              > dwoma roznymi samochodami - trzeba by albo
                              > ignorowania badan technicznych, albo glupoty,
                              > albo typowego balaganiarstwa,
                              > albo calkowitego niezrozumienia tych spraw.

                              NIe trzeba nawet rozumieć tych spraw. Wystarczyłoby umieć czytać ze zrozumieniem to co napisałem, a potem Ci jeszcze tłumaczyłem, bo za pierwszym razem nie dotarło.

                              Jeśli jedna cięzarówka ma (zgodnie z prawem) ustawiony ogranicznik najbliżej 90 jak to możliwe, a druga ma ustawione po staremu (czyli 85 +/- 5 km, i wybrali sobie że akurat ustawią na -5 km) to już masz róznicę dziesięć. Dodaj do tego opony, inne błędy pomiarowe o których Ty nie masz pojęcia, a mi się nie chce tłumaczyć np. skąd pobierany jest sygnał konieczny do wyznaczania prędkości, bo nie mam czasu za tym googlać i jak napiszę z grubsza to się przyczepisz jakiejś pierdoły, sam sobie wygooglaj, i masz więcej niż 10. czyli - kilkanaście.
                              --
                              A légpárnás hajóm tele van angolnákkal.
                            • Nic nie kapujesz jak zwykle.

                              Elektronika radaru mierzy czas od wyslania impulsu do jego powrotu.

                              Na podstawie pomiaru czasu i predkosci rozchodzenia sie fal radiowych mierzy sie
                              ODLEGLOSC ("albo mierzyc inny parametr spokrewniony fizykalnie" - nic nie kapujesz).

                              Dzieki efektowi Dopplera mierzy sie rowniez predkosc wzgledna drugiego obiektu.
                              Jestes niewykwalifikowanym ignorantem, rtg45, co wiadomo od dawna.
                              Stare policyjne radary oparte byly wlasnie na efekcie Dopplera.

                              Co d "zblaznienia sie" - nie masz konkurencji.

                              PS
                              I nie ucz mnie jak dziala radar.
                              Lepiej zatankuj (paliwo, ni cos innego) i w droge.
                              Odbiorca czeka na skrzynki.



                              • """
                                Robi to w tym wypadku modul radaru, ktory tak na prawde mierzy TOF (time of flight),
                                przelicza to na odleglosc, a nastepnie koryguje uklad zasilania silnika w paliwo
                                i ew. przelozenie skrzyni, aby utrzymac odleglosc precyzyjnie, a posrednio predkosc.
                                """
                                PS
                                Wazne: "a posrednio predkosc".

                                Nic nie kapujesz.
                                NIC.

                                • Ale brniesz i brniesz.

                                  _wartość_ prędkości jest tu do niczego nie potrzebna. Urządzenie mierzy odległość od poprzednika i jeśli odległość jest mniejsza niż zadane X to przycina paliwo, a jeśli jest większa, to otwiera z powrotem. Ot i cała filozofia ;-)

                                  Poprzednia generacja tego urządzenia w Volvo którym jeździłem po prostu włączała hamulce gdy odległość stawała się zbyt mała. Tam się to odbywało całkowicie z pominieciem układu napędu czy prędkościomierza.
                                  --
                                  Żyj zdrowo! Używaj tylko logarytmów naturalnych!
                                  • Wartosc predkosci wzglednej (oraz "delta" v ) potrzebne sa do ustalenia tendencji
                                    zblizania sie, co nazywamy predykcja.

                                    Od wartosci chwilowej predkosci wzglednej dwoch obiektow ruchomych zalezy
                                    wyznaczenie okna czasowego na reakcje ukladu sterowania.

                                    Ma to zasadnicze znaczenie dla procedur nadzorowania strefy bezpieczenstwa.

                                    Jezeli kierwoca jest bezmyslnym idiota, to ta automatyka mu to zasygnalizuje
                                    dokladnie tak jak ja to robie teraz tobie.

                                    PS
                                    Tylko skad taki ignorant jak tomus854 moze to wiedziec?

                                    • Bardzo ciekawe, co mówisz.

                                      Szczególnie podoba mi się fragment o tendencji zbliżania się (co nazywacie predykcją) do której potrzebna jest wartośc prędkości względnej oraz delta V). Może byś mi jeszcze coś dopisał, na przykład, że pomiar delta V uzyskuje się przez analizę obrazu dostarczanego przez kamerę cofania? Albo że urządzenie jest bardzo ściśle zunifikowane z ogrzewaniem postojowym?

                                      Na pewno gdzieś w googlu będzie, poszukaj.

                                      A tak poważniej odpowiedz mi na jedno, bardzo proste pytanie: jechałeś kiedyś czymś, co ma ogranicznik prędkości? Nawet taki zwykły, nie aktywny? Bo ja jechałem. Raz nawet jechałem MANem w którym była awaria prędkościomierza*. I wyobraź sobie, ze dalej ogranicznik działał - bo on nie bierze owych danych z prędkościomierza tylko gdzieś tam ze skrzyni biegów.

                                      *) awaria w sensie całkowity brak pomiaru - nie zegar się pospuł, tylko system nie dostawał informacji, więc nie było prędkości ani na zegarze ani na tachografie, nie dało się także ustawić szybkości na elektronicznym tempomacie. Natomiast bez problemu dało się ustawić tempomat na "utrzymuj prędkośc z jaką poruszamy sie w danej chwili" co po raz kolejny dowodzi, że pomiar prędkości nie jest niezbędny do działania tempomatu jeśli nie potrzebna nam jest opcja ustawiania konkretnej prędkości i pozwalania pojazdowi samemu dostosować się do niej.

                                      Inna sprawa, że w wyniku wyskakującego co kilkadziesiąt sekund komunikatu błędu rozłączającego tempomat jego ciągłe załączanie mijało się z celem.

                                      Ponieważ moja wyższosć w tej dyskusji polega na tym, że w odróżnieniu od Ciebie ja wiem o czym mówię, bo mam w tej dziedzinie rzeczywiste doswiadczenia, nie muszę, w odróźnieniu od Ciebie, próbować Cię obrażać. Ty też mógłbyś sobie darować - jakieś tam odzywki internetowego szczekacza który w ten sposób podbudowuje sobie swoje ego zupełnie mnie nie interesują, odpuszczenie wyzywania od idiotów ułatwiłoby czytanie wątku postronnym osobom, a choćbyś zdrabniał moje imię nie wiadomo jak i tak na nikim (poza może sobą samym) nie sprawisz wrażenia, że jesteś mądrzejszy...
                                      --
                                      Ja jestem kulturalny - od bluzgania jest www.bluzgotron.pl/
                                      • Jak zwykle wyciagasz bledne wnioski na podstawie wlasnych obserwacji, a nie
                                        szczegolowej wiedzy technicznej.

                                        A ja zajmuje sie technika pomiarowa.
                                        Wiec rozmowa z toba jest bezuzyteczna.

                                        I taka jest roznica.


                                        PS
                                        Gdybys wyrwal zuczkowi wszystki nozki i zawolal do niego "naprzod marsz",
                                        to twoj wniosek bylby nastepujacy:

                                        "zuczek po wyrwaniu nozek ogluchl".
                                        • > Jak zwykle wyciagasz bledne wnioski na podstawie wlasnych obserwacji, a nie
                                          > szczegolowej wiedzy technicznej.

                                          Oczywiście, to że spędziłem kilka lat za kierownicą ciężarówki oraz przekładałem dokumentacje dotyczące cyfrowych tachografów w ogóle nie wpływa na to, że się na tym kompletnie nie znam ;-)

                                          > A ja zajmuje sie technika pomiarowa.

                                          Znaczy co, z tyczkami dla geodety latasz? :)

                                          > Wiec rozmowa z toba jest bezuzyteczna.

                                          Tak, jest całkowicie bezużyteczna. Ja się od Ciebie niczego nie nauczę, bo nie masz pojęcia o czym mówisz, przekonać Cię też nie przekonam, bo jesteś na to zbyt dęty... Ale ja czasem lubię podraznić trolli po prostu ;)

                                          > Gdybys wyrwal zuczkowi wszystki nozki i zawolal do niego "naprzod marsz",
                                          > to twoj wniosek bylby nastepujacy:
                                          >
                                          > "zuczek po wyrwaniu nozek ogluchl".

                                          Ty się zachowujesz jak ten żuczek i bez wyrywania Ci nóżek.

                                          A tak poważnie - jak zwykle oklepana anedgotka, tylko oczywiście jak zwykle kulą w płot. Prawidłowa analogia by była kiedy ty dyskutowałbyś o żuczkowych skrzydełkach, a ja i drugi dyskutant próbowalibyśmy Cię przekonać, że do chodzenia akurat żuczkowi skrzydełka potrzebne nie są.

                                          --
                                          Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
                                          • Jesli technika pomiarowa kojarzy ci sie z tyczkami, to zacznij uprawiac chmiel.
                                            Lepiej na tym wyjdziesz niz na "szoferowaniu".

                                            Oranyboskie, coz za uparty mlotek.
                                            Zalosne.

                                            • Ależ nie, po prostu Twój poziom intelektualny nie pozwala mi wierzyć, że jesteś w stanie pracować w czymś z pomiarami co by było bardziej skomplikowane niż wbijanie tyczek i palików geodetom.
                                              --
                                              Ja jestem kulturalny - od bluzgania jest www.bluzgotron.pl/
                                              • Wiec nie ma sie co nimi interesowac.

                                                PS
                                                Wg tomusia im bardziej grzeczne i ulizane sa wypowiadane opinie, tym wyzszy poziom intelektualny. Jesli tak pojmujesz ocene kompetencji, to jedynym twoim zajeciem powinna
                                                byc jakas asystentura polaczona z 100% posluszenstwem i lizydupstwem w stosunku
                                                do profesorstwa.

                                                Wtedy moze zrobisz doktorat z "optymalnego rozstawienia tyczek" na polu.
                                                Czego ci serdecznie zycze.
                                                Spelnisz marzenia, blogerze od siedmiu bolesci.

                                                • Jak zwykle nie umiesz czytać ze zrozumieniem.

                                                  Poziom Twojego chamstwa wpływa źle na to, jak czyta się tą dyskusję.

                                                  To absolutny brak wiedzy na temat poruszany w tym wątku w połączeniu z nieumiejetnością czytania ze zrozumieniem oraz podawania wygooglowanych danych nijak mających się do tematu pozwala mi zbudowac opinię na temat Twojego poziomu intelektualnego.

                                                  Fakt, że musisz sobie kogoś poobrażać na forum żeby sie lepiej poczuć sugerowałby także, że nie masz innych osiągnięć w życiu i traktujesz to jako substytut...

                                                  Dziękuję za mile spędzony czas, zawsze to miło pośmiać się z głupich ktorzy grają mądrych (sama głupota nie jest niczym wstydliwym, to dopiero nastawienie takie jak twoje powoduje komiczny efekt).

                                                  A co do "blogowania" - mój blog od dawna jest nieaktywny. NIe mam czasu, bo zajmuję się publikacją tekstów za które mi płacą - w tym w prasie branżowej. I jakbyś nie próbował obniżyć wartości moich tekstów, ilość czytelników, ich oceny oraz wyciąg z konta mają dla mnie większe znaczenie.

                                                  Pozdrawiam, zmykam, w odróżnieniu od Ciebie ja mam życie poza internetem ;-)
                                                  --
                                                  www.cytatybiblijne.pl
                                                • PS: a co z tą asystentura? Jakieś kompleksy, czy z własnego doświadczenia piszesz?

                                                  Ja sobie zawsze ceniłem możliwość bycia niezależnym i nawet kiedy pracowałem za kółkiem tylko przez krótki okres czasu byłem na etacie... Znacznie wolę sytuację, kiedy to do mnie dzwonią zapraszając mnie do pracy więc ja nikogo o nic nie muszę priosić - i mam tak na wszystkich trzech polach zawodowych, dziękuję za troskę :-) Jak tu siedzimy i rozmawiamy odmowiłem dwóch zleceń...
                                                  --
                                                  Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
                                                  • Odmowiles "dwoch zlecen"???

                                                    Za to zostaly ci az TRZY pola zawodowe.

                                                    Bilans wychodzi "prawie na plus".

                                                    PS
                                                    Licytacja ta jest symptomem twoich kompleksow.
                                                  • > Odmowiles "dwoch zlecen"???
                                                    >
                                                    > Za to zostaly ci az TRZY pola zawodowe.
                                                    >
                                                    > Bilans wychodzi "prawie na plus".

                                                    Cały nazimno... szczyci się swoją rzekomą wiedzą, a próbując być dowcipny, dodaje kartofle do pomarańczy i wnioskuje z tego o bananach ;-)

                                                    > PS
                                                    > Licytacja ta jest symptomem twoich kompleksow.

                                                    Ja nie mam kompleksów - po prostu pokazuję Ci, dlaczego nie muszę przejować się szczekaniem takich jak Ty :-)
                                                    --
                                                    A légpárnás hajóm tele van angolnákkal.
                                                  • cytat: "Ja nie mam kompleksów"

                                                    Caly tomusiek, synusiek.
                                                    Grzeczny jak niewinna panienka.
                                                    Im bardziej grzeczny, tym bardziej kompetentny.
                                                    No i ma negatywna opinie o "szczekaniu".
                                                    Amen.


                                      • - predykcja –

                                        to przewidywanie nowego położenia obiektu, na podstawie aktualnego położenia obiektu, uwzgledniajace parametry chwilowe ruchu obiektu, przy zalozeniu, ze chwilowe parametry ruchu zmieniaja sie z tendencja skutkujaca tolerowanymi bledami w obliczeniu nowego punktu
                                        polozenia obiektu

                                        Kapujesz cos z tego?


                                      • tomek854 napisał:

                                        > Ponieważ moja wyższosć w tej dyskusji polega na tym, że w odróżnieniu od Ciebie
                                        > ja wiem o czym mówię, bo mam w tej dziedzinie rzeczywiste doswiadczenia, nie m

                                        I tu Cię zmartwię, ponieważ to właśnie nie jest Twoja wyższość, tylko Twoja słabość. Ty znasz temat, więc możesz mówić tylko co i jak naprawdę jest. On g*wno wie, więc może mówić WSZYSTKO :->
                                        • Słuszna uwaga. Tym bardziej, że kiedy już mu pokażesz że nie ma racji, on wrzuca coś na zupełnie inny temat - tak jak z tym aktywnym tempomatem. Skoro mu udowodniłem że nie ma racji z różnicami prędkości (albo zwyczajnie nie rozumie co sie do niego pisze) to zaczął wymyślać jakieś nowe zagadnienia (w ktorych zresztą też sie myli, ale już to zostawmy, wyciszyłem sobie moją buclistę więc go nie widzę i od razu forum poładniało). ;-)
                                          --
                                          A légpárnás hajóm tele van angolnákkal.
                                • nazimno napisał:

                                  > i ew. przelozenie skrzyni, aby utrzymac odleglosc precyzyjnie, a posrednio pred
                                  > kosc.
                                  > """
                                  > PS
                                  > Wazne: "a posrednio predkosc".

                                  No właśnie. Zaledwie pośrednio. A ty dalej nic a nic nie kapujesz, tylko rozumkujesz sobie.
                                  • Drogi stary, gdybys od razu pszesylabizowal dokladnie to, co napisalem, a potem zapytal kogos rozumniejszego od ciebie, o co chodzi, to nie wypisywalbys glupot.

                                    Modul radar zastosowany w samochodach nowej generacji dokonuje pomiarow,
                                    na podstawie ktorych mozna wyznaczyc wszystkie parametry kinematyki
                                    pojazdu. I to z bardzo duza dokladnoscia.

                                    Tylko skad taki ignorant jak ty moze o tym wiedziec?

                                    PS
                                    I podobnie dotyczy to tomusia854.


                                  • www.bosch-presse.de/presseforum/details.htm?txtID=5288
                                    A zwlaszcza ten akapit:
                                    --------------------------------
                                    Radarsensoren werden kleiner und leistungsfähiger
                                    Radarsensoren sehen besonders weit und erlauben eine exakte Messung von Abstand und Geschwindigkeit. Die erste Generation von Bosch startete im Jahr 2000 als Teil des Adaptive Cruise Control (ACC)


                                    PS
                                    A na drugi raz, oby go nie bylo, nie plec glupot o pomiarze tylko odleglosci.



                            • www.bosch-presse.de/presseforum/details.htm?txtID=5288


                              Radarsensoren sehen besonders weit und erlauben eine exakte Messung von Abstand und Geschwindigkeit. Die erste Generation von Bosch startete im Jahr 2000 als Teil des Adaptive Cruise Control (ACC)

                              No i co "niewielki rozumku" ?
                              Kapujesz swoje blazenstwo?
          • Własnie tak będzie jak mowisz, tu przykład:
            www.youtube.com/watch?v=iVGojBr-6p4&feature=g-upl
            Nazimno ponizej po raz kolejny daje popis nieznajomości tematu - pusta ciężarówka ma osiągi lepsze niż niejedno auto osobowe, natomiast załadowana do pełna (w pełni legalnie oczywiście) to prawdziwy ślimak. Bo praw fizyki pan nie zmienisz i nie bądź pan głąb - po to własnie takie cieżkie pojazdy wyposażone są w kilkunastobiegowe skrzynie biegów.

            Więc będzie dokładnie tak jak mówisz - na prawym pasie sznur jadący 45mph za najwolniejszym pojazdem (np. cysterną z cementem) zwalniającym na lekkim (niezauważalnym dla kierowcy auta osobowego) wzniesieniu, na lewym pasie sznur samochododów jadących kilka km/h szybciej za babcią w micrze labo Twoją zakonnicą.
            --
            Żyj zdrowo! Używaj tylko logarytmów naturalnych!
    • desiderio1 napisał:

      > Zabawa jest przednia. Potrzebna jest autostrada czteropasmowa (po dwa pasma w k
      > ażdą stronę) i paczka znajomych TIRów jadących w tą samą stronę.
      >
      > Robi się tak: kierowca TIRa zaczyna wyprzedzać drugiego i zrównują się szybkośc
      > ią. Wiadomo, że TIRy muszą oszczędzać paliwo, więc takie wyprzedzanie musi potr
      > wać. Ale zabawa polega na tym, że zamiast wyprzedzić po (powiedzmy) paru minuta
      > ch oba TIRy jadą obok siebie przez kwadrans.

      Poważnie? Jechały obok siebie przez kwadrans? Kurcze, gdzie w Polsce są tak długie odcinki autostrad? :P
      Jura
      • Z teco co wyczytałem w tym wątku to chyba w Suwałkach :D
        --
        Ja jestem kulturalny - od bluzgania jest www.bluzgotron.pl/
        • Niestety, dawno zauważyłem, że umowne trochę "TIR-y" właśnie w ten sposób wyprzedzają.
          Różnica prędkości bliska zero i tak sobie jadą. Zajeżdżanie drogi też lubią.
          Ostatnio zauważyłem jeszcze coś innego: jezdnia dwupasowa, która za jakiś czas przechodzi w jeden pas. Oczywiście sensowne byłoby wykorzystanie obu pasów. Niestety TIR z prawego pasa wyjeżdża bezpośrednio pod osobówkę jadącą lewym pasem i blokuje ruch. Nic nie pomagają ani światła, ani sygnał. PAN TIR-owiec blokuje pas do końca.
      • Za Gora Sw. Anny kierunek --->>> Wroclaw.

        Kiedys odnotowalem dystans jazdy obok siebie dwoch idiotow: 11,7 km.
        I zeby nie bylo naiwnych pytan: robili to wyjatkowo skutecznie i celowo zlosliwie.

        Bo jakimze trzeba byc IDIOTA, aby robic cos takiego nieswiadomie...

        A ten na prawym mogl tylko na kilkanascie sekund zdjac kopyto z pedalu gazu i zasugerowac
        temu z lewej, ze moze on sobie zajac prawy pas.

        Ale nie zrobil tego.
        Obaj byli widocznie z tym samym "mentalem".

        Masz jakies inne hipotezy?
        Bede wdzieczny.
        • nazimno napisał:

          > Kiedys odnotowalem dystans jazdy obok siebie dwoch idiotow: 11,7 km.

          Czyli, żeby zajęło im to 15 minut, musieliby jechać z prędkością 46,8 km/h.
          Ja bym się w takiej sytuacji wkurzył i zjechał na najbliższy parking, żeby ochłonąć.
          Jura
          • jureek napisał:

            > Ja bym się w takiej sytuacji wkurzył i zjechał na najbliższy parking, żeby
            > ochłonąć.

            Ja też. Ochłonięcie byłoby konieczne przed telefonem na policje.

            "Na gorąco" mógłbym im naubliżać, że jak ktoś jedzie za szybko, to natychmiast materializuje się nieoznakowany radiowóz (uwielbiają szybkie drogi - na drogach zmuszających do wolniejszej jazdy nie ma na nich szans), a jak odbywają się "wyścigi kto wolniej", to oczy dzielnych stróżuf prawa skierowane są gdzie indziej. Przypadkiem oczywiście!

            --
            Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
            • emes-nju napisał:

              > jureek napisał:
              >
              > > Ja bym się w takiej sytuacji wkurzył i zjechał na najbliższy parking, żeb
              > y
              > > ochłonąć.
              >
              > Ja też. Ochłonięcie byłoby konieczne przed telefonem na policje.

              A dla mnie byłoby konieczne przed dalszą jazdą. Na policję mogę dzwonić wkur
              zony i nie zagraża to bezpieczeństwo, ale jazda w stanie wkurzenia może być niebezpieczna.
              Jura
          • Noooo, trwalo jakies 7 minut.
            Wystarczy, aby wspolczynnik WQ podniesc do wartosci irytujacej.

            Chodzi przeciez o MENTAL.
            Jureek, dajesz czadu, ale po co?
            • Chyba zbaczacie z tematu. Kłócicie się o parę minut, do tego rada, aby postać sobie jak będzie parking.
              A w końcu przecież chodzi o to, aby dotrzeć do celu w określonym czasie.
              Bez denerwowania siebie czy innych. TIR-owiec też to powinien wiedzieć, nie ?
              PS:
              Z postojem problem. Autostrad mało, parkingów też. Jakby już był, to potem jest szansa na dojechanie do kolejnego "mądrego inaczej" TIR-owca.
              • staszek585 napisał:

                > do tego rada, aby postać sobie jak będzie parking.

                Ta rada wynika z rekreacyjnego pojmowania komunikacji :)

                Jak ktoś jedzie za szybko, to jest to pirat, cham i morderca. Jak ktoś jedzie za wolno, to przecież nie można nazwać go piratem. A nawet chamem, no bo co komu szkodzi jak z jego powodu "zdejmie nogę z gazu, panie kierowco"?

                I tak na drogach rządzi cham. Albo za szybki albo zdecydowanie za wolny. Jednych się tępi (ale głownie tam, gdzie ograniczenie daje szanse na duże i szybkie zyski), a innych olewa, bo nic nikomu się nie stanie jak zwolni :/

                --
                Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
                • emes-nju napisał:

                  > staszek585 napisał:
                  >
                  > > do tego rada, aby postać sobie jak będzie parking.
                  >
                  > Ta rada wynika z rekreacyjnego pojmowania komunikacji :)

                  Ta rada wynika z mojego doświadczenia życiowego. A życia nie miałem rekreacyjnego. Ale dlatego właśnie uważam, że szkoda tracić zdrowia i denerwować się czymś, na co i tak nie mam wpływu. Czy ten tir szybciej zjedzie na prawy pas, gdy będę się denerwował? Poza tym nie rozumiem, czemu Was tak denerwuje mój spokój. Czy to może wynika z tego, że nie możecie znieść, że ktoś jest po prostu inny. Przecież zjeżdżając na parking w niczym nie przeszkadzam tym spieszącym się, wręcz przeciwnie. Wolicie, żebym jechał dalej w stanie wkurzenia?
                  Jura
                  • wlasny czas, przeznaczony na dojechanie do celu z rozsadna predkoscia srednia,
                    z uwzglednieniem prawnych ograniczen i innych warunkow.

                    A te ograniczenia, jakie sa, sa wyzsze niz predkosci tasujacych sie sloni.

                    Nie po to ruszam w droge, kilkaset km, aby pic kawe/lure na parkingach, tylko z powodu
                    jakichs zakutych lbow w TIRach.

                    Autostrada byla projektowana z zalozeniem okreslonej przepustowosci.

                    Jesli jacys DURNIE te przepustowosc przez swoj IDIOTYZM drastycznie degraduja,
                    to powinna sie nimi zajac albo policja albo psychiatrzy.

                    To jest moje zdanie na ten temat.
                    • Nie odpowiedziałeś na moje pytanie - czy Twoje denerwowanie się coś pomoże? Czy przez to tiry zjadą z drogi? Mam raczej wrażenie, że jest dokładnie odwrotnie. Czyli im bardziej się ktoś denerwuje, tym częściej go takie sytuacje spotykają. Tak czytam te opisy chamskich zachowań tirów, nie kwestionuję ich, wierzę Ci, że jechałeś za takimi ponad 10 km, tylko dziwię się, dlaczego mnie to nie spotyka. Taka karma?
                      Jura
                      • Mnie to spotyka.
                        Nie wierze, aby na odcinku kilkuset km, to Cie nie spotkalo w ogole.

                        Im wiecej ludzi widzi ten problem, tym bardziej jest prawdopodobne, ze opinie takie dotra
                        i do kierowcow ciezarowek. To kwestia liczby rozgalezien osobistych kontaktow,
                        powiazan rodzinnych i towarzyskich.

                        Opinia rozprzestrzenia sie tak jak choroby.
                        Moze wiec dotrze i do nich.
                        Czy beda kapowac?
                        To jest wlasnie to trudne pytanie.



                        • nazimno napisał:

                          > Mnie to spotyka.
                          > Nie wierze, aby na odcinku kilkuset km, to Cie nie spotkalo w ogole.

                          Zdarza się, że czasem muszę jechać minutę lub dwie za wyprzedzającymi się tirami (to się zdarza i w Polsce, i w Niemczech), ale 5 minut to mi się jeszcze nie zdarzyło, a koło miliona kilometrów już spokojnie przejechałem.

                          > Im wiecej ludzi widzi ten problem, tym bardziej jest prawdopodobne, ze opinie t
                          > akie dotra
                          > i do kierowcow ciezarowek. To kwestia liczby rozgalezien osobistych kontaktow,
                          > powiazan rodzinnych i towarzyskich.
                          >
                          > Opinia rozprzestrzenia sie tak jak choroby.
                          > Moze wiec dotrze i do nich.
                          > Czy beda kapowac?
                          > To jest wlasnie to trudne pytanie.

                          Ależ ja nie mam nic przeciwko, żeby o tym pisać. Może do kogoś tam dotrze. Na to samo liczę, gdy piszę o tych wszystkich niepotrzebnie i niebezpiecznie wyprzedzających. Chodziło mi tylko o to, że denerwowanie się nic nie pomoże.
                          Jura
                          >
                          >
                          • > Zdarza się, że czasem muszę jechać minutę lub dwie za wyprzedzającymi się tiram
                            > i (to się zdarza i w Polsce, i w Niemczech), ale 5 minut to mi się jeszcze nie
                            > zdarzyło, a koło miliona kilometrów już spokojnie przejechałem.

                            Mi też się nie zdarzyło :)

                            Ale już to ustaliliśmy - po prostu oni tak zawsze robią na A4, dlatego dla nazimno to norma. A potem jak my przyjeżdzamy, to oni się przez cb radio umawiają i na pokaz dla nas dwóch jadą tak, jak jeżdzi się w całej Europie, czyli normalnie :-)
                            --
                            Żyj zdrowo! Używaj tylko logarytmów naturalnych!
                            • tomek854 napisał:

                              > Mi też się nie zdarzyło :)
                              >
                              > Ale już to ustaliliśmy - po prostu oni tak zawsze robią na A4, dlatego dla nazi
                              > mno to norma. A potem jak my przyjeżdzamy, to oni się przez cb radio umawiają i
                              > na pokaz dla nas dwóch jadą tak, jak jeżdzi się w całej Europie, czyli normaln
                              > ie :-)

                              To chyba umawiają się też jak ja wyjeżdżam na śląskie i polskie autostrady, bo brednie opowiadane przez nazimno są mi absolutnie nieznane, mimo codziennego korzystania z najbardziej obciążonych fragmentów A4, i to w szczycie.
                      • . Tak czytam te opisy chamskich zachowań tirów, nie kwestionuję ich, wierzę Ci,
                        > że jechałeś za takimi ponad 10 km, tylko dziwię się, dlaczego mnie to nie spot
                        > yka. Taka karma?

                        Nie spotyka Ciebie, bo te opisywane kwadransowe lub nawet 7 minutowe tasowanie tirów, to wyjątkowa rzadkość. Kiedyś był już taki wątek i z ciekawości kilkakrotnie zmierzyłem czas takiego tasowania i ani razu nie zaobserwowałem aby trwało to dłużej niż minutę, chociaż wcześniej wydawało mi się, że to trwa wieki.
                  • jureek napisał:

                    > nie rozumiem, czemu Was tak denerwuje mój spokój.

                    Syty głodnego nie zrozumie... Mnie Twój spokój nie denerwuje, ale baaaaardzo Ci zazdroszczę.

                    Spieszący się gdzieś i poganiany telefonami co 15 sekund ma małe szanse na wyluzowany styl prowadzenia auta jeżeli spóźnienie grozi poważnymi konsekwencjami. Nie wszystko na drodze da się przewidzieć, a ludzi dających PO FAKCIE dobre rady z gatunku "trzeba było wcześniej wyjść" ci u nas dostatek i do tego aż za często od takich właśnie najlepiejwszystkowiedzących zależy nasz byt materialny w biedniuchnym kraju o bardzo wysokim bezrobociu...

                    Ja wiem, że trudno w to uwierzyć, ale w Polsce strasznie dużo rzeczy "musi" być na wczoraj (oraz najlepiej za darmo) i nawet najlepiej zorganizowany od czasu do czasu, jeżeli nie chce, żeby robota przechodziła mu koło nosa (!!!), musi się temu podporządkować. A potem, mimo najlepszej organizacji pracy na wczoraj wpada w korek spowodowany czyjąś bezmyślnością/chamstwem/jawnym sabotażem :/

                    --
                    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
                    • No i co? To denerwowanie się pomaga Ci efektywniej pracować?
                      Jura
                      • jureek napisał:

                        > No i co? To denerwowanie się pomaga Ci efektywniej pracować?

                        Alez nie! I na pewno skraca mój nędzarski, wschodnioeuropejski żywot!

                        Kłopot w tym, że jakoś nie aspiruje do bycia świętym i doskonale zdaje sobie sprawę, że jeżeli jakiś blokujący ruch cham zmusi mnie do zjazdu na parking, to z całą pewnością się tam nie uspokoję jeżeli od terminów będzie zależał mój nędzny, wschodnioeuropejski zarobek :/

                        --
                        Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
                        • emes-nju napisał:

                          > Alez nie! I na pewno skraca mój nędzarski, wschodnioeuropejski żywot!

                          Nędzarski? Nie bluźnij człowieku i nie obrażaj ludzi, którzy naprawdę cierpią biedę. Gdy ktoś z nich przeczyta, że Emes, który niezłą w sumie bryką jeździ, co roku spędza urlop w ciepłych krajach, narzeka na nędzny żywot, to gotów sobie pomyśleć, że niektórym to się w d...ach poprzewracało.

                          > Kłopot w tym, że jakoś nie aspiruje do bycia świętym i doskonale zdaje sobie sp
                          > rawę, że jeżeli jakiś blokujący ruch cham zmusi mnie do zjazdu na parking, to z
                          > całą pewnością się tam nie uspokoję jeżeli od terminów będzie zależał mój nędz
                          > ny, wschodnioeuropejski zarobek :/

                          To nie jest kwestia bycia świętym, to kwestia treningu.
                          Jura


                          • jureek napisał:

                            > emes-nju napisał:
                            >
                            > > Alez nie! I na pewno skraca mój nędzarski, wschodnioeuropejski żywot!
                            >
                            > Nędzarski? Nie bluźnij człowieku i nie obrażaj ludzi, którzy naprawdę cierpią b
                            > biedę.

                            Po pierwsze pisząc o nędzarskim żywocie pisałem bardziej ogólnie, bo ludzi w podobnej sytuacji ci u nas dostatek, a po drugie... No wiesz... Pracuję na identycznych maszynach jak mój zachodni kolega po fachu. Materiały kupuje za podobne pieniądze, wszelkie opłaty mam na podobnym poziomie (a warszawskie czynsze są podobno wyższe niż berlińskie), podatki i parapodatki jak (tiiiit). Większość spraw urzędowych załatwiam kilkakrotnie dłużej niż mój zachodni kolega, do wielu miejsc dojeżdżam znacznie wolniej i drożej niż mój zachodni kolega. A za "jednostkę produkcji" inkasuje coś między 4, a 5 razy mniej niż mój zachodni kolega. Dostatkiem trudno to nazwać :D

                            > Gdy ktoś z nich przeczyta, że Emes, który niezłą w sumie bryką jeździ

                            Rower mam raczej z niższej półki ;) A Alfa grzecznie sobie stoi aż się nad nią zlituje, bo troszkę się wyeksploatowała... Ostatnio (rzadko) jeżdżę "pożyczakami" i bardzo sobie to chwalę ;)

                            > co roku spędza urlop w ciepłych krajach

                            W zeszłym roku i owszem. Tylko, że nie ja za to płaciłem, a mi płacono ;) Dwa lata temu na urlopie z różnych względów nie byłem. Inne wyjazdy do ciepłych krajów, to wyjazdy do rodziny we Włoszech. Ostatnio w grudniu. Cała impreza na dwie osoby kosztowała... 550 zł, czyli bilet na aeroplan w dwie strony :D

                            > To nie jest kwestia bycia świętym, to kwestia treningu.

                            W świetle powyższego napisze - na ten trening nie każdy może sobie pozwolić. Finansowo... Bo Polska to taka biedna kraj, gdzie co by się nie działo trzeba zapierd... jak wściekły, żeby do pierwszego starczyło.


                            --
                            Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
                            • > Po pierwsze pisząc o nędzarskim żywocie pisałem bardziej ogólnie, bo ludzi w po
                              > dobnej sytuacji ci u nas dostatek, a po drugie... No wiesz... Pracuję na identy
                              > cznych maszynach jak mój zachodni kolega po fachu. Materiały kupuje za podobne
                              > pieniądze, wszelkie opłaty mam na podobnym poziomie (a warszawskie czynsze są p
                              > odobno wyższe niż berlińskie), podatki i parapodatki jak (tiiiit). Większość sp
                              > raw urzędowych załatwiam kilkakrotnie dłużej niż mój zachodni kolega, do wielu
                              > miejsc dojeżdżam znacznie wolniej i drożej niż mój zachodni kolega. A za "jedno
                              > stkę produkcji" inkasuje coś między 4, a 5 razy mniej niż mój zachodni kolega.
                              > Dostatkiem trudno to nazwać :D

                              I to jest usprawiedliwienie dlaczego nie mozesz być spokojny za kółkiem? To troche chybione.

                              Pracuję na identycznych maszynach jak moi polscy koledzy z branży (tylko kierownicę mam po drugiej stronie). Paliwo kupuję tak jak oni - po cenach lokalnych, z tym, że najwięcej jeżdżę po UK. Obsługa techniczna moich pojazdów jest na znacznie gorszym poziomie niż w Polsce a jednoczesnie znacznie droższa. Przez to, jak mam wysokie koszta, mam znacznie mniejszy margines finansowy i znacznie mniejszy wybór klientów, bo nie jestem w stanie zaoferować tak niskiej ceny. Przy tym dojeżdzanie w rozmaite miejsca na czas jest esencją pracy którą wykonuję - a jednak za kółkiem jestem spokojny jak jureek. Nawet kiedy jestem w Polsce. Może to po prostu mentalność, z której nie mieszkając w Polsce się już wyleczyliśmy, co jeszcze przed Wami?
                              --
                              Samochodem do Turcji -> knsa.pl/turcja.php
przejdź do: 1-100 101-131
(101-131)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.