Dodaj do ulubionych

Zadanie dla umysłów nieściśniętych

30.09.13, 20:51
W pudełku A o rozmiarach 50x50x50 cm3 jest 49 kul, z czego losowanych jest 7.
Jakie jest prawdopodobieństwo, że dana kula zostanie wylosowana?

W pudełku B o rozmiarach 150x150x150 cm3 jest 49 kul, z czego losowanych jest 7.
Jakie jest prawdopodobieństwo, że dana kula zostanie wylosowana?

I przede wszystkim: dlaczego te prawdopodobieństwa są różne?

Edytor zaawansowany
  • jureek 01.10.13, 08:26
    Nieściśle zapytam, co te kule i pudełka mają wspólnego z bezpieczeństwem na drodze. Wygląda mi to raczej na odgrzewanie jakiejś forumowej wojenki na zasadzie "chłop żywemu nie przepuści"
    Jura
  • edek40 01.10.13, 08:57
    > Nieściśle zapytam, co te kule i pudełka mają wspólnego z bezpieczeństwem na dro
    > dze. Wygląda mi to raczej na odgrzewanie jakiejś forumowej wojenki na zasadzie
    > "chłop żywemu nie przepuści"

    Klemens zadal pytanie niescisle, ale istotnie odgrzewa i jest to wojenka.

    Agios dowodzi, ze 1 mln samochodow na powierzchni wojewodztwa Podkarpackiego ma wieksze prawdopodobienstwo zderzenia niz ta sama ilosc na powierzchni Warszawy.

    Na oko nie bierze w ogole pod uwage zageszczenia ruchu i oblednie cos plecie o predkosc, jakby ona byla decydujacym czynnikiem spotkania sie aut, co jest pierwszym warunkiem do zderzenia. Z reszta w wypadku Podkarpackiego samo spotkanie jest dla niego ryzykiem zderzenia, podczas gdy jazda zderzak w zderzak w Warszawie nie. Bo wolnie. Znaczy sie jak ktos jedzie szybko to na bank, jak tylko dostrzeze auto, to bedzie trup?

    A klemens pominal aspekt proby "slepej", gdy reka losujaca wpada do pudelka, nie napotyka na kule i nie losuje nic.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • agios_pneumatos 01.10.13, 09:39
    edek40 napisał:

    > > Nieściśle zapytam, co te kule i pudełka mają wspólnego z bezpieczeństwem
    > na dro
    > > dze. Wygląda mi to raczej na odgrzewanie jakiejś forumowej wojenki na zas
    > adzie
    > > "chłop żywemu nie przepuści"
    >
    > Klemens zadal pytanie niescisle, ale istotnie odgrzewa i jest to wojenka.
    >

    Jak to. Przecież to taki konkretny i logiczny geniusz jest...

    > Agios dowodzi, ze 1 mln samochodow na powierzchni wojewodztwa Podkarpackiego ma
    > wieksze prawdopodobienstwo zderzenia niz ta sama ilosc na powierzchni Warszawy
    > .
    >

    Nie sprecyzowałeś jednego, albo zapomniałeś jak to wyglądało:

    1mln samochodów w ruchu vs 1mln samochodów w korku.

    > Na oko nie bierze w ogole pod uwage zageszczenia ruchu i oblednie cos plecie o
    > predkosc, jakby ona byla decydujacym czynnikiem spotkania sie aut, co jest pier
    > wszym warunkiem do zderzenia.

    Podobnież samochody stojące zderzyć się nie mogą.

    Z reszta w wypadku Podkarpackiego samo spotkanie
    > jest dla niego ryzykiem zderzenia, podczas gdy jazda zderzak w zderzak w Warsza
    > wie nie. Bo wolnie. Znaczy sie jak ktos jedzie szybko to na bank, jak tylko dos
    > trzeze auto, to bedzie trup?
    >

    j.w.

    > A klemens pominal aspekt proby "slepej", gdy reka losujaca wpada do pudelka, ni
    > e napotyka na kule i nie losuje nic.

    Wręcz narysowałem to temu analfabecie, ale nie zrozumiał, co nie jest novum. Dla niego wypadek nie jest zdarzeniem punktowym, gdzie ta ręka wpada prostopadle do pudełka i może nie trafić w kulkę.

    Geniusz pisze, że trafić musi i basta.

    Jakkolwiek pisanie wątku niezwiązanego z tematyką forum świadczy wybitnie o kompleksach, trudnym dzieciństwie i fobii.
  • edek40 01.10.13, 10:36
    > 1mln samochodów w ruchu vs 1mln samochodów w korku.

    To w koncu pedza ci warszawiacy czy nie? A moze caly czas stoja w korkach?

    > Wręcz narysowałem to temu analfabecie, ale nie zrozumiał, co nie jest novum. Dl
    > a niego wypadek nie jest zdarzeniem punktowym, gdzie ta ręka wpada prostopadle
    > do pudełka i może nie trafić w kulkę.

    Czyli w koncu sie zaplatalem. Gdzie latwiej w trafic w te sama ilosc kulek? Tam gdzie sa scisniete, czy tam gdzie miedzy kulkami wieje wicher?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • agios_pneumatos 01.10.13, 10:49
    edek40 napisał:

    > > 1mln samochodów w ruchu vs 1mln samochodów w korku.
    >
    > To w koncu pedza ci warszawiacy czy nie? A moze caly czas stoja w korkach?

    Nie wiem - dawno już tam nie mieszkam. Opieram się na doniesieniach, wg których całe miasto jest zakorkowane i wszystkie samochody stoją. Na płaskim terenie na bardzo dobrych, szerokich drogach stoją. Tylko nie wiedzieć czemu śmiertelność taka sama jak w terenie górzystym gdzie samochody poruszają się.

    >
    > > Wręcz narysowałem to temu analfabecie, ale nie zrozumiał, co nie jest nov
    > um. Dl
    > > a niego wypadek nie jest zdarzeniem punktowym, gdzie ta ręka wpada prosto
    > padle
    > > do pudełka i może nie trafić w kulkę.
    >
    > Czyli w koncu sie zaplatalem. Gdzie latwiej w trafic w te sama ilosc kulek? Tam
    > gdzie sa scisniete, czy tam gdzie miedzy kulkami wieje wicher?

    Mam wrażenie, że prawdopodobieństwo zdeformowania kulek na skutek mocnego uderzenia jest większe tam gdzie latają po dużej powierzchni z dużą prędkością, niż tam gdzie są ścisnięte i nie ruszają się. Ale mogę się mylić.
  • edek40 01.10.13, 10:54
    > Nie wiem

    To widac.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • agios_pneumatos 01.10.13, 11:01
    edek40 napisał:

    > > Nie wiem
    >
    > To widac.

    Czyli reszty nie doczytałeś. Przy czym nie przeszkadza ci to w komentowaniu.
  • edek40 01.10.13, 11:06
    > Czyli reszty nie doczytałeś. Przy czym nie przeszkadza ci to w komentowaniu.

    Ucze sie od mistrza.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • agios_pneumatos 01.10.13, 11:09
    A podobnież niedawno krytykując innego forumowicza oddałeś mi, że czytam uważnie to co komentuję.

    I dzięki temu nie zdarzają mi się takie babole, jak kiedyś wysmiał Jurek, że na wszystko co piszę jesteś anty i wygląda to uroczo. Nie pamiętam już czego to dotyczyło, ale dobitnie pokazało 'założenie metodologiczne'. :)
  • klemens1 01.10.13, 10:23
    Jureek, nie po to zadałem to pytanie oderwane od kontekstu, żeby ktoś o ten kontekst dopytywał. Proszę o odpowiedź - jakie jest prawdopodobieństwo w obu przypadkach.
  • jarod17 01.10.13, 09:21
    A mnie uczyli, że prawdopodobieństwo będzie dokładnie takie same...
  • klemens1 01.10.13, 10:23
    Mnie też, ale uczyły nas najwyraźniej umysły ściśnięte.
  • crannmer 01.10.13, 10:36
    klemens1 napisał:
    > Mnie też, ale uczyły nas najwyraźniej umysły ściśnięte.

    Nie. Scisniety jest co najwyzej umsyl, co widzi analogie tam, gdzie ich nie ma. I uzywa tych pseudoanalogii w miejsce argumentow.

    W aktualnym przypadku wypada, ze to uzytkownik klemens1.

    Dla potomnych: prawdopodobienstwo wylosowania konkretnej kuli podczas losowania 7 z 49 nie ma zadnego zwiazku z prawdopodobienstwami zdarzen drogowych na obstarach o duzej lub malej gestosci ruchu.
    --
    C.
    Hier sieht man ihre Trümmer rauchen
    Der Rest ist nicht mehr zu gebrauchen
  • klemens1 01.10.13, 10:51
    > Nie. Scisniety jest co najwyzej umsyl, co widzi analogie tam, gdzie ich nie ma.
    > I uzywa tych pseudoanalogii w miejsce argumentow.

    A może to taki, który analogii nie dostrzega?
    Pomogę ci:
    Losowanie X elementów z puli o liczności Y, gdzie obszar losowania jest różny.
    to analogia do:
    Ulegnięcie wypadkowi komunikacyjnemu A osób z populacji o liczności B miasta, gdzie powierzchnia miasta jest różna.

    Masz jeszcze jakieś obiekcje?
  • truskava 01.10.13, 11:19
    klemens1 napisał:

    > Losowanie X elementów z puli o liczności Y, gdzie obszar losowania jest różny.

    W przypadku tych twoich kulek to "obszar losowania", cokolwiek to znaczy, nie ma wpływu na prawdopodobieństwo trafienia konkretnej kulki.
    Na początku myślałem, że sobie jaja robisz, ale ty chyba naprawdę tak na poważnie klepiesz. Ostro pojechane.

    --
    Pozdr@wiam
    TRUSKAVA
  • nazimno 01.10.13, 11:30
    I potem juz nie jest wazne, kto zaczal.
  • klemens1 01.10.13, 12:19
    > W przypadku tych twoich kulek to "obszar losowania", cokolwiek to znaczy, nie m
    > a wpływu na prawdopodobieństwo trafienia konkretnej kulki.
    > Na początku myślałem, że sobie jaja robisz, ale ty chyba naprawdę tak na poważn
    > ie klepiesz. Ostro pojechane.

    Nie ja jestem autorem tego rozumowania - tylko przedstawiam je do oceny.
  • edek40 01.10.13, 10:38
    > A mnie uczyli, że prawdopodobieństwo będzie dokładnie takie same...

    Bedzie, jesli nie wprowadzi sie warunku, ze reka moze nie trafic w kule i nie bedzie jej poszukiwac.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • klemens1 01.10.13, 10:53
    > > A mnie uczyli, że prawdopodobieństwo będzie dokładnie takie same...
    >
    > Bedzie, jesli nie wprowadzi sie warunku, ze reka moze nie trafic w kule i nie b
    > edzie jej poszukiwac.

    Ale co ma trafić czy nie trafić, jeżeli podane jest, że 7 zostanie wylosowanych? 7 to dana, a nie wynik obliczeń, który trzeba podać.
  • agios_pneumatos 01.10.13, 10:32
    Jezu, ja dopiero zauważyłem, że ten analfabeta podaje rozmiar pudełka w centymetrach sześciennych, w dodatku w jakiejś dziwnej konfiguracji mnożącej. :D
  • klemens1 01.10.13, 10:52
    > Jezu, ja dopiero zauważyłem, że ten analfabeta podaje rozmiar pudełka w centyme
    > trach sześciennych, w dodatku w jakiejś dziwnej konfiguracji mnożącej. :D

    No i znowu się ucieszyłeś jak głupek i nikt nie wie z czego.
    Co ci nie pasuje w centymetrach sześciennych i w konfiguracji mnożącej? Konkretnie.
  • agios_pneumatos 01.10.13, 10:59
    Ja tylko jestem pełen uznania, że nasz genialny umysł wprowadził nową miarę dla podawania długości.

    Ja się nie cieszę. Ja ubolewam, że tacy jak ty uczestniczą w życiu gospodarczym i społecznym mojego kraju.

    I nie musisz wiedzieć dlaczego. Założyłeś wątek, jedni w formie zawoalowanej, inni bezpośrednio zachwycają się nad twym umysłem ściśniętym, ale ty dalej będziesz udawać, że deszcz pada.

    Brnij dalej.
  • klemens1 01.10.13, 11:18
    > Ja tylko jestem pełen uznania, że nasz genialny umysł wprowadził nową miarę dla
    > podawania długości.

    Po przemnożeniu 3 długości mamy objętość.
    Innymi słowy:
    50cm x 50cm x 50cm = 125000 cm3 = 50 x 50 x 50 cm3.

    Co ci tu nie pasuje?

  • bimota 01.10.13, 12:01
    TROCHE INACZEJ BYLO NAPISANE...

    MAM NADZIEJE, ZE PODASZ WYLICZENIE, BOM SCISNIETY, A CIEKAW JESTEM JAK TO WYJDZIE W PRZESTRZENI 27-WYMIAROWEJ... :)
  • klemens1 01.10.13, 12:21
    > TROCHE INACZEJ BYLO NAPISANE...

    Było tak:
    50x50x50 cm3
    a ja napisałem wyżej tak:
    50cm x 50cm x 50cm = 125000 cm3 = 50 x 50 x 50 cm3.

    Fakt, spacje dodałem.

    > MAM NADZIEJE, ZE PODASZ WYLICZENIE, BOM SCISNIETY

    Już podałem. A ty jesteś dodatkowo WCIŚNIĘTY.
  • bimota 01.10.13, 12:38
    TAKI WCISNIETY, ZE WIDZE WIECEJ NIZ SPACJE... :)

    ZA TO NIE WIDZE WYLICZENIA, A CO NAJWYZEJ "WYNIK"...
  • klemens1 01.10.13, 14:27
    To napisz, jaką to nieścisłość widzisz. Pneumatyczny będzie ci dozgonnie wdzięczny.

    A wyliczyć nie potrafię, bo mnie uczyli błędnie że wystarczy liczba wylosowanych kul na ogólną liczbę kul. Trzeba do wzoru wcisnąć jeszcze powierzchnię/objętość (ogólnie n-wymiarową), ale nie wiem jak. Nieściśnięty gieniusz wie, ale nie powie - na razie jest na etapie rozkminiania, jak to możliwe że podałem objętość w cm3. Przy czym już same cm mu się nie podobają, nieważne czy sześcienne czy kwadratowe.
  • qqbek 01.10.13, 14:42
    W trójwymiarowym wszechświecie nie ma pudełek o wymiarach 50x50x50 cm3.
    Takie rzeczy, panie, tylko w 9D!
    --
    Jednym z najmilszych doświadczeń w życiu jest być celem, nie będąc trafionym (W.Churchill)
  • klemens1 01.10.13, 14:55
    > W trójwymiarowym wszechświecie nie ma pudełek o wymiarach 50x50x50 cm3.
    > Takie rzeczy, panie, tylko w 9D!

    50cm x 50cm x 50cm = 50x50x50 cm3

  • qqbek 01.10.13, 15:02
    Bo ja się nabijam z błędu, a Ty go powtarzasz i to jeszcze całkiem poważnie :)
    Poza tym prosiłeś o umysły nieścisłe, a z racji profilu klasy w liceum (kończonym, dzięki metryce, jeszcze sporo przed "reformą" ministra Handke), nie mogę powiedzieć, że ze mnie "skończony humanista" - więc już się nie wypowiadam :)

    --
    Jednym z najmilszych doświadczeń w życiu jest być celem, nie będąc trafionym (W.Churchill)
  • klemens1 01.10.13, 15:45
    W pierwszym lepszym zadaniu z matematyki:

    matematyka.opracowania.pl/obj%C4%99to%C5%9B%C4%87_sze%C5%9Bcianu_i_prostopad%C5%82o%C5%9Bcianu/
  • samspade 01.10.13, 16:03
    Dałeś link do prawidłowego zapisu. Nie do 50 x 50 x 50 cm3
  • agios_pneumatos 01.10.13, 16:08
    Nie wymagaj od niego zbyt wiele.

    Ewidentnie wagarował w szkole podstawowej.
  • jureek 01.10.13, 16:29
    samspade napisał:

    > Dałeś link do prawidłowego zapisu. Nie do 50 x 50 x 50 cm3

    A dlaczego w miejsce wyniku mnożenia nie można podstawić samego mnożenia?
    Z tymi centymetrami sześciennymi nie widzę błędu, błąd byłby gdyby napisał: 50 cm3 x 50 cm3 x 50 cm3, można się co najwyżej przyczepić, że pisał o rozmiarach, a w liczbach podał objętość.
    Jura

  • klemens1 01.10.13, 16:46
    Jak to miło wiedzieć, że nie tylko ja wagarowałem w szkole podstawowej.
  • agios_pneumatos 01.10.13, 17:08
    Jurkowi nie mogę zarzucić, że wagarował na j. polskim, co jest twoim znakiem rozpoznawczym.
  • klemens1 01.10.13, 17:31
    A co jest błędnego w ścisłym, poprawnym zapisie matematycznym? Język polski nie pozwala na taki zapis?
  • agios_pneumatos 01.10.13, 17:37
    Wyjaśniłem już Jurkowi.

    Nie moja wina, że nie rozumiesz słowa pisanego.

    Nawet twój klakier zamiast klakierować (a przecież tylko czeka okazji, żeby się na mnie rzucić) rzeczowo napisał o zastosowaniu nawiasów.
  • klemens1 01.10.13, 18:35
    > Wyjaśniłem już Jurkowi.
    >
    > Nie moja wina, że nie rozumiesz słowa pisanego.

    I to pisze debil, który nie rozumie co to jest warunek.

    Z językowego punktu widzenia omawiany zapis to błąd. Wymiary podaje się liczbowo kończąc jednostką, która dotyczy wcześniej podanych wartości liczbowych.

    Podaj zasadę pisowni, która by potwierdziła bzdury które wypisujesz.
  • agios_pneumatos 02.10.13, 07:44
    Jak już pisałem - jesteś zbyt ograniczony by cokolwiek z tego zrozumieć.

    Wiem co to jest warunek.

    Ty zaś nie masz zielonego pojęcia na temat budowy zdań. I posługiwania się językiem.

    Skoro piszę bzdury to to udowodnij. Ja już pokazałem jak się zapisuje wymiary.
  • klemens1 02.10.13, 13:57
    > Jak już pisałem - jesteś zbyt ograniczony by cokolwiek z tego zrozumieć.

    Zaprzestań tych żenujących wykrętów, gdy nie masz pojęcia co odpowiedzieć, cieciu.
    Po prostu udowodnij, że język polski zabrania zapisywania wymiarów w notacji wynikających ściśle z obliczeń.

    > Skoro piszę bzdury to to udowodnij. Ja już pokazałem jak się zapisuje wymiary.

    Ja nie twierdzę, że niepoprawna matematycznie notacja jest niepoprawna z punktu widzenia języka - takie skróty są naturalne i powszechnie stosowane.
    To ty twierdzisz, że ja piszę w sposób niedopuszczalny z punktu widzenia języka.
    Nawet tego nie pojmujesz?

  • agios_pneumatos 02.10.13, 15:14
    Pisać możesz co chcesz. Co już zresztą robisz. Przy czym jest to niezrozumiałe.

    Już ci wyjaśniłem, że średnica cylindra i skok tłoka w motocyklu hondy mają po kilkadziesiąt metrów, ale twój umysł ściśnięty tego nie pojął.
  • klemens1 02.10.13, 16:35
    > Pisać możesz co chcesz. Co już zresztą robisz. Przy czym jest to niezrozumiałe.

    Pewnie dlatego, że jest to zgodne z zasadami matematyki.

    Podaj zasadę pisowni w jęz. polskim, która zabrania zapisu wymiarów w sposób ściśle zgodny z obliczeniami. Konkretną zasadę, bez pierniczenia.

  • agios_pneumatos 02.10.13, 17:26
    Udowodnij, że średnica tłoka silnika motocyklowego nie ma kilkudziesięciu metrów.

  • klemens1 02.10.13, 20:09
    > Udowodnij, że średnica tłoka silnika motocyklowego nie ma kilkudziesięciu metrów.

    Nie twierdzę, że ma ani że nie ma, więc nie mam czego udowadniać.
    Znowu, analfabeto, nie rozumiesz, że ja nie kwestionuję zapisu 50x50x50 cm.
    To ty kwestionujesz zapis 50x50x50 cm3, mimo że wynika on wprost z obliczeń i z matematycznego punktu jest poprawny.
    Stąd moje pytanie, gdzie jest reguła w języku polskim, zabraniająca takiego zapisu którego użyłem.

    No i prawdopodobieństwa nie udało ci się jeszcze policzyć. Ale to konkret - a ty w takich przypadkach tylko pyskować potrafisz. I rzucać się na coś, co ci się wydaje okazją do udowodnienia że masz rację.
  • agios_pneumatos 02.10.13, 20:32
    Znowu, analfabeto, nie rozumiesz, że ja nie kwestionuję zapisu 50x50x50 cm.
    To ty kwestionujesz zapis 50x50x50 cm3, mimo że wynika on wprost z obliczeń i z matematycznego punktu jest poprawny.


    Te zapisy różnią się.
    Który jest poprawny?
  • crannmer 02.10.13, 20:59
    agios_pneumatos napisał:
    > Te zapisy różnią się.
    > Który jest poprawny?

    Z matematyczno-formalnego punktu widzenia zapis 50 x 50 x 50 cm³ jest poprawny i rownowazny zapisowi 50 cm x 50 cm x 50 cm. Klania sie w tym przypadku przemiennosc mnozenia.

    A ze osobom z zapedami chumanistycznymi taki zapis wyglada dziwnie, to juz zupelnie inna historia.

    Zapis 50 x 50 x 50 cm to notacja potoczna i czesto spotykana, jednakze z matematycznego punktu widzenia niezupelnie wlasciwa.
    --
    MfG
    C.
    So you want to write a fugue?
    You've got the urge to write a fugue
  • bimota 02.10.13, 21:26
    TERAZ TEN SIE PLACZE...
  • nazimno 02.10.13, 22:18
    Cytuje:

    Zapis 50 x 50 x 50 cm to notacja potoczna i czesto spotykana, jednakze z matematycznego punktu widzenia niezupelnie wlasciwa.

    PS
    1.To jest wlasnie zzeranie wlasnego ..... "puryzmu"
    2.Nawiasem mowiac, notacja ta jest nie tylko "niezupelnie wlasciwa" ale - calkowicie niewlasciwa.

    (zupelnie jak "niezupelna dziewica" ....)


  • bimota 03.10.13, 13:19
    JEST CALKOWICIE WLASCIWA
  • agios_pneumatos 03.10.13, 07:33
    crannmer napisał:

    > agios_pneumatos napisał:
    > > Te zapisy różnią się.
    > > Który jest poprawny?
    >
    > Z matematyczno-formalnego punktu widzenia zapis 50 x 50 x 50 cm³ jest popr
    > awny i rownowazny zapisowi 50 cm x 50 cm x 50 cm. Klania sie w tym przypadku pr
    > zemiennosc mnozenia.
    >

    Geniuszom się nie kłania. Nasz geniusz, kiedy mu się poda przykład zgodny z jego rozumowaniem, jakoś nie potrafi odpowiedzieć czy średnica tłoka ma kilkadziesiąt metrów.

    > A ze osobom z zapedami chumanistycznymi taki zapis wyglada dziwnie, to j
    > uz zupelnie inna historia.
    >

    Tu nie chodzi o zapędy i wyglądanie. Wśród dwu różnych zapisów, w dwu różnych jednostkach przypomnijmy, tylko jeden może być prawdziwy.

    Ponadto pytałem geniusze o praktyczne zastosowanie jego zapisu i jakoś zamilkł.

    > Zapis 50 x 50 x 50 cm to notacja potoczna i czesto spotykana, jednakze z matema
    > tycznego punktu widzenia niezupelnie wlasciwa.

    J.w. Skoro jest potoczna i (tylko) często spotykana to znaczy, że prawdziwy, formalny i często spotykany jest inny rodzaj zapisu. Dlaczego jednak nigdzie nie kupuję pudełek o bokach podawanych w metrach sześciennych, zaś działek o bokach podawanych w metrach kwadratowych?
  • nazimno 03.10.13, 08:07
    przypadkowo wypluta guma do zucia i ....podrozuje.

    Crannmer sam brnie w swoje wlasne ....."puryzmy".
    I to jedno jest teraz jasne.
    Wlasnie to napisal, piszac cos o "niezupelnosci".
    Doskonaly ubaw mam z jednym i z drugim.
  • klemens1 03.10.13, 11:16
    > Nasz geniusz, kiedy mu się poda przykład zgodny z jeg
    > o rozumowaniem, jakoś nie potrafi odpowiedzieć czy średnica tłoka ma kilkadzies
    > iąt metrów.

    I oto masz kolejny przykład mojego rzekomego "pieprzenia", bo nie zrozumiałeś, że dla mnie oba zapisy są poprawne.
    Wolałem jednak użyć zapisu bardziej ścisłego niż potocznego, żebyś nie miał okazji przypierdzielić się o byle co, zamiast pisać na temat. Jak widać, nic cię nie powstrzyma.
  • agios_pneumatos 03.10.13, 11:40
    klemens1 napisał:

    > > Nasz geniusz, kiedy mu się poda przykład zgodny z jeg
    > > o rozumowaniem, jakoś nie potrafi odpowiedzieć czy średnica tłoka ma kilk
    > adzies
    > > iąt metrów.
    >
    > I oto masz kolejny przykład mojego rzekomego "pieprzenia", bo nie zrozumiałeś,
    > że dla mnie oba zapisy są poprawne.

    Wyjaśnij nam, z twojego ulubionego 'logicznego' punktu widzenia w jaki sposób różny zapis w różnych jednostkach tej samej rzeczy jest poprawny.

    Nie pieprzysz rzekomo, a prawdziwie, bo nie potrafisz wyjaśnić skąd w motocyklu tłok o średnicy parudziesięciu metrów. Tak przecież wynika z twej ograniczonej 'logiki'.

    > Wolałem jednak użyć zapisu bardziej ścisłego niż potocznego, żebyś nie miał oka
    > zji przypierdzielić się o byle co, zamiast pisać na temat. Jak widać, nic cię n
    > ie powstrzyma.

    Zadaję ci konkretne pytania, jak debilowi i analfabecie, a i tak nie potrafisz odpowiedzieć.
  • klemens1 03.10.13, 13:49
    > > dla mnie oba zapisy są poprawne.
    >
    > Wyjaśnij nam, z twojego ulubionego 'logicznego' punktu widzenia w jaki sposób r
    > óżny zapis w różnych jednostkach tej samej rzeczy jest poprawny.

    Normalnie - a co tu wyjaśniać?
    Poprawne jest np. pisanie "np." zamiast "na przykład".
    A to, że jednostki są różne, przeszkadzałoby tylko, gdyby zapisu używać w wyliczeniach - w mowie i pisowni potocznej takie skrótowce to norma.
    Np. pisze się "powierzchnia mieszkania 100 metrów" i każdy wie, że chodzi o metry kwadratowe, a sfrustrowane frajerki, które szukają powodu żeby się do czegoś przypierdzielić, mają odpowiednią pożywkę.

    > Nie pieprzysz rzekomo, a prawdziwie, bo nie potrafisz wyjaśnić skąd w motocyklu
    > tłok o średnicy parudziesięciu metrów. Tak przecież wynika z twej ograniczonej
    > 'logiki'.

    Wyjaśniłem, że zapisu potocznego nie bierze się dosłownie. Może kiedyś to wyjaśnienie weźmiesz pod uwagę, a nie będziesz - jak niedorobiona ciota - powtarzał swoje "wyobrażenia" bez względu na argumenty które czytasz. Ot - typowy przykład powyższego, jak każesz mi się tłumaczyć z idiotyzmów, których sam jesteś autorem.

    > Zadaję ci konkretne pytania, jak debilowi i analfabecie, a i tak nie potrafisz
    > odpowiedzieć.

    Konkretnie ci odpowiedziałem:
    dla mnie oba zapisy są poprawne.
    Analfabeta, który dodatkowo jest debilem, powinien to już zrozumieć. Doceń więc, że oceniam cię wyżej niż na to zasługujesz.
  • agios_pneumatos 03.10.13, 17:47
    klemens1 napisał:

    > > > dla mnie oba zapisy są poprawne.
    > >
    > > Wyjaśnij nam, z twojego ulubionego 'logicznego' punktu widzenia w jaki sp
    > osób r
    > > óżny zapis w różnych jednostkach tej samej rzeczy jest poprawny.
    >
    > Normalnie - a co tu wyjaśniać?
    > Poprawne jest np. pisanie "np." zamiast "na przykład".
    > A to, że jednostki są różne, przeszkadzałoby tylko, gdyby zapisu używać w wylic
    > zeniach - w mowie i pisowni potocznej takie skrótowce to norma.

    Czy jednostka miary objętości jest skrótem od czy synonimem jednostki miary długości?

    > Np. pisze się "powierzchnia mieszkania 100 metrów" i każdy wie, że chodzi o met
    > ry kwadratowe, a sfrustrowane frajerki, które szukają powodu żeby się do czegoś
    > przypierdzielić, mają odpowiednią pożywkę.

    Czyli twierdzisz, że jest to poprawny zapis stosowany w praktyce.

    >
    > > Nie pieprzysz rzekomo, a prawdziwie, bo nie potrafisz wyjaśnić skąd w mot
    > ocyklu
    > > tłok o średnicy parudziesięciu metrów. Tak przecież wynika z twej ogranic
    > zonej
    > > 'logiki'.
    >
    > Wyjaśniłem, że zapisu potocznego nie bierze się dosłownie. Może kiedyś to wyjaś
    > nienie weźmiesz pod uwagę, a nie będziesz - jak niedorobiona ciota - powtarzał
    > swoje "wyobrażenia" bez względu na argumenty które czytasz. Ot - typowy przykła
    > d powyższego, jak każesz mi się tłumaczyć z idiotyzmów, których sam jesteś auto
    > rem.
    >

    No proszę. Przed chwilą wszystko było poprawnie i w praktyce, a teraz jednak zmieniamy kierunek ku kolokwializmowi. Nie mogę doczekać się co będzie dalej.

    To w przypadku tego twojego pudełka która miara jest potoczna dla określania długości boków? Centymetr bieżący czy sześcienny?

    > > Zadaję ci konkretne pytania, jak debilowi i analfabecie, a i tak nie potr
    > afisz
    > > odpowiedzieć.
    >
    > Konkretnie ci odpowiedziałem:
    > dla mnie oba zapisy są poprawne.
    > Analfabeta, który dodatkowo jest debilem, powinien to już zrozumieć. Doceń więc
    > , że oceniam cię wyżej niż na to zasługujesz.

    Obawiam się, że jesteś ostatnią osobą władną do wprowadzania reguł w i pisaniu o języku jako przedmiocie nauki.
  • klemens1 03.10.13, 18:11
    > Czy jednostka miary objętości jest skrótem od czy synonimem jednostki miary dłu
    > gości?

    W drugą stronę, matołku. Aż tak głupi nie możesz być, żeby nawet poprawnie pytania nie móc zadać.

    > No proszę. Przed chwilą wszystko było poprawnie i w praktyce, a teraz jednak zm
    > ieniamy kierunek ku kolokwializmowi. Nie mogę doczekać się co będzie dalej.

    Piszę o twoich problemach z dupy wziętych. Co wymyślisz znowu - od ciebie zależy.
    Podaj tę regułę, która zabrania stosować ścisłego matematycznego zapisu. Twierdzisz że to niepoprawne, więc udowodnij że masz rację (udał mi się żarcik).


  • agios_pneumatos 03.10.13, 18:41
    klemens1 napisał:

    > > Czy jednostka miary objętości jest skrótem od czy synonimem jednostki mia
    > ry dłu
    > > gości?
    >
    > W drugą stronę, matołku. Aż tak głupi nie możesz być, żeby nawet poprawnie pyta
    > nia nie móc zadać.

    Potrafisz konkretnie odpowiedzieć na konkretne pytanie?

    >
    > > No proszę. Przed chwilą wszystko było poprawnie i w praktyce, a teraz jed
    > nak zm
    > > ieniamy kierunek ku kolokwializmowi. Nie mogę doczekać się co będzie dale
    > j.
    >
    > Piszę o twoich problemach z dupy wziętych. Co wymyślisz znowu - od ciebie zależ
    > y.
    > Podaj tę regułę, która zabrania stosować ścisłego matematycznego zapisu. Twierd
    > zisz że to niepoprawne, więc udowodnij że masz rację (udał mi się żarcik).
    >
    >

    Ty naprawdę nie rozumiesz co się do ciebie pisze.

    Powtórzę: praktyka jest regułą.

    A skoro o niej (praktyce) mówimy to proszę o podanie zapisu jaki forsujesz.
  • klemens1 04.10.13, 08:53
    > > > Czy jednostka miary objętości jest skrótem od czy synonimem jednostki miary dłu
    > > > gości?
    > >
    > > W drugą stronę, matołku. Aż tak głupi nie możesz być, żeby nawet poprawnie pyta
    > > nia nie móc zadać.
    >
    > Potrafisz konkretnie odpowiedzieć na konkretne pytanie?

    Odpowiem ci konkretnie, ale się zaplączesz, bo zadałeś głupie pytanie i nadal się go trzymasz, mimo próby naprowadzenia cię na właściwy trop.
    Nie.

    > Ty naprawdę nie rozumiesz co się do ciebie pisze.
    >
    > Powtórzę: praktyka jest regułą.

    Czyli poprawny matematycznie zapis jest błędny z językowego punktu widzenia?

    > A skoro o niej (praktyce) mówimy to proszę o podanie zapisu jaki forsujesz.

    Do tej pory nie dostrzegłeś, że żadnego zapisu nie forsuję? Czy fakt, że piszę "dla mnie obie formy zapisu są poprawne" naprawdę nie daje ci, analfabeto, nic do myślenia?

    Ale czego się spodziewać po imbecylu, który nie odróżnia zdań "wskaż pytanie" i "wskaż pytanie, na które sam sobie odpowiedziałem", tudzież dla którego oszustwo jest wtedy, gdy powie mu się prawdę, ale nie wie jak tę prawdę zweryfikować, albo dla którego twierdzenie poprzedzone warunkiem jest odbierane jako prawdziwe zawsze.

    A tak w temacie: policzyłeś to prawdopodobieństwo?

  • agios_pneumatos 04.10.13, 10:24
    Widzisz tępaku. Nawet nie potrafisz poprzeć swych bzdur żadnym przykładem.

    I weź tu z takim rozmawiaj...
  • klemens1 05.10.13, 13:15
    Przykład miałeś w pierwszym wyniku wyszukiwania googla. A że potocznie nie używa się zapisu formalnego, to chyba żadna nowość.

    Widzisz, tępaku. Nawet nie potrafisz odpowiedzieć na pozostałe argumenty których użyłem.
  • agios_pneumatos 05.10.13, 15:09
    klemens1 napisał:

    > Przykład miałeś w pierwszym wyniku wyszukiwania googla. A że potocznie nie używ
    > a się zapisu formalnego, to chyba żadna nowość.
    >

    Skoro nie potocznie, to w oficjalnych dokumentach powinno, tak?
    Czekam na to.

    Już pomijam fakt, że twierdzenie, iż w przemyśle używa się zapisu potocznego może wystosować tylko ktoś tak ograniczony jak ty.

    Ty nawet nie wiesz co to jest kolokwializm.
  • klemens1 06.10.13, 11:31
    > Skoro nie potocznie, to w oficjalnych dokumentach powinno, tak?
    > Czekam na to.

    Nie mam dostępu do oficjalnych dokumentów.
    Za to w każdym podręczniku matematyki wytłumaczą ci to, jakkolwiek szansa na zrozumienie z twojej strony jest nikła.

    > Już pomijam fakt, że twierdzenie, iż w przemyśle używa się zapisu potocznego mo
    > że wystosować tylko ktoś tak ograniczony jak ty.

    "Przemysł" to dla ciebie ulotka marketingowa dla potencjalnych nabywców?

    > Ty nawet nie wiesz co to jest kolokwializm.

    To już tak musisz się podbudowywać? Pochwal się jeszcze rozumieniem słów "aczkolwiek", "zawżdy" i "weranda". Zrobisz wrażenie, wiejski filozofie.
  • agios_pneumatos 15.10.13, 10:21
    klemens1 napisał:

    > > Skoro nie potocznie, to w oficjalnych dokumentach powinno, tak?
    > > Czekam na to.
    >
    > Nie mam dostępu do oficjalnych dokumentów.
    > Za to w każdym podręczniku matematyki wytłumaczą ci to, jakkolwiek szansa na zr
    > ozumienie z twojej strony jest nikła.

    Cały czas pytam dlaczego ludzkość się myli, w przeciwieństwie do naszego jedynego rozumnego, i nie korzysta z twojej wiedzy zatem.

    >
    > > Już pomijam fakt, że twierdzenie, iż w przemyśle używa się zapisu potoczn
    > ego mo
    > > że wystosować tylko ktoś tak ograniczony jak ty.
    >
    > "Przemysł" to dla ciebie ulotka marketingowa dla potencjalnych nabywców?

    Albo też projekty techniczne i wiele innych. Ciągle czekamy na jakikolwiek przykład.

    Konkretny.

    Analfabeto.

    >
    > > Ty nawet nie wiesz co to jest kolokwializm.
    >
    > To już tak musisz się podbudowywać? Pochwal się jeszcze rozumieniem słów "aczko
    > lwiek", "zawżdy" i "weranda". Zrobisz wrażenie, wiejski filozofie.

    Nikt się nie podbudowuje. Po prostu po raz kolejny potwierdzasz, że nie rozumiesz pojęć, którymi operujesz.
  • klemens1 15.10.13, 13:23
    > Cały czas pytam dlaczego ludzkość się myli, w przeciwieństwie do naszego jedyne
    > go rozumnego, i nie korzysta z twojej wiedzy zatem.

    Czyli ludzkość twierdzi że zapis 1x1x1 m3 jest niepoprawny?

    > Albo też projekty techniczne i wiele innych. Ciągle czekamy na jakikolwiek przy
    > kład.
    >
    > Konkretny.
    >
    > Analfabeto.

    Masz konkretny przykład, płaczliwa babo nieudolnie próbująca się odgryzać:
    www.aapm.org/meetings/amos2/pdf/42-11176-77552-570.pdf
    Method andMaterials:
    Measurements were performed in a home-made multilayer 20 × 20 × 20 cm3
    polystyrene phantom with a cubic hole at the centerfor
    the inclusion of heterogeneitiessuch as an air cavity or Teflon cube. 6 MV X-rays(Primus, Siemens, USA) with two beams(3 × 3 cm2 and 9 × 9 cm2) were irradiated to the homogeneous and heterogeneous phantoms:(1) homogeneous polystyrene phantom, (2)
    polystyrene with a cubic air cavity, (3) polystyrene with a cubic Teflon block.Cube sizes of 1x1x1 cm3, 2x2x2 cm3, and 3x3x3 cm3 were used. The EBT film wassandwiched between the phantom slabs parallel to the beam axisthrough the inhomogeneity. The percentage depth dose and lateral distributions on the film were obtained by Epson 1680 flatbed scanner.Computations were performed with theBEAMnrc and PMCEPT MonteCarlo codes with a cellsize of 0.1 × 0.1 × 0.1 cm3


    I mowa cały czas o wymiarach, a nie objętości.
    I nadal nie ma to żadnego znaczenia w dyskusji, ale podałem ci przykład żebyś nie ujadał.
  • agios_pneumatos 15.10.13, 13:42
    klemens1 napisał:

    > Cały czas pytam dlaczego ludzkość się myli, w przeciwieństwie do naszego
    > jedyne
    > > go rozumnego, i nie korzysta z twojej wiedzy zatem.
    >
    > Czyli ludzkość twierdzi że zapis 1x1x1 m3 jest niepoprawny?

    Skoro ludzkość nie stosuje takiego zapisu, a inny, to znaczy, że jest w błędzie. Analogicznie nie stosuje pierwiastka z metra jako jednostki. Czyli też błąd.

    >
    > > Albo też projekty techniczne i wiele innych. Ciągle czekamy na jakikolwie
    > k przy
    > > kład.

    > > Konkretny.
    >
    > > Analfabeto.
    >
    > Masz konkretny przykład, płaczliwa babo nieudolnie próbująca się odgryzać:
    > www.aapm.org/meetings/amos2/pdf/42-11176-77552-570.pdf
    > Method andMaterials:
    > Measurements were performed in a home-made multilayer 20 × 20 × 20 cm3
    > polystyrene phantom with a cubic hole at the centerfor
    > the inclusion of heterogeneitiessuch as an air cavity or Teflon cube. 6 MV X-ra
    > ys(Primus, Siemens, USA) with two beams(3 × 3 cm2 and 9 × 9 cm2) were ir
    > radiated to the homogeneous and heterogeneous phantoms:(1) homogeneous polystyr
    > ene phantom, (2)
    > polystyrene with a cubic air cavity, (3) polystyrene with a cubic Teflon block.
    > Cube sizes of 1x1x1 cm3, 2x2x2 cm3, and 3x3x3 cm3 were used. The EBT fil
    > m wassandwiched between the phantom slabs parallel to the beam axisthrough the
    > inhomogeneity. The percentage depth dose and lateral distributions on the film
    > were obtained by Epson 1680 flatbed scanner.Computations were performed with th
    > eBEAMnrc and PMCEPT MonteCarlo codes with a [b]cellsize of 0.1 × 0.1 × 0.1 cm3[
    > /b]

    >
    > I mowa cały czas o wymiarach, a nie objętości.
    > I nadal nie ma to żadnego znaczenia w dyskusji, ale podałem ci przykład żebyś n
    > ie ujadał.

    No widzisz, dziewczynko? Tak trudno było? Po paru tygodniach? I daniem dupy z linkiem z googla o tym, że 1m x 1m to 1m2?

    A gdybym był wredny to przyczepiłbym się do dwu różnych zapisów - ze spacją i bez. I skoro ten jest poprawny, to dlaczego poprawnym jest też ten podający średnicę tłoka w metrach.

    Zauważyłem na sąsiednim forum, że znowu nikt nie może poznac się na twoim geniuszu i wokół sami debile. Ty naprawdę musiałeś mieć trudne dzieciństwo.
  • klemens1 15.10.13, 13:53
    > > Czyli ludzkość twierdzi że zapis 1x1x1 m3 jest niepoprawny?
    >
    > Skoro ludzkość nie stosuje takiego zapisu, a inny, to znaczy, że jest w błędzie
    > . Analogicznie nie stosuje pierwiastka z metra jako jednostki. Czyli też błąd.

    Trudno ci przeczytać cały post przed odpowiedzią? Skleroza atakuje?
    Jak widać niżej, ludzkość stosuje taki zapis, ale nawet gdyby nie stosowała, to nie oznacza że jest w błędzie.
    Do tej pory, analfabeto, nie rozumiesz konsekwencji stosowania tylko jednego zapisu, gdy oba są poprawne - dla ciebie "ktoś jest w błędzie".

    > No widzisz, dziewczynko? Tak trudno było? Po paru tygodniach? I daniem dupy z l
    > inkiem z googla o tym, że 1m x 1m to 1m2?

    Nie trudno, tylko bez sensu. Bo to niczego nie dowodzi i niczego nie obala. Podałem ci ten link żebyś przestał ujadać - bo takie kundle jak ty czepią się każdego powodu, byle tylko sobie udowodnić że mają choć trochę racji.

    > A gdybym był wredny to przyczepiłbym się do dwu różnych zapisów - ze spacją i b
    > ez.

    To się przyczep - żaden problem udowodnić po raz kolejny twój idiotyzm.

    > I skoro ten jest poprawny, to dlaczego poprawnym jest też ten podający śred
    > nicę tłoka w metrach.

    Bo tak jest wygodniej, a i tak wiadomo o co chodzi. Doprawdy - tajemnica wszechczasów warta roztrząsania jeszcze przez kilka lat.

    > Zauważyłem na sąsiednim forum, że znowu nikt nie może poznac się na twoim geniu
    > szu i wokół sami debile. Ty naprawdę musiałeś mieć trudne dzieciństwo.

    Dlaczego debile? Nazwałem tam kogoś w ten sposób? To że ty jesteś debilem (to fakt udowodniony), nie oznacza że wszyscy naokoło od razu są.
  • agios_pneumatos 15.10.13, 17:21
    klemens1 napisał:


    > Bo tak jest wygodniej, a i tak wiadomo o co chodzi. Doprawdy - tajemnica wszech
    > czasów warta roztrząsania jeszcze przez kilka lat.

    Brawo. Choć nie liczę na to, że zrozumiałeś jak po raz kolejny dałeś ciała na forum. To byłoby zbyt proste i piękne.
  • bimota 03.10.13, 13:30
    TAK BARDZO "SCISLEGO", ZE AZ NIEUZYWANEGO... ;)
  • klemens1 03.10.13, 13:53
    "cm3" wynika bezpośrednio z poprawnego zapisu matematycznego. Być może tych zapisów nie używasz, ale to żadna niespodzianka, zważywszy na fakt twojego pierniczenia na temat "dowodu" dla ubogich umysłowo, jakoby -2 = 2 czy też 1 = 3.
  • bimota 03.10.13, 14:26
    NIE W UZYTYM PRZEZ CIEBIE KONTEKSCIE...

    zważywszy na fakt twojego piernic
    > zenia na temat "dowodu" dla ubogich umysłowo, jakoby -2 = 2 czy też 1 = 3

    KLEPIESZ JAK POTLUCZONY W KOLKO TO SAMO, CHOC 1000 RAZY TLUMACZYLEM... ALE BY ZROZUMIEC - TRZEBA SIE UMIEC POSLUGIWAC JEZYKIEM I MOZGIEM...
  • klemens1 03.10.13, 17:27
    > NIE W UZYTYM PRZEZ CIEBIE KONTEKSCIE...

    Kontekst to ścisły zapis, żeby żaden goownojad się nie przyczepił. Jak widać, nie ma na nich silnych.

    > > zważywszy na fakt twojego piernic
    > > zenia na temat "dowodu" dla ubogich umysłowo, jakoby -2 = 2 czy też 1 = 3
    >
    > KLEPIESZ JAK POTLUCZONY W KOLKO TO SAMO, CHOC 1000 RAZY TLUMACZYLEM... ALE BY Z
    > ROZUMIEC - TRZEBA SIE UMIEC POSLUGIWAC JEZYKIEM I MOZGIEM...

    A ja ci 1000 razy odpowiedziałem i udowodniłem, że jesteś głupi. Ale żeby to zrozumieć, trzeba wiedzieć gdzie jest CAPS. Posługiwanie się mózgiem i językiem to dopiero kolejny etap.
  • bimota 03.10.13, 13:28
    MI TEZ SIE NIE KLANIA, ALE KRAMARZ, ZAPEWNE, NIE OMIESZKA WYJASNIC CO TU MA DO RZECZY ZMIENNOSC MNOZENIA... ;)
  • agios_pneumatos 03.10.13, 14:10
    bimota napisał:

    > MI TEZ SIE NIE KLANIA, ALE KRAMARZ, ZAPEWNE, NIE OMIESZKA WYJASNIC CO TU MA DO
    > RZECZY ZMIENNOSC MNOZENIA... ;)

    Mnie zaś ciekawi czemu jeszcze nie wymyślił, że zapis np. 10 x 10 x 10 cm oznacza, że faktyczną miarą długości jest tu pierwiastek z cm.
  • klemens1 03.10.13, 11:11
    > Te zapisy różnią się.
    > Który jest poprawny?

    Z matematycznego punktu widzenia - ten, którego ja użyłem. Ale pewnie dopuszczalne jest stworzenie skrótów w pisowni, zwłaszcza że są one identyczne jak w języku mówionym - każdy mówi raczej "50 na 50 na 50 centymetrów". Więc najpewniej oba są poprawne.
    Tylko że wg ciebie zapis z cm3 - poprawny matematycznie - jest niepoprawny językowo, stąd moje pytanie o regułę, która potwierdza to co twierdzisz.

    Wyczuwasz już "zwijanie kramiku"?
  • agios_pneumatos 03.10.13, 11:38
    Regułą jest praktyka.

    Tym samym raz jeszcze konkretnie zapytam o przykład podawania boków pudełka w metrach sześciennych.

    Pierdolisz o byciu konkretnym, a nie potrafisz odpowiedzieć na najprostsze pytanie i trzeba, jak analfabecie, je powtarzać.

    Ponadto skoro z matematycznego punktu widzenia zapis, o którym mówisz jest poprawny to wyjaśnij nam w jaki sposób tłok o średnicy kilkudziesięciu metrów mieści się w silniku motocykla.
  • crannmer 03.10.13, 12:58
    agios_pneumatos napisał:
    > wyjaśnij nam w jaki sposób tłok o średnicy
    > kilkudziesięciu metrów mieści się w silniku motocykla.

    agios_pneumatos napisał:
    > Czyli zgodnie z twoją ograniczoną logiką tutaj:
    >
    > honda.pl/upload/motorbikes/crosstourer.pdf
    > średnica x skok tłoka to 81 x 60 metrów.

    W podanym dokumencie rzeczone dane zostaly podane jako"81 x 60 mm" (specjalnie przekopiowalem ten fragment, zeby nie zmienic tresci). Stad pytanie o rozmiary metrowe w podanym kontekscie to zlosliwe podkladanie rozmowcy falszywej tezy, zeby ja moc obalic.

    Czyli erystyka i uparte trollowanie.

    --
    MfG
    C.
    Pater Brown erbebte in freudiger Erregung, als dunkle Cellos den Raum betraten.

    --
    Pasażerowie "Titanica" zostali zdradzeni przed św
  • agios_pneumatos 03.10.13, 14:04
    Ale wiesz skąd ta teza się wzięła?

    Pomijając już, że z punktu widzenia naszego geniusza nie jest ona fałszywa.

    Skoro poprawnym jest mnożenie jednostek miary (cm3) i taki zapis w praktyce jak nam on pokazuje, to tym samym zapis 'mm' oznacza nie milimetry, a metry. I skoro po lewej stronie mamy dwie dane liczbowe, to to co jest po prawej odnosi się (odpowiednio) do tych wartości, czyli metr razy metr. Zatem tłok ma 81m x 60m. Bo przecież to to samo co 81 x 60 mm.

    To nie erystyka, a logika, którą tak lubuje się nasz geniusz.
    I nie trolowanie a wykazanie nieprzeniknionej mądrości naszego geniusza.
  • klemens1 03.10.13, 17:23
    Znowu jakieś goowno wymyśliłeś, do którego wymyślenia nikt o zdrowych zmysłach by się nawet nie zbliżył, i przypisujesz mnie swoje "sukcesy".
  • agios_pneumatos 03.10.13, 17:57
    To jest, widzę, konkretna odpowiedź na pytanie w jaki sposób tłok o średnicy kilkudziesięciu metrów mieści się w silniku motocykla.

    I to jest jedyne co potrafisz - pluć i robić z siebie błazna.
  • klemens1 03.10.13, 18:17
    > To jest, widzę, konkretna odpowiedź na pytanie w jaki sposób tłok o średnicy ki
    > lkudziesięciu metrów mieści się w silniku motocykla.

    Dokładnie - mogą się dziać różne rzeczy, pod warunkiem, że taki idiota jak ty zacznie próbować zrozumieć co się do niego pisze.

    > I to jest jedyne co potrafisz - pluć i robić z siebie błazna.

    Na powyższe już odpowiedziałem w tym wątku - że dla mnie zapis 50x50x50 cm jest poprawny. I to powinno zakończyć dyskusję. Ale ty przecież jesteś tak głupi, że będziesz pluł i robił z siebie błazna.
  • agios_pneumatos 03.10.13, 18:24
    klemens1 napisał:

    > > To jest, widzę, konkretna odpowiedź na pytanie w jaki sposób tłok o średn
    > icy ki
    > > lkudziesięciu metrów mieści się w silniku motocykla.
    >
    > Dokładnie - mogą się dziać różne rzeczy, pod warunkiem, że taki idiota jak ty z
    > acznie próbować zrozumieć co się do niego pisze.

    To jeszcze raz napisz mi o tym motocyklu tak, żebym zrozumiał. Pomijając, że 'jeszcze raz' jest na wyrost.

    >
    > > I to jest jedyne co potrafisz - pluć i robić z siebie błazna.
    >
    > Na powyższe już odpowiedziałem w tym wątku - że dla mnie zapis 50x50x50 cm jest
    > poprawny. I to powinno zakończyć dyskusję. Ale ty przecież jesteś tak głupi, ż
    > e będziesz pluł i robił z siebie błazna.

    Nie. Pytanie nie dotyczyło tego czy 50x50x50 cm jest poprawne (bo jeszcze brakowało by tego, aby analfabeta podważał sposób zapisywania miar), ale gdzie w praktyce stosowany jest zapis 50x50x50 cm3.
  • klemens1 04.10.13, 09:04
    > To jeszcze raz napisz mi o tym motocyklu tak, żebym zrozumiał. Pomijając, że 'j
    > eszcze raz' jest na wyrost.

    Jest na wyrost, bo do tej pory pisałem tak, że średnio rozgarnięty debil by to zrozumiał. Teraz postaram się - pierwszy raz - napisać to tak, żebyś nawet ty zrozumiał.

    Potocznie zapis
    50x50x50 cm
    oznacza dokładnie to samo co zapis ścisły
    50cm x 50cm x 50cm
    czy też inny, równoważny do powyższego zapis ścisły
    50x50x50 cm3

    Twój problem analfabety polega na tym, że konwencje jednego zapisu próbujesz stosować do zapisu drugiego. W tym konkretnym przypadku próbujesz zastosować konwencje zapisu ścisłego do zapisu potocznego i wychodzą ci głupoty. Gdybyś uczynił odwrotnie, rozwiązując zadanie z matematyki, też wyszłyby ci głupoty.

    Tymczasem istotne jest to, że znaczenie tych zapisów jest identyczne. Konkretnie: zapis potoczny jest skrótem zapisu ścisłego. Podobnie jak wyrażenie "dom ma powierzchnię 150 metrów" jest znaczeniowo równoważne z wyrażeniem "dom na powierzchnię 150 metrów kwadratowych", mimo że przy ścisłym podejściu pierwsze zdanie jest bez sensu.

    Przeczytaj powyższe powoli kilka razy, zanim znowu dasz popis swojego nierozumienia.


    > Nie. Pytanie nie dotyczyło tego czy 50x50x50 cm jest poprawne (bo jeszcze brako
    > wało by tego, aby analfabeta podważał sposób zapisywania miar), ale gdzie w pra
    > ktyce stosowany jest zapis 50x50x50 cm3.

    www.google.pl/search?q=100cm+x+100+cm&oq=100cm+x+100+cm&aqs=chrome.0.57j0.4659j0&sourceid=chrome&ie=UTF-8
    Są tu 2 rodzaje zapisów:
    A x B cm
    oraz
    A cm x B cm

    z tego drugiego wynika jednoznacznie wg reguł matematycznych
    A x B cm2
    o czym świadczy chociażby obrazek na pierwszym miejscu w wynikach wyszukiwania
  • agios_pneumatos 04.10.13, 10:31
    W żadnym z linków nie widzę zapisu 100 x 100 cm2. Po raz piąty czy szósty proszę o przykład takiego zapisu.

    Jeszcze raz przypomnę analfabeto: podałeś przykład, że 100cm x 100cm to 1m2. Niesamowite. Ale ja czekam na udowodnienie praktycznego zapisu 100 x 100 cm2.

    Teraz parę pytań:

    Jakie są kryteria, wybitny językoznawco, żeby formalny zapis uznać za potoczny?

    > Potocznie zapis
    > 50x50x50 cm
    > oznacza dokładnie to samo co zapis ścisły
    > 50cm x 50cm x 50cm
    > czy też inny, równoważny do powyższego zapis ścisły
    > 50x50x50 cm3

    Skoro zapis 50x50x50 cm oznacza to samo co 50x50x50 cm3 to dlaczego są różne? A skoro są różne to dlaczego opisują to samo?

    I dlaczego nie stosuje się jako miary pierwiastka z cm.

    No i z tym silnikiem to dałeś tyłka.
  • klemens1 05.10.13, 13:14
    > W żadnym z linków nie widzę zapisu 100 x 100 cm2.

    Zapis ten wynika z reguł matematycznych, nawet jeżeli nie widzisz go w żadnym z linków.

    > Teraz parę pytań:
    >
    > Jakie są kryteria, wybitny językoznawco, żeby formalny zapis uznać za potoczny?

    Nie wiem.

    > > Potocznie zapis
    > > 50x50x50 cm
    > > oznacza dokładnie to samo co zapis ścisły
    > > 50cm x 50cm x 50cm
    > > czy też inny, równoważny do powyższego zapis ścisły
    > > 50x50x50 cm3
    >
    > Skoro zapis 50x50x50 cm oznacza to samo co 50x50x50 cm3 to dlaczego są różne? A
    > skoro są różne to dlaczego opisują to samo?

    Na tym właśnie, bity po głowie, polega różnica w zapisach. Podobnie plik graficzny można zapisać w różnych formatach, mimo że oznacza on dokładnie to samo.

    > I dlaczego nie stosuje się jako miary pierwiastka z cm.

    Żebyś mógł zadawać głupie pytania.

    > No i z tym silnikiem to dałeś tyłka.

    Jakim silnikiem? Tym co ma długość w kilometrach, bo analfabeta nie zrozumiał, że zapisu potocznego nie należy interpretować jak ścisłego?
  • agios_pneumatos 05.10.13, 15:04
    klemens1 napisał:

    > > W żadnym z linków nie widzę zapisu 100 x 100 cm2.
    >
    > Zapis ten wynika z reguł matematycznych, nawet jeżeli nie widzisz go w żadnym z
    > linków.

    Link, który podałeś miał udowodnić zapis, który forsujesz, w praktyce. Nawet z tym sobie nie radzisz.

    >
    > > Teraz parę pytań:
    > >
    > > Jakie są kryteria, wybitny językoznawco, żeby formalny zapis uznać za pot
    > oczny?
    >
    > Nie wiem.

    W takim razie nie dlaczego twierdzisz, że zapis 50x50x50 cm jest potocznym, skoro jest używany w literaturze?

    >
    > > > Potocznie zapis
    > > > 50x50x50 cm
    > > > oznacza dokładnie to samo co zapis ścisły
    > > > 50cm x 50cm x 50cm
    > > > czy też inny, równoważny do powyższego zapis ścisły
    > > > 50x50x50 cm3
    > >
    > > Skoro zapis 50x50x50 cm oznacza to samo co 50x50x50 cm3 to dlaczego są ró
    > żne? A
    > > skoro są różne to dlaczego opisują to samo?
    >
    > Na tym właśnie, bity po głowie, polega różnica w zapisach. Podobnie plik grafic
    > zny można zapisać w różnych formatach, mimo że oznacza on dokładnie to samo.
    >

    Tak jak 'np.' to to samo co 'na przykład'. Ciągle nie wiemy czy miara objętości jest skrótem od miary długości czy na odwrót.

    > > I dlaczego nie stosuje się jako miary pierwiastka z cm.
    >
    > Żebyś mógł zadawać głupie pytania.
    >

    Toteż zdaję. Czekam na błyskotliwą odpowiedź.

    > > No i z tym silnikiem to dałeś tyłka.
    >
    > Jakim silnikiem? Tym co ma długość w kilometrach, bo analfabeta nie zrozumiał,
    > że zapisu potocznego nie należy interpretować jak ścisłego?

    Skoro zapis 50x50x50 cm3 jest prawidłowy, to prawidłowy jest też zapis 60x81 mm. Zatem czekam na prawidłowy przykład silnika o średnicy tłoka 60 metrów. Motocyklowego.

    Ja jebię. Nawet twoi 'konkretni' eksperci, bo już pomijam resztę wpisów przez grzeczność, w zawoalowanej formie napisali ci jaki jesteś ograniczony i tępy, a brniesz dalej. Takiego ograniczonego idiotę nierzadko można spotkać.
  • klemens1 06.10.13, 11:36
    > > Zapis ten wynika z reguł matematycznych, nawet jeżeli nie widzisz go w żadnym z
    > > linków.
    >
    > Link, który podałeś miał udowodnić zapis, który forsujesz, w praktyce. Nawet z
    > tym sobie nie radzisz.

    Zapis jest matematycznie poprawny i to ty masz udowodnić, że ten poprawny matematycznie zapis jest niepoprawny językowo. Nawet z tym sobie nie radzisz.

    > W takim razie nie dlaczego twierdzisz, że zapis 50x50x50 cm jest potocznym, sko
    > ro jest używany w literaturze?

    Bo jest używany potocznie. Nie wpadłbyś na to.

    > Tak jak 'np.' to to samo co 'na przykład'. Ciągle nie wiemy czy miara objętości
    > jest skrótem od miary długości czy na odwrót.

    Wiemy. To ty nie wiesz.

    > > > I dlaczego nie stosuje się jako miary pierwiastka z cm.
    > >
    > > Żebyś mógł zadawać głupie pytania.
    > >
    >
    > Toteż zdaję. Czekam na błyskotliwą odpowiedź.

    Właśnie jej udzieliłem.

    > > Jakim silnikiem? Tym co ma długość w kilometrach, bo analfabeta nie zrozumiał,
    > > że zapisu potocznego nie należy interpretować jak ścisłego?
    >
    > Skoro zapis 50x50x50 cm3 jest prawidłowy, to prawidłowy jest też zapis 60x81 mm
    > . Zatem czekam na prawidłowy przykład silnika o średnicy tłoka 60 metrów. Motoc
    > yklowego.

    No i się wpie...łeś jak to tylko ty potrafisz.
    "analfabeta nie zrozumiał, że zapisu potocznego nie należy interpretować jak ścisłego?"
    A ty to właśnie robisz. Zapis potoczny interpretujesz wg reguł zapisu ścisłego, więc ci idiotyzmy wychodzą. Idiotyzmy "made by augios", ale jesteś tak głupi, że wg ciebie to ja powinienem się z nich tłumaczyć.

    > Ja jebię. Nawet twoi 'konkretni' eksperci, bo już pomijam resztę wpisów przez g
    > rzeczność, w zawoalowanej formie napisali ci jaki jesteś ograniczony i tępy, a
    > brniesz dalej. Takiego ograniczonego idiotę nierzadko można spotkać.

    Jeszcze schizofrenia ci się ujawnia. To ciebie tu jebią za analfabetyzm - i nie chodzi tu o mnie jako czynnik aktywny w tej czynności.
  • agios_pneumatos 15.10.13, 10:29
    klemens1 napisał:


    > Zapis jest matematycznie poprawny i to ty masz udowodnić, że ten poprawny matem
    > atycznie zapis jest niepoprawny językowo. Nawet z tym sobie nie radzisz.

    Przecież już podałem ci kilkakrotnie na tacy, nasz wybitny językoznawco, jaki jest poprawny zapis. Językowo.

    Gdyby zapis w cm3 był poprawny, to byłby stosowany. A skoro nie jest stosowany, to...?

    Mam nadzieję, że nie zgubiłeś się.

    Chociaż pardon. Podobno jest poprawny. I stosowany. Tylko ciągle czekamy na konkretne przykłady. Od konkretnego. Analfabety.

    >
    > > W takim razie nie dlaczego twierdzisz, że zapis 50x50x50 cm jest potoczny
    > m, sko
    > > ro jest używany w literaturze?
    >
    > Bo jest używany potocznie. Nie wpadłbyś na to.

    Czyli jednak nie wiesz co znaczy 'potoczny'.

    >
    > > Tak jak 'np.' to to samo co 'na przykład'. Ciągle nie wiemy czy miara obj
    > ętości
    > > jest skrótem od miary długości czy na odwrót.
    >
    > Wiemy. To ty nie wiesz.

    Sukcesem jest to, że nie negujesz tego co napisałeś, że miara objętości to skrót od długości, podpierając to analogicznym przykładem z języka.

    >
    > > > > I dlaczego nie stosuje się jako miary pierwiastka z cm.
    > > >
    > > > Żebyś mógł zadawać głupie pytania.
    > > >
    > >
    > > Toteż zdaję. Czekam na błyskotliwą odpowiedź.
    >
    > Właśnie jej udzieliłem.

    Ślicznie.

    >
    > > > Jakim silnikiem? Tym co ma długość w kilometrach, bo analfabeta nie
    > zrozumiał,
    > > > że zapisu potocznego nie należy interpretować jak ścisłego?
    > >
    > > Skoro zapis 50x50x50 cm3 jest prawidłowy, to prawidłowy jest też zapis 60
    > x81 mm
    > > . Zatem czekam na prawidłowy przykład silnika o średnicy tłoka 60 metrów.
    > Motoc
    > > yklowego.
    >
    > No i się wpie...łeś jak to tylko ty potrafisz.
    > "analfabeta nie zrozumiał, że zapisu potocznego nie należy interpretować jak
    > ścisłego?"

    > A ty to właśnie robisz. Zapis potoczny interpretujesz wg reguł zapisu ścisłego,
    > więc ci idiotyzmy wychodzą. Idiotyzmy "made by augios", ale jesteś tak głupi,
    > że wg ciebie to ja powinienem się z nich tłumaczyć.

    Tu nie ma pola do interpretacji. Tu są suche liczby.

    Czekamy na przykład silnika.

    >
    > > Ja jebię. Nawet twoi 'konkretni' eksperci, bo już pomijam resztę wpisów p
    > rzez g
    > > rzeczność, w zawoalowanej formie napisali ci jaki jesteś ograniczony i tę
    > py, a
    > > brniesz dalej. Takiego ograniczonego idiotę nierzadko można spotkać.
    >
    > Jeszcze schizofrenia ci się ujawnia. To ciebie tu jebią za analfabetyzm - i nie
    > chodzi tu o mnie jako czynnik aktywny w tej czynności.

    Gdybyś ty jeszcze rozumiał język polski trochę lepiej niż sześciolatek...
  • klemens1 15.10.13, 13:27
    > > > Tak jak 'np.' to to samo co 'na przykład'. Ciągle nie wiemy czy miara objętości
    > > > jest skrótem od miary długości czy na odwrót.
    > >
    > > Wiemy. To ty nie wiesz.
    >
    > Sukcesem jest to, że nie negujesz tego co napisałeś, że miara objętości to skró
    > t od długości, podpierając to analogicznym przykładem z języka.

    Nie napisałem że miara objętości to skrót od długości. Coś o skrótach pisałem, ale ty - analfabeto - nie zdołałeś tego zrozumieć.

    > > No i się wpie...łeś jak to tylko ty potrafisz.
    > > "analfabeta nie zrozumiał, że zapisu potocznego nie należy interpretować jak
    > > ścisłego?"

    > > A ty to właśnie robisz. Zapis potoczny interpretujesz wg reguł zapisu ścisłego,
    > > więc ci idiotyzmy wychodzą. Idiotyzmy "made by augios", ale jesteś tak głupi,
    > > że wg ciebie to ja powinienem się z nich tłumaczyć.
    >
    > Tu nie ma pola do interpretacji. Tu są suche liczby.
    >
    > Czekamy na przykład silnika.

    Jeżeli jesteś tak głupi, że zapis potoczny interpretujesz tak samo jak ścisły, to sobie ten przykład sam podawaj.

    > Gdybyś ty jeszcze rozumiał język polski trochę lepiej niż sześciolatek...

    Wg ciebie sześciolatek rozumie zdanie "analfabeta nie zrozumiał, że zapisu potocznego nie należy interpretować jak ścisłego"?
  • agios_pneumatos 15.10.13, 13:48
    klemens1 napisał:

    >> Tak jak 'np.' to to samo co 'na przykład'. Ciągle nie wiemy c
    > zy miara objętości
    > > jest skrótem od miary długości czy na odwrót.
    > >
    > > Wiemy. To ty nie wiesz.
    > >
    > > Sukcesem jest to, że nie negujesz tego co napisałeś, że miara objętości t
    > o skró
    > > t od długości, podpierając to analogicznym przykładem z języka.
    >
    > Nie napisałem że miara objętości to skrót od długości. Coś o skrótach pisałem,
    > ale ty - analfabeto - nie zdołałeś tego zrozumieć.

    Napisałeś, że cm i cm3 można zapisywać naprzemiennie i wymieniać, bo są skrótami i synonimami jak 'np.' i 'na przykład'. Nie tak było? Dlatego dopytywałem, czy litr jest skrótem od metra czy odwrotnie. Odpowiedzi do dziś brak.

    >
    > > No i się wpie...łeś jak to tylko ty potrafisz.
    > > "analfabeta nie zrozumiał, że zapisu potocznego nie należy inter
    > pretować jak
    > > ścisłego?"

    > > A ty to właśnie robisz. Zapis potoczny interpretujesz wg reguł zapi
    > su ścisłego,
    > > więc ci idiotyzmy wychodzą. Idiotyzmy "made by augios", ale jesteś
    > tak głupi,
    > > że wg ciebie to ja powinienem się z nich tłumaczyć.
    > >
    > > Tu nie ma pola do interpretacji. Tu są suche liczby.

    > > Czekamy na przykład silnika.

    > Jeżeli jesteś tak głupi, że zapis potoczny interpretujesz tak samo jak ścisły,
    > to sobie ten przykład sam podawaj.

    A powiedz mi, krynico mądrości, dlaczego mamy dwie różne formy zapisu?

    >
    > > Gdybyś ty jeszcze rozumiał język polski trochę lepiej niż sześciolatek...
    >
    >
    > Wg ciebie sześciolatek rozumie zdanie "analfabeta nie zrozumiał, że zapisu poto
    > cznego nie należy interpretować jak ścisłego"?

    Widzisz analfabeto: ja o czymś innym pisałem.
  • klemens1 15.10.13, 13:58
    > Napisałeś, że cm i cm3 można zapisywać naprzemiennie i wymieniać, bo są skrótam
    > i i synonimami jak 'np.' i 'na przykład'. Nie tak było? Dlatego dopytywałem, cz
    > y litr jest skrótem od metra czy odwrotnie. Odpowiedzi do dziś brak.

    Ślepy jesteś albo łżesz - jak zwykle.
    > Czy jednostka miary objętości jest skrótem od czy synonimem jednostki miary dłu
    > gości?

    W drugą stronę, matołku.


    > A powiedz mi, krynico mądrości, dlaczego mamy dwie różne formy zapisu?

    A to, że jednostki są różne, przeszkadzałoby tylko, gdyby zapisu używać w wyliczeniach - w mowie i pisowni potocznej takie skrótowce to norma.
    Np. pisze się "powierzchnia mieszkania 100 metrów" i każdy wie, że chodzi o metry kwadratowe, a sfrustrowane frajerki, które szukają powodu żeby się do czegoś przypierdzielić, mają odpowiednią pożywkę.


    > > Wg ciebie sześciolatek rozumie zdanie "analfabeta nie zrozumiał, że zapisu poto
    > > cznego nie należy interpretować jak ścisłego"?
    >
    > Widzisz analfabeto: ja o czymś innym pisałem.

    Wiem że pisałeś o czym innym. Tak samo jak wiem że zadałem pytanie, ale nie wiem, które to było pytanie na które sam sobie odpowiedziałem. Widzisz, analfabeto?

    Wg ciebie sześciolatek rozumie zdanie "analfabeta nie zrozumiał, że zapisu potocznego nie należy interpretować jak ścisłego"?

  • agios_pneumatos 15.10.13, 17:28
    klemens1 napisał:

    > > Napisałeś, że cm i cm3 można zapisywać naprzemiennie i wymieniać, bo są s
    > krótam
    > > i i synonimami jak 'np.' i 'na przykład'. Nie tak było? Dlatego dopytywał
    > em, cz
    > > y litr jest skrótem od metra czy odwrotnie. Odpowiedzi do dziś brak.
    >
    > Ślepy jesteś albo łżesz - jak zwykle.
    > > Czy jednostka miary objętości jest skrótem od czy synonimem jednostki
    > miary dłu
    > > gości?
    >
    > W drugą stronę, matołku.


    Ty masz czelność zajmować stanowisko w sprawie budowy zdania gdy na pytanie 'a czy b' odpowiadasz: 'w drugą stronę'?

    >
    > > A powiedz mi, krynico mądrości, dlaczego mamy dwie różne formy zapisu?
    >
    > A to, że jednostki są różne, przeszkadzałoby tylko, gdyby zapisu używać w wy
    > liczeniach - w mowie i pisowni potocznej takie skrótowce to norma.
    > Np. pisze się "powierzchnia mieszkania 100 metrów" i każdy wie, że chodzi o met
    > ry kwadratowe, a sfrustrowane frajerki, które szukają powodu żeby się do czegoś
    > przypierdzielić, mają odpowiednią pożywkę.


    A gdy się pisze 50x50x50 cm3 to każdy wie, że chodzi o centymetry sześcienne boków pudełka.

    Co za kretyn.

    >
    > > > Wg ciebie sześciolatek rozumie zdanie "analfabeta nie zrozumiał, że
    > zapisu poto
    > > > cznego nie należy interpretować jak ścisłego"?
    > >
    > > Widzisz analfabeto: ja o czymś innym pisałem.
    >
    > Wiem że pisałeś o czym innym. Tak samo jak wiem że zadałem pytanie, ale nie wie
    > m, które to było pytanie na które sam sobie odpowiedziałem. Widzisz, analfabeto
    > ?
    >
    > Wg ciebie sześciolatek rozumie zdanie "analfabeta nie zrozumiał, że zapisu poto
    > cznego nie należy interpretować jak ścisłego"?
    >

    Skoro wiesz to dlaczego nie odpowiadasz i zadajesz jakieś inne pytania?

    Karwasz i potem jeszcze nasi eksperci mają czelność pisać na forum, że ja mało konkretny jestem...
  • klemens1 03.10.13, 13:51
    > Regułą jest praktyka.

    W praktyce stosuje się oba zapisy.
    Podaj regułę w języku polskim, która zabrania używania poprawnego zapisu matematycznego.

    Na pozostałe wątpliwości wynikające z twojego analfabetyzmu odpowiedziałem w poście obok.
  • agios_pneumatos 03.10.13, 17:58
    klemens1 napisał:

    > > Regułą jest praktyka.
    >
    > W praktyce stosuje się oba zapisy.

    Co już konkretnie wykazałeś. Będąc o to zapytanym kilkukrotnie.
    Najlepsze jest to, że dalej będziesz się miał za konkretnego.

    > Podaj regułę w języku polskim, która zabrania używania poprawnego zapisu matema
    > tycznego.

    Pisałem ci już raz, ale nie zrozumiałeś tego. 'Kodyfikacja' języka nie opiera się na zakazach i negacji, a na podawaniu poprawnych form.

    A skoro już o tym piszemy to podaj regułę, która nakazuje podawanie długości w litrach.

    No i cały czas czekamy na te przykłady z praktyki. Po raz kolejny udowodnij nam wszystkim, że cały świat wokół ciebie jest w błędzie.

    >
    > Na pozostałe wątpliwości wynikające z twojego analfabetyzmu odpowiedziałem w po
    > ście obok.

    To tam gdzie średnica tłoka ma kilkadziesiąt metrów, czy tam gdzie metr jest skrótem od (lub też synonimem) litra?

  • klemens1 03.10.13, 18:15
    > Pisałem ci już raz, ale nie zrozumiałeś tego. 'Kodyfikacja' języka nie opiera s
    > ię na zakazach i negacji, a na podawaniu poprawnych form.

    Czyli poprawny matematycznie zapis jest niepoprawny z językowego punktu widzenia?

    > A skoro już o tym piszemy to podaj regułę, która nakazuje podawanie długości w
    > litrach.

    Długości nie podaje się w litrach, ale pomnożone przez siebie trzy długości już można. Obawiam się, że tego niuansu nie odróżnisz.

    > No i cały czas czekamy na te przykłady z praktyki. Po raz kolejny udowodnij nam
    > wszystkim, że cały świat wokół ciebie jest w błędzie.

    W błędzie - czyli twierdząc co?

  • agios_pneumatos 03.10.13, 18:38
    klemens1 napisał:

    > > Pisałem ci już raz, ale nie zrozumiałeś tego. 'Kodyfikacja' języka nie op
    > iera s
    > > ię na zakazach i negacji, a na podawaniu poprawnych form.
    >
    > Czyli poprawny matematycznie zapis jest niepoprawny z językowego punktu widzeni
    > a?

    W tym wypadku tak.

    >
    > > A skoro już o tym piszemy to podaj regułę, która nakazuje podawanie długo
    > ści w
    > > litrach.
    >
    > Długości nie podaje się w litrach, ale pomnożone przez siebie trzy długości już
    > można. Obawiam się, że tego niuansu nie odróżnisz.

    Nie obawiaj się.

    >
    > > No i cały czas czekamy na te przykłady z praktyki.

    To dyplomatycznie pomijasz będąc zapytanym kilkakrotnie. A miało być tak szumnie.
    Tym samym po raz kolejny udowadniasz jaki z ciebie konkretny. Ale błazen i pośmiewisko.


    Po raz kolejny udowodn
    > ij nam
    > > wszystkim, że cały świat wokół ciebie jest w błędzie.
    >
    > W błędzie - czyli twierdząc co?
    >

    Skoro przemysł podaje wartości zapisane w sposób np. 60 x 81 mm to znaczy, że robi to błędnie. A robi to błędnie, ponieważ możliwość zapisu jest jedna. Spośród dwu, które mamy rzekomo prawidłowe. Logicznie uzasadniłeś, że zapis 50x50x50 cm i 50x50x50 cm3 jest poprawny, chociaż jest różny. Udowodniłeś też, że jedno jest skrótem od drugiego. Tylko wciąż nie wiemy czy litr jest skrótem od metra czy na odwrót.

    Skoro zaś oba zapisy (cm i cm3) są poprawne to czy zapis 50x50x50 'pierwiastek z cm' też będzie poprawny?

    Tak jest też z innym kategoriami, środowiskami i gałęziami gospodarki. Wszyscy są w błędzie, zaś ty jedyny masz rację.
  • klemens1 04.10.13, 09:11
    > > Czyli poprawny matematycznie zapis jest niepoprawny z językowego punktu widzenia?
    >
    > W tym wypadku tak.

    Na lekcjach matematyki uczą dzieci analfabetyzmu - przynajmniej wg ciebie. Pisz do kuratorium. Może znajdziesz jeszcze kilka takich przypadków? Np. całki, funkcje trygonometryczne, szeregi?

    > > > A skoro już o tym piszemy to podaj regułę, która nakazuje podawanie długości w litrach.
    > >
    > > Długości nie podaje się w litrach, ale pomnożone przez siebie trzy długości już
    > > można. Obawiam się, że tego niuansu nie odróżnisz.
    >
    > Nie obawiaj się.

    To po co piszesz o regułę podawania długości w litrach, skoro nikt w tej jednostce długości nie podaje, podaje natomiast trzy przemnożone przez siebie długości?

    > > W błędzie - czyli twierdząc co?
    > >
    >
    > Skoro przemysł podaje wartości zapisane w sposób np. 60 x 81 mm to znaczy, że
    > robi to błędnie.

    Analfabeto bity w dzieciństwie po głowie, jebnij się tym łbem jeszcze raz i zrozum w końcu co do ciebie piszę, bo przechodzisz już samego siebie:
    Dla mnie oba zapisy są poprawne z językowego punktu widzenia.
    To ty masz problem, twierdząc, że poprawny z matematycznego punktu zapis jest niepoprawny językowo.
    Tłumaczę ci to wielokrotnie, a ty - zgodnie z nienaruszalnymi zasadami debilizmu - wciąż domagasz się, żebym tłumaczył się z idiotyzmów, które sam wymyślasz.

  • agios_pneumatos 04.10.13, 10:34
    klemens1 napisał:

    > > > Czyli poprawny matematycznie zapis jest niepoprawny z językowego pu
    > nktu widzenia?
    > >
    > > W tym wypadku tak.
    >
    > Na lekcjach matematyki uczą dzieci analfabetyzmu - przynajmniej wg ciebie. Pisz
    > do kuratorium. Może znajdziesz jeszcze kilka takich przypadków? Np. całki, fun
    > kcje trygonometryczne, szeregi?

    To raz jeszcze: skoro silniki projektują inżynierowie i umysły ścisłe to dlaczego zapisują wyniki w formie niepoprawnej wbrew temu czego całe życie się uczyli?

    >
    > > > > A skoro już o tym piszemy to podaj regułę, która nakazuje pod
    > awanie długości w litrach.
    > > >
    > > > Długości nie podaje się w litrach, ale pomnożone przez siebie trzy
    > długości już
    > > > można. Obawiam się, że tego niuansu nie odróżnisz.
    > >
    > > Nie obawiaj się.
    >
    > To po co piszesz o regułę podawania długości w litrach, skoro nikt w tej jednos
    > tce długości nie podaje, podaje natomiast trzy przemnożone przez siebie długośc
    > i?

    Dlatego, że w pierwszym poście podałeś wymiary długości boków pudełka w cm3.

    >
    > > > W błędzie - czyli twierdząc co?
    > > >
    > >
    > > Skoro przemysł podaje wartości zapisane w sposób np. 60 x 81 mm to znacz
    > y, że
    > > robi to błędnie.
    >
    > Analfabeto bity w dzieciństwie po głowie, jebnij się tym łbem jeszcze raz i zro
    > zum w końcu co do ciebie piszę, bo przechodzisz już samego siebie:
    > Dla mnie oba zapisy są poprawne z językowego punktu widzenia.

    Zrozum, że ty nie jesteś żadnym autorytetem i nikogo nie obchodzi co jest poprawne albo nie w języku. No, chyba że na zasadzie odwrotności.

    > To ty masz problem, twierdząc, że poprawny z matematycznego punktu zapis jest n
    > iepoprawny językowo.

    Co wykazałem.

    > Tłumaczę ci to wielokrotnie, a ty - zgodnie z nienaruszalnymi zasadami debilizm
    > u - wciąż domagasz się, żebym tłumaczył się z idiotyzmów, które sam wymyślasz.
    >

    Czy to jest odpowiedź na pytanie dlaczego cały świat się myli, a ty nie?
  • klemens1 05.10.13, 13:09
    > To raz jeszcze: skoro silniki projektują inżynierowie i umysły ścisłe to dlacze
    > go zapisują wyniki w formie niepoprawnej wbrew temu czego całe życie się uczyli
    > ?

    To raz jeszcze: bo to jest ulotka, a nie projekt techniczny.

    > > To po co piszesz o regułę podawania długości w litrach, skoro nikt w tej jednos
    > > tce długości nie podaje, podaje natomiast trzy przemnożone przez siebie długości?
    >
    > Dlatego, że w pierwszym poście podałeś wymiary długości boków pudełka w cm3.

    Podałem trzy przemnożone przez siebie długości, a nie długość - dopiero o tym napisałem. Więc po co pytasz o regułę podawania długości w litrach, skoro nikt długości w litrach nie podał?

    > > Dla mnie oba zapisy są poprawne z językowego punktu widzenia.
    >
    > Zrozum, że ty nie jesteś żadnym autorytetem i nikogo nie obchodzi co jest popra
    > wne albo nie w języku. No, chyba że na zasadzie odwrotności.

    Ponieważ dla mnie oba zapisy są poprawne, nie zamierzam tłumaczyć się z niepoprawności zapisu potocznego.

    > > To ty masz problem, twierdząc, że poprawny z matematycznego punktu zapis jest n
    > > iepoprawny językowo.
    >
    > Co wykazałem.

    Stwierdzając "tak, bo tak".
    Sam się zresztą wkopałeś, bo wg ciebie na lekcjach matematyki uczy się niepoprawnego zapisu.

    > > Tłumaczę ci to wielokrotnie, a ty - zgodnie z nienaruszalnymi zasadami debilizm
    > > u - wciąż domagasz się, żebym tłumaczył się z idiotyzmów, które sam wymyślasz.
    > >
    >
    > Czy to jest odpowiedź na pytanie dlaczego cały świat się myli, a ty nie?

    Czy cały świat uważa, że zapis potoczny jest niepoprawny? Bo ten debilizm próbujesz mi wcisnąć. Pewnie do tej pory tego nie zauważyłeś.

  • agios_pneumatos 05.10.13, 15:20
    klemens1 napisał:

    > > To raz jeszcze: skoro silniki projektują inżynierowie i umysły ścisłe to
    > dlacze
    > > go zapisują wyniki w formie niepoprawnej wbrew temu czego całe życie się
    > uczyli
    > > ?
    >
    > To raz jeszcze: bo to jest ulotka, a nie projekt techniczny.

    Spójrz tutaj jak wygląda zapis w projekcie technicznym, geniuszu:

    www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=7&cad=rja&sqi=2&ved=0CFEQFjAG&url=http%3A%2F%2Fbip.lublin.eu%2Fbip%2Fp39%2Findex.php%3Ft%3D210%26id%3D15760%26mode%3Da%26d%3DT&ei=wA9QUtCuGeSD4gSyxYC4Dg&usg=AFQjCNF2B22d7wYVHS9DuF4Hk97aZvDs_w&sig2=g4Si8n5Tju_En_BfutVt1g&bvm=bv.53537100,d.bGE

    >
    > > > To po co piszesz o regułę podawania długości w litrach, skoro nikt
    > w tej jednos
    > > > tce długości nie podaje, podaje natomiast trzy przemnożone przez si
    > ebie długości?
    > >
    > > Dlatego, że w pierwszym poście podałeś wymiary długości boków pudełka w c
    > m3.
    >
    > Podałem trzy przemnożone przez siebie długości, a nie długość - dopiero o tym n
    > apisałem. Więc po co pytasz o regułę podawania długości w litrach, skoro nikt d
    > ługości w litrach nie podał?
    >

    Podałeś trzy długości w cm3. Nie rozumiesz tego.

    > > > [b]Dla mnie oba zapisy są poprawne z językowego punktu widzenia. [/
    > b]
    > >
    > > Zrozum, że ty nie jesteś żadnym autorytetem i nikogo nie obchodzi co jest
    > popra
    > > wne albo nie w języku. No, chyba że na zasadzie odwrotności.
    >
    > Ponieważ dla mnie oba zapisy są poprawne, nie zamierzam tłumaczyć się z
    > niepoprawności zapisu potocznego.
    >

    To przy tym zostańmy. Dla ciebie może być wszystko.

    Natomiast jeśli chcesz funkcjonować w tym społeczeństwie to naucz się jego reguł i języka. W tym celu wróć do szkoły podstawowej gdzie nauczysz się nie tylko miar i wag, ale też części zdania i innych ciekawych rzeczy. Do tego czasu zamknij jadaczkę i przestań smrodzić swoimi 'mądrościami' wśród dorosłych.

    Zrozum, że jesteś za głupi, żeby narzucać społeczeństwu reguły, których nawet nie jesteś w stanie podać i wyjaśnić.

    > > > To ty masz problem, twierdząc, że poprawny z matematycznego punktu
    > zapis jest n
    > > > iepoprawny językowo.
    > >
    > > Co wykazałem.
    >
    > Stwierdzając "tak, bo tak".

    I to pisze ten, który podaje przykłady na swoje teorie jak z rękawa.

    > Sam się zresztą wkopałeś, bo wg ciebie na lekcjach matematyki uczy się niepopra
    > wnego zapisu.
    >

    Za tępy jesteś, żeby zrozumieć róznicę pomiędzy zapisem matematycznym, a formą językową.

    > > > Tłumaczę ci to wielokrotnie, a ty - zgodnie z nienaruszalnymi zasad
    > ami debilizm
    > > > u - wciąż domagasz się, żebym tłumaczył się z idiotyzmów, które sam
    > wymyślasz.
    > > >
    > >
    > > Czy to jest odpowiedź na pytanie dlaczego cały świat się myli, a ty nie?
    >
    > Czy cały świat uważa, że zapis potoczny jest niepoprawny? Bo ten debilizm próbu
    > jesz mi wcisnąć. Pewnie do tej pory tego nie zauważyłeś.
    >

    Gdzie ja napisałem, że zapis 'potoczny' (jakkolwiek i tak nie rozumiesz czym jest kolokwializm i dlaczego błędnie używasz to tego terminu) jest niepoprawny?
  • nazimno 05.10.13, 19:06
    W kolumnach tabelek stosuja niekonsekwentnie podawanie wymiaru stosowanych jednostek
    a to raz w nawiasach (), nigdy tak nie stosowanych /str. 6/, a to bez nawiasow /str. 10/

    Oranyboskie...
  • agios_pneumatos 05.10.13, 19:53
    Zauważyłem też zapis 'powierzchnia w metrach sześciennych'.

    Tam błąd na błędzie jest i nieścisłości co nie miara. Przy czym to była pierwsza lepsza wersja dla tego idioty. Gdzie, przypomnijmy, cały czas nie może poprzeć przykładem swoich bzdur co chwila zmieniając zeznania.
  • klemens1 06.10.13, 11:39
    > Gdzie, przypomnijmy, cały czas nie może poprzeć przykładem swoich bzdur co chwila zmieniając zeznania.

    To ty masz poprzeć swoje bzdury, analfabeto. Bo twierdzenie, że zapis poprawny matematycznie jest niepoprawny językowo, to jedna z twoich większych wtop.
    I żadnych zeznać nigdzie nie zmieniam. Jesteś w stanie wskazać że zmieniam? Oczywiście że nie - jedynie kłamać i pyskować potrafisz.


  • klemens1 06.10.13, 11:28
    > Spójrz tutaj jak wygląda zapis w projekcie technicznym, geniuszu:

    Raz jest AxBxC mm, a innym razem tylko AxBxC.
    Zaiste, ścisły projekt, pisany przez takich językoznawców jak ty.

    > Podałeś trzy długości w cm3. Nie rozumiesz tego.

    Przemnożyłem je przez siebie, analfabeto.


    > > Ponieważ dla mnie oba zapisy są poprawne, nie zamierzam tłumaczyć się z
    > > niepoprawności zapisu potocznego.
    >
    > Natomiast jeśli chcesz funkcjonować w tym społeczeństwie to naucz się jego regu
    > ł i języka. W tym celu wróć do szkoły podstawowej gdzie nauczysz się nie tylko
    > miar i wag, ale też części zdania i innych ciekawych rzeczy. Do tego czasu zamk
    > nij jadaczkę i przestań smrodzić swoimi 'mądrościami' wśród dorosłych.
    >
    > Zrozum, że jesteś za głupi, żeby narzucać społeczeństwu reguły, których nawet n
    > ie jesteś w stanie podać i wyjaśnić.

    A co to ma do faktu, że - skoro uważam zapis potoczny za poprawny - nie powinienem się z jego rzekomej niepoprawności tłumaczyć?
    Widzisz, analfabeto? Znowu nie rozumiesz na jaki temat piszę. Odpowiadasz OBOK tematu, rozumiejąc piąte przez dziesiąte.

    > > > Co wykazałem.
    > >
    > > Stwierdzając "tak, bo tak".
    >
    > I to pisze ten, który podaje przykłady na swoje teorie jak z rękawa.

    I to pisze ten, który podał regułę, zabraniającą pisać zgodnie z zasadami matematycznymi.
    Czyżbyś negował fakt, iż 100cm x 100cm = 1m2 ?

    > > Sam się zresztą wkopałeś, bo wg ciebie na lekcjach matematyki uczy się niepoprawnego
    > > zapisu.
    > >
    >
    > Za tępy jesteś, żeby zrozumieć róznicę pomiędzy zapisem matematycznym, a formą
    > językową.

    Ty za to tak dobrze tę różnicę rozumiesz, że dla ciebie zapis matematyczny jest niepoprawną formą językową.

    > > Czy cały świat uważa, że zapis potoczny jest niepoprawny? Bo ten debilizm próbu
    > > jesz mi wcisnąć. Pewnie do tej pory tego nie zauważyłeś.
    > >
    >
    > Gdzie ja napisałem, że zapis 'potoczny' (jakkolwiek i tak nie rozumiesz czym je
    > st kolokwializm i dlaczego błędnie używasz to tego terminu) jest niepoprawny?

    Znowu nie rozumiesz słowa pisanego, analfabeto.
    Nie ty twierdzisz, że zapis potoczny jest niepoprawny, tylko twierdzisz, że ja twierdzę, że jest niepoprawny. I ten debilizm próbujesz mi wcisnąć.
  • agios_pneumatos 15.10.13, 10:43
    klemens1 napisał:
    Spójrz tutaj jak wygląda zapis w projekcie technicznym, geniuszu:
    >
    > Raz jest AxBxC mm, a innym razem tylko AxBxC.
    > Zaiste, ścisły projekt, pisany przez takich językoznawców jak ty.

    To teraz wypadałoby udowodnić moją słabą wiedzę z zakresu języka. Możesz podeprzeć się swoimi ostatnimi błyskotliwościami, czyli rozumieniem różnic pomiędzy czasownikiem i rzeczownikiem, pytaniem i zdaniem oznajmującym, lub też używaniem skrótów.

    >
    > > Podałeś trzy długości w cm3. Nie rozumiesz tego.
    >
    > Przemnożyłem je przez siebie, analfabeto.

    Dobrze. Ponowię pytanie: dlaczego nie stosuje się zatem pierwiastka z centymetra?

    Głupich pytań nie ma. Słyszałeś zapewne o tym.

    >
    >
    > > > Ponieważ dla mnie oba zapisy są poprawne, nie zamierzam tłum
    > aczyć się z
    > > > niepoprawności zapisu potocznego.

    > > Natomiast jeśli chcesz funkcjonować w tym społeczeństwie to naucz się jeg
    > o regu
    > > ł i języka. W tym celu wróć do szkoły podstawowej gdzie nauczysz się nie
    > tylko
    > > miar i wag, ale też części zdania i innych ciekawych rzeczy. Do tego czas
    > u zamk
    > > nij jadaczkę i przestań smrodzić swoimi 'mądrościami' wśród dorosłych.
    > >
    > > Zrozum, że jesteś za głupi, żeby narzucać społeczeństwu reguły, których n
    > awet n
    > > ie jesteś w stanie podać i wyjaśnić.
    >
    > A co to ma do faktu, że - skoro uważam zapis potoczny za poprawny - nie powinie
    > nem się z jego rzekomej niepoprawności tłumaczyć?
    > Widzisz, analfabeto? Znowu nie rozumiesz na jaki temat piszę. Odpowiadasz OBOK
    > tematu, rozumiejąc piąte przez dziesiąte.
    >

    Cały czas czekamy na udowodnienie twojego 'uważania' i wykazania, że ludzkość się myli. W przeciwieństwie do ciebie.

    > Co wykazałem.

    > >Stwierdzając "tak, bo tak".
    > >
    > > I to pisze ten, który podaje przykłady na swoje teorie jak z rękawa.
    >
    > I to pisze ten, który podał regułę, zabraniającą pisać zgodnie z zasadami matem
    > atycznymi.
    > Czyżbyś negował fakt, iż 100cm x 100cm = 1m2 ?

    Neguję fakt zapisu 100 x 100 m2. Który to konkretnie podałeś.

    >
    > > > Sam się zresztą wkopałeś, bo wg ciebie na lekcjach matematyki uczy
    > się niepoprawnego
    > > > zapisu.
    > > >
    > >
    > > Za tępy jesteś, żeby zrozumieć róznicę pomiędzy zapisem matematycznym, a
    > formą
    > > językową.
    >
    > Ty za to tak dobrze tę różnicę rozumiesz, że dla ciebie zapis matematyczny jest
    > niepoprawną formą językową.

    Wyjaśniłem dlaczego. Tylko umysł ograniczony nie jest w stanie tego zakodować.

    >
    > > > Czy cały świat uważa, że zapis potoczny jest niepoprawny? Bo ten de
    > bilizm próbu
    > > > jesz mi wcisnąć. Pewnie do tej pory tego nie zauważyłeś.
    > > >
    > >
    > > Gdzie ja napisałem, że zapis 'potoczny' (jakkolwiek i tak nie rozumiesz c
    > zym je
    > > st kolokwializm i dlaczego błędnie używasz to tego terminu) jest niepopra
    > wny?
    >
    > Znowu nie rozumiesz słowa pisanego, analfabeto.
    > Nie ty twierdzisz, że zapis potoczny jest niepoprawny, tylko twierdzisz, że ja
    > twierdzę, że jest niepoprawny. I ten debilizm próbujesz mi wcisnąć.

    Wyszliśmy od tego, że poprawny może być jeden. Zatem który? I dlaczego rzekomo poprawny nie jest stosowany? Tym samy stosowany jest... no jaki?
  • klemens1 15.10.13, 13:36
    agios_pneumatos napisał:

    > klemens1 napisał:
    > Spójrz tutaj jak wygląda zapis w projekcie technicznym, geniuszu:
    > >
    > > Raz jest AxBxC mm, a innym razem tylko AxBxC.
    > > Zaiste, ścisły projekt, pisany przez takich językoznawców jak ty.
    >
    > To teraz wypadałoby udowodnić moją słabą wiedzę z zakresu języka. Możesz podepr
    > zeć się swoimi ostatnimi błyskotliwościami, czyli rozumieniem różnic pomiędzy c
    > zasownikiem i rzeczownikiem, pytaniem i zdaniem oznajmującym, lub też używaniem
    > skrótów.

    Czy istnieje coś prostszego?

    Pomyłkę gramatyczną uznajesz za nierozróżnianie czasownika od rzeczownika, mimo że pisze ci się że to miał być rzeczownik.
    Nie widzisz różnicy pomiędzy "wskaż pytanie które zadałem" oraz "wskaż pytanie które zadałem i na które sam sobie odpowiedziałem", co wg takiego idioty jak ty jest powodem żeby tłumaczyć że pytanie nie musi być zakończone pytajnikiem.
    Użycie skrótu zamiast zapisu ścisłego powoduje, że interpretujesz skrót jako zapis ścisły. Jesteś zbyt tępy, żeby zrozumieć iż poprawność obu zapisów nie oznacza że identycznie należy je interpretować.

    I tak oto udowodniłem twoją słabą wiedzę z zakresu języka.
    Na deser: poinformowanie kogoś o czymś, czego informowany nie jest w stanie sprawdzić, jest wg ciebie oszustwem.

    > > > Podałeś trzy długości w cm3. Nie rozumiesz tego.
    > >
    > > Przemnożyłem je przez siebie, analfabeto.
    >
    > Dobrze. Ponowię pytanie: dlaczego nie stosuje się zatem pierwiastka z centymetra?
    >
    > Głupich pytań nie ma. Słyszałeś zapewne o tym.

    Głupich pytań nie ma - są tylko analfabeci, którzy nie rozumieją czegoś, co im się po raz pińćsetny tłumaczy.
    Nie stosuje się pierwiastka z jednostki przy podawaniu wymiarów, bo ani w zapisie potocznym, ani ścisłym takiej potrzeby nie ma.


    > Neguję fakt zapisu 100 x 100 m2. Który to konkretnie podałeś.

    Czyli poprawny zapis matematyczny jest wg ciebie błędny.

    > > Znowu nie rozumiesz słowa pisanego, analfabeto.
    > > Nie ty twierdzisz, że zapis potoczny jest niepoprawny, tylko twierdzisz, że ja
    > > twierdzę, że jest niepoprawny. I ten debilizm próbujesz mi wcisnąć.
    >
    > Wyszliśmy od tego, że poprawny może być jeden. Zatem który? I dlaczego rzekomo
    > poprawny nie jest stosowany? Tym samy stosowany jest... no jaki?

    Nie, analfabeto. Piszę od dłuższego czasu, że poprawne są oba. Jeszcze ze 2 lata i zaczniesz to rozumieć i może przestaniesz dyskutować ze swoim chorym mózgiem i tworzonym przez niego idiotyzmami.
  • agios_pneumatos 15.10.13, 13:57
    klemens1 napisał:

    > agios_pneumatos napisał:
    >
    > > klemens1 napisał:
    > > Spójrz tutaj jak wygląda zapis w projekcie technicznym, geniuszu:
    > > >
    > > > Raz jest AxBxC mm, a innym razem tylko AxBxC.
    > > > Zaiste, ścisły projekt, pisany przez takich językoznawców jak ty.
    > >
    > > To teraz wypadałoby udowodnić moją słabą wiedzę z zakresu języka. Możesz
    > podepr
    > > zeć się swoimi ostatnimi błyskotliwościami, czyli rozumieniem różnic pomi
    > ędzy c
    > > zasownikiem i rzeczownikiem, pytaniem i zdaniem oznajmującym, lub też uży
    > waniem
    > > skrótów.
    >
    > Czy istnieje coś prostszego?
    >
    > Pomyłkę gramatyczną uznajesz za nierozróżnianie czasownika od rzeczownika, mimo
    > że pisze ci się że to miał być rzeczownik.

    Pomyłka ma to do siebie, że jest jednorazowa, lub ograniczona w czasie i skutkach. Ty zaś z premedytacją brnąłeś w bzdurę, której byłeś świadomy od początku, tylko jesteś wymoczkiem i nie potrafisz się do tego przyznać.

    I skoro miał być rzeczownik... to dlaczego go nie było?

    I co - to już koniec? Znaczy udowodniłeś? Bo coś chyba przeoczyłem.

    > Nie widzisz różnicy pomiędzy "wskaż pytanie które zadałem" oraz "wskaż pytanie
    > które zadałem i na które sam sobie odpowiedziałem", co wg takiego idioty jak ty
    > jest powodem żeby tłumaczyć że pytanie nie musi być zakończone pytajnikiem.

    A to nie było przypadkiem na zasadzie: 'a gdzie ty tam widzisz pytanie'?

    > Użycie skrótu zamiast zapisu ścisłego powoduje, że interpretujesz skrót jako za
    > pis ścisły. Jesteś zbyt tępy, żeby zrozumieć iż poprawność obu zapisów nie ozna
    > cza że identycznie należy je interpretować.

    Podobno w liczbach nie ma miejsca na interpretacje.

    >
    > I tak oto udowodniłem twoją słabą wiedzę z zakresu języka.

    Acha. Czyli dowodem jest użycie przez ciebie czasownika bo to miał być jednak rzeczownik. Geniusz.

    > Na deser: poinformowanie kogoś o czymś, czego informowany nie jest w stanie spr
    > awdzić, jest wg ciebie oszustwem.

    A nieinformowanie?

    >
    > > > > Podałeś trzy długości w cm3. Nie rozumiesz tego.
    > > >
    > > > Przemnożyłem je przez siebie, analfabeto.
    > >
    > > Dobrze. Ponowię pytanie: dlaczego nie stosuje się zatem pierwiastka z cen
    > tymetra?
    > >
    > > Głupich pytań nie ma. Słyszałeś zapewne o tym.
    >
    > Głupich pytań nie ma - są tylko analfabeci, którzy nie rozumieją czegoś, co im
    > się po raz pińćsetny tłumaczy.
    > Nie stosuje się pierwiastka z jednostki przy podawaniu wymiarów, bo ani w zapis
    > ie potocznym, ani ścisłym takiej potrzeby nie ma.
    >

    Zaraz, zaraz... Trochę sam sobie przeczysz.

    >
    > > Neguję fakt zapisu 100 x 100 m2. Który to konkretnie podałeś.
    >
    > Czyli poprawny zapis matematyczny jest wg ciebie błędny.

    Nie rozumiesz.
    Spróbujemy raz jeszcze:
    Neguję fakt zapisu 100 x 100 m2. Który to konkretnie podałeś.


    >
    > > > Znowu nie rozumiesz słowa pisanego, analfabeto.
    > > > Nie ty twierdzisz, że zapis potoczny jest niepoprawny, tylko twierd
    > zisz, że ja
    > > > twierdzę, że jest niepoprawny. I ten debilizm próbujesz mi wcisnąć.
    > >
    > > Wyszliśmy od tego, że poprawny może być jeden. Zatem który? I dlaczego rz
    > ekomo
    > > poprawny nie jest stosowany? Tym samy stosowany jest... no jaki?
    >
    > Nie, analfabeto. Piszę od dłuższego czasu, że poprawne są oba. Jeszcze ze 2 lat
    > a i zaczniesz to rozumieć i może przestaniesz dyskutować ze swoim chorym mózgie
    > m i tworzonym przez niego idiotyzmami.

    No to skoro poprawne są oba to dlaczego są różne?
  • klemens1 15.10.13, 14:15
    > > Pomyłkę gramatyczną uznajesz za nierozróżnianie czasownika od rzeczownika, mimo
    > > że pisze ci się że to miał być rzeczownik.
    >
    > Pomyłka ma to do siebie, że jest jednorazowa, lub ograniczona w czasie i skutka
    > ch. Ty zaś z premedytacją brnąłeś w bzdurę, której byłeś świadomy od początku,
    > tylko jesteś wymoczkiem i nie potrafisz się do tego przyznać.

    "Brnięcie" to, analfabeto, nie dotyczyło kwestii czy to ma być czasownik czy rzeczownik. I nie było to brnięcie, tylko próba wykazania, że ten zapis może być stosowany jako rzeczownik.
    A dla ciebie cały czas było to nieodróżnianie czasownika i rzeczownika.

    > > Nie widzisz różnicy pomiędzy "wskaż pytanie które zadałem" oraz "wskaż pytanie
    > > które zadałem i na które sam sobie odpowiedziałem", co wg takiego idioty jak ty
    > > jest powodem żeby tłumaczyć że pytanie nie musi być zakończone pytajnikiem.
    >
    > A to nie było przypadkiem na zasadzie: 'a gdzie ty tam widzisz pytanie'?

    Było to na zasadzie "a gdzie ty tam widzisz pytanie, na które sam sobie odpowiedziałem".
    Czyżby zaczynało do ciebie docierać? Z jednej strony to budujące, ale z drugiej uświadamia, jakie masz problemy z przyswajaniem sobie treści.

    > > Użycie skrótu zamiast zapisu ścisłego powoduje, że interpretujesz skrót jako za
    > > pis ścisły. Jesteś zbyt tępy, żeby zrozumieć iż poprawność obu zapisów nie ozna
    > > cza że identycznie należy je interpretować.
    >
    > Podobno w liczbach nie ma miejsca na interpretacje.

    To nie są liczby, tylko jednostki.
    Co nie zmienia w żaden sposób faktu, że interpretujesz zapis potoczny jako ścisły, co usprawiedliwiasz - jak na głupka przystało - faktem, iż oba są poprawne.

    > > I tak oto udowodniłem twoją słabą wiedzę z zakresu języka.
    >
    > Acha. Czyli dowodem jest użycie przez ciebie czasownika bo to miał być jednak r
    > zeczownik. Geniusz.

    Sam się czasami pierdyknij w ten głupi czerep zanim spróbujesz się w tak nieudolny sposób odgryzać.
    Dowodem jest to, że mimo że ci pisałem że to miał być cały czas rzeczownik, ty mi wmawiałeś że chciałem użyć czasownika.

    > > Na deser: poinformowanie kogoś o czymś, czego informowany nie jest w stanie spr
    > > awdzić, jest wg ciebie oszustwem.
    >
    > A nieinformowanie?

    Nieinformowanie o czymś, o czym niedoinformowany się wypowiadał, jakby był pewien tego co pisze i był w pełni poinformowany?
    O takie nieinformowanie pytasz?

    > > Czyli poprawny zapis matematyczny jest wg ciebie błędny.
    >
    > Nie rozumiesz.
    > Spróbujemy raz jeszcze:
    > Neguję fakt zapisu 100 x 100 m2. Który to konkretnie
    > podałeś
    .


    Tu się plączesz, bidoku.

    1. Negujesz fakt zapisu 1x1 m2.
    2. Jest to zapis poprawny matematycznie.

    I teraz, gdy pytam, czy zapis matematyczny jest wg ciebie błędny, nie rozumiesz tego pytania, bo napisałeś że zapis 1x1 m2 jest błędny?

    > No to skoro poprawne są oba to dlaczego są różne?

    Człowieku, czy ty czytasz co wypisujesz?
    A gdyby te oba zapisy były takie same, to byłyby "oba" czy jeden?
    W ogóle dla ciebie jest jakimś szokiem poznawczym, że różne zapisy oznaczające to samo mogą być poprawne?

  • agios_pneumatos 15.10.13, 17:09
    klemens1 napisał:


    > "Brnięcie" to, analfabeto, nie dotyczyło kwestii czy to ma być czasownik czy rz
    > eczownik. I nie było to brnięcie, tylko próba wykazania, że ten zapis może być
    > stosowany jako rzeczownik.
    > A dla ciebie cały czas było to nieodróżnianie czasownika i rzeczownika.
    >

    Przy czym nie można wykazać czegoś co nie istnieje. No chyba, że wykazujemy bzdurę.

    'Zapis'. :D


    > Było to na zasadzie "a gdzie ty tam widzisz pytanie, na które sam sobie odpowie
    > działem".
    > Czyżby zaczynało do ciebie docierać? Z jednej strony to budujące, ale z drugiej
    > uświadamia, jakie masz problemy z przyswajaniem sobie treści.

    Nie chce mi się grzebać w tamtym syfie (jakkolwiek każda rozmowa z tobą do tego się sprowadza). Pisałem ci wielokrotnie, że do ciebie trzeba mieć dystans. Człowieka tak pieprzącego głupoty nieczęsto się spotyka. Obie kwestie dalej poddaję w wątpliwość.

    Ty zaś jak na tresowanego pieska zaraz będziesz się tłumaczyć i podawać linki. I dobrze. :)


    > >
    > > Podobno w liczbach nie ma miejsca na interpretacje.
    >
    > To nie są liczby, tylko jednostki.

    Piękny samobój.

    > Co nie zmienia w żaden sposób faktu, że interpretujesz zapis potoczny jako ścis
    > ły, co usprawiedliwiasz - jak na głupka przystało - faktem, iż oba są poprawne
    > .
    >

    Sam pisałeś, że oba są poprawne. Kolejny samobój? Czy tylko jaźń i samokrytyka?

    > > > I tak oto udowodniłem twoją słabą wiedzę z zakresu języka.
    > >
    > > Acha. Czyli dowodem jest użycie przez ciebie czasownika bo to miał być je
    > dnak r
    > > zeczownik. Geniusz.
    >
    > Sam się czasami pierdyknij w ten głupi czerep zanim spróbujesz się w tak nieudo
    > lny sposób odgryzać.
    > Dowodem jest to, że mimo że ci pisałem że to miał być cały czas rzeczownik, ty
    > mi wmawiałeś że chciałem użyć czasownika.
    >

    Co to znaczy 'miał'?
    Bo użyłeś czasownika. Teraz nie możesz tego przyznać bo naprawdę wyjdziesz na analfabetę.
    Mała podpowiedź: skup się na udowodnieniu, że czasownik nie jest czasownikiem. Coś wymyslisz.

    I co ma twoje chcenie do mojej wiedzy językowej?

    > > > Na deser: poinformowanie kogoś o czymś, czego informowany nie jest
    > w stanie spr
    > > > awdzić, jest wg ciebie oszustwem.
    > >
    > > A nieinformowanie?
    >
    > Nieinformowanie o czymś, o czym niedoinformowany się wypowiadał, jakby był pewi
    > en tego co pisze i był w pełni poinformowany?
    > O takie nieinformowanie pytasz?

    Nie. Pytam o nieinformowanie obiektywne i pisanie z pozycji człowieka wiedzącego, a nie informującego.

    >
    > > > Czyli poprawny zapis matematyczny jest wg ciebie błędny.
    > >
    > > Nie rozumiesz.
    > > Spróbujemy raz jeszcze:
    > > Neguję fakt zapisu 100 x 100 m2. Który to konk
    > retnie
    > > podałeś
    .

    >
    > Tu się plączesz, bidoku.
    >
    > 1. Negujesz fakt zapisu 1x1 m2.

    Nie dzidzia. Nie neguję. Specjalnie pogrubiłem, żebyś miał szansę.
    Negowałem twój przykład, geniuszu.

    > 2. Jest to zapis poprawny matematycznie.
    >
    > I teraz, gdy pytam, czy zapis matematyczny jest wg ciebie błędny, nie rozumiesz
    > tego pytania, bo napisałeś że zapis 1x1 m2 jest błędny?

    j.w.
    Poproś córkę o pomoc.

    >
    > > No to skoro poprawne są oba to dlaczego są różne?
    >
    > Człowieku, czy ty czytasz co wypisujesz?
    > A gdyby te oba zapisy były takie same, to byłyby "oba" czy jeden?
    > W ogóle dla ciebie jest jakimś szokiem poznawczym, że różne zapisy oznaczające
    > to samo mogą być poprawne?
    >

    Podasz więcej przykładów z życia?
    Precyzyjny logiku.
  • klemens1 16.10.13, 10:23
    > > Było to na zasadzie "a gdzie ty tam widzisz pytanie, na które sam sobie odpowie
    > > działem".
    >
    > Nie chce mi się grzebać w tamtym syfie (jakkolwiek każda rozmowa z tobą do tego
    > się sprowadza).

    Syf polega na tym, że nie rozumiesz co czytasz, analfabeto. Wyraźnie
    napisałem, żebyś wskazał pytanie na które sam sobie
    odpowiedziałem. Dopiero teraz świta ci w tym głupim łbie, że nie
    chodziło po prostu o jakiekolwiek pytanie.

    > > > Podobno w liczbach nie ma miejsca na interpretacje.
    > >
    > > To nie są liczby, tylko jednostki.
    >
    > Piękny samobój.

    ... stwierdził analfabeta, nie podając uzasadnienia.

    > Sam pisałeś, że oba są poprawne. Kolejny samobój? Czy tylko jaźń i samokrytyka?

    I tym razem nie będzie zaskoczenia - to po prostu kolejny dowód twojego analfabetyzmu.
    Zadam ci pytanie ogólne (którego nie zrozumiesz, więc dla ciebie to syf):
    Od kiedy to dwa różne, poprawne zapisy, należy interpretować dokładnie
    tak samo, a w szczególności, jak gdyby jeden z nich był zapisany wg
    zasad drugiego?

    > Bo użyłeś czasownika.

    Użyłem czasownika, błędnie uznając, że ten wyraz może pełnić funkcje
    rzeczownika. Cały czas miałem zamiar użyć rzeczownika i cały czas o
    tym pisałem, niedorozwoju.

    > Nie. Pytam o nieinformowanie obiektywne i pisanie z pozycji człowieka wiedząceg
    > o, a nie informującego.

    W wyniku czego niedoinformowany zachował się jak człowiek wiedzący?
    Czy jeszcze o co innego chodzi?

    > > 1. Negujesz fakt zapisu 1x1 m2.
    >
    > Nie dzidzia. Nie neguję. Specjalnie pogrubiłem, żebyś miał szansę.
    > Negowałem twój przykład, geniuszu.

    Czyli nie negujesz zapisu 1x1 m2, natomiast negujesz zapis 100x100 m2.

    > > A gdyby te oba zapisy były takie same, to byłyby "oba" czy jeden?
    > > W ogóle dla ciebie jest jakimś szokiem poznawczym, że różne zapisy oznaczające
    > > to samo mogą być poprawne?
    > >
    >
    > Podasz więcej przykładów z życia?
    > Precyzyjny logiku.

    Przykładów z życia czego? Twojego nie odpowiadania na temat czy analfabetyzmu?

    > > Bo tak jest wygodniej, a i tak wiadomo o co chodzi. Doprawdy - tajemnica
    > > wszechczasów warta roztrząsania jeszcze przez kilka lat.
    >
    > Brawo. Choć nie liczę na to, że zrozumiałeś jak po raz kolejny dałeś ciała na f
    > orum. To byłoby zbyt proste i piękne.

    Przecież od początku ci o tym pisałem. Dopiero pojąłeś i
    piszesz "brawo" i "kolejny raz dałeś ciała"? A może czujesz się
    obiektywnie niedoinformowany i oszukany?

    > Zauważyłem na sąsiednim forum, że znowu nikt nie może poznac się na twoim geniu
    > szu i wokół sami debile. Ty naprawdę musiałeś mieć trudne dzieciństwo.

    Dlaczego debile? Nazwałem tam kogoś w ten sposób? To że ty jesteś debilem (to fakt udowodniony), nie oznacza że wszyscy naokoło od razu są.

    > > Ślepy jesteś albo łżesz - jak zwykle.
    > > > Czy jednostka miary objętości jest skrótem od czy synonimem jednostki
    > > miary długości?
    > >
    > > W drugą stronę, matołku.

    >
    > Ty masz czelność zajmować stanowisko w sprawie budowy zdania gdy na pytanie 'a
    > czy b' odpowiadasz: 'w drugą stronę'?

    Tak, analfabeto. Znowu nie zrozumiałeś i widzisz jakiegoś "samobója",
    a może "zwijanie kramiku"?

    > A gdy się pisze 50x50x50 cm3 to każdy wie, że chodzi o centymetry sześcienne bo
    > ków pudełka.
    >
    > Co za kretyn.

    Od czasu, gdy podałem ci linka do dokumentu organizacji zrzeszającej
    kilka tysięcy naukowców, twoja samokrytyka znacząco wzrosła. Nie
    musisz się jednak aż tak kajać.

    > > Wg ciebie sześciolatek rozumie zdanie "analfabeta nie zrozumiał, że zapisu poto
    > > cznego nie należy interpretować jak ścisłego"?
    > >
    >
    > Skoro wiesz to dlaczego nie odpowiadasz i zadajesz jakieś inne pytania?

    A jakie niby pytanie zadałeś, analfabeto, na które odpowiedzi się domagasz?
  • agios_pneumatos 16.10.13, 11:09
    klemens1 napisał:

    > > > Było to na zasadzie "a gdzie ty tam widzisz pytanie, na które sam s
    > obie odpowie
    > > > działem".
    > >
    > > Nie chce mi się grzebać w tamtym syfie (jakkolwiek każda rozmowa z tobą d
    > o tego
    > > się sprowadza).
    >
    > Syf polega na tym, że nie rozumiesz co czytasz, analfabeto. Wyraźnie
    > napisałem, żebyś wskazał pytanie na które sam sobie
    > odpowiedziałem. Dopiero teraz świta ci w tym głupim łbie, że nie
    > chodziło po prostu o jakiekolwiek pytanie.

    Jeśli przytoczysz tamten syf to sie odniose.
    I pewnie znowu okaże się, że miałem rację.

    >
    > > > > Podobno w liczbach nie ma miejsca na interpretacje.
    > > >
    > > > To nie są liczby, tylko jednostki.
    > >
    > > Piękny samobój.
    >
    > ... stwierdził analfabeta, nie podając uzasadnienia.

    JEDNOSTKI.
    Zrozumiałeś?

    >
    > > Sam pisałeś, że oba są poprawne. Kolejny samobój? Czy tylko jaźń i samokr
    > ytyka?
    >
    > I tym razem nie będzie zaskoczenia - to po prostu kolejny dowód twojego analfab
    > etyzmu.
    > Zadam ci pytanie ogólne (którego nie zrozumiesz, więc dla ciebie to syf):
    > Od kiedy to dwa różne, poprawne zapisy, należy interpretować dokładnie
    > tak samo, a w szczególności, jak gdyby jeden z nich był zapisany wg
    > zasad drugiego?
    >

    Najpierw odpowiedz na pytanie kiedy to dwa różne zapisy są poprawne.
    I od kiedy to zapisy matematyczne i techniczne są wierszami, żeby je interpretować.

    > > Bo użyłeś czasownika.
    >
    > Użyłem czasownika, błędnie uznając, że ten wyraz może pełnić funkcje
    > rzeczownika. Cały czas miałem zamiar użyć rzeczownika i cały czas o
    > tym pisałem, niedorozwoju.

    Rozchodzi się o to, że upierałeś się przy swojej wersji co wykazało, że masz problemy z rozrożnieniem. Pomimo tego, że wielokrotnie cię naprowadzano. Nie potrafiłeś jednak tego zrozumieć.

    >
    > > Nie. Pytam o nieinformowanie obiektywne i pisanie z pozycji człowieka wie
    > dząceg
    > > o, a nie informującego.
    >
    > W wyniku czego niedoinformowany zachował się jak człowiek wiedzący?
    > Czy jeszcze o co innego chodzi?

    Pisanie o sytuacji, która nie jest znana drugiej stronie jest oszustwem. Ciekawe kiedy to zrozumiesz.

    >
    > > > 1. Negujesz fakt zapisu 1x1 m2.
    > >
    > > Nie dzidzia. Nie neguję. Specjalnie pogrubiłem, żebyś miał szansę.
    > > Negowałem twój przykład, geniuszu.
    >
    > Czyli nie negujesz zapisu 1x1 m2, natomiast negujesz zapis 100x100 m2.
    >

    Ty naprawdę jesteś tępy. Skup się raz jeszcze co neguję. Zostało to podane na tacy.

    > > > A gdyby te oba zapisy były takie same, to byłyby "oba" czy jeden?
    > > > W ogóle dla ciebie jest jakimś szokiem poznawczym, że różne zapisy
    > oznaczające
    > > > to samo mogą być poprawne?
    > > >
    > >
    > > Podasz więcej przykładów z życia?
    > > Precyzyjny logiku.
    >
    > Przykładów z życia czego? Twojego nie odpowiadania na temat czy analfabetyzmu?
    >

    Dwu różnych form zapisu jednego stanu rzeczy bądź zjawiska, które byłyby poprawne. Zwłaszcza w odniesieniu do spraw technicznych.

    > > > Bo tak jest wygodniej, a i tak wiadomo o co chodzi. Doprawdy - taje
    > mnica
    > > > wszechczasów warta roztrząsania jeszcze przez kilka lat.
    > >
    > > Brawo. Choć nie liczę na to, że zrozumiałeś jak po raz kolejny dałeś ciał
    > a na f
    > > orum. To byłoby zbyt proste i piękne.
    >
    > Przecież od początku ci o tym pisałem. Dopiero pojąłeś i
    > piszesz "brawo" i "kolejny raz dałeś ciała"? A może czujesz się
    > obiektywnie niedoinformowany i oszukany?
    >

    Co pisałeś? Teraz zwijasz kramik jak w przypadku coming, pardon... come outu.

    > > Zauważyłem na sąsiednim forum, że znowu nikt nie może poznac się na twoim
    > geniu
    > > szu i wokół sami debile. Ty naprawdę musiałeś mieć trudne dzieciństwo.
    >
    > Dlaczego debile? Nazwałem tam kogoś w ten sposób? To że ty jesteś debilem (to f
    > akt udowodniony), nie oznacza że wszyscy naokoło od razu są.

    Kłócisz się tam z większością.
    Zaś większość (niekoniecznie ta sama) cały czas nabija się z twej 'wszechwiedzy'.

    >
    > > > Ślepy jesteś albo łżesz - jak zwykle.
    > > > > Czy jednostka miary objętości jest skrótem od czy synonime
    > m jednostki
    > > > miary długości?
    > > >
    > > > W drugą stronę, matołku.

    > >
    > > Ty masz czelność zajmować stanowisko w sprawie budowy zdania gdy na pytan
    > ie 'a
    > > czy b' odpowiadasz: 'w drugą stronę'?
    >
    > Tak, analfabeto. Znowu nie zrozumiałeś i widzisz jakiegoś "samobója",
    > a może "zwijanie kramiku"?

    Czyli mamy odpowiedź.

    >
    > > A gdy się pisze 50x50x50 cm3 to każdy wie, że chodzi o centymetry szeście
    > nne bo
    > > ków pudełka.
    > >
    > > Co za kretyn.
    >
    > Od czasu, gdy podałem ci linka do dokumentu organizacji zrzeszającej
    > kilka tysięcy naukowców, twoja samokrytyka znacząco wzrosła. Nie
    > musisz się jednak aż tak kajać.

    Ponawiam pytanie: dlaczego nie jest to stosowane powszechnie?


  • klemens1 17.10.13, 12:14
    > Jeśli przytoczysz tamten syf to sie odniose.
    > I pewnie znowu okaże się, że miałem rację.

    forum.gazeta.pl/forum/w,510,146532196,146882859,Re_rozumiesz_pojecie_marginesu_bezpieczenstwa_.html
    > Po co zadajesz pytania, na które zaraz sam sobie odpowiadasz?
    Jakie pytanie zadałem, na które sobie sam odpowiedziałem? Zacytuj je.

    Ale spokojnie - i tak nic nie pojmiesz i "znowu okaże się, że miałeś rację w tym syfie".

    > > > > > Podobno w liczbach nie ma miejsca na interpretacje.
    > > > >
    > > > > To nie są liczby, tylko jednostki.
    > JEDNOSTKI.
    > Zrozumiałeś?

    Widzę, że szukuje się jakaś twoja kolejna wtopa. Co ci się nie podoba
    w fakcie, iz cm jest jednostką?

    > > Od kiedy to dwa różne, poprawne zapisy, należy interpretować dokładnie
    > > tak samo, a w szczególności, jak gdyby jeden z nich był zapisany wg
    > > zasad drugiego?
    >
    > Najpierw odpowiedz na pytanie kiedy to dwa różne zapisy są poprawne.
    > I od kiedy to zapisy matematyczne i techniczne są wierszami, żeby je interpreto
    > wać.

    Dwa zapisy są poprawne, od kiedy ludzie tak uznają. Zapisy
    matematyczne i techniczne nie są wierszami, natomiast ulotki
    marketingowe - już tak. Teraz już się nie wymiguj i odpowiedz na pytanie. Obawiam się, że zbyt konkretne jak na ciebie.

    > Rozchodzi się o to, że upierałeś się przy swojej wersji co wykazało, że masz pr
    > oblemy z rozrożnieniem.

    Nie z rozróżnieniem, lecz ze znaczeniem tego konkretnego angielskiego
    zwrotu. Od początku to miał być rzeczownik - dobrałem nieprawidłowy zwrot.

    > Pisanie o sytuacji, która nie jest znana drugiej stronie jest oszustwem. Ciekaw
    > e kiedy to zrozumiesz.

    Ty tam byłeś trzecią stroną, która się wpierniczyła nieproszona w trakcie
    dyskusji. Czy jak ktoś tak robi i wypowiada się na temat, o którym nie
    ma pojęcia, to znaczy że został oszukany?

    > > Czyli nie negujesz zapisu 1x1 m2, natomiast negujesz zapis 100x100 m2.
    > >
    >
    > Ty naprawdę jesteś tępy. Skup się raz jeszcze co neguję. Zostało to podane na t
    > acy.

    Napisałeś:
    Neguję fakt zapisu 100 x 100 m2. Który to konkretnie podałeś.
    Chodzi ci o konkretne liczby, spacje, czy jednostki? W sensie że te
    liczby (jednostki, spacje) były nieco inne?
    Gdyby tak było,
    potwierdziłoby to twój debilizm, dlatego o to pytam - szukam
    prawdopodobnej przyczyny tego drobnego nieporozumienia.

    > Dwu różnych form zapisu jednego stanu rzeczy bądź zjawiska, które byłyby popraw
    > ne. Zwłaszcza w odniesieniu do spraw technicznych.

    pl.wikipedia.org/wiki/Kwantyfikator_og%C3%B3lny
    > > Przecież od początku ci o tym pisałem. Dopiero pojąłeś i
    > > piszesz "brawo" i "kolejny raz dałeś ciała"? A może czujesz się
    > > obiektywnie niedoinformowany i oszukany?
    > >
    >
    > Co pisałeś?

    Że zapis potoczny wynika z wygody.

    > > Dlaczego debile? Nazwałem tam kogoś w ten sposób?
    >
    > Kłócisz się tam z większością.

    Czyli jeżeli kłócę się z większością (ale nie ze wszystkimi, niektórzy
    mnie popierają), to wg ciebie wszyscy są dla mnie debilami?
    W dodatku w jednym z wątków "kłótni" byłem w większości, a żeby było
    śmieszniej, w kolejnym wątku mój oponent mnie popierał. Dogadałem się więc
    bez problemu z kimś, kto miał odmienne zdanie. Ale ten ktoś nie był
    debilem - to takie wyjaśnienie dla ciebie.

    > > > Ty masz czelność zajmować stanowisko w sprawie budowy zdania gdy napytanie 'a
    > > > czy b' odpowiadasz: 'w drugą stronę'?
    > >
    > > Tak, analfabeto. Znowu nie zrozumiałeś i widzisz jakiegoś "samobója",
    > > a może "zwijanie kramiku"?
    >
    > Czyli mamy odpowiedź.

    Sam widzisz, jaki jesteś przewidywalny.

    > > Od czasu, gdy podałem ci linka do dokumentu organizacji zrzeszającej
    > > kilka tysięcy naukowców, twoja samokrytyka znacząco wzrosła. Nie
    > > musisz się jednak aż tak kajać.
    >
    > Ponawiam pytanie: dlaczego nie jest to stosowane powszechnie?

    Już ci odpowiadałem, sklerotyku. Bo łatwiej stosować zapis potoczny.
  • agios_pneumatos 17.10.13, 14:19
    klemens1 napisał:

    > > Jeśli przytoczysz tamten syf to sie odniose.
    > > I pewnie znowu okaże się, że miałem rację.
    >
    > forum.gazeta.pl/forum/w,510,146532196,146882859,Re_rozumiesz_pojecie_marginesu_bezpieczenstwa_.html
    > [i]> Po co zadajesz pytania, na które zaraz sam sobie odpowiadasz?
    > Jakie pytanie zadałem, na które sobie sam odpowiedziałem? Zacytuj je. [/
    > i]
    > Ale spokojnie - i tak nic nie pojmiesz i "znowu okaże się, że miałeś rację w ty
    > m syfie".
    >

    Pytanie: Podaj przykład tego ostatniego.
    Odpowiedź: Co prawda w przyrodzie występują zjawiska, które można klasyfikować tak jak to
    sugerujesz (...).


    To już jest nudne.

    > > > > > > Podobno w liczbach nie ma miejsca na interpretacj
    > e.
    > > > > >
    > > > > > To nie są liczby, tylko jednostki.
    > > JEDNOSTKI.
    > > Zrozumiałeś?
    >
    > Widzę, że szukuje się jakaś twoja kolejna wtopa. Co ci się nie podoba
    > w fakcie, iz cm jest jednostką?

    Nie podoba mi się, że długość boków opisujemy w litrach.

    >
    > > > Od kiedy to dwa różne, poprawne zapisy, należy interpretować dokład
    > nie
    > > > tak samo, a w szczególności, jak gdyby jeden z nich był zapisany wg
    > > > zasad drugiego?
    > >
    > > Najpierw odpowiedz na pytanie kiedy to dwa różne zapisy są poprawne.
    > > I od kiedy to zapisy matematyczne i techniczne są wierszami, żeby je inte
    > rpreto
    > > wać.
    >
    > Dwa zapisy są poprawne, od kiedy ludzie tak uznają. Zapisy
    > matematyczne i techniczne nie są wierszami, natomiast ulotki
    > marketingowe - już tak.

    Czyli ja uznajesz, że średnica tłoka ma kilkadziesiąt metrów.

    Teraz już się nie wymiguj i odpowiedz na pytanie. Obawi
    > am się, że zbyt konkretne jak na ciebie.
    >

    J.W. Skoro wg ciebie nie trzeba interpretować tak samo, to znaczy, że można również i naprzemiennie. Jednakowoż do dziś nie dowiedziałem się dlaczego nie stosuje się pierwiastka z centymetra.

    > > Rozchodzi się o to, że upierałeś się przy swojej wersji co wykazało, że m
    > asz pr
    > > oblemy z rozrożnieniem.
    >
    > Nie z rozróżnieniem, lecz ze znaczeniem tego konkretnego angielskiego
    > zwrotu. Od początku to miał być rzeczownik - dobrałem nieprawidłowy zwrot.

    Problem w tym, że zrozumiałeś to dopiero po wielu tygodniach wcześniej brnąc w swoje głupoty. Ale ok. Już wyjaśnione. Tym samym potwierdziłeś swą wiedzę na temat języka i masz zaszczyt nosić miano wybitnego językoznawcy.

    >
    > > Pisanie o sytuacji, która nie jest znana drugiej stronie jest oszustwem.
    > Ciekaw
    > > e kiedy to zrozumiesz.
    >
    > Ty tam byłeś trzecią stroną, która się wpierniczyła nieproszona w trakcie
    > dyskusji. Czy jak ktoś tak robi i wypowiada się na temat, o którym nie
    > ma pojęcia, to znaczy że został oszukany?

    Nie piszesz na PW, a na publicznym forum. Dla wszystkich odbiorców.

    Przynajmniej już zrozumiałeś czym jest oszustwo i na czym polegała twoja bzdura.

    >
    > > > Czyli nie negujesz zapisu 1x1 m2, natomiast negujesz zapis 100x1
    > 00 m2
    .
    > > >
    > >
    > > Ty naprawdę jesteś tępy. Skup się raz jeszcze co neguję. Zostało to podan
    > e na t
    > > acy.
    >
    > Napisałeś:
    > Neguję fakt zapisu 100 x 100 m2. Który to konkretnie podałeś.
    > Chodzi ci o konkretne liczby, spacje, czy jednostki? W sensie że te
    > liczby (jednostki, spacje) były nieco inne?

    Może jeszcze raz, bo jak zwykle mamy trudności:

    Neguję fakt zapisu 100 x 100 m2. Który to konkretnie podałeś.

    Miałes podać konkretny przykład takiego zapisu, a... wpisałeś sam coś sobie w google i podałeś do tego linka. Miszcz.

    > Gdyby tak było,
    > potwierdziłoby to twój debilizm, dlatego o to pytam - szukam
    > prawdopodobnej przyczyny tego drobnego nieporozumienia.
    >

    J.W. Masz problemy z czytaniem i stąd te nieporozumienia.

    > > Dwu różnych form zapisu jednego stanu rzeczy bądź zjawiska, które byłyby
    > popraw
    > > ne. Zwłaszcza w odniesieniu do spraw technicznych.
    >
    > pl.wikipedia.org/wiki/Kwantyfikator_og%C3%B3lny

    Praktyka, nie teoria.

    > > > Przecież od początku ci o tym pisałem. Dopiero pojąłeś i
    > > > piszesz "brawo" i "kolejny raz dałeś ciała"? A może czujesz się
    > > > obiektywnie niedoinformowany i oszukany?
    > > >
    > >
    > > Co pisałeś?
    >
    > Że zapis potoczny wynika z wygody.

    Zatem nasuwa się pytanie dlaczego powstał 'zapis potoczny'. I co było pierwsze. Jajko czy kura.

    >
    > > > Dlaczego debile? Nazwałem tam kogoś w ten sposób?
    > >
    > > Kłócisz się tam z większością.
    >
    > Czyli jeżeli kłócę się z większością (ale nie ze wszystkimi, niektórzy
    > mnie popierają), to wg ciebie wszyscy są dla mnie debilami?
    > W dodatku w jednym z wątków "kłótni" byłem w większości, a żeby było
    > śmieszniej, w kolejnym wątku mój oponent mnie popierał. Dogadałem się więc
    > bez problemu z kimś, kto miał odmienne zdanie. Ale ten ktoś nie był
    > debilem - to takie wyjaśnienie dla ciebie.
    >

    Kłócąc się próbujesz robić z innych debili. Przy czym sam na takiego wychodzisz. Już przez sam fakt prowokowania do kłótni.

    > > > > Ty masz czelność zajmować stanowisko w sprawie budowy zdania
    > gdy napytanie 'a
    > > > > czy b' odpowiadasz: 'w drugą stronę'?
    > > >
    > > > Tak, analfabeto. Znowu nie zrozumiałeś i widzisz jakiegoś "samobója
    > ",
    > > > a może "zwijanie kramiku"?
    > >
    > > Czyli mamy odpowiedź.
    >
    > Sam widzisz, jaki jesteś przewidywalny.
    >

    Tak. Ja.

    > > > Od czasu, gdy podałem ci linka do dokumentu organizacji zrzeszające
    > j
    > > > kilka tysięcy naukowców, twoja samokrytyka znacząco wzrosła. Nie
    > > > musisz się jednak aż tak kajać.
    > >
    > > Ponawiam pytanie: dlaczego nie jest to stosowane powszechnie?
    >
    > Już ci odpowiadałem, sklerotyku. Bo łatwiej stosować zapis potoczny.

    I dlatego się go stosuje.
  • klemens1 18.10.13, 11:30
    > Pytanie: Podaj przykład tego ostatniego.
    > Odpowiedź: Co prawda w przyrodzie występują zjawiska, które można klasyfikować
    > tak jak to sugerujesz (...).

    >
    > To już jest nudne.

    I gdzie podałem niby ten przykład działania, które nie jest bezpieczne ani niebezpieczne ?
    Bo o taki pytałem (i na to sobie niby odpowiedziałem), a nie o to, czy w przyrodzie występują zjawiska które można klasyfikować tak jak to sugerujesz.

    > Nie podoba mi się, że długość boków opisujemy w litrach.

    Nie opisujemy długości boków w litrach. Opisujemy trzy przemnożone
    przez siebie długości boków w litrach. Dla ciebie oczywiście to żadna różnica,
    analfabeto matematyczny.

    > > Dwa zapisy są poprawne, od kiedy ludzie tak uznają. Zapisy
    > > matematyczne i techniczne nie są wierszami, natomiast ulotki
    > > marketingowe - już tak.
    >
    > Czyli ja uznajesz, że średnica tłoka ma kilkadziesiąt metrów.

    Nadal nie rozumiesz, że do zapisu potocznego nie stosuje
    się reguł zapisu ścisłego. Wiersza nie należy rozumieć dosłownie - tak
    jak ty to robisz i mi wciskasz tę głupotę.

    > J.W. Skoro wg ciebie nie trzeba interpretować tak samo, to znaczy, że można rów
    > nież i naprzemiennie.

    Nie "nie trzeba", lecz "nie można". A z tego nie wynika żadna naprzemienność.

    > Jednakowoż do dziś nie dowiedziałem się dlaczego nie stos
    > uje się pierwiastka z centymetra.

    Bo jest to niepoprawne matematycznie oraz niewygodne.

    > > Nie z rozróżnieniem, lecz ze znaczeniem tego konkretnego angielskiego
    > > zwrotu. Od początku to miał być rzeczownik - dobrałem nieprawidłowy zwrot
    > .
    >
    > Problem w tym, że zrozumiałeś to dopiero po wielu tygodniach wcześniej brnąc w
    > swoje głupoty. Ale ok.

    Nie "zrozumiałem", lecz sądziłem że ten zwrot może być używany jako
    rzeczownik, podobnie jak "kill".
    To ty zrozumiałeś po wielu tygodniach że nie popełniłem błędu który mi
    wciskałeś. Znamienne jest, jak mocno i z jaką nadzieją się tego czepiłeś.

    > Nie piszesz na PW, a na publicznym forum. Dla wszystkich odbiorców.

    I informacje dla wszystkich odbiorców były. A że ich nie załapałeś -
    to wina twojej głupoty, a nie jakiegoś wyimaginowanego przez ciebie oszustwa.

    Zresztą - załóżmy nawet że tej informacji nie było. Byłeś więc
    niedoinformowany. Dlaczego w takim razie wtrąciłeś się nieproszony, jakbyś
    informacje miał?
    Jeżeli ktoś wrzuci zdjęcie jakiegoś krajobrazu i jesteś
    niedoinformowany z jakiego kraju jest to zdjęcie, to znaczy że
    zostałeś oszukany? I masz pełne prawo napisać, że jest to oszustwo?

    > Może jeszcze raz, bo jak zwykle mamy trudności:
    >
    > Neguję fakt zapisu 100 x 100 m2. Który to konkretnie podałeś.
    >
    > Miałes podać konkretny przykład takiego zapisu, a... wpisałeś sam coś sobie w g
    > oogle i podałeś do tego linka. Miszcz.

    Z tego nie wynika że negujesz fakt zapisu 1x1 m2?

    > > > Dwu różnych form zapisu jednego stanu rzeczy bądź zjawiska, które byłyby popraw
    > > > ne. Zwłaszcza w odniesieniu do spraw technicznych.
    > >
    > > pl.wikipedia.org/wiki/Kwantyfikator_og%C3%B3lny
    >
    > Praktyka, nie teoria.

    Tego zapisu używa się w praktyce - przy konstruowaniu rzeczywistych
    urządzeń lub algorytmów do nich.

    > > Że zapis potoczny wynika z wygody.
    >
    > Zatem nasuwa się pytanie dlaczego powstał 'zapis potoczny'.

    Bo jest wygodny. I tak oto rozwiązana została zagadna stulecia.

    > I co było pierwsze. Jajko czy kura.

    A co za różnica?

    > Kłócąc się próbujesz robić z innych debili. Przy czym sam na takiego wychodzisz
    > . Już przez sam fakt prowokowania do kłótni.

    Jeżeli tak by to odczuli, to nie przechodziliby później na moją stronę.
    Powtarzam pytanie:
    Czyli jeżeli kłócę się z większością (ale nie ze wszystkimi, niektórzy
    mnie popierają), to wg ciebie wszyscy są dla mnie debilami?


    > > > Ponawiam pytanie: dlaczego nie jest to stosowane powszechnie?
    > >
    > > Już ci odpowiadałem, sklerotyku. Bo łatwiej stosować zapis potoczny.
    >
    > I dlatego się go stosuje.

    Nikt nie twierdzi że się go nie stosuje. Jednak ty twierdzisz, że
    zapis matematyczny jest niepoprawny - a też się go stosuje. Podaj
    regułę, która dowodzi twojej racji (tej "jak zwykle").
  • agios_pneumatos 18.10.13, 16:32
    klemens1 napisał:

    > > Pytanie: Podaj przykład tego ostatniego.
    > > Odpowiedź: Co prawda w przyrodzie występują zjawiska, które można klasyfi
    > kować
    > > tak jak to sugerujesz (...).

    > >
    > > To już jest nudne.
    >
    > I gdzie podałem niby ten przykład działania, które nie jest bezpieczne ani nieb
    > ezpieczne ?
    > Bo o taki pytałem (i na to sobie niby odpowiedziałem), a nie o to, czy w przyro
    > dzie występują zjawiska które można klasyfikować tak jak to sugerujesz.

    Pardon. Niefortunnie pisałem o czytaniu książek. Zapomniałem, że mam do czynienia z analfabetą.

    >
    > > Nie podoba mi się, że długość boków opisujemy w litrach.
    >
    > Nie opisujemy długości boków w litrach. Opisujemy trzy przemnożone
    > przez siebie długości boków w litrach. Dla ciebie oczywiście to żadna różnica,
    > analfabeto matematyczny.

    Na ekranie pojawia się jednostka pojemności. Na końcu konstruktu podającego wymiary obiektu. Gdzie jednostki zapisywane na końcu dotyczą każdego z wymiarów. Za tępy jesteś, żeby to zrozumieć.

    >
    > > > Dwa zapisy są poprawne, od kiedy ludzie tak uznają. Zapisy
    > > > matematyczne i techniczne nie są wierszami, natomiast ulotki
    > > > marketingowe - już tak.
    > >
    > > Czyli ja uznajesz, że średnica tłoka ma kilkadziesiąt metrów.
    >
    > Nadal nie rozumiesz, że do zapisu potocznego nie stosuje
    > się reguł zapisu ścisłego. Wiersza nie należy rozumieć dosłownie - tak
    > jak ty to robisz i mi wciskasz tę głupotę.
    >

    Przecież ustaliliśmy, że mamy pole do interpretacji. Zatem to jest moja interpretacja. Najgorsze dla ciebie jest to, że jest ona poprawna.

    > > J.W. Skoro wg ciebie nie trzeba interpretować tak samo, to znaczy, że moż
    > na rów
    > > nież i naprzemiennie.
    >
    > Nie "nie trzeba", lecz "nie można". A z tego nie wynika żadna naprzemienność.
    >

    To w końcu jest tu interpretacja czy nie?

    > > Jednakowoż do dziś nie dowiedziałem się dlaczego nie stos
    > > uje się pierwiastka z centymetra.
    >
    > Bo jest to niepoprawne matematycznie oraz niewygodne.

    Jakże to. Jest poprawne w dyskusji, którą toczymy.

    >
    > > > Nie z rozróżnieniem, lecz ze znaczeniem tego konkretnego angielskie
    > go
    > > > zwrotu. Od początku to miał być rzeczownik - dobrałem nieprawidłowy
    > zwrot
    > > .
    > >
    > > Problem w tym, że zrozumiałeś to dopiero po wielu tygodniach wcześniej br
    > nąc w
    > > swoje głupoty. Ale ok.
    >
    > Nie "zrozumiałem", lecz sądziłem że ten zwrot może być używany jako
    > rzeczownik, podobnie jak "kill".

    To jest właśnie sedno. Nie zrozumiałeś tego co ci tłumaczono.

    > To ty zrozumiałeś po wielu tygodniach że nie popełniłem błędu który mi
    > wciskałeś. Znamienne jest, jak mocno i z jaką nadzieją się tego czepiłeś.

    Tzn jakiego błędu nie popełniłeś? W tym wypadku?

    >
    > > Nie piszesz na PW, a na publicznym forum. Dla wszystkich odbiorców.
    >
    > I informacje dla wszystkich odbiorców były. A że ich nie załapałeś -
    > to wina twojej głupoty, a nie jakiegoś wyimaginowanego przez ciebie oszustwa.
    >

    Skoro nie załapałem, a informacje (na dostępnym zdjęciu) były to wyjaśnij mi raz jeszcze w jaki sposób znak ograniczenia prędkości determinuje obszar zabudowany.

    > Zresztą - załóżmy nawet że tej informacji nie było.

    Oj, pękamy...

    Byłeś więc
    > niedoinformowany. Dlaczego w takim razie wtrąciłeś się nieproszony, jakbyś
    > informacje miał?

    Przypomnisz jak brzmiało moje pytanie? Pytanie. Pytanie. Potwórz sobie to parę razy jeszcze. Zakładam, że córka ci juz wyjaśniła co to takiego pytanie.

    > Jeżeli ktoś wrzuci zdjęcie jakiegoś krajobrazu i jesteś
    > niedoinformowany z jakiego kraju jest to zdjęcie, to znaczy że
    > zostałeś oszukany? I masz pełne prawo napisać, że jest to oszustwo?
    >

    Jeśli ktoś wrzuci zdjęcie plaży z palmami i opisuje życie pingwinów na tej plaży to owszem. To, że zapomina dodać, iż za tym palmowym lasem jest zoo, w którym żyją pingwiny, które czasami wypuszcza się na plażę jest oszustwem.

    > > Może jeszcze raz, bo jak zwykle mamy trudności:
    > >
    > > [i]Neguję fakt zapisu 100 x 100 m2. Który to konkretnie podałeś. [
    > /i]
    > >
    > > Miałes podać konkretny przykład takiego zapisu, a... wpisałeś sam coś sob
    > ie w g
    > > oogle i podałeś do tego linka. Miszcz.
    >
    > Z tego nie wynika że negujesz fakt zapisu 1x1 m2?

    Sam sobie odpowiedz.

    >
    > > > > Dwu różnych form zapisu jednego stanu rzeczy bądź zjawiska, k
    > tóre byłyby popraw
    > > > > ne. Zwłaszcza w odniesieniu do spraw technicznych.
    > > >
    > > > pl.wikipedia.org/wiki/Kwantyfikator_og%C3%B3lny
    > >
    > > Praktyka, nie teoria.
    >
    > Tego zapisu używa się w praktyce - przy konstruowaniu rzeczywistych
    > urządzeń lub algorytmów do nich.
    >

    Przy czym praktycznie tego... się nie używa.

    Mały hint: sprawdź w słowniku wyrażenie 'praktycznie' zanim odpowiesz.

    > > > Że zapis potoczny wynika z wygody.
    > >
    > > Zatem nasuwa się pytanie dlaczego powstał 'zapis potoczny'.
    >
    > Bo jest wygodny. I tak oto rozwiązana została zagadna stulecia.
    >
    > > I co było pierwsze. Jajko czy kura.
    >
    > A co za różnica?
    >

    Ech...

    > > Kłócąc się próbujesz robić z innych debili. Przy czym sam na takiego wych
    > odzisz
    > > . Już przez sam fakt prowokowania do kłótni.
    >
    > Jeżeli tak by to odczuli, to nie przechodziliby później na moją stronę.
    > Powtarzam pytanie:
    > Czyli jeżeli kłócę się z większością (ale nie ze wszystkimi, niektórzy
    > mnie popierają), to wg ciebie wszyscy są dla mnie debilami?

    >

    A gdzie zostało napisane, że wszyscy?

    > > > > Ponawiam pytanie: dlaczego nie jest to stosowane powszechnie?
    >
    > > >
    > > > Już ci odpowiadałem, sklerotyku. Bo łatwiej stosować zapis potoczny
    > .
    > >
    > > I dlatego się go stosuje.
    >
    > Nikt nie twierdzi że się go nie stosuje. Jednak ty twierdzisz, że
    > zapis matematyczny jest niepoprawny - a też się go stosuje. Podaj
    > regułę, która dowodzi twojej racji (tej "jak zwykle").

    Wyjaśniłem ci już parę razy, ale znowu pokazujesz swą tępotę.

  • klemens1 19.10.13, 13:04
    > Pardon. Niefortunnie pisałem o czytaniu książek. Zapomniałem, że mam do czynienia z analfabetą.

    Rozumiesz pytanie, mający do czynienia sam ze sobą (nie opisuj swoich intymnych przeżyć) ?
    Więc gdzie podałem niby ten przykład działania, które nie jest bezpieczne ani niebezpieczne ?
    Bo nadal twierdzisz, że na swoje pytanie sam sobie odpowiedziałem.

    > Na ekranie pojawia się jednostka pojemności. Na końcu konstruktu podającego wym
    > iary obiektu. Gdzie jednostki zapisywane na końcu dotyczą każdego z wymiarów. Z
    > a tępy jesteś, żeby to zrozumieć.

    Na końcu konstruktu podającego wymiary, które zostały przez siebie przemnożone. W wyniku przemnożenia wymiarów powstaje jednostka objętości. Tak jest poprawnie matematycznie i takiej notacji używa m.in. organizacja skupiająca kilka tysięcy naukowców.

    5s * 5 m/s = 25 m
    ale wg ciebie albo
    5s * 5 m/s = 25 s
    albo
    5s * 5 m/s = 25 m/s

    Inny przykład, analfabeto matematyczny:
    1cm * 1cm * 1cm = 1 cm ?
    czy
    1cm * 1cm * 1cm = 1 cm3 ?

    Za tępy jesteś, żeby to zrozumieć.

    > Przecież ustaliliśmy, że mamy pole do interpretacji. Zatem to jest moja interpr
    > etacja. Najgorsze dla ciebie jest to, że jest ona poprawna.

    Jeżeli używasz innej interpretacji niż autor zapisu, to ci zawsze wyjdą głupoty.

    > > Bo jest to niepoprawne matematycznie oraz niewygodne.
    >
    > Jakże to. Jest poprawne w dyskusji, którą toczymy.

    Następny analfabeta, który nie rozumie co to jest koniunkcja.

    > > Nie "zrozumiałem", lecz sądziłem że ten zwrot może być używany jako
    > > rzeczownik, podobnie jak "kill".
    >
    > To jest właśnie sedno. Nie zrozumiałeś tego co ci tłumaczono.

    To akurat tłumaczono mi jeden raz i od razu zrozumiałem. Ty będziesz się brandzlował "interpretacją" jeszcze przez stulecia.

    > > To ty zrozumiałeś po wielu tygodniach że nie popełniłem błędu który mi
    > > wciskałeś. Znamienne jest, jak mocno i z jaką nadzieją się tego czepiłeś.
    >
    > Tzn jakiego błędu nie popełniłeś? W tym wypadku?

    Pomylenia czasownika z rzeczownikiem.

    > > I informacje dla wszystkich odbiorców były. A że ich nie załapałeś -
    > > to wina twojej głupoty, a nie jakiegoś wyimaginowanego przez ciebie oszustwa.
    > >
    >
    > Skoro nie załapałem, a informacje (na dostępnym zdjęciu)

    Informacje były w treści postu.

    > > Zresztą - załóżmy nawet że tej informacji nie było.
    >
    > Oj, pękamy...

    Już ci się nadzieja wzbudza, "kramiku".
    Dlaczego - będąc niedoinformowanym - wtrąciłeś się nieproszony, jakbyś informacje miał?

    > Jeśli ktoś wrzuci zdjęcie plaży z palmami i opisuje życie pingwinów na tej plaż
    > y to owszem. To, że zapomina dodać, iż za tym palmowym lasem jest zoo, w którym
    > żyją pingwiny, które czasami wypuszcza się na plażę jest oszustwem.

    A jak dodał, ale na zdjęciu nie ma drogowskazu "zoo -> 300m", jest za to "fryzjer -> 50m", to wg ciebie informacje o salonie fryzjerskim determinuje istnienie zoo ?

    > > Z tego nie wynika że negujesz fakt zapisu 1x1 m2?
    >
    > Sam sobie odpowiedz.

    Już odpowiedziałem i okazało się że błędnie - więc liczę, że ty podołasz zadaniu, polegającemu na zrozumieniu o co tobie samemu chodzi.

    > > Tego zapisu używa się w praktyce - przy konstruowaniu rzeczywistych
    > > urządzeń lub algorytmów do nich.
    > >
    >
    > Przy czym praktycznie tego... się nie używa.

    Używa się praktycznie i w praktyce.

    > > > I co było pierwsze. Jajko czy kura.
    > >
    > > A co za różnica?
    > >
    >
    > Ech...

    Po prostu zastanów się, zanim znowu chlapniesz jakąś głupotę.

    > > Jeżeli tak by to odczuli, to nie przechodziliby później na moją stronę.
    > > Powtarzam pytanie:
    > > Czyli jeżeli kłócę się z większością (ale nie ze wszystkimi, niektórzy
    > > mnie popierają), to wg ciebie wszyscy są dla mnie debilami?

    > >
    >
    > A gdzie zostało napisane, że wszyscy?

    Oj, pękamy ...
    Zauważyłem na sąsiednim forum, że znowu nikt nie może poznac się na twoim geniuszu i wokół sami debile.


    > > Nikt nie twierdzi że się go nie stosuje. Jednak ty twierdzisz, że
    > > zapis matematyczny jest niepoprawny - a też się go stosuje. Podaj
    > > regułę, która dowodzi twojej racji (tej "jak zwykle").
    >
    > Wyjaśniłem ci już parę razy, ale znowu pokazujesz swą tępotę.

    Goowno wyjaśniłeś, analfabeto. Matematycznie nie rozumiesz mnożenia jednostek, w praktyce zapis ten jest stosowany (a miał nie być, co było niby dowodem że jest błędny) i - jakżeby inaczej - ogłaszasz że już odpowiedziałeś i wyjaśniłeś.
  • agios_pneumatos 24.10.13, 07:41
    klemens1 napisał:

    > Więc gdzie podałem niby ten przykład działania, które nie jest bezpieczne ani n
    > iebezpieczne ?
    > Bo nadal twierdzisz, że na swoje pytanie sam sobie odpowiedziałem.
    >

    Ja tobie podałem przykład, bo przecież nie będziesz znajdował przykładów na udowodnienie pisania bzdur przez samego siebie.

    > > Na ekranie pojawia się jednostka pojemności. Na końcu konstruktu podające
    > go wym
    > > iary obiektu. Gdzie jednostki zapisywane na końcu dotyczą każdego z wymia
    > rów. Z
    > > a tępy jesteś, żeby to zrozumieć.
    >
    > Na końcu konstruktu podającego wymiary, które zostały przez siebie przemnożone.

    Stop. Gdzie, skąd i jak odbiorca ma wiedzieć, że zastosowałeś zapis niestandardowy? No i po raz kolejny możemy zacząć szydzić z tego zapisu pytając się o pierwiastek z centymetra i tłok w metrach.

    > W wyniku przemnożenia wymiarów powstaje jednostka objętości. Tak jest poprawni
    > e matematycznie i takiej notacji używa m.in. organizacja skupiająca kilka tysię
    > cy naukowców.
    >
    > 5s * 5 m/s = 25 m
    > ale wg ciebie albo
    > 5s * 5 m/s = 25 s
    > albo
    > 5s * 5 m/s = 25 m/s
    >
    > Inny przykład, analfabeto matematyczny:
    > 1cm * 1cm * 1cm = 1 cm ?
    > czy
    > 1cm * 1cm * 1cm = 1 cm3 ?

    60 x 81 mm = 60m x 81m. To jest prawidłowa odpowiedź.

    >
    > Za tępy jesteś, żeby to zrozumieć.

    j.w.

    >
    > > Przecież ustaliliśmy, że mamy pole do interpretacji. Zatem to jest moja i
    > nterpr
    > > etacja. Najgorsze dla ciebie jest to, że jest ona poprawna.
    >
    > Jeżeli używasz innej interpretacji niż autor zapisu, to ci zawsze wyjdą głupoty
    > .

    No właśnie. Po raz kolejny wychodzi umysł ściśnięty. Interpretacja należy do autora wiadomości. Brawo. Wydawało mi się, że nie dasz rady przebić swojej głupoty, ale za każdym razem mnie zadziwiasz.

    >
    > > > Bo jest to niepoprawne matematycznie oraz niewygodne.
    > >
    > > Jakże to. Jest poprawne w dyskusji, którą toczymy.
    >
    > Następny analfabeta, który nie rozumie co to jest koniunkcja.

    To gdzie tu mamy nieprawdę? A co wazniejsze - dlaczego.

    >
    > > > Nie "zrozumiałem", lecz sądziłem że ten zwrot może być używany jako
    > > > rzeczownik, podobnie jak "kill".
    > >
    > > To jest właśnie sedno. Nie zrozumiałeś tego co ci tłumaczono.
    >
    > To akurat tłumaczono mi jeden raz i od razu zrozumiałem. Ty będziesz się brandz
    > lował "interpretacją" jeszcze przez stulecia.
    >

    No patrz pan. A parę linijek wyżej pisałeś coś o interpretacji.

    > > > To ty zrozumiałeś po wielu tygodniach że nie popełniłem błędu który
    > mi
    > > > wciskałeś. Znamienne jest, jak mocno i z jaką nadzieją się tego cze
    > piłeś.
    > >
    > > Tzn jakiego błędu nie popełniłeś? W tym wypadku?
    >
    > Pomylenia czasownika z rzeczownikiem.

    No tak. Bo czasownik okazał się być czasownikiem. A miał być rzeczownikiem. Zatem to on popełnił błąd. Racja.


    > > > Zresztą - załóżmy nawet że tej informacji nie było.
    > >
    > > Oj, pękamy...
    >
    > Już ci się nadzieja wzbudza, "kramiku".
    > Dlaczego - będąc niedoinformowanym - wtrąciłeś się nieproszony, jakbyś informac
    > je miał?

    Nie ma czegoś takiego jak 'niedoinformowany' w tym wypadku. Po drugie na publicznym forum nie ma czegoś takiego jak wtrącanie się.

    Ja zaś spytałem dlaczego piszesz o lesie jako terenie zabudowanym, mając na uwadze twą nikłą wiedzę, analfabetyzm i wczesniejsze babole. Pisałem to już wielokrotnie, ale twoje ponowne pytanie utwierdzają tylko w rzeczonym analfabetyzmie.

    >
    > > Jeśli ktoś wrzuci zdjęcie plaży z palmami i opisuje życie pingwinów na te
    > j plaż
    > > y to owszem. To, że zapomina dodać, iż za tym palmowym lasem jest zoo, w
    > którym
    > > żyją pingwiny, które czasami wypuszcza się na plażę jest oszustwem.
    >
    > A jak dodał, ale na zdjęciu nie ma drogowskazu "zoo -> 300m", jest za to "f
    > ryzjer -> 50m", to wg ciebie informacje o salonie fryzjerskim determinuje i
    > stnienie zoo ?
    >

    Jak dodał. Dodał może sugerować coś następnego. Co już nie zmaże oszustwa z postu nr1. Ponadto 'a jak' czego nie było. Skąd tam fryzjer, skoro mamy już wszystkie dane?

    > > > Z tego nie wynika że negujesz fakt zapisu 1x1 m2?
    > >
    > > Sam sobie odpowiedz.
    >
    > Już odpowiedziałem i okazało się że błędnie - więc liczę, że ty podołasz zadani
    > u, polegającemu na zrozumieniu o co tobie samemu chodzi.

    No to po wuja pytasz jak upośledzone dziecko.

    >
    > > > Tego zapisu używa się w praktyce - przy konstruowaniu rzeczywistych
    > > > urządzeń lub algorytmów do nich.
    > > >
    > >
    > > Przy czym praktycznie tego... się nie używa.
    >
    > Używa się praktycznie i w praktyce.
    >

    Czyli tak jak spodziewałem się kolejny raz zajmujesz głos w kwestii, której nie rozumiesz.
    Wybitny językoznawco.

    sjp.pwn.pl/slownik/2507835/praktycznie

    > > > > I co było pierwsze. Jajko czy kura.
    > > >
    > > > A co za różnica?
    > > >
    > >
    > > Ech...
    >
    > Po prostu zastanów się, zanim znowu chlapniesz jakąś głupotę.
    >

    Ty jednak tępy jesteś. :D

    > > > Jeżeli tak by to odczuli, to nie przechodziliby później na moją str
    > onę.
    > > > Powtarzam pytanie:
    > > > Czyli jeżeli kłócę się z większością (ale nie ze wszystkimi, nie
    > którzy
    > > > mnie popierają), to wg ciebie wszyscy są dla mnie debilami?

    > > >
    > >
    > > A gdzie zostało napisane, że wszyscy?
    >
    > Oj, pękamy ...
    > Zauważyłem na sąsiednim forum, że znowu nikt nie może poznac się na twoim ge
    > niuszu i wokół sami debile
    .
    >

    Z czym pękamy? Mam rozmawiać z analfabetą o związkach frazeologicznych? Tego jeszcze nie grali.

    >
    > > > Nikt nie twierdzi że się go nie stosuje. Jednak ty twierdzisz, że
    > > > zapis matematyczny jest niepoprawny - a też się go stosuje. Podaj
    > > > regułę, która dowodzi twojej racji (tej "jak zwykle").
    > >
    > > Wyjaśniłem ci już parę razy, ale znowu pokazujesz swą tępotę.
    >
    > Goowno wyjaśniłeś, analfabeto. Matematycznie nie rozumiesz mnożenia jednostek,

    Mówisz, że nie rozumiem? I masz na to wsparcie oczywiście.

    > w praktyce zapis ten jest stosowany (a miał nie być, co było niby dowodem że je
    > st błędny) i - jakżeby inaczej - ogłaszasz że już odpowiedziałeś i wyjaśniłeś.

    Kiedy ci piszę, że z językowego punktu widzenia jest niepoprawny i mylący dla odbiorcy to tego nie rozumiesz. Kolejny raz o tym piszę, a dalej twoja tępota nie pozwala zrozumieć paru prostych zdań.
  • klemens1 24.10.13, 16:49
    > > Więc gdzie podałem niby ten przykład działania, które nie jest bezpieczne ani n
    > > iebezpieczne ?
    > > Bo nadal twierdzisz, że na swoje pytanie sam sobie odpowiedziałem.
    >
    > Ja tobie podałem przykład

    Pytam, gdzie JA podałem przykład, będący odpowiedzią na moje własne
    pytanie. Bo nadal twierdzisz, że na swoje pytanie sam sobie odpowiedziałem.

    > Stop. Gdzie, skąd i jak odbiorca ma wiedzieć, że zastosowałeś zapis niestandard
    > owy?

    Patrząc na ten zapis. Naprawdę nikt nie ma z tym problemu oprócz ciebie.

    > 60 x 81 mm = 60m x 81m. To jest prawidłowa odpowiedź.

    Może skoncetruj się na najprostszym przypadku:
    Który zapis jest poprawny?
    1cm * 1cm * 1cm = 1 cm ?
    czy
    1cm * 1cm * 1cm = 1 cm3 ?

    > > Jeżeli używasz innej interpretacji niż autor zapisu, to ci zawsze wyjdą głupoty.
    >
    > Interpretacja należy do autora wiadomości.

    A co w tym dziwnego, analfabeto? Nie rozumiesz słowa "interpretacja"?

    > To gdzie tu mamy nieprawdę? A co wazniejsze - dlaczego.

    "Niewygodne" - to słowo klucz. Raz jest prawdziwe, drugi raz nie. Co
    ma niebagatelny wpływ na wartość koniunkcji.

    > > > Tzn jakiego błędu nie popełniłeś? W tym wypadku?
    > >
    > > Pomylenia czasownika z rzeczownikiem.
    >
    > No tak. Bo czasownik okazał się być czasownikiem. A miał być rzeczownikiem. Zat
    > em to on popełnił błąd. Racja.

    Pomyliłem słowo, a nie sam fakt, że należało zastosować rzeczownik.

    > Ja zaś spytałem dlaczego piszesz o lesie jako terenie zabudowanym, mając na uwa
    > dze twą nikłą wiedzę, analfabetyzm i wczesniejsze babole. Pisałem to już wielok
    > rotnie, ale twoje ponowne pytanie utwierdzają tylko w rzeczonym analfabetyzmie.

    Nie, kłamco. Napisałeś, że jeżeli sądzę, iż jest to obszar zabudowany,
    to jestem analfabetą. Nie pytałeś, dlaczego piszę o lesie jako o
    obszarze zabudowanym.

    > > A jak dodał, ale na zdjęciu nie ma drogowskazu "zoo -> 300m", jest za to "f
    > > ryzjer -> 50m", to wg ciebie informacje o salonie fryzjerskim determinuje i
    > > stnienie zoo ?
    > >
    >
    > Jak dodał.

    W tym samym poście. Odnoszę się do ograniczenia do 60, którym się
    zasugerowałeś jak głupek.

    > > > > Z tego nie wynika że negujesz fakt zapisu 1x1 m2?
    > > > Sam sobie odpowiedz.
    > > Już odpowiedziałem i okazało się że błędnie - więc liczę, że ty podołasz zadani
    > > u, polegającemu na zrozumieniu o co tobie samemu chodzi.
    >
    > No to po wuja pytasz jak upośledzone dziecko.

    Żeby udowodnić że nie wiesz o co tobie samemu chodzi - przecież
    dopiero ci to napisałem, niedorozwoju.

    > > > > Tego zapisu używa się w praktyce - przy konstruowaniu rzeczywistych
    > > > > urządzeń lub algorytmów do nich.
    > > > Przy czym praktycznie tego... się nie używa.
    > > Używa się praktycznie i w praktyce.
    > Czyli tak jak spodziewałem się kolejny raz zajmujesz głos w kwestii, której nie
    > rozumiesz.
    > Wybitny językoznawco.
    >
    > sjp.pwn.pl/slownik/2507835/praktycznie

    Praktycznie rzecz biorąc, tego się używa w praktyce, analfabeto.

    > > > > > I co było pierwsze. Jajko czy kura.
    > > > > A co za różnica?
    > > > Ech...
    > > Po prostu zastanów się, zanim znowu chlapniesz jakąś głupotę.
    > Ty jednak tępy jesteś. :D

    No to wyjaśnij, jaki wpływ na prawidłowość zapisu ma fakt, który zapis
    był pierwszy. Sprawdzimy w ten sposób, kto jest tępy.

    > Z czym pękamy? Mam rozmawiać z analfabetą o związkach frazeologicznych? Tego je
    > szcze nie grali.

    Wystarczy, że odpowiesz na proste pytanie "tak" lub "nie" - i tak
    wymiękasz w zadaniach o takim stopniu skomplikowania.
    Czyli zdanie wypowiedzianie pod moim adresem "Zauważyłem na sąsiednim
    forum, że znowu nikt nie może poznac się na twoim geniuszu i wokół
    sami debile" nie oznacza że wg ciebie, że wszyscy są dla mnie debilami?

    > > Goowno wyjaśniłeś, analfabeto. Matematycznie nie rozumiesz mnożenia jednostek,
    >
    > Mówisz, że nie rozumiem? I masz na to wsparcie oczywiście.

    Tak.
    Dla ciebie zapis
    1cm x 1cm x 1cm = 1cm3
    jest błędny.
  • agios_pneumatos 25.10.13, 08:08
    klemens1 napisał:


    > > Ja tobie podałem przykład
    >
    > Pytam, gdzie JA podałem przykład, będący odpowiedzią na moje własne
    > pytanie. Bo nadal twierdzisz, że na swoje pytanie sam sobie odpowiedziałem.
    >

    Podałeś kategorię, nie konkretny przykład. Jakie to ma znaczenie, skoro podając kategorię przyznajesz, że... takowa istnieje?

    > > Stop. Gdzie, skąd i jak odbiorca ma wiedzieć, że zastosowałeś zapis niest
    > andard
    > > owy?
    >
    > Patrząc na ten zapis. Naprawdę nikt nie ma z tym problemu oprócz ciebie.
    >

    Czego dowodem większość wpisów w wątku.
    I teraz gdybym był takim ścierwojadem jak ty pobrandzlowałbym się fragmentem 'nikt oprócz ciebie' podając wypowiedzi kolejnych osób, stanowiących większość.

    > > 60 x 81 mm = 60m x 81m. To jest prawidłowa odpowiedź.
    >
    > Może skoncetruj się na najprostszym przypadku:
    > Który zapis jest poprawny?
    > 1cm * 1cm * 1cm = 1 cm ?
    > czy
    > 1cm * 1cm * 1cm = 1 cm3 ?
    >

    Dlaczego chcesz się koncentrować na czymś, co zostało już wielokrotnie napisane i wyjaśnione? Jeszcze raz powtórz. Dla lepszego efektu. Swego analfabetyzmu, skoro nie rozumiesz tego co czytasz.

    Czyżbyś próbował odsunąć od siebie perspektywę przyznania się do głupoty w sprawie wielkości tłoka?

    > > > Jeżeli używasz innej interpretacji niż autor zapisu, to ci zawsze w
    > yjdą głupoty.
    > >
    > > Interpretacja należy do autora wiadomości.
    >
    > A co w tym dziwnego, analfabeto? Nie rozumiesz słowa "interpretacja"?

    Jak żyję takiego idioty nie czytałem.
    Skup się:

    sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2561831
    Czyli według ciebie interpretacja to:

    1. «wydobycie i wyjaśnienie sensu czegoś»
    Nadanie sensu czegoś przez autora, nie wydobycie przez odbiorcę.

    2. «przypisywanie czemuś jakiegoś znaczenia»
    Przypisanie sensu przez autora, nie odbiorcę. Czytanej treści. :D

    3. «sposób odtworzenia, wykonania utworu muzycznego, teatralnego lub literackiego»
    Tu mnie zastanawiam jak coś pierwotnego może być wtórnym. Czyli jak kompozytor ODTWARZA swój utwór. Przy czym obawiam się czy rozumiesz co znaczy słowo 'odtwarzać'.

    4. «sposób odtworzenia danej roli przez aktora»
    To scenarzysta, nie aktor odtwarza rolę.

    Przykład swego analfabetyzmu dajesz codziennie, ale tutaj przeszedłeś samego siebie. Każde twoje nazywanie mnie analfabetą jest komplementem. Obiektywnie. Zapamiętaj to sobie. Choć nie łudzę się, że zrozumiesz.

    To twoje pytanie przejdzie do annałów tego forum. Śmiało może stawać w szranki z 'haraczem', który niedawno popełniłeś. Tego też oczywiście będziesz się wypierał i spłodzisz wątek na 200 wpisów, że... nie taka była twoja... interpretacja. :D

    >
    > Pomyliłem słowo, a nie sam fakt, że należało zastosować rzeczownik.

    Bzdura. Chociaż nie. Gdy pisałem ci czym się różni czasownik od rzeczownika odczasownikowego to mogłeś po prostu nie zrozumieć, biorąc pod uwagę twoje interpretacje i analfabetyzm. Ok, teraz już wszystko jasne.

    > Ja zaś spytałem dlaczego piszesz o lesie jako terenie zabudowanym, mając na uwa
    > dze twą nikłą wiedzę, analfabetyzm i wczesniejsze babole. Pisałem to już wielok
    > rotnie, ale twoje ponowne pytanie utwierdzają tylko w rzeczonym analfabetyzmie.
    >
    > Nie, kłamco. Napisałeś, że jeżeli sądzę, iż jest to obszar zabudowany,
    > to jestem analfabetą. Nie pytałeś, dlaczego piszę o lesie jako o
    > obszarze zabudowanym.
    >

    Przytoczysz jeszcze raz oryginalny cytat, żeby wyszło na jakim analfabetą i kłamcą jesteś?

    > > > A jak dodał, ale na zdjęciu nie ma drogowskazu "zoo -> 300m", j
    > est za to "f
    > > > ryzjer -> 50m", to wg ciebie informacje o salonie fryzjerskim d
    > eterminuje i
    > > > stnienie zoo ?
    > > >
    > >
    > > Jak dodał.
    >
    > W tym samym poście. Odnoszę się do ograniczenia do 60, którym się
    > zasugerowałeś jak głupek.

    Widzisz. Ty za tępy jesteś,żeby zrozumieć, że ja od początku z tym znakiem kręciłem z ciebie bekę. Ty teraz myślisz, że ja się tym znakiem sugerowałem. :D Naprawdę klawy z ciebie gość. :D

    Zatem fryzjer nie determinuje tego. Przy czym to ja zadałem pytanie do ciebie o to czy tak jest. To ty pisałeś o życiu pingwinów na plaży w okolicach znaku 'fryzjer 50m'. I jest to oszustwo. Zatem bądx łaskaw przestać kłapać dziobem i dalej zarzucać rzeczy niestworzone.

    > > No to po wuja pytasz jak upośledzone dziecko.
    >
    > Żeby udowodnić że nie wiesz o co tobie samemu chodzi - przecież
    > dopiero ci to napisałem, niedorozwoju.

    Ja wiem czego chciałem. Konkretnego przykładu zapisu. W praktyce. W odpowiedzi klemens1 napisał parę znaków w wyszukiwarkę i podał to (owo parę znaków, nie wynik wyszukiwania) jako link do oficjalnego dokumentu. Nobel murowany.

    > >
    > > sjp.pwn.pl/slownik/2507835/praktycznie
    >
    > Praktycznie rzecz biorąc, tego się używa w praktyce, analfabeto.
    >

    Po raz kolejny udowadniasz, że twój ograniczony umysł nie pozwala ci na zrozumienie związków frazeologicznych, tu: 'praktycznie nie'.

    >
    > No to wyjaśnij, jaki wpływ na prawidłowość zapisu ma fakt, który zapis
    > był pierwszy. Sprawdzimy w ten sposób, kto jest tępy.
    >

    Żaden. Wszak oba są prawidłowe.

    >
    > Wystarczy, że odpowiesz na proste pytanie "tak" lub "nie" - i tak
    > wymiękasz w zadaniach o takim stopniu skomplikowania.
    > Czyli zdanie wypowiedzianie pod moim adresem "Zauważyłem na sąsiednim
    > forum, że znowu nikt nie może poznac się na twoim geniuszu i wokół
    > sami debile" nie oznacza że wg ciebie, że wszyscy są dla mnie debilami?

    Zrobimy drugie podejście:

    "Zauważyłem na sąsiednim
    forum, że znowu nikt nie może poznac się na twoim geniuszu i wokół
    sami debile"


    Jarzysz już?

    >
    > > > Goowno wyjaśniłeś, analfabeto. Matematycznie nie rozumiesz mnożenia
    > jednostek,
    > >
    > > Mówisz, że nie rozumiem? I masz na to wsparcie oczywiście.
    >
    > Tak.
    > Dla ciebie zapis
    > 1cm x 1cm x 1cm = 1cm3
    > jest błędny.

    Nie pytam o twoje konfabulacje, a o ich wsparcie. Gdzie zatem tak napisałem?
    Przy czym nie zapomnij doczytać 'z jezykowego punktu widzenia'. W razie problemów poproś córkę o pomoc.
  • klemens1 26.10.13, 10:45
    > > Pytam, gdzie JA podałem przykład, będący odpowiedzią na moje własne
    > > pytanie. Bo nadal twierdzisz, że na swoje pytanie sam sobie odpowiedziałem.
    > >
    >
    > Podałeś kategorię, nie konkretny przykład. Jakie to ma znaczenie, skoro podając
    > kategorię przyznajesz, że... takowa istnieje?

    To ma takie znaczenie, że nie podałem przykładu działania które nie
    jest ani bezpieczne ani niebezpieczne, a o taki przykład
    pytałem
    . Czyli nie odpowiedziałem na swoje pytanie. Co stoi w
    sprzeczności z twoim twierdzeniem, jakobym na swoje pytanie odpowiedział.
    Skomplikowane, prawda?

    Zresztą i tak wiadomo, że nie odróżniłeś zdania "wskaż pytanie" od
    "wskaż pytanie, na które sam sobie odpowiedziałem", a teraz próbujesz
    się wymigiwać jak niedowartościowany dupek.
    Doucz się może, co to znaczy "honor", panie "mission impossible 2".

    forum.gazeta.pl/forum/w,510,147056334,147199422,Re_A_teraz_analfabeto.html
    > > Patrząc na ten zapis. Naprawdę nikt nie ma z tym problemu oprócz ciebie.
    >
    > Czego dowodem większość wpisów w wątku.

    Większość wpisów (nie twoich) dotyczy kwestii prawidłowości zapisu, a
    nie trudności z rozróżnieniem jednego zapisu od drugiego.

    > > Może skoncetruj się na najprostszym przypadku:
    > > Który zapis jest poprawny?
    > > 1cm * 1cm * 1cm = 1 cm ?
    > > czy
    > > 1cm * 1cm * 1cm = 1 cm3 ?
    >
    > Dlaczego chcesz się koncentrować na czymś, co zostało już wielokrotnie napisane
    > i wyjaśnione?

    Bo nie zostało. I zawsze w takich sytuacjach - zamiast po prostu
    odpowiedzieć, zasłaniasz się "już napisanym i wyjaśnionym". Im
    konkretniejsze pytanie, tym trudniej ci się na nie odpowiada. Też to zauważyłeś?

    > Czyli według ciebie interpretacja to:

    2. «przypisywanie czemuś jakiegoś znaczenia»

    Ja zapisowi 10x10 cm przypisuję znaczenie ścisłe 100 cm2.
    Ty zapisowi 10x10 cm przypisujesz znaczenie ścisłe 100 cm. I stąd ci
    wychodzą głupoty "tłokowe".

    > > Pomyliłem słowo, a nie sam fakt, że należało zastosować rzeczownik.
    >
    > Bzdura. Chociaż nie. Gdy pisałem ci czym się różni czasownik od rzeczownika odc
    > zasownikowego to mogłeś po prostu nie zrozumieć, biorąc pod uwagę twoje interpr
    > etacje i analfabetyzm. Ok, teraz już wszystko jasne.

    I z tego miałoby wynikać, że pomyliłem słowo w jęz. angielskim, a nie
    sam fakt, że należało zastosować rzeczownik?

    > > > Ja zaś spytałem dlaczego piszesz o lesie jako terenie zabudowanym (...)
    > > Nie, kłamco. Napisałeś, że jeżeli sądzę, iż jest to obszar zabudowany,
    > > to jestem analfabetą. Nie pytałeś, dlaczego piszę o lesie jako o
    > > obszarze zabudowanym.
    > >
    >
    > Przytoczysz jeszcze raz oryginalny cytat, żeby wyszło na jakim analfabetą i kła
    > mcą jesteś?

    Cytat po raz 500-tny (pominąłem "bekę" ze znakiem):
    Czy może chciałeś zabłysnąć będąc przekonanym że jest tam 'teren zabudowany', ale jak na analfabetę przystało linkujesz coś nie znając treści?

    Otóż byłem i jestem przekonany, iż jest tam "teren zabudowany".
    I co - linkuję coś nie znając treści? Czy to ty, analfabeto, się
    odzywasz, nie znając treści?

    > Widzisz. Ty za tępy jesteś,żeby zrozumieć, że ja od początku z tym znakiem kręc
    > iłem z ciebie bekę. Ty teraz myślisz, że ja się tym znakiem sugerowałem. :D Nap
    > rawdę klawy z ciebie gość. :D

    W końcu zrozumiałeś, że zrobiłeś z siebie idiotę, tylko teraz przyznać
    się nie potrafisz. To naprawdę widać jak na dłoni, tym
    bardziej że niżej już piszesz co innego - typowe dla głupków, którzy
    plączą się w zeznaniach.
    Ale ważne, że jakiś postęp jest. Szkoda, że w kwestii "honoru" jesteś
    nadal w ciemnej dupie.

    > To ty pisałeś o życiu pingwinów na plaży w okolicach znaku 'fryzjer 50m'.
    > I jest to oszustwo.

    To nie jest oszustwo, bo napisałem prawdę.
    Teraz z tym znakiem "fryzjer 50m" też sobie robisz bekę - zaraz po
    tym, jak przyznałeś że przecież się nim nie sugerowałeś?

    > > > No to po wuja pytasz jak upośledzone dziecko.
    > >
    > > Żeby udowodnić że nie wiesz o co tobie samemu chodzi - przecież
    > > dopiero ci to napisałem, niedorozwoju.
    >
    > Ja wiem czego chciałem.

    Więc odpowiedz na pytanie, które ci zadałem:
    > Neguję fakt zapisu 100 x 100 m2. Który to konkretnie podałeś.
    Z tego nie wynika że negujesz fakt zapisu 1x1 m2?


    Znowu - im prostsze pytanie, tym bardziej dla ciebie niemożliwe do ogarnięcia.

    > > Praktycznie rzecz biorąc, tego się używa w praktyce, analfabeto.
    >
    > Po raz kolejny udowadniasz, że twój ograniczony umysł nie pozwala ci na zrozumi
    > enie związków frazeologicznych, tu: 'praktycznie nie'.

    Nie używam "praktycznie nie", lecz "praktycznie rzecz biorąc". Tego
    twój ograniczony umysł nie pozwala ci zrozumieć.

    Zapisów, do których link podałem, używa się w praktyce -
    obu. Przypominam o tym, bo - jak zwykle - próbujesz spierniczać od
    tematu zasadniczego.

    > > No to wyjaśnij, jaki wpływ na prawidłowość zapisu ma fakt, który zapis
    > > był pierwszy. Sprawdzimy w ten sposób, kto jest tępy.
    > >
    >
    > Żaden. Wszak oba są prawidłowe.

    Czyli żadna różnica który był pierwszy?

    > > Wystarczy, że odpowiesz na proste pytanie "tak" lub "nie" - i tak
    > > wymiękasz w zadaniach o takim stopniu skomplikowania.
    > > Czyli zdanie wypowiedzianie pod moim adresem "Zauważyłem na sąsiednim
    > > forum, że znowu nikt nie może poznac się na twoim geniuszu i wokół
    > > sami debile" nie oznacza że wg ciebie, że wszyscy są dla mnie debilami?
    >
    > Zrobimy drugie podejście:
    >
    > "Zauważyłem na sąsiednim
    > forum, że znowu nikt nie może poznac się na twoim geniuszu i wokół
    > sami debile"

    >
    > Jarzysz już?

    Jak zwykle - przy wyborze "tak/nie" zostajesz pokonany przez
    wygórowany poziom zadania. Nawet bezczelnie przewidziałem to w
    poprzednim poście.

    > > Tak.
    > > Dla ciebie zapis
    > > 1cm x 1cm x 1cm = 1cm3
    > > jest błędny.
    >
    > Nie pytam o twoje konfabulacje, a o ich wsparcie. Gdzie zatem tak napisałem?
    > Przy czym nie zapomnij doczytać 'z jezykowego punktu widzenia'. W razie problem
    > ów poproś córkę o pomoc.

    Neguję fakt zapisu 100 x 100 m2. Który to konkretnie podałeś.

    Zapis ten jest równoważny i równoznaczny z zapisem
    100m x 100m
    czyli
    100m x 100m = 100 x 100 m2
    a 100m x 100m = 10000m2
    to odpowiednik
    1cm x 1cm x 1cm = 1cm3

    Poproś szwagra o pomoc.
  • agios_pneumatos 31.10.13, 07:48
    klemens1 napisał:

    >
    > To ma takie znaczenie, że nie podałem przykładu działania które nie
    > jest ani bezpieczne ani niebezpieczne, a o taki przykład
    > pytałem
    . Czyli nie odpowiedziałem na swoje pytanie. Co stoi w
    > sprzeczności z twoim twierdzeniem, jakobym na swoje pytanie odpowiedział.
    > Skomplikowane, prawda?
    >

    Samo wspomnienie o czymś jest podaniem przykładu. Ale i tak tego nie pojmiesz.

    > Zresztą i tak wiadomo, że nie odróżniłeś zdania "wskaż pytanie" od
    > "wskaż pytanie, na które sam sobie odpowiedziałem", a teraz próbujesz
    > się wymigiwać jak niedowartościowany dupek.

    Skoro wiadomo to udowodnij.

    > Doucz się może, co to znaczy "honor", panie "mission impossible 2".
    >

    Skoro mam się douczyć to napisz dlaczego.

    > Większość wpisów (nie twoich) dotyczy kwestii prawidłowości zapisu, a
    > nie trudności z rozróżnieniem jednego zapisu od drugiego.

    Bo widzisz. Jeżeli ktoś ci pisze, że używasz jednostek objętości, to ty za tępy jesteś, zebyto zrozumieć. I faktycznie. Ludzie nie mają problemu z rozróżnieniem jednostek miar tak jak ty masz.

    Zaś wcześniej:

    Naprawdę nikt nie ma z tym problemu oprócz ciebie.

    Okazuje się, że wielu się naśmiewa z twej inteligencji, zatem kłamiesz pisząc, że nikt oprócz mnie.


    >
    > Bo nie zostało. I zawsze w takich sytuacjach - zamiast po prostu
    > odpowiedzieć, zasłaniasz się "już napisanym i wyjaśnionym". Im
    > konkretniejsze pytanie, tym trudniej ci się na nie odpowiada. Też to zauważyłeś
    > ?
    >

    1. Zostało
    2. W innym wpisie pytasz o to jakie jest prawdopodobieństwo. Odpowiadam, że takie samo, po czym... pytasz jakie jest prawdopodobieństwo. Wybacz, ale rzadko kto ma ochotę dyskutować z debilami, którzy nie rozumieją co się do nich pisze.

    > > Czyli według ciebie interpretacja to:
    >
    > 2. «przypisywanie czemuś jakiegoś znaczenia»
    >
    > Ja zapisowi 10x10 cm przypisuję znaczenie ścisłe 100 cm2.
    > Ty zapisowi 10x10 cm przypisujesz znaczenie ścisłe 100 cm. I stąd ci
    > wychodzą głupoty "tłokowe".

    Bzdura, idioto. Jeśli już to 10c x 10m. Po raz kolejny udowadniasz swój analfabetyzm. Tu: matematyczny.


    > I z tego miałoby wynikać, że pomyliłem słowo w jęz. angielskim, a nie
    > sam fakt, że należało zastosować rzeczownik?

    Ty nie pomyliłeś słowa, lecz część zdania. Gdybyś pomylił słowo to przyznałbyś to od razu gdy ci wyjaśniono jego znaczenie. Ty szedłeś w zaparte starając się zmieniać gramatykę języka, którego nie rozumiesz. Samej gramatyki też.

    > Otóż byłem i jestem przekonany, iż jest tam "teren zabudowany".
    > I co - linkuję coś nie znając treści? Czy to ty, analfabeto, się
    > odzywasz, nie znając treści?

    To raz jeszcze, kretynie. Wskaż treść na zdjęciu stanowiącą o terenie zabudowanym, tak aby odbiorca o tym wiedział.

    >
    > W końcu zrozumiałeś, że zrobiłeś z siebie idiotę, tylko teraz przyznać
    > się nie potrafisz. To naprawdę widać jak na dłoni, tym
    > bardziej że niżej już piszesz co innego - typowe dla głupków, którzy
    > plączą się w zeznaniach.
    > Ale ważne, że jakiś postęp jest. Szkoda, że w kwestii "honoru" jesteś
    > nadal w ciemnej dupie.

    W jaki sposób zrobiłem z siebie idiotę?


    > To nie jest oszustwo, bo napisałem prawdę.

    To jest oszustwo, ponieważ pingwiny nie żyją na plaży. To, że mieszkają w zoo blisko tej plaży i wiesz o tym tylko ty jest właśnie oszustwem gdy przedstawiasz to pierwsze jako pewnik.

    > Teraz z tym znakiem "fryzjer 50m" też sobie robisz bekę - zaraz po
    > tym, jak przyznałeś że przecież się nim nie sugerowałeś?
    >

    Fryzjera wprowadziłeś ty. Dlatego zapytałem po co nam on potrzebny.

    > > > > No to po wuja pytasz jak upośledzone dziecko.
    > > >
    > > > Żeby udowodnić że nie wiesz o co tobie samemu chodzi - przecież
    > > > dopiero ci to napisałem, niedorozwoju.
    > >
    > > Ja wiem czego chciałem.
    >
    > Więc odpowiedz na pytanie, które ci zadałem:
    > > Neguję fakt zapisu 100 x 100 m2. Który to konkretnie podałeś.
    > Z tego nie wynika że negujesz fakt zapisu 1x1 m2?

    >

    Neguję fakt takiego zapisu w powszechnym użyciu.

    > Nie używam "praktycznie nie", lecz "praktycznie rzecz biorąc". Tego
    > twój ograniczony umysł nie pozwala ci zrozumieć.

    W tym momencie ta gałąź tematu upada.

    > > > No to wyjaśnij, jaki wpływ na prawidłowość zapisu ma fakt, który za
    > pis
    > > > był pierwszy. Sprawdzimy w ten sposób, kto jest tępy.
    > > >
    > >
    > > Żaden. Wszak oba są prawidłowe.
    >
    > Czyli żadna różnica który był pierwszy?

    To była ironia,idioto. Poza tym to ja zadałem pytanie.


    > Jak zwykle - przy wyborze "tak/nie" zostajesz pokonany przez
    > wygórowany poziom zadania. Nawet bezczelnie przewidziałem to w
    > poprzednim poście.
    >

    Przecież już ci pisałem, że dyskusja z analfabetą o związkach frazeologicznych jest bezcelowa.


    > > > Tak.
    > > > Dla ciebie zapis
    > > > 1cm x 1cm x 1cm = 1cm3
    > > > jest błędny.
    > >
    > > Nie pytam o twoje konfabulacje, a o ich wsparcie. Gdzie zatem tak napisał
    > em?
    > > Przy czym nie zapomnij doczytać 'z jezykowego punktu widzenia'. W razie p
    > roblem
    > > ów poproś córkę o pomoc.
    >
    > Neguję fakt zapisu 100 x 100 m2. Który to konkretnie podałeś.
    >
    > Zapis ten jest równoważny i równoznaczny z zapisem
    > 100m x 100m
    > czyli
    > 100m x 100m = 100 x 100 m2
    > a 100m x 100m = 10000m2
    > to odpowiednik
    > 1cm x 1cm x 1cm = 1cm3
    >
    > Poproś szwagra o pomoc.

    j.w. I weź tu dyskutuj z analfabetą...

    Neguję fakt zapisu 100 x 100 m2. Który to konkretnie podałeś.
  • klemens1 31.10.13, 15:27
    > Samo wspomnienie o czymś jest podaniem przykładu.

    A gdzie to wspomnienie? W pytaniu o przykład? Czy w stwierdzeniu, że
    takiego przypadku nie ma?

    > > Zresztą i tak wiadomo, że nie odróżniłeś zdania "wskaż pytanie" od
    > > "wskaż pytanie, na które sam sobie odpowiedziałem", a teraz próbujesz
    > > się wymigiwać jak niedowartościowany dupek.
    >
    > Skoro wiadomo to udowodnij.

    Podałem ci link do twojej wypowiedzi, gdzie przyznajesz się, że nie
    pojąłeś pytania.

    > > Bo nie zostało. I zawsze w takich sytuacjach - zamiast po prostu
    > > odpowiedzieć, zasłaniasz się "już napisanym i wyjaśnionym". Im
    > > konkretniejsze pytanie, tym trudniej ci się na nie odpowiada. Też to zauważyłeś
    > > ?
    > >
    >
    > 1. Zostało

    OK, to powtórz odpowiedź, ew. podaj linka.

    > > > Czyli według ciebie interpretacja to:
    > >
    > > 2. «przypisywanie czemuś jakiegoś znaczenia»
    > >
    > > Ja zapisowi 10x10 cm przypisuję znaczenie ścisłe 100 cm2.
    > > Ty zapisowi 10x10 cm przypisujesz znaczenie ścisłe 100 cm. I stąd ci
    > > wychodzą głupoty "tłokowe".
    >
    > Bzdura, idioto. Jeśli już to 10c x 10m. Po raz kolejny udowadniasz swój analfab
    > etyzm. Tu: matematyczny.

    10c x 10m = 100cm, analfabeto. Czyli zapisowi 10x10 cm przypisujesz
    znaczenie ścisłe 100 cm.
    Wiesz już czym jest wg mnie interpretacja?

    > Ty nie pomyliłeś słowa, lecz część zdania. Gdybyś pomylił słowo to przyznałbyś
    > to od razu gdy ci wyjaśniono jego znaczenie.

    I tak się stało - gdy już nie miałem wątpliwości, że "come" nie da się
    użyć jako rzeczownika, to dyskusję zakończyłem. W ogóle nie
    kwestionowałem faktu, że należy użyć rzeczownika, co tobie się cały
    czas wydawało.

    > > Otóż byłem i jestem przekonany, iż jest tam "teren zabudowany".
    > > I co - linkuję coś nie znając treści? Czy to ty, analfabeto, się
    > > odzywasz, nie znając treści?
    >
    > To raz jeszcze, kretynie. Wskaż treść na zdjęciu stanowiącą o terenie zabudowan
    > ym, tak aby odbiorca o tym wiedział.

    Na tym zdjęciu nie ma treści, z której możnaby
    wywnioskować, czy jest to obszar zabudowany.
    Więc jeszcze raz:
    Linkuję coś nie znając treści? Czy to ty, analfabeto, się odzywasz, nie znając treści?

    > To jest oszustwo, ponieważ pingwiny nie żyją na plaży. To, że mieszkają w zoo b
    > lisko tej plaży i wiesz o tym tylko ty jest właśnie oszustwem gdy przedstawiasz
    > to pierwsze jako pewnik.

    Nie przedstwiam tego pierwszego jako pewnik. Po prostu piszę, jaki
    jest stan faktyczny w tym konkretnym przypadku. To jest oszustwo?

    > > > Neguję fakt zapisu 100 x 100 m2. Który to konkretnie podałeś.
    > > Z tego nie wynika że negujesz fakt zapisu 1x1 m2?

    >
    > Neguję fakt takiego zapisu w powszechnym użyciu.

    100x100 m2 czy 1x1 m2?
    I teraz nagle "w powszechnym użyciu"? Już nie pod kątem poprawności zapisu?

    > W tym momencie ta gałąź tematu upada.

    Pierdolenie o "praktycznie" jak najbardziej.
    Kwantyfikatory są jednak używane i niektóre z nich zapisuje się na
    różne sposoby. W praktyce.

    > > Jak zwykle - przy wyborze "tak/nie" zostajesz pokonany przez
    > > wygórowany poziom zadania. Nawet bezczelnie przewidziałem to w
    > > poprzednim poście.
    >
    > Przecież już ci pisałem, że dyskusja z analfabetą o związkach frazeologicznych
    > jest bezcelowa.

    Pytałem o co innego, gdzie jedyne co miałeś z siebie wykrztusić, to
    odpowiedź "tak" lub "nie". Jak zwykle cię to przerasta.

    > j.w. I weź tu dyskutuj z analfabetą...
    >
    > Neguję fakt zapisu 100 x 100 m2. Który to konkretnie podałeś.

    Spróbujemy inaczej, bo znowu wymigujesz się jak głupek.
    Czy dla ciebie zapis
    1cm x 1cm x 1cm = 1cm3
    jest błędny?
  • agios_pneumatos 01.11.13, 09:14
    klemens1 napisał:

    > > Samo wspomnienie o czymś jest podaniem przykładu.
    >
    > A gdzie to wspomnienie? W pytaniu o przykład? Czy w stwierdzeniu, że
    > takiego przypadku nie ma?

    Jeśli zdanie zaczynające się od 'są co prawda' oznacza, że czegoś nie ma to tak, masz rację.


    > > Skoro wiadomo to udowodnij.
    >
    > Podałem ci link do twojej wypowiedzi, gdzie przyznajesz się, że nie
    > pojąłeś pytania.

    Nie przypominam sobie, żebym nie pojął.
    Przy czym na pewno wiem, że jesteś za tępy, żeby zrozumieć różnicę pomiędzy nie rozumieniem, a nie pamiętaniem.

    Kładziesz się na całej linii, dzieciaku.

    (...)

    Uuuuu... widzę przerwę w ustosunkowaniu się analfabety czy rozumie to co się do niego pisze: tu o ocenie twojej osoby przez innych forumowiczów i podziwu nad twym ograniczonym umysłem.

    (...)

    >
    > > > Bo nie zostało. I zawsze w takich sytuacjach - zamiast po prostu
    > > > odpowiedzieć, zasłaniasz się "już napisanym i wyjaśnionym". Im
    > > > konkretniejsze pytanie, tym trudniej ci się na nie odpowiada. Też t
    > o zauważyłeś
    > > > ?
    > > >
    > >
    > > 1. Zostało
    >
    > OK, to powtórz odpowiedź, ew. podaj linka.

    Dlaczego miałbym powtarzać? Czy to ma związek z ograniczonością twego umysłu i problemami z rozumieniem treści wysyłanej do ciebie?

    > > > Ja zapisowi 10x10 cm przypisuję znaczenie ścisłe 100 cm2.
    > > > Ty zapisowi 10x10 cm przypisujesz znaczenie ścisłe 100 cm. I stąd c
    > i
    > > > wychodzą głupoty "tłokowe".
    > >
    > > Bzdura, idioto. Jeśli już to 10c x 10m. Po raz kolejny udowadniasz swój a
    > nalfab
    > > etyzm. Tu: matematyczny.
    >
    > 10c x 10m = 100cm, analfabeto.

    Przecież ja o tym samym piszę. I kto tu jest analfabetą?

    Czyli zapisowi 10x10 cm przypisujesz
    > znaczenie ścisłe 100 cm.
    > Wiesz już czym jest wg mnie interpretacja?

    Zdecyduj się albo na jedno albo na drugie. Bo teraz robisz z siebie pajaca.


    > I tak się stało - gdy już nie miałem wątpliwości, że "come" nie da się
    > użyć jako rzeczownika, to dyskusję zakończyłem. W ogóle nie
    > kwestionowałem faktu, że należy użyć rzeczownika, co tobie się cały
    > czas wydawało.

    I na tym polega sedno. Ty miałeś wątpliwości, a jednak pisałeś na pewniaka. W dodatku wyzywając innych od analfabetów. Przy czym ci 'analfabeci' mieli rację. I dlatego byli analfabetami, wg twojego rozumienia świata.

    To jest studium tego jak żałosną i ograniczoną kreaturą jesteś.

    Podobnie jak pominięcie powyżej kwestii czy jeszcze nikt inny nie ma ciebie za debila czy jednak.

    Tyle, że ty jesteś na tyle tępy i bezczelny, że dalej będziesz jątrzył ten temat.
    ym, tak aby odbiorca o tym wiedział.

    >
    > Na tym zdjęciu nie ma treści, z której możnaby
    > wywnioskować, czy jest to obszar zabudowany.
    > Więc jeszcze raz:
    > Linkuję coś nie znając treści? Czy to ty, analfabeto, się odzywasz, nie znając
    > treści?

    Zatem skąd odbiorca miałby wiedzieć o tym czy jest tam obszar zabudowany?
    Znowu zadaję ci szach mata: albo nie znasz treści zdjęcia, albo dopuszczasz się oszustwa pisząc o zdjęciu jako terenie zabudowanym. Znowu nie rozumiesz tego i znowu jak baba albo chore dziecko za pół roku zapytasz mnie dokładnie o to samo.


    > Nie przedstwiam tego pierwszego jako pewnik. Po prostu piszę, jaki
    > jest stan faktyczny w tym konkretnym przypadku. To jest oszustwo?

    Skoro piszesz jaki jest (rzekomo) stan faktyczny, a nie masz na to dowodów to znaczy, że piszesz bzdury.

    >
    > > > > Neguję fakt zapisu 100 x 100 m2. Który to konkretnie podał
    > eś.
    > > > Z tego nie wynika że negujesz fakt zapisu 1x1 m2?

    > >
    > > Neguję fakt takiego zapisu w powszechnym użyciu.
    >
    > 100x100 m2 czy 1x1 m2?
    > I teraz nagle "w powszechnym użyciu"? Już nie pod kątem poprawności zapisu?
    >

    Raz jeszcze, bo nie pojąłeś. Neguję błędne użycie jednostek miary. Litr nie jest jednostką miary. Tak jak nie jest nią pierwiastek z centymetra. Jeśli ograniczeni matematycy nie są w stanie pojąć różnicy pomiędzy matematyką a językiem pisanym to nie mój problem. Sam sobie odpowiedziałeś, że rzeczone cm3 to zapis matematyczny. Tego jak się ma zapis matematyczny do języka i tak nie pojmiesz.

    > > W tym momencie ta gałąź tematu upada.
    >
    > Pierdolenie o "praktycznie" jak najbardziej.

    Czyli po raz kolejny przyznajesz, że nie ma sensu rozmawiać z tobą o kwestiach językowych. Na które to tematy niezwykle się mądrzysz swoją drogą. To jest kolejny dowód twego analfabetyzmu.

    > > > Jak zwykle - przy wyborze "tak/nie" zostajesz pokonany przez
    > > > wygórowany poziom zadania. Nawet bezczelnie przewidziałem to w
    > > > poprzednim poście.
    > >
    > > Przecież już ci pisałem, że dyskusja z analfabetą o związkach frazeologic
    > znych
    > > jest bezcelowa.
    >
    > Pytałem o co innego, gdzie jedyne co miałeś z siebie wykrztusić, to
    > odpowiedź "tak" lub "nie". Jak zwykle cię to przerasta.
    >

    Po raz drugi powtarzam ci, że odpowiedź dostałeś, ale za tępy jesteś by to zrozumieć.
    A co do tego czy wokół 'nikt' i 'sami' to już dałeś sobie odpowiedź sam powyżej. Z tym czy tylko ja czy jeszcze ktoś inny w tym wątku ma cię za idiotę, który nie rozróżnia jednostek miary.

    > > j.w. I weź tu dyskutuj z analfabetą...
    > >
    > > [i]Neguję fakt zapisu 100 x 100 m2. Który to konkretnie podałeś. [
    > /i]
    >
    > Spróbujemy inaczej, bo znowu wymigujesz się jak głupek.
    > Czy dla ciebie zapis
    > 1cm x 1cm x 1cm = 1cm3
    > jest błędny?

    Nie, nie jest błędny.
    I jak to pytanie ma się do konkretnego przykładu, który podałeś.

    A teraz pytanie do ciebie. Na tej samej zasadzie rozumowania:

    Czy zapis

    1 x 1 x 1 cm jest poprawny?


  • klemens1 04.11.13, 13:56
    > Jeśli zdanie zaczynające się od 'są co prawda' oznacza, że czegoś nie ma to tak
    > , masz rację.

    To ten przykład, o który pytałem i który sobie sam podałem?

    > Nie przypominam sobie, żebym nie pojął.
    > Przy czym na pewno wiem, że jesteś za tępy, żeby zrozumieć różnicę pomiędzy nie
    > rozumieniem, a nie pamiętaniem.

    Gdybyś zrozumiał, to nie miałbyś problemu z pamiętaniem, czy chodziło
    o jakiekolwiek pytanie, czy o pytanie na które sam sobie odpowiedziałem.

    > Uuuuu... widzę przerwę w ustosunkowaniu się analfabety czy rozumie to co się do
    > niego pisze: tu o ocenie twojej osoby przez innych forumowiczów i podziwu nad
    > twym ograniczonym umysłem.

    To były tylko twoje puste deklaracje.

    > > OK, to powtórz odpowiedź, ew. podaj linka.
    >
    > Dlaczego miałbym powtarzać?

    Żeby udowodnić że nie jesteś kłamcą i głupkiem, który zamiast po
    prostu powtórzyć wypowiedź, pierdzieli w kółko, dlaczego miałby to robić.

    > > > > Ja zapisowi 10x10 cm przypisuję znaczenie ścisłe 100 cm2.
    > > > > Ty zapisowi 10x10 cm przypisujesz znaczenie ścisłe 100 cm.
    > > > Bzdura, idioto. Jeśli już to 10c x 10m.
    > >
    > > 10c x 10m = 100cm, analfabeto.
    >
    > Przecież ja o tym samym piszę. I kto tu jest analfabetą?

    Ty jesteś analfabetą. Nie dlatego to powtórzyłem, żeby z tym konkretnie
    zapisem polemizować czy stwierdzać że twierdziłeś co
    innego. Powstrzymaj swoją chęć odszczekiwania i doczytuj do końca.

    > > Czyli zapisowi 10x10 cm przypisujesz
    > > znaczenie ścisłe 100 cm.
    > > Wiesz już czym jest wg mnie interpretacja?
    >
    > Zdecyduj się albo na jedno albo na drugie. Bo teraz robisz z siebie pajaca.

    Aleś ty tępy.
    Wg ciebie:
    10c x 10m = 100cm.
    10c x 10m = 10x10 cm.
    czyli (prawe strony równań):
    10x10 cm = 100 cm.
    Tak to interpretujesz w znaczeniu ścisłym.

    > I na tym polega sedno. Ty miałeś wątpliwości, a jednak pisałeś na pewniaka.

    A gdy mi udowodniono, że nie mam racji, to zakończyłem temat.

    > Znowu zadaję ci szach mata: albo nie znasz treści zdjęcia, albo dopuszczasz się
    > oszustwa pisząc o zdjęciu jako terenie zabudowanym.

    Na zdjęciu jest obszar zabudowany i to napisałem. Znam więc treść zdjęcia.
    Na czym więc oszustwo polega, skoro napisałem prawdę? Bo nie byłeś w
    stanie tego zweryfikować?

    > Skoro piszesz jaki jest (rzekomo) stan faktyczny, a nie masz na to dowodów to z
    > naczy, że piszesz bzdury.

    Co to jest "(rzekomy) stan faktyczny"?

    > > > Neguję fakt takiego zapisu w powszechnym użyciu.
    > >
    > > 100x100 m2 czy 1x1 m2?
    > > I teraz nagle "w powszechnym użyciu"? Już nie pod kątem poprawności zapisu?
    > >
    >
    > Raz jeszcze, bo nie pojąłeś. Neguję błędne użycie jednostek miary.

    Konkretnie, analfabeto.
    100x100 m2 czy 1x1 m2?
    I czy negujesz "powszechne użycie", czy poprawność?

    > Czyli po raz kolejny przyznajesz, że nie ma sensu rozmawiać z tobą o kwestiach
    > językowych.

    Nie ma sensu pie...ć nie na temat, jak ty to czynisz.
    Podałem ci przykład kwantyfikatora, który zapisuje się na różne sposoby -
    taki jest temat, a nie różnice pomiędzy "praktycznie" i "w praktyce".

    > > Pytałem o co innego, gdzie jedyne co miałeś z siebie wykrztusić, to
    > > odpowiedź "tak" lub "nie". Jak zwykle cię to przerasta.
    > >
    >
    > Po raz drugi powtarzam ci, że odpowiedź dostałeś, ale za tępy jesteś by to zroz
    > umieć.

    Potrzebuję jednoznacznej odpowiedzi, żeby udowodnić jakim idiotą
    jesteś i żeby ograniczyć twoje pole manewru w wymigiwaniu się.
    Dasz radę wybrać odpowiedź "tak" lub "nie"?

    > > Spróbujemy inaczej, bo znowu wymigujesz się jak głupek.
    > > Czy dla ciebie zapis
    > > 1cm x 1cm x 1cm = 1cm3
    > > jest błędny?
    >
    > Nie, nie jest błędny.

    A ten?
    1cm x 1cm x 1cm = (1 x 1 x 1) x (cm x cm x cm)

    > A teraz pytanie do ciebie. Na tej samej zasadzie rozumowania:
    >
    > Czy zapis
    >
    > 1 x 1 x 1 cm jest poprawny?

    Tak, jest to zapis poprawny. Pisałem o tym wielokrotnie,
    sklerozo. A że intepretujesz go w sposób ścisły, to twój problem analfabety.
  • agios_pneumatos 09.11.13, 07:29
    klemens1 napisał:

    > To ten przykład, o który pytałem i który sobie sam podałem?
    >

    Tam taka lista była, którą sam podałeś.

    > Gdybyś zrozumiał, to nie miałbyś problemu z pamiętaniem, czy chodziło
    > o jakiekolwiek pytanie, czy o pytanie na które sam sobie odpowiedziałem.
    >

    Raz jeszcze: gdzie tam jest napisane, że nie zrozumiałem?

    > > Uuuuu... widzę przerwę w ustosunkowaniu się analfabety czy rozumie to co
    > się do
    > > niego pisze: tu o ocenie twojej osoby przez innych forumowiczów i podziw
    > u nad
    > > twym ograniczonym umysłem.
    >
    > To były tylko twoje puste deklaracje.
    >

    Po raz kolejny udowadniasz swój analfabetyzm; nie rozumiesz pojęcia 'deklaracja'. Już o odniesienie tego do terminu 'stan faktyczny' przez grzeczność nie zapytam.

    Ale rozumiem cię. Dla takiego chama i bufona jak ty ciężka musi być świadomość, że twoje robienie z siebie idioty znajduje zrozumienie u odbiorców.

    > > > OK, to powtórz odpowiedź, ew. podaj linka.
    > >
    > > Dlaczego miałbym powtarzać?
    >
    > Żeby udowodnić że nie jesteś kłamcą i głupkiem, który zamiast po
    > prostu powtórzyć wypowiedź, pierdzieli w kółko, dlaczego miałby to robić.
    >

    Póki co na kłamcę i głupka wychodzisz ty.
    Tutaj po prostu nie chce mi się przeszukiwać tego bełkotliwego wątku.

    > > > > > Ja zapisowi 10x10 cm przypisuję znaczenie ścisłe 100 cm
    > 2.
    > > > > > Ty zapisowi 10x10 cm przypisujesz znaczenie ścisłe 100
    > cm.
    > > > > Bzdura, idioto. Jeśli już to 10c x 10m.
    > > >
    > > > 10c x 10m = 100cm, analfabeto.
    > >
    > > Przecież ja o tym samym piszę. I kto tu jest analfabetą?
    >
    > Ty jesteś analfabetą. Nie dlatego to powtórzyłem, żeby z tym konkretnie
    > zapisem polemizować czy stwierdzać że twierdziłeś co
    > innego. Powstrzymaj swoją chęć odszczekiwania i doczytuj do końca.
    >

    To dlaczego to powtórzyłeś?
    Natomiast to jest piękne:

    Bzdura, idioto. Jeśli już to 10c x 10m.
    > > >
    > > > 10c x 10m = 100cm, analfabeto.


    I bynajmniej nie świadczy o twym analfabetyzmie.

    > > I na tym polega sedno. Ty miałeś wątpliwości, a jednak pisałeś na pewniak
    > a.
    >
    > A gdy mi udowodniono, że nie mam racji, to zakończyłem temat.
    >

    Bzdura. Dalej kłapałeś dziobem. Jedynym wyjaśnieniem może być to,że nie rozumiesz co się do ciebie pisze i masz problemy z przyswojeniem takiego tłumaczenia.

    > > Znowu zadaję ci szach mata: albo nie znasz treści zdjęcia, albo dopuszcza
    > sz się
    > > oszustwa pisząc o zdjęciu jako terenie zabudowanym.
    >
    > Na zdjęciu jest obszar zabudowany i to napisałem.

    Kłamstwo. Zatem cała reszta to bzdura.

    >
    > > Skoro piszesz jaki jest (rzekomo) stan faktyczny, a nie masz na to dowodó
    > w to z
    > > naczy, że piszesz bzdury.
    >
    > Co to jest "(rzekomy) stan faktyczny"?

    To inaczej zwana twoja konfabulacja na temat pewnych faktów.

    > > Raz jeszcze, bo nie pojąłeś. Neguję błędne użycie jednostek miary.
    >
    > Konkretnie, analfabeto.
    > 100x100 m2 czy 1x1 m2?
    > I czy negujesz "powszechne użycie", czy poprawność?
    >

    Przyznaję, że rzadko widuję większych idiotów od ciebie.

    > > Czyli po raz kolejny przyznajesz, że nie ma sensu rozmawiać z tobą o kwes
    > tiach
    > > językowych.
    >
    > Nie ma sensu pie...ć nie na temat, jak ty to czynisz.
    > Podałem ci przykład kwantyfikatora, który zapisuje się na różne sposoby -
    > taki jest temat, a nie różnice pomiędzy "praktycznie" i "w praktyce".
    >

    Po raz kolejny udowadniasz, że coś czego nie rozumiesz jest albo 'nieistotne', albo 'nie na temat'.


    > Potrzebuję jednoznacznej odpowiedzi, żeby udowodnić jakim idiotą
    > jesteś i żeby ograniczyć twoje pole manewru w wymigiwaniu się.
    > Dasz radę wybrać odpowiedź "tak" lub "nie"?
    >

    Powtórz raz jeszcze pytanie. Żeby mieć pewność braku manipulacji.

    > > > Spróbujemy inaczej, bo znowu wymigujesz się jak głupek.
    > > > Czy dla ciebie zapis
    > > > 1cm x 1cm x 1cm = 1cm3
    > > > jest błędny?
    > >
    > > Nie, nie jest błędny.
    >
    > A ten?
    > 1cm x 1cm x 1cm = (1 x 1 x 1) x (cm x cm x cm)
    >

    Ile jeszcze tych pytań będzie? I jaki mają one związek z bezpieczeństwem na drodze?

    > > A teraz pytanie do ciebie. Na tej samej zasadzie rozumowania:
    > >
    > > Czy zapis
    > >
    > > 1 x 1 x 1 cm jest poprawny?
    >
    > Tak, jest to zapis poprawny. Pisałem o tym wielokrotnie,
    > sklerozo. A że intepretujesz go w sposób ścisły, to twój problem analfabety.

    Bynajmniej. Ja interpretuję go w sposób powszechny, czyli właściwy. Ty wprowadziłeś interpretację ścisłą. Zatem dla ciebie nie jest on poprawny. Kłamiesz czyli.
  • klemens1 12.11.13, 17:18
    > > To ten przykład, o który pytałem i który sobie sam podałem?
    >
    > Tam taka lista była, którą sam podałeś.

    Nie pytam o listę, tylko o to, czy to ten przykład, o który pytałem i
    który sobie sam podałem. Konkretne pytanie z gatunku "tak/nie".

    > > To były tylko twoje puste deklaracje.
    >
    > Po raz kolejny udowadniasz swój analfabetyzm; nie rozumiesz pojęcia 'deklaracja'.

    Więc podaj tego słowa definicję i wykaż że go nie rozumiem. Mniej
    szczekania, więcej konkretów.

    > > > > OK, to powtórz odpowiedź, ew. podaj linka.
    > > >
    > > > Dlaczego miałbym powtarzać?
    > >
    > > Żeby udowodnić że nie jesteś kłamcą i głupkiem, który zamiast po
    > > prostu powtórzyć wypowiedź, pierdzieli w kółko, dlaczego miałby to robić.
    >
    > Póki co na kłamcę i głupka wychodzisz ty.

    Wystarczy zapytać cię o coś konkretnego - wtedy zawsze leżysz,
    kwiczysz i pyskujesz. Bardzo to honorowe.

    > To dlaczego to powtórzyłeś?

    Żeby mieć wszystkie obliczenia w jednym miejscu.
    Znowu pierdzielisz nie na temat, podczas gdy w konkretnym temacie
    zasadniczym stosujesz zasadę "morda w kubeł, może nikt nie zauważy":

    > > Czyli zapisowi 10x10 cm przypisujesz
    > > znaczenie ścisłe 100 cm.
    > > Wiesz już czym jest wg mnie interpretacja?
    >
    > Zdecyduj się albo na jedno albo na drugie. Bo teraz robisz z siebie pajaca.

    Aleś ty tępy.
    Wg ciebie:
    10c x 10m = 100cm.
    10c x 10m = 10x10 cm.
    czyli (prawe strony równań):
    10x10 cm = 100 cm.
    Tak to interpretujesz w znaczeniu ścisłym.

    > > A gdy mi udowodniono, że nie mam racji, to zakończyłem temat.
    >
    > Bzdura. Dalej kłapałeś dziobem.

    W temacie prawidłowości zwrotu temat zakończyłem, a że wyczułeś "okazję"
    i dodatkowo jesteś na tyle głupi, że nie rozumiesz iż czym innym jest
    - nieodróżnianie czasownika od rzeczownika
    a czym innym
    - użycie nieprawidłowego zwrotu do określenia rzeczownika
    to trzeba cię było naprostować. Ty chyba zresztą nadal jeszcze nie
    zajarzyłeś i będziesz kłapał "nie odróżnia rzeczownika od czasownika".

    > > Na zdjęciu jest obszar zabudowany i to napisałem.
    >
    > Kłamstwo. Zatem cała reszta to bzdura.

    Co jest konkretnie kłamstwem - że na zdjęciu jest obszar zabudowany, czy że o tym napisałem?

    > > > Skoro piszesz jaki jest (rzekomo) stan faktyczny, a nie masz na to dowodów to z
    > > > naczy, że piszesz bzdury.
    > >
    > > Co to jest "(rzekomy) stan faktyczny"?
    >
    > To inaczej zwana twoja konfabulacja na temat pewnych faktów.

    Których konkretnie faktów dotyczyła moja konfabulacja? Wymień te fakty.

    > > Nie ma sensu pie...ć nie na temat, jak ty to czynisz.
    > > Podałem ci przykład kwantyfikatora, który zapisuje się na różne sposoby -
    > > taki jest temat, a nie różnice pomiędzy "praktycznie" i "w praktyce".
    >
    > Po raz kolejny udowadniasz, że coś czego nie rozumiesz jest albo 'nieistotne',
    > albo 'nie na temat'.

    Chciałeś konkretnego przykładu użycia dwóch zapisów do wyrażenia tego samego i ten
    przykład dostałeś. Jak na idiotę przystało, odebrałeś to jako porażkę
    i teraz robisz problem ze wszystkiego, tylko nie z tego czy faktycznie
    dwa różne zapisy oznaczają to samo.
    Zresztą i tak nie masz przykładu błędnego użycia przeze mnie
    "praktycznie" lub "w praktyce", ale przecież "okazję" wyczułeś znowu -
    jak przy "rzeczownik vs czasownik".

    > > Potrzebuję jednoznacznej odpowiedzi, żeby udowodnić jakim idiotą
    > > jesteś i żeby ograniczyć twoje pole manewru w wymigiwaniu się.
    > > Dasz radę wybrać odpowiedź "tak" lub "nie"?
    >
    > Powtórz raz jeszcze pytanie. Żeby mieć pewność braku manipulacji.

    To może naucz się odpowiadać od razu i konkretnie, zwłaszcza
    na niezwykle trudne pytania z gatunku "tak/nie".
    Czyli zdanie wypowiedzianie pod moim adresem "Zauważyłem na sąsiednim
    forum, że znowu nikt nie może poznac się na twoim geniuszu i wokół
    sami debile" nie oznacza że wg ciebie, że wszyscy są dla mnie debilami?


    > > > > Spróbujemy inaczej, bo znowu wymigujesz się jak głupek.
    > > > > Czy dla ciebie zapis
    > > > > 1cm x 1cm x 1cm = 1cm3
    > > > > jest błędny?
    > > >
    > > > Nie, nie jest błędny.
    > >
    > > A ten?
    > > 1cm x 1cm x 1cm = (1 x 1 x 1) x (cm x cm x cm)
    >
    > Ile jeszcze tych pytań będzie?

    Zależy ile razy podołasz odpowiedzieć "tak" lub "nie". Przy
    optymistycznym wariancie przewiduję jeszcze dwa. Ale to konkretne i
    proste pytania, więc raczej nie dasz rady odpowiedzieć.

    > I jaki mają one związek z bezpieczeństwem na drodze?

    Taki sam jak na początku, gdzie rozpętałeś dyskusję nad poprawnością
    zapisu 1x1x1 cm3.
    Tylko że jeszcze wtedy nie wyczuwałeś, że robisz z siebie idiotę,
    dlatego kwestia związku z bezpieczeństwem na drodze była nieistotna -
    nie to co teraz. To się nazywa chyba "zwijanie kramiku" czy jakoś tak.

    > > > 1 x 1 x 1 cm jest poprawny?
    > >
    > > Tak, jest to zapis poprawny. Pisałem o tym wielokrotnie,
    > > sklerozo. A że intepretujesz go w sposób ścisły, to twój problem analfabety.
    >
    > Bynajmniej. Ja interpretuję go w sposób powszechny, czyli właściwy.

    A komu wychodziła średnica tłoka cylindra w metrach, bo zinterpretował
    zapis powszechny jak zapis ścisły?

    --
    hannl napisał (08-11-2013): "Ja zawsze udzielam odpowiedzi"
  • agios_pneumatos 01.10.13, 17:01
    jureek napisał:

    > samspade napisał:
    >
    > > Dałeś link do prawidłowego zapisu. Nie do 50 x 50 x 50 cm3
    >
    > A dlaczego w miejsce wyniku mnożenia nie można podstawić samego mnożenia?

    Można zrobić wszystko. Tylko chodzi chyba o to, żeby było to zrozumiałe.

    > Z tymi centymetrami sześciennymi nie widzę błędu,

    Wyzbądź się matematyki. Zacznij posługiwać się... językiem.

    błąd byłby gdyby napisał: 50
    > cm3 x 50 cm3 x 50 cm3, można się co najwyżej przyczepić, że pisał o rozmiarach,
    > a w liczbach podał objętość.
    > Jura
    >

    Z językowego punktu widzenia omawiany zapis to błąd. Wymiary podaje się liczbowo kończąc jednostką, która dotyczy wcześniej podanych wartości liczbowych.

    Zauważ jak tu jest zapisana pojemność, a jak skok i średnica tłoka.

    honda.pl/upload/motorbikes/crosstourer.pdf
    Cokolwiek otworzysz nie ma nigdzie podanych wymiarów w jednostce... stworzonej do innego opisu rzeczywistości.

    www.dpd.com.pl/opakowaniaspecjalne_oferta_produktow.asp
    Klemens niestety jest tak ograniczony do swego świata dodawania 2 do 2 (zwanego szumnie logiką), że nie ma bladego pojęcia o języku i otaczającym świecie.
  • bimota 02.10.13, 00:29
    można się co najwyżej przyczepić, że pisał o rozmiarach,
    > a w liczbach podał objętość

    NO I SIE CZEPIAMY...

    MOZE BYS GO SPYTAL CZY PODAWAL OBJETOSC, CZY WYMIARY, CZY MOZE JESZCZE CO INNEGO...
  • qqbek 01.10.13, 16:30
    ...a nie podaje "twojej wizji geometrii".

    Ale jeden "kwiatek" też znalazłem:
    (cytat za "matematyka.opracowania.pl/obj%C4%99to%C5%9B%C4%87_sze%C5%9Bcianu_i_prostopad%C5%82o%C5%9Bcianu/")

    "Zadanie 2
    Podłoga pokoju jest prostokątem o wymiarach 3 m x 4 m, a wysokość pokoju wynosi 2,5 cm. Ile metrów sześciennych powietrza mieści się w tym pokoju? Ile to litrów?
    ...
    Odpowiedź:
    W pokoju mieści się 30 m3, czyli 30 000 l powietrza."

    WIERUTNA BZDURA (Tak jak i Twój zapis)
    W pokoju mieści się 30 litrów powietrza a budowano dla mrówek :)
    --
    Jednym z najmilszych doświadczeń w życiu jest być celem, nie będąc trafionym (W.Churchill)
  • klemens1 01.10.13, 16:49
    Rozmiar pudełka wynosił 50cm x 50cm x 50cm. Jakbyś nie kombinował, jest to dokładnie tyle samo, co 50x50x50 cm3.
    Owe "cm3" sugeruje, że przy każdej liczbie jest "cm", a nie że jest to np. długość pomnożona po prostu przez 50 i jeszcze raz przez 50.
  • nazimno 01.10.13, 16:59
    Miano podaje sie zwykle w nawiasach kwadratowych na koncu.

    50x50x50 [cm3]

    I wtedy nikt nie ma watpliwosci o co chodzi.

    A tak na marginesie.
    Dobrze, ze nie liczycie przy uzyciu RPN (Reverse Polish Notation).
    Dopiero by wam sie po.....o


    lidia-js.kis.p.lodz.pl/LM_lab/onp.php

    bez tego pomyslu Jana Łukasiewicza nie byloby dzisiejszych kompilatorow
    jezykow dla komputerow. Chodzi o prace na tzw. "stosie".


    pl.wikipedia.org/wiki/Jan_%C5%81ukasiewicz
  • agios_pneumatos 01.10.13, 17:05
    klemens1 napisał:

    > Rozmiar pudełka wynosił 50cm x 50cm x 50cm. Jakbyś nie kombinował, jest to dokł
    > adnie tyle samo, co 50x50x50 cm3.

    Tu nie trzeba kombinować. Trzeba było uważać w szkole.

    > Owe "cm3" sugeruje, że przy każdej liczbie jest "cm", a nie że jest to np. dług
    > ość pomnożona po prostu przez 50 i jeszcze raz przez 50.

    Bzdura.

    Czyli zgodnie z twoją ograniczoną logiką tutaj:

    honda.pl/upload/motorbikes/crosstourer.pdf
    średnica x skok tłoka to 81 x 60 metrów.

    Brniesz aż miło. W sumie możesz więcej takich udanych wątków zakładać. Nudno było jakoś ostatnio.
  • nazimno 01.10.13, 17:10


  • nazimno 01.10.13, 17:12
    wielkosci mianowanych.

    pl.wikipedia.org/wiki/Wymiar_wielko%C5%9Bci_fizycznej
    Panowie z twojej ulotki powinni isc do szkoly.
  • agios_pneumatos 01.10.13, 17:29
    Nie tylko oni. Też m.in. cała logistyka, przemysł czy inne gałęzie gospodarki. Na całym świecie.

    Dobrze, że chociaż na tym forum jest jeden sprawiedliwy, który posiadł wiedzę absolutną.
  • bimota 02.10.13, 00:25
    ZNOW CI SIE POKICKALO... :)
  • nazimno 02.10.13, 09:40
    Albo uzywa sie poprawnie zasad zapisu fizycznych wielkosci mianowanych albo nie.
    Posrednich stanow nie ma.

    PS
    Od ilu lat obowiazuje juz w uklad SI ?

  • qqbek 02.10.13, 09:59
    nazimno napisał:

    > Od ilu lat obowiazuje juz w uklad SI ?

    Jemu w Gimbazjum nie powiedzieli ;)

    PS
    W cywilizowanym świecie od 53 lat w Polsce od 45.
    3 kraje niecywilizowane (w tym Birma i Liberia, oraz jeszcze jeden, nazwy zapomniałem;) nie przyjęły go po dziś dzień.


    --
    Jednym z najmilszych doświadczeń w życiu jest być celem, nie będąc trafionym (W.Churchill)
  • bimota 02.10.13, 10:28
    NAWIASOW UZYWA SIE PRZY PRZELICZANIU JEDNOSTEK...

    W TWYM LINKU:

    "Symbole jednostek miar piszemy pismem prostym (antykwą). We wzorze wymiarowym symbol jednostki miary „wymiarowanej” (ale nie symbole jednostek podstawowych) zapisujemy w nawiasie kwadratowym"

    Z TEGO CO ROZUMIEM - CM3 NIE JEST "MIARA WYMIAROWANA" TYLKO "PODSTAWOWA". ZAPIS KLEMENSA CHYBA NAWET NIE JEST "WZOREM WYMIAROWYM"...

    JESLI MIAL BY SIE SILIC NA FORMALIZM, TO POWINIEN PO KAZDEJ 50. NAPISAC "CM".

    NIE MA OBOWIAZKU BYCIA FORMALISTA, MOZNA PISAC ZWYCZAJOWO, WTEDY TYLKO NA KONCU "CM"...

    JEGO ZAPIS NIE SPELNIA ANI WYMOGOW FORMALNYCH, ANI ZWYCZAJOWYCH...
  • nazimno 02.10.13, 10:40
    PS
    Uogólniając, jeśli symbol wielkości fizycznej jest wzięty w nawias kwadratowy, to mówimy o wymiarze tej wielkości fizycznej.

    Dla podkreslenia jednoznacznosci zapisu mozna napisac:

    moc silnika: 140 [kW]

    A teraz, drogie dziatki, robta, co chceta, jak chceta, i kiedy chceta.
    Lata mi to kolo ...
  • bimota 02.10.13, 10:49
    O JAKIM WYMIARZE ? A BEZ NAWIASU O CZYM MOWI ?
  • crannmer 02.10.13, 10:54
    nazimno napisał:
    > Dla podkreslenia jednoznacznosci zapisu mozna napisac:
    > moc silnika: 140 [kW]

    To jest przyklad szczegolnie bezsensownego zapisu. Niestosowanego zreszta nigdzie indziej na swiecie oprocz kilku jeszcze niewymarlych wyznawcow w kraju nadwislanskim.

    Jedyny (dosc ograniczony zreszta) sens nawiasu kwadratowego wokol jednostki to zaznaczenie, ze tak oznaczona jednostka dotyczy wszystkich wpisow wartosci liczbowych w danej linijce czy kolumnie tabeli.

    Równie częstym błędem jest niepoprawne pisanie jednostek – jednostki pisze się z odstępem po liczbie, bez nawiasu kwadratowego (np. 100 kV, 100 A, 30 mC). Wyjątek stanowią cztery jednostki (%, °C, °, ¢ oraz ²), które pisze się bez odstępu (np. 95%, 560°C, 45°).
    Zalecenia co do zakresu i formy prac dyplomowych (inżynierskich, magisterskich) - do stosowania na Wydziale Elektrycznym Politechniki Warszawskiej
    www.ien.pw.edu.pl/EIG/instrukcje/zalecenia.pdf
    (przy czym pisownia procentow i stopni tez jest sporna i w dodatku zalezna od kontekstu)
    --
    MfG
    C.
    And a bit of augmentation is a serious temptation
  • nazimno 02.10.13, 11:25
    Takich zalecen tyle ile wydzialow na politechnikach.
    I z reguly widac tam rozmaite rozbieznosci.

    I jeszcze to:

    > Jedyny (dosc ograniczony zreszta) sens nawiasu kwadratowego wokol jednostki to
    > zaznaczenie, ze tak oznaczona jednostka dotyczy wszystkich wpisow wartosci licz
    > bowych w danej linijce czy kolumnie tabeli.


    A po cholere , co???
    Jesli jest to kolumna, to po cholere sadzic, ze podano w niej rozne jednostki?
    Nawias kwadratowy w kolumnie to "cacy", a gdzie indziej jest "be".

    Gdy zas chodzi o wyznawcow, to jestes jednym z nich.
    Po prostu, wiele z ych zasad znanych jest zwyczajowo.
    Niektore z nich stosowano mniej lub bardziej konsekwentnie.
    I ludzie beda sie bic teraz po mordach bez sensu.
    ###



  • nazimno 02.10.13, 11:29

    www.dydaktyka.fizyka.szc.pl/pdf/pdf_161.pdf
    Ty, crannmer jestes upartym i ortodoksyjnym osobnikiem, ktorega racja plywa po powierzchni.
  • bimota 02.10.13, 12:11
    NO I PISZA, ZE NAWIASOWANIE JEST NIEZGODNE Z KONWENCJA...
  • nazimno 02.10.13, 12:23
    Tylko trzeba to spokojnie przeczytac.
    Nawiasowanie bylo stosowane w roznych okresach pisania publikacji i bylo raz bardziej raz mniej sankcjonowane, W sumie sprawa sztucznie rozdmuchana.

    Podanie wymiaru wielkosci fizycznej w nawiasach kwadratowych nie jest bledem fatalnym.
    Nie prowadzi do mylnej interpretacji ani dwuznacznosci.
    Uzycie tych nawiasow jest zalecane przez niektorych, przez innych nie.
    To tylko ortodoksja.


  • crannmer 02.10.13, 12:28
    nazimno napisał:
    > Nie prowadzi do mylnej interpretacji ani dwuznacznosci.

    Z opracowania, ktore sam zalinkowales powyzej:

    Oznaczenia { } i [ ] są operacjami. Stosowanie ich do innych celów daje kolizję oznaczeń i może być źródłem nieporozumień. Oznaczenie [m] w zapisie powinno być jednoznacznie odczytane jako operacja brania jednostki z wielko-ści m znajdującej się w nawiasie kwadratowym co w wyniku daje kg.

    > Uzycie tych nawiasow jest zalecane przez niektorych, przez innych nie.

    Uzycie nawiasow wokol symbolu jednostki w normalnym zapisie np. m = 10 kg nie jest zalecane przez nikogo kompetentnego.

    --
    MfG
    C.
    It's a pleasure that is bound to satisfy, so why don't you try?
  • nazimno 02.10.13, 12:47
    Stosowanie nawiasow kwadratowych w kolumnach tabelek jest wiec oczywista bzdura.
    A wszyscy to robia, przyklady sobie znajdziesz.

    Sam wpuszczasz sie w maliny ze wzgledu chocby na te niekonsekwencje.

    Podobnie do oznaczania jednostek przypisanych osiom xy rozmaitych charakterystyk
    stosuje sie [].

    Ortodoksyjne zasady pisania publikacji sa rowniez niekonsekwentne.
    I co autor, to nowy wyznawca.
    A crannmer w roli dobrego pasterza.
  • crannmer 02.10.13, 13:16
    nazimno napisał:
    > Ortodoksyjne zasady pisania publikacji sa rowniez niekonsekwentne.
    > I co autor, to nowy wyznawca.

    Prosze o podanie przykladu powaznej publikacji zalecajacej pisownie (a nie przyklad zastosowania, bo takich jest wiele) w rodzaju m = 5 [kg].

    --
    The lowing herd winds slowly o'er the lee.
  • nazimno 02.10.13, 13:06
    Z podstawowych definicji metrologii:

    Miara A wielkości fizycznej to iloczyn liczby {A} (wartości liczbowej wielkości fizycznej) oraz jednostki miary [A] tej wielkości:

    Miara A wielkości fizycznej - iloczyn liczby {A}
    (wartości liczbowej wielkości fizycznej) oraz
    jednostki miary [A] tej wielkości

    Zapis jest taki wlasnie:

    A = {A}[A]


    Z punktu widzenia scislosci zapisu w metrologii zapis podany przeze mnie jest jednoznaczny.
    Cala reszta to "przekonania religijne" roznego szamanstwa.
  • crannmer 02.10.13, 13:13
    nazimno napisał:
    > Zapis jest taki wlasnie:
    >
    > A = {A}[A]
    >
    > Z punktu widzenia scislosci zapisu w metrologii zapis podany przeze mnie jest
    > jednoznaczny.

    Jako generyczny zapis skladni. A nie jako rzeczywisty zapis konkretnych wartosci. Ktory poprawnie wglada np. tak:
    m = 10 kg

    Rzniesz w zaparte i przeczysz nawet opracownaiu, ktore sam osobiscie wczesniej zalinkowales.

    > Cala reszta to "przekonania religijne" roznego szamanstwa.

    Piszesz dokladnie o swim wlasnym zachowaniu.
    --
    MfG
    C.
    While a stretto diminution is an obvious solution
  • nazimno 02.10.13, 15:08
    Zapis m = 10 kg jest rownoznaczny z m = 10 [kg].

    Tylko rozmaitym estetom publikacji to nie pasuje.

    Zalinkowanie opracowania mialo na celu pokazanie, ze zapisy rozmaite istnieja
    i spotyka sie je w roznych materialach, choc sa krytykowane.

    Gdy zas chodzi o "przekonania religijne" na temat postaci zapisow, to ja jestem bardziej
    tolerancyjny niz Ty, ktory zlapales sie jednej wersji jak ostatniej deski ratunku.

    W wielu publikacjach spotyka sie podanym przeze mnie zapis, niezaleznie od
    krytyki lub krytykanctwa.

    Przyklad:
    we.pb.edu.pl/~ketim/ketim-md/ed_2_m/M-03.pdf
    (strona 11, zadania 1,2)

    Nooooo i oczywiscie mamy tam "twoja" tabelke z nawiasami.
    Purysci w koncu lapia sie na tym, ze zezrec musza wlasne "...puryzmy".
  • bimota 02.10.13, 15:34
    ALE DOPIERO CO SUGEROWALES, ZE NAWIASOWANIE JEST SFORMALIZOWANE W UKLADZIE SI... :)
  • nazimno 02.10.13, 15:40
    w roznych okresach.
    Robi sie to do dzisiaj w wielu publikacjach.
    Nie jest on FORMALNIE bledny.
  • crannmer 02.10.13, 12:24
    nazimno napisał:
    > Ty, crannmer jestes upartym i ortodoksyjnym osobnikiem, ktorega racja plywa po
    > powierzchni.

    Skoro sam podajesz jako argument teksty, ktore potwierdzaja moje stanowisko...
    :->

    s = 5 [m].
    Zapis taki [...] jest [...] Chciałbym podkreślić – niezgodny z przyjętymi konwencjami (i to stosowanymi od dawna, np. [1]).

    www.dydaktyka.fizyka.szc.pl/pdf/pdf_161.pdf
    --
    MfG
    C.
    Pater Brown erbebte in freudiger Erregung, als dunkle Cellos den Raum betraten.
  • agios_pneumatos 02.10.13, 12:30
    Ten geniusz najpierw poddaje w wątpliwość prawidła zapisu obowiązujące w gospodarce na całym świecie, gdzie jako podkładkę podaje jakieś linki z wikipedii, a potem pisze, że jednak wszystko jest uznaniowe.

  • nazimno 02.10.13, 15:10
  • nazimno 02.10.13, 23:02
    Tamze:

    Praktyka stosowania (nawiasow kwadratowych przyp. moje, nazimno) jednak odbiega od przyjętej konwencji co ma swoje korzenie w stosowaniu jej (nadal) w publikacjach naukowych – z fizyki, techniki.

    To oczywiscie crannmerek pominal, jak kazdy ortodoksyjny purysta.
    Problem polega tylko na tym, ze prawdziwych dziewic juz nie ma.


  • tbernard 02.10.13, 15:43
    > Odpowiedź:
    > W pokoju mieści się 30 m3, czyli 30 000 l powietrza."
    >
    > WIERUTNA BZDURA (Tak jak i Twój zapis)
    > W pokoju mieści się 30 litrów powietrza a budowano dla mrówek :)

    A nie zjadło Ci się jedno zero? Ale faktycznie jesteś znacznie bliżej poprawnej odpowiedzi ;)
  • qqbek 02.10.13, 18:21
    tbernard napisał:

    > A nie zjadło Ci się jedno zero? Ale faktycznie jesteś znacznie bliżej poprawnej
    > odpowiedzi ;)

    Fakt, zjadło:
    400cm x 300cm x 2,5cm = 300 000 cm^3 = 300 dm^3
    --
    Jednym z najmilszych doświadczeń w życiu jest być celem, nie będąc trafionym (W.Churchill)
  • truskava 03.10.13, 18:24
    qqbek napisał:


    > Fakt, zjadło:
    > 400cm x 300cm x 2,5cm = 300 000 cm^3 = 300 dm^3

    A mi to wygląda jakby autor zadania odwalał robote w poniedziałek a korektor swoją w następny poniedziałek. Oba poniedziałki były poprzedzone wspólnym weekendowym chlaniem.
    Jednostka w ostatnim czołnie sie im obsunęła - po mojemu miało być 4m x 3m x 2,5m. I wtedy wynik 30 m^3 bedzie sie zgadzał.


    --
    Pozdr@wiam
    TRUSKAVA
  • agios_pneumatos 03.10.13, 18:42
    W tym zadaniu jest literówka jak cholera. I przez nią macie rozkminkę. :P
  • tbernard 15.10.13, 10:49
    W tego typu zadaniach nie ma miejsca na domyślanie się co poeta miał na myśli.
  • agios_pneumatos 15.10.13, 12:02
    tbernard napisał:

    > W tego typu zadaniach nie ma miejsca na domyślanie się co poeta miał na myśli.

    Zgoda. Natomiast nasz geniusz, który założył ten wątek, coś klepie o interpretacjach.
  • waga170 03.10.13, 21:01
    Pierwszy napisal
    > W pudełku A o rozmiarach 50x50x50 cm3
    co jest calkowitym bezsensem logicznym, jezykowym i matematycznym, ale twierdzi ze to jest poprawne zamiast sie przyznac ze ta trojka byla tam niepotrzebna.
    Potem nastapil spor slepego z kulawym o kolorach i zapachach. Panom sugerujacym ze powyzszy zapis jest poprawny sugeruje zamowienie na przyklad akwarium o wymiarach 50 na 50 na 50 centymetrow SZESCIENNYCH i opowiedzenie tutaj jaka byla reakcja pana wytworcy. Albo lepiej, prosze opisac jak takie akwarium wyglada (moze jakis rysunek?).
    Wiekszych jaj dawno nie czytalem.
  • agios_pneumatos 03.10.13, 21:17
    waga170 napisał(a):

    > Pierwszy napisal
    > > W pudełku A o rozmiarach 50x50x50 cm3
    > co jest calkowitym bezsensem logicznym, jezykowym i matematycznym, ale twierdzi
    > ze to jest poprawne zamiast sie przyznac ze ta trojka byla tam niepotrzebna.
    > Potem nastapil spor slepego z kulawym o kolorach i zapachach. Panom sugerujacym
    > ze powyzszy zapis jest poprawny sugeruje zamowienie na przyklad akwarium o wym
    > iarach 50 na 50 na 50 centymetrow SZESCIENNYCH i opowiedzenie tutaj jaka byla r
    > eakcja pana wytworcy. Albo lepiej, prosze opisac jak takie akwarium wyglada (mo
    > ze jakis rysunek?).
    > Wiekszych jaj dawno nie czytalem.

    Wpadaj częściej na to forum. To jest tylko wycinek komedii, która tu się odbywa. ;)
  • bimota 03.10.13, 21:33
    TO WYTLUMACZ, CO JEST PORAWNE, CO NIE, I DLACZEGO, KONKRETNIE, MISTRZU...
  • waga170 03.10.13, 21:41
    Pudelko, akwarium i inna bryla prostpadloscienna ma trzy WYMIARY znane powszechnie jako dlugosc, szerokosc i wysokosc, podawane w jednostkach dlugosci. Centymetr szescienny jest jednostka OBJETOSCI wiec uzycie go zamiast jednostki dlugosci jest bledne. Dlaczego tak jest? Bo caly swiat sie umowil ze tak jest. Bardziej konkretnie nie potrafie.
  • bimota 03.10.13, 22:47
    ALE KLIMEK TWIERDZI, Z TEGO CO ZROZUMIELEM, ZE WYRAZENIE PRZEDSTAWIALO MNOZENIE, KTORE W SUMIE DAWLO OBJETOSC, WIEC DAL SZESCIANA, CZYLI MNOZENIE TYCH "CM"....
  • waga170 03.10.13, 23:01
    Klimek sie nie przyznal do pomylki. Napisal "o wymiarach" a nie "pudelko o objetosci", co zreszta mialoby wiekszy sens w jego poscie, porownanie dwoch pudelek o roznych objetosciach, kogo obchodza poszczegolne wymiary.
  • bimota 04.10.13, 11:50
    PYTANIE CZY SIE POMYLIL, CZY CELOWO TAK SOBIE WYMYSLIL. TWIERDZI, ZE CELOWO... :)

    MASZ, OCZYWISCIE, RACJE, JAKO JEDYNY...
  • nazimno 03.10.13, 23:03
    Optymalnie jest tak (w przykladzie ponizej - wymiary "pierwsze lepsze").

    Prostopadloscian o bokach

    {B,L,H} = {10,20,50} cm

    gdzie:
    B - szerokosc
    L - dlugosc
    H - wysokosc

    Przyporzadkowanie symboli wymiarow (zbior argumentow) do ich wartosci (zbior wartosci) jest jednoznaczne.

    Zwyczajowo podaje sie najpierw wymiary podstawy prostopadloscianu, a potem wysokosc.
    Nie jest to jednak zaden przymus.

    Istnieja pewne zasady podawania wymiarow w przypadku stosowania zasad aksjonometrii,
    (zasady rzutowania), ale tutaj, mozemy to sobie darowac, bo nie chodzi o orientacje tej bryly w przestrzeni trojwymiarowej.




  • nazimno 03.10.13, 23:04
  • waga170 03.10.13, 23:31
    Sprzedam dzialke dwadziescia na trzydziesci metrow to jest prawidlowo intuicyjnie a powinno sie mowic sprzedam dzialke dwadziescia na trzydziesci metrow kwadratowych zeby bylo calkiem prawidlowo?
    Wypij mleczko, zmow paciorek i idz spac, bo caly twoj post wyglada jakbys juz nic nie kojarzyl.
  • nazimno 03.10.13, 23:44
  • tbernard 04.10.13, 14:29
    > Prostopadloscian o bokach
    >
    > {B,L,H} = {10,20,50} cm

    W matematyce w czasach gdy ja studiowałem to klamerkowe nawiasy używano do oznaczenia zbioru (czyli bez znaczenia jest porządek). Czyli {B,L,H}={L,B,H}={L,H,B}={H,L,B}={H,B,L}={B,H,L}

    Ja bym tu użył zapisu:
    (B,L,H)=(10,20,50)*cm, gdzie gwiazdka, to mnożenie skalarne a na cm patrzymy jak na skalar, co w efekcie daje nam (10cm, 20cm, 50cm)

    Ale zawodowym matematykiem (ani fizykiem) nie jestem, więc wcale się nie obrażę, jeśli ktoś światlejszy uzna to za bzdury ;)
  • nazimno 04.10.13, 16:18
    To kwestia relacji porzadkujacej zbior.
    Domyslnie relacja ta jest tutaj przyjeta kolejnosc podanych bokow B,L,H.

    Najprostszym przykladem zbioru uporzadkowanego jest zbior liczb naturalnych:

    { 0, 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, ...} (niektorzy nie zaliczaja 0 do tego zbioru)

    Istnieja rowniez zbiory nieuporzadkowane.
  • tbernard 15.10.13, 11:39
    > Najprostszym przykladem zbioru uporzadkowanego jest zbior liczb naturalnych:
    >
    > { 0, 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, ...} (niektorzy nie zaliczaja 0 do tego zbioru)


    Łatwo można pokazać prostszy (w sensie mniejszej ilości elementów). Na przykład zbiór pusty.

    > Istnieja rowniez zbiory nieuporzadkowane.

    pl.wikipedia.org/wiki/Twierdzenie_Zermelo
  • bimota 15.10.13, 12:28
    PUSTY ? A JAKI JEST NAJMNIEJSZY EL. ZBIORU PUSTEGO ?

    TO TWIERDZENIE TEZ JEST SPRZECZNE Z DEF... CO TAM JEST NIE TAK...
  • tbernard 15.10.13, 12:46
    pl.wikipedia.org/wiki/Dobry_porz%C4%85dek :

    Dobry porządek na danym zbiorze X to porządek liniowy na X taki, że każdy niepusty podzbiór zbioru ma element najmniejszy (ze względu na ten porządek).

    Jak mi pokażesz jakiś niepusty podzbiór zbioru pustego, to z przyjemnością pokażę Ci element najmniejszy tego pokazanego przez Ciebie zbioru.
  • bimota 15.10.13, 14:12
    NIE POKAZE, WIEC NIE JEST TO DOBRY POZADEK, O ILE JAKIKOLWIEK...
  • tbernard 15.10.13, 15:40
    Przekonałeś mnie. Dyskusja z Tobą na tematy zahaczające o logikę to stracony czas.
  • nazimno 15.10.13, 16:46
    Masz racje, tylko, czy to jest zabawa na to forum???

    PS
    Przez przekore, gdy chodzi o inne obiekty...

    "Zbior atomow w Kosmosie" - da sie uporzadkowac czy nie?
    Jest on wiec zbiorem uporzadkowanym czy nieuporzadkowanym?

  • nazimno 15.10.13, 17:08
    Istnieje taki twor pojeciowy/jezykowy:

    "Aksjomat wyboru dla zbiorów dających się dobrze uporządkować"
    (Axiom of Choice for Well Orderable Sets)


    Jesli zatem, zgodnie z Twierdzeniem Zermelo, kazdy zbior daje sie dobrze uporzadkowac,
    to po cholere w tym powszechnie znanym aksjomacie, matematycy uzywaja masla maslanego, a mianowicie, dopowiedzenia:

    "dających się dobrze uporządkować"

    skoro mogliby uzyc tylko: "Aksjomat wyboru dla zbiorów"

    Sami sobie przecza, ze wzgledu na twierdzenie Zermelo.
    Jakos nikt do tej pory tego nie wylapal.

    To tak na marginesie.
  • nazimno 15.10.13, 17:12
  • tbernard 15.10.13, 17:54
    Szczerze mówiąc nie czuję się na siłach aby zbyt mocno to zgłębiać, ot przypominając sobie w wikipedi różne relacje porządku natknąłem się na to. Istotnie na tym forum nie ma co brnąć w to dalej.
  • bimota 15.10.13, 18:30
    BO MASZ W GLOWCE ZBIOR PUSTY, ZA TO "UPORZADKOWANY" :)
  • nazimno 15.10.13, 19:39
    Czy juz przegoniles kota z capslocka?
  • tbernard 15.10.13, 21:57
    Zbiór pusty zawarty w mojej głowie nie jest powodem do zmartwień. Nie wiem tylko dlaczego koniecznie starasz się udowodnić, że w Twoim przypadku ta inkluzja zachodzi w przeciwnym kierunku.
  • nazimno 15.10.13, 19:23
    PS
    Atomy w Kosmosie uporzadkowal niejaki Pan Mendelejew.
    Miesci sie to w niewielkiej tabelce.
    Wiec - dalo sie i to juz bardzo dawno temu.

  • bimota 04.10.13, 19:33
    BADURY :p
  • hannl 14.10.13, 20:14
    Kolejne przeblyski?

    - rozmiary w jednostkach objetosci
    - prawdopodobienstwo kompleksowego zdarzenia w kompleksowym otoczeniu zalezne tylko i wylacznie od ilosci elementow

    Po raz kolejny i pewnie nie ostatni udalo ci sie wyoutowac jako idiota. Gratuluje.

    --
    "Nie krytykuję ich, tylko piszę że popełniają gorsze błędy" (klemens1)
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
  • klemens1 15.10.13, 09:20
    Widzę, że tym razem kwarantanna trwała dłużej. Wylizałeś już rany po tym, gdy ostatnio cię zgnoiłem? Zapewne tak, bo znowu dopraszasz się o kopniaka. Mówisz - masz.

    > - rozmiary w jednostkach objetosci

    Trzy przemnożone przez siebie rozmiary - tak, funkcjonalny - zgodnie z zasadami matematyki jest to objętość.

    > - prawdopodobienstwo kompleksowego zdarzenia w kompleksowym otoczeniu zalezne t
    > ylko i wylacznie od ilosci elementow

    I już wtopa - od liczby elementów oraz liczby wylosowanych elementów. Tego drugiego już nie załapałeś albo znowu uciekasz w łganie, więc znowu śmiejesz się z własnych głupot. Ledwo się odezwiesz i od razu, cytuję:
    > Po raz kolejny i pewnie nie ostatni udalo ci sie wyoutowac jako idiota. Gratulu
    > je.

    A ja nieopatrznie uznałem, że augios osiągnął twój poziom. Skrzywdziłem go tą opinią - daleko mu jeszcze do ciebie. Przynajmniej zrozumiał dużo więcej i zatrzymał się na etapie powszechności stosowania zapisu.

    BTW. Dałeś radę obliczyć, czy można samochodem wyprzedzić rowerzystę jadącego drogą w odległości 6m od niego bez zjeżdżania na pobocze?
  • jureek 15.10.13, 09:24
    klemens1 napisał:

    > Widzę, że tym razem kwarantanna trwała dłużej. Wylizałeś już rany po tym, gdy o
    > statnio cię zgnoiłem?

    To Ty na forum gnoisz ludzi i jeszcze się tym chwalisz? Cóż za szczerość.
    Jura
  • agios_pneumatos 15.10.13, 10:15
    jureek napisał:

    > klemens1 napisał:
    >
    > > Widzę, że tym razem kwarantanna trwała dłużej. Wylizałeś już rany po tym,
    > gdy o
    > > statnio cię zgnoiłem?
    >
    > To Ty na forum gnoisz ludzi i jeszcze się tym chwalisz? Cóż za szczerość.
    > Jura

    Gnoić to on próbuje, albo też robi to wg swego mniemania. Przy czym tradycyjnie jest sędzią we własnej sprawie i sam ocenia miarę 'sukcesu' swoich wyczynów.

    Gdzie indziej bez ogródek napisał, że wpada tu po to by się 'wyżyć'.
  • hannl 15.10.13, 12:48
    jureek napisał:

    > To Ty na forum gnoisz ludzi i jeszcze się tym chwalisz?

    I to jak "gnoi"! Plodzac seryjnie debilizmy* i odszczekujac sie do oporu w mysl wlasnej zasady zyciowej: "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę."

    Kilka przykladow:

    * "Ograniczenie jest nieuzasadnione, jeżeli owe wypadki są przy prędkościach wyższych niż to ograniczenie"

    * "Proponuję ustalić: - pomiar = to co zmierzył fotoradar
    - wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru"

    ergo: "wynik pomiaru" to pomiar pomiaru po odjeciu ew. bledu pomiaru.

    *Pytanie: "Tzn. Ze po 70-tce dla ciezarowek osobowki nadal powinny jechac 40-tka jesli wczesniej obowiazywala 40-tka?"
    Odpowiedz: "Tak."

    * (w temacie o kilkakrotnie wyzszej smiertelnosci w Polsce w porownaniu z zachodnimi sassiadami) "To wina dróg - kierowca w kraju A (Polska) chce pokonać ten sam dystans co kierowca w B (Niemcy) w tym samym czasie." - ergo: skok na glowke do wiaderka bo sasiad ma basen.

    * Znacznie zawezone pole widzenia podczas manewru wyprzedzania na autostradzie "nie ma wplywu na bezpieczenstwo"

    itd. itd....




    --
    "Nie krytykuję ich, tylko piszę że popełniają gorsze błędy" (klemens1)
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
  • klemens1 15.10.13, 13:03
    > I to jak "gnoi"! Plodzac seryjnie debilizmy* i odszczekujac sie do oporu w mysl
    > wlasnej zasady zyciowej: "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej r
    > ób z siebie idiotę."

    To motto twojego zdeptanego ego. Napisałem o tym wprost w nawiasie, a ty - kłamliwy kundlu - przeinaczyłeś mój cytat. I do tej pory nie potrafisz wskazać, gdzie napisałem to w formie którą cytujesz.

    > Kilka przykladow:

    Na które dawno odpowiedziałem, a ty nie wiedziałeś jak ze swoich wpadek wybrnąć.
    Teraz też zadałem ci pytania i na dzień dobry wykazałem twój funkcjonalny analfabetyzm (prawdopodobieństwo), a ty nie wiesz co odszczekać.
    Później będziesz się przechwalał, że napisałem że długość wyraża się objętością i że prawdopodobieństwo liczy się na podstawie wyłącznie liczby elementów - bo tak to zrozumiał twój tępy umysł.



  • hannl 15.10.13, 13:15
    klemens1 napisał:

    > To motto twojego zdeptanego ego.

    Kto jest jego autorem? :-)

    > przeinaczyłeś mój cytat.

    Zacytowanie pelnego zdania slowo w slowo moze byc "przeinaczeniem" tylko wg. analfabety.

    > Teraz też zadałem ci pytania i na dzień dobry wykazałem twój funkcjonalny analf
    > abetyzm (prawdopodobieństwo), a ty nie wiesz co odszczekać.

    Od "odszczekiwania" mamy tutaj ciebie.
    Cranmer juz dawno wykazal ci twoj "funkcjonalny analfabetyzm".
    forum.gazeta.pl/forum/w,510,147191983,147199469,Kto_jest_scisniety.html
    Kogoz ma to dziwic, ze znow nie zalapales?
    --
    "Nie krytykuję ich, tylko piszę że popełniają gorsze błędy" (klemens1)
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
  • klemens1 15.10.13, 13:44
    > > To motto twojego zdeptanego ego.
    >
    > Kto jest jego autorem? :-)

    Ja je tylko ujawniłem.

    > > przeinaczyłeś mój cytat.
    >
    > Zacytowanie pelnego zdania slowo w slowo moze byc "przeinaczeniem" tylko wg. an
    > alfabety.

    Więc podaj link. Zobaczymy czy to ja jestem analfabetą, czy ty kłamliwym kundlem. I już jesteś mięciutki.

    > > Teraz też zadałem ci pytania i na dzień dobry wykazałem twój funkcjonalny
    > analf
    > > abetyzm (prawdopodobieństwo), a ty nie wiesz co odszczekać.
    >
    > Od "odszczekiwania" mamy tutaj ciebie.
    > Cranmer juz dawno wykazal ci twoj "funkcjonalny analfabetyzm".
    > forum.gazeta.pl/forum/w,510,147191983,147199469,Kto_jest_scisniety.html
    > Kogoz ma to dziwic, ze znow nie zalapales?

    Cranmer wyśmiał augiosa, dla którego prawdopodobieństwo zdarzenia zależy od obszaru, myśląc że to ja jestem autorem tego debilizmu.
    Ależ ty głupi jesteś, że tego nie pojąłeś. I na oślep podajesz jakiegoś linka, bez wnikania o co tak naprawdę chodzi. Typowe dla kundla, który za wszelką cenę próbuje kąsać.

    Postaraj się może odpowiedzieć na proste pytanie, zamiast próbować zrozumieć dyskusje które cię przerastają.

    Czy jest możliwe wyprzedzenie samochodem jadącego po drodze rowerzysty w odległości 6m od niego, pozostając cały czas na jezdni.
    Możliwe odpowiedzi:
    - tak
    - nie

    Taki idiota jak ty w 200 postach się nawet z odpowiedzią na to nie wyrobi - to oczywiste.

    BTW.
    Ostatnio w W-wie pojawiło się dużo znaków D-42 i D-43 z okazji nowej obwodnicy. Jak wytłumaczysz ten trend, który przewidziałem, a który dla ciebie był totalnie kosmiczny?
  • hannl 15.10.13, 14:02
    klemens1 napisał:

    > Cranmer wyśmiał augiosa,

    Doprawdy?
    To czemu cranmer pisze o klemensie: "Scisniety jest co najwyzej umsyl, co widzi analogie tam, gdzie ich nie ma.(...) W aktualnym przypadku wypada, ze to uzytkownik klemens1."
    forum.gazeta.pl/forum/w,510,147191983,147199469,Kto_jest_scisniety.html
    Czemu na zarzuty cranmera odpowiada tlumaczac sie nie agios tylko wlasnie klemens ("A może to taki, który analogii nie dostrzega?") ?
    forum.gazeta.pl/forum/w,510,147191983,147199804,Re_Kto_jest_scisniety.html
    Powinienes zmodyfikowac swoje motto zyciowe.
    Ty nie musisz z siebie robic idioty. To, ze nim jestes kazdy i tak widzi co chwile.

    --
    "Nie krytykuję ich, tylko piszę że popełniają gorsze błędy" (klemens1)
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
  • klemens1 15.10.13, 15:38
    > > Cranmer wyśmiał augiosa,
    >
    > Doprawdy?
    > To czemu cranmer pisze o klemensie: "Scisniety jest co najwyzej umsyl, co widzi
    > analogie tam, gdzie ich nie ma.(...) W aktualnym przypadku wypada, ze to uzytk
    > ownik klemens1."

    Napisałem mu o jaką analogię chodzi z pytaniem co mu jeszcze nie pasuje.

    Wydukasz, czy da się ten rower wyprzedzić w odległości 6m bez wjeżdżania na pobocze?

    I nie zapomnij o linku do mojej wypowiedzi, z której niby żywcem skopiowałeś treść do swojej sygnaturki.
  • hannl 15.10.13, 16:13
    klemens1 napisał:

    > Napisałem mu o jaką analogię chodzi

    o splodzona przez ciebie, nie przez agiosa.
    Cranmer do tej wlasnie analogii "klemensa1" wyraznie sie odniosl a nie do analogii agiosa jak debilowato usilujesz przedstawic. Dlatego tez nie agios tylko ty sie tlumaczysz jak niedorozwiniete dziecko.

    Normalny czlowiek nie robilby czegos takiego.

    Do tej pory bylem przekonany, ze jestes tylko przerazliwie ograniczony.
    Teraz widze, ze do tego jestes najwidoczniej chory psychicznie.

    --
    "Nie krytykuję ich, tylko piszę że popełniają gorsze błędy" (klemens1)
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
  • klemens1 15.10.13, 16:52
    > > Napisałem mu o jaką analogię chodzi
    >
    > o splodzona przez ciebie, nie przez agiosa.

    Napisałem mu swoją analogię, a o jaką mu chodziło, tego nie wiadomo, bo zaczął ni stąd ni zowąd o jakiejś analogii pisać.
    Napisał też:
    prawdopodobienstwo wylosowania konkretnej kuli podczas losowania 7 z 49 nie ma zadnego zwiazku z prawdopodobienstwami zdarzen drogowych na obstarach o duzej lub malej gestosci ruchu.
    "Prawdopodobieństwo zdarzeń a gęstość ruchu" to wymysł augiosa.

    > Normalny czlowiek nie robilby czegos takiego.
    >
    > Do tej pory bylem przekonany, ze jestes tylko przerazliwie ograniczony.
    > Teraz widze, ze do tego jestes najwidoczniej chory psychicznie.

    Najwyraźniej nie aż tak, żeby nie potrafić odpowiedzieć na pytanie nt. odległości od wyprzedzanego roweru, tudzież nie być w stanie podać linka do wypowiedzi, której się użyło jako cytat.
  • hannl 15.10.13, 16:56
    klemens1 napisał:

    > > > Napisałem mu o jaką analogię chodzi
    > >
    > > o splodzona przez ciebie, nie przez agiosa.
    >
    > Napisałem mu swoją analogię, a o jaką mu chodziło, tego nie wiadomo, bo zaczął
    > ni stąd ni zowąd o jakiejś analogii pisać.

    Czyli twoj watek w zaden sposob nie odnosil sie do wypowiedzi agiosa?

    Pekales juz na rozne sposoby ale ten jest calkiem nowy :-)

    --
    "Nie krytykuję ich, tylko piszę że popełniają gorsze błędy" (klemens1)
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
  • klemens1 15.10.13, 17:05
    > > Napisałem mu swoją analogię, a o jaką mu chodziło, tego nie wiadomo, bo zaczął
    > > ni stąd ni zowąd o jakiejś analogii pisać.
    >
    > Czyli twoj watek w zaden sposob nie odnosil sie do wypowiedzi agiosa?

    Odnosił się, ale nie wiem o jaką analogię cranmerowi chodziło.
    Przedstawiłem mu na wszelki wypadek swoją, ale jakoś powstrzymał się od krytyki.

    > Pekales juz na rozne sposoby ale ten jest calkiem nowy :-)

    Ty wolisz tradycję, kundelku. Ogłaszasz wymiękanie tam, gdzie sam nie potrafisz wydukać odpowiedzi na proste pytanie ani nie potrafisz podać do mojej rzekomej wypowiedzi, którą cytujesz.

  • hannl 15.10.13, 17:20
    klemens1 napisał:

    > Odnosił się, ale nie wiem o jaką analogię cranmerowi chodziło.

    Skad mozesz wiedziec, skoro nawet nie zrozumiales?

    "ulegniecie wypadkowi komunikacyjnemu" to w szerszym znaczeniu "zdarzenie drogowe" - tluku.

    Odnoszenie sie do "liczebnosci" osob miasta "gdzie powierzchnia miasta jest różna" to w szerszym znaczeniu odnoszenie sie do obszarow o roznej "gestosci ruchu" - tluku.

    Cranmer precyzyjny sposob wyrazil to, o czm ty nieudolnie probowales napisac odnoszac sie do wypowiedzi agiosa.

    Ale ty nie wiesz nie tylko o co chodzilo cranmerowi i agiosowi.
    Ty nawet nie wiesz o co tobie chodzi.


    --
    "Nie krytykuję ich, tylko piszę że popełniają gorsze błędy" (klemens1)
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
  • klemens1 15.10.13, 17:29
    > Skad mozesz wiedziec, skoro nawet nie zrozumiales?
    >
    > "ulegniecie wypadkowi komunikacyjnemu" to w szerszym znaczeniu "zdarzenie drogo
    > we" - tluku.

    Oczywista oczywistość, tłumaczący banały kundelku.

    > Odnoszenie sie do "liczebnosci" osob miasta "gdzie powierzchnia miasta jest róż
    > na" to w szerszym znaczeniu odnoszenie sie do obszarow o roznej "gestosci ruchu
    > " - tluku.

    Oczywista oczywistość, tłumaczący banały kundelku.

    > Cranmer precyzyjny sposob wyrazil to, o czm ty nieudolnie probowales napisac od
    > noszac sie do wypowiedzi agiosa.

    Pudełka o różnych objętościach to obszary o "różnej gęstości ruchu" - tłuku.

    Więc co z tą analogią jest nie w porządku?
    Wydukaj wreszcie.
  • hannl 15.10.13, 17:37
    klemens1 napisał:

    > Oczywista oczywistość (...)
    > Oczywista oczywistość (...)

    Tja ale - zacytujmy - "nie wiem o jaką analogię cranmerowi chodziło"

    Widzisz, to jest to o czym pisze: Dwa razy(!) "Oczywista oczywistosc", cranmer w "oczywisty" sposob pisze o tym samym ale dziewczynka nie wie o co "chodzilo".

    > Więc co z tą analogią jest nie w porządku?

    Gdybys nie byl nie tak tchorzliwym jak i tepym kundlem to juz dawno mialbys swoja odpowiedz. Ale jako, ze jestes tak tchorzliwy jak tepy...

    forum.gazeta.pl/forum/w,510,147191983,147451824,Re_Ostatnie_szczekniecie_kundel_nadal_nie_odpo.html

    --
    "Nie krytykuję ich, tylko piszę że popełniają gorsze błędy" (klemens1)
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
  • klemens1 16.10.13, 10:22
    > > Oczywista oczywistość (...)
    > > Oczywista oczywistość (...)
    >
    > Tja ale - zacytujmy - "nie wiem o jaką analogię cranmerowi chodziło"

    Moja była w porządku, więc nie wiem o jaką mu chodziło. Chyba że też
    mu się porąbało, ale to raczej niemożliwe.
    Wystarczy, że wykażesz iż moja analogia jest błędna i będzie mi
    głupio. Ależ ze mnie ryzykant, że deklaruję coś takiego - przecież
    zaraz wypiszesz swoje miażdżące argumenty.

    > > Więc co z tą analogią jest nie w porządku?
    >
    > Gdybys nie byl nie tak tchorzliwym jak i tepym kundlem to juz dawno mialbys swo
    > ja odpowiedz. Ale jako, ze jestes tak tchorzliwy jak tepy...

    Zgodnie z przewidywaniami, napiszesz cokolwiek, niedorozwoju, byle nie
    odpowiedzieć na konkretne pytanie. Bo jesteś tak głupi, że nawet nie
    rozumiesz że twoje wykręty maskujące wrodzony debilizm są widoczne jak na dłoni.
  • agios_pneumatos 16.10.13, 11:16
    klemens1 napisał:


    > Moja była w porządku, więc nie wiem o jaką mu chodziło. Chyba że też
    > mu się porąbało, ale to raczej niemożliwe.
    > Wystarczy, że wykażesz iż moja analogia jest błędna i będzie mi
    > głupio. Ależ ze mnie ryzykant, że deklaruję coś takiego - przecież
    > zaraz wypiszesz swoje miażdżące argumenty.
    >

    To czy analogia jest w porządku czy nie ocenia odbiorca, nie nadawca.

    Jako odbiorca (kolejny z wielu) piszę ci, że jest ona z dupy. Porównywanie losowania kuleczek z pudełka do szansy ulegnięcia punktowemu wypadkowi na różnej przestrzeni jest porównywaniem idiotycznym. Tym bardziej, że nie zrozumiałeś i nie odniosłeś się do 'ślepego trafu'.

    Na tej samej zasadzie, idioto, nie potrafisz zrozumieć różnicy w prawdopodobieństwu zdeformowania tych swoich kuleczek wtedy gdy są one ściśnięte się nie poruszają, a wtedy gdy latają swobodnie po większej powierzchni.

    Jak też nie odpowiedziałeś na pytanie w jaki sposób na prawdopodobieństwo wypadku oddziałuje liczba par oczu spoglądająca na ulicę z balkonu bloku obok niej.

    Ja pie... - obliczać prawdopodobieństwo wypadku zakładając, że musi się on zdarzyć w danej ilości...
  • klemens1 16.10.13, 14:31
    > Jako odbiorca (kolejny z wielu) piszę ci, że jest ona z dupy. Porównywanie loso
    > wania kuleczek z pudełka do szansy ulegnięcia punktowemu wypadkowi na różnej pr
    > zestrzeni jest porównywaniem idiotycznym.

    Z pewnością, tylko że ja tych rzeczy nie porównuję. Nie rozumiesz co czytasz (jak w przypadku "pytania które sam sobie zadałem") i wychodzą ci debilizmy, które przypisujesz innym.
    Twój błąd analfabety polega na tym, że ja nie piszę nic o szansie ulegnięcia punktowemu wypadkowi. Piszę wyłącznie o prawdopodobieństwie wypadku (nie punktowym), gdy dane są: liczba wypadków oraz liczba populacji która wypadkowi może ulec.

    Jak twoje rozumienie tekstu nie będzie do dupy, to wtedy się wypowiadaj czy moja analogia jest do dupy.

    > Na tej samej zasadzie, idioto, nie potrafisz zrozumieć różnicy w prawdopodobień
    > stwu zdeformowania tych swoich kuleczek wtedy gdy są one ściśnięte się nie poru
    > szają, a wtedy gdy latają swobodnie po większej powierzchni.

    To nie ma znaczenia, ponieważ masz dane liczbę wylosowanych kul - nieważne w jaki sposób i z jakim "prawdopodobieństwem punktowym" - oraz liczbę wszystkich kul.
    I tego, bity po łbie, nie jesteś w stanie załapać.

    Zresztą - prosty test. Odpowiedz na pytanie, jakie jest prawdopodobieństwo wylosowania każdej z tych kul z różnych pudełek, gdy w obu przypadkach losuje się 7 z 49.
    KONKRETNIE.
    I już kwiczysz jak zarzynane prosię.

  • agios_pneumatos 16.10.13, 18:15
    klemens1 napisał:

    > > Jako odbiorca (kolejny z wielu) piszę ci, że jest ona z dupy. Porównywani
    > e loso
    > > wania kuleczek z pudełka do szansy ulegnięcia punktowemu wypadkowi na róż
    > nej pr
    > > zestrzeni jest porównywaniem idiotycznym.
    >
    > Z pewnością, tylko że ja tych rzeczy nie porównuję. Nie rozumiesz co czytasz (j
    > ak w przypadku "pytania które sam sobie zadałem") i wychodzą ci debilizmy, któr
    > e przypisujesz innym.
    > Twój błąd analfabety polega na tym, że ja nie piszę nic o szansie ulegnięcia pu
    > nktowemu wypadkowi. Piszę wyłącznie o prawdopodobieństwie wypadku (nie punktowy
    > m), gdy dane są: liczba wypadków oraz liczba populacji która wypadkowi może ule
    > c.
    >
    > Jak twoje rozumienie tekstu nie będzie do dupy, to wtedy się wypowiadaj czy moj
    > a analogia jest do dupy.

    Dlatego po raz wtóry pytam o wpływ ludzi leżących w swoim bloku w wannie lub patrzących z balkonu na wypadkowość samochodów na ulicy o ograniczonej przepustowości.

    Dlaczego nie potrafisz odpowiedzieć na to pytanie?

    I skoro nikt z forumowiczów nie zrozumiał tej błyskotliwej analogii losowania totka do wypadków to wyjaśnij nam to raz jeszcze jakoś przystępnie.

    >
    > > Na tej samej zasadzie, idioto, nie potrafisz zrozumieć różnicy w prawdopo
    > dobień
    > > stwu zdeformowania tych swoich kuleczek wtedy gdy są one ściśnięte się ni
    > e poru
    > > szają, a wtedy gdy latają swobodnie po większej powierzchni.
    >
    > To nie ma znaczenia, ponieważ masz dane liczbę wylosowanych kul - nieważne w ja
    > ki sposób i z jakim "prawdopodobieństwem punktowym" - oraz liczbę wszystkich ku
    > l.
    > I tego, bity po łbie, nie jesteś w stanie załapać.

    Tyle, że ty za tępy jesteś by zrozumieć, że wypadek ma charakter punktowy właśnie i ludzie nie jeżdżą po mieście tak długo, aż im się ten wypadek prawdopodobny trafi, aby wypełnić statystykę.

    Poza tym nakierunkowuję cię na Podkarpacie, o którym tak buńczucznie wypowiadałeś się swego czasu, że coś tam udowodnisz. Zapewne wyjdzie jak z Syberią i Moskwą.

    W każdym razie wygląda na to, że po raz kolejny zaczynasz rozumieć swoją tępotę. Jakkolwiek komicznie to brzmi. Miło patrzeć jak spuszczasz ze swojego wojowniczego tonu.


    >
    > Zresztą - prosty test. Odpowiedz na pytanie, jakie jest prawdopodobieństwo wylo
    > sowania każdej z tych kul z różnych pudełek, gdy w obu przypadkach losuje się 7
    > z 49.
    > KONKRETNIE.
    > I już kwiczysz jak zarzynane prosię.
    >

    Odpowiedzialem ci już wielokrotnie: nie ma czegoś takiego jak losowanie 7 kulek. Pytani brzmi: czy prędzej trafisz na kulkę gdy są one od siebie w odegłosci 1cm czy 10km. Tyle, że nie jesteś w stanie tego zrozumieć. Albo inaczej: tych 7 kulek niech spada z nieba. Prędzej trafi cię w głowę gdy przebywasz taki sam odcinek drogi, albo stoisz w dowolnym punkcie na polu o powierzchni 1m2 czy też 10km2? I tak nie zrozumiesz...
  • klemens1 17.10.13, 12:13
    > Dlatego po raz wtóry pytam o wpływ ludzi leżących w swoim bloku w wannie lub p
    > atrzących z balkonu na wypadkowość samochodów na ulicy o ograniczonej przepusto
    > wości.
    >
    > Dlaczego nie potrafisz odpowiedzieć na to pytanie?

    Już ci odpowiadałem. Statystyka zakłada, że nikt nie chowa się w
    bunkrze przeciwatomowym - a jeżeli się chowa, to proporcjonalnie w
    takiej samej skali w obu miastach.

    > I skoro nikt z forumowiczów nie zrozumiał tej błyskotliwej analogii losowania t
    > otka do wypadków to wyjaśnij nam to raz jeszcze jakoś przystępnie.

    Wszyscy zrozumieli oprócz dwóch idiotów. Jak zdołasz policzyć
    prawdopodobieństwo, to będziemy mogli przejść do trudniejszego etapu.

    > Tyle, że ty za tępy jesteś by zrozumieć, że wypadek ma charakter punktowy właśn
    > ie i ludzie nie jeżdżą po mieście tak długo, aż im się ten wypadek prawdopodobn
    > y trafi, aby wypełnić statystykę.

    Nikogo nie obchodzi jak jeżdżą, bity po łbie, bo jeżdżą tak, że
    wypadków jest w skali miasta określona liczba. Znowu nie odróżniasz
    danej od wyniku.

    > Poza tym nakierunkowuję cię na Podkarpacie, o którym tak buńczucznie wypowiadał
    > eś się swego czasu, że coś tam udowodnisz. Zapewne wyjdzie jak z Syberią i Mosk
    > wą.

    Że okaże się, że jesteś tak głupi, że nie rozumiesz iż
    identyczne prawdopodobieństwo wypadku w Moskwie i na Syberii może
    istnieć pod pewnymi warunkami, a nie że jest identyczne?
    Zapewne tak wyjdzie.

    > W każdym razie wygląda na to, że po raz kolejny zaczynasz rozumieć swoją tępotę
    > . Jakkolwiek komicznie to brzmi. Miło patrzeć jak spuszczasz ze swojego wojowni
    > czego tonu.

    Debil chwalący się swoją kompromitacją w kwestii nieodróżniania zdania
    stwierdzającego fakt, od stwierdzającego ten fakt warunkowo, używa tej
    kompromitacji do udowodnienia "zwijania kramiku". Nic dziwnego że
    wychodzi ci iż "znowu masz rację".

    > > Zresztą - prosty test. Odpowiedz na pytanie, jakie jest prawdopodobieństwo wylo
    > > sowania każdej z tych kul z różnych pudełek, gdy w obu przypadkach losuje się 7
    > > z 49.
    > > KONKRETNIE.
    > > I już kwiczysz jak zarzynane prosię.
    > >
    >
    > Odpowiedzialem ci już wielokrotnie: nie ma czegoś takiego jak losowanie 7 kulek.

    Do annałów debilizmu dołącza kolejna twoja mądrość. Dobrze że organizatorzy
    totolotka nie wiedzieli o twoim odkryciu i te 7 kul losują. Teraz ich
    świat może lec w gruzach.

    > Pytani brzmi: czy prędzej trafisz na kulkę gdy są one od siebie w odegłosci 1
    > cm czy 10km.

    I tu jest sedno, analfabeto: kogo to obchodzi, skoro wiadomo, że tych
    7 kul zostanie tak czy owak wylosowanych
    ?
    Prościej:
    Wylosowano 7 kul z 49 z pudła o bokach, z których każdy ma 50 cm.
    Wylosowano 7 kul z 49 z pudła o bokach, z których każdy ma 50 km.
    Nie pokazano, które to kule.

    Jakie jest prawdopodobieństwo, że konkretna kula została wylosowana?
    Podaj wynik dla obu przypadków.
  • agios_pneumatos 17.10.13, 15:12
    klemens1 napisał:

    > > Dlatego po raz wtóry pytam o wpływ ludzi leżących w swoim bloku w wannie
    > lub p
    > > atrzących z balkonu na wypadkowość samochodów na ulicy o ograniczonej prz
    > epusto
    > > wości.
    > >
    > > Dlaczego nie potrafisz odpowiedzieć na to pytanie?
    >
    > Już ci odpowiadałem. Statystyka zakłada, że nikt nie chowa się w
    > bunkrze przeciwatomowym - a jeżeli się chowa, to proporcjonalnie w
    > takiej samej skali w obu miastach.

    Czyli statystyka powinna zakładać również inne takie same warunki. Czyli: liczbę i przepustowość ulic. Tym samym liczba ludności leżącej w wannie nie ma nic do rzeczy jeżeli badamy ruch na ulicach, czyż nie?

    >
    > > I skoro nikt z forumowiczów nie zrozumiał tej błyskotliwej analogii losow
    > ania t
    > > otka do wypadków to wyjaśnij nam to raz jeszcze jakoś przystępnie.
    >
    > Wszyscy zrozumieli oprócz dwóch idiotów. Jak zdołasz policzyć
    > prawdopodobieństwo, to będziemy mogli przejść do trudniejszego etapu.

    Ty nie zrozumiałeś, że nikt nie poznał się na twym geniuszu.

    No to masz odpowiedź: jest takie samo. Teraz daj popis.

    >
    > > Tyle, że ty za tępy jesteś by zrozumieć, że wypadek ma charakter punktowy
    > właśn
    > > ie i ludzie nie jeżdżą po mieście tak długo, aż im się ten wypadek prawdo
    > podobn
    > > y trafi, aby wypełnić statystykę.
    >
    > Nikogo nie obchodzi jak jeżdżą, bity po łbie, bo jeżdżą tak, że
    > wypadków jest w skali miasta określona liczba. Znowu nie odróżniasz
    > danej od wyniku.

    A podobno mieliśmy przyjąć takie same założenia, tu: taki sam odcinek drogi.

    >
    > > Poza tym nakierunkowuję cię na Podkarpacie, o którym tak buńczucznie wypo
    > wiadał
    > > eś się swego czasu, że coś tam udowodnisz. Zapewne wyjdzie jak z Syberią
    > i Mosk
    > > wą.
    >
    > Że okaże się, że jesteś tak głupi, że nie rozumiesz iż
    > identyczne prawdopodobieństwo wypadku w Moskwie i na Syberii może
    > istnieć pod pewnymi warunkami, a nie że jest identyczne?
    > Zapewne tak wyjdzie.

    No to jakie to warunki. Bo do tej pory wg twoich wynurzeń (czyli liczba wypadków przez liczbę ludności) wyszło na jednakowe.

    I pal licho Rosję. Czekam na Podkarpacie. :)

    >
    > > > Zresztą - prosty test. Odpowiedz na pytanie, jakie jest prawdopodob
    > ieństwo wylo
    > > > sowania każdej z tych kul z różnych pudełek, gdy w obu przypadkach
    > losuje się 7
    > > > z 49.
    > > > KONKRETNIE.
    > > > I już kwiczysz jak zarzynane prosię.
    > > >
    > >
    > > Odpowiedzialem ci już wielokrotnie: nie ma czegoś takiego jak losowanie 7
    > kulek.
    >
    > Do annałów debilizmu dołącza kolejna twoja mądrość. Dobrze że organizatorzy
    > totolotka nie wiedzieli o twoim odkryciu i te 7 kul losują. Teraz ich
    > świat może lec w gruzach.

    To w końcu rozmawiamy o totolotku czy o wypadkach na drodze?

    >
    > > Pytani brzmi: czy prędzej trafisz na kulkę gdy są one od siebie w odegłos
    > ci 1
    > > cm czy 10km.
    >
    > I tu jest sedno, analfabeto: kogo to obchodzi, skoro wiadomo, że tych
    > 7 kul zostanie tak czy owak wylosowanych
    ?
    > Prościej:
    > Wylosowano 7 kul z 49 z pudła o bokach, z których każdy ma 50 cm.
    > Wylosowano 7 kul z 49 z pudła o bokach, z których każdy ma 50 km.
    > Nie pokazano, które to kule.
    >
    > Jakie jest prawdopodobieństwo, że konkretna kula została wylosowana?
    > Podaj wynik dla obu przypadków.

    Za tępy jesteś, żeby zrozumieć, że właśnie owe 7 kul nie musi zostać wylosowanych.
    Dałem ci przykład z kulkami spadającymi z nieba. Nie odpowiedziałeś, co oznacza, że twój tępy umysł ta właściwa analogia przerosła.
  • klemens1 18.10.13, 11:30
    > Czyli statystyka powinna zakładać również inne takie same warunki. Czyli: liczb
    > ę i przepustowość ulic. Tym samym liczba ludności leżącej w wannie nie ma nic d
    > o rzeczy jeżeli badamy ruch na ulicach, czyż nie?

    Tylko że nie wiemy ilu ich w tych wannach leży, więc - powtarzam -
    zakłada się, że jest ich proporcjonalnie tyle samo.
    Jedyne dane to: liczba wypadków oraz liczba ludności. Dla ciebie
    jeszcze powierzchnia miasta.
    To o czym piszesz ma sens, ale akurat nie w tym przypadku. W przypadku
    Podkarpacia - jak najbardziej.

    > > Wszyscy zrozumieli oprócz dwóch idiotów. Jak zdołasz policzyć
    > > prawdopodobieństwo, to będziemy mogli przejść do trudniejszego etapu.
    >
    > Ty nie zrozumiałeś, że nikt nie poznał się na twym geniuszu.
    >
    > No to masz odpowiedź: jest takie samo. Teraz daj popis.

    Więc zamieńmy kule na ludzi, łapę na samochody, a objętość pudła na
    powierzchnię miasta. W wannie proporcjonalnie siedzi tyle samo ludzi.
    Tym razem jednak powierzchnia ma znaczenie?

    > > Nikogo nie obchodzi jak jeżdżą, bity po łbie, bo jeżdżą tak, że
    > > wypadków jest w skali miasta określona liczba. Znowu nie odróżniasz
    > > danej od wyniku.
    >
    > A podobno mieliśmy przyjąć takie same założenia, tu: taki sam odcinek drogi.

    Znowu mylisz daną z wynikiem. Od odcinka drogi zależy końcowe
    prawdopodobieństwo, ponieważ zależy od niego liczba wypadków.
    Ale liczbę wypadków już masz. Odcinek drogi jest taki, że jest taka a
    nie inna liczba wypadków. Nie oznacza to, że jest taki sam - może być
    taki sam pod pewnymi warunkami.

    > > Że okaże się, że jesteś tak głupi, że nie rozumiesz iż
    > > identyczne prawdopodobieństwo wypadku w Moskwie i na Syberii może
    > > istnieć pod pewnymi warunkami, a nie że jest identyczne?
    > > Zapewne tak wyjdzie.
    >
    > No to jakie to warunki. Bo do tej pory wg twoich wynurzeń (czyli liczba wypadkó
    > w przez liczbę ludności) wyszło na jednakowe.

    Przecież ci wypisałem - i to chyba w trzech czy czterech wariantach,
    gdzie w jednym (albo dwóch) było takie samo, a w pozostałych inne.

    > > Do annałów debilizmu dołącza kolejna twoja mądrość. Dobrze że organizatorzy
    > > totolotka nie wiedzieli o twoim odkryciu i te 7 kul losują. Teraz ich
    > > świat może lec w gruzach.
    >
    > To w końcu rozmawiamy o totolotku czy o wypadkach na drodze?

    O jednym i drugim. Teraz napisałeś, że nie ma czegoś takiego jak
    losowanie 7 kul.

    > > I tu jest sedno, analfabeto: kogo to obchodzi, skoro wiadomo, że tych
    > > 7 kul zostanie tak czy owak wylosowanych
    ?
    > > Prościej:
    > > Wylosowano 7 kul z 49 z pudła o bokach, z których każdy ma 50 cm.
    > > Wylosowano 7 kul z 49 z pudła o bokach, z których każdy ma 50 km.
    > > Nie pokazano, które to kule.
    > >
    > > Jakie jest prawdopodobieństwo, że konkretna kula została wylosowana?
    > > Podaj wynik dla obu przypadków.
    >
    > Za tępy jesteś, żeby zrozumieć, że właśnie owe 7 kul nie musi zostać wylosowany
    > ch.

    Głupolku - MUSI. Bo takie są DANE. 7 kul zostało
    wylosowanych
    . Pojmij to, bo już nudzi mi się jebanie cię jak psa -
    tym bardziej że faktycznie wykazujesz chęć zrozumienia problemu, czym
    zdecydowanie różnisz się od swojego idola. Tak, bo był komplement.

    > Dałem ci przykład z kulkami spadającymi z nieba. Nie odpowiedziałeś, co oznacza
    > , że twój tępy umysł ta właściwa analogia przerosła.

    Bo to nie ten przykład - w moim przykładzie już wiadomo ile kul
    zostało wylosowanych (albo ile wypadków się zdarzyło, albo ile cię
    trafiło w łeb w okresie dojrzewania). Nawet jeżeli w pudle będą jakieś
    ścianki, gdzie niektóre kule będą mogły się chować (odpowiednik
    wanny), to i tak określona liczba kul została wylosowana. Nawet
    jeżeli kule będą się poruszać po różnych odcinkach, z różnymi
    prędkościami i trajektoriami, to i tak określona liczba kul została
    wylosowana
    . To się już dokonało.
    Ty nadal jesteś na tyle głupawy, że próbujesz liczyć ile tych zdarzeń
    będzie, podczas gdy ich liczba jest już podana.

  • agios_pneumatos 18.10.13, 17:22
    klemens1 napisał:

    > > Czyli statystyka powinna zakładać również inne takie same warunki. Czyli:
    > liczb
    > > ę i przepustowość ulic. Tym samym liczba ludności leżącej w wannie nie ma
    > nic d
    > > o rzeczy jeżeli badamy ruch na ulicach, czyż nie?
    >
    > Tylko że nie wiemy ilu ich w tych wannach leży, więc - powtarzam -
    > zakłada się, że jest ich proporcjonalnie tyle samo.

    I to jest błąd wynikający z twojego braku wyobraźni, ergo tępoty: w wannach leży tylu ludzi ilu nie jest w danym momencie na ulicy.

    > Jedyne dane to: liczba wypadków oraz liczba ludności. Dla ciebie
    > jeszcze powierzchnia miasta.
    > To o czym piszesz ma sens, ale akurat nie w tym przypadku. W przypadku
    > Podkarpacia - jak najbardziej.

    O... to jednak ma sens? Tylko, że nie w tym przypadku. A jednak coś.
    Czy zatem masz zamiar przyznać, idioto, że liczba ludzi patrząca z okien bloku na ulicę nie ma pływu na prawdopodobieństwo wypadku na niej, tak jak to wcześniej sugerowałeś?

    >
    > > > Wszyscy zrozumieli oprócz dwóch idiotów. Jak zdołasz policzyć
    > > > prawdopodobieństwo, to będziemy mogli przejść do trudniejszego etap
    > u.
    > >
    > > Ty nie zrozumiałeś, że nikt nie poznał się na twym geniuszu.
    > >
    > > No to masz odpowiedź: jest takie samo. Teraz daj popis.
    >
    > Więc zamieńmy kule na ludzi, łapę na samochody, a objętość pudła na
    > powierzchnię miasta. W wannie proporcjonalnie siedzi tyle samo ludzi.
    > Tym razem jednak powierzchnia ma znaczenie?

    Czy łapa (samochody) wpada do pudła taką samą ilość razy w obu przypadkach?

    Widzę, że powoli zmierzamy do finału.

    Póki co mamy to, że samochody (łapa) jeżdżą po pudełku do czasu aż ustrzelą 7 ludzi (kulek).

    >
    > > > Nikogo nie obchodzi jak jeżdżą, bity po łbie, bo jeżdżą tak, że
    > > > wypadków jest w skali miasta określona liczba. Znowu nie odróżniasz
    > > > danej od wyniku.
    > >
    > > A podobno mieliśmy przyjąć takie same założenia, tu: taki sam odcinek dro
    > gi.
    >
    > Znowu mylisz daną z wynikiem. Od odcinka drogi zależy końcowe
    > prawdopodobieństwo, ponieważ zależy od niego liczba wypadków.
    > Ale liczbę wypadków już masz. Odcinek drogi jest taki, że jest taka a
    > nie inna liczba wypadków. Nie oznacza to, że jest taki sam - może być
    > taki sam pod pewnymi warunkami.
    >

    No i widzisz. Rozpatrujesz wszystko od strony... wyniku, nie prawdopodobieństwa. I dlatego wychodzą ci głupoty.

    Liczę wypadków mam. Mam też powierzchnię. Tym samym wiem ile wypadków zdarza się na danej powierzchni. W obu scenariuszach przebywam taką samą drogę jednak. Nie będę, idioto, jeździł po mieście A więcej, niż po B tylko dlatego, żeby... zgodził się wynik końcowy.

    To w końcu prędzej ulegnę wypadkowi tam gdzie jest ich więcej (na danej powierzchni) czy mniej?

    > > > Że okaże się, że jesteś tak głupi, że nie rozumiesz iż
    > > > identyczne prawdopodobieństwo wypadku w Moskwie i na Syberii może
    > > > istnieć pod pewnymi warunkami, a nie że jest identyczne?
    > > > Zapewne tak wyjdzie.
    > >
    > > No to jakie to warunki. Bo do tej pory wg twoich wynurzeń (czyli liczba w
    > ypadkó
    > > w przez liczbę ludności) wyszło na jednakowe.
    >
    > Przecież ci wypisałem - i to chyba w trzech czy czterech wariantach,
    > gdzie w jednym (albo dwóch) było takie samo, a w pozostałych inne.
    >

    Czyli nie masz na tyle jaj, żeby przyznać się do pie...nia jakoby prawdopodobieństwo wypadku w Moskwie i na Syberii było takie samo.

    Dlaczego piszemy o jakichś warunkach, skoro wiesz jaki jest stan faktyczny?

    > > > Do annałów debilizmu dołącza kolejna twoja mądrość. Dobrze że organ
    > izatorzy
    > > > totolotka nie wiedzieli o twoim odkryciu i te 7 kul losują. Teraz i
    > ch
    > > > świat może lec w gruzach.
    > >
    > > To w końcu rozmawiamy o totolotku czy o wypadkach na drodze?
    >
    > O jednym i drugim. Teraz napisałeś, że nie ma czegoś takiego jak
    > losowanie 7 kul.
    >

    A jest coś takiego jak łapa kierująca samochodami do czasu aż wypełnią normę wypadków?

    > > > I tu jest sedno, analfabeto: kogo to obchodzi, skoro wiadomo, że
    > tych
    > > > 7 kul zostanie tak czy owak wylosowanych
    ?
    > > > Prościej:
    > > > Wylosowano 7 kul z 49 z pudła o bokach, z których każdy ma 50 cm.
    > > > Wylosowano 7 kul z 49 z pudła o bokach, z których każdy ma 50 km.
    > > > Nie pokazano, które to kule.
    > > >
    > > > Jakie jest prawdopodobieństwo, że konkretna kula została wylosowana
    > ?
    > > > Podaj wynik dla obu przypadków.
    > >
    > > Za tępy jesteś, żeby zrozumieć, że właśnie owe 7 kul nie musi zostać wylo
    > sowany
    > > ch.
    >
    > Głupolku - MUSI. Bo takie są DANE. 7 kul zostało
    > wylosowanych
    .

    Zostało. Owszem. Ale w jaki sposób?

    Pojmij to, bo już nudzi mi się jebanie cię jak psa -
    > tym bardziej że faktycznie wykazujesz chęć zrozumienia problemu, czym
    > zdecydowanie różnisz się od swojego idola. Tak, bo był komplement.

    Obawiam się, że za bardzo wystawiasz dupcię i masz ją tak skopaną, że nie czujesz co się tam z tyłu dzieje zajęty swym rzekomym sukcesem z przodu.

    >
    > > Dałem ci przykład z kulkami spadającymi z nieba. Nie odpowiedziałeś, co o
    > znacza
    > > , że twój tępy umysł ta właściwa analogia przerosła.
    >
    > Bo to nie ten przykład - w moim przykładzie już wiadomo ile kul
    > zostało wylosowanych (albo ile wypadków się zdarzyło, albo ile cię
    > trafiło w łeb w okresie dojrzewania). Nawet jeżeli w pudle będą jakieś
    > ścianki, gdzie niektóre kule będą mogły się chować (odpowiednik
    > wanny), to i tak określona liczba kul została wylosowana.

    Nom. Z mniejszej puli. O tę pochowaną w wannach. Prawda? I teraz postaw się w roli tej nieschowanej kuli. I powiedz mi prędzej cię wylosują spośród całej puli?

    Nawet
    > jeżeli kule będą się poruszać po różnych odcinkach, z różnymi
    > prędkościami i trajektoriami, to i tak określona liczba kul została
    > wylosowana
    . To się już dokonało.

    Acha. Czyli dokonało się przed losowaniem. Brawo.

    > Ty nadal jesteś na tyle głupawy, że próbujesz liczyć ile tych zdarzeń
    > będzie, podczas gdy ich liczba jest już podana.
    >


    Nie idioto. Nie liczymy ile jest zdarzeń. Liczymy jakie jest prawdopodobieństwo tego, że to zdarzenie dotknie ciebie.

    Bo wg twojej terminologii i tak Warszawa jest bardziej niebezpieczna od Krakowa, ponieważ ginie tam 45, a nie 27 osób. Przecież wynik już znamy, a warunki nas nie interesują, prawda?
  • klemens1 19.10.13, 13:34
    > > Tylko że nie wiemy ilu ich w tych wannach leży, więc - powtarzam -
    > > zakłada się, że jest ich proporcjonalnie tyle samo.
    >
    > I to jest błąd wynikający z twojego braku wyobraźni, ergo tępoty: w wannach leż
    > y tylu ludzi ilu nie jest w danym momencie na ulicy.

    I przez to zginęło z całej populacji mniej ludzi niż zginęło? Co chcesz udowodnić swoimi banałami? Ciekawi mnie to, bo po raz kolejny masz wrażenie że coś odkryłeś.

    > > Jedyne dane to: liczba wypadków oraz liczba ludności. Dla ciebie
    > > jeszcze powierzchnia miasta.
    > > To o czym piszesz ma sens, ale akurat nie w tym przypadku. W przypadku
    > > Podkarpacia - jak najbardziej.
    >
    > O... to jednak ma sens? Tylko, że nie w tym przypadku. A jednak coś.

    Przecież już ci dawno to pisałem, sklerotyku. A ty się cieszysz jak głupek.

    > Czy zatem masz zamiar przyznać, idioto, że liczba ludzi patrząca z okien bloku
    > na ulicę nie ma pływu na prawdopodobieństwo wypadku na niej, tak jak to wcześni
    > ej sugerowałeś?

    Właśnie o tym cały czas piszę, debilu. Niech sobie leżą w wannach, patrzą z balkonu albo walą cię po łbie deskami w nadziei że zmądrzejesz - jeżeli podana jest liczba ofiar i liczba populacji, to ich czynności nie mają żadnego wpływu na prawdopodobieństwo zaistnienia wypadku w obrębie miasta.

    > > Więc zamieńmy kule na ludzi, łapę na samochody, a objętość pudła na
    > > powierzchnię miasta. W wannie proporcjonalnie siedzi tyle samo ludzi.
    > > Tym razem jednak powierzchnia ma znaczenie?
    >
    > Czy łapa (samochody) wpada do pudła taką samą ilość razy w obu przypadkach?

    Może tak być, ale to byłby czysty przypadek. Generalnie: nie.

    > Póki co mamy to, że samochody (łapa) jeżdżą po pudełku do czasu aż ustrzelą 7 l
    > udzi (kulek).

    Dokładnie. Inne kulki mogą się chować, a niektórzy ludzie nie wychodzić z domu.

    > > Znowu mylisz daną z wynikiem. Od odcinka drogi zależy końcowe
    > > prawdopodobieństwo, ponieważ zależy od niego liczba wypadków.
    > > Ale liczbę wypadków już masz. Odcinek drogi jest taki, że jest taka a
    > > nie inna liczba wypadków. Nie oznacza to, że jest taki sam - może być
    > > taki sam pod pewnymi warunkami.
    > >
    >
    > No i widzisz. Rozpatrujesz wszystko od strony... wyniku, nie prawdopodobieństw
    > a. I dlatego wychodzą ci głupoty.

    Bosz..... co za debil.
    Masz wynik częściowy.
    Od zachowania ludzi zależy liczba wypadków.
    Od liczby wypadków (m.in.) zależy prawdopodobieństwo wypadku.
    Liczbę wypadków MASZ. Teraz liczysz prawdopodobieństwo. Nie liczysz, ile tych wypadków będzie, bo to już wiadomo - TEN wynik już jest.

    > Liczę wypadków mam. Mam też powierzchnię. Tym samym wiem ile wypadków zdarza si
    > ę na danej powierzchni. W obu scenariuszach przebywam taką samą drogę jednak. N
    > ie będę, idioto, jeździł po mieście A więcej, niż po B tylko dlatego, żeby... z
    > godził się wynik końcowy.

    Bo nie musisz, debilku - przecież sam piszesz "liczbę wypadków mam".

    > To w końcu prędzej ulegnę wypadkowi tam gdzie jest ich więcej (na danej powier
    > zchni) czy mniej?

    Tam gdzie jest ich więcej (na danej powierzchni, której wielkość nie ma znaczenia) w stosunku do liczby ludzi mogącej wypadkowi ulec.
    To jak w maszynie losującej, gdy wiadomo ile będzie kul wylosowanych i ile ich jest.
    Ile ci trzeba razy to powtarzać, analfabeto matematyczny?

    > Czyli nie masz na tyle jaj, żeby przyznać się do pie...nia jakoby prawdopodobie
    > ństwo wypadku w Moskwie i na Syberii było takie samo.
    >
    > Dlaczego piszemy o jakichś warunkach, skoro wiesz jaki jest stan faktyczny?

    Bo od początku pisałem o warunkach.
    Masz:
    Tłumaczenie dla wyjątkowych tłuków:
    Jeżeli w Moskwie stosunek liczby wypadków do liczby ludności jest taki sam jak na Syberii i przeciętny przebyty odcinek przez mieszkańca jest taki sam, to prawdopodobieństwo wypadku jest identyczne na jednakowym odcinku.
    Jeżeli w Moskwie stosunek liczby wypadków do liczby ludności jest inny niż na Syberii i przeciętny przebyty odcinek przez mieszkańca jest taki sam, to prawdopodobieństwo wypadku jest różne na jednakowym odcinku.
    Jeżeli w Moskwie stosunek liczby wypadków do liczby ludności jest taki sam jak na Syberii i przeciętny przebyty odcinek przez mieszkańca jest inny na obu "terenach", to prawdopodobieństwo wypadku jest różnej na jednakowym odcinku.

    Sam fakt, że przebyli ten sam odcinek to za mało danych, żeby stwierdzić czy mają taką samą szansę wypadku.

    Rozumiesz w powyższym cytacie słowo "jeżeli"?
    Ile jeszcze razy, debilu, będziesz mi wciskał jakieś głupoty, bo nie rozumiesz co czytasz?


    > > O jednym i drugim. Teraz napisałeś, że nie ma czegoś takiego jak
    > > losowanie 7 kul.
    > >
    >
    > A jest coś takiego jak łapa kierująca samochodami do czasu aż wypełnią normę wy
    > padków?

    Nie, ale wynika jest taki jakby była.
    Napisałeś, że nie ma czegoś takiego jak losowanie 7 kul, analfabeto.

    > > Głupolku - MUSI. Bo takie są DANE. 7 kul zostało
    > > wylosowanych
    .
    >
    > Zostało. Owszem. Ale w jaki sposób?

    A ch.. to kogo obchodzi. 7 kul zostało wylosowanych. Takie są dane. Teraz wytłumacz, co ma do prawdopodobieństwa obszar, skoro z 49 kul zostało wylosowanych 7.

    > Nom. Z mniejszej puli. O tę pochowaną w wannach. Prawda? I teraz postaw się w r
    > oli tej nieschowanej kuli. I powiedz mi prędzej cię wylosują spośród całej puli
    > ?

    Prawdopodobieństwo liczy się dla całego miasta, a nie dla jego części. Jak będziesz siedział w bunkrze, to wiadomo że cię nic nie przejedzie.

    >
    > > Nawet
    > > jeżeli kule będą się poruszać po różnych odcinkach, z różnymi
    > > prędkościami i trajektoriami, to i tak określona liczba kul została
    > > wylosowana
    . To się już dokonało.
    >
    > Acha. Czyli dokonało się przed losowaniem. Brawo.

    Żebyś ty się jeszcze tak nie kundlił ....

    > Nie idioto. Nie liczymy ile jest zdarzeń. Liczymy jakie jest prawdopodobieństwo
    > tego, że to zdarzenie dotknie ciebie.

    Nie, idioto. Nie liczymy ile jest zdarzeń. My liczbę tych zdarzeń mamy podaną. A liczymy uśrednione prawdopodobieństwo dla całego miasta.

    > Bo wg twojej terminologii i tak Warszawa jest bardziej niebezpieczna od Krakowa
    > , ponieważ ginie tam 45, a nie 27 osób. Przecież wynik już znamy, a warunki nas
    > nie interesują, prawda?

    Piszę jak dla debila: liczy się liczba wylosowanych kul i liczba wszystkich kul.
    Arcydebil zrozumiał, że tylko liczba wylosowanych kul.
  • agios_pneumatos 24.10.13, 08:58
    klemens1 napisał:

    >
    > I przez to zginęło z całej populacji mniej ludzi niż zginęło? Co chcesz udowodn
    > ić swoimi banałami? Ciekawi mnie to, bo po raz kolejny masz wrażenie że coś odk
    > ryłeś.

    To ja cię edukuję na temat tego skąd się biorą wypadki, nie ty mnie. Napisałem o takiej samej przepustowości ulic. Przeszedłeś obok tego obojętnie ględząc o wannach.

    >
    > > > Jedyne dane to: liczba wypadków oraz liczba ludności. Dla ciebie
    > > > jeszcze powierzchnia miasta.
    > > > To o czym piszesz ma sens, ale akurat nie w tym przypadku. W przypa
    > dku
    > > > Podkarpacia - jak najbardziej.
    > >
    > > O... to jednak ma sens? Tylko, że nie w tym przypadku. A jednak coś.
    >
    > Przecież już ci dawno to pisałem, sklerotyku. A ty się cieszysz jak głupek.
    >

    Upewniam się, że zrozumiałeś bzdury, które wcześniej wypisywałeś.

    > > Czy zatem masz zamiar przyznać, idioto, że liczba ludzi patrząca z okien
    > bloku
    > > na ulicę nie ma pływu na prawdopodobieństwo wypadku na niej, tak jak to w
    > cześni
    > > ej sugerowałeś?
    >
    > Właśnie o tym cały czas piszę, debilu. Niech sobie leżą w wannach, patrzą z bal
    > konu albo walą cię po łbie deskami w nadziei że zmądrzejesz - jeżeli podana jes
    > t liczba ofiar i liczba populacji, to ich czynności nie mają żadnego wpływu na
    > prawdopodobieństwo zaistnienia wypadku w obrębie miasta.

    Aż nie chce się wierzyć, że zrozumiałeś kolejną swą głupotę.

    >
    > > > Więc zamieńmy kule na ludzi, łapę na samochody, a objętość pudła na
    > > > powierzchnię miasta. W wannie proporcjonalnie siedzi tyle samo ludz
    > i.
    > > > Tym razem jednak powierzchnia ma znaczenie?
    > >
    > > Czy łapa (samochody) wpada do pudła taką samą ilość razy w obu przypadka
    > ch?
    >
    > Może tak być, ale to byłby czysty przypadek. Generalnie: nie.

    Coraz lepiej. Czyli mamy już trzy. Tym samym przyznajesz, że wątek, który tu spłodziłeś jest niedorzeczny, głupi i przyznajesz, że się ośmieszyłeś.

    >
    > > Póki co mamy to, że samochody (łapa) jeżdżą po pudełku do czasu aż ustrze
    > lą 7 l
    > > udzi (kulek).
    >
    > Dokładnie. Inne kulki mogą się chować, a niektórzy ludzie nie wychodzić z domu.
    >

    Czyli tym samym przyznajesz, że negujesz podstawowe założenie tego o czym piszemy: taką samą drogę przebytą w mieście A i B. Właśnie napisałeś, że w jednym z tych miast trzeba jeździć więcej, aż prawdopodobieństwo wypadku wypełni swą wartość. Brawo za założenie.

    > > > Znowu mylisz daną z wynikiem. Od odcinka drogi zależy końcowe
    > > > prawdopodobieństwo, ponieważ zależy od niego liczba wypadków.
    > > > Ale liczbę wypadków już masz. Odcinek drogi jest taki, że jest taka
    > a
    > > > nie inna liczba wypadków. Nie oznacza to, że jest taki sam - może b
    > yć
    > > > taki sam pod pewnymi warunkami.
    > > >
    > >
    > > No i widzisz. Rozpatrujesz wszystko od strony... wyniku, nie prawdopodob
    > ieństw
    > > a. I dlatego wychodzą ci głupoty.
    >
    > Bosz..... co za debil.
    > Masz wynik częściowy.
    > Od zachowania ludzi zależy liczba wypadków.
    > Od liczby wypadków (m.in.) zależy prawdopodobieństwo wypadku.
    > Liczbę wypadków MASZ. Teraz liczysz prawdopodobieństwo. Nie liczysz, ile tych w
    > ypadków będzie, bo to już wiadomo - TEN wynik już jest.
    >

    No to teraz podaj jak to prawdopodobieństwo się oblicza i dlaczego ma wpływ nań liczba ludności (m.in. leżących w wannie), nie zaś samochodów poruszających się po drogach. Pamiętajmy, że piszemy o wypadkach komunikacyjnych, nie o nożownikach.

    Czyli raz jeszcze: skoro mamy populację i wypadki to wykaż jaki wpływ liczba populacji ma na przebywaną przeze mnie drogę w kontekście znanej liczby wypadków na danej powierzchni.

    > > Liczę wypadków mam. Mam też powierzchnię. Tym samym wiem ile wypadków zda
    > rza si
    > > ę na danej powierzchni. W obu scenariuszach przebywam taką samą drogę jed
    > nak. N
    > > ie będę, idioto, jeździł po mieście A więcej, niż po B tylko dlatego, żeb
    > y... z
    > > godził się wynik końcowy.
    >
    > Bo nie musisz, debilku - przecież sam piszesz "liczbę wypadków mam".

    No tak. Zatem odpowiedz czy przebywając tę samą drogę prędzej ulegnę wypadkowi tam gdzie zdarza się ich więcej na danej powierzchni czy mniej.

    >
    > > To w końcu prędzej ulegnę wypadkowi tam gdzie jest ich więcej (na danej
    > powier
    > > zchni) czy mniej?
    >
    > Tam (...)y?

    To ja tobie próbuję wbić do głowy, że wypadki zdarzają się na danej powierzchni, nie wśród lewitującej ludności. Swą tępotę udowodniłeś w przypadku Moskwy, Syberii i Podkarpacia.

    >
    > > Czyli nie masz na tyle jaj, żeby przyznać się do pie...nia jakoby prawdop
    > odobie
    > > ństwo wypadku w Moskwie i na Syberii było takie samo.
    > >
    > > Dlaczego piszemy o jakichś warunkach, skoro wiesz jaki jest stan faktyczn
    > y?
    >
    > Bo od początku pisałem o warunkach.
    > Masz:
    > Tłumaczenie dla wyjątkowych tłuków:
    (...)
    >
    > Sam fakt, że przebyli ten sam odcinek to za mało danych, żeby stwierdzić czy
    > mają taką samą szansę wypadku.

    > Rozumiesz w powyższym cytacie słowo "jeżeli"?
    > Ile jeszcze razy, debilu, będziesz mi wciskał jakieś głupoty, bo nie rozumiesz
    > co czytasz?
    >

    Ten fragment mnie zainteresował:

    Sam fakt, że przebyli ten sam odcinek to za mało danych, żeby stwierdzić czy mają taką samą szansę wypadku.

    Pisałem ci, że nie dane mamy wszystkie: liczbę wypadków, liczbę ludności (zakładamy, że te wartości są takie same), powierzchnię (różna), i przebywany odcinek (taki sam dla obu).

    I nic tu nie zakładamy, przestań zwijać kramik teraz. To jest stan faktyczny. Na podstawie tego udowodnij, co twierdziłeś, że szansa wypadku jest taka sama w Moskwie co i na Syberii.

    Pamiętajmy, że twierdziłeś, iż powierzchnia nie ma nic do rzeczy.

    >
    > > > O jednym i drugim. Teraz napisałeś, że nie ma czegoś takiego jak
    > > > losowanie 7 kul.
    > > >
    > >
    > > A jest coś takiego jak łapa kierująca samochodami do czasu aż wypełnią no
    > rmę wy
    > > padków?
    >
    > Nie, ale wynika jest taki jakby była.
    > Napisałeś, że nie ma czegoś takiego jak losowanie 7 kul, analfabeto.

    Bo nie ma siły wyższej, która sprawia, że wypadki się zdarzają, zdarzyć muszą i w określonej ilości. Czy się mylę?

    >
    > > > Głupolku - MUSI. Bo takie są DANE. 7 kul zostało
    > > > wylosowanych
    .
    > >
    > > Zostało. Owszem. Ale w jaki sposób?
    >
    > A ch.. to kogo obchodzi. 7 kul zostało wylosowanych. Takie są dane. Teraz wytłu
    > macz, co ma do prawdopodobieństwa obszar, skoro z 49 kul zostało wylosowanych 7
    > .
    >

    No widzisz, tępaku. Ty nawet nie wiesz czym jest wypadek, skąd się bierze, i zabierasz głos w dyskusji. Miło patrzeć jak tulisz ogon.

    > > Nom. Z mniejszej puli. O tę pochowaną w wannach. Prawda? I teraz postaw s
    > ię w r
    > > oli tej nieschowanej kuli. I powiedz mi prędzej cię wylosują spośród całe
    > j puli
    > > ?
    >
    > Prawdopodobieństwo liczy się dla całego miasta, a nie dla jego części. Jak będz
    > iesz siedział w bunkrze, to wiadomo że cię nic nie przejedzie.
    >

    To już kolejny celny cios. Miło.


    > >
    > > Acha. Czyli dokonało się przed losowaniem. Brawo.
    >
    > Żebyś ty się jeszcze tak nie kundlił ....

    Wyjaśnij co chcesz przez to powiedzieć.
    Bo może się okazać, że znowu
  • klemens1 24.10.13, 16:51
    > To ja cię edukuję na temat tego skąd się biorą wypadki, nie ty mnie. Napisałem
    > o takiej samej przepustowości ulic. Przeszedłeś obok tego obojętnie ględząc o w
    > annach.

    A ja cię edukuję, że jeżeli masz daną liczbę wypadków, to nie musisz
    analizować ile ich było w celu obliczenia prawdopodobieństwa - nie
    liczy się przepustowość ulic ani inne pierdoły które wymyślasz.

    > > Przecież już ci dawno to pisałem, sklerotyku. A ty się cieszysz jak głupek.
    >
    > Upewniam się, że zrozumiałeś bzdury, które wcześniej wypisywałeś.

    Upewniasz mnie, że jesteś sklerotykiem albo nie rozumiesz czego
    czytasz. Twój głupawy zachwyt nad nowym "odkryciem" tego, o czym od
    początku pisałem, ewidentnie to wskazuje.

    > > Niech sobie leżą w wannach, patrzą z balkonu albo walą cię po łbie deskami
    > > w nadziei że zmądrzejesz - jeżeli podana jest liczba ofiar i liczba populacji,
    > > to ich czynności nie mają żadnego wpływu na prawdopodobieństwo zaistnienia
    > > wypadku w obrębie miasta.
    >
    > Aż nie chce się wierzyć, że zrozumiałeś kolejną swą głupotę.

    Przecież to ty, debilu, piszesz o tych ludziach w wannach, jakby mieli
    oni wpływ na prawdopodobieństwo wypadku, gdy liczba ofiar jest
    dana. Ja od początku piszę, że wystarczy tylko liczba ofiar i liczba ludności.

    > Coraz lepiej. Czyli mamy już trzy. Tym samym przyznajesz, że wątek, który tu sp
    > łodziłeś jest niedorzeczny, głupi i przyznajesz, że się ośmieszyłeś.

    Nie. Wątek ten wskazuje, że jesteś głupi i do prawdopodobieństwa
    wylosowania kuli potrzebna ci jest pojemność pudła, gdy wiadomo ile
    kul zostanie wylosowanych i ile ich jest w sumie
    .

    > > Dokładnie. Inne kulki mogą się chować, a niektórzy ludzie nie wychodzić z domu.
    >
    > Czyli tym samym przyznajesz, że negujesz podstawowe założenie tego o czym pisze
    > my: taką samą drogę przebytą w mieście A i B.

    Nigdzie nie pisałem o takiej samej przebytej
    drodze. Piszę wyraźnie, że znaczenie ma tylko liczba ofiar i
    liczba ludności
    . Przy takich danych nie mają znaczenia wanny, przebyte
    odcinki, prędkości ani twoja głupota.

    > Właśnie napisałeś, że w jednym z
    > tych miast trzeba jeździć więcej, aż prawdopodobieństwo wypadku wypełni swą war
    > tość. Brawo za założenie.

    Napisałem, że samochody tak
    jeżdżą, że osiągnięto taki a nie inny wynik ofiar. Mylisz przyczynę ze
    skutkiem, analfabeto.

    > No to teraz podaj jak to prawdopodobieństwo się oblicza i dlaczego ma wpływ nań
    > liczba ludności (m.in. leżących w wannie), nie zaś samochodów poruszających si
    > ę po drogach. Pamiętajmy, że piszemy o wypadkach komunikacyjnych, nie o nożowni
    > kach.

    (liczba ofiar wypadków komunikacyjnych) / (liczba ludności)

    > Czyli raz jeszcze: skoro mamy populację i wypadki to wykaż jaki wpływ liczba po
    > pulacji ma na przebywaną przeze mnie drogę w kontekście znanej liczby wypadków
    > na danej powierzchni.

    > No tak. Zatem odpowiedz czy przebywając tę samą drogę prędzej ulegnę wypadkowi
    > tam gdzie zdarza się ich więcej na danej powierzchni czy mniej.

    Już ci odpowiedziałem niżej, sklerotyku. I powierzchnia w tej
    odpowiedzi znaczenia nie miała.

    > To ja tobie próbuję wbić do głowy, że wypadki zdarzają się na danej powierzchni
    > , nie wśród lewitującej ludności.

    No to policz prawdopodobieństwo wypadku w obu przypadkach:
    Oba miasta 500 tys. mieszkańców, liczba ofiar w obu miastach: 50.
    Powierzchnia jednego miasta: 300 km2, drugiego: 400 km2.

    > Swą tępotę udowodniłeś w przypadku Moskwy, Syberii i Podkarpacia.

    To ty udowodniłeś swą tępotę, dowodząc nierozumienia słowa
    "jeżeli". Wciąż nie mogę uwierzyć, że aż tak głupi jesteś, że gdy
    podaję warunek jaki musi być spełniony, żeby prawdopodobieństwo było
    takie samo, to wg ciebie piszę, że zawsze jest takie samo.
    O Podkarpaciu w ogóle się jeszcze nie wypowiadałem, co nie przeszkadza
    takiemu idiocie jak ty stwierdzić, że cokolwiek w tej kwestii udowadniałem.

    > I nic tu nie zakładamy, przestań zwijać kramik teraz. To jest stan faktyczny. N
    > a podstawie tego udowodnij, co twierdziłeś, że szansa wypadku jest taka sama w
    > Moskwie co i na Syberii.

    Jest taka sama, pod warunkiem że w Moskwie stosunek liczby wypadków do liczby ludności jest taki sam jak na Syberii.
    To nie znaczy, analfabeto logiczny, że jest taka sama
    bezwarunkowo.

    > > Nie, ale wynika jest taki jakby była.
    > > Napisałeś, że nie ma czegoś takiego jak losowanie 7 kul, analfabeto.
    >
    > Bo nie ma siły wyższej, która sprawia, że wypadki się zdarzają, zdarzyć muszą i
    > w określonej ilości. Czy się mylę?

    Dlatego piszemy o prawdopodobieństwie a nie o tym co na pewno będzie. Czego do tej pory nie załapałeś.
  • agios_pneumatos 25.10.13, 11:18
    klemens1 napisał:


    > A ja cię edukuję, że jeżeli masz daną liczbę wypadków, to nie musisz
    > analizować ile ich było w celu obliczenia prawdopodobieństwa - nie
    > liczy się przepustowość ulic ani inne pierdoły które wymyślasz.
    >

    Jak można analizować coś co jest suchą dostępną daną? My tu obliczamy czy prędzej nas dotknie tam gdzie jest ich więcej czy tam gdzie mniej.

    > Upewniasz mnie, że jesteś sklerotykiem albo nie rozumiesz czego
    > czytasz. Twój głupawy zachwyt nad nowym "odkryciem" tego, o czym od
    > początku pisałem, ewidentnie to wskazuje.
    >

    Najpierw piszesz, że liczba ludzi leżących w wannie nie ma nic do rzeczy, a potem dodajesz, że to dana, na której opierasz się bezwzględnie.


    > Przecież to ty, debilu, piszesz o tych ludziach w wannach, jakby mieli
    > oni wpływ na prawdopodobieństwo wypadku, gdy liczba ofiar jest
    > dana. Ja od początku piszę, że wystarczy tylko liczba ofiar i liczba ludnośc
    > i
    .

    Skoro piszę, że ludzie leżący w wannach mają wpływ na prawdopodobieństwo wypadków na drodze to pewnie masz na to wsparcie, prawda?


    > Nie. Wątek ten wskazuje, że jesteś głupi i do prawdopodobieństwa
    > wylosowania kuli potrzebna ci jest pojemność pudła, gdy wiadomo ile
    > kul zostanie wylosowanych i ile ich jest w sumie
    .
    >

    W którym miejscu w tym wątku to napisałem?


    > Nigdzie nie pisałem o takiej samej przebytej
    > drodze. Piszę wyraźnie, że znaczenie ma tylko liczba ofiar i
    > liczba ludności
    . Przy takich danych nie mają znaczenia wanny, przebyte
    > odcinki, prędkości ani twoja głupota.
    >

    Skoro nie przebywamy drogi, na której dochodzi do wypadków to wyjaśnij nam w jaki sposób możemy ulec wypadkowi. Tu w domyśle leżąc w wannie.

    > Napisałem, że samochody tak
    > jeżdżą, że osiągnięto taki a nie inny wynik ofiar. Mylisz przyczynę ze
    > skutkiem, analfabeto.

    A dlaczego tak mają jeździć skoro dla danego modelu należ przyjąć takie same założenia?
    Nie rozumiesz co jest przyczyną? Czy nie bierzesz jej pod uwagę bo jeszcze skutek (wynik) nie zgodzi się z twoimi debilnymi wyjaśnieniami?

    >
    > > No to teraz podaj jak to prawdopodobieństwo się oblicza i dlaczego ma wpł
    > yw nań
    > > liczba ludności (m.in. leżących w wannie), nie zaś samochodów poruszając
    > ych si
    > > ę po drogach. Pamiętajmy, że piszemy o wypadkach komunikacyjnych, nie o n
    > ożowni
    > > kach.
    >
    > (liczba ofiar wypadków komunikacyjnych) / (liczba ludności)

    Czyli po raz kolejny pokazujesz jakim jesteś idiotą obliczając prawdopodobieństwo wypadku w ruchu drogowym dla osób w nim nie uczestniczących.


    > > To ja tobie próbuję wbić do głowy, że wypadki zdarzają się na danej powie
    > rzchni
    > > , nie wśród lewitującej ludności.
    >
    > No to policz prawdopodobieństwo wypadku w obu przypadkach:
    > Oba miasta 500 tys. mieszkańców, liczba ofiar w obu miastach: 50.
    > Powierzchnia jednego miasta: 300 km2, drugiego: 400 km2.

    Prawdopodobieństwo ulegnięcia wypadkowi na terenie danego miasta jest takie samo. Przy czym nie jest określone o jakie wypadki chodzi. Na pewno na tej podstawie nie możemy powiedzieć, że chodzi o wypadek komunikacyjny.

    Gdyby po mieście o powierzchni 300 km2 poruszało się 0 samochodów, a po tym o pow. 400 km2 poruszało się 100 tys. samochodów, to zgodnie z twoją ograniczoną logiką prawdopodobieństwo wypadku komunikacyjnego jest takie samo.

    Teraz ty odpowiedz na moje pytanie: w którym mieście ulegnę szybciej wypadkowi komunikacyjnemu przebywając taki sam odcinek drogi/poruszając się w takim samym jego obrębie. Gdy w obu jest taka sama siatka ulic i ruch na drogach.

    >
    > > Swą tępotę udowodniłeś w przypadku Moskwy, Syberii i Podkarpacia.
    >
    > To ty udowodniłeś swą tępotę, dowodząc nierozumienia słowa
    > "jeżeli". Wciąż nie mogę uwierzyć, że aż tak głupi jesteś, że gdy
    > podaję warunek jaki musi być spełniony, żeby prawdopodobieństwo było
    > takie samo, to wg ciebie piszę, że zawsze jest takie samo.

    Ja 'jeżeli' uznałem. To ty jesteś zbyt ograniczony, żeby zrozumieć, że nie istnieje 'jeżeli', a istnieje tylko JEST.

    > O Podkarpaciu w ogóle się jeszcze nie wypowiadałem, co nie przeszkadza
    > takiemu idiocie jak ty stwierdzić, że cokolwiek w tej kwestii udowadniałem.
    >

    Wypowiedziałeś się, że się mylę. Przy czym nie napisałeś dlaczego. Czyli w czym się mylę.
    Gdzie ja pisałem coś o twoich dowodach, nie ich braku?

    > > I nic tu nie zakładamy, przestań zwijać kramik teraz. To jest stan faktyc
    > zny. N
    > > a podstawie tego udowodnij, co twierdziłeś, że szansa wypadku jest taka s
    > ama w
    > > Moskwie co i na Syberii.
    >
    > Jest taka sama, pod warunkiem że w Moskwie stosunek [b]liczby wypadków[/
    > b] do liczby ludności jest taki sam jak na Syberii.
    > To nie znaczy, analfabeto logiczny, że jest taka sama
    > bezwarunkowo.

    To jakie są potrzebne warunki jeszcze?

    >
    > > > Nie, ale wynika jest taki jakby była.
    > > > Napisałeś, że nie ma czegoś takiego jak losowanie 7 kul, analfabeto
    > .
    > >
    > > Bo nie ma siły wyższej, która sprawia, że wypadki się zdarzają, zdarzyć m
    > uszą i
    > > w określonej ilości. Czy się mylę?
    >
    > Dlatego piszemy o prawdopodobieństwie a nie o tym co na pewno będzie. Czego do
    > tej pory nie załapałeś.

    Co za kretyn. A kto przed chwilą pisał o pewnym losowaniu 7 kulek?
  • klemens1 26.10.13, 10:47
    > Jak można analizować coś co jest suchą dostępną daną? My tu obliczamy czy prędz
    > ej nas dotknie tam gdzie jest ich więcej czy tam gdzie mniej.

    I mając jedynie dane w postaci liczby ofiar, liczby ludności i
    powierzchni, liczy się prawdopodobieństwo bycią tą ofiarą dzieląc
    liczbę ofiar przez liczbę ludności. Niezależnie od
    powierzchni czy objętości.

    > Najpierw piszesz, że liczba ludzi leżących w wannie nie ma nic do rzeczy, a pot
    > em dodajesz, że to dana, na której opierasz się bezwzględnie.

    Przypomnij.

    > Skoro piszę, że ludzie leżący w wannach mają wpływ na prawdopodobieństwo wypadk
    > ów na drodze to pewnie masz na to wsparcie, prawda?

    Użyłeś tego jako czynnika istotnego do obliczania prawdopodobieństwa:
    I to jest błąd wynikający z twojego braku wyobraźni, ergo tępoty: w wannach leży tylu ludzi ilu nie jest w danym momencie na ulicy.

    > > Nie. Wątek ten wskazuje, że jesteś głupi i do prawdopodobieństwa
    > > wylosowania kuli potrzebna ci jest pojemność pudła, gdy wiadomo ile
    > > kul zostanie wylosowanych i ile ich jest w sumie
    .
    > >
    >
    > W którym miejscu w tym wątku to napisałem?

    Nie napisałeś tego w tym wątku. Ten wątek to pokazuje. W innym wątku
    pisałeś, że na prawdopodobieństwo ma wpływ powierzchnia miasta.

    > Skoro nie przebywamy drogi, na której dochodzi do wypadków to wyjaśnij nam w ja
    > ki sposób możemy ulec wypadkowi. Tu w domyśle leżąc w wannie.

    Przebywamy, bo bierzemy pod uwagę przeciętnego uczestnika
    "losowania". Chyba że masz dane, ilu ludzi nie wychodzi z domu.
    Prawdopodobieństwo wypadku jest uśrednione - wiadomo że jest inne dla
    staruszka mieszkającego przy polnej drodze i wychodzącego tylko dla
    ogródka i inne dla motycyklisty który uczy się jeździć na jednym kole
    w gęstym ruchu.

    > A dlaczego tak mają jeździć skoro dla danego modelu należ przyjąć takie same za
    > łożenia?

    Oni NAJPIERW jeżdżą, a dopiero z tego jeżdżenia wynika liczba
    wypadków. Liczba wypadków jest daną i wynikiem oraz skutkiem, przyczyną jest taka a
    nie inna jazda. A ty przyczynę ze skutkiem mylisz.
    To nie plan mandatowy, gdzie wiadomo z góry ilu trzeba ukarać.

    > > (liczba ofiar wypadków komunikacyjnych) / (liczba ludności)
    >
    > Czyli po raz kolejny pokazujesz jakim jesteś idiotą obliczając prawdopodobieńst
    > wo wypadku w ruchu drogowym dla osób w nim nie uczestniczących.

    A masz gdzieś dane, ile osób nie uczestniczy? Bo jeżeli nie masz, analfabeto matematyczny, to chyba oczywiste, że liczy się uśrednione prawdopodobieństwo dla całej populacji.
    I doucz się, językoznawco od "werandy", jak się pisze "nie" z imiesłowami przymiotnikowymi.

    > > No to policz prawdopodobieństwo wypadku w obu przypadkach:
    > > Oba miasta 500 tys. mieszkańców, liczba ofiar w obu miastach: 50.
    > > Powierzchnia jednego miasta: 300 km2, drugiego: 400 km2.
    >
    > Prawdopodobieństwo ulegnięcia wypadkowi na terenie danego miasta jest takie samo.

    Czyli jakie konkretnie? Podaj liczbę.
    Piszemy cały czas o wypadkach komunikacyjnych oczywiście, bo już tu próbowałeś błysnąć że niby nie wiadomo o jakie wypadki chodzi.

    > Ja 'jeżeli' uznałem. To ty jesteś zbyt ograniczony, żeby zrozumieć, że nie istn
    > ieje 'jeżeli', a istnieje tylko JEST.

    Czyli zdania z "jeżeli" nie mają sensu. Implikacja nie istnieje. Super
    - twoje zdanie trafi do kolekcji twoich złotych
    myśli. Nieograniczonych rozumem.

    Rozumiesz, analfabeto, że nie twierdzę w ogóle czy
    prawdopodobieństwo wypadku w Moskwie i na Syberii jest takie samo, a
    podaję jedynie warunki, przy spełnieniu których byłoby ono takie samo?
    Bo poprzednio jeszcze nie rozumiałeś tego (co widać niżej), a jesteś tak głupi, że wolę
    się upewnić na jakim etapie rozumienia jesteś.

    > > > twierdziłeś, że szansa wypadku jest taka sama w Moskwie co i na Syberii.
    > >
    > > Jest taka sama, pod warunkiem że w Moskwie stosunek [b]liczby wypadków[/
    > > b] do liczby ludności jest taki sam jak na Syberii.
    > > To nie znaczy, analfabeto logiczny, że jest taka sama
    > > bezwarunkowo.
    >
    > To jakie są potrzebne warunki jeszcze?

    Oprócz tych, które wymieniłem - żadne. Co nie oznacza że w ogóle żadne
    nie są potrzebne.

    > > Dlatego piszemy o prawdopodobieństwie a nie o tym co na pewno będzie. Czego do
    > > tej pory nie załapałeś.
    >
    > Co za kretyn. A kto przed chwilą pisał o pewnym losowaniu 7 kulek?

    Co za debil. A liczba wypadków, której używamy do obliczania
    prawdopodobieństwa to wypadki które się wydarzą, czy już wydarzyły?
  • agios_pneumatos 30.10.13, 08:35
    klemens1 napisał:

    > > Jak można analizować coś co jest suchą dostępną daną? (...)

    > I mając (...) Niezależnie od
    > powierzchni czy objętości.

    Co za idiota...
    I tak nie zrozumiesz o co chodzi z wanną.

    > > Najpierw piszesz, że liczba ludzi leżących w wannie nie ma nic do rzeczy,
    > a pot
    > > em dodajesz, że to dana, na której opierasz się bezwzględnie.
    >
    > Przypomnij.

    Którą część? To co piszesz nawet tu powyżej, że opierasz się bezwzględnie na liczbie ludności? Czy to?


    > Do dzisiaj nie doczekałem się konkretnej odpowiedzi w jaki sposób człowiek leżą
    > cy w wannie ma wpływ na wypadek drogowy.

    To twój wymysł. Ja twierdzę że nie ma wpływu.


    > Użyłeś tego jako czynnika istotnego do obliczania prawdopodobieństwa:
    > I to jest błąd wynikający z twojego braku wyobraźni, ergo tępoty: w wannach
    > leży tylu ludzi ilu nie jest w danym momencie na ulicy.


    No to teraz skup się, geniuszu. Wypadek na drodze spowoduje osoba, która porusza się po ulicy, czy ta która leży w wannie?

    > > W którym miejscu w tym wątku to napisałem?
    >
    > Nie napisałeś tego w tym wątku. Ten wątek to pokazuje. W innym wątku
    > pisałeś, że na prawdopodobieństwo ma wpływ powierzchnia miasta.

    Czyli skoro nie napisałem tego w tym wątku, to też nie napisałem i gdzie indziej. Gdybym napisał gdzie indziej nie omieszkałbyś tego zacytować.

    Wyszedłeś po raz kolejny na kłamcę, idiotę i manipulanta.

    I ty jeszcze miałeś czelność pytać w innym wątku dlaczego jesteś oszustem? Co też zostało udowodnione, ale nie chcesz tego zrozumieć. Chociaż z drugiej strony jesteś tępy i to może być wyjaśnienie.

    Bardzo ładne rozwiązanie akcji mamy tutaj.

    > > Skoro nie przebywamy drogi, na której dochodzi do wypadków to wyjaśnij na
    > m w ja
    > > ki sposób możemy ulec wypadkowi. Tu w domyśle leżąc w wannie.
    >
    > Przebywamy, bo bierzemy pod uwagę przeciętnego uczestnika
    > "losowania".

    Przy takich danych nie mają znaczenia wanny, przebyte
    > odcinki, prędkości ani twoja głupota.

    Skoro nie przebywamy drogi, na której dochodzi do wypadków to wyjaśnij nam w jaki sposób możemy ulec wypadkowi.


    Teraz znowu zwijamy kramik i piszemy o 'przeciętnym'.

    Chyba że masz dane, ilu ludzi nie wychodzi z domu.

    Tak, idioto. Wyraźnie o tym pisałem. Nie wychodzi z domu tylu ilu nie ma na ulicach.

    > Prawdopodobieństwo wypadku jest uśrednione - wiadomo że jest inne dla
    > staruszka mieszkającego przy polnej drodze i wychodzącego tylko dla
    > ogródka i inne dla motycyklisty który uczy się jeździć na jednym kole
    > w gęstym ruchu.
    >

    No proszę. To może z czasem okaże się, że jest też inne w Moskwie i na Syberii, co?

    Ależ kulisz ogonek pod siebie. :)

    > > A dlaczego tak mają jeździć skoro dla danego modelu należ przyjąć takie s
    > ame za
    > > łożenia?
    >
    > Oni NAJPIERW jeżdżą, a dopiero z tego jeżdżenia wynika liczba
    > wypadków. Liczba wypadków jest daną i wynikiem oraz skutkiem, przyczyną jest ta
    > ka a
    > nie inna jazda. A ty przyczynę ze skutkiem mylisz.
    > To nie plan mandatowy, gdzie wiadomo z góry ilu trzeba ukarać.
    >

    A teraz przypomnij sobie od czego zaczęliśmy: ja przebywając taką samą drogę w mieście A i w mieście B, jeżdżąc wśród lokalesów, dzięki którym prawdopodobieństwo jest takie, a nie inne dla każdego z miast, szybciej ulegnę wypadkowi w mieście, w którym ich się zdarza więcej czy mniej?

    Raz jeszcze idioto, bo nie zrozumiesz: przyjeżdżam ja, do 'gotowego' miasta.

    > > > (liczba ofiar wypadków komunikacyjnych) / (liczba ludności)
    > >
    > > Czyli po raz kolejny pokazujesz jakim jesteś idiotą obliczając prawdopodo
    > bieńst
    > > wo wypadku w ruchu drogowym dla osób w nim nie uczestniczących.
    >
    > A masz gdzieś dane, ile osób nie uczestniczy? Bo jeżeli nie masz, analfabeto ma
    > tematyczny, to chyba oczywiste, że liczy się uśrednione prawdopodobieństwo dla
    > całej populacji.

    Mam, kretynie. Liczba osób poruszająca się w samochodach po ulicy na danej powierzchni. Nie leżących w wannie. Jest ona z założenia taka sama dla miasta A i B.

    Teraz wykaż na czym polega mój analfabetyzm matematyczny tutaj. Bo ja właśnie wykazałem twój funkcjonalny.

    I dlatego, idioto matematyczny, mamy takie dane jak powierzchnia i liczba wypadków. Bo liczba samochodów na ulicach jest podobna. Zaś liczba ludności nie ma nic do rzeczy.

    Zwłaszcza, że nie jest prawdziwa przez niedopełnienie meldunku, itp. Ale ty za głupi jesteś, żeby sięgać tak daleko.

    > I doucz się, językoznawco od "werandy", jak się pisze "nie" z imiesłowami przym
    > iotnikowymi.
    >

    Tak się pisze:

    Wyżej wymieniona uchwała z 9 grudnia 1997 zawiera następujące stwierdzenie:

    Nie wykluczając zasadniczych zmian w przyszłości w polskiej ortografii, Rada Języka Polskiego podejmuje decyzję pozytywną co do łącznej pisowni nie z imiesłowami odmiennymi z dopuszczalnością świadomej pisowni rozdzielnej.

    Wynika z niego, że można bez przeszkód stosować się także do starych zasad ortograficznych, jeśli tylko czyni się to poprawnie i konsekwentnie. Przyzwyczajenia części społeczeństwa i potrzeba rozróżniania funkcji czasownikowej i przymiotnikowej spowodowały, że w języku naukowym i literackim nadal można spotkać starą zasadę pisowni.


    > > > No to policz prawdopodobieństwo wypadku w obu przypadkach:
    > > > Oba miasta 500 tys. mieszkańców, liczba ofiar w obu miastach: 50.
    > > > Powierzchnia jednego miasta: 300 km2, drugiego: 400 km2.
    > >
    > > Prawdopodobieństwo ulegnięcia wypadkowi na terenie danego miasta jest tak
    > ie samo.
    >
    > Czyli jakie konkretnie? Podaj liczbę.
    > Piszemy cały czas o wypadkach komunikacyjnych oczywiście, bo już tu próbowałeś
    > błysnąć że niby nie wiadomo o jakie wypadki chodzi.

    Nie ma bardziej konkretnego stwierdzenia niż 'tak samo'.
    Nie podałeś liczby samochodów, dlatego prawdopodobieństwo oblicz sobie sam. Bo tylko ty jesteś to w stanie zrobić bez podstawowych danych. Ale masz liczbę ludności przecież.

    > Czyli zdania z "jeżeli" nie mają sensu. Implikacja nie istnieje. Super
    > - twoje zdanie trafi do kolekcji twoich złotych
    > myśli. Nieograniczonych rozumem.

    Oczywiście. Przy czym nie zapomnij, że piszemy o stanie faktycznym. My nie zakładamy, a opisujemy rzeczywistość. Ty za tępy jesteś, żeby to rozróżnić.

    >
    > Rozumiesz, analfabeto, że nie twierdzę w ogóle czy
    > prawdopodobieństwo wypadku w Moskwie i na Syberii jest takie samo, a
    > podaję jedynie warunki, przy spełnieniu których byłoby ono takie samo?
    > Bo poprzednio jeszcze nie rozumiałeś tego (co widać niżej), a jesteś tak głupi,
    > że wolę
    > się upewnić na jakim etapie rozumienia jesteś.
    >

    Znowu jestem parę długości przed tobą. Bo ja cały czas pytam o stan faktyczny, nie zaś o twoje chore założenia. Te są tak banalne, że nawet nie ma co im poświęcać uwagi. Lepszą rozrywką jest patrzenie jak idiota nie rozumie otaczającej go rzeczywistości.

    Zatem czekam na wykazanie w oparciu o dane, które mamy; czyli to co jest, istnieje.

    > > > > twierdziłeś, że szansa wypadku jest taka sama w Moskwi
    > e co i na Syberii.
    > > >
    > > > Jest taka sama, pod warunkiem że w Moskwie stosunek [b]liczb
    > y wypadków[/
    > > > b] do liczby ludności jest taki sam jak na Syberii.
    > > > To nie znaczy, analfabeto logiczny, że jest taka sama
    > > > bezwarunkowo.
    > >
    > > To jakie są potrzebne warunki jeszcze?
    >
    > Oprócz tych, które wymieniłem - żadne. Co nie oznacza że w ogóle żadne
    > nie są potrzebne.
    >

    Czyli raz je
  • klemens1 30.10.13, 14:54
    Z uwagi na powtórzenia tej samej kwestii, skompresowałem nieco cały
    temat. Jeżeli uznasz, że coś pominąłem, daj znać.

    > > W innym wątku pisałeś, że na prawdopodobieństwo ma wpływ powierzchnia miasta.
    >
    > Czyli skoro nie napisałem tego w tym wątku, to też nie napisałem i gdzie indzie
    > j. Gdybym napisał gdzie indziej nie omieszkałbyś tego zacytować.
    > Wyszedłeś po raz kolejny na kłamcę, idiotę i manipulanta.
    > Bardzo ładne rozwiązanie akcji mamy tutaj.

    > > A mnie się wydaje, że prędzej zginę na terenie Warszawy, niż Krakowa. :P
    >
    >
    > Oto kolejny przykład analfabetyzmu tego mądrali.

    Ty dzidzia wiesz co to jest obszar, teren i powierzchnia??
    (...)
    To teraz taka sytuacja. Jest miasto o powierzchni 100km2, w ktorym w danym okresie czasu notuje się 4 mordobicia. Drugie o powierzchni 10km2, w którym notuje się 2 mordobicia. Na ulicy którego miasta masz większą szansę dostać po gębie? I czy liczba ludności ma znaczenie w obliczu notowań?


    > > Przebywamy, bo bierzemy pod uwagę przeciętnego uczestnika
    > Teraz znowu zwijamy kramik i piszemy o 'przeciętnym'.

    A o jakim się pisze, skoro nie ma żadnych danych na temat ich nieprzeciętności?
    Widzę, że takim idiotom jak ty
    trzeba na samym początku pisać o oczywistościach, bo inaczej będą się
    cieszyć ze "zwijania kramiku".

    > I dlatego, idioto matematyczny, mamy takie dane jak powierzchnia i liczba wypadków.
    > Bo liczba samochodów na ulicach jest podobna. Zaś liczba ludności nie ma nic do rzeczy.

    Tego właśnie, analfabeto, nie jesteś w stanie pojąć. Mimo analogii z losowaniem.
    Jeżeli jesteś wśród miliona ludzi, z których w ostatnim roku 10 zginęło w wypadku
    komunikacyjnym, to lepiej być wśród nich, czy wśród tysiąca, z których
    w ostatnim roku jeden zginął w wypadku?

    Każdy włazi i wyłazi z wanny tak samo często.
    Bo przecież "liczba ludności nie ma nic do rzeczy".
    Na razie tyle, zaraz dodamy powierzchnię.

    > > A masz gdzieś dane, ile osób nie uczestniczy?
    > Mam, kretynie. Liczba osób poruszająca się w samochodach po ulicy na danej powi
    > erzchni. Nie leżących w wannie. Jest ona z założenia taka sama dla miasta A i B.
    > Teraz wykaż na czym polega mój analfabetyzm matematyczny tutaj.

    1. Liczba jeżdżących jest PROPORCJONALNIE taka sama, a nie identyczna.
    2. Liczba leżących w wannie nie ma znaczenia, bo wypadki podaje się w
    skali roku, a w wannie nie leży się cały rok. PROPORCJONALNIE w obu
    miastach tyle samo czasu leży się w wannie i PROPORCJONALNIE leży w
    niej tyle samo osób w tym samym czasie.
    3. Nawet jeżeli cały rok ktoś leży w wannie, to ich liczba znowu
    PROPORCJONALNIE jest taka sama, więc nie ma najmniejszego wpływu na porównanie.
    4. W wypadkach uczestniczą też piesi i rowerzyści, nie tylko samochody.

    > Nie podałeś liczby samochodów, dlatego prawdopodobieństwo oblicz sobie sam.

    OK: W mieście A 50000 samochodów, w mieście B 100000 samochodów.

    > Oczywiście. Przy czym nie zapomnij, że piszemy o stanie faktycznym. My nie zakł
    > adamy, a opisujemy rzeczywistość. Ty za tępy jesteś, żeby to rozróżnić.

    Ja stanu faktycznego nie opisywałem, analfabeto. Podałem warunki,
    które muszą być spełnione, żeby prawdopodobieństwo wypadku w Moskwie i
    na Syberii było takie samo lub się różniło. Ty za tępy jesteś, żeby to rozróżnić.

    > > W obu przypadkac masz dane:
    > > - liczbę wylosowanych elementów (taką samą)
    >
    > Prawda.
    >
    > > - liczbę wszystkich elementów (taką samą)
    >
    > Bzdura. Nie zrozumiałeś dlaczego ludzie leżący w wannie nie biorą udziału w wyp
    > adkach.

    Zauważyłeś, że wypadki podawane są w skali roku, a tyle czasu w wannie się
    nie leży? A leży PROPORCJANALNIE tylu samo i przez taki sam czas?
    Więc uczestniczących w ruchu jest również proporcjonalnie tylu samo w obu miastach.
    Więc liczba elementów jest taka sama.

    Obszar różny - co przyznałeś.
    Więc analogia jest prawidłowa.

    > > Liczba wymiarów nie jest istotna - istotne jest to, że różni się
    > > obszar losowania. Mógłbym coś jeszcze dopisać, ale już przewiduję co
    > > odpowiesz, więc pozwolę ci się wkopać.
    > >
    >
    > Przeceniasz się, miernoto. :)

    - powiedział do siebie pneumatyczny i wolał nie rozwijać tematu.

    > > Interpretacja należy zarówno do twórcy, jak i odbiorcy, ale
    > > odbiorca jest debilem, który wie, że interpretuje inaczej niż twórca,
    > > a mimo to uznaje wyniki swojej interpretacji.
    >
    > Daj przykład interpretacji dzieła literackiego przez twórcę.

    Orientujesz się, że temat dotyczy autora zapisu wymiarów w postaci
    liczby i jednostki i jego oraz odbiorcy interpretacji tego zapisu? Nie dyskutujemy
    tu o literaturze, analfabeto.

    > No proszę. Idiota wreszcie zaczął rozumieć, że do wypadku samochodowego potrzeb
    > ny jest samochód, a nie 'liczba ludności i liczba wypadków'.

    Skoro są wypadki komunikacyjne, to wiadomo że samochody też są.
    Tylko taki debil jak ty mógł odkryć taką "eurekę". Jak z pytaniem, na
    które sam sobie odpowiedziałem - też byłeś przekonany że tłumaczysz oczywistość, a
    okazało się, że to ty nie zrozumiałeś zdania i sam jesteś idiotą. Tak to działa u ciebie.
    BTW. W powyższym temacie już zwinąłeś kramik.

    Napisz jeszcze (bo przecież się z tym zgadzasz):
    Zdania z "jeżeli" nie mają sensu. Implikacja nie istnieje.
  • agios_pneumatos 31.10.13, 08:17
    klemens1 napisał:

    > Z uwagi na powtórzenia tej samej kwestii, skompresowałem nieco cały
    > temat. Jeżeli uznasz, że coś pominąłem, daj znać.
    >
    > > > W innym wątku pisałeś, że na prawdopodobieństwo ma wpływ powierzchn
    > ia miasta.
    > >
    > > Czyli skoro nie napisałem tego w tym wątku, to też nie napisałem i gdzie
    > indzie
    > > j. Gdybym napisał gdzie indziej nie omieszkałbyś tego zacytować.
    > > Wyszedłeś po raz kolejny na kłamcę, idiotę i manipulanta.
    > > Bardzo ładne rozwiązanie akcji mamy tutaj.
    >
    > > > A mnie się wydaje, że prędzej zginę na terenie Warszawy, niż Kra
    > kowa. :P

    Drogi kretynie. Gdzie tu jest napisane cokolwiek o powierzchni miasta, w sensie wartości?

    > >
    > >
    > > Oto kolejny przykład analfabetyzmu tego mądrali.
    >
    > Ty dzidzia wiesz co to jest obszar, teren i powierzchnia??
    > (...)
    > To teraz taka sytuacja. Jest miasto o powierzchni 100km2, w ktorym w danym okre
    > sie czasu notuje się 4 mordobicia. Drugie o powierzchni 10km2, w którym notuje
    > się 2 mordobicia. Na ulicy którego miasta masz większą szansę dostać po gębie?
    > I czy liczba ludności ma znaczenie w obliczu notowań?
    >


    Czy ty analfabeto potrafisz rozróżnić liczbę pojedynczą od liczby mnogiej?
    W sumie pytanie retoryczne.

    >
    > > > Przebywamy, bo bierzemy pod uwagę przeciętnego uczestnika
    > > Teraz znowu zwijamy kramik i piszemy o 'przeciętnym'.
    >
    > A o jakim się pisze, skoro nie ma żadnych danych na temat ich nieprzeciętności?
    > Widzę, że takim idiotom jak ty
    > trzeba na samym początku pisać o oczywistościach, bo inaczej będą się
    > cieszyć ze "zwijania kramiku".
    >

    O uczestniczącym idioto. Po raz kolejny o tym piszę. Nie uczestniczący nas nie interesują.
    I to jest dana o nieprzeciętnych.

    > > I dlatego, idioto matematyczny, mamy takie dane jak powierzchnia i liczba
    > wypadków.
    > > Bo liczba samochodów na ulicach jest podobna. Zaś liczba ludności nie ma
    > nic do rzeczy.
    >
    > Tego właśnie, analfabeto, nie jesteś w stanie pojąć. Mimo analogii z losowaniem
    > .
    > Jeżeli jesteś wśród miliona ludzi, z których w ostatnim roku 10 zginęło w wy
    > padku
    > komunikacyjnym, to lepiej być wśród nich, czy wśród tysiąca, z których
    > w ostatnim roku jeden zginął w wypadku?

    > Każdy włazi i wyłazi z wanny tak samo często.
    > Bo przecież "liczba ludności nie ma nic do rzeczy".
    > Na razie tyle, zaraz dodamy powierzchnię.

    Znowu pudło tak jak w przypadku jakże błyskotliwej 'analogii' o losowaniu totka.
    Nie ma ludzi,a jest miasto. Za tępy jesteś, żeby zrozumieć różnicę.

    >
    > > > A masz gdzieś dane, ile osób nie uczestniczy?
    > > Mam, kretynie. Liczba osób poruszająca się w samochodach po ulicy na dane
    > j powi
    > > erzchni. Nie leżących w wannie. Jest ona z założenia taka sama dla miasta
    > A i B.
    > > Teraz wykaż na czym polega mój analfabetyzm matematyczny tutaj.
    >

    To poniżej to wykazywanie mojego analfabetyzmu niby?

    > 1. Liczba jeżdżących jest PROPORCJONALNIE taka sama, a nie identyczna.

    Tak kretynie. Piszemy o tym samym.
    Skup się:

    Liczba osób poruszająca się w samochodach po ulicy na dane
    > j powi
    > > erzchni. Nie leżących w wannie. Jest ona z założenia taka sama dla miasta
    > A i B.


    Już zrozumiałeś na czym polega twój analfabetyzm?

    > 2. Liczba leżących w wannie nie ma znaczenia, bo wypadki podaje się w
    > skali roku, a w wannie nie leży się cały rok. PROPORCJONALNIE w obu
    > miastach tyle samo czasu leży się w wannie i PROPORCJONALNIE leży w
    > niej tyle samo osób w tym samym czasie.

    Bzdura. Ulice miasta nie mają proporcjonalnej przepustowości, na których jeździłoby proporcjonalnie ich więcej/mniej.

    > 3. Nawet jeżeli cały rok ktoś leży w wannie, to ich liczba znow
    > PROPORCJONALNIE jest taka sama, więc nie ma najmniejszego wpływu na porównanie.

    patrz pkt 2.

    > 4. W wypadkach uczestniczą też piesi i rowerzyści, nie tylko samochody.
    >

    Zderzenie rowerzysty z pieszym ma odnotowania w statystykach? Jeśli tak to jaki promil ogólnej liczby wypadków stanowi?
    Poza tym wg ciebie idioto zderzenie kaczuszki z kąpiącym się to też jeszcze niedawno był wypadek. Wszak jest on ludnością, a samochodu do tego nie trzeba.

    > > Nie podałeś liczby samochodów, dlatego prawdopodobieństwo oblicz sobie sa
    > m.
    >
    > OK: W mieście A 50000 samochodów, w mieście B 100000 samochodów.

    Sam se policz bo nie chce mi się edukować cię jak przedszkolaka. Skoro wynik znasz to co ten przykład miał udowodnić? Już pomijam fakt zmiany założeń i koncepcji nagle gdy cię oświeciłem.


    > Ja stanu faktycznego nie opisywałem, analfabeto. Podałem warunki,
    > które muszą być spełnione, żeby prawdopodobieństwo wypadku w Moskwie i
    > na Syberii było takie samo lub się różniło. Ty za tępy jesteś, żeby to rozróżni
    > ć.
    >

    No i po raz kolejny udowadniasz swoją małość. Zadałem ci konkretne pytanie o te dwa regiony, a ty zacząłeś swój bełkot 'jeżeli'. Czym udowodniłeś jakim kretynem jesteś.

    Ładnie kulisz teraz ogonek, wymoczku.


    >
    > Zauważyłeś, że wypadki podawane są w skali roku, a tyle czasu w wannie się
    > nie leży? A leży PROPORCJANALNIE tylu samo i przez taki sam czas?
    > Więc uczestniczących w ruchu jest również proporcjonalnie tylu samo w obu miast
    > ach.
    > Więc liczba elementów jest taka sama.

    Bzdura. Wyraźnie pisałem ci, że liczba poruszających się po drogach jest taka sama.

    Przy czym ty kretynie od 'jeżeli' twierdzisz teraz, że na takiej samej ulicy (dajmy na to osiedlowa uliczka) w mieście A i w mieście B może poruszać się albo 100, albo 10000 samochodów w ciągu godziny. Wszak proporcjonalnie wychodzi na to samo. Twój ograniczony umysł nie potrafi ogarnąć, że ulice mają... ograniczoną przepustowość. Pewnie też nigdy o korkach nie słyszałeś.

    >
    > Obszar różny - co przyznałeś.
    > Więc analogia jest prawidłowa.

    Nie, kretynie. Cały czas piszę kumulowaniu wypadków na 1km2. Podaj gdzie pisałem o różnym obszarze, w kategorii bezwzględnej.

    Znowu wyjdziesz na kłamcę.

    >
    > > > Liczba wymiarów nie jest istotna - istotne jest to, że różni się
    > > > obszar losowania. Mógłbym coś jeszcze dopisać, ale już przewiduję c
    > o
    > > > odpowiesz, więc pozwolę ci się wkopać.
    > > >
    > >
    > > Przeceniasz się, miernoto. :)
    >
    > - powiedział do siebie pneumatyczny i wolał nie rozwijać tematu.

    No to dopisz to co miałeś dopisać.

    >
    > > > Interpretacja należy zarówno do twórcy, jak i odbiorcy, ale
    > > > odbiorca jest debilem, który wie, że interpretuje inaczej niż twórc
    > a,
    > > > a mimo to uznaje wyniki swojej interpretacji.
    > >
    > > Daj przykład interpretacji dzieła literackiego przez twórcę.
    >
    > Orientujesz się, że temat dotyczy autora zapisu wymiarów w postaci
    > liczby i jednostki i jego oraz odbiorcy interpretacji tego zapisu? Nie dyskutuj
    > emy
    > tu o literaturze, analfabeto.
    >

    Tam też chyba prosiłem o jakikolwiek inny przykład. Daj przykład jak wygląda interpretacja zapisu przez twórcę, który to nie staje się jego odbiorcą po zapisu tego stworzeniu.

    > > No proszę. Idiota wreszcie zaczął rozumieć, że do wypadku samochodowego p
    > otrzeb
    > > ny jest samochód, a nie 'liczba ludności i liczba wypadków'.
    >
    > Skoro są wypadki komunikacyjne, to wiadomo że samochody też są.
    > Tylko taki debil jak ty mógł odkryć taką "eurekę". Jak z pytaniem, na
    > które sam sobie odpowied
  • klemens1 31.10.13, 15:26
    > > > > W innym wątku pisałeś, że na prawdopodobieństwo ma wpływ powierzchnia miasta.
    > > >
    > > > Czyli skoro nie napisałem tego w tym wątku, to też nie napisałem i gdzie indzie
    > > > j. Gdybym napisał gdzie indziej nie omieszkałbyś tego zacytować.
    > > > Wyszedłeś po raz kolejny na kłamcę, idiotę i manipulanta.
    > > > Bardzo ładne rozwiązanie akcji mamy tutaj.
    > >
    > > [i]> > A mnie się wydaje, że prędzej zginę na terenie Warszawy, niż Kra
    > > kowa. :P
    >
    > Drogi kretynie. Gdzie tu jest napisane cokolwiek o powierzchni miasta, w sensie
    > wartości?

    W cytacie który podałem, ślepoku:
    To teraz taka sytuacja. Jest miasto o powierzchni 100km2, w ktorym w danym okresie czasu notuje się 4 mordobicia. Drugie o powierzchni 10km2(...)

    > Czy ty analfabeto potrafisz rozróżnić liczbę pojedynczą od liczby mnogiej?
    > W sumie pytanie retoryczne.

    Znowu jakiś temat zastępczy, żeby odwrócić uwagę od twojego debilizmu? Aż tak grunt ci się pali pod nogami?

    > O uczestniczącym idioto. Po raz kolejny o tym piszę. Nie uczestniczący nas nie
    > interesują.

    Przeciętnie każdy uczestniczy, debilu. Zwłaszcza w skali
    roku. "Stopień uczestnictwa" jest taki sam dla każdego.

    > > Jeżeli jesteś wśród miliona ludzi, z których w ostatnim roku 10 zginęło w wy
    > > padku komunikacyjnym, to lepiej być wśród nich, czy wśród tysiąca, z których
    > > w ostatnim roku jeden zginął w wypadku?

    > > Każdy włazi i wyłazi z wanny tak samo często.
    > > Bo przecież "liczba ludności nie ma nic do rzeczy".
    > > Na razie tyle, zaraz dodamy powierzchnię.
    >
    > Znowu pudło tak jak w przypadku jakże błyskotliwej 'analogii' o losowaniu totka.
    > Nie ma ludzi,a jest miasto. Za tępy jesteś, żeby zrozumieć różnicę.

    To nie jest analogia, tylko omawiany przykład. Nawet wanna jest. I
    proste pytanie z gatunku tak/nie, więc za trudne dla debila.

    > > 1. Liczba jeżdżących jest PROPORCJONALNIE taka sama, a nie identyczna.
    >
    > Tak kretynie. Piszemy o tym samym.
    > Skup się:
    >
    > Liczba osób poruszająca się w samochodach po ulicy na danej powi
    > erzchni. Nie leżących w wannie. Jest ona z założenia taka sama dla
    > miasta A i B.


    Ta liczba NIE JEST taka sama na danej powierzchni. Gęstość ruchu może
    być zupełnie inna.

    > > 2. Liczba leżących w wannie nie ma znaczenia, bo wypadki podaje się w
    > > skali roku, a w wannie nie leży się cały rok. PROPORCJONALNIE w obu
    > > miastach tyle samo czasu leży się w wannie i PROPORCJONALNIE leży w
    > > niej tyle samo osób w tym samym czasie.
    >
    > Bzdura. Ulice miasta nie mają proporcjonalnej przepustowości, na których jeździ
    > łoby proporcjonalnie ich więcej/mniej.

    Nie piszę teraz o ulicach, tylko o tym, ile osób i jak długo
    leży w wannie. Czyli ile i jak długo nie uczestniczy.

    > > 4. W wypadkach uczestniczą też piesi i rowerzyści, nie tylko samochody.
    >
    > Zderzenie rowerzysty z pieszym ma odnotowania w statystykach?

    Zderzenie z pojazdem. Napisałeś, że masz dane, ile osób "nie
    uczestniczy". Rozgraniczyłeś to na "poruszających się samochodami
    nieleżących w wannie" i pozostałych, czyli np. pieszych nieleżących w
    wannie, którzy wg ciebie nie uczestniczą.

    > > OK: W mieście A 50000 samochodów, w mieście B 100000 samochodów.
    >
    > Sam se policz bo nie chce mi się edukować cię jak przedszkolaka.

    Ja nie potrafię wykorzystać liczby samochodów do policzenia tego
    prawdopodobieństwa, gdy mam dane liczbę ofiar i liczbę ludności.
    Ty to potrafisz - więc pokaż, jak to się robi.

    > No i po raz kolejny udowadniasz swoją małość. Zadałem ci konkretne pytanie o te
    > dwa regiony, a ty zacząłeś swój bełkot 'jeżeli'. Czym udowodniłeś jakim kretyn
    > em jesteś.
    >
    > Ładnie kulisz teraz ogonek, wymoczku.

    Cóż za rozpaczliwa próba odwrócenia uwagi od dowodu twojego debilizmu.
    Podałem warunki potrzebne do tego, żeby prawdopodobieństwo wypadku w
    Moskwie i na Syberii było takie samo (również w wersji przejechanego
    odcinka), a ty "pojąłeś", że ono jest takie samo. W ten sposób
    udowodniłem, że jesteś debilem.

    > Bzdura. Wyraźnie pisałem ci, że liczba poruszających się po drogach jest taka s
    > ama.

    A co ma do tego fakt, że w wannie leży proporcjonalnie tyle samo osób
    przez tyle samo czasu?
    W ten sposób w analogii liczba osób uczestniczących w ruchu jest taka sama.

    > > > Przeceniasz się, miernoto. :)
    > >
    > > - powiedział do siebie pneumatyczny i wolał nie rozwijać tematu.
    >
    > No to dopisz to co miałeś dopisać.

    No to rozwiń temat. Bo chyba nadal twierdzisz, że liczba wymiarów ma znaczenie?

    Coś ci się urwało, jak ci tłumaczyłem, że nie piszemy tu o utworach literackich.
    Postaraj się, głupku, trochę mniej cytować i nie dublować tego co już było.
    Przez to nie mogę wrzucić do sygnaturki głupoty, z którą się zgadzasz:
    Zdania z "jeżeli" nie mają sensu. Implikacja nie istnieje.
  • agios_pneumatos 02.11.13, 09:30
    klemens1 napisał:


    > W cytacie który podałem, ślepoku:
    > To teraz taka sytuacja. Jest miasto o powierzchni 100km2, w ktorym w
    > danym okresie czasu notuje się 4 mordobicia. Drugie o powierzchni 10km2(
    > ...)

    >

    Podana jest po to, aby obliczyć wypadki na danej jednostce powierzchni.
    Udowodnij, że jest tak jak piszesz z kulkami.
    Ja podaję powierzchnię po to, by obliczyć ilość wypadków na km2 i udowodnić ci, że na jednej ulicy danego miasta dostaniesz szybciej w gębę niż na innego. Analfabeta twierdzi, że powierzchnię podaje się po to, by udowodnić, że i tak zostanie wylosowane 7 kulek.

    > > Czy ty analfabeto potrafisz rozróżnić liczbę pojedynczą od liczby mnogiej
    > ?
    > > W sumie pytanie retoryczne.
    >
    > Znowu jakiś temat zastępczy, żeby odwrócić uwagę od twojego debilizmu? Aż tak g
    > runt ci się pali pod nogami?
    >

    To jest odpowiedź na twoje: Oto kolejny przykład analfabetyzmu tego mądrali.
    Jak widać za tępy jesteś, żeby zrozumieć, iż 'na ulicy' dotyczy dokładnie takiego samego obszaru/odcinka ulicy dla obu miast.

    Bo miałeś podać kolejny przykład, ale coś nie wyszło. Po raz kolejny.

    >
    > Przeciętnie każdy uczestniczy, debilu. Zwłaszcza w skali
    > roku. "Stopień uczestnictwa" jest taki sam dla każdego.
    >

    Przeciętnie to ty i twój pies macie po trzy nogi. Skoro jesteś tak tępy, żeby nie wiedzieć rzeczywistości, którą opisujesz, to potem wychodzą ci takie błyskotliwości jak z Moskwą i Syberią.


    > > Znowu pudło tak jak w przypadku jakże błyskotliwej 'analogii' o losowaniu
    > totka.
    > > Nie ma ludzi,a jest miasto. Za tępy jesteś, żeby zrozumieć różnicę.
    >
    > To nie jest analogia, tylko omawiany przykład. Nawet wanna jest. I
    > proste pytanie z gatunku tak/nie, więc za trudne dla debila.

    Skoro nie jest to analogia to jak to się ma do tematu i dlaczego się tu pojawiło?

    >
    > > > 1. Liczba jeżdżących jest PROPORCJONALNIE taka sama, a nie identycz
    > na.
    > >
    > > Tak kretynie. Piszemy o tym samym.
    > > Skup się:
    > >
    > > Liczba osób poruszająca się w samochodach po ulicy na danej powi
    > > erzchni. Nie leżących w wannie. Jest ona z założenia taka sama dla
    > > miasta A i B.

    >
    > Ta liczba NIE JEST taka sama na danej powierzchni. Gęstość ruchu może
    > być zupełnie inna.
    >

    No proszę. Idiota już zaczyna rozumieć gafę, którą popełnił.

    1. Od początku piszę, że dla omawianego modelu jest taka sama/podobna.
    2. Ma toteż odzwierciedlenie w rzeczywistości.

    Zatem żadne 'jeżeli' i 'może', a jest tak jak piszę, ograniczony tępaku.

    I co nagle łyso gdy zdajesz sobie sprawę jakiego kretyna z siebie robisz.

    > > > 2. Liczba leżących w wannie nie ma znaczenia, bo wypadki podaje się
    > w
    > > > skali roku, a w wannie nie leży się cały rok. PROPORCJONALNIE w obu
    > > > miastach tyle samo czasu leży się w wannie i PROPORCJONALNIE leży w
    > > > niej tyle samo osób w tym samym czasie.
    > >
    > > Bzdura. Ulice miasta nie mają proporcjonalnej przepustowości, na których
    > jeździ
    > > łoby proporcjonalnie ich więcej/mniej.
    >
    > Nie piszę teraz o ulicach, tylko o tym, ile osób i jak długo
    > leży w wannie. Czyli ile i jak długo nie uczestniczy.
    >

    Czyli najpierw piszesz, że ludzie w wannie nie mają znaczenia, po czym skupiasz się na ludziach w wannie. To może wymyślić tylko taki idiota jak ty.

    > > > 4. W wypadkach uczestniczą też piesi i rowerzyści, nie tylko samoch
    > ody.
    > >
    > > Zderzenie rowerzysty z pieszym ma odnotowania w statystykach?
    >
    > Zderzenie z pojazdem. Napisałeś, że masz dane, ile osób "nie
    > uczestniczy". Rozgraniczyłeś to na "poruszających się samochodami
    > nieleżących w wannie" i pozostałych, czyli np. pieszych nieleżących w
    > wannie, którzy wg ciebie nie uczestniczą.
    >

    Ilość rowerów na terenie obu miast jest podobna. Chociaż nie wiem czy nie większa w Krakowie. Jak to zmienia wynik?

    > > > OK: W mieście A 50000 samochodów, w mieście B 100000 samochodów.
    > >
    > > Sam se policz bo nie chce mi się edukować cię jak przedszkolaka.
    >
    > Ja nie potrafię wykorzystać liczby samochodów do policzenia tego
    > prawdopodobieństwa, gdy mam dane liczbę ofiar i liczbę ludności.
    > Ty to potrafisz - więc pokaż, jak to się robi.

    Czyli nie potrafisz i nie piszesz o wypadkach komunikacyjnych. Zatem pozostało ci zamilczeć tu na forum, a przenieść się na forum dla lekarzy.

    >
    > > No i po raz kolejny udowadniasz swoją małość. Zadałem ci konkretne pytani
    > e o te
    > > dwa regiony, a ty zacząłeś swój bełkot 'jeżeli'. Czym udowodniłeś jakim
    > kretyn
    > > em jesteś.
    > >
    > > Ładnie kulisz teraz ogonek, wymoczku.
    >
    > Cóż za rozpaczliwa próba odwrócenia uwagi od dowodu twojego debilizmu.
    > Podałem warunki potrzebne do tego, żeby prawdopodobieństwo wypadku w
    > Moskwie i na Syberii było takie samo (również w wersji przejechanego
    > odcinka), a ty "pojąłeś", że ono jest takie samo. W ten sposób
    > udowodniłem, że jesteś debilem.

    Po raz kolejny piszę ci idioto, że nie ma warunków. Jest stan faktyczny.
    Czyli przestań naginać rzeczywistość do swoich imaginacji, co samo w sobie jest żałosne i pokazuje tylko twą tępotę umysłową, a na podstawie opisu rzeczywistości... udowodnij nam raz jeszcze swą tępotę umysłową. Debila jedynie z siebie zrobiłeś, ale jesteś zbyt tępy by to zrozumieć.

    >
    > > Bzdura. Wyraźnie pisałem ci, że liczba poruszających się po drogach jest
    > taka s
    > > ama.
    >
    > A co ma do tego fakt, że w wannie leży proporcjonalnie tyle samo osób
    > przez tyle samo czasu?
    > W ten sposób w analogii liczba osób uczestniczących w ruchu jest taka sama.
    >

    To ty pisałeś o 'proporcjal