Dodaj do ulubionych

Monty Python's cd. czyli "paradoks Kopycinskiego".

22.10.12, 11:23
"- Będę przeciwnikiem zwiększenia stawek za wykroczenia drogowe, bo to nie tędy droga - oponuje Sławomir Kopyciński z Ruchu Palikota. - Trzeba bezpieczeństwo zwiększać przez budowę szerszych i bezpieczniejszych dróg, bezkolizyjnych skrzyżowań czy zjazdów, a nie przez karanie kierowców"

Czy posel Kopycinski wie, ze znaczne podwyzki mandatow przyniosly w krajach sasiednich natychmiastowa i drastyczna obnizke ilosci ofiar na drogach?

Czy posel Kopycinski wie, ze "najlepsi kierowcy Europy" na zwyklych drogach zabijaja sie tylko 4 razy czesciej niz np. Niemcy albo Brytyjczycy ale za to na tych "szerszych i bezpieczniejszych bezkolizyjnych drogach" (autostrady) az 6 razy czesciej?


A to juz perelka:
"- Taka jazda z przesadnie niską prędkością (zgodnie z przepisami - przyp. red.) powoduje też sytuacje, że kierowcy są najeżdżani z tyłu albo w niebezpieczny sposób wyprzedani - wskazuje na paradoks Kopyciński."

Ciekawe, ze w Berlinie, Zurychu albo Wiedniu "jazda z przesadnie niska predkoscia (czyli zgodnie z przepisami!) nie tylko nie powoduje "sytuacji, ze kierowcy sa najezdzani z tylu albo w niebezpieczny sposob wyprzedzani" ale wrecz jest norma umozliwiajaca najbardziej plynne i bezstresowe przemieszczanie sie?

Ciekawe czemu na ulicach tych miast "przesadnie niska" (przepisowa) predkosc ulatwia ruch i czyni go bezpieczniejszym podczas gdy w Warszawie albo Moskwie prowadzi do "paradoksu Kopycinskiego"?


--
Proponuję ustalić:
- pomiar = to co zmierzył fotoradar
- wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
Edytor zaawansowany
  • edek40 22.10.12, 11:32
    > Czy posel Kopycinski wie, ze znaczne podwyzki mandatow przyniosly w krajach sas
    > iednich natychmiastowa i drastyczna obnizke ilosci ofiar na drogach?

    Byc moze nawet w nich byl i widzial co to znaczy dbanie o bezpiecznenstwo przez budowe drog. A potem dopiero podnoszac mandaty. Zapewne domyslil sie, ze jedno z drugim jest zadziwiajaco mocno pwiazane.

    Swoja droga, miesiac temu w Czechach, w ktorych tak niemilosiernie gniota mandatami, jadac autostrada okolo 120-130 bylem naprawde czesto wyprzedzany przez takich, co jada co najmniej 140-150 km/h. Byli to wylacznie Czesi. Polacy jechali pokornie, bo bali sie mandatow.

    > Ciekawe czemu na ulicach tych miast "przesadnie niska" (przepisowa) predkosc ul
    > atwia ruch i czyni go bezpieczniejszym podczas gdy w Warszawie albo Moskwie pro
    > wadzi do "paradoksu Kopycinskiego"?

    Przeceniasz tego pana. Tu nie on winien, tylko wszelkiej masci zaniechania wladz. W tym rowniez w egzekwowaniu KD.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • tbernard 22.10.12, 21:50
    > Swoja droga, miesiac temu w Czechach, w ktorych tak niemilosiernie gniota manda
    > tami, jadac autostrada okolo 120-130 bylem naprawde czesto wyprzedzany przez ta
    > kich, co jada co najmniej 140-150 km/h. Byli to wylacznie Czesi. Polacy jechali
    > pokornie, bo bali sie mandatow.


    Czyżby to ci sami rodacy, którzy u nas nie boją się mandatów? Może należy więc wyrównać poziom nieuchronności oraz uciążliwości, kary za łamanie przepisów.
  • edek40 23.10.12, 08:26
    > Czyżby to ci sami rodacy, którzy u nas nie boją się mandatów?

    Wysoce prawdopodobne.

    > Może należy więc wyrównać poziom nieuchronności oraz uciążliwości, kary za łamanie przepisów.

    I co? Teraz to oni beda wyprzedzac zestresowanych Czechow na polskich autostradach?

    Faktem jest, ze przede wszystkim wazna jest nieuchronnosc. Bardzo wazne jest karanie adekwatne do wykroczenia. A i tak najwiekszy wplyw na smiertelnosc na drogach maja same drogi. O ile bowiem mandatu mozna uniknac, to dobrej drogi bez miliona skrzyzowan i obszarow zabudowanych juz nie, skoro przypadkiem sie na nia wjechalo ;)
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • hannl 23.10.12, 09:33
    edek40 napisał:

    > A i tak najwiekszy wplyw na smiertelnosc na drogach maja same drogi.

    Zwlaszcza autostrady. Przynajmniej w przypadku najlepszych kierowcow Europy.


    --
    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • edek40 23.10.12, 10:01
    > Zwlaszcza autostrady. Przynajmniej w przypadku najlepszych kierowcow Europy.

    Odnies sie do tego zdania, ale wylacznie w oparciu o porownanie danych z polskich drog. Porownanie do Szwajcarii czy Bali mnie nie interesuje. W Szwajcarii bowiem szkoli sie kierowcow na autostradzie, w Bali nie ma w ogole wypadkow na autostradach, wiec sa o wiele lepsi niz Szwajcarzy.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • hannl 23.10.12, 10:41
    edek40 napisał:

    > W Szwajcarii bowiem szkoli sie kierowcow na autostradzie.

    Masz na mysli owe 8 regulek, ktore stanowia program na nastepne kilka generacji nejlepszych kierowcow Europy?


    --
    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • edek40 23.10.12, 10:53
    > Masz na mysli owe 8 regulek, ktore stanowia program na nastepne kilka generacji
    > nejlepszych kierowcow Europy?

    Po co w Szwajcarii, nieekologicznie, gania sie przyszlych kierowcow po autostradzie, skoro wystarczy 8 regulek?
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • hannl 23.10.12, 11:07
    edek40 napisał:

    > Po co w Szwajcarii, nieekologicznie, gania sie przyszlych kierowcow po autostra
    > dzie, skoro wystarczy 8 regulek?

    "Gania"? Chodzi o te 2 czy 3(?) obowiazkowe godziny uczacych sie dopiero w ogole jazdy ludzi podczas kursu na PJ?

    Czyli ludziom uczacym sie dopiero od paru dni jazdy starcza tam 2-3 godzinne "ganianie" podczas gdy "najlepsi kierowcy Europy" nawet po wieloletniej praktyce potrzebuja "pokolen" zeby skapowac co i jak na autostradzie. Kolejny paradoks godny Kopycinskiego.
    --
    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • edek40 23.10.12, 11:24
    > "Gania"? Chodzi o te 2 czy 3(?) obowiazkowe godziny uczacych sie dopiero w o
    > gole jazdy ludzi
    podczas kursu na PJ?

    Tak. Po co one w ogole sa, skoro w Polsce nie uznano za stosowne wprowadzic takiej regulacji, a przeciez naszym wladzom tak zalezy na poprawie bezpieczenstwa. Zapewne nawet bardziej niz szwajcarskim.

    > Czyli ludziom uczacym sie dopiero od paru dni jazdy starcza tam 2-3 godzinne "g
    > anianie" podczas gdy "najlepsi kierowcy Europy" nawet po wieloletniej praktyce
    > potrzebuja "pokolen" zeby skapowac co i jak na autostradzie. Kolejny paradoks g
    > odny Kopycinskiego.

    W Polsce, podobnie jak w innych krajach, wiekszosc wypadkow powoduja mlodzi kierowcy. Czy masz jakies dane, swiadczace o tym, ze na naszych autostradach jest inaczej?
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • hannl 23.10.12, 11:31
    edek40 napisał:

    > Tak. Po co one w ogole sa,

    Po to, zeby ludzi uczacych sie dopiero w ogole jezdzic samochodem w 2-3 godziny nauczyc tego, na skapowanie czego "najlepsi kierowcy Europy" maja - wedlug ciebie - potrzebowac "pokolen".


    > W Polsce, podobnie jak w innych krajach, wiekszosc wypadkow powoduja mlodzi kierowcy.

    Ano wlasnie "podobnie jak w innych krajach". Problem jednak w tym, ze choc w Polsce sa "najlepsi w Europie" (i mlodzi i starzy) to zabijaja sie 6 razy czesciej - na najprostszych i najbezpieczniejszych drogach jakie w ogole istnieja.



    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • edek40 23.10.12, 11:38
    > Po to, zeby ludzi uczacych sie dopiero w ogole jezdzic samochodem
    > w 2-3 godziny nauczyc tego, na skapowanie czego "najlepsi kierowcy Europy" maj
    > a - wedlug ciebie - potrzebowac "pokolen".

    Ja nie pytalem o pokolenia tylko o naszych polskich nowicjuszy? Dlaczego ich sie nie uczy? Czym sa gorsi, a moze lepsi od Szwajcarow?

    > Ano wlasnie "podobnie jak w innych krajach". Problem jednak w tym, ze choc w Po
    > lsce sa "najlepsi w Europie" (i mlodzi i starzy) to zabijaja sie 6 razy czescie
    > j - na najprostszych i najbezpieczniejszych drogach jakie w ogole istnieja.

    To nie jest odpowiedz na moje pytanie. Ponowie: czy masz dane sugerujace, ze struktura wiekowa sprawcow na naszych autostradach jest wyraznie inna niz na pozostalych drogach?
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • hannl 23.10.12, 11:47
    edek40 napisał:

    > Ja nie pytalem o pokolenia

    Ale pisales o "pokoleniach", jakoby te banalne osiem regulek stanowilo zadanie "na pokolenia".

    > tylko o naszych polskich nowicjuszy? Dlaczego ich sie nie uczy? Czym sa gorsi, a moze lepsi
    > od Szwajcarow?

    Nie mam pojecia - jak kilka glupich regulek moze byc rownoczesnie tak proste, ze uczacy sie dopiero jazdy samochodem ludzie w Szwajcarii kapuja je po 2-3 godzinach i tak skomplikowane, ze "najlepsi kierowcy Europy" nie sa w stanie ich skapowac nawet po kilku "pokoleniach".



    > To nie jest odpowiedz na moje pytanie. Ponowie: czy masz dane sugerujace, ze st
    > ruktura wiekowa sprawcow na naszych autostradach jest wyraznie inna niz na pozo
    > stalych drogach?

    To przeciez nie moja a twoja teza. (ze wypadki na autostradach w Polsce powoduja w przytlaczajacej wiekszosc nowicjusze , ktorym nie bylo dane nauczyc sie 8 regulek w 2-3 godzinnym kursie).

    Dlaczego mialbym udowadbniac twoje tezy, do tego tak absurdalne, ze godne posla Kopycinskiego?
    --
    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • edek40 23.10.12, 13:00
    > Ale pisales o "pokoleniach", jakoby te banalne osiem regulek stanowilo zadanie
    > "na pokolenia".

    Ale chyba nie dzis?

    > Nie mam pojecia - jak kilka glupich regulek moze byc rownoczesnie tak proste, z
    > e uczacy sie dopiero jazdy samochodem ludzie w Szwajcarii kapuja je po 2
    > -3 godzinach i tak skomplikowane, ze "najlepsi kierowcy Europy" nie sa w stanie
    > ich skapowac nawet po kilku "pokoleniach".

    Dzis pytam o roznice w szkoleniu.

    Przyjalem do wiadomosci, ze znaczny odsetek Szwajcarow, tak jak i Polakow, na oczy nie widzial autostrady i po przeczytaniu 8 regulek wsiada w samochod i smiga, jak Szwajcar, a nie jak Polak. Zostawmy wiec starych i skupmy sie na tych, ktorzy jeszcze nie wyemigrowali z uwagi na identyczne warunki zycia w Polsce i na zachodzie.

    > To przeciez nie moja a twoja teza. (ze wypadki na autostradach w Polsce powoduj
    > a w przytlaczajacej wiekszosc nowicjusze , ktorym nie bylo dane nauczyc
    > sie 8 regulek w 2-3 godzinnym kursie).

    Probuje sprowadzic rozmowe do wspolnego mianownika. Przyjmuje, ze starsi kierowcy w Polsce nie potrafia czytac (a Szwajcarzy potrafia i chboc na oczy nie widzieli autostrady daja rade). Jednak faktem jest, ze wiekszosc kraks powoduja mlodzi. W Szwajcarii uczy sie ich jezdzic po autostradzie, a u nas nie. Skoro unikasz odpowiedzi, zakladam, ze masz wiarygodne dane, stwierdzajace, ze mlodzi (nie uczeni, choc w Szwajcarii uczeni) nie powoduja wypadkow i jest to domena wylacznie nieoczytanych i glupich Polakow starszej daty.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • hannl 23.10.12, 15:15
    edek40 napisał:

    > Dzis pytam o roznice w szkoleniu.

    A ja ci odpowiadam: szkolenie na PJ to i w Polsce i w Niemczech i Szwajcarii jedynie PODSTAWA, zeby w ogole wyjechac na drogi i dopiero tak naprawde uczyc sie jezdzic.

    Jesli niedojrzali kierowcy juz w trakcie kursu mieliby rzeczywiscie po 2-3 godzinach opanowac w pelni jazde autostrada, ktora nie moga skapowac doswiadczeni kierowcy w kilka "pokolen" to chyba sam musisz przyznac, ze cos jest nie tak.

    Albo Niemcy i Szwajcarzy to geniusze albo "najlepsi kierowcy Europy" to skonczone kiepy.

    Jesli odczuwasz potrzebe tlumaczenia tego fenomenu tym, ze prawie wszystkie wypadki na polskich autostradach powoduja wylacznie mlodzi kierowcy, bo w czasie kursu nie doswiadczyli olsnienia po 2-3 godzinach praktyki na autostradzie to twoja sprawa.

    Kazdemu wolno sie blaznic tak, jak chce.


    --
    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • edek40 23.10.12, 15:43
    > Jesli odczuwasz potrzebe tlumaczenia tego fenomenu tym, ze prawie wszystkie wyp
    > adki na polskich autostradach powoduja wylacznie mlodzi kierowcy, bo w czasie k
    > ursu nie doswiadczyli olsnienia po 2-3 godzinach praktyki na autostradzie to tw
    > oja sprawa.

    Ja ani tego ne twierdze, ani nie zaprzeczam. Czekam na dane. Albo mlodzi generuja, jak wszedzie, wiekszosc zdarzen i wtedy nalezaloby im fundowac to, co Szwajcarzy. Albo masz inne dane i rzeczywiscie nasi dorosli to skonczone glaby, a mlodzi nie powoduja akurat na autostradach wypadkow, wiec szkolenie im zbedne. Ale wtedy wyjdzie, ze mlodziez szwajcarska to glaby.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • hanni 23.10.12, 16:09
    edek40 napisał:

    > Czekam na dane.

    Jak sam nie podasz danych do twojej wlasnej tezy to bedziesz na nie dlugo czekal .

    > Albo mlodzi generuja, jak wszedzie, wiekszosc zdarzen i wtedy nalezaloby im fundowac to,
    > co Szwajcarzy.

    Jesli twierdzisz, ze jedynym powodem, dla ktorego w Szwajcarii jest 6 razy mniej zabitych na autostradach bo uczacy sie dopiero jazdy samochodem(!) ludzie spedzaja w trakcie kursu 2-3 godziny na autostradzie - i juz wszystko wiedza - to prosze bardzo, nikt ci nie broni.

    Jesli twierdzisz, ze praktyczne nadrobienie tego "deficytu" to zadanie "na pokolenia", to tez nikt ci tego nie broni.

    W sumie cokolwiek nie napiszesz to jest to smieszne.

  • edek40 23.10.12, 16:12
    > W sumie cokolwiek nie napiszesz to jest to smieszne.

    Wciaz nie porownales wypadkowosci na autostradach w Szwajcarii i na Bali.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • pejotpe4 02.11.12, 17:19
    Stawiam tezę, iż jest to spowodowane:
    - brakiem wyobraźni i podstawowej wiedzy z zakresu fizyki, bo jak można wytłumaczyć jazdę na zderzaku przy 150km/h?
    - ignorowaniem OBOWIĄZKU (którego zaniechanie obecnie jest już karane punktami) użycia kierunkowskazu przed zmianą pasa, lub kierunku ruchu (niektórzy "kierofcy" uważają, że kierunkowskazy mogłyby być przydatne przeciwnikowi na drodze),
    - kto potrafi dobrze ustawić lusterka i z nich potem korzystać? Czyżby wszyscy mieli detektory pojazdu na sąsiednim pasie w lusterkach? W moich pojazdach nie udało mi się całkowicie wyeliminować martwej strefy w prawym lusterku, ale da się to korygować częstym sprawdzaniem sytuacji na drodze - a zmiana pasa wprost na wyprzedzający pojazd jest śmiertelnym błędem (w końcu energia kinetyczna pojazdu jest proporcjonalna do kwadratu modułu prędkości)...
  • hannl 02.11.12, 21:17
    pejotpe4 napisał:

    > Stawiam tezę, iż jest to spowodowane:
    > - brakiem wyobraźni i podstawowej wiedzy z zakresu fizyki, bo jak można wytłuma
    > czyć jazdę na zderzaku przy 150km/h?
    > - ignorowaniem OBOWIĄZKU (którego zaniechanie obecnie jest już karane punktami)
    > użycia kierunkowskazu przed zmianą pasa, lub kierunku ruchu (niektórzy "kierof
    > cy" uważają, że kierunkowskazy mogłyby być przydatne przeciwnikowi na drodze),
    > - kto potrafi dobrze ustawić lusterka i z nich potem korzystać? Czyżby wszyscy
    > mieli detektory pojazdu na sąsiednim pasie w lusterkach? W moich pojazdach nie
    > udało mi się całkowicie wyeliminować martwej strefy w prawym lusterku, ale da s
    > ię to korygować częstym sprawdzaniem sytuacji na drodze - a zmiana pasa wprost
    > na wyprzedzający pojazd jest śmiertelnym błędem (w końcu energia kinetyczna poj
    > azdu jest proporcjonalna do kwadratu modułu prędkości)...

    Nie brak tutaj artystow, ktrzy uwazaja, ze dozwolone na polskich autostradach wyprzedzanie z prawej strony nie jest bardziej krytyczne od wyprzedzania z lewej strony.

    Np. w Niemczech to jedno z najpowazniejszych wykroczen na autostradzie.

    --
    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • apodemus 22.10.12, 11:36
    Ruch drogowy odbywa się nie tylko w miastach.
    Myślę, że niewielu z nas ma wątpliwości co do ograniczeń w rodzaju "50" w obszarze zabudowanym (mam na myśli obszar zabudowany czymś więcej niż biała tablica z domkami), ale często odnoszę wrażenie, że ruch pozamiejski bywa wręcz szykanowany przez inżynierów drogownictwa. "Bezpieczne" wysepki i ograniczenia "od czapy" w dziwnych miejscach nie sprzyjają poszanowaniu prawa. I nie chodzi mi wcale o to, że chciałbym grzać z gazem w podłodze zawsze i wszędzie.

    --
    Było, minęło...

    Spacerkiem po Lesznie i wycieczka do Turwi
  • edek40 22.10.12, 11:52
    > I nie chodzi mi wcale o to, że chciałbym grzać z gazem w podłodze zawsze i wszędzie.

    I slusznie. Jedna z glownych przyczyn smierci na naszych drogach jest calkowicie nie karane nieustapienie pierwszenstwa. Nie da sie go bowiem karac z krzakow, ani fotoradarem. A drogi mamy jakie mamy. Co i rusz jakiemus kierowcy konczy sie droga, a jak ladnie to ujal Jurek, przeciez mozna sie spodziewac, ze pojedzie dalej. I jedzie. Mnie kosztowalo to wymiane lozyska i ramy pomocniczej, po kolizji z wysepka (bedacy w prawie winowajca przezyl, poniewaz jechalem powoli - okolo 70 km/h), a czasem kosztuje zycie, gdy pedzacy 70 km/h TIR rozgniecie malucha wyjezdzajacego z podporzadkowanej.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • agios_pneumatos 22.10.12, 18:22
    edek40 napisał:

    >bedacy w prawie winowajca

    A ja łudziłem się, że 'jadących przepisowo stwarzających zagrożenie' nic nie przebije...
  • edek40 23.10.12, 10:08
    > A ja łudziłem się, że 'jadących przepisowo stwarzających zagrożenie' nic nie pr
    > zebije...

    Uwazam, ze na tym forum padly co najmniej dwie o wiele lepsze tezy

    1. znakow nalezy przestrzegac, ale w zadnym wypadku im nie wierzyc (w odpowiedzi na moje doniesienia, ze rozmalowanie jezdni moze wprowadzac w blad)

    2. za zasade nalezy przyjac, ze majacy ustapic, gdy konczy mu sie droga, nie ustapi i pojedzie dalej (w odpowiedzi na moje doniesienia o zatrzymujacym sie i ruszajacym ciagniku, ktory mial mi ustapic drogi)

    Twoj cytat wyrwany jest z kontekstu (trudne slowo) oraz z realiow polskich, nadwyraz "przepisowych" drog.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • agios_pneumatos 23.10.12, 11:40
    Obawiam się, że żadne z powyższych nie jest mojego autorstwa.

    Kontekst nie jest trudnym słowem. Jest po prostu słowem z łaciny, którą z definicji uważam za język barbarzyńców.
  • edek40 23.10.12, 11:45
    > Obawiam się, że żadne z powyższych nie jest mojego autorstwa.

    Ale sa swietne, nie? I jakiez na naszych drogach prawdziwe. I nie sa mojego autorstwa, wiec nie mozesz im zarzucic powierzchownosci czy zwalania na znakologow lub policje.

    > Kontekst nie jest trudnym słowem.

    To dobrze. Oznacza to, ze mozesz profesjonalnie wyrywac z kontekstu.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • agios_pneumatos 23.10.12, 11:49
    edek40 napisał:


    >
    > > Kontekst nie jest trudnym słowem.
    >
    > To dobrze. Oznacza to, ze mozesz profesjonalnie wyrywac z kontekstu.

    Sentencja.... wróć.... (ek)fraza ma to do siebie, że nie występuje w kontekście. O ile 'zacytowane' przez Ciebie zdania nie bronią się same i dlatego musiałeś dodać wyjaśnienie, ergo ten kontekst, o tyle Twoje radosne przemyślenia są klasą samą dla siebie i można spokojnie cytować je bez wyjaśnień jako złote myśli foruma.
  • bimota 22.10.12, 11:39
    Niby skad ma wiedziec ? Jestes chyba jedynym oswieconym...

    > Ciekawe, ze w Berlinie, Zurychu albo Wiedniu

    JEstes tu rzadkim gosciem, wiec specjanie dla cie mala sugestia...

    Ciekawe, czy tam ograniczenia sa rownie adekwatne do warunkow, co u nas...
  • hannl 22.10.12, 11:51
    bimota napisał:

    > Ciekawe, czy tam ograniczenia sa rownie adekwatne do warunkow, co u nas...

    Czy ograniczenie do 60-tki albo 80-tki na dobrze rozbudowanej autostradzie w obowiazujace 24/7 albo permanentne ograniczenia do 50-tki albo 30-tki w obszarze zabudowanym sa "adekwatne"?
    Wiem, ze wiekszosc kierowcow takie ograniczenia tam przestrzega (nawet noca) i bardzo niewielki odsetek jedzie +20. Domyslam sie, ze wiekszosc kierowcow w Warszawie albo Moskwie jezdzilaby w takich sytuacjach zupelnie inaczej bo nie sadze, zeby takie ograniczenie uznali u siebie za "adekwatne".

    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • edek40 22.10.12, 11:56
    > Czy ograniczenie do 60-tki albo 80-tki na dobrze rozbudowanej autostradzie w ob
    > owiazujace 24/7 albo permanentne ograniczenia do 50-tki albo 30-tki w obszarze
    > zabudowanym sa "adekwatne"?

    Nie mam pojecia o jakim miejscu mowisz? Znaczy sie konkretnie. Bo tak niekonkretnie... To wiesz.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • hannl 22.10.12, 12:00
    edek40 napisał:

    > Nie mam pojecia o jakim miejscu mowisz? Znaczy sie konkretnie.

    Wystarczy przeczytac (konkretnie):
    Pisze min. o "dobrze rozbudowanej autostradzie" gdzie wspomniane ograniczenia obowiazuja 24/7.
    O czym nie masz pojecia, co to takiego "dobrze rozbudowana autostrada" czy "24/7"?

    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • edek40 22.10.12, 12:05
    > Pisze min. o "dobrze rozbudowanej autostradzie" gdzie wspomniane ograniczenia o
    > bowiazuja 24/7.

    Rozumiem, ze podobnie jak w Polsce, powodem do ograniczenia jest fakt, ze obok sa stawy rybne i dochodzi tu czesto do gololedzi, a ponadto jest zakret, przez ktory jakis kretyn (Szwed w ferrari) probowal przejechac 300 km/h i niestety wylecial z drogi, scinajac po drodze kilka aut z przeciwka, co zaowocowalo postawieniem czarnego punktu i wlasnie wspomnianym ograniczeniem.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • hannl 22.10.12, 12:19
    edek40 napisał:

    > Rozumiem, ze podobnie jak w Polsce, powodem do ograniczenia jest fakt, ze obok
    > sa stawy rybne

    A co maja do rzeczy jakiekolwiek "powody"? Ani ja ani wiekszosc kierowcow nie ma (zapewnie) bladego pojecia o "powodach".
    Co w zwiazku z tym proponujesz? Czy wzorem "najlepszych kierowcow Europy" powinni poczuc sie "zdemoralizowani" i olac to ograniczenie? Raczej na to nie licz.

    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • edek40 22.10.12, 12:29
    > A co maja do rzeczy jakiekolwiek "powody"? Ani ja ani wiekszosc kierowcow nie m
    > a (zapewnie) bladego pojecia o "powodach".

    Miara "powodow" jest ilosc ograniczen na drogach. W Szwajcarii bylem tylko raz i to samolotem. Bardzo mi sie nie podobalo.

    W innych krajach, nawet w postkomunistycnych Czech, zapewne z checi do oszczedzania na bezpiecznestwie, nie widzialem tylu ograniczen.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • htoft 24.10.12, 10:32
    Czy potrafisz sobie wyobrazić, że powodem ograniczenia może być coś innego, niż tylko bezpieczeństwo? Np. ograniczanie hałasu?
  • edek40 24.10.12, 10:44
    > Czy potrafisz sobie wyobrazić, że powodem ograniczenia może być coś innego, niż
    > tylko bezpieczeństwo? Np. ograniczanie hałasu?

    Oczywiscie. Szczytowym osiagnieciem w walce z halasem jest piekna, ogrodzana barierami dwujezdniowka w Warszawie. Po jednej stronie ma port lotniczy Okecie, a po drugiej ruchliwa linie kolejowa. Zapewne dlatego stoi tam 50 km/h, z uwagi na to, aby samochody nie zagluszaly samolotow i kolei. Az boje sie pomyslec do ilu ogranicza predkosc na ekspresowce, ktora wcisna pomiedzy wspomniana szose i linie kolejowa...

    O swojej dwujezdniowce nie wspomne. Zapewne z uwagi na walke z halasem nad Kanalem Zeranskim i w lasku z drugiej strony.

    Jest naprawde wiele miejsc, gdzie juz na oko widac, ze chodzi o halas. I dlatego policja tak czesto pelni tu ofiarna sluzbe...
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • bimota 22.10.12, 12:16
    Widocznie nie jestesmy takimi swiatowcami jak ty...

    W Wiedniu bylem raz, w Zurychu wcale, jedynie w Berlinie wiele razy i jakos tych twoich ograniczen nie widzialem, poza 50. w miescie, czesto nieprzestrzegana jesli np. jest na wielopasmowce... A wielopasmowek tam sporo... Prawie tyle co u nas. ;)
  • hannl 22.10.12, 12:25
    bimota napisał:

    > jedynie w Berlinie wiele razy i jakos tych twoich ograniczen nie widzialem,

    Czyzbys sugerowal, ze ich tam nie ma a ja byc moze to zmyslilem?

    > poza 50. w miescie, czesto nieprzestrzegana

    "Czesto" w Berlinie albo Wiedniu i "czesto" w Warszawie albo Moskwie maja zupelnie rozne wymiary.
    Mimo zblizonego natezenia ruchu w obrebie miasta bilansy ofiar smiertelnych sa diametrlanie rozne. Swego czasu byly przytaczane tu statystyki: O ile mnie pamiec nie myli, w samej tylko Warszawie ginie tylu pieszych, co w calej Austrii (z Wiedniem wlacznie).


    --
    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • bimota 22.10.12, 12:30
    Ano sugerowal bym...
  • hannl 22.10.12, 13:00
    bimota napisał:

    > Ano sugerowal bym...

    W takim razie wspolczuje bo - jak widac - traktujesz obcych z zasady jako oszustow.

    I co bedzie, jak ci udowodnie, ze tak jest a ty posadziles mnie o oszustwo nie majac ku temu jakichkolwiek podstaw? Bedziesz chociaz w stane przeprosic?

    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • edek40 22.10.12, 13:19
    > W takim razie wspolczuje bo - jak widac - traktujesz obcych z zasady jako oszus
    > tow.

    Zwroc laskawie uwage, ze Ty rowniez nas tak traktujesz. Jesli zwracamy Ci uwage, Tobie, daleko za granica, ze nasze drogi oznakowane sa fatalnie (pamietny raport policji, nie edka), system szkolenia lezy (gdzie to, gdzie, szkoli sie z jazdy po autostradach, a nie po parkingu?), egzekwowanie KD sprowadza sie glownie do pomiarow predkosci (a i to rzadko, patrzac na cytowana tu "mape" ilosci wystawianych mandatow), a podejscie wladz do motoryzacji sprowadza sie glownie do tego ile da sie jeszcze wydusic (wybudowano duzo nowych drog - szkoda, ze znaczna ich czesc jest niedostepna z powodow ekonomicznych - wszak w Szwajcarii autostrady wychodza o wiele taniej), to traktujesz to jak jakies bajeczki i dalej piszesz o tym, jakimi zlymi kierowcami jestesmy.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • hannl 22.10.12, 13:33
    edek40 napisał:

    > Zwroc laskawie uwage, ze Ty rowniez nas tak traktujesz. Jesli zwracamy Ci uwage
    > , Tobie, daleko za granica, ze nasze drogi oznakowane sa fatalnie

    Pierniczysz - z przeproszeniem - edku jak zwykle calkiem od rzeczy.

    Po pierwsze, w ktorym to miejscu twierdze, ze oszukujesz?

    Po drugie okreslenie, "fatalne" jest czysto subiektywnym odczciem, ktorego prawdziwosci nie mozna potwierdzic empirycznie (nowe Maserati tez ktos moze uznac za "fatalne").
    W przeciwienstwie do kwestii, czy w danym miejscu stoi czy nie jakis znak. To nie subiektywne odczucie tylko fakt, ktory mozna stwierdzic.


    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • edek40 22.10.12, 14:35
    > Po pierwsze, w ktorym to miejscu twierdze, ze oszukujesz?

    Bezposrednio? Raczej nie. Posrednio - stale. Porownujesz bowiem nieporownywalne.

    Piszesz o tym, ze kazdy kursant w Szwajcarii MUSI spedzic na autostradzie kilka godzin lekcji. Nie przeszkadza Ci to szydzic, ze Polacy na autostradach sie zabijaja, choc autostrady jakims tam faktem sa bardzo krotko, a szkolenie nie obejmuje jazdy po nich. Tak wiec w Szwajcarii kursant musi jezdzic (choc juz jako dziecko widywal jak tatus sobie radzi), a naszemu ma wystarczyc zdjecie i czytanka w podreczniku, aby dorownac Szwajcarowi.

    Pomijam fakt, ze wlasnie niedawno dostrzezono, ze o wiele bezpieczniejsze jest odpowiednio wczesne oznakowywanie pasow, na ktorym ma sie znalezc samochod, zblizajacy sie do wezla. Nie, nie w Szwajcarii. W Polsce to dostrzezono i w ciagu kilku lat wymienia wszystkie tablice.

    Ale, ale. Juz wiem. Polacy zabijaja sie na autostradach, bo wolno na nich jezdzic 140 km/h.

    Zapraszam do Polski na lekcje ecodrivingu. Jesli jedzisz 120 km/h nie wyprzedza wiele aut. A jesli, to glownie niemieckich, bo oni maja kase na paliwo i... ewentualne mandaty.

    > Po drugie okreslenie, "fatalne" jest czysto subiektywnym odczciem, ktorego praw
    > dziwosci nie mozna potwierdzic empirycznie

    Czy w Szwajcarii policja rowniez, jak polska w 2009 roku, dopatrzyla sie wszelkiej masci uchybien w oznakowaniu srednio 1 blad na 2 km drogi? A moze to za malo obiektywne i musi wypowiedziec sie Prezydent albo Episkopat?

    > W przeciwienstwie do kwestii, czy w danym miejscu stoi czy nie jakis znak. To n
    > ie subiektywne odczucie tylko fakt, ktory mozna stwierdzic.

    Patrz wyzej. Nawet srednio rozgarniety baran zobaczy choc 1 zle postawiony na 10 km. Jesli zna droge dobrze i wnikliwie sie przyglada, do i dostrzeze tyle, co nasza policja.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • hannl 22.10.12, 14:40
    edek40 napisał:

    > > Po pierwsze, w ktorym to miejscu twierdze, ze oszukujesz?
    >
    > Bezposrednio? Raczej nie. Posrednio - stale.

    No to "fatalnie" edku, ze nie jestes w stanie wskazac zadnego bezposredniego posadzenia cie o oszustwo.


    --
    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • edek40 22.10.12, 14:47
    > No to "fatalnie" edku, ze nie jestes w stanie wskazac zadnego bezposredniego po
    > sadzenia cie o oszustwo.

    A czy uwazasz, ze mialem taki zamiar? Dosc rzadko sie tu pojawiasz, ale nauczony doswiadczeniem staram sie ograniczac rzeczowe dyskusje z Toba. To jak walenie glowa w mur. Ty udowadniasz, ze Szwajcar ma luksusowe auto, piekny dom, wysokie gory, a Polak ma stare auto, rozpadajaca sie rudere i niskie gory, bo jest glupi.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • hannl 22.10.12, 14:54
    edek40 napisał:

    > Ty udowadniasz, ze Szwajcar ma luksusowe auto, piekny dom, wysoki
    > e gory, a Polak ma stare auto, rozpadajaca sie rudere i niskie gory, bo jest glupi.

    To ci sie nawet udalo :)
    I nawet nic nie szkodzi, ze jak zwykle zmyslone.

    --
    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • bimota 22.10.12, 15:06
    Podstawy podalem.

    A co bedzie - nie wiem, chyba cud :)
  • hannl 22.10.12, 15:21
    bimota napisał:

    > Podstawy podalem.

    Bo TY tego bedac w Berlinie nie widziales, tak? Przy takich "podstawach" niejeden moglby traktowac opowiesci o wiezy Eiffla jako wymysly oszusta. Wspolczuje.

    > A co bedzie - nie wiem, chyba cud :)

    Na cud nie licz. Bedzie tylko glupio - dla ciebie.

    "Berlin: W Berlinie zarejestrowano najszybszego pirata drogowego od 10 lat: 20-letni poczatkujacy kierowca pedzil z predkoscia ponad 240 km/h na ograniczeniu do 60km/h obowiazujacym na autostradzie miejskiej A100."

    Ponizej oryginal i link do artykulu.

    Jak sie domyslam, pojawi sie nastepny problem: Tlumaczac ten tekst tez pewnie wywnioskujesz, ze "oszukalem". Popros na wszeli wypadek kogos trzeciego (albo czwartego). Trzeci tez moze okazac sie oszustem.

    "Berlin
    In Berlin wurde der schnellste Raser seit zehn Jahren geblitzt: Ein 20-jähriger Fahranfänger raste mit über 240 km/h bei vorgeschriebenem Tempo 60 über die Berliner Stadtautobahn A 100."

    www.express.de/panorama/schnellster-raser-seit-10-jahren-fahranfaenger-mit-240-km-h-durch-60er-zone,2192,11929718.html

    --
    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • bimota 22.10.12, 17:16
    1 przyklad... Ha, ha... I to chyba dowod, ze tam tez przekraczaja... I cos tam gadlaes o ograniczeniach w miescie do 30., a tu mamy 60... :P
  • hannl 22.10.12, 17:37
    Owszem, poddales w watpliwosc konkretnyprzyklad, ktory podalem a ja wykazalem, ze twoje insynuacje to brednie. Twoje usilowania odwrocenia teraz uwagi, ze tylko "1 przyklad" sa teraz zalosne.

    Zawsze trzeba sie liczyc z czyms tak beznadziejnie dennym, ze ktos fakt zlamania jakiejs reguly w jednym lub bardzo niewielu przypadkach zinterpretuje jako dowod na to, ze opisana sytuacja nie rozni sie niczym od innej sytuacji, gdzie ta sama regula lamana jest nagminnie.

    Nie wiem czemu ale nie spodziewalem sie po tobie az tak dennej reakcji. Chyba cie pomylilem z kims innym.


    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • bimota 22.10.12, 20:41
    Jakes taki konkretny, to autostrada miala byc rozbudowana, a nie zabudowana... Ale niech ci bedzie, wygrales... :P
  • hannl 22.10.12, 22:29
    bimota napisał:

    > Jakes taki konkretny, to autostrada miala byc rozbudowana, a nie zabudowana...

    "Zabudowana"? Mozna wiedziec czym?
    Bywam tam w regularnych odstepach i nie widzialem jeszcze zeby byla czyms "zabudowana": To normalnie rozbudowana autostrada, dwa pasy, pas awaryjny i bezkolizyjne rozjazdy.


    --
    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • bimota 23.10.12, 10:21
    Miastem, a czym...
  • hannl 23.10.12, 10:42
    bimota napisał:

    > Miastem, a czym...

    na autostradzie?

    --
    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • bimota 23.10.12, 12:31
    KAzde slowo bede musial ci zatwierdzac ?
  • klemens1 22.10.12, 21:48
    > Bo TY tego bedac w Berlinie nie widziales, tak?

    Jak każdy może sprawdzić, na A 100 jest permanentne 80.
    Gdzie jednak jest permanentne 60? Nie twierdzę że nie ma, bo nie chciało mi się jechać przez cały Berlin przez street view - jestem po prostu ciekawy, gdzie takie jest (remonty się nie liczą).

    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 22.10.12, 22:32
    klemens1 napisał:

    > Jak każdy może sprawdzić, na A 100 jest permanentne 80.

    Nie tylko.

    > Gdzie jednak jest permanentne 60? Nie twierdzę że nie ma, bo nie chciało mi się
    > jechać przez cały Berlin przez street view -

    Cieszy mnie, ze wypelnilem ci dzisiaj wieczor :)

    > jestem po prostu ciekawy, gdzie takie jest (remonty się nie liczą).

    To chwalebne, ze jestes ciekawy.



    --
    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 22.10.12, 22:44
    > > Gdzie jednak jest permanentne 60? Nie twierdzę że nie ma, bo nie chciało
    > mi się
    > > jechać przez cały Berlin przez street view -
    >
    > Cieszy mnie, ze wypelnilem ci dzisiaj wieczor :)

    10 minut ok. 16-tej sobie pojeździłem przez street view. W sumie zastanawiałem się czy ci o tym pisać, bo pewnie zniwelowałem główne źródło twojego dobrego samopoczucia. Jakby co - wmawiaj sobie że tak naprawdę 3 godziny wieczorem siedziałem przy komputerze żeby ci udowodnić że nie masz racji. To powinno pomóc.

    > > jestem po prostu ciekawy, gdzie takie jest (remonty się nie liczą).
    >
    > To chwalebne, ze jestes ciekawy.

    A kogo to obchodzi czy to chwalebne czy nie?


    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 22.10.12, 22:50
    klemens1 napisał:

    > 10 minut ok. 16-tej sobie pojeździłem przez street view. W sumie zastanawiałem
    > się czy ci o tym pisać, bo pewnie zniwelowałem główne źródło twojego dobrego sa
    > mopoczucia. Jakby co - wmawiaj sobie że tak naprawdę 3 godziny wieczorem siedzi
    > ałem przy komputerze żeby ci udowodnić że nie masz racji. To powinno pomóc.

    Nie tlumacz sie tak.

    > > > jestem po prostu ciekawy, gdzie takie jest (remonty się nie liczą).
    > >
    > > To chwalebne, ze jestes ciekawy.
    >
    > A kogo to obchodzi czy to chwalebne czy nie?

    A kogo obchodzi, ze jestes ciekawy?


    --
    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 22.10.12, 22:58
    > > 10 minut ok. 16-tej sobie pojeździłem przez street view. W sumie zastanaw
    > iałem
    > > się czy ci o tym pisać, bo pewnie zniwelowałem główne źródło twojego dobr
    > ego sa
    > > mopoczucia. Jakby co - wmawiaj sobie że tak naprawdę 3 godziny wieczorem
    > siedzi
    > > ałem przy komputerze żeby ci udowodnić że nie masz racji. To powinno pomó
    > c.
    >
    > Nie tlumacz sie tak.

    Od razu lepiej, co?
    Ty byś w nocy nie spał żeby mi coś udowodnić.

    > > > > jestem po prostu ciekawy, gdzie takie jest (remonty się nie l
    > iczą).
    > > >
    > > > To chwalebne, ze jestes ciekawy.
    > >
    > > A kogo to obchodzi czy to chwalebne czy nie?
    >
    > A kogo obchodzi, ze jestes ciekawy?

    To dosłownie raczej nikogo, bo to przenośnia - inni też zapewne są ciekawi gdzie te 60 są. Więc ich to obchodzi.
    Mógłbym użyć określenia "ciekawe, gdzie takie są".
    A kogo to obchodzi czy to chwalebne czy nie?

    P.S. W 3 minuty znalazłem - są 60.

    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 22.10.12, 23:01
    klemens1 napisał:

    > P.S. W 3 minuty znalazłem - są 60.

    No widzisz, gratulacje. Nie mozna tak bylo od razu?

    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • jureek 22.10.12, 22:50
    hannl napisał:

    > > Gdzie jednak jest permanentne 60? Nie twierdzę że nie ma, bo nie chciało
    > mi się
    > > jechać przez cały Berlin przez street view -
    >
    > Cieszy mnie, ze wypelnilem ci dzisiaj wieczor :)

    Widzę, że z tej radości zapomniałeś odpowiedzieć na pytanie, gdzie jest ta permanentna sześćdziesiątka na berlińskiej autostradzie.
    Jura
  • hannl 22.10.12, 22:53
    jureek napisał:

    > Widzę, że z tej radości zapomniałeś odpowiedzieć na pytanie, gdzie jest ta perm
    > anentna sześćdziesiątka na berlińskiej autostradzie.
    > Jura

    Zle widzisz.
    --
    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • jureek 22.10.12, 23:00
    hannl napisał:

    > Zle widzisz.

    No to gdzie jest ta permanentna sześćdziesiątka?
    Jura
  • hannl 22.10.12, 23:02
    jureek napisał:

    > No to gdzie jest ta permanentna sześćdziesiątka?
    > Jura

    No to z czego niby wynika, ze "zapomnialem"?
    --
    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • jureek 22.10.12, 23:09
    hannl napisał:

    > No to z czego niby wynika, ze "zapomnialem"?

    Z tego, że nie odpowiedziałeś. OK. Brak odpowiedzi nie musiał wynikać z zapomnienia, mogłeś nie odpowiedzieć celowo.
    Myślę, że wystarczy już jednak tej metadyskusji, czyli dyskusji o dyskusji. Odpowiesz konkretnie, gdzie są te permanentne sześćdziesiątki?
    Jura
  • hannl 22.10.12, 23:12
    jureek napisał:

    > Z tego, że nie odpowiedziałeś. OK. Brak odpowiedzi nie musiał wynikać z zapomni
    > enia, mogłeś nie odpowiedzieć celowo.

    N o w l a s n i e .

    > Myślę, że wystarczy już jednak tej metadyskusji, czyli dyskusji o dyskusji. Odp
    > owiesz konkretnie, gdzie są te permanentne sześćdziesiątki?

    Nie. Ale zawsze mozesz sprobowac szczescia u klemensa. On juz wie. Przynajmniej tak twierdzi.

    --
    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • jureek 22.10.12, 23:23
    hannl napisał:

    > Nie. Ale zawsze mozesz sprobowac szczescia u klemensa. On juz wie. Przynajmniej
    > tak twierdzi.

    No cóż. Po raz kolejny wykazałem się naiwnością licząc na normalną merytoryczną rozmowę. Ty jednak wolisz pyskówki, a gdybyś miał odpowiedzieć na jakieś pytanie, to by Ci chyba korona z głowy spadła.
    Żegnaj więc i "dyskutuj" sobie dalej z Klemensem.
    Jura
  • hannl 22.10.12, 23:30
    jureek napisał:

    > No cóż. Po raz kolejny wykazałem się naiwnością licząc na normalną merytoryczną
    > rozmowę.

    Nie czaruj. Znam cie nie od dzisiaj.
    To ja o malo nie wykazalem sie naiwnoscia ale powstrzymalem sie na czas.

    Ktos, kto jest zainteresowany "merytoryczna dyskusja" wlacza sie inaczej do dyskusji.




    --
    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • edek40 23.10.12, 10:10
    > Nie czaruj. Znam cie nie od dzisiaj.

    A ja mysle, ze znajacy, jako byly mieszkaniec, Niemcy Jurek zlapal Cie na co najmniej niescislosci.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • hannl 23.10.12, 10:45
    edek40 napisał:

    > A ja mysle, ze znajacy, jako byly mieszkaniec, Niemcy Jurek zlapal Cie na co najmniej
    > niescislosci.

    Zdradzisz nam tez na jakiej to "niescislosci"? Straszniem tego ciekaw. Na miejscu Jurka tez bylbym ciekaw.

    No wiec?

    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • nazimno 23.10.12, 17:21
    hannl to nowe wcielenie dobrze znanego Ci hanni ?

    Dowod:

    forum.gazeta.pl/forum/w,510,139798985,139831284,Re_Monty_Python_s_cd_czyli_paradoks_Kopycinski.html
    PS
    Nie ma sie co dalej meczyc.
  • bimota 23.10.12, 22:12
    Ale odkrycie... :)
  • nazimno 24.10.12, 09:36
    meczy, chcialem Mu skrocic cierpienia.

  • bimota 24.10.12, 10:56
    On to lubi. :)
  • nazimno 24.10.12, 10:58
    zadowolenia z wymiany pogladow.
  • edek40 24.10.12, 11:35
    > zadowolenia z wymiany pogladow.

    O tym nie ma mowy!

    Czasem nie moge sie oprzec pokusie. I tyle.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • klemens1 23.10.12, 11:48
    > > No to z czego niby wynika, ze "zapomnialem"?
    >
    > Z tego, że nie odpowiedziałeś. OK. Brak odpowiedzi nie musiał wynikać z zapomni
    > enia, mogłeś nie odpowiedzieć celowo.

    Ach, te mirosukcesiki, jakże wbrew pozorem cenne ... Spodziewałbyś się? W sumie powinieneś, chociaż czujność stracić jest łatwo.

    Tu jest 60, tyle że na A 103:

    goo.gl/maps/0XbSe
    Na A 100 znalazłem, ale to przy zjeździe, nie wiem gdzie jest 60 na głównej nitce:
    goo.gl/maps/wrQ51
    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • rapid130 22.10.12, 13:55
    Od dawna dziwi mnie zakończenie stopniowania mandatów na +51 km/h. A nie można by kasować za +61 km/h sumy 500-600 zł, +71 km/h - 600-700 zł, itd.?

    Od dawna dziwi mnie brak rozgraniczenia mandatów zależnie od obszarów (co ciekawe, pierwotna idea systemu punktowego około 1993 roku zakładała taki podział) - takie samo (cyfrowo) przekroczenie prędkości w obszarze zabudowanym powinno być traktowane surowiej niż na autostradzie.

    Od dawna dziwią mnie niskie mandaty i punkty za mordercze manewry na autostradzie (jazdę "pod prąd", cofanie, etc.).

    Dopóki jednak kulawy system mandatowania sprawia, że kierowca X zaczynający wyprzedzanie na podwójnej ciągłej zanikającej za 10 metrów, mający otwartą widoczność, dostaje 5 punktów i 200 zł, zaś kierowca Y kończący wyprzedzanie tuż przed czubkiem wzniesienia i na łuku dostaje 1 punkt i 100 zł za przekroczenie pojedynczej linii ciągłej...

    ...dopóki zdarzają się sytuacje, że policjanci mierzą prędkość wideorejestratorem, doganiając delikwenta, co skutecznie zawyża wynik pomiaru (vide eksperyment Motoru)...


    ...dopóki za jazdę z szaloną prędkością 61 km/h np. tutaj, tutaj, tutaj, tutaj i tutaj będzie MI grozić 100 zł mandatu i 2 punkty karne...

    ...dopóty będę przeciw wszelkim formalnym dokręcaniom śruby.
    --
    Włącz myślenie (zarządco drogi!)
  • klemens1 22.10.12, 14:23
    > ...dopóki za jazdę z szaloną prędkością 61 km/h np. tutaj, tutaj,
    > tutaj, tutaj i tutaj
    > będzie MI grozić 100 zł mandatu i 2 punkty karne...
    >
    > ...dopóty będę przeciw wszelkim formalnym dokręcaniom śruby.

    Nie znasz się - w Szwajcarii w takim miejscu byłoby 30 i nikt by nie pytał dlaczego. A nie pytałby, bo zagrożenie widać od razu, tylko polscy miszczowie szybcyalebezpiecznie go nie widzą i zapie...ją 65 km/h. To przez takich są wypadki.

    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • rapid130 22.10.12, 16:42
    klemens1 napisał:

    > Nie znasz się - w Szwajcarii w takim miejscu byłoby 30 i nikt by nie pytał dlac
    > zego.

    Na bezgraniczne zaufanie trzeba latami zarobić.
    I nie da się go uzyskać pejczem.
    --
    Włącz myślenie (zarządco drogi!)
  • edek40 22.10.12, 17:01
    > Na bezgraniczne zaufanie trzeba latami zarobić.

    Zaufanie? Wolne zarty!!! Po co zaufanie. Wladza jest od tego, aby dyrygowac maluczkimi (samo pozostajac poza strefa dzialania ustanowionych przez siebie praw).

    > I nie da się go uzyskać pejczem.

    Zaufanie jest zbedne. Rozkaz ma byc wykonywany bez namyslu. Tylko takie spoleczenstwo do czegos dojdzie. A dla nas i pejcza za malo.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • hannl 22.10.12, 17:14
    rapid130 napisał:

    > Od dawna dziwi mnie zakończenie stopniowania mandatów na +51 km/h. A nie można
    > by kasować za +61 km/h sumy 500-600 zł, +71 km/h - 600-700 zł, itd.?
    >
    > Od dawna dziwi mnie brak rozgraniczenia mandatów zależnie od obszarów (co cieka
    > we, pierwotna idea systemu punktowego około 1993 roku zakładała taki podział) -
    > takie samo (cyfrowo) przekroczenie prędkości w obszarze zabudowanym powinno by
    > ć traktowane surowiej niż na autostradzie.
    >
    > Od dawna dziwią mnie niskie mandaty i punkty za mordercze manewry na autostradz
    > ie (jazdę "pod prąd", cofanie, etc.).
    >

    Okay, wszystko to racja. Najlepiej byloby wszystko zreformowac za jednym zamachem.

    Niemniej, perfekcyjne rozwiazania, ktore satysfakcjonowaloby wszystkich to iluzja. To samo dotyczy policji i drogowcow: to ze beda kiedys bezbledni to tez kolejna iluzja. Tego nigdzie nie ma. Zawsze znajdzie sie dosyc powodow do krytyki. Zawsze beda tacy, ktorzy zaplaca choc beda niewinni i tacy, ktorym ciezkie wykroczenia beda uchodzic bezkarnie.

    Niemniej: Nie ustosunkowales sie do przeswietnego argumentu posla Kopycinskiego, ze przepisowa jazda stanowi zagrozenie dla bezpieczenstwa.


    --
    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 22.10.12, 20:10
    Witam po kwarantannie - widzę, że raczej się nie polepszyło. Czy wymalowałeś już w pokoju na ścianie krzywy czerwony napis z ociekającymi z nadmiaru farby fontami "giń, przebrzydły klemensie1"? Dzisiaj miałem lekkie rozwolnienie z nieznanego powodu, mam prośbę żebyś przestał męczyć już laleczkę voodoo.

    Ale do rzeczy:

    > argumentu posla Kopycinskiego
    > , ze przepisowa jazda stanowi zagrozenie dla bezpieczenstwa.

    Stanowi, i to nie dlatego że jest przepisowa sama w sobie, tylko dlatego że nieodpowiedzialni urzędnicy wyczyniają głupoty zasłaniając się autorytetem przepisów. Przykłady miałeś wyżej w filmikach. Jest jakaś granica absurdu w oznakowaniu i tutaj już dawno została przekroczona. A oto relacja.

    wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,11914977,Jedziemy_z_Wroclawia_do_Warszawy__Zgodnie_z_wszystkimi.html

    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 22.10.12, 22:27
    klemens1 napisał:

    > Witam po kwarantannie

    Pochwalisz sie tez, jak ci tam bylo, na tej "kwarantannie"?

    > Czy wymalowałeś już w pokoju na ścianie krzywy czerwony napis z ociekającymi z
    > nadmiaru farby fontami "giń, przebrzydły klemensie1"? Dzisiaj miałem lekkie rozwolnienie

    Okay, nie musisz sie juz chwalic.

    > Ale do rzeczy:
    >
    > > argumentu posla Kopycinskiego
    > > , ze przepisowa jazda stanowi zagrozenie dla bezpieczenstwa.
    >
    > Stanowi,

    Jesli mialbym wytypowac na tym forum kogos, kto rzeczywiscie moglby powaznie(!) poprzec idiotyzm posla Kopcinskiego to bylbys - i jestes - pierwszym kandydatem.

    W przypadku kogos, kto gubi sie na widok kombinacji dwoch znakow, nie odroznia pojec wynik i pomiar i uwaza, ze kluczowy manewr na autostradzie wykonywany przy znacznie gorszej widocznosci nie stanowi zwiekszonego zagrozenia (to tylko kilka twoich wykwitow) latwo to jednak przewidziec.



    --
    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 22.10.12, 22:31
    Jak zwykle dałeś się podpuścić. I jak zwykle piszesz o przeszłości, byle nie na temat.

    Podałem ci linka z relacją z próby jazdy zgodnej z przepisami i wynikającym z tej próby wnioskiem. Przypominam na wypadek gdybyś jak zwykle zapomniał o czym mowa.

    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 22.10.12, 22:36
    klemens1 napisał:

    > Jak zwykle dałeś się podpuścić.

    Ano jak zwykle. Zawsze sie daje nabierac.

    > I jak zwykle piszesz o przeszłości, byle nie na temat.

    Bo co to tez za przeszlosc! Jaki temat masz wlasciwie na mysli: Twoja kwarantanne, "krzywy czerwony napis - gin przebrzydly klemensie"(czy tak jakos) czy paradoks Kopycinskiego?


    > Podałem ci linka z relacją z próby jazdy zgodnej z przepisami i wynikającym z tej próby wnioskiem.

    No i co w zwiazku z tym klemensie?

    --
    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 22.10.12, 22:53
    > Bo co to tez za przeszlosc! Jaki temat masz wlasciwie na mysli: Twoja kwarantan
    > ne, "krzywy czerwony napis - gin przebrzydly klemensie"(czy tak jakos) czy para
    > doks Kopycinskiego?

    Zgaduj dalej - być może zajmę ci tym kilka miesięcy.
    Zapomniałem dopisać, że jak zwykle odpowiadasz na fragmenty zdań - to chyba przez oczywistość tego faktu.

    > > Podałem ci linka z relacją z próby jazdy zgodnej z przepisami i wynikając
    > ym z tej próby wnioskiem.
    >
    > No i co w zwiazku z tym klemensie?

    Spróbuj teraz skorelować ten wniosek z pytaniem zadanym rapid130. To się po prostu nie może udać, ale dla spokoju własnego sumienia - spróbowałem. Od razu wrzucam podpowiedź: zacytowałem to pytanie które rzeczonemu rapid130 zadałeś.
    Po takich podpowiedziach i twoim nieuchronnym niezrozumieniu o co chodzi, będę mógł bez konsekwencji prawnych używać wobec ciebie pewnych - mam nadzieję nadal znanych, a być może nawet używanych przez innych w stosunku do ciebie - określeń.

    P.S. Właśnie wymyśliłem jak zarobić na tobie pieniądze. Bukmacherstwo. Tylko te podejrzenia że to wszystko ustawione ...

    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 22.10.12, 22:58
    klemens1 napisał:

    > Spróbuj teraz skorelować ten wniosek z pytaniem zadanym rapid130.

    Jesli pragniesz mojej odpowiedzi to po prostu sprobuj ow "wniosek" i "pytanie zadane rapidowi" wyartykulowac w jednym zdaniu. Jestes w stanie? Trzymam kciuki.


    --
    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 23.10.12, 11:28
    > > Spróbuj teraz skorelować ten wniosek z pytaniem zadanym rapid130.
    >
    > Jesli pragniesz mojej odpowiedzi to po prostu sprobuj ow "wniosek" i "pytanie z
    > adane rapidowi" wyartykulowac w jednym zdaniu. Jestes w stanie? Trzymam kciuki.

    Masz to bezpośrednio wyżej, jeżeli nie zauważyłeś.
    Chyba że chodzi ci o zacytowanie pytania rapida, bo to było w jednym z poprzednich postów, a ty jak zwykle zachowujesz się jakbyś miał tam access denied. Dlaczego jednak w takim przypadku miałoby to być w jednym zdaniu, skoro pytanie zadane rapidowi to oddzielne zdanie?


    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 23.10.12, 11:37
    klemens1 napisał:

    > Masz to bezpośrednio wyżej, jeżeli nie zauważyłeś.

    Szkoda, ze - jak zwykle - nie jestes w stanie wskazac co.
    Znow wyglada na to, ze oczekujesz, ze sformuluje za ciebie pytanie, ktore chcialbys zadac ale nie wiesz jak go sformulowac.

    > Chyba że chodzi ci o zacytowanie pytania rapida,

    Chodzi mi o to, zebys sam w koncu sformulowal (jesli w ogole jestes w stanie) o co w ogole ci chodzi. W poprzednim poscie pisales "o pytaniu zadanym rapid". Teraz (dla odmiany) mamy "pytanie rapida".

    Daj znac jak bedziesz wiedzial o co ci chodzi i jak uda ci sie w koncu sformulowac pasujace do tego pytanie.


    --
    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 23.10.12, 19:29
    > Chodzi mi o to, zebys sam w koncu sformulowal (jesli w ogole jestes w stanie)
    > o co w ogole ci chodzi. W poprzednim poscie pisales "o pytaniu zadanym rapid".
    > Teraz (dla odmiany) mamy "pytanie rapida".
    >
    > Daj znac jak bedziesz wiedzial o co ci chodzi i jak uda ci sie w koncu sformulo
    > wac pasujace do tego pytanie.

    Zapomniałem że szybko tracisz kontekst, tudzież dla ciebie "pytanie" musi mieć odpowiednią formę gramatyczną. Pewnie post który jest odpowiedzią nie jest nią dla ciebie, o ile we wcześniejszym nie było pytania.

    Spróbuj jeszcze raz, nie koncentruj się na kwarantannie i doczytaj do końca, jedno słowo które dałeś radę skompilować za pierwszym podejściem to trochę za mało. Od "Ale do rzeczy: "

    forum.gazeta.pl/forum/w,510,139798985,139812086,Re_Monty_Python_s_cd_czyli_paradoks_Kopycinski.html


    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 23.10.12, 22:48
    klemens1 napisał:

    > > Chodzi mi o to, zebys sam w koncu sformulowal (jesli w ogole jestes w st
    > anie)
    > > o co w ogole ci chodzi. W poprzednim poscie pisales "o pytaniu zadanym ra
    > pid".
    > > Teraz (dla odmiany) mamy "pytanie rapida".
    > >
    > > Daj znac jak bedziesz wiedzial o co ci chodzi i jak uda ci sie w koncu sf
    > ormulo
    > > wac pasujace do tego pytanie.
    >
    > Zapomniałem że szybko tracisz kontekst, tudzież dla ciebie "pytanie" musi mieć
    > odpowiednią formę gramatyczną. Pewnie post który jest odpowiedzią nie jest nią
    > dla ciebie, o ile we wcześniejszym nie było pytania.
    >
    > Spróbuj jeszcze raz, nie koncentruj się na kwarantannie i doczytaj do końca, je
    > dno słowo które dałeś radę skompilować za pierwszym podejściem to trochę za mał
    > o. Od "Ale do rzeczy: "
    >
    > forum.gazeta.pl/forum/w,510,139798985,139812086,Re_Monty_Python_s_cd_czyli_paradoks_Kopycinski.html

    Czyli to by bylo na tyle. Fajnie.

    Jeszcze cos?


    --
    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 24.10.12, 11:54
    A co jeszcze jest dla ciebie niejasne?
    Teraz odpowiedz tak jak to każdy by zrobił od razu.

    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 24.10.12, 13:01
    klemens1 napisał:

    > A co jeszcze jest dla ciebie niejasne?

    W zasadzie wszystko jest jasne.

    1. Twoja kwarantanna - jesli miala ci pomoc - zawiodla na calej linii. "krzywy czerwony napis", ktory widzisz i podejrzenie, ze maltretuje cie za pomoca vodoo to nowy, glebszy wymiar twoich starych problemow zdrowotnych.

    2. To, ze jestes zwolennikiem posla Kopycinskiego - jak juz napisalem - nie moze tak naprawde dziwic, w obliczu twoich dawnych problemow np. z rozumieniem znakow drogowych albo zaleznosci miedzy znacznie gorsza widocznoscia a wzrostem zagrozenia podczas kluczowych manewrow na autostradzie itd..

    3. Teze Kopycinksiego uzupelniles linkiem do przydlugiego opisu przejazdu dwoch ludzi z Wroclawia do Warszawy piszac w nastepnym watku cos o "wynikajacym" z tego "wniosku".

    Jednoznacznego "wniosku" nie byles jednak do tej pory ani wskazac ani sformulowac.

    Czyli w zasadzie nic nowego.


    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 24.10.12, 16:31
    > 1. Twoja kwarantanna - jesli miala ci pomoc - zawiodla na calej linii. "krzywy
    > czerwony napis", ktory widzisz i podejrzenie, ze maltretuje cie za pomoca vodoo
    > to nowy, glebszy wymiar twoich starych problemow zdrowotnych.

    Jeżeli już o problemach - umów się do specjalisty, pokaż mu co napisałem, a następnie swoją powyższą odpowiedź. I nie opie...j go za to co usłyszysz, on naprawdę może ci pomóc. Punkt 2 z twoimi chorobliwymi fobiami, które sobie zapewne powtarzasz we łbie przez większą część dnia też możesz mu zapodać - wtedy potraktuje cię poważniej.

    > 3. Teze Kopycinksiego uzupelniles linkiem do przydlugiego opisu przejazdu dwoch
    > ludzi z Wroclawia do Warszawy piszac w nastepnym watku cos o "wynikajacym" z t
    > ego "wniosku".
    >
    > Jednoznacznego "wniosku" nie byles jednak do tej pory ani wskazac ani sformulow
    > ac.
    >
    > Czyli w zasadzie nic nowego.

    Wniosek jest w tym artykule. Każdy by go zobaczył, tylko ty nie - czyli w zasadzie nic nowego.

    Naprawdę nie potrafisz z kilkudziesięciu zdań wybrać tych kluczowych, które mówią o niebezpieczeństwie jazdy zgodnej z przepisami? Wkleić ci kilka cytatów, dzidziusiu intelektualny? Bo bez tego do następnej kwarantanny nie odpowiesz na temat, tylko będziesz wyrzucał swoje frustracje - a już się zaczynasz rozkręcać.

    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 24.10.12, 16:51
    klemens1 napisał:

    > Wniosek jest w tym artykule. Każdy by go zobaczył, tylko ty nie

    Jesli rzeczywiscie jest, to kazdy by go wskazal (zacytowal), tylko ty- jak zwykle - nie.
    Czyli pozostanie to co zwykle, dalsze bicie piany o jeszcze jeden fantom klemensa widzacego "czerwone krzywe litery". I vodoo przez ktore dostaje rozwolnienia.


    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 24.10.12, 19:02
    > > Wniosek jest w tym artykule. Każdy by go zobaczył, tylko ty nie
    >
    > Jesli rzeczywiscie jest, to kazdy by go wskazal (zacytowal), tylko ty- jak zwyk
    > le - nie.

    Jak zwykle chcę cię ośmieszyć, bo bardzo komicznie się zaperzasz, jakbyś walczył o własne życie.
    Masz, bo jeszcze pomyślisz że faktycznie nie zauważyłeś niczego, bo niczego tam nie ma:


    Tir za nami - na czeskich tablicach - jedzie tak blisko, ze chyba można przeczytać przez szybę, co tutaj wam wysyłam. Pewnie chce na nas wymusić przyspieszenie

    Chyba tu zaraz dojdzie do linczu. Przed nami pusta droga, za nami sznur aut. Srebrne subaru na szwajcarskich blachach czai się do wyprzedzenia, ale pasy są oddzielone plastikowymi słupkami i stale ktoś jedzie z naprzeciwka. Właśnie zwolniliśmy tuż przed zielonym światłem, bo ograniczenie mówiło - 50 km na godz.

    Podrzucamy naszym podróżnikom pomysł, żeby na tylnej szybie wywiesili kartkę: ''Przepraszamy. Jedziemy zgodnie z przepisami i udowadniamy w ten sposób, że w wielu miejscach są one bezsensowne''. Michał: - Lepiej nie, jeszcze by pomyśleli, że to ironia. Nie chcemy sprowokować kilkudziesięciu zmęczonych jazdą kierowców. Zjedziemy na najbliższym skrzyżowaniu w bok i puścimy te najbliżej za nami, bo ci którzy jadą dalej jeszcze nas nie widzieli. To taki nasz master plan, żeby przeżyć.



    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 24.10.12, 20:24
    I to ma byc ten "wniosek" potwierdzajacy teze Kopycinskiego, ze przepisowa jazda stanowi zagrozenie dla bezpieczenstwa ruchu i dlatego nie nalezy wymuszac jej wyzszymi karami?

    Widze tam tylko historyjke dwoch ludzi jadacych przepisowo, bojacych sie linczu jadacej za nimi tluszczy i wyrazajacych ich prywatna opinie, ze ograniczenia sa bez sensu.
    Nie widze, zeby z powodu takiej jazdy zaistnialo tam cokolwiek niebezpiecznego.

    Jesli to, co zacytowales ma byc tym "wnioskiem" to rownie dobrze wnioskiem moze byc to:
    "Wiem jednak, że północ Europy z powodzeniem przestrzega zasad ruchu z pożytkiem nie tylko dla prowadzących, ale i pieszych, którzy nie muszą czuć się intruzami''.

    Poki co to (niestety) wszystko.



    klemens1 napisał:

    > Jak zwykle chcę cię ośmieszyć

    I jak zwykle ci nie wyszlo i jak zwykle osmieszyles tylko siebie.

    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 25.10.12, 17:07
    > I to ma byc ten "wniosek" potwierdzajacy teze Kopycinskiego, ze przepisowa jazd
    > a stanowi zagrozenie dla bezpieczenstwa ruchu i dlatego nie nalezy wymuszac jej
    > wyzszymi karami?

    A = "zawalidroga który na szerokiej, prostej drodze bez zabudowań itp. jedzie 50"

    TIR jadący na zderzaku, bo musi towar dowieźć na czas, ale trafił mu się A.
    Wyprzedzający w niedozwolonych miejscach bo jedzie przed nimi A.
    Zmęczeni kierowcy po wielu godzinach jazdy z perspektywą kolejnych minut straconych bez sensu, bo trafił im się A.

    To jest niebezpieczne - niewielkie przekroczenie prędkości w ww. miejscach niebezpieczne nie jest.

    P.S.
    Jak ci się spodobał mój nowy alias? Dopisz go sobie do sygnaturki.

    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 26.10.12, 17:04
    klemens1 napisał:

    > A = "zawalidroga który na szerokiej, prostej drodze bez zabudowań itp. jedzie 50"

    Ten "zawalidroga" to twoj wymsl. To po pierwsze.
    Po drugie jadacy przepisowo samochod "na szerokiej, prostej drodze bez zabudowań" (lol) jest "zawalidroga" dla wielu w Polsce (i dalej na wschodzie) ale o dziwo gdzie indziej, gdzie min. obowiazuja nawet surowsze ograniczenia wcale nie.

    > TIR jadący na zderzaku, bo musi towar dowieźć na czas, ale trafił mu się A.

    Ten "towar" byl konieczny, zeby udramatyzowac i tak niesamowicie lipny opis Asi i Michala?
    Myslisz, ze w krajach, gdzie wiekszosc(!) kierowcow jezdzi przepisowo, kierowcy TIRow zawsze dowoza swoj towar na czas?

    > Wyprzedzający w niedozwolonych miejscach bo jedzie przed nimi A.

    Kaze mu ktos popelniac to wykroczenie?

    > To jest niebezpieczne

    To jest tak niebezpieczne jak niebezpieczne w niektorych krajach/regionach jest pojawienie sie np. ubranej w jeansy kobiety z odkryta glowa. Staje sie natychmiast celem atakow werbalnych a nawet fizycznych ze strony hord miejscowych mezczyzn.

    Dlatego lokalny Borat-Kopycinski twierdzi, ze winna jest kobieta, ktorej konstytucja kraju nawet gwarantuje taka swobode. Ale niebezpieczne przeciez jest bo widac, co sie dzieje. Gdyby kobiety ukazywaly sie w takich miejscach tylko zapatulone po czubek glowy, to sytuacji stresowych by nie byllo.

    Oto kolejny dno, ktorego dobiles - poziom Borata. Twoje dotychczasowe tezy pasowaly do tej pory do wschodnich krancow Europy i Balkanow. Teraz - mentalnie - czulbys sie nawet jak u siebie w Anatolii.

    > - niewielkie przekroczenie prędkości w ww. miejscach niebezpieczne nie jest.

    Przez kilka ostatnich dni policja w zachodnich Niemczech i Holandii przeprowadzila "maraton-blyskawiczny". Skontrolowano lacznie 830 000 kierowcow. Jedna z konkluzji jest opinia mowiaca, ze zmniejszenie ogolnej sredniej predkosci tylko o 2 km/h spowodowalaby redukcje zabitych o okolo 15%.

    Ale Boraty wiedza lepiej.




    --
    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 26.10.12, 19:10
    > > To jest niebezpieczne
    >
    > To jest tak niebezpieczne jak niebezpieczne

    Jest to bardziej niebezpieczne niż przekraczanie prędkości w rozsądnych granicach.
    Takie są fakty - nie dyskutuję dlaczego tak jest.

    Oto podsumowanie:
    Chociaż jechaliśmy zgodnie z przepisami, to kilka razy byliśmy większym zagrożeniem dla ruchu niż kierowcy przekraczający prędkość - najbardziej niecierpliwi próbowali nas wymijać na linii ciągłej, między słupkami oddzielającymi pasy jezdni, na mostach, także korzystając z pasów do lewoskrętów. Większość remontowanego odcinka drogi krajowej nr 8 przejechaliśmy z prędkością od 50 do 70 km/godz. Niektórzy kierowcy próbowali zmusić nas do przyspieszenia. Wtedy trąbili klaksonem lub świecili światłami drogowymi. Trzeba jednak przyznać, że większość cierpliwie czekała na swoją kolej, żeby nas wyprzedzić. Nie mamy jednak wątpliwości, że jadąc zgodnie z przepisami, byliśmy zawalidrogą. Właściwie przez cały czas ciągnęła się za nami kolumna innych samochodów. Czasem więc sami woleliśmy na chwilę zjechać z drogi, by przepuścić długi sznur aut.
    Po całej drodze jazdy nie mamy wątpliwości - jadąc zgodnie z przepisami do Warszawy, jazda przypomina nie tylko drogę przez mękę, ale stwarza zagrożenie dla innych kierowców.

    wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,12201093,Przepraszamy__jedziemy_do_Warszawy_zgodnie_z_przepisami.html#ixzz2AQRUBU6D
    Jakbyś się nie silił, faktem jest, że ograniczenia prędkości NIE SĄ ustanawiane wg jakiejkolwiek naukowej metodyki, a wyłącznie na zasadzie uznaniowej, często przez urzędnika który danego odcinka drogi nie widział na oczy. Zdarzają się podniesienia limitu w związku z remontem. Limity obniża się, bo są wypadki przy prędkości dwukrotnie wyższej od dozwolonej. Dozwoloną prędkość podnosi się na tej samej drodze o 60%, albo obniża prawie dwukrotnie na tej samej drodze, ale po remoncie. A najlepsze jest to, że działa to w obie strony - są miejsca gdzie niebezpiecznie jest jechać równo z ograniczeniem. Ograniczenia prędkości nie są skorelowane z faktycznie bezpieczną prędkością - stąd olewanie przepisów w Polsce.

    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 27.10.12, 12:15
    klemens1 napisał:

    > Jest to bardziej niebezpieczne niż przekraczanie prędkości w rozsądnych granica
    > ch.
    > Takie są fakty - nie dyskutuję dlaczego tak jest.

    To nie sa zadne "fakty", tylko opinia jakiegos faceta z Europy Wschodniej, slynacej z burdelu na drogach (i nie tylko) i katastrofalnie wysokiej liczby ofiar smiertelnych.

    Faktem natomiast jest, ze podniesinie mandatow w innych krajach przynioslo drastyczny spadek ilosci ofiar.

    Faktem jest tez, ze w krajach, w ktorych kierowcy generalnie przestrzegaja ograniczen ilosc ofiar smiertelnych jest wielokrotnie nizsza niz w Polsce.
    I to mimo to, ze niemal wszystkimi drogami w tych krajach, mozna byloby jezdzic znacznie szybciej niz obowiazujace ograniczenia.


    > Oto podsumowanie:
    > [i]Chociaż jechaliśmy zgodnie z przepisami, to kilka razy byliśmy większym zagr
    > ożeniem dla ruchu niż kierowcy przekraczający prędkość

    To opinia Asi i Michala. Jak spytam dzisiaj o opinie na ten temat moja ciocie.
    Mimo rzekomej "grozby linczu" i mimo owego zagrozenia Asi i Michalowi nic sie nie stalo. Nikt ich nie zlinczowal i nikt nie przejechal ich samochodu. Zajechali calo i zdrowo do stolycy.

    Jesli Asia i Michal odczuwaja poczucie winy, to jest tylko taki sam przejaw ogolnej perwersji obyczajow, jak w przypadku kobiety meczacej sie poczuciem winy, ze pokazala sie w Anatolii w jeansach i koszulce co dla wszystkich mogloby skonczyc sie niedobrze. Ona moglaby zostac zelzona a nawet pobita a mezczyzni, ktorzy by sie tego dopuscili mogliby trafic do wiezienia.



    --
    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 27.10.12, 16:33
    > > Jest to bardziej niebezpieczne niż przekraczanie prędkości w rozsądnych g
    > ranica
    > > ch.
    > > Takie są fakty - nie dyskutuję dlaczego tak jest.
    >
    > To nie sa zadne "fakty", tylko opinia jakiegos faceta

    Widzę, że trzeba po kolei.
    A nie jest faktem, że ograniczenia prędkości w Polsce są ustanawiane "bo tak", a nie ze względu na infrastrukturę drogową w miejscu obowiązywania ograniczenia?

    > Faktem natomiast jest, ze podniesinie mandatow w innych krajach przynioslo dras
    > tyczny spadek ilosci ofiar.

    To się sprawdzi pod warunkiem że ograniczenia są tak ustanowione, że ich przekroczenie stwarza niebezpieczeństwo. U nas kara się tych co nie stwarzają zagrożenia, więc nie tych co powodują wypadki, a więc i ofiary.

    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 29.10.12, 19:57
    klemens1 napisał:

    > A nie jest faktem, że ograniczenia prędkości w Polsce są ustanawiane "bo tak",
    > a nie ze względu na infrastrukturę drogową w miejscu obowiązywania ograniczenia ?

    Nawet gdyby, to takie jest obowiazujace prawo.

    Czyzby przestrzeganie (lub nie) obowiazujacego prawa bylo zalezne tylko od indywidualnej oceny slusznosci tego prawa? Cos takiego okresla sie mianem anarchii.


    > To się sprawdzi pod warunkiem że ograniczenia są tak ustanowione, że ich przekr
    > oczenie stwarza niebezpieczeństwo.

    To sie nie musi "sprawdzic", bo juz sie sprawdzilo. Nie slyszalem, zeby w opisanych krajach przed podniesieniem mandatow przeprowadzono jakas zakrojona na wielka skale akcje korektur ograniczen. I mimo to pomoglo.


    --
    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • edek40 30.10.12, 08:08
    > Nawet gdyby, to takie jest obowiazujace prawo.

    SLUSZNIE!!! Jak bandyckie i antyobywatelskie by nie bylo. W kazdej dziedzinie zycia w Polsce, z podejsciem do drog wlacznie.

    Jako obywatel mam prawo zauwazyc bledy i wypaczenia. Urzad ma obowiazek odpowiedziec. I odpowiada, z blogostanu nienaruszalnosci, ze wszystko jest zgodne i zatwierdzone. Jak chocby las na dwujezdniowce, ktory wymaga ograniczenia predkosci do 50 km/h. Zgodne i zatwierdzone...

    > To sie nie musi "sprawdzic", bo juz sie sprawdzilo. Nie slyszalem, zeby w opisa
    > nych krajach przed podniesieniem mandatow przeprowadzono jakas zakrojona na wie
    > lka skale akcje korektur ograniczen. I mimo to pomoglo.

    A po jaki grzyb leczyc zdrowego lub tylko troszke zaziebionego? Czy w ktorymkolwiek kraju policja drogowa stwierdzila, ze srednio 1 znak na 2 km jest ustawiony w sposob co najmniej budzacy watpliwosci? Czy opublikowala to na swoich stronach (a potem wstydliwie ukryla?). Czy w tego typu opracowaniu napisano, ze w porownaniu z rokiem poprzednim stan oznakowania pogorszyl sie i to znacznie? Czy po kilku latach publikowania takiego raportu, zaniechano tego? Czy ktorakolwiek wladza mialaby czelnosc w odpowiedzi na taki raport zajmowac sie glownie stawianiem fotoradarow i budowa wysokoplatnych autostrad, niemal calkowicie olewajac potrzeby tzw. zwyklych ludzi?
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • hannl 31.10.12, 09:00
    edek40 napisał:

    > > Nawet gdyby, to takie jest obowiazujace prawo.
    >
    > SLUSZNIE!!! Jak bandyckie i antyobywatelskie by
    > nie bylo. W kazdej dziedzinie zycia w Polsce, z podejsciem do drog wlacznie.

    Ograniczenie do 50-tki jest "bandyckie"? A wziecie na maske pieszego?

    Fajny artykul podsunales edku:
    "Tu i tam żyją, oczywiście, bardzo różne społeczeństwa, ale społeczeństwa krajów Europy Wschodniej kształtują swoją przestrzeń publiczną tak, jak kształtuje się ją w krajach trzeciego świata. Nie jesteśmy w stanie oddolnie stworzyć przestrzeni wspólnej z prawdziwego zdarzenia. Jeśli zaprojektuje nam ją urbanista, to jeszcze w porządku, ale sami dbać o nią nie potrafimy. Porządkujemy ją i urządzamy do granic własnego podwórka. To, co jest poza nim - jest wspólne, czyli niczyje."

    "Nie jesteśmy w stanie oddolnie stworzyć przestrzeni wspólnej z prawdziwego zdarzenia.". To, co jest poza naszym podworkiem jest niczyje. Takie tez sa zachowania.

    > Jako obywatel mam prawo zauwazyc bledy i wypaczenia. Urzad ma obowiazek odpowie
    > dziec. I odpowiada, z blogostanu nienaruszalnosci, ze wszystko jest zgodne i za
    > twierdzone.

    A dlaczego mialaby odpowiadac inaczej?
    To nie wladza plodzi spoleczenstwo tylko spoleczenstwo plodzi przyszla wladze. Przyszli policjanci, sedziowie, drogowcy, znakolodzy to nie jacys nadludzie przywozeni w teczkach tylko jednostki splodzone i uksztaltowane przez spoleczenswo, gdzie normy, przepisy, dbalosc o wspolna przestrzen nie gra zadnej roli.

    > A po jaki grzyb leczyc zdrowego lub tylko troszke zaziebionego?

    Jak mam rozumiec ta dygresje? Jak odebrane i przestrzegane byloby przez najlepszych kierowcow Europy ograniczenie do 60-tki albo 80-tki na prostej autostradzie?
    A to, to przejaw zdrowia czy zaziebienia? Skad ta dziecieca wiara w to, ze gdzie indzziej jest wszystko tylko cacy?
    http://data.lustich.de/bilder/incoming/12458-verwirrender-schilderwald.jpg






    --
    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 30.10.12, 17:37
    > > A nie jest faktem, że ograniczenia prędkości w Polsce są ustanawiane "bo
    > tak",
    > > a nie ze względu na infrastrukturę drogową w miejscu obowiązywania ograni
    > czenia ?
    >
    > Nawet gdyby, to takie jest obowiazujace prawo.
    >
    > Czyzby przestrzeganie (lub nie) obowiazujacego prawa bylo zalezne tylko od indy
    > widualnej oceny slusznosci tego prawa? Cos takiego okresla sie mianem anarchii.

    Zgadza się, tylko że w łańcuchu przyczynowo-skutkowym owa anarchia już zaistniała wcześniej (wyróżnienie moje):

    5.2.48.2. Ustalenie granic obszaru zabudowanego

    Granica obszaru zabudowanego wyznaczonego znakiem D-42 powinna być powiązana z występującą wzdłuż drogi zabudową o charakterze mieszkalnym i występującym na drodze ruchem pieszych. Znak D-42 powinien być umieszczony w pobliżu miejsca, w którym następuje wyraźna zmiana charakteru zagospodarowania otoczenia drogi. Znak D-42 powinien być powiązany z takimi elementami zagospodarowania drogi, jak:

    — początek chodnika,

    — wyjazdy bramowe z posesji,

    — pas postojowy lub parking wyznaczony wzdłuż jezdni,

    — skrzyżowanie.

    Jako obszar zabudowany nie powinny być oznakowane miejsca, w których:

    — zabudowa mieszkalna jest oddalona od drogi i nie jest z nią bezpośrednio związana,

    — strefy przedmieść, w których zabudowa ma charakter handlowo-ustugowy (hurtownie, warsztaty, duże sklepy), jeżeli nie wiąże się z nią intensywny ruch pieszych w pobliżu drogi,

    — konieczność ograniczenia prędkości wynika jedynie z warunków geometrycznych i technicznych drogi,

    — występujący ruch pieszych wynika jedynie z lokalizacji przystanku autobusowego, skrzyżowania dróg lub ma charakter sezonowy.


    > To sie nie musi "sprawdzic", bo juz sie sprawdzilo. Nie slyszalem, zeby w opisa
    > nych krajach przed podniesieniem mandatow przeprowadzono jakas zakrojona na wie
    > lka skale akcje korektur ograniczen. I mimo to pomoglo.

    Miałbyś rację, gdyby w tych krajach burdel i samowolka w oznakowaniu była taka jak tu.

    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 31.10.12, 09:03
    klemens1 napisał:

    > Zgadza się, tylko że w łańcuchu przyczynowo-skutkowym owa anarchia już zaistnia
    > ła wcześniej (wyróżnienie moje):

    To logika zlodzieja.
    Prawo, chocby nie wiem jak egzekwowane przez wladze ciagle pozostaje prawem. Lamanie lub naruszanie go jest i pozostaje per se anarchia.


    > [i]5.2.48.2. Ustalenie granic obszaru zabudowanego

    Definicja jest bardzo plynna i pozostawia wiele mozliwosci interpretacji (np. w przypadku ruchu pieszych, ruchu rowerowego, wystepowania skrzyzowan). Dla ciebie jako kierowcy zasadniczym wyznacznikiem sa jednak znaki. Nie stosowanie sie do nich jest lamaniem prawa. Masowe niestosowanie sie do nich to "burdel i samowolka" czyli anarchia.

    > Miałbyś rację, gdyby w tych krajach burdel i samowolka w oznakowaniu była taka
    > jak tu.

    To znaczy w Polsce kierowcy lamia przepisy z powodu "burdelu i samowolki w oznakowaniu" a gdzie indziej lamali bo tak?

    Masz jakies konkretne dane na temat stopnia "burdelu i samowolki w oznakowaniu" w tych krajach?
    Czy permanentne ograniczenie do 60-tki na autostradzie byloby odebrane przez najlepszych kierowcow Europy jako wlasciwe czy jako "burdel i samowolka" ?

    A to?
    http://www.glueckwunsch-blog.de/WordPress/wp-content/uploads/2009/02/schilderwald1.jpg


    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • edek40 31.10.12, 12:27
    > Definicja jest bardzo plynna i pozostawia wiele mozliwosci interpretacji

    Szalenie plynny. Na ten przyklad dajac TU byl ofiarnie patrolowany obszar zabudowany. Ten bialy punkt, na dole, przy dwujezdniowce to wiata przystanku i tu wlasnie chronili sie stroze prawa i porzadku, a moze nawet sprawiedliwosci. A teraz sie uplynnil i go nie ma. Bo jest plynny i podlega interpretacji. Teraz stoi tu 70 km/h, ktore z uwagi na brak ruchu poprzecznego jest rowniez dyskusyjna, ale choc nie tak jaskrawo sprzeczne z przepisami.

    > To znaczy w Polsce kierowcy lamia przepisy z powodu "burdelu i samowolki w ozna
    > kowaniu"

    Bez watpienia. Oraz przez posla Kurskiego.

    > Czy permanentne ograniczenie do 60-tki na autostradzie byloby odebrane przez na
    > jlepszych kierowcow Europy jako wlasciwe czy jako "burdel i samowolka" ?

    Ostatnio w Wiedniu na permanentnym ograniczeniu do 80 km/h jechalem cos kole tego, lub ciut szybciej. Bylem naprawde obficie wyprzedzany. Ale to pewnie wplyw bliskosci Slowian.

    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • klemens1 31.10.12, 13:29
    > Szalenie plynny. Na ten przyklad dajac TU
    > ]
    byl ofiarnie patrolowany obszar zabudowany.

    goo.gl/maps/PSiYo
    Przejście dla pieszych jest - tylko że w innych miejscach nie przeszkadza postawić przed przejściem 70 lub zostawić obowiązujące ustawowo 100.

    > Ostatnio w Wiedniu na permanentnym ograniczeniu do 80 km/h jechalem cos kole te
    > go, lub ciut szybciej. Bylem naprawde obficie wyprzedzany. Ale to pewnie wplyw
    > bliskosci Slowian.

    W szalonym eksperymencie, do którego link podałem, piratowali TIR na czeskich numerach i coś na szwajcarskich. Tu już bliskość Słowian była bezapelacyjna.



    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 31.10.12, 14:34
    klemens1 napisał:

    > W szalonym eksperymencie, do którego link podałem, piratowali TIR na czeskich n
    > umerach i coś na szwajcarskich. Tu już bliskość Słowian była bezapelacyjna.

    Przepiswoa jazda to "szalony eksperyment"? W Angoli - z tego co wiem - rzeczywiscie.
    Jechanie za kims (nawet jesi za blisko) i proba wyprzedzania to "piratowanie"?
    I skad ta pewnosc, kto kierowal jednym i drugim pojazdem?


    --
    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 31.10.12, 17:33
    > Przepiswoa jazda to "szalony eksperyment"?

    Przy szalonym oznakowaniu - jak najbardziej. A takie mieli co chwila.

    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 01.11.12, 15:35
    klemens1 napisał:

    > Przy szalonym oznakowaniu - jak najbardziej.

    Gdyby "szalone" bylo oznakowanie, to odbierane byloby wszedzie tak samo.
    Tymczasem tak nie jest. Tak samo restrykcyjne ograniczenia na duzo lepszych drogach w innych krajach wcale nie uchodza za "szalone".



    --
    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 02.11.12, 20:26
    > Gdyby "szalone" bylo oznakowanie, to odbierane byloby wszedzie tak samo.
    > Tymczasem tak nie jest. Tak samo restrykcyjne ograniczenia na duzo lepszych
    > drogach
    w innych krajach wcale nie uchodza za "szalone".

    Prawdopodobnie dlatego że są to wyjątki, a nie reguła. Może stąd wynikają różne czasy przejazdu na dystansie kilkuset kilometrów w różnych krajach.

    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 02.11.12, 21:04
    klemens1 napisał:

    > Prawdopodobnie dlatego że są to wyjątki, a nie reguła.

    Acha "prawdopodobnie".
    Nawet gdyby to co? Ograniczenie to ograniczenie.

    > Może stąd wynikają różne czasy przejazdu na dystansie kilkuset kilometrów w różnych
    > krajach.

    "Moze"...
    Co to ma do tego "czasy przejazdu na dystansie kilkuset kilometrow"?
    Ludzie jezdzacy codziennie do pracy w jednym kraju nie maja zadnych problemow z ograniczeniem do 60-tki na swietnej autostradzie, podczas gdy w innym kraju takie samo ograniczenie na duzo gorszej drodze to "bandytyzm".


    --
    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 02.11.12, 21:48
    > > Prawdopodobnie dlatego że są to wyjątki, a nie reguła.
    >
    > Acha "prawdopodobnie".
    > Nawet gdyby to co? Ograniczenie to ograniczenie.

    Z kontekstu wynika, co. Przestrzeganie sporadycznych dziwnych ograniczeń szaleństwem nie jest, przestrzeganie takich które są co 2 km na trasie kilkusetkilometrowej już jest.

    > > Może stąd wynikają różne czasy przejazdu na dystansie kilkuset kilometrów
    > w różnych
    > > krajach.
    >
    > "Moze"...
    > Co to ma do tego "czasy przejazdu na dystansie kilkuset kilometrow"?

    Częstotliwość występowania dziwnych ograniczeń?

    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 02.11.12, 22:06
    klemens1 napisał:

    > Przestrzeganie sporadycznych dziwnych ograniczeń szaleństwem nie jest,

    1. "Sporadyczne dziwne ograniczenia" to znow jedynie twoja opinia nie poparta zadnymi faktami.
    2. To, ze przestrzeganie takich ograniczen "szalenstwem nie jest" to znow jedynie twoja opinia nie poparta zadnymi faktami.

    Kiedy wreszcie zrozumiesz, ze domysly i upodobania jakiegos faceta z Pultuska to tylko domysly i upodobania faceta z Pultuska i dlatego nie sa prawda objawiona caelj ludzkosci.




    --
    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 03.11.12, 11:43
    > 1. "Sporadyczne dziwne ograniczenia" to znow jedynie twoja opinia nie poparta z
    > adnymi faktami.

    Każdy kto jeździł za granicą to mówi. Takie są fakty.

    > 2. To, ze przestrzeganie takich ograniczen "szalenstwem nie jest" to znow jedyn
    > ie twoja opinia nie poparta zadnymi faktami.

    Czyżbyś sugerował że przestrzeganie dziwnych, sporadycznie występujących ograniczeń jest szaleństwem?


    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 31.10.12, 14:32
    edek40 napisał:

    > > To znaczy w Polsce kierowcy lamia przepisy z powodu "burdelu i samowolki
    > w ozna
    > > kowaniu"
    >
    > Bez watpienia. Oraz przez posla Kurskiego.

    Calosc pytania brzmiala:
    "To znaczy w Polsce kierowcy lamia przepisy z powodu "burdelu i samowolki w oznakowaniu" a gdzie indziej lamali bo tak? "


    > Ostatnio w Wiedniu na permanentnym ograniczeniu do 80 km/h jechalem cos kole ...

    Pytanie brzmialo:
    "Czy permanentne ograniczenie do 60-tki na autostradzie byloby odebrane przez najlepszych kierowcow Europy jako wlasciwe czy jako "burdel i samowolka" ?


    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 31.10.12, 12:54
    > To logika zlodzieja.
    > Prawo, chocby nie wiem jak egzekwowane przez wladze ciagle pozostaje prawem. La
    > manie lub naruszanie go jest i pozostaje per se anarchia.

    Prawo ustanawiane niezgodnie z prawem jest bezprawne. Np. ustawy niezgodne z konstytucją. Podobnie oznakowanie niezgodne z rozporządzeniem.
    Nie jest np. tak, że cokolwiek policjant ci powie, to musisz to wykonywać jakbyś był jego niewolnikiem. On nie ma prawa nadużywać swoich uprawnień. A w kwestii oznakowania znakolodzy swoich uprawnień nadużywają i postępują niezgodnie z prawem.

    > Definicja jest bardzo plynna i pozostawia wiele mozliwosci interpretacji

    Nie aż tyle żeby obszarem zabudowanym był permanentny las/łąka. Takie przypadki to nie wyjątki, jakie starasz się usilnie wskazywać, lecz norma w polskim oznakowaniu.

    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 31.10.12, 14:31
    klemens1 napisał:

    > Prawo ustanawiane niezgodnie z prawem jest bezprawne. Np. ustawy niezgodne z ko
    > nstytucją.

    O tym, czy prawo egzekwowane jest "zgodne z prawem" czy nie moze zdecydowac jedynie sad. Twoja opinia nie ma jakiejkolwiek mocy prawnej a twoje dzialanie pozostaje sprzeczne z prawem.
    To, co tu prezentujesz to ciagle logika zlodzieja okradajacego sasiada w przekonaniu, ze sasiad dorobil sie majatku nielegalnymi metodami.

    > A w kwestii oznakowania znakolodzy swoich uprawnień nadużywają i postępują niezgod
    > nie z prawem.

    To tylko twoja opinia, niczym nie rozniaca sie od opinii zlodzieja przekonanego, ze bogaty sasiad naduzyl swoich upawnien i postepuje niezgodnie z prawem i dlatego nalezy go okrasc.

    > Nie aż tyle żeby obszarem zabudowanym był permanentny las/łąka.

    Owszem, az tyle. To zalezy od tego, jak dlugi jest ten "las/laka", jak daleko sa skrzyzowania, wjazdy, jaki jest ruch pieszy, rowerowy itd.


    --
    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 31.10.12, 17:39
    > O tym, czy prawo egzekwowane jest "zgodne z prawem" czy nie moze zdecydowac jed
    > ynie sad.

    Co nie zmienia faktu, że sytuacja jest tak oczywista, że oznakowanie w wielu miejscach nie jest zgodne z prawem. Potwierdziła to policja w swoim raporcie, potwierdza to metodyka ustanawiania ograniczeń (w skrócie "bo tak"). Potwierdza to ten las, obok którego jeżdżę często i ruch pieszo-rowerowy tam po prostu nie istnieje:
    goo.gl/maps/V6RWM
    > To, co tu prezentujesz to ciagle logika zlodzieja okradajacego sasiada w przeko
    > naniu, ze sasiad dorobil sie majatku nielegalnymi metodami.

    Okradanie złodzieja pozostaje nielegalne, niezależnie od tego, czy kradnie się to co ten złodziej ukradł, czy nie. W omawianej sytuacji ten sam czyn można zalegalizować i przestać robić bandytów z normalnych ludzi.

    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 01.11.12, 15:29
    klemens1 napisał:

    > Co nie zmienia faktu, że sytuacja jest tak oczywista, że oznakowanie w wielu mi
    > ejscach nie jest zgodne z prawem.

    To ciagle tylko twoja opinia nie rozniaca sie niczym od opinii zlodzieja przekonanego, ze okradajac innych robi cos wlasciwego.

    > Potwierdza to ten las, obok którego jeżdżę często i ruch pieszo-rowerowy tam po prostu nie
    > istnieje:

    No i mamy: W kraju powszechnie uznawanym za wysoko rozwiniety takie samo ograniczenie na wielokilometrowym odcinku autostrady nie budzi niczyich zastrzezen.

    W kraju uznawanym przez wielu za kraj trzeciego swiata
    - na duzo gorszym odcinku drogi,
    - z mozliwoscia ruchu rowerowego,
    - z ostrzezeniem przed zwierzyna lesna,
    - i ktory liczy zaledwie kilkaset metrow od jednego do drugiego skrzyzowania z przejsciem dla pieszych(!)
    takie samo ograniczenie uchodzi za "szalone".

    > Okradanie złodzieja pozostaje nielegalne, niezależnie od tego, czy kradnie się
    > to co ten złodziej ukradł, czy nie.

    W kraju majacym wewnatrz i na zewnatrz opinie kraju trzeciego swiata, slynacym z burdelu, anarchii i niskich standardow cywilzacyjnych jakis facet objasnia, dlaczego zakres, w jakim ON olewa obowiazujace prawo jest jedynie sluszne.

    Oryginalny to ty nie jestes. W takiej Angoli znalazbys wielu pobratymcow.

    --
    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 02.11.12, 20:34
    > To ciagle tylko twoja opinia nie rozniaca sie niczym od opinii zlodzieja przeko
    > nanego, ze okradajac innych robi cos wlasciwego.

    Różnicę wskazałem ci dalej - naucz się kiedyś doczytywać do końca zanim odpowiesz.
    A co do opinii - jakiegoż fachowca trzeba żeby stwierdzić czy w ww. przypadku:
    - zabudowa mieszkalna jest oddalona od drogi i nie jest z nią bezpośrednio związana,
    - konieczność ograniczenia prędkości wynika jedynie z warunków geometrycznych i technicznych drogi (tu nawet tego nie było, bo droga jest prosta).
    - występujący ruch pieszych wynika jedynie z lokalizacji przystanku autobusowego, skrzyżowania dróg lub ma charakter sezonowy (ruchu pieszych praktycznie brak).

    Zaiste, komisję trzeba powołać.
    Pewnie tu też masz wątpliwości co do "intensywnego ruchu pieszego", no i wyjazdów z posesji i chodników przylegających do drogi jest bez liku:
    goo.gl/maps/e5dej
    > No i mamy: W kraju powszechnie uznawanym za wysoko rozwiniety takie samo ograni
    > czenie na wielokilometrowym odcinku autostrady nie budzi niczyich zastr
    > zezen.

    Znowu nie doczytałeś albo jak zwykle refresh pamięci ci nawala. Odróżnij pojedyncze przypadki od reguły. Chyba że chcesz wmówić, że niemieckie autostrady są na cały świat słynne z ograniczeń do 60.

    > > Okradanie złodzieja pozostaje nielegalne, niezależnie od tego, czy kradni
    > e się
    > > to co ten złodziej ukradł, czy nie.
    >
    > W kraju majacym wewnatrz i na zewnatrz opinie kraju trzeciego swiata, slynacym
    > z burdelu, anarchii i niskich standardow cywilzacyjnych jakis facet objasnia,
    > dlaczego zakres, w jakim ON olewa obowiazujace prawo jest jedynie sluszne.

    W tym przypadku objaśniam ci, dlaczego twoja analogia ma przydatność identyczną jak pozostałe analogie które swego czasu tu pompatycznie przedstawiałeś.



    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 02.11.12, 21:00
    klemens1 napisał:

    > Różnicę wskazałem ci dalej

    Niczego nie "wykazales". Wyraziles jedynie przekonanie, ze TY lamiesz obowiazujace prawo slusznie a inni nie. Filozofia kazdego zlodzieja.

    > A co do opinii - jakiegoż fachowca trzeba żeby stwierdzić czy w ww. przypadku:
    > - zabudowa mieszkalna jest oddalona od drogi i nie jest z nią bezpośrednio zwią
    > zana,
    > - konieczność ograniczenia prędkości wynika jedynie z warunków geometrycznych i
    > technicznych drogi (tu nawet tego nie było, bo droga jest prosta).
    > - występujący ruch pieszych wynika jedynie z lokalizacji przystanku autobusoweg
    > o, skrzyżowania dróg lub ma charakter sezonowy (ruchu pieszych praktycznie brak
    > ).
    >
    > Zaiste, komisję trzeba powołać.

    Nie trzeba zadnej komisji. Wystarczy jeden w miare rozsadny czlowiek, ktory stwierdzil, ze zniesienie ograniczenia na odcinku zaledwie kilkuset metrow miedzy dwoma skrzyzowaniami z sygnalizacja swietlna i przejsciami dla pieszych to oczywisty idiotyzm.

    > Odróżnij pojedyncze przypadki od reguły.

    Czegos znow nie zrozumiales: Ten pojedynczy przypadek jedynie ilustruje pewne reguly:
    - ze w Niemczech jest masa podobnie restrykcyjnych ograniczen czesto na bardzo dobrych drogach
    - ze ludzie nie traktuja ich tam jako "bandytyzmu" i nie robia z drog chlewu, jak gdzie indziej.

    > W tym przypadku objaśniam ci, dlaczego twoja analogia ma przydatność identyczną
    > jak pozostałe analogie które swego czasu tu pompatycznie przedstawiałeś.

    Niczego "objasnic" nie jestes w stanie.
    Faktem pozostaje, ze i ty i zlodziej przewodow elektrycznych macie swoje powody lamania prawa, ktore uwazacie za jedyne sluszne. Chocbys nie wiem, jak sie prezyl i "objasnial", fakt pozostanie faktem, ze i ty i zlodziej przewodow lamiecie obowiazujace prawo i robicie z tego kraju chlew jakim jest.

    --
    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 02.11.12, 21:43
    > > Różnicę wskazałem ci dalej
    >
    > Niczego nie "wykazales".

    Kluczowym słowem było tu "dalej" - tam o tym dyskutuj.

    > > Zaiste, komisję trzeba powołać.
    >
    > Nie trzeba zadnej komisji. Wystarczy jeden w miare rozsadny czlowiek, ktory stw
    > ierdzil, ze zniesienie ograniczenia na odcinku zaledwie kilkuset metrow miedzy
    > dwoma skrzyzowaniami z sygnalizacja swietlna i przejsciami dla pieszych to oczy
    > wisty idiotyzm.

    Na czym polega oczywistość tego idiotyzmu?

    > - ze w Niemczech jest masa podobnie restrykcyjnych ograniczen czesto na bardzo
    > dobrych drogach

    "Masa" - czyli ile? Stosuj skalę względną - ile mniej niż w Polsce na km?

    > > W tym przypadku objaśniam ci, dlaczego twoja analogia ma przydatność iden
    > tyczną
    > > jak pozostałe analogie które swego czasu tu pompatycznie przedstawiałeś.
    >
    > Niczego "objasnic" nie jestes w stanie.
    > Faktem pozostaje, ze i ty i zlodziej przewodow elektrycznych

    Dyskutuj z argumentami które przedstawiłem, zamiast powtarzać w kółko to samo. Napisałem ci, na czym polega różnica.

    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 02.11.12, 22:05
    klemens1 napisał:

    > Kluczowym słowem było tu "dalej" - tam o tym dyskutuj.

    Powtorze. Niczego nie wykazales. Opinia faceta z Pultuska pozostala jedynie opinia faceta z Pultuska.


    > Na czym polega oczywistość tego idiotyzmu?

    Gdybys rozumial na czym polega idiotyzm rozpedzania sie do 90 km/h na krotkim diocinku miedzy dwoma skrzyzowaniami z sygnalizacja i przejsciami dla pieszych po to, ze zaraz (przed drugim skrzyzowaniem) hamowac to rozumialbys tez jakim idiotyzmem jest:
    - twierdzeinie, ze znacznie gorsza widocznosc na autostradzie nie ma wplywu na bezpieczenstwo podczas wyprzedzania
    - nie kapowanie prosciutkiej kombinacji dwoch znakow
    - nie odrozniainie znaczenia pojec "pomiar" i "wynik"
    itd.


    > Dyskutuj z argumentami które przedstawiłem, zamiast powtarzać w kółko to samo.

    Problem w tym, ze ty nie przedstawiles zadnych argumentow i - jak widac - nawet o tym nie wiesz.


    --
    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 03.11.12, 11:39
    > > Kluczowym słowem było tu "dalej" - tam o tym dyskutuj.
    >
    > Powtorze. Niczego nie wykazales.

    Powtórz to tam, gdzie jest o tym mowa. Nie pisz w kilku miejscach jednego posta o tym samym - nawet tego nie ogarniasz?

    > Gdybys rozumial na czym polega idiotyzm rozpedzania sie do 90 km/h na krotkim d
    > iocinku miedzy dwoma skrzyzowaniami z sygnalizacja i przejsciami dla pieszych

    Ty nadal dyskutujesz o swoich wyobrażeniach wynikających z niezrozumienia tego co czytasz oraz galopującej sklerozy. Podpowiem ci, bo mi już ciebie żal. Pytam, dlaczego w tym miejscu jest "obszar zabudowany". O ograniczeniach nie było mowy.

    > Problem w tym, ze ty nie przedstawiles zadnych argumentow i - jak widac - nawet
    > o tym nie wiesz.

    Przecież ci napisałem w kolejnym zdaniu na czym te argumenty polegały - oczywiście to zdanie opuściłeś. Przedstawiłem ci różnicę pomiędzy kradzieżą a nieprzestrzeganiem przepisów. Do tej różnicy się nie odniosłeś, jedynie powtarzasz w kółko "nie przedstawiłeś argumentów".

    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 04.11.12, 01:06
    klemens1 napisał:

    > Powtórz to tam, gdzie jest o tym mowa.

    Ile razy i po co mialbym "powtarzac", ze tlumaczenia zlodzieja lamiacego prawo nie zmieniaja niczego w tym, ze lamie prawo? Co z tego mialoby wyniknac? Ze lamiac prawo nie lamiesz prawa?

    > Pytam, dlaczego w tym miejscu jest "obszar zabudowany". O ograniczeniach nie było
    > mowy.

    Ale ograniczenie mamy, przede wszystkim twoje. Nie wiem, jak wytlumaczyc to komus takiemu jak ty.

    Moze dla odmiany opiszesz teraz ty, jak powinno wygladac wlasciwe oznakowanie na tym odcinku. Moze uda ci sie samemu wpasc na to, co (o wiele inteligentniejszy od ciebie) "znakolog" mial na mysli.

    Dasz rade? Obawiam sie, ze powtorzy sie znow fiasko z ograniczeniem do 70-tki i znaczkiem "dotyczy ciezarowek", ktorego do tej pory nie rozumiesz i nie potrafisz nawet przedstawic, jak owe ograniczenie powinno wygladac.




    > > Problem w tym, ze ty nie przedstawiles zadnych argumentow i - jak widac -
    > nawet
    > > o tym nie wiesz.
    >
    > Przecież ci napisałem w kolejnym zdaniu na czym te argumenty polegały

    A ja ci napisalem, ze to nie sa argumenty.
    Wypowiedz facet z Pultuska ze lamanie przepisu A jest "nielegalne" a lamanie przeisu B (ktory on lamie) "mozna zalegalizowac" nie jest argumentem.
    Jedno i drugie JEST nielegalne. Jeden i drugi zlodziej

    > Przedstawiłem ci różnicę pomiędzy kradzieżą a nieprzestrzeganiem przepisów.

    Kradziez to rowniez "nieprzestrzeganie przepisow".

    > Do tej różnicy się nie odniosłeś,

    Powyzej widac, co to za "roznica".

    --
    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 04.11.12, 21:18
    > > Powtórz to tam, gdzie jest o tym mowa.
    >
    > Ile razy i po co mialbym "powtarzac", ze tlumaczenia zlodzieja lamiacego prawo
    > nie zmieniaja niczego w tym, ze lamie prawo?

    Nie chodzi o to ile razy i po co, tylko o to, że mowa o tym (skoncentruj się, funkcjonalny) jest już w innym miejscu. Powtarzam ci to kolejny raz, a ty do tej pory nie rozumiesz że chodzi o miejsce gdzie masz się nad tym roztkliwiać, a nie treść czy sens tego roztkliwiania. Czyli nie rozumiesz co czytasz, więc spełniasz definicję.

    > > Pytam, dlaczego w tym miejscu jest "obszar zabudowany". O ograniczeniach
    > nie było
    > > mowy.
    >
    > Ale ograniczenie mamy, przede wszystkim twoje. Nie wiem, jak wytlumaczyc to kom
    > us takiemu jak ty.
    >
    > Moze dla odmiany opiszesz teraz ty, jak powinno wygladac wlasciwe oznakowanie n
    > a tym odcinku. Moze uda ci sie samemu wpasc na to, co (o wiele inteligentniejsz
    > y od ciebie) "znakolog" mial na mysli.

    Znowu piszesz nie na temat.
    Pytam, dlaczego w tym miejscu jest "obszar zabudowany". O ograniczeniach nie było mowy i nie wypowiadam się na temat ich zasadności. Ciekawe za którym razem w końcu to załapiesz.

    > > Przedstawiłem ci różnicę pomiędzy kradzieżą a nieprzestrzeganiem przepisó
    > w.
    >
    > Kradziez to rowniez "nieprzestrzeganie przepisow".
    > (...) Powyzej widac, co to za "roznica".

    Było tam coś więcej napisane, co wskazywało różnicę, ale ty jak zwykle to pominąłeś.

    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 05.11.12, 09:39
    klemens1 napisał:

    > Nie chodzi o to ile razy i po co, tylko o to, że mowa o tym (skoncentruj się, f
    > unkcjonalny)

    O biedaku, to kiedy wysiadziesz to zawsze tylko kwestia czasu.

    > jest już w innym miejscu. Powtarzam ci to kolejny raz,

    A ja powtarzam kolejny raz, ze ta "mowa" nie zmienia niczego w tym, ze jedno i drugie to lamanie obowiazujacych przepisow i tlumaczenia zlodziejaszka ze lamiac prawo nie lamie prawa tylko smiesza.

    > O ograniczeniach nie było mowy i nie wypowiadam się na temat ich zasadności.

    Przeciez cala ta dyskusja wziela sie z ponoc absurdalnych ograniczen, jakim torturowani Asia i Michal. Teraz nagle w tym koronnym dowodzie wcale nie chodzi o ograniczenia.
    Czyli o co ci wlasciwie chodzi? O to, ze znak stoi nie tam, gdzie chcialby klemens? I to ma tlumaczyc zlodziejaszka, ze lamie obowiazujace prawo bo taki poszkodowany przez to prawo?


    > Było tam coś więcej napisane, co wskazywało różnicę, ale ty jak zwykle to pominąłeś.

    Budyn i kisiel tez sie "roznia" co nie zmienia nic w fakcie, ze jedno i drugie jest i pozostanie tylko deserem.
    Tak samo choc poszczegolne przepisy roznia sie forma i sposobem ich egzekwowania ich lamanie ciagle pozostanie lamaniem przepisow i dzialaniem niezgodnym z prawem.
    To, ze jakis zlodziejaszek widzi sie jako ofiara, nie zmienia niczego w fakcie, ze przylapany na goracym uczynku musi bulic.
    Dlatego nie rob sobie zludzen - nawet jesli uwazasz, ze masz racje - bedziesz bulil, jesli zostaniesz przylapany bo takie wlasnie jest prawo.


    --
    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 05.11.12, 20:10
    > > Nie chodzi o to ile razy i po co, tylko o to, że mowa o tym (skoncentruj
    > się, f
    > > unkcjonalny)
    >
    > O biedaku, to kiedy wysiadziesz to zawsze tylko kwestia czasu.

    To że reagujesz na takie prymitywne prowokacje nie jest kwestią czasu - to u ciebie permanentne. Chęć podbudowania swojego ego jest u ciebie nadal na ponadnormatywnym poziomie.

    > > jest już w innym miejscu. Powtarzam ci to kolejny raz,
    >
    > A ja powtarzam kolejny raz, ze ta "mowa" nie zmienia niczego w tym

    Więc pisz to tam, gdzie jest o tym mowa. Nie tu. Nie powtarzaj czegoś w kilku miejscach. Jeżeli ty takich prostych kwestii nie rozumiesz, to nie masz podstaw do oburzania się że ktoś cię określa jako funkcjonalnego.

    > > O ograniczeniach nie było mowy i nie wypowiadam się na temat ich zasadnoś
    > ci.
    >
    > Przeciez cala ta dyskusja wziela sie z ponoc absurdalnych ograniczen, jakim tor
    > turowani Asia i Michal.

    Dyskusja zaczęła się od podania linka pneumatycznemu, po czym ty się niefortunnie wtrąciłeś i dopiero teraz odkrywasz na jaki temat w ogóle pisaliśmy.

    > > Było tam coś więcej napisane, co wskazywało różnicę, ale ty jak zwykle to
    > pominąłeś.
    >
    > Budyn i kisiel tez sie "roznia" co nie zmienia nic w fakcie, ze jedno i drugie
    > jest i pozostanie tylko deserem.

    Z różnicy, którą wskazałem, wynika że jedno z nich może się stać czymś innym niż deserem.

    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 06.11.12, 13:47
    klemens1 napisał:

    > To że reagujesz na takie prymitywne prowokacje nie jest kwestią czasu

    "Prymitywne prowokacje" - trafnie ujales swoj "styl" prowadzenia dyskusji.


    > Więc pisz to tam, gdzie jest o tym mowa. Nie tu.


    > Z różnicy, którą wskazałem, wynika że jedno z nich może się stać czymś innym niż deserem.

    Czyli dokladnie jak w przypadku deseru.
    To ciagle nie dowod na to, ze jeden zlodziejaszek lamiac obowiazujace prawo nie lamie prawa a drugi lamiac prawo inaczej je lamie. To tylko ciagle to samo: opowiesci zlodziejaszkow przekonuajcych, ze naleza do tych "dobrych".


    --
    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 06.11.12, 21:38
    > > To że reagujesz na takie prymitywne prowokacje nie jest kwestią czasu
    >
    > "Prymitywne prowokacje" - trafnie ujales swoj "styl" prowadzenia dyskus
    > ji.

    Wobec takich jak ty, których wystarczy lekko dotknąć żeby zaczęli toczyć pianę, owszem - stosuję ten styl.

    > To ciagle nie dowod na to, ze jeden zlodziejaszek lamiac obowiazujace prawo nie
    > lamie prawa a drugi lamiac prawo inaczej je lamie. To tylko ciagle to samo: op
    > owiesci zlodziejaszkow przekonuajcych, ze naleza do tych "dobrych".

    W przypadku złodziejaszków ta sama czynność nie zostanie uznana za zgodną z prawem. W przypadku kierowców to żaden problem - wystarczy żeby znakolodzy sami przestrzegali przepisów.

    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 07.11.12, 12:26
    klemens1 napisał:

    > Wobec takich jak ty, których wystarczy lekko dotknąć żeby zaczęli toczyć pianę,
    > owszem - stosuję ten styl.

    To, ze w ogole zwracam uwage na ten twoj "styl" (prymitywne prowokacje) to wg. ciebie "toczenie piany"? Twoja paranoja kiedys cie wykonczy. Mam nadzieje, ze jestes pod opieka lekarska. To "gryzienie klawiatury", "czerwone napisy" i podejrzenie, ze cie maltretuje przy uzyciu vodoo to jednoznaczne objawy.


    > W przypadku złodziejaszków ta sama czynność nie zostanie uznana za zgodną z pra
    > wem. W przypadku kierowców to żaden problem - wystarczy żeby znakolodzy sami
    > przestrzegali przepisów.

    Dopoki jednak lamie sie obowiazujace przepisy jest sie zlodziejaszkiem.



    --
    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 07.11.12, 22:51
    > > W przypadku złodziejaszków ta sama czynność nie zostanie uznana za zgodną
    > z pra
    > > wem. W przypadku kierowców to żaden problem - wystarczy żeby znakolodzy s
    > ami
    > > przestrzegali przepisów.
    >
    > Dopoki jednak lamie sie obowiazujace przepisy jest sie zlodziejaszkiem.

    Często łamiąc przepisy jest się złodziejaszkiem, niczego nie kradnąc. Bo prawo niezgodne z prawem robi z ludzi bandytów. To ta diametralna różnica.

    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 08.11.12, 13:01
    klemens1 napisał:

    > Często łamiąc przepisy jest się złodziejaszkiem, niczego nie kradnąc.

    Tak, jak to robisz ty i wielu innych lamiac ewidentnie przepisy.

    > Bo prawo niezgodne z prawem robi z ludzi bandytów.

    Ludzie sami z siebie robia bandytow. Prawo - zwlaszcza w sytuacjach, o ktorych tu mowa - nie zmusza nikogo do jego lamania.

    --
    Klemens1: "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę."
    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
  • klemens1 08.11.12, 23:25
    > > Często łamiąc przepisy jest się złodziejaszkiem, niczego nie kradnąc.
    >
    > Tak, jak to robisz ty i wielu innych lamiac ewidentnie przepisy.

    Łamiąc przepisy i nie robiąc nic złego poza tym. Czyli kradzieży nie ma, ale złodziejem się jest.

    > > Bo prawo niezgodne z prawem robi z ludzi bandytów.
    >
    > Ludzie sami z siebie robia bandytow. Prawo - zwlaszcza w sytuacjach, o ktorych
    > tu mowa - nie zmusza nikogo do jego lamania.

    To prawo jest bezprawne. Gdyby było ustanowione zgodnie z prawem, ludzie czyniąc to samo nie byliby bandytami.

    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 09.11.12, 09:47
    klemens1 napisał:

    > Łamiąc przepisy i nie robiąc nic złego poza tym.

    Tak widzi to rowniez wiekszosc zlodziei.

    > Czyli kradzieży nie ma, ale złodziejem się jest.

    Owszem, stosuje sie zlodziejska mentalnosc.
    Szkoda dla ogolu spoleczenstwa jest duzo wieksza. Takie zachowania generuja tak katastrofalnie wysoka ilosc ofiar smiertelnych.

    > To prawo jest bezprawne.

    Logika wiekszosci zlodziei uwazajacych sie za ofiary systemu i wyzyskiwaczy.

    > Gdyby było ustanowione zgodnie z prawem,

    "Prawo zgodne z prawem" to jak zawartosc cukru w cukrze.

    Prawo jakie jakie jest. To, ze sie komus nie podoba to jeszcze nie powod, zeby go lamac. To typowe myslenie zlodzieja i kazdego innego degenerata.



    --
    Klemens1: "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę."
    Proponuję ustalić: - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 09.11.12, 23:52
    > > Czyli kradzieży nie ma, ale złodziejem się jest.
    >
    > (...) Takie zachowania generuja tak katastrofalnie wysoka ilosc ofiar smiertelnych.

    Piszesz o sytuacji gdy jazda powoduje zagrożenie. Ja piszę o sytuacji gdy jazda jest niezgodna z przepisami i zagrożenia nie powoduje - taka jazda nie generuje wcale ofiar śmiertelnych.

    > > To prawo jest bezprawne.
    >
    > Logika wiekszosci zlodziei uwazajacych sie za ofiary systemu i wyzyskiwaczy.
    > Prawo jakie jakie jest. To, ze sie komus nie podoba

    Nie chodzi tu o podobanie się. Prawo ustanawiane przez znakologów często bywa niezgodne z prawem. Niech się nawet komuś to podoba - nie o tym piszę.


    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 11.11.12, 13:32
    klemens1 napisał:

    > Piszesz o sytuacji gdy jazda powoduje zagrożenie. Ja piszę o sytuacji gdy jazda jest
    > niezgodna z przepisami i zagrożenia nie powoduje

    Jazde niezgodna z przepisami nie powodujaca zagrozenia to taka sama zlodziejska iluzja, jak kradziez nie wyrzadzajaca nikomu (ponoc) szkody.

    > taka jazda nie generuje wcale ofiar śmiertelnych.

    Niestety generuje ale nie jestes tego w stanie zrozumiec tak samo, jak zlodziej nie rozumiejacy szkodliwosci swojego dzialania.


    > Nie chodzi tu o podobanie się. Prawo ustanawiane przez znakologów często bywa
    > niezgodne z prawem.

    Czyli logiki zlodziejskiej ciag dalszy.
    Ta opinia nie rozni sie niczym od opinii zlodzieja przekonanego, ze prawo chroniace wlasnosc innych zlodzieji lub bogatszych lub oszustow lub wyzyskiwaczy (przed nim) jest niezgodne z prawem.

    Nie jestes w stanie wyjsc poza swoja skore.

    --
    Klemens1: "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę."
    Proponuję ustalić: - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 13.11.12, 11:44
    > Jazde niezgodna z przepisami nie powodujaca zagrozenia to taka sama zlodziejska
    > iluzja, jak kradziez nie wyrzadzajaca nikomu (ponoc) szkody.

    Więc jak wyjaśnisz stwarzanie zagrożenia przez jadących Wisłostradą 70 km/h trzy lata temu, i niestwarzanie przez nich zagrożenia teraz przy takiej samej jeździe po tej samej drodze, tylko inaczej oznakowanej (wcześniej dozwolona 50, teraz 70 lub 80 w zależności od odcinka)?

    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 13.11.12, 20:53
    klemens1 napisał:

    > Więc jak wyjaśnisz stwarzanie zagrożenia przez jadących Wisłostradą 70 km/h trzy lata
    > temu, i niestwarzanie przez nich zagrożenia teraz przy takiej samej jeździe po tej samej
    > drodze, tylko inaczej oznakowanej (wcześniej dozwolona 50, teraz 70 lub 80 w zależności
    > od odcinka)?

    Moge to wyjasnic ale ty i tak z tego nic nie zrozumiesz bo temat jest zbyt kompleksowy a z kompleksowoascia masz jak wiadomo niemale problemy.

    --
    Klemens1: "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę."
    Proponuję ustalić: - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 14.11.12, 20:08
    > > Więc jak wyjaśnisz stwarzanie zagrożenia przez jadących Wisłostradą 70 km
    > /h trzy lata
    > > temu, i niestwarzanie przez nich zagrożenia teraz przy takiej samej jeźdz
    > ie po tej samej
    > > drodze, tylko inaczej oznakowanej (wcześniej dozwolona 50, teraz 70 lub 8
    > 0 w zależności
    > > od odcinka)?
    >
    > Moge to wyjasnic ale ty i tak z tego nic nie zrozumiesz bo temat jest zbyt komp
    > leksowy a z kompleksowoascia masz jak wiadomo niemale problemy.

    Więc nie zrozumiem, ale przynajmniej będzie widać że faktycznie masz coś merytorycznego do powiedzenia, a nie kolejny raz wymigujesz się od odpowiedzi jak głupek który myśli że tego wymigiwania nie widać.

    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 20.11.12, 17:02
    klemens1 napisał:

    > Więc nie zrozumiem,

    Ano nie rozumiesz i raczej nie zrozumiesz.

    > ale przynajmniej będzie widać że faktycznie masz coś merytorycznego do powiedzenia, a
    > nie kolejny raz wymigujesz się od odpowiedzi jak głupek który myśli że tego wymigiwania
    > nie widać.

    Nie mam zamiaru pisac rzeczy, do jednej osoby i to akurat do tej, ktora z tego nie rozumie nic a nic. Az takim altruista nie jestem.

    Mozesz sie przekonac czy sie "wymiguje" czy nie zakladajac np. nowy watek z takim samym pytaniem.


    --
    Klemens1: "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę."
    Proponuję ustalić: - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 21.11.12, 12:42
    > > Więc nie zrozumiem,
    >
    > Ano nie rozumiesz i raczej nie zrozumiesz.

    Znowu się nie powstrzymałeś i musiałeś skomentować wyrwany z kontekstu fragment żeby się dowartościować.

    > > ale przynajmniej będzie widać że faktycznie masz coś merytorycznego do po
    > wiedzenia, a
    > > nie kolejny raz wymigujesz się od odpowiedzi jak głupek który myśli że te
    > go wymigiwania
    > > nie widać.
    >
    > Nie mam zamiaru pisac rzeczy, do jednej osoby i to akurat do tej, ktora z tego
    > nie rozumie nic a nic. Az takim altruista nie jestem.

    Gdy przyparłem cię do muru i powinieneś w końcu napisać coś na temat, to nagle zaczynają się głupawe wykręty. Ciężarówką na 70 już nie masz się jak zasłaniać, ale zawsze coś na poczekaniu wymyślisz - byle nie odpowiadać na temat i nie przeżyć traumy przed którą się bronisz jakbyś miał zginąć, a która polega na przyznaniu "ok, tu nie miałem racji". Wolisz robić z siebie idiotę zgodnie ze swoją maksymą życiową.


    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 21.11.12, 14:00
    klemens1 napisał:

    > Gdy przyparłem cię do muru

    Snij dalej, tylko sie nie zdiw, jak sie zmoczysz biedaku.

    > i powinieneś w końcu napisać coś na temat, to nagle zaczynają się głupawe wykręty.

    "Glupawe wykrety" bylyby wtedy, gdybym tak jak ty paplal do oporu wokol tematu i kierowal uwage ciagle na cos nowego.
    Ja napisalem ci jasno, gdzie i jak mozesz dostac odpowiedz.
    Nie mam zamiaru produkowac sie gdzies w czelusciach forum tylko dla jednej uposledzonej osoby.

    No wiec co? Skorzystasz z szansy, czy wolisz jednak nie ryzykowac? :)


    --
    Klemens1: "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę."
    Proponuję ustalić: - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 22.11.12, 15:58
    > > Gdy przyparłem cię do muru

    > Snij dalej, tylko sie nie zdiw, jak sie zmoczysz biedaku.

    Gdy piszę coś co delikatnie narusza twoje marne ego, wtedy niezawodnie reagujesz - nie chcę sobie nawet wyobrażać jaką traumę przeżywasz, jeżeli nie możesz się przed tą reakcją powstrzymać.
    Ciekawe jak się zachowujesz w dyskusji na żywo - pewnie w szał wpadasz dopiero gdy dyskutant już cię nie widzi i nie słyszy, a w jego obecności podkulasz ogon.

    > > i powinieneś w końcu napisać coś na temat, to nagle zaczynają się głupawe
    > wykręty.
    >
    > "Glupawe wykrety" bylyby wtedy, gdybym tak jak ty paplal do oporu wokol tematu
    > i kierowal uwage ciagle na cos nowego.
    > Ja napisalem ci jasno, gdzie i jak mozesz dostac odpowiedz.

    Dyskusja jest tu i tu powinieneś dać odpowiedź.
    Scenariusz jest prosty:
    pytanie -> odpowiedź
    Ale ponieważ jesteś takim popychadłem, że każde udowodnienie ci błędu przeżywasz jak śmiertelne zagrożenie, wykręcasz się podając powód, którego nie podałby żaden normalny człowiek w obawie przed uznaniem go za idiotę. Z dwojga złego - wiadomo co wybierasz.

    > No wiec co? Skorzystasz z szansy, czy wolisz jednak nie ryzykowac? :)

    Zakładanie nowych wątków i roztrząsanie w nich kwestii z innych wątków to domena sfrustrowanych frajerów. Dla ciebie takie postępowanie to i tak żadne ryzyko bo każdy cię zna, ale ja wolę nie ryzykować, więc z tej mało kuszącej szansy nie skorzystam.

    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 02.12.12, 03:05
    klemens1 napisał:

    > Gdy piszę coś co delikatnie narusza twoje marne ego,

    Musze cie rozczarowac.
    Jesli myslisz, ze twoje halucynacje "naruszaja" moje ego to znow tylko twoje kolejne halucynacje.
    Tak samo jak w przypadku klawiatury, ktora (jak "myslisz") "gryze", czerwonych liter, ktore ponoc gdzies pisze i czarow vodoo, ktorymi maltretuje twoja psychike i twoje jelita.

    Ne bede cie przekonywal, ze nie jestes Napoleonem. I tak by to nie pomoglo.

    > Dyskusja jest tu i tu powinieneś dać odpowiedź.
    > Scenariusz jest prosty:
    > pytanie -> odpowiedź

    Blad, jedyne co powinienes to to, ze nikt tu niczego nie powinien, zwlaszcza wobec kogos tak pociesznego jak ty.
    Wyjasnilem ci w jaki sposob mozesz dostac odpowiedz. Jesli tego sie boisz to juz twoj problem.

    > ale ja wolę nie ryzykować, więc z tej mało kuszącej szansy nie skorzystam.

    Ano wlasnie.
    Jedyne czego - jak widac - sie nauczyles to to, ze na argumenty mozesz ze mna tylko przegrac. I sie skompromitowac. Dlatego nie "zaryzykujesz" watku, gdzie po raz kolejny bym cie tylko zdemontowal i znow osmieszyl.
    Wolisz tradycyjnie nie "ryzykowac"(lol) i robic z siebie do oporu idiote w czelusciach internetu w nadziei, ze (jak na madrzejszego z nas obu przystalo) kiedys w koncu sobie ciebie odpuszcze.

    Twoje motto zyciowe zobowiazuje.
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę."


    --
    Klemens1: "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę."
    Proponuję ustalić: - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 03.12.12, 19:43
    > > Gdy piszę coś co delikatnie narusza twoje marne ego,
    >
    > Musze cie rozczarowac.
    > Jesli myslisz, ze twoje halucynacje "naruszaja" moje ego to znow tylko twoje ko
    > lejne halucynacje.

    Zachowujesz się jak ktoś krzyczący "nie boję się" i jednocześnie robiący ze strachu w gacie. Następnie - bez zmiany swojej, nazwijmy to, "mowy ciała" - twierdzisz, że musisz rozczarować tych, którzy na podstawie twojego zachowania stwierdzili że jesteś roztrzęsiony ze strachu i że to ich halucynacje. Przykłady twojego demaskowania się są na każdym kroku, co dowodzę niżej - nie obawiaj się więc, że kogokolwiek "rozczarujesz".

    > Tak samo jak w przypadku klawiatury, ktora (jak "myslisz") "gryze", czerwonych
    > liter, ktore ponoc gdzies pisze i czarow vodoo, ktorymi maltretuje twoja psychi
    > ke i twoje jelita.

    I - jak na zawołanie - kolejny raz się zdemaskowałeś.

    > > Dyskusja jest tu i tu powinieneś dać odpowiedź.
    > > Scenariusz jest prosty:
    > > pytanie -> odpowiedź
    >
    > Blad, jedyne co powinienes to to, ze nikt tu niczego nie powinien, zwlaszcza wo
    > bec kogos tak pociesznego jak ty.
    > Wyjasnilem ci w jaki sposob mozesz dostac odpowiedz. Jesli tego sie boisz to ju
    > z twoj problem.

    A ja ci wyjaśniłem, że od dublowania wątków są frustraci z podeptanym ego jak ty.
    Kiedyś wykręcałeś się brakiem odpowiedzi na 70 + T-23b, teraz wymyśliłeś nową wymówkę pt. "załóż nowy wątek".

    > > ale ja wolę nie ryzykować, więc z tej mało kuszącej szansy nie skorzystam
    > .
    >
    > Ano wlasnie.
    > Jedyne czego - jak widac - sie nauczyles to to, ze na argumenty mozesz ze mna t
    > ylko przegrac. I sie skompromitowac. Dlatego nie "zaryzykujesz" watku, gdzie po
    > raz kolejny bym cie tylko zdemontowal i znow osmieszyl.

    Przecież gdybyś miał cokolwiek do napisania w tym temacie, albo gdyby ci się wydawało że cokolwiek masz, to napisałbyś to tu, a następnie ew. sam założył nowy wątek. Nie powstrzymałbyś się - twoje marne ego by ci na to nie zezwoliło. Dyskutujesz do momentu gdy jeszcze wydaje ci się że masz rację - zawsze. Później jest faza wykrętów, która również zawsze następuje.

    Dodatkowo cytujesz fragment mojej wypowiedzi oderwany od kontekstu i odpowiadasz nie na to co napisałem - kolejny dowód na to, jak twoje ego przeżywa i jakich żenujących manipulacji się chwytasz żeby sobie udowodnić że cokolwiek znaczysz.

    > Twoje motto zyciowe zobowiazuje.
    > "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę."
    > ]

    Cieszę się, że ci uświadomiłem kim jesteś, ale nie sądziłem, że się poczujesz aż tak zobowiązany.

    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 03.12.12, 21:13
    klemens1 napisał:

    > > Tak samo jak w przypadku klawiatury, ktora (jak "myslisz") "gryze", czerw
    > onych
    > > liter, ktore ponoc gdzies pisze i czarow vodoo, ktorymi maltretuje twoja
    > psychi
    > > ke i twoje jelita.
    >
    > I - jak na zawołanie - kolejny raz się zdemaskowałeś.

    I to jak, Napoleonie :)

    > A ja ci wyjaśniłem, że od dublowania wątków są frustraci z podeptanym ego jak ty.

    Problem w tym, ze to nie jest "dublowanie" a wlasciwie zupelnie nowa dyskusja.
    Pytanie jakie postawiles nie mam nic do meritum tego watka. Ja daje ci szanse ale ty jestes tak przerazony wizja kolejnego publicznego demontazu, ze wolisz (starym zwyczajem) robic z siebie idote do oporu.

    Szanse masz ale jestes na nia za cienki i zbyt ograniczony. I to wiesz tak dobrze jak i ja :)



    --
    Klemens1: "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę."
    Proponuję ustalić: - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 04.12.12, 22:37
    > Szanse masz ale jestes na nia za cienki i zbyt ograniczony. I to wiesz tak dobr
    > ze jak i ja :)

    Prosty test na sprawdzenie kto tu jest cienki i ograniczony: po prostu odpowiedz na pytanie.

    Tak, właśnie w taki prosty sposób można cię zdemaskować. I to wiesz tak dobrze jak i ja.


    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 05.12.12, 21:33
    klemens1 napisał:

    > Prosty test na sprawdzenie kto tu jest cienki i ograniczony: po prostu odpowiedz na pytanie.

    Coz tu sprawdzac, skoro juz dawno widac jak jestes cienki i jak bardzo boisz sie odpowiedzi, ktora w kazdej chwili mozesz miec. Gdybys tylko tak sie nie bal :)

    Ja nie mogac doczekac sie od ciebie odpowiedzi zalozylem nowy watek. Ty na to jestes za cienki bo wiesz, ze tam widzieliby wszyscy jak cie po raz kolejny demontuje i osmieszam.



    --
    Klemens1: "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę."
    Proponuję ustalić: - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 06.12.12, 22:04

    > > Prosty test na sprawdzenie kto tu jest cienki i ograniczony: po prostu od
    > powiedz na pytanie.
    >
    > Coz tu sprawdzac, skoro juz dawno widac jak jestes cienki i jak bardzo boisz si
    > e odpowiedzi, ktora w kazdej chwili mozesz miec.

    Domagam się odpowiedzi i twierdzisz że jednocześnie się jej boję
    a ty jej nie udzielasz i twierdzisz że ją "w każdej chwili mogę mieć".
    W konkurencji "wykręty niedorozwoja" jesteś mistrzem.

    --
    pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę (podpisano: niskie ego hannlego)
  • hannl 08.12.12, 15:37
    klemens1 napisał:


    > Domagam się odpowiedzi i twierdzisz że jednocześnie się jej boję

    Dokladnie tak. Zachowujesz sie jak niektore wiejskie malolaty, o ktorych mowi sie "chcialaby a boi sie".

    > a ty jej nie udzielasz i twierdzisz że ją "w każdej chwili mogę mieć".

    Tak wlasnie napisalem i nawet podalem powody, dlaczego tak jest.

    > W konkurencji "wykręty niedorozwoja" jesteś mistrzem.

    Nie musisz sie obawiac, w tej dyscyplinie nikt cie nie pobije.
    Mozesz w kazdej chwili otrzymac odpowiedz na to pytanie, ktore nie ma nic wspolnego z tym tematem ale jestes byt przerazony, zeby je zadac w nowym watku bo wiesz, ze po raz kolejny cie osmiesze.

    Walizka lezy na stole, wystarczy ja otworzyc ale ty ta sie boisz.
    --
    klemens1: "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę."
    klemens1: "Jestem autorem tego wypisu"
  • agios_pneumatos 02.11.12, 17:57
    klemens1 napisał:

    > Co nie zmienia faktu, że sytuacja jest tak oczywista, że oznakowanie w wielu mi
    > ejscach nie jest zgodne z prawem. Potwierdziła to policja w swoim raporcie, pot
    > wierdza to metodyka ustanawiania ograniczeń (w skrócie "bo tak"). Potwierdza to
    > ten las, obok którego jeżdżę często i ruch pieszo-rowerowy tam po prostu nie i
    > stnieje:
    > goo.gl/maps/V6RWM

    Co ma las i ruch pieszo-rowerowy (lub jego brak) do ograniczenia do 60 km/h? Czy może chciałeś zabłysnąć będąc przekonanym że jest tam 'teren zabudowany', ale jak na analfabetę przystało linkujesz coś nie znając treści?
  • klemens1 02.11.12, 20:37
    > Co ma las i ruch pieszo-rowerowy (lub jego brak) do ograniczenia do 60 km/h? Cz
    > y może chciałeś zabłysnąć będąc przekonanym że jest tam 'teren zabudowany', ale
    > jak na analfabetę przystało linkujesz coś nie znając treści?

    Kilka kliknięć do przodu mamy taki obrazek:
    goo.gl/maps/VOv5x
    Wyjaśnij jeszcze raz z tym analfabetą, terenem zabudowanym i nieznajomością treści, całkiem dobrze ci szło.

    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 02.11.12, 21:03
    klemens1 napisał:

    > Kilka kliknięć do przodu mamy taki obrazek:
    > goo.gl/maps/VOv5x

    I co w tym dziwnego? Ten znak stoi przeciez zaraz po owym krotkim odcinkiu miedzy dwoma skrzyzowaniami z sygnalizacja(!) i przejsciami dla pieszych(!), gdzie uwazales ograniczenie za przejaw bandytyzmu panstwowego.



    --
    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 02.11.12, 21:44
    hannl napisał:

    > klemens1 napisał:
    >
    > > Kilka kliknięć do przodu mamy taki obrazek:
    > > goo.gl/maps/VOv5x
    >
    > I co w tym dziwnego? Ten znak stoi przeciez zaraz po owym krotkim odcinkiu mied
    > zy dwoma skrzyzowaniami z sygnalizacja(!) i przejsciami dla pieszych(!), gdzie
    > uwazales ograniczenie za przejaw bandytyzmu panstwowego.

    Ogarnij kontekst zanim zabierzesz głos.

    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 02.11.12, 22:06
    klemens1 napisał:

    > Ogarnij kontekst zanim zabierzesz głos.

    Nawet jak nie wiesz co napisac, COS napisac musisz.

    Jeszcze raz: Urzednik wykazal sie zdrowym rozsadkiem. Zniesienie ograniczenia na smiesznie krotkim odciku miedzy dwoma skrzyzowaniami z sygnalizacja i przejsciami dla pieszych byloby idiotyzmem. Zniesienie ograniczenia po drugim skrzyzowaniu jest logiczne.

    Znow wybelkoczesz cos glupiego?



    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • edek40 03.11.12, 09:25
    > Jeszcze raz: Urzednik wykazal sie zdrowym rozsadkiem. Zniesienie ograniczenia n
    > a smiesznie krotkim odciku miedzy dwoma skrzyzowaniami z sygnalizacja i przejsc
    > iami dla pieszych byloby idiotyzmem. Zniesienie ograniczenia po drugim skrzyzow
    > aniu jest logiczne.

    Czy w Szwajcarii zamienne uzywanie znakow ograniczenia predkosci i obszaru zabudowanego jest norma? A nawet gdyby, to zapewne w oparciu o szwajcarskie regulacje, ktore pozwalaja oznakowywac skrzyzowanie jako obszar zabudowym (jak do niedawna na DK7, co zalinkowalem). W Polsce jest to niedozwolone i znakolog powinien to wiedziec i stosowac sie do przepisow dokladnie tak samo, jak pozniej wymaga tego policja od kierowcow.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • agios_pneumatos 03.11.12, 09:55
    edek40 napisał:


    > Czy w Szwajcarii zamienne uzywanie znakow ograniczenia predkosci i obszaru zabu
    > dowanego jest norma

    Zakładam, że nie piszesz o linkowanym odcinku ulicy Pułkowej bo masz tam 60 km/h --> 100 km/h.
  • edek40 03.11.12, 12:33
    > Zakładam, że nie piszesz o linkowanym odcinku ulicy Pułkowej bo masz tam 60 km/
    > h --> 100 km/h.

    Ano pisze. To, w mysl obowiazujacych przepisow, nie jest obszar zabudowany.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • klemens1 03.11.12, 11:40
    > > Ogarnij kontekst zanim zabierzesz głos.
    >
    > Nawet jak nie wiesz co napisac, COS napisac musisz.

    Wiem co napisać. Wtrąciłeś się nie wiedząc o czym jest dyskusja i napisałeś coś nie na temat. Dlatego ogarnij kontekst zanim zabierzesz głos.

    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 04.11.12, 01:13
    klemens1 napisał:

    > Wiem co napisać.

    No to sprobuj w koncu cos napisac - na temat. Ja ustosunkowalem sie do twojego zarzutu.

    Po raz trzeci:
    Jeszcze raz: Urzednik wykazal sie zdrowym rozsadkiem. Zniesienie ograniczenia na smiesznie krotkim odciku miedzy dwoma skrzyzowaniami z sygnalizacja i przejsciami dla pieszych byloby idiotyzmem. Zniesienie ograniczenia po drugim skrzyzowaniu jest logiczne.

    Umieszczenie zanku koniec obszaru zabudowanego po pierszym skrzyzowaniu byloby idiotyzmem. Po lewej stronie nadal jst zabudowa a odleglosc do drugiego skrzyzowania jest niewielka. Sadzac po sygnalizacji i przejsciach dla pieszych na obu skrzyzowaniach nalezy zylozyc, ze miedzy oboma skrzyzowaniami ma miejsce ruch pieszy/rowerowy pozostajacy w zwiazku z obszarem zabudowanym po lewej stronie.

    Poza tym, dla tych calkiem glupich: JEDEN znak "koniec obszaru zabudowanego" po drugim skrzyzowaniu to JEDEN taki znak mniej w tym miejscu. Inaczej musialyby byc dwa znaki, po pierwszym i po drugim skrzyzowaniu.

    Znow wybelkoczesz cos glupiego?

    --
    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 04.11.12, 21:38
    > > Wiem co napisać.
    >
    > No to sprobuj w koncu cos napisac - na temat. Ja ustosunkowalem sie do twojego
    > zarzutu.

    Pisałeś nie na temat, o czym ci napisałem. Tematem był "obszar zabudowany", a nie ograniczenie prędkości.

    >
    > Po raz trzeci:
    > Jeszcze raz: Urzednik wykazal sie zdrowym rozsadkiem. Zniesienie ograniczenia n
    > a smiesznie krotkim odciku

    Po raz n-ty (być może również trzeci) - nie piszę nic o ograniczeniach.

    > Umieszczenie zanku koniec obszaru zabudowanego po pierszym skrzyzowaniu byloby
    > idiotyzmem. Po lewej stronie nadal jst zabudowa

    Tak, za lasem. Co pewnie świadczy o tym, że jest bezpośrednio związana z drogą.

    > Sadzac po sygnalizacji i przejsciach dla pieszych
    > na obu skrzyzowaniach nalezy zylozyc, ze miedzy oboma skrzyzowaniami ma miejsce
    > ruch pieszy/rowerowy pozostajacy w zwiazku z obszarem zabudowanym po lewej str
    > onie.

    Nie należy tego zakładać, tym bardziej że owego ruchu tam nie ma. Ale jeżeli fakty nie zgadzają się z ideologią, ...

    > Poza tym, dla tych calkiem glupich: JEDEN znak "koniec obszaru zabudowanego" po
    > drugim skrzyzowaniu to JEDEN taki znak mniej w tym miejscu. Inaczej musialyby
    > byc dwa znaki, po pierwszym i po drugim skrzyzowaniu.

    Nie jest powiedziane że znakolog objąłby jedno skrzyżowanie "obszarem".

    > Znow wybelkoczesz cos glupiego?

    Musisz mieć wyjątkowe problemy z własnymi emocjami, jeżeli nawet na forum nie jesteś w stanie ich powstrzymać. Ciekawe co mówią ludzie którzy spotykają cię na żywo.

    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 05.11.12, 09:44
    klemens1 napisał:

    > Po raz n-ty (być może również trzeci) - nie piszę nic o ograniczeniach.

    Dobrze wiedziec, ze w temacie, gdzie chodzilo o skandaliczne ograniczenia z jakimi musieli borykac sie Asia i Michal w koronnym dowodzie... wcale nie chodzi o ograniczenia.

    >
    > > Umieszczenie zanku koniec obszaru zabudowanego po pierszym skrzyzowaniu b
    > yloby
    > > idiotyzmem. Po lewej stronie nadal jst zabudowa
    >
    > Tak, za lasem. Co pewnie świadczy o tym, że jest bezpośrednio związana z drogą.

    Tak. Jesli w zwiazku z ta zabudowa poboczem i droga poruszaja sie ludzie i pojazdy to uznanie tego miejsce za obszar zabudowany jest jak najbardziej sluszne:
    "obszar wzdłuż drogi, gdzie znajduje się zabudowa miejska, wiejska lub przemysłowa, w związku z czym panować może tu wzmożony ruch pieszych i pojazdów."

    Znaki stawia sie dla ludzi a nie dla budynkow.

    > Nie należy tego zakładać,

    Bo tak twierdzi jakis klemens z Pultuska? Urzednik, ktory o tym decyduje doszedl jak widac do innego wniosku.

    > tym bardziej że owego ruchu tam nie ma.

    Obszar zabudowany (nawet jesli za pasem zieleni) po lewej stronie ciagnacy sie nawet za drugie skrzyzowanie, dwa skrzyzowania z sygnalizacja na odcinku zaledwie kilkuest metrow, przejscia dla pieszych, lewoskret, wszystko to w jednym z najwiekszych miast Europy i "ruchu nie ma".

    > Nie jest powiedziane że znakolog objąłby jedno skrzyżowanie "obszarem".

    Czy pytanie o to, jak twoim zdaniem powinna wygladac racjonalna alternatywa znow skonczy sie takim fiaskiem jak moje pytanie o tak krytykowane przez ciebe ograniczenie do 70-tki dla ciezarowek?


    --
    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 05.11.12, 20:09
    > > Po raz n-ty (być może również trzeci) - nie piszę nic o ograniczeniach.
    >
    > Dobrze wiedziec, ze w temacie, gdzie chodzilo o skandaliczne ograniczenia z jak
    > imi musieli borykac sie Asia i Michal w koronnym dowodzie... wcale nie chodzi o
    > ograniczenia.

    Takie coś może być zaskakujące tylko dla ciebie.

    > > Tak, za lasem. Co pewnie świadczy o tym, że jest bezpośrednio związana z
    > drogą.
    >
    > Tak. Jesli w zwiazku z ta zabudowa poboczem i droga poruszaja sie ludzie i poja
    > zdy

    Ludzi na poboczu nie ma. Pojazdy poruszają się nie w związku z tą zabudową, lecz w związku z ruchem do i z miasta, jak przystało na jedną z głównych wylotówek.

    > > Nie należy tego zakładać,
    >
    > Bo tak twierdzi jakis klemens z Pultuska? Urzednik, ktory o tym decyduje doszed
    > l jak widac do innego wniosku.

    Bo znak ma opierać się nie na założeniach, lecz na stanie faktycznym. To też może być dla ciebie zaskakujące.

    > > tym bardziej że owego ruchu tam nie ma.
    >
    > Obszar zabudowany (nawet jesli za pasem zieleni) po lewej stronie ciagnacy sie
    > nawet za drugie skrzyzowanie, dwa skrzyzowania z sygnalizacja na odcinku zaledw
    > ie kilkuest metrow, przejscia dla pieszych, lewoskret, wszystko to w jednym z n
    > ajwiekszych miast Europy i "ruchu nie ma".

    Jak ty będziesz teraz z tym żył?

    > > Nie jest powiedziane że znakolog objąłby jedno skrzyżowanie "obszarem".
    >
    > Czy pytanie o to, jak twoim zdaniem powinna wygladac racjonalna alternatywa zno
    > w skonczy sie takim fiaskiem jak moje pytanie o tak krytykowane przez ciebe ogr
    > aniczenie do 70-tki dla ciezarowek?

    Alternatywa jest kawałek dalej:
    goo.gl/maps/uhs7i
    Zwróć uwagę na "zabudowanie obszaru" - zarówno faktyczne jak i znakologiczne, oraz ograniczenia prędkości.

    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 06.11.12, 14:02
    klemens1 napisał:

    > Ludzi na poboczu nie ma.

    Jasne. Nikt nigdy nie chodzi miedzy jednym a drugim skrzyzowaniem a przejscia wybudowane sa nie dla pieszych tylko dla picu.

    > Pojazdy poruszają się nie w związku z tą zabudową, lecz w związku z ruchem do i z miasta,

    Jesne. Lewoskret na drugim skrzyzowaniu jest tez nie dla sskrecajacych samochodow tylko dla picu.

    > > Bo znak ma opierać się nie na założeniach, lecz na stanie faktycznym.

    I jak widac urzednik uznal za "stan faktyczny" to, ze miedzy oboma skrzyzowaniami odbywa sie ruch pieszy, rowerowy i samochodowy w zwiazku z zabudowa przed i obok obu skrzyzowan uzasadniajacy taka a nie inna decyzje.

    > Jak ty będziesz teraz z tym żył?

    Swietnie. Widac bowiem po raz kolejny, jakim jestes fantasta jesli usilujesz komus wcisnac, ze na obrzezach jednego z najwiekszych miast Europy, miedzy dwoma skrzyzowaniami z sygnalizacja swietlna, przejsciami dla pieszych i lewoskretami nie ma zadnego ruchu pieszego, rowerowego i samochodowego bedacego w zwiazku z zabudowa lezaca przed pierwszym skrzyzowaniem i zabudowa lezaca po lewej stronie drogi.

    > Alternatywa jest kawałek dalej:
    > goo.gl/maps/uhs7i

    Nie pytalem o alternatywe drogi tylko alternatywe oznakowania dla tego odcinka, ktory krytykujesz. Gdzie i jakie znaki powinny tam stac?

    --
    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 06.11.12, 21:39
    > > Ludzi na poboczu nie ma.
    >
    > Jasne. Nikt nigdy nie chodzi miedzy jednym a drugim skrzyzowaniem a przejscia w
    > ybudowane sa nie dla pieszych tylko dla picu.

    Kilku na dobę może przejdzie.

    > > Pojazdy poruszają się nie w związku z tą zabudową, lecz w związku z ruche
    > m do i z miasta,
    >
    > Jesne. Lewoskret na drugim skrzyzowaniu jest tez nie dla sskrecajacych samochod
    > ow tylko dla picu.

    Dla jadących w tamtym kierunku. Na trasach też się zdarzają lewoskręty i jakoś nikt nie widzi powodu żeby to świadczyło o zabudowaniu terenu.

    > Widac bowiem po raz kolejny, jakim jestes fantasta jesli usilujesz ko
    > mus wcisnac, ze na obrzezach jednego z najwiekszych miast Europy, miedzy dwoma
    > skrzyzowaniami z sygnalizacja swietlna, przejsciami dla pieszych i lewoskretami
    > nie ma zadnego ruchu pieszego, rowerowego i samochodowego bedacego w zwiazku z
    > zabudowa lezaca przed pierwszym skrzyzowaniem i zabudowa lezaca po lewej stron
    > ie drogi.

    Praktycznie nie ma tam ruchu pieszego, rowerowego i samochodowego w związku z zabudową leżącą za lasem. Ty usiłujesz wcisnąć, że łażą tamtędy tłumy pieszych, a jedna z głównych wylotówek służy głównie jako dojazd do kilku domków.

    > > Alternatywa jest kawałek dalej:
    > > goo.gl/maps/uhs7i
    >
    > Nie pytalem o alternatywe drogi tylko alternatywe oznakowania dla tego odcinka,
    > ktory krytykujesz. Gdzie i jakie znaki powinny tam stac?

    Więc ci podałem alternatywę oznakowania.

    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 07.11.12, 12:18
    klemens1 napisał:

    > Kilku na dobę może przejdzie.

    Moze. Nie zmienia to niczego w fakcie, ze ruch ten odbywa sie w zwiazku z zabzdowa wzdluz i przed tym odcinkiem.

    > Dla jadących w tamtym kierunku.

    Ano wlasnie. Ze wzgledu na nich tak oznakowany jest ten odcinek. Ich ruch odbywa sie w zwiazku z zabudowa po lewej stronie drogi.

    > Na trasach też się zdarzają lewoskręty i jakoś nikt nie widzi powodu żeby to świadczyło o
    > zabudowaniu terenu.

    W gesto zabudowanych miastach tez zdarzaja sie lewoskrety i jakos nikt nie widzi powodu zeby to swiadczylo o niezabudowaniu terenu.

    > Praktycznie nie ma tam ruchu pieszego, rowerowego i samochodowego w związku z z
    > abudową leżącą za lasem.

    Czyli praktycznie nikt nie korzysta z przejsc, nikt nie skreca w lewo na drugim skrzyzowaniu. Urzednicy zlecajacy wybudowanie tam przejsc dysponowali jak widac innymi danymi.

    > Więc ci podałem alternatywę oznakowania.

    Nie podales.


    --
    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 07.11.12, 22:51
    > Moze. Nie zmienia to niczego w fakcie, ze ruch ten odbywa sie w zwiazku z zabzd
    > owa wzdluz i przed tym odcinkiem.

    Ruch taki jak opisałeś jest śladowy. Większy występuje na krajówkach kilka kilometrów od obszarów zabudowanych (pieszych i pojazdów związany z zabudową przy drodze). Gdyby kierować się twoimi argumentami, to wszędzie powinien być obszar zabudowany - na autostradzie też, bo ułamek procenta dojeżdża do zabudowań które są za pobliskim zagajnikiem.

    > > Dla jadących w tamtym kierunku.
    >
    > Ano wlasnie. Ze wzgledu na nich tak oznakowany jest ten odcinek. Ich ruch odbyw
    > a sie w zwiazku z zabudowa po lewej stronie drogi.

    Jest wiele innych miejsc oprócz zabudowań zaraz za lasem, gdzie można dojechać skręcając w Wójcickiego. Poza tym zabudowania owe nie są "wzdłuż drogi", ponieważ są oddzielone od niej owym lasem. Oznaczenie tego obszaru jako "zabudowanego" jest sprzeczne z zapisami:
    Znak D-42 powinien być umieszczony w pobliżu miejsca, w którym następuje wyraźna zmiana charakteru zagospodarowania otoczenia drogi.
    Jako obszar zabudowany nie powinny być oznakowane miejsca, w których:
    - zabudowa mieszkalna jest oddalona od drogi i nie jest z nią bezpośrednio związana,
    - występujący ruch pieszych wynika jedynie z lokalizacji przystanku autobusowego, skrzyżowania dróg lub ma charakter sezonowy.


    > > Na trasach też się zdarzają lewoskręty i jakoś nikt nie widzi powodu żeb
    > y to świadczyło o
    > > zabudowaniu terenu.
    >
    > W gesto zabudowanych miastach tez zdarzaja sie lewoskrety i jakos nikt nie widz
    > i powodu zeby to swiadczylo o niezabudowaniu terenu.

    To nie dla mnie lewoskręt był powodem niezabudowania obszaru, lecz dla ciebie - jego zabudowania. Lewoskręty nie określają stopnia zabudowania obszaru, co niniejszym być może pojąłeś.

    > > Praktycznie nie ma tam ruchu pieszego, rowerowego i samochodowego w związ
    > ku z z
    > > abudową leżącą za lasem.
    >
    > Czyli praktycznie nikt nie korzysta z przejsc, nikt nie skreca w lewo na drugim
    > skrzyzowaniu. Urzednicy zlecajacy wybudowanie tam przejsc dysponowali jak wida
    > c innymi danymi.

    Z przejść mało kto korzysta, a jeżeli już - to nie łazi później wzdłuż Pułkowej. Skręcających przeważnie się kilku znajdzie.
    Tego typu buble znakologiczne to norma, a ty walczysz jakby urzędnicy byli zarówno superfachowcami jak i chciałoby im się cokolwiek porządnie zrobić.
    Kolejny przykład gdzie będziesz dopatrywał się zabudowań i pieszych:

    goo.gl/maps/aMb0j
    > > Więc ci podałem alternatywę oznakowania.
    >
    > Nie podales.

    Podałem ci w linku - napisałem nawet żebyś zwrócił uwagę na oznakowanie. Zobacz jakie tam jest oznakowanie - takie właśnie wg mnie powinno być na omawianym odcinku.

    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 08.11.12, 13:10
    klemens1 napisał:

    > Ruch taki jak opisałeś jest śladowy. Większy występuje na krajówkach kilka kilo
    > metrów od obszarów zabudowanych (pieszych i pojazdów związany z zabudową przy d
    > rodze).

    To tylko twoja opinia. Urzednicy jak widac doszli do innych wnioskow.
    Masa kierowcow nie ma pojecia o tym, co mysli klemens z Pultuska.
    Ignorujac na tym odcinku obowiazujace ograniczenia lamiesz obowiazujace prawo i stwarzasz zagrozenie nie tylko dla "sladowego ruchu" ale i dla innych uczestnikow ruchu nie znajacych (lub nie dzielacych) twoich "przemyslen.
    To zwyklo okreslac sie anarchia i robieniem chlewu.



    > Poza tym zabudowania owe nie są "wzdłuż drogi", ponieważ są oddzielone od niej owym lasem.

    Zobacz do Wikipedii co znaczy "wzdluz".

    > Oznaczenie tego obszaru jako "zabudowanego
    > " jest sprzeczne z zapisami:
    > [i]Znak D-42 powinien być umieszczony w pobliżu miejsca, w którym następuje wyr
    > aźna zmiana charakteru zagospodarowania otoczenia drogi.

    Dla urzednikow stawiajacych tam te znaki zmiana byla jak widac "wyrazna".


    > Jako obszar zabudowany nie powinny być oznakowane miejsca, w których:
    > - zabudowa mieszkalna jest oddalona od drogi i nie jest z nią bezpośrednio zwią
    > zana,

    Urzednicy uznali, ze zabudowa jest z droga bezposrednio zwiazana. Ludzie poruszajacy sie Pulkowa miedzy ednymi i drugim skrzezowaniem samochodem/rowerem/jako piesi poruszaja sie w zwiazku z powiazaniem do tych zabudowan.


    > To nie dla mnie lewoskręt był powodem niezabudowania obszaru, lecz dla ciebie -
    > jego zabudowania.

    Bo lewoskret i ruch na nim jest "zwiazany" z zabudowa po lewej stronie drogi.


    > Podałem ci w linku - napisałem nawet żebyś zwrócił uwagę na oznakowanie.

    Nie mam ochoty na "zwracanie uwagi" na oznakowanie w jakims zupelnnie innym przypadku.
    Pytalem o oznakowanie w tym konkretnym przypadku.


    --
    Klemens1: "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę."
    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
  • klemens1 08.11.12, 23:26
    > > Ruch taki jak opisałeś jest śladowy. Większy występuje na krajówkach kilk
    > a kilo
    > > metrów od obszarów zabudowanych (pieszych i pojazdów związany z zabudową
    > przy d
    > > rodze).
    >
    > To tylko twoja opinia. Urzednicy jak widac doszli do innych wnioskow.

    To nie jest opinia - takie są fakty. Ruch taki jaki opisałeś jest tam śladowy, więc urzędnicy nie mają racji.

    > Ignorujac na tym odcinku obowiazujace ograniczenia lamiesz obowiazujace prawo i
    > stwarzasz zagrozenie nie tylko dla "sladowego ruchu" ale i dla innych uczestni
    > kow ruchu nie znajacych (lub nie dzielacych) twoich "przemyslen.
    > To zwyklo okreslac sie anarchia i robieniem chlewu.

    Znowu nie piszesz na temat - tematem jest niezgodne z prawem oznakowanie tego odcinka jako obszaru zabudowanego. O prędkości nic nie piszę.

    > > Poza tym zabudowania owe nie są "wzdłuż drogi", ponieważ są oddzielone o
    > d niej owym lasem.
    >
    > Zobacz do Wikipedii co znaczy "wzdluz".

    Gdyby były 10 km od drogi, to dla ciebie też mogłyby być "wzdłuż".

    > Dla urzednikow stawiajacych tam te znaki zmiana byla jak widac "wyrazna".
    > Urzednicy uznali, ze zabudowa jest z droga bezposrednio zwiazana.

    Dla nich być może jest, ale w rzeczywistości nie jest. Ludzi którzy jadą/idą Pułkową lub wzdłuż Pułkowej (nie 10 km dalej, lecz zaraz obok) tam praktycznie nie ma.
    Już ci pisałem, że zgodnie z twoją logyką autostrada też jest obszarem zabudowanym.
    Wskazuję ci ewidentny przykład błędu urzędniczego, konsekwencje wynikające z twojego rozumowania, a ty dalej robisz z siebie idiotę, pisząc że las to zabudowania - pamiętaj że nie możesz się poddać.

    > > To nie dla mnie lewoskręt był powodem niezabudowania obszaru, lecz dla ci
    > ebie -
    > > jego zabudowania.
    >
    > Bo lewoskret i ruch na nim jest "zwiazany" z zabudowa po lewej stronie drogi.

    Już ci odpowiadałem, że nie jest - to jest po prostu droga prowadząca w innym kierunku, a nie tylko do domków za lasem.
    Poza tym odniosłem się do twojego wspaniałego argumentu że "lewoskręt nie oznacza że teren nie jest zabudowany".

    > Nie mam ochoty na "zwracanie uwagi" na oznakowanie w jakims zupelnnie innym prz
    > ypadku.
    > Pytalem o oznakowanie w tym konkretnym przypadku.

    Wystarczy że spojrzysz na widok w linku który podałem. Nawet tego nie potrafisz?

    Tu masz kolejny przykład "zabudowy wzdłuż drogi", nie wiem dlaczego nie chciałeś tego przykładu wykorzystać żeby udowodnić że obszar jak najbardziej powinien być zabudowany:
    goo.gl/maps/aMb0j
    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 09.11.12, 10:07
    klemens1 napisał:

    > To nie jest opinia - takie są fakty. Ruch taki jaki opisałeś jest tam śladowy,
    > więc urzędnicy nie mają racji.

    To ciagle twoja opinia - nawet jesli poparta faktami.
    Jesli tak jest, to jedyne co jako obywatel mozesz zrobic to zwrocic na to uwage urzednikow, zlozyc skarge. Lamiace obowiazujace przepisy dopuszczasz sie bezprawia.


    > Znowu nie piszesz na temat - tematem jest niezgodne z prawem oznakowanie tego o
    > dcinka jako obszaru zabudowanego. O prędkości nic nie piszę.

    Male pytanie na marginesie: O co w takim razie ci chodzi? Przypominam, ze wpakowales sie na ten watek z przykladem Asi i Michala drzacych o swoje zycie z powodu przestrzegania (ponoc) bezsensownych ograniczen predkosci.

    > Gdyby były 10 km od drogi, to dla ciebie też mogłyby być "wzdłuż".

    Te zabudowania nie sa jednak 10 km od drogi i leza wyraznie wzdluz drogi.

    > Dla nich być może jest, ale w rzeczywistości nie jest.

    Jesli chcesz, zeby urzednicy uwzglednili rzeczywistosc, tak, jak ja widzisz, zwroc sie z tym do nich i opisz swoja rzeczywistosc. Poki co, nie wiedza nawet o tym, ze klemens z Pultuska istnieje. Nie mowiac o jego rzeczywistosci.

    > Wskazuję ci ewidentny przykład błędu urzędniczego,

    Na twoim miejscu wskazalbym ten blad urzednikom. Ja niestety niczego tam zmienic niestety nie moge.

    > Już ci odpowiadałem, że nie jest - to jest po prostu droga prowadząca w innym k
    > ierunku, a nie tylko do domków za lasem.

    I co? Z tego ze droga ze skrzyzowania prowadzi nie tylko do domow wzdluz drogi ale tez w innym kierunku mialaby kwalifikowac skrzyzowanie jako lezace poza obszarem zabudowanym? To absurd.


    > Wystarczy że spojrzysz na widok w linku który podałem. Nawet tego nie potrafisz?

    Potrafie. Ty za to po raz kolejny nie jestes w stanie dac odpowiedzi na prosciutkie pytanie: jak konkretnie mialoby wygladac konkretne oznakowanie sytuacji, ktora sam krytykujesz i uwazasz za bledna.

    Wiem, ze musisz robic z siebie idiote ale nie wydaje ci sie, ze to juz za wiele?
    Przeciez to nie tylko idiotyzm ale wrecz przejaw impotencji - krytykowac ale nie byc w stanie nawet opisac, jak mialoby wygladac rozwiazanie.
    --
    Klemens1: "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę."
    Proponuję ustalić: - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 09.11.12, 23:53
    > > To nie jest opinia - takie są fakty. Ruch taki jaki opisałeś jest tam śla
    > dowy,
    > > więc urzędnicy nie mają racji.
    >
    > To ciagle twoja opinia - nawet jesli poparta faktami.
    > Jesli tak jest, to jedyne co jako obywatel mozesz zrobic to zwrocic na to uwage
    > urzednikow, zlozyc skarge. Lamiace obowiazujace przepisy dopuszczasz sie bezpr
    > awia.

    Jeżeli jest to opinia poparta faktami, to znaczy że takie a nie inne są fakty.
    Nie piszę tu nic o mojej jeździe - piszę o łamaniu prawa przez urzędników.
    Jest jak piszę - ten odcinek akurat dobrze znam i często tamtędy jeżdżę.

    > > Znowu nie piszesz na temat - tematem jest niezgodne z prawem oznakowanie
    > tego o
    > > dcinka jako obszaru zabudowanego. O prędkości nic nie piszę.
    >
    > Male pytanie na marginesie: O co w takim razie ci chodzi? Przypominam, ze wpako
    > wales sie na ten watek z przykladem Asi i Michala drzacych o swoje zycie z powo
    > du przestrzegania (ponoc) bezsensownych ograniczen predkosci.

    To proste - nt. prędkości nie za wiele da się udowodnić, nawet jeżeli na autostradzie będzie ograniczenie do 10 km/h. W kwestii obszaru zabudowanego przepisy jakieś są - i można dowieść, że nie są przestrzegane przy ustalaniu granic tego obszaru. Jeżeli więc urzędnicy nieprawidłowo ustanawiają obszar zabudowany i jest to nagminne, podobne podejrzenia można mieć co do ograniczeń prędkości. Zresztą sam obszar powoduje ograniczenie prędkości (akurat nie w omawianym przypadku).

    > > Gdyby były 10 km od drogi, to dla ciebie też mogłyby być "wzdłuż".
    >
    > Te zabudowania nie sa jednak 10 km od drogi i leza wyraznie wzdluz drogi.

    Z drogi tego nie widać i są one oddalone od drogi, więc co za znaczenie czy są wzdłuż, prostopadle czy na ukos?

    > > Już ci odpowiadałem, że nie jest - to jest po prostu droga prowadząca w i
    > nnym k
    > > ierunku, a nie tylko do domków za lasem.
    >
    > I co? Z tego ze droga ze skrzyzowania prowadzi nie tylko do domow wzdluz drogi
    > ale tez w innym kierunku mialaby kwalifikowac skrzyzowanie jako lezace poza obs
    > zarem zabudowanym? To absurd.

    Jeszcze raz (bez ironii - naprawdę w końcu to pojmij): nie twierdzę że teren ma być niezabudowany, bo jest lewoskręt, który prowadzi gdzie indziej niż do domków za lasem. Twierdzę, że ten lewoskręt nie ma żadnego wpływu na to czy teren jest zabudowany czy nie. To ty twierdzisz, że ponieważ można nim do domków dojechać, to oznacza to że teren jest zabudowany. Z autostrady też można dojechać do domków nieopodal.

    > > Wystarczy że spojrzysz na widok w linku który podałem. Nawet tego nie pot
    > rafisz?
    >
    > Potrafie. Ty za to po raz kolejny nie jestes w stanie dac odpowiedzi na prosciu
    > tkie pytanie: jak konkretnie mialoby wygladac konkretne oznakow
    > anie sytuacji, ktora sam krytykujesz i uwazasz za bledna.

    Nie powinno tam być obszaru zabudowanego. Co do prędkości - nie wypowiadam się, bo to nie ma sensu.

    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 11.11.12, 13:39
    klemens1 napisał:

    > Jeżeli jest to opinia poparta faktami, to znaczy że takie a nie inne są fakty.

    Mylisz sie. Dopoki nie zostanie to zweryfikowane przez osoby do tego uprawnione, pozostaje to ciagle tylko opinia jakiegos klemens z Pultuska.

    > Jest jak piszę - ten odcinek akurat dobrze znam i często tamtędy jeżdżę.

    I kogo to obchodzi? Droga jest oznakowana jak jest. Ty jako obywatel i kierowca masz sie trzymac znakow i obowiazujacego prawa. Jesli masz zastrzezenia to mozesz to zglosic w odpowiednim miejscu a nawet udowodnic, ze jest tak, jak to widzisz. Zrobiles to?
    Lamanie przepisow jest i pozostanie tym czym jest – tym samym co zlodziejstwo – bezprawiem.

    > W kwestii obszaru zabudowanego przepisy jakieś są - i można dowieść, że nie są przy
    > ustalaniu granic tego obszaru.przestrzegane.

    Jesli ten przyklad mial byc tym dowodem to niestety ci sie nie udalo. Widac to nawet po twojej bezradnosci woobec pytania, jak powinno wygladac prawidlowe oznakowanie w tym miejscu.
    To nie pierwszy raz, gdy krytykujesz zaciekle znakologow nie bedac w stanie przedstawic slusznych/poprawnych/zrozumialych alternatyw.

    > Jeszcze raz (bez ironii - naprawdę w końcu to pojmij)(…)
    > Twierdzę, że ten lewoskręt nie ma żadnego wpływu na to czy teren jest zabudowany czy
    > nie. To ty twierdzisz, że ponieważ można nim do domków dojechać, to oznacza to że teren
    > jest zabudowany.

    Jeszcze raz (bez ironii - naprawdę w końcu to pojmij):
    Ciagle nie rozumiesz pewnej zasadniczej kwestii. Mimo, ze owe znaki powiazane sa werbalnie z obszarem "zabudowanym" to znakow tych nie stawia sie ze wzgledu na zabudowania tylko ze wzgledu na ludzi. Jesli w poblizu drogi (mniejszym lub wiekszym) wystepuja budynki, to ludzie mieszkajacy/pracujacy w nich, czesciej niz gdzie indziej wlaczaja sie tam do ruchu, przecinaja jezdnie, zatrzymuja sie itd. Ze wzgledu na ich komfort i bezpieczenstwo (a nie zabudowania) stawia sie tam takie znaki.

    > Z autostrady też można dojechać do domków nieopodal.

    O tym wlasnie pisze. Powyzszy absurd, to kolejny efekt twojego dziecinnego pojmowania pojecia “obszar zabudowany” jako ograniczenie wynikajace z powodu budynkow a nie ludzi.

    Autostrady sa tak zbudowane, ze nie ma na nich ani pieszych ani rowerzystow ani nawet samochodow, ktore w celu opuszczenia jej lub wlaczenia sie do ruchu musialyby zwalniac, krzyzowac jeznie lub nawet sie zatrzymywac. Dlatego nikt przy zdrowych zmyslach nie oznakuje autostrady jako obszar zabudowany i to nawet mimo budynkow stojacych tuz przy niej.

    > Nie powinno tam być obszaru zabudowanego. Co do prędkości - nie wypowiadam się, bo to nie ma sensu.

    Po raz kolejny wymijajaca odpowiedz: Skoro tak krytykujesz znakolgow za ich „bezprawie“ – dlaczego znow tak trudno opisac ci, w ktorym miejscu konkretnie mialby stac jaki znak?

    --
    Klemens1: "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę."
    Proponuję ustalić: - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 13.11.12, 11:44
    > Mylisz sie. Dopoki nie zostanie to zweryfikowane przez osoby do tego uprawnione
    > , pozostaje to ciagle tylko opinia jakiegos klemens z Pultuska.

    To są fakty, że ten odcinek nie spełnia kryteriów obszaru zabudowanego, a nie opinia. Jakby zdarzył się błąd urzędnikom którzy wystawiliby ci akt zgonu, to pewnie byś samobójstwo popełnił, bo "osoby do tego uprawnione" coś stwierdziły a rzeczywistość się nie liczy.
    Idź za ciosem, nadal nie skometowałeś zabudowania tego obszaru:
    goo.gl/maps/aMb0j

    > > W kwestii obszaru zabudowanego przepisy jakieś są - i można dowieść, że n
    > ie są przy
    > > ustalaniu granic tego obszaru.przestrzegane.
    >
    > Jesli ten przyklad mial byc tym dowodem to niestety ci sie nie udalo. Widac to
    > nawet po twojej bezradnosci woobec pytania, jak powinno wygladac prawidlowe ozn
    > akowanie w tym miejscu.
    > To nie pierwszy raz, gdy krytykujesz zaciekle znakologow nie bedac w stanie prz
    > edstawic slusznych/poprawnych/zrozumialych alternatyw.

    Właśnie przedstawiłeś kolejne rozumowanie godne ciebie: idzie klemens do urzędu i mówi że oznakowanie jest sprzeczne z takim to a takim przepisem. Urzędnik mówi "faktycznie jest sprzeczne, ale w takim razie jakie powinno być?". Klemens "nie wiem". Urzędnik "a więc oznakowanie jest zgodne z przepisami".
    Przypominam, że mowa o nieprzestrzeganiu przez urzędników granic obszaru zabudowanego - pewnie już o tym zapominasz.

    > > Jeszcze raz (bez ironii - naprawdę w końcu to pojmij)(…)
    > > Twierdzę, że ten lewoskręt nie ma żadnego wpływu na to czy teren jest zab
    > udowany czy
    > > nie. To ty twierdzisz, że ponieważ można nim do domków dojechać, to oznac
    > za to że teren
    > > jest zabudowany.
    >
    > Jeszcze raz (bez ironii - naprawdę w końcu to pojmij):
    > Ciagle nie rozumiesz pewnej zasadniczej kwestii. Mimo, ze owe znaki powiazane s
    > a werbalnie z obszarem "zabudowanym"

    Znowu piszesz nie na temat - mowa była o lewoskręcie i jego wpływie na "zabudowanie obszaru". Naprawdę w końcu to pojmij, człowieczku o ego poniżej dna Rowu Mariańskiego.

    > Autostrady sa tak zbudowane, ze nie ma na nich ani pieszych ani rowerzystow ani
    > nawet samochodow, ktore w celu opuszczenia jej lub wlaczenia sie do ruchu musi
    > alyby zwalniac, krzyzowac jeznie lub nawet sie zatrzymywac.

    Na Pułkowej też nie ma pieszych ani rowerzystów, a na pewno nie tylu żeby oznaczyć ten odcinek jako zabudowany. Na autostradzie też bywa że trzeba się zatrzymać, bo tworzy się korek w związku z ruchem pojazdów jadących do zabudowań - wg twojego rozumowania autostrada powinna więc być obszarem zabudowanym. To czy skrzyżowanie jest kolizyjne czy nie, nie ma wpływu na zabudowanie obszaru.

    > > Nie powinno tam być obszaru zabudowanego. Co do prędkości - nie wypowiada
    > m się, bo to nie ma sensu.
    >
    > Po raz kolejny wymijajaca odpowiedz: Skoro tak krytykujesz znakolgow za ich 
    > 222;bezprawie“ – dlaczego znow tak trudno opisac ci, w ktorym miejs
    > cu konkretnie mialby stac jaki znak?

    Na pewno nie powinno być obszaru zabudowanego. I nie muszę określać, jakie konkretnie znaki powinny tam być żeby to udowodnić.

    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 13.11.12, 21:00
    klemens1 napisał:

    > To są fakty, że ten odcinek nie spełnia kryteriów obszaru zabudowanego, a nie opinia.

    Musze cie rozczarowac, zaklinanie rzeczywistosci jej nie zmieni. To, co widac powyzej to ciagle tylko twoja opinia. I to, ze ja tych “faktow” nie widze nie gra nawet roli.

    > Właśnie przedstawiłeś kolejne rozumowanie godne ciebie: idzie klemens do urzędu i mówi
    > że oznakowanie jest sprzeczne z takim to a takim przepisem.

    I co? Co w tym zlego? Ja tak czasami robie.

    > Urzędnik mówi "faktycznie jest sprzeczne, ale w takim razie jakie powinno być?".

    Moze tak a moze powiedzialby cos calkiem innego.

    > Klemens "nie wiem".

    No i mamy kwintesencje istoty klemensa: wszyscy inni wszystko robia zle, klemens to wie, ale jak ma byc, zeby bylo dobrze, tego klemens juz nie wie.

    > Na Pułkowej też nie ma pieszych ani rowerzystów, a na pewno nie tylu żeby oznaczyć ten
    > odcinek jako zabudowany.

    I jestes pewien, ze drogowcy stawiajac znaki powinni kierowac sie nie pieszymi, rowerzystami, samochodami (nawet jesli „nie tyloma“) ani nawet mozliwoscia pojawienia sie ich tam tylko tym, jak widzi to klemens z Pultuska?

    > Na autostradzie też bywa że trzeba się zatrzymać, bo tworzy się korek w związku z ruchem
    > pojazdów jadących do zabudowań - wg twojego rozumowania autostrada powinna więc być
    > obszarem zabudowanym.

    Nie, tak wyglada twoje rozumowanie – zero roznicy miedzy droga, gdzie wolno zawsze poruszac sie pieszym, rowerzystom, gdzie pojazdy wlaczajace sie do ruchu, opuszczajace droge moga (a nawet niekiedy musza) wyhamowac do zera, i to bez wzgledu na nasycenie ruchu a autostrada, gdzie to wszystko jest zabronione a sama infarstruktura bez porownania lepsza i bezpiecznjesza.

    > I nie muszę określać, jakie konkretnie znaki powinny tam być żeby to udowodnić.

    Nikt nie chce tu od ciebie zadnego dowodu. Przedstawienie rozsadnej alternatywy rozwiazan ktore tak zaciekle krytykujesz to kwestia minimum logiki i przyzwoitosci. Ale coz mozesz wiedziec o jednym albo drugim?

    --
    Klemens1: "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę."
    Proponuję ustalić: - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 14.11.12, 20:08
    > > To są fakty, że ten odcinek nie spełnia kryteriów obszaru zabudowanego, a
    > nie opinia.
    >
    > Musze cie rozczarowac, zaklinanie rzeczywistosci jej nie zmieni.

    Rzeczywistość jest taka, że na zalinkowanym odcinku Pułkowej ruch pieszo-rowerowy praktycznie nie występuje, a ponad 99% ruchu samochodowego nie jest związana z zabudowaniami bezpośrednio za lasem. Więc rozczaruj sam siebie, bo rzeczywistości nie zmienisz.
    Widzę że stosujesz swoje motto bezbłędnie. Dlaczego nie komentujesz opinii "klemensa z Pultuska" dot. zabudowania tego obszaru:
    goo.gl/maps/aMb0j
    Ot, kolejna moja wpadka do twojej kolekcji.

    > > Właśnie przedstawiłeś kolejne rozumowanie godne ciebie: idzie klemens do
    > urzędu i mówi
    > > że oznakowanie jest sprzeczne z takim to a takim przepisem.
    >
    > I co? Co w tym zlego? Ja tak czasami robie.
    >
    > > Urzędnik mówi "faktycznie jest sprzeczne, ale w takim razie jakie powinno
    > być?".
    >
    > Moze tak a moze powiedzialby cos calkiem innego.
    >
    > > Klemens "nie wiem".
    >
    > No i mamy kwintesencje istoty klemensa: wszyscy inni wszystko robia zle, kleme
    > ns to wie, ale jak ma byc, zeby bylo dobrze, tego klemens juz nie wie.

    No i mamy kwintesencję istoty hannl(i)ego: zacytował wszystko, za wyjątkiem zdania które mu nie pasowało i udowadniało jego tępotę. Przy okazji nie rozumie całości, tylko pyta i komentuje pojedyncze zdania wyrwane z kontekstu.

    > > Na Pułkowej też nie ma pieszych ani rowerzystów, a na pewno nie tylu żeby
    > oznaczyć ten
    > > odcinek jako zabudowany.
    >
    > I jestes pewien, ze drogowcy stawiajac znaki powinni kierowac sie nie pieszymi,
    > rowerzystami, samochodami (nawet jesli „nie tyloma“) ani nawet moz
    > liwoscia pojawienia sie ich tam tylko tym, jak widzi to klemens z Pultuska?

    Powinni się kierować obowiązującym prawem, a tego nie zrobili.

    > Nie, tak wyglada twoje rozumowanie – zero roznicy miedzy droga, gdzie wol
    > no zawsze poruszac sie pieszym, rowerzystom, gdzie pojazdy wlaczajace sie do ru
    > chu, opuszczajace droge moga (a nawet niekiedy musza) wyhamowac do zera, i to b
    > ez wzgledu na nasycenie ruchu a autostrada, gdzie to wszystko jest zabronione a
    > sama infarstruktura bez porownania lepsza i bezpiecznjesza.

    W rozporządzeniu nt. granic obszaru zabudowanego nie ma mowy o "możliwości pojawienia się" ani o "konieczności zatrzymywania się", tak jak i nie ma mowy o lewoskrętach (co najwyraźniej mimowolnie zrozumiałeś). Z punktu widzenia tego rozporządzenia te same warunki spełnia autostrada i omawiany odcinek Pułkowej.

    > > I nie muszę określać, jakie konkretnie znaki powinny tam być żeby to udow
    > odnić.
    >
    > Nikt nie chce tu od ciebie zadnego dowodu. Przedstawienie rozsadnej alternatywy
    > rozwiazan ktore tak zaciekle krytykujesz to kwestia minimum logiki i przyzwoit
    > osci. Ale coz mozesz wiedziec o jednym albo drugim?

    Przyzwoicie jest cytować fragment zdania lub opuszczać kluczowe zdanie - ty na ten temat sporo wiesz, mnie faktycznie daleko do takiego skundlenia się.

    Jeżeli krytykuję oznaczenie danego odcinka jako obszaru zabudowanego, to oznacza że wg mnie ten odcinek nie powinien być oznaczony jak obszar zabudowany. To tak w kwestii minimum logiki i związanego z tym zarzutem o braku przyzwoitości.

    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 20.11.12, 17:01
    klemens1 napisał:

    > Rzeczywistość jest taka, że na zalinkowanym odcinku Pułkowej ruch pieszo-rowerowy
    > praktycznie nie występuje, a ponad 99% ruchu samochodowego nie jest związana z
    > zabudowaniami bezpośrednio za lasem. Więc rozczaruj sam siebie, bo rzeczywistości nie
    > zmienisz.

    Nawet jak powtorzysz to jeszcze 126 razy, to zmienisz niczego w fakcie, ze to bedzie ciagle rzeczywistosc wg klemensa z Pultuska a nie wg. urzednika decydujacego o oznakowaniu tego odcinka.

    Cos mi mowi, ze nastepnym razem zostanie ci juz tylko 125 razy.

    > Powinni się kierować obowiązującym prawem, a tego nie zrobili.

    Tak uwaza jedynie klemens. Jesli natomiast ty na tym odcinku bedziesz zachowywal sie niezgodnie z prawem zostaniesz wziety za d... , calkowicie legalnie i co wazniejsze - absolutnie slusznie. Ale to kolejna rzecz z tych, ktorych nigdy nie zrozumiesz.

    > Jeżeli krytykuję oznaczenie danego odcinka jako obszaru zabudowanego, to oznacz
    > a że wg mnie ten odcinek nie powinien być oznaczony jak obszar zabudowany. To t
    > ak w kwestii minimum logiki i związanego z tym zarzutem o braku przyzwoitości.

    I nadal ZERO konkretow w kwestii, jak wlasciwie ow odcinek powinien byc oznakowany poprawnie. No ale mamy jeszcze co najmniej 125 podejsc.

    --
    Klemens1: "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę."
    Proponuję ustalić: - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 21.11.12, 12:42
    > Nawet jak powtorzysz to jeszcze 126 razy, to zmienisz niczego w fakcie, ze to b
    > edzie ciagle rzeczywistosc wg klemensa z Pultuska a nie wg. urzednika decydujac
    > ego o oznakowaniu tego odcinka.

    Urzędnik prawdopodobnie w ogóle się nie zastanawiał nad tym jaka w tym zakresie jest rzeczywistość - to dla urzędników typowe. Widać to na wielu przykładach, również tych niezwiązanych z ruchem drogowym.
    Jeżeli pieszych na poboczu nie ma, to znaczy że ich nie ma - niezależnie od tego kto to twierdzi. Jest pewien stopień oczywistości, którego kwestionowanie świadczy o idiotyzmie kwestionującego. No ale przecież się nie poddasz.
    Tu też urzędnik wie lepiej - dlaczego go nie poprzesz? Byłaby kolejna moja wpadka:
    goo.gl/maps/aMb0j

    > > Jeżeli krytykuję oznaczenie danego odcinka jako obszaru zabudowanego, to
    > oznacz
    > > a że wg mnie ten odcinek nie powinien być oznaczony jak obszar zabudowany
    > . To t
    > > ak w kwestii minimum logiki i związanego z tym zarzutem o braku przyzwoit
    > ości.
    >
    > I nadal ZERO konkretow w kwestii, jak wlasciwie ow odcinek powinien byc oznakow
    > any poprawnie. No ale mamy jeszcze co najmniej 125 podejsc.

    Konkret jest pogrubiony, bo nawet za 1250 podejść go nie zauważysz.

    W rozporządzeniu nt. granic obszaru zabudowanego nie ma mowy o "możliwości pojawienia się" ani o "konieczności zatrzymywania się", tak jak i nie ma mowy o lewoskrętach (co najwyraźniej mimowolnie zrozumiałeś). Z punktu widzenia tego rozporządzenia te same warunki spełnia autostrada i omawiany odcinek Pułkowej.

    Czy oznakowanie jest poprawne jeżeli klemens nie podaje jakie powinno być?

    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 21.11.12, 14:00
    klemens1 napisał:

    > Urzędnik prawdopodobnie w ogóle się nie zastanawiał nad tym jaka w tym zakresie
    > jest rzeczywistość

    Znow nic tylko kolejne przypuszczenie klemensa z Pultuska zyczacego sobie, zeby byla to rzeczywistosc.

    > Jeżeli pieszych na poboczu nie ma, to znaczy że ich nie ma - niezależnie od tego kto to
    > twierdzi. Jest pewien stopień oczywistości, którego kwestionowanie świ
    > adczy o idiotyzmie kwestionującego.

    I "zasada" ta dotyczy zapewne wszystkich innych "stopni rzeczywistosci", ktorymi tu juz blysnales. Jak chocby "rzeczywistosc" o tym, ze znacznie gorsza widocznosc podczas wyprzedzania na autostradzie nie ma wplywu na bezpieczenstwo, ze pomiar i wynik sa dowolnie wymienne, ze za wylot z drogi z predkoscia wyzsza niz ograniczenie dla tej drogi winne jest ograniczenie albo ze nalezy skakac na glowke do wiaderka jesli sasiad ma basen olimpijski?



    > > I nadal ZERO konkretow w kwestii, jak wlasciwie ow odcinek powinien byc o
    > znakow
    > > any poprawnie. No ale mamy jeszcze co najmniej 125 podejsc.
    >
    > Konkret jest pogrubiony, bo nawet za 1250 podejść go nie zauważysz.

    Tak "pogrubiony", ze znow nie jestes w stanie go wskazac i tym bardziej zacytowac.


    --
    Klemens1: "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę."
    Proponuję ustalić: - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 22.11.12, 15:58
    > > Urzędnik prawdopodobnie w ogóle się nie zastanawiał nad tym jaka w tym za
    > kresie
    > > jest rzeczywistość
    >
    > Znow nic tylko kolejne przypuszczenie klemensa z Pultuska zyczacego sobie, zeby
    > byla to rzeczywistosc.

    Urzędnicy produkują błędy masowo - to ogólnie znany fakt, ale jak tobie coś nie pasuje, to pozostaje ci rozpaczliwy argument "przypuszczenie klemensa z Pultuska". Jak np. tu:
    goo.gl/maps/aMb0j

    > > Jeżeli pieszych na poboczu nie ma, to znaczy że ich nie ma - niezależnie
    > od tego kto to
    > > twierdzi. Jest pewien stopień oczywistości, którego kwestionowanie świ
    > > adczy o idiotyzmie kwestionującego.
    >
    > I "zasada" ta dotyczy zapewne wszystkich innych "stopni rzeczywistosci", ktorym
    > i tu juz blysnales. Jak chocby "rzeczywistosc" o tym

    Jak się nie da zaklinać rzeczywistości, to pozostaje ci chore roztrząsanie wątków sprzed iluś lat, gdzie w wyniku swojego funkcjonalnego analfabetyzmu nie pojąłeś co czytasz.
    Taka właśnie może być oficjalna diagnoza, ale w końcu się odważ i poproś o pomoc fachowców.

    > > Konkret jest pogrubiony, bo nawet za 1250 podejść go nie zauważysz.
    >
    > Tak "pogrubiony", ze znow nie jestes w stanie go wskazac i tym bardziej zacytow
    > ac.

    Przecież go zacytowałem i dodatkowo pogrubiłem. Cytat miał takie znaczki na początku linii:
    > >

    W rozporządzeniu nt. granic obszaru zabudowanego nie ma mowy o "możliwości pojawienia się" ani o "konieczności zatrzymywania się", tak jak i nie ma mowy o lewoskrętach (co najwyraźniej mimowolnie zrozumiałeś). Z punktu widzenia tego rozporządzenia te same warunki spełnia autostrada i omawiany odcinek Pułkowej.

    Czy oznakowanie jest poprawne jeżeli klemens nie podaje jakie powinno być?


    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 02.12.12, 02:53
    klemens1 napisał:

    > Urzędnicy produkują błędy masowo

    Klemens z Pultuska produkuje je ponizej poziomu dziecka z podstawowki a w kwestiach rozstrzyganych przez urzednikow nie jest w stanie nawet po roku wydobyc z siebie czegokolwiek.

    - to ogólnie znany fakt,

    I to jak ogolnie.


    > Przecież go zacytowałem i dodatkowo pogrubiłem. Cytat miał takie znaczki na poc
    > zątku linii:

    Po kolejnym 25(?) podejsciu ciagle zero konkretow w kwestii, jak konkretnie powinno wygladac oznakowanie opisanego odcinka.

    > W rozporządzeniu nt. granic obszaru zabudowanego nie ma mowy o "możliwości poja
    > wienia się" ani o "konieczności zatrzymywania się", tak jak i nie ma mowy o lew
    > oskrętach (co najwyraźniej mimowolnie zrozumiałeś). Z punktu widzenia tego rozp
    > orządzenia te same warunki spełnia autostrada i omawiany odcinek Pułkowej.

    Bo do tego nie potrzeba "rozporzadzenia".
    Nawet najwiekszy tepak, dysponujacy minimum inteligencji wie (chocby z racji innych przepisow i rozporzadzen), ze zwykla droga wolno jechac rowerom, ze wzdluz niej wolno poruszac sie pieszym, ze przed skrzyzowaniem (i gdzie indziej) wolno zatrzymac sie samochodom i ze wszystkiego tego na autostradzie robic nie wolno.






    --
    Klemens1: "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę."
    Proponuję ustalić: - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 03.12.12, 19:42
    > > Urzędnicy produkują błędy masowo
    >
    > Klemens z Pultuska produkuje je ponizej poziomu dziecka z podstawowki a w kwest
    > iach rozstrzyganych przez urzednikow nie jest w stanie nawet po roku wydobyc z
    > siebie czegokolwiek.

    Nawet gdyby - co to ma wspólnego z faktem że urzędnicy produkują błędy masowo? Znowu nie napisałeś w temacie, tylko próbujesz ujadać.

    > > Przecież go zacytowałem i dodatkowo pogrubiłem. Cytat miał takie znaczki
    > na poc
    > > zątku linii:
    >
    > Po kolejnym 25(?) podejsciu ciagle zero konkretow w kwestii, jak konkretnie pow
    > inno wygladac oznakowanie opisanego odcinka.

    Konkret został pogrubiony w jednym z poprzednich postów.

    > > W rozporządzeniu nt. granic obszaru zabudowanego nie ma mowy o "możliwośc
    > i poja
    > > wienia się" ani o "konieczności zatrzymywania się", tak jak i nie ma mow
    > y o lew
    > > oskrętach (co najwyraźniej mimowolnie zrozumiałeś). Z punktu widzenia teg
    > o rozp
    > > orządzenia te same warunki spełnia autostrada i omawiany odcinek Pułkowej
    > .
    >
    > Bo do tego nie potrzeba "rozporzadzenia".
    > Nawet najwiekszy tepak, dysponujacy minimum inteligencji wie (chocby z r
    > acji innych przepisow i rozporzadzen), ze zwykla droga wolno jechac rowe
    > rom, ze wzdluz niej wolno poruszac sie pieszym, ze przed skrzyzowaniem (
    > i gdzie indziej) wolno zatrzymac sie samochodom i ze wszystkiego tego na
    > autostradzie robic nie wolno.

    I tu się właśnie ujawnia twój funkcjonalny analfabetyzm - to co teraz napisałeś to prawda, tylko że nijak się ma do tego co stwierdziłem. Wiesz że chodzi o coś związanego z tym tematem, ale jesteś za głupi żeby do końca zrozumieć o co w ogóle chodzi, więc piszesz obok tematu.
    Większość tępaków dysponujących nieco ponad minimum inteligencji wie, że wymienione przez ciebie cechy, które różnią autostradę od zwykłej drogi, zgodnie z rozporządzeniem ministra nie mają wpływu na kwalifikację obszaru jako zabudowanego.

    Czy oznakowanie jest poprawne jeżeli klemens nie podaje jakie powinno być?
    Np. takie poprawne oznakowanie:
    goo.gl/maps/aMb0j


    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 03.12.12, 21:07
    klemens1 napisał:


    > Nawet gdyby - co to ma wspólnego z faktem że urzędnicy produkują błędy masowo?

    Nic. Troche smiesznie, jesli tak sie ujada na tych urzednikow a samemu nie potrafi od ponad roku przestawic chocby pomyslu na poprawe jednego z rzekomych bledow.

    Wiesz kto to impotent? Wie jak ale nie potafi.

    > Konkret został pogrubiony w jednym z poprzednich postów.

    To, co pogrubles nie bylo konkretem o jaki pytalem.


    > I tu się właśnie ujawnia twój funkcjonalny analfabetyzm - to co teraz napisałeś
    > to prawda, tylko że nijak się ma do tego co stwierdziłem. Wiesz że chodzi o co
    > ś związanego z tym tematem, ale jesteś za głupi żeby do końca zrozumieć o co w
    > ogóle chodzi, więc piszesz obok tematu.

    No to pewnie zaraz wyjasnisz o co chodzilo. Czy jednak nie? przez nastepne 49 postow kolejne uniki? Jasne.


    --
    Klemens1: "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę."
    Proponuję ustalić: - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 04.12.12, 22:37
    > > Nawet gdyby - co to ma wspólnego z faktem że urzędnicy produkują błędy ma
    > sowo?
    >
    > Nic. Troche smiesznie, jesli tak sie ujada na tych urzednikow a samemu nie potr
    > afi od ponad roku przestawic chocby pomyslu na poprawe jednego z rzekomych bled
    > ow.

    Tak samo śmieszne, jak np. gdy po raz kolejny popsuło ci się to samo w samochodzie, ujadasz na mechaników że nie potrafią go naprawić, a sam nie masz choćby pomysłu jak powinna wyglądać naprawa. Czyli wg ciebie nie można krytykować osób odpowiedzialnych za cokolwiek, jeżeli samemu nie potrafi się zrobić tego, co do nich należy.

    Przypomnij jeszcze, o poprawie którego "rzekomego błędu" piszesz, bo nie mam dostępu do twojego notatnika z moimi rzekomymi błędami, które znasz na pamięć i które deklamujesz codziennie.

    > Wiesz kto to impotent? Wie jak ale nie potafi.

    Znam takiego co niby wie jak odpowiedzieć na wszystkie pytania któremu mu zadaję, ale jakoś nie potrafi tego zrobić, tylko wymyśla żenujące wykręty.

    > > Konkret został pogrubiony w jednym z poprzednich postów.
    >
    > To, co pogrubles nie bylo konkretem o jaki pytalem.

    To, o co pytałeś, nie było przedmiotem dyskusji. To, co napisałem, było przedmiotem dyskusji.

    > > I tu się właśnie ujawnia twój funkcjonalny analfabetyzm - to co teraz nap
    > isałeś
    > > to prawda, tylko że nijak się ma do tego co stwierdziłem. Wiesz że chodz
    > i o co
    > > ś związanego z tym tematem, ale jesteś za głupi żeby do końca zrozumieć o
    > co w
    > > ogóle chodzi, więc piszesz obok tematu.
    >
    > No to pewnie zaraz wyjasnisz o co chodzilo.

    Już to wyjaśniłem - znowu ci się miesza przeszłość z przyszłością (podobnie jak z pytaniem które zadałem, ale którego nie będę miał odwagi zadać):
    wymienione przez ciebie cechy, które różnią autostradę od zwykłej drogi, zgodnie z rozporządzeniem ministra nie mają wpływu na kwalifikację obszaru jako zabudowanego

    > Czy jednak nie? przez nastepne 49 postow kolejne uniki? Jasne.

    Twoje ego ma aż tak niepohamowaną potrzebę wyobrażania sobie pozytywnych dla ciebie scenariuszy, że gadasz sam ze sobą nie czekając na odpowiedź?

    Czy oznakowanie jest poprawne jeżeli klemens nie podaje jakie powinno być?
    Np. takie poprawne oznakowanie:
    goo.gl/maps/aMb0j

    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 05.12.12, 21:27
    > Tak samo śmieszne, jak np. gdy po raz kolejny popsuło ci się to samo w samochod
    > zie, ujadasz na mechaników że nie potrafią go naprawić, a sam nie masz choćby p
    > omysłu jak powinna wyglądać naprawa.

    Czyli elementarnie proste piktogramy, projektowane tak zeby zrozumialy je w ulamku sekundy nawet najwieksze tluki i ktore ty jako kierowca powinienes znac na pamiec, i ktore zna nawet kazde dziecko to dla ciebie taka czarna magia jak mechanika nowoczesnego samochodu dla czlowieka, ktory nigdy nie otarl sie o technike?

    Jesli dla kogos tak elementarnie proste i oczywiste kwestie sa utozsamiane z wysoce specjalistycznymi kwalifikacjami wymagajacymi lat nauki i praktyki to istnieje na to jedno okreslenie: analfabetyzm funkcjonalny.

    Teraz mamy czarno na bialym, dlaczego tak szesto szastasz tym pojeciem. To twoje wielka trauma.

    > Czyli wg ciebie nie można krytykować osób odpowiedzialnych za cokolwiek, jeżeli samemu
    > nie potrafi się zrobić tego, co do nich należy.

    Alez mozna wszystko. Tylko, ze krytykujac cos tak elementarnie oczywistego, ze rozumieja to nawet dzieci nie potrafiac przedstawic funkcjonujacej alternatywy, dowodzi sie wlasnego analfabetyzmu funkcjonalnego.

    > wymienione przez ciebie cechy, które różnią autostradę od zwykłej drogi, zgo
    > dnie z rozporządzeniem ministra nie mają wpływu na kwalifikację obszaru jako za
    > budowanego


    Dlaczego mialyby miec? Roznice miedzy autostrada i droga w obszarze zabudowanym/niezabudowanym przytoczylem przeciez w kontekscie twojego wtracenia, jakoby na autostradzie tez mogly zatrzymwywac sie samochody albo wolno jechac.

    Ciagle sie gubisz biedaku.



    --
    Klemens1: "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę."
    Proponuję ustalić: - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 06.12.12, 22:04
    > Czyli elementarnie proste piktogramy, projektowane tak zeby zrozumialy je w ula
    > mku sekundy nawet najwieksze tluki i ktore ty jako kierowca powinienes znac
    > na pamiec
    , i ktore zna nawet kazde dziecko to dla ciebie taka czarna magia
    > jak mechanika nowoczesnego samochodu dla czlowieka, ktory nigdy nie otarl sie o
    > technike?
    > Jesli dla kogos tak elementarnie proste i oczywiste kwestie sa utozsamiane z wy
    > soce specjalistycznymi kwalifikacjami wymagajacymi lat nauki i praktyki to istn
    > ieje na to jedno okreslenie: analfabetyzm funkcjonalny.

    Mylisz odczytywanie znaków przez kierowcę od projektowania ich ustawień przez fachowców - typowe dla funkcjonalnych analfabetów, którzy nie rozumieją o czym czytają i odpowiadają obok tematu zamiast na temat.

    Gdy ktoś widzi, że jakaś część oznakowanie jest ewidentnie błędna, to znaczy że sam musi potrafić zaprojektować kompletne oznakowanie na danym odcinku?

    Przypomnij jeszcze, o poprawie którego "rzekomego błędu" piszesz, bo nie mam dostępu do twojego notatnika z moimi rzekomymi błędami, które znasz na pamięć i które deklamujesz codziennie.

    > > Czyli wg ciebie nie można krytykować osób odpowiedzialnych za cokolwiek,
    > jeżeli samemu
    > > nie potrafi się zrobić tego, co do nich należy.
    >
    > Alez mozna wszystko. Tylko, ze krytykujac cos tak elementarnie oczywistego, ze
    > rozumieja to nawet dzieci nie potrafiac przedstawic funkcjonujacej alternatywy,
    > dowodzi sie wlasnego analfabetyzmu funkcjonalnego.

    Krytykowałem oczywistość błędnego wyznaczenia obszaru zabudowanego. I alternatywę tego konkretnego oznakowania przedstawiłem. Z pogrubieniem fragmentu żebyś zauważył, a nawet na obrazku, żeby było prościej dla ciebie - i nawet to nie pomogło. Czy czegoś to u ciebie dowodzi?

    > > wymienione przez ciebie cechy, które różnią autostradę od zwykłej drog
    > i, zgo
    > > dnie z rozporządzeniem ministra nie mają wpływu na kwalifikację obszaru j
    > ako za
    > > budowanego

    >
    > Dlaczego mialyby miec? Roznice miedzy autostrada i droga w obszarze zabudowanym
    > /niezabudowanym przytoczylem przeciez w kontekscie twojego wtracenia, jakoby na
    > autostradzie tez mogly zatrzymwywac sie samochody albo wolno jechac.

    A więc w kwestii kontekstu, z którym od zarania dziejów masz permanentny problem: gdzie w rozporządzeniu w temacie wyznaczania obszarów zabudowanych jest kryterium zatrzymywania się albo wolnej jazdy?

    Czy oznakowanie jest poprawne jeżeli klemens nie podaje jakie powinno być?
    Np. takie poprawne oznakowanie:
    goo.gl/maps/aMb0j

    --
    pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę (podpisano: niskie ego hannlego)
  • hannl 08.12.12, 15:46
    klemens1 napisał:

    > Gdy ktoś widzi, że jakaś część oznakowanie jest ewidentnie błędna, to znaczy że
    > sam musi potrafić zaprojektować kompletne oznakowanie na danym odcinku?

    Tego sie nie „projektuje“. Znaki to forma elementarnie prostego jezyka poslugujaca sie symbolami najprostszymi z mozliwych. Jesli ktos nie jest nawet w stanie wyrazic, co i jak nalezaloby mu powiedziec, zeby zrozumial tak elementarnie prosty komunikat i jeszcze ten najprostszy z mozliwych jezykow przeznaczony nawet dla dzieci(!) stawia na rowni z czyms tak kompleksowym jak budowa i funkcjonowanie nowoczesnego samochodu to dowodzi ze nie potrafi poslugiwac sie logika nawet na poziomie szkoly podstawowej.

    > Krytykowałem oczywistość błędnego wyznaczenia obszaru zabudowanego. I alternaty
    > wę tego konkretnego oznakowania przedstawiłem.

    Nie przedstawiles. Jeszcze raz... choc nie wiem po co.
    Zalaczenie linka do jakiejs innej sytuacji nie jest opisem alternatywy do dyskutowanej sytuacji (bodajze ul. Pulawska?). Kiedy wreszcie to zrozumiesz?

    > A więc w kwestii kontekstu, z którym od zarania dziejów masz permanentny proble
    > m: gdzie w rozporządzeniu w temacie wyznaczania obszarów zabudowanych jest kryt
    > erium zatrzymywania się albo wolnej jazdy?

    Ciagle sie gubisz biedaku. Jeszcze raz:
    Rozporzadzenie w sprawie wyznaczanie obszarow zabudowanych nie ma nic do tego, ze w obszarze zabudowanym (i poza nim) samochody moga zatrzymywac sie na jezdni i poboczu i ze po jezdni moga poruszac sie piesi i rowerzysci. Opisuja to inne rozporzedzenia. W przypadku obszaru zabudowanego chodzi jedynie o intensywnosc tego ruchu.

    Twoje porownanie tych terenow do autostrad nijak sie ma do tego, bo tego wszystkiego na autostradzie nie wolno. Dotarlo? Nie.

    --
    klemens1: "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę."
    klemens1: "Jestem autorem tego wypisu"
  • klemens1 10.12.12, 21:58
    > > W konkurencji "wykręty niedorozwoja" jesteś mistrzem.
    >
    > Nie musisz sie obawiac, w tej dyscyplinie nikt cie nie pobije.

    Ja w niej w ogóle nie startuję - gdzieś się wykręcam od odpowiedzi?
    W wielu innych tematach odpowiadasz bardzo chętnie (do czasu gdy już leżysz i kwiczysz), a tu nagle masz zaparcie - to oczywiste że to standardowa u ciebie faza, gdy już dostrzagasz że zachowałeś się jak idiota pod względem merytorycznym, więc twoje marne ego każe ci robić z siebie idiotę pod kątem głupich wykrętów.

    ============
    > > Bo jesteś jedynym który voodoo i gryzienie klawiatury uznał za rzeczywist
    > ość.
    >
    > 1. Nie zaprzeczysz chyba, ze swego czasu napisales jak to „wyobrazasz sob
    > ie“ ze „gryze klawiature“, oskarzales mnie pozniej, jakobym m
    > altretowal cie za pomoca vodoo i ze wypisuje wielkimi czerownymi literami na sc
    > ianach „klemens...“ (i cos tam jeszcze).

    Nie zaprzeczę.

    > 2. Jak zakwalifikowac te twoje wypowiedzi? Jako opis rzeczywistosci czy nie? Je
    > sli nie to co?

    Nie jest to opis rzeczywistości. Gdy zrozumiesz co to jest, co wtedy na kwestie typu "błędy pomiaru przez fotoradar" będą zajmowały w dyskusji z tobą max. kilka postów, a przy okazji zniknie kilka innych żenujących kwestii, którymi dajesz świadectwo o swoich problemach emocjonalnych.

    Na zadane pytanie do tej pory nie odpowiedziałeś.

    ===========

    > > Gdy ktoś widzi, że jakaś część oznakowanie jest ewidentnie błędna, to zna
    > czy że
    > > sam musi potrafić zaprojektować kompletne oznakowanie na danym odcinku?
    >
    > Tego sie nie „projektuje“. Znaki to forma elementarnie prostego jez
    > yka poslugujaca sie symbolami najprostszymi z mozliwych.
    > Jesli ktos nie jest nawet w stanie wyrazic, co i jak nalezaloby mu powiedziec,
    > zeby zrozumial tak elementarnie prosty komunikat

    O jakim komunikacie piszesz? Przypominam, że temat jest o błędnym oznakowaniu obszaru zabudowanego.

    Zaległa kwestia:
    Przypomnij jeszcze, o poprawie którego "rzekomego błędu" piszesz, bo nie mam dostępu do twojego notatnika z moimi rzekomymi błędami, które znasz na pamięć i które deklamujesz codziennie.

    > i jeszcze ten najprostszy z mozliwych jezykow prze
    > znaczony nawet dla dzieci(!) stawia na rowni z czyms tak kompleksowym jak budow
    > a i funkcjonowanie nowoczesnego samochodu to dowodzi ze nie potrafi poslugiwac
    > sie logika nawet na poziomie szkoly podstawowej.

    Analogia z mechanikiem dotyczyła porównania z projektowaniem oznakowania dróg, a nie z odczytywaniem znaków. Napisałem ci o tym wprost, więc zrozumienie tego nie wymaga nawet umiejętności posługiwania się logiką na poziomie podstawówki. Jesteś jednak tak sponiewierany, że teraz będziesz trąbił, że wg mnie odczytywania znaków drogowych jest tak trudne jak znajomość budowy silnika. Może nawet wytniesz oderwaną od kontekstu końcówkę poprzedniego zdania i wkleisz do sygnaturki - musisz się jakoś w końcu podbudowywać.

    > > Krytykowałem oczywistość błędnego wyznaczenia obszaru zabudowanego. I alt
    > ernaty
    > > wę tego konkretnego oznakowania przedstawiłem.
    >
    > Nie przedstawiles.

    Przedstawiłem - z pogrubieniem fragmentu żebyś zauważył, a nawet na obrazku, żeby było prościej dla ciebie - i nawet to nie pomogło.

    > > A więc w kwestii kontekstu, z którym od zarania dziejów masz permanentny
    > proble
    > > m: gdzie w rozporządzeniu w temacie wyznaczania obszarów zabudowanych jes
    > t kryt
    > > erium zatrzymywania się albo wolnej jazdy?
    >
    > Ciagle sie gubisz biedaku. Jeszcze raz:
    > Rozporzadzenie w sprawie wyznaczanie obszarow zabudowanych nie ma nic do tego,
    > ze w obszarze zabudowanym (i poza nim) samochody moga zatrzymywac sie na jezdni
    > i poboczu i ze po jezdni moga poruszac sie piesi i rowerzysci. Opisuja to inne
    > rozporzedzenia. W przypadku obszaru zabudowanego chodzi jedynie o intensywnosc
    > tego ruchu.
    >
    > Twoje porownanie tych terenow do autostrad nijak sie ma do tego, bo tego wszyst
    > kiego na autostradzie nie wolno. Dotarlo? Nie.

    Jeżeli ten odcinek Pułkowej oraz autostrada zostaną rozpatrzone wyłącznie pod kątem możliwości wyznaczania obszaru zabudowanego (piesi, ruch lokalny), to z punktu widzenia przepisów są tak samo niezabudowane, mimo że w wielu kwestiach się różnią.
    Nie mają tu znaczenia inne różnice - m.in. to co na autostradzie wolno a czego nie - bo te akurat różnice nie są kryterium wyznaczania obszarów zabudowanych. A ty o tych nieistotnych z tego punktu widzenia różnicach piszesz. Jeszcze udowadniasz swój funkcjonalny analfabetyzm, tłumacząc że autostrada "to nie to samo", jakby ktokolwiek to kwestionował. Znając ciebie, zaczniesz zaraz trąbić, że wg mnie autostrada i Pułkowa niczym się nie różnią. Znowu możesz ostatnią część poprzedniego zdania oderwać od kontekstu i wkleić do sygnaturki - tyle pewnie do ciebie dotarło.

    Czy oznakowanie jest poprawne jeżeli klemens nie podaje jakie powinno być?
    Np. takie poprawne oznakowanie:
    goo.gl/maps/aMb0j
    P.S. Odcinek Pułkowej:
    www.youtube.com/watch?v=SV1uAhuDr5c
    --
    Jestem autorem tego wypisu:
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę (podpisano: niskie ego hannlego)"
  • hannl 11.12.12, 14:38
    > Ja w niej w ogóle nie startuję

    Nie musisz. Ty juz tak masz, ze jestes w niej nie do pobicia nawet jak lezysz. A lezysz wlasciwie non-stop, nawet jak stoisz.


    >> 2. Jak zakwalifikowac te twoje wypowiedzi? Jako opis rzeczywistosci czy nie? Je
    >> sli nie to co?

    > Nie jest to opis rzeczywistości.

    Dobrze, ze przy przeblyskach swiadomosci wiesz chociaz tyle.


    > Gdy zrozumiesz co to jest, co wtedy na kwestie typu "błędy pomiaru przez fotoradar" będą
    > zajmowały w dyskusji z tobą max. kilka postów,

    Jesli zaczalbym lykac to co ty, to wcale nie wykluczone, ze zaczalbym widziec fakty ktore wcale nie sa rzeczywistoscia.

    > O jakim komunikacie piszesz?

    O tym samym, o ktorym pisze o poltora roku i o ktorym do tej pory nie wiesz, jak mialby byc sformulowany, zebys go zrozumial.

    > Analogia z mechanikiem dotyczyła porównania z projektowaniem oznakowania dróg, a nie
    > z odczytywaniem znaków.

    Pytanie o to, jak zakomunikowac ci za pomoca znakow, ze na nastepnym odcinku zniesiono ograniczenia i wprowadzono nowe dla ciezarowek tak, zebys to zrozumial nie wymaga zadnego „projektowania“.
    Wystarczyloby, zebys wiedzial, co nalezy ci powiedziec i jakich uzyc symboli, zebys to zrozumial. Ale ty nie wiesz nawet tego.

    > Przedstawiłem - z pogrubieniem fragmentu żebyś zauważył, a nawet na obrazku, żeby było
    > prościej dla ciebie - i nawet to nie pomogło.

    Czy jak napisze 125 razy, ze przedstawianie innego przykladu niz tego, o ktory pytano nie ma nic wspolnego z konkretnym przykladem o ktory pytano to jest nadzieja ze dotrze? Tak po roku albo dwoch, jak z tym znakiem, o ktorym „nie byloby dyskusji“, gdybys poltora roku wczesniaj zrozumial rozporzedzenie w sprawie znakow?

    > Jeżeli ten odcinek Pułkowej oraz autostrada zostaną rozpatrzone wyłącznie pod kątem
    > możliwości wyznaczania obszaru zabudowanego (piesi, ruch lokalny),

    Na szczescie nie zostana. Autostrada nigdy nie zostanie zakwalifikowana jako obszar zabudowany, wlasnie z powodow, ktore juz podalem.

    > to z punktu widzenia przepisów są tak samo niezabudowane,

    Pewnie cie to zdziwi ale Marszalkowska tez jest niezabudowana. Moga nia swobodnie poruszac sie samochody.

    > Nie mają tu znaczenia inne różnice - m.in. to co na autostradzie wolno a czego nie - bo te
    > akurat różnice nie są kryterium wyznaczania obszarów zabudowanych.

    Owszem sa. Zadna autostrada nie zostanie zaliczona do obszaru zabudowanego, nawet jesli przechodzi przez srodek miasta. Drogi owszem, w zaleznosci od kryteriow, ktore w przypadku autostrady sa wykluczone.

    --
    klemens1: "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę."
    klemens1: "Jestem autorem tego wypisu"
  • klemens1 11.12.12, 20:43
    > > Ja w niej w ogóle nie startuję
    >
    > Nie musisz. Ty juz tak masz, ze jestes w niej nie do pobicia nawet jak lezysz.
    > A lezysz wlasciwie non-stop, nawet jak stoisz.

    Znowu jedyne co potrafisz, to pyskowanie i odpowiadanie na fragment zdania, mimo że dalej jest uzasadnienie. Zawsze gdy masz odpowiedzieć na coś konkretnego - wymiękasz.
    Czy gdzieś się wykręcam od odpowiedzi, tak jak to ty robisz na każdym kroku?
    Odpowiedzi na pytanie nadal nie udzieliłeś - właściwie mogę to wklejać wszędzie na stałe.

    > >> 2. Jak zakwalifikowac te twoje wypowiedzi? Jako opis rzeczywistosci
    > czy nie? Je
    > >> sli nie to co?
    >
    > > Nie jest to opis rzeczywistości.
    >
    > Dobrze, ze przy przeblyskach swiadomosci wiesz chociaz tyle.

    Twoje przebłyski świadomości nie są jeszcze na tyle częste, żebyś zrozumiał że to co napisałem to oczywista oczywistość. Zamiast tego miotałeś się jak nienormalny - i jeszcze sam przyznajesz, że dla ciebie przejście w tryb normalnego myślenia kojarzy się "z łykaniem".
    Na zadane pytanie do tej pory nie odpowiedziałeś.

    > > O jakim komunikacie piszesz?
    >
    > O tym samym, o ktorym pisze o poltora roku i o ktorym do tej pory nie wiesz, ja
    > k mialby byc sformulowany, zebys go zrozumial.
    >
    > > Analogia z mechanikiem dotyczyła porównania z projektowaniem oznakowania
    > dróg, a nie
    > > z odczytywaniem znaków.
    >
    > Pytanie o to, jak zakomunikowac ci za pomoca znakow, ze na nastepnym odcinku zn
    > iesiono ograniczenia i wprowadzono nowe dla ciezarowek tak, zebys to zrozumial
    > nie wymaga zadnego „projektowania“.
    > Wystarczyloby, zebys wiedzial, co nalezy ci powiedziec i jakich uzyc symboli, z
    > ebys to zrozumial. Ale ty nie wiesz nawet tego.

    Przyznaję, że nie zauważyłem że piszesz nie na temat.

    Zaległa kwestia:
    Przypomnij jeszcze, o poprawie którego "rzekomego błędu" piszesz, bo nie mam dostępu do twojego notatnika z moimi rzekomymi błędami, które znasz na pamięć i które deklamujesz codziennie.

    > > Przedstawiłem - z pogrubieniem fragmentu żebyś zauważył, a nawet na obraz
    > ku, żeby było
    > > prościej dla ciebie - i nawet to nie pomogło.
    >
    > Czy jak napisze 125 razy, ze przedstawianie innego przykladu niz tego, o ktory
    > pytano nie ma nic wspolnego z konkretnym przykladem o ktory pytano to jest nad
    > zieja ze dotrze?

    Obrazek był dokładnie takim przykładem o który pytałeś, ale w innym miejscu.
    Pogrubiony fragment był przykładem o który pytałeś w omawianym miejscu.
    Jeżeli więc wg ciebie to był inny przykład, to zacytuj moją odpowiedź i wykaż że faktycznie jest tak jak piszesz. Jaki wykręt wymyślisz tym razem?

    > > Jeżeli ten odcinek Pułkowej oraz autostrada zostaną rozpatrzone wyłącznie
    > pod kątem
    > > możliwości wyznaczania obszaru zabudowanego (piesi, ruch lokalny),
    >
    > Na szczescie nie zostana. Autostrada nigdy nie zostanie zakwalifikowana jako ob
    > szar zabudowany, wlasnie z powodow, ktore juz podalem.
    >
    > > to z punktu widzenia przepisów są tak samo niezabudowane,
    >
    > Pewnie cie to zdziwi ale Marszalkowska tez jest niezabudowana. Moga nia swobodn
    > ie poruszac sie samochody.

    Jesteś w stanie zrozumieć całe zdanie na raz i odpowiedzieć na nie? Bo z fragmentami jeszcze sobie jakoś miernie radzisz.

    > > Nie mają tu znaczenia inne różnice - m.in. to co na autostradzie wolno a
    > czego nie - bo te
    > > akurat różnice nie są kryterium wyznaczania obszarów zabudowanych.
    >
    > Owszem sa.

    Wymień je na podstawie rozporządzenia regulującego kwestie wyznaczania obszarów zabudowanych. Najlepiej w formie cytatów z tego rozporządzenia.

    > Zadna autostrada nie zostanie zaliczona do obszaru zabudowanego,
    > nawet jesli przechodzi przez srodek miasta.

    Jakiś przepis potwierdzający to twierdzenie? Czy znowu zaprezentujesz wykręty niedorozwoja?

    --
    Jestem autorem tego wypisu:
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę (podpisano: niskie ego hannlego)"
  • hannl 13.12.12, 18:03
    > Twoje przebłyski świadomości nie są jeszcze na tyle częste, żebyś zrozumiał że to co
    > napisałem to oczywista oczywistość.

    Ano wlasnie, to, co kiedys okresliles jako „fakt“ nie jest dzis „opisem rzeczywistosci“ czyli klemens z Pultuska unplugged.

    > Przyznaję, że nie zauważyłem że piszesz nie na temat.

    Dobrze, ze przynajmniej nie masz poza tym nic do powiedzenia.


    > Obrazek był dokładnie takim przykładem o który pytałeś, ale w innym miejscu.

    Cieplo. I mnie wlasnie nie interesowal obrazek „w innym miejscu“ tylko odpowiedz o konkretna sytuacje, ktora SAM wskazales.

    > Jeżeli więc wg ciebie to był inny przykład, to zacytuj moją odpowiedź i wykaż że
    > faktycznie jest tak jak piszesz.

    Po co mam cos cytowac skoro sam przyznajesz, ze podales „obrazek“ „w innym miejscu“ gdy ja wyraznie wiele razy pisalem o odpowiedzi na ta konkretna sytuacje w TYM miejscu.

    > Jaki wykręt wymyślisz tym razem?

    Cytowanie twojej wlasnej wypowiedzi, gdzie sam przyznajesz, ze nie odpowiedziales na pytanie dotyczace omawianego a nie „innego miejsca“ jest wykrecaniem sie? No to niech c bedzie.
    Znow mnie uderzyles zebami w lokiec.

    > Wymień je na podstawie rozporządzenia regulującego kwestie wyznaczania obszarów
    > zabudowanych.

    Znow ci gorzej? Dlaczego mialbym cytowac cos, co jest ujete w innych rozporzedzeniach i co mimo to obowiazuje tak samo w obszarach zabudowanych i nie tylko?

    >> Zadna autostrada nie zostanie zaliczona do obszaru zabudowanego,
    >> nawet jesli przechodzi przez srodek miasta.

    > Jakiś przepis potwierdzający to twierdzenie? Czy znowu zaprezentujesz wykręty
    > niedorozwoja?

    Widze, ze wpadles juz w totalny amok biedaku…
    Z samej definicji, obszar zabudowany wyklucza autostrade. Ale zeby to zrozumiec trzeba wiedziec co to logika przynajmniej dziecka w wieku 7 lat. A to jak wiadomo przeciez za wiele na ciebie.

    --
    klemens1: "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę."
    klemens1: "Jestem autorem tego wypisu"
  • klemens1 15.12.12, 13:01

    Nadal nie odpowiedziałeś na pytanie (nawet sam już nie wiesz jakie).

    > Ano wlasnie, to, co kiedys okresliles jako „fakt“ nie jest dzis
    > 222;opisem rzeczywistosci“ czyli klemens z Pultuska unplugged.

    Wtedy też nie było i dla każdego kto ma niezdeptane ego było i jest to oczywiste. Demaskujesz się na życzenie, a czasami wręcz sam z siebie.

    > > Przyznaję, że nie zauważyłem że piszesz nie na temat.
    >
    > Dobrze, ze przynajmniej nie masz poza tym nic do powiedzenia.

    Ależ mam - i nawet napisałem, tylko znowu ci się nie zauważyło. Ale przecież ty nie odpowiesz gdy przyciśnie się ciebie do muru, tylko będziesz się głupio wykręcał albo udawał że nie doczytałeś.
    Zaległa kwestia:
    Przypomnij jeszcze, o poprawie którego "rzekomego błędu" piszesz, bo nie mam dostępu do twojego notatnika z moimi rzekomymi błędami, które znasz na pamięć i które deklamujesz codziennie.

    > > Jeżeli więc wg ciebie to był inny przykład, to zacytuj moją odpowiedź i w
    > ykaż że
    > > faktycznie jest tak jak piszesz.
    >
    > Po co mam cos cytowac skoro sam przyznajesz, ze podales „obrazek“ &
    > #8222;w innym miejscu“ gdy ja wyraznie wiele razy pisalem o odpowiedzi na
    > ta konkretna sytuacje w TYM miejscu.
    > Cytowanie twojej wlasnej wypowiedzi, gdzie sam przyznajesz, ze nie odpowiedzial
    > es na pytanie dotyczace omawianego a nie „innego miejsca“ jest wykr
    > ecaniem sie? No to niech c bedzie.
    > Znow mnie uderzyles zebami w lokiec.

    Sam sobie przywaliłeś, jak zawsze gdy wydaje ci się że zrozumiałeś co przeczytałeś (co z kolei nie jest u ciebie jakimś ewenementem).
    Potwierdziło się, że jesteś niedorozwojem, który pomieszał 2 różne zdania:
    1. Obrazek był dokładnie takim przykładem o który pytałeś, ale w innym miejscu.
    2. Pogrubiony fragment był przykładem o który pytałeś w omawianym miejscu.


    > > Wymień je na podstawie rozporządzenia regulującego kwestie wyznaczania ob
    > szarów
    > > zabudowanych.
    >
    > Znow ci gorzej? Dlaczego mialbym cytowac cos, co jest ujete w innych rozporzedz
    > eniach i co mimo to obowiazuje tak samo w obszarach zabudowanych i nie tylko?

    Nie w innych, tylko w tym konkretnym - dotyczącym ustalania obszarów zabudowanych.
    Wskaż przynajmniej jeden zapis w tym rozporządzeniu, który traktowałby inaczej omawiany odcinek Pułkowej od autostrady. Pytam o konkret, więc możesz albo się głupio wykręcać, albo w ogóle nie odpowiadać - innej opcji u ciebie nie ma.

    > >> Zadna autostrada nie zostanie zaliczona do obszaru zabudowanego,
    > >> nawet jesli przechodzi przez srodek miasta.
    >
    > > Jakiś przepis potwierdzający to twierdzenie? Czy znowu zaprezentujesz wyk
    > ręty
    > > niedorozwoja?
    >
    > Widze, ze wpadles juz w totalny amok biedaku…
    > Z samej definicji, obszar zabudowany wyklucza autostrade.

    Przytocz więc tę definicję i wskaż owo wykluczenie. Znowu pytanie o konkret i znowu wiadomo że odpowiedzi na temat nie będzie.


    --
    Jestem autorem tego wypisu:
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę (podpisano: niskie ego hannlego)"
  • hannl 19.12.12, 17:31
    > Wtedy też nie było i dla każdego kto ma niezdeptane ego było i jest to oczywiste.

    ”Fakt” nie majacy nic wspolnego z “rzeczywistoscia”.
    I ty jeszcze piszesz cos o “zdeptanym ego” – To ze potrafisz rozbawic to twoja jedyna pozytywna strona.

    > Nie w innych, tylko w tym konkretnym - dotyczącym ustalania obszarów zabudowanych.
    > Wskaż przynajmniej jeden zapis w tym rozporządzeniu, który traktowałby inaczej
    > omawiany odcinek Pułkowej od autostrady.

    To jest caly twoj problem, ze ciagu logicznego skladajacego sie z wiecej niz dwoch wypowiedzi nie jestes w stanie objac swoim mini- mozdzkiem. Pojecia stosowane w rozporzadzeniu o obszarze zabudowanym bazuja na innych pojeciach wykluczajacych definiowanie ich jako autostrade. Niby proste…

    > Pytam o konkret, więc możesz albo się głupio wykręcać, albo w ogóle nie odpowiadać
    > innej opcji u ciebie nie ma.

    Ty nie pytasz o zaden konkret tylko o absurd wynikajacy z tego, ze rozumujesz jak 4-latek.

    > Przytocz więc tę definicję i wskaż owo wykluczenie. Znowu pytanie o konkret i znowu
    > wiadomo że odpowiedzi na temat nie będzie.

    Ach “nie bedzie”? „Wiadomo“? Twoja tepota powala z nog:

    „.2.48.2. Ustalenie granic obszaru zabudowanego

    Granica obszaru zabudowanego wyznaczonego znakiem D-42 powinna być powiązana z występującą wzdłuż drogi zabudową o charakterze mieszkalnym i występującym na drodze ruchem pieszych. „

    Autostrada wyklucza ruch pieszy

    “Znak D-42 powinien być powiązany z takimi elementami zagospodarowania drogi, jak:

    — początek chodnika“

    Na autostradtzie nie moze byc chodnikow

    “wyjazdy bramowe z posesji“

    Na autostradzie nie moze byc wyjazdow z posesji

    “ pas postojowy lub parking wyznaczony wzdłuż jezdni“

    itd. itd..

    Czy ty biedaku kiedykolwiek w tym swoim Klobucku widziales autostrade? Z chodnikiem? Z wyjazdami z posesji, parkingami wzdluz autostrady? Jesli ktos ci powiedzial, ze to autostrada to nie powinienes mu wierzyc.

    --
    klemens1: "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę."
    klemens1: "Jestem autorem tego wypisu"
  • klemens1 21.12.12, 13:04
    ****** Nadal nie odpowiedziałeś na pytanie (nawet sam już nie wiesz jakie).

    > > Wtedy też nie było i dla każdego kto ma niezdeptane ego było i jest to oc
    > zywiste.
    >
    > ”Fakt” nie majacy nic wspolnego z “rzeczywistoscia”.
    > I ty jeszcze piszesz cos o “zdeptanym ego” – To ze potrafisz
    > rozbawic to twoja jedyna pozytywna strona.

    Faktem mającym wiele wspólnego z rzeczywistością jest to, że wystarczy cię lekko trącić, a ty już dostajesz wścieklizny i toczysz pianę. I jeszcze wszystko pamiętasz i to wypominasz,co świadczy o tym że masz zdeptane ego. W sumie ja też nie jestem do końca w porządku, bo pastwię się nad twoją ułomnością.

    > > Nie w innych, tylko w tym konkretnym - dotyczącym ustalania obszarów zabu
    > dowanych.
    > > Wskaż przynajmniej jeden zapis w tym rozporządzeniu, który traktowałby in
    > aczej
    > > omawiany odcinek Pułkowej od autostrady.
    >
    > To jest caly twoj problem, ze ciagu logicznego skladajacego sie z wiecej niz dw
    > och wypowiedzi nie jestes w stanie objac swoim mini- mozdzkiem. Pojecia stosowa
    > ne w rozporzadzeniu o obszarze zabudowanym bazuja na innych pojeciach wykluczaj
    > acych definiowanie ich jako autostrade.

    Do tej pory nie załapałeś, tupiący odnóżami bachorku.
    Wskaż różnice pomiędzy omawianym odcinkiem Pułkowej a autostradą, które powodują że rozporządzenie dotyczące ustalania obszarów zabudowanych traktowałoby je inaczej.
    Przykład:

    Różnica 1:
    - na Pułkowej dopuszczony jest ruch pieszych
    - na autostradzie ruch pieszych jest zabroniony
    Przepis w rozporządzeniu, który uzależnia występowanie obszaru zabudowanego od tego czy ruch pieszych jest dozwolony czy nie:
    ....... <-- tu cytujesz przepis

    Oto na co nie odpowiedziałeś:

    ****** Przypomnij jeszcze, o poprawie którego "rzekomego błędu" piszesz, bo nie mam dostępu do twojego notatnika z moimi rzekomymi błędami, które znasz na pamięć i które deklamujesz codziennie.

    ****** Potwierdziło się, że jesteś niedorozwojem, który pomieszał 2 różne zdania:
    1. Obrazek był dokładnie takim przykładem o który pytałeś, ale w innym miejscu.
    2. Pogrubiony fragment był przykładem o który pytałeś w omawianym miejscu.



    --
    Jestem autorem tego wypisu:
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę (podpisano: niskie ego hannlego)"
  • hannl 21.12.12, 15:11
    > Faktem mającym wiele wspólnego z rzeczywistością jest to, że wystarczy cię lekko trącić, a
    > ty już dostajesz wścieklizny i toczysz pianę.

    ”Dostaje wscieklizny i tocze piane” bo sie nabijam z tego, ze to, co kiedys nazwales “faktem” nie ma dzis nic wsponego z “rzeczywistoscia”.
    Te twoje projekcje wlasnej bezsilnosci sa pocieszne.


    > Wskaż różnice pomiędzy omawianym odcinkiem Pułkowej a autostradą, które powodują że
    > rozporządzenie dotyczące ustalania obszarów zabudowanych traktowałoby je inaczej.

    Teraz ja powtorze ze:
    To jest caly twoj problem, ze ciagu logicznego skladajacego sie z wiecej niz dwoch wypowiedzi nie jestes w stanie objac swoim mini- mozdzkiem. Pojecia stosowane w rozporzadzeniu o obszarze zabudowanym bazuja na innych pojeciach wykluczaj acych definiowanie ich jako autostrade.

    A ty znow ne zrozumiesz i spytasz:
    Wskaż różnice pomiędzy omawianym odcinkiem Pułkowej a autostradą, które powodują że rozporządzenie dotyczące ustalania obszarów zabudowanych traktowałoby je inaczej.

    Jak dyskutowac z kims o IQ ameby?

    > Różnica 1:
    > - na Pułkowej dopuszczony jest ruch pieszych
    > - na autostradzie ruch pieszych jest zabroniony
    > Przepis w rozporządzeniu, który uzależnia występowanie obszaru zabudowanego od tego
    > czy ruch pieszych jest dozwolony czy nie.


    Przepis w rozporzadzeniu definiuje obszar, w ktorym min. panuje (ergo jest dozwolony) ruch pieszy jako obszar zabudowany. Nie na odwrot.

    Ze swoim IQ ameby nie rozumiesz nawet tego, co?

    --
    klemens1: "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę."
    klemens1: "Jestem autorem tego wypisu"
  • klemens1 22.12.12, 22:31
    > > Faktem mającym wiele wspólnego z rzeczywistością jest to, że wystarczy ci
    > ę lekko trącić, a
    > > ty już dostajesz wścieklizny i toczysz pianę.
    >
    > ”Dostaje wscieklizny i tocze piane” bo sie nabijam z tego, ze to, c
    > o kiedys nazwales “faktem” nie ma dzis nic wsponego z “rzeczy
    > wistoscia”.

    Dopiero co napisałem dlaczego dostajesz wścieklizny i toczysz pianę, więc po co o to pytasz jednocześnie odpowiadając sam sobie? Wyobrażasz sobie jak fajnie by było, gdybym napisał głupoty które produkujesz i na które sam odpowiadasz?
    Sam sposób w jaki "odkrywasz" i przeżywasz, że poprzednie "fakty" nie miały nic wspólnego z rzeczywistością, świadczy o tym jakim popychadłem z niskim ego jesteś.

    > Teraz ja powtorze ze:
    > To jest caly twoj problem, ze ciagu logicznego skladajacego sie z wiecej niz dw
    > och wypowiedzi nie jestes w stanie objac swoim mini- mozdzkiem. Pojecia stosowa
    > ne w rozporzadzeniu o obszarze zabudowanym bazuja na innych pojeciach wykluczaj
    > acych definiowanie ich jako autostrade.

    Na razie jeszcze się nie zorientowałeś że robisz z siebie idiotę, o czym świadczą twoje próby dowartościowywania się. Jak już w końcu pojmiesz ten nieuchronny fakt, twój zapał w dyskusji na ten temat nagle minie - to standard u ciebie (czego przykładem jest "omawiane miejsce" oraz "inne miejsce" w pogrubionym fragmencie i na zdjęciu).

    To, że autostrady w ogóle nie da się oznaczyć jako obszaru zabudowanego, nie jest uwzględnioną w rozporządzeniu różnicą.
    Jakie różnice pomiędzy omawianym odcinkiem Pułkowej a autostradą są uwzględnione w wyznaczaniu obszaru jako zabudowanego?
    Wymień te różnice.


    ****** Nadal nie odpowiedziałeś na pytanie (nawet sam już nie wiesz jakie).

    ****** Przypomnij jeszcze, o poprawie którego "rzekomego błędu" piszesz, bo nie mam dostępu do twojego notatnika z moimi rzekomymi błędami, które znasz na pamięć i które deklamujesz codziennie.

    ****** Potwierdziło się, że jesteś niedorozwojem, który pomieszał 2 różne zdania:
    1. Obrazek był dokładnie takim przykładem o który pytałeś, ale w innym miejscu.
    2. Pogrubiony fragment był przykładem o który pytałeś w omawianym miejscu.



    --
    Jestem autorem tego wypisu:
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę (podpisano: niskie ego hannlego)"
  • hannl 23.01.13, 10:56
    > Dopiero co napisałem dlaczego dostajesz wścieklizny i toczysz pianę, więc po co o to
    > pytasz jednocześnie odpowiadając sam sobie?

    Po pierwsze nie pytam tylko stwierdzam. Po drugie po to, zeby lepiej uwidocznic twoja chorobe. Nabijanie sie z twojej tepoty to nabijanie sie z twojej tepoty a nie “toczenie piany” i “dostawainie wscieklizny”. Tak infantylna proba interpretacji nabijania sie z ciebie budzi az wspolczucie. Zachowujesz sie jak uposledzone dziecko.

    > To, że autostrady w ogóle nie da się oznaczyć jako obszaru zabudowanego, nie jest
    > uwzględnioną w rozporządzeniu różnicą.

    Bo wie o tym przeciez kazdy matol. Z wyjatkiem oczywiscie ciebie.

    > Jakie różnice pomiędzy omawianym odcinkiem Pułkowej a autostradą są uwzględnione w
    > wyznaczaniu obszaru jako zabudowanego?
    > Wymień te różnice.

    Polknij lekarstwa biedaku. Rozporzedzenie dotyczy obszaru zabudowanego a nie autostrady. Autostad dotyczy pewnie jakies inne. To jakie sa roznice miedzy jednym i drugim wie kazdy z wyjatkiem ciebie. Ale czy to dziwi?


    > ****** Nadal nie odpowiedziałeś na pytanie (nawet sam już nie wiesz jakie).

    Ty tez.


    --
    "Nie krytykuję ich, tylko piszę że popełniają gorsze błędy" (klemens1)
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
  • klemens1 24.01.13, 13:45
    > Po pierwsze nie pytam tylko stwierdzam. Po drugie po to, zeby lepiej uwidocznic
    > twoja chorobe. Nabijanie sie z twojej tepoty to nabijanie sie z twojej tepoty
    > a nie “toczenie piany” i “dostawainie wscieklizny”.

    Nabijać się można bez toczenia piany, czego ty nie potrafisz. Sam fakt
    jak się z tego tłumaczysz wiele świadczy o twoich przeżyciach.

    > > To, że autostrady w ogóle nie da się oznaczyć jako obszaru zabudowanego,
    > nie jest
    > > uwzględnioną w rozporządzeniu różnicą.
    >
    > Bo wie o tym przeciez kazdy matol. Z wyjatkiem oczywiscie ciebie.

    Przecież napisałem że się nie da i że nie jest to uwzględnione w rozporządzeniu. Więc czego niby nie wiem?

    > > Jakie różnice pomiędzy omawianym odcinkiem Pułkowej a autostradą są uwzgl
    > ędnione w
    > > wyznaczaniu obszaru jako zabudowanego?
    > > Wymień te różnice.
    >
    > Polknij lekarstwa biedaku. Rozporzedzenie dotyczy obszaru zabudowanego a nie au
    > tostrady.

    To ta faza gdzie nie łapiesz o co chodzi, ale masz tę większą nadzieję
    że tu nie zrobisz z siebie idioty.
    Spróbuję wytłumaczyć inaczej:
    Żeby wyznaczyć obszar zabudowany, dany odcinek musi spełniać określone
    kryteria. Znajdź te, które spełnia omawiany odcinek Pułkowej, po czym
    sprawdź czy spełnia je autostrada.
    Fakt że autostrada nie może być
    obszarem zabudowanym nie ma tu nic do rzeczy, bo nie chodzi o
    określenie czy dany odcinek może być obszarem zabudowanym, lecz tylko
    o porównanie spełniania kryteriów z rozporządzenia.
    Debil już by to zrozumiał, a ty nadal będziesz pisał "autostrada nie
    może być obszarem zabudowanym".

    Tu nawet ty już wiesz że zrobiłeś z siebie idiotę:

    ****** Nadal nie odpowiedziałeś na pytanie (nawet sam już nie wiesz jakie).

    ****** Przypomnij jeszcze, o poprawie którego "rzekomego błędu" piszesz, bo nie mam dostępu do twojego notatnika z moimi rzekomymi błędami, które znasz na pamięć i które deklamujesz codziennie.

    ****** Potwierdziło się, że jesteś niedorozwojem, który pomieszał 2 różne zdania:
    1. Obrazek był dokładnie takim przykładem o który pytałeś, ale w innym miejscu.
    2. Pogrubiony fragment był przykładem o który pytałeś w omawianym miejscu.

    --
    Jestem autorem tego wypisu:
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę (podpisano: niskie ego hannlego)"
    Przykład niepoddawania się (hannl, 23.01.2013): "Kazdy normalny czlowiek majac do dyspozycji cala szerokosc sciezki rowerowej jedzie jej srodkiem."
  • hannl 25.01.13, 17:05
    > Nabijać się można bez toczenia piany, czego ty nie potrafisz.

    To tylko ty widzisz gdzies jakas piane. Pewnie tak jak i ta pogryziona klwaiature, czerwone napisy na scianie itd. czyli “fakty” nie "bedace opisem rzeczywistosci".

    > Żeby wyznaczyć obszar zabudowany, dany odcinek musi spełniać określone
    > kryteria. Znajdź te, które spełnia omawiany odcinek Pułkowej,

    Ile razy mam jeszcze to powtarzac? Jak nie zalapales tego do tej pory to czemu mialbys zalapac to po 150 razie?

    ”Znak D-42 powinien być powiązany z takimi elementami zagospodarowania drogi, jak:
    (…)
    — skrzyżowanie.”

    opisany krotki odcinek lezy miezy dwoma skrzyzowaniami

    ”z występującą wzdłuż drogi zabudową o charakterze mieszkalnym i występującym na drodze ruchem pieszych.”

    Zabudowa wzdluz i zwiazany z nia ruch pieszy tez jest.

    > po czym sprawdź czy spełnia je autostrada.

    Sprawdz sam czy autostrada spelnia takie warunki jak skrzyzowania i ruch pieszy zwiazany z zabudowa wzdluz niej. Sprawdziles? I co ci wyszlo?


    --
    "Nie krytykuję ich, tylko piszę że popełniają gorsze błędy" (klemens1)
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
  • klemens1 28.01.13, 15:09
    > To tylko ty widzisz gdzies jakas piane. Pewnie tak jak i ta pogryziona klwaiatu
    > re, czerwone napisy na scianie itd. czyli “fakty” nie "bedace opise
    > m rzeczywistosci".

    Piany w sensie dosłownym wg mnie raczej nie toczysz, chociaż gwarancji nie ma. Widać że się wściekasz i jesteś ordynarny - w miejscach gdzie jeszcze nie zrozumiałeś kogo z siebie zrobiłeś. Bo tam gdzie zrozumiałeś, siedzisz cicho i się nie wychylasz - nawet twoje ego nie ma wtedy takiej mocy oddziaływania żeby cię dalej pogrążać.

    > ”Znak D-42 powinien być powiązany z takimi elementami zagospodarowania dr
    > ogi, jak:
    > (…)
    > — skrzyżowanie.”
    >
    > opisany krotki odcinek lezy miezy dwoma skrzyzowaniami

    Co nie oznacza że od razu obszar ma być zabudowany. Skrzyżowania poza zabudowanym też się zdarzają. Poza tym zjazdy i wjazdy na autostradę to też skrzyżowania - tu więc różnic nie ma.

    > ”z występującą wzdłuż drogi zabudową o charakterze mieszkalnym i występu
    > jącym na drodze ruchem pieszych.”
    >
    > Zabudowa wzdluz i zwiazany z nia ruch pieszy tez jest.

    Zabudowa jest oddzielona od drogi zagajnikiem a ruchu pieszy jest tam śladowy, co widać było choćby na filmie który jakiś czas temu zamieściłem (0 śladów pieszych na śniegu).
    "Wyraźnej zmiany zagospodarowania drogi" w żaden sposób nie da się dostrzec.

    ******
    > > To, że autostrady w ogóle nie da się oznaczyć jako obszaru zabudowanego,
    > nie jest
    > > uwzględnioną w rozporządzeniu różnicą.
    >
    > Bo wie o tym przeciez kazdy matol. Z wyjatkiem oczywiscie ciebie.

    Przecież napisałem że się nie da i że nie jest to uwzględnione w rozporządzeniu. Więc czego niby nie wiem?

    ****** Nadal nie odpowiedziałeś na pytanie (nawet sam już nie wiesz jakie).

    ****** Przypomnij jeszcze, o poprawie którego "rzekomego błędu" piszesz, bo nie mam dostępu do twojego notatnika z moimi rzekomymi błędami, które znasz na pamięć i które deklamujesz codziennie.

    ****** Potwierdziło się, że jesteś niedorozwojem, który pomieszał 2 różne zdania:
    1. Obrazek był dokładnie takim przykładem o który pytałeś, ale w innym miejscu.
    2. Pogrubiony fragment był przykładem o który pytałeś w omawianym miejscu.

    --
    Jestem autorem tego wypisu:
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę (podpisano: niskie ego hannlego)"
    Przykład niepoddawania się (hannl, 23.01.2013): "Kazdy normalny czlowiek majac do dyspozycji cala szerokosc sciezki rowerowej jedzie jej srodkiem."
  • hannl 03.03.13, 11:13
    > Co nie oznacza że od razu obszar ma być zabudowany.

    Pyta o warunki, jakie ma spelniac obszar zabudowany.
    Warunek zostaje podany, warunek w konkretnym przypadku jest spelniony.
    I co? To co zwykle: zaklinanie rzeczywistosci. Jest jak jest ale… nie powinno.

    > Skrzyżowania poza zabudowanym też się zdarzają.

    Balustrady i skrzyzowania bezkolizyjne tez sie poza autostradami zdarzaja. To bylby pewnie argument przemawiajacy za tym, zeby nasz ruski murzyk niektorym autostradom odmowil ich status.

    > Poza tym zjazdy i wjazdy na autostradę to też skrzyżowania - tu więc różnic nie ma.

    Jasne. Zaraz pewnie sie jeszcze dowiemy, ze miedzy bezkolizyjmi skrzyzowaniami na autostradzie a skrzyzowaniem ze swiatlami nastepujacymi niemal tuz po sobie “różnic” NJET.

    Takie wlasnie jaja wychodza, gdy ktos, kto nie wie “absolutnie nic” bierze sie za interpretowanie rzeczy, z ktorych nie rozumie „absolutnie nic”

    > Zabudowa jest oddzielona od drogi zagajnikiem a ruchu pieszy jest tam śladowy

    Znow to samo: pyta o warunki: Warunki zostaja podane, warunki w okreslonej sytuacji sa spelnione.
    Zabudowa JEST (co sam przyznaje)
    Ruch pieszy JEST (co sam przyznaje)
    O stawianiu znakow (i nie tylko) nie wie “absolutnie nic” ale krytykuje drogowcow (przepraszam, nie krytykuje tylko wytyka bledy lol) bo podjeli decyzje w oparciu o konkretne warunki, ktore w konkretnej sytuacji sa spelnione.

    Jak dlugo zamierzasz jeszcze robic z siebie idiote w ten sposob? Wiem, do oporu.

    --
    "Nie krytykuję ich, tylko piszę że popełniają gorsze błędy" (klemens1)
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
  • klemens1 06.03.13, 09:24
    > > Co nie oznacza że od razu obszar ma być zabudowany.
    >
    > Pyta o warunki, jakie ma spelniac obszar zabudowany.
    > Warunek zostaje podany, warunek w konkretnym przypadku jest spelniony.

    Pisałem wyraźnie, tak żeby najbardziej upośledzony debil zrozumiał:
    Wymień warunki, które spełnia Pułkowa, które są w rozporządzeniu dot. wyznaczania obszaru zabudowanego i sprawdź czy spełnia je również autostrada. Ma to na celu sprawdzenie czy z punktu widzenia tego konkretnego rozporządzenia Pułkowa i autostrada czymś się różnią. Pojąłeś z tego 1/3.

    Skrzyżowanie. Jest na Pułkowej. Jest w rozporządzeniu. Tyle zrozumiałeś.
    Nie zrozumiałeś natomiast że:
    1. Rozporządzenie nie określa że sam fakt występowania skrzyżowania czyni obszar zabudowany. Co więcej, bez skrzyżowań obszar zabudowany też może być wyznaczony. Czyli prościej - sam fakt występowania skrzyżowania nie świadczy o tym czy obszar jest zabudowany czy nie.
    2. Na autostradzie też są skrzyżowania (w postaci rozjazdów i zjazdów).

    A więc skrzyżowanie ci tu nie pomoże.
    Ile będziesz przerabiał to proste zagadnienie?

    > Jasne. Zaraz pewnie sie jeszcze dowiemy, ze miedzy bezkolizyjmi skrzyzowaniami
    > na autostradzie a skrzyzowaniem ze swiatlami nastepujacymi niemal tuz po sobie
    > “różnic” NJET.
    >
    > Takie wlasnie jaja wychodza, gdy ktos, kto nie wie “absolutnie nic”
    > bierze sie za interpretowanie rzeczy, z ktorych nie rozumie „absolutnie
    > nic”

    Znowu sam sobie coś odpowiedziałeś i się z tego śmiejesz - typowe zachowanie głupka silącego się na bycie błyskotliwym. Nic dziwnego że ci "jaja wychodzą".

    > > Zabudowa jest oddzielona od drogi zagajnikiem a ruchu pieszy jest tam śla
    > dowy
    >
    > Znow to samo: pyta o warunki: Warunki zostaja podane, warunki w okreslonej sytu
    > acji sa spelnione.
    > Zabudowa JEST (co sam przyznaje)

    Zabudowa ma być powiązana z drogą, a nie być od drogi oddalona. Jak by była kilometr od drogi to też byś pisał że jest. Znowu ci się kontekst pogubił - rozumiesz tylko że jakaś zabudowa na pewno być musi.

    > Ruch pieszy JEST (co sam przyznaje)

    Śladowy - przez kilka dni może jakiś pieszy się przewinie, a wg rozporządzenia ma to być ruch intensywny o ile nie ma zabudowań bezpośrednio związanych z drogą. Znowu ci się kontekst pogubił - rozumiesz tylko że jacyś piesi być muszą.

    Już coś zaczynałeś rozumieć o tej zabudowie i pieszych, a teraz znowu się uwsteczniłeś. Znowu minie trochę czasu zanim pojmiesz to co już wiedziałeś. Na pewno jesteś w stanie przypomnieć sobie wiele epizodów ze swojego życia gdy ktoś próbował ci uświadamiać to zjawisko.

    ******
    > > To, że autostrady w ogóle nie da się oznaczyć jako obszaru zabudowanego,
    > nie jest
    > > uwzględnioną w rozporządzeniu różnicą.
    >
    > Bo wie o tym przeciez kazdy matol. Z wyjatkiem oczywiscie ciebie.

    Przecież napisałem że się nie da i że nie jest to uwzględnione w rozporządzeniu. Więc czego niby nie wiem?

    ****** Nadal nie odpowiedziałeś na pytanie (nawet sam już nie wiesz jakie).

    ****** Przypomnij jeszcze, o poprawie którego "rzekomego błędu" piszesz, bo nie mam dostępu do twojego notatnika z moimi rzekomymi błędami, które znasz na pamięć i które deklamujesz codziennie.

    ****** Potwierdziło się, że jesteś niedorozwojem, który pomieszał 2 różne zdania:
    1. Obrazek był dokładnie takim przykładem o który pytałeś, ale w innym miejscu.
    2. Pogrubiony fragment był przykładem o który pytałeś w omawianym miejscu.
  • hannl 06.03.13, 20:10
    > Pisałem wyraźnie, tak żeby najbardziej upośledzony debil zrozumiał:
    > Wymień warunki, które spełnia Pułkowa, które są w rozporządzeniu dot. Wyznaczania
    > obszaru zabudowanego

    Wymienilem je ale ty nie przyjmujesz ich do wiadomosci.

    > i sprawdź czy spełnia je również autostrada. Ma to na celu sprawdzenie czy z punktu
    > widzenia tego konkretnego rozporządzenia Pułkowa i autostrada czymś się różnią.

    Wyraznie wykazalem, ze tylko na podstawie wymienionych przeze mnie atrybutow roznia sie.

    > Nie zrozumiałeś natomiast że:
    > 1. Rozporządzenie nie określa że sam fakt występowania skrzyżowania czyni obszar
    > zabudowany.

    Nie. To ty nie zrozumiales, ze pytales o “warunki, które spełnia Pułkowa, które są w rozporządzeniu dot. Wyznaczania obszaru zabudowanego” a nie o to, co czyni ja obszarem zabudowanym. Warunki wymienilem. Ty zaklinasz rzeczywistosc i nie przyjmujesz ich istnienia do wiadomosci.

    > A więc skrzyżowanie ci tu nie pomoże.

    W czym? Pytales o warunki i ja je podalem. Ty nie przyjmujesz ich do wiadomosci.

    Skrzyzowania kolizyjne, ruch pieszy, przejscia dla pieszych dyskwalifikowalyby kazda droge jako autostrade. Ile będziesz przerabiał to proste zagadnienie?

    > Zabudowa ma być powiązana z drogą, a nie być od drogi oddalona.

    Czyli jak jest oddalona to juz nie moze byc powiazana? Potrafisz przynjamniej rozsmieszyc.
    Skad wiadomo, ze ta zabudowa nie jest powiazana? Bo ty tak twierdzisz? Przeciez jest powiazana i to dwoma ulicami.

    > Jak by była kilometr od drogi to też byś pisał że jest.

    Klemens unplugged czyli jak z 50 m zrobic “kilometr” lol

    > Śladowy - przez kilka dni może jakiś pieszy się przewinie, a wg rozporządzenia ma to być ruch intensywny

    Decydenci widza to inaczej niz Klemens.
    Nie bardzo wiem, dlaczego mialbym wierzyc tobie i po co?
    Nie bardzo wiem, dlaczego ktokolwiek mialby brac pod uwage twoja opinie.

    Ten obszar zostal uznany za zabudowany a ty jestes po prostu za cienki, zeby to objac ale to juz calkiem inny temat, ktory przeroslby cie calkowicie.


    --
    "Nie krytykuję ich, tylko piszę że popełniają gorsze błędy" (klemens1)
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
  • klemens1 10.03.13, 20:03
    > > Nie zrozumiałeś natomiast że:
    > > 1. Rozporządzenie nie określa że sam fakt występowania skrzyżowania czyni
    > obszar
    > > zabudowany.
    >
    > Nie. To ty nie zrozumiales, ze pytales o “warunki, które spełnia Pułkowa,
    > które są w rozporządzeniu dot. Wyznaczania obszaru zabudowanego” a nie o
    > to, co czyni ja obszarem zabudowanym.

    A czego niby warunkiem jest owo skrzyżowanie?

    > Skrzyzowania kolizyjne, ruch pieszy, przejscia dla pieszych dyskwalifikowalyby
    > kazda droge jako autostrade. Ile będziesz przerabiał to proste zagadnienie?

    A czy ja twierdzę że ww. elementy nie dyskwalifikowałyby jej jako autostrady? Pytam o cechy z rozporządzenia niezbędne do wyznaczenia OZ które ma Pułkowa a których nie ma autostrada, a nie o to czy Pułkowa może być autostradą. Gdybym robił zakłady kiedy to pojmiesz, to byłbym już multimilionerem. Rozumiesz że jest coś o autostradzie i coś o OZ, ale razem tego nie potrafisz pojąć i błądzisz jak bezradne dziecko we mgle.

    > > Zabudowa ma być powiązana z drogą, a nie być od drogi oddalona.
    >
    > Czyli jak jest oddalona to juz nie moze byc powiazana?

    Tylko funkcjonalny analfabeta może pomylić "zabudowę powiązaną z drogą" z "możliwością dojazdu z drogi do zabudowań".

    > > Jak by była kilometr od drogi to też byś pisał że jest.
    >
    > Klemens unplugged czyli jak z 50 m zrobic “kilometr” lol

    Unplugged będziesz raczej ty, bo z kilometra robisz 50m - przez krzaczory z maczetą będziesz miał te swoje 50m, a ja pojazdem do "zabudowań powiązanych z drogą" kilometr.
    goo.gl/maps/vMO2i
    Podobnie powiązane z Pułkową są zabudowania przy Pasterskiej, bo też jest do nich kilometr:
    goo.gl/maps/ydMzd
    Chociaż przez krzaki dalej, więc poczułbyś różnicę.

    > > Śladowy - przez kilka dni może jakiś pieszy się przewinie, a wg rozporząd
    > zenia ma to być ruch intensywny
    >
    > Decydenci widza to inaczej niz Klemens.
    > Nie bardzo wiem, dlaczego mialbym wierzyc tobie i po co?

    Twoja wiara nikogo tu nie obchodzi. A decydenci sami nie wiedzą czy tam piesi chodzą czy nie - wystarczą im mapy z granicami administracyjnymi miasta.

    > Ten obszar zostal uznany za zabudowany a ty jestes po prostu za cienki, zeby to
    > objac ale to juz calkiem inny temat, ktory przeroslby cie calkowicie.

    Jesteś za cienki, żeby objąć że nie dyskutuję o tym, czy ten obszar został uznany za zabudowany czy nie. To właśnie ten temat, który przerósł cię całkowicie. Plus poniższe konkrety których nie zauważasz bo już nawet twoje zdołowane ego wie kogo zrobiłeś z siebie nieodwracalnie w tych kwestiach:

    ******
    > > To, że autostrady w ogóle nie da się oznaczyć jako obszaru zabudowanego,
    > nie jest
    > > uwzględnioną w rozporządzeniu różnicą.
    >
    > Bo wie o tym przeciez kazdy matol. Z wyjatkiem oczywiscie ciebie.

    Przecież napisałem że się nie da i że nie jest to uwzględnione w rozporządzeniu. Więc czego niby nie wiem?

    ****** Nadal nie odpowiedziałeś na pytanie (nawet sam już nie wiesz jakie).

    ****** Przypomnij jeszcze, o poprawie którego "rzekomego błędu" piszesz, bo nie mam dostępu do twojego notatnika z moimi rzekomymi błędami, które znasz na pamięć i które deklamujesz codziennie.

    ****** Potwierdziło się, że jesteś niedorozwojem, który pomieszał 2 różne zdania:
    1. Obrazek był dokładnie takim przykładem o który pytałeś, ale w innym miejscu.
    2. Pogrubiony fragment był przykładem o który pytałeś w omawianym przypadku.


    --
    Hannl napisał:
    "Jesli budynki szkol i instytutu sportu nie sa "powiazane" z Pulkowa to calkowite odciecie wszelkich polaczen miedzy nimi i Pulkowa w promieniu powiedzmy kiloemtra nie powinno miec wplywu na dostep do tych obiektow."

    "jeden z kolejnych dylematow debili lezacych w sferze pytan: jaka predkosc jest bezpieczna a jaka nie."
  • hannl 14.03.13, 20:09

    > > > Zabudowa ma być powiązana z drogą, a nie być od drogi oddalona.
    > >
    > > Czyli jak jest oddalona to juz nie moze byc powiazana?
    >
    > Tylko funkcjonalny analfabeta może pomylić "zabudowę powiązaną z drogą" z "możl
    > iwością dojazdu z drogi do zabudowań".

    Twoje miotanie sie nie zmieni NICZEGO w fakcie, ze zabudowa, do ktorej mozna dojechac z glownej drogi jest z ta droga powiazana.
    Zaklnianie rzeczywistosci nic nie da.


    > Unplugged będziesz raczej ty, bo z kilometra robisz 50m - przez krzaczory z mac
    > zetą będziesz miał te swoje 50m, a ja pojazdem do "zabudowań powiązanych z drog
    > ą" kilometr.
    > goo.gl/maps/vMO2i

    Jesli jest sie na tyle ulomnym, ze idzie sie na srodek miedzy dwoma skrzyzowaniami zamiast od razu wziac blizsze z nich to doprawdy trudno pomoc - jak w przypadku walenie glowa w sciane.


    > > Decydenci widza to inaczej niz Klemens.
    > > Nie bardzo wiem, dlaczego mialbym wierzyc tobie i po co?
    >
    > Twoja wiara nikogo tu nie obchodzi. A decydenci sami nie wiedzą czy tam piesi c
    > hodzą czy nie - wystarczą im mapy z granicami administracyjnymi miasta.

    "Twoja wiara (nt. decydentow) nikogo tu nie obchodzi."


    > ****** Nadal nie odpowiedziałeś na pytanie (nawet sam już nie wiesz jakie).

    - to jest dobre! Powtorz to jeszcze z 200 razy :-)



    --
    "Nie krytykuję ich, tylko piszę że popełniają gorsze błędy" (klemens1)
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
  • klemens1 18.03.13, 20:26
    ***********
    > Nie. To ty nie zrozumiales, ze pytales o “warunki, które spełnia Pułkowa,
    > które są w rozporządzeniu dot. Wyznaczania obszaru zabudowanego” a nie o
    > to, co czyni ja obszarem zabudowanym.

    A czego niby warunkiem jest owo skrzyżowanie?

    > > Tylko funkcjonalny analfabeta może pomylić "zabudowę powiązaną z drogą" z
    > "możl
    > > iwością dojazdu z drogi do zabudowań".
    >
    > Twoje miotanie sie nie zmieni NICZEGO w fakcie, ze zabudowa, do ktorej mozna do
    > jechac z glownej drogi jest z ta droga powiazana.

    Przecież jedynie stwierdzam oczywisty fakt, że tylko funkcjonalny analfabeta może pomylić "zabudowę powiązaną z drogą" z "możliwością dojazdu z drogi do zabudowań".

    > > Unplugged będziesz raczej ty, bo z kilometra robisz 50m - przez krzaczory
    > z mac
    > > zetą będziesz miał te swoje 50m, a ja pojazdem do "zabudowań powiązanych
    > z drog
    > > ą" kilometr.
    > > goo.gl/maps/vMO2i
    >
    > Jesli jest sie na tyle ulomnym, ze idzie sie na srodek miedzy dwoma skrzyzowani
    > ami zamiast od razu wziac blizsze z nich to doprawdy trudno pomoc - jak w przyp
    > adku walenie glowa w sciane.

    Trzeba być naprawdę ułomnym, żeby nie zrozumieć, że tu nie chodzi o to że "idzie na środek między dwoma skrzyżowaniami", tylko o to, że z tego miejsca te budynki są dla ciebie nadal "powiązane". Długość trasy - kilometr. Tak samo dla ciebie powiązane z Pułkową są budynki przy Pasterskiej.

    > > Twoja wiara nikogo tu nie obchodzi. A decydenci sami nie wiedzą czy tam p
    > iesi c
    > > hodzą czy nie - wystarczą im mapy z granicami administracyjnymi miasta.
    >
    > "Twoja wiara (nt. decydentow) nikogo tu nie obchodzi."

    To co piszę o decydentach to nie jest wiara.

    > > ****** Nadal nie odpowiedziałeś na pytanie (nawet sam już nie wiesz jakie
    > ).
    >
    > - to jest dobre! Powtorz to jeszcze z 200 razy :-)

    Wyśmiewanie twojej ułomności jest faktycznie dobre.

    ******
    > > To, że autostrady w ogóle nie da się oznaczyć jako obszaru zabudowanego,
    > nie jest
    > > uwzględnioną w rozporządzeniu różnicą.
    >
    > Bo wie o tym przeciez kazdy matol. Z wyjatkiem oczywiscie ciebie.

    Przecież napisałem że się nie da i że nie jest to uwzględnione w rozporządzeniu. Więc czego niby nie wiem?

    ****** Nadal nie odpowiedziałeś na pytanie (nawet sam już nie wiesz jakie).

    ****** Przypomnij jeszcze, o poprawie którego "rzekomego błędu" piszesz, bo nie mam dostępu do twojego notatnika z moimi rzekomymi błędami, które znasz na pamięć i które deklamujesz codziennie.

    ****** Potwierdziło się, że jesteś niedorozwojem, który pomieszał 2 różne zdania:
    1. Obrazek był dokładnie takim przykładem o który pytałeś, ale w innym miejscu.
    2. Pogrubiony fragment był przykładem o który pytałeś w omawianym przypadku.



    --
    Hannl napisał:
    "zabudowa, do ktorej mozna dojechac z glownej drogi jest z ta droga powiazana."

    "jeden z kolejnych dylematow debili lezacych w sferze pytan: jaka predkosc jest bezpieczna a jaka nie."
  • edek40 03.11.12, 09:21
    > I co w tym dziwnego? Ten znak stoi przeciez zaraz po owym krotkim odcinkiu mied
    > zy dwoma skrzyzowaniami z sygnalizacja(!) i przejsciami dla pieszych(!), gdzie
    > uwazales ograniczenie za przejaw bandytyzmu panstwowego.

    Ograniczenie? Pewnie wskazane. Obszar zabudowany? Na pewno rowniez. Tylko, ze nie w oparciu o polskie przepisy. Byc moze szwajcarskie. O polskie na pewno nie.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • hannl 04.11.12, 01:19
    edek40 napisał:

    > Ograniczenie? Pewnie wskazane.

    Niektorzy uwazaja je za przejaw "bandytyzmu".

    > Obszar zabudowany? Na pewno rowniez. Tylko, ze nie w oparciu o polskie przepisy.

    Przyznaje, ze nie znam dokladnie definicji. Mozesz mi pomoc wyjasnic kilka watpliwosci. bylbym naprawde wdzieczny:
    1. Czy definicja obszaru zabudowanego (z odstepami od domow itd) nie pochodzi przypadkiem z czasow, gdy nie bylo jeszcze wspolczesnych znakow poczatek/koniec obszaru zabudowanego?
    2. Czyzby obecnie jedynym wyznacznikiem, ktory wedlug kodeksu obowiazuje kierowce nie byly owe znaki?
    3. Co znakolog ma robic, jesli na przestrzeni kilku lub kilkunastu kilometrow obszary ewidentnie zabudowane przeplataja sie z obszarami byc moze zabudowanymi (definicja jest dosyc plynna) i najwyzej kilkudziesiecio- lub kilkustemetrowymi odcinkami ewidentnie niezabudowanymi ale wzdluz ktorych odbywa sie podobny lub niewie mniejszy ruch rowerowy i pieszy?

    Wedlug mnie znaki powinno sie stawiac przede wszystkim ze wzgledu na ludzi a nie na budynki. Ciekaw jestem twojej opinii.



    --
    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • edek40 04.11.12, 20:29
    > Niektorzy uwazaja je za przejaw "bandytyzmu".

    W niektorych miejscach ponad wszelka watpliwosc.

    > 1. Czy definicja obszaru zabudowanego (z odstepami od domow itd) nie pochodzi p
    > rzypadkiem z czasow, gdy nie bylo jeszcze wspolczesnych znakow poczatek/koniec
    > obszaru zabudowanego?

    Nie. Obecna definicja nic o odleglosciach i ilosci zabudowan nie mowi. ale mowi na przyklad o tym, ze przystanek czy skrzyzowanie nie jest obszarem zabudowanym. Tak samo jak rejony przemyslowe czy handlowe. Nie wyklucza to oczywiscie okazjonalnego ograniczenia predkosci w takich miejscach. Wyklucza "tylko" oznakowanie jako obszar zabudowany.

    > 2. Czyzby obecnie jedynym wyznacznikiem, ktory wedlug kodeksu obowiazuje
    > kierowce nie byly owe znaki?

    Tak.

    > 3. Co znakolog ma robic, jesli na przestrzeni kilku lub kilkunastu kilometrow
    > obszary ewidentnie zabudowane przeplataja sie z obszarami byc moze zabudowanymi
    > (definicja jest dosyc plynna) i najwyzej kilkudziesiecio- lub kilkustemetrowym
    > i odcinkami ewidentnie niezabudowanymi ale wzdluz ktorych odbywa sie podobny lu
    > b niewie mniejszy ruch rowerowy i pieszy?

    Uzywac glowy. A nie isc na latwizne, a potem do kasy. Sformulowanie "zabudowa zwiazana z droga" to dopiero pole do popisu dla "interpretatorow".
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • hannl 05.11.12, 09:36
    edek40 napisał:

    > Uzywac glowy. A nie isc na latwizne, a potem do kasy. Sformulowanie "zabudowa z
    > wiazana z droga"

    Fajnie byloby, gdybys opisal, JAK mialby uzywac tej glowy w opisanym przykladzie.


    > to dopiero pole do popisu dla "interpretatorow".

    Ano tak wlasnie jest edku. Krytykowac jest latwo.

    Od ponad roku(!) czekam i doczekac sie nie moge na solennie obiecany poprawny sposob oznakowania miejsca, ktore ma byc zupelnie blednie i niezrozumiale oznakowane.

    Do tej pory zero odpowiedzi. Jest zle a nawet fatalnie ale jak to oznakowanie ma wygladac poprawnie, nigdy chaba sie juz nie dowiemy.

    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • edek40 05.11.12, 11:33
    > Fajnie byloby, gdybys opisal, JAK mialby uzywac tej glowy w opisanym przykladzie.

    Ogromna ilosc polskich ulicowek ma zabudowe tak luzna i oddalona od jezdni, ze postawienie (jak to widzialem pod Brema, w Niemczech, aby mial pewnosc gdzie to) siedemdziesiatki mogloby byc poczatkiem odzyskiwania zaufania obywateli do ofiarnej pracy znakologow. Dodam, ze bardzo liczni lokalni, dla ktorych te znaki postawiono, rowniez nie respektuja ograniczenia. Ba, oni wiedza kiedy "ich" fotoradar jest czynny i pod ktorym krzaczkiem i kiedy czaja sie niebiescy.

    > Od ponad roku(!) czekam i doczekac sie nie moge na solennie obiecany po
    > prawny sposob oznakowania miejsca, ktore ma byc zupelnie blednie i niezrozumial
    > e oznakowane.

    Tego sie nie da zrobic. Wymagaloby to likwidacji zasadniczej ilosci wysepek, wiec dzialan kompleksowych i do tego wymagajacych tlumaczenia dlaczego najpierw wydano kase na budowe, a teraz na likwidacje. Praktycznie wszystkie maja bowiem liczne slady kolizji. Najlepszym sposobem ich oznakowania jest likwidacja tak znakow, jak i wysepek.

    > Do tej pory zero odpowiedzi. Jest zle a nawet fatalnie ale jak to oznakowanie m
    > a wygladac poprawnie, nigdy chaba sie juz nie dowiemy.

    Wczoraj, w deszczowej aurze, po zapadnieciu zmroku, mialem przyjemnosc sprawdzic jak wyglada nowa nawierzchnia na jednej z bardziej zatloczonych wylotowek z Warszawy. Asfalt - marzenie. Miszcz budowlany zainwestowal nawet w te czerwono-biale g..na, ktore ustawil w osi jezdni. Co mniej wiecej 300-400 m. Do tego uzyl wyrobow chinskich, bo swiatla to one nie odbijaly. Mowimy o dwupasmowej, jednokierunkowej nitce. Wyprzedzanie jest tu dozwolone, predkosc "ustawowa", slupki nie wylaczaja z uzytku zadnego pasa. Po prostu, z rzadka sobie stoja. Innych znakow brak.

    Zakladam, ze teraz bedziesz wypisywal bzdury o tym, ze ja wlasnie takiego oznakowania sobie zycze. Spiesze wiec z doniesieniem, ze nie. Zycze sobie oznakowania celowego i przemyslanego. Tu wystarczyloby usuniecie niczemu nie sluzacych slupkow i postawienie znaku informujacego o robotach drogowych wraz z informacja, ze jeszcze nie wymalowano pasow. Bo akurat tu rzeczywiscie jedzie sie przez rozpoczete i nie skonczone roboty. Przypuszczalnie zwiazane jest to z swietem. Roboty rozpoczeto i nie skonczono przed spodziewanym wzmozeniem ruchu. Nie zamknieto wiec (co bezwzglednie powinno miec miejsce) calej nitki i dopuszczono ruch. Tym bardziej wiec szokuje ZEROWE oznakowanie i calkowicie niespodziewane niespodzianki w formie slupkow miedzy pasami. Ale moze w Szwajcarii tez sie tak robi?
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • agios_pneumatos 03.11.12, 08:57
    klemens1 napisał:

    > > Co ma las i ruch pieszo-rowerowy (lub jego brak) do ograniczenia do 60 km
    > /h? Cz
    > > y może chciałeś zabłysnąć będąc przekonanym że jest tam 'teren zabudowany
    > ', ale
    > > jak na analfabetę przystało linkujesz coś nie znając treści?
    >
    > Kilka kliknięć do przodu mamy taki obrazek:
    > goo.gl/maps/VOv5x

    Zatem masz ograniczenie do 60 km/h, a za tym odcinkiem drogi odwołanie terenu zabudowanego. O co właściwie się czepiasz?

    > Wyjaśnij jeszcze raz z tym analfabetą, terenem zabudowanym i nieznajomością tre
    > ści, całkiem dobrze ci szło.
    >

    Chciałem się tylko upewnić, że trzymasz formę z wcześniejszych wypowiedzi na temat przekroju drogi, ronda jako zespołu skrzyżowań i pokrewnych. Jak zwykle nie zawodzisz.
  • klemens1 03.11.12, 11:47
    > Zatem masz ograniczenie do 60 km/h, a za tym odcinkiem drogi odwołanie terenu z
    > abudowanego. O co właściwie się czepiasz?

    O teren zabudowany. Ile milionów razy trzeba powtarzać to tobie i twojemu funkcjonalnemu koledze?

    > > Wyjaśnij jeszcze raz z tym analfabetą, terenem zabudowanym i nieznajomośc
    > ią tre
    > > ści, całkiem dobrze ci szło.
    > >
    >
    > Chciałem się tylko upewnić, że trzymasz formę z wcześniejszych wypowiedzi na te
    > mat przekroju drogi, ronda jako zespołu skrzyżowań i pokrewnych. Jak zwykle nie
    > zawodzisz.

    Nie bądź taki skromny, to ty tu jesteś bohaterem. Mowa o fragmencie twojego zarzutu:
    "Czy może chciałeś zabłysnąć będąc przekonanym że jest tam 'teren zabudowany', ale
    jak na analfabetę przystało linkujesz coś nie znając treści? "

    Wobec powyższego chciałbym żebyś jeszcze raz skrytykował analfabetów którzy nie wiedzą czy jest tam teren zabudowany czy też go nie ma.


    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 04.11.12, 01:06
    klemens1 napisał:

    > O teren zabudowany. Ile milionów razy trzeba powtarzać to tobie i twojemu funkcjonalnemu
    > koledze?

    Nasza przekupa wchodzi znow w faze "funkcjonalna".

    "Obszar zabudowany" to wedlug kodeksu drogowego "obszar oznaczony odpowiednimi znakami drogowymi".

    "Zgodnie z polską definicją kodeksową początek odcinka drogi przebiegającej przez obszar zabudowany oznaczony być musi znakiem D-42, a koniec takiego odcinka – znakiem D-43."

    Czyzby w Polsce nie obowiazywal kodeks drogowy?

    --
    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 04.11.12, 21:21
    > > O teren zabudowany. Ile milionów razy trzeba powtarzać to tobie i twojemu
    > funkcjonalnemu
    > > koledze?
    >
    > Nasza przekupa wchodzi znow w faze "funkcjonalna".
    >
    > "Obszar zabudowany" to wedlug kodeksu drogowego "obszar oznaczony odpowiednimi
    > znakami drogowymi".

    Postaraj się nie wtrącać gdy inni dyskutują, bo znowu piszesz nie na temat.
    Przypomnij sobie te częste momenty, gdy coś palniesz i nagle nastaje cisza (lub wybuch śmiechu) a ty nie wiesz o co chodzi i myślisz że wszyscy dookoła są głupi - właśnie zachowałeś się w ten sposób.

    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 05.11.12, 09:40
    klemens1 napisał:

    > Przypomnij sobie te częste momenty, gdy coś palniesz i nagle nastaje cisza (lub
    > wybuch śmiechu) a ty nie wiesz o co chodzi.

    Sorry. Takie uczucia nie sa mi znane. Ale z tego, jak przekonujaco je opisujesz widac, ze to twoja codziennosc. Pisalem ci juz, ze twoje ustawiczne projekcje (czerwone napisy, gryzienie klawiatury) tylko cie demaskuja.

    --
    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 05.11.12, 20:10
    > > Przypomnij sobie te częste momenty, gdy coś palniesz i nagle nastaje cisz
    > a (lub
    > > wybuch śmiechu) a ty nie wiesz o co chodzi.
    >
    > Sorry. Takie uczucia nie sa mi znane. Ale z tego, jak przekonujaco je opisujesz
    > widac, ze to twoja codziennosc.

    Codziennością bym tego nie nazwał, ale widuję podobnych do ciebie. Mają przynajmniej na tyle inteligencji że widzą gdy się błaźnią. Ty natomiast, w celu uniknięcia odpowiedzi gdy jesteś przyparty do muru wymigujesz się tym, że ja rok temu ci nie odpowiedziałem na jakieś inne pytanie i myślisz że to wspaniały fortel.
    Ale zgadzam się - uczucie zażenowania własną głupotą nie jest ci znane.

    > Pisalem ci juz, ze twoje ustawiczne projekcje
    > (czerwone napisy, gryzienie klawiatury) tylko cie demaskuja.

    Ty jeszcze pamiętasz o takich rzeczach? Ktoś tu się faktycznie zdemaskował.

    W temacie: po raz kolejny się wtrąciłeś i napisałeś coś obok tematu, a nie na temat.
    Coś takiego wśród ludzi choćby średnio rozgarniętych powoduje albo wybuch śmiechu, albo krótkie zażenowanie, po czym zmianę tematu, ew. zignorowanie takiego delikwenta, który znowu chciał zabłysnąć (a nawet pouczać innych), a nie stać go na ogarnięcie o czym jest mowa.
    Może pewne uczucia nie są ci znane, ale poobserwuj reakcje innych - im tacy jak ty są znani.

    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 06.11.12, 13:52
    klemens1 napisał:

    > Codziennością bym tego nie nazwał, ale widuję podobnych do ciebie. Mają przynaj
    > mniej na tyle inteligencji że widzą gdy się błaźnią. Ty natomiast, w celu unikn
    > ięcia odpowiedzi gdy jesteś przyparty do muru wymigujesz się tym, że ja rok tem
    > u ci nie odpowiedziałem na jakieś inne pytanie i myślisz że to wspaniały fortel
    > .
    > Ale zgadzam się - uczucie zażenowania własną głupotą nie jest ci znane.

    Widze, ze wreszcie znalezles prawdziwy temat (jak zwykle zastepczy, byle paplac)


    > Ty jeszcze pamiętasz o takich rzeczach? Ktoś tu się faktycznie zdemaskował.

    Miales nadzieje, ze zapomne jak sobie "wyobrazasz", ze "gryze klawiature", pisze"czerwone litery" i robie czary vodoo z lalka klemensa?

    Ty usilujesz zapomniec, co? Sorry, ze znow cie z skonfrontowalem z a twoja trauma :)

    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 06.11.12, 21:39
    > Widze, ze wreszcie znalezles prawdziwy temat (jak zwykle zastepczy, byle paplac
    > )

    Przecież napisałem w temacie - jak zwykle to opuściłeś. Zaczynało się w moim poprzednim poście od słów "W temacie". Specjalnie tak to zaznaczyłem, żeby było ci łatwiej, ale nadal było za trudno.

    > > Ty jeszcze pamiętasz o takich rzeczach? Ktoś tu się faktycznie zdemaskowa
    > ł.
    >
    > Miales nadzieje, ze zapomne jak sobie "wyobrazasz", ze "gryze klawiature", pisz
    > e"czerwone litery" i robie czary vodoo z lalka klemensa?

    "Miałeś nadzieję"? Co ty przeżywasz? Pytanie było ironiczno-retoryczne, a ty zamiast zrozumieć że popełniasz psychologiczny ekshibicjonizm, brniesz dalej.

    > Ty usilujesz zapomniec, co? Sorry, ze znow cie z skonfrontowalem z a twoja trau
    > ma :)

    Naprawdę sądzisz, że ktokolwiek - jak to się wyraziłeś - "usiłowałby zapomnieć"?


    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 07.11.12, 12:25
    klemens1 napisał:

    > "Miałeś nadzieję"? Co ty przeżywasz? Pytanie było ironiczno-retoryczne, a ty za
    > miast zrozumieć że popełniasz psychologiczny ekshibicjonizm, brniesz dalej.

    Pytanie bylo jednoznaczne - zdziwiles sie, ze pamietam twoje momenty slabosci. Dlaczego mialbym je zapomniec?


    > Naprawdę sądzisz, że ktokolwiek - jak to się wyraziłeś - "usiłowałby zapomnieć"?

    Naprawde.
    Ludzi z tak jednoznacznymi i dramatycznymi objawami chorobowymi jak w twoim przypadku nie widzi sie zbyt czesto. To ze zostalo sie posadzonym o "gryzienie klawiatury", "toczenie piany", robienie "czerwonych napisow" i maltretowanie kogos za pomoca vodoo jest dosyc.... rzedkie.


    --
    --
    Proponuję ustalić:
    - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 07.11.12, 22:51
    > > "Miałeś nadzieję"? Co ty przeżywasz? Pytanie było ironiczno-retoryczne, a
    > ty za
    > > miast zrozumieć że popełniasz psychologiczny ekshibicjonizm, brniesz dale
    > j.
    >
    > Pytanie bylo jednoznaczne - zdziwiles sie, ze pamietam twoje momenty slabosci.
    > Dlaczego mialbym je zapomniec?
    >
    > > Naprawdę sądzisz, że ktokolwiek - jak to się wyraziłeś - "usiłowałby zapo
    > mnieć"?
    >
    > Naprawde.
    > Ludzi z tak jednoznacznymi i dramatycznymi objawami chorobowymi jak w twoim prz
    > ypadku nie widzi sie zbyt czesto. To ze zostalo sie posadzonym o "gryzienie kla
    > wiatury", "toczenie piany", robienie "czerwonych napisow" i maltretowanie kogos
    > za pomoca vodoo jest dosyc.... rzedkie.

    Zastanawia mnie czy czujesz, że to co piszesz to wynik twoich problemów emocjonalnych i związanego z nimi obsesyjnego dążenia do podniesienia własnej wartości nawet przy ryzyku że robisz z siebie idiotę (chociaż w sumie tu i tak nic nie tracisz), czy też jest to wynik pospolitej głupoty.
    Powtarza się historia z hannl/hanni - masz takie ciśnienie na sukces, że napiszesz dowolną bzdurę, byle udowodnić sobie że zdobyłeś przewagę i jesteś cokolwiek wart.
    Prędzej czy później wywlekasz jakieś swoje chore rozpamiętywania i jeszcze potwierdzasz moje pytania kontrolne mające na celu sprawdzić czy faktycznie masz jakiś emocjonalny problem. Pytania te są tak oczywiste i tak obnażają twoją psychikę, że sam fakt że wzorcowo na nie odpowiadasz, świadczy o tym że już nie panujesz nad sobą.
    Spójrz zresztą na to kim jesteś na codzień i jak cię ludzie traktują - tu na forum najwyraźniej poczułeś powera.
    Ja nie otrzymuję wynagrodzenia za wysłuchiwanie twoich popierdolonych wyobrażeń. Nie dyskutuj więc ze mną o tym - idź do specjalisty. To nie ironia.

    W temacie coś odpowiesz (wskazywałem ci poprzednio gdzie to było), czy jesteś tak rozemocjonowany, że merytoryka schodzi jak zwykle na dalszy plan?

    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 08.11.12, 13:13
    Bylo do przewidzenia:
    Klemens1: "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę."
  • klemens1 08.11.12, 23:25
    > Bylo do przewidzenia:
    > Klemens1: "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę."

    Widzę że poruszyło twoją marną psychikę - na tyle że nie cytujesz całości i powtarzasz to w kilku miejscach. Nawet nie zauważyłeś pytania merytorycznego (jak zwykle), więc powtórzę:
    W temacie coś odpowiesz (wskazywałem ci poprzednio gdzie to było), czy jesteś tak rozemocjonowany, że merytoryka schodzi jak zwykle na dalszy plan?

    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 09.11.12, 10:10
    klemens1 napisał:

    > twoją marną psychikę
    > jesteś tak rozemocjonowany

    :)

    A tak na marginesie: wiesz juz ile wolno ci jechac po znaku z ograniczeniem do 70-tki i tabliczka "dotyczy ciezarowek"? Ciagle myslisz, ze musisz tam jechac 40-tka?

    --
    Klemens1: "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę."
    Proponuję ustalić: - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 09.11.12, 23:53
    > > twoją marną psychikę
    > > jesteś tak rozemocjonowany
    >
    > :)
    >
    > A tak na marginesie: wiesz juz ile wolno ci jechac po znaku z ograniczeniem do
    > 70-tki i tabliczka "dotyczy ciezarowek"? Ciagle myslisz, ze musisz tam jechac 4
    > 0-tka?

    Jesteś tak sponiewierany, że boisz się przyznać że na bieżący temat nie jesteś w stanie nic odpowiedzieć? Jak nie wiadomo co pisać, zawsze zostaje ciężarówka i 70.
    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 11.11.12, 13:40
    klemens1 napisał:

    > Jesteś tak sponiewierany, że boisz się przyznać że na bieżący temat nie jesteś w stanie nic
    > odpowiedzieć?

    Czyzbym nie ustosunkowal sie do twojego rozczarowania, tym ze nie zapomnialem jak sobie „wyobrazasz“, ze „gryze klawiature“, robie „czerwone napisy“ (o klemensie) i maltretuje (klemensa ) przy pomocy vodoo?

    Zajrzyj powyzej.

    > Jak nie wiadomo co pisać, zawsze zostaje ciężarówka i 70.

    Nie „ciezarowka i 70“ !
    Klemens1 przekonany, ze po ograniczeniu do 70-tki dla ciezarowek moze jechac tylko 40-tka. Bo takie ograniczenie bylo wczesniej.


    --
    Klemens1: "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę."
    Proponuję ustalić: - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 13.11.12, 11:45
    > > Jesteś tak sponiewierany, że boisz się przyznać że na bieżący temat nie j
    > esteś w stanie nic
    > > odpowiedzieć?
    >
    > Czyzbym nie ustosunkowal sie do twojego rozczarowania, tym ze nie zapomnialem j
    > ak sobie „wyobrazasz“, ze „gryze klawiature“, robie
    > „czerwone napisy“ (o klemensie) i maltretuje (klemensa ) przy pomocy v
    > odoo?
    >
    > Zajrzyj powyzej.

    Zajrzyj powyżej - od 05.11.2012 20:10 przypominam ci o pisaniu na temat, a ty do tej pory nie wiesz o co w temacie chodzi. I tak ci już zostanie - jeszcze nigdy nie udało ci się wrócić do tematu o którym zapomniałeś. Ktoś z takim upośledzeniem nie powinien pisać o wpadkach innych, nawet gdyby były rzeczywiste, a nie urojone.

    > > Jak nie wiadomo co pisać, zawsze zostaje ciężarówka i 70.
    >
    > Nie „ciezarowka i 70“ !
    > Klemens1 przekonany, ze po ograniczeniu do 70-tki dla ciezarowek moze jechac ty
    > lko 40-tka. Bo takie ograniczenie bylo wczesniej.

    Gdy nie wiesz co pisać, to piszesz właśnie o tym, mimo że jest o tym mowa w innym miejscu. Jeszcze podkreślasz o co chodzi, jakby tutaj miało to jakiekolwiek znaczenie. Widać że temat ciężarówki stał się twoją obsesją.

    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 13.11.12, 21:01
    klemens1 napisał:

    > Zajrzyj powyżej - od 05.11.2012 20:10 przypominam ci o pisaniu na temat, a ty do tej pory
    > nie wiesz o co w temacie chodzi.

    Ja pisze na temat, ty nie wiesz nic o tym, co wiem i czego nie wiem.

    > Gdy nie wiesz co pisać,

    i gdy „gryze klawiature“, pisze „czerwone litery“ i maltretuje cie za pomoca vodoo?


    > to piszesz właśnie o tym, mimo że jest o tym mowa w innym miejscu.

    Pisze nie tylko o tym. Pisze rowniez chetnie o twoich ustawicznych innych wpadkach.
    Ostatnie osiagniecie to niezwykle podchwytliwe pytanie o wyprzedzanie rowerzysty.... jadacego poboczem, w temacie o rowerzystach blokujacych drogi.

    Gdybys nie potrafil tak rozbawiac, to juz dawno bym sobie ciebie odpuscil.

    forum.gazeta.pl/forum/w,510,140037598,140428648,Re_Trzeci_Swiat.html
    --
    Klemens1: "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę."
    Proponuję ustalić: - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 14.11.12, 20:09
    > > Zajrzyj powyżej - od 05.11.2012 20:10 przypominam ci o pisaniu na temat,
    > a ty do tej pory
    > > nie wiesz o co w temacie chodzi.
    >
    > Ja pisze na temat, ty nie wiesz nic o tym, co wiem i czego nie wiem.

    Nie wiesz np. jaki jest temat, o którym ci przypominałem.

    > > Gdy nie wiesz co pisać,
    >
    > i gdy „gryze klawiature“, pisze „czerwone litery“ i mal
    > tretuje cie za pomoca vodoo?

    i gdy pokazujesz jak twoja słaba psychika jest sponiewierana, co niniejszym udowadniasz, nie mogąc się powstrzymać od wyrażania swojej wściekłości i pisząc nie na temat

    > > to piszesz właśnie o tym, mimo że jest o tym mowa w innym miejscu.
    >
    > Pisze nie tylko o tym. Pisze rowniez chetnie o twoich ustawicznych innych wpadk
    > ach.

    Pomijając rzeczywistość tych wpadek, sam fakt że trąbisz o tym gdzie się da zamiast pisać na temat, świadczy o tym na jakim dnie emocjonalnym się znajdujesz. Załóż jakąś hejterską stronę na mój temat, popaprańcu. Tylko pozwól ludziom komentować - zobaczysz co napiszą.

    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 20.11.12, 17:04
    klemens1 napisał:

    > i gdy pokazujesz jak twoja słaba psychika jest sponiewierana, co niniejszym udo
    > wadniasz, nie mogąc się powstrzymać od wyrażania swojej wściekłości i pisząc nie na temat

    Przejawy twoich schorzen jako geneza tego, co i jak tu produkujesz to jak najbardziej temat.
    Nie wstydz sie. Wiem, ze nie lubisz jak je przypominam ale projektowanie swojej wscieklosci na mnie niczego nie zmeini.

    > Załóż jakąś hejterską stronę na mój temat, popaprańcu.

    Strone na twoj temat zalozyc? Co jeszcze?
    Moze przeslac ci czapke Napoleona zebys mogl sie rano w lusterku poznac?

    --
    Klemens1: "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę."
    Proponuję ustalić: - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 21.11.12, 12:42
    > > i gdy pokazujesz jak twoja słaba psychika jest sponiewierana, co niniejsz
    > ym udo
    > > wadniasz, nie mogąc się powstrzymać od wyrażania swojej wściekłości i pis
    > ząc nie na temat
    >
    > Przejawy twoich schorzen jako geneza tego, co i jak tu produkujesz to jak najba
    > rdziej temat.
    > Nie wstydz sie. Wiem, ze nie lubisz jak je przypominam ale projektowanie swojej
    > wscieklosci na mnie niczego nie zmeini.

    Przejawiasz typowe symptomy wściekłej obsesji, z których jeden opisałem w poprzednim poście. W odpowiedzi potrafisz jedynie coś odszczeknąć.

    A na pytanie o temat wątku nadal nie odpowiedziałeś - dokładnie tak jak przewidziałem.

    > > Załóż jakąś hejterską stronę na mój temat, popaprańcu.
    >
    > Strone na twoj temat zalozyc? Co jeszcze?
    > Moze przeslac ci czapke Napoleona zebys mogl sie rano w lusterku poznac?

    W życiu codziennym też jesteś taki głupi i interpretujesz tego typu zdania jak polecenia?

    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 21.11.12, 14:03
    klemens1 napisał:

    > Przejawiasz typowe symptomy wściekłej obsesji,

    Bo sobie "wyobrazasz" jak gryze klawiature, pisze czerwone litery na scianie, maltretuje cie za pomoca vodoo, "logiczne" - po twojemu.


    > > Strone na twoj temat zalozyc? Co jeszcze?
    > > Moze przeslac ci czapke Napoleona zebys mogl sie rano w lusterku poznac?
    >
    > W życiu codziennym też jesteś taki głupi i interpretujesz tego typu zdania jak
    > polecenia?

    W życiu codziennym też jesteś taki głupi i interpretujesz takie pytania jako odpowiedz na polecenie?

    --
    Klemens1: "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę."
    Proponuję ustalić: - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 22.11.12, 15:58
    > > Przejawiasz typowe symptomy wściekłej obsesji,
    >
    > Bo sobie "wyobrazasz" jak gryze klawiature, pisze czerwone litery na scianie, m
    > altretuje cie za pomoca vodoo, "logiczne" - po twojemu.

    Właśnie zaprezentowałeś jeden z tych symptomów.

    > > > Strone na twoj temat zalozyc? Co jeszcze?
    > > > Moze przeslac ci czapke Napoleona zebys mogl sie rano w lusterku po
    > znac?
    > >
    > > W życiu codziennym też jesteś taki głupi i interpretujesz tego typu zdani
    > a jak
    > > polecenia?
    >
    > W życiu codziennym też jesteś taki głupi i interpretujesz takie pytania jako od
    > powiedz na polecenie?

    W życiu codziennym nie spotykam takich popaprańców jak ty, więc nie mam okazji interpretować ich odpowiedzi i pytań.
    Żeby wykazać kolejną moją wpadkę, napisz co miałeś na myśli pisząc:

    Strone na twoj temat zalozyc? Co jeszcze?
    Moze przeslac ci czapke Napoleona zebys mogl sie rano w lusterku poznac?


    w odpowiedzi na:

    Załóż jakąś hejterską stronę na mój temat, popaprańcu.

    Pozostają ci tylko wykręty - to oczywiste.

    A na pytanie o temat wątku nadal nie odpowiedziałeś - dokładnie tak jak przewidziałem.
    W tym jesteś zawsze perfekcyjny.

    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska
  • hannl 02.12.12, 03:00
    klemens1 napisał:

    > > > Przejawiasz typowe symptomy wściekłej obsesji,
    > >
    > > Bo sobie "wyobrazasz" jak gryze klawiature, pisze czerwone litery na scia
    > nie, m
    > > altretuje cie za pomoca vodoo, "logiczne" - po twojemu.
    >
    > Właśnie zaprezentowałeś jeden z tych symptomów.

    Powaznie myslisz, ze nabijanie sie z twoich halucynacji (jakimi newatpliwie jest "wyobrazanie sebie, ze makltretuje cie za pomoca czarow albo ze "gryze klawiature") uda ci sie sprzedac jako "przejaw wscieklej obsesji"?

    Jestes pocieszny. To twoja jedyna dobra strona.


    > A na pytanie o temat wątku nadal nie odpowiedziałeś - dokładnie tak jak przewidziałem.

    Nie zapominaj tylko, ze mogles to przewidziec tylko dlatego bo ja przewdzialem, ze nie odwazysz sie zadac tego pytania. Dokladnie tak, jak przewidzialem.



    --
    Klemens1: "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę."
    Proponuję ustalić: - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru
  • klemens1 03.12.12, 19:42
    > Powaznie myslisz, ze nabijanie sie z twoich halucynacji (jakimi newatpliwie jes
    > t "wyobrazanie sebie, ze makltretuje cie za pomoca czarow albo ze "gryze klawia
    > ture") uda ci sie sprzedac jako "przejaw wscieklej obsesji"?

    Sam fakt że interpretujesz to jako halucynacje świadczy o twojej wściekłej obsesji.

    > > A na pytanie o temat wątku nadal nie odpowiedziałeś - dokładnie tak jak p
    > rzewidziałem.
    >
    > Nie zapominaj tylko, ze mogles to przewidziec tylko dlatego bo ja przewdzialem,
    > ze nie odwazysz sie zadac tego pytania. Dokladnie tak, jak przewidzialem.

    Przewidziałeś że nie odważę się zadać pytania, które już ci zadałem.
    Z pamiętaniem nieodległej przeszłości masz problem, a bierzesz się za "przewidywanie".

    Jakoś nie komentujesz mojej wpadki z hejterską stroną i interpretacją tego przez ciebie jako polecenia. Pewnie byś chciał o tym nowy wątek założyć?


    --
    Habudzik napisał:
    27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"

    www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska