Dodaj do ulubionych

Nienaganny stan techniczny

23.10.13, 12:49
Moj pojazd przebyl wczoraj badania okresowe. Diagnosta ocenil stan auta po 160 000 km jako nienaganny. Bardzo sie ciesze. Nikomu nie dalem w lape, a stempelek mam.

Ze znanych mi usterek mamy:

1. zbyt cienkie tarcze hamulcowe z tylu

2. niewymieniony plyn hamulcowy (na bank juz uwodniony)

3. nieskuteczny hamulec postojowy

4. niewielki wyciek z miski olejowej skrzyni biegow

5. poluzowana sruba gorna przedniego amortyzatora

6. przednie lampy ustawione na oko (diagnosta podjechal z tym czyms i chyba uznal, ze na oko wystarczy)

Hm....

Mam swiadomosc tych usterek. Tarcze leca z USA, juz 3 tygodnie. Amortyzator odkrylem wczoraj, wiec dokrece w weekend. Wyciek usune za okolo 500-1000 km, gdy przyjdzie czas na wymiane oleju w skrzyni. Wtedy tez wymienie plyn hamulcowy i zajme sie hamulcem postojowym, bo zestaw naprawczy jest juz na cle, wiec chyba odbiore go do wiosny - elementy zamowilem we wrzesniu.

Z usterek realnie zagrazajacych bezpieczenstwu mamy uwodniony plyn hamulcowy, poluzowane mocowanie amortyzatora i cieniackie tarcze hamulcowe. Samochod jest zatem w nienagannym stanie technicznym, potwierdzonym zaliczeniem "sciezki zdrowia".

Mariner podnieca sie 250 000 kierowcow bez OC. Ja zadalbym pytanie ilu kierowcow robi badania "po kolezensku", ilu tak jak ja przechodzi, choc w zasadzie nie powinien i na koniec ilu ma swiadomosc usterek i usuwa je na biezaco?

A moze nie ma zadnego problemu, bo w Polsce zabija predkosc, a wyeksploatowane auta eksportowane sa do Niemiec, gdzie stan techniczny odpowiada za spora ilosc wypadkow? W Polsce to pojedyncze przypadki...
--
Rosjanie o swoim surowym prawie:
"Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
Edytor zaawansowany
  • bimota 23.10.13, 14:37
    WG CIEBIE DIAGNOSTA POWINIEN ROZBIERAC AUTO NA CZYNNIKI PIERWSZE ?
  • edek40 23.10.13, 14:52
    > WG CIEBIE DIAGNOSTA POWINIEN ROZBIERAC AUTO NA CZYNNIKI PIERWSZE ?

    Odkrecony amorek stuka, wiec powinien zastanowic na szarpakach. Za cienkie tarcze wymagaja odkrecenia kola i przeczytania co producent na nich napisal. Uwodniony plyn to zrodlo powaznych klopotow w razie awaryjnego lub dlugotrwalego hamowania. Po prostu hamulce straca skutecznosc. To najpowazniejszy mankament mojego auta. A wystarczy podniesc maske, odkrecic korek i wsadzic takie male cos, co bada plyn. Badan za darmo przeciez nie robia.

    Skoro przepuszcza babole, to po diabla ta szopka z badaniami? Nie dosc, ze wielu z nich zrezygnowalo i kupuje badania, to jeszcze, jak widac, nie konca sprawne auto przechodzi badania. Jeszcze gdyby diagnosta sie czepnal. Ale nie, oznajmil, ze auto jest w nienagannym stanie. A ja juz szykowalem wymowki, jakby sie czepial. Zalozylem nowe opony, aby puscic dym w oczy, zanabylem flaszke plynu hamulcowego, "przypadkiem" mialem potwierdzenie zamowienia tarcz i zestawu naprawczego do hamulca postojowego...
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • nazimno 23.10.13, 14:44
    Pogonili by Cie do warsztatu.
    Tarcze, wycieki, hamulec post. i swiatla to natychmiast problem.

    Srube na amortyzatorze wychwycilby na stanowisku przy badaniu amortyzatorow.
    Dokladny diagnosta plynem hamulcowym tez sie zajmie, ale sa tacy, ktorzy o tym zapominaja.




  • edek40 23.10.13, 14:58
    > Pogonili by Cie do warsztatu.

    Wiem. I slusznie!

    Nalezy jednak pamietac, ze niesprawne auta nie powoduja w Polsce liczacej sie liczby kraks. Co innego w Niemczech ;)

    Kluczowe sa dwie sprawy - trafilo na edka, ktory dba o auta, choc moze nie zawsze z braku czasu, funduszy czy opoznienia przy imporcie czesci, idealnie w terminach, oraz z uwagi na powyzsze nie dalem sie "oszukac", ze auto nie wymaga zadnych interwencji.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tbernard 29.10.13, 21:57
    A ile to wypadków spowodowałeś tym swoim niesprawnym autem uznanym za sprawne przez diagnostę?
  • edek40 30.10.13, 09:53
    > A ile to wypadków spowodowałeś tym swoim niesprawnym autem uznanym za sprawne p
    > rzez diagnostę?

    To statystycznie w Polsce nie mozliwe. W 2012 roku bylo takich wypadkow 55, w ktorych zginelo 6 osob. To nie Niemcy. U nas zabija predkosc.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • pacanek_ten_prawdziwy 28.10.13, 19:37
    nazimno napisał:

    > Pogonili by Cie do warsztatu.
    > Tarcze, wycieki, hamulec post. i swiatla to natychmiast problem.
    >
    > Srube na amortyzatorze wychwycilby na stanowisku przy badaniu amortyzatorow.
    > Dokladny diagnosta plynem hamulcowym tez sie zajmie, ale sa tacy, ktorzy o tym
    > zapominaja.


    Oj nie przesadzaj z tym niemieckim przegladem ...
    Stanowisko do badania amortyzatorow nie jest wymagane i sa tysiace warstatow ktore robia przeglady bez tego urzadzenia .....
    Hmmm , znowu te wspaniale Niemcy ---- ale tylko w twoich oczach wyobrazni ???
    A plyn hamulcowy ???? --- pogadaj w warsztatach -- i prosze otworz oczy na szara rzeczywistosc niemiecka
  • edek40 29.10.13, 10:02
    > A plyn hamulcowy ???? --- pogadaj w warsztatach -- i prosze otworz oczy na sza
    > ra rzeczywistosc niemiecka

    Ja wolalbym aby ktoklwiek otworzyl oczy na rzeczywistosc polska.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • nazimno 30.10.13, 21:25
    Zawsze sprawdzano mi w samochodsch amortyzatory - Dekra tak robi rutymowo.
  • qqbek 23.10.13, 14:57
    edek40 napisał:

    > Ze znanych mi usterek mamy:
    >
    > 1. zbyt cienkie tarcze hamulcowe z tylu

    Ja w Oplu z tyłu miałem już "patelnie" a i tak rok temu przegląd przeszedł (ku mojemu zdziwieniu), bo termin się zbliżał a ja wizytę w warsztacie miałem dopiero na "za trzy dni", bo opony akurat robili (w Oplu w listopadzie mam badania).

    > 2. niewymieniony plyn hamulcowy (na bank juz uwodniony)

    Tego nikt w tym kraju nie sprawdza :/
    Jak się ostatnio z BMW bujałem po warsztatach (z jedną "przykrzejszą" dolegliwością) to przy okazji wymiany oleju silnikowego poprosiłem też i o inne płyny (chłodniczy i hamulcowy). Facet, do którego mam jako-takie zaufanie stwierdził, że przecież dopiero co wymieniał hamulcowy u mnie (dopiero to 4 lata w tym wypadku!).

    > 3. nieskuteczny hamulec postojowy

    A to akurat zawsze mi sprawdzali tam, gdzie jeżdżę.

    > 4. niewielki wyciek z miski olejowej skrzyni biegow

    Nikt na to nie patrzy.
    Co roku w BMW słyszę o tym samym: "o, jaki suchy spód i most nawet nie cieknie".
    Widać trochę inaczej eksploatowane i serwisowane BMW najczęsciej widują.

    > 5. poluzowana sruba gorna przedniego amortyzatora

    Powinni wychwycić na szarpakach - czyli bład.

    > 6. przednie lampy ustawione na oko (diagnosta podjechal z tym czyms i chyba uzn
    > al, ze na oko wystarczy)

    Najwyraźniej masz dobre oko.
    Z resztą ja też, jak mam wrażenie że coś jest nie tak, ustawiam "na oko" na tylnej ścianie garażu (nawet sobie linię poziomą i odchodzące od niej ukośne namalowałem dla ułatwienia). Jeszcze lamp mi nie poprawiali.

    > Mariner podnieca sie 250 000 kierowcow bez OC. Ja zadalbym pytanie ilu kierowco
    > w robi badania "po kolezensku", ilu tak jak ja przechodzi, choc w zasadzie nie
    > powinien i na koniec ilu ma swiadomosc usterek i usuwa je na biezaco?

    Wyjedź na drogi po zmroku i zobacz ilu ma "zeza" albo "panu bozi pod spódnicę" świeci lampami.
    Stań na chodniku za jakąś "hopką" i patrz jak co drugi/trzeci samochód "buja się jak łajba na sztormie", bo amortyzatory to on kiedyś miał, ale teraz już nie.
    Podjedź na dowolny parking pod marketem (byleby wyłożony kostką a nie czarnym asfaltem) i znajdź choć kilka miejsc parkingowych nieprzyozdobionych wielgachnymi plamami przepalonego oleju.
    Pojeździj dzień, nie trafiając na jadące przed Tobą auto z silnikiem Diesla, zostawiające za sobą kłęby sadzy.

    > A moze nie ma zadnego problemu, bo w Polsce zabija predkosc, a wyeksploatowane
    > auta eksportowane sa do Niemiec, gdzie stan techniczny odpowiada za spora ilosc
    > wypadkow? W Polsce to pojedyncze przypadki...

    My mamy najwspanialszy na świecie system badań technicznych, a nieuczciwi diagności odsiadują w pierdlach długie wyroki za poświadczenie nieprawdy ;)
    --
    Jednym z najmilszych doświadczeń w życiu jest być celem, nie będąc trafionym (W.Churchill)
  • edek40 23.10.13, 15:04
    > My mamy najwspanialszy na świecie system badań technicznych,

    I potwierdzaja to statystyki policji...
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • qqbek 23.10.13, 15:11
    edek40 napisał:

    > I potwierdzaja to statystyki policji...

    No widzisz, co się czepiasz? ;)
    A tak serio - które statystyki?
    Bo jak by wziąć te z akcji, gdzie naprawdę się przykładają do oględzin stanu technicznego (dwa razy do roku, przed wyjazdem dzieci na ferie i wakacje robią akcję sprawdzania autokarów) to już tak różowo to nie wygląda.
    Czasami ITD się też weźmie. U mnie na wsi ostatnio w sierpniu autobusy komunikacji miejskiej badali. Sprawdzili 82, odjechało 70, 12 dowodów zabrano. 12 z 82 to jakieś 15% zaledwie, pojazdów nie nadających się do ruchu.

    Inna sprawa "statystyki wypadkowości" naszej strzegącej bezpieczeństwa Policji - to przecież wiadome, że "prędkość, brawura i alkohol".
    A nie: "stan i oznakowanie dróg, stan pojazdów, stan wiedzy kierujących".
    --
    Jednym z najmilszych doświadczeń w życiu jest być celem, nie będąc trafionym (W.Churchill)
  • edek40 23.10.13, 15:15
    > A tak serio - które statystyki?

    Te statystyki, ktore w 2012 roku wskazuja, ze stan techniczny odpowiadl za bodaj 86 wypadkow. Sam widzisz, ze slusznie lupia za predkosc...
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • edek40 23.10.13, 15:24
    W 2012 z powodu zlego stanu technicznego wydarzylo sie 55 wypadkow, w ktorych smierc ponioslo 6 osob. Z tych statystyk jasno wynika, ze sito badan technicznych jest znakomite, a smierc niesie predkosc. Dzialania naszych dzielnych wladz skierowane sa zatem optymalnie.

    I gdyby nie ten moj nienaganny stan techniczny nie moglbym wyrazac watpliwosci w swiatle dzialania naczelnych wladz partyjnych i panstwowych nakreslone na plenum.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • rapid130 23.10.13, 15:27
    ...Xantii.

    W kolekcji dokumentów jest potwierdzenie odbycia przeglądu technicznego.
    To blankiet A4, z kodem kreskowym. Zawiera kupę informacji.

    Na awersie jest szczegółowe info o samochodzie (m.in. aktualny przebieg).
    Wyniki ścieżki zdrowia zawieszenia.
    Wyniki ścieżki zdrowia hamulców.
    Wyniki toksyczności spalin.
    Lista wykrytych usterek (dwie niewielkie).
    Była też naklejka, którą triumfalnie - vehicule accepte! - przyklejono do szyby.

    3/4 rewersu zajmuje lista sprawdzanych elementów. Maczkiem pisana.
    --
    Włącz myślenie (zarządco drogi!)
  • edek40 23.10.13, 15:39
    Stacja, stacji nierowna. Nic nie dostalem.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • rapid130 23.10.13, 15:48
    Bo to był blankiet stacji diagnostycznej spod Paryża. :P
    --
    Włącz myślenie (zarządco drogi!)
  • qqbek 23.10.13, 15:49
    edek40 napisał:

    > Stacja, stacji nierowna. Nic nie dostalem.

    ...a ja co roku dostaję wydruk z "automatu" od "ścieżki zdrowia".
    Mam na nim (dwie strony "składanki" do drukarki igłowej) sprawność hamulców (przód: lewe/prawe, tył: lewe/prawe), różnicę sił hamowania, sprawność hamulca pomocniczego; amortyzatory: amplituda drgań oraz sprawność tłumienia drgań w % [dla każdego koła oddzielnie] i zbieżność kół (i coś tam jeszcze, ale w samochodzie zawsze leży, więc nie chce mi się złazić).
    Całą resztę diagnosta przekazuje mi z pomocą komunikatów werbalnych.

    Pomimo tego, że od lat jeżdżę w jedno miejsce, gdzie wiedzą, że gdy coś "będzie", to i tak u nich zrobię (taką mamy umowę) i przybiją, to do tej pory wymieniałem jedynie przepaloną żarówkę (jedną z dwóch) oświetlenia tylnej rejestracji.

    Inna sprawa to to, że "emisji" nie badano mi nigdy.
    --
    Jednym z najmilszych doświadczeń w życiu jest być celem, nie będąc trafionym (W.Churchill)
  • engine8 29.10.13, 01:30
    tzn ze to to... musisz robic co roku? O kuzwa to mozna sie przekrecic...
  • edek40 29.10.13, 10:11
    > tzn ze to to... musisz robic co roku? O kuzwa to mozna sie przekrecic...

    A ja na ten przyklad codziennie robie kupe i zyje.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • engine8 29.10.13, 17:01
    No bo technika nie poprawila w tym wzgledzie nic od wiekow.
    Teraz auta sa pelne czujnikow o wiel bardziej niezawodne i ludzie bardziej wyedukowani wiec dlaczego im nie pozwolic decydowac kiedy i co kontrolowac i reperowac?
    Instrukcje fabryczne mowia - co i co ile lat sprawdza - wtedy przy okazji mozna sprawdzic inne rzeczy (i tak to jest projektowane aby to mialo sens) A tu jak 30 lat temu tak teraz - wladza kaze kontrolowac i nie ma rady.. no coz wladzy sie nie wybiera - powinno :))
  • edek40 30.10.13, 10:00
    > Teraz auta sa pelne czujnikow o wiel bardziej niezawodne i ludzie bardziej wye
    > dukowani wiec dlaczego im nie pozwolic decydowac kiedy i co kontrolowac i repe
    > rowac?

    Czemu nie? Problemem moze byc wyjazd za granice, bo UE zdaje sie ma badania i jest rubryka w dowodzie rejestracyjnym, ale co tam... Wypiszemy sie z tej UE.

    > Instrukcje fabryczne

    Ciekawe ile aut w Polsce ma takie instrukcje?

    > na sprawdzic inne rzeczy (i tak to jest projektowane aby to mialo sens) A tu j
    > ak 30 lat temu tak teraz - wladza kaze kontrolowac i nie ma rady.. no coz wl
    > adzy sie nie wybiera - powinno :))

    30 lat temu nie bylo instrukcji?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • engine8 29.10.13, 01:41
    Teczka? Jedyna jaka ma auto to fabryczna instrukcja obslugi i zapasow klucze (piekny skorzany futeral ) - siedza w domu gdzies tam schowane.. Raz na rok wymieniam kluczyk coby sie nie rozladowal.
    W schowku 2 papierki - rejestracja i ubezpieczenie (zawsze tam siedza wiec pewnie sa) ... Zadnych naklejek , zadnych dodatkowych dupereli...
    Co rok rejestracja - przez komputer oczywiscie
    Po 6 latach (a potem co 2 lata) - ak napisali na powidomienu "Smog Cert Required" dobra rozgrzewka auta (latwiej przejsc kontrole spalin nawet jak bierze troche oleju i mniej ryzyka ze cos tam nie tak) - 20 minut w warsztacie na stacji benzynowej (dokument idzie prosto wo wydz komunikacji wiec nic sie nie dostaje z wyjatkiem rachunku i wydruku jakosci) Przysylaja naklejke na tablice rejestracyjna i z glowy.. ja juz mam naklejke do konca 2014 (wyslalem 3 miesiace wczesniej i dostalem naklejke "na zapas")
  • rapid130 30.10.13, 18:39
    engine8 napisał(a):

    > Teczka?

    Egzotyczny samochód możesz sprzedać jedynie fanatykowi modelu*.
    Z dużo teczką łatwiej.
    A ta teczka przyszła z samochodem, to czemu nie kontynuować dzieła?
    Wyleniałe faktury z różnych źródeł są wiarygodniejsze niż książka serwisowa, bo trudniej byłoby je podrobić. I pozwoliły dość szczegółowo poznać żywot samochodu w ostatnich 4 latach przed zmianą właściciela.

    Polemizowałbym z tą lepszością współczesnych samochodów.
    Szczyt jakości - w pogoni za najwyższą niezawodnością i trwałością - jest już za nami.
    Przypadał na lata 90. Mechanicy Ci to powtórzą.
    __________________________________________________________________
    *Ten samochód będzie ostatnim, który sprzedam. A nominalnie posiadam trzy.
    --
    Włącz myślenie (zarządco drogi!)
  • crannmer 30.10.13, 22:13
    rapid130 napisał:
    > Polemizowałbym z tą lepszością współczesnych samochodów.
    > Szczyt jakości - w pogoni za najwyższą niezawodnością i trwałością - jest już z
    > a nami.
    > Przypadał na lata 90. Mechanicy Ci to powtórzą.

    Wypowiedzi mechanikow zawsze traktowalem z maksymalnym sceptycyzmem. Znacznie wiarygodniejsze sa statystyki rejestracyjne. A wg nich np. sredni wiek zarejestrowanych w Niemczech samochodow nieustannie rosnie. I to mimo wielkiej akcji zlomowania sprawnych samochodow oraz ciaglego drenazu starszego segmentu rynku przez eksport do Europy wschodniej i Afryki.

    Rowniez porownanie wlasnych samochodow z lat osiemdziesiatych i dziewiecdziesiatych z aktualnymi wypada dla tych starszych dosc negatywnie.
    --
    MfG
    C.
    And a bit of augmentation is a serious temptation
  • emes-nju 23.10.13, 15:43
    W lutym kupiłem mój obecny nowy używany samochód. Miał świeżo i jakoby legalnie zrobiony przegląd.

    Hamulce przednie. No... Były. Znaczy na sztuk się zgadzało. A nawet hamowało. I tylko nieznacznie hałasowało blachą o blachę :P

    Wydech. Eeeee... No był... Znaczy od silnika do końca była jakaś niekształtna rdzawa masa. No dobra. Nie będę kłamał. Kolektor i siatka za kolektorem były ok. Reszta to pierdząca masakra. Przy okazji wymiany całego wydechu okazało się, że oryginalna obudowa katalizatora była pusta. I nie było żadnych śladów ingerencji. Nawet magicy od wydechów się dziwowali ;)

    Przednia szyba. Hm... Jak może wyglądać szyba w aucie w wieku lat 13 i 220 tys. km po polskich duktach? Grawerka co najmniej utrudniająca jazdę po zmroku.

    Przednie lampy oryginalne! Z poliwęglanowymi kloszami. A więc żółte i matowe.

    A poza tym wszystko ok. :P Legalnie!

    --
    Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

    Alexis de Tocqueville
  • bimota 23.10.13, 16:23
    NO OK...

    MI ZWROCILI UWAGE NA WYCIEKI (PEWNIE PLYN WSPOMAGANIA KIERY) I SKORODOWANE PRZEWODY HAMULCOWE, NIE WIEM CO TO ZNACZY, MAM NADZIEJE, ZE NIE SKORODUJA NA WYLOT.

    PLYNEM HAM. SIE NIGDY NIE PRZEJMOWALEMI I NIGDY KLOPOTOW Z HAMULCAMI NIE MIALEM. MYSLISZ, ZE WARTO SIE TYM ZAINTERESOWAC ? LABORATORIUM W DOMU NIE MAM...
  • edek40 23.10.13, 16:29
    > PLYNEM HAM. SIE NIGDY NIE PRZEJMOWALEMI I NIGDY KLOPOTOW Z HAMULCAMI NIE MIALEM
    > . MYSLISZ, ZE WARTO SIE TYM ZAINTERESOWAC ?

    Warto. Plyn hamulcowy wiaze wode. Jej nadmiar moze zaowocowac, w czasie intensywnej eksploatacji (chocby zjazd z gorki z hamowaniem hamulcem) zagotowaniem wody. Poduszka z pary jest o wiele bardziej scisliwa niz plyn. Efektem jest zanik cisnienia w ukladzie. Moze byc pochylo...
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • nazimno 23.10.13, 16:30
    Nie chce mi sie pisac wypracowan:

    www.e-autonaprawa.pl/artykuly/1139/kontrola-i-wymiana-plynow-hamulcowych.html
  • qqbek 23.10.13, 19:52
    Dwa lata i basta.
    U mnie 4 wynikało z przeoczenia.
    Zabić się nie zabiłem, ale przeraziła mnie opinia mechanika ("a po co, przecież niedawno wymieniałem"). Tak więc postawa niemoty jest częściowo uzasadniona.
    A potem pojedzie taki w góry i "panie władzo, w podłogę pedał wcisnąłem a nie hamował".
    --
    Jednym z najmilszych doświadczeń w życiu jest być celem, nie będąc trafionym (W.Churchill)
  • edek40 24.10.13, 08:31
    > A potem pojedzie taki w góry i "panie władzo, w podłogę pedał wcisnąłem a nie h
    > amował".

    W gorach da sie zalatwic kazde hamulce, niezaleznie od jakosci plynu. Wystarczy jechac powolutku i stale uzywac hamulca. Ped powietrza nie ostudzi, a ilosc energii do wytracenia w koncu staje sie tak ogromna, ze skuteczosc i tak spada. Nawet bez ugotowania plynu.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • nazimno 24.10.13, 10:51
    Jazda na trasach gorskich wymaga od kierowcy myslenia nie tylko o jezdzie bezpiecznej,
    ale rowniez w kategoriach technicznych.

    Do tej kategorii naleza:
    a. sposob uzywania zespolu silnik/skrzynia biegow,
    b. sposob uzywania hamulcow.

    Rozmawiajac z pewna "kierowniczka" na takie wlasnie tematy odkrylem, ze ona
    NIC nie wiedziala o grzaniu sie tarcz/bebnow/okladzin hamulcow i byla swiecie
    przekonana, ze wystarczy naciskac na pedal bo hamulec tooooo "hamulec" i juz.

    Takich jest wiecej, niestety.
  • qqbek 24.10.13, 12:18
    nazimno napisał:

    > Jazda na trasach gorskich wymaga od kierowcy myslenia nie tylko o jezdzie bezpi
    > ecznej,
    > ale rowniez w kategoriach technicznych.
    >
    > Do tej kategorii naleza:
    > a. sposob uzywania zespolu silnik/skrzynia biegow,
    > b. sposob uzywania hamulcow.

    Ale tego nie uczą na kursie.
    Więc można być kierowcą i "nie wiedzieć".
    Władza egzekwuje wiedzę na temat tego, jak jest wymiar tablicy rejestracyjnej, a nie tego, że w górach, o ile to tylko możliwe, hamujemy wpierw silnikiem, a dopiero potem hamulcem.

    > Rozmawiajac z pewna "kierowniczka" na takie wlasnie tematy odkrylem, ze ona
    > NIC nie wiedziala o grzaniu sie tarcz/bebnow/okladzin hamulcow i byla swiecie
    > przekonana, ze wystarczy naciskac na pedal bo hamulec tooooo "hamulec" i juz.
    >
    > Takich jest wiecej, niestety.

    Bo wiedza na temat związku pomiędzy wzrostem temperatury powierzchni roboczych hamulców a spadkiem ich skuteczności należy do wiedzy bezużytecznej (przynajmniej z punktu widzenia egzaminu na PJ).

    To, że płyn hamulcowy jest higroskopijny i że nowy wytrzymuje ponad 175 stopni Celsjusza, zanim zacznie wrzeć, a dobrze "nasiąknięty" już tylko 100 (bo wrze zawarta w nim woda) też jest wiedzą tajemną. 14-letni płyn hamulcowy w skorodowanych przewodach hamulcowych naszego "kolegi" przecież "też działa, nawet w górach".
    --
    Jednym z najmilszych doświadczeń w życiu jest być celem, nie będąc trafionym (W.Churchill)
  • engine8 29.10.13, 01:28
    No chyba przesda z tym co kierowca powinien wiedziec o samochodzie.. Powienien wiedzec kiedy oddac do serwisu na inspekcje okresowe - oni wymienia i sprawdza co potrzeba i jak sie zapali lampka.. Gdzie jest wlew paliwa i jakie paliwo nalezy wlewac.. Uwazac czy kola sa napompowane mnej wiecej tak samo.. A gdzie jest silnik, skrzynia biegow czy chlodnica? Czy to wazne? Tam gdzie powinny zawsze byc. \
    Zona powinna wiedziec jak cos jest podejrzane albo jakas lampka sie zapali to sie zatrzymac , zadzwonic do meza i wykonal co powie...
    I miec pod reka nr tel do pomocy drogowej...
  • nazimno 29.10.13, 10:00
    Kierowca powinien miec umiejetnosc wykorzystania narzedzia, jakim jest samochod.
    Technika jazdy na gorskich drogach jest tego pierwszym przykladem.
    Detale podalem.

    Kwalifikacje opierajace sie na malpiej obsludze wylazly jak sloma z butow w
    przypadku tzw. "afery pedalowej", ktora dotknela pewnego japonskiego producenta samochodow.

    Po badaniach EDRow okazalo sie, ze to tylko glupota kierowcow - nic wiecej.
  • engine8 29.10.13, 16:47
    Znajomosc budowy i obslugi serwisowej a umiejetnosc poslugiwania sie samochodem to dwie rozne rzeczy.. Czy musisz sie znac na tym jak jest zbudowany komputer czy komurka aby je wlasciwie uzywac?
    To co dotknelo japonskiego producenta (zreszta Audi milo ten probme wczesniej) to nic innego jak tylko polityka jednego koncernu w stosunku do drugiego.. i nie ma wiele wspolnego z tym czy ktos wie jak i kiedy wymieniac olej w skrzyni biegow.
    A takich co winai innych za swoje bledy mozna znalezc wszedzie...
    Jazdy w gorach i wogole w trudnych warunkach trzeba sie po prostu nauczyc. Warto zainwestowac w kursy tego typu gdzie mozna pozna mozliwosci samochodu, swoje i wspolne oraz wiedziec gdzie kiedy i jak reagowac...

  • qqbek 30.10.13, 00:02
    ...słownika ortograficznego.
    Albo włącz po prostu autokorektę.
    Rzygać się chce na widok tego co piszesz... nie ze względu na treść, lecz ze względu na jej graficzną reprezentację.
    Proszę.
    --
    Jednym z najmilszych doświadczeń w życiu jest być celem, nie będąc trafionym (W.Churchill)
  • jureek 30.10.13, 00:39
    qqbek napisał:

    > ...słownika ortograficznego.

    Jeżeli nie ma zainstalowanych polskich literek, to słownik ortograficzny nic nie pomoże, bo będzie mu zaznaczał wszystkie słowa, w których te literki z haczykami i kreskami występują.
    Jura
  • engine8 30.10.13, 00:40
    nie mam polskich liter, polskiej autokorekty i gramtyka troche wyparowala - mea culpa.
    Ok skoro chce Ci sie sie rzygac to nie mam zadnej dobrej rady....Sprobuje sie poprawic poniewaz wyobrazam sobie wszytko dookola obrzygane.....fuj......
  • qqbek 30.10.13, 00:54
    engine8 napisał(a):

    > nie mam polskich liter, polskiej autokorekty i gramtyka troche wyparowala - m
    > ea culpa.
    > Ok skoro chce Ci sie sie rzygac to nie mam zadnej dobrej rady....Sprobuje sie
    > poprawic poniewaz wyobrazam sobie wszytko dookola obrzygane.....fuj......

    Miednica pod stopami warunkiem użytkowania gazecianego forum... od 9 lat, odkąd tu jestem ;)

    Jednakowoż:
    "komurka",
    "aby je wlasciwie uzywac",
    "wogole"

    to nie błędy spowodowane brakiem autokorekty.

    --
    Jednym z najmilszych doświadczeń w życiu jest być celem, nie będąc trafionym (W.Churchill)
  • bimota 30.10.13, 11:14
    TO PO GRZYBA KAZESZ MU JA WLACZAC, MEDRCU ?
  • bimota 24.10.13, 10:54
    BYLEM NIEDAWNO W GORACH I NIE BYLO PROBLEMU, MISTRZU...
  • bimota 24.10.13, 10:55
    A DO PLYNU NIE BYLO ZAGLADANE PEWNIE ZE 14 LAT :p
  • nazimno 24.10.13, 10:59
  • bimota 24.10.13, 15:27
    z twymi teoryjakami ? :)
  • nazimno 24.10.13, 15:34
    Zrob party i podaj 20 letnia whiskey.
  • engine8 29.10.13, 01:15
    W wiekszosci stanow nie robi sie zadnych badan technicznych (z wyjatkiem czystosci spalin) nigdy (chyba ze naprawi sie auto skasowane uprzednio to trzeba miec atest swiatel i hamulcow) i jakos nie slychac aby stan techniczny byl przyczyna wypadkow? rozumie - swiatla - drogi w PL tego wymagaja ale reszta? Jak sie swiatelko zaswieci to sie zmienia hamulce/tarcze, jak pedal miekki to odpowietrza sie a reszta? plyn chlodniczy sie zmienia co 2 a hamulcowy 3-4 lata. Olej jak mowi instrukcja - jak widac wycieki to sie naprawia.... jak sie blotnik telepi to sie naprawia, jak amortyzatos wykonczony i auto sie husta to sie reperuje..
    Pewnie ze mozna na ludzi nalozyc nastepny rezim.... przymusowe badanie techniczne, kontrol stanu przez drogowke, kontrola policyjna tak ot bez przyczynku...tylko czy to jest naprawde konieczne czy tez dodatkowe zajecie i dochody dla warsztatow co w panstwie socjalistycznym ma sens?
  • agios_pneumatos 29.10.13, 06:36
    Nie chciałem o tym pisać, bo i tak by nie uwierzyli...
  • edek40 29.10.13, 10:10
    > Nie chciałem o tym pisać, bo i tak by nie uwierzyli...

    A niby czemu nie? Ja o swoje auto zadbam bez watpienia lepiej niz "diagnosta" okreslajacy stan auta na nienaganny. Mam po temu umiejetnosci, mozliwosci lokalowe i troche samozaparcia. Co z reszta obywateli, wiezacych w to, ze gdzie jak gdzie, ale w ASO to ich auto jest zadbane? Co z tymi, ktorzy w ogole nie widza powodu "sluchania" auta (ale potrafia swietnie parkowac i znaja wymiar tablicy rejestracyjnej)? Co z tymi, ktorzy oddaja auta i prosza o czary, bo do roboty autobusu juz nie ma, a za minimalna to ciezko cokolwiek wysuplac? A co na koniec z tymi, ktorzy oddaja auta do jakoby renomowanych warsztatow, ktore jednakze nie naprawiaja nalezycie aut?

    O co zaklad, ze i to sie niebawem zmieni? Amerykanie dotychczas zadowalali sie autami wiecznymi. Od dluzszego czasu maja coraz wiecej aut europejskich, od lat japonskich, a ich wlasne sa coraz bardziej "odchudzane" w celu dopakowania psujacych sie gadzetow. W Niemczech zanotowano spadek kondycji aut przechodzacych badania. Ja to wiaze z tym, ze auta wymagaja coraz wiekszych nakladow na gaszenie kontrolek, wymiany szybkopsujacych sie, a bardzo drogich podzespolow, wiec zaczyna brakowac na wahacze.

    Pozyjemy zobaczymy.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • engine8 29.10.13, 16:55
    Fakt jednak jest faktem ze auta psuja sie o wiele rzadziej - i te eropejskie i te japonskie i te amerykanskie... Konkurencja i postepy techniczne pomogly - kiedys pan Miecio musial wukumac co zepsute a teraz podlaczy skrzynke i mu wyswietli w 75% ... i tylko 25% musi wykumac.
    Nie widzalem statystyk wiec moge sie mylic ale odwaze sie stwierdzic ze fakt iz w PL czy europie wymaga sie corocznych badan technicznych nie ma wyraznego pwlywu na ilosc wypadkow spowodowanych stanem technicznym samochodow ... ciagle chyba w wiekszosci przyczyna jest lacznik pomiedzy kierownica a siedzeniem
  • agios_pneumatos 30.10.13, 05:45
    Uuuu, paaaanie. Nie zrobisz kariery na tym forum. Tutaj doktryna rzecze, że kierowcy są najlepsi w Europie, zaś wypadkom winna jest waaaadza. :D
  • edek40 30.10.13, 10:06
    > zaś wypadkom winna jest waaaadza. :D

    Wszyscy bowiem wiedza, ze za wypadki odpowiada predkosc. Skoro wladzy wystarczaja takie proste wytlumaczenia, to i agiosowi wystarczaja...
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • agios_pneumatos 30.10.13, 11:19
    edek40 napisał:

    > > zaś wypadkom winna jest waaaadza. :D
    >
    > Wszyscy bowiem wiedza, ze za wypadki odpowiada predkosc. Skoro wladzy wystarcza
    > ja takie proste wytlumaczenia, to i agiosowi wystarczaja...

    Przedpiszca precyzyjnie określił co jest przyczyną wypadków.
  • edek40 30.10.13, 12:37
    > Przedpiszca precyzyjnie określił co jest przyczyną wypadków.

    Kluczowe jest dodanie, ze to jedyna przyczyna.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • edek40 30.10.13, 10:04
    > wietli w 75% ... i tylko 25% musi wykumac.

    I przy tych 25% wiekszosc "komputerowcow" wysiada :)

    > Nie widzalem statystyk wiec moge sie mylic ale odwaze sie stwierdzic ze fakt iz
    > w PL czy europie wymaga sie corocznych badan technicznych nie ma wyraznego pwl
    > ywu na ilosc wypadkow spowodowanych stanem technicznym samochodow ... ciagle ch
    > yba w wiekszosci przyczyna jest lacznik pomiedzy kierownica a siedzeniem

    W Polsce prawa noga tego lacznika.

    Ale juz w Niemczech... Zestawienie statystyk niemieckich i polskich wyraznie wskazuje na:

    1. bledne metody zbierania danych

    2. ze to Polacy sprzedaja Niemcom wypierdziane szroty
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 29.10.13, 10:14
    W Polsce przerazajaco wielu (chyba glownie na Mazowszu) ciagle oczekuje, ze waaadza (jakis dobry Bat'ka) wszystko da, podstawi i zorganizuje (drogi, autostrady, infrastrukture, swietna policje, swietne oznakowanie, swietna pogode itd.) i wszedzie za raczke poprowadzi, edukujac doroslych ludzi(!) we "wzorcach" zachowan(!)

    --
    "Nie krytykuję ich, tylko piszę że popełniają gorsze błędy" (klemens1)
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
  • nazimno 29.10.13, 10:17
    niezalezne od "wladzy", chociaz te ostatnie jednak nie calkiem....

    Zostaje tylko pogoda.

  • edek40 29.10.13, 10:56
    > W Polsce przerazajaco wielu (chyba glownie na Mazowszu) ciagle oczekuje, ze waa
    > adza (jakis dobry Bat'ka) wszystko da, podstawi i zorganizuje (drogi, autostrad
    > y, infrastrukture, swietna policje, swietne oznakowanie, swietna pogode itd.)

    Po pierwsze to wladza sie deklaruje.

    Po drugie wymien mi kraj, w ktorym obywatele buduja sobie drogi, stawiaja policje czy takie tam.

    > wszedzie za raczke poprowadzi,

    Ja na przyklad tego nie potrzebuje. Ba, przeszkadza mi, ze panstwo wpieprza sie we wszystko. Jednak pewne sprawy naleza do wladzy (patrz wyzej). Jesli sa kraje gdzie jest inaczej...

    > edukujac doroslych ludzi(!) we "wzorcach" zachowan(!)

    Czy ponizszy, jeden z setek, jak nie tysiecy, film skierowany jest do przedszkolakow?


    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tbernard 29.10.13, 22:14
    > Czy ponizszy, jeden z setek, jak nie tysiecy, film skierowany jest do przedszkolakow?

    Chcesz powiedzieć, że zamiast karania mandatem powinno się wsadzać do ciupy przygłupa na kilka miesięcy i mu puszczać na okrągło takie fajowe teledyski aż zmądrzeje? W sumie czemu nie.
  • edek40 30.10.13, 09:54
    > Chcesz powiedzieć, że zamiast karania mandatem powinno się wsadzać do ciupy prz
    > ygłupa na kilka miesięcy i mu puszczać na okrągło takie fajowe teledyski aż zmą
    > drzeje?

    Chcesz powiedziec, ze polska "szkola" jest skuteczniejsza? Tylko mandaty? I praktycznie tylko za predkosc?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • agios_pneumatos 30.10.13, 11:35
    edek40 napisał:

    > > Chcesz powiedzieć, że zamiast karania mandatem powinno się wsadzać do ciu
    > py prz
    > > ygłupa na kilka miesięcy i mu puszczać na okrągło takie fajowe teledyski
    > aż zmą
    > > drzeje?
    >
    > Chcesz powiedziec, ze polska "szkola" jest skuteczniejsza? Tylko mandaty? I pra
    > ktycznie tylko za predkosc?

    Bo jak wiemy polskie mandaty są horrendalne w porównaniu ze skandynawskimi, albo szwajcarskimi.
  • edek40 30.10.13, 12:38
    > Bo jak wiemy polskie mandaty są horrendalne w porównaniu ze skandynawskimi, alb
    > o szwajcarskimi.

    Ja nie pisalem o tym czy sa niskie czy wysokie. Pisalem, ze to jedyny srodek edukacyjny.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • agios_pneumatos 31.10.13, 06:38
    Jakie są jeszcze inne?

    Ale takie dostępne dla ogółu na tym mitycznym zachodzie. Nie, że edek wyszperał po wielu minutach filmik na youtubie z Australii.

  • crannmer 30.10.13, 12:48
    edek40 napisał:
    > A moze nie ma zadnego problemu, bo w Polsce zabija predkosc, a wyeksploatowane
    > auta eksportowane sa do Niemiec, gdzie stan techniczny odpowiada za spora ilosc
    > wypadkow? W Polsce to pojedyncze przypadki...

    Jak zwykle fantazjujesz (chyba, ze klamiesz). Wg statystyki za glowna przyczyne wypadkow w Niemczech uwaza sie zbyt wysoka predkosc. Przyczyna "usterki techniczne" lezy na granicy bledu statystycznego i jest odpowiedzialna za. ok 0,43 % wypadkow. Czyli rowniez pojedyncze przypadki.
    www.adac.de/infotestrat/adac-im-einsatz/motorwelt/tuev-intervall.aspx
    Dlatego w Niemczech uwaza sie inicjatywe o skroceniu terminow badan z 2 lat do roku za bezsensowna.

    BTW usterki takie, jak stara ciecz hamulcowa czy troszke za cienkie tarcze hamulcowe nie zostalyby wykryte podczas badania wg § 29 StVZO zwanego popularnie TÜV, bo nie sa w ten sposob badane.

    --
    MfG
    C.
    While a stretto diminution is an obvious solution
  • edek40 30.10.13, 13:06
    > Jak zwykle fantazjujesz (chyba, ze klamiesz). Wg statystyki za glowna przyczyne
    > wypadkow w Niemczech uwaza sie zbyt wysoka predkosc. Przyczyna "usterki techni
    > czne" lezy na granicy bledu statystycznego i jest odpowiedzialna za. ok 0,43 %
    > wypadkow. Czyli rowniez pojedyncze przypadki.

    W Polsce 0,14%. Co jasno wskazuje na to, ze to Polacy sprzedaja polowki i cwiartki aut Niemcom, a ci naprawiaja je domowymi sposobami.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • crannmer 30.10.13, 22:15
    edek40 napisał:
    > W Polsce 0,14%. Co jasno wskazuje na to, ze to Polacy sprzedaja polowki i cwiar
    > tki aut Niemcom, a ci naprawiaja je domowymi sposobami.

    Zamiast desperacko czepiac sie promili, popracuj lepiej nad wlasnymi fantazjami na temat porownan miedzy realiami motoryzacyjnymi w Polsce i w Niemczech.

    --
    Crannmer locutus, causa finita est
  • edek40 31.10.13, 09:51
    > Zamiast desperacko czepiac sie promili, popracuj lepiej nad wlasnymi fantazjami
    > na temat porownan miedzy realiami motoryzacyjnymi w Polsce i w Niemczech.

    Tu nie ma nic z desperacji. Mnie nieznacznie wzruszaja czeste doniesienia, ze oto policja, w wielkiej akcji wykryla pojazdy z zaklepanymi przewodami hamulcowymi (to wielka oszczednosc, bo mozna nie zmieniac okladzin, a nic nie halasuje!), luzami w zawieszeniu czy ukladzie kierowniczym na granicy rozpekniecia sie, i takie tam. Skadinad wiem, ze znalezienie czlowieka, ktory wbije pieczatke do dowodu rejesytracyjnego to moze ze dwa, trzy telefony po znajomych. Zawsze sie znajdzie. Koszt "uslugi" jest tylko troszke wiekszy niz faktyczny, legalny. Zapewne dzieki takiej wnikliwej kontroli wladz oraz temu, ze obywatele dbaja o auta lepiej niz Niemcy mamy 4 razy mnie kraks z powodow technicznych. Z to z powodow wykrywanych przez fotoradar...

    Ale niech bedzie, ze marudze.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hasch1 30.10.13, 17:21
    > Mam swiadomosc tych usterek.

    Masz wiele racji. Szczegulnie w kwestji świadomości niedoskonałości pojazdu. Ot poprostu mając taką, można uwzględnić owe w sposobie jazdy. Czyli ostrożniej.

    > A moze nie ma zadnego problemu, bo w Polsce zabija predkosc, a wyeksploatowane
    > auta eksportowane sa do Niemiec, gdzie stan techniczny odpowiada za spora ilosc
    > wypadkow? W Polsce to pojedyncze przypadki...

    Kilka lat temu przyprowadziłem, piękne AUDI 90 COUPE. Kupiłem go od człowieka któremu nie opłacało się naprawiać usterek wytkniętych podzczas badania TUV. Po przyjeździe do kraju auto przeszło przegląd bez problemu, pomimo że diagnoście powiedziałem że są uszczerbki na jestestwie owej maszynki.
    Nuturalnie pousuwałem wszystkie systematycznie począwszy od najbardziej istotnych.
    Tymczasem niemcy skazali już go na przetopienie, z sugestią że może Polacy go kupią. Dlatego wypadki z uwagi na stan techniczny to w nieczech margines, a u nas prękość panie.

    Dziś służy Mi i kiedy jadę do przeglądu to jedyną sugestią jest farba, ale to w Mojej estetyce jest już gdzieś na pograniczu fanaberji.

    Osobliwe jest stosowanie nowych części. Wymieniając przewody hamulcowe, kupiłem nowe, w sklepie dilerskim. Okazało się że ścianka skorodowanego miedzianego orginału miała 0.7mm, a nowy alumińjowy zaledwie 0.3mm. Dorobiłem miedziane, wg starych.

    Zdiwienie że stan techniczny polskich aut jest taki, jaki jest, a tego tak naprawdę nie wie nikt, to brak świadomości że się degeneruje, samym upływem czasu, nie wspominając o fakcie że producent zaleca wymiany pewnych części po odpowiednim przebiegu. No ale jeśli spotykam auta w których już prawie niema oleju, a właścicielka oznajmia że jeździ już nim 5 lat i nie wymieniała go, a nawet nie dolewała. Ale tego diagnosta też nie sprawdza, a monterzy jak im nie zlecić też nie zajrzą.........


    PS. Edku wytropiłem w Łodzi firmę mającą wszystkie typy tarcz, klocków, szczek i innych ciurności do hebli, wszyskich marek, od ręki. Gdyby co to ul. Gibalskiego, "Sportowe układy hamulcowe" ceny w brew pozorom bardzo smaczne.

    --
    Lepiej żałować za grzechy,
    Niż żałować że się nie grzeszyło.
  • pogromca_kretynow 31.10.13, 09:05
    edek40 napisał:

    > Moj pojazd przebyl wczoraj badania okresowe. Diagnosta ocenil stan auta po 160
    > 000 km jako nienaganny. Bardzo sie ciesze. Nikomu nie dalem w lape, a stempelek
    > mam.
    >
    > Ze znanych mi usterek mamy:
    >
    > 1. zbyt cienkie tarcze hamulcowe z tylu
    >
    > 2. niewymieniony plyn hamulcowy (na bank juz uwodniony)
    >
    > 3. nieskuteczny hamulec postojowy
    >
    > 4. niewielki wyciek z miski olejowej skrzyni biegow
    >
    > 5. poluzowana sruba gorna przedniego amortyzatora
    >
    > 6. przednie lampy ustawione na oko (diagnosta podjechal z tym czyms i chyba uzn
    > al, ze na oko wystarczy)
    >

    Niestety standardem w Polsce jest kilkunastoletni odpad samochodowy przywleczony z niemieckiego zlomowiska, w agonalnym stanie technicznym. Nic dziwnego ze diagnosta ocenil stan techniczny twojego samochodu, tak jak ocenil.


    --
    "Dopoki nie skorzystalem z internetu, nie wiedzialem ze na swiecie jest tylu idiotow." Stanislaw Lem
  • edek40 31.10.13, 10:10
    > Niestety standardem w Polsce jest kilkunastoletni odpad samochodowy przywleczon
    > y z niemieckiego zlomowiska, w agonalnym stanie technicznym. Nic dziwnego ze di
    > agnosta ocenil stan techniczny twojego samochodu, tak jak ocenil.

    Moj zlom nie zostal przywleczony tylko przyplynal. W jednym kawalku.

    Jednak mialem nieodparte wrazenie, ze diagnosta byl zaskoczony widokiem auta, ktore wjechalo o wlasnych silach ;)
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • edek40 03.12.13, 12:36
    Wzialem na warsztat samochod ojca. Rozszczelnila sie sprezarka klimatyzacji, a najtansza oferta naprawy zaczynala sie od 1500 zl. W focusie 2002 to troszke duzo. Jako dobry syn zbilem te koszty do okolo 250 zl, a w czasie naprawy wymontowanej sprezarki dokladnie przyjrzalem sie automobilowi. Ojciec, choc wiele razy proponowalem pomoc, serwisuje auto w nieautoryzowanym warsztacie specjalizujacym sie w fordach. Miesiac temu auto bylo na przegladzie, a potem bez zadnych zastrzezen przeszlo badanie techniczne. Ojciec nie uslyszal nic o nienagannosci. Uslyszal tylko, ze diagnosta nie ma absolutnie zadnych zastrzezen.

    Co odkrylem:

    1. wymieniona obejme trzymajaca maglowice - pieknie blyszczy

    2. wymieniona srube sworznia wahacza - tez pieknie blyszczy

    3. calkowicie zapieczony i stojacy na debowo napinacz paska (+halasujaca i latajaca na boki rolka napinacza), co, tak na marginesie, moglo spowodowac uszkodzenie sprezarki, a na pewno, szybkie zuzywanie sie pasa i widoczny na horyzoncie postoj na drodze

    4. zuzyta rolke prowadzaca paska - tez mogla doprowadzic do szybkiego zuzywania sie paska

    i na koniec drobiazg

    5. zatarte i zapieczone przednie hamulce - dzialaja, hamuja, ale po wewnetrznej stronie tarcz widac korozje, zmniejszajaca skutecznosc hamowania, a wobec tego, ze proces degradacji zacikow juz trwa, nalezy spodziewac sie, ze padly gumowe uszczelnienia, a zima z sola niecnie to wykorzystaja - na wiosne hamulce beda juz bardzo kiepskie

    Serwisowanie auta w porzadnym warsztacie (a taka ma opinie), jak widac, nie jest w zaden sposob zwiazane z jakoscia i rzetelnoscia. Legalne przechodzenie przez badania zas, jak widac, nie eliminuje z ruchu aut niesprawnych. Zdaje sie, ze diagnosci sa tak zaskoczeni samym faktem pojawienia sie na legalnych badaniach i samodzielnej jezdzie, ze maja wszystko w d...pie. Kurcze, czy profesjonalny diagnosta nie moglby choc zwrocic uwagi na postepujace uszkodzenie hamulcow? Przeciez auto nastepne badania ma za rok? Myslicie, ze gosc jest takim profesjonalista, ze juz teraz wie, ze przez ten rok hamulce jeszcze beda OK?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.