Dodaj do ulubionych

A gdyby tak policzyli....

23.09.13, 13:08
Mamy taka oto informacje, ze Warszawiacy traca w korkach rocznie, srednio, okolo 4300 zl na osobe. Nie napisano jak bardzo cierpi na tym zdrowie mieszkancow, ktorym zakorkowana tranzytowka wypada pod oknami. Dane sa stare, wiec nie wiem czy te koszta wzrosly, czy nie.

Tu zas mamy informacje o tym, jak to ministerstwo zastanawia sie, czy stac ich na dokonczenie obwodnicy, ktorej koszt szacuja na okolo 9 mld zlotych (nota bene tyle Warszawa oddala do dzis biednym gminom z tytulu janosikowego, dzieki czemu nie ma juz na zadne inwestycje, a nawet na pensje dla kogokolwiek).

A teraz policzmy, ze Warszawa liczy, z przyleglosciami, 2 mln mieszkancow. Pomnozmy 4300 zl i wyjdzie, ze Warszawiacy w korkach traca mniej wiecej tyle ile nie ma wladza. I to tylko w ciagu jednego roku!

Nie zebym czul sie pepkiem swiata. Jednak liczyc warto. Mozna policzyc ile w koszcie ofiar wypadkow kosztowaly zaniechania wladz na infrastrukture w calym kraju. O wyplywie dobrej infrastruktury na bezpieczenstwo niech sluzy Lubuskie, gdzie po oddaniu A2 i krotkiego odcinka ekspresowki smiertelnosc gwaltownie spadla.

Na oko wydaje sie, ze budowa drog w Polsce jest dobrem bezcennym, wartym dowolnych kwot zadluzania sie. Niestety wladze maja inne priorytety, w tym KRUS i inne fikcje ekonomiczne, zapobiegajace zbyt czestym odwiedzinom rozsierdzonych zwiazkowcow w Warszawie...
--
Rosjanie o swoim surowym prawie:
"Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
Obserwuj wątek
    • emes-nju Re: A gdyby tak policzyli.... 23.09.13, 13:13
      Przypominam, że od tych 4300 na łba płacone są podatki (i to "nieodliczalne"). Na budowę trzeba pieniądze wydać. Jak dodamy do tego stosunkowo niską śmiertelność w Warszawie (trzeba dobrze się uprzeć, żeby spowodować śmiertelny wypadek na permanentnie zakorkowanych drogach), to wychodzi na to, że poprawa infrastruktury w Warszawie mija się z celem. Tym bardziej, że mimo paraliżu komunikacyjnego Warszawa jakoś sobie radzi i dostarcza do budżetu szeroki strumień pieniędzy.

      --
      Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

      Alexis de Tocqueville
      • edek40 Re: A gdyby tak policzyli.... 23.09.13, 13:28
        > go Warszawa jakoś sobie radzi i dostarcza do budżetu szeroki strumień pieniędzy

        Juz nie.
        --
        Rosjanie o swoim surowym prawie:
        "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
      • agios_pneumatos Re: A gdyby tak policzyli.... 23.09.13, 13:46
        emes-nju napisał:

        Jak dodamy do tego stosunkowo niską śmierteln
        > ość w Warszawie (trzeba dobrze się uprzeć, żeby spowodować śmiertelny wypadek n
        > a permanentnie zakorkowanych drogach), to wychodzi na to, że poprawa infrastruk
        > tury w Warszawie mija się z celem.

        Jak wygląda ten stosunek? :P Bo mnie zawsze dziwiło jak to możliwe, że w tych korkach ginie więcej ludzi niż na krętych drogach Prus, Pomorza i Podkarpacia.

        Tym bardziej, że mimo paraliżu komunikacyjne
        > go Warszawa jakoś sobie radzi i dostarcza do budżetu szeroki strumień pieniędzy
        > .
        >

        Tak to zawsze jest, że pośrednik zgarnia dużą forsę. :)
        • emes-nju Re: A gdyby tak policzyli.... 23.09.13, 13:49
          agios_pneumatos napisał:

          > zawsze dziwiło jak to możliwe, że w tych korkach
          > ginie więcej ludzi niż na krętych drogach Prus,
          > Pomorza i Podkarpacia.

          Niektórym może wydawać się inaczej, ale Warszawa (miasto), to nie Mazowsze (województwo). Ja pisałem o Warszawie

          --
          Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

          Alexis de Tocqueville
          • agios_pneumatos Re: A gdyby tak policzyli.... 23.09.13, 14:02
            emes-nju napisał:

            > agios_pneumatos napisał:
            >
            > > zawsze dziwiło jak to możliwe, że w tych korkach
            > > ginie więcej ludzi niż na krętych drogach Prus,
            > > Pomorza i Podkarpacia.
            >
            > Niektórym może wydawać się inaczej, ale Warszawa (miasto), to nie Mazowsze (woj
            > ewództwo). Ja pisałem o Warszawie
            >

            Skrót 'KSP' w raportach dotyczy klubu Polonia? :P
            • edek40 Re: A gdyby tak policzyli.... 23.09.13, 14:03
              > Skrót 'KSP' w raportach dotyczy klubu Polonia? :P

              Ale przeciez Ty wiesz wszystko...
              --
              Rosjanie o swoim surowym prawie:
              "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
              • agios_pneumatos Re: A gdyby tak policzyli.... 23.09.13, 14:07
                edek40 napisał:

                > > Skrót 'KSP' w raportach dotyczy klubu Polonia? :P
                >
                > Ale przeciez Ty wiesz wszystko...

                Przed chwilą dostałem lekcję 'geografii statystycznej', że Mazowsze to nie to samo co Warszawa. Dlatego wolałem się upewnić, że ta druga to nie klub piłkarski.
                • edek40 Re: A gdyby tak policzyli.... 23.09.13, 14:08
                  > Przed chwilą dostałem lekcję 'geografii statystycznej', że Mazowsze to nie to s
                  > amo co Warszawa.

                  Gdybys, poza madrzeniem sie, obejrzal jak wygladaja statystyki (o zrozumieniu nie wspominajac), wiedzialbys, ze od dawna Warszawa jest wyodrebniona.
                  --
                  Rosjanie o swoim surowym prawie:
                  "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
                  • agios_pneumatos Re: A gdyby tak policzyli.... 23.09.13, 14:18
                    edek40 napisał:

                    > > Przed chwilą dostałem lekcję 'geografii statystycznej', że Mazowsze to ni
                    > e to s
                    > > amo co Warszawa.
                    >
                    > Gdybys, poza madrzeniem sie, obejrzal jak wygladaja statystyki (o zrozumieniu n
                    > ie wspominajac), wiedzialbys, ze od dawna Warszawa jest wyodrebniona.


                    O tych piszesz?

                    dlakierowcow.policja.pl/portal/dk/807/47493/Wypadki_drogowe__raporty_roczne.html
                    > Gdybys, poza madrzeniem sie, obejrzal jak wygladaja statystyki (o zrozumieniu n
                    > ie wspominajac), wiedzialbys, ze od dawna Warszawa jest wyodrebniona.


                    No chyba, że nie o te chodzi. Bo tak to wychodzi, że ostatnia pozycja to jednak klub piłkarski.

            • emes-nju Re: A gdyby tak policzyli.... 23.09.13, 14:56
              agios_pneumatos napisał:

              > Skrót 'KSP' w raportach dotyczy klubu Polonia?

              KOMENDA STOŁECZNA POLICJI.

              Przy okazji dane o śmiertelności w wypadkach z rozbiciem na miesiące. Dla ułatwienia dodam, że szacuje się, że warszawiacy dysponują ok. 1 mln. pojazdów. Po Warszawie snuje się też masa przejezdnych, bo Warszawa nie dysponuje pełną obwodnicą.

              Czy KILKA* ofiar śmiertelnych miesięcznie w sporo ponad milionowym mieście, to stosunkowo dużo czy stosunkowo mało?

              --
              * W lutym i marcu 2013 na warszawskich drogach zginęły 2 (słownie DWIE) osoby. Tegoroczny max. to sierpień - 8 osób. Przy tak małych liczbach wystarczy JEDEN poważny wypadek, żeby statystyki skoczyły o kilkadziesiąt, kilkaset procent.

              --
              Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

              Alexis de Tocqueville
              • hasch1 Errata do statystyk. 23.09.13, 15:02
                Warszawa licząca, w obrębie miasta, 1700tyś mieszkańców, przytula pracujących i uczących się, oraz turystów, na ogulną liczbę 4200tyś. dodajcie jeszcze tranzyt/?/.
                --
                Lepiej żałować za grzechy,
                Niż żałować że się nie grzeszyło.
                • emes-nju Re: Errata do statystyk. 23.09.13, 15:06
                  hasch1 napisał:

                  > dodajcie jeszcze tranzyt/?/.

                  Sama trasa Toruńska (administracyjnie i geograficznie leżąca w Warszawie obwodnica tego miasta) obsługuje ruch rzędu 160 tys. pojazdów na dobę w jednym kierunku. Znaczna część to tranzyt

                  --
                  Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

                  Alexis de Tocqueville
                  • hasch1 Re: Errata do statystyk. 23.09.13, 15:10
                    A uwzględniając że cirka, 50% kierowców w mieście nie zna jego topografji i zdaje się na ogłupiacza, czytaj nawigację, to toż cud od Boga że ruch się w ogule odbywa.
                    --
                    Lepiej żałować za grzechy,
                    Niż żałować że się nie grzeszyło.
              • agios_pneumatos Re: A gdyby tak policzyli.... 23.09.13, 15:11
                emes-nju napisał:

                > agios_pneumatos napisał:
                >
                > > Skrót 'KSP' w raportach dotyczy klubu Polonia?
                >
                > KOMENDA STOŁECZNA P
                > OLICJI
                .

                Ufff.... Dzięki.

                >
                > Przy okazji dane o śmiertelności w wypadkach z rozbiciem na miesiące. Dla ułatw
                > ienia dodam, że szacuje się, że warszawiacy dysponują ok. 1 mln. pojazdów. Po W
                > arszawie snuje się też masa przejezdnych, bo Warszawa nie dysponuje pełną obwod
                > nicą.
                >
                > Czy KILKA* ofiar śmiertelnych miesięcznie w sporo ponad milionowym mieśc
                > ie, to stosunkowo dużo czy stosunkowo mało?
                >

                Nie mamy rozbicia na miesiące w innych w innych województwach, dlatego pozostaje nam oprzeć się na danych całorocznych za 2012. I tyle samo wypadków co w całym województwie Podkarpackim (przy niemal tej samej ludności, ale jakże innej wielkości i zróżnicowaniu terenu) jest statystyką tragiczną.

                > --
                > * W lutym i marcu 2013 na warszawskich drogach zginęły 2 (słownie DWIE) osoby.
                > Tegoroczny max. to sierpień - 8 osób. Przy tak małych liczbach wystarczy JEDEN
                > poważny wypadek, żeby statystyki skoczyły o kilkadziesiąt, kilkaset procent.
                >

                To tylko pozostaje się cieszyć, że 2013 może być tak bezpiecznym rokiem. I oby w całej Polszcze.
                • edek40 Re: A gdyby tak policzyli.... 23.09.13, 15:14
                  > Nie mamy rozbicia na miesiące w innych w innych województwach, dlatego pozostaj
                  > e nam oprzeć się na danych całorocznych za 2012. I tyle samo wypadków co w cały
                  > m województwie Podkarpackim (przy niemal tej samej ludności, ale jakże innej wi
                  > elkości i zróżnicowaniu terenu) jest statystyką tragiczną.

                  Podaj mi srednie zageszczenie ludnosci (dla ulatwienia tylko zameldowanej) w calym Podkarpackim oraz w Warszawie.
                  --
                  Rosjanie o swoim surowym prawie:
                  "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
                  • agios_pneumatos Re: A gdyby tak policzyli.... 23.09.13, 15:19
                    edek40 napisał:

                    > > Nie mamy rozbicia na miesiące w innych w innych województwach, dlatego po
                    > zostaj
                    > > e nam oprzeć się na danych całorocznych za 2012. I tyle samo wypadków co
                    > w cały
                    > > m województwie Podkarpackim (przy niemal tej samej ludności, ale jakże in
                    > nej wi
                    > > elkości i zróżnicowaniu terenu) jest statystyką tragiczną.
                    >
                    > Podaj mi srednie zageszczenie ludnosci (dla ulatwienia tylko zameldowanej) w ca
                    > lym Podkarpackim oraz w Warszawie.

                    Obawiałbym się, że w złą stronę zmierzasz. Bo zdaje się, że im większe odległości i możliwośc rozwinięcia większej prędkości oraz gorsze drogi tym łatwiej o wypadek śmiertelny. Bo wiesz. Wypadek to nie tylko samochód o samochód.
                    • edek40 Re: A gdyby tak policzyli.... 23.09.13, 15:23
                      > Obawiałbym się, że w złą stronę zmierzasz. Bo zdaje się, że im większe odległoś
                      > ci i możliwośc rozwinięcia większej prędkości oraz gorsze drogi tym łatwiej o w
                      > ypadek śmiertelny. Bo wiesz. Wypadek to nie tylko samochód o samochód.

                      Ale podobno warszawka pedzi. Widziales moze kiedy jak odbywa sie ruch na arteriach typu Trasa Torunska? Gdy ruch pozwala, jest tam rozwijana smiertelnosc miedzy 70 a 90 km/h (idiotow jest malo, bo sie nie mieszcza). I ta smiertelnosc rozwijana jest w 3 pasy z minimalnymi odleglosciami, ktore istotne sa wylacznie w 678 m tonelu. A moze w Podkarpackim jezdza szybciej? Nie ladnie...
                      --
                      Rosjanie o swoim surowym prawie:
                      "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
                      • agios_pneumatos Re: A gdyby tak policzyli.... 23.09.13, 15:57
                        edek40 napisał:

                        > > Obawiałbym się, że w złą stronę zmierzasz. Bo zdaje się, że im większe od
                        > ległoś
                        > > ci i możliwośc rozwinięcia większej prędkości oraz gorsze drogi tym łatwi
                        > ej o w
                        > > ypadek śmiertelny. Bo wiesz. Wypadek to nie tylko samochód o samochód.
                        >
                        > Ale podobno warszawka pedzi.


                        I to pewnie dlatego prawdopodobieństwo wypadku smiertelnego (na danej powierzchni) jest ok. 10 razy większa niż w innych miejscach. Ale to pewnie mit.

                        Widziales moze kiedy jak odbywa sie ruch na arteri
                        > ach typu Trasa Torunska? Gdy ruch pozwala, jest tam rozwijana smiertelnosc mied
                        > zy 70 a 90 km/h (idiotow jest malo, bo sie nie mieszcza). I ta smiertelnosc roz
                        > wijana jest w 3 pasy z minimalnymi odleglosciami, ktore istotne sa wylacznie w
                        > 678 m tonelu.

                        Zatem skoro jest tak bezpiecznie to skąd te 45 ofiar rocznie na powierzchni 500km2?

                        A moze w Podkarpackim jezdza szybciej? Nie ladnie...
                        h.

                        To jak mówisz? Że w Warszawie są gorsze drogi niż na Podkarpaciu?
                        • edek40 Re: A gdyby tak policzyli.... 23.09.13, 17:09
                          > I to pewnie dlatego prawdopodobieństwo wypadku smiertelnego (na danej powierzch
                          > ni) jest ok. 10 razy większa niż w innych miejscach. Ale to pewnie mit.

                          Zageszczenie ludnosci, bez przyjezdnych, bez watpienia liczniejszych niz w Warszawie i gubiacych sie bardziej niz w Warszawie - 120 os/km2. Warszawa, gdzie powietrze swiszcze, zaledwie blisko 28 razy wieksze. Nie liczac przyjezdnych, ktorych jest malo, a na pewno mniej niz w Podkarpackim. Mozna jeszcze poszukac statystyk mowiacych o ilosc aut, ale mam litosc.

                          > Zatem skoro jest tak bezpiecznie to skąd te 45 ofiar rocznie na powierzchni 500
                          > km2?

                          To jaka powierzchnie ma Podkarpackie?

                          > To jak mówisz? Że w Warszawie są gorsze drogi niż na Podkarpaciu?

                          Sa lepsze, zapewne. A to, jak wiemy z czytanek i pogadanek w TV, sklania kierowcow do zlego zachowania...
                          --
                          Rosjanie o swoim surowym prawie:
                          "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
                          • agios_pneumatos Re: A gdyby tak policzyli.... 23.09.13, 17:17
                            edek40 napisał:

                            > > I to pewnie dlatego prawdopodobieństwo wypadku smiertelnego (na danej pow
                            > ierzch
                            > > ni) jest ok. 10 razy większa niż w innych miejscach. Ale to pewnie mit.
                            >
                            > Zageszczenie ludnosci, bez przyjezdnych, bez watpienia liczniejszych niz w Wars
                            > zawie i gubiacych sie bardziej niz w Warszawie - 120 os/km2. Warszawa, gdzie po
                            > wietrze swiszcze, zaledwie blisko 28 razy wieksze. Nie liczac przyjezdnych, kto
                            > rych jest malo, a na pewno mniej niz w Podkarpackim. Mozna jeszcze poszukac sta
                            > tystyk mowiacych o ilosc aut, ale mam litosc.
                            >

                            Czyli dobrze zakładałem, że prędzej rozbiję się w korku w Warszawie niż na jakiejś serpentynie w górach.

                            > > Zatem skoro jest tak bezpiecznie to skąd te 45 ofiar rocznie na powierzch
                            > ni 500
                            > > km2?
                            >
                            > To jaka powierzchnie ma Podkarpackie?

                            W internecie podają, że dużo większą.
                            Czyli przyjmujemy, że im dłuższa podróż w im trudniejszych warunkach tym ryzyko wypadku spada?

                            >
                            > > To jak mówisz? Że w Warszawie są gorsze drogi niż na Podkarpaciu?
                            >
                            > Sa lepsze, zapewne. A to, jak wiemy z czytanek i pogadanek w TV, sklania kierow
                            > cow do zlego zachowania...

                            Na szczęście wykazałeś w tym tu wątku dowód, że tak nie jest.
                            • edek40 Re: A gdyby tak policzyli.... 23.09.13, 17:22
                              > Czyli dobrze zakładałem, że prędzej rozbiję się w korku w Warszawie niż na jaki
                              > ejś serpentynie w górach.

                              Oczywiscie. To logiczne. Im mniej ludzi na szosie i mniej aut, tym prawdopodobienstwo wypadku rosnie...

                              > Czyli przyjmujemy, że im dłuższa podróż w im trudniejszych warunkach tym ryzyko
                              > wypadku spada?

                              Nie. Tego nie przyjmujemy. Rozumujesz prawidlowo, ale nielogicznie, a wiec blednie. Czy jakos tak. A, juz pamietam: jestes w mylnym bledzie, jak mawial Prezydet Walesa.
                              --
                              Rosjanie o swoim surowym prawie:
                              "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
                              • agios_pneumatos Re: A gdyby tak policzyli.... 23.09.13, 17:32
                                edek40 napisał:

                                > > Czyli dobrze zakładałem, że prędzej rozbiję się w korku w Warszawie niż n
                                > a jaki
                                > > ejś serpentynie w górach.
                                >
                                > Oczywiscie. To logiczne. Im mniej ludzi na szosie i mniej aut, tym prawdopodobi
                                > enstwo wypadku rosnie...

                                To chyba też analogicznie gdy kilkukrotnie większa liczba pojazdów w danym miejscu stoi, niż w innym porusza się w prędkością 100 km/h po krętej i wyboistej drodze 1x2 to ryzyko też odpowiednio wzrasta.

                                >
                                > > Czyli przyjmujemy, że im dłuższa podróż w im trudniejszych warunkach tym
                                > ryzyko
                                > > wypadku spada?
                                >
                                > Nie. Tego nie przyjmujemy. Rozumujesz prawidlowo, ale nielogicznie, a wiec bled
                                > nie. Czy jakos tak. A, juz pamietam: jestes w mylnym bledzie, jak mawial Prezyd
                                > et Walesa.

                                To weźże mnie w końcu oświeć czy prędzej rozbiję się stojąc na szerokiej jednokierunkowej arterii czy też jadąc szybko po serpentynie z ruchem z naprzeciwka, bo już się pogubiłem.
                                • edek40 Re: A gdyby tak policzyli.... 23.09.13, 17:33
                                  > To weźże mnie w końcu oświeć czy prędzej rozbiję się stojąc na szerokiej jednok
                                  > ierunkowej arterii czy też jadąc szybko po serpentynie z ruchem z naprzeciwka,
                                  > bo już się pogubiłem.

                                  Wreszcie to zauwazasz. Poczekam jednak az ochloniesz, a nauki bede dozowal. Metodycznie zaczne od rzeczy prostszych :)
                                  --
                                  Rosjanie o swoim surowym prawie:
                                  "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
                                    • edek40 Re: A gdyby tak policzyli.... 23.09.13, 17:50
                                      > Bo przyznam, że starałem się zadać pytanie najprościej jak mogłem. Żeby nie wys
                                      > koczyła jakaś Szwecja, albo inne radary, których nie ma.

                                      Musimy zaczac opd prostszych rzeczy. Ale najwazniejsze jest przyznanie sie do niedostatkow i, mam nadzieje, wola nauki.
                                      --
                                      Rosjanie o swoim surowym prawie:
                                      "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
                                      • agios_pneumatos Re: A gdyby tak policzyli.... 23.09.13, 18:05
                                        edek40 napisał:

                                        > > Bo przyznam, że starałem się zadać pytanie najprościej jak mogłem. Żeby n
                                        > ie wys
                                        > > koczyła jakaś Szwecja, albo inne radary, których nie ma.
                                        >
                                        > Musimy zaczac opd prostszych rzeczy. Ale najwazniejsze jest przyznanie sie do n
                                        > iedostatkow i, mam nadzieje, wola nauki.

                                        No i tu mamy wlasnie ten slynny konkret. :)
                • emes-nju Re: A gdyby tak policzyli.... 23.09.13, 15:16
                  Po raz kolejny zadam pytanie: Czy 2-3 osoby ginące miesięcznie w sporo ponad milionowym mieście to stosunkowo dużo czy stosunkowo mało?

                  --
                  Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

                  Alexis de Tocqueville
                  • agios_pneumatos Re: A gdyby tak policzyli.... 23.09.13, 15:20
                    emes-nju napisał:

                    > Po raz kolejny zadam pytanie: Czy 2-3 osoby ginące miesięcznie w sporo ponad mi
                    > lionowym mieście to stosunkowo dużo czy stosunkowo mało?
                    >

                    Mało. Jednak problem w tym, że 184/12 nijak nie chce dać 2-3.
                    • emes-nju Re: A gdyby tak policzyli.... 23.09.13, 15:25
                      Gdybyś zadał sobie trud zrozumienia słowa pisanego, to zauważyłbyś, że piszę o Warszawie. Po dokonaniu nieludzkiego wysiłku może nawet zauważyłbyś, że KSP zajmuje się wypadkami na terenie Warszawy i powiatów ościennych.

                      Strona która zalinkowałem podaje śmiertelność w wypadkach w Warszawie. Bez powiatów ościennych. Bo nie pisałem o Warszawie i powiatach ościennych:P

                      --
                      Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

                      Alexis de Tocqueville
                      • agios_pneumatos Re: A gdyby tak policzyli.... 23.09.13, 15:50
                        emes-nju napisał:

                        > Gdybyś zadał sobie trud zrozumienia słowa pisanego, to zauważyłbyś, że piszę o
                        > Warszawie. Po dokonaniu nieludzkiego wysiłku może nawet zauważyłbyś, że KSP
                        > zajmuje się wypadkami na terenie Warszawy i powiatów ościennych
                        .
                        >
                        > Strona która zalinkowałem podaje śmiertelność w wypadkach w Warszawie. Bez powi
                        > atów ościennych. Bo nie pisałem o Warszawie i powiatach ościennych:P
                        >

                        Bo się karwasz zdecydujcie. Raz piszecie o 1,7 mln w mieście, raz o 4mln w aglomeracji, a zaraz wyjdzie jeszcze że pewnie 20mln. :P

                        W każdym razie mamy ustalone kryteria.

                        W 2012 w Warszawie zginęło 45 osób. W Krakowie 27. I co z tego.

                        Skoro w mieście gdzie podobno nie można rozwinąć prędkości ofiar jest więcej niż 50% co w całym województwie (opolskie) to też nie wygląda dobrze. Pow. opolskiego 9411,87 km². Pow. Warszawy prawie 20 razy mniejsza.


                        Edek próbuje zapewne zaprezentować błyskotliwą tezę, że prawdopodobieństwo wypadku zależy od gestości aut na drodze (czyli zapewne im ciasniej im mniejsza predkosc tym wieksze), ale mi się wydaje, że jednak zalezy od innych warunkow na drodze. No i jednak 10 krotnie wieksza liczba ofiar wypadkow na dana powierzchnie to jednak niedobrze.
                        • emes-nju Re: A gdyby tak policzyli.... 23.09.13, 16:11
                          agios_pneumatos napisał:

                          >W 2012 w Warszawie zginęło 45 osób. W Krakowie 27. I co z tego.

                          Za Wikipedią:

                          Warszawa: liczba ludności - 1 711 324
                          Kraków: liczba ludności - 758 334

                          Dane z połowy 2012 roku.

                          Porównując załączone przeze mnie i ciebie dane spieszę donieść, że w Warszawie na drogach jest bezpieczniej niż w Krakowie. To z tego :P

                          --
                          Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

                          Alexis de Tocqueville
                          • agios_pneumatos Re: A gdyby tak policzyli.... 23.09.13, 16:32
                            emes-nju napisał:

                            > agios_pneumatos napisał:
                            >
                            > >W 2012 w Warszawie zginęło 45 osób. W Krakowie 27. I co z tego.
                            >
                            > Za Wikipedią:
                            >
                            > Warszawa: liczba ludności - 1 711 324
                            > Kraków: liczba ludności - 758 334
                            >
                            > Dane z połowy 2012 roku.
                            >
                            > Porównując załączone przeze mnie i ciebie dane spieszę donieść, że w Warszawie
                            > na drogach jest bezpieczniej niż w Krakowie. To z tego :P
                            >

                            A mnie się wydaje, że prędzej zginę na terenie Warszawy, niż Krakowa. :P
                            • klemens1 Patrzcie i zapamiętajcie !!!! 23.09.13, 18:21
                              > > Warszawa: liczba ludności - 1 711 324
                              > > Kraków: liczba ludności - 758 334
                              > >
                              > > Dane z połowy 2012 roku.
                              > >
                              > > Porównując załączone przeze mnie i ciebie dane spieszę donieść, że w Wars
                              > zawie
                              > > na drogach jest bezpieczniej niż w Krakowie. To z tego :P
                              > >
                              >
                              > A mnie się wydaje, że prędzej zginę na terenie Warszawy, niż Krakowa. :P


                              Oto kolejny przykład analfabetyzmu tego mądrali.
                              Jemu się wydaje, że jak np. w milionowym mieście ginie 10 osób, a w tysięcznym 5, to bezpieczniej jest w tym tysięcznym.
                              Próbowałem kiedyś temu tępakowi to wytłumaczyć, ale się nie da. Jeszcze pyskuje zawzięcie.
                              Proszę wszystkich o zapamiętanie tego linka i przypominanie temu frajerzynie, ile jest naprawdę wart.
                              • edek40 Re: Patrzcie i zapamiętajcie !!!! 23.09.13, 18:23
                                > Jemu się wydaje, że jak np. w milionowym mieście ginie 10 osób, a w tysięcznym
                                > 5, to bezpieczniej jest w tym tysięcznym.

                                Liczby nie klamia :))))))) Pytalem mojej dziewiecioletniej corki. Potwierdza :)))))
                                --
                                Rosjanie o swoim surowym prawie:
                                "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
                                • agios_pneumatos Re: Patrzcie i zapamiętajcie !!!! 23.09.13, 18:33
                                  edek40 napisał:

                                  > > Jemu się wydaje, że jak np. w milionowym mieście ginie 10 osób, a w tysię
                                  > cznym
                                  > > 5, to bezpieczniej jest w tym tysięcznym.
                                  >
                                  > Liczby nie klamia :))))))) Pytalem mojej dziewiecioletniej corki. Potwierdza :)
                                  > ))))

                                  No to skoro juz odrobiliscie lekcje z matematyki to siadzcie nad geografia. A potem polaczcie oba przedmioty. :)

                                  Zebys zrozumial nad czym z corka pracujecie to tam se popatrzcie na dane, obliczcie wzgledem powierzchni i pozdrowcie tzw. frajerzyne :)

                                  Jesli bedzie za trudno to daj do przeczytania corce. Ona powinna wiedziec co znaczy powierzchnia.
                              • agios_pneumatos Re: Patrzcie i zapamiętajcie !!!! 23.09.13, 18:29
                                klemens1 napisał:

                                > Warszawa: liczba ludności - 1 711 324
                                > Kraków: liczba ludności - 758 334
                                >
                                > Dane z połowy 2012 roku.
                                >
                                > Porównując załączone przeze mnie i ciebie dane spieszę donieść, że
                                > w Wars
                                > zawie
                                > na drogach jest bezpieczniej niż w Krakowie. To z tego :P


                                > > A mnie się wydaje, że prędzej zginę na terenie Warszawy, niż Krakowa. :P
                                >
                                >
                                > Oto kolejny przykład analfabetyzmu tego mądrali.
                                > Jemu się wydaje, że jak np. w milionowym mieście ginie 10 osób, a w tysięcznym
                                > 5, to bezpieczniej jest w tym tysięcznym.
                                > Próbowałem kiedyś temu tępakowi to wytłumaczyć, ale się nie da. Jeszcze pyskuje
                                > zawzięcie.
                                > Proszę wszystkich o zapamiętanie tego linka i przypominanie temu frajerzynie, i
                                > le jest naprawdę wart.

                                Ty dzidzia wiesz co to jest obszar, teren i powierzchnia??

                                Wyraznie napisalem teren i tylko czekalem na reaktzwacje kundla. :)
                                • klemens1 Re: Patrzcie i zapamiętajcie !!!! 23.09.13, 18:44
                                  A co ma tu, analfabeto, teren czy powierzchnia do rzeczy? Odpowiem ci, że w tym przypadku NIC. W innym - owszem, ma - ale w tym innym też okazałeś się analfabetą (Podkarpacie).
                                  Będąc na JAKIMKOLWIEK terenie przez rok, jaki by ten teren nie był, masz prawdopodobieństwo zginięcia w wypadku drogowym w danym roku z grubsza równe
                                  liczba_wypadków_w_roku_na_tym_terenie / liczba_ludności_w_danym_roku_na_tym_terenie

                                  Dopytaj kogokolwiek i przestań robić z siebie durnia, bo określanie ciebie tak jak na to zasługujesz też w końcu staje się nudne.
                                  Ale znając twoją mentalność, będziesz brnął. Nawet w tak oczywistej kwestii nie potrafisz sobie powiedzieć "stop". Przerost twojego mniemania o sobie nad rzeczywistością to przypadek do badań naukowych.
                                  • agios_pneumatos Re: Patrzcie i zapamiętajcie !!!! 23.09.13, 19:44
                                    A ten analfabetyzm Podkarpacia to jak się ujawnił?
                                    Że prędzej ulegnę wypadkowi stojąc pośród 100 samochodów na drodze jednokierunkowej, niż będąc w ruchu mijając 50 samochodów?

                                    Z niecierpliwością czekam na odpowiedź.

                                    liczba_wypadków_w_roku_na_tym_terenie / liczba_ludności_w_danym_roku_na_tym_ter
                                    > enie


                                    Na terenie.

                                    To teraz taka sytuacja. Jest miasto o powierzchni 100km2, w ktorym w danym okresie czasu notuje się 4 mordobicia. Drugie o powierzchni 10km2, w którym notuje się 2 mordobicia. Na ulicy którego miasta masz większą szansę dostać po gębie? I czy liczba ludności ma znaczenie w obliczu notowań? A jeśli ma to czy, jak i dlaczego przekłada się na notowane mordobicia?

                                    W sumie ta odpowiedź do emesa o terenie miała być trochę przewrotna, ale raz - przeceniam jak widać jego intelekt, a dwa, zapomniałem byłem o czujności tutejszych gó...jadów. W sumie jeden pozostał, bo drugi się uciszył od pamiętnego dostania po gębie na innym forum.

                                    A skoro jeszcze chcesz pogadać o Krakowie i Warszawie (biorąc pod uwagę teren, o którym sam pisałeś) to oblicz sobie prawdopodobieństwo wypadku biorąc pod uwagę gęstość zaludnienia i napisz co wyszło.

                                    W każdym razie widzę, że już piana z pyska zeszła i przestałeś wyzywać.

                                    No i to Podkarpacie mnie ciekawi. Spałem trzy godziny, ale obawiam się, że tradycyjnie jestem trzy długości przed tobą nawet mimo tego.
                                    • klemens1 Re: Patrzcie i zapamiętajcie !!!! 23.09.13, 20:17
                                      > To teraz taka sytuacja. Jest miasto o powierzchni 100km2, w ktorym w danym okre
                                      > sie czasu notuje się 4 mordobicia. Drugie o powierzchni 10km2, w którym notuje
                                      > się 2 mordobicia. Na ulicy którego miasta masz większą szansę dostać po gębie?

                                      Zależy od liczby ludności w tych miastach.
                                      Prościej, analfabeto:
                                      100 km2, 4 mordobicia, 1000 mieszkańców.
                                      10 km2, 4 mordobicia, 1000 mieszkańców.
                                      Na ulicy którego miasta masz większą szansę dostać po gębie?

                                      Inny przykład:
                                      Terroryści wzięli zakładników i co dobę ich zabijają:
                                      wzięli 1000, zabijają 5, w hali produkcyjnej o pow. 1 ha
                                      wzięli 100, zabijają 1, w pomieszczeniu o pow. 1 a
                                      W której sytuacji lepiej być zakładnikiem?
                                      Powierzchnie możesz zmieniać dowolnie, zamieniać i robić co z nimi chcesz. Porównaj wyniki. Zrozum, jaki tępy jesteś, i jak to kontrastuje z twoim mniemaniem o sobie.

                                        • klemens1 Re: Patrzcie i zapamiętajcie !!!! 24.09.13, 13:05
                                          > Zależy od liczby ludności, owszem. Przy czym liczba ludności podzielona przez powierzchnię
                                          > co nam daje?

                                          Gęstość zaludnienia, która ma się nijak do prawdopodobieństwa wypadku, jeżeli dane są : liczba ludności oraz liczba wypadków. Da się powierzchnię wliczyć do wzoru jak wielkość prawdopodobieństwo_wypadu/km2, ale to i tak się skróci po przemnożeniu przez powierzchnię terenu w celu uzyskania faktycznego prawdopodobieństwa wypadku. Tak więc brniesz na oślep, głupcze, i jeszcze myślisz że cokolwiek tu kontrolujesz.

                                          100 km2, 4 mordobicia, 1000 mieszkańców.
                                          10 km2, 4 mordobicia, 1000 mieszkańców.
                                          Na ulicy którego miasta masz większą szansę dostać po gębie?

                                          Inny przykład:
                                          Terroryści wzięli zakładników i co dobę ich zabijają:
                                          wzięli 1000, zabijają 5, w hali produkcyjnej o pow. 1 ha
                                          wzięli 100, zabijają 1, w pomieszczeniu o pow. 1 a
                                          W której sytuacji lepiej być zakładnikiem?

                                          Inny przykład (najprostszy):
                                          Spośród 49 kul losujesz 7. Kule są w pudle o wymiarach 50x50x50 (cm). Jakie jest prawdopodobieństwo, że kula zostanie wylosowana?
                                          Spośród 49 kul losujesz 7. Kule są w pudle o wymiarach 100x100x100 (cm). Jakie jest prawdopodobieństwo, że kula zostanie wylosowana?


                                          > - jak to będzie w końcu z tym Krakowem i Warszawą bo coś chowasz głowę w piasek

                                          To chyba oczywiste - już ci Emes odpowiedział. Zresztą - gdybym zgadzał się z tobą, że w Krakowie jest bezpieczniej, to rozpoczynałbym dyskusję? Taki analfabeta jak ty nie rozumie tak oczywistych rzeczy, a ponieważ dodatkowo jesteś frustratem, to jeszcze sobie wmawiasz "spokojnie, nie odpowiedział bo na pewno chowa głowę w piasek".

                                          > - oraz co z tym Podkarpaciem?

                                          To samo co tu - jak pojmiesz o co chodzi, będzie Podkarpacie. Nie ominie cię to, nie obawiaj się.
                                          Tak czy owak - ten temat wchodzi do annałów twojego analfabetyzmu oraz twojego żałosnego fikania, gdy już przegrałeś.
                                          • agios_pneumatos Re: Patrzcie i zapamiętajcie !!!! 24.09.13, 16:13
                                            klemens1 napisał:

                                            > > Zależy od liczby ludności, owszem. Przy czym liczba ludności podzielona p
                                            > rzez powierzchnię
                                            > > co nam daje?
                                            >
                                            > Gęstość zaludnienia, która ma się nijak do prawdopodobieństwa wypadku, jeżeli d
                                            > ane są : liczba ludności oraz liczba wypadków. Da się powierzchnię wliczyć do w
                                            > zoru jak wielkość prawdopodobieństwo_wypadu/km2, ale to i tak się skróci po prz
                                            > emnożeniu przez powierzchnię terenu w celu uzyskania faktycznego prawdopodobień
                                            > stwa wypadku.

                                            Mając dane mozna wyliczyć ilość wypadków na km2.
                                            Prawdopodobieństwo wypadku nazwałem roboczo bo nie możemy obliczyć co je powoduje. Nie jest to stała. Mamy tylko efekty. Czyli wypadki śmiertelne.

                                            Tak czy inaczej ilość wypadków na km2 jest czymś co mamy. Zatem bezpieczniej jest tam gdzie jest ich więcej czy mniej?

                                            To jeśli chodzi o powierzchnię.

                                            Teraz policz sobie to dla Krakowa i Warszawy. Jak już to odrobisz to zabierz się za zadanie z gęstością zaludnienia.

                                            >
                                            > 100 km2, 4 mordobicia, 1000 mieszkańców.
                                            > 10 km2, 4 mordobicia, 1000 mieszkańców.
                                            > Na ulicy którego miasta masz większą szansę dostać po gębie?
                                            >
                                            > Inny przykład:
                                            > Terroryści wzięli zakładników i co dobę ich zabijają:
                                            > wzięli 1000, zabijają 5, w hali produkcyjnej o pow. 1 ha
                                            > wzięli 100, zabijają 1, w pomieszczeniu o pow. 1 a
                                            > W której sytuacji lepiej być zakładnikiem?
                                            >
                                            > Inny przykład (najprostszy):
                                            > Spośród 49 kul losujesz 7. Kule są w pudle o wymiarach 50x50x50 (cm). Jakie jes
                                            > t prawdopodobieństwo, że kula zostanie wylosowana?
                                            > Spośród 49 kul losujesz 7. Kule są w pudle o wymiarach 100x100x100 (cm). Jakie
                                            > jest prawdopodobieństwo, że kula zostanie wylosowana?


                                            Czyli innymi słowy (skoro gęstość zaludnienia i powierzchnia nie mają nic do rzeczy) szansę na wypadek mam taką samą na Syberii jak w Moskwie. Wszak ludność Rosji jest stała i w danym momencie niezmienna.

                                            Brawo.

                                            No i gratulacje za porównywanie pudełka o podstawie 50x50cm do powierzchni miasta jako miarodajnego dla każdego modelu.

                                            >
                                            > > - jak to będzie w końcu z tym Krakowem i Warszawą bo coś chowasz głowę w
                                            > piasek
                                            >
                                            > To chyba oczywiste - już ci Emes odpowiedział. Zresztą - gdybym zgadzał się z t
                                            > obą, że w Krakowie jest bezpieczniej, to rozpoczynałbym dyskusję? Taki analfabe
                                            > ta jak ty nie rozumie tak oczywistych rzeczy, a ponieważ dodatkowo jesteś frust
                                            > ratem, to jeszcze sobie wmawiasz "spokojnie, nie odpowiedział bo na pewno chowa
                                            > głowę w piasek".
                                            >

                                            Wychodzi mi z wyliczeń, że jeden wypadek śmiertelny wychodzi na więcej km2 w Krakowie niż w Warszawie.

                                            Czyli zapewne wg twej dialektyki prędzej zginę w Krakowie podróżując na tym samym odcinku drogi/w obrębie tej samej powierzchni miasta.

                                            > > - oraz co z tym Podkarpaciem?
                                            >
                                            > To samo co tu - jak pojmiesz o co chodzi, będzie Podkarpacie. Nie ominie cię to
                                            > , nie obawiaj się.
                                            > Tak czy owak - ten temat wchodzi do annałów twojego analfabetyzmu oraz twojego
                                            > żałosnego fikania, gdy już przegrałeś.

                                            Czekam, czekam z niecierpliwością.
                                            • klemens1 Re: Patrzcie i zapamiętajcie !!!! 24.09.13, 18:21
                                              > Tak czy inaczej ilość wypadków na km2 jest czymś co mamy. Zatem bezpieczniej je
                                              > st tam gdzie jest ich więcej czy mniej?

                                              Zależy też od liczby ludności na tym km2, a nie od samej liczby wypadków, analfabeto.
                                              Jeżeli teraz policzysz wypadki/km2 i ludność/km2, to chcąc obliczyć prawdopodobieństwo wypadku na obszarze o powierzchni X km2, i tak musisz zwiększyć odpowiednio zarówno liczbę wypadków jak i ludności. Czyli proporcja pozostanie stała, więc prawdopodobieństwo się nie zmieni.

                                              Przykłady:
                                              10 wypadków, 100000 ludności, 10 km2
                                              10 wypadków, 100000 ludności, 50 km2
                                              Gdzie jest bezpieczniej?

                                              10 wypadków, 100000 ludności, 10 km2
                                              5 wypadków, 1000 ludności, 10 km2
                                              Gdzie jest bezpieczniej?

                                              10 wypadków, 100000 ludności, 100 km2
                                              5 wypadków, 1000 ludności, 10 km2
                                              Gdzie jest bezpieczniej?

                                              10 wypadków, 100000 ludności, 10 km2
                                              5 wypadków, 1000 ludności, 100 km2
                                              Gdzie jest bezpieczniej?



                                              > Czyli innymi słowy (skoro gęstość zaludnienia i powierzchnia nie mają nic do rz
                                              > eczy) szansę na wypadek mam taką samą na Syberii jak w Moskwie. Wszak ludność R
                                              > osji jest stała i w danym momencie niezmienna.

                                              O ile ludności na Syberii i w Moskwie jest tyle samo w proporcji do liczby wypadków.

                                              > No i gratulacje za porównywanie pudełka o podstawie 50x50cm do powierzchni mias
                                              > ta jako miarodajnego dla każdego modelu.

                                              Gratulacje za analfabetyczne niezrozumienie, że pudełko 50x50 porównywałem do pudełka 100x100, a nie do miasta.
                                              Gratulacje również za totalny brak odpowiedzi na KONKRETNE pytania z przykładów. Wyżej podałem ci już z miastami, bo się gubisz i myślisz że pudełko to miasto, gdy tymczasem podałem przykład twojej rzekomej zależności prawdopodobieństwa od obszaru. Ale tak to jest, gdy debila potraktuje się jak człowieka - nie zrozumie i jeszcze będzie się cieszył że na błędzie przyłapał.

                                              > Wychodzi mi z wyliczeń, że jeden wypadek śmiertelny wychodzi na więcej km2 w Krakowie niż w Warszawie.
                                              >
                                              > Czyli zapewne wg twej dialektyki prędzej zginę w Krakowie podróżując na tym sam
                                              > ym odcinku drogi/w obrębie tej samej powierzchni miasta.

                                              Prędzej zginiesz w Krakowie, natomiast na danym odcinku prędzej wypadek zdarzy się w W-wie. Mimo to jesteś bezpieczniejszy w W-wie, bo na tym odcinku będzie więcej ludzi, więc istnieje większe prawdopodobieństwo, że ten częstszy wypadek zdarzy się komu innemu.
                                              Przemyśl sobie przykłady, zwłaszcza pierwszy - co się stanie z gęstością wypadków, gęstością ludności i prawdopodobieństwem że przytrafi się konkretnej jednostce z populacji przy stałej liczbie wypadków, ludności i zmiennej powierzchni.
                                              Kuźwa, na co ja liczę, tłumacząc to komuś takiemu jak ty?
                                              • agios_pneumatos Re: Patrzcie i zapamiętajcie !!!! 24.09.13, 18:42
                                                klemens1 napisał:

                                                > > Tak czy inaczej ilość wypadków na km2 jest czymś co mamy. Zatem bezpieczn
                                                > iej je
                                                > > st tam gdzie jest ich więcej czy mniej?
                                                >
                                                > Zależy też od liczby ludności na tym km2, a nie od samej liczby wypadków, analf
                                                > abeto.

                                                Chwileczkę. Niedawno twierdziłeś, że gęstość zaludnienia nie ma nic do rzeczy. Zdecyduj się geniuszu.

                                                > Jeżeli teraz policzysz wypadki/km2 i ludność/km2, to chcąc obliczyć prawdopodob
                                                > ieństwo wypadku na obszarze o powierzchni X km2, i tak musisz zwiększyć odpowie
                                                > dnio zarówno liczbę wypadków jak i ludności. Czyli proporcja pozostanie stała,
                                                > więc prawdopodobieństwo się nie zmieni.
                                                >

                                                No to o tym samym piszemy. Skoro proporcja jest ta sama to co ty chcesz skaracać po prz
                                                emnożeniu przez powierzchnię terenu w celu uzyskania faktycznego prawdopodobień
                                                stwa wypadku.
                                                ?

                                                > Przykłady:
                                                > 10 wypadków, 100000 ludności, 10 km2
                                                > 10 wypadków, 100000 ludności, 50 km2
                                                > Gdzie jest bezpieczniej?
                                                >
                                                > 10 wypadków, 100000 ludności, 10 km2
                                                > 5 wypadków, 1000 ludności, 10 km2
                                                > Gdzie jest bezpieczniej?
                                                >
                                                > 10 wypadków, 100000 ludności, 100 km2
                                                > 5 wypadków, 1000 ludności, 10 km2
                                                > Gdzie jest bezpieczniej?
                                                >
                                                > 10 wypadków, 100000 ludności, 10 km2
                                                > 5 wypadków, 1000 ludności, 100 km2
                                                > Gdzie jest bezpieczniej?

                                                >
                                                >

                                                To ja o to pytam.
                                                Ty zaś jedyne co zrobiłeś to imputowałeś, że Jemu się wydaje, że jak np. w milionowym mieście ginie 10 osób, a w tysięcznym 5, to bezpieczniej jest w tym tysięcznym.

                                                Na to konkretów też jakoś brak.

                                                > > Czyli innymi słowy (skoro gęstość zaludnienia i powierzchnia nie mają nic
                                                > do rz
                                                > > eczy) szansę na wypadek mam taką samą na Syberii jak w Moskwie. Wszak lud
                                                > ność R
                                                > > osji jest stała i w danym momencie niezmienna.
                                                >
                                                > O ile ludności na Syberii i w Moskwie jest tyle samo w proporcji do liczby wypa
                                                > dków.
                                                >

                                                Czyżby? Czy przebywając taki sam odcinek drogi mamy taką samą szansę?

                                                > > No i gratulacje za porównywanie pudełka o podstawie 50x50cm do powierzchn
                                                > i mias
                                                > > ta jako miarodajnego dla każdego modelu.
                                                >
                                                > Gratulacje za analfabetyczne niezrozumienie, że pudełko 50x50 porównywałem do p
                                                > udełka 100x100, a nie do miasta.

                                                Chwileczkę. Dobrze. Ty porównujesz do pudełka o wielkości 100x100cm, czyli wprowadzasz inną wartość. Dlaczego ja nie mogę wprowadzić innej wartości? Np. 1000x1000km?

                                                > Gratulacje również za totalny brak odpowiedzi na KONKRETNE pytania z przykładów
                                                > . Wyżej podałem ci już z miastami, bo się gubisz i myślisz że pudełko to miasto
                                                > , gdy tymczasem podałem przykład twojej rzekomej zależności prawdopodobieństwa
                                                > od obszaru. Ale tak to jest, gdy debila potraktuje się jak człowieka - nie zroz
                                                > umie i jeszcze będzie się cieszył że na błędzie przyłapał.
                                                >

                                                Kiedy już zrozumiesz jak ważnym (lub odpowiednio nieistotnym) elementem jest tutaj powierzchnia to wtedy możemy wrócić do rozmów.

                                                > > Wychodzi mi z wyliczeń, że jeden wypadek śmiertelny wychodzi na więcej km
                                                > 2 w Krakowie niż w Warszawie.
                                                > >
                                                > > Czyli zapewne wg twej dialektyki prędzej zginę w Krakowie podróżując na t
                                                > ym sam
                                                > > ym odcinku drogi/w obrębie tej samej powierzchni miasta.
                                                >
                                                > Prędzej zginiesz w Krakowie, natomiast na danym odcinku prędzej wypadek zdarzy
                                                > się w W-wie.

                                                Brawo. A teraz mi powiedz dlaczego miałbym w Warszawie podróżować dłużej niż w Krakowie i dlaczego nie możemy przyjąć stałej wartości dla obu, jednakowoż miarodajnej.

                                                Mimo to jesteś bezpieczniejszy w W-wie, bo na tym odcinku będzie w
                                                > ięcej ludzi, więc istnieje większe prawdopodobieństwo, że ten częstszy wypadek
                                                > zdarzy się komu innemu.

                                                I tak i nie. Bo ulice mają podobną przepustowość. Będąc pieszym wariat może trafić w kogoś innego - owszem. Ale będąc kierowcą prędzej dostanę w Warszawie.

                                                > Przemyśl sobie przykłady, zwłaszcza pierwszy - co się stanie z gęstością wypadk
                                                > ów, gęstością ludności i prawdopodobieństwem że przytrafi się konkretnej jednos
                                                > tce z populacji przy stałej liczbie wypadków, ludności i zmiennej powierzchni.
                                                > Kuźwa, na co ja liczę, tłumacząc to komuś takiemu jak ty?

                                                Zauważ jedną rzecz. Co jest bardziej stałego w mieście? Jego powierzchnia czy ludność?
                                                • klemens1 Re: Patrzcie i zapamiętajcie !!!! 25.09.13, 11:48
                                                  > Chwileczkę. Niedawno twierdziłeś, że gęstość zaludnienia nie ma nic do rzeczy.
                                                  > Zdecyduj się geniuszu.

                                                  Bo nie ma, jeżeli już masz gotowy wynik: liczba wypadków oraz liczba ludności.
                                                  Miałoby to coś do rzeczy, jeżeli przy zmianie jakiegoś czynnika (np. zwiększyła się powierzchnia, a liczba ludności jest taka sama) chciałbyś wyliczyć od nowa prawdopodobieństwo. Do przykładu z nawiasu zresztą wrócimy przy okazji tak oczekiwanego przez ciebie Podkarpacia.

                                                  > > Jeżeli teraz policzysz wypadki/km2 i ludność/km2, to chcąc obliczyć prawdopodob
                                                  > > ieństwo wypadku na obszarze o powierzchni X km2, i tak musisz zwiększyć odpowie
                                                  > > dnio zarówno liczbę wypadków jak i ludności. Czyli proporcja pozostanie stała,
                                                  > > więc prawdopodobieństwo się nie zmieni.
                                                  > >
                                                  >
                                                  > No to o tym samym piszemy. Skoro proporcja jest ta sama to co ty chcesz skar
                                                  > acać po prz
                                                  > emnożeniu przez powierzchnię terenu w celu uzyskania faktycznego prawdopodobień
                                                  > stwa wypadku.
                                                  ?

                                                  Powierzchnia terenu się skraca. Twój problem polega na tym, że próbujesz policzyć szanse na zdarzenie w danym niewielkim obszarze na pojedynczy wypadek, po czym chcesz to ekstrapolować na większą powierzchnię. Czyli chcesz niejako zasymulować mechanizm wypadku. Tutaj nie ma absolutnie takiej potrzeby, bo wynik już masz - wiadomo ile tych wypadków było.
                                                  Jeżeli to nie byłyby wypadki, lecz zachorowania na raka, to też byś uwzględniał powierzchnię?
                                                  Po prostu z danej populacji jakiś procent ulega wypadkom i to wszystko - a czy to się dzieje na 1 km2, czy na 100 km2, to jaki to ma wpływ na to prawdopodobieństwo, skoro i tak określona liczba elementów zostanie wybrana z puli?

                                                  Kluczowy przykład (pierwszy):

                                                  > > 10 wypadków, 100000 ludności, 10 km2
                                                  > > 10 wypadków, 100000 ludności, 50 km2
                                                  > > Gdzie jest bezpieczniej?

                                                  > To ja o to pytam.

                                                  Więc odpowiadam: bezpieczeństwo jest identyczne.
                                                  Masz co do tego obiekcje?

                                                  > Ty zaś jedyne co zrobiłeś to imputowałeś, że Jemu się wydaje, że jak np. w m
                                                  > ilionowym mieście ginie 10 osób, a w tysięcznym 5, to bezpieczniej jest w tym t
                                                  > ysięcznym.

                                                  >
                                                  > Na to konkretów też jakoś brak.

                                                  Jest i na to konkret w dawnym temacie "top 10", gdzie poza liczbą wypadków nie widziałeś innych czynników mających wpływ na ryzyko ulegnięciu wypadkowi.

                                                  > > O ile ludności na Syberii i w Moskwie jest tyle samo w proporcji do liczby wypa
                                                  > > dków.
                                                  > >
                                                  >
                                                  > Czyżby? Czy przebywając taki sam odcinek drogi mamy taką samą szansę?

                                                  Jeżeli spełnione jest założenie wyżej, to przebywając typowy odcinek drogi tu i typowy tam szansa wypadku jest taka sama.

                                                  > Chwileczkę. Dobrze. Ty porównujesz do pudełka o wielkości 100x100cm, czyli wpro
                                                  > wadzasz inną wartość. Dlaczego ja nie mogę wprowadzić innej wartości? Np. 1000x
                                                  > 1000km?

                                                  Możesz - sam nawet do tego zachęcałem.

                                                  > I tak i nie. Bo ulice mają podobną przepustowość. Będąc pieszym wariat może tra
                                                  > fić w kogoś innego - owszem. Ale będąc kierowcą prędzej dostanę w Warszawie.

                                                  Więc trzeba porównać statystyki osobno dla kierowców i pieszych - być może będzie tak jak piszesz. Wg tych, na podstawie których dyskutujemy, bezpieczniej jest w W-wie.

                                                  > Zauważ jedną rzecz. Co jest bardziej stałego w mieście? Jego powierzchnia czy ludność?

                                                  Bez znaczenia - obliczenia są dla stałych danych. To nie ten przykład.


                                                  > Przeczytaj raz jeszcze na co odpowiedziałeś z pianą na pysku, analfabeto:
                                                  > A mnie się wydaje, że prędzej zginę na terenie Warszawy, niż Krakowa. :P
                                                  > W co mam brnąć?

                                                  Źle ci się wydaje, bo dane o wypadkach i dane o ludności są właśnie dla całego terenu, a ty je dopiero próbujesz liczyć - to jest dopiero analfabetyzm. A więc będąc "na terenie", większe szanse przeżycia masz w W-wie.

                                                  > To w końcu jak będzie z tą kulką w tym pudełku?

                                                  Jest tak jak napisałem wyżej (i to dwukrotnie). Próbujesz liczyć coś, co już masz. Nikomu nie są potrzebne obliczenia dotknięcia kuli, bo wiadomo, że została dotknięta 7 razy, a kul jest 49.




                                                  • agios_pneumatos Re: Patrzcie i zapamiętajcie !!!! 26.09.13, 17:39
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > > Chwileczkę. Niedawno twierdziłeś, że gęstość zaludnienia nie ma nic do rz
                                                    > eczy.
                                                    > > Zdecyduj się geniuszu.
                                                    >
                                                    > Bo nie ma, jeżeli już masz gotowy wynik: liczba wypadków oraz liczba ludności.

                                                    Nie ma to jak porozmawiać z umysłem ściśnętym. Czy ty nie rozumiesz, że rozmawiamy o wypadkach komunikacyjnych, a nie o poślizgnięciu się w wannie w mrówkowcu?

                                                    > Miałoby to coś do rzeczy, jeżeli przy zmianie jakiegoś czynnika (np. zwiększyła
                                                    > się powierzchnia, a liczba ludności jest taka sama) chciałbyś wyliczyć od nowa
                                                    > prawdopodobieństwo. Do przykładu z nawiasu zresztą wrócimy przy okazji tak ocz
                                                    > ekiwanego przez ciebie Podkarpacia.
                                                    >
                                                    > > > Jeżeli teraz policzysz wypadki/km2 i ludność/km2, to chcąc obliczyć
                                                    > prawdopodob
                                                    > > > ieństwo wypadku na obszarze o powierzchni X km2, i tak musisz zwięk
                                                    > szyć odpowie
                                                    > > > dnio zarówno liczbę wypadków jak i ludności. Czyli proporcja pozost
                                                    > anie stała,
                                                    > > > więc prawdopodobieństwo się nie zmieni.
                                                    > > >
                                                    > >
                                                    > > No to o tym samym piszemy. Skoro proporcja jest ta sama to co ty chcesz [
                                                    > i]skar
                                                    > > acać po prz
                                                    > > emnożeniu przez powierzchnię terenu w celu uzyskania faktycznego prawdopo
                                                    > dobień
                                                    > > stwa wypadku. [/i]?
                                                    >
                                                    > Powierzchnia terenu się skraca. Twój problem polega na tym, że próbujesz policz
                                                    > yć szanse na zdarzenie w danym niewielkim obszarze na pojedynczy wypadek, po cz
                                                    > ym chcesz to ekstrapolować na większą powierzchnię. Czyli chcesz niejako zasymu
                                                    > lować mechanizm wypadku. Tutaj nie ma absolutnie takiej potrzeby, bo wynik już
                                                    > masz - wiadomo ile tych wypadków było.

                                                    Przy czym ja mówię o powierzchni, nie ludności. Powierzchnia się nie zmienia. Ludność owszem.

                                                    Czy ty naprawdę nie potrafisz zrozumieć, że wypadek jest czymś punktowym i ma miejsce na danej powierzchni w określonym czasie?

                                                    > Jeżeli to nie byłyby wypadki, lecz zachorowania na raka, to też byś uwzględniał
                                                    > powierzchnię?

                                                    Jeśli zachorowania na raka byłyby spowodowane tylko i wyłącznie przemieszczaniem się po ulicy na zamkniętym obszarze to owszem. Ale przyczyna jest chyba inna. Przyczyną tą są geny, środowisko, nie ruch uliczny?

                                                    A skoro już o tym mowa. Czy na raka płuc prędzej zachoruję w Krakowie, który ma x mieszkańców czy w Bieszczadach, gdzie (dajmy na to) region ten miałby taką samą liczbę ludności co Kraków?

                                                    Nie pisz mi o skutkach. Pisz o przyczynach. Chcę się dowiedzieć czy potrafisz rozróżnić środowisko otwarte od zamkniętego.

                                                    > Po prostu z danej populacji jakiś procent ulega wypadkom i to wszystko - a czy
                                                    > to się dzieje na 1 km2, czy na 100 km2, to jaki to ma wpływ na to prawdopodobie
                                                    > ństwo, skoro i tak określona liczba elementów zostanie wybrana z puli?
                                                    >

                                                    No właśnie. Przyjmujesz, że wypadek i tak cię spotka (w odpowiedniej proporcji), nawet jeśli nie masz prawa jazdy i nie wychodzisz z domu.

                                                    W sumie model piękny. Nie ruszając się z domu w Krakowie mam większą szansę ulec wypadkowi komunikacyjnemu, niż w Warszawie jeżdżąc codziennie po 100km.

                                                    Powinieneś dostać Nobla. Wszak wypadek to prosta konstrukcja gdzie prawdopodobieństwo to liczba wypadków przez liczbę ludności.

                                                    > Kluczowy przykład (pierwszy):
                                                    >
                                                    > > > 10 wypadków, 100000 ludności, 10 km2
                                                    > > > 10 wypadków, 100000 ludności, 50 km2
                                                    > > > Gdzie jest bezpieczniej?
                                                    >
                                                    > > To ja o to pytam.
                                                    >
                                                    > Więc odpowiadam: bezpieczeństwo jest identyczne.
                                                    > Masz co do tego obiekcje?
                                                    >

                                                    Nie jest identyczne jeśli poruszasz się w obrębie 10km2 w każdym z tych miast.

                                                    > > Ty zaś jedyne co zrobiłeś to imputowałeś, że Jemu się wydaje, że jak n
                                                    > p. w m
                                                    > > ilionowym mieście ginie 10 osób, a w tysięcznym 5, to bezpieczniej jest w
                                                    > tym t
                                                    > > ysięcznym.

                                                    > >
                                                    > > Na to konkretów też jakoś brak.
                                                    >
                                                    > Jest i na to konkret w dawnym temacie "top 10", gdzie poza liczbą wypadków nie
                                                    > widziałeś innych czynników mających wpływ na ryzyko ulegnięciu wypadkowi.
                                                    >

                                                    To poproszę o cytat. Przy czym ja piszę o powierzchni, a to ty negujesz jej wpływ. Rad byłbym się tez dowiedzieć jakie są inne czynniki.

                                                    > > > O ile ludności na Syberii i w Moskwie jest tyle samo w proporcji do
                                                    > liczby wypa
                                                    > > > dków.
                                                    > > >
                                                    > >
                                                    > > Czyżby? Czy przebywając taki sam odcinek drogi mamy taką samą szansę?
                                                    >
                                                    > Jeżeli spełnione jest założenie wyżej, to przebywając typowy odci
                                                    > nek drogi tu i typowy tam szansa wypadku jest taka sama.
                                                    >

                                                    Raz jeszcze, bo albo nie rozumiesz tego co czytasz (co nie jest novum), albo próbujesz wybrnąć z pytania (co też nie jest novum):

                                                    Czy przebywając taki sam odcinek drogi mamy taką samą szansę?

                                                    I co to znaczy 'typowy'?

                                                    > > Chwileczkę. Dobrze. Ty porównujesz do pudełka o wielkości 100x100cm, czyl
                                                    > i wpro
                                                    > > wadzasz inną wartość. Dlaczego ja nie mogę wprowadzić innej wartości? Np.
                                                    > 1000x
                                                    > > 1000km?
                                                    >
                                                    > Możesz - sam nawet do tego zachęcałem.
                                                    >

                                                    Czyli podtrzymujesz, że powierzchnia nie ma nic do rzeczy.

                                                    Zatem:

                                                    Czyli innymi słowy (skoro gęstość zaludnienia i powierzchnia nie mają nic do rzeczy) szansę na wypadek mam taką samą na Syberii jak w Moskwie. Wszak ludność Rosji jest stała i w danym momencie niezmienna.

                                                    Raz jeszcze: zarówno Moskwa, jak i Syberia znajdują się w Rosji. Gdzie liczba wypadków przez liczbę ludności jest stała. Dla całego kraju. Zatem czy to będę w Moskwie, czy w głuszy na Syberii szansę na wypadek mam taką samą. Jak też i w każdym innym regionie.

                                                    > > I tak i nie. Bo ulice mają podobną przepustowość. Będąc pieszym wariat mo
                                                    > że tra
                                                    > > fić w kogoś innego - owszem. Ale będąc kierowcą prędzej dostanę w Warszaw
                                                    > ie.
                                                    >
                                                    > Więc trzeba porównać statystyki osobno dla kierowców i pieszych - być może będz
                                                    > ie tak jak piszesz. Wg tych, na podstawie których dyskutujemy, bezpieczniej jes
                                                    > t w W-wie.

                                                    Dlatego próbuję ci wyjaśnić, umyśle ściśnięty, że wypadki zdarzają się na określonej powierzchni/w określonym miejscu, tj. na ulicy/chodniku/w pasie drogowym, a nie w mrówkowcu,w którym w Warszawie mieszka więcej ludzi niż w Krakowie i dlatego jeden wypadek, który zdarzył się przed blokiem jest mniej prawdopodobny w Warszawie, bo obserwuje go więcej oczu z okien bloku.

                                                    >
                                                    > > Zauważ jedną rzecz. Co jest bardziej stałego w mieście? Jego powierzchnia
                                                    > czy ludność?
                                                    >
                                                    > Bez znaczenia - obliczenia są dla stałych danych. To nie ten przykład.
                                                    >
                                                    >

                                                    Czyli jeśli w Warszawie będzie mieszkało 100 osób, zamiast 2mln, a wypadków będzie dalej 45, to te same (dajmy na to) 1000 km ulic (i ta sama powierzchnia) stanie się nagle bardziej niebezpieczne. Przy czym nie pytam o prawdopodobieństwo, że mnie trafi jak 45:100, lecz o to, że te wypadki będą dalej miały miejsce tak samo i nie jest powiedziane, że jadąc ulicą będę miał mniejszą szansę jemu ulec gdy z bloku spoziera na mnie 50 osób.

                                                    > > Przeczytaj raz jeszcze na co odpowiedziałeś z pianą na pysku, analfabeto:
                                                    >
                                                    > > A mnie się wydaje, że prędzej zginę na terenie Warszawy, niż Krakowa. :P
                                                    > > W co mam brnąć?
                                                    >
                                                    > Źle ci się wydaje, bo dane o wypadkach i dane o ludności są właśnie dla całego
                                                    > terenu, a ty je dopiero próbujesz liczyć - to jest dopiero analfabetyzm. A więc
                                                    > będąc "na terenie", większe szanse przeżycia masz w W-wie.
                                                    >
                                                    > > To w końcu jak będzie z tą kulką w tym pudełku?
                                                    >
                                                    > Jest tak jak napisałem wyżej (i to dwukrotnie). Próbujesz liczyć coś, co j
                                                  • klemens1 Re: Patrzcie i zapamiętajcie !!!! 27.09.13, 16:13
                                                    > > Bo nie ma, jeżeli już masz gotowy wynik: liczba wypadków oraz liczba ludności.
                                                    >
                                                    > Nie ma to jak porozmawiać z umysłem ściśnętym. Czy ty nie rozumiesz, że rozmawi
                                                    > amy o wypadkach komunikacyjnych, a nie o poślizgnięciu się w wannie w mrówkowcu
                                                    > ?

                                                    A o jakiej ja liczbie wypadków piszę, sklerotyku? Za każdym razem trzeba ci powtarzać, że chodzi o ofiary śmiertelne wypadków komunikacyjnych? I ta liczba jest daną.

                                                    > Czy ty naprawdę nie potrafisz zrozumieć, że wypadek jest czymś punktowym i ma m
                                                    > iejsce na danej powierzchni w określonym czasie?

                                                    Toż ci właśnie piszę, że skutki jest "punktowości", "powierzchni" i "czasu" są już policzone.

                                                    > > to się dzieje na 1 km2, czy na 100 km2, to jaki to ma wpływ na to prawdopodobie
                                                    > > ństwo, skoro i tak określona liczba elementów zostanie wybrana z puli?
                                                    > >
                                                    >
                                                    > No właśnie. Przyjmujesz, że wypadek i tak cię spotka (w odpowiedniej proporcji)
                                                    > , nawet jeśli nie masz prawa jazdy i nie wychodzisz z domu.

                                                    Jak będziesz siedział w bunkrze przeciwatomowym przez cały czas, to taki wypadek cię nie spotka - przecież to oczywiste że piszemy o przeciętnym mieszkańcu. A powierzchnia nie ma znaczenia - na ileś elementów z puli jakiś procent ulegnie wypadkom, niezależnie od tego czy dzieje się to na 1 km, czy na 1000000 km2. Ten procent jest podany, nie trzeba go wyliczać z powierzchni.

                                                    > > Więc odpowiadam: bezpieczeństwo jest identyczne.
                                                    > > Masz co do tego obiekcje?
                                                    > >
                                                    >
                                                    > Nie jest identyczne jeśli poruszasz się w obrębie 10km2 w każdym z tych miast.

                                                    Jeżeli typowy ruch komunikacyjny w obu miastach to obręb właśnie 10 km2, to będzie identyczne. Zakładamy że wszystko jest takie samo oprócz powierzchni.
                                                    Ale jeżeli nadal się upierasz, policz je - podaj prawdopodobieństwo dla 10 i 50 km2.
                                                    Mój wynik:
                                                    Dla 10 km2: 0.01%
                                                    Dla 50 km2: 0.01%

                                                    > > Jest i na to konkret w dawnym temacie "top 10", gdzie poza liczbą wypadków nie
                                                    > > widziałeś innych czynników mających wpływ na ryzyko ulegnięciu wypadkowi.
                                                    > >
                                                    >
                                                    > To poproszę o cytat. Przy czym ja piszę o powierzchni, a to ty negujesz jej wpł
                                                    > yw. Rad byłbym się tez dowiedzieć jakie są inne czynniki.

                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,510,144445289,144446753,Re_Niechlubne_top_10.html
                                                    Podałem 3 czynniki:
                                                    - liczba wypadków (głupek się zaczął śmiać jakież to odkrycie Ameryki, podczas gdy zaznaczałem że to nie jest jedyny czynnik)
                                                    - liczba pojazdów - ponieważ to były zdarzenia dot. pojazdów
                                                    - przejeżdżane kilometry - tu jest odpowiednik "typowego odcinka"

                                                    > > > > O ile ludności na Syberii i w Moskwie jest tyle samo w proporcji do liczby wypadków.
                                                    > > >
                                                    > > > Czyżby? Czy przebywając taki sam odcinek drogi mamy taką samą szansę?
                                                    > >
                                                    > > Jeżeli spełnione jest założenie wyżej, to przebywając typowy odci
                                                    > > nek drogi tu i typowy tam szansa wypadku jest taka sama.
                                                    > >
                                                    >
                                                    > Raz jeszcze, bo albo nie rozumiesz tego co czytasz (co nie jest novum), albo pr
                                                    > óbujesz wybrnąć z pytania (co też nie jest novum):
                                                    >
                                                    > Czy przebywając taki sam odcinek drogi mamy taką samą szansę?

                                                    Napisałem ci wyżej, od czego to jeszcze zależy, a ponieważ nie zrozumiałeś, twój chory umysł zaczął sobie to tłumaczyć jako moje niezrozumienie lub unikanie odpowiedzi. Podałem nawet przykład, kiedy szansa jest taka sama, ale dla takiego głupka jak ty, to za mało.
                                                    Tłumaczenie dla wyjątkowych tłuków:
                                                    Jeżeli w Moskwie stosunek liczby wypadków do liczby ludności jest [b]taki sam[b] jak na Syberii i przeciętny przebyty odcinek przez mieszkańca jest taki sam, to prawdopodobieństwo wypadku jest identyczne na jednakowym odcinku.
                                                    Jeżeli w Moskwie stosunek liczby wypadków do liczby ludności jest inny niż na Syberii i przeciętny przebyty odcinek przez mieszkańca jest taki sam, to prawdopodobieństwo wypadku jest różne na jednakowym odcinku.
                                                    Jeżeli w Moskwie stosunek liczby wypadków do liczby ludności jest taki sam jak na Syberii i przeciętny przebyty odcinek przez mieszkańca jest inny na obu "terenach", to prawdopodobieństwo wypadku jest różnej na jednakowym odcinku.

                                                    Sam fakt, że przebyli ten sam odcinek to za mało danych, żeby stwierdzić czy mają taką samą szansę wypadku. Zrozum to, analfabeto, zamiast się podbudowywać moim rzekomym nierozumieniem, bo z tego co tu odstawiasz już i tak nigdy się nie wytłumaczysz.

                                                    > Czyli podtrzymujesz, że powierzchnia nie ma nic do rzeczy.
                                                    >
                                                    > Zatem:
                                                    >
                                                    > Czyli innymi słowy (skoro gęstość zaludnienia i powierzchnia nie mają nic do
                                                    > rzeczy) szansę na wypadek mam taką samą na Syberii jak w Moskwie. Wszak ludnoś
                                                    > ć Rosji jest stała i w danym momencie niezmienna.


                                                    Napisałem, że szansa na wypadek na Syberii i w Moskwie jest taka sama nie gdy powierzchnia nie ma znaczenia ani gdy ludność jest niezmienna, tylko gdy spełnione są jednocześnie 2 warunki:
                                                    1. Stosunek liczby ludności do wypadków jest taki sam tu i tu.
                                                    2. Typowy przebyty przez przeciętnego uczestnika ruchu odcinek drogi jest taki sam.
                                                    Powierzchnia nie ma tu nic do rzeczy, ale powyższe warunki mają.

                                                  • agios_pneumatos Re: Patrzcie i zapamiętajcie !!!! 01.10.13, 06:50
                                                    klemens1 napisał:


                                                    > > > to się dzieje na 1 km2, czy na 100 km2, to jaki to ma wpływ na to p
                                                    > rawdopodobie
                                                    > > > ństwo, skoro i tak określona liczba elementów zostanie wybrana z pu
                                                    > li?
                                                    > > >
                                                    > >
                                                    > > No właśnie. Przyjmujesz, że wypadek i tak cię spotka (w odpowiedniej prop
                                                    > orcji)
                                                    > > , nawet jeśli nie masz prawa jazdy i nie wychodzisz z domu.
                                                    >
                                                    > Jak będziesz siedział w bunkrze przeciwatomowym przez cały czas, to taki wypade
                                                    > k cię nie spotka - przecież to oczywiste że piszemy o przeciętnym mieszkańcu. A
                                                    > powierzchnia nie ma znaczenia - na ileś elementów z puli jakiś procent ulegnie
                                                    > wypadkom, niezależnie od tego czy dzieje się to na 1 km, czy na 1000000 km2. T
                                                    > en procent jest podany, nie trzeba go wyliczać z powierzchni.
                                                    >

                                                    Przy czym elementem nie jest człowiek, a miasto.
                                                    Wiesz jak wygląda miasto?

                                                    To są m.in. ulice, które mają ograniczoną przepustowość. I pomimo, że w okolicy w jednym mieście może stać 2 x więcej bloków niż winnym, to na podobnej ulicy zmieści się podobna liczba samochodów. Nie zgubiłes się jeszcze? To dobrze. Wiesz jakie jest znaczenie liczby samochodów na jezdni przy wypadkowości i dlaczego fakt czy spoziera na te samochody 50 czy 100 osób nie zmienia niczego?

                                                    Dlatego widzisz, umyśle ściśniety, że ja piszę o czymś realnym, tj wypadkach komunikacyjnych, a ty o wypadkach w wannie.

                                                    > > > Więc odpowiadam: bezpieczeństwo jest identyczne.
                                                    > > > Masz co do tego obiekcje?
                                                    > > >
                                                    > >
                                                    > > Nie jest identyczne jeśli poruszasz się w obrębie 10km2 w każdym z tych m
                                                    > iast.
                                                    >
                                                    > Jeżeli typowy ruch komunikacyjny w obu miastach to obręb właśnie 10 km2, to będ
                                                    > zie identyczne. Zakładamy że wszystko jest takie samo oprócz powierzchni.
                                                    > Ale jeżeli nadal się upierasz, policz je - podaj prawdopodobieństwo dla 10 i
                                                    > 50 km2.

                                                    > Mój wynik:
                                                    > Dla 10 km2: 0.01%
                                                    > Dla 50 km2: 0.01%
                                                    >

                                                    Co i dlaczego zakładasz, skoro masz wyraźnie napisane, że scenariusz #2 to 1/5 powierzchni scenariusza #1?

                                                    Potrafisz rzeczowo odnieść się do tego co napsiane bez zmieniania danych dla udowodnienia swoich bzdur?

                                                    > > > Jest i na to konkret w dawnym temacie "top 10", gdzie poza liczbą w
                                                    > ypadków nie
                                                    > > > widziałeś innych czynników mających wpływ na ryzyko ulegnięciu wypa
                                                    > dkowi.
                                                    > > >
                                                    > >
                                                    > > To poproszę o cytat. Przy czym ja piszę o powierzchni, a to ty negujesz j
                                                    > ej wpł
                                                    > > yw. Rad byłbym się tez dowiedzieć jakie są inne czynniki.
                                                    >
                                                    > forum.gazeta.pl/forum/w,510,144445289,144446753,Re_Niechlubne_top_10.html
                                                    > Podałem 3 czynniki:
                                                    > - liczba wypadków (głupek się zaczął śmiać jakież to odkrycie Ameryki, podczas
                                                    > gdy zaznaczałem że to nie jest jedyny czynnik)
                                                    > - liczba pojazdów - ponieważ to były zdarzenia dot. pojazdów
                                                    > - przejeżdżane kilometry - tu jest odpowiednik "typowego odcinka"
                                                    >

                                                    Czyli raz jeszcze, podsumujmy:

                                                    To poproszę o cytat. Przy czym ja piszę o powierzchni, a to ty negujesz j
                                                    > ej wpł
                                                    > > yw. Rad byłbym się tez dowiedzieć jakie są inne czynniki.


                                                    To oznacza, że jednak nie negujesz powierzchni.

                                                    Zaś to:

                                                    jak i od liczby poruszających się pojazd
                                                    > ów, a konkretnie - od liczby przejeżdżanych przez nie kilometrów.

                                                    A że jest to zmienna bardziej zmienna niż liczba ludności, dlatego przyjmuje się 'na 100 000 mieszkańców'.


                                                    Jest dowodem, że w powyższym tekście nie jest napisane nic o liczbie ludności, ani o przejechanych kilometrach.

                                                    Jak w ogóle można dyskutować z analfabetą?

                                                    > > > > > O ile ludności na Syberii i w Moskwie jest tyle samo w
                                                    > proporcji do liczby wypadków.
                                                    > > > >
                                                    > > > > Czyżby? Czy przebywając taki sam odcinek drogi mamy taką samą
                                                    > szansę?
                                                    > > >
                                                    > > > Jeżeli spełnione jest założenie wyżej, to przebywając typ
                                                    > owy
                                                    odci
                                                    > > > nek drogi tu i typowy tam szansa wypadku jest taka sama.
                                                    > > >
                                                    > >
                                                    > > Raz jeszcze, bo albo nie rozumiesz tego co czytasz (co nie jest novum), a
                                                    > lbo pr
                                                    > > óbujesz wybrnąć z pytania (co też nie jest novum):
                                                    > >
                                                    > > Czy przebywając taki sam odcinek drogi mamy taką samą szansę?
                                                    >
                                                    > Napisałem ci wyżej, od czego to jeszcze zależy, a ponieważ nie zrozumiałeś, twó
                                                    > j chory umysł zaczął sobie to tłumaczyć jako moje niezrozumienie lub unikanie o
                                                    > dpowiedzi. Podałem nawet przykład, kiedy szansa jest taka sama, ale dla takiego
                                                    > głupka jak ty, to za mało.
                                                    > Tłumaczenie dla wyjątkowych tłuków:
                                                    > Jeżeli w Moskwie stosunek liczby wypadków do liczby ludności jest [b]taki sam[b
                                                    > ] jak na Syberii i przeciętny przebyty odcinek przez mieszkańca jest taki sa
                                                    > m
                                                    , to prawdopodobieństwo wypadku jest identyczne na jednakowym odcin
                                                    > ku.

                                                    Czyli prawdą jest, że przejeżdżając odcinek 5km przez centrum Moskwy szansę na wypadek mam taką samą jak na Syberii.

                                                    Brawo.

                                                    > Jeżeli w Moskwie stosunek liczby wypadków do liczby ludności jest inny n
                                                    > iż na Syberii i przeciętny przebyty odcinek przez mieszkańca jest [b]taki sam[/
                                                    > b], to prawdopodobieństwo wypadku jest różne na jednakowym odcinku.
                                                    > Jeżeli w Moskwie stosunek liczby wypadków do liczby ludności jest [b]taki sam[/
                                                    > b] jak na Syberii i przeciętny przebyty odcinek przez mieszkańca jest [b]inny[/
                                                    > b] na obu "terenach", to prawdopodobieństwo wypadku jest różnej na jedna
                                                    > kowym odcinku.
                                                    >
                                                    > Sam fakt, że przebyli ten sam odcinek to za mało danych, żeby stwierdzić czy ma
                                                    > ją taką samą szansę wypadku. Zrozum to, analfabeto, zamiast się podbudowywać mo
                                                    > im rzekomym nierozumieniem, bo z tego co tu odstawiasz już i tak nigdy się nie
                                                    > wytłumaczysz.
                                                    >

                                                    Jak to za mało? Mamy wszystkie potrzebne dane:

                                                    Prawdopodobieństwo wypadku liczone dla całej Federacji Rosyjskiej (czyli liczba wypadków przez liczbę ludności) oraz przebytą taką samą drogę.

                                                    Z tego twojego modelu ściśniętego wychodzi, że szansa na wypadek jest jednakowa. Ale nie jednakowa 'jeżeli bla bla bla', tylko jednakowa, kropka. Czyż nie?

                                                    > > Czyli podtrzymujesz, że powierzchnia nie ma nic do rzeczy.
                                                    > >
                                                    > > Zatem:
                                                    > >
                                                    > > Czyli innymi słowy (skoro gęstość zaludnienia i powierzchnia nie mają
                                                    > nic do
                                                    > > rzeczy) szansę na wypadek mam taką samą na Syberii jak w Moskwie. Wszak
                                                    > ludnoś
                                                    > > ć Rosji jest stała i w danym momencie niezmienna.

                                                    >
                                                    > Napisałem, że szansa na wypadek na Syberii i w Moskwie jest taka sama nie gdy p
                                                    > owierzchnia nie ma znaczenia ani gdy ludność jest niezmienna, tylko gdy spełnio
                                                    > ne są jednocześnie 2 warunki:
                                                    > 1. Stosunek liczby ludności do wypadków jest taki sam tu i tu.

                                                    Jest. Jest jednakowy dla całej Federacji.

                                                    > 2. Typowy przebyty przez przeciętnego uczestnika ruchu odcinek drogi jest taki
                                                    > sam.
                                                    > Powierzchnia nie ma tu nic do rzeczy, ale powyższe warunki mają.
                                                    >

                                                    Pytałem co to znaczy 'typowy'. Skoro odpowiedzi nie otrzymałem to znaczy, że zamieniamy go na jednakowy.

                                                    Skoro powierzchnia nie ma nic do rzeczy, a dane mamy jednakowe, to znaczy, że i wynik mamy jednakowy.

                                                    Gratuluję.

                                                    A teraz mała zagadka:

                                                    Na odcinku 1km drogi krajowej, przy której stoi 1 dom, w którym mieszka jedna osoba dochodzi do jednego wypadku miesięcznie.

                                                    Na ulicy w mieście na odcinku 1km, przy której mieszka 1000 osób dochodzi do 10 wypadków mies
                                                  • klemens1 Re: Patrzcie i zapamiętajcie !!!! 01.10.13, 10:47
                                                    > > policz je - podaj prawdopodobieństwo dla 10 i 50 km2.
                                                    > > Mój wynik:
                                                    > > Dla 10 km2: 0.01%
                                                    > > Dla 50 km2: 0.01%
                                                    > >
                                                    >
                                                    > Co i dlaczego zakładasz, skoro masz wyraźnie napisane, że scenariusz #2 to 1/5
                                                    > powierzchni scenariusza #1?

                                                    Po prostu to policz. Konkretnie.

                                                    > > Tłumaczenie dla wyjątkowych tłuków:
                                                    > > Jeżeli w Moskwie stosunek liczby wypadków do liczby ludności jest taki sam
                                                    > > jak na Syberii i przeciętny przebyty odcinek przez mieszkańca jest taki sa
                                                    > > m
                                                    , to prawdopodobieństwo wypadku jest identyczne na jednakowym odcin
                                                    > > ku.
                                                    >
                                                    > Czyli prawdą jest, że przejeżdżając odcinek 5km przez centrum Moskwy szansę na
                                                    > wypadek mam taką samą jak na Syberii.
                                                    >
                                                    > Brawo.

                                                    A doczytałeś część z "jeżeli", analfabeto? Odróżniasz wniosek, który jest prawdziwy przy jakimś założeniu od wniosku prawdziwego zawsze?
                                                    Dodaję ten przykład do annałów twojej głupoty.

                                                    > Jak to za mało? Mamy wszystkie potrzebne dane:
                                                    >
                                                    > Prawdopodobieństwo wypadku liczone dla całej Federacji Rosyjskiej (czyli liczba
                                                    > wypadków przez liczbę ludności) oraz przebytą taką samą drogę.

                                                    Czyli wziąłbyś prawdopodobieństwo wypadku dla całej planety, żeby porównać prawdopodobieństwo wypadku w Szwecji i na Ukrainie? Wszak to "wszystkie dane"?
                                                    Żebyś ty chociaż rozumiał, analfabeto logiczny, co ty z siebie robisz ...

                                                    > Z tego twojego modelu ściśniętego wychodzi, że szansa na wypadek jest jednakowa
                                                    > . Ale nie jednakowa 'jeżeli bla bla bla', tylko jednakowa, kropka. Czyż nie?

                                                    A czy gdzieś napisałem, że jest bezwarunkowo jednakowa? Podałem warunek, którego nie pojąłeś, i w odruchu obronnym określasz jako "bla bla bla". Jakim trzeba być idiotą, żeby nie rozmieć tak prostych zależności?

                                                  • agios_pneumatos Re: Patrzcie i zapamiętajcie !!!! 01.10.13, 16:05
                                                    Po prostu to policz. Konkretnie.

                                                    Od tego mam umysły ścisnięte takie jak ty. Co juz zresztą zrobiłeś. Przy czym dla 10km2 ni cholery nie chce wyjść tak samo.


                                                    Czyli wziąłbyś prawdopodobieństwo wypadku dla całej planety, żeby porównać prawdopodobieństwo wypadku w Szwecji i na Ukrainie? Wszak to "wszystkie dane"?


                                                    Nie, ponieważ takich danych nie mamy.

                                                    Czekam na potwierdzenie, albo dementi w sprawie Moskwy i Syberii.


                                                    A czy gdzieś napisałem, że jest bezwarunkowo jednakowa? Podałem warunek, którego nie pojąłeś

                                                    Owszem. Nie mogę pojąć, że szansę na wypadek mam taką samą w Moskwie co na Syberii. Rozrysuj mi to.

                                                    A w międzyczasie dopytam o resztę, czyli:

                                                    1. Jaki wpływ na wypadki komunikacyjne ma to ile par oczu spoziera z balkonu?
                                                    2. Przypomnij mi raz jeszcze gdzie to ja nie widziałem innych czynników mających wpływ na ryzyko wypadku (poza liczbą w
                                                    > ypadków nie
                                                    > > > widziałeś innych czynników mających wpływ na ryzyko ulegnięciu wypa
                                                    > dkowi.
                                                    )
                                                    3. Co to znaczy 'typowy odcinek'. (Pytałem co to znaczy 'typowy'. Skoro odpowiedzi nie otrzymałem to znaczy, że zamieniamy go na jednakowy.

                                                    Skoro powierzchnia nie ma nic do rzeczy, a dane mamy jednakowe, to znaczy, że i wynik mamy jednakowy.

                                                    Gratuluję.
                                                    )
                                                    4. Ucięło zagadkę. A brzmiała ona tak:

                                                    teraz mała zagadka:

                                                    Na odcinku 1km drogi krajowej, przy której stoi 1 dom, w którym mieszka jedna osoba dochodzi do jednego wypadku miesięcznie.

                                                    Na ulicy w mieście na odcinku 1km, przy której mieszka 1000 osób dochodzi do 10 wypadków miesięcznie.

                                                    Która ulica jest bardziej niebezpieczna i dlaczego akurat ta (zgodnie z twoją logiką) pierwsza?


                                                    Bo jeszcze pomyślę, że zwijasz kramik, zrozumiałeś jak łatwo wykazać twą tępotę ograniczonego umysłu, a tak przecież nie jest.
                                                  • klemens1 Re: Patrzcie i zapamiętajcie !!!! 01.10.13, 17:09
                                                    > Po prostu to policz. Konkretnie.
                                                    >
                                                    > Od tego mam umysły ścisnięte takie jak ty.

                                                    Ja już policzyłem i podałem wynik, sklerotyku, ale najwyraźniej nie potrafię tego zrobić poprawnie, więc podaj swoje obliczenia.
                                                    Konkretne pytanie - czyli nie odpowiesz.

                                                    >
                                                    > Czyli wziąłbyś prawdopodobieństwo wypadku dla całej planety, żeby porównać praw
                                                    > dopodobieństwo wypadku w Szwecji i na Ukrainie? Wszak to "wszystkie dane"?

                                                    >
                                                    > Nie, ponieważ takich danych nie mamy.

                                                    Ale gdybyśmy mieli, to byś porównał?

                                                    > Czekam na potwierdzenie, albo dementi w sprawie Moskwy i Syberii.
                                                    >
                                                    >
                                                    > A czy gdzieś napisałem, że jest bezwarunkowo jednakowa? Podałem warunek, któ
                                                    > rego nie pojąłeś

                                                    >
                                                    > Owszem. Nie mogę pojąć, że szansę na wypadek mam taką samą w Moskwie co na Sybe
                                                    > rii. Rozrysuj mi to.

                                                    Masz przy spełnieniu określonych warunków, analfabeto, a nie po prostu "masz".

                                                    W(M) - liczba wypadków w Moskwie.
                                                    W(S) - liczba wypadków na Syberii.
                                                    P(M) - prawdopodobieństwo wypadku w Moskwie.
                                                    P(S) - prawdopodobieństwo wypadku na Syberii.
                                                    O(M) - typowy odcinek przejazdu w Moskwie.
                                                    O(S) - typowy odcinek przejazdu na Syberii.
                                                    L(M) - liczba ludności w Moskwie.
                                                    L(S) - liczba ludności na Syberii.

                                                    && - koniunkcja logiczna
                                                    => implikacja logiczna

                                                    ( W(M)/L(M) = W(S)/L(S) ) && ( O(M) = O(S) ) => P(M) = P(S)

                                                    > A w międzyczasie dopytam o resztę, czyli:

                                                    W międzyczasie odpowiedz najpierw na kwestię z pytaniem na które sam sobie odpowiedziałem i obecnością znaku na zdjęciu.
                                                    Podkarpacie też czeka - tam będzie o gęstości zaludnienia.

                                                  • agios_pneumatos Re: Patrzcie i zapamiętajcie !!!! 01.10.13, 17:45
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Po prostu to policz. Konkretnie.
                                                    >
                                                    > Od tego mam umysły ścisnięte takie jak ty.
                                                    >
                                                    > Ja już policzyłem i podałem wynik, sklerotyku, ale najwyraźniej nie potrafię te
                                                    > go zrobić poprawnie, więc podaj swoje obliczenia.
                                                    > Konkretne pytanie - czyli nie odpowiesz.

                                                    Nie dubluję. Podałeś wartości dla ludności, czyli wanien. Mnie interesują wartości dla powierzchni, czyli ulic.

                                                    >
                                                    >
                                                    > Czyli wziąłbyś prawdopodobieństwo wypadku dla całej planety, żeby porówna
                                                    ć praw
                                                    > dopodobieństwo wypadku w Szwecji i na Ukrainie? Wszak to "wszystkie dane"
                                                    > ?

                                                    >
                                                    > Nie, ponieważ takich danych nie mamy.
                                                    >
                                                    > Ale gdybyśmy mieli, to byś porównał?

                                                    W sumie nie byłoby czego porównywać, bo zgodnie z twoją logiką wszędzie byłoby takie samo. Wszam mielibyśmy ilość wypadków i ilość ludności. Gęstość zaludnienia, liczba samochodów, rodzaj, klasa dróg i powierzchnia nie mają przecież znaczenia.

                                                    >
                                                    > > Czekam na potwierdzenie, albo dementi w sprawie Moskwy i Syberii.
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > > A czy gdzieś napisałem, że jest bezwarunkowo jednakowa? Podałem warune
                                                    > k, któ
                                                    > > rego nie pojąłeś

                                                    > >
                                                    > > Owszem. Nie mogę pojąć, że szansę na wypadek mam taką samą w Moskwie co n
                                                    > a Sybe
                                                    > > rii. Rozrysuj mi to.
                                                    >
                                                    > Masz przy spełnieniu określonych warunków, analfabeto, a nie po prostu "masz".
                                                    >
                                                    > W(M) - liczba wypadków w Moskwie.
                                                    > W(S) - liczba wypadków na Syberii.
                                                    > P(M) - prawdopodobieństwo wypadku w Moskwie.
                                                    > P(S) - prawdopodobieństwo wypadku na Syberii.
                                                    > O(M) - typowy odcinek przejazdu w Moskwie.
                                                    > O(S) - typowy odcinek przejazdu na Syberii.
                                                    > L(M) - liczba ludności w Moskwie.
                                                    > L(S) - liczba ludności na Syberii.
                                                    >
                                                    > && - koniunkcja logiczna
                                                    > => implikacja logiczna
                                                    >
                                                    > ( W(M)/L(M) = W(S)/L(S) ) && ( O(M) = O(S) ) => P(M) = P(S)

                                                    Określ O. Czyli raz jeszcze zapytam słownie co znaczy 'typowy' Pytam po raz któryś konkretnie. Odpowiedzi po raz wtóry brak. Konkretnie.

                                                    >
                                                    > > A w międzyczasie dopytam o resztę, czyli:
                                                    >
                                                    > W międzyczasie odpowiedz najpierw na kwestię z pytaniem na które sam sobie odpo
                                                    > wiedziałem i obecnością znaku na zdjęciu.
                                                    > Podkarpacie też czeka - tam będzie o gęstości zaludnienia.
                                                    >

                                                    I tak wygląda rozmowa z konkretnym analfabetą. :)
                                                  • klemens1 Re: Patrzcie i zapamiętajcie !!!! 01.10.13, 21:00
                                                    > Nie dubluję. Podałeś wartości dla ludności, czyli wanien. Mnie interesują warto
                                                    > ści dla powierzchni, czyli ulic.

                                                    Podałem ryzyko wypadku komunikacyjnego, bo do obliczeń użyłem liczby ofiar tych właśnie wypadków, a nie jakichkolwiek wypadków, analfabeto.
                                                    Podaj swój wynik. Ile jeszcze lat będziesz się wykręcał od odpowiedzi?

                                                    > > Nie, ponieważ takich danych nie mamy.
                                                    > >
                                                    > > Ale gdybyśmy mieli, to byś porównał?
                                                    >
                                                    > W sumie nie byłoby czego porównywać, bo zgodnie z twoją logiką wszędzie byłoby
                                                    > takie samo.

                                                    Zgodnie z moją logiką mogłoby być takie samo, pod pewnymi warunkami, które wymieniłem. A te warunki zależą od porównania parametrów dla obu obszarów, więc nie wiem jak chcesz porównać różne obszary, nie mając dla nich osobnych danych.

                                                    > > Masz przy spełnieniu określonych warunków, analfabeto, a nie po prostu "masz".
                                                    > >
                                                    > > W(M) - liczba wypadków w Moskwie.
                                                    > > W(S) - liczba wypadków na Syberii.
                                                    > > P(M) - prawdopodobieństwo wypadku w Moskwie.
                                                    > > P(S) - prawdopodobieństwo wypadku na Syberii.
                                                    > > O(M) - typowy odcinek przejazdu w Moskwie.
                                                    > > O(S) - typowy odcinek przejazdu na Syberii.
                                                    > > L(M) - liczba ludności w Moskwie.
                                                    > > L(S) - liczba ludności na Syberii.
                                                    > >
                                                    > > && - koniunkcja logiczna
                                                    > > => implikacja logiczna
                                                    > >
                                                    > > ( W(M)/L(M) = W(S)/L(S) ) && ( O(M) = O(S) ) => P(M) = P(S)
                                                    >
                                                    > Określ O. Czyli raz jeszcze zapytam słownie co znaczy 'typowy' Pytam po raz któ
                                                    > ryś konkretnie. Odpowiedzi po raz wtóry brak. Konkretnie.

                                                    Średnia arytmetyczna z przejechanych odcinków.

                                                    > >
                                                    > > > A w międzyczasie dopytam o resztę, czyli:
                                                    > >
                                                    > > W międzyczasie odpowiedz najpierw na kwestię z pytaniem na które sam sobie odpo
                                                    > > wiedziałem i obecnością znaku na zdjęciu.
                                                    > > Podkarpacie też czeka - tam będzie o gęstości zaludnienia.
                                                    > >
                                                    >
                                                    > I tak wygląda rozmowa z konkretnym analfabetą. :)

                                                    Zwłaszcza z takim, który "nie nadąża" i przestaje odpowiadać, gdy próbuje rozwikłać za dużo wątków na raz.
                                                  • agios_pneumatos Re: Patrzcie i zapamiętajcie !!!! 02.10.13, 07:50
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Nie dubluję. Podałeś wartości dla ludności, czyli wanien. Mnie interesują
                                                    > warto
                                                    > > ści dla powierzchni, czyli ulic.
                                                    >
                                                    > Podałem ryzyko wypadku komunikacyjnego, bo do obliczeń użyłem liczby ofiar tych
                                                    > właśnie wypadków, a nie jakichkolwiek wypadków, analfabeto.
                                                    > Podaj swój wynik. Ile jeszcze lat będziesz się wykręcał od odpowiedzi?

                                                    Ty naprawdę nie rozumiesz tego co się pisze. Napisałem wyraźnie, że banałów nie dubluję. Jakkolwiek zdublowałem odpowiedź. Ale to ku chwale edukacji analfabetów.

                                                    Podałeś nie ryzyko wypadku komunikacyjnego na drodze, a wśród ludności.

                                                    >
                                                    > > Nie, ponieważ takich danych nie mamy.
                                                    > >
                                                    > > Ale gdybyśmy mieli, to byś porównał?
                                                    > >
                                                    > > W sumie nie byłoby czego porównywać, bo zgodnie z twoją logiką wszędzie b
                                                    > yłoby
                                                    > > takie samo.
                                                    >
                                                    > Zgodnie z moją logiką mogłoby być takie samo, pod pewnymi warunkami, które wymi
                                                    > eniłem. A te warunki zależą od porównania parametrów dla obu obszarów, więc nie
                                                    > wiem jak chcesz porównać różne obszary, nie mając dla nich osobnych danych.
                                                    >

                                                    Przecież obszar jest jeden wspólny, geniuszu.

                                                    > > > Masz przy spełnieniu określonych warunków, analfabeto, a nie po pro
                                                    > stu "masz".
                                                    > > >
                                                    > > > W(M) - liczba wypadków w Moskwie.
                                                    > > > W(S) - liczba wypadków na Syberii.
                                                    > > > P(M) - prawdopodobieństwo wypadku w Moskwie.
                                                    > > > P(S) - prawdopodobieństwo wypadku na Syberii.
                                                    > > > O(M) - typowy odcinek przejazdu w Moskwie.
                                                    > > > O(S) - typowy odcinek przejazdu na Syberii.
                                                    > > > L(M) - liczba ludności w Moskwie.
                                                    > > > L(S) - liczba ludności na Syberii.
                                                    > > >
                                                    > > > && - koniunkcja logiczna
                                                    > > > => implikacja logiczna
                                                    > > >
                                                    > > > ( W(M)/L(M) = W(S)/L(S) ) && ( O(M) = O(S) ) => P(M) = P(S)
                                                    > >
                                                    > > Określ O. Czyli raz jeszcze zapytam słownie co znaczy 'typowy' Pytam po r
                                                    > az któ
                                                    > > ryś konkretnie. Odpowiedzi po raz wtóry brak. Konkretnie.
                                                    >
                                                    > Średnia arytmetyczna z przejechanych odcinków.
                                                    >

                                                    Acha. Czyli jednak nie taki sam odcinek.
                                                    Te średnia ma taką samą wartośc dla Moskwy i Syberii?

                                                    Sukces, że wreszcie do analfabety dotarło.

                                                    > > >
                                                    > > > > A w międzyczasie dopytam o resztę, czyli:
                                                    > > >
                                                    > > > W międzyczasie odpowiedz najpierw na kwestię z pytaniem na które sa
                                                    > m sobie odpo
                                                    > > > wiedziałem i obecnością znaku na zdjęciu.
                                                    > > > Podkarpacie też czeka - tam będzie o gęstości zaludnienia.
                                                    > > >
                                                    > >
                                                    > > I tak wygląda rozmowa z konkretnym analfabetą. :)
                                                    >
                                                    > Zwłaszcza z takim, który "nie nadąża" i przestaje odpowiadać, gdy próbuje rozwi
                                                    > kłać za dużo wątków na raz.

                                                    Gratuluję samooceny.
                                                  • klemens1 Re: Patrzcie i zapamiętajcie !!!! 02.10.13, 13:43
                                                    > Podałeś nie ryzyko wypadku komunikacyjnego na drodze, a wśród ludności.

                                                    Podałem ryzyko wypadku komunikacyjnego na drodze wśród ludności.
                                                    Podaj swoje wyniki dla obu miast - sam jestem ciekawy, o ile się będą różnić przy obliczeniach dla różnych powierzchni.

                                                    > > Zgodnie z moją logiką mogłoby być takie samo, pod pewnymi warunkami, które wymi
                                                    > > eniłem. A te warunki zależą od porównania parametrów dla obu obszarów, więc nie
                                                    > > wiem jak chcesz porównać różne obszary, nie mając dla nich osobnych danych.
                                                    >
                                                    > Przecież obszar jest jeden wspólny, geniuszu.

                                                    To dostaniesz średnie prawdopodobieństwo dla wspólnego obszaru, a to nie to samo co wciskałeś, czyli takie samo dla obu obszarów.

                                                    > > > > W(M) - liczba wypadków w Moskwie.
                                                    > > > > W(S) - liczba wypadków na Syberii.
                                                    > > > > P(M) - prawdopodobieństwo wypadku w Moskwie.
                                                    > > > > P(S) - prawdopodobieństwo wypadku na Syberii.
                                                    > > > > O(M) - typowy odcinek przejazdu w Moskwie.
                                                    > > > > O(S) - typowy odcinek przejazdu na Syberii.
                                                    > > > > L(M) - liczba ludności w Moskwie.
                                                    > > > > L(S) - liczba ludności na Syberii.
                                                    > > > >
                                                    > > > > && - koniunkcja logiczna
                                                    > > > > => implikacja logiczna
                                                    > > > >
                                                    > > > > ( W(M)/L(M) = W(S)/L(S) ) && ( O(M) = O(S) ) => P(M) = P(S)
                                                    > > O - Średnia arytmetyczna z przejechanych odcinków.
                                                    > >
                                                    >
                                                    > Acha. Czyli jednak nie taki sam odcinek.
                                                    > Te średnia ma taką samą wartośc dla Moskwy i Syberii?

                                                    Jakie "czyli nie taki sam"?
                                                    Nie wiem czy taki sam - nie twierdzę czy taki sam czy inny. Napisałem warunek, przy którym prawdopodobieństwo wypadku będzie takie samo na takim samym odcinku.
                                                    Myślę, że ten warunek można nieco zmienić, żeby mógł być spełniony przy różnych odcinkach (co nie znaczy że przy KAŻDYCH różnych):
                                                    W(M)/L(M)/O(M) = W(S)/L(S)/O(S) => P(M) = P(S)

                                                    Jeżeli lewa strona jest prawdą, to wtedy prawdopodobieństwa wypadku na takim samym odcinku są równe. Bez składnika O, będzie to warunek takiego samego ogólnie prawdopodobieństwa wypadku, a nie na takim samym odcinku.

                                                    > Sukces, że wreszcie do analfabety dotarło.

                                                    No widzisz, jak się postarasz, to zrozumiesz. Już nie będziesz pierdzielić, że prawdopodobieństwo wypadku w Moskwie i Syberii jest bezwarunkowo takie samo? Czy jeszcze będzie ci to trzeba kolejny rok tłumaczyć?

                                                    > > Zwłaszcza z takim, który "nie nadąża" i przestaje odpowiadać, gdy próbuje rozwikłać za dużo wątków na raz.
                                                    >
                                                    > Gratuluję samooceny.

                                                    Ja nie tchórzę jak ty i odpowiadam zawsze. Nawet gdy muszę się przyznać do błędu. Teraz czekam na rozwiązanie innych kwestii, bo znowu się zapętlisz.
                                                    Ty prawdopodobieństwa do tej pory nie obliczyłeś - w kwestii odróżnienia zdania "wskaż pytanie" i "wskaż pytanie, na które sam sobie odpowiedziałem" też chowasz głowę w piasek. Takie są fakty - a to znaczy że zawsze jest tym gorzej dla ciebie.
                                          • agios_pneumatos Re: Patrzcie i zapamiętajcie !!!! 24.09.13, 16:53
                                            Jeszcze jedno. Bo sam napisałeś, że te kulki to prosty przykład.

                                            Zatem:

                                            Czy (a tak powinno brzmieć twoje pytanie) prawdopodobieństwo wylosowania/dotknięcia kulki (jakiejkolwiek, wkładając rękę prostopadle przez określony otwór w 'dachu' pudełka) o promieniu 5mm (czyli mamy obrys 1cm) jest większe w przypadku gdy znajdują się w pudełku o podstawie 5x10cm cz też 10x20cm? Kulek jest 49, zostawmy jak jest.

                                            Bo ty debilu piszesz o tym, że dana ilość wylosowanych kulek (albo analogicznie wypadków) i tak musi się zdarzyć.

                                            A pytamy o coś innego. Pytamy o to jaką mamy szansę dotknąć kulkę.

                                            Bo jak wiesz idioto, wypadek ma to do siebie, że dzieje się punktowo. W danym miejscu o danym czasie. Wypadek nie lata przez jakiś czas po nieokreślonej powierzchni. Ogarniasz, kretynie?
                                            • klemens1 Re: Patrzcie i zapamiętajcie !!!! 24.09.13, 18:26
                                              Być może już czujesz że robisz z siebie idiotę wszechczasów, ale to nie powód żeby to uzewnętrzniać okazując swoje emocje naburmuszonego głupka.

                                              Wypadków jest tyle ile jest i to jest DANA. Nie masz obliczać co się musi stać żeby wypadek nastąpił, tylko jakie jest jego prawdopodobieństwo przy danej liczbie wypadków i danej liczbie ludności. Powierzchnię/objętość możesz sobie brać dowolnie.
                                              Popierniczyło ci się prawdopodobieństwo wypadków przy danej ich liczbie z prawdopodobieństwem punktowego zajścia na danym obszarze. Gdybyś miał inne dane, to miałbyś rację, ale to nie to zadanie. Mimo to miło będzie popatrzeć jak nadal brniesz.
                                              • agios_pneumatos Re: Patrzcie i zapamiętajcie !!!! 24.09.13, 18:49
                                                klemens1 napisał:

                                                > Popierniczyło ci się prawdopodobieństwo wypadków przy danej ich liczbie z prawd
                                                > opodobieństwem punktowego zajścia na danym obszarze. Gdybyś miał inne dane, to
                                                > miałbyś rację, ale to nie to zadanie. Mimo to miło będzie popatrzeć jak nadal b
                                                > rniesz.

                                                Nic mi się nie popierniczyło.
                                                Przeczytaj raz jeszcze na co odpowiedziałeś z pianą na pysku, analfabeto:

                                                > A mnie się wydaje, że prędzej zginę na terenie Warszawy, niż Krakowa. :P

                                                W co mam brnąć?

                                                To raczej ty się gubisz. Zatem przyznajesz mi rację odnośnie tego, że wypadki nie dzieją się w nieskończonośc i na nieskończonym obszarze. Brawo, geniuszu. To teraz policz i napisz nam które miasto jest bardziej bezpieczne uwzględniając gęstość zaludnienia.

                                                To w końcu jak będzie z tą kulką w tym pudełku?
                                • klemens1 Re: Patrzcie i zapamiętajcie !!!! 23.09.13, 18:46
                                  > Albo napisze ci wprost bo mozesz nie zrozumiec. Skoro w miescie o powierzchni 5
                                  > 00km2 ginie 45 osob, a w miescie o powierzchni 330km2 ginie ich 27 to prawdopod
                                  > obienstwo smierci na terenie ktorego miasta jest wieksze??

                                  Odpisałem ci wyżej. Też wprost.

                                  Zresztą weźmy przykład dla debili:
                                  W mieście o pow. 1 km2 i ludności 1000 mieszkańców ginie rocznie 100 osób.
                                  W mieście o pow. 0.5 km2 i ludności 2000 mieszkańców też ginie rocznie 100 osób.
                                  W którym jest bezpieczniej?
                                  • agios_pneumatos A teraz analfabeto 23.09.13, 20:10
                                    Mała lekcja angielskiego bo znowu coś tam w innym wątku pieprzyłeś, że nie mam racji, ale nie chce mi się szukać:

                                    dictionary.reference.com/browse/come
                                    Come jest czasownikiem. Za wyjątkiem jednego slangowego znaczenia. Ale to i tak tylko dlatego, że się zamerykanizowało. A już na pewno nie posądzałbym cię o jego znajmośc i przewrotne i blyskotliwe użycie. Zwłaszcza w konotacji do tego czym to wyrażenie jest i jak go chciałeś użyć i do czego pić, jak to sie mówi.

                                    Tak samo to o czym pisałeś to był coming out, nie come out:
                                    Coming out jest rzeczownikiem odczasownikowym.

                                    Tutaj dowód, że nie odróżniasz czasownika od rzeczownika:
                                    www.merriam-webster.com/dictionary/come%20out
                                    Raz ci już to wyjaśniałem, ale jesteś zbyt tępy, żeby zrozumieć co się do ciebie pisze. Napisała ci też to inna osoba, ale też coś tam odszczekiwałeś.

                                    Tak samo udowodniłem ci, że nie odróżniasz zdania twierdzącego od pytania. Co też jest w programie szkoły podstawowej.

                                    Tyle angielskiego.

                                    Na dziś masz matematykę. Tylko obawiam się, że przerodzi się ona w lekcję języka polskiego. Bo z innymi podstawowymi rzeczami też masz problem.
                                    • klemens1 Re: A teraz analfabeto 23.09.13, 20:20
                                      > Tak samo to o czym pisałeś to był coming out, nie come out:
                                      > Coming out jest rzeczownikiem odczasownikowym.

                                      > Tutaj dowód, że nie odróżniasz czasownika od rzeczownika:

                                      Miałem na myśli rzeczownik, a jedynie użyłem błędnie "come out" zamiast "coming out".
                                      Błąd w zapisie, nie w myśleniu - pisałem o tym wiele razy. Ale dobrze że to wyciągasz, bo dzięki temu widać jaki upodlony jesteś i jak za wszelką cenę chcesz się odgryźć, bo dostałeś publicznie po mordzie. Tyle ci pozostało, logiczny analfabeto niezrównoważony emocjonalnie.

                                        • klemens1 Re: A teraz analfabeto 24.09.13, 12:52
                                          Umknęło ci sedno: w wątku o czymś zupełnie innym zachowałeś się jak urażony kundel, który chorobliwie chce kąsać. To po pierwsze. Po drugie: może za n-tym razem zrozumiałeś, że to nie było pomylenie rzeczownika z czasownikiem, lecz użycie błędnego zwrotu.

                                          Sam fakt, że wciskasz ten rzekomy błąd "rzeczownikowo-czasownikowy" w różnych wątkach świadczy o tym, jak bardzo chcesz mi dokopać, ale ci się to nie udaje, a zamiast tego demaskujesz swoją frustrację.
                                          I to jest zajebiście śmieszne - nawet nie domyślasz się, jak bardzo. Jestem godnym następcą idioty ze Szwajcarii - teraz oficjalnie.
                                          • agios_pneumatos Re: A teraz analfabeto 24.09.13, 16:16
                                            klemens1 napisał:

                                            > Umknęło ci sedno: w wątku o czymś zupełnie innym zachowałeś się jak urażony kun
                                            > del, który chorobliwie chce kąsać. To po pierwsze. Po drugie: może za n-tym raz
                                            > em zrozumiałeś, że to nie było pomylenie rzeczownika z czasownikiem, lecz użyci
                                            > e błędnego zwrotu.

                                            To napisz jaki był ten prawidłowy i wykaż, że w obu wypadkach chodzi o tę samą część zdania.


                                            • klemens1 Re: A teraz analfabeto 24.09.13, 18:28
                                              > To napisz jaki był ten prawidłowy i wykaż, że w obu wypadkach chodzi o tę samą
                                              > część zdania.

                                              Prawidłowo jest "coming out". Napisałem coś o dokonaniu, więc powinno być "dokonałeś coming outu". Napisałem "come outu" zamiast "coming outu", a na myśli miałem cały czas rzeczownik.
                                              • agios_pneumatos Re: A teraz analfabeto 24.09.13, 18:56
                                                klemens1 napisał:

                                                > > To napisz jaki był ten prawidłowy i wykaż, że w obu wypadkach chodzi o tę
                                                > samą
                                                > > część zdania.
                                                >
                                                > Prawidłowo jest "coming out". Napisałem coś o dokonaniu, więc powinno być "doko
                                                > nałeś coming outu". Napisałem "come outu" zamiast "coming outu", a na myśli mia
                                                > łem cały czas rzeczownik.

                                                Czyli tak: zostałeś poprawiony co do tego, że użyłeś złej części zdania. Wyzwałeś poprawiającego od analfabetów. Potem zacząłeś tłumaczyć, że użyłeś tego zwrotu poprawnie jako rzeczownika, ponieważ to słowo występujące tylko w czasowniku występuje też w rzeczowniku, ponieważ inne tak ma i dlatego wg ciebie ten czasownik to rzeczownik. Następnie tłumaczyłeś, że nie tyle użyłeś tego czasownika, który miał być rzeczownikiem, niepoprawnie co było to po prostu spolszczeniem. I tym samym stało się rzeczownikiem. Następnie zostałeś pouczony o tym czym jest spolszczenie. Też coś tam odszczeknąłeś. A teraz przyznajesz, że użyłeś czasownika pomimo, że cały czas się tego wypierałeś.

                                                Ty naprawdę jesteś zdrowo jebnięty.
                                                • klemens1 Re: A teraz analfabeto 25.09.13, 11:48
                                                  > Czyli tak: zostałeś poprawiony co do tego, że użyłeś złej części zdania. Wyzwał
                                                  > eś poprawiającego od analfabetów. Potem zacząłeś tłumaczyć, że użyłeś tego zwro
                                                  > tu poprawnie jako rzeczownika, ponieważ to słowo występujące tylko w czasowniku
                                                  > występuje też w rzeczowniku, ponieważ inne tak ma i dlatego wg ciebie ten czas
                                                  > ownik to rzeczownik. Następnie tłumaczyłeś, że nie tyle użyłeś tego czasownika,
                                                  > który miał być rzeczownikiem, niepoprawnie co było to po prostu spolszczeniem.
                                                  > I tym samym stało się rzeczownikiem. Następnie zostałeś pouczony o tym czym je
                                                  > st spolszczenie. Też coś tam odszczeknąłeś. A teraz przyznajesz, że użyłeś czas
                                                  > ownika pomimo, że cały czas się tego wypierałeś.

                                                  Nie chce mi się czytać tego bełkotu. Użyłem błędnie "come out" zamiast "coming out", bo myślałem że "come out" można użyć jako rzeczownika. Sam fakt, że drążysz coś, co dawno zostało wyjaśnione, świadczy o jednym (dzięki za trafną autodiagnozę):

                                                  > Ty naprawdę jesteś zdrowo jebnięty.


                                                  • agios_pneumatos Re: A teraz analfabeto 25.09.13, 15:35
                                                    Tylko dlatego o tym piszę, bo cały czas pytasz o Pułkową. Gdzie nie rozumiesz na czym polega oszustwo w nieprzedstawianiu pewnych faktów. Poza tym ostatnio posunąłeś się już do kłamstwa pisząc, że nie było znaku na zdjęciu, na którym był znak.

                                                    Problemem jest po prostu to, że nie rozumiesz tego co czytasz. Tak samo jak nie rozumiesz czym jest pytanie, a czym zdanie twierdzące.

                                                    Ergo - jesteś analfabetą funkcyjnym.
                                                  • klemens1 Re: A teraz analfabeto 25.09.13, 18:33
                                                    > Tylko dlatego o tym piszę, bo cały czas pytasz o Pułkową. Gdzie nie rozumiesz n
                                                    > a czym polega oszustwo w nieprzedstawianiu pewnych faktów.

                                                    Jakich faktów nie przedstawiłem, które spowodowały wprowadzenie w błąd lub oszukanie?

                                                    > Poza tym ostatnio po
                                                    > sunąłeś się już do kłamstwa pisząc, że nie było znaku na zdjęciu, na którym był
                                                    > znak.

                                                    Poza tym podałem linka do mojej wypowiedzi z linkiem do zdjęcia, na którym to zdjęciu znaku nie ma. Więc to ty łżesz. Zresztą napisałem to kilka godzin temu i do tej pory nie odpowiedziałeś. Jak w ogóle - skoro już podałem dowód że nie kłamię - śmiesz jeszcze zarzucać mi kłamstwo? Takiego gó...arza bez honoru jak ciebie próżno szukać w całym internecie.

                                                    > Problemem jest po prostu to, że nie rozumiesz tego co czytasz. Tak samo jak nie
                                                    > rozumiesz czym jest pytanie, a czym zdanie twierdzące.

                                                    Tak samo nie rozumiem czym jest pytanie, a czym zdanie twierdzące, jak nie odróżniam rzeczownika od czasownika.
                                                    Okazuje się, że to ty sobie moją wypowiedź zinterpretujesz tak a nie inaczej i ci wychodzą różne analfabetyczne kwiatki. Jak ci się dwudziesty raz powtórzy o co chodzi, to czasami załapiesz i już nie pie...sz głupot.

                                                    Możesz odświeżyć temat pytania i zdania twierdzącego - ja już wiem, gdzie się pomyliłeś i jak zinterpretowałeś, głupku. Masz odwagę? Pewnie, że nie, więc czynię to za ciebie, bo będziesz się pławił swoim wyimaginowanym "sukcesem" w nieskończoność.

                                                    > Ergo - jesteś analfabetą funkcyjnym.

                                                    Ergo - jesteś tak skundlony i głupi, że manipulujesz moimi wypowiedziami rozumiejąc połowę z tego co piszę i ci głupoty wychodzą. Ot, przykład z pytaniem i odpowiedzią:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,510,146532196,146932156,Re_rozumiesz_pojecie_marginesu_bezpieczenstwa_.html
                                                    Myślałeś, tępolu z przerośniętym ego, że nie wiedziałem że zadałem pytanie, mimo że nie miało ono formy pytającej. Tymczasem pytałem o pytanie, na które sam odpowiedziałem. I tego pytania nie wskazałeś do tej pory, co ci nie przeszkadza, dyżurny frajerze, napawać się że niby nie odróżniam pytania od odpowiedzi. I taki właśnie jesteś, posrańcu - przeinaczasz czyjeś wypowiedzi, a jak się ciebie coś konkretnie zapytać, to kulisz ogon.

                                                  • agios_pneumatos Re: A teraz analfabeto 25.09.13, 18:46
                                                    Cóż za emocje!

                                                    Dlaczego miałbym tobie pisać to samo po raz enty co piszę od miesięcy, skoro i tak tego nie zrozumiesz? Do ciebie nie dociera nic nawet gdy ktoś postronny próbuje ci coś wyjasnić. Nie łudzę się, że po raz dwudziesty pierwszy, w przeciwieństwie do dwudziestego, coś napisawszy zrozumiesz to.
                                                  • klemens1 Re: A teraz analfabeto 26.09.13, 10:59
                                                    > Dlaczego miałbym tobie pisać to samo po raz enty co piszę od miesięcy, skoro i
                                                    > tak tego nie zrozumiesz?

                                                    Nie chcę żebyś pisał to samo od miesięcy, tylko żebyś odpowiedział JEDEN RAZ na konkretne pytanie.
                                                    Jakich faktów nie przedstawiłem, które spowodowały wprowadzenie w błąd lub oszukanie?
                                                    Albo jakie przedstawiłem lub zasugerowałem, które spowodowały wprowadzenie w błąd lub oszukanie?


                                                    Jedyne co piszesz, to że czegoś nie wiedziałeś i że to jest oszustwo z mojej strony (od miesięcy był to analfabetyzm, ale się zmieniło).

                                                    Z prawdopodobieństwem już załapałeś czy przestałeś nadążać? Bo Podkarpacie czeka - a wiem, że bardzo ci na nim zależało. Nawet już sugerowałeś "zwijanie kramiku" przeze mnie w tym temacie.
                                                  • klemens1 Re: A teraz analfabeto 26.09.13, 15:09
                                                    > Ty naprawdę jesteś idiotą.
                                                    >
                                                    > Nie mam zamiaru powtarzać co było na zdjęciu i w jaki sposób je komentowałeś.

                                                    Na zdjęciu NIE BYŁO znaku z ograniczeniem prędkości.
                                                    Nawet gdyby był, nie miało to żadnego wpływu na temat, czyli istnienie lub nie obszaru zabudowanego.
                                                    Nigdzie nie napisałem niczego, co mogłoby wprowadzić w błąd, a wręcz sugerowałem swoimi wypowiedziami jak jest w rzeczywistości.

                                                    BTW. Co z moimi "analfabetycznymi błędami" dot. pytania i zdania oznajmującego?
                                                    Co z Podkarpaciem, którego wyjaśnienia tak się domagałeś - już zrozumiałeś na czym polegał twój błąd, czy wolisz nie sprawdzać?

                                                    Jak statystyka wskazuje, kolejne twoje bastiony padają - ostatni to nieodróżnianie czasownika od rzeczownika, oraz "rondo jako zespół skrzyżowań".

                                                    KONKRETY, frajerzyno - to jest to, gdzie jesteś zawsze odstrzeliwany - jedynie coś odpysknąć potrafisz.

                                                  • agios_pneumatos Re: A teraz analfabeto 26.09.13, 17:44
                                                    J.W. Przyznałes, że zdjęcie miało ograniczenie, coś tam też się ustosunkowałeś gdy udowodniłem ci, że znak zapytania nie jest warunkiem koniecznym by 'zdanie było pytaniem', a teraz się tego wypierasz jak tej Syberii wyżej.

                                                    Nawet z coming outu coś tam dalej próbujesz wybrnąć.

                                                    Z tak żałosnymi konstruktami nie warto dyskutować, bo szkoda energii na przypominanie tego co sam piszesz.

                                                    Za twoją amnezję, albo brak jak możesz obwiniać tylko siebie, nie swiat wokół.

                                                    P.S. Znamiennym jest gdy ktoś wyzywa innych już nie tylko od 'frajerów', ale wręcz od frajerzyn. Jakież to mocne i twarde. Na zasadzie, że im mocniej krzykniesz tym twojszą i bardziejszą masz rację. :D
                                                  • klemens1 Re: A teraz analfabeto 27.09.13, 16:22
                                                    > J.W. Przyznałes, że zdjęcie miało ograniczenie

                                                    Nie miało ograniczenia. Kliknij sobie i zobacz sam:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,510,139798985,140124431,Re_Monty_Python_s_cd_czyli_paradoks_Kopycinski.html
                                                    oto zdjęcie:
                                                    goo.gl/maps/V6RWM

                                                    Nawet gdyby ograniczenie było, nie miało to żadnego wpływu na temat, czyli istnienie lub nie obszaru zabudowanego.

                                                    Do czego istnienie tego ograniczenia ci potrzebne w ogóle? Sam rozumiesz o co pytasz?

                                                    > gdy udowodniłem ci, że znak zapytania nie jest warunkiem koniecznym by 'zdanie
                                                    > było pytaniem'

                                                    Miałeś wskazać pytanie, na które sam sobie odpowiedziałem - i do tej pory tego nie zrobiłeś. Myślałeś, jak na głupka przystało, że wg mnie w ogóle nie zadałem pytania, podczas gdy nigdy nie twierdziłem że go nie zadałem, lecz że na niego sam nie odpowiedziałem.
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,510,146532196,146932156,Re_rozumiesz_pojecie_marginesu_bezpieczenstwa_.html
                                                    > a teraz się tego wypierasz jak tej Syberii wyżej.

                                                    Tak ci się zdaje, bo jesteś idiotą i nie rozumiesz co czytasz. Z Syberią cały czas przeinaczasz moje wypowiedzi - gdy piszę o typowym odcinku i stosunku liczby wypadków do ludności, ty piszesz o stałej liczbie ludności i wciskasz mi te głupoty. I jeszcze sobie tłumaczysz, że czegoś się wypieram.

                                                  • agios_pneumatos Re: A teraz analfabeto 01.10.13, 06:55
                                                    Pisaliśmy o czymś innym.

                                                    Twój umysł ściśnięty nie dopuszczał możliwości, że znak interpunkcyjny nie definiuje części zdania.

                                                    I dałem ci o tym wykład, skoro chodziłeś na wagary w I klasie szkoły podstawowej.

                                                    To był przedmiot tamtej dyskusji.
                                                  • klemens1 Re: A teraz analfabeto 01.10.13, 10:29
                                                    > Pisaliśmy o czymś innym.
                                                    >
                                                    > Twój umysł ściśnięty nie dopuszczał możliwości, że znak interpunkcyjny nie defi
                                                    > niuje części zdania.

                                                    Toż właśnie ci tłumaczę, matole, że ten znak nie ma dla mnie znaczenia w tym przypadku. Nie twierdzę, że:
                                                    nie zadałem pytania
                                                    tylko twierdzę, że:
                                                    nie zadałem pytania, na które sam sobie odpowiedziałem

                                                    Jakieś pytanie zadałem, ale nie takie, na które sam sobie odpowiedziałem.
                                                    A ty cały czas mi tłumaczysz że to było pytanie, o czym doskonale wiem.
                                                    I tak z tobą jest cały czas, analfabeto - coś sobie ubzdurasz, jaki to jesteś genialny, podczas gdy to ty jesteś z rozumowaniem daleko do tyłu.

                                                    W kwestii znaku, którego na zdjęciu nie ma i jego kluczowej roli w ustanawianiu obszaru zabudowanego jesteś w stanie coś wydukać?
                                                  • klemens1 Re: A teraz analfabeto 01.10.13, 11:08
                                                    > Jeśli dobrze pamiętam to plułeś się o to gdzie (czy) tam jest pytanie, a nie ja
                                                    > kie tam jest pytanie.

                                                    Źle pamiętasz, sklerotyku.

                                                    > Po co zadajesz pytania, na które zaraz sam sobie odpowiadasz?

                                                    Jakie pytanie zadałem, na które sobie sam odpowiedziałem? Zacytuj je.


                                                    Nie zrozumiałeś, że chodzi o pytanie, na które sam sobie odpowiedziałem - wydawało ci się (chociaż to naprawdę niepojęte, jakim trzeba być debilem, żeby tak to zrozumieć), że chodzi mi o jakiekolwiek pytanie. A jakiekolwiek faktycznie zadałem. I tu nastąpiła uciecha, której skalę widać po natłoku cytatów i tłumaczeniu że pytanie nie musi mieć formy pytającej.

                                                    Uświadom sobie, że tak jest z tobą CAŁY CZAS. Coś ci się napisze, zrozumiesz to zupełnie inaczej i masz powód do radości. Jak z Moskwą i Syberią - podałem warunek kiedy prawdopodobieństwo wypadku jest identyczne, a ty uznałeś, że napisałem że zawsze jest identyczne. I jeszcze mam się z tego tłumaczyć.

                                                    Twoja waleczność jakoś zanikła w kwestii wyjaśnienia, co ma ograniczenie prędkości do istnienia lub nie obszaru zabudowanego - bo tym ograniczeniem podobno oszukałem.
                                                    No i konkretny link podałem do swojej wypowiedzi ze wskazaniem zdjęcia, gdzie ograniczenia nie było. Jakiś druzgocący komentarza do tego sklecisz, czy nadal będziesz udawał że nie wiesz o co chodzi?


                                                  • klemens1 Re: A teraz analfabeto 01.10.13, 16:51
                                                    Cóż innego miałbyś napisać, kłamliwy cieciu?
                                                    Jak ci się czarno na białym da dowód twojego łgarstwa i/lub analfabetyzmu, to jedynie pyskować potrafisz.

                                                    Spodobało mi się, jak samspadowi zawtórowałeś, mimo że nie miał racji. Widać że nie masz pojęcia jak wybrnąć z kolejnego szamba w które się wpakowałeś i tylko czekasz aż ktoś się za tobą ujmie.
                                                  • klemens1 Re: A teraz analfabeto 01.10.13, 17:16
                                                    > Czekam ciągle na te dowody.
                                                    >
                                                    > I....
                                                    >
                                                    > .. ciągle czekam.

                                                    Ciągle jesteś ślepy. Podałem ci dowód, że chciałem, żebyś wskazał pytanie, na które odpowiedziałem, a nie jakiekolwiek pytanie:

                                                    > Jeśli dobrze pamiętam to plułeś się o to gdzie (czy) tam jest pytanie, a nie ja
                                                    > kie tam jest pytanie.

                                                    Źle pamiętasz, sklerotyku.

                                                    > Po co zadajesz pytania, na które zaraz sam sobie odpowiadasz?

                                                    Jakie pytanie zadałem, na które sobie sam odpowiedziałem? Zacytuj je.


                                                    Link do zdjęcia, na którym niby widać ograniczenie prędkości:
                                                    goo.gl/maps/V6RWM
                                                    Post, w którym podałem ten link:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,510,139798985,140124431,Re_Monty_Python_s_cd_czyli_paradoks_Kopycinski.html
                                                    Ale ty oczywiście "nadal czekasz", analfabeto.
                                                  • agios_pneumatos Re: A teraz analfabeto 01.10.13, 17:48
                                                    To dowód na kłamstwo czy analfabetyzm?

                                                    Wydaje mi się, że pisałem o znaku w zasięgu wzroku, czyż nie? I o znaku, który był na zdjęciu (gdzie można je obrócić o 360 stopni) i dotyczył omawianego odcinka.
                                                  • klemens1 Re: A teraz analfabeto 01.10.13, 19:40
                                                    > To dowód na kłamstwo czy analfabetyzm?

                                                    Ze znakiem - na kłamstwo.
                                                    Ze wskazaniem pytania na które rzekomo odpowiedziałem - na analfabetyzm (brak rozróżnienia "wskaż pytanie" od "wskaż pytanie, na które odpowiedziałem").

                                                    > Wydaje mi się, że pisałem o znaku w zasięgu wzroku, czyż nie? I o znaku, który
                                                    > był na zdjęciu (gdzie można je obrócić o 360 stopni) i dotyczył omawianego odci
                                                    > nka.

                                                    Po obrocie widziałeś już INNE zdjęcie, podobnie jak po przesunięciu ludzika do Honolulu.

                                                    Do tej pory nie wydukałeś, co ma ten znak do ustanawiania obszaru zabudowanego.
                                                  • klemens1 Re: A teraz analfabeto 02.10.13, 13:30
                                                    > To ja pytałem dlaczego piszesz o terenie zabudowanym skoro na znaku jest 60.

                                                    Bo tam był i nadal jest teren zabudowany. Czy ten powód nie wydaje ci się wystarczający, żeby napisać że jest tam teren zabudowany? Znak w czymś przeszkadza?

                                                    Już zacząłeś pojmować, że nie odróżniasz zdań:
                                                    "wskaż pytanie"
                                                    od
                                                    "wskaż pytanie, na które sam sobie odpowiedziałem"
                                                    ?


    • agios_pneumatos Re: A gdyby tak policzyli.... 23.09.13, 13:39
      edek40 napisał:

      > Mamy taka oto informacje, ze Warszawiacy traca w korkach rocznie, srednio, [b][
      > url=http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,11362183,Drogowe_korki_to_gigantyczne_s
      > traty__Warszawiak_rocznie.html]okolo 4300 zl[/url][/b] na osobe. Nie napisano j
      > ak bardzo cierpi na tym zdrowie mieszkancow, ktorym zakorkowana tranzytowka wyp
      > ada pod oknami. Dane sa stare, wiec nie wiem czy te koszta wzrosly, czy nie.
      >

      To jest pikuś przy tym co się dzieje w Krakowie. :D

      > Tu zas mamy informacje o tym, jak to ministerstwo zastanawia sie, czy stac ich
      > na [url=http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,14650340,Co_dalej_z_obwod
      > nica__Rzad_sie_waha__czy_dac_pieniadze.html#TRLokWarsTxt]dokonczenie obwodnicy[
      > /url]
      , ktorej koszt szacuja na okolo 9 mld zlotych (nota bene tyle W
      > arszawa oddala do dzis biednym gminom z tytulu janosikowego, dzieki czemu nie m
      > a juz na zadne inwestycje, a nawet na pensje dla kogokolwiek).
      >

      O ile dobrze sie orientuje to tiry jadace na Wschod wybieraja DK50.

      Tunel 'pod Górami Wałbrzyskimi' to zdaje się E65 łączące porty z Czechami.
      Natomiast ten pod Rabką to faktycznie fanaberia.

      Co do 'janosikowego' to ciekawe czy ktoś już pokusił się o obliczenia dochodów Warszawy z tytułu CIT.

      > A teraz policzmy, ze Warszawa liczy, z przyleglosciami, 2 mln mieszkancow. Pomn
      > ozmy 4300 zl i wyjdzie, ze Warszawiacy w korkach traca mniej wiecej tyle ile
      > nie ma wladza. I to tylko w ciagu jednego roku
      !

      Gdyby nie ciocia Europa to pewnie nie byłoby się czym przejmować.

      Poza tym w artykule jest coś o Łodzi. To bodaj trzecie pod względem ludności (jako administracyjne miasto, bo jesli nie to wtedy wskakują 3city i Śląsk) miasto w Polsce, z najlepszym wynikiem, które jednak nie ma obwodnicy. Reguły nie ma. Obwodnica nie jest remedium na całe zło. Poza tym w KRK, PZN, WRO i 3city mieszka blisko (bez przyległych powiatów) 3mln ludzi, mają te miasta obwodnice i wypadają gorzej niż Łódź.

      >
      > Nie zebym czul sie pepkiem swiata. Jednak liczyc warto. Mozna policzyc ile w ko
      > szcie ofiar wypadkow kosztowaly zaniechania wladz na infrastrukture w calym kra
      > ju. O wyplywie dobrej infrastruktury na bezpieczenstwo niech sluzy Lubuskie, gdzie po oddaniu A2 i krotkiego odc
      > inka ekspresowki smiertelnosc gwaltownie spadla.
      >

      Tam musi być chyba żyła wodna, bo w innych regionach tak statystyki nie spadają.

      > Na oko wydaje sie, ze budowa drog w Polsce jest dobrem bezcennym, wartym dowoln
      > ych kwot zadluzania sie. Niestety wladze maja inne priorytety, w tym KRUS i inn
      > e fikcje ekonomiczne, zapobiegajace zbyt czestym odwiedzinom rozsierdzonych zwi
      > azkowcow w Warszawie...

      Nie wydaje mnie się, żeby europejskie pieniądze szły na KRUS zamiast dróg.
      • edek40 Re: A gdyby tak policzyli.... 23.09.13, 13:57
        > Co do 'janosikowego' to ciekawe czy ktoś już pokusił się o obliczenia dochodów
        > Warszawy z tytułu CIT.

        Pokusil sie.

        > Nie wydaje mnie się, żeby europejskie pieniądze szły na KRUS zamiast dróg.

        Zapewne nie obilo Ci sie o uszy, ze aby dostac trza cos dac od siebie?
        --
        Rosjanie o swoim surowym prawie:
        "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
        • agios_pneumatos Re: A gdyby tak policzyli.... 23.09.13, 14:06
          edek40 napisał:

          > > Co do 'janosikowego' to ciekawe czy ktoś już pokusił się o obliczenia doc
          > hodów
          > > Warszawy z tytułu CIT.
          >
          > Pokusil sie.

          I jak tam wyszło. Dużo jest dopłacane? W sensie wypłaty janosikowego w stosunku do przychodów? To może jednak przywrocić centrale firm tam gdzie były wcześniej, skoro Warszawa tak na tym traci i rokrocznie musi dopłacać? :)

          >
          > > Nie wydaje mnie się, żeby europejskie pieniądze szły na KRUS zamiast dróg
          > .
          >
          > Zapewne nie obilo Ci sie o uszy, ze aby dostac trza cos dac od siebie?

          To jest w sumie fenomen. Warszawa jest bodaj największym beneficjentem pomocy UE w Polsce. I to pomimo istniejącego już KRUS.
          • edek40 Re: A gdyby tak policzyli.... 23.09.13, 14:12
            > I jak tam wyszło. Dużo jest dopłacane? W sensie wypłaty janosikowego w stosunku
            > do przychodów?

            A jakie to ma znaczenie? Znaczenie maja inne parametry, jak na przyklad to, ze poziom inwestycji na glowe jest w Mazowieckim najnizszy w kraju. Tak sprawiedliwie musi sie dzielic z biednymi.

            > To jest w sumie fenomen. Warszawa jest bodaj największym beneficjentem pomocy U
            > E w Polsce.

            Wystarczy miec dobre wladze. Ale, na szczescie dla biedniejszych rejonow kraju, udalo sie zalatwic Warszawe "podatkiem" wyliczonym 2 lata temu. Moze w koncu dojdzie do tego, ze bogatsze (po otrzymaniu janosikowego) wojewodztwa zloza sie na Mazowieckie, zbiedniale z uwagi na to, ze jest najbogatsze...
            --
            Rosjanie o swoim surowym prawie:
            "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
            • agios_pneumatos Re: A gdyby tak policzyli.... 23.09.13, 14:28
              edek40 napisał:

              > > I jak tam wyszło. Dużo jest dopłacane? W sensie wypłaty janosikowego w st
              > osunku
              > > do przychodów?
              >
              > A jakie to ma znaczenie?

              Aaaaaa. Czyli jednak u nas biją Murzynów.

              Znaczenie maja inne parametry, jak na przyklad to, ze
              > poziom inwestycji na glowe jest w Mazowieckim najnizszy w kraju. Tak sprawiedli
              > wie musi sie dzielic z biednymi.

              Cuś nie chce mi się wierzyć. Bo stoi to w sprzecznosci z tym co nizej.

              >
              > > To jest w sumie fenomen. Warszawa jest bodaj największym beneficjentem po
              > mocy U
              > > E w Polsce.
              >
              > Wystarczy miec dobre wladze. Ale, na szczescie dla biedniejszych rejonow kraju,
              > udalo sie zalatwic Warszawe "podatkiem" wyliczonym 2 lata temu. Moze w koncu d
              > ojdzie do tego, ze bogatsze (po otrzymaniu janosikowego) wojewodztwa zloza sie
              > na Mazowieckie, zbiedniale z uwagi na to, ze jest najbogatsze...

              Innym województwom 'wyliczono' 'podatek' 20 lat temu, więc nie narzekaj. Poza tym za dwa lata zdaje się będzie on niższy. Czy się mylę?

              Gdy zaś gospodarka ruszy to zapewne pojawią się takie same głosy oburzenia, żeby 'waloryzować'?
              • edek40 Re: A gdyby tak policzyli.... 23.09.13, 14:36
                > > A jakie to ma znaczenie?
                >
                > Aaaaaa. Czyli jednak u nas biją Murzynów.


                Aaaaaaa. Dajesz rade przeczytac tylko jedno zdanie. Po znaku zapytania jest rozwiniecie mysli.

                > Innym województwom 'wyliczono' 'podatek' 20 lat temu, więc nie narzekaj. Poza t
                > ym za dwa lata zdaje się będzie on niższy. Czy się mylę?

                Janosikowe wyliczono zanim powstalo?

                Oczywiscie, ze tak. Do tego czasu nauczyciele moga ssac lape. Potem sobie odbija. Najedza sie do syta za dwa lata...

                > Gdy zaś gospodarka ruszy

                Celowo nie odnosze sie do dalszej czesci zdania. Gdy gospodarka ruszy....
                --
                Rosjanie o swoim surowym prawie:
                "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
                • agios_pneumatos Re: A gdyby tak policzyli.... 23.09.13, 14:52
                  edek40 napisał:

                  > > > A jakie to ma znaczenie?
                  > >
                  > > Aaaaaa. Czyli jednak u nas biją Murzynów.
                  >
                  >
                  > Aaaaaaa. Dajesz rade przeczytac tylko jedno zdanie. Po znaku zapytania jest roz
                  > winiecie mysli.
                  >

                  Bo o tym co dalej jest.... dalej. W każdym razie logika tow. Nikity na piątkę. :)

                  > > Innym województwom 'wyliczono' 'podatek' 20 lat temu, więc nie narzekaj.
                  > Poza t
                  > > ym za dwa lata zdaje się będzie on niższy. Czy się mylę?
                  >
                  > Janosikowe wyliczono zanim powstalo?

                  Piszę raczej o transformacji i związanym z nią 'cudzie gospodarczym'

                  >
                  > Oczywiscie, ze tak. Do tego czasu nauczyciele moga ssac lape. Potem sobie odbij
                  > a. Najedza sie do syta za dwa lata...
                  >

                  Ważne,że na wycieczki do Brazylii starczy. ;)

                  > > Gdy zaś gospodarka ruszy
                  >
                  > Celowo nie odnosze sie do dalszej czesci zdania. Gdy gospodarka ruszy....

                  Bo w Polsce podobno jest permanentny kryzys.
                  • edek40 Re: A gdyby tak policzyli.... 23.09.13, 15:02
                    > Ważne,że na wycieczki do Brazylii starczy. ;)

                    Naganne.

                    Jak kwota wydana na zwiedzanie swiata przez 8 lat koresponduje z kwota, ktora Mazowsze musi oddawac miesiecznie? Przedstaw to mozliwie prosto, aby mozna bylo od razu wychwycic manipulacje. Kwote naleznosci za wyprawy marszalka podziel na 8 lat, a potem na 12 miesiecy. Tlumacze Ci to, abys nie probowal wymyslac matematyki.

                    Czyli tak: 1 miesiac janosikowego w 2013 roku do sredniomiesiecznych naleznosci z tytulu wycieczek.

                    > Bo w Polsce podobno jest permanentny kryzys.

                    Aby to wiedziec, trzeba byc u zrodla produkcji dochodow panstwa. Wtedy widac znakomicie jak brakuje kasy.
                    --
                    Rosjanie o swoim surowym prawie:
                    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
                    • agios_pneumatos Re: A gdyby tak policzyli.... 23.09.13, 15:15
                      edek40 napisał:

                      > > Ważne,że na wycieczki do Brazylii starczy. ;)
                      >
                      > Naganne.
                      >
                      > Jak kwota wydana na zwiedzanie swiata przez 8 lat koresponduje z kwota,
                      > ktora Mazowsze musi oddawac miesiecznie? Przedstaw to mozliwie prosto, aby mozn
                      > a bylo od razu wychwycic manipulacje. Kwote naleznosci za wyprawy marszalka pod
                      > ziel na 8 lat, a potem na 12 miesiecy. Tlumacze Ci to, abys nie probowal wymysl
                      > ac matematyki.
                      >
                      > Czyli tak: 1 miesiac janosikowego w 2013 roku do sredniomiesiecznych naleznosci
                      > z tytulu wycieczek.

                      Wynika z tego, że delegacje są jedynym wydatkiem administracyjnym obciążającym budżet województwa, skoro aż taka dokładna analiza jest tobie poczebna.

                      Możesz prostymi słowami napisać doczego zmierzasz i co chcesz udowodnić?

                      Tak żebyśmy nie zaginął nam główny wątek (jak w przypadku konkretnych radarów, Szwecji i podobnych), którym jest bicie Murzynów.
                      • edek40 Re: A gdyby tak policzyli.... 23.09.13, 15:18
                        > Wynika z tego, że delegacje są jedynym wydatkiem administracyjnym obciążającym
                        > budżet województwa, skoro aż taka dokładna analiza jest tobie poczebna.

                        Nie sa. Ale to nie ja podnioslem te kwestie.
                        --
                        Rosjanie o swoim surowym prawie:
                        "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
                        • agios_pneumatos Re: A gdyby tak policzyli.... 23.09.13, 15:26
                          edek40 napisał:

                          > > Wynika z tego, że delegacje są jedynym wydatkiem administracyjnym obciąża
                          > jącym
                          > > budżet województwa, skoro aż taka dokładna analiza jest tobie poczebna.
                          >
                          > Nie sa. Ale to nie ja podnioslem te kwestie.

                          Nie pamiętam, żebym zawęził zbiór do tylko tego elementu.

                          Zatem chyba trzeba będzie sięgnąć do liczb w budżecie Mazowsza by zobaczyć jaki procent stanowi janosikowe, jaki wydatki (stricte) administracyjne, a jaki 'obsługa' nietrafionych inwestycji (jak pewne lotnisko). To mogłoby nas przybliżyć do odpowiedzi na pytanie czemu nauczyciele mają 'lizać łapy'.

                          Ale oczywiście będziemy patrzeć tylko na wydatki. Na dochody (łącznie z odpowiednią częścią PIT, bo przecież aby był CIT musi być PIT :P) nie będziemy patrzeć bo ci, którzy biją Murzynów nie powinni. :D

                          No i ciągle ciekawi mnie ile to Mazowsze dopłaca do tego CIT.
                          No i w sumie z czego. :)
                          • edek40 Re: A gdyby tak policzyli.... 23.09.13, 17:19
                            > Nie pamiętam, żebym zawęził zbiór do tylko tego elementu.

                            Cytuje: "Ważne,że na wycieczki do Brazylii starczy. ;) "

                            Ja rozszerzylem tylko o konkrety.

                            > Zatem chyba trzeba będzie sięgnąć do liczb w budżecie Mazowsza by zobaczyć jaki
                            > procent stanowi janosikowe, jaki wydatki (stricte) administracyjne, a jaki 'ob
                            > sługa' nietrafionych inwestycji (jak pewne lotnisko).

                            Lotnisko? Oj, zabolalo. Nie wiem co powiedziec. Lotnisko... Pomimo wzrostu kosztow budowy kosztowalo ponizej polowy tego, ze Mazowsze wpacilo w 2012 roku na "biednych". A inwestycja ta byla dofinansowana z UE (a janosikowe nie) w wysokosci okolo 25%. Tym samym kosztowalo ono okolo w ciagu kilku lat budowy 30% tego, co tylko w jednym roku 2012 musialo wybulic Mazowsze.

                            A lotnisko sie przydaje. Aby to wiedziec warto zastanowic sie nad rozlegloscia i ludnoscia tego rejonu Polski.

                            Pomimo dranskiego podatku Mazowsze inwestuje. A lenie w innych wojewodztwach siedza i czekaja na kase z Mazowsza. Ot, gospodarka socjalistyczna...

                            > No i ciągle ciekawi mnie ile to Mazowsze dopłaca do tego CIT.

                            Czy ja gdzies napisalem, ze Mazowsze daje kase firmom?

                            > No i w sumie z czego. :)

                            Z kredytu.
                            --
                            Rosjanie o swoim surowym prawie:
                            "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
                            • agios_pneumatos Re: A gdyby tak policzyli.... 23.09.13, 17:42
                              edek40 napisał:

                              > > Nie pamiętam, żebym zawęził zbiór do tylko tego elementu.
                              >
                              > Cytuje: "Ważne,że na wycieczki do Brazylii starczy. ;) "
                              >
                              > Ja rozszerzylem tylko o konkrety.

                              Racja. Powinienem był dodać wczesniej 'm.in'.

                              >
                              > > Zatem chyba trzeba będzie sięgnąć do liczb w budżecie Mazowsza by zobaczy
                              > ć jaki
                              > > procent stanowi janosikowe, jaki wydatki (stricte) administracyjne, a jak
                              > i 'ob
                              > > sługa' nietrafionych inwestycji (jak pewne lotnisko).
                              >
                              > Lotnisko? Oj, zabolalo. Nie wiem co powiedziec. Lotnisko... Pomimo wzrostu kosz
                              > tow budowy kosztowalo ponizej polowy tego, ze Mazowsze wpacilo w 2012 roku n
                              > a "biednych"
                              . A inwestycja ta byla dofinansowana z UE (a janosikowe nie) w
                              > wysokosci okolo 25%. Tym samym kosztowalo ono okolo w ciagu kilku lat budowy
                              > 30% tego, co tylko w jednym roku 2012
                              musialo wybulic Mazowsze.
                              >

                              Skoro janosikowe nie oblicza się na podstawie dotacji z UE to na podstawie czego? I od razu dopytam: ten dochód to skąd się bierze?

                              > A lotnisko sie przydaje. Aby to wiedziec warto zastanowic sie nad rozlegloscia
                              > i ludnoscia tego rejonu Polski.

                              Sam należę do tej ludności. Tylko jakoś sprawniej lata mi się z Rębiechowa niż nieczynnego Modlina. Ot taka zagwozdka.

                              Na szczęście w odwodzie mam jeszcze swoje Balice.

                              >
                              > Pomimo dranskiego podatku Mazowsze inwestuje. A lenie w innych wojewodztwach si
                              > edza i czekaja na kase z Mazowsza. Ot, gospodarka socjalistyczna...

                              Lenie? Słyszałem ostatnio, że KGHM nosiło się z zamiarem przeniesienia siedziby, bo podobno na Mazowszu odkryto złoża miedzi. :)

                              >
                              > > No i ciągle ciekawi mnie ile to Mazowsze dopłaca do tego CIT.
                              >
                              > Czy ja gdzies napisalem, ze Mazowsze daje kase firmom?

                              Ale narzekasz na ten podatek. Bo skoro jest on tak drakoński, że nie starcza na jego opłacenie z podatków firm, które nie wiedzieć czemu mają siedzibę na Mazowszu to znaczy, że to się nie kalkuluje. A skoro się nie kalkuluje to dlaczego Mazowsze nie wypędzi tych firm z powrotem do siebie? Dzięki temu z płatnika stanie się beneficjentem i wszyscy będą chyba zadowoleni? Bo to wszystko brzmi tak jakby podatek ten był większy niż wpływy z 'nienależnego' CIT.

                              >
                              > > No i w sumie z czego. :)
                              >
                              > Z kredytu.

                              Dwa lata temu chyba musiało to inaczej wyglądac.
                              • edek40 Re: A gdyby tak policzyli.... 23.09.13, 17:49
                                > Skoro janosikowe nie oblicza się na podstawie dotacji z UE to na podstawie czeg
                                > o? I od razu dopytam: ten dochód to skąd się bierze?

                                Mam dwa pytanie uzupelniajace:

                                1. czyj to jest dochod

                                2. kiedy uzyskany, a kiedy "uwzgledniony" przy naliczaniu

                                > Sam należę do tej ludności. Tylko jakoś sprawniej lata mi się z Rębiechowa niż
                                > nieczynnego Modlina.

                                Czy jest drugie lotnisko w Modlinie? To, ktore znam dziala.

                                > Ale narzekasz na ten podatek.

                                Ta oplata nie ma absolutnie charakteru podatku. Chyba, ze cos mnie ominelo i moj ksiegowy tegoroczny PIT obliczal na podstawie dochodow sprzed kilku lat.

                                > Mazowsze nie wypędzi tych firm z powrotem do siebie?

                                Sami sie wypedza. Mazowsze bedzie musialo podnosic podatki od nieruchomosci, wiec wiele firm moze przeprowadzic sie w miejsca, gdzie infrastruktura wybudowana za pieniadze Mazowsza jest lepsza niz... na Mazowszu. A ze jest darmowa, bo manna leci z nieba, nikt nie bedzie podnosil podatkow od nieruchomosci.

                                > jakby podatek ten był większy niż wpływy z 'nienależnego' CIT.

                                Czyli jesli janosikowe 2013 wyniesie 99% wplywow podatkowych z 2013, to jest sprawiedliwe. A kiedy jest niesprawiedliwe.
                                --
                                Rosjanie o swoim surowym prawie:
                                "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
                                • agios_pneumatos Re: A gdyby tak policzyli.... 23.09.13, 18:26
                                  edek40 napisał:

                                  > > Skoro janosikowe nie oblicza się na podstawie dotacji z UE to na podstawi
                                  > e czeg
                                  > > o? I od razu dopytam: ten dochód to skąd się bierze?
                                  >
                                  > Mam dwa pytanie uzupelniajace:
                                  >
                                  > 1. czyj to jest dochod
                                  >
                                  > 2. kiedy uzyskany, a kiedy "uwzgledniony" przy naliczaniu

                                  Narodowy. :P

                                  >
                                  > > Sam należę do tej ludności. Tylko jakoś sprawniej lata mi się z Rębiechow
                                  > a niż
                                  > > nieczynnego Modlina.
                                  >
                                  > Czy jest drugie lotnisko w Modlinie? To, ktore znam dziala.
                                  >

                                  Widzisz. Bo ja widząc profesjonalizm i rzeczowość zarządu wymazałem to lotnisko z mapy na wieki wieków.

                                  > > Ale narzekasz na ten podatek.
                                  >
                                  > Ta oplata nie ma absolutnie charakteru podatku. Chyba, ze cos mnie ominelo i mo
                                  > j ksiegowy tegoroczny PIT obliczal na podstawie dochodow sprzed kilku lat.

                                  No dobrze. Zatem skoro to nie podatek to nazwijmy to dobrowolna wplata. :)

                                  >
                                  > > Mazowsze nie wypędzi tych firm z powrotem do siebie?
                                  >
                                  > Sami sie wypedza. Mazowsze bedzie musialo podnosic podatki od nieruchomosci, wi
                                  > ec wiele firm moze przeprowadzic sie w miejsca, gdzie infrastruktura wybudow
                                  > ana za pieniadze Mazowsza jest lepsza niz... na Mazowszu
                                  . A ze jest darmowa
                                  > , bo manna leci z nieba, nikt nie bedzie podnosil podatkow od nieruchomosci.

                                  Naprawde nie zadales sobie nigdy trudu, zeby zastanowic sie skad i dlaczego te pieniadze wziely sie na Mazowszu?

                                  >
                                  > > jakby podatek ten był większy niż wpływy z 'nienależnego' CIT.
                                  >
                                  > Czyli jesli janosikowe 2013 wyniesie 99% wplywow podatkowych z 2013, to jest sp
                                  > rawiedliwe. A kiedy jest niesprawiedliwe.

                                  To trzeba by jeszcze raz zajrzec w to na podstawie czego to sie oblicza. Sprawiedliwe by bylo gdyby wynosilo 0% dla kazdego wojewodztwa. Ale jest to niemozliwe bo Polska sklada sie z 13 wojewodztw leni. Tylko ciagle zastanawia mnie fenomen pracowitosci ludu Mazowsza. Oraz to dlaczego tak uaktywnili sie dopiero w 1989, a nigdy przez 1000 lat wczesniej.
                                  • edek40 Re: A gdyby tak policzyli.... 24.09.13, 10:44
                                    > Narodowy. :P

                                    Czyli nie wiesz. Czemu nie napiszesz tego wyraznie?

                                    > Widzisz. Bo ja widząc profesjonalizm i rzeczowość zarządu wymazałem to lotnisko
                                    > z mapy na wieki wieków.

                                    Byc moze masz racje. A byc moze oceniales ich prace w oparciu o swoja mizerna wiedze.

                                    > No dobrze. Zatem skoro to nie podatek to nazwijmy to dobrowolna wplata. :)

                                    Dobrowolna to ona jest po stronie beneficjentow.

                                    > Naprawde nie zadales sobie nigdy trudu, zeby zastanowic sie skad i dlaczego te
                                    > pieniadze wziely sie na Mazowszu?

                                    A zastanawiales sie czasem skad wziely sie np. znakomite drogi na Slasku?

                                    > To trzeba by jeszcze raz zajrzec w to na podstawie czego to sie oblicza.

                                    Nie wiesz?

                                    > Sprawiedliwe by bylo gdyby wynosilo 0% dla kazdego wojewodztwa. Ale jest to niemozliw
                                    > e bo Polska sklada sie z 13 wojewodztw leni. Tylko ciagle zastanawia mnie fenom
                                    > en pracowitosci ludu Mazowsza. Oraz to dlaczego tak uaktywnili sie dopiero w 19
                                    > 89, a nigdy przez 1000 lat wczesniej.

                                    Ja swoje zdanie wyrazilem - Mazowsze jest najbogatsze (znaczy sie Warszawa, bo o ile pamietam z grona najbiedniejszych gmin 6 lezy na Mazowszu, ale nie korzysta ze wsparcia, bo jest najbogatsza). Wiem rowniez dlaczego - z uwagi na stolecznosc. Powstaje jednak pytanie, czy ten fakt usprawiedliwia wadliwy sposob naliczania "podatku"?

                                    A moze Ty masz jakies wlasne zdanie (a nie tylko nie zgadzasz sie z przedmowca) dlaczego Mazowsze przez 1000 lat bylo biedne, a wystrzelilo po 1989 roku?
                                    --
                                    Rosjanie o swoim surowym prawie:
                                    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
                                    • agios_pneumatos Re: A gdyby tak policzyli.... 24.09.13, 11:01
                                      edek40 napisał:

                                      > > Narodowy. :P
                                      >
                                      > Czyli nie wiesz. Czemu nie napiszesz tego wyraznie?

                                      Napisałem skąd się on bierze, ale nie rozumiesz.

                                      >
                                      > > Widzisz. Bo ja widząc profesjonalizm i rzeczowość zarządu wymazałem to lo
                                      > tnisko
                                      > > z mapy na wieki wieków.
                                      >
                                      > Byc moze masz racje. A byc moze oceniales ich prace w oparciu o swoja mizerna w
                                      > iedze.
                                      >

                                      Ta mizerna wiedza została oparta na faktach w postaci efektów ich pracy, którymi są zamknięcie lotniska na długi czas i nieumiejętność negocjacji w liniami lotniczymi. Masz rację. Szkoda zajmować się analizą przyczyn. Mam swoją pracę.

                                      > > No dobrze. Zatem skoro to nie podatek to nazwijmy to dobrowolna wplata. :
                                      > )
                                      >
                                      > Dobrowolna to ona jest po stronie beneficjentow.
                                      >

                                      To oczywiście jest przewrotny żart. Nie jest to podatek sensu stricte, ale wpłaty są obowiązkowe. Stąd nazywane są podatkiem.

                                      > > Naprawde nie zadales sobie nigdy trudu, zeby zastanowic sie skad i dlacze
                                      > go te
                                      > > pieniadze wziely sie na Mazowszu?
                                      >
                                      > A zastanawiales sie czasem skad wziely sie np. znakomite drogi na Slasku?
                                      >

                                      Podobnież od gdaki. Ale mogę się mylić.
                                      Śląsk z janosikowego ma per saldo 40 mln. Ile kilometrów wybudowanej w Warszawie za 200mln/km drogi można za to wykonać?

                                      > > To trzeba by jeszcze raz zajrzec w to na podstawie czego to sie oblicza.
                                      >
                                      > Nie wiesz?

                                      Wolę się upewnić.

                                      >
                                      > > Sprawiedliwe by bylo gdyby wynosilo 0% dla kazdego wojewodztwa. Ale jest
                                      > to niemozliw
                                      > > e bo Polska sklada sie z 13 wojewodztw leni. Tylko ciagle zastanawia mnie
                                      > fenom
                                      > > en pracowitosci ludu Mazowsza. Oraz to dlaczego tak uaktywnili sie dopier
                                      > o w 19
                                      > > 89, a nigdy przez 1000 lat wczesniej.
                                      >
                                      > Ja swoje zdanie wyrazilem - Mazowsze jest najbogatsze (znaczy sie Warszawa, bo
                                      > o ile pamietam z grona najbiedniejszych gmin 6 lezy na Mazowszu, ale nie korzys
                                      > ta ze wsparcia, bo jest najbogatsza). Wiem rowniez dlaczego - z uwagi na stolec
                                      > znosc. Powstaje jednak pytanie, czy ten fakt usprawiedliwia wadliwy sposob nali
                                      > czania "podatku"?
                                      >

                                      Brawo, powoli się ruszyło jak widzę.
                                      Wadliwy to jest model tego państwa gdzie jedno miasto wysysa soki z całego kraju.

                                      Po to, żeby beneficjenci takiego modelu nazywali potem ludzi, którzy na nich pracują leniami.

                                      > [b]A moze Ty masz jakies wlasne zdanie (a nie tylko nie zgadzasz sie z przedmow
                                      > ca) dlaczego Mazowsze przez 1000 lat bylo biedne, a wystrzelilo po 1989 roku?[/
                                      > b]

                                      Kiedyś emes też o tym próbował dyskutować. Można było odnieść wrażenie, że nagle w 1989 lud Mazowsza doznał kilkusetprocentowego wzrostu produktywności i innych mocy nadprzyrodzonych. Podczas gdy reszta stoczyła się tak dalece by nazywać ich leniami.
                                      • edek40 Re: A gdyby tak policzyli.... 24.09.13, 11:17
                                        > Ta mizerna wiedza została oparta na faktach w postaci efektów ich pracy, którym
                                        > i są zamknięcie lotniska na długi czas i nieumiejętność negocjacji w liniami lo
                                        > tniczymi.

                                        No rzeczywiscie kiepsko im idzie. Tak pisali pismacy i tak zarejestrowal agios.

                                        A mi sie wydaje, ze lotnisko nie moglo zlozyc ofert przed otrzymaniem certyfikatow (ktore z reszta mialo i przed awaria pasa, co nie swiadczy dobrze o... no wlasnie). Potem zlozylo i pismakom oraz agiosowi wydalo sie, ze zmiana calej logistyki polaczen zajmuje tyle czasu i nie kosztuje ani grosza, zupelnie jak dla nastolatka spakowanie plecaka na krotki wyjazd wakacyjny.

                                        > tniczymi. Masz rację. Szkoda zajmować się analizą przyczyn. Mam swoją pracę.

                                        Ja sie nimi nie zajmuje. Ja po prostu rejestruje niektore informacje z mojego podworka. A analizuje np. w kiblu. Praca zatem nie cierpi. Z reszta jest taka, ze wymaga mniej uwagi niz czytanie Twoich postow :)

                                        > Podobnież od gdaki. Ale mogę się mylić.

                                        To czemu ta GDAKa nie oplotla pieknymi arteriami Warszawy? To mieszka rownie duzo ludzi, ale sa miejscami o wiele gesciej upakowani.

                                        > Śląsk z janosikowego ma per saldo 40 mln.

                                        Czyli zaledwie polowe tego, co Mazowsze dalo tylko w ciagu jednego miesiaca 2012???? Tak bidnie? Oj, powinni przyjsc do Warszawy po wiecej!

                                        > Wadliwy to jest model tego państwa gdzie jedno miasto wysysa soki z całego kraju.

                                        Opisz mi to wysysanie na podstawie powyzszego.

                                        > Kiedyś emes też o tym próbował dyskutować. Można było odnieść wrażenie, że nagl
                                        > e w 1989 lud Mazowsza doznał kilkusetprocentowego wzrostu produktywności i inny
                                        > ch mocy nadprzyrodzonych. Podczas gdy reszta stoczyła się tak dalece by nazywać
                                        > ich leniami.

                                        Czyli, jak zwykle, znie zgadzasz sie z przedmowca, ale wlasnej koncepcji nie zaprezentujesz?
                                        --
                                        Rosjanie o swoim surowym prawie:
                                        "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
                                        • agios_pneumatos Re: A gdyby tak policzyli.... 24.09.13, 11:54
                                          edek40 napisał:

                                          > > Ta mizerna wiedza została oparta na faktach w postaci efektów ich pracy,
                                          > którym
                                          > > i są zamknięcie lotniska na długi czas i nieumiejętność negocjacji w lini
                                          > ami lo
                                          > > tniczymi.
                                          >
                                          > No rzeczywiscie kiepsko im idzie. Tak pisali pismacy i tak za
                                          > rejestrowal agios.

                                          To jak tak dalej pójdzie to dowiemy się, że wadliwy pas i zamknięcie lotniska nie miało miejsca.

                                          A wpisz może w wyszukiwarkę 'wizzair + modlin'?

                                          >
                                          > A mi sie wydaje, ze lotnisko nie moglo zlozyc ofert przed otrzymaniem certyfika
                                          > tow (ktore z reszta mialo i przed awaria pasa, co nie swiadczy dobrze o... no w
                                          > lasnie). Potem zlozylo i pismakom oraz agiosowi wydalo sie, ze zmiana calej log
                                          > istyki polaczen zajmuje tyle czasu i nie kosztuje ani grosza, zupelnie jak dla
                                          > nastolatka spakowanie plecaka na krotki wyjazd wakacyjny.
                                          >

                                          Ech... tak się składa, że kilka lat temu pracowałem na lotnisku w pewnym dużym mieście w Europie i miałem styczność z rzeczami, o których piszesz. Dziękuję za oświecenie.

                                          Widzę, że oprócz transportu kolejowego mamy też tu ekspertów od awiacji.

                                          > > tniczymi. Masz rację. Szkoda zajmować się analizą przyczyn. Mam swoją pra
                                          > cę.
                                          >
                                          > Ja sie nimi nie zajmuje. Ja po prostu rejestruje niektore informacje z mojego p
                                          > odworka. A analizuje np. w kiblu. Praca zatem nie cierpi. Z reszta jest taka, z
                                          > e wymaga mniej uwagi niz czytanie Twoich postow :)
                                          >

                                          Czyli tak samo oceniamy efekty pracy a nie jej przebieg.

                                          > > Podobnież od gdaki. Ale mogę się mylić.
                                          >
                                          > To czemu ta GDAKa nie oplotla pieknymi arteriami Warszawy? To mieszka rownie du
                                          > zo ludzi, ale sa miejscami o wiele gesciej upakowani.
                                          >

                                          Może to się wiązać z tym, że jest ona podzielona na 16 oddziałów. I cholera jakby nie patrzeć ta mazowiecka do najbardziej lotnych raczej nie należy.

                                          Kiedy ja rozdzielam zadania albo przyznaję 'budżet kosztowy' moim pracownikom to też raczej na to wybieram ludzi, którzy nie partaczą tego o co ich poproszę.

                                          > > Śląsk z janosikowego ma per saldo 40 mln.
                                          >
                                          > Czyli zaledwie polowe tego, co Mazowsze dalo tylko w ciagu jednego mi
                                          > esiaca
                                          2012???? Tak bidnie? Oj, powinni przyjsc do Warszawy po wiecej!
                                          >

                                          Ale ja daleki jestem od twierdzenia, że ten system naliczania dla Śląska jest nieuczciwy. :P

                                          > > Wadliwy to jest model tego państwa gdzie jedno miasto wysysa soki z całeg
                                          > o kraju.
                                          >
                                          > Opisz mi to wysysanie na podstawie powyzszego.
                                          >

                                          Przecież pytałem o podatek CIT.
                                          I o te złoża miedzi na Mazowszu.

                                          Jeśli czasami wyjmiesz głowę z piasku to zobaczysz dużo, wierz mi.

                                          > > Kiedyś emes też o tym próbował dyskutować. Można było odnieść wrażenie, ż
                                          > e nagl
                                          > > e w 1989 lud Mazowsza doznał kilkusetprocentowego wzrostu produktywności
                                          > i inny
                                          > > ch mocy nadprzyrodzonych. Podczas gdy reszta stoczyła się tak dalece by n
                                          > azywać
                                          > > ich leniami.
                                          >
                                          > Czyli, jak zwykle, znie zgadzasz sie z przedmowca, ale wlasnej koncepcji nie
                                          > zaprezentujesz?


                                          Co ja poradzę na to, że nie czytasz co napisane.

                                          Teraz na zasadzie twojej przewrotności i logiki musiałbym cię cisnąć o udowodnienie dlaczego ludność w moich województwach jest leniami. :P
                                          • edek40 Re: A gdyby tak policzyli.... 24.09.13, 12:09
                                            > A wpisz może w wyszukiwarkę 'wizzair + modlin'?

                                            Wpisalem Ryanair, co wystarczylo do udowodnienia, ze masz niepelne dane.

                                            Wizzair z powodow mi nie znanych nie jest poki co zainteresowany. Skoro jednak ich nie znam, nie potrafie stwierdzic, czy jedynym powodem jest lotnisko. Moze po prostu nie stac ich teraz na koszta zwiazane z przeprowadzka i drogo kupuja czas na drogim Okeciu?

                                            > Ech... tak się składa, że kilka lat temu pracowałem na lotnisku w pewnym dużym
                                            > mieście w Europie i miałem styczność z rzeczami, o których piszesz. Dziękuję za
                                            > oświecenie.

                                            Chcesz moze oznajmic mi, ze sie myle i lotniska w Europie certyfikuja sie same?

                                            > Ale ja daleki jestem od twierdzenia, że ten system naliczania dla Śląska jest n
                                            > ieuczciwy. :P

                                            Ufff. Znaczy, ze nie przyjda? Super. Dzieki temu Slask dostanie swoje 40 mln, a pozostale 840 mln (w 2012 roku, bo ten jest zakonczony i oplacony, czego o 2013 powiedziec sie nie da) trafi do bardziej potrzebujacych, choc nie do tych 6 na Mazowszu, sposrod najbiedniejszych gmin w Polsce, skladajacych sie jednak na Slask.

                                            > Przecież pytałem o podatek CIT.

                                            Nie do konca zrozumialem pytanie. Czy sugerujesz, ze firmy w Polsce CIT placa na Mazowszu i dlatego zaliczany jest do przychodow tylko tego wojewodztwa?

                                            > Teraz na zasadzie twojej przewrotności i logiki musiałbym cię cisnąć o udowodni
                                            > enie dlaczego ludność w moich województwach jest leniami. :P

                                            Alez nie sa leniami. Po prostu czesc z nich zyje na koszt, m.in. 6 najbiedniejszych gmin w kraju.
                                            --
                                            Rosjanie o swoim surowym prawie:
                                            "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
                                            • agios_pneumatos Re: A gdyby tak policzyli.... 24.09.13, 12:19
                                              edek40 napisał:

                                              > > A wpisz może w wyszukiwarkę 'wizzair + modlin'?
                                              >
                                              > Wpisalem Ryanair, co wystarczylo do udowodnienia, ze masz niepelne dane.
                                              >
                                              > Wizzair z powodow mi nie znanych nie jest poki co zainteresowany. Skoro
                                              > jednak ich nie znam, nie potrafie stwierdzic, czy jedynym powodem jest lotni
                                              > sko
                                              . Moze po prostu nie stac ich teraz na koszta zwiazane z przeprowadzka i
                                              > drogo kupuja czas na drogim Okeciu?
                                              >

                                              Z Wizzairem jest coś innego, ale to nie jest forum na takie dyskusje. :)

                                              W każdym razie jakiś czas temu lotnisko było nieczynne i o tym piszę.

                                              > > Ech... tak się składa, że kilka lat temu pracowałem na lotnisku w pewnym
                                              > dużym
                                              > > mieście w Europie i miałem styczność z rzeczami, o których piszesz. Dzięk
                                              > uję za
                                              > > oświecenie.
                                              >
                                              > Chcesz moze oznajmic mi, ze sie myle i lotniska w Europie certyfikuja sie same?
                                              >

                                              Nie o tym piszę. A o tym, że piszesz rzeczy prawdziwe, ale nazbyt oczywiste.
                                              Od siebie dodam tylko, że to co w mediach pojawia się dopiero po długim czasie od rozmów przy zielonym stoliku. Tudzież w małej klitce w hangarze. :D

                                              > > Ale ja daleki jestem od twierdzenia, że ten system naliczania dla Śląska
                                              > jest n
                                              > > ieuczciwy. :P
                                              >
                                              > Ufff. Znaczy, ze nie przyjda? Super. Dzieki temu Slask dostanie swoje 40 mln, a
                                              > pozostale 840 mln (w 2012 roku, bo ten jest zakonczony i oplacony, czego o 201
                                              > 3 powiedziec sie nie da) trafi do bardziej potrzebujacych, choc nie do tych
                                              > 6 na Mazowszu, sposrod najbiedniejszych gmin w Polsce, skladajacych sie jednak
                                              > na Slask
                                              .
                                              >

                                              Powiem Ci, że też jestem za tym, aby oddzielić Warszawę od Mazowsza, przynajmniej w tym aspekcie. Dopiero by wyszło co się dzieje. Bo teraz Mazowsze... zaniża rzeczywisty dochód Warszawy, więc nie płakałbym na twoim miejscu z tego powodu. :)

                                              > > Przecież pytałem o podatek CIT.
                                              >
                                              > Nie do konca zrozumialem pytanie. Czy sugerujesz, ze firmy w Polsce CIT placa n
                                              > a Mazowszu i dlatego zaliczany jest do przychodow tylko tego wojewodztwa?
                                              >

                                              Niczego nie sugeruję. Jest zapis, który mówi o tym, że część dochodów ma trafiać z powrotem do faktycznego miejsca prowadzenia działalności. Nie piszę też, że 100% central wielkich firm jest na Mazowszu. Jest to raptem tylko (zapewne) 95-99%. Przy ludności stanowiącej jakieś 12-14% populacji kraju.

                                              Tam naprawdę jakaś żyła wodna musi być.

                                              Jednak trzeba sobie zadać pytanie dlaczego część, a nie... 100%. W sensie jaka jest np. zdroworozsądkowa przyczyna aby Żywiec miał siedzibę w Warszawie.

                                              No i druga sprawa to to, że za CITem idzie PIT. Bo ktoś musi machać rękami przerzucając papiery, prawda? Wspaniały model tworzenia miejsc pracy. :)

                                              > > Teraz na zasadzie twojej przewrotności i logiki musiałbym cię cisnąć o ud
                                              > owodni
                                              > > enie dlaczego ludność w moich województwach jest leniami. :P
                                              >
                                              > Alez nie sa leniami. Po prostu czesc z nich zyje na koszt, m.in. 6 najbiedniejs
                                              > zych gmin w kraju.

                                              Nazwałeś ich leniami.
                                              • edek40 Re: A gdyby tak policzyli.... 24.09.13, 12:26
                                                > W każdym razie jakiś czas temu lotnisko było nieczynne i o tym piszę.

                                                Jakis czas temu nie bylo nawet samolotow.

                                                > Powiem Ci, że też jestem za tym, aby oddzielić Warszawę od Mazowsza, przynajmni
                                                > ej w tym aspekcie. Dopiero by wyszło co się dzieje. Bo teraz Mazowsze... zaniża
                                                > rzeczywisty dochód Warszawy, więc nie płakałbym na twoim miejscu z tego powodu
                                                > . :)

                                                Rozumiem zatem, ze chodzi tylko o zarzniecie samej Warszawy?

                                                Co konkretnie zlego zrobili Ci jego mieszkancy?

                                                > Niczego nie sugeruję. Jest zapis, który mówi o tym, że część dochodów ma trafia
                                                > ć z powrotem do faktycznego miejsca prowadzenia działalności. Nie piszę też, że
                                                > 100% central wielkich firm jest na Mazowszu. Jest to raptem tylko (zapewne) 95
                                                > -99%. Przy ludności stanowiącej jakieś 12-14% populacji kraju.

                                                Nie mam takich danych. Nie jest to jednak istotne. Te najwieksze sa najmniej dochodowymi. Znaczy sie ksiegowo. I jest to nie tylko polski problem.

                                                > No i druga sprawa to to, że za CITem idzie PIT. Bo ktoś musi machać rękami prze
                                                > rzucając papiery, prawda? Wspaniały model tworzenia miejsc pracy. :)

                                                Moznaby przeniesc na Podlasie, ale drog nie ma, wiec dojechac sie nie da.

                                                > Nazwałeś ich leniami.

                                                W zasadzie na mysli mialem wybrancow, ktorzy chwala sie swoimi dokonaniami, z ktorych czesc sfinansowalo 6 najbiedniejszych gmin w Polsce.
                                                --
                                                Rosjanie o swoim surowym prawie:
                                                "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
                                                • edek40 Jestem niesprawiedliwy 24.09.13, 12:29
                                                  Nazywam leniami tych, ktorzy wychodza ze skory, aby byc tak biednymi, ze placa za nich inni. Przeciez kazdorazowa danina z nieba moze podniesc ich bogactwo. Ilez trzeba sie napracowac, aby jedynym platnikiem netto bylo Mazowsze...
                                                  --
                                                  Rosjanie o swoim surowym prawie:
                                                  "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
                                                  • edek40 Re: Jestem niesprawiedliwy 24.09.13, 17:13
                                                    > Ja mogę nawet 'z imienia' podać miasto, które tak robi i które zatrudnia sztab
                                                    > ludzi, aby tak było. :)

                                                    Wal smialo. Ktore miasto zasila sie kasa z Mazowsza, nie wzbogacajac sie przy tym?
                                                    --
                                                    Rosjanie o swoim surowym prawie:
                                                    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
                                                  • agios_pneumatos Re: Jestem niesprawiedliwy 24.09.13, 17:19
                                                    edek40 napisał:

                                                    > > Ja mogę nawet 'z imienia' podać miasto, które tak robi i które zatrudnia
                                                    > sztab
                                                    > > ludzi, aby tak było. :)
                                                    >
                                                    > Wal smialo. Ktore miasto zasila sie kasa z Mazowsza, nie wzbogacajac sie przy t
                                                    > ym?

                                                    Nie zrozumieliśmy się.

                                                    ktorzy wychodza ze skory, aby byc tak biednymi, ze placa za nich inni.


                                                    Przyjąłem za kreatywne zaniżanie dochodów.
                                                  • edek40 Re: Jestem niesprawiedliwy 25.09.13, 10:08
                                                    > Przyjąłem za kreatywne zaniżanie dochodów.

                                                    Nie mam pojecia jak to robia. Faktem jest, ze o ile pamietam, a nie chce mi sie szukac, Mazowsze od zawsze jest JEDYNYM platnikiem netto. Znaczy sie Mazowsze wpompowalo miliardy w biednych, a ci wciaz sa biedni?
                                                    --
                                                    Rosjanie o swoim surowym prawie:
                                                    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
                                                  • agios_pneumatos Re: Jestem niesprawiedliwy 25.09.13, 13:21
                                                    edek40 napisał:

                                                    > > Przyjąłem za kreatywne zaniżanie dochodów.
                                                    >
                                                    > Nie mam pojecia jak to robia. Faktem jest, ze o ile pamietam, a nie chce mi sie
                                                    > szukac, Mazowsze od zawsze jest JEDYNYM platnikiem netto. Znaczy sie Mazowsze
                                                    > wpompowalo miliardy w biednych, a ci wciaz sa biedni?

                                                    Czy to niewiedza czy świadome kłamstwo?
                                                • agios_pneumatos Re: A gdyby tak policzyli.... 24.09.13, 16:32
                                                  edek40 napisał:

                                                  > > W każdym razie jakiś czas temu lotnisko było nieczynne i o tym piszę.
                                                  >
                                                  > Jakis czas temu nie bylo nawet samolotow.

                                                  Ale wcześniej musiały być. Zanim ich nie było.

                                                  >
                                                  > > Powiem Ci, że też jestem za tym, aby oddzielić Warszawę od Mazowsza, przy
                                                  > najmni
                                                  > > ej w tym aspekcie. Dopiero by wyszło co się dzieje. Bo teraz Mazowsze...
                                                  > zaniża
                                                  > > rzeczywisty dochód Warszawy, więc nie płakałbym na twoim miejscu z tego p
                                                  > owodu
                                                  > > . :)
                                                  >
                                                  > Rozumiem zatem, ze chodzi tylko o zarzniecie samej Warszawy?
                                                  >
                                                  > Co konkretnie zlego zrobili Ci jego mieszkancy?
                                                  >

                                                  Czemu zarżnęcie? Przedmiotem dyskusji jest to, że janosikowe jest niesprawiedliwie naliczane. Ponieważ płaci je całe Mazowsze. Czyli też te powiaty gdzie jest najwyższe bezrobocie w Polsce, tak? Zatem uczciwszym modelem jest odseparowanie tych biednych rejonów. Czy się mylę?

                                                  Mieszkańcy nic mi nie zrobili. No może nie do końca podoba mi się to, że nazywają mnie leniem. :)

                                                  A poza tym nie podoba mi się, że firmy z mojego miasta (jednego i drugiego) rozliczają CIT na Mazowszu zubażając mój region (jeden i drugi).

                                                  Ja rozumiem gdyby wielka firma z Mazowsza na zasadzie ekspansji wykupiła, albo wybudowała jakąś firmę np. na Polesiu. Wtedy owszem zyski niech zgraniają dla siebie, a część CIT rozliczana jest w miejscu produkcji.

                                                  Tyle, że o takim przypadku jeszcze nie słyszałem.

                                                  > > Niczego nie sugeruję. Jest zapis, który mówi o tym, że część dochodów ma
                                                  > trafia
                                                  > > ć z powrotem do faktycznego miejsca prowadzenia działalności. Nie piszę t
                                                  > eż, że
                                                  > > 100% central wielkich firm jest na Mazowszu. Jest to raptem tylko (zapewn
                                                  > e) 95
                                                  > > -99%. Przy ludności stanowiącej jakieś 12-14% populacji kraju.
                                                  >
                                                  > Nie mam takich danych. Nie jest to jednak istotne. Te najwieksze sa najmniej do
                                                  > chodowymi. Znaczy sie ksiegowo. I jest to nie tylko polski problem.
                                                  >

                                                  Są takie dane. Nazywa się to KRS. Wspomagany przez GUS. A skoro są mało dochodowe to dlaczego nie wezmą się za coś bardziej intratnego? :P Kwestię księgowości przemilczam dyplomatycznie. :P

                                                  > > No i druga sprawa to to, że za CITem idzie PIT. Bo ktoś musi machać rękam
                                                  > i prze
                                                  > > rzucając papiery, prawda? Wspaniały model tworzenia miejsc pracy. :)
                                                  >
                                                  > Moznaby przeniesc na Podlasie, ale drog nie ma, wiec dojechac sie nie da.
                                                  >

                                                  Ale co przenieść na Podlasie? Siedzibę firmy?

                                                  Dobrze, na Podlasie jest utrudniona komunikacja przez to, że m.in. nie ma lotniska.

                                                  Ale powiedz mi proszę jaka jest przewaga topograficzna i komunikacyjna Warszawy nad np. Zieloną Górą?, że to w tej pierwszej, a nie tej drugiej otwierają siedziby koncerny zachodnie?

                                                  Wszak koronnym argumentem jest komunikacja. ZG ma lotnisko.

                                                  > > Nazwałeś ich leniami.
                                                  >
                                                  > W zasadzie na mysli mialem wybrancow, ktorzy chwala sie swoimi dokonaniami, z k
                                                  > torych czesc sfinansowalo 6 najbiedniejszych gmin w Polsce.

                                                  Przez niektórych ta 'zasada' jest nazywana analfabetyzmem. I stąd się biorą nieporozumienia.


                                                  • edek40 Re: A gdyby tak policzyli.... 24.09.13, 17:10
                                                    > Czemu zarżnęcie? Przedmiotem dyskusji jest to, że janosikowe jest niesprawiedli
                                                    > wie naliczane. Ponieważ płaci je całe Mazowsze.

                                                    To tylko jeden z aspektow.

                                                    Drugi, podstawowy, ze jest naliczane wg. dochopdow sprzed kilku lat.

                                                    A trzeci to taki, ze kardynalna zasada "strzyzenia" jest takie jego wykonywanie, aby nie ostrzyc na amen. Co komukolwiek przyniesie bankructwo Mazowsza (czy Warszawy)? Ostrzyzona do golej skory bedzie wymagala pomocy panstwa. Byc moze ucieknie z niej biznes. A za stoleczosc i tak bedzie placic, bo musi. To moze jednak lepiej miec stalego platnika, jesli tak wyglada sprawiedliwosc?

                                                    > A poza tym nie podoba mi się, że firmy z mojego miasta (jednego i drugiego) roz
                                                    > liczają CIT na Mazowszu zubażając mój region (jeden i drugi).

                                                    To jest wina Mazowsza?

                                                    > Są takie dane. Nazywa się to KRS. Wspomagany przez GUS. A skoro są mało dochodo
                                                    > we to dlaczego nie wezmą się za coś bardziej intratnego? :P Kwestię księgowości
                                                    > przemilczam dyplomatycznie. :P

                                                    Nieslusznie. Niedawno czytalem, ze problem "optymalizacji" podatkowej moze uniemozliwic gospodarce swiatowej dojscie do siebie.

                                                    > Ale powiedz mi proszę jaka jest przewaga topograficzna i komunikacyjna Warszawy
                                                    > nad np. Zieloną Górą?, że to w tej pierwszej, a nie tej drugiej otwierają sied
                                                    > ziby koncerny zachodnie?

                                                    Chlopie, to nie moja wina, ze przepisy w Polsce wymagaja osobistego stawiennictwa, jesli chce sie zalatwic cos wiecej niz pieczatke.
                                                    --
                                                    Rosjanie o swoim surowym prawie:
                                                    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"