Dodaj do ulubionych

Utrata prawa jazdy na 3 miesiące

29.08.13, 08:07
za przekroczenie prędkości o 50 km/h
Moim zdaniem to jest słuszne. Jednocześnie należy drastycznie podnieść kary dla tych co jeżdżą bez uprawnień.
Trzeba wreszcie okiełznać to bydło, dla którego auto to przedłużenie fiuta.
M.
Edytor zaawansowany
  • prawdziwy.tebe 29.08.13, 09:08

    > bydło

    Uważaj co mówisz, bo (w/g teorii takiego jednego z południa) może się okazać, że Cię żona zdradza.

    --
    Unizony sluga,
    Prawdziwy Tebe.
  • nazimno 29.08.13, 09:31
    Zupelnie rozsadnie uregulowano to w (D), (A) i innych krajach zmotoryzowanych.
    Ten, ktory cos przeskrobal, nie jest traktowany od razu jak talib.
    Dopiero solidna recydywa pociaga za soba wymierna kare.
  • mariner4 29.08.13, 09:37
    innym poziomie odpowiedzialności kierowców.
    Uważam, że trzeba zrobić wszystko, aby ograniczyć ilość zabójstw na drogach. Tak, w znacznej mierze są to zwyczajne zabójstwa.
    jak inaczej nazwać kierowcę, który za nic ma cudze życie?
    M.
  • nazimno 29.08.13, 09:45
    System ubezpieczen musi zostac zreformowany, aby powodujacy wypadki
    dostawali po dupie, podczas gdy jezdzacy bezwypadkowo - otrzymywali solidne ulgi.

    Podobnie z systemem karania wykroczen.

    Walenie batem jest dobrym zajeciem dla furmanow.
    Liczy sie "samomotywacja".





  • mariner4 29.08.13, 16:44
    Tak się składa, że kierowcy do roku stażu powodują mało wypadków. Problem zaczyna się jak uwierzą w swoje "miszczostwo".
    Za grube przekroczenie prędkości kary powinny być drakońskie.
    M.
  • edek40 30.08.13, 11:59
    Mitologizuje sie szkolenie, jako nieskuteczne, nie podwazajac jego zanujaco niskiego poziomu. Bo na Polakach nie ma co probowac metod z innych krajow. U nas tylko bat!!!

    Mozesz mi napisac czemu?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hasch1 30.08.13, 12:33
    Czepiasz się.
    Nasze szkolenie jest tak doskonałe, że nawet nie śmiej się śmiać.
    Jnstruktorzy, to fachowcy najwyższych lotów. Mają przecież prawa jazdy, od minimum trzech lat, niezależnie od tego że wcale od tego czasu nie musieli widzieć samochodu. Są dorośli , bo mają nin. 21 lat, to nic że to akurat grupa najmniejszego zaufania na drodze w kategorji wiekowej. No i mają wykrztaucenie nin. średnie. Więc są mądrzy, po maturze, np. Giertchowej.
    Przeszli przez kurs stosowny, na którym sprawdza się Ich kompetencje, to nic że głównie dydaktyczne.

    Ale tak jest zgodnie i zatwierdzono to i basta.
    --
    Lepiej żałować za grzechy,
    Niż żałować że się nie grzeszyło.
  • edek40 30.08.13, 12:38
    Ze Mariner jest tym rodzajem "tatusia", ktory struny do gitary kupi dopiero wtedy, gdy gowniarz nauczy sie grac.

    Calkowicie nie pojmuje jak moze oceniac, ze system szkolenia nie ma wplywu, jesli, zdaniem Jurka, jest gorszy od np. niemieckiego. Z kolei agios podnosi temat, ze w Wielkiej Brytanii kurs to kuriozum. Jednak, jesli sie nie myle, kurs jest dwuetapowy i mlody kierowca ma ograniczone prawa do samodzielnej jazdy. Musi jezdzic pod nadzorem osoby pelnoletniej. Z reguly rodzica, a temu zalezy zdaje sie na bezpieczenstwie dziecka. Chyba...
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tbernard 31.08.13, 22:20
    > Mitologizuje sie szkolenie, jako nieskuteczne, nie podwazajac jego zanujaco nis
    > kiego poziomu. Bo na Polakach nie ma co probowac metod z innych krajow. U nas t
    > ylko bat!!!
    >
    > Mozesz mi napisac czemu?

    Może dlatego, że rodacy jeżdżący w Niemczech na ogół pokornieją.
    Czyżby bali się niemieckiego bata? Czy może fakt jazdy po niemieckiej drodze sprawia, że szkolenie w Polsce było jednak wystarczające?
  • emes-nju 05.09.13, 11:49
    tbernard napisał:

    > Może dlatego, że rodacy jeżdżący w Niemczech na ogół pokornieją.

    Po pierwsze niedawno tu czytałem, że szaleją jak pijane zające, a po drugie... Może nie pokornienie, a prosty fakt, że jak OPŁACA się przestrzegać uregulowań, to się ich przestrzega?

    W Polsce przestrzegając ograniczeń nieortodoksyjnie (dość szerokim strumieniem olewam tereny zabudowane lasem czy łąką i jadę tam ZABÓJCZE ~70 km/h) na dłuższych dystansach uzyskuje średnie rzędu 50-60 km/h. W Niemczech, nawet z dłuższymi postojami i jazdą po drogach innych niż autostrady, moje średnie wychodzą ponad 100 km/h. Ile bym te średnie podkręcił jadąc 70-tką przez ichnie tereny zabudowane w drodze do najbliższej drogi bez terenów zabudowanych?

    No i warto w tym "opłacaniu się" wspomnieć o szansie na kontrolę... W Polsce, kraju drogowych absurdów (zabudowane lasy i łąki stoją twardo na pierwszym miejscu), na obecność policji przy/na drogach trudno liczyć, co oczywiście nikomu nie przeszkadza w wymyślaniu coraz to nowych niestosowanych w praktyce sankcji dla piratów*. W Niemczech są nieco bardziej widoczni, a więc stosowanie się do REALNYCH (w większości) ograniczeń ma sens.

    --
    * Tu przypomina mi się edkowa sygnaturka :P

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • jureek 05.09.13, 12:33
    emes-nju napisał:

    > Po pierwsze niedawno tu czytałem, że szaleją jak pijane zające,

    Możesz pokazać gdzie to czytałeś, bo musiałem przegapić, a chciałbym dać odpór.

    > W Niemczech, nawet z dłuższym
    > i postojami i jazdą po drogach innych niż autostrady, moje średnie wychodzą pon
    > ad 100 km/h.

    Bajki to Ty dzieciom lub wnukom opowiadaj.

    > W Niemczech są nieco bardziej widoczni, a więc stosowanie się do RE
    > ALNYCH (w większości) ograniczeń ma sens.

    Zgadza się, że więcej widać policji, natomiast realność ograniczeń jest porównywalna z Polską.
    Jura
  • edek40 06.09.13, 10:26
    > Zgadza się, że więcej widać policji, natomiast realność ograniczeń jest porówny
    > walna z Polską.

    Pomoz mi zatem zrozumiec taki obrazek: stoje sobie w korku, bo jeden pas autostrady jest w remoncie. Przed soba, na pasie, ktory zaraz jest zagrodzony stoja dwa panowie. W pewnej odleglosci od siebie. Jeden obraca znaki informujace o ograniczeniu predkosci i o zwezeniu. Drugi po prostu stoi i patrzy. W koncu cos tam szwargocze i obaj przenosza sie na druga strone jezdni - scena powtarza sie. W tym czasie inni robotnicy przesuwaja bariere i pacholki na trawe tuz pod bariere energochlonna. Nowiutka i piekniutka. Jest populudnie. Pewnie skonczyli prace. Tylko calkowiecie nie mogepojac tego obracania znakow, tego drugiego faceta, a juz najmniej rozgradzania jezdni. Przeciez jutro beda kontynuowac, skoro nie sprzatali pacholkow do auta.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 06.09.13, 10:54
    edek40 napisał:

    > > Zgadza się, że więcej widać policji, natomiast realność ograniczeń jest p
    > orówny
    > > walna z Polską.
    >
    > Pomoz mi zatem zrozumiec taki obrazek:

    Pojeźdź trochę więcej po Niemczech to zobaczysz i inne obrazki (jeśli nie będziesz wybiórczo patrzył). Bo są też i takie obrazki obrazki, jak ostatnio na A4 między Gerą a Chemnitz, gdzie kilka tygodni przed rozpoczęciem jakichkolwiek robót stały już pachołki zwężające i ograniczenia prędkości.
    A co do Twojej historyjki, to nie pomyliły Ci się przypadkiem kraje? Obracanie znaków to widziałem w Polsce, w Niemczech widziałem, jak ograniczenia się wieczorem zasłania specjalnymi pokrowcami.
    Jura
  • edek40 29.08.13, 10:14
    > innym poziomie odpowiedzialności kierowców.

    Rozumiem, ze w Austrii czy Niemczech kierowcow edukowano glownie batem, nie dajac wiele w zamian.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • mariner4 29.08.13, 16:49
    w tamtych krajach tradycje jeżdżenia autami są dłuższe niż u nas.
    Jeździłem sporo po Danii. Spokój, kultura jazdy są uderzające. I nie jest to spowodowane tylko wysokością kar.
    A bydło drogowe w Polsce trzeba spacyfikować. Uratowanie wielu istnień ludzkich jest warte więcej niż komfort psychiczny troglodytów za kierownicą.
    M.
  • edek40 30.08.13, 11:12
    > w tamtych krajach tradycje jeżdżenia autami są dłuższe niż u nas.
    > Jeździłem sporo po Danii. Spokój, kultura jazdy są uderzające. I nie jest to sp
    > owodowane tylko wysokością kar.

    Bez watpienia.

    > A bydło drogowe w Polsce trzeba spacyfikować. Uratowanie wielu istnień ludzkich
    > jest warte więcej niż komfort psychiczny troglodytów za kierownicą.

    I tak wlasnie osiagnieto to w Danii czy to jednak kwestia genow?

    Swoja droga sporo bywalem w Danii. Choc wszyscy sa tacy grzeczni, policje sie widuje. W Szwecji z reszta rowniez. Widuje sie nawet interwencje. Na mniej najwieksze wrazenie wywarla interwencja za ruszenie z piskiem opon. Szwed, u ktorego goscilem, wyjasnil mi, ze interwencja byla spowodowana tym, ze jakis kierowca mogl przestraszyc sie halasu i moglo dojsc do wypadku. A przeciez tej gwaltownie ruszajacy nie przekroczyl predkosci. Jechal po prostej. A policja pojawila sie za nim z nikad. Jak na filmie. A u nas... Fotoradar lub policjant stojacy z suszarka na dlugiej i powszechnie znanej prostej...
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • realgniot 30.08.13, 12:13
    Gdzie jest ten policjant? Ile tysięcy kilometrów trzeba przejechać, by natrafić na jakiś patrol?
    Jak nie ma patroli, policjanta spotkać jest nie sposób, to i nie ma się, co dziwić, że nic więcej nie robią poza staniem z suszarką, bo to i tak cud, że stoją.
  • edek40 30.08.13, 12:21
    > Gdzie jest ten policjant? Ile tysięcy kilometrów trzeba przejechać, by natrafić
    > na jakiś patrol?

    Dlatego tak nieodzowne jest zaostrzanie prawa. Przynajmniej zdaniem niektorych wszelkie metody zawiodly, wiec konieczne jest surowe karanie... minimalnej jak zwykle liczby kierowcow.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • realgniot 30.08.13, 17:32
    edek40 napisał:

    > Dlatego tak nieodzowne jest zaostrzanie prawa. Przynajmniej zdaniem niektorych
    > wszelkie metody zawiodly, wiec konieczne jest surowe karanie... minimalnej jak
    > zwykle liczby kierowcow.

    Były jakieś metody? Skoro nigdzie nie było policjanta, to i żadnych metod nie było i nie miało, co zawieźć. Będzie to samo, co przedtem, z tym, że jakiś procent promila kierowców straci pj, czyli na dobrą sprawę, kompletnie nic, wystarczyłoby postawić choć jednego policjanta tylko z lizakiem w każdej gminie, dzielnicy, by uspokoić ruch, ale to w Polsce jest niestety za trudne i niewykonalne.
  • edek40 30.08.13, 18:17
    > Były jakieś metody? Skoro nigdzie nie było policjanta, to i żadnych metod nie b
    > yło i nie miało, co zawieźć.

    To do zaslepionych nie dociera. A ciagle o tym pisze.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • samspade 30.08.13, 18:39
    Edku popełniłeś też post o tym jak to policja sieje terror przez krzyczenie.
  • edek40 30.08.13, 18:45
    > Edku popełniłeś też post o tym jak to policja sieje terror przez krzyczenie.

    A w Czelabinsku lecialy z nieba kamienie. Nie mozna jednak wyciagac daleko idacych wnioskow na podstawie pojedynczych przypadkow.

    Ale fakt, wciaz nie mam pojecia dlaczego stali na "bombach".
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hasch1 29.08.13, 10:21
    Piszesz zabójstw !!!?
    To brzmi jakby wyjeżdżali na polowanie !
    Głupota nie jest jeszcze sankcjonowana, a w takich kategoriach rozpatrywał bym wiele nibezpiecznych sytuacji na drodze. Niestety !!!!
    --
    Lepiej żałować za grzechy,
    Niż żałować że się nie grzeszyło.
  • truskava 29.08.13, 10:42
    hasch1 napisał:

    > Piszesz zabójstw !!!?
    > To brzmi jakby wyjeżdżali na polowanie !

    Wtedy napisałby: "morderstw".

    --
    Pozdr@wiam
    TRUSKAVA
  • emes-nju 29.08.13, 11:22
    mariner4 napisał:

    > innym poziomie odpowiedzialności kierowców.

    Oraz drogowców.

    Całkiem często zarabiam na odebranie PJ, bo na zapomnianej po przeprowadzonym pół roku temu remoncie 40-tce śmigam, bo jestem polskim bydłem, 90-tką, czyli tyle, ile było można jak droga nie była naprawiona.

    Tak. Dzwoniłem na policję, żeby się tym zajęli. Nie. Nie zajęli się, choć przyznać trzeba, że ofiarnych sturzuf prawa jeszcze tam nie widziałem.

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • jureek 29.08.13, 11:24
    emes-nju napisał:

    > Całkiem często zarabiam na odebranie PJ, bo na zapomnianej po przeprowadzonym p
    > ół roku temu remoncie 40-tce śmigam, bo jestem polskim bydłem, 90-tką, czyli ty
    > le, ile było można jak droga nie była naprawiona.

    No to będziesz teraz śmigał poniżej 90, żeby nie stracić prawka.
    Straszna ofiara, nie?
    Jura
  • edek40 29.08.13, 11:29
    > No to będziesz teraz śmigał poniżej 90, żeby nie stracić prawka.
    > Straszna ofiara, nie?

    O wiele wieksza wydaje sie ofiara znakologa, ktory zdjalby znak...
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hasch1 29.08.13, 11:46
    > O wiele wieksza wydaje sie ofiara znakologa, ktory zdjalby znak...

    ....za co bierze kasę i jest jak dupa od ....



    --
    Lepiej żałować za grzechy,
    Niż żałować że się nie grzeszyło.
  • jureek 29.08.13, 11:55
    edek40 napisał:

    > O wiele wieksza wydaje sie ofiara znakologa, ktory zdjalby znak...

    To akurat nie ulega wątpliwości, że nie powinno być ograniczeń "od czapy". Ale nawet w przypadku zupełnie nieuzasadnionego ograniczenia nie jest aż tak wielką ofiarą jazda z prędkością z ograniczenia + 49 kmh.
    Jura
  • emes-nju 29.08.13, 11:38
    jureek napisał:

    > No to będziesz teraz śmigał poniżej 90, żeby nie stracić prawka.

    Nie łaskawco. W państwie prawa powinienem śmigać 40-tką i powinno mieć to uzasadnienie w realu. Natomiast olewanie pracy przez drogowców (policja w czasie jakiegoś przeglądu dróg - a nie mogli być wszędzie! - wykryła ok. 1000 wadliwie oznakowanych remontów; to więcej niż fotoradarów :P ) prowadzi do takiej relatywizacji postrzegania prawa jak piszesz - nie przestrzegamy prawa, bo czujemy, że to konieczne dla wspólnego dobra, a z obawy przed sankcjami, przeprowadzając analizy o ile OPŁACA mi się złamać przepisy, biorać pod uwagę ewentualne sankcję; ja wolałbym, żeby OPŁACAŁO się stosować do przepisów...

    > Straszna ofiara, nie?

    Sporo zależy od dystansu do pokonania i, w moim wypadku, wpojonego z mlekiem ojca, legalizmu - wbrew obiegowej opinii na mój temat, stresuje mnie łamanie przepisów. Niestety stresuje mnie tez zmuszanie mnie do stosowania się do idiotyzmów, szykan itd.

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • jureek 29.08.13, 12:00
    emes-nju napisał:

    > Nie łaskawco. W państwie prawa powinienem śmigać 40-tką i powinno mieć to uzasa
    > dnienie w realu.

    W państwie prawa jest też tak, że własnych wykroczeń nie usprawiedliwia się wykroczeniami innych. Przy Twoim podejściu nie można by wprowadzać żadnych sankcji dla kierowców łamiących przepisy dopóki nie zniknie ostatnie nieuzasadnione ograniczenie, czyli nigdy, bo nawet kraje, które stawiasz za wzór, nie są zupełnie wolne od niedoróbek znakologów.
    Jura
  • edek40 29.08.13, 12:04
    > W państwie prawa jest też tak, że własnych wykroczeń nie usprawiedliwia się wyk
    > roczeniami innych.

    Byc moze jest to kwestia skali.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • emes-nju 29.08.13, 12:15
    jureek napisał:

    > W państwie prawa jest też tak, że własnych wykroczeń nie usprawiedliwia
    > się wykroczeniami innych

    To prawda. Jest to jednak kwestia ilościowa...

    Wiem, że wszędzie znajdują się znaki od czapy i wszędzie zdarzają się nieprawidłowo oznakowane remonty. Kłopot w tym, że w Polsce chyba nie znajdzie się remontu, do którego oznakowania nie sposób się przyczepić. Wczoraj jechałem DK7 w jej warszawskim biegu w miejscu, gdzie odbywają się prace związane z budową obwodnicy. Pierwszy zonk, to zwężenie na estakadzie. Prędkość dopuszczalna 60 km/h dwa pasy. Nagle, bez ŻADNEGO oznakowania zanika jeden pas. Potem robią się dwa nowiutkie i równiutkie, za to opatrzone 40-tką. Tak samo "rzetelnie" oznakowywane są praktycznie wszystkie remonty! Również na drogach szybkiego ruchu czy "tylko" międzynarodowych drogach - dwa lata temu nadziałem się na rozmalowanie DK2 wyprowadzające na czołówkę; "na szczęście" było, NIEODWOŁANE, ograniczenie do 40 km/h :P

    To nie jest usprawiedliwianie swoich wykroczeń wykroczeniami innych - to próby w miarę normalnego funkcjonowania w nienormalnej rzeczywistości.

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • jureek 29.08.13, 12:26
    I dlatego, że są takie niedoróbki, należy poprzestać na karaniu mandatami i nie zabierać prawa jazdy nawet za tak znaczne przekroczenia prędkości jak o 50 kmh? A może w ogóle przestać karać?
    Jura

    P.S. Ja w tej rzeczywistości też funkcjonuję i od dłuższego czasu nie widziałem takiego miejsca, w którym dla normalnego funkcjonowania musiałbym przekroczyć prędkość aż o 50 kmh, więc te zapomniane czterdziestki wcale nie są tak nagminne, jak próbujesz to przedstawiać.
  • edek40 29.08.13, 12:33
    > I dlatego, że są takie niedoróbki, należy poprzestać na karaniu mandatami i nie
    > zabierać prawa jazdy nawet za tak znaczne przekroczenia prędkości jak o 50 kmh
    > ? A może w ogóle przestać karać?

    Alez nalezy karac!!! Bez watpienia.

    Byleby nie odpowiadajacych za drogi. Oni maja za duzo do stracenia. Pomysl: wygodna posada, bezpieczenstwo zatrudnienia, premia za trud, urlopy, zwolnienia itp. I pensja w terminie. I zadnej odpowiedzialnosci. No nie mozna ludzi stresowac. Karac zatem, z odebraniem uprawnien wlacznie. Kierowcow...
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 29.08.13, 12:36
    edek40 napisał:

    > Alez nalezy karac!!! Bez watpienia.
    >
    > Byleby nie odpowiadajacych za drogi.

    Widzę, że znowu Cię ciągnie w stronę dyskusji o sprawach oczywistych, ale nie na temat wątku.
    Chcesz porozmawiać o karaniu odpowiadających za drogi, załóż taki wątek i będziecie mogłi się prześcigać w wymyślaniu najprzeróżniejszych kar (od zakuwania w dyby po nabijanie na pal).
    Jura
  • edek40 29.08.13, 12:41
    > Widzę, że znowu Cię ciągnie w stronę dyskusji o sprawach oczywistych, ale nie n
    > a temat wątku.

    Temat jest wyczerpany. Zabierac prawo jazdy za piractwo drogowe.

    > Chcesz porozmawiać o karaniu odpowiadających za drogi,

    Raczej o powodach, ktore robia ze zwyklych obywateli piratow (albo nawet bydlakow).
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • mariner4 31.08.13, 06:58
    idiotów!
    M.
  • emes-nju 29.08.13, 12:34
    jureek napisał:

    > I dlatego, że są takie niedoróbki, należy poprzestać na karaniu mandatami
    > i nie zabierać prawa jazdy nawet za tak znaczne przekroczenia prędkości
    > jak o 50 kmh

    Ależ można, a nawet trzeba karać! Ale wobec poziomu drogowej degrengolady zarządców, nie można liczyć na dyscyplinowanie (bo podobno o to chodzi) takimi metodami kierowców. Można za to liczyć na wzrost sprzedaży urządzeń obronnych - od CB, po kamery dające szanse na wygraną w sądzie.

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • jureek 29.08.13, 12:51
    emes-nju napisał:

    > Ależ można, a nawet trzeba karać! Ale wobec poziomu drogowej degrengolady zarzą
    > dców, nie można liczyć na dyscyplinowanie (bo podobno o to chodzi) takimi metod
    > ami kierowców.

    A ja myślę, że odbieranie prawa jazdy bardziej dyscyplinuje niż wysokie mandaty. Widzę to w Niemczech, gdzie wielu przekracza dozwoloną prędkość, ale nie o tyle, żeby groziło to utratą prawka.
    Napisałeś, że podobno chodzi o zdyscyplinowanie kierowców. A o co miałoby chodzić? W tym przypadku chyba nie powiesz, że tak naprawdę chodzi tylko o ściąganie kasy, bo zabieranie prawka w tym kontekście ma skutek przeciwny - eliminuje się z ruchu dojne krowy.
  • emes-nju 29.08.13, 12:59
    jureek napisał:

    > A ja myślę, że odbieranie prawa jazdy bardziej dyscyplinuje niż
    > wysokie mandaty.

    Nadal nie rozumiesz. W Polsce, wobec drogowej degrengolady, nie mamy do czynienia z dyscyplinowaniem, a z TRESURĄ, ze wszystkimi negatywnymi tego stanu rzeczy skutkami. Poczynając od tego, co powyżej napisałeś - kalkulowanie ryzyka, a nie przestrzeganie rozsądnych ograniczeń w poczuciu obywatelskiego obowiązku.

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • jureek 29.08.13, 13:14
    emes-nju napisał:

    > Nadal nie rozumiesz. W Polsce, wobec drogowej degrengolady, nie mamy do czynien
    > ia z dyscyplinowaniem, a z TRESURĄ, ze wszystkimi negatywnymi tego stanu rzeczy
    > skutkami.

    Czyli każda kara będzie tresurą. Oczywiście oprócz kary za brak u pieszego obowiązkowej kamizelki :D
    Nie ustosunkowałeś się do aspektu anty-Rostowskiego. Nie pasuje do Twojego obrazu świata?
    Jura
  • emes-nju 29.08.13, 13:16
    jureek napisał:

    > emes-nju napisał:
    >
    > > Nadal nie rozumiesz. W Polsce, wobec drogowej degrengolady, nie
    > > mamy do czynienia z dyscyplinowaniem, a z TRESURĄ, ze wszystkimi
    > > negatywnymi tego stanu rzeczy skutkami.
    >
    > Czyli każda kara będzie tresurą

    Niestety takie samo pojecie o temacie ma nasza waaadza... :(

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • edek40 29.08.13, 13:18
    > Czyli każda kara będzie tresurą.

    Nie.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • mariner4 31.08.13, 07:06
    Ja widzę mankamenty w naszych drogach, ale nie czuję się tresowany.
    Natomiast wk... mnie debil co wciska się pomiędzy mnie a mojego poprzednika, kiedy po prostu chcę utrzymać bezpieczną odległość. O wiele bardziej niż niegrzeczny glina.
    M.
  • edek40 31.08.13, 12:14
    > Natomiast wk... mnie debil co wciska się pomiędzy mnie a mojego poprzednika, ki
    > edy po prostu chcę utrzymać bezpieczną odległość.

    Oj, oj. A czemu wkurza? Skoro Ty jedziesz z odpowiednia predkoscia, znaczy ze ten wpychacz nie moze jechac duzo szybciej. A przeciez bydlakiem jest ten, kto przekracza predkosc. Gdy piszemy o innych wykroczeniach czy o "metodach" nadzoru nad ruchem zawsze w napastliwy i obrazliwy sposob odnosisz sie do rozmowcy, ze usprawiedliwia swoja szalencza jazde.

    Czyli co? Zaczyna docierac do Ciebie, ze nie tylko predkosc? A moze w koncu dotrze, ze na tym forum nie ma piewcow nieskrepowanej wolnosci. Wsrod tych, z ktorymi sie nie zgadzasz sa zas tacy, ktorzy znaczna czesc odpowiedzialnosci na wystepki skladaja na nieruchawa wladze, ktora skoncentrowala sie wylacznie na predkosci i troszke na pijanstwie olewajac inne aspekty ruchu.

    Moze w koncu dotrze do Ciebie, ze powolutku mozna tez zabic.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • emes-nju 02.09.13, 12:05
    mariner4 napisał:

    > Ja widzę mankamenty w naszych drogach, ale nie czuję się tresowany.

    W swojej 25 letniej karierze kierowcy dwukrotnie zostałem poddany ordynarnej tresurze:

    1. Mgła i miejscowe zamglenia, a więc pirat emes ani razu nie przekroczył licznikowych 100 km/h na fotoradarówce. Pirat emes podjął jednak wysiłek wyprzedzenia ciućmoka, który jechał, jak dla pirata emesa, niebezpiecznie - bez żadnych widocznych przyczyn hamował do prędkości bliskich 30-40 km/h, a potem rozpędzał się do prędkości wyższych niż pirat emes był skłonny osiągnąć. Pirat emes wyszedł na lewy pas, przyspieszył, a potem, jak pirat emes wracal na swój pas, to pirat emes zauważył ograniczenie do 70 km/h. Pirat emes nie wdeptał jednak hamulca, żeby z osiągniętych ok. 80 km/h wyhamować do przepisowych 70 km/h. Pirat eses po prostu zdjął nogę z gazu. Jak pirat emes miał na zegarze sporo mniej niż 80 km/h, pirat emes zauważył, że wyprzedza go coś dużego za to szybkiego. Chwilę potem pirat emes zauważył miecz jedi i pirat emes zjechał na pobocze. Tam dowiedział się, że pirat emes jechał... 112 km/h, i że należy mu się KARA. Zaczęło się od 500 zł, ale jak pirat emes, całkiem bez honoru, oświadczył, że nie jechał tyle i ma na to świadków (dwie osoby), to mandat zmalał do chyba (już nie pamiętam) 200 zł. Bo dzielni treserzy DOSKONALE wiedzieli, że nie mnie zmierzyli (fotoradar Rapid), ale mieli to w dupach - zmniejszenie sankcji doprowadziło jednak do tego, że pirat emes zrezygnował z pomysłu nieprzyjęcia mandatu ze względów ekonomicznych.

    Dbanie o bezpieczeństwo czy tresura?

    2. Pirat emes jechał sobie warszawską ulicą. Potem skręcił w inną warszawską ulicę. A potem dostał mandat za wjazd pod całkowicie niewidoczny (umieszczony na wysokości ok. 5 m wśród gałęzi) zakaz ruchu. Pan policjant zgodził się z piratem emesem (jak zwykle niehonorowo broniącego swojej kieszeni), że znaku nie widać. Pan policjant na grzeczne pytania pirata emesa czy nie powinien zamiast polować na kierowców zgłosić do ZDMu wadliwe oznakowanie odpowiedział, że jedyne co może wnioskować, to skierowanie sprawy do sądu jak pirat emes nie zgodzi się przyjąć mandatu. Pirat emes, znów ze względów ekonomiczych, mandat przyjął.

    Dbanie o bezpieczeństwo czy tresura?

    A łapanie na zapomnianych po zeszłorocznym remoncie 40-tkach, to dbanie o bezpieczeństwo czy tresura?

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • mariner4 02.09.13, 12:59
    Zawsze będą się zdarzały takie sprawy.
    Ja mogę też wskazać różne przykłady i złe i dobre.
    To może dla odmiany sympatyczny akcent.
    To było już dawno.
    We własne imieniny jadę sobie po trasie szybkiego ruchu pod Poznaniem i przeholowałem z prędkością. A tu drogówka. Przekroczyłam o 30. Ówczesne 1000 zł. Dałem to wszystko policjantowi a on sięgnął po bloczek mandatowy.Wtedy mi się wyrwało, że w imieniny mieć takiego pecha. Milicjant krzyknął do kolegi w radiowozie. Masz kalendarzyk? Mam. To zobacz czyje dzisiaj imieniny? Ten podał. Milicjant oddał mi wszystko i powiedział no to ma pan prezent 1000 złotych od drogówki. Pogroził palcem i pojechałem.
    Doświadczenia są różne.
    M.
  • emes-nju 02.09.13, 13:11
    mariner4 napisał:

    > Zawsze będą się zdarzały takie sprawy.

    Łaskawco racz zauważyć, JEDYNE dwa moje kontakty z karząca ręka naszej waaadzy były wyłudzeniem.

    Racz też zauważyć to, co napisałem o polowaniach na zapomnianych 40-tkach - tu nie dałem się złapać, bo jeżdżę uważnie i jak widzę coś takiego to się nie stosuje, ale uważam, na TRESERÓW. A ci, którzy dali się złapac na pewno nie będą uważali, że dostali słuszny mandat, a, całkiem słusznie, że dostali smagnięcie z bicza od tresera.

    PS. O psach pawłowa to ty byłeś łaskaw napisać, a więc nie polemizuj z tym, że piszę o tresurze, bo do tego sprowadza się twoja wizja BRD :P

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • mariner4 02.09.13, 13:34
    mam na myśli niepoprawnych, do których nie docierają logiczne argumenty. Uważam, że uratowanie choćby jednego życia jest warte zachodu.
    Po co na przykład wyprzedza mnie facet na trzeciego, by kilkaset metrów zjechać na stację benzynową? Na takiego debila tylko bat jest dobry. Żadna tam marchewka. Tylko kij i w ryj! O, nawet mi się zrymowało. Nie mów, że sam nie znasz mnóstwa takich przykładów.
    Nikt mnie nie jest w stanie przekonać, że na 10 km trasie w mieście warto w ogóle wyprzedzać. No bo ile czasu można zaoszczędzić? To jest wyprzedzania dla samej przyjemności pokazania swojej (wątpliwej) przewagi.
    M.


  • emes-nju 02.09.13, 13:58
    mariner4 napisał:

    > mam na myśli niepoprawnych, do których nie docierają logiczne argumenty.
    > Uważam, że uratowanie choćby jednego życia jest warte zachodu.

    I słusznie uważasz! Tylko, że tresurą nie uratuje się ani jednego życia, bo...

    > Po co na przykład wyprzedza mnie facet na trzeciego, by kilkaset metrów zjechać
    > na stację benzynową?

    ...bo tresura nie nauczy ZACHOWANIA na drodze, a tylko małpiego przestrzegania przepisów tam, gdzie łapią.

    > Na takiego debila tylko bat jest dobry. Żadna tam marchewka.
    > Tylko kij i w ryj!

    Postaraj się wykazać na przykładach, że stosowanie na polskich drogach od lat takiej własnie tępej techniki dało wymierne rezultaty w postaci CHOĆBY zbliżenia polskich statystyk, do ŚREDNICH europejskich..

    > Nikt mnie nie jest w stanie przekonać, że na 10 km trasie w mieście
    > warto w ogóle wyprzedzać.

    I właśnie dlatego jedyna słuszną metodą jest separowanie różnych rodzajów ruchu, a nie, jak w Polsce, wciskanie jadących 10 km (50-tką, bo po co przepalać paliwo) i jadących 500 km na ten sam wąziutki i dziurawy pasek asfaltu.

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • jureek 02.09.13, 14:16
    emes-nju napisał:

    > I właśnie dlatego jedyna słuszną metodą jest separowanie różnych rodzajów ruchu
    > , a nie, jak w Polsce, wciskanie jadących 10 km (50-tką, bo po co przepalać pal
    > iwo) i jadących 500 km na ten sam wąziutki i dziurawy pasek asfaltu.

    No jasne. Bo mamy przecież obok tego paska asfaltu wygodną i szeroką drogę, tylko władza się uparła, żeby na złość wszystkich wciskać na ten sam pasek asfaltu.
    Jura
  • emes-nju 02.09.13, 14:32
    jureek napisał:

    > No jasne. Bo mamy przecież obok tego paska asfaltu wygodną i szeroką drogę

    Nie mamy. Jak już gdzieś pisałem, w Polsce dramatycznie brakuje dróg lokalnych z prawdziwego zdarzenia, co powoduje eksport ruchu lokalnego na zatłoczone i bez tego trakty tranzytowe. Ze wszystkimi tego dramatycznymi skutkami.

    No ale w tak bogatym i mało zaludnionym kraju tylko autostrad potrzeba! (Oczywiście poprowadzonych tak, żeby były wygodne dla międzynarodowego tranzytu, a dla lokalesów jak się uda). A w takiej bidniutkiej Austrii jak międzynarodowa droga z Czech do Wiednia poprowadzona była jednojezdniówką, to na całkiem długich odcinkach obok biegły drogi lokalne, które z tranzytówka krzyżowały się "nieco" rzadziej niż na naszych DK występują strategiczne skrzyżowania z wyjazdem z pól. No i ta jednojezdniówka, w Polsce nie do pomyślenia!, była szeroka na tyle, żeby dało się bezpiecznie wyprzedzać na trzeciego, a miejscami i na czwartego. No, skandal! Po co?! Traktory tam jeżdżą? Kombajny może? Po co wyprzedzać?

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • jureek 02.09.13, 14:45
    emes-nju napisał:

    > A w takiej bidniutkiej Austrii jak międzynarodowa drog
    > a z Czech do Wiednia poprowadzona była jednojezdniówką, to na całkiem długich o
    > dcinkach obok biegły drogi lokalne, które z tranzytówka krzyżowały się "nieco"
    > rzadziej niż na naszych DK występują strategiczne skrzyżowania z wyjazdem z pól
    > . No i ta jednojezdniówka, w Polsce nie do pomyślenia!,

    Na pewno nie do pomyślenia? No to popatrz na te drogi gospodarcze równoległe do wybudowanej niedawno północnej obwodnicy Opola:
    goo.gl/maps/9k9CQ
  • edek40 02.09.13, 14:49
    > Na pewno nie do pomyślenia? No to popatrz na te drogi gospodarcze równoległe do
    > wybudowanej niedawno północnej obwodnicy Opola:

    Do pomyslenia!!!

    Ile to kilometrow?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • edek40 02.09.13, 14:53
    Kiedys podnioslem kwestie poruszania sie rowerzystow po drogach ekspresowych. Bimota zauwazyl, ze czesto jest tak, ze szosa konczy sie gdzies w plenerze i zaczyna sie ekspresowka. Tak jest m.in. na DK8 na polnoc od Warszawy. Nie ma zjazdow na szosy lokalne. Wala wiec rowerzysci. A to i tak mala szkoda. Ide o zaklad, ze i ciagnik sie trafi...
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • emes-nju 02.09.13, 15:01
    jureek napisał:

    > popatrz na te drogi gospodarcze równoległe do wybudowanej
    > niedawno północnej obwodnicy Opola

    Jestem wzruszony.

    Nie daje mi jednak spokoju owo "niedawno", bo większość dróg w Polsce jest wybudowana dawno i bez dróg gospodarczych, a cała para modernizacyjna idzie w obetonowywanie każdego wyjazdu z pola zamiast jego likwidacji i przeniesienia na drogę gospodarczą :( Czasem jeszcze stawia się fotoradar zamiast ww. likwidacji, czy choćby rozszerzenia (bez betonu) i dorobienia pasów rozbiegowych i do skrętu :(

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • edek40 02.09.13, 13:38
    > To może dla odmiany sympatyczny akcent.
    > To było już dawno.

    Dawno temu potracilem czlowieka na szosie. Policja, gdy po 2 godzinach przyjechala, z miejsca zaczela "stawiac mnie na nogi", bo troszke sie rozsypalem. Ze sladow hamowania i ich dlugosci SAMI orzekli, ze jechalem nie wiecej niz 70 km/h, a pijak zaskoczyl mnie do tego stopnia, ze hamowac zaczalem juz po uderzeniu. Po wykonaniu pomiarow wzielismy kurs na Ciechanow, gdzie na komendzie mialem zlozyc zeznania i dmuchnac w stacjonarny alkotest. Policjant dal mi swoje rekawiczki, choc rece mialem pociete przez szybe raz przy razie. Bez szyby w listopadzie nie jest fajnie. Po drodze (ja prowadzilem swoje auto, bo policjant nie chcial jechac "zachodnim" autem) mialem deja vu. Otoz pod kola wbiegl mi pieszy. Zdazylem wyhamowac. Mialem juz chyba przepelnione rejestry strachu i stresu, bo towarzyszacy mi policjant odebral to zdarzenie chyba gorzej niz ja. Zwineli bydlaka do radiowozu i... zawiezli do domu. Na "dolku" mieli juz pelno takich ledwo cieplych.

    Juz na komendzie zepsuli mi charakter. Aby mnie uspokoic tlumaczyli, ze kierowca nie ma zadnych szans unikniecia zdarzenia, jesli pieszy az wychodzi ze skory, aby miec wypadek. Opowiedzieli mi historie o wypadku, ktorego nie bylo. Znaleziono cialo pieszego. Zglosil sie swiadek i podal numery. Policja szybko namierzyla sprawce. Ogledziny przodu stara nie potwierdzily faktu potracenia. Slady byly na przyczepie (nie naczepie). Policja odstapila od postawienia zarzutow kierowcy, w tym zarzutu ucieczki z miejsca zdarzenia.

    Ten kontakt z policja odbieram nadwyraz pozytywnie. Niestety nauczyli mnie patrzec na zdarzenie drogowe w taki sposob, ktory zasluzyl w Twoich oczach na nazwanie mnie bydlakiem.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • mariner4 31.08.13, 07:01
    dla usprawiedliwienia szaleńczej jazdy.
    Drogi to jedno, dyscyplina jazdy to drugie. Jest oczywiste, że trzeba dostosować jazdę do stanu dróg, a nie stan dróg do sposobu jazdy.
    Zawsze znajdą się jakieś błędy w oznakowaniu, albo inne. Nawet w krajach o najlepszych drogach. I co? Oznacza to prawo do łamania przepisów?
    m
  • edek40 31.08.13, 12:19
    > dla usprawiedliwienia szaleńczej jazdy.

    Czy szalencza jazda to rowniez wyjazd z podporzadkowanej bez patrzenia (druga glowna przyczyna smierci na drogach)?

    > Drogi to jedno, dyscyplina jazdy to drugie. Jest oczywiste, że trzeba dostosowa
    > ć jazdę do stanu dróg, a nie stan dróg do sposobu jazdy.

    Truizm.

    > Zawsze znajdą się jakieś błędy w oznakowaniu, albo inne. Nawet w krajach o najl
    > epszych drogach. I co? Oznacza to prawo do łamania przepisów?

    Nie. Ale tlumaczy brak poszanowania prawa. Skoro prawo, jego stosowanie oraz kontrola jest wadliwa, wielu obywateli po prostu nie szanuje prawa. MOzesz sobie nazywac ich jak chcesz, ale nie zmienisz tego faktu. Fotoradary rowniez.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • emes-nju 02.09.13, 14:22
    edek40 napisał:

    > > Drogi to jedno, dyscyplina jazdy to drugie. Jest oczywiste, że
    > > trzeba dostosować jazdę do stanu dróg, a nie stan dróg
    > > do sposobu jazdy.
    >
    > Truizm.

    Nie do końca. Bo drogi powinny być dostosowane do potrzeb. Stawianie sprawy, że jak nie ma dróg, to trzeba "zdjąć nogę z gazu, panie kierowco" jest oczywiście słuszne, ale wystarczy, że parę procent kierowców będzie miało to w dupie i masakra, wyrażana w statystykach, gotowa.

    > > Zawsze znajdą się jakieś błędy w oznakowaniu, albo inne. Nawet w krajach
    > > o najlepszych drogach. I co? Oznacza to prawo do łamania przepisów?
    >
    > Nie. Ale tlumaczy brak poszanowania prawa.

    Tym bardziej, że niestety do niektórych kierowców już dotarło jak znakowane są polskie drogi, ze szczególnym uwzględnieniem oznakowania przyszłych (kiedyś odkryłem znaki przyszłe - ograniczenie prędkości na okoliczność zaczynającego się za jakiś czas remontu), trwających i przede wszystkim byłych remontów*. O ograniczeniach prędkości dostosowanych do ciężarówki na mokrym asfalcie nie wspomnę.

    --
    * Oznakowanie remontów, to w ogóle masakra! Wczoraj gdybym zastosował się do znaku wystawionego na furgonetce robotników drogowych, to trafiłbym w barierę, bo wobec prowadzenia prac na lewym pasie i świecący i blaszany znak C-10 na rzeczoną barierę prowadził. Na furgonetce wisiało tez ograniczenie do 40 km/h, co oczywiście powodowało, że reszta oznakowania nie musiała mieć nic wspólnego z rzeczywistością, bo nie ma nic złego w ewentualnym zaparkowaniu w barierze 40-tką - ograniczenie oczywiście nigdy nie było odwołane. Jestem piratem, który ma "dobry wykręt" - zignorowałem oznakowanie... Nie wspomnę o tymczasowych rozmalowaniach prowadzących na czołówkę i o takim drobiazgu jak to, że i całkowite zamknięcie drogi (objazd puszczony po trawie) i remont bariery na trasie szybkiego ruchu zasługuje zawsze na identyczne, oczywiście dostosowane do warunków :P ograniczenie - 40 km/h

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • jureek 02.09.13, 14:40
    emes-nju napisał:

    > Nie do końca. Bo drogi powinny być dostosowane do potrzeb.

    No i najlepiej, żeby wszyscy byli piękni, młodzi i bogaci. To oczywiście nie jest truizm.

    > Stawianie sprawy, że
    > jak nie ma dróg, to trzeba "zdjąć nogę z gazu, panie kierowco" jest oczywiście
    > słuszne,

    Skoro słuszne, to dlaczego kpisz z takich apeli? Bo w dobrym tonie jest wykpiwanie nawet słusznych apeli?

    > ale wystarczy, że parę procent kierowców będzie miało to w dupie i ma
    > sakra, wyrażana w statystykach, gotowa.

    Czyli nie warto zwalniać, bo to i tak statystyk nie poprawi? To Ci powiem, że ja zwalniam nie dla statystyk, tylko dla własnego bezpieczeństwa, żeby mieć więcej czasu na reakcję na tych nie najlepszych drogach.
    Jura
  • emes-nju 02.09.13, 14:56
    jureek napisał:

    > emes-nju napisał:
    >
    > > Stawianie sprawy, że jak nie ma dróg, to trzeba "zdjąć nogę z gazu,
    > > panie kierowco" jest oczywiście słuszne,
    >
    > Skoro słuszne, to dlaczego kpisz z takich apeli? Bo w dobrym tonie jest
    > wykpiwa nie nawet słusznych apeli?

    Kpię raczej z wiary w cudowną moc takich apeli.

    > Czyli nie warto zwalniać, bo to i tak statystyk nie poprawi?

    Warto. Zresztą zdaje się nawet, że jako czołowy pirat i morderca tego forum przyznaje się do najniższych średnich prędkości (50-60 km/h wobec 60-80 wśród znacznej części uczących mnie europejskiego stylu jazdy :P ), co oczywiście świadczy o tym, że jeżdżę 220 km/h przez centra miast :P

    Sęk w tym, że zwolnienie nawet większości kierowców (co, wbrew obiegowym opiniom ma miejsce!) nie da szybkich i wymiernych efektów jeżeli choćby parę procent użytkowników naszych przeładowanych duktów nie zastosuje się do tego światłego pomysłu. Co widać i po drogach i po statystykach.

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • jureek 29.08.13, 10:52
    nazimno napisał:

    > Zupelnie rozsadnie uregulowano to w (D), (A) i innych krajach zmotoryzowanych.
    > Ten, ktory cos przeskrobal, nie jest traktowany od razu jak talib.
    > Dopiero solidna recydywa pociaga za soba wymierna kare.

    Nieprawda, że dopiero recydywa. W Niemczech tracisz prawo jazdy już po pierwszym przekroczeniu prędkości (o ponad 30 kmh w zabudowanym lub o ponad 40 kmh poza zabudowanym).
    Jura
  • nazimno 29.08.13, 10:59
  • nazimno 29.08.13, 11:01
    Kalkulacja jest jasna.
  • jureek 29.08.13, 11:11
    nazimno napisał:

    > Kalkulacja jest jasna.

    Chodzi o to, że tracisz od razu po pierwszym takim wysokim przekroczeniu, a nie dopiero w przypadku recydywy, jak pisałeś.
    Jura
  • nazimno 29.08.13, 11:14
    To bylo ogolnie o wykroczeniach i widelkach.

  • nazimno 29.08.13, 11:10
    www.kfz-auskunft.de/bussgeld/tempolimit.html
    Nie tak jak proponuje sie w PL za "50"
  • jureek 29.08.13, 11:13
    nazimno napisał:

    > www.kfz-auskunft.de/bussgeld/tempolimit.html
    > Nie tak jak proponuje sie w PL za "50"

    Ale za to jeden miesiąc jest już za >=31 w zabudowanym lub >= 41 poza zabudowanym. A utrata prawa jazdy na miesiąc to kara niewiele mniej dotkliwa od utraty na 3 miesiące.
    Jura
  • nazimno 29.08.13, 11:15
    W wielu przypadkach.
    W Polsce potrzebujemy wzrostu bezrobocia?
  • jureek 29.08.13, 11:22
    nazimno napisał:

    > W wielu przypadkach.

    Jeden miesiąc też.

    > W Polsce potrzebujemy wzrostu bezrobocia?

    No to niech qrwa jeden z drugim nie przekracza aż o 50 kmh, to nie będzie się musiał bać o utratę pracy. Tu nie jest mowa o przekroczeniu przez zapomnienie, żeby przekroczyć o 50 kmh trzeba już złej woli.
    Jura
  • nazimno 29.08.13, 11:30
    No to niech qrwa jeden z drugim nie przekracza aż o 50 kmh,

    Lubie sobie czasem podyskutowac dla podtrzymania wyzszego napiecia postow.
  • bimota 30.08.13, 10:56
    MOZNA SIE ZAGAPIC I NIE ZAUWAZYC TEJ 40. Z POWODU NIEISTNIEJACYCH ROBOT ALBO UZNAC, ZE BYLO SKRZYZOWANIE, A OKAZUJE SIE, ZE JEDNAK NIE...
  • misiu-1 29.08.13, 22:07
    jureek napisał:

    > W Niemczech tracisz prawo jazdy już po pierwszym przekroczeniu prędkości (o ponad 30
    > kmh w zabudowanym lub o ponad 40 kmh poza zabudowanym).

    W przypadku faszystowskich Niemiec to wcale nie dziwi.

    --
    "Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny."
    (Z.Herbert)
  • edek40 29.08.13, 10:13
    > za przekroczenie prędkości o 50 km/h
    > Moim zdaniem to jest słuszne.

    Slusznie. Ale glupio. Czym innym jest przekroczenie predkosci na osiedlowej uliczce w poblizu szkoly/przedszkola. O, na przyklad TU dozwolone jest 50 km/h, a uliczka waska, a za chwile mamy wyjscie ze szkoly. Czyli tak. Gosc jedzie 101 km/h i traci prawo jazdy, bo jest bydlakiem i idiota. Dokladnie tak samo, jak ten, ktory 101 km/h jedzie TU. Zdaje sobie oczywiscie sprawe z tego, ze w obu wypadkach jest to obszar zabudowany i trudno sobie wyobrazic roznicowanie sankcji w zaleznosci od szerokosci drogi na przyklad. Wydaje sie wiec logiczne, ze nalezy roznicowac ograniczenia predkosci, tak aby mialy one cokolwiek wspolnego z sensem. A wtedy proponuje zachowac zabranie prawa jazdy powyzej 50 km/h na szosie, a w obszarze (naprawde) zabudowanym zabierac juz przy 30 km/h.

    > Trzeba wreszcie okiełznać to bydło,

    I zawsze zastanawiam sie kto bardziej na to miano zasluguje. Czy kierowca, z tzw. przypadkowego spoleczenstwa, czy lekcewazacy swoje obowiazki stroz prawa czy znakolog, ktorzy to przeciez nie uzyskali swoich uprawnien po 20 godzinach fikcji zwanej szkoleniem kierowcow.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • mariner4 29.08.13, 16:57
    Nie jesteś od interpretowania prawa, tylko od jego przestrzegania. A jek tego nie akceptujesz, to ustawodawca ma prawo Cie w d...kopać mocno.
    Mnie się nie zdarza nigdy przekraczanie prędkości o 50 km/h. Wisi mi więc wysokość kary za to wykroczenie. Mogą zabierać prawko na rok i dawać mandaty 100000 PLN.
    M.
  • edek40 29.08.13, 17:23
    > Nie jesteś od interpretowania prawa, tylko od jego przestrzegania. A jek tego n
    > ie akceptujesz, to ustawodawca ma prawo Cie w d...kopać mocno.

    Czyli akceptujesz takie oznakowanie jak zalaczylem? Znaczy uwazasz, ze nie zasluguje na utrate prawa jazdy jak przylapia mnie gdy bede jechal ta osiedlowa uliczka 99 km/h?

    Mamy zdaje sie biegunowo odmienne pojecie o bezpieczenstwie ruchu drogowego. Ty koncentrujesz sie na wymadrzaniu, fasadowym pojmowaniu tych kwestii, obrazaniu rozmowcow i powielaniu frazesow. Mi zalezy na poprawie bezpieczenstwa.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • mariner4 29.08.13, 17:27
    aby sobie uzurpować prawo do rozboju na drogach.
    To są zupełnie inne sprawy.
    Rozumiem, że uważasz jak prawo karne jest wadliwe, to możesz popełniać dowolne przestępstwa bezkarnie?
    Ja już nie mam sił z Tobą dyskutować. Jesteś niereformowalny.
    M.
  • edek40 29.08.13, 17:39
    > aby sobie uzurpować prawo do rozboju na drogach.

    Sam widzisz. Znowu osobiscie.

    Ja na tej uliczce z rzadka przekraczam 30 km/h. Nie o 30 km/h, aby bylo jasne.

    > Rozumiem, że uważasz jak prawo karne jest wadliwe, to możesz popełniać dowolne
    > przestępstwa bezkarnie?

    Uwazam, ze jesli prawo jest wadliwe, to nie ma zadnej roli wychowawczej, a wylacznie represyjna. A to prowadzi prosta droga do tego, ze duzo jest ukaranych po fakcie, a skala wystepku nie zmniejsza sie w widoczny sposob. Ale wolna droga. Mozesz uwazac, ze potencjalni mordercy powinni byc surowo karani. Ja uwazam, ze byloby o wiele lepiej, aby warunki tworzone byly tak, aby karanych surowo bylo jak najmniej. G... no mnie obchodzi bowiem to, ze nasze wladze (oraz TY) godzi sie na ofiary, swoja nieudolnosc maskujac zaostrzaniem prawa na oslep.

    > Ja już nie mam sił z Tobą dyskutować. Jesteś niereformowalny.

    Owszem. Ja nie godze nie na populistyczne frazesy. Uwazam, ze ten krok w zaostrzaniu prawa jest porzadany. Uwazam, ze powinny byc zachowane rowniez inne warunki. Rowniez zmiana oznakowania, oraz pojawienie sie policji nie tylko na trzypasmowych arteriach.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • mariner4 29.08.13, 19:28
    MA BYĆ represyjne. Tych bydlaków nie ma co wychowywać. Ja się n ie godzę, żeby te kanalie narażały moje zdrowie i życie na drodze. Ja chcę wrócić bezpiecznie do domu, bo JA NIE PRZEKRACZAM dozwolonych prędkości. Oczywiście czasem się zagapię, ale to są niewielkie przekroczenia, które koryguję jak zauważę. A mam mocne auto.
    I nie obchodzi mnie co inni o tym myślą. Jak nie rozumieją, to tępić ich z całą bezwzględnością.
    Idź dyskutować z ofiarami wypadków, albo ich rodzinami. Jak masz cywilną odwagę.
    Mojego przyjaciela zabił taki 23 letni debil.
    M.
  • edek40 29.08.13, 20:06
    > MA BYĆ represyjne. Tych bydlaków nie ma co wychowywać. Ja się n ie godzę, żeby
    > te kanalie narażały moje zdrowie i życie na drodze.

    Jaki odsetek naszego spoleczenstwa klasyfikujesz jako kanalie?

    >Ja chcę wrócić bezpiecznie do domu, bo JA NIE PRZEKRACZAM dozwolonych prędkości.

    Swietnie!!! Jak kazdy. A moze znasz takich, ktorzy nie chca? Albo siadaja sobie rano przy kawce i mysla dzis kogos zabije? Tak, tak, wiem. G..no Cie to obchodzi. I tu jest wladnie pies pogrzebany.

    > Oczywiście czasem się zagapię, ale to są niewielkie przekroczenia, które koryguję jak zauważę.

    Ale oczywiscie niebezpieczne na drodze jest tylko zagapienie sie i DUUUUZE przekroczenie. Powolutku zabic sie nie da.

    > I nie obchodzi mnie co inni o tym myślą. Jak nie rozumieją, to tępić ich z całą
    > bezwzględnością.

    Patrz pierwsze pytanie. Jak nic - spoleczenstwo do wymiany.

    > Idź dyskutować z ofiarami wypadków, albo ich rodzinami. Jak masz cywilną odwagę

    Mam. Z calym wspolczuciem dla ich tragedii potrafilbym dowiesc, ze za wiele tragedii posrednio odpowiedzialnosc ponosi wladza.

    > Mojego przyjaciela zabił taki 23 letni debil.

    Gdyby zabil go jadac powolutku zaslugiwalby na miano debila? A moze powolutku mozna zabijac?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hasch1 30.08.13, 12:50

    mariner4 napisał:

    > Oczywiście czasem się zagapię, ale to są niewielkie przekroczenia, które koryguję jak zauważę. A mam moc
    ne auto.

    Ja też mam mocne auto Iveco.


    < Tych bydlaków nie ma co wychowywać

    Strzelać ich jak kaczki.


    > I nie obchodzi mnie co inni o tym myślą


    I to jest clou problemu.
    Niech na całym świecie wojna, byle moja wieś spokojna.
    Ale jak nie zdążysz skorygować, albo się tylko zawachasz, a mnie braknie miejsca bo droga do dupy, znaki sprzeczne, Ja zmęczony ciągłym korygowaniem z uwagi na tobie podobnych, to z dna, bardzo płaskiej trumny krzyczał będziesz NAPEWNO PRZEKROCZYŁ PRĘDKOŚĆ, UKRZYŻOWAĆ GO.
    Idz do ........

    --
    Lepiej żałować za grzechy,
    Niż żałować że się nie grzeszyło.
  • jureek 29.08.13, 17:31
    edek40 napisał:

    > Czyli akceptujesz takie oznakowanie jak zalaczylem?

    Kto przestrzega, ten akceptuje? Ciekawa teoria.
    Poza tym jakie ma to znaczenie, czy Mariner akceptuje, czy nie akceptuje? Od Marinera przecież nie zależy, czy to ograniczenie tam będzie stało, czy nie.

    > Mamy zdaje sie biegunowo odmienne pojecie o bezpieczenstwie ruchu drogowego. Ty
    > koncentrujesz sie na wymadrzaniu, fasadowym pojmowaniu tych kwestii, obrazaniu
    > rozmowcow i powielaniu frazesow. Mi zalezy na poprawie bezpieczenstwa.

    Sugerujesz, że Marinerowi na poprawie bezpieczeństwa nie zależy?
    A co Ty takiego robisz dla poprawy tego bezpieczeństwa? Przekonujesz ludzi czytających to forum, że nie warto się starać przestrzegać przepisów, bo i tak od nich niewiele zależy.
    Jura
  • edek40 29.08.13, 17:41
    > Kto przestrzega, ten akceptuje? Ciekawa teoria.

    Przestrzeganie 50 km/h na tej uliczce to prawie zabojstwo.

    > Sugerujesz, że Marinerowi na poprawie bezpieczeństwa nie zależy?

    Alez zalezy. Moim jednak zdaniem w sposob fasadowy przy zachowaniu gnijacych fundamentow. Byleby elewacja byla cudna.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 29.08.13, 17:47
    edek40 napisał:

    > > Kto przestrzega, ten akceptuje? Ciekawa teoria.
    >
    > Przestrzeganie 50 km/h na tej uliczce to prawie zabojstwo.

    Jadąc 30 kmh nie przestrzegasz ograniczenia do 50 kmh? Ciekawa teoria. Bo według mnie to jest tak, że znak ograniczenia prędkości nie oznacza zakazu jazdy poniżej tej prędkości.
    Jura
  • edek40 29.08.13, 17:50
    > Jadąc 30 kmh nie przestrzegasz ograniczenia do 50 kmh? Ciekawa teoria.

    A mozemy tak przez chwile nie o mnie? Ja zdeklarowalem sie. Co z innymi, tresowanymi durnymi znakami, ktorzy jesli juz boja sie jakiejkolwiek kary, to glownie mandatu. ale na trzypasmowej arterii. A na tej uliczce zdarzaja sie idioci, jadacy AZ 50 km/h. Lamia jakies przepisy, aby zasluzyc na miano niereformowalnego bydlaka, stosujac terminologie marinera?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • emes-nju 29.08.13, 15:03
    "50 km/h za szybko? Stracisz prawo jazdy

    Jak się zabija dobre pomysły

    Policja chce przepchnąć pomysł, żeby za przekroczenie dozwolonej prędkości o 50 km zabierać kierowcom prawo jazdy na trzy miesiące. Byłoby dobrze, gdyby policjanci wcześniej sami zabrali się do roboty.

    Mogliby zacząć od wskazania zarządcom dróg absurdalnych znaków np. takich jak ograniczenie prędkości do 50 km na drodze trzypasmowej odgrodzonej ekranami. Ograniczenia te łamane są nagminnie i policja również przymyka na to oko. A później się dziwi, że kierowcom wchodzi w krew szybka jazda. Tylko, że wtedy trudniej byłoby wyłapywać pijanych kierowców, bo jak mówi policyjny żart, może i nawet praktyka, w Warszawie pijanego widać na kilometr: to ten, co jedzie pięćdziesiątka i nie zmienia pasa co parę sekund.

    Skoro zarządcy nie palą się do weryfikacja oznakowania, to policja może im w tym pomóc. Przepisy nie stoją im na przeszkodzie. Dostosowanie oznakowania do realiów jest dobrym punktem wyjścia do egzekwowania prawa. Ale wtedy trzeba by się narobić. A tak suszareczka, mandacik, prawo jazdy do służbowej kieszeni i statystyka pnie się w górę. A, że później ci sami kierowcy wsiadają za kierownicę bez dokumentów i widocznie się nie boją, już nikt się nie zastanawia, co z tym zrobić.

    W kwestii budowy dróg championem nie jesteśmy. Ale zabijanie na drogach wychodzi nam nieźle. W statystyce zabitych na pasach mamy nawet palmę pierwszeństwa. To przerażająca sytuacja, bo dziecko wchodzące na pasy uczone jest, że tam jest bezpieczne. Często niestety nie jest. Zabieranie praw jazdy za przekroczenie prędkości o 50 km może pomóc zmniejszyć złe statystyki. Ale to nie jest złoty środek. Zastosowany bez głębokich i kompleksowych zmian w prawie, stanie się tylko kolejnym środkiem represji. Tak się właśnie zabija dobre pomysły".

    Więcej pod adresem www.polityka.pl/kraj/opinie/1553683,1,50-kmh-za-szybko-stracisz-prawo-jazdy.read#ixzz2dMYVaGAQ


    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • edek40 29.08.13, 15:06

    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 29.08.13, 15:29
    Nadal nie odpowiedziałeś mi na pytanie, jaki jest Twoim zdaniem rzeczywisty cel tego pomysłu, skoro dyscyplinowanie kierowców takim celem jest według Ciebie tylko "podobno".
    Jura

    P.S. Myślę, że filmoznawca, który nie napisał ani jednej recenzji filmowej, ma podobne fachowe kwalifikacje do oceniania pomysłów na dyscyplinowanie kierowców, jako Ty masz, czy ja mam, czy Durczok ma. To już nie te czasy, że jak w radiu coś powiedzieli, czy w gazecie napisali, to musi to święta prawda być.
  • emes-nju 29.08.13, 15:36
    jureek napisał:

    > Nadal nie odpowiedziałeś mi na pytanie, jaki jest Twoim zdaniem rzeczywisty
    > cel tego pomysłu, skoro dyscyplinowanie kierowców takim celem jest według
    > Ciebie tylko "podobno".

    Ależ pomysł ma celu dyscyplinowanie kierowców! W założeniu.

    A wyjdzie jak zawsze... :(

    A emes ma o tyle wyższe kwalifikacje w ocenie drogowej rzeczywistość od parlamentarzystów smażących kolejne przepisy ku uciesze gawiedzi, że jeździ po polskich drogach, a nie jest wożony i nie chroni go immunitet, co zasadniczo zmienia postrzeganie regulacji ze znakami z grupy zakazów na czele :P

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • jureek 29.08.13, 15:49
    emes-nju napisał:

    > A emes ma o tyle wyższe kwalifikacje w ocenie drogowej rzeczywistość od parlame
    > ntarzystów smażących kolejne przepisy ku uciesze gawiedzi,

    Masz na myśli te pomysły na obowiązkowe kamizelki dla pieszych, ku uciesze gawiedzi wysmażone? Czy może populistyczne pomysły posłów zakazujące sprawdzania radarem przestrzegania limitów prędkości, jeśli wcześniej się sprawdzanych nie poinformuje, że stoi tam radar?
    Jura

    P.S. Ja też nie jestem wożony, tylko sam jeżdżę.
  • mariner4 29.08.13, 17:30
    Ich trzeba tak j.... aż w nich się odruch Pawłowa wyrobi w przestrzeganiu przepisów.
    M.
  • edek40 29.08.13, 17:47
    > Ich trzeba tak j.... aż w nich się odruch Pawłowa wyrobi w przestrzeganiu przepisów.

    Kogo?

    Widze, za Ty po prostu jestes przesiakniety bolszewia i proby zaznajomienia Cie ze znanymi faktami, ktore zmierzaja w kierunku wychowania spoleczenstwa obywatelskiego spelzaja na niczym. Tobie wydaje sie, ze jestes jedyna wyrocznia i to jeszcze jedenym przestrzegajacym przepisow.

    Pytanie tylko z jakiego powodu przestrzegasz tych przepisow. Z obawy przed mandatem czy z obawy o bezpiecznestwo oraz z uwagi na zrozumienie wagi poszanowania prawa? Pytanie o tyle zasadne, ze tym innym, zlym obywatelom, fundujesz nauke wylacznie w oparciu o strach przed sankcjami. A to g... no daje. Nie ma kraju, gdzie policja jest wszedzie.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 29.08.13, 17:58
    edek40 napisał:

    > Widze, za Ty po prostu jestes przesiakniety bolszewia i proby zaznajomienia Cie
    > ze znanymi faktami, ktore zmierzaja w kierunku wychowania spoleczenstwa obywat
    > elskiego spelzaja na niczym.

    Ty, który uważasz, że przede wszystkim władza powinna coś robić, a od społeczeństwa nic nie zależy, piszesz coś o społeczeństwie obywatelskim? No bez jaj. Bolszewia to właśnie oczekiwanie od dobrego władcy, że wszystko za nas zrobi.

    > Tobie wydaje sie, ze jestes jedyna wyrocznia i to
    > jeszcze jedenym przestrzegajacym przepisow.

    I znowu jest dokładnie odwrotnie. Mariner przestrzega przepisów takimi, jakie są, natomiast różne forumowe wyrocznie uzurpują sobie prawo do dzielenia tych przepisów na takie, których trzeba przestrzegać i takie, które można olać.

    > Pytanie tylko z jakiego powodu przestrzegasz tych przepisow. Z obawy przed mand
    > atem czy z obawy o bezpiecznestwo oraz z uwagi na zrozumienie wagi poszanowania
    > prawa? Pytanie o tyle zasadne, ze tym innym, zlym obywatelom, fundujesz nau
    > ke wylacznie w oparciu o strach przed sankcjami. A to g... no daje. Nie ma kraj
    > u, gdzie policja jest wszedzie.


    Czy te trzy powody przestrzegania przepisów wzajemnie się wykluczają?
    Jura
  • edek40 29.08.13, 18:16
    > Ty, który uważasz, że przede wszystkim władza powinna coś robić, a od społeczeń
    > stwa nic nie zależy, piszesz coś o społeczeństwie obywatelskim? No bez jaj. Bol
    > szewia to właśnie oczekiwanie od dobrego władcy, że wszystko za nas zrobi.

    Zupelnie wystarczy, ze nie bedzie przeszkadzala i "psula" obywateli.

    > I znowu jest dokładnie odwrotnie. Mariner przestrzega przepisów takimi, jakie s
    > ą, natomiast różne forumowe wyrocznie uzurpują sobie prawo do dzielenia tych pr
    > zepisów na takie, których trzeba przestrzegać i takie, które można olać.

    A mnie interesuje dlaczego przestrzega? Bo znana jest prawda, ze od cenzury o wiele skuteczniejsza jest autocenzura.

    Wezmy na przyklad edka, zbior cech negatywnych i bydlackich, zdaniem marinera. W domu wychowali mnie w ogolnym poszanowaniu prawa. Nie dlatego, ze grozi kara, tylko dlatego, ze takie sa zasady. I wiesz co? Jezdze przepisowo. A polemika ma charakter akadamicki, a nie bandycki.

    > Czy te trzy powody przestrzegania przepisów wzajemnie się wykluczają?

    W zadnym wypadku. Jednak samokontrola dziala nie tylko wtedy, gdy widac policje. Wydaje sie byc zatem sporo, szczegolnie w Polsce, skuteczniejsza.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 29.08.13, 18:24
    edek40 napisał:

    > Zupelnie wystarczy, ze nie bedzie przeszkadzala i "psula" obywateli.

    Władza zabrania jechać poniżej 50 koło tej Twojej szkoły?
    Społeczeństwo obywatelskie potrafi się zorganizować także wtedy, gdy władza jest do dupy

    > A mnie interesuje dlaczego przestrzega? Bo znana jest prawda, ze od cenzury o w
    > iele skuteczniejsza jest autocenzura.

    A czemu Cię to tak interesuje? Książkę piszesz? Gdy jestem na drodze, wystarczy mi, że jadący z przeciwka nie wyjeżdża mi na czołówkę, a dlaczego tego nie robi, jest dla mnie sprawą drugorzędną.

    > W zadnym wypadku. Jednak samokontrola dziala nie tylko wtedy, gdy widac policje
    > . Wydaje sie byc zatem sporo, szczegolnie w Polsce, skuteczniejsza.

    No to rób coś na rzecz tej samokontroli. Czy ktoś Ci broni?
    Jura
  • edek40 29.08.13, 18:34
    > Społeczeństwo obywatelskie potrafi się zorganizować także wtedy, gdy władza jes
    > t do dupy

    Problem polega na tym, ze naszemu do obywatelskiego daleko. A przy takiej "pomocy" wladz nie ma co liczyc na rychle zmiany.

    > A czemu Cię to tak interesuje? Książkę piszesz? Gdy jestem na drodze, wystarczy
    > mi, że jadący z przeciwka nie wyjeżdża mi na czołówkę, a dlaczego tego nie rob
    > i, jest dla mnie sprawą drugorzędną.

    Ja Ci powiem. Wiekszosc nie wychodzi na czolowke, bo widzi realne zagrozenie. Prosze pana, ktory mial psychologie. Gorzej jest z wykroczeniami potencjalnie smiercionosnymi, ale nie tak oczywistymi jak kontakt z Twom autem.

    > No to rób coś na rzecz tej samokontroli. Czy ktoś Ci broni?

    Mam kupic sobie mownice i tlumaczyc, ze choc znakolodzy wychodza wprost ze skory, abysmy mieli ich "trud" w d..pie, my zlosliwie stosujmy sie?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 29.08.13, 18:38
    edek40 napisał:

    > Mam kupic sobie mownice i tlumaczyc, ze choc znakolodzy wychodza wprost ze skor
    > y, abysmy mieli ich "trud" w d..pie, my zlosliwie stosujmy sie?

    Nie będę Ci dyktował, co masz robić. Zwracam tylko uwagę, że to, co tu na forum prezentujesz, z propagowaniem samokontroli nie ma nic wspólnego.
    Jura
  • edek40 29.08.13, 20:09
    > Nie będę Ci dyktował, co masz robić. Zwracam tylko uwagę, że to, co tu na forum
    > prezentujesz, z propagowaniem samokontroli nie ma nic wspólnego.

    Ja nie jestem Matka Teresa.

    W odroznieniu od Ciebie potrafie wyjsc poza moje pojmowanie swiata. Przyjmowanie zalozenia, ze skoro ja potrafie sie powstrzymac, to wszyscy innu tez moga, jest bardzo naiwne. Zupelnie tak samo, z mizernym skutkiem, zakleciami i grozbami, z piratami walczy nasza dzielna wladza.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 02.09.13, 14:13
    edek40 napisał:

    > Ja nie jestem Matka Teresa.

    Dobrze, że napisałeś to dementi, bo czasem, gdy czytałem Twoje pełne zrozumienia teksty o różnych ścigantach (np. o Zientarskim), to naprawdę zastanawiałem się, czy Matka Teresa przez Ciebie nie przemawia.

    > W odroznieniu od Ciebie potrafie wyjsc poza moje pojmowanie swiata.

    Oj, tak, widać to szczególnie w Twoich tekstach o pieszych, w których piszesz o nich tak, jakby chodzili oni (a raczej szwendali się) po drogach tylko dla przyjemności, jeśli nie nawet wręcz tylko po to, żeby kierowcom zrobić na złość. Te teksty z całą pewnością świadczą o tym, że potrafisz wyjść poza perspektywę widzenia świata zza kierownicy.

    > Przyjmowani
    > e zalozenia, ze skoro ja potrafie sie powstrzymac, to wszyscy innu tez moga, je
    > st bardzo naiwne.

    A dlaczego mieliby nie móc? Jakich to nadzwyczajnych umiejętności wymaga powstrzymanie się np. o wyprzedzania w sytuacji wątpliwej? Trzeba jakichś treningów czy specjalnych genów, żeby posiąść tę umiejętność?

    > Zupelnie tak samo, z mizernym skutkiem, zakleciami i grozbami
    > , z piratami walczy nasza dzielna wladza.

    A przecież trzeba głaskać i po główkach, wtedy na pewno przestaną piracić. I kto tu jest naiwny?
    Jura
  • edek40 02.09.13, 14:30
    > Dobrze, że napisałeś to dementi, bo czasem, gdy czytałem Twoje pełne zrozumieni
    > a teksty o różnych ścigantach (np. o Zientarskim),

    Ja nie mam zrozumenia dla Zientarskiego. Ja "tylko" podnosze kwestie naprawy niebezpiecznej hopy za pomoca ograniczenia predkosci. Przez ponad 20 lat.

    > Oj, tak, widać to szczególnie w Twoich tekstach o pieszych, w których piszesz o
    > nich tak, jakby chodzili oni (a raczej szwendali się) po drogach tylko dla prz
    > yjemności, jeśli nie nawet wręcz tylko po to, żeby kierowcom zrobić na złość.

    OK. Zgadzam sie z Toba, ze nie chodza dla przyjemnosci. Chodza zatem dla nieprzyjemnosci. Tylko nie do konco zrozumialem to z robieniem na zlosc. Na zlosc laza niewidoczni po drodze i na zlosc wlaza pod kola? Tylko po to, aby przed smiercia miec swiadomosc, ze nabruzdzili w zyciu kierowcy?

    > yjemności, jeśli nie nawet wręcz tylko po to, żeby kierowcom zrobić na złość. T
    > e teksty z całą pewnością świadczą o tym, że potrafisz wyjść poza perspektywę w
    > idzenia świata zza kierownicy.

    Bo korzystajac z szosy JAKO PIESZY nie potrafie wyjsc poza perspektywe widzenia swiata przez kierowce. Jesli zatem wiem, ze kierowca moze mnie nie widziec, nie ide szosa. Albo robie wszystko, aby mnie widzial. W tym mechanizmie czekalem na autobus blisko godzine, choc piechota to moze ze 40 minut. Ale byla noc, a ja nie mialem przy sobie nic, co poprawiloby widzenie swiata przez kierowce. Z uwagi na to, ze pieszym jestem okazjonalnie, nie mam kamizelki stale przy sobie. A tego dnia auto zostalo niespodziewanie w serwisie na nastepny dzien.

    > A dlaczego mieliby nie móc? Jakich to nadzwyczajnych umiejętności wymaga powstr
    > zymanie się np. o wyprzedzania w sytuacji wątpliwej? Trzeba jakichś treningów c
    > zy specjalnych genów, żeby posiąść tę umiejętność?

    Zapewne trzeba jakiejs nauki lub doswiadczenia. Z uwagi na to, ze przez 3 lata (z piecioletnim stazem za kierownica W MIESCIE) nakrecilem ze 400 tys km pracujac jako handlowiec, z doswiadczenia nabylem wiedzy, ze szalone wyprzedzanie prowadzi glownie do zmeczenia i wiekszego spalania.

    Sa jednak ludzie tak "rozpedzeni" w zyciu, ze nic ich nie powstrzyma. No, moze policja, ale tej na drogach nie ma.

    > A przecież trzeba głaskać i po główkach, wtedy na pewno przestaną piracić

    Gdzie to napisalem?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • emes-nju 30.08.13, 11:23
    mariner4 napisał:

    > Ich trzeba tak j.... aż w nich się odruch Pawłowa wyrobi
    > w przestrzeganiu przepisów.

    Odruch pawłowa będzie działał w układzie zamkniętym, czyli pod stałą kontrolą. Pieski rzeczonego naukowca nie zaczęły by się ślinić na zawołanie jeżeli żarcie nie pojawiało by się za każdym razem, gdy pojawiał się bodziec - tak samo kierowca nie będzie reagował jak "zaprogramowane" zwierzątko jeżeli KAŻDE jego wykroczenie nie będzie karane. System karania i pogłębiania sankcji, który tak wychwalacie, ma właśnie te wadę, że 99,99% wykroczeń nie zostanie nigdy wykryta i ukarana. A więc zwiększanie represji jest wyłącznie mocniejszym strzelaniem z bata na wychowywanego w pocie czoła niewolnika. Nie OBYWATELA, który przestrzega uregulowań w poczuciu, że robi to dla wspólnego dobra. Obywatel tym różni się od niewolnika, że przestrzega prawa również wtedy, gdy nikt nie patrzy. I, to do Jurka, nie przeprowadza analiz o ile opłaca mu się złamać KRETYŃSKIE uregulowanie będące wynikiem złamania przepisów przez kogoś innego :P

    Wiem, że nie zrozumiesz :P

    PS Myślę, że wszyscy ci, którzy, jak widać, olewają pokazane poniżej bez wątpienia zgodne i zatwierdzone oraz głęboko przemyślane oznakowanie remontu warszawskiego mostu (przy okazji jest to DK2), powinni trafić do więzienia na długie miesiące. To jest MOST i zakaz ruchu na nim! Samochody, których kierowcy zignorują to zatwierdzone, zgodne i przemyślane oznakowanie mogą spocząć w odmętach Wisły!

    http://img689.imageshack.us/img689/8245/v9r4.jpg

    Tak. Dzwoniłem na policję. Tak. Zapytano mnie czy używam zestawu głośnomówiącego. Nie. Oznakowanie nie zostało poprawione, bo przecież jest zgodne, zatwierdzone i przemyślane :P

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • edek40 30.08.13, 12:26
    I teraz piszesz z urzadzenia mobilnego. Kierowca wszak nie jest od interpretacji oznakowania. Ma sie stosowac.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • samspade 30.08.13, 13:58
    emes-nju napisał:


    > Tak. Dzwoniłem na policję. Tak. Zapytano mnie czy używam zestawu głośnomówiąceg
    > o. Nie. Oznakowanie nie zostało poprawione, bo przecież jest zgodne, zatwierdzo
    > ne i przemyślane :P

    A jaka była odpowiedź od zarządcy drogi?
  • edek40 30.08.13, 14:04
    > A jaka była odpowiedź od zarządcy drogi?

    A masz tyle czasu, aby czekac na odpowiedz pod tym znakiem?

    Pamietaj, ze porzucona czterdziestka na okolicznosc zakonczenia robot nie moze byc interpretowana. Dlaczego zakaz ruchu moglby byc interpretowany. Jego umieszczenie i znaczenie nie podlega absolutnie zadnym interpretacjom. Wszak tu dodotkowo umieszczono go na moscie. Skad wiesz czy nie grozi zawaleniem?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • samspade 30.08.13, 14:16
    To nie jest odpowiedź na moje pytanie.
  • edek40 30.08.13, 14:23
    > To nie jest odpowiedź na moje pytanie.

    Unik?

    Oczywiscie nie wiem czy emes powiadomil zarzadce, slusznie domniemujac, ze nigdy gp nie bylo "sluzbowo" w tym miejscu. Nieslusznie dzwonil na policje, poniewaz oni sa od spraw o wiele wazniejszych niz jakies tam oznakowanie.

    Powiedz mi jednak jak zachowujesz sie na widok znaku informujacego o zakazie wjazdu. Pytam z czystej ciekawosci, poniewaz takie ustawienie znakow na okolicznosc remontu jest bardziej zasada niz przypadkiem. Czesto zatem sie zdarza, ze trzeba interpretowac.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • samspade 30.08.13, 14:32
    edek40 napisał:

    > > To nie jest odpowiedź na moje pytanie.
    >
    > Unik?

    Nie. Stwierdzenie faktu.
  • emes-nju 30.08.13, 14:24
    samspade napisał:

    > emes-nju napisał:
    >
    > > Tak. Dzwoniłem na policję. Tak. Zapytano mnie czy używam zestawu
    > > głośnomówiącego. Nie. Oznakowanie nie zostało poprawione, bo
    > > przecież jest zgodne, zatwierdzone i przemyślane :P
    >
    > A jaka była odpowiedź od zarządcy drogi?

    Podasz mi do niego numer?

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • samspade 30.08.13, 14:31
    www.zdm.waw.pl/pogotowie-drogowe/
  • edek40 30.08.13, 14:39
    > www.zdm.waw.pl/pogotowie-drogowe/

    W ktorym miejscu zaparkujesz, aby polaczyc sie z netem, wyszukac telefon, zadzwonic do osoby odpowiedzialnej i poczekac na jej osobiste stawienie sie, bo znak, poki stoi, nie moze byc interpretowany, a zezwolenie ustne nie jest bardziej wiazace od faktu istnienia znaku.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • emes-nju 30.08.13, 14:41
    samspade napisał:

    > www.zdm.waw.pl/pogotowie-drogowe/

    Myślę, że szukanie czegoś w Internecie w czasie jazdy jest jeszcze groźniejsze niż PISANIE SMSÓW

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • samspade 30.08.13, 15:09
    emes-nju napisał:


    > Myślę, że szukanie czegoś w Internecie w czasie jazdy jest jeszcze groźniejsze
    > niż PISANIE SMSÓW
    >

    Też mi się tak wydaje.
  • emes-nju 30.08.13, 15:25
    No to już wiesz dlaczego zadzwoniłem pod 112 i uznałem, że zgłoszenie sprawy policji, która JAKOBY ma dbać m. in. o bezpieczeństwo ruchu, załatwia sprawę :P

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • samspade 30.08.13, 17:18
    Dzwonienie na 112 i blokowanie z taką sprawą? Ale czemu nie zadzwoniłeś do zarządcy drogi? mogłeś zrobić to siedząc przy komputerze.
  • edek40 30.08.13, 17:27
    > Dzwonienie na 112 i blokowanie z taką sprawą? Ale czemu nie zadzwoniłeś do zar
    > ządcy drogi? mogłeś zrobić to siedząc przy komputerze.

    Moze ma ograniczony limit na internet mobilny. A, pomny tego, ze znakow interpretowac mu nie wolno, stoi i czeka na koniec remontu...
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • samspade 30.08.13, 17:50
    Więc stoi i stoi. Zamiast tracić dane na wysyłanie postów tu na forum znalazł by w internecie nr tel i wrócił do domu o ludzkiej porze
  • emes-nju 30.08.13, 15:21
    Na fotografii pokazałem całkiem niehipotetyczną sytuację z warszawskiej ulicy (zaznaczam, że KAŻDE podobne wyłączenie z ruchu prawej strony jezdni, prawej jezdni itp. jest oznaczane identycznie) i mam pytanie, bo jak widzę okrągły biały znak z czerwona obwódką, to włącza mi się odruch pawłowa i naciskam na hamulec :P

    Co ma na tak oznakowanej ulicy zrobić dobrze wytresowany emes, który w ramach tresury zbliżył się już do limitu odebrania PJ? (Wszystko za poważne, zagrażające zdrowiu i mieniu wykroczenia: wjazd pod niewidoczny zakaz ruchu, przejechanie przez niewidoczną ciągłą linię, przekroczenie prędkości przez samochód, który wyprzedzał emesa, skręt w prawo pod zielona strzałką, która zgasła jak emes nie mógł jej już widzieć itp.) Nie zatrzymać się - mandat; zatrzymać się - mandat. Mariner! Tresuj! Wychowuj we mnie psa pawłowa, ale napisz CO ROBIĆ, żebym wiedział jak bez interpretowania oznakowania (bo mi nie wolno!) się zachować!

    :P

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • edek40 30.08.13, 17:06
    Takiego jak najswietsi tego forum, ktorzy na zakazy ruchu jakos nie trafiaja. A mi sie przypomnialo, ze juz kiedys utknales :)
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • samspade 30.08.13, 17:59
    Że trafiają mu się tylko takie wymysły ekip remontowych.
    Emes kilka razy opisywał swoją jazdę DK7 i dziwny traf że jadąc tego samego dnia po tej samej drodze co ja nie spotkał debili za kierownicami. Mrugających długimi, siedzącymi na zderzaku ogólnie szybko-wściekłymi. A może to ja mam pecha.
  • edek40 30.08.13, 18:21
    > Emes kilka razy opisywał swoją jazdę DK7 i dziwny traf że jadąc tego samego dni
    > a po tej samej drodze co ja nie spotkał debili za kierownicami. Mrugających dłu
    > gimi, siedzącymi na zderzaku ogólnie szybko-wściekłymi.

    Po pierwsze on udokumentowal swojego pecha.

    Po drugie byc moze to mruganie i siedzenie na zderzaku bylo jakos sprowokowane? Ja ostatnio jechalem DK8 od polnocy. Zwrocilem uwage na kilku narwanych idiotow. Nie bylo jednak ani mrugania, ani swiecenia, ani siadania na zderzaku. Ja jechalem swoim tempem (okolo 90 km/h o ile ruch pozwalal), nie zjezdzalem, a oni wyprzedzali troszke na pale, ale nie tak, abym bal sie, ze zaczepia mnie odlamki z kraksy i znikali.

    > A może to ja mam pecha.

    Moze to jednak nie w pechu problem?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • samspade 30.08.13, 18:37
    edek40 napisał:


    >
    > Po drugie byc moze to mruganie i siedzenie na zderzaku bylo jakos sprowokowane?

    Było. Otóż wyprzedzałem ciężarówkę wlokąc się po ekspresówce z prędkością 120-130.


    > Moze to jednak nie w pechu problem?

    W czym więc ten problem?
  • edek40 29.08.13, 17:31
    > Nadal nie odpowiedziałeś mi na pytanie, jaki jest Twoim zdaniem rzeczywisty cel
    > tego pomysłu,

    W obecnej formie? Populistyczny.

    Bez kompleksowych zmian w oznakowaniu i w podejsciu do oznakowywania oraz w metodach pracy policji itp wszystko jest o kant d.py potluc.

    Wez moja dyskusje z marinerem, ktory calkowicie olal fakt, ze na lokalnej uliczce idiota dozwolil 50 km/h, a podobny idiota te sama predkosc dozwolil w tunelu Wislostrady.

    Zas metody pracy policji sa takie, ze kolo tej szkoly, dopoki kogos nie trafie, moge bezkarnie smigac i 200 km/h. Realnie utrate prawa jazdy ryzykuje zas na tej trzypasmowce. I to juz przy 101 km/h, choc ryzyko zabicia kogokolwiek przy tej predkosci i w takim miejscu wydaje sie jakby nieco mniejsze niz na tej lokalnej.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 29.08.13, 17:50
    edek40 napisał:

    > Zas metody pracy policji sa takie, ze kolo tej szkoly, dopoki kogos nie trafie,
    > moge bezkarnie smigac i 200 km/h. Realnie utrate prawa jazdy ryzykuje z
    > as na tej trzypasmowce. I to juz przy 101 km/h, choc ryzyko zabicia kogokolwiek
    > przy tej predkosci i w takim miejscu wydaje sie jakby nieco mniejsze niz na te
    > j lokalnej.

    Od tego pisania poprawi się stawianie ograniczeń? Na pewno nie. Jedyny konkretny skutek Twojego pisania będzie taki, że ktoś, kto olewa także te uzasadnione ograniczenia utwierdzi się w przekonaniu, że dobrze robi.
    Jura
  • edek40 29.08.13, 17:51
    > Od tego pisania poprawi się stawianie ograniczeń? Na pewno nie. Jedyny konkretn
    > y skutek Twojego pisania będzie taki, że ktoś, kto olewa także te uzasadnione o
    > graniczenia utwierdzi się w przekonaniu, że dobrze robi.

    Jezeli Ty taki wyciagasz wniosek, to bardzo zle swiadczy to o Tobie.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 29.08.13, 18:01
    edek40 napisał:

    > > Od tego pisania poprawi się stawianie ograniczeń? Na pewno nie. Jedyny ko
    > nkretn
    > > y skutek Twojego pisania będzie taki, że ktoś, kto olewa także te uzasadn
    > ione o
    > > graniczenia utwierdzi się w przekonaniu, że dobrze robi.
    >
    > Jezeli Ty taki wyciagasz wniosek, to bardzo zle swiadczy to o Tobie.

    Ja takiego wniosku nie wyciągam, ale miałem na studiach taki przedmiot jak psychologia, więc co nieco wiem na temat tego, jak ludzie racjonalizują niewłaściwe postępowanie.
    Jura
  • edek40 29.08.13, 18:17
    > Ja takiego wniosku nie wyciągam, ale miałem na studiach taki przedmiot jak psyc
    > hologia, więc co nieco wiem na temat tego, jak ludzie racjonalizują niewłaściwe
    > postępowanie.

    I na tej psychologii mowili, ze pisanina edka demoralizuje, a popisy znakologow widoczne na kazdym nie?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 29.08.13, 18:30
    edek40 napisał:

    > I na tej psychologii mowili, ze pisanina edka demoralizuje, a popisy znakologow
    > widoczne na kazdym nie?

    W którym miejscu napisałem, że popisy znakologów nie są demoralizujące?
    Twoje przeciwstawienie własnej pisaniny i popisów znakologów miałoby sens tylko wtedy, gdyby Twoja pisanina powodowałaby to, że znikną demoralizujące popisy znakologów. Wtedy miałoby sens rozważanie, co jest mniej czy bardziej demoralizujące i co w imię czego warto poświęcić. Jednak są To zjawiska niezależne i Twoja pisanina jest demoralizująca bez względu na to, czy popisy znakologów też takie są czy nie są.
    Jura
  • edek40 29.08.13, 18:37
    > W którym miejscu napisałem, że popisy znakologów nie są demoralizujące?

    Moze w koncu dojdziemy do tego, ze o wiele bardziej niz moja pisanina? Albo o wiele bardziej niz coraz rzadsze spektakularne popisy idiotow na drogach?

    Potem moze nawet dojdziemy do tego, ze nie ma nic bardziej demoralizujacego niz puste deklaracje wladz, polaczone z widocznym burdelem i nadmiernymi restrykcjami w oznakowaniu, ktore jakos dziwnie scisle lacza sie z polami lownymi ofiarnych strozow prawa?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 29.08.13, 18:47
    edek40 napisał:

    > > W którym miejscu napisałem, że popisy znakologów nie są demoralizujące?
    >
    > Moze w koncu dojdziemy do tego, ze o wiele bardziej niz moja pisanina?

    No i co z tego, że do tego dojdziemy? Od tej wspólnej konkluzji znikną wszelkie demoralizujące oznakowania? Zdaje się, że przeceniasz moc Twoją i moją.
    Mnie interesuje to, na co mam wpływ.
    Nie robię sobie złudzeń, że moje "kazania" sprawią, że wszyscy będą przestrzegać przepisów, ale jeśli któremuś z czytelników chociaż coś zaświta, że nieprzestrzeganie ograniczeń nie jest wcale tak powszechnie akceptowane wśród innych kierowców, jak mu się do tej pory wydawało, to już będzie to jakiś mały sukces. I jest to o wiele bardziej prawdopodobne niż to, że od mojego pisania poprawi się oznakowanie. Żeby oznakowanie się poprawiło trzeba zwracać się do tych, którzy za to oznakowanie są odpowiedzialni, a nie do innych kierowców.
    Jura
  • edek40 29.08.13, 20:11
    > Mnie interesuje to, na co mam wpływ.

    Masz wplyw wylacznie na swoje zachowanie. Pozostaje jeszcze cos kolo 20 mln obywateli, na ktorych wplywu nie masz. A wladza ma. Ale nie dosc, ze nie potrafi nic wyegzekwowac, to jeszcze bezsilnie pokrzykuje, pokazujac jak w istocie jest slaba i jak wszystko ma w d... A to przeklada sie na zachiowania zdecydowanie zbyt wielu, na ktorych Ty nie masz wplywu.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • misiu-1 29.08.13, 22:03
    Ja, dla odmiany, uważam, że w ogóle nie powinno istnieć samodzielne wykroczenie polegające na przekroczeniu jakiejś arbitralnie ustalonej granicy prędkości. Bo karać powinno się za wyrządzoną szkodę, a nie za to, że się ją ewentualnie, teoretycznie mogło wyrządzić. Nie ma poszkodowanego - nie ma wykroczenia (ani przestępstwa). Równie dobrze można karać każdego napotkanego faceta za to, że mógł zgwałcić. Dopiero, kiedy kierowca, poruszając się ze zbyt dużą prędkością, spowoduje konkretne (a nie wydumane na zasadzie: "a gdyby tu wasza matka przechodziła") zagrożenie bezpieczeństwa, wówczas jest szkoda i jest podstawa do ukarania. To samo w przypadku każdego innego przepisu. Niestety, w barbarzyńskim socjalizmie kary wymierza się profilaktycznie i ludzie przyzwyczaili się już traktować ten nienormalny i niemoralny stan jako naturalny.

    --
    "Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny."
    (Z.Herbert)
  • prawdziwy.tebe 29.08.13, 23:13

    Tak jak w ZSRE, tak i tu na forum rządzą socjaliści, którzy wolą jak ktoś myśly za ludzi.

    Swego czasu wykazywałem bezsens stosowania znaku B-20 (który uczy kierowców bezmyślności). Nikt się nie raczył odnieść do moich argumentów. Wszyscy wsadzili głowy w piasek.

    --
    Unizony sluga,
    Prawdziwy Tebe.
  • bimota 30.08.13, 11:14
    MILCZENIE OZNACZA POTWIERDZENIE :)
  • samspade 30.08.13, 09:12
    misiu-1 napisał:

    > . Równie dobrze można karać każdego napotkanego faceta
    > za to, że mógł zgwałcić.

    Porównanie tak samo stare jak nietrafione.
  • edek40 30.08.13, 10:18
    > Porównanie tak samo stare jak nietrafione.

    Misiu nie rozumie tego, ze idac za logika tego rozumowania, karac nalezaloby wszystkich tych kierowcow, ktorych auto umozliwia przekroczenie limitu w danym miejscu.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • misiu-1 30.08.13, 11:40
    Logika tego rozumowania polega na porównaniu sytuacji, w których karze się za potencjalną możliwość spowodowania szkody, a nie za spowodowanie. Analogia jak najbardziej trafna, a że stara, nie znaczy, że zła. Ziemia jest jeszcze starsza.

    --
    "Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny."
    (Z.Herbert)
  • samspade 30.08.13, 11:58
    Analogia wcale nie jest trafna.
  • hasch1 30.08.13, 12:59
    Fakt kobieta też może zgwałcić, no ale przyjęło się ....
    --
    Lepiej żałować za grzechy,
    Niż żałować że się nie grzeszyło.
  • samspade 30.08.13, 13:28
    Bardzo rzeczowa odpowiedź. Jestem pod wrażeniem pracy umysłowej włożonej w ten post.
  • hasch1 30.08.13, 15:41
    Fakt nie zamieżałem błysnąć, ale wybacz poziom dyskusji zrobił się .......
    --
    Lepiej żałować za grzechy,
    Niż żałować że się nie grzeszyło.
  • misiu-1 30.08.13, 14:04
    Owszem, jest.
    --
    "Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny."
    (Z.Herbert)
  • misiu-1 30.08.13, 14:08
    Analogia jest trafna, ale ponieważ za nią nie nadążasz, podam ci prostszą - to tak, jakby człowieka rąbiącego drwa na opał ukarać mandatem za to, że "gdyby tu przechodził wasz synek mały, którego jeszcze nie macie, więc nie mówcie mi, że siedzi z tyłu", to wy byście go tą siekierą zdzielili.

    --
    "Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny."
    (Z.Herbert)
  • samspade 30.08.13, 14:27
    misiu-1 napisał:

    > Analogia jest trafna, ale ponieważ za nią nie nadążasz, podam ci prostszą - to
    > tak, jakby człowieka rąbiącego drwa na opał ukarać mandatem za to, że "gdyby tu
    > przechodził wasz synek mały, którego jeszcze nie macie, więc nie mówcie mi, że
    > siedzi z tyłu", to wy byście go tą siekierą zdzielili.

    Nie jest trafna.
    Te wszystkie porównania o możliwości gwałtu, o tak zwanych narzędziach gwałtu u faceta są bezsensowne.
    Otóż dopóki tak zwane narzędzie gwałtu jest zamknięte w spodniach mówienie o tym że może zgwałcić itp. jest to właśnie typowe a gdyby. W momencie kiedy w miejscu publicznym to narzędzie opuszcza schronienie można mówić o ewentualnych sankcjach.
    Z karaniem za prędkość jest tak że dopóki nie przekraczasz dozwolonej nie grozi ci mandat. Według tych pomysłów zabranie prawa jazdy groziło by za przekroczenie o 50 i więcej.
    Tak samo sprawa się ma z tą analogią o rąbaniu drwa na opał. Dopóki drwal nie biega z siekierą za ludźmi nie można tego porównywać.
    Nadążasz?
  • misiu-1 30.08.13, 15:35
    samspade napisał:


    > Nie jest trafna.
    > Te wszystkie porównania o możliwości gwałtu, o tak zwanych narzędziach gwałtu u
    > faceta są bezsensowne.

    Jest jak najbardziej trafna. Po prostu nie rozumiesz poziomu analogii. Analogia to nie tautologia. Nadążasz?

    > Otóż dopóki tak zwane narzędzie gwałtu jest zamknięte w spodniach mówienie o tym że
    > może zgwałcić itp. jest to właśnie typowe a gdyby.

    I jest to dokładnie takie samo gdybanie, jak to, że "a gdyby wasz synek mały tędy przechodził".

    > Z karaniem za prędkość jest tak że dopóki nie przekraczasz dozwolonej nie grozi ci mandat.

    A z karaniem za gwałt byłoby tak, że dopóki nie masz narzędzia przy sobie, nie grozi ci mandat,

    > Tak samo sprawa się ma z tą analogią o rąbaniu drwa na opał. Dopóki drwal nie biega z
    > siekierą za ludźmi nie można tego porównywać.

    Owszem, można to porównywać, ponieważ kierowca jadąc samochodem, nawet bardzo szybko, nie jeździ za ludźmi, żeby ich pozabijać. To jest taka sama teoretyczna możliwość i nie wchodzi w grę celowe działanie. Jak ktoś pojawi się na drodze samochodu albo na drodze siekiery, poniesie szkodę. Dopóki nie ma szkody, nie ma podstaw do karania. Nadążasz?

    --
    "Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny."
    (Z.Herbert)
  • samspade 30.08.13, 17:12
    Jednak nie nadążasz. Pozostaje mieć tylko nadzieje że nie trafi się na ulicy na osobę wykazującą takie podejście do swobód obywatelskich. A że sporo takich osobników jest to widać i na ulicach i niestety w statystykach.
  • misiu-1 30.08.13, 20:04
    samspade napisał:

    > Jednak nie nadążasz.

    Nadal pie***lisz.

    --
    "Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny."
    (Z.Herbert)
  • edek40 30.08.13, 10:08
    > Ja, dla odmiany, uważam, że w ogóle nie powinno istnieć samodzielne wykr
    > oczenie polegające na przekroczeniu jakiejś arbitralnie ustalonej granicy prędk
    > ości. Bo karać powinno się za wyrządzoną szkodę, a nie za to, że się ją ewentua
    > lnie, teoretycznie mogło wyrządzić. Nie ma poszkodowanego - nie ma wykro
    > czenia (ani przestępstwa). Równie dobrze można karać każdego napotkanego faceta
    > za to, że mógł zgwałcić. Dopiero, kiedy kierowca, poruszając się ze zbyt dużą
    > prędkością, spowoduje konkretne (a nie wydumane na zasadzie: "a gdyby tu wasza
    > matka przechodziła") zagrożenie bezpieczeństwa, wówczas jest szkoda i jest pods
    > tawa do ukarania. To samo w przypadku każdego innego przepisu. Niestety, w barb
    > arzyńskim socjalizmie kary wymierza się profilaktycznie i ludzie przyzwyczaili
    > się już traktować ten nienormalny i niemoralny stan jako naturalny.

    Innymi slowy nie mozna ukarac czlowieka za to, ze strzela w miescie z kalasza, dopoki nie urzadzi jatki?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • bimota 30.08.13, 11:20
    PROBLEM W TYM, ZE TAKIE ZAKAZY PROWADZA DO TEGO, ZE STRZELAC NIE WOLNO NAWET NA PUSTYNI...

    GENERALNIE STRZELANIE W MIESCIE BUDZI POCZUCIE ZAGROZENIA, WIEC JEST TO OGRANICZENIE WOLNOSCI INNYCH LUDZI. SAMO PRZEKROCZENIE PREDKOSCI - NIE... DOPIERO W PEWNYCH OKOLICZNOSCIACH..
  • bimota 30.08.13, 11:21
    ALE DYSPUTY... NAWET NA DEF. BOLSZEWIZMU ZESZLO... :)

    NAPRAWDE MYSLICIE, ZE CHODZI O BEZPIECZENSTWO, A NIE O DODATKOWE WPLYWY Z MANDATOW ZA BRAK PRAWKA ??

    O NAIWNOSCI...
  • misiu-1 30.08.13, 11:47
    edek40 napisał:

    > Innymi slowy nie mozna ukarac czlowieka za to, ze strzela w miescie z kalasza,
    > dopoki nie urzadzi jatki?

    Nie. Dopóki nie wyrządzi jakiejkolwiek szkody. Nie musi to być od razu jatka. Wystarczy, że uszkodzi komuś skrzynkę na listy, okno itp. Zresztą tylko wtedy, kiedy strzela sobie ot, tak, dla hecy. Jeśli strzela do kogoś z zamiarem zabójstwa, to choćby nie trafił, ponosi odpowiedzialność za usiłowanie.

    --
    "Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny."
    (Z.Herbert)
  • agios_pneumatos 30.08.13, 15:25
    misiu-1 napisał:

    > edek40 napisał:
    >
    > > Innymi slowy nie mozna ukarac czlowieka za to, ze strzela w miescie z kal
    > asza,
    > > dopoki nie urzadzi jatki?
    >
    > Nie. Dopóki nie wyrządzi jakiejkolwiek szkody. Nie musi to być od razu jatka. W
    > ystarczy, że uszkodzi komuś skrzynkę na listy, okno itp. Zresztą tylko wtedy, k
    > iedy strzela sobie ot, tak, dla hecy. Jeśli strzela do kogoś z zamiarem zabójst
    > wa, to choćby nie trafił, ponosi odpowiedzialność za usiłowanie.
    >

    Tylko zrozum, libertynie , że to co w Polsce poczytywane jest za budowę dobrobytu Najjaśniejszej i niedawanie się terrorowi waaaadzy oraz za tzw spryt, przebiegłość i 'niefrajerstwo' w niektórych krajach kwalifikowane jest jako usiłowanie właśnie i przestępstwo.
  • misiu-1 30.08.13, 15:38
    gios_pneumatos napisał:

    > Tylko zrozum, libertynie

    A wiesz ty, trollu, kto to jest libertyn? Fama głosi, że nie rozumiesz pan słów, których używasz.

    > że to co w Polsce poczytywane jest za budowę dobrobytu Najjaśniejszej i niedawanie się
    > terrorowi waaaadzy oraz za tzw spryt, przebiegłość i 'niefrajerstwo' w niektórych krajach
    > kwalifikowane jest jako usiłowanie właśnie i przestępstwo.

    O czym ty bredzisz, trollu z napędem pneumatycznym?

    --
    "Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny."
    (Z.Herbert)
  • agios_pneumatos 30.08.13, 16:00
    misiu-1 napisał:

    > gios_pneumatos napisał:
    >
    > > Tylko zrozum, libertynie
    >
    > A wiesz ty, trollu, kto to jest libertyn? Fama głosi, że nie rozumiesz pan słów
    > , których używasz.

    To prawda. Tak twierdzą specjaliści od przekroju drogi, ci, dla których rok 2011 to to samo co 2012, albo ci twierdzący, że wysepki mają cztery nogi, sierść i skaczą po drodze.

    To są wybitne autorytety...


    ... tego forum.

    >
    > > że to co w Polsce poczytywane jest za budowę dobrobytu Najjaśniejszej i n
    > iedawanie się
    > > terrorowi waaaadzy oraz za tzw spryt, przebiegłość i 'niefrajerstwo' w ni
    > ektórych krajach
    > > kwalifikowane jest jako usiłowanie właśnie i przestępstwo.
    >
    > O czym ty bredzisz, trollu z napędem pneumatycznym?
    >

    Już nic. Masz absolutną rację. We wszystkim. :)
  • misiu-1 30.08.13, 20:05
    agios_pneumatos napisał:

    > To prawda. Tak twierdzą specjaliści od przekroju drogi, ci, dla których rok 201
    > 1 to to samo co 2012, albo ci twierdzący, że wysepki mają cztery nogi, sierść i
    > skaczą po drodze.

    Dam ci dobrą radę: bierz połowę.

    --
    "Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny."
    (Z.Herbert)
  • agios_pneumatos 30.08.13, 20:20
    misiu-1 napisał:

    > agios_pneumatos napisał:
    >
    > > To prawda. Tak twierdzą specjaliści od przekroju drogi, ci, dla których r
    > ok 201
    > > 1 to to samo co 2012, albo ci twierdzący, że wysepki mają cztery nogi, si
    > erść i
    > > skaczą po drodze.
    >
    > Dam ci dobrą radę: bierz połowę.
    >

    No widzisz jak się ładnie liżecie po dzióbkach?
    Wystarczy pluć wokoło, potem na potwierdzenie strzelić babola, którego nie powstydziłby się przedszkolak i już jesteś fajny jeden z drugim. :)
  • 0rwell 31.08.13, 23:13
    A o "wykroczeniu" za 500 zł nawet nie pisną.
    Ciekawe czy jak będą podnosić mandaty zapomną o nim.
    Uwaga, akcyza ważna, mogą zapomnieć!
    Potem powiedzą, że prawo jest jeszcze niedoskonałe.
    I że przez 20 lat kierowcy znajdowali sposób
    na obejście obowiązku posiadania prawa jazdy,
    bo nagle odkryją, że wystarczyło obiecać milicji, że się dalej nie pojedzie, wziąć mandat, poczekać aż odjadą i szaleć dalej.


    --
    web.archive.org/web/20120423164809/http://zbrodniarze.com/
    aferyibezprawie.org
    tygodnik.nowaprawica.org.pl/
    bezprawie.pl
  • klemens1 02.09.13, 19:14
    > za przekroczenie prędkości o 50 km/h
    > Moim zdaniem to jest słuszne.

    Dla mnie mogą zabierać i za przekroczenie o 20 km/h. Byleby ograniczenia były ustalane na podstawie realnych warunków, a nie "bo tak".
    Zgadnij teraz, na których ograniczeniach ("bo tak" czy uzasadnionych) będzie polowanie na tzw. piratów? Podpowiem, że policyjne bydło swojej mentalności nie zmieni.
  • jureek 02.09.13, 19:30
    klemens1 napisał:

    > Zgadnij teraz, na których ograniczeniach ("bo tak" czy uzasadnionych) będzie po
    > lowanie na tzw. piratów? Podpowiem, że policyjne bydło swojej mentalności nie z
    > mieni.

    Jeżdżąc po Polsce widywałem trochę ograniczeń ewidentnie "od czapy", jednak na żadnym z takich ograniczeń nie widziałem ani radaru, ani panów z suszarką. Owszem, widziałem kontrole prędkości na ograniczeniach, co do których można by się spierać, czy są uzasadnione, czy nie, ale nie na ograniczeniach ewidentnie nieuzasadnionych.
    Jura
  • edek40 03.09.13, 09:44
    > Jeżdżąc po Polsce widywałem trochę ograniczeń ewidentnie "od czapy", jednak na
    > żadnym z takich ograniczeń nie widziałem ani radaru, ani panów z suszarką.

    No i pozostaje kwestia do wyjasnienia co to jest ograniczenie "od czapy". Ja za takie uznaje, podniesione niedawno az do 60 km/h, ograniczenie na dwupasmowej wjazdowce do Warszawy. Ani to obszar zabudowany, ani nie ma zabudowy tak blisko, aby mial przeszkadzac halas, ani.... Ale teraz podniesiono. Wnikliwy insz. Galas zauwazyl jednak skrzyzowanie. Kiedys pisalem, ze w zimie na tej uliczce utrzymuje sie snieg, choc dwujezdniowka jest odsniezona, posolona i czarna. Ruch wjezdzajacy (wiec i wyjezdzajacy, bo to slepa uliczka) jest tak maly, ze samochody wwoza za malo soli, aby roztopic snieg. Jednak insz. Galas uznal, ze tu musi stac 50 km/h.

    I tu wlasnie, w obu kierunkach, nieomal codziennie poprawiaja.

    Zasadnie? Od czapy?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 03.09.13, 10:01
    edek40 napisał:

    > > Jeżdżąc po Polsce widywałem trochę ograniczeń ewidentnie "od czapy", jedn
    > ak na
    > > żadnym z takich ograniczeń nie widziałem ani radaru, ani panów z suszarką
    > .
    >
    > No i pozostaje kwestia do wyjasnienia co to jest ograniczenie "od czapy".

    Pisałem o ograniczeniach ewidentnie od czapy, bo chciałem uniknąć takich "teologicznych" dyskusji. Nie pomogło, bo sprytnie udałeś, że słówka "ewidentnie" nie zauważyłeś.
    Jura

    P.S. Bardzo duża część ograniczeń w tak chwalonych przez Ciebie Niemczech także kwalifikuje się do Twojej definicji "od czapy".
  • edek40 03.09.13, 10:18
    > Pisałem o ograniczeniach ewidentnie od czapy, bo chciałem uniknąć takich
    > "teologicznych" dyskusji. Nie pomogło, bo sprytnie udałeś, że słówka "ewidentn
    > ie" nie zauważyłeś.

    Czyli fakt ograniczenia predkosci do 50 km/h na dwujezdniowce z powodu administracyjnej przynaleznosci do miasta oraz zapomnianego skrzyzowania nie jest ewidentnie od czapy?

    Ile zatem musialoby byc, aby bylo ewidentnie?

    Zostawmy zatem moja wjazdowke, na ktorej ewidentnie doszloby do przegiecia w Twoim mniemaniu chyba tylko wtedy, gdyby zakazali na niej ruchu i przejdzmy do Wislostrady. Na tej arterii, przypominam, dopuszczoe jest 80 km/h, a w rejonach ze skrzyzowaniami, wiekszym ruchem pieszym do 70 km/h. I mamy tunel, w ktorym tych atrakcji nie ma. Jest za to ograniczenie do 50 km/h i fotoradar.

    Pojezdzmy sobie ta Wislostrada na Wilanow. Dojechalismy do lokalnej uliczki, na ktorej postawiono fotoradar. Nikt nie wie dlaczego, bo od 30 lat nie bylo tu zadnego wypadku. Nikt zatem nie wie, czemu postawienie fotoradaru jakos dziwnie zbieglo sie z obnizeniem predkosci do 30 km/h. Nie wie tego nawet Zarzad Drog Miejskich. Ale na szczescie uwaza za zasadne...

    Gdy juz wyrwiemy sie, bez zasadnego mandatu na ograniczeniu nie od czapy w Wilanowie, pospieszymy do pana Waldka na Cargo na Okeciu. Wybudowana tam jasna, dluga i prosta dwujezdniowke. Z jednek strony jest plot lotniska, z drugiej zarys (teraz juz chyba dziala) lacznika z S2 do ul. Marynarskiej i tory kolejowe. Jakze ofiarnie, w halasie startujacych samolotow, huku kolei i maszyn budowlanych, poprawiaja tu bezpieczenstwo policjanci. Suszarke, zgodnie z oznakowaniem, ustawili na 50 km/h. Nie grozi im wieksze niebezpieczenstwo, poniewaz wzmiankowana ulica ogrodzona jest barierami, a oni stoja w przepuscie technicznym, wiec zaden pirat, jadacy tu smiertelne 70 km/h im nie zagrozi...

    Rownie ofiarnie, w smrodzie spalin, policjanci bezpieczenstwo, wraz z ekipa TVN Turbo, poprawiaja na czyms w rodzaju obwodnicy Radomia oraz na wjezdzie od poludnia. Twardo stoi tam 50 km/h z uwagi na... Niespelnianie kryteriow uznania za obszar zabudowany.

    Ile zatem wynosi "od czapy"?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • emes-nju 03.09.13, 11:07
    jureek napisał:

    > Owszem, widziałem kontrole prędkości na ograniczeniach,
    > co do których można by się spierać, czy są uzasadnione, czy nie,
    > ale nie na ograniczeniach ewidentnie nieuzasadnionych.

    Skoro Ty uważasz, że "można by się spierać", to pirat emes uważałby, że nie ma o co się spierać ;)

    Ale nie ważne. Ważne jest to, że patrole policyjne łoją na wątpliwych ograniczeniach, a na naprawdę zasadnych nie bardzo. Ja w każdym razie nie przypominam sobie patrolu sprawdzającego prędkość tam, gdzie jej przekroczenie jest niebezpieczne. Natomiast w terenach zabudowanych lasem czy łąką... Mmmm... Nawet w Warszawie jest kilka zapewniających bezpieczeństwo fotoradarów w takich miejscach :/ Patrole z suszarkami też widuje WYŁĄCZNIE na wielopasmówkach, gdzie ograniczenie jest wątpliwe (głównie w konfrontacji z identycznym ograniczeniem na wąskiej osiedlówce obok), a nie np. na wąskich drogach obok szkoły. Obok szkół pojawiają się za to straszacy miejscy, bo drogofcy nie wpadli jeszcze na to, że coraz więcej ludzi, czy nam się to podoba czy nie, odwozi swoje dzieci do szkoły samochodem nie po to, żeby od samochodu tuptać z tym dzieckiem do szkoły setki metrów i okolice szkół najczęściej są najgęściej obstawionymi zakazami zatrzymywania rejonami miast.

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • jureek 03.09.13, 11:31
    emes-nju napisał:

    > Skoro Ty uważasz, że "można by się spierać", to pirat emes uważałby, że nie ma
    > o co się spierać ;)

    Na tym polega właśnie spór, że jeden uważa tak, a drugi inaczej. Coś jest ewidentne, gdy nie ma sporu.

    > Obok szkół pojawia
    > ją się za to straszacy miejscy, bo drogofcy nie wpadli jeszcze na to, że coraz
    > więcej ludzi, czy nam się to podoba czy nie, odwozi swoje dzieci do szkoły samo
    > chodem nie po to, żeby od samochodu tuptać z tym dzieckiem do szkoły setki metr
    > ów i okolice szkół najczęściej są najgęściej obstawionymi zakazami zatrzymywani
    > a rejonami miast.

    No i słusznie, bo parkujące samochody pogarszają widoczność pieszych, a szczególnie małe dzieci nie są widoczne zza samochodów. Jeśli zaś chodzi o rodziców notorycznie parkujących na zakazach, to oprócz mandatów ograniczyłbym im jeszcze prawa rodzicielskie. Jaki dają oni przykład swoim dzieciom? Przejść kilkaset metrów to taki problem? W d...pach się ludziom poprzewracało. Do podstawówki dojeżdżałem rowerem lub chodziłem pieszo ponad 3 kilometry, bo moja wioska była za mała na szkołę (tylko sracz sołtysa w niej był), na religię do innej wioski i jakoś żyję.
    Jura
  • emes-nju 03.09.13, 11:40
    jureek napisał:

    > Jeśli zaś chodzi o rodziców notorycznie parkujących na zakazach,
    > to oprócz mandatów ograniczyłbym im jeszcze prawa rodzicielskie.
    > Jaki dają oni przykład swoim dzieciom?

    Od kiedy to przepisy ruchu drogowego oraz organizacja ruchu służy wychowaniu dzieci?!

    A wracając do osobistych decyzji rodziców o odwożeniu dzieci do szkoły. Sorry, a kto rozpętuje społeczne histerie, po których ludzie boja się wystawić nosa za drzwi? Rodzice?

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • jureek 03.09.13, 12:01
    emes-nju napisał:

    > Od kiedy to przepisy ruchu drogowego oraz organizacja ruchu służy wychowaniu
    > dzieci?!


    Parkując w niedozwolonym miejscu pokazujesz dziecku, że można mieć w d...ie normy współżycia społecznego, bo najważniejszy jest Twój egoistyczny interes.

    > A wracając do osobistych decyzji rodziców o odwożeniu dzieci do szkoły.
    > Sorry, a kto rozpętuje społeczne histerie, po których ludzie boja się wystawić
    > nosa za drzwi? Rodzice?

    A to w moich czasach nie grasowały czarne wołgi, czy inne wampiry?
    Jura
  • edek40 03.09.13, 12:07
    > A to w moich czasach nie grasowały czarne wołgi, czy inne wampiry?

    Ja, mieszkajac w wielkim miescie, czarne wolgi widywalem rzadko. W ogole samochodow bylo jakby sporo mniej. Mozna sie bylo oczywiscie bac i czarnych wolg i samochodow w ogole. Jak kto woli. Sa nawet tacy zapewne, ktorzy spadajace w Czelabinsku kamienie traktowali jako zapowiedz swiatowego kataklizmu. Ale to mzonki.

    Realny jest dzisiejszy ruch uliczny.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 03.09.13, 12:12
    edek40 napisał:

    > Realny jest dzisiejszy ruch uliczny.

    To ten ruch uliczny jest w Niemczech mniejszy? Bez obaw posyłałem moje dzieci pieszo do podstawówki (do gimnazjum - w Niemczech od czwartej klasy - dojeżdżały już komunikacją publiczną lub rowerem), chociaż po drodze miały do przejścia 2 niesterowane przejścia dla pieszych przez stosunkowo ruchliwe ulice. Oczywiście najpierw pokazałem im, jak trzeba się zachowywać na ulicy, bo uważam to przede wszystkim za mój rodzicielski obowiązek i nie oczekuję, że wyręczy mnie w tym szkoła czy media.
    Jura
  • edek40 03.09.13, 12:18
    > To ten ruch uliczny jest w Niemczech mniejszy? Bez obaw posyłałem moje dzieci p
    > ieszo do podstawówki

    W miescie nie widze wiekszego problemu. U mnie na wsi owszem. A moze w Niemczech dzieciaki masowo wsiadaja na rowery i smigaja bez pobocza wsrod TIRow (ktore u mnie maja zakaz, ale z tak licznymi wylaczeniami, ze nikt ich nie kontroluje), autokarow, osobowek?

    > Oczywiście najpierw pokazałem im, jak trzeba się zachowywać na ulicy, bo uważam to przed
    > e wszystkim za mój rodzicielski obowiązek i nie oczekuję, że wyręczy mnie w tym
    > szkoła czy media.

    Oczywiscie, ze to Twoj i moj obowiazek. Ja sie wywiazalem. Szkola moich dzieci rowniez.

    A dzieci durnych rodzicow, majace pecha do durnych zarzadzajacych szkola maja pecha i niech gina.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • emes-nju 03.09.13, 12:17
    jureek napisał:

    > Parkując w niedozwolonym miejscu pokazujesz dziecku, że można
    > mieć w d...ie normy współżycia społecznego, bo najważniejszy
    > jest Twój egoistyczny interes.

    Założę się, że przynajmniej co któreś dziecko słyszy inną i nie całkiem pozbawiona sensu wersję - zatrzymuje się tu, mimo że jest zakaz, bo ten zakaz nie ma uzasadnienia (np. jest zatoka - niedaleko mnie jest taka szkoła), a mi zależy na twoim bezpieczeństwie. Dziecko z mlekiem matki lub tatki uczy się, że na regulacje prawne też można patrzeć krytycznie ;)

    Mnie NIESTETY rodzice tego nauczyli... Na przykład pamiętam ich pomstowania na "malarza", który precyzyjnie blokował ruch na głównej drodze niedaleko naszego mieszkania z uporem maniaka przemalowując układ pasów z prosto-prawo/lewo na prosto-lewo/prawo. Po przemalowaniu tylko jednego skrzyżowania przepustowa dotychczas ulica stanęła w megakorku, bo skręcający w lewo nie pozwalali jechać jadącym na wprost. Rodzice dość obficie "wychwalali" nowe regulacje i na przykładach (jadący prosto z pasa do skrętu w prawo, przeskakujący na czerwonym) pokazywali jakie skutki wywołują kretynizmy.

    Powinienem mieć im za złe. Lepiej się nie zastanawiać i wykonywać wszelkie polecenia bez szemrania :P

    > A to w moich czasach nie grasowały czarne wołgi, czy inne wampiry?

    W kategorii legendy.

    Natomiast speedofobiczna histeria przyniosła już skutek choćby w postaci niechętnego przyjmowania do wiadomości, że idące do szkoły dziecko mogłoby iść obok drogi. Dlatego trzeba je odwieźć i precyzyjnym kopniakiem wyekspediować w ramiona nauczyciela wprost z auta ;)

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • tbernard 03.09.13, 12:46
    > > Sorry, a kto rozpętuje społeczne histerie, po których ludzie boja się wys
    > tawić
    > > nosa za drzwi? Rodzice?
    >
    > A to w moich czasach nie grasowały czarne wołgi, czy inne wampiry?
    > Jura

    Chyba tu chodziło o histerie związane z bezpiecznym przejściem przez jezdnię, bo przy samym przejściu zatrzymuje się inny rodzic odwożący pociechę i zasłania widok. Powiem tak, ja swojego też odwożę i NIGDY nie stanąłem przy przejściu i NIGDY nie wiązało się to z narzutem większym niż 150 metrów. A cała masa imbecyli ma to w dupie i zatrzymuje się przy samym przejściu blokując przejazd lub zasłaniając widok przejścia (przy okazji dając "wzorowy" przykład dzieciom). Po prostu ludziom dupy przyrosły i filozoficzne rozważania o telefonach i kartkach na cukier do tego nie przystają kompletnie.
  • edek40 03.09.13, 12:53
    > NIGDY nie wiązało się to z narzutem większym niż 150 metrów.

    Kolo przedszkola mojego malego ustanowiono strefe zamieszkania. Najblizsze legalne miejsce do parkowania znajduje sie pewnie ze 2 km dalej. Znakolog ulegl zapewne mieszkancom, zapominajac, ze progi zwalniajace nie musza juz miec ograniczenia do 30 km/h, a miejsca parkingowe pod przychodnia, pomoca spoleczna i przedszkolem MUSZA byc oznakowane inaczej sa nielegalne. Legalnie zatem nalezy porzucic auto pod gmina i smigac z maluchem do przedszkola. To samo tyczy sie chorych czy inwalidow.

    Ale ja tam pirat jestem i staje pod przedszkolem na nieoznakowanym parkingu, dokonujac takiej samej interpretacji oznakowania, jak w wypadku zakazu ruchu, ktory dwukrotnie juz zamiescil emes.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • emes-nju 03.09.13, 14:15
    edek40 napisał:

    > w wypadku zakazu ruchu, kto ry dwukrotnie juz zamiescil emes.

    Trzykrotnie (Wybrzeże Szczecińskie, Al. JPII i Trasa Łazienkowska). A dziś mógłbym po raz czwarty, ale góglarz jeszcze tam nie był, a ja nie zdążyłem wyjąć aparatu. Jadący od Wrocławia, Krakowa i Katowic południowa obwodnicą Warszawy muszą zrezygnować z tego zamiaru... Zakaz ruchu w założeniu zakazujący wjazdu na nieukończoną nitkę drogi bocznej, w istocie zakazuje jazdy S2 od Raszyna do Konotopy. Bo droga boczna odbija w prawo, a zakaz stoi po jej lewej. Czyli po prawej dalszego biegu S2.

    Zgodne i zatwierdzone.

    Proszę o receptę jak wyjaśnić przewożonemu dziecku dlaczego jedzie się pomimo zakazu. Albo wyjaśnienie dlaczego dostaje się mandat za zatrzymanie się na widok zakazu :P

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • edek40 03.09.13, 14:24
    > Proszę o receptę jak wyjaśnić przewożonemu dziecku dlaczego jedzie się pomimo z
    > akazu. Albo wyjaśnienie dlaczego dostaje się mandat za zatrzymanie się na widok
    > zakazu :P

    Wszystko chowa sie w slowie ewidentnie. Ewidentnie mozesz jechac pod zakaz, jesli nie ma innej mozliwosci, a droga istnieje. Ewidentnie nie mozesz parkowac jesli na parkingu stoi zakaz. Mozesz bowiem bybrac sie na wycieczke w inne miejsce, gdzie wprawdzie nie ma gdzie parkowac, ale nie ma tez zakazu...
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tbernard 03.09.13, 14:42
    Jeśli staniesz tak, że nikomu nie będziesz przeszkadzał, ograniczał widoczności na przejściu dla pieszych itp, to nikt się nawet nie połapie, że paragraf formalnie złamałeś. Zakładam, że właśnie tak robisz a nie jak stado buraków, którzy mają innych głęboko gdzieś. A nawiasem mówiąc, to czy byłeś za to nękany przez stróżów prawa?
  • edek40 03.09.13, 15:11
    > Jeśli staniesz tak, że nikomu nie będziesz przeszkadzał, ograniczał widoczności
    > na przejściu dla pieszych itp, to nikt się nawet nie połapie, że paragraf form
    > alnie złamałeś.

    To daje do myslenia. Jesli jade szybciej niz na znakach, ale droga jest pusta i nikomu to szkody nie czyni....

    > mają innych głęboko gdzieś. A nawiasem mówiąc, to czy byłeś za to nękany przez
    > stróżów prawa?

    Nie, ale zaczne nekac strozow prawa, ze mieszkancy parkuja pod swoimi domami poza strefa zamieszkania.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • bimota 04.09.13, 11:03
    MIEJSCA PARKINGOWE MUSZA BYC WYZNACZONE, O OZNAKOWANIU KODEKS NIE WSPOMINA...
  • edek40 04.09.13, 11:22
    > MIEJSCA PARKINGOWE MUSZA BYC WYZNACZONE, O OZNAKOWANIU KODEKS NIE WSPOMINA...

    Rozumiem.

    Czy wspomina jak maja byc wyznaczone?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • edek40 03.09.13, 11:42
    > Na tym polega właśnie spór, że jeden uważa tak, a drugi inaczej. Coś jest ewide
    > ntne, gdy nie ma sporu.

    Czyli jednak zakaz wjazdu.

    > No i słusznie, bo parkujące samochody pogarszają widoczność pieszych, a szczegó
    > lnie małe dzieci nie są widoczne zza samochodów.

    Ale policji tam nie ma. Wiec to nie moze byc niebezpieczne.

    > prawa rodzicielskie. Jaki dają oni przykład swoim dzieciom?

    Takie jak posel Kurski, albo policjanci z Poznania. Taki sam. Im jedna o wiele latwiej wreczyc mandat.

    > trów to taki problem? W d...pach się ludziom poprzewracało. Do podstawówki doje
    > żdżałem rowerem lub chodziłem pieszo ponad 3 kilometry,

    A ja pamietam czasy, gdy w domu nie bylo telefonu, a komputer nazywany byl maszyna cyfrowa. Acha i byly kartki na cukier, bo bimbrownicy wykupili. A teraz kazdy chce miec cukier, komputer i telefon. I telewizor. W d... sie poprzewracalo.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • edek40 03.09.13, 11:50
    Powodow jest kilka.

    1. bezpieczna droga przez las zaszczycana jest przez groznego psa; interwencje sasiedzkie nie przyniosly skutku, poniewaz pies jeszcze nikogo nie zamordowal i policja ma zwiazane rece

    2. wies, w ktorej mieszkamy jest bardzo rozlegla - brakuje moze z 1000 m chocby pobocza, aby dzieci mogly jezdzic rowerami - na ruchliwa, kreta szose bez poboczy dzieci nie posle

    3. przedszkole juniora oddalone jest ode mnie o okolo 5 km - komunikacja zbiorowa jezdzi raz na godzine i wymaga przesiadki
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tbernard 04.09.13, 13:11
    > > Na tym polega właśnie spór, że jeden uważa tak, a drugi inaczej. Coś jest
    > ewide
    > > ntne, gdy nie ma sporu.
    >
    > Czyli jednak zakaz wjazdu.
    >
    > > No i słusznie, bo parkujące samochody pogarszają widoczność pieszych, a s
    > zczegó
    > > lnie małe dzieci nie są widoczne zza samochodów.
    >
    > Ale policji tam nie ma. Wiec to nie moze byc niebezpieczne.

    Dzisiaj koło szkoły mojego dziecka stał patrol policji. Ale radiowóz zaparkowali niecałe 100m tutaj. Tylko, że tylnymi kołami pomiędzy przerywaną linią a zebrą.
  • klemens1 03.09.13, 12:06
    > Jeżdżąc po Polsce widywałem trochę ograniczeń ewidentnie "od czapy", jednak na
    > żadnym z takich ograniczeń nie widziałem ani radaru, ani panów z suszarką.

    Już dawno ustaliliśmy, że po innych "Polskach" jeździmy, mimo że w pobliżu Opola i Wrocławia też zdarzało mi się przejeżdżać.
    Faktem jest, że częściej stoją na ustawowych ograniczeniach, np. na ekspresówce z limitem 120 albo 2-pasmówce z limitem 100. Ale większość i tak wyrabia plan mandatowy - nic więcej. A wiadomo, że łapanie pseudopiratów bezpieczeństwa nie poprawi.
  • autocash 03.09.13, 23:20
    Jakkolwiek z założeniem się zgadzam, uważam że nie jest to możliwe w obecnej sytuacji. Niestety, mandaty z fotoradarów nie łatają dziur, tylko budżet państwa (a i to niezbyt starannie), więc wątpię, by rządzący chcieli się pozbywać dodatkowych wpływów...

    ---
    Wypożyczalnia samochodów we Wrocławiu, w Krakowie, w Warszawie.
  • mariner4 04.09.13, 11:38
    nie wyszło.
    kilkadziesiąt milionów, zamiast 1.5 miliarda.
    Ja się będę upierał, że na drogowych bandytów tylko bat jest potrzebny.
    Czasem zdarza mi się przekroczyć prędkość. Ale NIGDY o 50 km/h. Więc mnie to po prostu nie dotyczy.
    M.
  • emes-nju 04.09.13, 11:46
    mariner4 napisał:

    > Czasem zdarza mi się przekroczyć prędkość. Ale NIGDY o 50 km/h.

    A mi wielokrotnie wychodziło przekraczanie prędkości o nieskończoność. Ale jak zadałem ci pytanie jak ma zareagować dobrze wybatożony kierowca na poniżej pokazany zakaz ruchu, to jakoś nie odpowiedziałeś...

    http://img689.imageshack.us/img689/8245/v9r4.jpg

    Znaków tego typu pokazałem/opisałem na tym forum już 4 szt. Wielu nie opisałem, bo jechałem za szybko, żeby podać szczegóły.

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • tbernard 04.09.13, 12:40
    Przecież to jest niezręczne oznakowanie, żeby nie wjeżdżać tam gdzie toczą się roboty. Okej, niezbyt do dobrze od strony formalnej zrobili. Czy ktoś z tego powodu zatrzymał się i nie wiedział co ma robić? Czy policja łapała?
  • edek40 04.09.13, 12:47
    > Przecież to jest niezręczne oznakowanie, żeby nie wjeżdżać tam gdzie toczą się
    > roboty. Okej, niezbyt do dobrze od strony formalnej zrobili. Czy ktoś z tego po
    > wodu zatrzymał się i nie wiedział co ma robić? Czy policja łapała?

    Zasady ustawiania znako w Polsce regulowane sa stosownymi przepisami. Chyba wszyscy zgadzamy sie, ze znakolodzy powinni je znac i dokladac wszelkich wysilkow, aby znaki byly zgodne i zatwierdzone.

    Okej. Tu nie lapie, a sprawa jest ewidentna. To znaczy ewidentnie znak stoi nieprawidlowo. Ale policja nie lapie, bo nie ma miejsca na postoj.

    Dzis widzialem SM fotoradarujaca na odcinku warszawskiej ulicy, ktora nie spelnia zadnych przepisow stosowanych do wyznaczania obszaru zabudowanego. Stali i rejestrowali przekraczajacych 50 (60) km/h. Choc oznakowanie EWIDENTNIE jest nazbyt restrykcyjne.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • emes-nju 04.09.13, 12:54
    tbernard napisał:

    > Okej, niezbyt do dobrze od strony formalnej zrobili.

    Ale zostawienie 40-tki po remoncie już jest dobrze od strony formalnej i należy się do niej stosować?

    > Czy ktoś z tego powodu zatrzymał się i nie wiedział co ma robić?

    Wszyscy wiedzieli! DOKŁADNIE tak samo jak wiedzą jak stosować się do zapomnianej po remoncie 40-tki. Oraz tysięcy innych ograniczeń od czapy.

    > Czy policja łapała?

    Mam być OBYWATELEM przestrzegającym przepisów z wewnętrznego przymusu czy NIEWOLNIKIEM przestrzegającym poleceń pana z batem... eeee... bloczkiem mandatowym? Jak na razie wychodzi na to, że jednak niewolnikiem :P

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • emes-nju 04.09.13, 12:49
    Mariner pierd... o tresurze, o nieinterpretowaniu oznakowania, a jak zadaje konkretne i wcale niezłośliwe pytanie jak, nie ryzykując mandatu i posądzenia o interpretacje oznakowania, zareagować na NAGMINNY błąd w oznakowaniu remontu, to cisza.

    Wiem, że tak umieszczony zakaz ruchu należy zignorować. A dlaczego nie mogę zignorować 40-tki umieszczonej po znakiem informującym o robotach drogowych jeżeli WIEM, że remont skończył się pół roku temu? Dlaczego za jazdę 91 km/h pod zakaz ruchu nie należy mi się odebranie PJ, a za jazdę taką samą jazdę na zapomnianej 40-tce mam tracić PJ?

    Ja naprawdę, od eksperta od tresury kierowców, chcę wiedzieć dlaczego tresura ma być tak wybiórcza!

    I na koniec. Dlaczego mam się godzić na utratę PJ w wyniku stosowania się do oznakowania w sekwencji jak poniżej:
    - ograniczenie do 40 km/h
    - skrzyżowanie
    - ograniczenie do 40 km/h
    - wjazd w teren zabudowany zasłonięty czarnym workiem
    - wyjazd z terenu zabudowanego
    - wjazd w teren zabudowany zasłonięty czarnym workiem
    - FOTORADAR
    - wyjazd z terenu zabudowanego zasłonięty czarnym workiem
    - odwołanie ograniczenia do 40 km/h

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • emes-nju 04.09.13, 14:04
    Myślę, że piewcy tresury czy odbierania PJ nie mają moralnego prawa do pisania takich rzeczy, dopóki nie uzyskamy odpowiedzi na moje, wielokrotnie zadawane pytanie o to, jak prawidłowo wytresowany kierowca ma zareagować na pokazany na zdjęciu zakaz ruchu i dlaczego taki kierowca ma na niego zareagować inaczej niż na ewidentnie zapomnianą po zeszłorocznym remoncie 40-tkę.

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • mariner4 04.09.13, 17:15
    To miałem na myśli pisząc o tresurze, więc ich zapytaj. Normalny kierowca zrozumie.
    M.
  • emes-nju 05.09.13, 12:00
    mariner4 napisał:

    > To miałem na myśli pisząc o tresurze, więc ich zapytaj.
    > Normalny kierowca zrozumie.

    Uważam się za całkiem normalnego, ale niestety nie rozumiem wyrażanej przez ciebie idei, a wręcz uwielbienia dla niej, wobec znajomości poziomu degrengolady w oznakowaniu polskich dróg.

    Ponawiam pytanie! JAK MAM ZAREAGOWAĆ NA POKAZANY PRZEZE MNIE EWIDENTNY I JEDNOZNACZNY ZAKAZ RUCHU?!

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • mariner4 06.09.13, 08:01
    nikt nie ma prawa dowolnie interpretować przepisów. Ludzie mają różny poziom wiedzy i mogła się mylić. Ignorancja zabija.
    Niewiedza od ignorancji różni się tylko jednym. Nie wiedza to taki stan w którym się wie o tym, że się nie wie. Ignorancja natomiast jest wtedy, kiedy nie wie się o tym, że się nie wie. I to jest dopiero groźne.
    Na mojej ulicy było nieprawidłowe oznakowanie. Zrobiłem zdjęcia, opisałem to i wysłałem do naszej policji. Oni wysłali to gdzie trzeba. Po około tygodniu poprawiono oznakowanie.
    Japienie i w zasadzie brak reakcji nie poprawi sytuacji. Na drogach jest miliony znaków i NIGDY nie będzie bezbłędnego oznakowania. A nawet jakby było to zawsze znajdą się ignoranci, co będą uważali, że jest nieprawidłowe.
    Mam już niezły rejestrator. Nie będę się wygłupiał, ale w przypadkach zagrażających wypadkiem, będę wysyłał to do policji podając swoje dane osobowe i wyrażając gotowość do bycia świadkiem. Tylko tyle mogę zrobić. A może aż tyle.
    M.
  • edek40 06.09.13, 11:37
    > nikt nie ma prawa dowolnie interpretować przepisów. Ludzie mają różny poziom wi
    > edzy i mogła się mylić.

    Bez watpienia. Dlatego chory idzie do lekarza. W nadziei, ze ten wie co robi i raczej sie nie pomyli. Nie mozna powiedziec tego samego o znakologach. Oni, zgodnie z raportem NIK, znakuja tak, jakby lekarz, nie ogladajac pacjenta, nakazal pielegniarce wykonac operacje na otwartym sercu. I nawet nie sprawdzil czy prawidlowo go zeszyla. Ba, nawet nie zadal sobie trudu sprawdzenia, czy pacjent nie wymaga aby operacji kolana. Nie zbadal go bowiem w ogole. A gdyby postepowal tak, jak znakolodzy, o czym donosi NIK, nie zachowalby nawet dokumentacji ze swojej "pracy". Pytany zatem o postepy w leczeniu odparlby, ze nic nie wie o sprawie.

    Przyjmijmy zatem, ze nasi lekarze "lecza" pacjentow dokladnie w opisanej metodzie, stosowanej powszechnie przy znakowaniu drog. Jak myslisz ilu pacjentow wzieloby los w swoje rece? Ze wszystkimi konsekwencjami tego faktu.

    > Niewiedza od ignorancji różni się tylko jednym. Nie wiedza to taki stan w który
    > m się wie o tym, że się nie wie. Ignorancja natomiast jest wtedy, kiedy nie wie
    > się o tym, że się nie wie. I to jest dopiero groźne.

    Znakomicie zsyntetyzowales nasze polskie znakologiczne zgodne i zatwierdzone...

    > Na mojej ulicy było nieprawidłowe oznakowanie. Zrobiłem zdjęcia, opisałem to i
    > wysłałem do naszej policji. Oni wysłali to gdzie trzeba. Po około tygodniu popr
    > awiono oznakowanie.

    Swietnie, ze zareagowali. Zalozmy, ze w calym kraju rusza sztab obywatelskich obywateli i informuja tych, ktorzy powinni byc lepiej poinformowani, a ci informuja tych, ktorzy powinni byc poinformowani jeszcze lepiej. Rusza machina i znak zmieniaja. Na jeden znak potrzebowali AZ TYGODNIA. Gdy bede musieli poprawic wiecej...

    > Japienie i w zasadzie brak reakcji nie poprawi sytuacji. Na drogach jest milion
    > y znaków i NIGDY nie będzie bezbłędnego oznakowania.

    Szczegolnie wtedy, gdy 30% znakologow nigdy nie prowadzi zadnych badan dotyczacych bezpieczenstwa ruchu na powierzonych im odcinkach. Podobna ilosc nigdy nie sprawdza czy robotnicy prawidlowo odczytali plan i prawidlowo ustawili znak, ba nie sprawdzaja nawet czy nie sprzedali go na zlom!!! Kolejne 30% nie ma nawet planow organizacji ruchu na swoim podworku. Nie oznacza to oczywiscie, ze 90% znakologow zle pracuje. Raport NIK stwierdza, ze zadnych uchybien formalnych (nie w oznakowaniu, tylko w metodach), nie ma cale 2% znakologow w Polsce.

    Jak dla mnie to rodzaj cudu, ze zdarzaja sie znaki postawione prawidlowo. Na szczescie o wiele czesciej niz te postawione zle. Nie zmienia to faktu, ze policja panstwowa publikowala raport o oznakowaniu (czyli od strony wykonawczej, a nie metodycznej, ktora kontrolowal NIK). W ostatnim opublikowanym raporcie w 2009 roku stwierdzili, ze srednio raz na 2 kilometry drogi wystepuje znak postawiony niewlasciwie lub nawet karygodnie niebezpiecznie. Raport otwieralo stwierdzenie, ze w porownaniu z rokiem 2008 wykryto o okolo 30% wiecej uchybien. Niestety, raport zniknal, a nikt mi znany nie skopiowal go...

    > Mam już niezły rejestrator. Nie będę się wygłupiał, ale w przypadkach zagrażają
    > cych wypadkiem, będę wysyłał to do policji podając swoje dane osobowe i wyrażaj
    > ąc gotowość do bycia świadkiem.

    Tez to rozwazam.

    > Tylko tyle mogę zrobić.

    Wobec calkowietej bezsilnosci i bezczynnosci odpowiedzialnych za drogi i bezpiecznestwo na nich? Tak, obywatele musza wziac sprawy w swoje rece.

    Oby jednak nie bylo tak jak z dostepnoscia do informacji publicznej. Niestety obywatele poczuli sie tak obywatelsko i tak byli niepewni czy sprawy tocza sie wlasciwym torem, ze zaczeli o te informacje wystepowac bardzo czesto. Obecnie wladze pracuja nad ograniczeniem dostepu do tych informacji. Bo obywatele byli zbyt aktywni i paralizowali prace urzedow.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • emes-nju 06.09.13, 13:15
    mariner4 napisał:

    > Zrobiłem zdjęcia, opisałem to i wysłałem do naszej policji.
    > Oni wysłali to gdzie trzeba. Po około tygodniu poprawiono oznakowanie.

    Podaj mi numer telefonu co siebie. Jak kolejny raz zobaczę takie znakowanie, to stanę (nie wolno mi interpretować oznakowania!) i zgłoszę wadę oznakowania komu trzeba. Ale przez ten tydzień muszę coś jeść i pić...

    :P

    Tym niemniej dziękuje. Już wiem jak specjalista od tresury uważa, że ma się zachować odpowiednio wytresowany kierowca :P

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • tbernard 05.09.13, 08:27
    > Wiem, że tak umieszczony zakaz ruchu należy zignorować. A dlaczego nie m
    > ogę zignorować 40-tki umieszczonej po znakiem informującym o robotach dr
    > ogowych jeżeli WIEM, że remont skończył się pół roku temu?

    Jeżeli wiesz, że to taka sytuacja, to jedź 90. Jeżeli nie wiesz, to jedź jak na znaku lub jak większość. A jeśli jesteś legalistą, to zgłoś jakiemuś towarzyszowi sekretarzowi od znaków lub mediom. Czy w tych sytuacjach ewidentnych bubli znakologicznych policja łapie za niezastosowanie się do znaków, że tak szaty o to drzesz? Zapewne założycielowi wątku chodziło o mocne złamanie w miejscach EWIDENTNIE jasnych, spowodowane burackim kozakowaniem. Każdy takie akcje widzi codziennie (może oprócz kozaków), a Ty namolnie o zapomnianych czterdziestkach.
  • emes-nju 05.09.13, 13:00
    tbernard napisał:

    > Czy w tych sytuacjach ewidentnych bubli znakologicznych policja
    > łapie za niezastosowanie się do znaków, że tak szaty o to drzesz?

    Na zapomnianych 40-tkach widywałem. Na zakazach ruchu jeszcze nie.

    Nie widziałem też, żeby te pozapominane czy nieprawidłowo ustawione znaki znikały, a więc drę się, bo kiedyś mogę stracić PJ za zastosowanie się do oznakowania - gdzieś powyżej opisałem autentyczną kombinacje znaków, która pozostawiała wątpliwości czy koło fotoradaru można jechać 40, 50 czy 90 km/h.

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • agios_pneumatos 04.09.13, 14:04
    emes-nju napisał:

    > mariner4 napisał:
    >
    > > Czasem zdarza mi się przekroczyć prędkość. Ale NIGDY o 50 km/h.
    >
    > A mi wielokrotnie wychodziło przekraczanie prędkości o nieskończoność. A
    > le jak zadałem ci pytanie jak ma zareagować dobrze wybatożony kierowca na poniż
    > ej pokazany zakaz ruchu, to jakoś nie odpowiedziałeś...
    >
    > http://img689.imageshack.us/img689/8245/v9r4.jpg
    >
    > Znaków tego typu pokazałem/opisałem na tym forum już 4 szt. Wielu nie opisałem,
    > bo jechałem za szybko, żeby podać szczegóły.
    >

    Czy ten znak jest powtórzony z lewej strony jezdni?
  • emes-nju 04.09.13, 14:10
    agios_pneumatos napisał:

    > Czy ten znak jest powtórzony z lewej strony jezdni?

    A musi?

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • agios_pneumatos 05.09.13, 08:14
    emes-nju napisał:

    > agios_pneumatos napisał:
    >
    > > Czy ten znak jest powtórzony z lewej strony jezdni?
    >
    > A musi?
    >

    Podobnież na drogach dwujezdniowych musi.
    Ale to pewnie plotka.
  • emes-nju 05.09.13, 12:04
    agios_pneumatos napisał:

    > emes-nju napisał:
    >
    > > agios_pneumatos napisał:
    > >
    > > > Czy ten znak jest powtórzony z lewej strony jezdni?
    > >
    > > A musi?
    > >
    > Podobnież na drogach dwujezdniowych musi.

    To nie jest droga dwujezdniowa. Jedną z jezdni zamknięto.

    To znaczy jedną zamknięto w realu (nie było fragmentu mostu), ale nie umieszczono tam zakazu ruchu, bo umieszczono go tak, że formalnie zamknął ruch na drugiej jezdni. W sposób zgodny i zatwierdzony oczywiście :P

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • agios_pneumatos 05.09.13, 08:24
    emes-nju napisał:

    > agios_pneumatos napisał:
    >
    > > Czy ten znak jest powtórzony z lewej strony jezdni?
    >
    > A musi?
    >




    1. 5. Umieszczanie znaków
    1. 5. 1. Zasady ogólne
    Znaki umieszcza się:
    1) po prawej stronie jezdni lub nad jezdnią, jeżeli dotyczą jadących wszystkimi pasami ruchu,
    2) nad poszczególnymi pasami ruchu, jeżeli dotyczą jadących tylko tymi pasami ruchu,
    3) po lewej stronie jezdni:
    a) samodzielnie, jeżeli dopuszczają to przepisy rozporządzenia w sprawie znaków i sygnałów drogowych,
    b) jako powtórzenie znaków umieszczonych po prawej stronie na drogach dwujezdniowych, przy czym jako obowiązkowe dotyczy to znaków kategorii A, B (z wyjątkiem znaków B-35 do B-38), G oraz znaków D-6, D-6a, D-6b,


    A potem wejdź na google i zobacz jaki symbol ma białe koło w czerwonej obwódce.

    I dalej mądrz się z najmondrzejszym na forumie jacy to fajni jesteście i logiczni.

    Tylko może przed tym najpierw poznajcie trochę przepisy i terminy, którymi tak 'logicznie' operujecie.

    Póki co jeden przebija drugiego w swej radosnej twórczości.

    P.S. Ciągle czekam na definicję 'wychodzenia na czołówkę'.
  • edek40 04.09.13, 11:46
    > Czasem zdarza mi się przekroczyć prędkość.

    Ooooo!!!!

    > Ale NIGDY o 50 km/h.

    Acha.

    > Więc mnie to po prostu nie dotyczy.

    A to ciekawe? A niby czemu? Minister Nowak nie rozroznial wielkosci wykroczenia, braku znaku itp gdy nazywal polskich kierowcow mordercami drogowymi. Wydawalo mi sie, ze Ty rowniez.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • mariner4 04.09.13, 12:18
    bo nie patrzę non stop na wskaźnik, miszczu.
    Ale 50 się wyczuwa bez licznika. To takie trudne?
    M.
  • edek40 04.09.13, 12:22
    > bo nie patrzę non stop na wskaźnik, miszczu.

    Rozumiem. Ale tylko ja jestem bydlakiem, gdy cos takiego napisze? Miszczu.

    > Ale 50 się wyczuwa bez licznika. To takie trudne?

    Dla mnie nie. O wiele trudniej wyczuwa sie, gdzie taka predkosc nalezy zachowac.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • mariner4 04.09.13, 12:55

    >Dla mnie nie. O wiele trudniej wyczuwa sie, gdzie taka predkosc nalezy zachowac

    Wyobraź sobie. Przy drodze stoi taki drąg. Kumasz? Żerdź. Taka rura stalowa. A na nim jest okrągła tablica. Taka wiesz biała z czerwoną obwódką. I tam jest napisane ile wolno jechać. Taka czarna cyfra. Jarasz? Jeżeli to nie jest jasne, trzeba poszukać korepetytora z nauczania początkowego.
    M.


  • emes-nju 04.09.13, 12:58
    mariner4 napisał:

    > Wyobraź sobie. Przy drodze stoi taki drąg. Kumasz? Żerdź.
    > Taka rura stalowa. A na nim jest okrągła tablica. Taka wiesz
    > biała z czerwoną obwódką. I tam jest napisane ile wolno jechać.

    A jak w obwódce nie ma napisane ile można jechać to ile można jechać?

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • edek40 04.09.13, 13:01
    > Wyobraź sobie. Przy drodze stoi taki drąg. Kumasz? Żerdź. Taka rura stalowa. A
    > na nim jest okrągła tablica. Taka wiesz biała z czerwoną obwódką. I tam jest na
    > pisane ile wolno jechać. Taka czarna cyfra. Jarasz? Jeżeli to nie jest jasne, t
    > rzeba poszukać korepetytora z nauczania początkowego.

    Przypomnij mi z jaka predkoscia mozna sie poruszac po minieciu bialej prostakatnej tablicy z domkami, jesli jest przekreslona na czerwono.

    Nastepnie prosze o info z jaka predkoscia moge sie poruszac jesli zauwaze takaz biala tablice, ale nie przekreslona.

    Pytania nie sa tendencyjne. Uzupelnie je po odpowiedzi. Ale moze byc to dla Ciebie niewygodne...
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • klemens1 04.09.13, 15:54
    > Wyobraź sobie. Przy drodze stoi taki drąg. Kumasz? Żerdź. Taka rura stalowa. A
    > na nim jest okrągła tablica. Taka wiesz biała z czerwoną obwódką. I tam jest na
    > pisane ile wolno jechać. Taka czarna cyfra. Jarasz? Jeżeli to nie jest jasne, t
    > rzeba poszukać korepetytora z nauczania początkowego.

    Jak zaczniesz odpowiadać na KONKRETNE pytania, które demaskują całą twoją indolencję, to będziesz miał prawo kogokolwiek pouczać i sugerować, jakiego nauczania potrzebuje.
  • mariner4 04.09.13, 17:18
    jakiś debil zabił, bo tak a nie inaczej zinterpretował sobie przepis. Rozumiesz to?
    Jestem pewien, że nie. Więc przeczytaj to jeszcze raz i tak do skutku.
    M.
  • klemens1 04.09.13, 19:09
    > jakiś debil zabił, bo tak a nie inaczej zinterpretował sobie przepis. Rozumiesz
    > to?
    > Jestem pewien, że nie. Więc przeczytaj to jeszcze raz i tak do skutku.
    > M.

    Może umówmy się, ze jak jesteś czegoś pewien, to przyjmij że jest na odwrót - będziesz miał więcej racji.
    Odpowiedz teraz, co ci grozi ze strony debili, którzy zignorowali zakaz ruchu, bo sobie zinterpretowali że nie dotyczy pasów ruchu którymi jechali.

    forum.gazeta.pl/forum/w,510,146610243,146718693,Re_Nie_przesadzaj_To_latanie_budzetu_wyraznie.html
    To jest konkretne pytanie i po prostu na nie odpowiedz.
    Zrobisz to? Jestem pewien że nie - bo nigdy nie odpowiadasz jak ci się zada pytanie na konkretny temat - jedynie pierniczysz w kółko swoje komunały. A jeżeli tylko tyle potrafisz, to - jak pisałem wcześniej - nie masz prawa nikogo pouczać, jakie dodatkowe nauczanie jest mu potrzebne.
  • edek40 04.09.13, 19:28
    > jakiś debil zabił, bo tak a nie inaczej zinterpretował sobie przepis. Rozumiesz
    > to?

    Czyli na zakazach ruchu, ktore zamiescil emes stanalbys i czekal?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 04.09.13, 19:38
    edek40 napisał:

    > > jakiś debil zabił, bo tak a nie inaczej zinterpretował sobie przepis. Roz
    > umiesz
    > > to?
    >
    > Czyli na zakazach ruchu, ktore zamiescil emes stanalbys i czekal?

    Długo jeszcze będziecie się onanizowali tą fuszerką znakologa?
    Co z tego ma wynikać dla tej dyskusji? Że dopóki pozostanie choć jedna taka fuszerka należy w ogóle przestać karać za prędkość? Co ma piernik do wiatraka?
    Jura
  • edek40 04.09.13, 19:45
    > Długo jeszcze będziecie się onanizowali tą fuszerką znakologa?

    Po pierwsze fuszerkami. Liczba mnoga jest tu udokumwentowana fotografiami.

    > Co z tego ma wynikać dla tej dyskusji? Że dopóki pozostanie choć jedna taka fus
    > zerka należy w ogóle przestać karać za prędkość?

    Nie. Jednak wladze musza zrobic cos, aby znaki nie byly postrzegane jak watpliwe dekoracje krajobrazu. Najlepiej jesli zaczna od dobierania sie do d..py znakologom. Nie da sie skutecznie zmusic kierowcow do przestrzagania znakow, jesli na kazdym kroku widac buble. Mozna probowac batem, ale nie da sie wszedzie postawic poganiaczy, tak aby skutecznie zmuszac kierowcow do stosowania sie.

    Pomysl z reszta w jakiej kropce bylby poganiacz, gdyby batem musial zmusic emesa do.... No wlasnie. Do czego? Do olania, choc emes balby sie lomotu czy moze do zastosowania sie i zakorkowania miasta.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • agios_pneumatos 05.09.13, 08:20
    jureek napisał:

    > edek40 napisał:
    >
    > > > jakiś debil zabił, bo tak a nie inaczej zinterpretował sobie przepi
    > s. Roz
    > > umiesz
    > > > to?
    > >
    > > Czyli na zakazach ruchu, ktore zamiescil emes stanalbys i czekal?
    >
    > Długo jeszcze będziecie się onanizowali tą fuszerką znakologa?
    > Co z tego ma wynikać dla tej dyskusji? Że dopóki pozostanie choć jedna taka fus
    > zerka należy w ogóle przestać karać za prędkość? Co ma piernik do wiatraka?
    > Jura

    Jaka fuszerka?

    Znak nie dotyczył głównej jezdni i nie był powtórzony po jej lewej stronie:

    1. 5. Umieszczanie znaków
    1. 5. 1. Zasady ogólne
    Znaki umieszcza się:
    1) po prawej stronie jezdni lub nad jezdnią, jeżeli dotyczą jadących wszystkimi pasami ruchu,
    2) nad poszczególnymi pasami ruchu, jeżeli dotyczą jadących tylko tymi pasami ruchu,
    3) po lewej stronie jezdni:
    a) samodzielnie, jeżeli dopuszczają to przepisy rozporządzenia w sprawie znaków i sygnałów drogowych,
    b) jako powtórzenie znaków umieszczonych po prawej stronie na drogach dwujezdniowych, przy czym jako obowiązkowe dotyczy to znaków kategorii A, B (z wyjątkiem znaków B-35 do B-38), G oraz znaków D-6, D-6a, D-6b,
  • edek40 05.09.13, 10:17
    > b) jako powtórzenie znaków umieszczonych po prawej stronie na drogach dwuj
    > ezdniowych, przy czym jako obowiązkowe dotyczy to znaków kategorii A, B (z wyją
    > tkiem znaków B-35 do B-38), G oraz znaków D-6, D-6a, D-6b,

    Dwujezdniowa to ta ulica jest, jak nie ma remontu. Gdy na czas remontu jednej jezdni, caly ruch puszcza sie po drugiej, to chyba... No nie ma gdzie postawic znaku z lewej, bo wszyscy wiemy, ze na mapie ta ulica jest dwujezdniowa...
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • agios_pneumatos 05.09.13, 15:36
    edek40 napisał:

    > > b) jako powtórzenie znaków umieszczonych po prawej stronie na drogach dwu
    > j
    > > ezdniowych, przy czym jako obowiązkowe dotyczy to znaków kategorii A, B (
    > z wyją
    > > tkiem znaków B-35 do B-38), G oraz znaków D-6, D-6a, D-6b,
    >
    > Dwujezdniowa to ta ulica jest, jak nie ma remontu. Gdy na czas remontu jednej j
    > ezdni, caly ruch puszcza sie po drugiej, to chyba... No nie ma gdzie postawic z
    > naku z lewej, bo wszyscy wiemy, ze na mapie ta ulica jest dwujezdniowa...

    Zatem stosujemy się do oznakowania 'żółtego'.
    Jakież to linie na jezdni zakazywały tam wjazdu?
  • edek40 06.09.13, 10:19
    > Zatem stosujemy się do oznakowania 'żółtego'.
    > Jakież to linie na jezdni zakazywały tam wjazdu?

    Linie zakazujace wjazdu?

    A moze zasieki i row przeciwczolgowy?

    A ten znak to w sumie po co?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • agios_pneumatos 07.09.13, 10:23
    edek40 napisał:

    > > Zatem stosujemy się do oznakowania 'żółtego'.
    > > Jakież to linie na jezdni zakazywały tam wjazdu?
    >
    > Linie zakazujace wjazdu?
    >
    > A moze zasieki i row przeciwczolgowy?
    >
    > A ten znak to w sumie po co?

    Czyli potwierdzasz, ze na jezdni byly zolte pasy wskazujace kierunek jazdy i nic oprocz znaku (ktory swoja droga znajdowal sie blizej bramy niz krawedzi glownej drogi) nie wskazywalo, ze nie mielibysmy jechac droga oznaczona 'awaryjnie'.
  • edek40 07.09.13, 11:06
    > Czyli potwierdzasz, ze na jezdni byly zolte pasy wskazujace kierunek jazdy i n
    > ic oprocz znaku (ktory swoja droga znajdowal sie blizej bramy niz krawedzi glow
    > nej drogi) nie wskazywalo, ze nie mielibysmy jechac droga oznaczona 'awaryjnie

    Znaki poziome maja wyzszosc nad pionowymi

    Kierowcy potrzebna jest linijka do pomiaru blizej ktorej krawedzi jest znak

    W razie watpliwosci nalezy napiac uwage i jechac szalenie ostroznie
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • agios_pneumatos 07.09.13, 11:42
    edek40 napisał:

    > > Czyli potwierdzasz, ze na jezdni byly zolte pasy wskazujace kierunek jazd
    > y i n
    > > ic oprocz znaku (ktory swoja droga znajdowal sie blizej bramy niz krawedz
    > i glow
    > > nej drogi) nie wskazywalo, ze nie mielibysmy jechac droga oznaczona 'awar
    > yjnie
    >
    > Znaki poziome maja wyzszosc nad pionowymi

    Tak edku. Masz rację. Do tego wysepki maja cztery nogi i skacza po drodze, zas wyprzedzanie na czolowke nie jest wyrzedzaniem na czolowke.

    >
    > Kierowcy potrzebna jest linijka do pomiaru blizej ktorej krawedzi jest znak

    No prosze czyli jednak polscy kierowcy karnymi sa.

    >
    > W razie watpliwosci nalezy napiac uwage i jechac szalenie ostroznie

    Bez watpliwosci. Szkoda, ze tak nie jezdza zawsze.
  • edek40 07.09.13, 12:36
    > Tak edku. Masz rację.

    Zadam to pytanie ponownie, aby wszyscy mogli czerpac z krynicy wiedzy - znaki poziome maja pierwszenstw przed pionowymi. Tak uwaza agios, skrabnica wiedzy bezcenna.

    > No prosze czyli jednak polscy kierowcy karnymi sa.

    No nie sa. Ignoruja zakaz ruchu bez linijki. I, co wazne, bez zastanowienia. Ale Ty nie zrozumiesz ani tego dlaczego to wazne, ani szerokich konsekwencji tego faktu.

    > Bez watpliwosci. Szkoda, ze tak nie jezdza zawsze.

    Jest to szczegolnie istotne przy pokonywaniu odcinka szosy/ulicy wylaczonej z ruchu przez znak.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • agios_pneumatos 07.09.13, 19:28
    edek40 napisał:

    > > Tak edku. Masz rację.
    >
    > Zadam to pytanie ponownie, aby wszyscy mogli czerpac z krynicy wiedzy - znak
    > i poziome maja pierwszenstw przed pionowymi.
    Tak uwaza agios, skrabnica wie
    > dzy bezcenna.

    To moze zadaj to pytanie.

    Na to pogrubione teraz wszyscy wstaja i bija brawo.
    Tylko przydalby sie cytat gdzie zostalo to stwierdzone.

    >
    > > No prosze czyli jednak polscy kierowcy karnymi sa.
    >
    > No nie sa. Ignoruja zakaz ruchu bez linijki. I, co wazne, bez zastanowienia. Al
    > e Ty nie zrozumiesz ani tego dlaczego to wazne, ani szerokich konsekwencji tego
    > faktu.
    >

    Tez bym zignorowal. Bo widzac go wiem, ze nie dotyczy glownej jezdni.

    > > Bez watpliwosci. Szkoda, ze tak nie jezdza zawsze.
    >
    > Jest to szczegolnie istotne przy pokonywaniu odcinka szosy/ulicy wylaczonej z r
    > uchu przez znak.

    Nie jest tak jak piszesz.
  • emes-nju 05.09.13, 12:46
    jureek napisał:

    > Długo jeszcze będziecie się onanizowali tą fuszerką znakologa?

    Do szczęśliwego finału :P

    Chronologicznie. Swój onanizm zacząłem jakieś półtora roku temu, ale uczciwie przyznaję, że zdjęcia zrobiłem może 1/4 IDENTYCZNYCH przypadków - nie zatrzymuje się, nie zawracam; zdjęcia są robione jak mam pasażera albo jak stoję w korku i mam czas.

    http://img89.imageshack.us/img89/9691/8s5t.jpg

    http://img208.imageshack.us/img208/9491/ado5.jpg

    http://img689.imageshack.us/img689/8245/v9r4.jpg

    Ostatnio opisałem IDENTYCZNY zakaz ruchu na południowej obwodnicy Warszawy.

    Sorry, ale jakie zaufanie do znakologa można mieć tylko na podstawie takich przykładów "złapanych" w Warszawie w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy, WYŁĄCZNIE na głównych drogach? W mieście, w którym urzędnicy mieszkają i pracują, a więc dojeżdżają do pracy! I co? Udało się "zdjąć" tylko pierwszy znak - po zainicjowanej przeze mnie migawce w TV. Reszta dotrwała do końca remontów. A niektóre znaki, jak to u nas, dotrwały do naturalnej biodegradacji, czyli do zabrania ich przez złomiarzy wiele miesięcy po zakończeniu robót.

    Jeżeli mam akceptować ryzyko utraty PJ za jazdę szybszą na znakach, mam mieć całkowite zaufanie do znakologa! Również tego związanego robotami drogowymi, żeby nie było tak, że zgodne i zatwierdzone oznakowanie pozostawia wątpliwości czy obecny w "zasięgu rażenia" fotoradar jest ustawiony na 40, 50 czy 90 km/h, o czym pisałem jakiś czas temu :/

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • mariner4 05.09.13, 08:11
    Da się.
    Zapewniam.
    M.
  • edek40 05.09.13, 10:09
    Ja rowniez tak robie!!! Na przyklad wtedy, gdy budowano na mojej szosie oswietlenie. Pracowali sumiennie od 8.00 do 16.00 od poniedzialku do piatku. Na koniec dniowki sprzatali wszysciutko, zasypywali, zagrabiali itp. Tylko ograniczenie do 40 km/h stalo nieprzerwanie, nie posprzatene, przez 3 tygodnie.

    Pokonywalem zatem ten odcinek rano ostroznie i powoli w rejonie robot (okolo 10 m z prawie 1000 m).

    Po poludniu szybciej, ale tez ostroznie, bo dzwonilem na policje, aby zdyscyplinowali robotnikow w kwestii oznakowania (poza tym, ze pozostawiali czterdziestke z powodu braku powodu, to jeszcze stala ona w takim miejscu, ze... byly watpoliwosci, czy nie byla aby odwolywana przez uliczke). Nie zdyscyplinowali, wiec spodziewalem sie w kazdej chwili, ze zdyscyplinuja mnie na okolicznosc szybszej niz na znakach jazdy w czasie zawieszenia robot na odpoczynek lub weekend.

    Eeeee. A moze robie zle, bo interpretowac i jechac ostroznie mozna tylko wtedy, gdy mamy pewnosc, ze znak zakazu wjazdu postawiony jest blednie? A gdy mamy pewnosc, ze ograniczenie postawione jest blednie MUSIMY sie stosowac? Jak sie w tym polapac, co MUSIMY interpretowac, a co nie?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • emes-nju 05.09.13, 12:50
    Tylko za "nieskończone" przekroczenie prędkości (wjazd pod zakaz ruchu) nie utracę PJ, a za przekroczenie prędkości tylko o 51 km/h na zapomnianej 40-tce i owszem. Wiem, że to słuszne.

    Lepiej OSTROŻNIE spaść z mostu, na który nie można wjeżdżać, bo jest zakaz, niż równie ostrożnie olać 40-tke na równiutkiej drodze po zakończonym remoncie :P

    Mi taka "logika" wydaje się osobliwa, ale co ja tam wiem o trzaskaniu z bata czy psach pawłowa :D

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • klemens1 05.09.13, 13:37
    Wiesz co oznacza taki okrągły biały znak z czerwoną obwódką? Nie trzeba być do tego nawet tak inteligentnym żeby znać liczby. Otóż ten znak oznacza zakaz ruchu - czyli nie masz prawa tam wjeżdżać.
    I od tego są znakolodzy, żeby te znaki stawiać, a ty od tego żeby się stosować a nie interpretować. Przez takich interpretatorów zginął twój znajomy. Twój tatuś w gumofilcach ci tego nie wyjaśnił jeszcze?
  • jureek 05.09.13, 13:54
    klemens1 napisał:

    > Przez takich interpretatorów zginął twój znajomy.

    Gdzie wyczytałeś, że ci interpretatorzy, z powodu których zginął znajomy Marinera, jechali z najwyższą ostrożnością?
    Jura
  • emes-nju 05.09.13, 15:08
    jureek napisał:

    > klemens1 napisał:
    >
    > > Przez takich interpretatorów zginął twój znajomy.
    >
    > Gdzie wyczytałeś, że ci interpretatorzy, z powodu których
    > zginął znajomy Marinera, jechali z najwyższą ostrożnością?

    Możesz być tego pewny. Skoro nawet piewca batożenia i wyrabiania odruchów jak u psów pawłowa uważa, że niektóre znaki mozna ignorować byle ostrożnie, to ci, którzy zabili jego znajomego na pewno ignorowali ograniczenie prędkości z najwyżsżą ostrożnością. Jak wszyscy.

    Wcale bym sie nie zdziwił, gdzyby pierwszą lekcję "ostrożnego ignorowania" odebrali na zakazie podobnym, do tych, które systematycznie pokazuje ja...

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • jureek 05.09.13, 15:19
    emes-nju napisał:

    > > Gdzie wyczytałeś, że ci interpretatorzy, z powodu których
    > > zginął znajomy Marinera, jechali z najwyższą ostrożnością?
    >
    > Możesz być tego pewny.

    Będę pewny, gdy zobaczę źródło tej informacji. Bo Twoje spekulacje typu "a gdyby matka wasza..." takim źródłem nie są.
    Przy okazji gratulacje za przeuroczą rzewną opowiastkę o tym, jak to od źle postawionego znaku zakazu ruchu rodzą się piraci przekraczający o ponad 50 kmh dozwolone prędkości. Masz chłopie talent, szkoda, że marnujesz go na forum.
    Jura
  • emes-nju 05.09.13, 15:41
    jureek napisał:

    > Będę pewny, gdy zobaczę źródło tej informacji. Bo Twoje spekulacje
    > typu "a gdyby matka wasza..." takim źródłem nie są.

    Nie ja wymyśliłem bardzo trafne określenie "szybcy, ale bezpieczni". Hm... Jak jechać bezpiecznie nie jadąc ostrożnie? :D

    > Przy okazji gratulacje za przeuroczą rzewną opowiastkę o tym,
    > jak to od źle postawionego znaku zakazu ruchu rodzą się piraci
    > przekraczający o ponad 50 kmh dozwolone prędkości.

    Zdaje się, że napisałem coś o pierwszej lekcji... Najpierw (ostrożnie) ignoruje się zakaz ruchu, potem (równie ostrożnie) 40-tkę po zeszłorocznym remoncie, następnie (też ostrożnie) 60-tkę na zakręcie, który można pokonać z dwa razy większą prędkością, a potem to już leci. Ostrożnie :P Za to wszędzie.

    I co za problem wtedy przekroczyć prędkość o 50 km/h, choćby na takiej zapomnianej 40-tce?

    Masz rację, że trudno spodziewać się, że kogoś zdemoralizuje jeden zakaz bez sensu. Ale każdy w ciągu pierwszego roku-dwóch jazdy odbiera lekcję, że znaki są często mało powiązane z rzeczywistością. Nie każdy za to niestety będzie umiał dokonać słusznej selekcji...

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • jureek 05.09.13, 15:55
    emes-nju napisał:

    > I co za problem wtedy przekroczyć prędkość o 50 km/h, choćby na takiej zapomnia
    > nej 40-tce?

    A w tym, że trzeba by wtedy przekroczyć także ustawową prędkość, problemu nie widzisz?
    Jura
  • emes-nju 05.09.13, 16:09
    jureek napisał:

    > emes-nju napisał:
    >
    > > I co za problem wtedy przekroczyć prędkość o 50 km/h, choćby na
    > > takiej zapomnianej 40-tce?
    >
    > A w tym, że trzeba by wtedy przekroczyć także ustawową prędkość,
    > problemu nie widzisz?

    Wystarczy o 1 km/h na jednojezdniówce - na dwujezdniówce nie trzeba przekraczać.

    Ale masz rację. Cza walczyć z piratem przy pomocy coraz drastyczniejszych środków. Znakologów-sabotazystów trzeba za to zostawić w spokoju. To ludzie w ciężkim trudzie i znoju wykonujący swoje odpowiedzialne zadania (bez oglądania dróg, które znakują - maja tyle pracy, że nie mają czasu ani przed znakowaniem, ani, tym bardziej, po; panie majster! roboty tyle, ze nie ma czasu taczek ładować! :P ) na polu drogownictfa. I nic to, że z powodu ich indolencji, olewactwa, zwykłego lenistwa (wg. NIK 1/3 zarządców W OGÓLE nie ogląda przydzielonych im odcinków dróg!) giną ludzie, a część może nie zginie "tylko" straci PJ na czymś od czapy - walka z piratem wymaga ofiar, a najlepiej walczy się z piratem stawiając 40-tke z założeniem, że i tak wszyscy pojadą 70-tką i będzie git :/

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • jureek 05.09.13, 16:23
    emes-nju napisał:

    > Ale masz rację. Cza walczyć z piratem przy pomocy coraz drastyczniejszych środków.

    Zgadzam się.

    > Znakologów-sabotazystów trzeba za to zostawić w spokoju.

    Nie zgadzam się.
    Jura
  • edek40 05.09.13, 17:37
    > Zgadzam się.

    Ty sie zgadzasz, a emes Cie podpuszcza. Przeciez wszyscy wiemy, ze te coraz drastyczniejsze srodki lagodzone sa brakiem obowiazku stosowania sie...

    > Nie zgadzam się.

    Jak to nie? Przeciez o wiele ciezszym wystepkiem jest pojedyncze zlamanie durnego ograniczenie niz postawienie takiego ograniczenia dla tysiecy uzytkownikow. Moja ocena wynika z praktyki. Ten jeden zlapany na przekroczeniu durnynego ograniczenia dostanie mandat. Ten, ktory go postawil co najwyzej premie. To oczywiscie nie jest pewne, ale nagany czy mandatu raczej nie. Przypominam, ze raport NIK przeszedl bez echa i pamieta o nim garstka na tym forum. A przeciez w oparciu o ustalenia NIK nalezaloby wyciagnac konsekwencje sluzbowe, a w skrajnych wypadkach postawic zarzuty karne. I co? Mandat dla kierowcy, ktory nie zastosowal sie...
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • edek40 05.09.13, 17:32
    > Będę pewny, gdy zobaczę źródło tej informacji. Bo Twoje spekulacje typu "a gdyb
    > y matka wasza..." takim źródłem nie są.

    Bo gdyby matka wasza tyczy sie wylacznie ograniczen predkosci, a nie zakazow ruchu, ktore pokonujemy z najwyzsza ostroznoscia bez matki naszej.

    > Przy okazji gratulacje za przeuroczą rzewną opowiastkę o tym, jak to od źle pos
    > tawionego znaku zakazu ruchu rodzą się piraci przekraczający o ponad 50 kmh doz
    > wolone prędkości. Masz chłopie talent, szkoda, że marnujesz go na forum.

    Pewien burmistrz w zamorskim kraju, w miescie Nowy Jork wypowiedzial wojne wystepkowi. Policjanci mieli za zadanie reagowac na kazde, nawet najdrobniejsze wystepki. Badania bowiem donosza, ze wielu ludzi dokonujaca drobnych wykroczen, ktore sa ignorowane przez strozow lub nigdy nie scigane, rozzuchwala sie. Z niektorych z nich wywodza sie przawdziwi bandyci.

    Ale to bylo za morzem. U nas takie rzeczy sie nie dzieja...
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 05.09.13, 17:53
    edek40 napisał:

    > Ale to bylo za morzem. U nas takie rzeczy sie nie dzieja...

    Pewnie, że nie. U nas obowiązuje limit + VAT, inaczej jest to blokowanie ruchu.
    Jura
  • edek40 05.09.13, 18:24
    > Pewnie, że nie. U nas obowiązuje limit + VAT, inaczej jest to blokowanie ruchu.

    Ale wiesz, ze ja nie o tym?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 05.09.13, 18:31
    edek40 napisał:

    > > Pewnie, że nie. U nas obowiązuje limit + VAT, inaczej jest to blokowanie
    > ruchu.
    >
    > Ale wiesz, ze ja nie o tym?

    A dlaczego nie? Czyż nie jest to przykład tolerancji wobec uważanych za drobne wystepków, czyli zaprzeczenie idei tego burmistrza, na którego się powołujesz?
    Jura
  • edek40 05.09.13, 18:43
    > A dlaczego nie? Czyż nie jest to przykład tolerancji wobec uważanych za drobne
    > wystepków, czyli zaprzeczenie idei tego burmistrza, na którego się powołujesz?

    Najwyrazniej nie zrozumiales. Emes pisal o "rozzuchwalaniu sie". Ty nie wierzyles, wiec podalem przyklad.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • mariner4 05.09.13, 20:18
    ostatnia kanalia drogowa zostanie wyeliminowana z dróg polskich.
    Matoły takie jak Ty ,co sobie uzurpują prawo do zabijania. Bo chce się Wam przygłupy interpretować przepisy dla własnej wygody.
    Nie dociera do debili prosty fakt, ze na polskich drogach ginie rekordowa w skali europejskiej ludzi. Zamiast nieco popuścić gazu, szukacie winnych wszędzie, tylko w nie swoich pustych głowach. Szkoda gadać z idiotami.
    M.
  • edek40 06.09.13, 10:18
    > ostatnia kanalia drogowa zostanie wyeliminowana z dróg polskich.

    Pozostaje kwestia otwarta czy kanalia jest ten, ktory wyprzedza na pale, czy ten, ktory jest dumny z tego, ze nie pozwala mu schowac sie pod siebie. O ile idiota wyprzedzajacy na pale jest morderca potencjalnym, to niewpuszczenie jest celowym zamachem na zycie i to nie tylko tego, ktory wyprzedza.

    > Matoły takie jak Ty ,co sobie uzurpują prawo do zabijania. Bo chce się Wam przy
    > głupy interpretować przepisy dla własnej wygody.

    Oczywiscie wystarczy je interpretowac z zachowaniem najwyzszej ostroznosci. I wtedy jest OK.

    > Nie dociera do debili prosty fakt, ze na polskich drogach ginie rekordowa w ska
    > li europejskiej ludzi. Zamiast nieco popuścić gazu, szukacie winnych wszędzie,
    > tylko w nie swoich pustych głowach. Szkoda gadać z idiotami.

    Oczywiscie wylacznie gazu!!! Taka jest linia naczelnych wladz partyjnych i panstwowych!!! Aby zrobic wladzom przyjemnosc, a sobie ulatwic lenistwo, policja wypisuje dyrdymaly o predkosci w kazdym nieomal przypadku. I tak w tej pieknej fikcji zabijamy sie pod czujnym okiem fotoradrow...
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • klemens1 06.09.13, 11:45
    > ostatnia kanalia drogowa zostanie wyeliminowana z dróg polskich.
    > Matoły takie jak Ty ,co sobie uzurpują prawo do zabijania. Bo chce się Wam przy
    > głupy interpretować przepisy dla własnej wygody.

    Więc zacznij od siebie, zasrany morderco. Bo czynisz właśnie to, co zarzucasz innym.

  • jureek 06.09.13, 12:18
    klemens1 napisał:

    > Więc zacznij od siebie, zasrany morderco. Bo czynisz właśnie to, co zarzucasz i
    > nnym.

    Nie, nie czyni tego samego. No chyba, że według Ciebie taką samą zbrodnią jest wyniesienie spinacza z biura, jak ograbienie staruszki z dorobku jej życia.
    Jura

    P.S. Widzę, że bardzo się denerwujesz. Czyżbyś słowa Marinera o mordercach drogowych odnosił do siebie?
  • klemens1 06.09.13, 13:18
    > Nie, nie czyni tego samego.

    Czyni - interpretuje przepisy tak jak mu wygodnie.

    > No chyba, że według Ciebie taką samą zbrodnią jest
    > wyniesienie spinacza z biura, jak ograbienie staruszki z dorobku jej życia.

    Co jest odpowiednikiem czego?
    Ograbienie staruszki to jazda 50 na ograniczeniu do 30 na 3-pasmowej arterii bez przejść dla pieszych?

    > Widzę, że bardzo się denerwujesz. Czyżbyś słowa Marinera o mordercach drog
    > owych odnosił do siebie?

    Nie denerwuję się, tylko używam dokładnie tych samych metod wobec tego hipokryty, jakich on śmie używać wobec normalnych kierowców.

  • jureek 06.09.13, 13:26
    klemens1 napisał:

    > Nie denerwuję się, tylko używam dokładnie tych samych metod wobec tego hipokryt
    > y, jakich on śmie używać wobec normalnych kierowców.

    Może Ty kierowcę przekraczającego o 50 kmh dozwoloną prędkość uważasz za normalnego, dla mnie nie jest to normalne.
    Jura


  • klemens1 06.09.13, 14:47
    > Może Ty kierowcę przekraczającego o 50 kmh dozwoloną prędkość uważasz za normal
    > nego, dla mnie nie jest to normalne.

    On nie pisał li tylko o takich kierowcach, lecz o każdym, który śmie kwestionować ograniczenie do 30 na 3-pasmowej arterii (teraz jest tam 50, na pozostałych odcinkach 70-80).
  • mariner4 06.09.13, 16:38
    Łamać przepisy już nie.
    Mam nadzieję, że trzepniesz w solidne drzewo, a nie w inny samochód, którym jakaś rodzina wraca z wakacji.
    M.
  • edek40 06.09.13, 16:41
    > Mam nadzieję, że trzepniesz w solidne drzewo, a nie w inny samochód, którym jak
    > aś rodzina wraca z wakacji.

    A kto wraca z wakacji tym samochodem z przeciwka, gdy Ty "dydaktycznie" nie pozwalasz schowac sie miszczowi, ktoremu wyprzedzanie weszlo w krew?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • mariner4 06.09.13, 16:47
    Nie utrudniam innym kierowcom jazdy, ale i nie przesadzam z ułatwianiem.
    Jeżeli jakiś palant wciska się na styk pomiędzy mnie a inne auto, to jest to jego gra ze śmiercią. Nie martw się. Nie narażę tego co jedzie z przeciwka, chyba, że to walec drogowy, miszczu.
    Po prostu za dużo debili jeździ po drogach.
    M.
  • edek40 06.09.13, 16:57
    > Nie utrudniam innym kierowcom jazdy, ale i nie przesadzam z ułatwianiem.
    > Jeżeli jakiś palant wciska się na styk pomiędzy mnie a inne auto, to jest to je
    > go gra ze śmiercią.

    Ciekawe jak bys widzial te sytuacje bedac tym z przeciwka, gdy drugie wcielenie marinera uczyloby jak nie nalezy wyprzedzac?

    > Po prostu za dużo debili jeździ po drogach.

    Uprzejmie donosze, ze z cala odpowiedzialnoscia zaliczam sie do debili umozliwiajacych za wszelka cene schowanie sie miszcza, ktory przeholowal przy wyprzedzaniu. Nie mi oceniac jego zachowanie. Nie mi karac go. I na koniec nie widze powodu, aby mial ucierpiec te z przeciwka.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • klemens1 08.09.13, 22:15
    > Łamać przepisy już nie.
    > Mam nadzieję, że trzepniesz w solidne drzewo, a nie w inny samochód, którym jak
    > aś rodzina wraca z wakacji.

    Sam przyznajesz że łamiesz przepisy.
    Dlaczego więc jeszcze nie trzepnąłeś w drzewo, zamiast w inny samochód, którym jakaś rodzina wraca z wakacji? Masz przecież nadzieję że tak się stanie.
  • mariner4 09.09.13, 07:37
    o to chodzi. Zagapić się każdy może. To jest ludzkie.
    A Ty i paru innych tutaj uzurpujecie sobie prawo do wybieranie przepisów do przestrzegania.
    I dlatego ten przepis o czasowym wstrzymaniu oprawa jazdy jest jak najbardziej celowy.
    Ale należy podnieś drakońsko kary za jazdę bez uprawnień. Nie może być tak, że jakiś wariat w mieście jedzie grubo ponad 100 i śmieje się z 500 złotowego mandatu. Ten przepis jest o wiele uczciwszy od pomysłu karania w zależności od dochodów. To w moim przekonaniu kłóci się z zasadą jednakowa kara za jednakowy czyn.
    M.
  • klemens1 09.09.13, 09:57
    > o to chodzi. Zagapić się każdy może. To jest ludzkie.

    Sam przyznałeś, że świadomie łamiesz przepisy. A więc jesteś mordercą - wg własnej definicji.
    Ciekawy jestem, czy pojechałbyś 30 i ani trochę szybciej tu:
    goo.gl/maps/9PP67
    albo czy też nie wyprzedziłbyś traktora na podwójnej ciągłej, tak jak to uczynił morderca z googla:
    goo.gl/maps/o2ObE
    I drugie pytanie do sytuacji powyżej - czy na pewno nie przekroczyłbyś w tym miejscu 50? Bo to - co na pewno zauważyłeś - obszar zabudowany.

    > A Ty i paru innych tutaj uzurpujecie sobie prawo do wybieranie przepisów do prz
    > estrzegania.

    Nie "paru innych" - nikt nie przestrzega przepisów w miejscach o których piszemy. W każdym razie ja jeszcze na własne oczy nie widziałem takiego przypadku.

  • edek40 09.09.13, 12:49
    > Ciekawy jestem, czy pojechałbyś 30 i ani trochę szybciej tu:

    Przeciez to szalenie niebezpieczne miejsce. Wszak tylko w takich stawia sie fotoradary. A tu stoi fotoradar. Tylko wiec bydle i pirat... eeeee.... skonczony debil (albo objety immunitetem) lamie tu przepisy. Nie powinna robic tego nawet karetka na sygnale, bo potem trzeba sie tlumaczyc. A kierowcow karetek brakuje...

    > I drugie pytanie do sytuacji powyżej - czy na pewno nie przekroczyłbyś w tym mi
    > ejscu 50? Bo to - co na pewno zauważyłeś - obszar zabudowany.

    Tylko slepy by nie zauwazyl. Sprawa jest tak oczywista jak slonce. Przeciez byl znak, wiec laka jest zabudowana az do odwolania. Oby idioty od znakow...
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • klemens1 09.09.13, 18:54
    Pomijając wszystko inne, mam wrażenie, że znowu zbyt konkretne pytanie zadałem ...
    Efekt więc murowany.
  • edek40 09.09.13, 10:43
    > o to chodzi. Zagapić się każdy może. To jest ludzkie.

    Nie zauwazylem zupelnie nie zrozumialego ograniczenia predkosci. Jechalem wiec 30 km/h za szybko. Nieswiadomie.

    > A Ty i paru innych tutaj uzurpujecie sobie prawo do wybieranie przepisów do prz
    > estrzegania.

    Patrz wyzej.

    Ale w sumie nie piszesz prawdy. emes zadal konkretne pytanie o zachowanie na widok zakazu ruchu. To Ty wybrales sobie ten akurat przepis i napisales, ze nalezy ostroznie.

    Czym ten zle postawiony zakaz rozni sie od zle postawionego ograniczenia predkosci? Zle, to znaczy takiego, co do ktorego mamy 100% pewnosci, ze zwiazane jest z robotami drogowymi, ktore sa zakonczone.

    Dasz rade konkretnie, czy znowu dowiem sie jakim jestem bydlakiem, oraz czym bawil sie moj ojciec?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • klemens1 05.09.13, 19:17
    > > Przez takich interpretatorów zginął twój znajomy.
    >
    > Gdzie wyczytałeś, że ci interpretatorzy, z powodu których zginął znajomy Marine
    > ra, jechali z najwyższą ostrożnością?

    Podobno tak się tłumaczył łepek w sądzie.
    Moje przesłanie jest takie, że albo można ignorować oznakowanie zachowując najwyższą ostrożność, albo nie - mimo zachowania tejże ostrożności. Ciekawy jestem zdania mordercy Marinera, który właśnie dokonał come outu.
    Na ile go znam, zapadnie cisza. Bo zarzut jest zbyt konkretny i jego banalne i infantylne połajanki tu nie wystarczą.
  • jureek 05.09.13, 19:26
    klemens1 napisał:

    > Moje przesłanie jest takie, że albo można ignorować oznakowanie zachowując najw
    > yższą ostrożność, albo nie - mimo zachowania tejże ostrożności.

    W wątku o zjeżdżaniu na pobocze wręcz zalecasz ignorowanie oznakowania jeśli zachowa się ostrożność, czy może się mylę?
    Jura
  • klemens1 06.09.13, 11:44
    > > Moje przesłanie jest takie, że albo można ignorować oznakowanie zachowując najw
    > > yższą ostrożność, albo nie - mimo zachowania tejże ostrożności.
    >
    > W wątku o zjeżdżaniu na pobocze wręcz zalecasz ignorowanie oznakowania jeśli za
    > chowa się ostrożność, czy może się mylę?

    Czy nie zgadza się to z którymś "albo"?
  • agios_pneumatos 07.09.13, 19:41
    klemens1 napisał:

    Ciekawy jestem
    > zdania mordercy Marinera, który właśnie dokonał come outu.

    Coming out
    , nie come out.

    Uroczo to wyglada, gdy ktos sie mundrzy.
  • mariner4 08.09.13, 09:09
    Pewnie tak samo jak język angielski....
    W końcu to nie grzech nie znać języka. Grzechem jest tylko popisywanie się nim, nie znając go.
    M.
  • agios_pneumatos 08.09.13, 12:40
    mariner4 napisał:

    > Pewnie tak samo jak język angielski....
    > W końcu to nie grzech nie znać języka. Grzechem jest tylko popisywanie się nim,
    > nie znając go.
    > M.

    To, ze dyskutje o sprawach, o ktorych nie ma pojecia udowodnil wielokrotnie. Nie zapominajmy, ze to wybitny ekspert z dziedziny prawa o rchu drogowym i motoryzacji w ogole.

    Najgorsze jest to, ze zaraz tu wpadnie i zacznie Cie wyzywac od analfabetow w mysl 'lapaj zlodzieja', kiedy to najglosniej krzyczy to sam zlodziej.
  • klemens1 08.09.13, 22:22
    > Pewnie tak samo jak język angielski....

    Póki co okazuje się że znam angielski lepiej od was.
    A co do KD: wskaż gdzie się pomyliłem.
    Pytanie konkretne, więc odpowiedzi nie udzielisz.
    Pamiętaj przynajmniej o tym, żeby w drzewo przywalić przy najbliższej okazji - wszak jesteś mordercą wg własnej definicji.
  • mariner4 09.09.13, 07:38
    A mandaryński też znasz?
    M.
  • agios_pneumatos 09.09.13, 08:22
    mariner4 napisał:

    > A mandaryński też znasz?
    > M.


    Nie komplikuj mu życia, napisz: chiński.
  • klemens1 09.09.13, 09:45
    > A mandaryński też znasz?

    Nie - znam jeszcze niemiecki, ale słabo, na poziomie B1/B2.
    Jak było do przewidzenia:
    - nie odpowiedziałeś na konkretne pytanie
    - kundelek popisuje się swoją trywialną wiedzą (nie zapomnieć wpisać pochodzenia słowa "logika")
  • klemens1 08.09.13, 22:17
    > Coming out[/i], nie come out.
    >
    > Uroczo to wyglada, gdy ktos sie mundrzy.

    Też to zauważyłeś w końcu? Ciekawy tylko, kto to taki ...

    pl.wiktionary.org/wiki/come_out
  • agios_pneumatos 09.09.13, 02:54
    klemens1 napisał:

    > > Coming out[/i], nie come out.
    > >
    > > Uroczo to wyglada, gdy ktos sie mundrzy.
    >
    > Też to zauważyłeś w końcu? Ciekawy tylko, kto to taki ...
    >
    > pl.wiktionary.org/wiki/come_out

    Ty naprawdę nie udajesz... Ty jesteś idiotą nie znającym nie tylko definicji wyprzedzania na czołówkę, ale i nie wiedzącym czym jest czasownik.

    pl.wikipedia.org/wiki/Coming_out
  • klemens1 09.09.13, 09:43
    Wiedziałem że się nie powstrzymasz i wskażesz tę różnicę. Nawet "idiota" się pojawił, co świadczy o tym że poczułem tryumf. Ale nic z tego - "come out" wg definicji to też proces i może być w tej formie wystąpić w kontekście którego użyłem.

    Wystarczy podpuścić frajerków którzy wiedzą co oznacza końcówka -ing i już kompleksy wyłażą ...

  • agios_pneumatos 09.09.13, 10:02
    klemens1 napisał:

    > Wiedziałem że się nie powstrzymasz i wskażesz tę różnicę. Nawet "idiota" się po
    > jawił, co świadczy o tym że poczułem tryumf. Ale nic z tego - "come out" wg def
    > inicji to też proces i może być w tej formie wystąpić w kontekście które
    > go użyłem.
    >

    Dasz poczytać o tej definicji?

    Czy może czujesz się na siłach napisać tu wykład na podstawie swojej ogromnej wiedzy językowej i autorskich przemyśleń?

    Bo wiesz, internet może się mylić. Tak jak słowniki i internet mylą się we wszystkich wypadkach, w których nie zgadzają się z twoją wizją świata.

    > Wystarczy podpuścić frajerków którzy wiedzą co oznacza końcówka -ing i już komp
    > leksy wyłażą ...
    >

    Aaaaaaa to to podpucha była... Tak jak wszystko do tej pory, jak rozumiem.
  • klemens1 09.09.13, 10:14
    > Aaaaaaa to to podpucha była... Tak jak wszystko do tej pory, jak rozumiem.

    Trochę była - fakt że spolszczyłem to użycie (jak "wykonaj killa na procesie" zamiast "wykonaj killing" - w angielskim powinno być "coming out".
    Tak czy owak - mariner jest mordercą wg własnej definicji.
  • agios_pneumatos 09.09.13, 10:19
    klemens1 napisał:

    > > Aaaaaaa to to podpucha była... Tak jak wszystko do tej pory, jak rozumiem
    > .
    >
    > Trochę była - fakt że spolszczyłem to użycie (jak "wykonaj killa na procesie" z
    > amiast "wykonaj killing" - w angielskim powinno być "coming out".
    > Tak czy owak - mariner jest mordercą wg własnej definicji.

    To dobrze, że podpucha. Bo wyglądało jakbyś nie odróżniał czasownika od rzeczownika.

    No i sprawnie z tego wybrnąłeś tą podpuchą. Nie przyznałeś się do błędu, bo go po prostu nie było. Brawo - zuch!

    I mówisz, że spolszczyłeś błędne wyrażenie 'come out'. Przez dodanie końcówek odpowiedniego przypadku, jak rozumiem. Łał.

    Tak czy inaczej dobrze wiedzieć, że wszystkie twoje nieznajomości przepisów, terminów, którymi operujesz i pochodne to podpucha.
  • klemens1 09.09.13, 13:49
    > No i sprawnie z tego wybrnąłeś tą podpuchą. Nie przyznałeś się do błędu, bo go
    > po prostu nie było. Brawo - zuch!

    Błąd był w zapisie angielskim, wynikającym ze spolszczenia. A na myśli miałem jak najbardziej rzeczownik.

    > I mówisz, że spolszczyłeś błędne wyrażenie 'come out'. Przez dodanie końcówek o
    > dpowiedniego przypadku, jak rozumiem. Łał.

    "jak rozumiem" ... - sam sobie odpowiedz czy właśnie tak jak rozumiesz. Na podstawie statystyk dotychczasowego twojego rozumienia.

  • agios_pneumatos 11.09.13, 08:07
    klemens1 napisał:

    > > No i sprawnie z tego wybrnąłeś tą podpuchą. Nie przyznałeś się do błędu,
    > bo go
    > > po prostu nie było. Brawo - zuch!
    >
    > Błąd był w zapisie angielskim, wynikającym ze spolszczenia. A na myśli miałem j
    > ak najbardziej rzeczownik.

    Acha. Czyli to Anglicy źle wymyślili to słowo i popełnili błąd.

    >
    > > I mówisz, że spolszczyłeś błędne wyrażenie 'come out'. Przez dodanie końc
    > ówek o
    > > dpowiedniego przypadku, jak rozumiem. Łał.
    >
    > "jak rozumiem" ... - sam sobie odpowiedz czy właśnie tak jak rozumiesz. Na pods
    > tawie statystyk dotychczasowego twojego rozumienia.
    >

    Poprosimy o podanie statystyk.
  • klemens1 11.09.13, 16:10
    > > Błąd był w zapisie angielskim, wynikającym ze spolszczenia. A na myśli miałem j
    > > ak najbardziej rzeczownik.
    >
    > Acha. Czyli to Anglicy źle wymyślili to słowo i popełnili błąd.

    Bo niepotrzebnie spolszczali. Znowu wznosisz się na wyżyny logyky (podać źródło słowa).

    > > "jak rozumiem" ... - sam sobie odpowiedz czy właśnie tak jak rozumiesz. Na pods
    > > tawie statystyk dotychczasowego twojego rozumienia.
    > >
    >
    > Poprosimy o podanie statystyk.

    W tym poście masz już jeden przypadek. W innym gwiazdkami ci zaznaczyłem miejsca gdzie czegoś nie pojąłeś.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka