Dodaj do ulubionych

Stan techniczny nie ma wplywu...

02.10.13, 10:53
Bez watpienia, poniewaz na zaistnienie wypadku ma wplyw predkosc. Skoro jest rozwijana, stan techniczny nie ma wplywu. Oczywiscie w Polsce. Bo w Niemczech, do ktorych najwyrazniej eksportowane sa masowo rozbite w Polsce auta stan techniczny ma wplyw. I to zadziwiajaco wysoki.

Skad pomysl napisania tego watku? Otoz od pewnego czasu walcze z uszkodonym ABS w dodgu. Uszkodzonym "od nowosci", czyli od czasu gdy go kupilem 3 lata temu. W tym czasie odwiedzilem kilka serwisow, wydalem troche pieniedzy, kupilem nowy uzywany sterownik i zawory i dalej zle dziala. Uniknalem zalecanej przez ASO oplaty za naprawe wiazki elektrycznej, wycenianej na minimum 1500 zl. W koncu, po wielu bezskutecznych probach postanowilem nauczyc sie naprawiac ABS we wlasnym zakresie. Zaczalem u zrodla, szukajac wskazowek na forach i portalach "pomocowych" w USA. Wpisywanie roznych fraz opisujacych zjawisko blokowania JEDNEGO kola az do calkowitego zatrzymania auta nie powiodlo sie.

Wczoraj wieczorem wpadlem na pomysl wpisania pytania po polsku, w mozliwie naogolniejszej formie, bez odnoszenia sie do typu ABSu czy marki auta. Wpisalem po prostu ABS blokuje kolo. No coz, to co w USA nie wystepuje, w Polsce wystepuje zadziwiajaco masowo. Identyczne sa objawy - nie swieci sie kontrolka, proby wymiany modulu, czujnikow, piast, klockow, zony nie prowadza do niczego. Znalazlem rowniez opisy zdarzen drogowych, gdy wadliwie dzialajacy ABS doprowadzal do powaznych komplikacji - wszak awaryjne hamowanie z zablokowaniem jednego kola moze byc niebezpieczne, a nieswiadomy uzytkownik nie wie nawet, ze uklad nie dziala wlasciwie i rozwija predkosc, ktora w Polsce jest przyczyna wypadku. Przeciez gdyby stal, awaria ABSu nie przyczynilaby sie do wypadku...

Ja o swojej dowiedzialem sie przy okazji ratowania zycia zajacowi kolo mojego domu. Na drodze gruntowej. Z uwagi na to, ze moja technika jazdy jest raczej zachowawcza, uklad ABS wlacza mi sie niezwykle rzadko. Mialem szczescie, ze nie na autostradzie. Wyjalem bezpiecznik.

Ech, rozpisalem sie. Efektem poszukiwan jest informacja, ze taka usterka nieomal na 100% jest zwiazana z naprawa powypadkowa. Nic nowego. Na czym polega usterka? Nie, nie na banalnym "oszukaniu" kontrolki. To po wielu wizytach w serwisie na bank by wyszlo. I to zapewne po pierwszej. Otoz czary mary moga kryc sie w niewlasciwym podlaczeniu przewodow hamulcowych czyli z badziewiarskim podejsciem niektorych mechanikow do swojej pracy.

Ciekawe ile samochodow w Polsce zawiera w wyposazeniu standardowym takie i podobne niespodzianki? Ciekawe w ilu wypadkach ktos zginal? Oczywiscie z uwagi na predkosc...
--
Rosjanie o swoim surowym prawie:
"Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
Edytor zaawansowany
  • emes-nju 02.10.13, 12:01
    ABS w moim aucie jest psuty za każdym razem, jak robię coś w przednim zawieszeniu nie u zaufanego mechanika (do którego mam 50 km). Na szczęście psują go tak, że zaczyna świecić się kontrolka. Znaczy niechcący zrywają przewód od czujnika.

    ZAWSZE jak protestuję słyszę, że tak już było. ZAWSZE jak zmuszę do naprawy proponują mi zgłuszenie kontrolki, żeby łatwiej było odsprzedać auto...

    Raz mądry pan (znany kiedyś kierowca wyścigowy) podłączył komputer i wiedząc, że naprawiana była osłona przegubu w prawym kole oświadczył, że uszkodzony jest lewy czujnik. Potem zaproponował j.w. Żeby łatwiej było auto "do żyda" (cytat) puścić :/

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • edek40 02.10.13, 12:20
    Dodge przeszedl dwukrotnie bez problemu badania. KOntrolki sobie swiecily, a ja poszukiwalem metody naprawy bez wymiany auta.

    Problemow przysporzyl mi ostatni przeglad, poniewaz zapewne zmienily sie przepisy (inaczej tego wytlumaczyc nie potrafie) i diagnosta odrzucil auto wlasnie z powodu wylaczenia ABS. Co wiecej, zwrocil uwage na to, ze przewod czujnika ABS ociera o lacznik stabilizatora (widocznie wczesniej nie ocieral). "Naprawilem" kontrolki, zrobilem badania i rozpoznawalem temat, czego efekty podalem wyzej. W zeszlym tygodniu odkrylem, ze powodem ocierania przewodu jest to, ze "mechanik", ktory doprowadzal do "porzadku" auto po wypadku, nie mial czujnika na lewy przod, a mial na prawy przod. Czyjniki sa identyczne, ale mocowania nie. Podoginal je wiec. Ale nawet tego, niechluj, nie zrobil dobrze, bo przewod sie przecieral.

    Rzetelnosc mechanikow idzie zatem w konkury z rzetelnoscia diagnostow.

    Bo zabija, jak wiemy, predkosc...
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • pejotpe4 03.10.13, 11:21
    Właśnie moja C4 II została tak skasowana na autostradzie. Przy czym nie zablokowało się jedno koło, a wszystkie (a nogi na pedale hamulca nie było) i z myślą "nie będzie dobrze" trzymałem kierownicę... Gość za mną mnie wyprzedził (zostawił sobie odpowiedni odstęp, co przy 140km/h jest dosyć rozsądne), gość za nim (pod wpływem alkoholu) wbił mi się w bagażnik. Zatrzymanie się ze 140km/h do prawie zera w cztery sekundy to wstrząsające przeżycie, ale nie tak, jak oberwanie w tył od gościa, który za bardzo nie hamował...

    Żeby było zabawniej kilka miesięcy wcześniej zobaczyłem na wyświetlaczu komputera komunikat o usterce w układzie wspomagania hamowani, który... nie zapisał się trwale na liście błędów (i zniknął po dwóch sekundach). Po czym w ASO na dodatkowym, płatnym oczywiście, przeglądzie stwierdzono, że nie ma żadnego problemu. Auto miało niecałe dwa lata i było jeszcze na gwarancji...

    Na szczęście nic się nikomu nie stało, chociaż gość, który we mnie przywalił twardo zarzucał mi zajechanie drogi (a nie hamowanie, bo wtedy musiałby się przyznać, że nie zachował odpowiedniego odstępu). Dobrze, że mam nagranie z mojej kamery...
  • bimota 03.10.13, 13:50
    TAK,. TAK.. BO TRZEBA PRZEWIDYWAC, ZE KTOS PRZY 140 NAGLE WCISNIE HAMULEC DO DECHY...
  • nieznajacy_sie 04.10.13, 09:38
    Oczywiście, że TRZEBA przewidywać, że ktoś przy każdej prędkości wciśnie hamulec do podłogi. Przecież nie widzisz tego co ten przed Tobą widzi
  • bimota 04.10.13, 12:11
    TY MOZE NIE WIDZISZ, JA WIDZE...
  • nazimno 04.10.13, 12:37
    z kosmosu...

    bimota, zaczynam Cie w pelni doceniac.

    PS
    Nigdy nie jechales z duzym i szybklim dostawczakiem np. sprinterem?

    Na marginesie: tzw "trzecie swiatlo stop" wprowadzono wlasnie dlatego, aby
    w lancuszku samochodow osobowych zapalone swiatlo moglo sie lepiej propagowac przez
    pojazdy jadace gesiego. Przez blachy dostawczaka niczego nie zobaczysz.
    Nooooo, chyba, ze masz czas reakcji mniejszy od zera.
    Tym bardziej bym Cie podziwial.

  • bimota 04.10.13, 16:22
    ABSTRACHUJAC OD MOJEGO WIDZENIA I BERNIOWYCH UROJEN....

    JAK KTOS OSTRO HAMUJE BEZ POWODU, TO JEST WINEN STLUCZKI...
  • nazimno 04.10.13, 16:25
    Poczujesz sie lepiej?
  • tbernard 04.10.13, 12:58
    > TY MOZE NIE WIDZISZ, JA WIDZE...

    Skoro widzisz to co jest przed pojazdem za którym jedziesz a nie widzisz za dobrze samego tego pojazdu to zapisz się na kurs. Poproś instruktora aby wytłumaczył Ci pojęcie bezpiecznego odstępu.
  • qqbek 04.10.13, 14:42
    Wielbiciel CAPS LOCK wie swoje, jest niewyuczalny.
    Dla niego bezpiecznym odstępem przy 140km/h jest zapewne 2-3m, bo przecież widzi.
    Żeby takie idiotyzmy ograniczały się tylko do forum... ale co nie wyjadę na autostradę, to widzę takich "bezpiecznych i widzących", jak gonią z lewego pasa wolniejszych użytkowników (nierzadko w sytuacji, w której prawy jest wolny i można by było spokojnie wyprzedzać [co też w takiej sytuacji robię, choć zawsze obawiam się, że albo kretyn bezodstępowy, albo jego ofiara, zdecydują się zmienić pas na prawy akurat we mnie i w związku z tym dłoń mam przygotowaną do ciśnięcia klaksonu]).
    --
    Jednym z najmilszych doświadczeń w życiu jest być celem, nie będąc trafionym (W.Churchill)
  • pejotpe4 05.10.13, 16:41
    Tak, masz taki obowiązek, zgodnie z PoRD:

    Art 19.
    2. Kierujący pojazdem jest obowiązany:
    1) jechać z prędkością nieutrudniającą jazdy innym kierującym;
    2) hamować w sposób niepowodujący zagrożenia bezpieczeństwa ruchu lub jego utrudnienia;
    3) utrzymywać odstęp niezbędny do uniknięcia zderzenia w razie hamowania lub zatrzymania się poprzedzającego pojazdu.

    Na punkt 2 nie miałem wpływu - układ wspomagania hamowania za mnie zadecydował o awaryjnym hamowaniu (nie chcesz sprawdzać, jak wygląda przeciążenie -1G na autostradzie), mimo iż nie miałem od dawna nogi na pedale hamulca - wg ASO zawiniła awaria pompy wspomagania, wg mnie (nie jestem mechanikiem, a programistą systemów wbudowanych) - elektronika lub oprogramowanie (mimo wcześniejszego zgłoszenia usterki wspomagania przez komputer, błąd ten nie został trwale zapisany, a praca mechanika w ASO polega chyba obecnie głównie na odczytywaniu błędów przez OBD-2)...

    Dodatkowo kierowca bezpośrednio za mną jakoś dał radę mnie wyprzedzić (ominąć) - może ma to coś wspólnego z tym, iż zachował bezpieczną odległość(?), to gość za nim (pod wpływem alkoholu, jeśli wierzyć notatce policyjnej) przywalił w mój tył - wymyślając sobie wersję z zajechaniem drogi, którą ciężko mu będzie w sądzie obronić po konfrontacji z filmem z mojej kamery (prawdę mówiąc tak spapranej notatki jeszcze nie widziałem - zgadzają się chyba tylko numery rejestracyjne, bo nawet godzina zdarzenia jest błędna), no ale za rozprawę zapłacą podatnicy...

    Obecnie robię się nieco zdenerwowany, gdy przy wyprzedzaniu na autostradzie z prędkością 140km/h widzę w lusterku gościa 4 metry za mną - w miarę możliwości zwijam się jak najszybciej na pas prawy, ale w końcu kogoś trafi taki pajac. Niektórzy znajomi mówią coś o naciskaniu na pedał hamulca, ale z całego serca im to odradzam, bo gość na 99,9% przywali, a co będzie, to już loteria...

    Przy okazji: największymi wadami polskich kierowców (wg mnie)są:
    - brak utrzymania odpowiedniego odstępu od poprzedzającego pojazdu,
    - brak sygnalizacji zamiaru zmiana pasa lub kierunku ruchu,
    - ogólna nerwowość w prowadzeniu pojazdu,
    - dla bimoty - wtórny analfabetyzm.

  • bimota 05.10.13, 18:16
    TWOJE AUTO, WIEC ZA NIE ODPOWIADASZ... MOZESZ ZFLOSIC SIE DO ASO O ODSZKODOWANIE, JESLI ZANIEDBALI, ALE NIE WINIC ZA WYPADEK JADACEGO ZTYLU ! EW. MOZNA UZNAC, ZE NIKT NIE ZAWINIL, ALE KTO WTEDY WYPLACI ODSZKODOWANIE...

    MOZE I NIE ZACHOWAL, NIE WIEM, ALE NIE POWINNO SIE WINY PRZYZNAWAC Z AUTOMATU...

    ANALFABETYZM PRZESZKADZA W PROWADZENIU ? TO TYLKO TAKI GENIUSZ JAK TY MOGL WYMYSLIC...
  • pejotpe4 05.10.13, 21:48
    - auto należało do leasingodawcy (a usterka nie została naprawiona, po czym samochód został sprzedany do niezależnego warsztatu - nie kupujcie białej C4 z 2011 i 40kkm przebiegu - od czasu do czasu lubi sama zahamować),
    - ponieważ dbam o swoje bezpieczeństwo, to o nieprawidłowościach zawsze informuję ASO (a przeglądy robię nawet cześciej niż są zalecane) - wypadek miał miejsce dwa miesiące po dodatkowym przeglądzie, w którym były kontrolowane hamulce - niestety ASO często zlewa moje uwagi (w poprzednim aucie ciche stukanie, które w końcu przerodziło się w zniszczenie skrzyni biegów, ale według "speców" z ASO - jestem "nadwrażliwy", w C4 dziwne "wędrówki" od czasu do czasu przy prędkościach autostradowych, tudzież trzykrotne wpadnięcie w hamowanie awaryjne przy delikatnym naciśnięciu hamulca - fakt trudno to zdiagnozować, ale jednak problem mógł się okazać śmiertelny),
    - za moich czasów do zdawania egzaminu na prawo jazdy wymagane było ukończenie ośmioklasowej (wtedy) szkoły podstawowej i umiejętność czytania i pisania (tak - było takie formalne wymaganie, nie wiem jak jest obecnie, bo w tym tysiącleciu nie musiałem zdawać na PJ),
    - też nie jestem za automatycznym przyznawaniem winy - nawet jeśli sprawca był pod wpływem alkoholu, dlatego po powrocie ze szpitala nie przyjąłem mandatu wystawionego dla mnie za "zajechanie drogi", bo to tego manewru musiałbym zmienić pas ruchu dwukrotnie, a tego nie zrobiłem (co potwierdza nagranie z kamery), a za składanie fałszywych zeznać grozi obecnie kara więzienia, co zapewne usłyszy świadek przed zeznaniem. Ale na rozprawę to ja sobie poczekam, bo na moje pytanie "kiedy?" usłyszałem: "Kolizja? A to niezbyt szybko, tak średnio rok..."
    - może czas wymienić klawiaturę, bo żarcie Ci za Caps Lock wpadło...
  • bimota 05.10.13, 22:42
    I CO CI DALA TA SZKOLA, SKORO JEZDZISZ JAK D...
  • pejotpe4 06.10.13, 10:47
    Ja przynajmniej mam prawo jazdy.
  • qqbek 07.10.13, 01:40
    pejotpe4 napisał:

    > Ja przynajmniej mam prawo jazdy.

    On, podobno, też :(
    W dłuższe dyskusję z naszym kolegą z Caps-Lockiem zablokowanym resztą szkolnej drożdżówki nie ma po co się wdawać, co sugerowałem już powyżej.

    A co do kolizji - życzę powodzenia w walce z ubezpieczycielami.
    Ja jestem po wypadku, w którym pindzia, która szczęśliwie wydmuchała prawie równe 0,2 (na przyjazd drogówki czekaliśmy dwie godziny, podczas których "nie spożywała") "nie zauważyła" czerwonego... a ja byłem ostatni "do bicia". U mnie poszło gładko (mandat, przyjęty przez sprawczynię), tak więc przynajmniej ze strony formalnej było łatwiej.
    W Twoim przypadku winić zaś należy Citroena... i genialnych "fachofcuff" z ASO... ale za ich błędy zapłaci OC sprawcy... po prostu, o ile się da (i na ile zgodne będzie to z Twoimi przekonaniami) omijaj ten serwis (a może i tą firmę [choć wiem, że to drugie może być trudne - mam znajomego nieuleczalnie chorego na Cytryny i Jabłka i choć Oplem i PC-tem staram się walczyć z jego chorobą, to nie daje się tego nijak uleczyć]) szerokim łukiem.
    --
    Jednym z najmilszych doświadczeń w życiu jest być celem, nie będąc trafionym (W.Churchill)
  • pejotpe4 07.10.13, 10:45
    Nie mam przekonań do konkretnej marki, ale w przypadku cytryny przez dwa lata stwierdziłem:
    - purchla na masce (ALUMINIOWEJ!) - wada fabryczna, w wielu egzemplarzach z 2011 r. dobrano zły podkład, który zaczął odchodzić,
    - wypadającą gałkę zmiany biegów - nie jest niczym przymocowana i kilka razy zdarzyło się, że wyszła w czasie zmiany biegu - dobrze, że przy małej prędkości, to mogłem się zatrzymać i poprawić,
    - co najmniej dwa razy wcześniej doszło do awaryjnego hamowania (przy 50km/h), ruszenie wymagało wyłączenia silnika - serwis nie stwierdził usterki (no, jak się jeździ godzinę, to trudno znaleźć usterkę występującą raz na kilka tysięcy hamowań).

    Także na razie odpuszczę sobie tę markę (teraz jeżdżę Qashqaiem, który nie dość, że jest 70kg cięższy, to średnio pali ponad 0,5 litra/100km benzyny MNIEJ - niby też francuz, ale z japońskim silnikiem). Z drugiej strony ma mniej elektronicznych bajerów (typu elektryczny hamulec).

    Walka z PSA średnio ma szanse powodzenia w sądzie: nie mam żadnych dowodów wystąpienia usterki - komputer nie zarejestrował ani zgłoszonej przez siebie usterki, ani awaryjnego hamowani (co już jest dziwne). Fizycznie też nie było śladów uszkodzenia pompy. Z drugiej strony miałem okazję przez dwa tygodnie jeździć innym egzemplarzem (dużo prostszym - bez elektrycznego hamulca) C4 i ani nie było problemów z hamowaniem, ani nie nosiło go po jezdni...
    Do tego nie polecam PSA leasing - mimo tego, że już dostali kasę z mojego AC, sprzedali wrak, co ponad 15kPLN przekroczyło całkowitą należność, to nadal radośnie co miesiąc wystawiają mi faktury. Chyba trzeba będzie kogoś mocno opie...ć...
  • bimota 07.10.13, 10:54
    > - wypadającą gałkę zmiany biegów - nie jest niczym przymocowana i kilka razy zd
    > arzyło się, że wyszła w czasie zmiany biegu - dobrze, że przy małej prędkości,
    > to mogłem się zatrzymać i poprawić,

    BO PRZY DUZEJ BYS PEWNIE KATAPULTOWAL NA KSIEZYC... MIESTRZE KIEROWNICY Z PRAWKIEM...

    > Walka z PSA średnio ma szanse powodzenia w sądzie: nie mam żadnych dowodów wyst
    > ąpienia usterki - komputer nie zarejestrował ani zgłoszonej przez siebie usterk
    > i, ani awaryjnego hamowani (co już jest dziwne).

    A PISEMNEGO ZGLOSZENIA USTERKI TEZ NIE MASZ, MISTRZU INTELEKTU ? A MOZE ZNOW CI GALKI WYSKOCZYLY I TO SPOWODOWALO "SAMOISTNE" HAMOWANIE... :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka