Dodaj do ulubionych

Biegły. Choć na usta cisna się inne słowa

21.04.13, 10:37
Po przeczytaniu takich informacji nasuwa się pytanie ile zdarzeń jest naprawdę spowodowanych przez pieszych.
Link: tiny.pl/h818m
Edytor zaawansowany
  • agios_pneumatos 21.04.13, 11:24
    Niniejszy przypadek jest częścią znacznie szerszego problemu polegającego na tym, że wśród polskiej policji rozpowszechniony jest pogląd, że niechronieni uczestnicy ruchu powinni sami zadbać o swoje bezpieczeństwo

    No proszę... Myśl przewodnia forum pokrywa się z podejściem tak wyszydzanej waaaaaadzy.

    Świat się kończy.


  • edek40 21.04.13, 12:28
    > No proszę... Myśl przewodnia forum pokrywa się z podejściem tak wyszydzanej waa
    > aaaadzy.

    Rozumu brakuje, aby zauwazyc w ilu miejscach wladza ma w d... bezpieczenstwo obywateli?

    A ktos musi byc winien.

    Dochodzi wiec do losowania. Gdy jest juz wskazany nikt nie zada pytania o zaniechania i zaniedbania wladzy. Bo jest winien.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • agios_pneumatos 21.04.13, 13:50
    edek40 napisał:

    > > No proszę... Myśl przewodnia forum pokrywa się z podejściem tak wyszydzan
    > ej waa
    > > aaaadzy.
    >
    > Rozumu brakuje, aby zauwazyc w ilu miejscach wladza ma w d... bezpieczenstwo ob
    > ywateli?
    >

    Może być też tak, że jednak brakuje przykładów. Dopuść tę myśl.

    > A ktos musi byc winien.

    Winien czego?

    >
    > Dochodzi wiec do losowania. Gdy jest juz wskazany nikt nie zada pytania o zanie
    > chania i zaniedbania wladzy. Bo jest winien.

    Znaczy w czym zawiniła waaadza* w przypadku tej staruszki?

    * Przyjmujemy, że biegły nie jest waaadzą. Piszę by uniknąć nieporozumień, nadinterpretacji i mylenia poszlak.
  • samspade 21.04.13, 18:19
    Czy w tym konkretnym przypadku waaaadza zawiniła trudno powiedzieć. Na pewno na tej ulicy winą organizatora ruchu jest zaniedbanie. Na zdjęciu widać w tle z prawej strony wysepkę rozdzielającą kierunki ruchu. Jest tam przejście dla pieszych. Wysepka ta powstała po kilku zdarzeniach, których przyczyną było omijanie samochodu który zatrzymał się żeby przepuścić pieszych. Oczywista rzeczą jest że wysepka nie jest w stanie temu zapobiec i już po jej oddaniu do użytku doszło do potrącenia ucznia pobliskiej szkoły. Przyczyną oczywiście było omijanie.
    Co ciekawe do potrącenie pani o kulach doszło na przejściu do pieszych przy, którym stoi słup do którego wkładano kiedyś fotoradar. Wkładano kiedyś bo teraz słup ten jest zastawiony znakiem drogowym. Słup ten nie padł jeszcze łupem złomiarzy chyba tylko dlatego że ta ulica jest dość ruchliwa.
  • tiges_wiz 22.04.13, 19:36
    taka wysepka powoduje tez ze sie robią dwa przejscia i pieszy na srodku ma takie same obowiązki jak na skraju przejscia.
    --
    Sygnaturka wykonała niedozwoloną operację! Zresetuj komputer i skontaktuj się z administratorem.
  • samspade 23.04.13, 11:13
    Wiem. Taka wysepka nie powoduje jednak że kierowcy przestaną omijać samochody na przed przejściem.
  • edek40 23.04.13, 11:24
    > Wiem. Taka wysepka nie powoduje jednak że kierowcy przestaną omijać samochody n
    > a przed przejściem.

    Chciales oczywiscie dodac, ze taka byla intencja stawiania tych wysepek. Oraz zamknac oczy na to, ze nie wszyscy kierowcy laskawie te intencje pojeli.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • misiu-1 23.04.13, 07:43
    agios_pneumatos napisał:

    > Niniejszy przypadek jest częścią znacznie szerszego problemu polegającego na
    > tym, że wśród polskiej policji rozpowszechniony jest pogląd, że niechronieni u
    > czestnicy ruchu powinni sami zadbać o swoje bezpieczeństwo

    >
    > No proszę... Myśl przewodnia forum pokrywa się z podejściem tak wyszydzanej waa
    > aaaadzy.
    >
    > Świat się kończy.

    To stwierdzenie jest po prostu nieprawdziwe. Ta ze wszech miar słuszna zasada wciąż jest kontestowana przez policję. A w przypadku, o którym mowa, opinię o wtargnięciu wyraził biegły, a nie policja. Zasadniczo.

    --
    "Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny."
    (Z.Herbert)
  • tbernard 23.04.13, 11:28
    > ciąż jest kontestowana przez policję. A w przypadku, o którym mowa, opinię o wtargnięciu wyraził biegły, a nie policja.

    Jeśli ustalił ten biegły, że kierowca nie zachował szczególnej ostrożności i zapierdzielał jak wariat wjeżdżając na przejście, to sam sobie przeczy twierdząc, że miało miejsce wtargnięcie. Ot wyraził przy okazji swoje sympatie.
  • misiu-1 23.04.13, 16:32
    tbernard napisał:

    > Jeśli ustalił ten biegły, że kierowca nie zachował szczególnej ostrożności i zapierdzielał jak
    > wariat wjeżdżając na przejście

    A tak właśnie ustalił? To pewnie czytałeś jakiś inny artykuł. Mógłbyś podesłać linka?

    > to sam sobie przeczy twierdząc, że miało miejsce wtargnięcie. Ot wyraził przy okazji swoje
    > sympatie

    Błąd logiczny. Nawet, jeśli przyjąć, że kierowca jedzie zbyt szybko i nieostrożnie, to to wcale nie wyklucza wtargnięcia pieszego.

    --
    "Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny."
    (Z.Herbert)
  • tbernard 24.04.13, 09:50
    > > Jeśli ustalił ten biegły, że kierowca nie zachował szczególnej ostrożnośc
    > i i zapierdzielał jak
    > > wariat wjeżdżając na przejście
    >
    > A tak właśnie ustalił? To pewnie czytałeś jakiś inny artykuł. Mógłbyś podesłać
    > linka?

    Zajrzyj pod link wystawiony w pierwszej wypowiedzi wątku.

    "Biegły stwierdził też, że kierowca jechał z prędkością 65 km na godzinę, czyli o 15 więcej, niż jest dopuszczalne w tym miejscu, ..."

    Masz takie problemy z czytaniem? Jeśli jechał szybciej zbliżając się do przejścia, to mowy nie ma o zachowaniu szczególnej ostrożności wymaganej przez kodeks.

    > > to sam sobie przeczy twierdząc, że miało miejsce wtargnięcie. Ot wyraził
    > przy okazji swoje
    > > sympatie
    >
    > Błąd logiczny. Nawet, jeśli przyjąć, że kierowca jedzie zbyt szybko i nieostrożnie, to to wcale nie wyklucza wtargnięcia pieszego.

    No tak, nie wyklucza też złośliwego zaklęcia jakiegoś wrednego czarownika: skuj baba na dziada. To na pewno jego wina.
  • misiu-1 24.04.13, 18:58
    tbernard napisał:

    > Zajrzyj pod link wystawiony w pierwszej wypowiedzi wątku.

    Pod ten link zajrzałem już wcześniej. Nie ma tam mowy o "zapierdzielaniu jak wariat". Jest natomiast wzmianka o prędkości 65km/h, która przeczy takiemu sformułowaniu.

    > "Biegły stwierdził też, że kierowca jechał z prędkością 65 km na godzinę, cz
    > yli o 15 więcej, niż jest dopuszczalne w tym miejscu, ..."

    >
    > Masz takie problemy z czytaniem? Jeśli jechał szybciej zbliżając się do przejścia, to mowy
    > nie ma o zachowaniu szczególnej ostrożności wymaganej przez kodeks.

    Nie mam problemu z czytaniem, a przynajmniej takiego, jak ty z wnioskowaniem. Prędkość 65km/h nie jest prędkością wariacką, a zachowanie szczególnej ostrożności wyklucza patrzenie przy tym na prędkościomierz.

    > No tak, nie wyklucza też złośliwego zaklęcia jakiegoś wrednego czarownika: skuj baba na
    > dziada
    . To na pewno jego wina.

    Aaaale to było merytoryczne. Masz więcej takich argumentów? Wal, nie krępuj się.

    --
    "Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny."
    (Z.Herbert)
  • tbernard 25.04.13, 09:02
    > Pod ten link zajrzałem już wcześniej. Nie ma tam mowy o "zapierdzielaniu jak wa
    > riat". Jest natomiast wzmianka o prędkości 65km/h, która przeczy takiemu sformułowaniu.

    Człowieku, jazda 65 km/h podczas obowiązywania górnego limitu 50 km/h przy zbliżaniu się do przejścia, gdy ma się słabą widoczność lub gdy widać pieszych czekających lub zbliżających się kursem kolizyjnym, to jest zapierdzielanie jak wariat.

    > Nie mam problemu z czytaniem, a przynajmniej takiego, jak ty z wnioskowaniem. P
    > rędkość 65km/h nie jest prędkością wariacką, a zachowanie szczególnej ostrożności wyklucza patrzenie przy tym na prędkościomierz.

    Już wyjaśniłem dlaczego jest to jednak jazda wariacka. A te brednie z patrzeniem na prędkościomierz, to argument, że kierowca nie potrafi panować nad pojazdem.

    Z ust ignoranta zarzut o kłopotach z wnioskowaniem to w zasadzie komplement.
  • misiu-1 25.04.13, 10:56
    tbernard napisał:

    > Człowieku, jazda 65 km/h podczas obowiązywania górnego limitu 50 km/h przy zbliżaniu się
    > do przejścia, gdy ma się słabą widoczność lub gdy widać pieszych czekających lub
    > zbliżających się kursem kolizyjnym, to jest zapierdzielanie jak wariat.

    Nie jest. Twoja ocena wynika tylko z twoich osobistych fobii i uprzedzeń. Zrozumiałbym takie sformułowanie w stosunku do kogoś, kto jedzie w podobnych warunkach 90 czy 100km/h. Ktoś, kto jedzie 65, jedynie nieznacznie przekracza arbitralnie określoną, dopuszczalną prędkość.

    > Już wyjaśniłem dlaczego jest to jednak jazda wariacka.

    Niczego nie wyjaśniłeś. Wykorzystałeś tylko okazję do kolejnego popisania się swoimi fobiami.

    --
    "Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny."
    (Z.Herbert)
  • tbernard 25.04.13, 11:42
    > > Człowieku, jazda 65 km/h podczas obowiązywania górnego limitu 50 km/h prz
    > y zbliżaniu się
    > > do przejścia, gdy ma się słabą widoczność lub gdy widać pieszych czekając
    > ych lub
    > > zbliżających się kursem kolizyjnym
    , to jest zapierdzielanie jak wariat.
    >
    > Nie jest. Twoja ocena wynika tylko z twoich osobistych fobii i uprzedzeń. Zrozu
    > miałbym takie sformułowanie w stosunku do kogoś, kto jedzie w podobnych warunka
    > ch 90 czy 100km/h. Ktoś, kto jedzie 65, jedynie nieznacznie przekracza arbitral
    > nie określoną, dopuszczalną prędkość.

    > > Już wyjaśniłem dlaczego jest to jednak jazda wariacka.
    >
    > Niczego nie wyjaśniłeś. Wykorzystałeś tylko okazję do kolejnego popisania się s
    > woimi fobiami.

    Wyjaśniłem ale po prostu nie zrozumiałeś. Patrzysz na liczby jakby zupełnie bez różnicy było przekroczenie o 15 na autostradzie oraz przy wjeżdżaniu na przejście dla pieszych.Tak, na autostradzie było by to nieznaczne przekroczenie. Od biedy można by to uznać za niewielkie przekroczenie w ruchu miejskim, gdzie przejścia nie ma i widoczność jest dobra i kierowca rzeczywiście dobrze ogarnia sytuację.
    A fobie, to raczej mają ci co podobnie jeżdżą jak "bohater" i jakoś niezdarnie próbują bronić go, jakby siebie bronili.
  • misiu-1 25.04.13, 14:55
    Niczego nie wyjaśniłeś. Pokazałeś tylko swój sposób myślenia, który jest dla mnie obmierzły.

    --
    "Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny."
    (Z.Herbert)
  • jureek 25.04.13, 15:14
    misiu-1 napisał:

    > Ktoś, kto jedzie 65, jedynie nieznacznie przekracza arbitral
    > nie określoną, dopuszczalną prędkość.

    Ciekawe, czy o kimś, kto w miejscu, gdzie maksymalna dozwolona prędkość wynosi 50, jedzie z prędkością 35 kmh, też napisałbyś, że jedzie tylko nieznacznie wolniej od prędkości dozwolonej.
    Jura
  • tbernard 25.04.13, 15:22
    > > Ktoś, kto jedzie 65, jedynie nieznacznie przekracza arbitral
    > > nie określoną, dopuszczalną prędkość.
    >
    > Ciekawe, czy o kimś, kto w miejscu, gdzie maksymalna dozwolona prędkość wynosi
    > 50, jedzie z prędkością 35 kmh, też napisałbyś, że jedzie tylko nieznacznie wol
    > niej od prędkości dozwolonej.

    Ja już zostałem sklasyfikowany jako lewak i marksista. Podejrzewam, że masz szansę zostać okrzykniętym wiernym miłośnikiem Lenina ;)
  • jureek 25.04.13, 15:25
    tbernard napisał:

    > Ja już zostałem sklasyfikowany jako lewak i marksista. Podejrzewam, że masz sza
    > nsę zostać okrzykniętym wiernym miłośnikiem Lenina ;)

    U Misia już dawno w tej szufladce siedzę. Hunwejbini JKM już tak mają - kto nie z nami, ten lewak, homuś i cyklista.
    Jura
  • misiu-1 25.04.13, 15:39
    Jeśli ktoś przykłada lewicowe paradygmaty do ruchu drogowego i piardoli jakieś smutki o "ochronie słabszych" czy inne tego rodzaju lewackie dyrdymały, ten będzie postrzegany jak lewicowiec. Po prostu. To chyba nietrudne do zrozumienia. Tym bardziej, jeśli jego postawa wykazuje znamiona niekonsekwencji indukowanej marksistowskimi antypatiami. Na przykład dba o "słabszych" tylko tam, gdzie to dbanie odbywa się kosztem znienawidzonej klasy społecznej, a raptem znika, kiedy mogłoby być na odwrót. Na przykład nie domaga się pierwszeństwa dla samochodów na przejazdach kolejowych. Przecież w konfrontacji z lokomotywą są słabsi - czyż nie?

    --
    "Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny."
    (Z.Herbert)
  • jureek 25.04.13, 15:47
    No coś takiego - Misiu operuje marksistowską terminologią i pisze coś o klasach.
    A tak swoją drogą, to kogo masz Misiu na myśli pisząc o znienawidzonej klasie społecznej?
    Jura
  • hannl 26.04.13, 13:05
    misiu-1 napisał:

    > Ktoś, kto jedzie 65, jedynie nieznacznie przekracza arbitral
    > nie określoną, dopuszczalną prędkość.

    Przy predkosci 65 km/h energia kinetyczna pojazdu jest az o 70% wyzsza niz przy 50 km/h.
    Przy kolizjach z predkoscia 50 km/h pieszy ma (statystycznie) szanse przezycia. Nie pamietam jaka, bodajze okolo 1/3. Przy 70 km/h szanse sa juz zerowe.

    Ktos, kto na widok pieszego a zwlaszcza staruszki o kulach(!) znajdujacej sie tuz na skraju przejscia jedzie sporo powyzej limitu i nawet nie zwalnia(!) jest bydlakiem do n-tej potegi.
    To moja osobista opinia.
    --
    "Nie krytykuję ich, tylko piszę że popełniają gorsze błędy" (klemens1)
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
  • tbernard 25.04.13, 09:16
    > > to sam sobie przeczy twierdząc, że miało miejsce wtargnięcie. Ot wyraził
    > przy okazji swoje
    > > sympatie
    >
    > Błąd logiczny. Nawet, jeśli przyjąć, że kierowca jedzie zbyt szybko i nieostrożnie, to to wcale nie wyklucza wtargnięcia pieszego.

    W istocie ograniczając się tylko do fizyki jest to prawdą. Ale z uwagi na wymaganą większą świadomość kierowcy (przechodzi szkolenie i egzamin) w związku z tym, że dysponuje nieproporcjonalnie większą siłą rażenia w stosunku do pieszego, warunkiem koniecznym powinno być, że zrobił wszystko co z jego strony się dało (a mimo to doszło do nieszczęścia) aby mówić o wtargnięciu jako okoliczności dla niego łagodzącej. Wjazd na przejście z prędkością +15km/h w warunkach słabej widoczności lub widząc czekającego pieszego (a już w szczególności z kulami, czyli z widoczną niesprawnością ruchową) to oczywiste niespełnienie tego warunku.
  • misiu-1 25.04.13, 11:05
    Lewackie brednie. Nie żyjemy już w XIX wieku, kiedy samochód na drodze był sensacją. Dziś od każdego bez wyjątku, włączając w to dzieci szkolne, można wymagać przynajmniej takiej wiedzy, że przed jadący samochód się nie wchodzi. Nieproporcjonalna siła rażenia nie jest żadnym argumentem na rzecz nakładania większego ciężaru odpowiedzialności na kierowcę, bo gdyby była, to najostrożniej musieliby jeździć maszyniści i zwalniać a nawet zatrzymywać pociągi przed każdym przejazdem.

    --
    "Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny."
    (Z.Herbert)
  • tbernard 25.04.13, 11:59
    > Lewackie brednie.

    Trzeba było od razu. Okej, dostosowuję nieco poziom.
    Przy takim podejściu przejścia nie mają najmniejszego sensu. Silniejszy ma pierwszeństwo. No cóż, gdybym był złośliwy, to życzył bym jak najczęstszego spotykania tirowców wyznających podobną filozofię antylewacką. Kilka razy pewnie sprytem uniknął byś nieszczęścia ale przy dużej liczbie prób była byto tylko kwestia czasu.
  • misiu-1 25.04.13, 14:53
    tbernard napisał:

    > Przy takim podejściu przejścia nie mają najmniejszego sensu. Silniejszy ma pierwszeństwo.

    Następny przykład lewackiego myślenia. Zrozum wreszcie, człowieku, że racja nie zależy od tego, czy jesteś słabszy czy silniejszy. Rozumowanie tymi kategoriami jest właśnie lewackie. Bo to lewacy przyznają "słabszym" specjalne prawa, a zakwestionowanie tego absurdu skutkuje, jak to właśnie widać, przypisaniem rozmówcy sympatii a rebours. Bo, myśli sobie lewak, jeśli ktoś sprzeciwia się przywilejom dla słabszych, to znaczy, że chce przywilejów dla silniejszych. W tępym łbie nawet nie zaświta myśl, że może w ogóle nie chce żadnych przywilejów dla nikogo, a zwykłej sprawiedliwości, wymagającej oddania każdemu tego, co mu się należy, a nie robienia prezentów przez dobrych i opiekuńczych ujów.
    Racja jest po stronie tego, kto ma rację. Nadążasz?

    --
    "Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny."
    (Z.Herbert)
  • tbernard 25.04.13, 14:59
    > Racja jest po stronie tego, kto ma rację. Nadążasz?

    Zaczynam już nadążać. Jest bardziej Twojsza? Okej, poddaję się, przekonałeś mnie.
  • agios_pneumatos 26.04.13, 08:00
    tbernard napisał:

    > > Racja jest po stronie tego, kto ma rację. Nadążasz?
    >
    > Zaczynam już nadążać. Jest bardziej Twojsza? Okej, poddaję się, przekonałeś mni
    > e.


    Eeeee nie kończcie i nie psujcie zabawy jeszcze.

    Ciekawi mnie definicja i kryteria 'racji'.
  • neuroleptyk 25.04.13, 18:50
    misiu-1 napisał:

    > tbernard napisał:
    >
    > > Przy takim podejściu przejścia nie mają najmniejszego sensu. Silniejszy m
    > a pierwszeństwo.
    >
    > Następny przykład lewackiego myślenia. Zrozum wreszcie, człowieku, że racja
    > nie zależy od tego, czy jesteś słabszy czy silniejszy
    .

    Napisz to co miałeś na myśli tak by to było jednoznaczne. Jeżeli miałeś na myśli, że racja nigdy nie zależy od tego czy jesteś słabszy czy silniejszy, to oczywiście jest to nieprawdą. Dla przykładu pewna osoba mówi drugiej, że jest silniejsza. Od czego będzie zależała racja tej osoby? Racja nie zawsze zależy od bycia silniejszym czy słabszym.

    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene Bleuler
  • neuroleptyk 25.04.13, 19:03
    misiu-1 napisał:

    > Racja jest po stronie tego, kto ma rację. Nadążasz?

    Przykro mi tak trochę nadkruszyć twoją pewność siebie, ale to co napisałeś nie wyklucza możliwości posiadania racji z powodu bycia np. słabszym.

    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene Bleuler
  • witeboria 26.04.13, 12:39
    neuroleptyk napisał:

    > misiu-1 napisał:
    >
    > > Racja jest po stronie tego, kto ma rację. Nadążasz?
    >
    > Przykro mi tak trochę nadkruszyć twoją pewność siebie, ale to co napisałeś nie
    > wyklucza możliwości posiadania racji z powodu bycia np. słabszym.
    >

    Tak czytam i nie rozumiem, czym jest racja oczywiscie. Bo jezeli racja to zawsze racja objektywna czy jak ją tam zwał, to nie ma znaczenia kto ja "głosi" czy jest silniejszy itp. ale jezeli racja zalezy od tego to kto jest silniejszy to sory neuroleptyku ale nie masz racji :)

    P.S.
    ale dzięki tobie wiem już ze zawsze będe miała racje, bo jestem słabsza !
  • neuroleptyk 26.04.13, 14:11
    witeboria napisała:

    > neuroleptyk napisał:
    >
    > > misiu-1 napisał:
    > >
    > > > Racja jest po stronie tego, kto ma rację. Nadążasz?
    > >
    > > Przykro mi tak trochę nadkruszyć twoją pewność siebie, ale to co napisałe
    > ś nie
    > > wyklucza możliwości posiadania racji z powodu bycia np. słabszym.
    > >
    >
    > Tak czytam i nie rozumiem, czym jest racja oczywiscie. Bo jezeli racja to zawsz
    > e racja objektywna czy jak ją tam zwał, to nie ma znaczenia kto ja "głosi" czy
    > jest silniejszy itp. ale jezeli racja zalezy od tego to kto jest silniejszy to
    > sory neuroleptyku ale nie masz racji :)

    No to mnie rozbawiłaś. ;)
    Napsałem iż racja może zależeć od tego czy ktoś jest sliniejszy, jeżeli bycie silniejszym jest kwestią sporu. To jest zupełnie niekontrowersyjne.

    > P.S.
    > ale dzięki tobie wiem już ze zawsze będe miała racje, bo jestem słabsza !

    A gdzie napisałem, że zawsze??
    Przeczytaj jeszcze raz moje odpowiedzi w tym wątku, bo nie zrozumiałaś najwidoczniej

    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene Bleuler
  • tbernard 26.04.13, 14:24
    > Tak czytam i nie rozumiem, czym jest racja oczywiscie.

    Tu jest to najlepiej wyjaśnione.
  • edek40 21.04.13, 12:31
    Nikomu nie polecam, ale waznym doswiadczeniem zyciowym jest zobaczenie na wlasne oczy, przez szybe czolowa wlasnego auta, co to znaczy wtargniecie i jakie szanse ma sie wtedy na "europejskie" zachowanie.

    W tej konkretnie sprawie nie chce zajmowac stanowiska. Niemniej potrafie sobie wyobrazic tak wtargniecie pieszej o kulach, jak i zle zachowanie kierowcy w okolicach przejscia.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • agios_pneumatos 21.04.13, 13:55
    edek40 napisał:

    > Nikomu nie polecam, ale waznym doswiadczeniem zyciowym jest zobaczenie na wlasn
    > e oczy, przez szybe czolowa wlasnego auta, co to znaczy wtargniecie i jakie sza
    > nse ma sie wtedy na "europejskie" zachowanie.
    >

    Podstawowy błąd w założeniu. 'W Europie' nie ma takiego pojęcia jak 'wtargnięcie'. Zgadnij dlaczego.
  • nazimno 21.04.13, 14:06

    www.motorvision.de/service-ratgeber/zebrastreifen-unglucksfalle-fussganger-besonderen-schutz-bieten-49306.html
    Osatnie linijki:

    Das Überschreiten der Fahrbahn ohne auf den Verkehr zu achten, und das Hervortreten hinter einem Hindernis sind die häufigsten Unfallursachen für Fußgänger.

    Czyli:

    Przekraczanie jezdni bez zwrocenia uwagi na ruch pojazdow oraz wyjscie spoza przeszkody
    sa najczestszymi przczynami wypadkow z udzialem pieszych.

  • agios_pneumatos 21.04.13, 15:36
    Przejście dla pieszych jest tam ujęte?
  • nazimno 21.04.13, 17:24
    Tytul: Zebrastreifen als Unglücksfalle für Fußgänger

    Tytul: Przejscie dla pieszych (Zebrastreifen) jako nieszczesliwa pulapka (dla pieszych).


  • agios_pneumatos 22.04.13, 06:57
    Czyli piszą o tym jak to praktyka rozmija się z teorią.

    Dobrze, że o tym piszą.
  • edek40 22.04.13, 12:23
    > Podstawowy błąd w założeniu. 'W Europie' nie ma takiego pojęcia jak 'wtargnięci
    > e'. Zgadnij dlaczego.

    Nie mam pojecia.

    Wyszkolenie torowe kierowcow? Aby mogli omijac takich, ktorzy na przyklad zza autobusu...
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • jureek 22.04.13, 13:13
    edek40 napisał:

    > Wyszkolenie torowe kierowcow? Aby mogli omijac takich, ktorzy na przyklad zza a
    > utobusu...

    Tu nie trzeba wyszkolenia torowego, tylko wykształcenia umiejętności przewidywania pewnych sytuacji.
    Jura
  • edek40 22.04.13, 14:20
    > Tu nie trzeba wyszkolenia torowego, tylko wykształcenia umiejętności przewidywa
    > nia pewnych sytuacji.

    Kazdy samochod moze zaslonic dziecko. W jaki sposob Niemcy poruszaja sie po drogach, wzdluz ktorych dozwolone jest parkowanie? O dziecko pytam dlatego, zebys mi nie zarzucil, ze nie mozna "odpowiednio" sie zachowywac dojezdzajac do kazdej ciezaroki, busa czy autobusu zaparkowanych przy jezdni. Tych jest tak niewiele, ze kazdy Niemiec hamuje, wysiada i sie rozglada.

    Ale chyba nie przy kazdym aucie, ktore wszak moze zaslonic dziecko?
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • jureek 22.04.13, 14:41
    Czy ja coś pisałem o Niemcach, zakompleksiony człowieku?
    Jura
  • edek40 22.04.13, 14:59
    > Czy ja coś pisałem o Niemcach, zakompleksiony człowieku?

    Nie. Bylem tylko ciekaw, jak te sprawy wygladaja w kraju, w ktorym przewidywanie stoi na wyzszym poziomie.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • tbernard 22.04.13, 15:04
    > Nie. Bylem tylko ciekaw, jak te sprawy wygladaja w kraju, w ktorym przewidywani
    > e stoi na wyzszym poziomie.

    Tam zapewne organizatorzy ruchu do każdej posesji i na każde osiedle autostradę wielopasmową doprowadzają, dzięki czemu pieszych tam nie ma a kierowcy mogą pod same drzwi pędzić bez ograniczeń.
  • edek40 22.04.13, 15:05
    > Tam zapewne organizatorzy ruchu do każdej posesji i na każde osiedle autostradę
    > wielopasmową doprowadzają, dzięki czemu pieszych tam nie ma a kierowcy mogą po
    > d same drzwi pędzić bez ograniczeń.

    Nie widzialem, ale slysze, ze tylko Polacy zabijaja pieszych. I to zlosliwie i z wyrachowaniem.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • tbernard 22.04.13, 15:02
    Jak masz ograniczoną widoczność, to dopasowujesz prędkość. Jedziesz tak powoli jak po alejce parkingowej przy centrum handlowym i zakładasz, że może zza przeszkody zasłaniającej wyskoczyć niefrasobliwy maluch. Czy coś przeszkadza aby tak jechać? Ktoś wie jaka jest statystyka śmiertelnych ofiar przy centrach handlowych wśród pieszych? Podejrzewam, że mała, bo kierowcy tam się spodziewają. Ale już na normalnych jezdniach na przejściach jakoś nie chcą się spodziewać.
  • edek40 22.04.13, 15:06
    > Jak masz ograniczoną widoczność, to dopasowujesz prędkość.

    Do ilu w zwartej grupie aut zaparkowanych przy krawedzi? Szacunkowo.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • tbernard 22.04.13, 15:09
    > Do ilu w zwartej grupie aut zaparkowanych przy krawedzi? Szacunkowo.

    Podałem już. Jak masz wątpliwości, to możesz jechać powolutku jak przy centrum handlowym przy polach parkingowych. Jak masz widoczność dobrą jedź choćby maksymalną dopuszczalną.
  • edek40 22.04.13, 15:12
    > Podałem już. Jak masz wątpliwości, to możesz jechać powolutku jak przy centrum
    > handlowym przy polach parkingowych.

    A Ty nie masz watpliwosci? Przeciez za kazdym autem moze byc dziecko. Nigdy nie wiadomo czy jest i za ktorym.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • tbernard 22.04.13, 15:28
    > A Ty nie masz watpliwosci? Przeciez za kazdym autem moze byc dziecko. Nigdy nie
    > wiadomo czy jest i za ktorym.

    Presja otoczenia szybkich i bezpiecznych sprawia, że niestety często do nich się dopasowuję. Ale czasem zdarza mi się, tak trochę dla draki zachować superbiezpieczną prędkość jak opisałem i traf chciał, że raz ledwo ledwo ale na szczęście się wyrobiłem.
    A poza tym, nie chodzi o to, że za każdym autem. Chodzi o miejsca przy przejściach.
  • edek40 22.04.13, 15:32
    > A poza tym, nie chodzi o to, że za każdym autem. Chodzi o miejsca przy przejści
    > ach.

    Znam jedno przejscie, gdzie znakolog dopuscil zbyt bliskie parkowanie. Jezdnia jest tu lekko "przegieta", wiec pasy widac bardzo pozno. Znaku zas czesto nie widac, gdy ktos PRZEPISOWO zaparkuje na wyznaczonym miejscu parkingowym wzdluz jedni, do momentu, w ktorym jest juz za pozno na reakcje.

    Pozwolilem sobie wyslac maila. Bylo to z 5 lat temu. Odpowiedz nie nadeszla. Organizacja ruchu jeszcze jakies 3-4 miesiace temu byla taka sama.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • samspade 21.04.13, 18:22
    W tym przypadku nie musimy wyobrażać musimy sobie tylko i wyłącznie wtargnięcie 88 latki o kulach na jezdnię. Złe zachowanie kierowcy to fakt.
  • edek40 22.04.13, 13:04
    > W tym przypadku nie musimy wyobrażać musimy sobie tylko i wyłącznie wtargnięcie
    > 88 latki o kulach na jezdnię.

    I to jest wlasnie problem z brakiem wyobrazni.

    Bo ja bez najmniejszego klopotu.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • samspade 22.04.13, 14:06
    Tylko jak już napisałem wcześniej wtargnięcie jest tylko w kwestii wyobrażenia. Faktem jest postawa kierowcy przy przejściu dla pieszych.
  • edek40 22.04.13, 14:18
    > Tylko jak już napisałem wcześniej wtargnięcie jest tylko w kwestii wyobrażenia.
    > Faktem jest postawa kierowcy przy przejściu dla pieszych.

    Jaka postawe zaleca polski KD wobec kierowcow?

    Jaka postawe zaleca polski KD wobec pieszych?

    Nie wyobrazenie o postawie. Przepisy. Polskie. Takie, jakie sa, a nie jakie sobie wyobrazasz.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • jureek 22.04.13, 14:46
    edek40 napisał:

    > Nie wyobrazenie o postawie. Przepisy. Polskie. Takie, jakie sa, a nie jakie sob
    > ie wyobrazasz.

    Przepis nakazuje kierowcy zachowanie szczególnej ostrożności. Chyba nie będziesz mnie przekonywał, że zwiększenie prędkości z dozwolonych 50 do 65 jest zachowaniem szczególnej ostrożności? Poza tym prawo nakazuje wręcz zatrzymanie się, gdy przez przejście chce przejść osoba ograniczona ruchowo.
    Jura
  • edek40 22.04.13, 15:03
    > Przepis nakazuje kierowcy zachowanie szczególnej ostrożności. Chyba nie będzies
    > z mnie przekonywał, że zwiększenie prędkości z dozwolonych 50 do 65 jest zachow
    > aniem szczególnej ostrożności?

    Ja tam nie bylem. Nie mozna jednak wykluczyc, ze gosc zwolnil, uznal ze starsza pani nie wejdzie i przyspieszyl. To nie wymaga nadludzkich wysilkow.

    > Poza tym prawo nakazuje wręcz zatrzymanie się, g
    > dy przez przejście chce przejść osoba ograniczona ruchowo.

    O ile mnie pamiec nie myli, rowniez poza przejsciem.

    Mozna nawet, jak w jakims filmie zatrzymac sie i pomimo oporu, przeprowadzic na druga strone. A na koniec powiedziec "Czuwaj".

    Napisze to wyraznie: nie usprawiedliwiam kierowcy, bo nie bylo mnie tam. Moge sobie jednak wyobrazic sytuacje, w ktorej rzeczywiscie, nawet starsza osoba, moze zaskoczyc.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • samspade 22.04.13, 14:54
    Podaj więc te przepisy.
    Nie wyobrażenia o tym jak to 88 latka chodząca o kulach wtargnęła na przejście.
    Przepisy. Wtedy zobaczysz że nie trzeba wyobrażać sobie złego zachowania kierowcy.
  • edek40 22.04.13, 15:05
    > Podaj więc te przepisy.

    Przeczytaj KD.

    > Nie wyobrażenia o tym jak to 88 latka chodząca o kulach wtargnęła na przejście.

    A ja owszem. Przeciez my nawet nie wiemy, czy samochod "wzial ja na rogi" czy uderzyl bokiem.

    > Przepisy. Wtedy zobaczysz że nie trzeba wyobrażać sobie złego zachowania kierowcy.

    Jak wyzej.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • samspade 23.04.13, 11:19
    edek40 napisał:

    > > Podaj więc te przepisy.
    >
    > Przeczytaj KD.
    >
    > > Nie wyobrażenia o tym jak to 88 latka chodząca o kulach wtargnęła na prze
    > jście.
    >
    > A ja owszem. Przeciez my nawet nie wiemy, czy samochod "wzial ja na rogi" czy u
    > derzyl bokiem.

    Ty owszem co?
    I wnioskując po zdjęciu samochód nie uderzył jej prawym bokiem.

    > > Przepisy. Wtedy zobaczysz że nie trzeba wyobrażać sobie złego zachowania
    > kierowcy.
    >
    > Jak wyzej.
    Jak już napisałem w innym poście. To że kierowca źle się zachował to fakt. A wtargnięcie pieszej to kwestia wyobraźni.
  • oixio 21.04.13, 15:03
    Najlepsza propaganda zachodnia i zabijanie zgodne z tą filozofią !

    A wystarczy cofnąć czas od momentu krytycznego.
    1 s przed - pieszy jest 1 m przed torem pojazdu, a pojazd jest 15 m przed przejściem.
    2 s przed - pieszy jest 2 m przed torem pojazdu, a pojazd jest 30 m przed przejściem....

    Czas zatrzymania się pieszego ok. 1 s na drodze 1m.
    Czas zatrzymania się pojazdu (autobusu też) 3-10 s na drodze 30 - 100m.

    Nasze prawo drogowe zabrania pieszemu wchodzenia pod nadjeżdżający pojazd nawet na przejściu dla pieszych.
    Tak ogólnie o sytuacji.
    Polityczne gadanie praw fizyki nie zmieni.
  • tbernard 21.04.13, 17:47
    Pojęcie wtargnięcia nie ma prawa pojawić się, gdy kierujący o 15km/h przekracza dopuszczalną prędkość.
  • emes-nju 22.04.13, 08:33
    tbernard napisał:

    > Pojęcie wtargnięcia nie ma prawa pojawić się, gdy kierujący o 15km/h przekracza
    > dopuszczalną prędkość.

    Ideologicznie masz rację.

    Nadal jednak nie jest to zgodne z prawami fizyki. Oraz z czymś, co u niektórych zanikło lub się nie wykształciło - z instynktem samozachowawczym. Mi np,. nie wpadłoby do głowy wchodzić pod JAKIKOLWIEK jadący pojazd niezależnie od jego prędkości. Bo jestem kierowcą...

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • tbernard 22.04.13, 09:30
    Chodzi po prostu o to, że kierowca który przekracza tak rażąco dopuszczalną prędkość na przejściu dla pieszych nie może powiedzieć, że zrobił absolutnie wszystko zachowując szczególną ostrożność a mimo to został zaskoczony.
    Bywają czasem piesi zachowujący się dziwnie. Na przykład jestem daleko a pieszy stoi, choć mógłby spokojnie przejść. Na wszelki wypadek nieco zwalniam, a on nadal stoi, więc myślę, że on takie dziwaczne miejsce widokowe sobie wybrał, więc nie zatrzymując się chcę przejechać. A tu nagle jak już jestem bardzo blisko jemu odechciewa się podziwiania widoków i postanawia wejść. Wtedy to moje wcześniejsze zwolnienie sprawia, że ledwo ledwo ale jakimś cudem jeszcze się wyrabiam zatrzymując niecały metr od pieszego. Już kilka takich akcji miałem i gdybym jechał tak beztrosko jak spora część kierowców ma w zwyczaju, to nie wyrobił bym się za nic w świecie. Nie twierdzę, że zawsze się uda, bo każdego można zaskoczyć. Ale przynajmniej mogę powiedzieć, że ze swej strony zrobiłem ile byłe w stanie aby uniknąć nieszczęścia. Gość który wjeżdżając na przejście przekracza o 15km/h przepisową prędkość, do tego mając słabą widoczność lub widząc pieszego przy przejściu nie ma prawa tego powiedzieć o sobie.
  • emes-nju 22.04.13, 11:18
    tbernard napisał:

    > Chodzi po prostu o to, że kierowca który przekracza tak rażąco
    > dopuszczalną prędkość na przejściu dla pieszych nie może
    > powiedzieć, że zrobił absolutnie wszystko zachowując szczególną
    > ostrożność a mimo to został zaskoczony.

    Może twierdzić, że został zaskoczony! To, że zrobił sporo, żeby mieć kłopot z uniknięciem zagrożenia nie ma większego wpływu na zaskoczenie.

    Naprawdę chcesz napisać, że jadący 50-tką może mówić o zaskoczeniu, a jadący o 15 km/h szybciej już nie? Zwiększenie o 15 km/h uniemożliwia bycie zaskoczonym? :P

    > Już kilka takich akcji miałem i gdybym jechał tak beztrosko jak spora
    > część kierowców ma w zwyczaju, to nie wyrobił bym się za nic w świecie.

    A mnie kilka razy potrącił spieszący się pieszy. Bo zwolniłem...

    Czy naprawdę uważasz, że zachowanie kierowcy ma jakikolwiek wpływ na zachowanie pieszego?

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • agios_pneumatos 22.04.13, 12:28
    emes-nju napisał:

    > tbernard napisał:
    >
    > > Chodzi po prostu o to, że kierowca który przekracza tak rażąco
    > > dopuszczalną prędkość na przejściu dla pieszych nie może
    > > powiedzieć, że zrobił absolutnie wszystko zachowując szczególną
    > > ostrożność a mimo to został zaskoczony.
    >
    > Może twierdzić, że został zaskoczony!

    Urwał jego nać nawet ten nieprecyzyjny polski 'kodeks' pisze o tym, żeby nie byc zaskoczonym. W okolicach przejść nie można być zaskoczonym. To jest clue.

    To, że zrobił sporo, żeby mieć kłopot z u
    > niknięciem zagrożenia nie ma większego wpływu na zaskoczenie.
    >

    Zwiększył swoje zaskoczenie o 30%. :P

    > Naprawdę chcesz napisać, że jadący 50-tką może mówić o zaskoczeniu, a jadący o
    > 15 km/h szybciej już nie? Zwiększenie o 15 km/h uniemożliwia bycie zaskoczonym?
    > :P
    >

    To chyba odwrotnie działa.

    > > Już kilka takich akcji miałem i gdybym jechał tak beztrosko jak spora
    > > część kierowców ma w zwyczaju, to nie wyrobił bym się za nic w świecie.
    >
    > A mnie kilka razy potrącił spieszący się pieszy. Bo zwolniłem...
    >
    > Czy naprawdę uważasz, że zachowanie kierowcy ma jakikolwiek wpływ na zachowanie
    > pieszego?
    >

    To musi być prowokacja.
  • edek40 22.04.13, 14:33
    > Urwał jego nać nawet ten nieprecyzyjny polski 'kodeks' pisze o tym, żeby nie by
    > c zaskoczonym. W okolicach przejść nie można być zaskoczonym.

    Mozna. Piesi czasem zachowuja sie nieobliczalnie. A zatrzymywanie sie za kazdym razem gdy widzimy czlowieka w odleglosci, umozliwiajacej "zaskoczenie" chyba trudno sobie wybrazic.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • jureek 22.04.13, 14:49
    edek40 napisał:

    > Mozna. Piesi czasem zachowuja sie nieobliczalnie. A zatrzymywanie sie za kazdym
    > razem gdy widzimy czlowieka w odleglosci, umozliwiajacej "zaskoczenie" chyba t
    > rudno sobie wybrazic.

    Kto to niedawno zarzucał rozmówcy niedostatek wyobraźni?
    Jura
  • edek40 22.04.13, 15:08
    > Kto to niedawno zarzucał rozmówcy niedostatek wyobraźni?

    Znaczy sie jednak Niemcy zatrzymuja sie na widok kazdego pieszego w odleglosci powiedzmy 2 m od krawedzi jezdni?
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • emes-nju 22.04.13, 15:15
    edek40 napisał:

    > Znaczy sie jednak Niemcy zatrzymuja sie na widok kazdego pieszego
    > w odleglosci powiedzmy 2 m od krawedzi jezdni?

    To wypadku tych o kulach. Jak widza dziecko, to zatrzymują się jak jest ono w odległości 10. A tam gdzie widoczność jest mniejsza, przepychają samochody.

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • agios_pneumatos 22.04.13, 15:19
    edek40 napisał:

    > > Kto to niedawno zarzucał rozmówcy niedostatek wyobraźni?
    >
    > Znaczy sie jednak Niemcy zatrzymuja sie na widok kazdego pieszego w odleglosci
    > powiedzmy 2 m od krawedzi jezdni?

    W obrębie przejścia dla pieszych pewnie tak.
  • edek40 22.04.13, 15:22
    > W obrębie przejścia dla pieszych pewnie tak.

    Czy pieszym w Niemczech wolno stac w okolicy przejscia bez zamiaru skorzystania z niego?
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • agios_pneumatos 22.04.13, 15:34
    Nie wiem.

  • edek40 22.04.13, 15:41
    > Nie wiem.

    To moze choc wiesz, czy takie rzeczy sie zdarzaja.

    To, ze w Polsce sie zdarzaja, i to wcale nie rzadko, wiem, bo dosc czesto sie zatrzymuje, aby przepuscic.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • agios_pneumatos 22.04.13, 15:51
    Nie wiem jak w Niemczech, ale na Cyprze nie.
  • jureek 22.04.13, 16:28
    edek40 napisał:

    > Czy pieszym w Niemczech wolno stac w okolicy przejscia bez zamiaru skorzystania
    > z niego?

    Wolno. Zdarza mi się od czasu do czasu, że niepotrzebnie się zatrzymuję, bo pieszy stojący koło przejścia nie zamierza przechodzić.
    Jura
  • jureek 22.04.13, 16:19
    edek40 napisał:

    > > Kto to niedawno zarzucał rozmówcy niedostatek wyobraźni?
    >
    > Znaczy sie jednak Niemcy zatrzymuja sie na widok kazdego pieszego w odleglosci
    > powiedzmy 2 m od krawedzi jezdni?

    Przy przejściu dla pieszych? I jeśli ten pieszy idzie lub stoi zwrócony w stronę przejścia? Wtedy owszem kierowcy w Niemczech na ogół zatrzymują się. Jeżeli trudno Ci to sobie wyobrazić, to będę musiał nagrać jakiś filmik chyba.
    Jura
  • edek40 23.04.13, 09:58
    > Przy przejściu dla pieszych? I jeśli ten pieszy idzie lub stoi zwrócony w stron
    > ę przejścia? Wtedy owszem kierowcy w Niemczech na ogół zatrzymują się. Jeżeli t
    > rudno Ci to sobie wyobrazić, to będę musiał nagrać jakiś filmik chyba.

    Nie musisz.

    Nie wiem jak w Polsce, ale w Warszawie kierowcy zatrzymuja sie coraz powszechniej. Naturalnie poza arteriami o natezeniu ruchu liczonym w dziesiatkach tysiecy aut, na ktorych mordercy drogowi dopuszczaja przejcia niesterowane. Eeeee. Znakolodzy znaczy. Mordercy to my.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • tbernard 23.04.13, 11:33
    > Nie wiem jak w Polsce, ale w Warszawie kierowcy zatrzymuja sie coraz powszechni
    > ej. Naturalnie poza arteriami o natezeniu ruchu liczonym w dziesiatkach tysiecy
    > aut, na ktorych mordercy drogowi dopuszczaja przejcia niesterowane. Eeeee. Zna
    > kolodzy znaczy. Mordercy to my.

    Jeśli ktoś wyprzedza na niesterowanym przejściu, to powinien mieć odebrane prawo jazdy. Warunkiem odzyskania powinny być szczegółowe badania okulistyczne, psychiatryczne oraz ponowny kurs i egzamin. Ale waaadza (policja) ma to gdzieś. Gdyby chcieli, to by nałowili takich wariatów więcej niż suszarkami, czy fotoradarami.
  • emes-nju 23.04.13, 11:51
    tbernard napisał:

    > Jeśli ktoś wyprzedza na niesterowanym przejściu, to powinien
    > mieć odebrane prawo jazdy.

    Słusznie.

    A jaka kare przewidujesz dla znakologa, który dopuścił przejście przez dwa-trzy szalenie ruchliwe pasy zadowalając się ZNAKIEM (pojęcie magiczne) na prawym poboczu i świadomością, że "zebra" jest po zimie widoczna dopiero jak się na niej stanie i przeprowadzi badania w celu doszukania się śladów farby?

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • tbernard 23.04.13, 11:55
    Takie przejście powinno być na przycisk.
  • emes-nju 23.04.13, 12:05
    tbernard napisał:

    > Takie przejście powinno być na przycisk.

    POWINNO! Ale nadal, mimo że nie jest i jest to skandal, całą odpowiedzialność za to ponoszą obywatele. A inni obywatele, w tym Ty, proponujesz drakońskie kary za nieprzestrzeganie nieprzestrzegalnych przepisów. I bolszewia oraz olewanie pracy przez waaadze ma się świetnie :/

    Po raz kolejny opiszę moją przygodę na warszawskiej Puławskiej (3 pasy w jedną stronę, znaki na poboczach). Jechałem środkowym pasem. Po lewej miałem ciężarówkę, przed sobą sznur samochodów. Byłem powoli wyprzedzany przez jadący po prawej autobus. Nagle zza autobusu wyskoczył pieszy. Pod autobus wszedł bezpiecznie, choć z małym marginesem. Jaką karę proponowałbyś dla mnie za nieustąpienie mu pierwszeństwa na niewidocznym przejściu?

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • tbernard 23.04.13, 12:38
    Skoro ten autobus Cię wyprzedzał, to niby dlaczego miałbyś dostać karę Ty? Przecież tego pieszego nie uderzyłeś? No pozostaje jeszcze formalna możliwość, że sprawiłeś, że pieszy zmienił swoją prędkość, co by mogło oznaczać nieustąpienie pierwszeństwa. Ale skoro autobus Ciebie wyprzedzał, to raczej on się dopuścił tego wymuszenia i pieszy przed nim uciekał. Nie wiem dlaczego w takiej sytuacji miałbyś być za cokolwiek karany.
  • emes-nju 23.04.13, 12:50
    tbernard napisał:

    > Skoro ten autobus Cię wyprzedzał, to niby dlaczego miałbyś dostać karę Ty?

    Ja bym tego pieszego stuknął gdyby korek poruszał się choć o parę km/h szybciej, nadal jednak nie osiągając przepisowych 50 km/h.

    A co do tego kto komu nie ustąpił, to postaraj się wyobrazić sobie, że ani kierowca autobusu ani pieszy nie postąpili nieprawidłowo (co najwyżej nierozsądnie). Pieszy wszedł z małym, ale bezpiecznym marginesem, a kierowca autobusu nic nie wymuszał. A ja w pewnym momencie, nadal jadąc (!!!) zostałem sam na sam z klientem, któremu ustąpiono pierwszeństwa na prawym pasie, a więc zgodnie z genialnymi przepisami, ja też miałem obowiązek mu ustąpić. Mimo że nie widziałem ani przejścia (znaki tylko na poboczach zasłonięte przez duże pojazdy, zatarta "zebra" zasłonięta przez jadące przede mną auta) ani powodu do ustępowania komukolwiek czegokolwiek. Az zrobiło się gorąco...

    Tak "działają" niesterowane przejścia przez ruchliwe wielopasmówki. Na szczęście zawsze łatwo wskazać winnego nieuniknionej kolizji - w tym wypadku byłby to emes. Bez cienia dyskusji i szans na obronę. Nawet nagranie w HD by mi nie pomogło, bo przecież polski kierowca ma obowiązek być wróżką. Tak stanowi duch PoRD :P

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • tbernard 23.04.13, 13:49
    > Tak "działają" niesterowane przejścia przez ruchliwe wielopasmówki.

    Ale sporo wielopasmówek, to dwupasmówki, gdzie doskonale widać, że zbliża się do przejścia i mimo to bezrefleksyjne wyprzedzanie odbywa się na masową skalę. Codziennie przez kilka takich miejsc przejeżdżam i taką tępą głupotę kierowców oglądam a nie żadnych znakologów. Pewnie, że zdarzają się miejsca, gdzie pasy nie są już praktycznie widoczne, znaku też nie ma lub nie za dobrze go widać i jest sporo do poprawienia od strony organizatora. Ale do licha jak wytłumaczyć kierowców w miejscach, gdzie dobrze widać przejście a mimo to wyprzedzają i to z prędkościami większymi sporo od przepisowych?
  • emes-nju 23.04.13, 14:04
    tbernard napisał:

    > > Tak "działają" niesterowane przejścia przez ruchliwe wielopasmówki.
    >
    > Ale sporo wielopasmówek, to dwupasmówki, gdzie doskonale widać,
    > że zbliża się do przejścia i mimo to bezrefleksyjne wyprzedzanie odbywa
    > się na masową skalę. Codziennie przez kilka takich miejsc przejeżdżam
    > i taką tępą głupotę kierowców oglądam a nie żadnych znakologów.

    Sęk w tym, jak na tę głupotę reaguje znakolog...

    Od Jurka wiem, że np. w Niemczech praktycznie niespotykane są takie przejścia (widocznie tam też są głupi kierowcy...), jakie opisałem. Zresztą nawet w Polsce nowe przejścia przez takie drogi już muszą mieć światła.

    Ale nadal jest masę tych starych, gdzie znakolog uznał, że wystarczą blaszki, zaklęcia i pomstowanie na Morderców Drogowych. PO WYPADKU...

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • tbernard 23.04.13, 14:12
    No więc widzę, że przez gardło (palce i klawisze) Ci nie przejdzie choćby odrobinę negatywna opinia, gdzie ewidentnie mamy do czynienia z buraczanym zachowaniem kierowców. Zawsze winny znakolog i waaadza.
  • emes-nju 23.04.13, 14:31
    tbernard napisał:

    > No więc widzę, że przez gardło (palce i klawisze) Ci nie przejdzie choćby
    > odrobinę negatywna opinia, gdzie ewidentnie mamy do czynienia
    > z buraczanym zachowaniem kierowców.

    Mylisz się. Przejdzie. Na drogach aż roi się od kierowców roztargnionych, niedoświadczonych, słabych, żałosnych, zmęczonych, wk.rwionych itd. Zdarzają się nawet bandyci!

    Ale zawsze to, co mi "przechodzi" nt. kierowców idzie w parze z informacją, że w normalnie podchodzących do sprawy krajach na tego typu zachowania kierowców* jest odpowiedź inna niż ukaranie sprawcy po fakcie. Są kraje, w których ogranicza się liczbę miejsc, w których kierowca może stać się sprawcą. Bo nie chodzi tam o pakowanie jednych do piachu, a innych, bez wątpienia winnych, do więzienia, z INFANTYLNYM założeniem, że jak kierowca będzie się bał konsekwencji, to "zachowa", nagle nabierze świetnych umiejętności, stanie się wypoczęty, spokojny itd.

    --
    * Wyjaśnij mi dlaczego w zdyscyplinowanych, zmotoryzowanych od dziesiątków lat Niemczech nie stosuje się niesterowanych przejść przez ruchliwe wielopasmówki? Raczej nie z powodu niemieckich słabych czy roztargnionych kierowców, którzy są przecież wzorami cnót wszelakich! To może z powodu napływu zmotoryzowanych w pierwszym pokoleniu robotników budowlanych ze wschodniej Polski? Pewnie tak. Hm... To dlaczego w motoryzującej się w pierwszym pokoleniu Polsce dopuszczalne są takie przejścia...? Może dlatego, że znakolodzy też nie dorośli do wyzwań, bo od dziesięcioleci zgodnie z Polską Szkołą BRD, to kierowcy maja się dostosowywać do dróg, a nie drogi do kierowców...? :P

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • edek40 22.04.13, 14:30
    > Chodzi po prostu o to, że kierowca który przekracza tak rażąco dopuszczalną prę
    > dkość na przejściu dla pieszych nie może powiedzieć, że zrobił absolutnie wszys
    > tko zachowując szczególną ostrożność a mimo to został zaskoczony.

    Zawsze pozostaje pytanie jaki wplyw na zaistnienie wypadku miala predkosc?

    Przypomina mi sie historia smiertelnego potracenia pieszego przez ciezarowke z przyczepa. Bylo tak: kolo ulicy, w poblizu przejscia, lezal sobie mocno poturbowany trup, nie bylo za to sprawcy Wezwano policje. Ta ustalila, ze sprawca moze byc ciezarowka o numerach.... Udali sie do domu wlasciciela. Obudzili go i oznajmili, ze jest morderca itp. Tez wyrazil zdziwienie. Obejrzeli pojazd, ktory nie mial zadnych sladow zbrodni. Miala za to przyczepa. Pieszy tak sie zagapil, ze wmaszerowal pomiedzy ciezarowke, a przyczepe. I, niestety, polegl.

    Napisz mi jaki wplyw na te smierc moglo miec przekroczenie predkosci o 15 km/h? Lub wiecej.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • tbernard 22.04.13, 14:48
    > Napisz mi jaki wplyw na te smierc moglo miec przekroczenie predkosci o 15 km/h?
    > Lub wiecej.

    No staruszka na kulach musiała by mieć niezłego sprinta aby uderzyć i wstrzelić się w lukę pomiędzy ciężarówką a przyczepą które jechały 65 km/h. Nawet świetnie wysportowany samobójca miałby z tym spory problem.
  • edek40 22.04.13, 15:09
    > No staruszka na kulach musiała by mieć niezłego sprinta aby uderzyć i wstrzelić
    > się w lukę pomiędzy ciężarówką a przyczepą które jechały 65 km/h. Nawet świetn
    > ie wysportowany samobójca miałby z tym spory problem.

    Ja podalem przyklad wplywu predkosci na zaistnienie wypadku.

    Wracajac do staruszki. Na oko wydaje sie, ze kazdy moze poniesc uszczerbek, jesli w dowolny sposob zetknie sie z jadacym autem. Wystarczy dostac lusterkiem w glowe. Jesli to nie zabije, moze byc to kraweznik, na ktory sie upadnie.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • tbernard 22.04.13, 15:18
    > Wracajac do staruszki. Na oko wydaje sie, ze kazdy moze poniesc uszczerbek, jes
    > li w dowolny sposob zetknie sie z jadacym autem. Wystarczy dostac lusterkiem w
    > glowe. Jesli to nie zabije, moze byc to kraweznik, na ktory sie upadnie.

    Owszem, tak też może się zdarzyć. Gdyby jakoś pechowo miało się zdarzyć, że oberwał byś w ten sposób lub ktoś z Twoich bliskich, to wolał byś aby prędkość pojazdu była wtedy przepisowa, czy o 15km/h większa?
  • edek40 22.04.13, 15:24
    > Owszem, tak też może się zdarzyć. Gdyby jakoś pechowo miało się zdarzyć, że obe
    > rwał byś w ten sposób lub ktoś z Twoich bliskich, to wolał byś aby prędkość poj
    > azdu była wtedy przepisowa, czy o 15km/h większa?

    Nie sadze, aby uderzenie w glowe przedmiotem o takiej masie nawet przy predkosci przepisowej moglo zapewnic niesmiertelnosc.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • tbernard 22.04.13, 15:32
    > Nie sadze, aby uderzenie w glowe przedmiotem o takiej masie nawet przy predkosci przepisowej moglo zapewnic niesmiertelnosc.

    W tego typu rozważaniach nie ma pojęć: zapewnić, zagwarantować itp. Są tylko większe lub mniejsze prawdopodobieństwo zaistnienia zdarzenia, oraz skutek o większym lub mniejszym nasileniu.
  • edek40 22.04.13, 15:33
    > W tego typu rozważaniach nie ma pojęć: zapewnić, zagwarantować itp. Są tylko wi
    > ększe lub mniejsze prawdopodobieństwo zaistnienia zdarzenia, oraz skutek o więk
    > szym lub mniejszym nasileniu.

    Nie chce mi sie wchodzic w zawilosci fizyczne, ale strzele, ze stral lusterkiem w glowe moze zabic nawet przy 30 km/h. Przy 65 km/h nie zabije bardziej.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • misiu-1 25.04.13, 15:01
    emes-nju napisał:

    > tbernard napisał:
    >
    > > Pojęcie wtargnięcia nie ma prawa pojawić się, gdy kierujący o 15km/h prze
    > kracza
    > > dopuszczalną prędkość.
    >
    > Ideologicznie masz rację.

    Według dialektyki marksistowskiej chyba, preferowanej skądinąd przez szanownego przedmówcę.

    --
    "Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny."
    (Z.Herbert)
  • tbernard 25.04.13, 15:18
    > Według dialektyki marksistowskiej chyba, preferowanej skądinąd przez szanownego
    > przedmówcę.

    Sam doszedłeś do takiego poziomu, czy to wpływ zasłuchania się w mądrości głoszone przez ojca dyrektora z pewnej rozgłośni radiowej?
  • jureek 25.04.13, 15:23
    tbernard napisał:

    > Sam doszedłeś do takiego poziomu, czy to wpływ zasłuchania się w mądrości głosz
    > one przez ojca dyrektora z pewnej rozgłośni radiowej?

    Ja tam widzę raczej wpływ innego guru. Mam na myśli tego, który dobrze gra w brydża.
    Jura
  • samspade 21.04.13, 18:31
    Nasze prawo drogowe nakazuje kierującemu zatrzymać pojazd w celu umożliwienia przejścia osobie o [widocznej ograniczone sprawności ruchowej. Przy okazji nasz prawo drogowe ustala prędkość maksymalną w tym miejscu na 50 km\h.
    To tak ogólnie o sytuacji.
  • nazimno 21.04.13, 18:40
    Osoba w tym wieku (88), poruszajaca sie o kulach nie porusza sie szybko.
    Slowo "wtargniecie" to naduzycie w jej przypadku.

    Kierowca, niezaleznie od dopuszczonej tam przepisami predkosci, ma oczy otwarte
    i obserwuje sytacje, inteligentnie wyciagajac wnioski.

    Jesli widzi taka osobe, to musi reagowac wczesniej, wszyscy inni tez.
    Gdy widzi sie gdzies male dzieci, to sie zwalnia do predkosci pieszego.
    Nigdy nie wiadomo, co dziecko zrobi.
    To wyobraznia i inteligencja odgrywa zasadnicza role.

    Jesli komus wydaje sie, ze "uda sie i tym razem", to myli sie.






  • agios_pneumatos 22.04.13, 07:00
    nazimno napisał:


    > Jesli komus wydaje sie, ze "uda sie i tym razem", to myli sie.
    >

    Polscy kierowcy nawet na taką refleksję nie są w stanie się zdobyć. Lecą na wariata bez tego.
  • pejotpe4 22.04.13, 08:37
    Termin "wtargnięcie" ma chronić kierowców przed pieszymi kamikaze, którzy wbiegają WPROST przed nadjeżdżający pojazd nie dając kierowcy cienia szansy na zatrzymanie jego bolidu.

    Kierowca widząc pieszego, który chce przejść przez przejście powinien się przed tym przejściem zatrzymać (tutaj polskie prawo jest niezgodne z Konwencją Wiedeńską), a widząc człowieka upośledzonego ruchowo - tym bardziej powinien się zatrzymać.

    Wtargnięciem nie jest normalne przejście, gdzie pieszy widzi pojazd i wie, że może bezpiecznie wejść, o ile kierowca tego pojazdu ZECHCE się zatrzymać (i tutaj kierowca może siedzieć za zabójstwo).

    Z ostatnich "radosnych" chwil: w sobotę, jako kierowca miałem okazję rozjechać wesołą, naciapraną, parkę, która:
    - wbiegła przed moje auto na czerwonym świetle,
    - facio wywinął orła wprost przed maską wesoło szczerząc zęby.
    Nie rozjechałem ich jednak, bo przewidywałem, że zrobią coś głupiego (dziewoja wyłożyła się chwilę wcześniej na chodniku)...

    Kolejny przykład z soboty: pieszy twardo przechodzący przez sześciopasmówkę (2x3 pasy, ograniczenie 70km/h, oczywiście brak przejścia dla pieszych) wybiegający zza innego auta, które go jeszcze nie rozjechało...

    Jak ktoś chce się zabić, to w końcu się zabije, ale po co robić tym kłopot niewinnym ludziom?
  • misiu-1 25.04.13, 15:12
    pejotpe4 napisał:

    > Kierowca widząc pieszego, który chce przejść przez przejście powinien się przed
    > tym przejściem zatrzymać (tutaj polskie prawo jest niezgodne z Konwencją Wiedeńską)

    Nie jest niezgodne. Niezgodne jest tylko z pewną stronniczą interpretacją tej konwencji.

    > a widząc człowieka upośledzonego ruchowo - tym bardziej powinien się zatrzymać.

    Owszem, widząc osobę o widocznej niesprawności kierowca powinien się zatrzymać. Z tym, że jeśli się mimo to nie zatrzymał, to nie uprawnia pieszego do wkraczania przed pojazd. W takiej sytuacji kierowca powinien dostać mandat za niezatrzymanie się przed pieszym, a pieszy - być obciążony winą za spowodowanie wypadku.

    > Wtargnięciem nie jest normalne przejście, gdzie pieszy widzi pojazd i wie, że może
    > bezpiecznie wejść, o ile kierowca tego pojazdu ZECHCE się zatrzymać (i tutaj kierowca
    > może siedzieć za zabójstwo).

    Wtargnięciem jest każde wejście tuż przed nadjeżdżający pojazd, a kierowca za zabójstwo posiedzi wówczas, kiedy wyjdzie z samochodu i pieszego zastrzeli.

    > Jak ktoś chce się zabić, to w końcu się zabije, ale po co robić tym kłopot niewinnym ludziom?

    Jak ktoś wchodzi na przejście licząc na pomoc kierowcy, to istnieje duża szansa, że nie umrze ze starości.

    --
    "Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny."
    (Z.Herbert)
  • emes-nju 22.04.13, 08:43
    nazimno napisał:

    > Osoba w tym wieku (88), poruszajaca sie o kulach nie porusza sie szybko.

    Chyba nigdy nie widziałeś takiej osoby walczącej o miejsce w tramwaju... To tak OT i nie dla żartu. Po prostu fakt poruszania się o kulach i zaawansowany wiek nie muszą oznaczać poruszania się w tempie geologicznym.

    > Slowo "wtargniecie" to naduzycie w jej przypadku.

    Wiesz kiedy znacząco zwolniłem tempo swojej jazdy w mieście? Po takim właśnie wtargnięciu. Pan idący o kulach WZDŁUŻ jezdni, tyłem do mnie nagle zrobił zwrot o 90 st. i WTARGNĄŁ mi pod koła wchodząc na przejście. Nie szedł szybko. Ale, bo jestem Mordercą Drogowym, nie spodziewałem się takiego manewru. Tego typu zachowania są w wykonaniu osób starszych dość częste. I niestety odzwierciedlają to statystyki...

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • nazimno 22.04.13, 08:52
    Nie popelniles bledu.
  • edek40 22.04.13, 15:43
    > Nie popelniles bledu.

    W swietle Twojej wypowiedzi wyzej owszem.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
    I niech tak juz zostanie.
  • nazimno 22.04.13, 15:57
    Wiec nie popelnil wielkiego bledu.
  • bimota 21.04.13, 18:00
    PIESI MAJA ZA DUZO PRAW, A TEJ ODDAL PRZYSLUGE...
  • dogberry 21.04.13, 22:54
    Jeżeli "nie występuje pojęcie wtargnięcia na jezdnię" i z tego powodu nie ma wypadków tym spowodowanych to mam pomysł jak poprawić bezpieczeństwo. Wystarczy zlikwidować pojęcie "nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu" i nie będzie już wypadków spowodowanych nieustąpieniem. Nie wiem tylko czy możliwa jest likwidacja pojęcia "niedostosowanie prędkości do warunków na drodze", to byłaby prawdziwa rewolucja.
  • qqbek 22.04.13, 09:20
    samspade napisał:

    > Po przeczytaniu takich informacji nasuwa się pytanie ile zdarzeń jest naprawdę
    > spowodowanych przez pieszych.
    > Link: tiny.pl/h818m

    Wypadków spowodowanych przez pieszych jest zdecydowanie mniej, niż mogłoby być.
    Abstrahując od tego konkretnego przypadku, co do którego trudno będzie kiedykolwiek ocenić, kto rzeczywiście zawinił (bo prokuratura poszła na łatwiznę) trzeba jednoznacznie stwierdzić, że w tym kraju nadal ginie za mało miękkich.
    Już pędzę z uzasadnieniem tej, zdawałoby się obrazoburczej, tezy.
    Otóż wracałem wczoraj przez swoją wieś, od teściów (jakieś 6 kilometrów).

    Godzina 22:00.
    Scena 1
    Miejsce: Ul. Lipowa, okolice Galerii Handlowej "Plaza", centrum mojej wsi.
    Ruszam spokojnie na zielonym świetle.
    Z podporządkowanej, na czerwonym, frunie dzieciak na deskorolce (godzina 22:00, czarna bluza, czerwone światło). Przecina skrzyżowanie i zjeżdża na chodnik... gdybym jechał sam a nie ze śpiącym dzieckiem, to ani chybi bym go zgarnął na maskę (bo wtedy jechałbym dynamiczniej i nie zmarnował sekundy na sprawdzenie w lusterku, czy mała jest nakryta kocykiem).
    Sceny 2 i 3:
    Miejsca: ul. Kunickiego (wyjazdówka na Przemyśl i Biłgoraj). Pierwsze zdarzenie przy III Komisariacie pilnie chrapiącej Policji, drugie przy 1 Gimbazjum, kilkaset metrów dalej.
    Opis: pod komisariatem zatoczył się delikatnie wgłąb jezdni pijak... na tyle gwałtownie, że skończyło się to pełnym hamowaniem... jeszcze mi wygrażał ręką (do najbliższego przejścia dla pieszych miał 40m spacerkiem... ale monopolowy był po drugiej stronie ulicy). Pod gimbazjum grupa młodzieży przechodziła przez jezdnię. Przejście z sygnalizacją jest rzecz jasna kilkadziesiąt metrów wcześniej, do tego w tym miejscu trzeba trzy razy pokonać bariery energochłonne, ale co to jest jak się ma te 16lat, promil we krwi i słuchawki w uszach. Tym razem hamował ten z lewego pasa, ja nie musiałem.

    Scena 4:
    Miejsce: Mała uliczka osiedlowa, strefa "30".
    Opis: podjeżdżam już pod dom. Lawiruję pomiędzy zaparkowanymi autami sąsiadów... nagle, zza zaparkowanego auta na czołówkę wyjeżdża mi nieoświetlony rowerzysta - mija mnie od prawej (ja jechałem prawym skrajem, tak więc on jechał pod prąd), wjeżdżając na podjazd sąsiadów.
    Wjechałem na podjazd, otworzyłem bramę... już mam jechać, ale coś mnie tknęło... rzecz jasna chodnikiem jechał kolejny nieoświetlony rowerzysta... przemknął mi przed maską.

    Niecałe 15 minut jazdy i 5 zdarzeń z "miękkimi" w roli głównej.
    Ale to ja, "blachosmrodziarz" jestem potencjalnym mordercą, oni są "miękkie" więc powinni być szczególnie chronieni.
    A "miękkie, szczególnie chronione" mogą się zachowywać jak krowy w Indiach.

    Ach - dlaczego nie uważam sprawy z Radomia za jednoznaczną? Bo wiem i widzę, jak rączo, zupełnie zdawałoby się pozbawione już życia, staruszki o laskach i kulach potrafią się czasem przemieszczać (przejedźcie się czasem zbiorkomem, żeby zobaczyć jak żwawo zajmują miejsca).
    --
    Jednym z najmilszych doświadczeń w życiu jest być celem, nie będąc trafionym (W.Churchill)
  • emes-nju 22.04.13, 14:22
    Jesteś Mordercą Drogowym!

    Prawdziwy europejski kierowca nigdy by nie miał takich przygód! On by wszystko przewidział i dostosował :P

    Stoi to w lekkiej sprzeczności z przygodą mojego włoskiego przyjaciela, który jakoś na polskich Morderców Drogowych nie narzekał (twierdzi, że nie różnią się drastycznie od włoskich), ale z młodym niezmotoryzowanym człowiekiem miał prawie kolizję. Prawie, bo nie mając szans uniknąć zderzenia ze zjeżdżającym na sankach na DK dzieckiem wylądował w krajobrazie...

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • qqbek 22.04.13, 14:44
    ...jeszcze w nikogo nie przypierniczyłem bowiem.

    Ale wieczorny powrót wczoraj, to było jedyne w swoim rodzaju przeżycie... aż tylu "bliskich spotkań trzeciego stopnia" z miękkimi już dawno w jeden dzień nie miałem... wiosna panie idzie, wiosna.

    Idzie wiosna, będą warzywa... tylko dlaczego wyżywali się tym hasłem na motocyklistach, jak to nie ta grządka, z której najwięcej warzyw tej wiosny będzie?
    --
    Jednym z najmilszych doświadczeń w życiu jest być celem, nie będąc trafionym (W.Churchill)
  • samspade 22.04.13, 14:56
    A miękkich ginie nadal za mało ponieważ zdarzają się jednostki zachowujące się co najmniej nierozsądnie?
  • qqbek 22.04.13, 15:09
    samspade napisał:

    > A miękkich ginie nadal za mało ponieważ zdarzają się jednostki zachowujące się
    > co najmniej nierozsądnie?

    A czy to wynika z moich słów?
    Czy raczej to, że obwinianie kierowców ma swoje granice a oczywiste na pierwszy rzut oka sytuacje (potrącenie pieszego na pasach na przykład) nie zawsze są tak oczywiste, jak by się to nam mogło wydawać?

    Fakt - w porównaniu z taką Wielką Brytanią (po której drogach przez dwa lata też się poruszałem) pieszy w Polsce nadal jest na dużo gorszej pozycji. Ale to nie oznacza wcale, że sam nie potrafi siebie zabić, bez winy ze strony kierowcy... nawet na przejściu dla pieszych.
    --
    Jednym z najmilszych doświadczeń w życiu jest być celem, nie będąc trafionym (W.Churchill)
  • tbernard 23.04.13, 11:42
    > Ale to nie oznacza wcale, że sam nie potrafi siebie zabić, bez winy ze strony kierowcy..
    > . nawet na przejściu dla pieszych.

    Ale to nie jest kierowca (ten bez winy) wjeżdżający na przejście o 15km/h szybciej niż mu na to przepisy pozwalają. Jeśli kierowca jednak decyduje się na tak rażące złamanie przepisu, to powinno być traktowane, że zgadza się brać na siebie winę gdyby mu nawet samobójca wskoczył prosto pod auto. W takich sprawach nie powinno się dywagować, że nawet jakby jechał 50, to by nie miał szans itp. Bo to nie ma kompletnie sensu. Bo to gdybologia taka sama jak obśmiewana tutaj " jakby tu nagle staruszka ... a to może wasza matka".
  • qqbek 23.04.13, 13:45
    tbernard napisał:
    > Ale to nie jest kierowca (ten bez winy) wjeżdżający na przejście o 15km/h szybc
    > iej niż mu na to przepisy pozwalają. Jeśli kierowca jednak decyduje się na tak
    > rażące złamanie przepisu, to powinno być traktowane, że zgadza się brać na sieb
    > ie winę gdyby mu nawet samobójca wskoczył prosto pod auto. W takich sprawach ni
    > e powinno się dywagować, że nawet jakby jechał 50, to by nie miał szans itp. Bo
    > to nie ma kompletnie sensu. Bo to gdybologia taka sama jak obśmiewana tutaj "
    > jakby tu nagle staruszka ... a to może wasza matka".

    To rażące złamanie przepisu to przekroczenie dopuszczalnej prędkości o 30% - owszem, spore, ale...

    ...idąc tym tropem dochodzimy do absurdów.

    Znam pewną historię.
    Facet (kombajnista) wracał swoim CC po żniwach z jednej wsi do drugiej. W miasteczku powiatowym zatrzymał się na czerwonym, przepisowo, za dostawczakiem. Po dwóch sekundach w dostawczaka wprasował go kierowca ciężarówki, który nie zauważył czerwonego światła.
    Stosując Twoją logikę winny był kombajnista*

    *Sekcja zwłok wykazała, że miał trochę ponad promil we krwi gdy zginął.
    --
    Jednym z najmilszych doświadczeń w życiu jest być celem, nie będąc trafionym (W.Churchill)
  • tbernard 23.04.13, 14:02
    > Znam pewną historię.
    > Facet (kombajnista) wracał swoim CC po żniwach z jednej wsi do drugiej. W miast
    > eczku powiatowym zatrzymał się na czerwonym, przepisowo, za dostawczakiem. Po d
    > wóch sekundach w dostawczaka wprasował go kierowca ciężarówki, który nie zauważ
    > ył czerwonego światła.
    > Stosując Twoją logikę winny był kombajnista*
    >
    > *Sekcja zwłok wykazała, że miał trochę ponad promil we krwi gdy zginął.

    Aby to było zgodne z moją logiką, to by znaczyło, że ciężarówką kierował też kombajnista i nie wykluczone, że też miał jakieś promile we krwi. Tak czy owak analogię wyjątkowo naciąganą dobrałeś.
  • qqbek 23.04.13, 14:50
    tbernard napisał:

    > Aby to było zgodne z moją logiką, to by znaczyło, że ciężarówką kierował też ko
    > mbajnista i nie wykluczone, że też miał jakieś promile we krwi. Tak czy owak an
    > alogię wyjątkowo naciąganą dobrałeś.

    Twoja logika:
    1. kierowca przekroczył dozwoloną prędkość (popełnił wykroczenie)
    2. piesza weszła na przejście, choć kodeks nakazywał jej powstrzymać się od wejścia (zabrania się wchodzenia tuż pod nadjeżdżający pojazd- to także wykroczenie).
    3. Powieśmy kierowcę, bo to przez niego piesza wlazła pod koła.

    Prezentowany przeze mnie przykład analogicznego myślenia:
    1. kierowca pił (popełnił występek, czyli podpadł pod kodeks karny a nie kodeks wykroczeń)
    2. drugi kierowca nie zastosował się do sygnału (popełnił wykroczenie)
    3. obwińmy tego, który pił

    Śmiem nawet twierdzić że mój przykład stanowi jeszcze subtelniejsze, mniej naciągane zastosowanie Twojej logiki, niźli Twój.
    --
    Jednym z najmilszych doświadczeń w życiu jest być celem, nie będąc trafionym (W.Churchill)
  • jureek 23.04.13, 15:02
    qqbek napisał:

    > Twoja logika:
    > 1. kierowca przekroczył dozwoloną prędkość (popełnił wykroczenie)
    > 2. piesza weszła na przejście, choć kodeks nakazywał jej powstrzymać się od wej
    > ścia (zabrania się wchodzenia tuż pod nadjeżdżający pojazd- to także wykroczeni
    > e).
    > 3. Powieśmy kierowcę, bo to przez niego piesza wlazła pod koła.
    >
    > Prezentowany przeze mnie przykład analogicznego myślenia:
    > 1. kierowca pił (popełnił występek, czyli podpadł pod kodeks karny a nie kodeks
    > wykroczeń)
    > 2. drugi kierowca nie zastosował się do sygnału (popełnił wykroczenie)
    > 3. obwińmy tego, który pił

    Zasadnicza różnica jest taka, że w przekroczenie prędkości przez kierowcę przyczyniło się do wypadku z pieszą, a jeśli nawet przy prawidłowej prędkości wypadek był nie do uniknięcia, to przekroczenie miało wpływ na jego skutki. Tymczasem promile kombajnisty nie miało wpływu ani na doprowadzenie do wypadku, ani na jego skutki.
    A swoją drogą ciekawe skąd to przekonanie, że 50 na przejściu, przed którym stoi pieszy, jest prędkością przepisową. To już przepis o szczególnej ostrożności przed przejściem nie obowiązuje? 50 to jest prawidłowe, ale tam, gdzie nie ma przejścia, a nie na przejściu, przed którym stoją piesi, to też jest za dużo.
    Jura
  • qqbek 23.04.13, 15:43
    jureek napisał:

    > Zasadnicza różnica jest taka, że w przekroczenie prędkości przez kierowcę przyc
    > zyniło się do wypadku z pieszą, a jeśli nawet przy prawidłowej prędkości wypade
    > k był nie do uniknięcia, to przekroczenie miało wpływ na jego skutki.

    1. Nie miało (zdaniem biegłego), bo nie miał i tak szans z pieszą.
    2. Skutki uderzenia przez auto osobowe, jadące 50km/h i to jadące 65km/h rzeczywiście się różnią, jednakowoż załadowana autem laweta, ważąca ponad 3 tony i "wyposażona" w płaską powierzchnię czołową zabije Ciebie w 90% przypadków nawet, gdy jechać będzie 40km/h.

    > Tymczasem
    > promile kombajnisty nie miało wpływu ani na doprowadzenie do wypadku, ani na j
    > ego skutki.

    Jednakowoż jego żona nie doczekała się odszkodowania, a jedynie renty.

    > A swoją drogą ciekawe skąd to przekonanie, że 50 na przejściu, przed którym sto
    > i pieszy, jest prędkością przepisową. To już przepis o szczególnej ostrożności
    > przed przejściem nie obowiązuje? 50 to jest prawidłowe, ale tam, gdzie nie ma p
    > rzejścia, a nie na przejściu, przed którym stoją piesi, to też jest za dużo.
    > Jura

    To osobna kwestia.
    Ale jaka prędkość jest w takim razie właściwa na dwujezdniowej ulicy z przejściem dla pieszych?
    --
    Jednym z najmilszych doświadczeń w życiu jest być celem, nie będąc trafionym (W.Churchill)
  • jureek 23.04.13, 15:49
    qqbek napisał:

    > To osobna kwestia.
    > Ale jaka prędkość jest w takim razie właściwa na dwujezdniowej ulicy z przejści
    > em dla pieszych?

    To zależy. Jeżeli nic mi nie zasłania przejścia i nie widzę pieszych w jego okolicy, to spokojnie jadę nawet 70, jeśli taka prędkość jest tam dozwolona. Ale gdy sytuacja jest niejasna, bo np. coś zasłania przejście, to wolę zwolnić nawet do 30, żeby w razie czego móc zareagować.
    Jura
  • tbernard 24.04.13, 09:56
    > To osobna kwestia.
    > Ale jaka prędkość jest w takim razie właściwa na dwujezdniowej ulicy z przejściem dla pieszych?

    Taka, żeby nie było możliwe zaskoczenie przez niepełnosprawną staruszką?
    Jak nie masz dobrej widoczności to jedź jak po alejkach parkingowych przy centrum handlowym.
  • tbernard 24.04.13, 10:27
    > Twoja logika:
    > 1. kierowca przekroczył dozwoloną prędkość (popełnił wykroczenie)
    > 2. piesza weszła na przejście, choć kodeks nakazywał jej powstrzymać się od wej
    > ścia (zabrania się wchodzenia tuż pod nadjeżdżający pojazd- to także wykroczeni
    > e).
    > 3. Powieśmy kierowcę, bo to przez niego piesza wlazła pod koła.

    Nie kręć i nie wmawiaj mi jakiejś pokrętnej logiki. Nie jest istotny fakt wykroczenia sam w sobie, tylko rodzaj wykroczenia oraz okoliczności. Przejeżdżanie przez przejście dla pieszych z przekroczoną prędkością przepisową przy słabej widoczności (wersja łagodniejsza dla kierowcy, która jednak świadczy o niedopuszczalnej lekkomyślności) lub wręcz widząc pieszych przy przejściu (celowe zastraszanie przy użyciu niebezpiecznego narzędzia), to nie to samo, co gdyby kierowca zapomniał prawa jazdy (za to też jakiś mandat jest przewidziany) lecz jego sposób jazdy był zgodny z przepisami. Niedługo zaczniesz mi wmawiać, że uważam, że winni wypadków są w pierwszej kolejności ci co PIT-a nie rozliczyli prawidłowo lub w przewidzianym czasie.

    > Prezentowany przeze mnie przykład analogicznego myślenia:
    > 1. kierowca pił (popełnił występek, czyli podpadł pod kodeks karny a nie kodeks
    > wykroczeń)
    Jaki to ma związek ze zdarzeniem?
    > 2. drugi kierowca nie zastosował się do sygnału (popełnił wykroczenie)
    Tu nie ma problemu aby dopatrzeć się związku ze zdarzeniem.
    > 3. obwińmy tego, który pił
    No mandat, to mu się jakiś należał, ale nie jako sprawcy.

    > Śmiem nawet twierdzić że mój przykład stanowi jeszcze subtelniejsze, mniej naciągane zastosowanie Twojej logiki, niźli Twój.

    Śmiem twierdzić, że w szkole wyższej alternatywnej psychologii i logiki, to byłbyś prymusem.
  • emes-nju 23.04.13, 14:00
    tbernard napisał:

    > Jeśli kierowca jednak decyduje się na tak rażące złamanie przepisu,
    > to powinno być traktowane, że zgadza się brać na siebie winę gdyby
    > mu nawet samobójca wskoczył prosto pod auto.

    Oglądałem kiedyś (chyba) angielski program o bezpieczeństwie ruchu i dochodzeniach po wypadkach. Był tam opisany przypadek faceta, który z przekroczonym limitem alkoholu zabił rowerzystę. W Polsce skończyłoby się tak, jak napisałeś - drastycznie złamał przepisy więc itd. W programie (raczej nie na użytek polaczków-pijaków i morderców) pokazano dochodzenie, z którego wynikło, że niezależnie od stanu upojenia kierowca nie był wstanie uniknąć wypadku. Uznano go niewinnym! Ukarano tylko za jazdę pod wpływem. Bo przeprowadzono dochodzenie, a nie udano się na skróty po nagrodę za "ofiarną służbę" :/

    Tak na marginesie: Policja kompletnie olewa robotę, co powoduje, że statystyki wyglądają, jak wyglądają, a więc waaadza na ich podstawie walczy nie do końca z tymi problemami, z którymi trzeba... W zasadzie zgodnie ze statystykami piesi giną w Polsce, bo kierowcy przekraczają. Tylko, że gros pomiarów prędkości odbywa się w zabudowanych polach, a nie przy przejściach dla pieszych!!! Po wypadku każdemu można uszyć buty, że "przekroczył" czy "nie dostosował". I już. Mimo że przyczyną jest np. niesterowane przejście przez ruchliwa wielopasmówkę, gdzie do tragedii może dojść nawet jak nikt nie popełni błędu czy wykroczenia... Wystarczy taki zbieg okoliczności, jaki opisałem Ci powyżej.

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • tbernard 23.04.13, 14:07
    > ... Bo przeprowadzono dochodzenie, a nie udano się na skróty po nagrodę za "ofiarną służbę" :/

    Jeśli myślisz, że gdyby tym pijanym u nas okazał się sędzia, prokurator lub inny z kasty równiejszych, to też udano by się na skróty, zamiast prowadzić "rzetelne" śledztwo mające udowodnić, że pijany niewinny, to żyjesz w wyimaginowanej rzeczywistości.
  • emes-nju 23.04.13, 14:34

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka