• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Zabawy TIRów Dodaj do ulubionych

  • 07.05.12, 19:03
    Zabawa jest przednia. Potrzebna jest autostrada czteropasmowa (po dwa pasma w każdą stronę) i paczka znajomych TIRów jadących w tą samą stronę.

    Robi się tak: kierowca TIRa zaczyna wyprzedzać drugiego i zrównują się szybkością. Wiadomo, że TIRy muszą oszczędzać paliwo, więc takie wyprzedzanie musi potrwać. Ale zabawa polega na tym, że zamiast wyprzedzić po (powiedzmy) paru minutach oba TIRy jadą obok siebie przez kwadrans. Za wyprzedzającą ciężarówką tworzy się oczywiście kolejka osobówek. W końcu osobowy za ciężarowym zaczyna najpierw mrugać światłami a potem trąbić. No i na to tylko czeka blokujący drogę TIR - minimalnie zwalnia, minimalnie przyspiesza, prowokując do dalszego trąbienia. W końcu jednak kiedyś wyprzedza kolegę i zjeżdża na prawo wykonując odpowiednie gesty i trąbiąc na osobówkę, która śmiała się niecierpliwić na władcę szos.

    Osobówka wyprzedza, zadowolona, że wreszcie się zabawa skończyła i tu koledzy TIRowcy mają dla niej niespodziankę. Kolega powiadamia TIRa, który jedzie przed nim, że jest taki gościu, któremu trzeba dać nauczkę. Ten zajeżdża drogę osobówce i blokuje wszystkie próby wyprzedzenia. Prawda, że zabawne? Najśmieszniej jest jak osobowy dochodzi do połowy długości TIRa a ten mu zajeżdża drogę. Akrobacje TIRa kończą się po jakimś czasie podobnie jak wcześniejsze popisy kolegi tj. trąbieniem i gestami.

    Cieszmy się, że za nasze i unijne pieniądze panowie kierowcy ciężarówek dostali taki wspaniały plac zabaw. My, kierowcy osobówek powinniśmy zrozumieć, że panowie w TIRach mają ciężką, nudną pracę i zasługują na odrobinę zdrowej rozrywki.
    Edytor zaawansowany
    • 07.05.12, 20:41
      <wyciąga popcorn i rozsiada się wygodnie>

      Coś czuję, że to będzie zabawny wątek. ;-)
      --
      Też sobie napiszę felieton o ACTA, a co: www.gazetae.com/artykuly/rozwazania-okolo-acta-owe
    • 08.05.12, 10:21
      Co do Suwałk to dziwie się władzom miasta, że po prostu nie postawiły wszędzie znaku zakazu wyprzedzania ciężarówkom na tej jednej z dwóch obwodnic. Proste, brutalne ale skuteczne. Jeśli kierowcy ciężarówek nie umieją się niektórzy zachować, to tak trzeba.

      Ale to fajnie brzmi: jedna z dwóch obwodnic, człowiek się rozmarzył :)
      • 08.05.12, 19:29
        A ja jestem ciekaw, gdzie te TIRy mają się wyprzedzić, skoro wszędzie indziej o ile dobrze pamietam (a dawno tam nie byłem) jest ruchliwa jednopasmówka.

        Lepszym rozwiązaniem byłoby np. postawienie ograniczenia do załóżmy 60 km/h na prawym pasie dla aut cieżarowych.

        Wtedy jeśli droga jest pusta, to muszą jechać prawym pasem - a zatem 60km/h.

        Jesli się zabierają do wyprzedzania, to na lewym pasie mogą jechać szybciej, a wiec i wyprzedzanie trwa krócej.

        Wilk syty i owca cała. Na świecie takie rozwiązania fukcjonują (w połączniu oczywiście z fotoradarami).
        --
        Żyj zdrowo! Używaj tylko logarytmów naturalnych!
        • 09.05.12, 10:11
          Zmartwię cię. Z obwodnicą to był raczej żart :) Nie ma ani dwóch, ani nawet jednej. Jest zwykła dwupasmowa droga miejska i niestety z tym wyścigami TIRów >50kmh jest prawda i lekki kłopot. Taki sam kłopot jak wszędzie, gdzie miesza się gęsty ruch miejski z częstym właczaniem się/skręcaniem/etc z ruchem tranzytowym. Głównie tu chodzi o bezpieczeństwo w mieście a nie o prędkość.

      • 09.05.12, 19:02
        W Gdańsku taki sam problem rozwiązano kilka lat temu stawiając zakaz wyprzedania dla ciężarowych na całym odcinku obwodnicy, czyli ok 35km.

        Oj, jakie larum się podniosło, jakie napinanie się kierowców w internecie i na CB, nawet protesty były z jeżdżącymi powoli ciężarówkami blokującymi obwodnicę (swoja drogą to pamiętam jak 2 buraków z tego protestu się jeszcze podczas niego zderzyło - hehe, przy 40km/h nie potrafią się ogarnąć a chcą się ścigać przy 100...:P )

        No a teraz jest cisza, spokój i wszyscy jeżdżą grzecznie gęsiego.
        I tak to przez kilku buraków założono wszystkim kaganiec - i szczerze mówiąc bardzo dobrze, wreszcie jest porządek.
        • 10.05.12, 13:26
          > No a teraz jest cisza, spokój i wszyscy jeżdżą grzecznie gęsiego.
          > I tak to przez kilku buraków założono wszystkim kaganiec - i szczerze mówiąc ba
          > rdzo dobrze, wreszcie jest porządek.

          Czyli niezły ogon się robi z najwolniejszym na czele? Ale co jak zacznie taki ogon wyprzedzać zakonnica odmawiająca paciorki, która odważyła się rozwinąć prędkość o 1 km/h większą od ogona na prawym pasie? Też wszystkie osobówki za nią się cieszą, że zakonnica nie ma możliwości zjechania na prawy pas?
          • 10.05.12, 13:37
            Jezeli zostala zaladowana zgodnie z danymi eksploatacyjnymi i nie jest przeladowana,
            to na obwodnicy rozwinie tyle, ile mozna rozwinac.

            Skad wiec przypuszczenie o "najwolniejszym" ?
            JNo, chyba, ze co drugi jest przeladowany.
            • 19.05.12, 21:55
              nazimno napisał:

              > Jezeli zostala zaladowana zgodnie z danymi eksploatacyjnymi i nie jest przelado
              > wana,
              > to na obwodnicy rozwinie tyle, ile mozna rozwinac.
              >
              > Skad wiec przypuszczenie o "najwolniejszym" ?

              Ano stąd, że regulatory prędkości nie są identyczne.
              • 22.05.12, 00:34
                Regulatory mają margines +/- 5 km/h od 85. Niektorzy ustawiają na 80 bo chca oszczędzać paliwo. Inni na 90 bo chcą być szybsi. A do tego tolerancja prędkościomierzy, zuzycie opon itp. Róznice mogą wynosić nawet kilkanaście km/h.
                --
                Żyj zdrowo! Używaj tylko logarytmów naturalnych!
                • 22.05.12, 13:05
                  Gdyby odchylka byla na poziomie "kilkunastu" km/h, to taki pojazd NIGDY nie zostalby dopuszczony do ruchu.

                  Nie mam zamiaru znowu prowadzic cie za raczke - znajdz sobie odopowiednie regulacje sam.

                  Nie mowiac juz o tym, ze kierowca NIE Z WLASNEJ WINY placilby mandaty za predkosc.

                  Ponadto, tachografy sa legalizowane, a pojazdy przechodza badania techniczne.
                  Nooooo, moze nie z tego twojego sknery szkockiego.
                  Wiec wychwycenie znacznego odchylenia wskazan przyrzadow jest nieuniknione.

                  Znowu opowiadasz jakies bajki.
                  Oprozniles pare butelek szkockiej, czy co?

                  • 22.05.12, 14:31
                    Jesteś takim trollem, że aż mi się nie chce odpowiadać. Ale może ktoś inny to czytać bedzie, więc odpowiem:

                    > Gdyby odchylka byla na poziomie "kilkunastu" km/h, to taki pojazd NIGDY nie zos
                    > talby dopuszczony do ruchu.
                    >

                    Na zimno nie umie czytać ze zrozumieniem. Mój post był rozwinięciem wypowiedzi poprzedniego użytkownika, który mówił o tym, że regulatory prędkości nie są identyczne. Zwykle ustawia się je na 85 km/h bo z tolerancją 5 km/h ma się pewnosć, że nawet jak wyjdzie 90 km/h to nie zapłaci się mandatu - bo prawo mówi o tym, ze ogranicznik prędkości ma być zainstalowany i ograniczać prędkośc do prędkości 90km/h lub niższej.

                    Dlatego jeśli jeden samochód ma ogranicznik na de facto 90 km/h i ma świeże opony, a drugi ma ogracznik na de facto 80 km/h i opony zuzyte, różnica prędkości między nimi będzie większa niż 10km/h (czyli własnie kilkanaście km).

                    > Nie mam zamiaru znowu prowadzic cie za raczke - znajdz sobie odopowiednie regul
                    > acje sam.

                    W odróżnieniu od Ciebie ja wiem jak to wygląda nie tylko dlatego, że wygooglałem to na jakiejś szemranej stronce.

                    > Nie mowiac juz o tym, ze kierowca NIE Z WLASNEJ WINY placilby mandaty za predko
                    > sc.

                    Nie ma czegoś takiego jak płacenie mandatów nie z własnej winy. Ogranicznik prędkości, jak sama nazwa wskazuje, ogranicza prędkośc. To nie jest zmuszacz do jazdy z daną prędkością.

                    Wciąż kierowcę obowiązują wskazania prędkościomierza i to on decyduje o prędkości z jaką chce jechać. Przykład: ostatnio jechałem ciężarówką, która jeśli wierzyć nalepce legalizacyjnej była ograniczona do 80 km/h (50 mph), a która bez problemu robiła, według własnych wskazań a także wskazań nawigacji 53 mph. Gdyby nawet znalazł się jakiś policjant chcacy mi wlepić mandat za przekroczenie prędkości o 3mph, byłbym sam sobie winien, bo jesli ograniczenie wynosi 50, powinienem jechać 50, bo to ja jestem odpowiedzialny za prowadzenie pojazdu a nie urządzenie.

                    > Ponadto, tachografy sa legalizowane, a pojazdy przechodza badania techniczne.
                    > Nooooo, moze nie z tego twojego sknery szkockiego.
                    > Wiec wychwycenie znacznego odchylenia wskazan przyrzadow jest nieuniknione.

                    No właśnie. I jezeli odchylenie jest w granicach normy, to urządzenia są legalizowane. A o tym, jakie są dopuszczalne odchylenia już tu mówilismy, możesz sobie wygooglać jak bardzo chcesz się popienić.

                    > Znowu opowiadasz jakies bajki.
                    > Oprozniles pare butelek szkockiej, czy co?

                    Nie przepadam za whisky. Natomiast mam wrazenie, że Ty albo ciągle jesteś pijany, albo nawet na trzeźwo trollujesz i chrzanisz głupoty.




                    --
                    Ja jestem kulturalny - od bluzgania jest www.bluzgotron.pl/
                    • 22.05.12, 15:03
                      Jaka jest norma okreslajaca dokladnosc wskazan predkosciomierza w pojezdzie
                      o masie > 3,5 tony ?

                      PS
                      Predkosciomierz jest przyrzadem pomiarowym o okreslonej przepisami dokladnosci.
                      Jesli jej nie spelnia, pojazd nie zostanie dopuszczony do ruchu.

                      To ty jestes trollem, ktory nie ma pojecia o konkretach.
                      Za to w "blogowaniu" ( po polsku belkot) jestes PERFEKCYJNY.

                      A co do "szemranych stronek" - przestan reklamowac stronki ze swoimi wypocinami.
                      Sa zalosne.
                    • 22.05.12, 18:25

                      www.daf.eu/UK/Trucks/options/Pages/Adaptive-Cruise-Control.aspx
                      PS
                      Albo przyrzady pomiarowe podlegaja legalizacji i wtedy nadaja sie do eksploatacji albo nie.
                      Tertium non datur.



                      • 22.05.12, 23:27
                        nazimno napisał:

                        >
                        > www.daf.eu/UK/Trucks/options/Pages/Adaptive-Cruise-Control.aspx
                        > PS
                        > Albo przyrzady pomiarowe podlegaja legalizacji i wtedy nadaja sie do eksploatac
                        > ji albo nie.

                        Synuś, coś ty sobie znowu wyrozumkował? Toż to nawet jak na ciebie ostry bełkot.
                        • 23.05.12, 09:48
                          "Kilkanascie km/h" - jakas sekta odchylencow?

                          W Polsce zdarzaja sie rozne cuda z tachografami, predkosciomierzami i ogranicznikami.
                          Jesli ktos sie do tych cudow przyzwyczail (jak wlasnie ty), to w zasadzie nie ma z kim
                          rozmawiac.
                        • 23.05.12, 10:01
                          (niezaleznie od tresci tego artykulu, bo chodzi o FAKTY)

                          Jezeli jakis kierowca ciezarowki nawet jedzie z normalnie dozwolona predkoscia, to
                          tacy jak ten:

                          www.auto-swiat.pl/1-w-pogoni-za-kasa-zobacz-dlaczego-kierowcy-ciezarowek-lamia-przepisy
                          maja to w dupie i beda naciskac na wyprzedzanie.

                          Wiec ZWALANIE winy na "technike" ( roznica: kilkanascie km/h) jest o d. roztrzaskac.

                          Trzeba najpierw zabrac sie za tych z linka.
                          A ty, rtg45, nie za kolkiem dzisiaj ?
                          Dotankuj i w droge.
                          (ciekawe, jaki masz "ogranicznik")
                      • 23.05.12, 13:30
                        Oczywiscie że nie. Prosta lektura zalinkowanego przez Ciebie materiału pozwala dostrzec, że predkość jednego pojazdu względem drugiego jest ustalana nie za pomocą wskazań prędkościomierza a za pomocą radaru.

                        Natomiast same Dafowe standardowe tempomaty mają rozrzut jak najbardziej, jeździłem tym bardzo dużo. Tachograf wskazuje predkosć 86 km/h na liczniku klasycznym mam jakieś 91 (na oko), tempomat wyświetla 89/90. I wszystko to w obrębie jednej tylko ciężarówki.
                        --
                        Samochodem do Turcji -> knsa.pl/turcja.php
                        • 23.05.12, 14:34
                          Zeby cos REGULOWAC (predkosc) trzeba miec mozliwosc pomiaru tego parametru,
                          ktory podlega regulacji, albo mierzyc inny parametr spokrewniony fizykalnie
                          i dokonac obliczen.

                          Podobnie jest z dystansem do poprzednika.

                          Robi to w tym wypadku modul radaru, ktory tak na prawde mierzy TOF (time of flight),
                          przelicza to na odleglosc, a nastepnie koryguje uklad zasilania silnika w paliwo
                          i ew. przelozenie skrzyni, aby utrzymac odleglosc precyzyjnie, a posrednio predkosc.

                          Zeby cos regulowac precyzyjnie potrzebny jest precyzyjny pomiar i krotki czas obliczen/reakcji.

                          Inaczej regulacja sie "rozjedzie".

                          Wspolczesne pojazdy posiadaja cale mnostwo cyfrowej elektroniki,
                          ktorej moduly wspolpracuja na tzw. CAN busie, czyli sieci.

                          Pomiary wszystkich zywotnych parametrow pojazdu sa dostepne w sterowniku.
                          Wszystko, co ma zwiazek z obrotami ukladu napedowego mierzone jest cyfrowo.
                          Te dane sa BARDZO dokladne.

                          WSZYSTKIE UKLADY ELEKTRONIKI we wspolczesnych samochodach przetwarzaja dane
                          CYFROWO. Bledy te sa pomijalne.
                          Tak wiec uklady stabilizacji predkosci (tempomaty ) sa dokladne.
                          Oparte sa na pomiarze obrotow.

                          Tak wiec jedynym istotnym punktem powstawania
                          niedokladnosci jest "srednica" opon na felgach.

                          Gdy zalozona jest opona bieznikowana, powstaja bledy.
                          Gdy jest nienormatywne cisnienie powstaja bledy.
                          Gdy opona jest lysa powstaja bledy.
                          Gdy samochod jest istotnie przeciazony powstaja bledy.

                          Gdy zalozona jest nowa opona o cisnieniu nominalnym blad jest minimalny.


                          Ale, aby to okienko bledow siegnelo az dobrych
                          "kilkunastu kilometrow na godzine" nawet pomiedzy
                          dwoma roznymi samochodami - trzeba by albo
                          ignorowania badan technicznych, albo glupoty,
                          albo typowego balaganiarstwa,
                          albo calkowitego niezrozumienia tych spraw.

                          Dziwne, bo gdy chodzi o podkradanie paliwa, to delikwent jakos nagle wszystko rozumie.

                          Malo kto o tym wie, wskazania predkosciomierza mozna poddac kalibracji do
                          nowo zalozonego kompletu opon.
                          NIKT tego nie robi.

                          Ja juz nie komentuje jazdy na LYSYCH oponach z punktu widzenia RYZYKA,
                          bo to jest w zasadzie przestepstwo.
                          • 23.05.12, 19:35
                            nazimno napisał:

                            > Zeby cos REGULOWAC (predkosc) trzeba miec mozliwosc pomiaru tego parametru,
                            > ktory podlega regulacji, albo mierzyc inny parametr spokrewniony fizykalnie
                            > i dokonac obliczen.

                            W podanym przez ciebie przypadku mierzonym parametrem jest odległość, a nie prędkość. Chcesz się jeszcze zbłaźnić swoim rozumkowaniem, czy już ci wystarczy?
                            • 23.05.12, 23:05
                              45rtg napisała:

                              > W podanym przez ciebie przypadku mierzonym parametrem jest odległość, a nie prę
                              > dkość. Chcesz się jeszcze zbłaźnić swoim rozumkowaniem, czy już ci wystarczy?

                              On nigdy nie ma dość. Jak już zrobi z siebie kompletnego kretyna i nam się znudzi z nim dyskusja, to wypomni nam jakąś pomyłkę i będzie się napawał swoją wyższością. To jak z tym tekstem o graniu z gołębiem w szachy - poprzewraca wszystkie pionki, obsra całą planszę, stanie na środku i będzie się puszył ;-)

                              > Ale, aby to okienko bledow siegnelo az dobrych
                              > "kilkunastu kilometrow na godzine" nawet pomiedzy
                              > dwoma roznymi samochodami - trzeba by albo
                              > ignorowania badan technicznych, albo glupoty,
                              > albo typowego balaganiarstwa,
                              > albo calkowitego niezrozumienia tych spraw.

                              NIe trzeba nawet rozumieć tych spraw. Wystarczyłoby umieć czytać ze zrozumieniem to co napisałem, a potem Ci jeszcze tłumaczyłem, bo za pierwszym razem nie dotarło.

                              Jeśli jedna cięzarówka ma (zgodnie z prawem) ustawiony ogranicznik najbliżej 90 jak to możliwe, a druga ma ustawione po staremu (czyli 85 +/- 5 km, i wybrali sobie że akurat ustawią na -5 km) to już masz róznicę dziesięć. Dodaj do tego opony, inne błędy pomiarowe o których Ty nie masz pojęcia, a mi się nie chce tłumaczyć np. skąd pobierany jest sygnał konieczny do wyznaczania prędkości, bo nie mam czasu za tym googlać i jak napiszę z grubsza to się przyczepisz jakiejś pierdoły, sam sobie wygooglaj, i masz więcej niż 10. czyli - kilkanaście.
                              --
                              A légpárnás hajóm tele van angolnákkal.
                              • 24.05.12, 09:32
                                podobno studiowalec cos "scislego", co?

                                No to wywal dyplom do kosza, i nie odrywaj sie od kierownicy.
                            • 24.05.12, 09:31
                              Nic nie kapujesz jak zwykle.

                              Elektronika radaru mierzy czas od wyslania impulsu do jego powrotu.

                              Na podstawie pomiaru czasu i predkosci rozchodzenia sie fal radiowych mierzy sie
                              ODLEGLOSC ("albo mierzyc inny parametr spokrewniony fizykalnie" - nic nie kapujesz).

                              Dzieki efektowi Dopplera mierzy sie rowniez predkosc wzgledna drugiego obiektu.
                              Jestes niewykwalifikowanym ignorantem, rtg45, co wiadomo od dawna.
                              Stare policyjne radary oparte byly wlasnie na efekcie Dopplera.

                              Co d "zblaznienia sie" - nie masz konkurencji.

                              PS
                              I nie ucz mnie jak dziala radar.
                              Lepiej zatankuj (paliwo, ni cos innego) i w droge.
                              Odbiorca czeka na skrzynki.



                              • 24.05.12, 10:04
                                """
                                Robi to w tym wypadku modul radaru, ktory tak na prawde mierzy TOF (time of flight),
                                przelicza to na odleglosc, a nastepnie koryguje uklad zasilania silnika w paliwo
                                i ew. przelozenie skrzyni, aby utrzymac odleglosc precyzyjnie, a posrednio predkosc.
                                """
                                PS
                                Wazne: "a posrednio predkosc".

                                Nic nie kapujesz.
                                NIC.

                                • 24.05.12, 20:17
                                  Ale brniesz i brniesz.

                                  _wartość_ prędkości jest tu do niczego nie potrzebna. Urządzenie mierzy odległość od poprzednika i jeśli odległość jest mniejsza niż zadane X to przycina paliwo, a jeśli jest większa, to otwiera z powrotem. Ot i cała filozofia ;-)

                                  Poprzednia generacja tego urządzenia w Volvo którym jeździłem po prostu włączała hamulce gdy odległość stawała się zbyt mała. Tam się to odbywało całkowicie z pominieciem układu napędu czy prędkościomierza.
                                  --
                                  Żyj zdrowo! Używaj tylko logarytmów naturalnych!
                                  • 25.05.12, 10:21
                                    Wartosc predkosci wzglednej (oraz "delta" v ) potrzebne sa do ustalenia tendencji
                                    zblizania sie, co nazywamy predykcja.

                                    Od wartosci chwilowej predkosci wzglednej dwoch obiektow ruchomych zalezy
                                    wyznaczenie okna czasowego na reakcje ukladu sterowania.

                                    Ma to zasadnicze znaczenie dla procedur nadzorowania strefy bezpieczenstwa.

                                    Jezeli kierwoca jest bezmyslnym idiota, to ta automatyka mu to zasygnalizuje
                                    dokladnie tak jak ja to robie teraz tobie.

                                    PS
                                    Tylko skad taki ignorant jak tomus854 moze to wiedziec?

                                    • 25.05.12, 12:05
                                      Bardzo ciekawe, co mówisz.

                                      Szczególnie podoba mi się fragment o tendencji zbliżania się (co nazywacie predykcją) do której potrzebna jest wartośc prędkości względnej oraz delta V). Może byś mi jeszcze coś dopisał, na przykład, że pomiar delta V uzyskuje się przez analizę obrazu dostarczanego przez kamerę cofania? Albo że urządzenie jest bardzo ściśle zunifikowane z ogrzewaniem postojowym?

                                      Na pewno gdzieś w googlu będzie, poszukaj.

                                      A tak poważniej odpowiedz mi na jedno, bardzo proste pytanie: jechałeś kiedyś czymś, co ma ogranicznik prędkości? Nawet taki zwykły, nie aktywny? Bo ja jechałem. Raz nawet jechałem MANem w którym była awaria prędkościomierza*. I wyobraź sobie, ze dalej ogranicznik działał - bo on nie bierze owych danych z prędkościomierza tylko gdzieś tam ze skrzyni biegów.

                                      *) awaria w sensie całkowity brak pomiaru - nie zegar się pospuł, tylko system nie dostawał informacji, więc nie było prędkości ani na zegarze ani na tachografie, nie dało się także ustawić szybkości na elektronicznym tempomacie. Natomiast bez problemu dało się ustawić tempomat na "utrzymuj prędkośc z jaką poruszamy sie w danej chwili" co po raz kolejny dowodzi, że pomiar prędkości nie jest niezbędny do działania tempomatu jeśli nie potrzebna nam jest opcja ustawiania konkretnej prędkości i pozwalania pojazdowi samemu dostosować się do niej.

                                      Inna sprawa, że w wyniku wyskakującego co kilkadziesiąt sekund komunikatu błędu rozłączającego tempomat jego ciągłe załączanie mijało się z celem.

                                      Ponieważ moja wyższosć w tej dyskusji polega na tym, że w odróżnieniu od Ciebie ja wiem o czym mówię, bo mam w tej dziedzinie rzeczywiste doswiadczenia, nie muszę, w odróźnieniu od Ciebie, próbować Cię obrażać. Ty też mógłbyś sobie darować - jakieś tam odzywki internetowego szczekacza który w ten sposób podbudowuje sobie swoje ego zupełnie mnie nie interesują, odpuszczenie wyzywania od idiotów ułatwiłoby czytanie wątku postronnym osobom, a choćbyś zdrabniał moje imię nie wiadomo jak i tak na nikim (poza może sobą samym) nie sprawisz wrażenia, że jesteś mądrzejszy...
                                      --
                                      Ja jestem kulturalny - od bluzgania jest www.bluzgotron.pl/
                                      • 25.05.12, 12:18
                                        Jak zwykle wyciagasz bledne wnioski na podstawie wlasnych obserwacji, a nie
                                        szczegolowej wiedzy technicznej.

                                        A ja zajmuje sie technika pomiarowa.
                                        Wiec rozmowa z toba jest bezuzyteczna.

                                        I taka jest roznica.


                                        PS
                                        Gdybys wyrwal zuczkowi wszystki nozki i zawolal do niego "naprzod marsz",
                                        to twoj wniosek bylby nastepujacy:

                                        "zuczek po wyrwaniu nozek ogluchl".
                                        • 25.05.12, 13:45
                                          > Jak zwykle wyciagasz bledne wnioski na podstawie wlasnych obserwacji, a nie
                                          > szczegolowej wiedzy technicznej.

                                          Oczywiście, to że spędziłem kilka lat za kierownicą ciężarówki oraz przekładałem dokumentacje dotyczące cyfrowych tachografów w ogóle nie wpływa na to, że się na tym kompletnie nie znam ;-)

                                          > A ja zajmuje sie technika pomiarowa.

                                          Znaczy co, z tyczkami dla geodety latasz? :)

                                          > Wiec rozmowa z toba jest bezuzyteczna.

                                          Tak, jest całkowicie bezużyteczna. Ja się od Ciebie niczego nie nauczę, bo nie masz pojęcia o czym mówisz, przekonać Cię też nie przekonam, bo jesteś na to zbyt dęty... Ale ja czasem lubię podraznić trolli po prostu ;)

                                          > Gdybys wyrwal zuczkowi wszystki nozki i zawolal do niego "naprzod marsz",
                                          > to twoj wniosek bylby nastepujacy:
                                          >
                                          > "zuczek po wyrwaniu nozek ogluchl".

                                          Ty się zachowujesz jak ten żuczek i bez wyrywania Ci nóżek.

                                          A tak poważnie - jak zwykle oklepana anedgotka, tylko oczywiście jak zwykle kulą w płot. Prawidłowa analogia by była kiedy ty dyskutowałbyś o żuczkowych skrzydełkach, a ja i drugi dyskutant próbowalibyśmy Cię przekonać, że do chodzenia akurat żuczkowi skrzydełka potrzebne nie są.

                                          --
                                          Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
                                          • 25.05.12, 13:51
                                            Jesli technika pomiarowa kojarzy ci sie z tyczkami, to zacznij uprawiac chmiel.
                                            Lepiej na tym wyjdziesz niz na "szoferowaniu".

                                            Oranyboskie, coz za uparty mlotek.
                                            Zalosne.

                                            • 25.05.12, 13:54
                                              Ależ nie, po prostu Twój poziom intelektualny nie pozwala mi wierzyć, że jesteś w stanie pracować w czymś z pomiarami co by było bardziej skomplikowane niż wbijanie tyczek i palików geodetom.
                                              --
                                              Ja jestem kulturalny - od bluzgania jest www.bluzgotron.pl/
                                              • 25.05.12, 14:04
                                                Wiec nie ma sie co nimi interesowac.

                                                PS
                                                Wg tomusia im bardziej grzeczne i ulizane sa wypowiadane opinie, tym wyzszy poziom intelektualny. Jesli tak pojmujesz ocene kompetencji, to jedynym twoim zajeciem powinna
                                                byc jakas asystentura polaczona z 100% posluszenstwem i lizydupstwem w stosunku
                                                do profesorstwa.

                                                Wtedy moze zrobisz doktorat z "optymalnego rozstawienia tyczek" na polu.
                                                Czego ci serdecznie zycze.
                                                Spelnisz marzenia, blogerze od siedmiu bolesci.

                                                • 25.05.12, 14:12
                                                  Jak zwykle nie umiesz czytać ze zrozumieniem.

                                                  Poziom Twojego chamstwa wpływa źle na to, jak czyta się tą dyskusję.

                                                  To absolutny brak wiedzy na temat poruszany w tym wątku w połączeniu z nieumiejetnością czytania ze zrozumieniem oraz podawania wygooglowanych danych nijak mających się do tematu pozwala mi zbudowac opinię na temat Twojego poziomu intelektualnego.

                                                  Fakt, że musisz sobie kogoś poobrażać na forum żeby sie lepiej poczuć sugerowałby także, że nie masz innych osiągnięć w życiu i traktujesz to jako substytut...

                                                  Dziękuję za mile spędzony czas, zawsze to miło pośmiać się z głupich ktorzy grają mądrych (sama głupota nie jest niczym wstydliwym, to dopiero nastawienie takie jak twoje powoduje komiczny efekt).

                                                  A co do "blogowania" - mój blog od dawna jest nieaktywny. NIe mam czasu, bo zajmuję się publikacją tekstów za które mi płacą - w tym w prasie branżowej. I jakbyś nie próbował obniżyć wartości moich tekstów, ilość czytelników, ich oceny oraz wyciąg z konta mają dla mnie większe znaczenie.

                                                  Pozdrawiam, zmykam, w odróżnieniu od Ciebie ja mam życie poza internetem ;-)
                                                  --
                                                  www.cytatybiblijne.pl
                                                  • 25.05.12, 14:21
                                                    ...zmykasz (wypowiedziawszy klika belkotliwych zdanek).

                                                    PS
                                                    Za to ja mam rozrywke, 100 %.
                                                    Nooooo, jesli ci "placa w prasie branzowej", to rob to dalej. Trzeba z czegos zyc.
                                                    Daj znac, gdy uda ci sie napisac cos na temat ustawiania tyczek.
                                                    Zaczyna mnie to interesowac.

                                                    Wartosci twoich tekstow nie da sie juz obnizyc, poniewaz nic nie moze przesunac sie ponizej
                                                    wartosci zera absolutnego.

                                                    To powinienes wiedziec z fizyki.


                                                  • 25.05.12, 14:27
                                                    > Wartosci twoich tekstow nie da sie juz obnizyc, poniewaz nic nie moze przesunac
                                                    > sie ponizej
                                                    > wartosci zera absolutnego.

                                                    A ciebie nie uczyli, że wyznacznikiem wartości czegokolwiek jest Twoja opinia na dany temat? :)
                                                    --
                                                    Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
                                                  • 25.05.12, 14:30
                                                    Klania sie pojecie "wzglednosci".
                                                    Tego tez nie rozumiesz.
                                                    Jak obrazona panienka.
                                                    I te riposty jakies cienkie.
                                                  • 25.05.12, 14:42
                                                    Wiesz jaka jest różnica? Ja podaję konkretne fakty udowadniające, że nie masz racji.

                                                    Ty wklejasz przypadkowe definicje z googla i piszesz "tego też nie rozumiesz" po czym wyzłośliwiasz się przez pięć postów. Niestety to już nawet nie jest zabawne. Znudziło mi się, lądujesz znowu na buc liście, pa ;-)
                                                    --
                                                    Ja jestem kulturalny - od bluzgania jest www.bluzgotron.pl/
                                                  • 25.05.12, 14:51
                                                    Ty sie tylko upierasz.
                                                    To jedyna rzecz, ktora potrafisz robic.
                                                    To nie sa zadne "definicje z googla".
                                                    Jesli twierdzisz, ze sa, to je znajdz.
                                                    Bedziesz wielki.
                                                  • 25.05.12, 19:08


                                                    Jesli dobrze pamietam , to juz kiedys prosiles o riposty , a jak juz otrzymales to skomlales jak pies.
                                                    Wiec prosze ciebie , nie trolluj tu na forum i nie obrazaj innych .

                                                    pacanek

                                                    "Prawdomownosc nazimno":
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,510,131140272,131356748,Re_nazimno_nie_bylo_blysk_intelektu_.html
                                                    "Miazdzace argumenty nazimno":
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,510,118525901,118552274,Psychoanaliza_dla_ubogich.html
                                                    “Brak argumentow nazimno “
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,510,118525901,118584430,Wiesz_ze_jestes_prostackie_bydle_tak_.html
                                                    “Skutki argumentow nazimno “
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,510,118525901,118584782,Prosba_do_tiges_wiz_a_od_nazimno.html
                                                  • 29.05.12, 09:40
                                                    Namolny swirus.
                                                  • 29.05.12, 09:53
                                                    powiedz szczerze, gdzie "zdobyles" te swoje "kwalifikacje", co?
                                                    Masz za to jakis "dodatek" do tej "emerytury"?
                                                    Zalosne, namolniaku, zalosne.


                                                • 25.05.12, 14:14
                                                  PS: a co z tą asystentura? Jakieś kompleksy, czy z własnego doświadczenia piszesz?

                                                  Ja sobie zawsze ceniłem możliwość bycia niezależnym i nawet kiedy pracowałem za kółkiem tylko przez krótki okres czasu byłem na etacie... Znacznie wolę sytuację, kiedy to do mnie dzwonią zapraszając mnie do pracy więc ja nikogo o nic nie muszę priosić - i mam tak na wszystkich trzech polach zawodowych, dziękuję za troskę :-) Jak tu siedzimy i rozmawiamy odmowiłem dwóch zleceń...
                                                  --
                                                  Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
                                                  • 25.05.12, 14:24
                                                    Odmowiles "dwoch zlecen"???

                                                    Za to zostaly ci az TRZY pola zawodowe.

                                                    Bilans wychodzi "prawie na plus".

                                                    PS
                                                    Licytacja ta jest symptomem twoich kompleksow.
                                                  • 25.05.12, 14:28
                                                    > Odmowiles "dwoch zlecen"???
                                                    >
                                                    > Za to zostaly ci az TRZY pola zawodowe.
                                                    >
                                                    > Bilans wychodzi "prawie na plus".

                                                    Cały nazimno... szczyci się swoją rzekomą wiedzą, a próbując być dowcipny, dodaje kartofle do pomarańczy i wnioskuje z tego o bananach ;-)

                                                    > PS
                                                    > Licytacja ta jest symptomem twoich kompleksow.

                                                    Ja nie mam kompleksów - po prostu pokazuję Ci, dlaczego nie muszę przejować się szczekaniem takich jak Ty :-)
                                                    --
                                                    A légpárnás hajóm tele van angolnákkal.
                                                  • 25.05.12, 14:41
                                                    cytat: "Ja nie mam kompleksów"

                                                    Caly tomusiek, synusiek.
                                                    Grzeczny jak niewinna panienka.
                                                    Im bardziej grzeczny, tym bardziej kompetentny.
                                                    No i ma negatywna opinie o "szczekaniu".
                                                    Amen.


                                      • 25.05.12, 12:30
                                        - predykcja –

                                        to przewidywanie nowego położenia obiektu, na podstawie aktualnego położenia obiektu, uwzgledniajace parametry chwilowe ruchu obiektu, przy zalozeniu, ze chwilowe parametry ruchu zmieniaja sie z tendencja skutkujaca tolerowanymi bledami w obliczeniu nowego punktu
                                        polozenia obiektu

                                        Kapujesz cos z tego?


                                        • 25.05.12, 13:41
                                          No :-)

                                          Widzę, że opanowałeś umiejętność kopiowania i wklejania.


                                          --
                                          Samochodem do Turcji -> knsa.pl/turcja.php
                                          • 25.05.12, 13:47
                                            Twoje mozgowie posluguje sie obcymi, "wklejonymi" pojeciami, ktorych nie rozumiesz
                                            NIC a NIC.

                                            Ale paplesz jak stara Majewska na jarmarku.

                                            A ja znam te algorytmy, Tomusiu854.

                                            I stad jest ten konflikt.
                                            • 25.05.12, 13:53
                                              Wspaniale, że znasz algorytmy.

                                              Ja na przykład umiem mówić po czesku.

                                              Związek z tematem o którym mowimy jest taki sam, czyli żaden ;-) Bo znajomość prędkości, jak już wykazałem, nie jest konieczna dla działania tempomatu, ogranicznika prędkości itp.
                                              --
                                              A légpárnás hajóm tele van angolnákkal.
                                              • 25.05.12, 14:06
                                                Tam sie uprawia chmiel, potrzebuja fachowcow.
                                                Zglos sie.


                                      • 25.05.12, 18:23
                                        tomek854 napisał:

                                        > Ponieważ moja wyższosć w tej dyskusji polega na tym, że w odróżnieniu od Ciebie
                                        > ja wiem o czym mówię, bo mam w tej dziedzinie rzeczywiste doswiadczenia, nie m

                                        I tu Cię zmartwię, ponieważ to właśnie nie jest Twoja wyższość, tylko Twoja słabość. Ty znasz temat, więc możesz mówić tylko co i jak naprawdę jest. On g*wno wie, więc może mówić WSZYSTKO :->
                                        • 26.05.12, 02:14
                                          Słuszna uwaga. Tym bardziej, że kiedy już mu pokażesz że nie ma racji, on wrzuca coś na zupełnie inny temat - tak jak z tym aktywnym tempomatem. Skoro mu udowodniłem że nie ma racji z różnicami prędkości (albo zwyczajnie nie rozumie co sie do niego pisze) to zaczął wymyślać jakieś nowe zagadnienia (w ktorych zresztą też sie myli, ale już to zostawmy, wyciszyłem sobie moją buclistę więc go nie widzę i od razu forum poładniało). ;-)
                                          --
                                          A légpárnás hajóm tele van angolnákkal.
                                • 24.05.12, 20:29
                                  nazimno napisał:

                                  > i ew. przelozenie skrzyni, aby utrzymac odleglosc precyzyjnie, a posrednio pred
                                  > kosc.
                                  > """
                                  > PS
                                  > Wazne: "a posrednio predkosc".

                                  No właśnie. Zaledwie pośrednio. A ty dalej nic a nic nie kapujesz, tylko rozumkujesz sobie.
                                  • 25.05.12, 10:13
                                    Drogi stary, gdybys od razu pszesylabizowal dokladnie to, co napisalem, a potem zapytal kogos rozumniejszego od ciebie, o co chodzi, to nie wypisywalbys glupot.

                                    Modul radar zastosowany w samochodach nowej generacji dokonuje pomiarow,
                                    na podstawie ktorych mozna wyznaczyc wszystkie parametry kinematyki
                                    pojazdu. I to z bardzo duza dokladnoscia.

                                    Tylko skad taki ignorant jak ty moze o tym wiedziec?

                                    PS
                                    I podobnie dotyczy to tomusia854.

                                  • 25.05.12, 15:56

                                    www.bosch-presse.de/presseforum/details.htm?txtID=5288
                                    A zwlaszcza ten akapit:
                                    --------------------------------
                                    Radarsensoren werden kleiner und leistungsfähiger
                                    Radarsensoren sehen besonders weit und erlauben eine exakte Messung von Abstand und Geschwindigkeit. Die erste Generation von Bosch startete im Jahr 2000 als Teil des Adaptive Cruise Control (ACC)


                                    PS
                                    A na drugi raz, oby go nie bylo, nie plec glupot o pomiarze tylko odleglosci.

                            • 25.05.12, 15:59


                              www.bosch-presse.de/presseforum/details.htm?txtID=5288


                              Radarsensoren sehen besonders weit und erlauben eine exakte Messung von Abstand und Geschwindigkeit. Die erste Generation von Bosch startete im Jahr 2000 als Teil des Adaptive Cruise Control (ACC)

                              No i co "niewielki rozumku" ?
                              Kapujesz swoje blazenstwo?
                              • 25.05.12, 18:18
                                nazimno napisał:

                                > Radarsensoren sehen besonders weit und erlauben eine exakte Messung von Abstand
                                > und Geschwindigkeit. Die erste Generation von Bosch startete im Jahr 2000 als
                                > Teil des Adaptive Cruise Control (ACC)
                                >
                                > No i co "niewielki rozumku" ?

                                Jak to "co"? Oczywiście nadal czekam na wyjaśnienie jaki to ma związek z ciężarówkami na polskich drogach.
                                • 29.05.12, 09:42
                                  twierdziles, nieuku, ze modul ten mierzy tylko odstep.
                                  Jestes IGNORANTEM i zabierasz glos.

                                  Laduj te skrzynki i w droge.

                                • 29.05.12, 09:43

                                  forum.gazeta.pl/forum/w,510,135672893,136105048,Re_Odpowiadam_.html
                                  • 29.05.12, 20:42
                                    nazimno napisał:

                                    >
                                    > forum.gazeta.pl/forum/w,510,135672893,136105048,Re_Odpowiadam_.html

                                    Bo mierzona jest odległość, a pomocniczo, żeby płynniej sterować pojazdem, obliczana jest pochodna funkcji zmiany tej odległości.
                                    • 30.05.12, 09:41
                                      "Pochodna" - oranyboskie. Zadziwiasz mnie, 45rtg.

                                      PS
                                      Znalazles na pace jakies ksiazki z makulatury?
                                      A ta "pochodna" obliczana jest wzgledem jakiej zmiennej?
                                      Ty najlepeij wiesz, co tam jest obliczane.


          • 10.05.12, 13:42


            www.youtube.com/watch?v=HqxcQ9waOqY
          • 12.05.12, 20:22
            Własnie tak będzie jak mowisz, tu przykład:
            www.youtube.com/watch?v=iVGojBr-6p4&feature=g-upl
            Nazimno ponizej po raz kolejny daje popis nieznajomości tematu - pusta ciężarówka ma osiągi lepsze niż niejedno auto osobowe, natomiast załadowana do pełna (w pełni legalnie oczywiście) to prawdziwy ślimak. Bo praw fizyki pan nie zmienisz i nie bądź pan głąb - po to własnie takie cieżkie pojazdy wyposażone są w kilkunastobiegowe skrzynie biegów.

            Więc będzie dokładnie tak jak mówisz - na prawym pasie sznur jadący 45mph za najwolniejszym pojazdem (np. cysterną z cementem) zwalniającym na lekkim (niezauważalnym dla kierowcy auta osobowego) wzniesieniu, na lewym pasie sznur samochododów jadących kilka km/h szybciej za babcią w micrze labo Twoją zakonnicą.
            --
            Żyj zdrowo! Używaj tylko logarytmów naturalnych!
    • 08.05.12, 19:50
      desiderio1 napisał:

      > Zabawa jest przednia. Potrzebna jest autostrada czteropasmowa (po dwa pasma w k
      > ażdą stronę) i paczka znajomych TIRów jadących w tą samą stronę.
      >
      > Robi się tak: kierowca TIRa zaczyna wyprzedzać drugiego i zrównują się szybkośc
      > ią. Wiadomo, że TIRy muszą oszczędzać paliwo, więc takie wyprzedzanie musi potr
      > wać. Ale zabawa polega na tym, że zamiast wyprzedzić po (powiedzmy) paru minuta
      > ch oba TIRy jadą obok siebie przez kwadrans.

      Poważnie? Jechały obok siebie przez kwadrans? Kurcze, gdzie w Polsce są tak długie odcinki autostrad? :P
      Jura
      • 08.05.12, 19:58
        Z teco co wyczytałem w tym wątku to chyba w Suwałkach :D
        --
        Ja jestem kulturalny - od bluzgania jest www.bluzgotron.pl/
        • 08.05.12, 20:43
          Niestety, dawno zauważyłem, że umowne trochę "TIR-y" właśnie w ten sposób wyprzedzają.
          Różnica prędkości bliska zero i tak sobie jadą. Zajeżdżanie drogi też lubią.
          Ostatnio zauważyłem jeszcze coś innego: jezdnia dwupasowa, która za jakiś czas przechodzi w jeden pas. Oczywiście sensowne byłoby wykorzystanie obu pasów. Niestety TIR z prawego pasa wyjeżdża bezpośrednio pod osobówkę jadącą lewym pasem i blokuje ruch. Nic nie pomagają ani światła, ani sygnał. PAN TIR-owiec blokuje pas do końca.
          • 08.05.12, 20:53
            Tak, to ostatnie to jest objaw wyjątkowego chamstwa. Nie tylko TIRowcy to robią. Należy to tępić z całą mocą.
            --
            www.cytatybiblijne.pl
      • 09.05.12, 10:43
        Za Gora Sw. Anny kierunek --->>> Wroclaw.

        Kiedys odnotowalem dystans jazdy obok siebie dwoch idiotow: 11,7 km.
        I zeby nie bylo naiwnych pytan: robili to wyjatkowo skutecznie i celowo zlosliwie.

        Bo jakimze trzeba byc IDIOTA, aby robic cos takiego nieswiadomie...

        A ten na prawym mogl tylko na kilkanascie sekund zdjac kopyto z pedalu gazu i zasugerowac
        temu z lewej, ze moze on sobie zajac prawy pas.

        Ale nie zrobil tego.
        Obaj byli widocznie z tym samym "mentalem".

        Masz jakies inne hipotezy?
        Bede wdzieczny.
        • 09.05.12, 11:27
          nazimno napisał:

          > Kiedys odnotowalem dystans jazdy obok siebie dwoch idiotow: 11,7 km.

          Czyli, żeby zajęło im to 15 minut, musieliby jechać z prędkością 46,8 km/h.
          Ja bym się w takiej sytuacji wkurzył i zjechał na najbliższy parking, żeby ochłonąć.
          Jura
          • 09.05.12, 12:29
            jureek napisał:

            > Ja bym się w takiej sytuacji wkurzył i zjechał na najbliższy parking, żeby
            > ochłonąć.

            Ja też. Ochłonięcie byłoby konieczne przed telefonem na policje.

            "Na gorąco" mógłbym im naubliżać, że jak ktoś jedzie za szybko, to natychmiast materializuje się nieoznakowany radiowóz (uwielbiają szybkie drogi - na drogach zmuszających do wolniejszej jazdy nie ma na nich szans), a jak odbywają się "wyścigi kto wolniej", to oczy dzielnych stróżuf prawa skierowane są gdzie indziej. Przypadkiem oczywiście!

            --
            Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
            • 09.05.12, 12:37
              emes-nju napisał:

              > jureek napisał:
              >
              > > Ja bym się w takiej sytuacji wkurzył i zjechał na najbliższy parking, żeb
              > y
              > > ochłonąć.
              >
              > Ja też. Ochłonięcie byłoby konieczne przed telefonem na policje.

              A dla mnie byłoby konieczne przed dalszą jazdą. Na policję mogę dzwonić wkur
              zony i nie zagraża to bezpieczeństwo, ale jazda w stanie wkurzenia może być niebezpieczna.
              Jura
          • 09.05.12, 12:34
            Noooo, trwalo jakies 7 minut.
            Wystarczy, aby wspolczynnik WQ podniesc do wartosci irytujacej.

            Chodzi przeciez o MENTAL.
            Jureek, dajesz czadu, ale po co?
            • 09.05.12, 15:02
              Chyba zbaczacie z tematu. Kłócicie się o parę minut, do tego rada, aby postać sobie jak będzie parking.
              A w końcu przecież chodzi o to, aby dotrzeć do celu w określonym czasie.
              Bez denerwowania siebie czy innych. TIR-owiec też to powinien wiedzieć, nie ?
              PS:
              Z postojem problem. Autostrad mało, parkingów też. Jakby już był, to potem jest szansa na dojechanie do kolejnego "mądrego inaczej" TIR-owca.
              • 09.05.12, 15:58
                staszek585 napisał:

                > do tego rada, aby postać sobie jak będzie parking.

                Ta rada wynika z rekreacyjnego pojmowania komunikacji :)

                Jak ktoś jedzie za szybko, to jest to pirat, cham i morderca. Jak ktoś jedzie za wolno, to przecież nie można nazwać go piratem. A nawet chamem, no bo co komu szkodzi jak z jego powodu "zdejmie nogę z gazu, panie kierowco"?

                I tak na drogach rządzi cham. Albo za szybki albo zdecydowanie za wolny. Jednych się tępi (ale głownie tam, gdzie ograniczenie daje szanse na duże i szybkie zyski), a innych olewa, bo nic nikomu się nie stanie jak zwolni :/

                --
                Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
                • 09.05.12, 16:58
                  emes-nju napisał:

                  > staszek585 napisał:
                  >
                  > > do tego rada, aby postać sobie jak będzie parking.
                  >
                  > Ta rada wynika z rekreacyjnego pojmowania komunikacji :)

                  Ta rada wynika z mojego doświadczenia życiowego. A życia nie miałem rekreacyjnego. Ale dlatego właśnie uważam, że szkoda tracić zdrowia i denerwować się czymś, na co i tak nie mam wpływu. Czy ten tir szybciej zjedzie na prawy pas, gdy będę się denerwował? Poza tym nie rozumiem, czemu Was tak denerwuje mój spokój. Czy to może wynika z tego, że nie możecie znieść, że ktoś jest po prostu inny. Przecież zjeżdżając na parking w niczym nie przeszkadzam tym spieszącym się, wręcz przeciwnie. Wolicie, żebym jechał dalej w stanie wkurzenia?
                  Jura
                  • 09.05.12, 17:14
                    wlasny czas, przeznaczony na dojechanie do celu z rozsadna predkoscia srednia,
                    z uwzglednieniem prawnych ograniczen i innych warunkow.

                    A te ograniczenia, jakie sa, sa wyzsze niz predkosci tasujacych sie sloni.

                    Nie po to ruszam w droge, kilkaset km, aby pic kawe/lure na parkingach, tylko z powodu
                    jakichs zakutych lbow w TIRach.

                    Autostrada byla projektowana z zalozeniem okreslonej przepustowosci.

                    Jesli jacys DURNIE te przepustowosc przez swoj IDIOTYZM drastycznie degraduja,
                    to powinna sie nimi zajac albo policja albo psychiatrzy.

                    To jest moje zdanie na ten temat.
                    • 09.05.12, 17:24
                      Nie odpowiedziałeś na moje pytanie - czy Twoje denerwowanie się coś pomoże? Czy przez to tiry zjadą z drogi? Mam raczej wrażenie, że jest dokładnie odwrotnie. Czyli im bardziej się ktoś denerwuje, tym częściej go takie sytuacje spotykają. Tak czytam te opisy chamskich zachowań tirów, nie kwestionuję ich, wierzę Ci, że jechałeś za takimi ponad 10 km, tylko dziwię się, dlaczego mnie to nie spotyka. Taka karma?
                      Jura
                      • 09.05.12, 17:39
                        Mnie to spotyka.
                        Nie wierze, aby na odcinku kilkuset km, to Cie nie spotkalo w ogole.

                        Im wiecej ludzi widzi ten problem, tym bardziej jest prawdopodobne, ze opinie takie dotra
                        i do kierowcow ciezarowek. To kwestia liczby rozgalezien osobistych kontaktow,
                        powiazan rodzinnych i towarzyskich.

                        Opinia rozprzestrzenia sie tak jak choroby.
                        Moze wiec dotrze i do nich.
                        Czy beda kapowac?
                        To jest wlasnie to trudne pytanie.



                        • 10.05.12, 10:21
                          nazimno napisał:

                          > Mnie to spotyka.
                          > Nie wierze, aby na odcinku kilkuset km, to Cie nie spotkalo w ogole.

                          Zdarza się, że czasem muszę jechać minutę lub dwie za wyprzedzającymi się tirami (to się zdarza i w Polsce, i w Niemczech), ale 5 minut to mi się jeszcze nie zdarzyło, a koło miliona kilometrów już spokojnie przejechałem.

                          > Im wiecej ludzi widzi ten problem, tym bardziej jest prawdopodobne, ze opinie t
                          > akie dotra
                          > i do kierowcow ciezarowek. To kwestia liczby rozgalezien osobistych kontaktow,
                          > powiazan rodzinnych i towarzyskich.
                          >
                          > Opinia rozprzestrzenia sie tak jak choroby.
                          > Moze wiec dotrze i do nich.
                          > Czy beda kapowac?
                          > To jest wlasnie to trudne pytanie.

                          Ależ ja nie mam nic przeciwko, żeby o tym pisać. Może do kogoś tam dotrze. Na to samo liczę, gdy piszę o tych wszystkich niepotrzebnie i niebezpiecznie wyprzedzających. Chodziło mi tylko o to, że denerwowanie się nic nie pomoże.
                          Jura
                          >
                          >
                          • 12.05.12, 20:32
                            > Zdarza się, że czasem muszę jechać minutę lub dwie za wyprzedzającymi się tiram
                            > i (to się zdarza i w Polsce, i w Niemczech), ale 5 minut to mi się jeszcze nie
                            > zdarzyło, a koło miliona kilometrów już spokojnie przejechałem.

                            Mi też się nie zdarzyło :)

                            Ale już to ustaliliśmy - po prostu oni tak zawsze robią na A4, dlatego dla nazimno to norma. A potem jak my przyjeżdzamy, to oni się przez cb radio umawiają i na pokaz dla nas dwóch jadą tak, jak jeżdzi się w całej Europie, czyli normalnie :-)
                            --
                            Żyj zdrowo! Używaj tylko logarytmów naturalnych!
                            • 19.05.12, 21:58
                              tomek854 napisał:

                              > Mi też się nie zdarzyło :)
                              >
                              > Ale już to ustaliliśmy - po prostu oni tak zawsze robią na A4, dlatego dla nazi
                              > mno to norma. A potem jak my przyjeżdzamy, to oni się przez cb radio umawiają i
                              > na pokaz dla nas dwóch jadą tak, jak jeżdzi się w całej Europie, czyli normaln
                              > ie :-)

                              To chyba umawiają się też jak ja wyjeżdżam na śląskie i polskie autostrady, bo brednie opowiadane przez nazimno są mi absolutnie nieznane, mimo codziennego korzystania z najbardziej obciążonych fragmentów A4, i to w szczycie.
                      • 10.05.12, 13:39
                        . Tak czytam te opisy chamskich zachowań tirów, nie kwestionuję ich, wierzę Ci,
                        > że jechałeś za takimi ponad 10 km, tylko dziwię się, dlaczego mnie to nie spot
                        > yka. Taka karma?

                        Nie spotyka Ciebie, bo te opisywane kwadransowe lub nawet 7 minutowe tasowanie tirów, to wyjątkowa rzadkość. Kiedyś był już taki wątek i z ciekawości kilkakrotnie zmierzyłem czas takiego tasowania i ani razu nie zaobserwowałem aby trwało to dłużej niż minutę, chociaż wcześniej wydawało mi się, że to trwa wieki.
                        • 10.05.12, 13:44
                          Niech pasazer zmierzy.

                          Co tam jakies glupie "jechanie obok siebie".
                          Tu jest lepszy numer:

                          www.youtube.com/watch?v=HqxcQ9waOqY
                        • 10.05.12, 17:53

                          www.tvs.pl/22508,dyktatura_tirow_na_autostradzie.html
                          patrz.pl/filmy/chamstwo-kierowcow-samochodow-ciezarowychtir-ow
                          • 12.05.12, 20:29
                            Bardzo mi się spodobał materiał z TVS. Jako ekspert wypowiada sie kierowca rajdowy ;-)

                            Ciekawe, czy w owej telewizji o opinie na temat nowej opery pytają Nergala a o szczepieniach w szkołach rozmawiają z weterynarzem ;-)

                            A poza tym nazimno widzę ciągle szuka jakichś antytirowych materiałów, ale pomimo że podaje ciągle nowe linki to jest to ciągle tych samych kilka filmów - po prostu w róznych miejscah w internecie...

                            Wydaje mi się, że to mówi coś o rzeczywistym standardzie kierowców zawodowych, skoro tak ciężko znaleźć filmy pokazujące jakichś idiotów :)
                            --
                            Żyj zdrowo! Używaj tylko logarytmów naturalnych!
                            • 14.05.12, 10:02
                              Tam stoi JAK WOL jak dlugo robili sobie blazenade.
                            • 14.05.12, 10:22
                              Daj w wyszukiwarce: [ trucker idiot ]

                              Rzeczywiscie - "tak ciężko".

                              1.590.000 Wynikow. / dnia 14.05.2012, jutro bedzie wiecej/
                              • 14.05.12, 16:29
                                Ciekawe, ciekawe, czyli z dnia na dzień się zmniejsza bo ja teraz mam: About 989,000 results (0.32 seconds) (dla porównania: About 2,810,000 results (0.28 seconds) dla "car driver idiot") ;-)

                                --
                                Ja jestem kulturalny - od bluzgania jest www.bluzgotron.pl/
                                • 14.05.12, 16:34
                                  [ trucker idiot video ] 1.590.000
                                  [ trucker idiot ] 1.390.000

                                  Robimy tez za ksiegowego?


                                  • 14.05.12, 20:59
                                    No popatrz, u Ciebie rośnie, a u mnie się zmniejsza... ;-)

                                    img198.imageshack.us/img198/2789/przechwycenieobrazuekra.png
                                    Widać każdy ma taki internet, jakiego potrzebuje :-)

                                    (pomijam już o absurdalnym założeniu jakoby ilość występowania danej zbitki słów w googlu była jakimkolwiek miarodajnym opisem poziomu kierowców zawodowych) :-)
                                    --
                                    Ja jestem kulturalny - od bluzgania jest www.bluzgotron.pl/
                                    • 15.05.12, 09:36
                                      Ale i tak jest wystarczajaco wiele materialu na temat tych "zawodowcow".

                                      • 15.05.12, 18:34
                                        Materiału o jakości typowej dla Twoich postów przewaznie :)
                                        --
                                        www.cytatybiblijne.pl
                                        • 16.05.12, 11:41
                                          No i rznie ("Opony zimowe", "wysepki", "plot pod pradem", "AM a nie FM",...)
                                          Daruj sobie, powolniaku te oceny materialu.
                                          Nie jestes w stanie.
                                          Nigdy nie byles.
                                          I nie bedziesz.

                  • 09.05.12, 17:20
                    jureek napisał:

                    > nie rozumiem, czemu Was tak denerwuje mój spokój.

                    Syty głodnego nie zrozumie... Mnie Twój spokój nie denerwuje, ale baaaaardzo Ci zazdroszczę.

                    Spieszący się gdzieś i poganiany telefonami co 15 sekund ma małe szanse na wyluzowany styl prowadzenia auta jeżeli spóźnienie grozi poważnymi konsekwencjami. Nie wszystko na drodze da się przewidzieć, a ludzi dających PO FAKCIE dobre rady z gatunku "trzeba było wcześniej wyjść" ci u nas dostatek i do tego aż za często od takich właśnie najlepiejwszystkowiedzących zależy nasz byt materialny w biedniuchnym kraju o bardzo wysokim bezrobociu...

                    Ja wiem, że trudno w to uwierzyć, ale w Polsce strasznie dużo rzeczy "musi" być na wczoraj (oraz najlepiej za darmo) i nawet najlepiej zorganizowany od czasu do czasu, jeżeli nie chce, żeby robota przechodziła mu koło nosa (!!!), musi się temu podporządkować. A potem, mimo najlepszej organizacji pracy na wczoraj wpada w korek spowodowany czyjąś bezmyślnością/chamstwem/jawnym sabotażem :/

                    --
                    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
                    • 09.05.12, 17:25
                      No i co? To denerwowanie się pomaga Ci efektywniej pracować?
                      Jura
                      • 09.05.12, 17:32
                        jureek napisał:

                        > No i co? To denerwowanie się pomaga Ci efektywniej pracować?

                        Alez nie! I na pewno skraca mój nędzarski, wschodnioeuropejski żywot!

                        Kłopot w tym, że jakoś nie aspiruje do bycia świętym i doskonale zdaje sobie sprawę, że jeżeli jakiś blokujący ruch cham zmusi mnie do zjazdu na parking, to z całą pewnością się tam nie uspokoję jeżeli od terminów będzie zależał mój nędzny, wschodnioeuropejski zarobek :/

                        --
                        Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
                        • 09.05.12, 18:08
                          emes-nju napisał:

                          > Alez nie! I na pewno skraca mój nędzarski, wschodnioeuropejski żywot!

                          Nędzarski? Nie bluźnij człowieku i nie obrażaj ludzi, którzy naprawdę cierpią biedę. Gdy ktoś z nich przeczyta, że Emes, który niezłą w sumie bryką jeździ, co roku spędza urlop w ciepłych krajach, narzeka na nędzny żywot, to gotów sobie pomyśleć, że niektórym to się w d...ach poprzewracało.

                          > Kłopot w tym, że jakoś nie aspiruje do bycia świętym i doskonale zdaje sobie sp
                          > rawę, że jeżeli jakiś blokujący ruch cham zmusi mnie do zjazdu na parking, to z
                          > całą pewnością się tam nie uspokoję jeżeli od terminów będzie zależał mój nędz
                          > ny, wschodnioeuropejski zarobek :/

                          To nie jest kwestia bycia świętym, to kwestia treningu.
                          Jura


                          • 10.05.12, 14:07
                            jureek napisał:

                            > emes-nju napisał:
                            >
                            > > Alez nie! I na pewno skraca mój nędzarski, wschodnioeuropejski żywot!
                            >
                            > Nędzarski? Nie bluźnij człowieku i nie obrażaj ludzi, którzy naprawdę cierpią b
                            > biedę.

                            Po pierwsze pisząc o nędzarskim żywocie pisałem bardziej ogólnie, bo ludzi w podobnej sytuacji ci u nas dostatek, a po drugie... No wiesz... Pracuję na identycznych maszynach jak mój zachodni kolega po fachu. Materiały kupuje za podobne pieniądze, wszelkie opłaty mam na podobnym poziomie (a warszawskie czynsze są podobno wyższe niż berlińskie), podatki i parapodatki jak (tiiiit). Większość spraw urzędowych załatwiam kilkakrotnie dłużej niż mój zachodni kolega, do wielu miejsc dojeżdżam znacznie wolniej i drożej niż mój zachodni kolega. A za "jednostkę produkcji" inkasuje coś między 4, a 5 razy mniej niż mój zachodni kolega. Dostatkiem trudno to nazwać :D

                            > Gdy ktoś z nich przeczyta, że Emes, który niezłą w sumie bryką jeździ

                            Rower mam raczej z niższej półki ;) A Alfa grzecznie sobie stoi aż się nad nią zlituje, bo troszkę się wyeksploatowała... Ostatnio (rzadko) jeżdżę "pożyczakami" i bardzo sobie to chwalę ;)

                            > co roku spędza urlop w ciepłych krajach

                            W zeszłym roku i owszem. Tylko, że nie ja za to płaciłem, a mi płacono ;) Dwa lata temu na urlopie z różnych względów nie byłem. Inne wyjazdy do ciepłych krajów, to wyjazdy do rodziny we Włoszech. Ostatnio w grudniu. Cała impreza na dwie osoby kosztowała... 550 zł, czyli bilet na aeroplan w dwie strony :D

                            > To nie jest kwestia bycia świętym, to kwestia treningu.

                            W świetle powyższego napisze - na ten trening nie każdy może sobie pozwolić. Finansowo... Bo Polska to taka biedna kraj, gdzie co by się nie działo trzeba zapierd... jak wściekły, żeby do pierwszego starczyło.


                            --
                            Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
                            • 10.05.12, 18:22
                              > Po pierwsze pisząc o nędzarskim żywocie pisałem bardziej ogólnie, bo ludzi w po
                              > dobnej sytuacji ci u nas dostatek, a po drugie... No wiesz... Pracuję na identy
                              > cznych maszynach jak mój zachodni kolega po fachu. Materiały kupuje za podobne
                              > pieniądze, wszelkie opłaty mam na podobnym poziomie (a warszawskie czynsze są p
                              > odobno wyższe niż berlińskie), podatki i parapodatki jak (tiiiit). Większość sp
                              > raw urzędowych załatwiam kilkakrotnie dłużej niż mój zachodni kolega, do wielu
                              > miejsc dojeżdżam znacznie wolniej i drożej niż mój zachodni kolega. A za "jedno
                              > stkę produkcji" inkasuje coś między 4, a 5 razy mniej niż mój zachodni kolega.
                              > Dostatkiem trudno to nazwać :D

                              I to jest usprawiedliwienie dlaczego nie mozesz być spokojny za kółkiem? To troche chybione.

                              Pracuję na identycznych maszynach jak moi polscy koledzy z branży (tylko kierownicę mam po drugiej stronie). Paliwo kupuję tak jak oni - po cenach lokalnych, z tym, że najwięcej jeżdżę po UK. Obsługa techniczna moich pojazdów jest na znacznie gorszym poziomie niż w Polsce a jednoczesnie znacznie droższa. Przez to, jak mam wysokie koszta, mam znacznie mniejszy margines finansowy i znacznie mniejszy wybór klientów, bo nie jestem w stanie zaoferować tak niskiej ceny. Przy tym dojeżdzanie w rozmaite miejsca na czas jest esencją pracy którą wykonuję - a jednak za kółkiem jestem spokojny jak jureek. Nawet kiedy jestem w Polsce. Może to po prostu mentalność, z której nie mieszkając w Polsce się już wyleczyliśmy, co jeszcze przed Wami?
                              --
                              Samochodem do Turcji -> knsa.pl/turcja.php
                              • 10.05.12, 18:28

                                --
                                Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
                                • 11.05.12, 01:56
                                  Kwestia słowek, nie wpływa to nijak na to o czym piszę.
                                  --
                                  Samochodem do Turcji -> knsa.pl/turcja.php
                                  • 11.05.12, 10:37
                                    tomek854 napisał:

                                    > Kwestia słowek, nie wpływa to nijak na to o czym piszę.

                                    Może masz racje. Wyjaśnij mi zatem dlaczego są dwa oddzielne słowa: wyjaśnienie i usprawiedliwienie.

                                    A poza tym, że zacytuje Jurka, nie bluźnij. Naprawdę uważasz, że jako kierowca w Szkocji masz gorsze warunki niż kierowca w Polsce? Od finansowych, po drogowe. Tomek, masz małe szanse przekonać mnie, że w Szkocji masz gorsze warunki niż mógłbyś mieć w Polsce. Przede wszystkim dlatego, że nadal piszesz ze Szkocji :D

                                    --
                                    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
                                    • 11.05.12, 18:30
                                      Ja jako kierowca warunki mam lepsze (poza sprzętem którym sie muszę poruszać), natomiast firma konkurująca z Polakami ma dużo trudniej - wypowiadałem się z punktu widzenia firmy.

                                      Natomiast nie zmienia to faktu, że w mojej pracy istotą jest bycie wszedzie na czas (albo ASAP). A mimo tego nie stresuję się za każdym razem jak jadę za ciężarówką albo babcią w micrze.
                                      --
                                      Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
                                      • 12.05.12, 11:20
                                        tomek854 napisał:

                                        > natomiast firma konkurująca z Polakami

                                        Ja też konkuruję z Polakami ;)

                                        Brzmiałoby to może śmiesznie, gdyby nie to, że jest dramatyczne. Bida jest taka, że małe firemki "konkurują" kto głębiej i z mniejszą ilością wazeliny (bo droga) wejdzie do dupy klientowi. Przegrywam konkursy ofert z takimi, którzy wygrywają, bo robią interes typu 6 dni pracy po 18 godzin dziennie i ZYSK 200-300 zł. Przy czym zysk liczony jako różnica pomiędzy wartościa faktury, a bezpośrednimi kosztami materiałowymi - wiem na czym znaczna część mojej konkurencji pracuje...

                                        Skąd takie akcje? Ano pośrednio dołożyła się do tego UE... Dała dotacje. A nasi urzędnicy "pozłocili" unijne przepisy tak, że ktoś, kto otrzymał dotację MUSI sprzedawać. Nie musi za to mieć zysku... A że dostał dotację, to i z brakiem zysku sobie poradzi... Tak to ingerencja w namiastkę wolnego rynku wypycha na margines firmy kiedyś dobrze sobie radzące. Naprawdę trudno konkurować z kimś, kto dostał 100 000 euro "zapomogi", i żeby jej nie utracić robi poniżej kosztów... (A potem, jak już unijny bat się kończy, "technicznie" bankrutuje - moja branże właśnie zalewaja maszyny po takich "interesach")

                                        > Natomiast nie zmienia to faktu, że w mojej pracy istotą jest bycie wszedzie na
                                        > czas (albo ASAP).

                                        Kilka lat temu, zanim na polskim rynku rozgorzała walka na dotacje, byłem na targach branżowych. WSZYSCY zachodni dostawcy sprzętu nie mogli wyjść z podziwu, że Polacy pierwsze o co pytają to szybkość pracy, a potem koszty. Jakość była mniej ważna... Tak sobie pogawędziliśmy z jednym i porozmawialiśmy o ASAP :) Otóż skrót ten dość inaczej odbiera się po dwóch stronach Odry. Na Zachodzie ASAP znaczy mniej więcej to, co ma znaczyć (pisze o "wartościach średnich" - wiem, że są odstępstwa). W Polsce ASAP znaczy mniej więcej "Wiem, że jeszcze nie dałem materiałów, ale JESZCZE, K..., NIE GOTOWE?!"

                                        O! Właśnie siedzę sobie w pracy i czekam na materiały. Termin realizacji się nie zmienia, a ja już tak ze dwie godziny czekam i jeszcze poczekam. Nie przeszkadza to zleceniodawcy (poważna, międzynarodowa firma) dzwonić czy już wszystko przygotowałem i czy nadal mam nogi w blokach w oczekiwaniu aż wysrają materiał. Co ciekawe jak już dostane materiał, będę musiał z nim pojeździć. A czasu coraz mniej... A kary umowne jakie nade mną wiszą za spóźnienie takie raczej zmięs...

                                        Moge oczywiście nie robić! I mieszkać pod mostem :P

                                        Sorry, ale jak mi mieszkańcy Zachodu piszą jak to u nich ciężko (w domyśle, że w Polsce wcale nie jest źle), to pusty śmiech mnie ogarnia. Spokój jakoś nie chce...

                                        --
                                        Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
                                        • 12.05.12, 16:01
                                          > Ja też konkuruję z Polakami ;)

                                          Ale nie masz od nich znacznie wyższych kosztów, bo sam jesteś Polakiem mającym biznes w Polsce.

                                          > Sorry, ale jak mi mieszkańcy Zachodu piszą jak to u nich ciężko (w domyśle, że
                                          > w Polsce wcale nie jest źle), to pusty śmiech mnie ogarnia. Spokój jakoś nie ch
                                          > ce...

                                          Jesli jeździmy tymi samymi drogami co Polacy, kupujemy to samo paliwo co oni, poruszamy się takimi samymi autami jak oni i konkurujemy o te same zlecenia, mając znacznie wyższe koszta własne, to dlaczego dla takiego biznesu jak ten w którym pracuje ma być lepiej?
                                          --
                                          www.cytatybiblijne.pl
                                          • 12.05.12, 16:22
                                            Skoro jest tak, jak piszesz, to już niedługo zaczniesz zarabiać jak kierowca w Polsce - 300-400 euro. I spór zostanie rozstrzygnięty :P

                                            --
                                            Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
                                            • 12.05.12, 18:28
                                              Ty sobie kpisz, ale Twoja niewiedza Cię usprawiedliwia - do tego wszystko zmierza.

                                              My się ratujemy jeszcze przesyłkami krajowymi (ostatnio 95% naszych zleceń nie wychyla się dalej niż do Dover), ale jak unia zniesie przepisy o kabotażu to brytyjska branża transportowa zginie w jeden dzień.
                                              --
                                              www.cytatybiblijne.pl
                                              • 13.05.12, 14:13
                                                tomek854 napisał:

                                                > Ty sobie kpisz

                                                Nie kpię. Piszę całkiem serio to, co napisałeś poniżej...

                                                > jak unia zniesie przepisy o kabotażu to brytyjska branża transportowa zginie
                                                > w jeden dzień.

                                                Nie zginie. Zejdzie do poziomu cen dających szanse konkurować z Europą Wschodnią. Zarobki 300-400 euro staną się niezłym wypasem...

                                                To efekt uboczny globalizacji. Dzieki niej mamy radia po 10 euro i... coraz niższe zarobki, bo albo zakazujemy jakiejś formy importu (również usług), czym zaprzeczamy idei globalizacji, albo dostosowujemy się do warunków dyktowanych przez największych desperatów. Powyżej napisałem jak tacy desperacji spierd... rynek, na którym sam usiłuję, z coraz gorszym dzięki nim skutkiem, się poruszać. Najbardziej wkurza mnie to, że warunki dyktują teraz "pupilki" Unii, czyli ci, którzy dostali od Unii kasę i teraz, zgodnie z "pozłoconymi" w Polsce przepisami, muszą sprzedawać nawet poniżej kosztów. Już sama idea dotowania jednych i niedotowania innych jest sprzeczna z wolnym rynkiem. Ale to, że dotowana firma, pod groźbą odebrania dotacji, zmuszana jest do stosowania dumpingu...

                                                Nie pociesza mnie to, że być może niebawem będziemy jechali na podobnym ekonomicznym wózku i być może zrozumiesz dlaczego tak trudno zachować stoicki spokój walczącemu o utrzymanie się na powierzchni ;)

                                                --
                                                Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
                                                • 14.05.12, 16:31
                                                  > Nie zginie. Zejdzie do poziomu cen dających szanse konkurować z Europą Wschodni
                                                  > ą. Zarobki 300-400 euro staną się niezłym wypasem...
                                                  >

                                                  Dlatego właśnei zginie. Bo nie będzie w stanie zejśc tak nisko - jest tu prawo o płacach minimalnych. A płacąc nawet stawkę minimalną (dziś bodajże 5.90, wiele firm płaci swoim kierowcom 6.50) nie będa w stanie konkurować.

                                                  > Nie pociesza mnie to, że być może niebawem będziemy jechali na podobnym ekonomi
                                                  > cznym wózku i być może zrozumiesz dlaczego tak trudno zachować stoicki spokój w
                                                  > alczącemu o utrzymanie się na powierzchni ;)
                                                  >

                                                  Wiec jak widzisz, branża transportowa brytyjska stoi o wiele bliżej krawędzi niż Polska, a jednak nikt na drogach nie histeryzuje, przez co Twoje usprawiedliwienie/wyjasnienie (zebyś się znowu nie czepiał słówek) upadło :)

                                                  --
                                                  Też sobie napiszę felieton o ACTA, a co: www.gazetae.com/artykuly/rozwazania-okolo-acta-owe
                                                  • 15.05.12, 11:06
                                                    tomek854 napisał:

                                                    > Wiec jak widzisz, branża transportowa brytyjska stoi o wiele bliżej krawędzi
                                                    > niż Polska

                                                    Strasznei wspólczuję :P

                                                    > a jednak nikt na drogach nie histeryzuje

                                                    Hm... Trochę odważne to NIKT...

                                                    --
                                                    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
                                                  • 15.05.12, 18:35
                                                    NIKT - tak się mówi potocznie. W sensie "nie spotyka się tego na ulicach".
                                                    --
                                                    www.cytatybiblijne.pl
                                                  • 16.05.12, 14:48
                                                    tomek854 napisał:

                                                    > NIKT - tak się mówi potocznie. W sensie "nie spotyka się tego na ulicach".

                                                    A po czym to wnosisz? Bo mi np. dość trudno stwierdzić czy jakiś kierowca wygląda na wku...onego przez szefa/żonę/dzieci itd, czy przez powodujące korki czyjeś bezmyślne zachowania.

                                                    --
                                                    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
                                                  • 18.05.12, 17:30
                                                    Nie widzisz różnic w zachowaniu jadącego spokojnie kierowcy (zrelaksowana pozycja, bezpieczny odstęp, równa jazda) od kierowcy w emocjach (miotanie się po drodze, siedzenie na zderzaku, gesty, klakson, światła...)?
                                                    --
                                                    Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
                                                  • 15.05.12, 11:13
                                                    > Wiec jak widzisz, branża transportowa brytyjska stoi o wiele bliżej krawędzi ni
                                                    > ż Polska, a jednak nikt na drogach nie histeryzuje,

                                                    Jaki i na jak dlugo dostanie zasilek?
                                                    --
                                                    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
                                                    I niech tak juz zostanie.
                                                  • 15.05.12, 18:36
                                                    Jaki zasiłek?
                                                    --
                                                    www.cytatybiblijne.pl
                                  • 11.05.12, 11:05
                                    Wcześniej nie miałem czasu na czytanie bieżących wątków,teraz mam.
                                    A ja jestem ciekaw, gdzie te TIRy mają się wyprzedzić, skoro wszędzie indziej o ile dobrze pamietam (a dawno tam nie byłem) jest ruchliwa jednopasmówka.
                                    A po jaką cholerę? Wszystkie ciężarówki mają ograniczenia prędkości,prawie wszystkie jadą na maksa,napisałem prawie bo niektóre znacznie przekraczają ograniczenia,więc nie pytaj gdzie mają się wyprzedzać a jak karać tych co łamią te ograniczenia.
                                    TIR-y jadące 110 i więcej na szosie,TIR-y jadące 70 i więcej w mieście,kierowcy TIR-ów jadący po 20 godz. i więcej.Tu jest problem a nie gdzie się mają wyprzedzać !
                                    Wiem,zaraz podniesie się lament jacy ci TIR-cy są biedni i pokrzywdzeni,tylko dlaczego po przekroczeniu granicy nie przeszkadzają Wam ograniczenia prędkości,zakazy wyprzedzania i inne "pierdoły" które tak są uciążliwe w kraju??
                                    Pewnie odpowiesz, tam jest spora ilość odcinków przeznaczonych do wyprzedzania a u nas brak.I co z tego? Czy to upoważnia(usprawiedliwia) Was do łamania przepisów,czy to pozwala Wam na opisane w tym wątku "zabawy"?Czy tylko Wy "pracujecie na drogach" Królowie Szos?
                                    Reszta to plankton i można go olewać?

                                    • 11.05.12, 11:15
                                      Mozesz sobie znalezc wiecej takich filmikow:

                                      www.youtube.com/watch?v=pvisIOEzgd0
                                      Rycerze bez skazy, zakuci w zbroje, z zakutymi lbami.
                                      • 11.05.12, 11:24
                                        Mozesz sobie znalezc wiecej takich filmikow:
                                        Nie wątpię,ale mam to na co dzień zarówno w wawie jak i po wyjechaniu z niej.
                                        • 11.05.12, 11:40
                                          Natomiast odsylacz do filmikow zamieszczam CELOWO,
                                          poniewaz sa tu TACY dyskutanci,
                                          ktorzy czesto udaja slepych, gluchych, niewinnych aniolkow,
                                          co to "nieczego takiego nie dostrzegaja",
                                          a ja (mowiac o czyms) mam przeciez tylko halucynacje.


                                          • 11.05.12, 11:51
                                            a ja (mowiac o czyms) mam przeciez tylko halucynacje.
                                            Może używasz takie mocne zioło jak nie przymierzając Adam i Ewa co gadającego węża widzieli?
                                            • 11.05.12, 12:26
                                              Wiem tylko tyle, ze Ewa miala ... duze niebieskie oczy.

                                              Natomiast za kolkiem NIGDY nie pije zadnych substancji oprocentowanych, nie uzywam ziol (w ogole), jedynym zdrowym napojem jest H2O ewentualnie jakas dobra kawa, ale nie ta LURA,
                                              ktora serwija na stacjach .... w Polsce.

                                              BO w pieknej Italii, to co innego.
                                              Nawet na zadupiu, na stacji benzynowej dostaniesz lepsza kawe niz w Polsce w Hotelu
                                              ...(ho ho ho ...nie powiem).

                                            • 11.05.12, 12:49
                                              Mogli go nie sluchac.

                                              W sumie Pan ukaral ich za spozywanie zdrowych owocow zawierajacych witaminy.
                                              Dzisiaj - absurd.

                                              Tu masz scene przed konsumpcja (jablek oczywiscie).

                                              (Na marginesie: pewna pani psycholog w czasie zwiedzania Museo del Prado
                                              NATYCHMIAST zauwazyla reke Ewy na tej "galezi",
                                              gdy zapytalem ja - parsknela smiechem).

                                              Ten Dürer to byl jednak swintuch.


                                              • 11.05.12, 12:52

                                                gemaeldeonline.wordpress.com/1507/08/24/albrecht-durer-adam-und-eva/
                                    • 11.05.12, 18:38
                                      > A po jaką cholerę?

                                      " jeśli my swoim samochodem osobowym przez kilka minut pojedziemy 90 zamiast 130km/h, to do celu naszej podróży dojedziemy kilkadziesiąt później, a kierowca tira, przez kilka godzin jadącego o 1 km/h wolniej niż by mógł, być może będzie zmuszony zatrzymać się 3 km od celu z powodu wyczerpania całego dostępnego czasu jazdy w tym tygodniu i spędzić tam, w skrajnym przypadku, kilka dób... Co nas tam jakiś kierowca, my się śpieszymy, bo w domu czeka na nas herbata i ciepłe bułeczki. Mało kto jednak z nas pozwala sobie na refleksje, że ta herbata i te bułeczki dostały się do sklepu nie inaczej, tylko właśnie na pokładzie jednego z tych uciążliwych słoni."

                                      www.gazetae.com/artykuly/ciezarowki-pod-specjalnym-nadzorem
                                      Jeżdżę po całej Europie i ciężarówki wyprzedzają się wszędzie, więc wątpię, żeby to była jakaś polska specyfika.

                                      A poza tym nie "nas". Żeby jeździć TIRem trzeba mieć prawko C+E, ja takiego nie mam. Czasem tylko jeżdżę małą ciężarówką po UK i oczywiście wyprzedzam (szczególnie że kierowcy aut osobowych na prawym pasie widząc jak dojeżdzam do poprzedniej, wolniej jadącej ciężarówki sami mnie zapraszają do manewru mrugając światłami). Jak mnie wyprzedzają i trwa to nieco za długo, to wyłączam tempomat na sekundę - to zwykle wystarczy aby wyprzedzany się przede mnie schował. Takie zachowanie niestety jest za rzadkie tak u nas jak i w UK.

                                      Co do planktonu - oczywiście, że nie można olewać (sam jestem planktonem na co dzień). Natomiast jak plankton pojedzie nieco wolniej, to dojedzie do celu 30 minut później. Jak nieco wolniej pojedzie ciężarówka, to nie dojedzie do celu, bo będzie sie musiała zatrzymać z powodu wykorzystania całego czasu pracy. Dlatego uważam, że można ciężarówce wybaczyć to wyprzedzanie - bo taka jest specyfika tej pracy.

                                      Jakoś nikt nie protestuje że ciężarówka jak skręca w boczną ulicę to zajmuje całą szerokość ulicy i często zmusza innych do zatrzymania się - a przecież to jest właściwie to samo - uciążliwe dla innych zachowanie na drodze spowodowane nie złą wolą, ale specyfiką prowadzonego pojazdu...
                                      --
                                      Też sobie napiszę felieton o ACTA, a co: www.gazetae.com/artykuly/rozwazania-okolo-acta-owe
                                      • 11.05.12, 22:33
                                        Nie Ty jeden jeździsz po Europie,co prawda ja tylko osobowym "maluszkiem"nie mniej mam oczy więc widzę jak TIRy zachowują się w innych krajach a i przepisy muszę troszkę znać bo bez wiedzy o nich wiele bym nie pojeździł.
                                        Pamiętaj,zarówno drogi jak i ulice nie zostały wybudowane li tylko na potrzeby TIR-ów więc nie "naciągaj" swojej wypowiedzi.
                                        To że ciężarówki w Polsce mogą robić na drodze to co robią nie wynika z nadanych im uprawnień a raczej z ułomności w egzekwowaniu od nich prawa.I tyle.
                                        • 11.05.12, 23:11
                                          No nie naciągam, piszę jak jest.

                                          Ulice i drogi zostały wybudowane do przewozu osób i towarów. Jak ty jedziesz autem, to wieziesz siebie, ew. znajomych albo rodzinę. jak TIR jedzie, to wiezie towar dla nas wszystkich... Więc w pewnym sensie "moralnie" fajnie by było gdyby o tym pamiętać i ułatwiać im życie, szczególnie kiedy to nic nie kosztuje :)
                                          --
                                          Też sobie napiszę felieton o ACTA, a co: www.gazetae.com/artykuly/rozwazania-okolo-acta-owe
                      • 10.05.12, 13:50
                        > No i co? To denerwowanie się pomaga Ci efektywniej pracować?

                        Ty to robisz specjalnie. Znaczy sie specjalnie prowokujesz. Takich jak Ty nie ma wielu. Ludzie, czy Ci sie to podoba czy nie, podlegaja emocjom. I zlym i dobrym. Tak jest i bedzie.

                        Co wiecej, Twoje przechwalki o tym, jak to dajesz rade sie dystansowac moga niektorych wkurzac podobnie, jak zlosliwe "wyprzedzanie" sie TIRow. Rozumiem, ze oni odgrywaja sie na bliznich z roznych powodow, moze tylko dla satysfakcji. Ty zas z jakiego powodu dajesz nierealizowalne dla wiekszosci rady? Bo tak na zimno (nie mylic z nazimno) to oczywiscie masz racje...
                        --
                        Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
                        I niech tak juz zostanie.
                        • 10.05.12, 19:12
                          edek40 napisał:

                          > Ty to robisz specjalnie. Znaczy sie specjalnie prowokujesz. Takich jak Ty nie m
                          > a wielu.

                          Czyli wolno pisać tylko z prądem? Mniejszość nie ma głosu?

                          > Ludzie, czy Ci sie to podoba czy nie, podlegaja emocjom. I zlym i dobr
                          > ym. Tak jest i bedzie.

                          A Ty myślisz, że mnie emocje nie dotyczą? Przecież zdarzało się nawet, że wyprowadzony z równowagi przeklinałem tu na forum. Powinno się jednak próbować emocje opanować. Szczególnie wtedy, gdy siedzi się za kierownicą. Bo prowadzenie pod wpływem emocji jest po prostu niebezpieczne (a jesteśmy na forum o bezpieczeństwie).

                          > Co wiecej, Twoje przechwalki o tym, jak to dajesz rade sie dystansowac moga nie
                          > ktorych wkurzac podobnie, jak zlosliwe "wyprzedzanie" sie TIRow.

                          To nie są przechwałki, po prostu dzielę się doświadczeniem, jak wielu na tym forum. Wytłumacz może, dlaczego to wkurza? Wyprzedzanie się tirów - rozumiem, że może denerwować, bo przez coś takiego dojedziesz później. A jaką stratę poniesiesz, gdy przeczytasz, że lepiej ochłonąć, niż jechać wkurzonym?

                          > Rozumiem, ze o
                          > ni odgrywaja sie na bliznich z roznych powodow, moze tylko dla satysfakcji. Ty
                          > zas z jakiego powodu dajesz nierealizowalne dla wiekszosci rady?

                          Te rady są bardziej realizowalne niż czekanie na cud, że nagle władzy się odmieni.
                          Poza tym symptomatyczne jest, że jakieś negatywne motywacje (odgrywanie się, złośliwa satysfakcja) potrafisz zrozumieć, a nie mieści Ci się w głowie, że ktoś może być motywowany pozytywnie. A chodzi mi po prostu, żeby dać materiał do przemyślenia. Czy naprawdę warto się denerwować? Czy naprawdę warto walczyć na drodze o każdy metr i każdą sekundę? Człowiek czasem potrzebuje jakiegoś impulsu, "klik" i już widzi się rzeczy inaczej. Wiem to po sobie, bo kiedyś też jeździłem zestresowany.

                          > Bo tak na zimn
                          > o (nie mylic z nazimno) to oczywiscie masz racje...

                          O właśnie, o coś takiego mi chodzi. Żeby zdać sobie z tego sprawę. Nie chodzi o satysfakcję, że przyznałeś mi rację, nie musiałeś tego napisać, wystarczy, że ktoś chociaż tak pomyślał, że faktycznie - nic nie ugram denerwując się w czasie jazdy.
                          Dobra, koniec kazania, nie lubię takich teoretycznych rozważań, ale sprowokowałeś mnie, zarzucając mi, że specjalnie chcę ludzi wkurzać.
                          Jura
                        • 11.05.12, 18:32
                          > ktorych wkurzac podobnie, jak "zlosliwe" wyprzedzanie sie TIRow. Rozumiem, ze o

                          Poprawiłem. :)
                          --
                          Samochodem do Turcji -> knsa.pl/turcja.php
    • 19.05.12, 21:53
      desiderio1 napisał:

      > Zabawa jest przednia. Potrzebna jest autostrada czteropasmowa (po dwa pasma w k
      > ażdą stronę) i paczka znajomych TIRów jadących w tą samą stronę.
      >
      > Robi się tak: kierowca TIRa zaczyna wyprzedzać drugiego i zrównują się szybkośc

      I obudziłeś się zlany zimnym sosem, co?
      • 29.05.12, 17:51

        Hallo !!!!!!

        Wyzej nazimno napisal w dwoch postach do mnie ( bo czasami przychodza mu pomysly na obrazanie troszke ze pozno , jak juz sie jeden post napisalo - a to nie pierwszy raz !!!) :
        "Ty, pacanku do ipnu.
        Autor: nazimno 29.05.12, 09:40

        Namolny swirus. "

        "I jeszcze jedno, pacanku:
        Autor: nazimno 29.05.12, 09:53

        powiedz szczerze, gdzie "zdobyles" te swoje "kwalifikacje", co?
        Masz za to jakis "dodatek" do tej "emerytury"?
        Zalosne, namolniaku, zalosne. "

        Hmmm , dla mnie zalosne jest zalozenie nazimno , ze zamiast przyznac racje i przeprosic za podanie "klamliwego " linka , to on brnie dalej myslac ze obrazajac mnie zalatwi tak sprawe
        swoich klamst tu na forum !!!!

        Hmmm , jak to sie mowi w Niemczech ???? ( jest to kraj tak czesto stawiany za wzor dp nasladowania przez nazimno )

        Lepiej miec dupe w spodniach i sprostwac swoj blad - " koste es, was es wolle!"
        niz byc dupa w spodniach !!!

        pacanek

        "Prawdomownosc nazimno":
        forum.gazeta.pl/forum/w,510,131140272,131356748,Re_nazimno_nie_bylo_blysk_intelektu_.html
        "Miazdzace argumenty nazimno":
        forum.gazeta.pl/forum/w,510,118525901,118552274,Psychoanaliza_dla_ubogich.html
        “Brak argumentow nazimno “
        forum.gazeta.pl/forum/w,510,118525901,118584430,Wiesz_ze_jestes_prostackie_bydle_tak_.html
        “Skutki argumentow nazimno “
        forum.gazeta.pl/forum/w,510,118525901,118584782,Prosba_do_tiges_wiz_a_od_nazimno.html
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.