Dodaj do ulubionych

Hanni mnie natchnal :)

07.07.14, 15:20
Wyobrazmy sobie sytuacje, w ktorej naczelny medyk kraju oswiadcza, ze nie bedzie prowadzil zadnych badan nad zdrowiem obywateli, poniewaz wie, ze lud masowo zabija rak pluca. W oparciu zatem o te "odgorna" diagnoze lekarze zaczynaja leczyc obywateli. Podaja im agresywna chemie niezaleznie od... tego, ze nie zrobili nawet zadnego rozpoznania oraz nie widzieli na oczy pacjenta. Ba, owa agresywna chemie podaja salowe (nawe nie pielegniarki), a lekarz nawet nie zadaje sobie trudu, aby sprawdzic czy jest podawana, o tym czy dziala nawet nie wspominajac. Aby jednak nie bylo obywatelom zbyt dobrze powoluje sie sluzby zajmujace sie kontrola stanu zdrowia pacjentow. Bo umieraja masowo. Silna, zwarta i bojowa formacja zaczyna czaic sie w centrach handlowych i karac mandatami za niewdrazanie leczenia... kaszlu. Odgorna bowiem doktryna zaklada, ze kaszel na bank przerodzi sie w raka pluca. Nawet wtedy, gdy jego powodem jest zachlysniecie sie...

W taki wlasnie sposob "leczeni" sa polscy kierowcy, jakby komu umknelo.
--
Rosjanie o swoim surowym prawie:
"Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
Edytor zaawansowany
  • hannl 07.07.14, 16:10
    zeby na skrzyzowaniu przy ograniczeniu do 50-tki nie zabila trzech ludzi jadac co najmniej 116 kmh?

    Analogicznie do dzieci w Szwajcarii, ktore wg. edka "opanowuja" autostrade przez sama obserwacje rodzicow lepiej od polskich kierowcow z wieloletnim doswiadczeniem, ona na podstawie takiej obserwacji "opanowala" "proste zasady bezpiecznej jazdy, nie oparte na znakach" wierzac w to, ze jest zbyt "inteligentna, aby polegac na tak watlych przeslankach" jak znaki.

    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 08.07.14, 08:41
    > zeby na skrzyzowaniu przy ograniczeniu do 50-tki nie zabila trzech ludzi jadac
    > co najmniej 116 kmh?

    Myslisz, ze znakolog znaj tego pijanego i wiedzial, ze przejedzie przez to skrzyzowanie nie zaszczyciwszy spojrzeniem drogi glownej?

    Bo tylko to tlumaczy fakt tak duzego ograniczzenia w szczerym polu i z dobra widocznoscia. Moze tez tlumaczyc to, ze nawet znakolog uwaza, ze potrzebne tu sa swiatla, ale nie ma srodkow, wiec na wszelki wypadek postawi sie 50 km/h. Tylko, ze to akurat wcale go nie tlumaczy, bo na pewne rzeczy nie moze brakowac srodkow.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 08.07.14, 10:04
    edek40 napisał:

    > Myslisz, ze znakolog znaj tego pijanego i wiedzial, ze przejedzie przez to skrz
    > yzowanie nie zaszczyciwszy spojrzeniem drogi glownej?

    Skąd wiesz, że nie zaszczycił? Może zaszczycił, ale źle ocenił prędkość.

    > Bo tylko to tlumaczy fakt tak duzego ograniczzenia w szczerym polu i z dobra wi
    > docznoscia. Moze tez tlumaczyc to, ze nawet znakolog uwaza, ze potrzebne tu sa
    > swiatla, ale nie ma srodkow, wiec na wszelki wypadek postawi sie 50 km/h. Tylko
    > , ze to akurat wcale go nie tlumaczy, bo na pewne rzeczy nie moze brakowac srod
    > kow.

    Ograniczenie w szczerym polu z powodu skrzyżowania nie ma uzasadnienia, ale światła byłyby potrzebne? Niby po co te światła, skoro jak twierdzisz taka dobra tam widoczność?
    Przy okazji zauważam takie ciekawe choć irracjonalne zjawisko psychologiczne - trudniejsza do zniesienia jest jazda pięćdziesiątką czy inną niską prędkością niż całkowite zatrzymanie się.
  • edek40 08.07.14, 10:57
    > Skąd wiesz, że nie zaszczycił?

    Skoro wiec byl...

    > Ograniczenie w szczerym polu z powodu skrzyżowania nie ma uzasadnienia, ale świ
    > atła byłyby potrzebne?

    ...i uznal, ze 50 km/h na dobrze widocznym skrzyzowaniu jest zasadne np. z uwagi na duzy ruch poprzeczny, to czemu nie uznal, ze swiatla, z uwagi na duzy ruch poprzeczny, bylyby lepsze? A moze uznal, ze z uwagi na wielki byc moze ruch poprzeczny, ze wystarczy ograniczenie do 50 km/h, poniewaz rozwaza montaz kamer?

    Albo go w ogole nie bylo, nie ma zadnych danych na temat ruchu czy wypadkowosci, a znak postawil po uwazaniu.

    > Przy okazji zauważam takie ciekawe choć irracjonalne zjawisko psychologiczne -
    > trudniejsza do zniesienia jest jazda pięćdziesiątką czy inną niską prędkością n
    > iż całkowite zatrzymanie się.

    Znaczy sie STOP na glownej. To w sumie wpisywaloby sie w nurt przewodni BRD po litosciwemu.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tbernard 08.07.14, 11:42
    > > Przy okazji zauważam takie ciekawe choć irracjonalne zjawisko psychologic
    > zne -
    > > trudniejsza do zniesienia jest jazda pięćdziesiątką czy inną niską prędko
    > ścią n
    > > iż całkowite zatrzymanie się.
    >
    > Znaczy sie STOP na glownej. To w sumie wpisywaloby sie w nurt przewodni BRD po
    > litosciwemu.

    No jeśli na głównej były by światła i akurat jadącemu tą główną zapaliło by się czerwone, to obowiązkowo powinien się zatrzymać. W sumie nawet gorzej niż STOP, bo zatrzymanie musi trwać tak długo, aż zielonego nie zobaczy.
  • edek40 08.07.14, 12:01
    > No jeśli na głównej były by światła i akurat jadącemu tą główną zapaliło by się
    > czerwone, to obowiązkowo powinien się zatrzymać. W sumie nawet gorzej niż STOP
    > , bo zatrzymanie musi trwać tak długo, aż zielonego nie zobaczy.

    Ja bazuje tylko na domniemanej zasadnosci ograniczenia do 50 km/h. Skoro jest zasadne, a widocznosc znakomita, znacze ze ruch poprzeczny jest znaczny. O wiele zatem litosciwiej jest postawic swiatla niz dawac namiastek czegos (nie wiem czego - jadacy 50 km/h tez moze zabic).
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 08.07.14, 14:31
    edek40 napisał:

    > ...i uznal, ze 50 km/h na dobrze widocznym skrzyzowaniu jest zasadne np. z uwag
    > i na duzy ruch poprzeczny, to czemu nie uznal, ze swiatla, z uwagi na duzy ruch
    > poprzeczny, bylyby lepsze?

    Bo nie spytal edka, dlatego nie wiedzial, co "byloby lepsze".
    Nie spatyl tez Jozka, ktory by mu powiedzial, ze autostrada "bylaby lepsza".


    > A moze uznal, ze z uwagi na wielki byc moze ruch po
    > przeczny, ze wystarczy ograniczenie do 50 km/h, poniewaz rozwaza montaz kamer?
    >
    > Albo go w ogole nie bylo, nie ma zadnych danych na temat ruchu czy wypadkowosci
    > , a znak postawil po uwazaniu.

    I dlatego, ze studentka przy swej "inteligencji" wszystko to "wiedziala", uznala, ze 116 kmh bedzie w sam raz.

    > Znaczy sie STOP na glownej. To w sumie wpisywaloby sie w nurt przewodni BRD po
    > litosciwemu.

    swiatla, ktore ty bys tam wprowadzil zmuszalyby co dzien pewnie tysiace kierowcow do STOPu tam.


    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • divak2 08.07.14, 15:01
    > Znaczy sie STOP na glownej. To w sumie wpisywaloby sie w nurt przewodni BRD po
    > litosciwemu.

    Jest coś takiego w ciągu DK5. W miejscu, gdzie odgałęzia się ona od A4 nieopodal miejscowości Kostomłoty. Tutaj. Dochodząca do DK5 lokalna droga z Kostomłotów ma wyższy priorytet niż DK5 poprowadzona po A4 i zjeździe z niej dalej w kierunku Strzegomia.

    Na GSV w lewo jest DK5 , w prawo Kostomłoty.
    --
    Wolę mieć przed sobą butelkę, niż perspektywę lobotomii...
  • hannl 08.07.14, 10:16
    edek40 napisał:

    > Myslisz, ze znakolog znaj tego pijanego i wiedzial, ze przejedzie przez to skrzyzowanie
    > nie zaszczyciwszy spojrzeniem drogi glownej?

    Mysle, ze znakolog nie jest debilem. Dlatego:

    1. nie stawia znaku pod jakiegos jednego "pijanego", ktorego "zna" i wie, ze kiedys "przejedzie przez to skrzyzowanie nie zaszczyciwszy spojrzeniem drogi glownej". zastanawiam sie, co trzeba cpac, zeby wpasc na cos tak idiotycznego.

    2. stawia znak ograniczenia po to, zeby :
    a) wlaczanie sie z podporzadkowanej bylo latwiejsze i bezpieczniejsze - a takie wlasnie jest, gdy pojazdy jadace glowna jada wolniej.
    b) nawet w przypadku bledu kierowcy (pijanego lub trzezwego) na podporzadkowanej (bledy zdarzaja sie i beda sie zdarazac wszedzie) skutki potencjalnego wypadku nie byly tragiczne.

    Gdyby rodzice tudziez inni "blizni" nie wpoili studentce ze jest "zbyt inteligentna, aby polegac na tak watlych przeslankach" jak znaki ograniczenia to jadac tam zamiast niezwykle "inteligentnych" 116 kmh obowiazujace 50 kmh:
    a) prawdopodobienstwo popelnienia bledu przez kierowce na podporzdkowanej byloby bez porownania mniejsze.
    b) skutki bledu, nawet gdyby go popelnil bylyby bez porownania lagodniejsze. Zamiast trzech trupow najprawdodpdobniej przezyliby wszyscy.

    Ale skoro po drogach porusza sie taka "inteligencja", skutki nie moga byc inne.
    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 08.07.14, 11:00
    > 1. nie stawia znaku pod jakiegos jednego "pijanego", ktorego "zna" i wie, ze ki
    > edys "przejedzie przez to skrzyzowanie nie zaszczyciwszy spojrzeniem drogi glow
    > nej". zastanawiam sie, co trzeba cpac, zeby wpasc na cos tak idiotycznego.

    Przeczytaj raport NIK.

    > a) wlaczanie sie z podporzadkowanej bylo latwiejsze i bezpieczniejsze - a takie
    > wlasnie jest, gdy pojazdy jadace glowna jada wolniej.

    Wiem, wiem. Wtedy moga bez patrzenia.

    Bo poczekac chwilki nie moga.

    > b) nawet w przypadku bledu kierowcy (pijanego lub trzezwego) na podporza
    > dkowanej (bledy zdarzaja sie i beda sie zdarazac wszedzie)

    Czyli tak. Wyjezdzajacy z podporzadkowanej bez patrzenia (30% ofiar smiertelnych w Polsce) zrobil to przypadkiem.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 08.07.14, 11:38
    edek40 napisał:

    > Przeczytaj raport NIK.

    Z niego dowuiem sie, ze znakolog moze postawic przed skrzyzowaniem znak ograniczenia predkosci tylko wtedy gdy:
    a) "zna" osobiscie "pijanego" i
    b) "wie(!!!)", ze ten konkretny "pijany" w przyszlosci "przejedzie przez to skrzyzowanie nie zaszczyciwszy spojrzeniem drogi glownej"?

    Gdy takiego pijanego nie zna, tudziez nie jest jasnowidzem wiedzacym, co ten pijany w przyszlosci uczyni, nie powinien stawiac ograniczenia przed skrzyzowaniem?

    > > a) wlaczanie sie z podporzadkowanej bylo latwiejsze i bezpieczniejsze - a
    > takie
    > > wlasnie jest, gdy pojazdy jadace glowna jada wolniej.
    >
    > Wiem, wiem. Wtedy moga bez patrzenia.

    Nie, jak zwykle nie "wiesz". Nie moga "bez patrzenia" nigdy ale poniewaz:
    a) bledy przytrafic moga sie kazdemu
    b) przy tak wysokich predkosciach o wiele latwiej popelnic taki blad

    stawia sie znaki zeby ograniczyc (a nie wykluczyc!) tak tragiczne zdarzenia.

    > Bo poczekac chwilki nie moga.

    Moga bo nikt normalny zabic sie nie chce. jesli wjezdzaja mimo to, to nie dlatego boc chca (sie zabic) tylko dlatego bo popelnili blad - o ktory przy tak wysokich predkosciach jest znacznie latwiej.




    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 08.07.14, 12:04
    > Z niego dowuiem sie, ze znakolog moze postawic przed skrzyzowaniem znak ogranic
    > zenia predkosci tylko wtedy gdy:

    Z niego dowiesz sie dlaczego drogi sa tak, a nie inaczej oznakowane, a co za tym idzie, jaki szacunek dla pracy znakologow maja kierowcy.

    > a) bledy przytrafic moga sie kazdemu

    Bo z premedytacja mozna tylko za szybko. Bez patrzenia tylko przez przypadek. Albo, jak powiadasz, blad.

    > b) przy tak wysokich predkosciach o wiele latwiej popelnic taki blad

    Jaki jest roznica w czasie dotarcia do skrzyzowania dla predkosci 50 i 116 km/h. Powiedzmy ze 100 m.

    > Moga bo nikt normalny zabic sie nie chce.

    30% ofiar smiertelnych z uwagi na nieustapienie byla zatem nienormalna.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 08.07.14, 12:23
    edek40 napisał:

    > Z niego dowiesz sie dlaczego drogi sa tak, a nie inaczej oznakowane, a co za ty
    > m idzie, jaki szacunek dla pracy znakologow maja kierowcy.

    I ten "szacunek" znakolog moze sobie zyskac tylko wtedy, gdy zna przyszlosc i osobiscie pijaka, ktory w przyszlosci wjedzie "bez patrzenia" na to skrzyzowanie?

    Co to pierniczenie o znakologu jasnowidzu ma do "szacunku"?

    Co ma jakis "szacunek" do ewidentnej sytuacji, ktora widze przed soba: Skrzyzowanie i znak ograniczenia! Cisnie tam 116 bo nie ma "szacunku"? Czy jak?

    > Jaki jest roznica w czasie dotarcia do skrzyzowania dla predkosci 50 i 116 km/h. Powiedzmy ze 100 m.

    Wezmy przecietne wartosci dla suchej drogi (6,5 m/s2)

    100 m
    50 kmh: 7,2 s
    116 kmh: 3,1 s

    50 m
    50 kmh: 3,6 s
    116 kmh: 1,6 s

    Jesli wyjezdzajacy z podporzadkowanej wjedzie "pod maske" samochodu znajdujacego sie w odleglosci 50 m to:
    a) przy 50 km/h moze bez problemow choc "na chama" zmiescic sie w owych 3,5 s
    b) przy worst case jadacy 50 kmh moze zatrzymac sie az dwa razy do ZERA kmh na tym odcinku!

    c) przy 116 kmh, nawet jesli kierowca zacznie blyskawicznie hamowac "na calego" walnie w samochod wjezdzajacy na skrzyzowanie z predkoscia ok. 80 kmh.



    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 08.07.14, 12:27
    > I ten "szacunek" znakolog moze sobie zyskac

    Bedzie ciezko. Nie dosc bowiem, ze metody ich pracy nie zmieniaja sie, to jeszcze policja ma w dupie wszystko, co nie jest predkoscia w miejscach znanych, choc niekoniecznie niebezpiecznych.

    > 100 m
    > 50 kmh: 7,2 s
    > 116 kmh: 3,1 s
    >
    > 50 m
    > 50 kmh: 3,6 s
    > 116 kmh: 1,6 s

    Mamy rozwiazanie. Dla mnie 2 czy 3 sekundy to zawsze za malo, aby wjechac. Nie wjade zatem ani pod jadacego 50, ani pod jadacego 116 km/h. Poczekam.

    > Jesli wyjezdzajacy z podporzadkowanej wjedzie "pod maske" samochodu znajdujaceg
    > o sie w odleglosci 50 m to:

    Z uwagi na to, ze nie wie z jaka predkoscia jedzie ten na glownej to glupota. Chyba zgodzisz sie ze mna?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 08.07.14, 14:19
    edek40 napisał:

    > Bedzie ciezko. Nie dosc bowiem, ze metody ich pracy nie zmieniaja sie, to jeszc
    > ze policja ma w dupie wszystko, co nie jest predkoscia w miejscach znany
    > ch, choc niekoniecznie niebezpiecznych.

    Ano ciezko. Nie znam nie tylko ani jednego znakologa ani innego "zwyklego" czlowieka, ktory zna tak dokladnie przyszlosc, jak znac by ja musial znakolog, zeby moc postwic znak.

    > Mamy rozwiazanie. Dla mnie 2 czy 3 sekundy to zawsze za malo, aby wjechac. Nie
    > wjade zatem ani pod jadacego 50, ani pod jadacego 116 km/h. Poczekam.

    "Rozwiazanie" mielbysmy, gdyby to bylo "forum edek". Tak jednak nie jest.
    Rozni ludzie jezdza roznie i wielu popelnia bledy.

    Prawdopodobienstwo i popelnienia bledu i jego tragicznych skutkow jest przy przepisowej jezdzie jednak bez porownania mniejsze.

    > Z uwagi na to, ze nie wie z jaka predkoscia jedzie ten na glownej to glupota. Chyba zgodzisz sie ze mna?

    Nie zgodze sie. Oprocz glupoty (bedacej np. efektem "inteligentnego" wychowania!) istnieje tez cos takiego jak zwykle bledy.


    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 08.07.14, 15:00
    > Ano ciezko. Nie znam nie tylko ani jednego znakologa ani innego "zwyklego" czlo
    > wieka, ktory zna tak dokladnie przyszlosc, jak znac by ja musial znakolog, zeby
    > moc postwic znak.

    Wystarczy, aby znal terazniejszosc.

    > "Rozwiazanie" mielbysmy, gdyby to bylo "forum edek". Tak jednak nie jest.
    > Rozni ludzie jezdza roznie i wielu popelnia bledy.

    Oczywiscie. I niektore koncza sie smiercia z wlasnej winy.

    > Prawdopodobienstwo i popelnienia bledu i jego tragicznych skutkow jest przy prz
    > episowej jezdzie jednak bez porownania mniejsze.

    Znaczy sie, ze prawdopodobienstwo wyjazdu z popdporzadkowanej maleje wraz ze zmniejszaniem sie predkosci aut na glownej?

    > Nie zgodze sie.

    Czyli slusznie zrobil wjezdzajac pod studentke, bo choc zgineli ludzie, ona nie uiknela kary.

    A on owszem.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 08.07.14, 15:30
    edek40 napisał:

    > Wystarczy, aby znal terazniejszosc.

    Przeciez znajac tylko "terazniejszosc" nie moze stawiac "zasadnego" oznakowania. Cytuje:
    Ograniczenie stawiane przez znakologa jest "zasadne" "tylko przy zalozeniu, ze gosc na podporzadkowanej na bank wyjedzie bez patrzenia"

    > Oczywiscie. I niektore koncza sie smiercia z wlasnej winy.

    I (zbyt) wiele rowniez z winy tych, ktorzy nie potrafia dostzosowac predkosci do obowiazujacego ograniczenia.

    >
    > > Prawdopodobienstwo i popelnienia bledu i jego tragicznych skutkow jest pr
    > zy prz
    > > episowej jezdzie jednak bez porownania mniejsze.
    >
    > Znaczy sie, ze prawdopodobienstwo wyjazdu z popdporzadkowanej maleje wraz ze zm
    > niejszaniem sie predkosci aut na glownej?

    Tak wlasnie sie "znaczy" i dlaczego tak jest tlumacze od dawna.
    Ty jak zwykle nie ponimajesz niczjewo.

    > Czyli slusznie zrobil wjezdzajac pod studentke, bo choc zgineli ludzie, ona nie uiknela kary.

    To twoja interpretacja. Ja wyraznie napisalem cos zupelnie innego.

    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 08.07.14, 15:35
    > Ograniczenie stawiane przez znakologa jest "zasadne" "[b]tylko przy zalozeniu[/
    > b], ze gosc na podporzadkowanej na bank wyjedzie bez patrzenia"

    A. Terazniejszosc i przeszkolsc. Umowilismy sie przeciez, ze sie znaja i znakolog musial widziec "technike" stosowana do pokonywania tego skrzyzowania.

    > I (zbyt) wiele rowniez z winy tych, ktorzy nie potrafia dostzosowac predkosci d
    > o obowiazujacego ograniczenia.

    A jak bedzie to czolg, to nawet 20 km/h to za duzo. Ale tego przeciez nie widac z podporzadkowanej.

    Gdy sie nie patrzy.

    > Tak wlasnie sie "znaczy" i dlaczego tak jest tlumacze od dawna.

    Czyli jak jade przepisowo 90 km/h (sa takie skrzyzowania) to na bank ktos wyjedzie?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 08.07.14, 17:00
    edek40 napisał:

    > > Ograniczenie stawiane przez znakologa jest "zasadne" "[b]tylko przy zaloz
    > eniu[/
    > > b], ze gosc na podporzadkowanej na bank wyjedzie bez patrzenia"
    >
    > Umowilismy sie przeciez, ze sie znaja i znakolog musial widziec "technike" stosowana do
    > pokonywania tego skrzyzowania.

    "Na bank" znaczy z absolutna pewnoscia. Zobaczenie czyjejs "techniki" nie jest rownoznaczne z wiedza na bank.
    Tak wiec minimalne kwalifikacje znakologa wg. edka to:
    1. osobista znajomosc wszystkich pijakow, ktorzy w przyszlosci beda przejezdzac przez skrzyzowane.
    2. znajomosc przyszlosci, kiedy PO postawieniu znaku pijak "na bank" (ze 100-procentowa pewnoscia) wjedzie na skrzyzowanie bez patrzenia.

    > A jak bedzie to czolg, to nawet 20 km/h to za duzo. Ale tego przeciez nie widac z
    podporzadkowanej.

    Bo jak nie od dzis wiadomo czolgi rojezdzajace na skrzyzowaniach samochody tych, ktorzy nie dostrzegli kierowcy na podporzadkowanej przy predkosci 20 kmh to norma na polskich drogach.

    > > Tak wlasnie sie "znaczy" i dlaczego tak jest tlumacze od dawna.
    >
    > Czyli jak jade przepisowo 90 km/h (sa takie skrzyzowania) to na bank ktos wyjedzie?

    Ja "tlumacze od dawna" a takie .... od tego samego "dawna" nie kapuja w zab o co chodzi.
    Jesli na skrzyzowaniu pojedziesz przepisowo 90 kmh albo 115 kmh (jak czasami jezdzisz) i ktos nagle "ci wyjedzie" to przytrafi ci sie to, co studentce.
    Jaki to ma zwiazek z opisana sytuacje, gdzie NIE WOLNO ci jechac 90 ani 115?

    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 08.07.14, 17:10
    > Tak wiec minimalne kwalifikacje znakologa wg. edka to:
    > 1. osobista znajomosc wszystkich pijakow, ktorzy w przyszlosci beda przejezdzac
    > przez skrzyzowane.
    > 2. znajomosc przyszlosci, kiedy PO postawieniu znaku pijak "na bank" (ze 100-pr
    > ocentowa pewnoscia) wjedzie na skrzyzowanie bez patrzenia.

    Powiedzmy minimalne. Zeby choc takie.

    > Bo jak nie od dzis wiadomo czolgi rojezdzajace na skrzyzowaniach samochody tych
    > , ktorzy nie dostrzegli kierowcy na podporzadkowanej przy predkosci 20 kmh to n
    > orma na polskich drogach.

    A kto powiedzial, ze nie dostrzegl. Dostrzegl go dokladnie wtedy, gdy ten z podporzadkowanej wjechal mu pod gasiennice.

    > Jesli na skrzyzowaniu pojedziesz przepisowo 90 kmh albo 115 kmh (jak czasami je
    > zdzisz) i ktos nagle "ci wyjedzie" to przytrafi ci sie to, co studentce.

    A co bedzie gdy trafie na takiego, co to patrzy?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 08.07.14, 17:39
    edek40 napisał:

    > > Tak wiec minimalne kwalifikacje znakologa wg. edka to:
    > > 1. osobista znajomosc wszystkich pijakow, ktorzy w przyszlosci beda przej
    > ezdzac
    > > przez skrzyzowane.
    > > 2. znajomosc przyszlosci, kiedy PO postawieniu znaku pijak "na bank" (ze
    > 100-pr
    > > ocentowa pewnoscia) wjedzie na skrzyzowanie bez patrzenia.
    >
    > Powiedzmy minimalne. Zeby choc takie.

    I na tym wlasciwie mozemy zakonczyc ta dyskusje.
    Kierowca taki jak ty, twoj uposledzony zioma z Pultuska albo studentka sa "zbyt inteligentni, aby polegac na tak watlych przeslankach" jak znaki stawiane przez znakologow.

    Zmienic mogloby sie to:
    1. za "20-30 lat"
    2. gdy znakoldzy beda znac wszystkich pijakow
    3. zostana jasnowidzami.
    4 i do tego policja bedzie "egzekwowac WSZYSTKIE przepisy"

    Dobrze, ze to ustalilismy.


    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 09.07.14, 10:41
    > Dobrze, ze to ustalilismy.

    Dobrze.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tbernard 08.07.14, 12:28
    > Bo z premedytacja mozna tylko za szybko. Bez patrzenia tylko przez przypadek. Albo, jak powiadasz, blad.

    Właśnie tak, najczęściej świadomym wykroczeniem jest jazda z prędkością wyższą niż prawo dopuszcza. Przy czym nie chodzi o przekroczenia na poziomie dokładności pomiaru, mieszczące się w tolerancji. Nawet ta krwiożercza waadza z dużym marginesem fotoradary ustawia.

    > 30% ofiar smiertelnych z uwagi na nieustapienie byla zatem nienormalna.

    Sens podawania jakichkolwiek statystyk, procentów byłby, gdyby to było czyste nieustąpienie, czyli ten któremu nieustąpiono jechał z przepisową prędkością przynajmniej na odcinku na którym mógł być zaobserwowany w celu podjęcia właściwej decyzji przez tego który miał obowiązek ustąpić. Czy gwarantujesz, że te 30% to właśnie te przypadki?
  • edek40 08.07.14, 12:33
    > Właśnie tak, najczęściej świadomym wykroczeniem jest jazda z prędkością wyższą
    > niż prawo dopuszcza.

    Rozumiem zatem, ze gdyby pijany tez jechal 116 km/h nie byloby mowy o przypadkowym wyjechaniu bez patrzenia?

    > Sens podawania jakichkolwiek statystyk, procentów byłby, gdyby to było czyste n
    > ieustąpienie

    Hanni rozwaza roznice czasu dotarcia do "celu" przy 50 i 116 km/h. Rozni je 2-3 sekundy. Ty wyjezdzasz z rozmyslem z 2-3 sekundowym zapasem? Ja nie.

    > decyzji przez tego który miał obowiązek ustąpić. Czy gwarantujesz, że te 30% t
    > o właśnie te przypadki?

    Nie. Statystyka zapewne obejmuje rowniez zmiane pasa bez patrzenia.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 08.07.14, 13:44
    edek40 napisał:

    > Hanni rozwaza roznice czasu dotarcia do "celu" przy 50 i 116 km/h. Rozni je 2-3
    > sekundy. Ty wyjezdzasz z rozmyslem z 2-3 sekundowym zapasem? Ja nie.

    Nie byłbyś sobą, żebyś choć trochę nie ponaciągał, żeby tylko udowodnić tezę, że prędkość jadącego główną nie ma znaczenia. Pytałeś o różnicę przy założeniu odległości 100 metrów, a ta różnica wynosi nie 2-3 sekundy, tylko 4 sekundy z małym hakiem.
  • edek40 08.07.14, 13:49
    > Nie byłbyś sobą, żebyś choć trochę nie ponaciągał, żeby tylko udowodnić tezę, ż
    > e prędkość jadącego główną nie ma znaczenia. Pytałeś o różnicę przy założeniu o
    > dległości 100 metrów, a ta różnica wynosi nie 2-3 sekundy, tylko 4 sekundy z ma
    > łym hakiem.

    Policzylem w rozumie, spojrzalem na czasomierz i... to dla mnie tez o wiele za malo, aby podjac decyzje o wyjezdzie.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tbernard 08.07.14, 11:56
    > Wiem, wiem. Wtedy moga bez patrzenia.
    >
    Co Ty tak ciągle bez patrzenia? Jak odróżniasz tych co faktycznie bez patrzenia od tych co z patrzeniem lecz z błędną oceną? Jak wśród tych drugich rozróżnić tych co z własnej winy błędnie ocenili od tych co pod wpływem znacznego przekroczenia prędkości (już nie tylko przepisowej ale i rozsądnej) obiektu zbliżającego się?
    Pewne jest, że bez patrzenia na znaki lub prędkościomierz przywaliła studentka. Tylko w tym przypadku mamy pewność co do zwrotu "bez patrzenia".

    > Bo poczekac chwilki nie moga.

    Bo zwolnić na chwilkę nie mogła?
  • edek40 08.07.14, 12:07
    > Co Ty tak ciągle bez patrzenia? Jak odróżniasz tych co faktycznie bez pa
    > trzenia od tych co z patrzeniem lecz z błędną oceną?

    Moze zrozumiec bledna ocene, gdy pojazd na glownej jedzie z predkoscia razaco wyzsza niz powszechnie znana. 116 km/h to nie az tak duzo wiecej niz 90 km/h. A, o ile nie wprowadzono znakow informujacych tych z podporzadkowanej o predkosci ustanowionej (ale nie wyegzekwowanej), z taka predkoscia na szosie moze sie liczyc. Skoro wiec 26 km/h go zabilo, to ja wysiadam. Nigdy nie jezdze z tak mikromalnym marginesem.

    > Bo zwolnić na chwilkę nie mogła?

    Mogla. Skoro tego nie zrobila, to co?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tbernard 08.07.14, 12:17
    > Mogla. Skoro tego nie zrobila, to co?

    To doprowadziła do śmiertelnego wypadku i procentowo jej wina była wyższa niż tego nietrzeźwego niepatrzącego.
  • edek40 08.07.14, 12:27
    > To doprowadziła do śmiertelnego wypadku i procentowo jej wina była wyższa niż t
    > ego nietrzeźwego niepatrzącego.

    Smiale.

    Jakos to umotywuj.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 08.07.14, 17:47
    edek40 napisał:

    > > To doprowadziła do śmiertelnego wypadku i procentowo jej wina była wyższa
    > niż t
    > > ego nietrzeźwego niepatrzącego.
    >
    > Smiale.
    >
    > Jakos to umotywuj.

    Bylo juz "motywowane" 25 razy ale ty nawet po 35 razie nie zalapiesz o co chodzi.
    Kwestia smiertelnosci tego wypadku zaistniala niemal TYLKO I WYLACZNIE z powodu tej nieprzepisowej predkosci.
    Gdyby jechala tam przepisowo, to nawet gdyby oboje chcieli sie tam zabic, najprawdodpdobniej nigdy by im sie to nie udalo.


    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • bimota 08.07.14, 19:40
    TAK.. WYJECHANIE PIJAKA NA PALE NIE MIALO ZADNEGO ZNACZENIA..
  • tbernard 08.07.14, 19:45
    > TAK.. WYJECHANIE PIJAKA NA PALE NIE MIALO ZADNEGO ZNACZENIA..

    Możesz to jakoś umotywować?
  • jureek 08.07.14, 19:46
    bimota napisał:

    > TAK.. WYJECHANIE PIJAKA NA PALE NIE MIALO ZADNEGO ZNACZENIA..

    Oczywiście, że kwestia wyjechania pijanego miała znaczenie dla zaistnienia wypadku w ogóle, natomiast dla jego śmiertelności decydujące znaczenie miała prędkość studentki.

  • bimota 09.07.14, 15:35
    CZYLI GDYBY PIJAK NIE WYJECHAL I TAK BY ZGINELI ?
  • jureek 09.07.14, 16:39
    bimota napisał:

    > CZYLI GDYBY PIJAK NIE WYJECHAL I TAK BY ZGINELI ?

    Nie, nie zginęliby, bo nie byłoby wypadku.
  • bimota 09.07.14, 17:36
    WLASNIE... WIEC JAK MOZNA GADAC, ZE STUDENTKA BARDZIEJ WINNA OD PIJAKA..
  • jureek 09.07.14, 17:45
    bimota napisał:

    > WLASNIE... WIEC JAK MOZNA GADAC, ZE STUDENTKA BARDZIEJ WINNA OD PIJAKA..

    Wypadku winien jest pijak, studentka winna tego, że skutki tego wypadku były tak tragiczne. Nie oceniam, czyja wina większa.
  • bimota 10.07.14, 10:39
    CZYLI STUDENTKA ZAWSZE WINNA...

    ALE INNI OCENIAJA...
  • edek40 09.07.14, 10:40
    > Kwestia smiertelnosci tego wypadku zaistniala niemal TYLKO I WYLACZNIE z powodu
    > tej nieprzepisowej predkosci.

    Ja wlasnie czepiam sie slowka "niemal".

    Bez watpienia mniejsza predkosc zmniejsza rozmiar wypadku, ale:

    1. nie wolno wyjezdzac bez patrzenia

    2. wyjezdzajacy nie ma pojecia o tym jaka jest predkosc na glownej

    3. wyjezdzajacy bez patrzenia ponadto, nie ma pojecia czy sa jakies auta i z jaka jada predkoscia

    Taki wyjazd to nie blad tylko powazne wykroczenie owocujace ogromna smiertelnoscia. Zasluguje na cofniecie uprawnien na dlugo. Nawet wtedy, gdy nie dojdzie do wypadku. Nawet wtedy, gdy dostanie strzala od jadacego przepisowo lub nieprzepisowo.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 09.07.14, 10:52
    edek40 napisał:

    > Ja wlasnie czepiam sie slowka "niemal".

    Bo oczywiscie ciagle nie mozesz pojac sedna problemu. "Niemal" to jakies 5%.
    Miedzy 5-procentowym prawdodpodobienstwem i 100-procentowym prawdodpdobienstwem jest gigantyczna roznica.

    > Taki wyjazd to nie blad tylko powazne wykroczenie owocujace ogromna smiertelnoscia.

    Bullshit! "Owocujace ogromna smiertelnoscia" TYLKO wtedy, gdy kierujacy glowna droga uwaza sie "zbyt inteligentnego, aby polegac na tak watlych przeslankach" jak znaki.

    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 09.07.14, 10:56
    > Bo oczywiscie ciagle nie mozesz pojac sedna problemu. "Niemal" to jakies 5%.

    Byc moze nawet wiecej.

    Tylko, ze znakolog z reguly nie ma pojecia o ruchu czy wypadkowosci w danym miejscu. Znakuje wiec po uwazaniu, zaniechujac tam, gdzie trzeba, a walac z grubej rury tam, gdzie mozna albo z mniejszego kalibru, albo wcale.

    Ty tego nie widzisz, bo jestes silnym wyznawca, ze w Polsce oznakowanie jest prawie tak staranne, jak wszedzie w Europie. W ilosci znakow na bank bijemy na glowe. To fakt.

    > Bullshit! "Owocujace ogromna smiertelnoscia" TYLKO wtedy, gdy kierujacy
    > glowna droga uwaza sie "zbyt inteligentnego, aby polegac na tak watlych przesla
    > nkach" jak znaki.

    TYLKO?

    Chlopie, toz ten tekst moga czytac mlodzi kierowcy, ktorzy uznaja, ze powolnosc na glownej zapewnia i 100% bezpiecznestwa.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 09.07.14, 11:08
    edek40 napisał:

    > > Bo oczywiscie ciagle nie mozesz pojac sedna problemu. "Niemal" to jakies
    > 5%.
    >
    > Byc moze nawet wiecej.

    "Byc moze nawet wiecej" niz 5% to ciagle gigantyczna roznica miedzy 100%.

    > Ty tego nie widzisz, bo jestes silnym wyznawca, ze w Polsce oznakowanie jest [b
    > ]prawie [/b]tak staranne, jak wszedzie w Europie.

    CZYM takim ograniczenie predkosci przed skrzyzowaniem w Europie rozni sie od takiego samego ograniczenia przed takim samym ograniczeniem w Polsce?

    Na czym polega w Europie ta "starannosc", ze ludzie tam KAPUJA takie ograniczenie a "zbyt inteligentni" w Polsce WCALE ale byc moze za "20-30 lat", gdy znakolodzy beda jasnowidzami, znali wszystkich pijakow a policja bedzie "egzekwowac WSZYSTKIE przepisy"


    > > Bullshit! "Owocujace ogromna smiertelnoscia" TYLKO wtedy, gdy kier
    > ujacy
    > > glowna droga uwaza sie "zbyt inteligentnego, aby polegac na tak watlych p
    > rzesla
    > > nkach" jak znaki.
    >
    > TYLKO?

    Wlasnie TYLKO.

    > Chlopie, toz ten tekst moga czytac mlodzi kierowcy, ktorzy uznaja, ze powolnosc
    > na glownej zapewnia i 100% bezpiecznestwa.

    Nie boj. "Mlodzi kierowcy" nie sa az tak tepi, zeby "wywnioskowac" z powyzszego, ze 100% - 5% = 0% a rozwalone auto plus 5% ryzyka smiertelnosci to "100% bezpieczenstwa".

    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 09.07.14, 11:28
    > CZYM takim ograniczenie predkosci przed skrzyzowaniem w Europie rozni si
    > e od takiego samego ograniczenia przed takim samym ograniczeniem w Polsce?

    Czy w Europie KAZDE skrzyzowanie ma swoje ograniczenie?

    > Na czym polega w Europie ta "starannosc",

    Na tym, ze golym okiem nie widac bledow na kazdym kroku, oraz na tym, ze nie znalazles nigdy dokumentu potwierdzajacego, ze w Szwajcarii nie prowadzi sie zadnych badan nad BRD, ze znakolodzy nie ogladaja miejsc, ktore znakuja, ze nie maja kompletnej i aktualnej dokumentacji, na tym, ze ne prowadzi sie okresowych przegladow oznakowania i, na koniec, tylko u 2 (nie dwoch procent) sposrod 2500 zarzadcow nie wykryto zadnych uchybien.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 09.07.14, 14:01
    edek40 napisał:

    > > CZYM takim ograniczenie predkosci przed skrzyzowaniem w Europie ro
    > zni si
    > > e od takiego samego ograniczenia przed takim samym ograniczeniem w Polsce
    > ?
    >
    > Czy w Europie KAZDE skrzyzowanie ma swoje ograniczenie?

    To nie jest odpowiedz na moje pytanie:
    CZYM takim ograniczenie predkosci przed skrzyzowaniem w Europie rozni sie od takiego samego ograniczenia przed takim samym ograniczeniem w Polsce ?

    > > Na czym polega w Europie ta "starannosc",
    >
    > Na tym, ze golym okiem nie widac bledow na kazdym kroku,

    Jakie "BLEDY" "widac golym okiem" na skrzyzowaniu, na ktorym studentka jechala 116 km/h?

    > oraz na tym, ze nie zn
    > alazles nigdy dokumentu potwierdzajacego, ze w Szwajcarii nie prowadzi sie zadn
    > ych badan nad BRD, ze znakolodzy nie ogladaja miejsc,

    Co z opisanym skrzyzowaniem ma to, czy ja cos "znalazlem" czy nie?

    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 09.07.14, 14:37
    > To nie jest odpowiedz na moje pytanie:

    Odpowiedz moze nastapic wylacznie wtedy, gdy uszczegolowisz. Jesli kazde skrzyowanie w Szwajcarii ma ograniczenie, to rzeczywiscie to skrzyzowanie niczym sie nie rozni. Jesli jednak nie kazde i obligatoryjnie nie do 50 km/h, to moze sie roznic.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 09.07.14, 15:01
    edek40 napisał:

    > > To nie jest odpowiedz na moje pytanie:
    >
    > Odpowiedz moze nastapic wylacznie wtedy, gdy uszczegolowisz.

    Uszczegolniam:
    Masz skrzyzowanie dwoch drog (dwie drogi sie przecinaja). Jedna z nich jest nadrzedna i znajduje sie na niej ograniczenie do 50 kmh. Na drodze podrzednej znajduje sie znak stopu. W obu krajach sa tysiace takich skrzyzowan.

    CZYM ograniczenie predkosci przed skrzyzowaniem w Europie rozni sie od takiego samego ograniczenia przed takim samym ograniczeniem w Polsce ?

    > Jesli kazde skrzyowanie w Szwajcarii ma ograniczenie,

    Taki kraj, w ktorym kazde skrzyowanie ma ograniczenie nie istnieje.

    > to rzeczywiscie to skrzyzowanie niczym sie nie rozni.

    Ono sie "nie rozni", nie dlatego bo gdzies istnieje jakis kraj gdzie kazde skrzyowanie ma ograniczenie [b], tylko dlatego, ze WYGLADA DOKLADNIE TAK SAMO.




    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 09.07.14, 15:07
    > Uszczegolniam:
    > Masz skrzyzowanie dwoch drog (dwie drogi sie przecinaja). Jedna z nich jest nad
    > rzedna i znajduje sie na niej ograniczenie do 50 kmh. Na drodze podrzednej znaj
    > duje sie znak stopu. W obu krajach sa tysiace takich skrzyzowan.
    >
    > CZYM ograniczenie predkosci przed skrzyzowaniem w Europie rozni sie od takiego
    > samego ograniczenia przed takim samym ograniczeniem w Polsce ?

    Unikasz podania "okolicznosci", wiec nie napisze czym rozni sie to skrzyzowanie od tych w Szwajcarii. Ja, w odroznieniu od Ciebie, zasadnosci ograniczenia predosci nie motywuje faktem postawienia znaku.

    > Ono sie "nie rozni", nie dlatego bo gdzies istnieje jakis kraj gdzie [b]kazde [
    > /b]skrzyowanie ma ograniczenie [b], tylko dlatego, ze WYGLADA DOKLADNIE TAK
    > SAMO
    .

    Nie.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 09.07.14, 15:21
    edek40 napisał:

    > Unikasz podania "okolicznosci", wiec nie napisze czym rozni sie to skrzyzowanie
    > od tych w Szwajcarii.

    Mniej wiecej polowa mojego postu to "podanie okolicznosci". Sciana z betonu by je w miedzyczasie zrozumiala. Ty nie ponimajesz niczjewo.

    > Ja, w odroznieniu od Ciebie, zasadnosci ograniczenia predosci nie motywuje faktem postawienia znaku.

    "W odroznieniu" od ciebie i twojego uposledzonego ziomy NIKT przy zdrowych zmyslach np. w Szwajcarii nie zastanawia sie nad "zasadnoscia ograniczenia predkosci" na skrzyzowaniu, do ktorego wlasnie dojezdzaja.

    To, co na identycznym skrzyzowaniu w Szwajcarii jest "staranne" jest zachowanie kierowcow, ktorzy nie uwazaja sie za "zbyt inteligentnych, aby polegac na tak watlych przeslankach" jak znak.

    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 09.07.14, 15:25
    > Mniej wiecej polowa mojego postu to "podanie okolicznosci". Sciana z betonu by
    > je w miedzyczasie zrozumiala. Ty nie ponimajesz niczjewo.

    Daje rade.

    > "W odroznieniu" od ciebie i twojego uposledzonego ziomy NIKT przy zdrowych zmys
    > lach np. w Szwajcarii nie zastanawia sie nad "zasadnoscia ograniczenia predkosc
    > i" na skrzyzowaniu, do ktorego wlasnie dojezdzaja.

    Bo nie ma po temu powodow.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 09.07.14, 15:28
    edek40 napisał:

    > Daje rade.

    Z"Daje" ci sie.

    > > "W odroznieniu" od ciebie i twojego uposledzonego ziomy NIKT przy zdrowyc
    > h zmys
    > > lach np. w Szwajcarii nie zastanawia sie nad "zasadnoscia ograniczenia pr
    > edkosc
    > > i" na skrzyzowaniu, do ktorego wlasnie dojezdzaja.
    >
    > Bo nie ma po temu powodow.

    Czemu dojezdzajac do identycznie wygladajacego skrzyzowania dwoch drog z identycznie wygladajacym ograniczeniem Szwajcar "nie ma powodow" do oceny "zasadnosci ograniczenia predkosci" olania tego ograniczenia jeslui stwierdzi, ze jest "zbyt inteligentny, aby polegac na tak watlych przeslankach"?

    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 09.07.14, 15:30
    > Czemu dojezdzajac do identycznie wygladajacego skrzyzowania dwoch drog z
    > identycznie wygladajacym ograniczeniem Szwajcar "nie ma powodow" do oce
    > ny "zasadnosci ograniczenia predkosci"

    Dlatego, ze po drodze ni minal wielu innych, ktorych stopien zarosniecia oraz zastosowane ograniczenie budzi wielkie watpliwosci. Ba, nie minal wielu innych ograniczen predkosci, ktorych zasadnosc zna tylko..... no nikt nie zna, bo sie mapa znakologowi zagubila. 20 lat temu.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 09.07.14, 16:06
    edek40 napisał:

    > Dlatego, ze po drodze ni minal wielu innych, ktorych stopien zarosniecia oraz z
    > astosowane ograniczenie budzi wielkie watpliwosci.

    Dlaczego "zastosowane ograniczenia" na skrzyzowaniu "budza wielkie watpliwosci" u "zbyt inteligentnych" a u Szwajcarow nie?


    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 09.07.14, 16:10
    > Dlaczego "zastosowane ograniczenia" na skrzyzowaniu "budza wielkie watpliwosci"
    > u "zbyt inteligentnych" a u Szwajcarow nie?

    Albo sa zbyt glupi, albo znakolodzy w Szwajcarii zbyt madrzy.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 09.07.14, 16:30
    edek40 napisał:

    > Albo sa zbyt glupi, albo znakolodzy w Szwajcarii zbyt madrzy.

    jako ze nie widze ZADNEJ fizycznej roznicy w znaku ograniczenia przed skrzyzowaniem w Polsce i Szwajcarii Szwajcarzy musza byc definitywnie "zbyt glupi".


    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 09.07.14, 16:35
    > jako ze nie widze ZADNEJ fizycznej roznicy w znaku

    Czyli jednak sprowadzasz zasadnosc do literek na znaku.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 10.07.14, 08:55
    edek40 napisał:

    > Czyli jednak sprowadzasz zasadnosc do literek na znaku.

    "Zasadnosc" znaku wynika z faktu skrzyzowania drog a nie "literek".
    Z reszta wg. geniusza mazowieckiego zadne ograniczenie przed skrzyzowaniami nie jest "zasadne" :)))


    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 10.07.14, 10:41
    > "Zasadnosc" znaku wynika z faktu skrzyzowania drog

    Postaram sie uwierzyc na slowo (oraz spytam kumpla, ktory w Szwajcarii jest samochodem kilka razy w roku). Czy kazde skrzyzowanie w Szwajcarii ma swoje ograniczenie i to tak znaczne?

    > Z reszta wg. geniusza mazowieckiego zadne ograniczenie przed skrzyzowaniami nie
    > jest "zasadne" :)))

    Zapewne pijesz do mnie, co mnie srednio obchodzi, ale sie mylisz.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 10.07.14, 10:52
    edek40 napisał:

    > > "Zasadnosc" znaku wynika z faktu skrzyzowania drog
    >
    > Postaram sie uwierzyc na slowo (oraz spytam kumpla, ktory w Szwajcarii jest sam
    > ochodem kilka razy w roku). Czy kazde skrzyzowanie w Szwajcarii ma swoje ograni
    > czenie i to tak znaczne?

    Acha, bo znaki (i pewnie cokolwiek) moga byc "zasadne" tylko wtedy, gdy wystepuje wszedzie i w kazdej sytuacji?

    I jak twoj "kumpel" znajdzie skrzyzowanie bez ograniczenia to bedziesz mial ultymatywny dowod na to, ze wszystkie ograniczenia przed skrzyzowaniami w Szwajcarii sa "bezzasadne", co? :)))


    > > Z reszta wg. geniusza mazowieckiego zadne ograniczenie przed skrzyzowania
    > mi nie
    > > jest "zasadne" :)))
    >
    > Zapewne pijesz do mnie, co mnie srednio obchodzi, ale sie mylisz.

    Moze w takim razie wyjasnisz, jakie ograniczenie przed skrzyzowaniem jednak jest "zasadne"?
    Tutaj:
    forum.gazeta.pl/forum/w,510,151914924,151914924,Uzasadnione_ograniczenie_nieuzasadnione_.html
    miedzy swiatlami z czujnikiem i braku ograniczenia nic innego nie widze.

    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 10.07.14, 10:58
    > Acha, bo znaki (i pewnie cokolwiek) moga byc "zasadne" tylko wtedy, gdy wystepu
    > je wszedzie i w kazdej sytuacji?

    Powyzej napisales: "Zasadnosc" znaku wynika z faktu skrzyzowania drog". Ja tak nie uwazam.

    > I jak twoj "kumpel" znajdzie skrzyzowanie bez ograniczenia to bedziesz mial ult
    > ymatywny dowod na to, ze wszystkie ograniczenia przed skrzyzowaniami w Szwajcar
    > ii sa "bezzasadne", co? :)))

    Nie.

    > Tutaj:

    Widzialem.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 10.07.14, 11:15
    edek40 napisał:

    edek40 napisał:

    > Powyzej napisales: "Zasadnosc" znaku wynika z faktu skrzyzowania drog".

    "Zasadnosc" zapinania pasow wynika z jazdy samochodem.
    "Zasadnosc" noszenia kasku wynika z jazdy rowerem.

    > Ja tak nie uwazam.

    To juz wiem i nawet to detalicznie opisalem.
    forum.gazeta.pl/forum/w,510,151914924,151914924,Uzasadnione_ograniczenie_nieuzasadnione_.html
    > > I jak twoj "kumpel" znajdzie skrzyzowanie bez ograniczenia to bedziesz mi
    > al ult
    > > ymatywny dowod na to, ze wszystkie ograniczenia przed skrzyzowaniami w Sz
    > wajcar
    > > ii sa "bezzasadne", co? :)))
    >
    > Nie.

    To na co bedziesz mial dowod?
    Przeciez od tego "czy kazde skrzyzowanie w Szwajcarii ma swoje ograniczenie" uzalezniles "uwierzenie na slowo", ze "Zasadnosc" znaku wynika z faktu skrzyzowania drog".

    Juz biedaku sam nie rozumiesz, co piszesz?


    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 10.07.14, 11:17
    > "Zasadnosc" zapinania pasow wynika z jazdy samochodem.
    > "Zasadnosc" noszenia kasku wynika z jazdy rowerem.

    Zasadnosc ograniczenia wynika z istnienia skrzyzowania?

    > Juz biedaku sam nie rozumiesz, co piszesz?

    Rozumiem doskonale.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 10.07.14, 11:26
    edek40 napisał:

    > > "Zasadnosc" zapinania pasow wynika z jazdy samochodem.
    > > "Zasadnosc" noszenia kasku wynika z jazdy rowerem.
    >
    > Zasadnosc znaku wynika z faktu skrzyzowania drog?

    Jak to powtorze jeszcze 50 razy to spytasz 51 raz, nie?


    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 10.07.14, 11:27
    > Jak to powtorze jeszcze 50 razy to spytasz 51 raz, nie?

    Alez nie.

    Wystarczy, ze odpowiesz, ze kazde skrzyzowanie zasluguje na ograniczenie do 50 km/h.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 10.07.14, 11:37
    edek40 napisał:

    > Wystarczy, ze odpowiesz, ze kazde skrzyzowanie zasluguje na ograniczenie do 50 km/h.

    Po co?
    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 10.07.14, 11:55
    > Po co?

    Przeciez to Ty probujesz mi cos udowodnic.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 10.07.14, 12:06
    edek40 napisał:

    > Przeciez to Ty probujesz mi cos udowodnic.

    Bo TY (w przeciwienstwie do mnie) "nie uwazasz", ze "zasadnosc" znaku wynika z faktu skrzyzowania drog" i chcesz "spytac kumpla, ktory w Szwajcarii jest samochodem kilka razy w roku" zeby, no wlasnie co?

    Przeciez ty sam nie wiesz nawet o czym piszesz.
    Jestes pewien, ze nie masz jednak "problemu".. wiesz jakiego?

    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 10.07.14, 12:09
    > Bo TY (w przeciwienstwie do mnie) "nie uwazasz", ze "zasadnosc" znaku wy
    > nika z faktu skrzyzowania drog"

    Fakt isnienia skrzyzowanie jest przeslanka do tego, aby rozwazyc, czy ograniczenie jest zasadne czy nie.

    W Szwajcarii wszystkie skrzyzowania maja ograniczenie do 50 km/h? Unikasz odpowiedzi, a to kluczowe. Jesli bowiem wszystkie, znaczy, ze sam fakt isnienia skrzyzowania powoduje tak radykalne ograniczenie. Jesli zas nie, oznacza to, ze znakolog rozwaza zasadnosc.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 10.07.14, 12:20
    edek40 napisał:

    > Fakt isnienia skrzyzowanie jest przeslanka do tego, aby rozwazyc, czy ogranicze
    > nie jest zasadne czy nie.

    Ale tylko dla ZNAKOLOGA a nie kierowcy.

    > W Szwajcarii wszystkie skrzyzowania maja ograniczenie do 50 km/h?
    > Jesli bowiem wszystkie, znaczy, ze sam fakt isnienia skrzyzowania powoduje tak radykalne
    > ograniczenie. Jesli zas nie, oznacza to, ze znakolog rozwaza zasadnosc.

    1. Ciagle znakolog a nie kierowca.
    2. Co w ogole ma rozwazac, skoro wg. ciebie znaki ograniczenia przed skrzyzowaniami nie sa w ogole "zasadne"?

    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 10.07.14, 12:26
    > Ale tylko dla ZNAKOLOGA a nie kierowcy.

    Gdy nie robi tego znakolog, zabieraja sie za to kierowcy. I wchodzi im to w krew.

    > 2. Co w ogole ma rozwazac, skoro wg. ciebie znaki ograniczenia przed skrzyzowan
    > iami nie sa w ogole "zasadne"?

    Zacytuj.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 10.07.14, 12:39
    edek40 napisał:

    > Gdy nie robi tego znakolog, zabieraja sie za to kierowcy.

    Jak maja robic cokolwiek znakolodzy skoro musielby miec kwalifikacje Boga?

    > Zacytuj.

    Ograniczenie jest "zasadne" Gdy (cytuje) "znakolog zna tego pijanego i wiedzial, ze przejedzie przez to skrzyzowanie nie zaszczyciwszy spojrzeniem drogi glownej" czyli NIGDY.

    I dalej:
    "jesli ruch poprzeczny na tym znakomicie widocznym skrzyzowaniu jest tak wielki, ze nalezy postawic 50 km/h, to "swiatla bylyby o wiele sensowniejsze".

    Co jesli "ruch poprzeczny na tym znakomicie widocznym skrzyzowaniu" NIE "jest tak wielki" zeby stawiac swiatla (z czujnikiem!!!)?

    Odpowiedz:
    "To byc moze ograniczenie nie jest w ogole potrzebne"

    Ergo: ZADNE ograniczenie przed skrzyzowaniem, nie jest tam "zasadne"

    forum.gazeta.pl/forum/w,510,151914924,151914924,Uzasadnione_ograniczenie_nieuzasadnione_.html
    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 10.07.14, 13:06
    > Jak maja robic cokolwiek znakolodzy skoro musielby miec kwalifikacje Boga?

    Hm?

    > Ograniczenie jest "zasadne" Gdy (cytuje) "znakolog zna tego pijanego i wiedzial
    > , ze przejedzie przez to skrzyzowanie nie zaszczyciwszy spojrzeniem drogi glown
    > ej" czyli NIGDY.

    Acha!!! Ty bierzesz takie rzeczy na powaznie? Zupelnie jak dinozaury na Ksiezycu (czy na Marsie)? Ubaw po pachy.

    > "jesli ruch poprzeczny na tym znakomicie widocznym skrzyzowaniu jest tak wielki
    > , ze nalezy postawic 50 km/h, to "swiatla bylyby o wiele sensowniejsze".

    "Jesli"

    > Co jesli "ruch poprzeczny na tym znakomicie widocznym skrzyzowaniu" NIE "jest t
    > ak wielki" zeby stawiac swiatla (z czujnikiem!!!)?
    >
    > Odpowiedz:
    > "To byc moze ograniczenie nie jest w ogole potrzebne"

    Trzymam sie tego.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 10.07.14, 13:23
    edek40 napisał:

    > > Jak maja robic cokolwiek znakolodzy skoro musielby miec kwalifikacje Boga
    > ?
    >
    > Hm?

    Znow sie pogubiles biedaku?
    Skoro do postawienia "zasadnego" ograniczenia musza
    a) "znac" osobiscie "pijanego" i
    b) "wiedziec(!!!)", ze ten konkretny "pijany" w przyszlosci "przejedzie przez to skrzyzowanie nie zaszczyciwszy spojrzeniem drogi glownej"?
    to to sa kwalifikacje, ktore ma tylko Pan Bog i tez nie z cala pewnoscia.

    > > Ograniczenie jest "zasadne" Gdy (cytuje) "znakolog zna tego pijanego i wi
    > edzial
    > > , ze przejedzie przez to skrzyzowanie nie zaszczyciwszy spojrzeniem drogi
    > glown
    > > ej" czyli NIGDY.
    >
    > Acha!!! Ty bierzesz takie rzeczy na powaznie? Zupelnie jak dinozaury na Ksiezyc
    > u (czy na Marsie)? Ubaw po pachy.

    To fajne, jak z wielodniowym opoznieniem w koncu dociera do ciebie, jakie produkujesz debilizmy i jak to potem probujesz obrocic w zart :))))

    > > "jesli ruch poprzeczny na tym znakomicie widocznym skrzyzowaniu jest tak
    > wielki
    > > , ze nalezy postawic 50 km/h, to "swiatla bylyby o wiele sensowniejsze".
    >
    > "Jesli"
    >
    > > Co jesli "ruch poprzeczny na tym znakomicie widocznym skrzyzowaniu" NIE "
    > jest t
    > > ak wielki" zeby stawiac swiatla (z czujnikiem!!!)?
    > >
    > > Odpowiedz:
    > > "To byc moze ograniczenie nie jest w ogole potrzebne"
    >
    > Trzymam sie tego.

    Fajnie. Wszystko jest jak bylo. Znakolog musi miec kwalifikacje Pana Boga, zeby postawic "zasadny!" znak ktory i tak nie jest "zasadny" :))))

    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 10.07.14, 13:25
    > To fajne, jak z wielodniowym opoznieniem w koncu dociera do ciebie, jakie produ
    > kujesz debilizmy i jak to potem probujesz obrocic w zart :))))

    Dyskusje w zart obracasz Ty. Na samiutkim poczatku.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 10.07.14, 14:19
    edek40 napisał:

    > Dyskusje w zart obracasz Ty.

    "Zarty" poki co przyznajesz tylko ty i w odniesieniu do twoich wlasnych wypowiedzi i dopiero wtedy, gdy wykaze, ze sa idiotyzmem.

    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 10.07.14, 15:46
    > "Zarty" poki co przyznajesz tylko ty i w odniesieniu do twoich wlasnych wypowie
    > dzi i dopiero wtedy, gdy wykaze, ze sa idiotyzmem.

    Naprawde uwazasz, ze musiales mi wykazac, ze idiotyzmem jest twierdzenie, ze dinozaury zyja na Ksiezycu????
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 10.07.14, 16:03
    edek40 napisał:

    > Naprawde uwazasz, ze musiales mi wykazac, ze idiotyzmem jest twierdzenie, ze di
    > nozaury zyja na Ksiezycu????

    Nie, idiotyzm polegajacy na (twoim) przekonaniu, jakoby o zajsciach w okreslonych miejscach mozna bylo sie wypowiadac tylko wtedy, gdy na tych miejscjach bylo sie osobiscie obalilem przy pomocy przykladu z dinozaurami na ksiezycu.

    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 10.07.14, 16:21
    > Nie, idiotyzm polegajacy na (twoim) przekonaniu, jakoby o zajsciach w okreslony
    > ch miejscach mozna bylo sie wypowiadac tylko wtedy, gdy na tych miejscjach bylo
    > sie osobiscie obalilem przy pomocy przykladu z dinozaurami na ksiezycu.

    A nie. To nic nie obaliles. Chyba, ze flaszke.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 10.07.14, 16:28
    edek40 napisał:

    > > Nie, idiotyzm polegajacy na (twoim) przekonaniu, jakoby o zajsciach w okr
    > eslony
    > > ch miejscach mozna bylo sie wypowiadac tylko wtedy, gdy na tych miejscjac
    > h bylo
    > > sie osobiscie obalilem przy pomocy przykladu z dinozaurami na ksie
    > zycu.
    >
    > A nie. To nic nie obaliles.

    Czyli nadal uwazasz, ze zeby udowodnic FAKTY wynikajace ze znanych, prostych i mierzalnych wielkosci TRZEBA gdzies byc osobiscie, jak np. na ksiezycu, zeby udowodnic, ze dinozaurow tam nie ma?

    Po co sie tak pograzasz. jeden uposledzony twoj zioma juz tu wystarczy.


    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • hannl 08.07.14, 10:40
    edek40 napisał:

    > Myslisz, ze znakolog znaj tego pijanego i wiedzial, ze przejedzie przez to skrz
    > yzowanie nie zaszczyciwszy spojrzeniem drogi glownej?
    >
    > Bo tylko to tlumaczy fakt tak duzego ograniczzenia w szczerym polu i z dobra widocznoscia.

    No to wiemy nieco wiecej na temat pracy znakologow:

    Przed skrzyzowaniem powinien stawiac znak ograniczenia predkosci tylko wtedy gdy:
    a) "zna" osobiscie "pijanego" i
    b) "wie(!!!)", ze ten konkretny "pijany" w przyszlosci "przejedzie przez to skrzyzowanie nie zaszczyciwszy spojrzeniem drogi glownej"?

    Gdy takiego pijanego nie zna, tudziez nie jest jasnowidzem wiedzacym, co ten pijany w przyszlosci uczyni, nie powinien stawiac tam takiego ograniczenia.

    > Moze tez tlumaczyc to, ze nawet znakolog uwaza, ze potrzebne tu sa swiatla,

    Super pomysl. Tysiace samochodow co dzien stojace w szczerym polu na (zapewne) w duzej czesci pustym skrzyzowaniu.

    > ale nie ma srodkow,

    i Bogu dzieki "inteligencji".

    > wiec na wszelki wypadek postawi sie 50 km/h.

    Ktore zapewne nawet wtedy, gdy na glownej zwalniaja "tylko" do 70-tki pozwolilo do tej pory uniknac calej kupy wypadkow lub najtragiczniejszych ich skutkow.

    > Tylko, ze to akurat wcale go nie tlumaczy, bo na pewne rzeczy nie moze brakowac srodkow.

    no wlasnie, jak chocby na autostrade pod sama stodole edka.

    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 08.07.14, 11:02
    > Super pomysl. Tysiace samochodow co dzien stojace w szczerym polu na (zapewne)
    > w duzej czesci pustym skrzyzowaniu.

    Skoro szczere pole i puste skrzyzowanie, to po co ograniczenie? Mowie Ci - znakologa nigdy tu nie bylo.

    > Ktore zapewne nawet wtedy, gdy na glownej zwalniaja "tylko" do 70-tki pozwolilo
    > do tej pory uniknac calej kupy wypadkow lub najtragiczniejszych ich skutkow.

    Nic tak znakomicie nie zapewnia bezpiecznego wyjazdu z podporzadkowanej, jak patrzenie i uzywanie mozgu.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 08.07.14, 11:44
    edek40 napisał:

    > Skoro szczere pole i puste skrzyzowanie, to po co ograniczenie?

    "W duzej czesci puste" nie oznacza "zawsze puste"

    Ograniczenie jest po to, zeby :
    a) zminimalizowac ryzyko zderzenia samochodow, ktore dojada do skrzyzowania rownoczesnie
    b) zminimalizowac skutki ewentualnych bledow obu kierowcow.

    jakos wiem, ze cjhoc powtorze to jeszcze 1000 razy ty nigdy i tak nie skapuujesz.

    > Nic tak znakomicie nie zapewnia bezpiecznego wyjazdu z podporzadkowanej, jak pa
    > trzenie i uzywanie mozgu.

    Problem w tym, ze i "patrzenie" i "uzywanie mozgu" potrzebne do wlasciwej oceny predkosci i odleglosci jest przy predkosciach autostradowych o wiele bardziej zawodne niz przy predkosciach w okolicach 50 i 70. Taka jest fizjologia ludzka i wiedza to ludzie na calym swiecie z wyjatkiem tych ze sciany wschodniej.

    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 08.07.14, 12:09
    > "W duzej czesci puste" nie oznacza "zawsze puste"

    Oczywiscie.

    Tak jak jeden kraweznik to juz zabudowa.

    > a) zminimalizowac ryzyko zderzenia samochodow, ktore dojada do skrzyzowania row
    > noczesnie

    To nie bylo skrzyzowanie rownorzedne.

    > b) zminimalizowac skutki ewentualnych bledow obu kierowcow.

    Najbardziej minimalizuje te strach i pokora, jesli sie jest na podporzadkowanej.

    > Problem w tym, ze i "patrzenie" i "uzywanie mozgu" potrzebne do wlasciwej oceny
    > predkosci i odleglosci jest przy predkosciach autostradowych o wiele bardziej
    > zawodne niz przy predkosciach w okolicach 50 i 70. Taka jest fizjologia ludzka
    > i wiedza to ludzie na calym swiecie z wyjatkiem tych ze sciany wschodniej.

    Cos kiedys pisales. Mozg sie zmieniasza. Albo penis. Nie pamietam.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 08.07.14, 14:21
    edek40 napisał:

    > Najbardziej minimalizuje te strach i pokora, jesli sie jest na podporzadkowanej

    Ci na głównej pokory nie potrzebują? Mogą z dumą zapierdalać i mieć w dupie znaki, bo są paniskami na głównej? Fajne widzenie świata. Widzę, że feudalizm trzyma się mocno. Wszędzie. I nie ma się co dziwić, że władza też potem pokory od obywatela oczekuje, skoro stosunki społeczne sprowadza się do tego, kto aktualnie jest górą, czyli kto pan, a kto cham.
  • edek40 08.07.14, 15:02
    > Ci na głównej pokory nie potrzebują?

    Jak najbardziej. Ale oni nieco mniej ryzykuja.

    > Mogą z dumą zapierdalać i mieć w dupie znaki, bo są paniskami na głównej?

    Mozy Ty mi odpowiesz. Skad mozna wiedziec jaka jest dopuszczalna predkosc na glownej? Skad mozna wiedziec czy jest przestrzegana? Znaczy sia skad moze wiedziec do gosc na podporzadkowanej?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 08.07.14, 17:04
    edek40 napisał:

    > > Ci na głównej pokory nie potrzebują?
    >
    > Jak najbardziej. Ale oni nieco mniej ryzykuja.

    Skoro ryzyko ich "inteligentnych" zachowan ponosza glownie inni to pol biedy, co?
    Za takie nastawienie tez wine ponosza znakolodzy?

    > Mozy Ty mi odpowiesz. Skad mozna wiedziec jaka jest dopuszczalna predkosc na gl
    > ownej? Skad mozna wiedziec czy jest przestrzegana? Znaczy sia skad moze wiedziec
    > do gosc na podporzadkowanej?

    Tego w wiekszosci wypadkow nie mozna wiedziec a nawet jak sie wie, trzeba liczyc sie z tak "inteligentnymi" jak owa studentka albo ty. Ale KAZDY czlowiek robi kiedys bledy.
    I gdy ktos, kto AKURT popelnil blad trafi na przepisowo jadacego ma duza szanse przezyc. Jesli trafi na "zbyt inteligentna" studentke, nie ma zadnych szans.



    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 08.07.14, 17:08
    > Skoro ryzyko ich "inteligentnych" zachowan ponosza glownie inni to pol biedy, co?

    Wyjezdzajacy z podporzadkowanej podejmuje ryzyko na wlasna odpowiedzialnosc, poniewaz nie wie jaka jest predkosc dopuszczalna na glownej.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 08.07.14, 17:42
    edek40 napisał:

    > > Skoro ryzyko ich "inteligentnych" zachowan ponosza glownie inni to pol bi
    > edy, co?
    >
    > Wyjezdzajacy z podporzadkowanej podejmuje ryzyko na wlasna odpowiedzialnosc, po
    > niewaz nie wie jaka jest predkosc dopuszczalna na glownej.

    A na czyja odpowiedzialnosc podejmuje ryzyko jadacy o wiele szybciej niz wolno glowna droga?

    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 09.07.14, 10:42
    > A na czyja odpowiedzialnosc podejmuje ryzyko jadacy o wiele szybciej niz wolno
    > glowna droga?

    Ale wtedy gdy nikt mu nie wyjedzie?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 09.07.14, 10:52
    edek40 napisał:

    > > A na czyja odpowiedzialnosc podejmuje ryzyko jadacy o wiele szybciej niz
    > wolno
    > > glowna droga?
    >
    > Ale wtedy gdy nikt mu nie wyjedzie?

    "Gdy nikt nie" wjedzie w bok temu, ktory wyjedza z podporzadkowanej to tez nie ma problemu.

    Przekomazasz sie jak dzieciak. Poplaj sobie dalej sam ze soba.
    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 09.07.14, 10:57
    > Przekomazasz sie jak dzieciak.

    Wreszcie zauwazyles?

    Z Toba trudno inaczej.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 08.07.14, 17:32
    edek40 napisał:

    > > Ci na głównej pokory nie potrzebują?
    >
    > Jak najbardziej. Ale oni nieco mniej ryzykuja.

    Niby dlaczego mniej ryzykują? Ci wyjeżdżający z podporządkowanej bardziej odczują skutki zderzenia niż ci pędzący główną? Dlaczego?

    > Mozy Ty mi odpowiesz. Skad mozna wiedziec jaka jest dopuszczalna predkosc na gl
    > ownej? Skad mozna wiedziec czy jest przestrzegana? Znaczy sia skad moze wiedzie
    > c do gosc na podporzadkowanej?

    Odpowiadam. Wyjeżdżający z podporządkowanej na ogół nie wie, jaka prędkość obowiązuje na głównej. I dlatego, że ktoś inny nie wie, jaką ja mam jechać prędkością, to moje jej przekroczenie jest niegroźne?
  • edek40 09.07.14, 10:43
    > Niby dlaczego mniej ryzykują? Ci wyjeżdżający z podporządkowanej bardziej odczu
    > ją skutki zderzenia niż ci pędzący główną? Dlaczego?

    Z powodu konstrukcji znanych mi aut.

    > Odpowiadam. Wyjeżdżający z podporządkowanej na ogół nie wie, jaka prędkość obow
    > iązuje na głównej. I dlatego, że ktoś inny nie wie, jaką ja mam jechać prędkośc
    > ią, to moje jej przekroczenie jest niegroźne?

    Alez jest grozne. Glownie wtedy, gdy ktos nie zastosuje sie do znaku STOP lub ustap.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 09.07.14, 12:37
    edek40 napisał:

    > Alez jest grozne.

    No to dobrze, że się zgadzamy.
  • edek40 09.07.14, 12:42
    > No to dobrze, że się zgadzamy.

    Glownie wtedy, gdy ktos nie zastosuje sie do znaku STOP lub ustap.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 08.07.14, 14:25
    edek40 napisał:

    > > "W duzej czesci puste" nie oznacza "zawsze puste"
    >
    > Oczywiscie.
    >
    > Tak jak jeden kraweznik to juz zabudowa.

    Jesli oprocz "kraweznika" wystepuje wiekszy ruch pieszy/samochodowy, istnieja wjazdy, skrzyzowania to ograniczenie predkosci wyrazone ograniczeniem lub znakiem OZ jest jak najbardziej uzasadnione.

    > > a) zminimalizowac ryzyko zderzenia samochodow, ktore dojada do skrzyzowan
    > ia row
    > > noczesnie
    >
    > To nie bylo skrzyzowanie rownorzedne.

    Samochody moga dojechac do skrzyzowanie "rownoczesnie" (tak jak np. w opisanym wypadku) rowniez wtedy, gdy nie jest "rownorzedne".

    > > b) zminimalizowac skutki ewentualnych bledow obu kierowcow.
    >
    > Najbardziej minimalizuje te strach i pokora, jesli sie jest na podporzadkowanej.

    Acha "skutki".
    Czyli jak jadac 116 kmh walnie "przestraszona i pokorna" to skutki beda "zminimalzowane" w porownaniu, gdyby jechala 116 kmh nie-"przestraszona i pokorna".

    zebys ty przynajmniejn rozumial to, co czytasz.

    > > Problem w tym, ze i "patrzenie" i "uzywanie mozgu" potrzebne do wlasciwej
    > oceny
    > > predkosci i odleglosci jest przy predkosciach autostradowych o wiele bard
    > ziej
    > > zawodne niz przy predkosciach w okolicach 50 i 70. Taka jest fizjologia l
    > udzka
    > > i wiedza to ludzie na calym swiecie z wyjatkiem tych ze sciany wschodniej
    > .
    >
    > Cos kiedys pisales. Mozg sie zmieniasza. Albo penis. Nie pamietam.

    Tylko tobie, jedno i drugie - jak widac. I to juz od dawna.

    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 08.07.14, 15:04
    > Jesli oprocz "kraweznika" wystepuje wiekszy ruch pieszy/samochodowy, istnieja w
    > jazdy, skrzyzowania to ograniczenie predkosci wyrazone ograniczeniem lub znakie
    > m OZ jest jak najbardziej uzasadnione.

    Czyli nie znasz obowiazujacych i masowo nierespektowanych przepisow dotyczacych ustanawiania OZ? Bo wedlug Twojej definicji OZ wyznacza pielgrzymka piesza i zwiazany z nia korek samochodowy.

    > Samochody moga dojechac do skrzyzowanie "rownoczesnie" (tak jak np. w opisanym
    > wypadku) rowniez wtedy, gdy nie jest "rownorzedne".

    I kto ma ustapic? Czy dziala moze zasadza kto pierwszy, ten lepszy?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 08.07.14, 17:16
    edek40 napisał:

    > Czyli nie znasz obowiazujacych i masowo nierespektowanych przepisow dotyczacych
    > ustanawiania OZ?

    Znam tylko obowiazujace i stawiane przewaznie sensownie.

    > Bo wedlug Twojej definicji OZ wyznacza pielgrzymka piesza.

    Wedlug mnie OZ stawia sie ze wzgledu NA LUDZI a nie na odstepy do budynkow.
    Jesli znakolog uzna, ze na danym odcinku sensowne jest ograniczenie ze wzgledu na pieszych/rowerzystow/wjazdy itd.. to postawienie znaku OZ jest prostszym rozwiazaniem niz stawianie i odwolywanie co kilkadziesiat metrow ograniczen.

    > > Samochody moga dojechac do skrzyzowanie "rownoczesnie" (tak jak np. w opi
    > sanym
    > > wypadku) rowniez wtedy, gdy nie jest "rownorzedne".
    >
    > I kto ma ustapic? Czy dziala moze zasadza kto pierwszy, ten lepszy?

    Tego tez nie wiesz "inteligencie"?
    Ten ma ustapic, ktory nie ma pierwszenstwa.

    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 09.07.14, 10:45
    > Znam tylko obowiazujace i stawiane przewaznie sensownie.

    Zacytuj.

    > Jesli znakolog uzna, ze na danym odcinku sensowne jest ograniczenie ze wzgledu
    > na pieszych/rowerzystow/wjazdy itd.. to postawienie znaku OZ jest prostszym roz
    > wiazaniem niz stawianie i odwolywanie co kilkadziesiat metrow ograniczen.

    Nie znasz przepisow. Jakie by nie byly, takie, a nie inne obowiazuja.

    > Ten ma ustapic, ktory nie ma pierwszenstwa.

    I w tym celu ten na glownej ma zwolnic? Pocieszne.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 09.07.14, 10:58
    edek40 napisał:

    > > Znam tylko obowiazujace i stawiane przewaznie sensownie.
    >
    > Zacytuj.

    zacytuj sobie sam. Byly tu juz cytowane 1000 razy, chocby przy okazji dyskusji o wjezdzie do warszawy od polnocy, gdzie twoj uposledzony zioma z Pultuska na drodze ze skrzyzowaniami, przejsciami dla pieszych, poboczami, cala kupa szkol w poblizu postulowal zniesienie znaku OZ (i ograniczenia) buo przez krzaki nie widac domuf.

    > Nie znasz przepisow. Jakie by nie byly, takie, a nie inne obowiazuja.

    Znam ale w przeciwienstwie do ciebie, "studentki" i twojego uposledzonego ziomy rozumiem, ze przepisy sa DLA LUDZI a nie dla przepisow.


    > I w tym celu ten na glownej ma zwolnic? Pocieszne.

    Nie, nie "w tym celu" tylko w celu zmniejszenia ryzyka bledu wlaczajacych sie z podporzadkowanej i skutkow tego bledu, gdyby mimo to do niego doszlo.
    Gdybys ty choc raz, cokolwiek zrozumial po studwudziestym tlumaczeniu.


    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 09.07.14, 11:43
    > zacytuj sobie sam. Byly tu juz cytowane 1000 razy, chocby przy okazji dyskusji
    > o wjezdzie do warszawy od polnocy, gdzie twoj uposledzony zioma z Pultuska na d
    > rodze ze skrzyzowaniami, przejsciami dla pieszych, poboczami, cala kupa szkol w
    > poblizu postulowal zniesienie znaku OZ (i ograniczenia) buo przez krzaki nie w
    > idac domuf.

    Masz zatem podobny problem jak znakolog.

    > Znam ale w przeciwienstwie do ciebie, "studentki" i twojego uposledzonego ziomy
    > rozumiem, ze przepisy sa DLA LUDZI a nie dla przepisow.

    Moze w Szwajcarii. W Polsce byloby to szalenie porzadane, ale tak nie jest.

    > Nie, nie "w tym celu" tylko w celu zmniejszenia ryzyka bledu

    To nie jest blad.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 09.07.14, 14:11
    edek40 napisał:

    > Masz zatem podobny problem jak znakolog.

    Nie. To ty masz podobny problem jak twoj uposledzony zioma z Pultuska bo te znaki tam STOJA. Dzieki znakologowi, ktory nie jest jasnowidzem ale stawia znaki DLA LUDZI a nie dla paragrafow, ktorych "nie ponimaja" uposeldzeni.

    > Moze w Szwajcarii. W Polsce byloby to szalenie porzadane, ale tak nie jest.

    Wlasnie jest:
    - na skrzyzowaniu, gdzie "studentka" jechala co najmniej 116 kmh stoi takie samo ograniczenie, jakie staloby w Szwajcarii w takim miejscu
    - na wjezdzie do Warszawy od polnocy znajduje sie ograniczenie, ktore ze wzgledu na skrzyzowania/pieszych/przystanki tak samo byloby uzasadnione w Szwajcarii.

    W Szwajcarii nie ma tylko "zbyt inteligentnych, aby polegac na tak watlych przeslankach" jak "nieuzasadnione" ZNAKI. "Uzasadnione" bylyby wtedy, gdyby znakolog znal wszystkich pijakow i byl jasnowidzem.

    >
    > > Nie, nie "w tym celu" tylko w celu zmniejszenia ryzyka bledu
    >
    > To nie jest blad.

    Acha? Wyjechanie pod maske z drogi podporzadkowanej "nie jest bledem". zabawne.

    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 09.07.14, 14:38
    > Acha? Wyjechanie pod maske z drogi podporzadkowanej "nie jest bledem". zabawne.

    Zgineli ludzie, wiec mnie to nie bawi. Wyjazd bez patrzenia zatem jest tu zbrodnia, a nie bledem.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 09.07.14, 15:03
    edek40 napisał:

    > Wyjazd bez patrzenia zatem jest tu zbrodnia, a nie bledem.

    Zapomniales jeszcze dodac, ze "zbrodnia" popelniona z premedytacja... na biednej studentce.

    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 09.07.14, 15:08
    > Zapomniales jeszcze dodac, ze "zbrodnia" popelniona z premedytacja... na biedne
    > j studentce.

    Ona zginela?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 09.07.14, 15:25
    edek40 napisał:

    > > Zapomniales jeszcze dodac, ze "zbrodnia" popelniona z premedytacja... na
    > biedne
    > > j studentce.
    >
    > Ona zginela?

    Czemu mialaby "zginac"?
    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 09.07.14, 15:31
    > Czemu mialaby "zginac"?

    Napisales, ze zbrodnia na nie. Myslalem, ze zmarla.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 09.07.14, 15:53
    edek40 napisał:

    > > Czemu mialaby "zginac"?
    >
    > Napisales, ze zbrodnia na nie. Myslalem, ze zmarla.

    To zle myslales. "Zbrodnia" i smierc to dwa rozne pojecia. Tego tez nie wiedziales, co?
    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 09.07.14, 16:00
    > To zle myslales. "Zbrodnia" i smierc to dwa rozne pojecia. Tego tez nie wiedzia
    > les, co?

    Gosc wyjechal z podporzadkowanej bez patrzenia. Napisales cos o zbrodni wobec tej pani. Myslalem, ze umarla.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 09.07.14, 16:03
    edek40 napisał:

    > Gosc wyjechal z podporzadkowanej bez patrzenia. Napisales cos o zbrodni

    Nie, ty napisales cos o zbrodni.

    > wobec tej pani.

    Bo wobec kogo, siebie?

    > Myslalem, ze umarla.

    Zle "myslales" jak zwykle.

    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 09.07.14, 16:04
    > Nie, ty napisales cos o zbrodni.

    Nie chce mi sie wracac do tego pieknego belkotu powyzej.

    Ale bawie sie setne.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 09.07.14, 16:07
    edek40 napisał:

    > Nie chce mi sie wracac do tego pieknego belkotu powyzej.

    Poza belkotem nie produkujesz przeciez niczego.

    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 09.07.14, 16:13
    > Poza belkotem nie produkujesz przeciez niczego.

    :)
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tbernard 08.07.14, 12:13
    > Nic tak znakomicie nie zapewnia bezpiecznego wyjazdu z podporzadkowanej, jak pa
    > trzenie i uzywanie mozgu.

    Zapewniam Cię, że istnieją miejsca o tak kiepskiej widoczności na głównej, że tylko wiara w rozsądek poruszających się tą główną pozwala na bezpieczny wjazd. Choćbyś nie wiem jak wytężał wzrok i mózg, jeśli trafisz tam na "miszcza" to będziesz tym bezmyślnym niepatrzącym. A nawet z dobrą widocznością. Co robisz przy wyjeżdżaniu widząc zbliżający się pojazd, który jest tak daleko, że do tej pory ze sporym zapasem zdążałeś? Włączasz w oczach radary aby sprawdzić, czy ten konkretny nie jedzie znacznie szybciej od tych których do tej pory oceniałeś i bezpiecznie wyjeżdżałeś?
  • edek40 08.07.14, 12:24
    > Zapewniam Cię, że istnieją miejsca o tak kiepskiej widoczności na głównej, że t
    > ylko wiara w rozsądek poruszających się tą główną pozwala na bezpieczny wjazd.

    Alez mam tego 100% swiadomosc. Dlatego nie mozna "psuc" znaczenia znakow stawiajac je jakbadz i gdziebadz. Powinny stac wlasnie w takich miejscach i jeszcze miec wsparcie w postaci dobrze widocznego fotoradaru.

    > Choćbyś nie wiem jak wytężał wzrok i mózg, jeśli trafisz tam na "miszcza" to bę
    > dziesz tym bezmyślnym niepatrzącym.

    Nie. Bede jedna z ofiar nadmiernych restrykcji w miejscach, ktore tego nie wymagaja.

    > A nawet z dobrą widocznością. Co robisz prz
    > y wyjeżdżaniu widząc zbliżający się pojazd, który jest tak daleko, że do tej po
    > ry ze sporym zapasem zdążałeś? Włączasz w oczach radary aby sprawdzić, czy ten
    > konkretny nie jedzie znacznie szybciej od tych których do tej pory oceniałeś i
    > bezpiecznie wyjeżdżałeś?

    Czytaj uwaznie, co napisze dalej. NIGDY, pod zadnym pozorem, nie wyjezdzam "nabiegowo" z podporzadkowanych jesli widok zaslania mi choc slupek od znaku. ZAWSZE zatrzymuje sie, liczac sie z tym, ze moglem nie dosc, ze kogos w ogole nie zauwazyc. Wynika to wlasciwosci oka, ktore skanuje iles tam razy na sekunde, wiec zbyt krotkie spojrzenie moze wypasc wlasnie wtedy, gdy oko "nie widzi" tego, co powinno zauwazyc. Daje sobie wiec troszke wiecej czasu. A wtedy moge rowniez dwa razy spojrzec, co pozwala ocenic predkosc wystarczajaco dokladnie.

    Na poczatku mojej "kariery" za kierownica strasznie zazdroscilem tym doswiadczonym, ze potrafia z podporzadkowanej wyjechac bez wzgledu na okolicznosci, za to bez zatrzymania/radykalnego zwolnienia. A potem przestalem zazdroscic, bo przybylo mi pewnosci siebie i uznalem, ze to ja robie wlasciwie.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tbernard 08.07.14, 12:40
    > Czytaj uwaznie, co napisze dalej. NIGDY, pod zadnym pozorem, nie wyjezdzam "nab
    > iegowo" z podporzadkowanych jesli widok zaslania mi choc slupek od znaku. ZAWSZ
    > E zatrzymuje sie, liczac sie z tym, ze moglem nie dosc, ze kogos w ogole nie za
    > uwazyc. Wynika to wlasciwosci oka, ktore skanuje iles tam razy na sekunde, wiec
    > zbyt krotkie spojrzenie moze wypasc wlasnie wtedy, gdy oko "nie widzi" tego, c
    > o powinno zauwazyc. Daje sobie wiec troszke wiecej czasu. A wtedy moge rowniez
    > dwa razy spojrzec, co pozwala ocenic predkosc wystarczajaco dokladnie.
    >
    > Na poczatku mojej "kariery" za kierownica strasznie zazdroscilem tym doswiadczo
    > nym, ze potrafia z podporzadkowanej wyjechac bez wzgledu na okolicznosci, za to
    > bez zatrzymania/radykalnego zwolnienia. A potem przestalem zazdroscic, bo przy
    > bylo mi pewnosci siebie i uznalem, ze to ja robie wlasciwie.

    Bardzo rozsądne podejście, sam staram się w ten sposób i chyba przez tych z tyłu uznawany jestem za gapę, co przepuszcza okazje, czasem wręcz klakson usłyszę. Ale ja dla odmiany mając świadomość, że zbliżam się do skrzyżowania jadąc główną, to delikatnie odejmuję gaz aby chociaż skrzyżowanie przeciąć z prędkością zbliżoną do przepisowej. Wtedy zaraz mi się miszczostwo do zderzaka zaczyna doklejać a nawet wyprzedzają.
  • edek40 08.07.14, 12:43
    > Bardzo rozsądne podejście, sam staram się w ten sposób i chyba przez tych z tył
    > u uznawany jestem za gapę, co przepuszcza okazje, czasem wręcz klakson usłyszę.

    Rozni nas tylko to, ze nie uwazam, ze w czymkolwiek moze mi pomoc ograniczenie predkosci na glownej. Glownie dlatego, ze go nie znam.

    > Ale ja dla odmiany mając świadomość, że zbliżam się do skrzyżowania jadąc głów
    > ną, to delikatnie odejmuję gaz aby chociaż skrzyżowanie przeciąć z prędkością z
    > bliżoną do przepisowej.

    W rejonach z duzym ruchem poprzecznym czesto w ogole nie osiagam predkosci dopuszczalnej.

    Jednak jesli skrzyzowan jest niewiele i sa dobrze widoczne, zachowuje sie racjonalnie i ekologicznie - nie zwalniam.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 08.07.14, 17:58
    edek40 napisał:

    > Rozni nas tylko to, ze nie uwazam, ze w czymkolwiek moze mi pomoc ograniczenie
    > predkosci na glownej. Glownie dlatego, ze go nie znam.

    Jaki wniosek?
    Zniesc wszedzie ograniczenia na wszystkich skrzyzowaniach?
    Predkosc na glownej ustabilizuje sie na "zdrowych" 90-120 kmh w zaleznosci od gestosci i "umiejetnosci".

    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 09.07.14, 10:53
    > Zniesc wszedzie ograniczenia na wszystkich skrzyzowaniach?

    Ty tylko tak od bandy do bandy?

    > Predkosc na glownej ustabilizuje sie na "zdrowych" 90-120 kmh w zaleznosci od g
    > estosci i "umiejetnosci".

    Jakis postep widze. Do niedawna byloby to 200 km/h
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 09.07.14, 11:12
    edek40 napisał:

    > > Zniesc wszedzie ograniczenia na wszystkich skrzyzowaniach?
    >
    > Ty tylko tak od bandy do bandy?

    Przeciez sam przyznales, ze "studentka" podobnie jak ty "zbyt inteligentna, aby polegac na tak watlych przeslankach" jak znaki jechalaby tam tyle samo niezaleznie od jakiegokolwiek ograniczenia poniewaz znakolodzy nie sa jasnowidzami (choc powinni) i nie znaja wszystkich pijakow jezdzacych przez to skrzyzowanie (choc powinni).

    Po co zatem tam jakiekolwiek ograniczenie?

    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 09.07.14, 11:54
    > Przeciez sam przyznales, ze "studentka" podobnie jak ty

    Byc moze z rozpedu tak napisalem. A byc moze to Tobie cos przeskoczylo.

    Prostuje wiec. To moje zdanie dotyczy mojej jazdy i oceny.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 09.07.14, 14:14
    edek40 napisał:

    > > Przeciez sam przyznales, ze "studentka" podobnie jak ty

    > Prostuje wiec. To moje zdanie dotyczy mojej jazdy i oceny.

    I studentka widzac na drodze "zbyt inteligentnego, aby polegac na tak watlych przeslankach" jak znaki wyciaga jakie wnioski w traktowaniu znakow?

    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 09.07.14, 14:47
    > I studentka

    Pisz do tej pani.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 09.07.14, 15:08
    edek40 napisał:

    > > I studentka
    >
    > Pisz do tej pani.

    Bo ciebie, twojego uposledzonego ziomy i calej kupy "zbyt inteligentnych" nie obchodzi przeciez wcale, jakie wzorce zachowan propaguja olewaniem znakow.
    Skoro dzieci w Szwajcarii wiedza tylko dzieki obserwacji rodzicow wiecej od doswiadczonych polskich "zbyt inteligentnych" ....
    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 09.07.14, 15:16
    > Bo ciebie, twojego uposledzonego ziomy i calej kupy "zbyt inteligentnych" nie o
    > bchodzi przeciez wcale, jakie wzorce zachowan propaguja olewaniem znakow.

    Chyba jakie wzrorce propaguje naduzywanie znakow, calkowity brak nadzoru czy brak jasnych kryteriow ich ustawiania.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 09.07.14, 15:29
    edek40 napisał:

    > Chyba jakie wzrorce propaguje naduzywanie znakow, calkowity brak nadzoru czy br
    > ak jasnych kryteriow ich ustawiania.

    Bo olewaniem znakow nie propaguje sie zadnych wzorcow? Ty i twoj uposledzony zioma jestescie niewidzialni.

    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 09.07.14, 15:33
    > Bo olewaniem znakow nie propaguje sie zadnych wzorcow?

    Pisalem juz, ze mnie przeceniasz. Ja jeden, moj zioma drugi, jeszcze kilku innych kontra 2500 urzedow wtykajacych w pobocza znaki bez ladu i skladu.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 09.07.14, 15:54
    edek40 napisał:

    > > Bo olewaniem znakow nie propaguje sie zadnych wzorcow?
    >
    > Pisalem juz, ze mnie przeceniasz.

    Studentki i dzieciaki widzace jak czasami olewasz o kliakdziesiat kmh ograniczenia (co sam przyznajesz) z pewnoscia "doceniaja" to, co robisz.

    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 09.07.14, 16:00
    > Studentki i dzieciaki widzace jak czasami olewasz o kliakdziesiat kmh ogranicze
    > nia (co sam przyznajesz) z pewnoscia "doceniaja" to, co robisz.

    Czyli dajesz mi taka samo "moc" jak tysiacom urzednikow olewajacych swoja prace? Niezle!
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 09.07.14, 16:08
    edek40 napisał:

    > Czyli dajesz mi taka samo "moc" jak tysiacom urzednikow olewajacych swoja prace

    Bez porownania wieksza. Ja tego "olewania" prawie nie widze bo sie nawet nad tym nie zsatanawiam. "Zbyt inteligentnych" widze za to w polsce cale kupy.


    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 09.07.14, 16:13
    > Bez porownania wieksza. Ja tego "olewania" prawie nie widze bo sie nawet nad ty
    > m nie zsatanawiam.

    Albo jestes zbyt glupi, albo znaki nie budza zadnych watpliwosci.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 09.07.14, 16:17
    edek40 napisał:

    > > Bez porownania wieksza. Ja tego "olewania" prawie nie widze bo sie nawet
    > nad ty
    > > m nie zsatanawiam.
    >
    > Albo jestes zbyt glupi, albo znaki nie budza zadnych watpliwosci.

    Nie jestem "zbyt inteligentny, aby polegac na tak watlych przeslankach" jak znaki. Ja sie do nich stosuje.

    Ty czasami nie poniewaz "budza twoje watpliwosci". I to u ciebie i tysiacow podobnych "zbyt inteligentnych" wlasnie widzi cala kupa dzieciakow i studentek co dzien.

    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 09.07.14, 16:19
    > Ty czasami nie poniewaz "budza twoje watpliwosci".

    A trafnosc moich ocen znajduje odzwierciedlenie w bezwypadkowej jezdzie i tylko jednym mandatem za predkosc.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 09.07.14, 16:24
    edek40 napisał:

    > A trafnosc moich ocen znajduje odzwierciedlenie w bezwypadkowej jezdzie i tylko
    > jednym mandatem za predkosc.

    Tudziez calej kupie dzieciakow i studentek uczacych sie na przykladzie jazdy z predkoscia o kilkadziesiat kmh szybciej niz dozwolone.


    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 09.07.14, 16:27
    > Tudziez calej kupie dzieciakow i studentek uczacych sie na przykladzie jazdy z
    > predkoscia o kilkadziesiat kmh szybciej niz dozwolone.

    Czy ja mam napisane na aucie follow me?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 09.07.14, 16:32
    edek40 napisał:

    > > Tudziez calej kupie dzieciakow i studentek uczacych sie na przykladzie ja
    > zdy z
    > > predkoscia o kilkadziesiat kmh szybciej niz dozwolone.
    >
    > Czy ja mam napisane na aucie follow me?

    Czy Szwajcarzy (od ktorych dzieci ucza sie ponoc wiecej niz polscy kierowcy kiedykolwiek sie naucza) maja napisane na swoich autach "follow me"?


    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 09.07.14, 16:38
    > Czy Szwajcarzy (od ktorych dzieci ucza sie ponoc wiecej niz polscy kierowcy kie
    > dykolwiek sie naucza) maja napisane na swoich autach "follow me"?

    Pacz pan. A podobno w Szwajcarii dzieci nie ucza sie od rodzicow.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 10.07.14, 08:58
    edek40 napisał:

    > Pacz pan. A podobno w Szwajcarii dzieci nie ucza sie od rodzicow.

    Szwajcarskie dzieci siedzac w foteliku ucza sie wiecej niz doswiadczeni polscy kierowcy.
    Polscy dorosli kierowcy za to nie sa w stanie nauczyc sie niczego, nawet na przykladzie "zbyt inteligentnych" olewajacych znaki.
    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 10.07.14, 10:44
    > Szwajcarskie dzieci siedzac w foteliku ucza sie wiecej niz doswiadczeni
    > polscy kierowcy.

    Znaczy czego ucza sie doswiadczeni polscy kierowcy siedzac w foteliku dzieciecym?

    > Polscy dorosli kierowcy za to nie sa w stanie nauczyc sie niczego, nawet
    > na przykladzie "zbyt inteligentnych" olewajacych znaki.

    Troszke sie gubie. Przeciez w Polsce wszyscy jezdza 200 km/h, wiec co Cie dziwi?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 10.07.14, 10:54
    edek40 napisał:

    > Troszke sie gubie.

    I dlatego tez dopiero teraz to zauwazyles.

    > Przeciez w Polsce wszyscy jezdza 200 km/h, wiec co Cie dziwi?

    To twoje twierdzenie, po ktorym widac tylko twoja bezradnosc.
    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 10.07.14, 11:03
    > To twoje twierdzenie, po ktorym widac tylko twoja bezradnosc.

    Alez daje sobie rade.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 10.07.14, 11:15
    edek40 napisał:

    > > To twoje twierdzenie, po ktorym widac tylko twoja bezradnosc.
    >
    > Alez daje sobie rade.

    I to jak :)))
    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • hannl 08.07.14, 17:55
    edek40 napisał:

    > Czytaj uwaznie, co napisze dalej. NIGDY, pod zadnym pozorem, nie wyjezdzam "nab
    > iegowo" z podporzadkowanych jesli widok zaslania mi choc slupek od znaku. ZAWSZ
    > E zatrzymuje sie, (...) Daje sobie wiec troszke wiecej czasu. A wtedy moge rowniez
    > dwa razy spojrzec, co pozwala ocenic predkosc wystarczajaco dokladnie.

    To ty "hodzoncy fzur" jestes, "zbyt inteligentny, aby polegac na tak watlych przeslankach." jak znaki. Od takich "inteligentnych" ucza sie wlasnie owe "studentki" przekonane potem, ze "w takich miejscach" zwalniam tylko ja, "Jurek, oraz ktos, kto nigdy nie rozpedza sie powyzej 50 km/h".

    Swoja droge widze teraz, skad w Polsce tylu zdumiewajacych edkow "dajacych sobie troszke czasu" i czakajacych na skrzyzowaniu do u... smierci podczas, gdy mogliby przed mna spokojnie wjechac ze dwa razy. Nie wiedza, ze "w takich miejscach" zwalniam tylko ja, "Jurek, oraz ktos, kto nigdy nie rozpedza sie powyzej 50 km/h".


    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 09.07.14, 10:57
    Ale nie powoduje wypadkow.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 09.07.14, 11:15
    edek40 napisał:

    > Ale nie powoduje wypadkow.

    ...powiedzial grajacy w rosyjska ruletke z 5 nabojami w bebenku po trzech udanych probach.

    To, co "powodujesz" swoimi zachowaniami kopiowanymi przez innych widac chocby po "zbyt inteligentnej" "studentce", ktora miala akurat "pecha".

    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • bimota 08.07.14, 11:08
    TYCH LUDZI ZABIL PIJAK... CO DO TEGO MA OGRANICZENIE DO 50 CZY SWIATLA ? CHYBA TYLKO TO, ZE PRZY 50 NIE TRZEBA PATRZEC...

    MI SIE LATWOEJ WJEZDZA GDY NA POPRZECZNEJ JEST WIECEJ NIZ 50...
  • edek40 08.07.14, 11:13
    > MI SIE LATWOEJ WJEZDZA GDY NA POPRZECZNEJ JEST WIECEJ NIZ 50...

    Bo odstepy sa wieksze.

    A gdy trzeba wolniej ruch sie spietrza.

    Hanni nie przyjmuje do wiadomosci, ze jesli ruch jest ciagly w ogole nie da sie wyjechac.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 08.07.14, 14:28
    edek40 napisał:

    > > MI SIE LATWOEJ WJEZDZA GDY NA POPRZECZNEJ JEST WIECEJ NIZ 50...
    >
    > Bo odstepy sa wieksze.

    Czasowe odstępy są większe? Polemizowałbym.
  • edek40 08.07.14, 15:05
    > Czasowe odstępy są większe? Polemizowałbym.

    Jezeli zatem sa za male nie nalezy wjezdzac.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 08.07.14, 12:05
    bimota napisał:

    > TYCH LUDZI ZABIL PIJAK...

    Sad widzi to na szczescie inaczej i dlatego stwierdzil tez wine studentki.

    > CO DO TEGO MA OGRANICZENIE DO 50 CZY SWIATLA ?

    Tylko to, ze gdyby jechala tam przepisowo do czego wlasciwie zobowiazany jest kazdy, nie zginalby tam prawodopodobnie nikt. Taki jest wlasnie sens ograniczen w takich miejschach.

    > MI SIE LATWOEJ WJEZDZA GDY NA POPRZECZNEJ JEST WIECEJ NIZ 50...

    Normalny czlowiek ocenia tym niedokladniej predkosci i odleglosc im wyzsza predkosc zblizajacego sie obiektu. Z tego powodu min. obowiazuje rygorystyczny zakaz w poruszaniu sie po autostradach.

    Ale "inteligentni" oceniaja w rosyjskiej ruletce pewne rzeczy inaczej:

    "MI SIE LATWOEJ NACISKA NA SPUST GDY MAM W BEBENKU 5 NABOI NIZ JEDEN"

    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 08.07.14, 12:16
    > Sad widzi to na szczescie inaczej i dlatego stwierdzil tez wine studentki.

    Wydaje mi sie, ze nic nie bylo o winie.

    > Tylko to, ze gdyby jechala tam przepisowo

    W tego pijanego uderzylby ten, ktory jechal przed nia.

    Oczywiscie pijany mogl miec farta i przemknac sie przed nadjezdzjacymi z lewej.

    MOgl miec nawet farta i nie dostac z prawej.

    Ale nie dlatego, ze ktos jechal 50 km/h, bo przy wyjezdzie "kontaktowym" nikomu nie dal szans.

    > Normalny czlowiek ocenia tym niedokladniej predkosci i odleglosc im wyzsza pred
    > kosc zblizajacego sie obiektu.

    Dlatego tez edek nigdy nie wyjezdza na grubosc zyletki.

    > Ale "inteligentni" oceniaja w rosyjskiej ruletce

    Eeeeee. A kto konkretnie gral tu w rosyjska ruletke?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 08.07.14, 14:31
    edek40 napisał:

    > Eeeeee. A kto konkretnie gral tu w rosyjska ruletke?

    I pijany, i studentka - oboje grali w rosyjską ruletkę.
  • edek40 08.07.14, 15:06
    > I pijany, i studentka - oboje grali w rosyjską ruletkę.

    Pijany strzelal. Ona "tylko" weszla w linie strzalu. A ze zrobila to biegiem... NIc by sie nie stalo, gdyby pijany nie strzelal.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 08.07.14, 17:28
    edek40 napisał:

    > > I pijany, i studentka - oboje grali w rosyjską ruletkę.
    >
    > Pijany strzelal. Ona "tylko" weszla w linie strzalu.

    Też strzelała. Jeżeli ktoś jedzie z prędkością ponad 2 razy większą od dozwolonej, to znaczy, że podejmuje ryzyko rosyjskiej ruletki.
    Uważasz, że przekroczenia prędkości można traktować ulgowo w przeciwieństwie do innych naruszeń przepisów?
  • bimota 08.07.14, 19:45
    NASTEPNYM RAZEM DOZWOLA 30, WTEDY BEDZIE WINNA 2 WYPADKOM...
  • jureek 08.07.14, 19:47
    bimota napisał:

    > NASTEPNYM RAZEM DOZWOLA 30, WTEDY BEDZIE WINNA 2 WYPADKOM...

    Dziwne wnioski wyciągasz.
  • bimota 09.07.14, 15:40
    PRZECIE SAM NAPISALES, ZE WYPADKOWOSC ZALEZY OD WYSOKOSCI OGRANICZENIA...
  • edek40 09.07.14, 10:46
    > Też strzelała. Jeżeli ktoś jedzie z prędkością ponad 2 razy większą od dozwolonej,

    Ciekawe co bys napisal, gdyby okazalo sie, ze te predkosc podniesiono np. wczoraj.

    > Uważasz, że przekroczenia prędkości można traktować ulgowo w przeciwieństwie do
    > innych naruszeń przepisów?

    Mandat sie nalezy.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 09.07.14, 11:57
    edek40 napisał:

    > > Też strzelała. Jeżeli ktoś jedzie z prędkością ponad 2 razy większą od do
    > zwolonej,
    >
    > Ciekawe co bys napisal, gdyby okazalo sie, ze te predkosc podniesiono np. wczor
    > aj.

    Tak w ciągu jednego dnia da się wybudować drogę szybkiego ruchu? Przypominam, że studentka owa zapierniczała 116 na godzinę, to jest przekroczenie o 26 kmh nawet maksymalnej dozwolonej, gdyby nie było żadnych ograniczeń.
  • edek40 09.07.14, 12:05
    > Tak w ciągu jednego dnia da się wybudować drogę szybkiego ruchu?

    Znam tego typu skrzyzowania z ograniczeniem ustawowym.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 09.07.14, 12:39
    edek40 napisał:

    > Znam tego typu skrzyzowania z ograniczeniem ustawowym.

    Ja też. Jednak studentka nawet ustawowego nie respektowała.
  • edek40 09.07.14, 12:44
    > Ja też. Jednak studentka nawet ustawowego nie respektowała.

    Czyli gdyby przywalila jadac 90 km/h wyjezdzajacy z podporzadkowanej nie odnioslby obrazen?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 09.07.14, 13:05
    edek40 napisał:

    > Czyli gdyby przywalila jadac 90 km/h wyjezdzajacy z podporzadkowanej nie odnios
    > lby obrazen?

    Nie wiem. Nie bawię się w gdybanie. Stwierdzam fakty. A te są takie, że studentka poważnie przekroczyła przepisy. Jechała ponad 2 razy szybciej od dozwolonej w tym miejscu, i aż o 26 kmh szybciej niż ustawowy limit na drodze poza terenem zabudowanym. Jechała z prędkością autostradową po drodze nie będącej autostradą.
  • edek40 09.07.14, 13:21
    > Nie wiem. Nie bawię się w gdybanie. Stwierdzam fakty. A te są takie, że student
    > ka poważnie przekroczyła przepisy.

    Zgadza sie.

    Wypadek jednak spowodowal kto inny.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 09.07.14, 13:25
    edek40 napisał:

    > Wypadek jednak spowodowal kto inny.

    Czy gdziekolwiek napisałem, że niesłusznie ściga się pijaka, który spowodował wypadek?
  • hannl 08.07.14, 18:13
    edek40 napisał:

    > Wydaje mi sie, ze nic nie bylo o winie.

    No to sad skazal "niewinna".
    "Za wypadek w Kończewicach prawomocnie skazana została już Joanna M. Choć miała pierwszeństwo, odpowiadała za przyczynienie się do tragedii, bo jechała za szybko. Na odcinku, gdzie było ograniczenie do 50 km na godz., pędziła co najmniej 116 km na godz. i nie zauważyła wyjeżdżającego z boku opla. Dostała dwa lata więzienia w zawieszeniu, pięcioletni zakaz siadania za kierownicą i 2 tys. zł do zapłaty. "

    > > Tylko to, ze gdyby jechala tam przepisowo
    >
    > W tego pijanego uderzylby ten, ktory jechal przed nia.

    I (znow) gdyby jechal tam przepisowo do czego wlasciwie zobowiazany jest kazdy, nie zginalby tam prawodopodobnie nikt. Taki jest wlasnie sens ograniczen w takich miejschach.

    > Ale nie dlatego, ze ktos jechal 50 km/h, bo przy wyjezdzie "kontaktowym" nikomu
    > nie dal szans.

    Z toba to jak grochem o sciane.... mozna tlumaczyc a ten - niczjewo nie panimajet.
    Oczywiscie, ze szanse bylyby bez porownania lepsze - i tlumacze to juz od dni!
    Przy 50 km/h skonczyloby sie najprawdodpobniej tylko na szkodach materialnych i obrazeniach.
    Przy 116 km/h skonczylo sie PEWNA smiercia.

    Czy wam tam na tym wschodzie rzeczywiscie jest tak "wsjo rawno", ze rozwalone auto a rozwalone auto plus trzy trupy to "wsjo rawno"?

    > Dlatego tez edek nigdy nie wyjezdza na grubosc zyletki.

    Znakolodzy musza jednak stawiac znaki dla wszystkich a nie tylko dla edka.

    > Eeeeee. A kto konkretnie gral tu w rosyjska ruletke?

    KAZDY, kto bierze udzial w ruchu drogowym gra w rosyjska ruletke.
    Nie ma gwarancji na nic. Jezdzacy super ostroznie i przepisowo moze zostac rozwalony wraz z rodzina po kilku dniach. Pirat i pijak moze przejezdzic cale zycie bez stluczki.
    Tak samo jak w rosyjskiej ruletce: jedna kula w bebenku moze zabic juz w pierszej probie, inny majac piec kul w bebenkuu moze przezyc kilka prob.

    Ale kazdy inteligentny czlowiek (nie mylic ze "zbyt inteligentnymi") WIE, ze sytuacje obarczone mniejszym ryzykiem (przepisowa jazda, jedna kula w magazynku) daja wieksze szense przezycia niz sytuacje obarczone wiekszym ryzykiem (lamanie przepisow, piec kul w bebenku).

    Za skomplikowane dla "zbyt inteligentnych", wiem.

    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • bimota 08.07.14, 19:51
    NIE SPOWODOWANIE, A PRZYCZYNIENIE... NAWET LEWACKI SAD MADRZEJSZY OD WAS...
  • tbernard 08.07.14, 20:09
    Tak czy inaczej kara słusznie jej się należy. Takich przyczyniaczy należy z ruchu eliminować.
  • hannl 08.07.14, 22:03
    bimota napisał:

    > NIE SPOWODOWANIE, A PRZYCZYNIENIE... NAWET LEWACKI SAD MADRZEJSZY OD WAS...

    Gdzies sie u mnie dopatrzyl czegokolwiek o "spowodowaniu" przez nia wypadku?

    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 09.07.14, 11:57
    > No to sad skazal "niewinna".

    > pierwszeństwo, odpowiadała za przyczynienie się do tragedii,

    Przyczynienie sie do tragedi nie oznacza sprawstwa.

    Ciekawe z reszta jakby oceniac takie zdarzenie, gdyby w wyniku wyjazdu bez patrzenia doszlo do kolizji w prawidlowo jadaca cysterna, przewozoca paliwo, ktora wybuchajac zabila 26 osob, ale przypadkiem ocalila kierowca.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 09.07.14, 14:15
    edek40 napisał:

    > > No to sad skazal "niewinna".
    >
    > > pierwszeństwo, odpowiadała za przyczynienie się do tragedii,
    >
    > Przyczynienie sie do tragedi nie oznacza sprawstwa.

    Pytanie dotyczylo "winy" czy "sprawstwa"? Znow sie pogubiles biedaku?


    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 09.07.14, 14:47
    > Pytanie dotyczylo "winy" czy "sprawstwa"? Znow sie pogubiles biedaku?

    Uznano ja za winna rozmiaru szkod, a nie zaistnienia wypadku.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 09.07.14, 15:31
    edek40 napisał:

    > > Pytanie dotyczylo "winy" czy "sprawstwa"? Znow sie pogubiles biedaku?
    >
    > Uznano ja za winna rozmiaru szkod, a nie zaistnienia wypadku.

    Dobrze, ze powoli przynajmniej cos - pewnie niechcacy - zaczynasz lapac.
    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 09.07.14, 15:32
    > Dobrze, ze powoli przynajmniej cos - pewnie niechcacy - zaczynasz lapac.

    Ale ja to wiem od poczatku. Jej zachowanie jednak w zadnym wypadku nie przyczynilo sie do samego wypadku. Ale tego z kolei Ty nie lapiesz.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 09.07.14, 15:42
    edek40 napisał:

    > > Dobrze, ze powoli przynajmniej cos - pewnie niechcacy - zaczynasz lapac.
    >
    > Ale ja to wiem od poczatku.

    Nie, nie wiesz. I znow o tym nawet nie wiesz.

    Edek:
    "nic nie bylo o (jej) winie"

    Edek
    "uznano ja winna".



    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • tbernard 08.07.14, 20:30
    > Dlatego tez edek nigdy nie wyjezdza na grubosc zyletki.

    Niektórzy nie mają takiego luksusu poruszania się po bezludziach. Większość musi błyskawicznie podjąć prawidłową decyzję i bardzo często jest ta decyzja podejmowana z bardzo małymi marginesami. Gdybym miał torpedować choćby co dziesiątego, który wyjeżdżając zmusił mnie, do użycia hamulca (a Ty jak piszesz nie zmusił byś mnie nawet do zdjęcia nogi z gazu) to tygodniowo miałbym kilka wypadków. Ale o ile nie muszę bardzo ostro hamować, to się na tych ludzi nie złoszczę za bardzo, chociaż jakaś ich część robi to z premedytacją (z pewnością to tacy co za mną trąbią, gdy ja stoję pierwszy do wyjazdu i uznają, że przegapiłem kilka okazji) a nie z powodu błędu.
  • edek40 09.07.14, 12:05
    > Niektórzy nie mają takiego luksusu poruszania się po bezludziach. Większość mus
    > i błyskawicznie podjąć prawidłową decyzję i bardzo często jest ta decyzja podej
    > mowana z bardzo małymi marginesami

    Rozrozniam blyskawiczna decyzje od wyjazdu z malym marginesem.

    Dzialam tak: w zasadzie nagle decyzje pozostawiam wylacznie na chwile, gdy dynamika sytuacji na drodze tego wymaga, bo inaczej na bank nie unikne przykrosci. Wtedy blad takiej decyzji jest usprawiedliwiony sytuacja. Skrzyzowania nie jest takim miejscem. Podjezdzam, jesli ruch jest duzy zatrzymuje sie i dokladnie rozwazam. Zdarza sie, ze wjezdzam z malym marginesem, ale na bank nie takim, aby narazic sie na cos wiecej niz zlosc niezbyt kulturalnego za mna. Z reszta niezwykle rzadko to sie zdarza, poniewaz natychmias dodaje gazu, co z reguly zmniejsza napiecie tego z tylu. Zupelnie inaczej jest, i wtedy ja tez lapie nerwa, gdy ktos pakuje sie z malym odstepem i rozpedza sie tak, jakby auto na 1 i 2 biegu nie jechalo, za to przyspiesza dopiero powyzej 3 biegu.

    NIGDY nie wjezdzam liczac na to, ze ktos sprawdzi sprawnosc swoich hamulcow.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 09.07.14, 14:18
    edek40 napisał:

    > Rozrozniam blyskawiczna decyzje od wyjazdu z malym marginesem.

    Gdzie miedzy "blyskaiwwczna decyzja" i "malym marginesem" jest "wjezdzanie na zylete", ktorego edek nigdy nie praktykuje?
    >
    > Podjezdzam, jesli ruch jest duzy zatrzymuje sie i dokladnie ro
    > zwazam. Zdarza sie, ze wjezdzam z malym marginesem, ale na bank nie takim, aby
    > narazic sie na cos wiecej niz zlosc niezbyt kulturalnego za mna.

    No to dokladnie jak ten gosc, ktory wjechal pod studentke, do dnia, w ktorym wjechal.


    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 09.07.14, 14:48
    > Gdzie miedzy "blyskaiwwczna decyzja" i "malym marginesem" jest "wjezdzanie na z
    > ylete", ktorego edek nigdy nie praktykuje?

    Tam gdzie po decyzji nastepuje nieprzemyslany wjazd.

    > No to dokladnie jak ten gosc, ktory wjechal pod studentke, do dnia, w ktorym wj
    > echal.

    Znasz go?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 09.07.14, 15:32
    edek40 napisał:

    > > No to dokladnie jak ten gosc, ktory wjechal pod studentke, do dnia, w kto
    > rym wj
    > > echal.
    >
    > Znasz go?

    Nie ale domyslam, sie, ze twierdzil o sobie dokladnie to samo, co ty.
    Czy moze myslisz, ze ta "zbrodnie" zapowiadal juz wczesniej?

    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 09.07.14, 15:37
    > Nie ale domyslam, sie, ze twierdzil o sobie dokladnie to samo, co ty.

    Stawiasz mnie wiec na rowni z pijakiem, powodujacym smiertelny wypadek?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 09.07.14, 15:44
    edek40 napisał:

    > > Nie ale domyslam, sie, ze twierdzil o sobie dokladnie to samo, co ty.
    >
    > Stawiasz mnie wiec na rowni z pijakiem, powodujacym smiertelny wypadek?

    A czym roznicie sie pod wzgledem "bezwypadkowosci" i przekonania o slusznosci lamania przez was przepisow przed tym wypadkiem?

    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 09.07.14, 16:03
    > A czym roznicie sie pod wzgledem "bezwypadkowosci" i przekonania o slusznosci l
    > amania przez was przepisow przed tym wypadkiem?

    Co najmniej dwiema sprawami:

    1. nigdy nie pije, gdy jezdze

    2. nigdy nie wyjezdzam bez patrzenia
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 09.07.14, 16:09
    edek40 napisał:

    > Co najmniej dwiema sprawami:
    >
    > 1. nigdy nie pije, gdy jezdze

    Skad wiesz, ze on pil przed tym wypadkiem?

    > 2. nigdy nie wyjezdzam bez patrzenia

    No to dokladnie tak jak ten gosc.

    Roznic ciagle ZERO.

    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 09.07.14, 16:14
    > Skad wiesz, ze on pil przed tym wypadkiem?

    Nie wiem. Wydaje mi sie, ze tak napisano.

    > No to dokladnie tak jak ten gosc.

    Piszemy o tym samym?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 09.07.14, 16:19
    edek40 napisał:

    > > Skad wiesz, ze on pil przed tym wypadkiem?
    >
    > Nie wiem. Wydaje mi sie, ze tak napisano.

    no wlasnie "nie wiesz" i ci sie tylko "wydaje".

    > > No to dokladnie tak jak ten gosc.

    > Piszemy o tym samym?

    Tak o tym samym.

    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 09.07.14, 16:20
    > no wlasnie "nie wiesz" i ci sie tylko "wydaje".

    Czyli on tak na trzezwo?

    Moze nawet spojrzal i pomyslal sobie, ze nauczy te studentke rozumu?

    Coraz ciekawiej.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 09.07.14, 16:25
    edek40 napisał:

    > > no wlasnie "nie wiesz" i ci sie tylko "wydaje".
    >
    > Czyli on tak na trzezwo?

    Niewykluczone, ze przed wypadkiem jezdzil na trzezwo dokladnie tak jak ty.

    > Moze nawet spojrzal i pomyslal sobie, ze nauczy te studentke rozumu?

    Poniewaz nie jestes wskazac ZADNYCH roznic (miedzy wami) uciekasz jak zwykle w dzuiecieca paplanine.


    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 09.07.14, 16:29
    > Niewykluczone, ze przed wypadkiem jezdzil na trzezwo dokladnie tak jak ty.

    I wprowadzil sie pierwszy raz w stan powaznego upojenia i pojechaaaaal! Ale przedtem nigdy.

    Tak, to mozliwe.

    > Poniewaz nie jestes wskazac ZADNYCH roznic (miedzy wami)

    Podalem dwie.

    Te najistotniejsze, nie wymagajace wnikania.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 09.07.14, 16:33
    edek40 napisał:

    > > Niewykluczone, ze przed wypadkiem jezdzil na trzezwo dokladnie tak jak ty
    > .
    >
    > I wprowadzil sie pierwszy raz w stan powaznego upojenia i pojechaaaaal! Ale prz
    > edtem nigdy.
    >
    > Tak, to mozliwe.

    jak najbardziej. kiedys zawsze jest pierwszy raz.

    >
    > > Poniewaz nie jestes wskazac ZADNYCH roznic (miedzy wami)
    >
    > Podalem dwie.

    A ja obalilem - jak widac powyzej - dwie.

    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 09.07.14, 16:41
    > jak najbardziej. kiedys zawsze jest pierwszy raz.

    Mozesz to jakos umotywowac. Znaczy sie jak to jest mozliwe, ze ktos taki jak edek, NIGDY nie siadajacy po alkoholu za kierownice i w ogole pijacy raczej nieduzo, nagle nawala sie w ciagu dnia jak szpadel i rusza w Polske?

    A moze nawet posuniesz sie do tego, ze spokojny obywatel stanie sie krwawym morderca, bo zawsze jest ten pierwszy raz.

    > A ja obalilem - jak widac powyzej - dwie.

    Napisales, ze napije sie i siade za kierownice, a ponadto, choc nigdy tego nie robie, wyjade bez patrzenia.

    Chlopie!!! Tak sie da obalic nawet fakt, ze Ziemia jest kula (mniej wiecej). Napisz, ze nie jest i chwal sie, ze obaliles!!!

    :))))
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 10.07.14, 09:02
    edek40 napisał:

    > Mozesz to jakos umotywowac. Znaczy sie jak to jest mozliwe, ze ktos taki jak ed
    > ek, NIGDY nie siadajacy po alkoholu za kierownice i w ogole pijacy raczej niedu
    > zo, nagle nawala sie w ciagu dnia jak szpadel i rusza w Polske?

    Ciagle nie wiesz NIC o tym, czy ten facet czesciej jezdzil po alkoholu.

    > > A ja obalilem - jak widac powyzej - dwie.
    >
    > Napisales, ze napije sie i siade za kierownice, a ponadto, choc nigdy tego nie
    > robie, wyjade bez patrzenia.

    Jak twoj uposledzony zioma z Pultuska zaczynasz sie sprzeczac z wlasnymi halucynacjami.
    "Napisalem", ze nie mozesz powiedziec ani, ze facet wczesniej jezdzil pijany ani ze wyjechal bez patrzenia. To proste fakty.


    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 10.07.14, 10:46
    > Ciagle nie wiesz NIC o tym, czy ten facet czesciej jezdzil po alkoholu.

    Nie nie, juz zaczynam lapac. To taki gosc, abstynent wrecz, jezdzacy jak Ty, spogladajacy na znaki ze szwajcarska precyzja. A potem kilka lufek i w droge "na Polaka".

    > "Napisalem", ze nie mozesz powiedziec ani, ze facet wczesniej jezdzil pijany an
    > i ze wyjechal bez patrzenia. To proste fakty.

    Oczywiscie, ze nie moge. Co jednak nie stoi w sprzecznosci z tym, ze nie potrafie sobie wyobrazic powyzej opisanego scenariusza.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 10.07.14, 10:57
    edek40 napisał:

    > Nie nie, juz zaczynam lapac. To taki gosc, abstynent wrecz, jezdzacy jak Ty, sp
    > ogladajacy na znaki ze szwajcarska precyzja. A potem kilka lufek i w droge "na
    > Polaka".

    TWOJE spekulacje ciagle pozostana tylko tym czym sa, spekulacjami, do tego coraz bardziej rozpaczliwymi.

    > Oczywiscie, ze nie moge.

    No widzisz.

    > Co jednak nie stoi w sprzecznosci z tym, ze nie potrafie sobie wyobrazic powyzej opisanego scenariusza.

    Mozesz sobie wyobrazac co chcesz, nawet to, ze zarznal wczesniej 20 ludzi.
    To tez nie zmieni NICZEGO w tym, ze do czasu tego wypadku mogl byc tak samo "bezwypadkowy" jak ty i tak samo przekonany o swoich umiejetnoscuiach i wlasciwej ocenie sytuacji jak ty.
    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 10.07.14, 10:59
    > To tez nie zmieni NICZEGO w tym, ze do czasu tego wypadku mogl byc tak samo "be
    > zwypadkowy" jak ty i tak samo przekonany o swoich umiejetnoscuiach i wlasciwej
    > ocenie sytuacji jak ty.

    Zaczynam sie o siebie bac. Moze mi powiesz co takiego moze sie ze mna stac, ze porzuce abstynencje za kierownica oraz ostroznosc za kierownica.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 10.07.14, 11:16
    edek40 napisał:

    > > To tez nie zmieni NICZEGO w tym, ze do czasu tego wypadku mogl byc tak sa
    > mo "be
    > > zwypadkowy" jak ty i tak samo przekonany o swoich umiejetnoscuiach i wlas
    > ciwej
    > > ocenie sytuacji jak ty.
    >
    > Zaczynam sie o siebie bac. Moze mi powiesz co takiego moze sie ze mna stac, ze
    > porzuce abstynencje za kierownica oraz ostroznosc za kierownica.

    Przeczytaj jeszcze raz to, co napisakem powyzej i postaraj sie zrozumiec.

    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • bimota 08.07.14, 12:17
    SPUST NACISNAL PIJAK...

    ZAMIAST POPRAWIC WIDOCZNOSC WALI SIE ROZNE OGRANICZENIA, TAKI ICH "SENS"..

    JA JESTEM NIENORMALNY, A TY ULOMNY...
  • hannl 08.07.14, 12:28
    bimota napisał:

    > SPUST NACISNAL PIJAK...

    Mylisz sie. Samo uczestnictwo w ruchu to (chcac czy nie chcac) regularne "naciskanie spustu".
    Jedni tylko rozumieja roznice miedzy miedzy 5 i jednym nabojem w bebenku inni nie.

    > ZAMIAST POPRAWIC WIDOCZNOSC WALI SIE ROZNE OGRANICZENIA, TAKI ICH "SENS"..

    To i tak lepsze o swiatel, ktory postawilby tam twoj zioma.

    Takich "zamiast" jest bez konca, z autostrada wlacznie, ktora jak wiadomo "powinna" prowadzic "jak na Zachodzie" do kazdej stodoly.

    I "widocznosc" przy TAKICH predkosciach moze pomoc ale nie wiele, co wytlumaczylem juz tuz powyzej. Ale trzeba jeszcze to zrozumiec.

    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 08.07.14, 12:34
    > To i tak lepsze o swiatel, ktory postawilby tam twoj zioma.

    To jest tam duzy ruch czy nie ma?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tbernard 08.07.14, 20:38
    > To jest tam duzy ruch czy nie ma?

    Jest tam taki ruch, że ograniczenie wystarczy, świateł nie potrzeba. Chyba, że są jakieś zarejestrowane tam wypadki śmiertelne lub z ciężkimi obrażeniami z udziałem kierowców którzy zastosowali się do tego ograniczenia. Wtedy faktycznie światła były by wskazane.
  • jureek 08.07.14, 20:59
    tbernard napisał:

    > > To jest tam duzy ruch czy nie ma?
    >
    > Jest tam taki ruch, że ograniczenie wystarczy, świateł nie potrzeba.

    Dobrze Ci tak pisać, bo nie wiesz, jaka to męka jechać tak pięćdziesiątką choćby tylko przez kilkaset metrów po takiej drodze. To już lepiej stać na światłach niż tak pedalsko wlec się.
  • edek40 09.07.14, 12:19
    > Dobrze Ci tak pisać, bo nie wiesz, jaka to męka jechać tak pięćdziesiątką choćb
    > y tylko przez kilkaset metrów po takiej drodze. To już lepiej stać na światłach
    > niż tak pedalsko wlec się.

    Rozumiem, ze sygnalizacji z czujnikami niedasie?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 09.07.14, 12:40
    edek40 napisał:

    > Rozumiem, ze sygnalizacji z czujnikami niedasie?

    Na sygnalizacji z czujnikami stać nie trzeba?
  • edek40 09.07.14, 12:44
    > Na sygnalizacji z czujnikami stać nie trzeba?

    To zalezy. Jesli na podporzdkowanej nie ma ruchu, to nie trzeba. Jesli ruch jest duzy, oprogramowanie musi nalezycie rozdzielac fazy. Po drodze sa jeszcze stany przejsciowe, gdy na przyklad ruch na podporzadkowanej jest okresowo wiekszy.

    Cuda, cuda z tymi komputerami.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 09.07.14, 12:52
    edek40 napisał:

    > > Na sygnalizacji z czujnikami stać nie trzeba?
    >
    > To zalezy. Jesli na podporzdkowanej nie ma ruchu, to nie trzeba.

    Jakbyś nie kombinował, to jak jest czerwone, to stać trzeba. A czerwone czasem musi być, bo chyba niewielki jest sens stawiania sygnalizacji, która zawsze tylko zielone pokazuje.
  • edek40 09.07.14, 12:58
    > Jakbyś nie kombinował, to jak jest czerwone, to stać trzeba. A czerwone czasem
    > musi być, bo chyba niewielki jest sens stawiania sygnalizacji, która zawsze tyl
    > ko zielone pokazuje.

    Znaczy sie to czerwone to mialoby sie zapalac, aby sygnalizotor sie nie "zastal".

    To tlumaczyloby "zasady" ustawiania sygnalizacji...
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 09.07.14, 13:10
    edek40 napisał:

    > > Jakbyś nie kombinował, to jak jest czerwone, to stać trzeba. A czerwone c
    > zasem
    > > musi być, bo chyba niewielki jest sens stawiania sygnalizacji, która zaws
    > ze tyl
    > > ko zielone pokazuje.
    >
    > Znaczy sie to czerwone to mialoby sie zapalac, aby sygnalizotor sie nie "zastal
    > ".

    Z wnioskowaniem to Ty masz poważny problem.To nie ja chcę tam stawiać sygnalizator, tylko Ty, więc siebie spytaj.

  • edek40 09.07.14, 13:23
    > Z wnioskowaniem to Ty masz poważny problem.To nie ja chcę tam stawiać sygnaliza
    > tor, tylko Ty, więc siebie spytaj.

    Chyba hanni.

    Ja tylko sie do tego odnioslem.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 09.07.14, 13:27
    edek40 napisał:

    > Chyba hanni.
    >
    > Ja tylko sie do tego odnioslem.

    Nie zwalaj na Hanniego, bo aż takiej sklerozy nie mam, żeby nie pamiętać, jak pisałeś, że zamiast ograniczenia powinny być światła.
  • edek40 09.07.14, 13:31
    > Nie zwalaj na Hanniego, bo aż takiej sklerozy nie mam, żeby nie pamiętać, jak p
    > isałeś, że zamiast ograniczenia powinny być światła.

    O ile pamietam napisalem, ze jesli ruch poprzeczny na tym znakomicie widocznym skrzyzowaniu jest tak wielki, ze nalezy postawic 50 km/h, to swiatla bylyby o wiele sensowniejsze.

    Chodzi o to, ze ja, z uwagi na geografie tego miejsca, sklanialbym sie co najwyzej do 70 km/h.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 09.07.14, 14:24
    edek40 napisał:

    > O ile pamietam napisalem, ze jesli ruch poprzeczny na tym znakomicie wid
    > ocznym skrzyzowaniu jest tak wielki, ze nalezy postawic 50 km/h, to swiatla byl
    > yby o wiele sensowniejsze.

    A jesli "ruch poprzeczny na tym znakomicie widocznym skrzyzowaniu" NIE "jest tak wielki" zeby stawiac swiatla (z czujnikiem!!!)?

    > Chodzi o to, ze ja, z uwagi na geografie tego miejsca, sklanialbym sie co najwyzej do 70 km/h.

    Przeciez juz gdzies indziej napisales, ze studentka wtedy i tak by nie zwolnila.
    Po co wiec ten wydatek w ogole?


    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 09.07.14, 14:39
    > A jesli "ruch poprzeczny na tym znakomicie widocznym skrzyzowaniu" NIE
    > "jest tak wielki" zeby stawiac swiatla (z czujnikiem!!!)?

    To bycmoze ograniczenie nie jest w ogole potrzebne.

    > Przeciez juz gdzies indziej napisales, ze studentka wtedy i tak by nie zwolnila

    Jest upal. Byc moze napisalem cos takiego. Zacytuj. Zwracajac silna uwage na to czy nie mylisz jej zachowania z moim oraz czy uwzgledniles wszystkie okolicznosci.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 09.07.14, 15:35
    edek40 napisał:

    > > A jesli "ruch poprzeczny na tym znakomicie widocznym skrzyzowaniu
    > " NIE
    > > "jest tak wielki" zeby stawiac swiatla (z czujnikiem!!!)?
    >
    > To bycmoze ograniczenie nie jest w ogole potrzebne.

    No to mamy kolejne rozwiazanie a la edek:
    Na skrzyzowaniach albo swiatla (z czujnikiem) albo zadnych ograniczen predkosci.

    Pyszne.

    > > Przeciez juz gdzies indziej napisales, ze studentka wtedy i tak by nie zw
    > olnila
    >
    > Zwracajac silna uwage na to czy nie mylisz jej zachowania z moim

    Juz kupe razy wytlumaczylem ci zwiazek miedzy zachowaniem twoim i studentki.
    "Zbyt inteligentni, aby polegac na tak watlych przeslankach" jak znaki to olbrzymia grupa kierowcow. Studentka nie jest glupsza od szwajcarskich dzieci, ktore autostrady "opanowuja" tylko przez podpatrywanie rodzicow.




    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 09.07.14, 15:38
    > Na skrzyzowaniach albo swiatla (z czujnikiem) albo zadnych ograniczen pr
    > edkosci.

    Strasznie krecisz. Raz trzeba, raz nie.

    > Juz kupe razy wytlumaczylem ci zwiazek miedzy zachowaniem twoim i studentki.

    Jaki to zwiazek, skoro ja z rzadka w ogole osiagam predkosci zblizone do 120 km/h. Na autostradach rowniez.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 09.07.14, 15:51
    edek40 napisał:

    > > Na skrzyzowaniach albo swiatla (z czujnikiem) albo zadnych ogranic
    > zen pr
    > > edkosci.
    >
    > Strasznie krecisz. Raz trzeba, raz nie.

    Ja krece? Przeciez wszystko wyjasniles powyzej:
    "jesli ruch poprzeczny na tym znakomicie widocznym skrzyzowaniu jest tak wielki, ze nalezy postawic 50 km/h, to "swiatla bylyby o wiele sensowniejsze".

    "jesli "ruch poprzeczny na tym znakomicie widocznym skrzyzowaniu" NIE
    "jest tak wielki" zeby stawiac swiatla (z czujnikiem!!!)?

    Odpowiedz:
    "To bycmoze ograniczenie nie jest w ogole potrzebne"

    Ja tu widze tylko DWA stany :))))

    > Jaki to zwiazek, skoro ja z rzadka w ogole osiagam predkosci zblizone do 120 km/h.

    Taki, ze przekraczasz dozwolona predkosc az o kilkadziesiat kmh np. w OZ, ktory za takowy nie uwazasz albo przy ograniczeniu do 50-tki bez przekonywujacych CIE powodow. Przeciez sam wyjasniles juz, ze "W takich miejscach zwalniasz tylko Ty, Jurek, oraz ktos, kto nigdy nie rozpedza
    sie powyzej 50 km/h"

    Myslisz, ze w takich sytuacjach jestes dla studentek i innych dzieciakow niewidzialny?



    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 09.07.14, 16:03
    > "jesli ruch poprzeczny na tym znakomicie widocznym skrzyzowaniu jest tak wielki
    > , ze nalezy postawic 50 km/h, to "swiatla bylyby o wiele sensowniejsze".

    Ja, w odroznieniu od Ciebie, nie zakladam, ze 50 km/h jest tu zasadne. Dlatego uzywal slowa "jesli".

    > Taki, ze przekraczasz dozwolona predkosc az o kilkadziesiat kmh np. w OZ
    > , ktory za takowy nie uwazasz

    Jesli nie spelnia zadnych kryteriow, to jest to mimo wszystko OZ poniewaz ktos, nie trzymajac sie przepisow, tak go oznakowal?

    > cych CIE powodow. Przeciez sam wyjasniles juz, ze "W takich miejscach zwalnias
    > z tylko Ty, Jurek, oraz ktos, kto nigdy nie rozpedza
    > sie powyzej 50 km/h"

    Ale to chyba nie bylo o OZ, tylko o skrzyzowaniech w plenerze.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 09.07.14, 16:14
    edek40 napisał:

    > > "jesli ruch poprzeczny na tym znakomicie widocznym skrzyzowaniu jest tak
    > wielki
    > > , ze nalezy postawic 50 km/h, to "swiatla bylyby o wiele sensowniejsze".
    >
    > Ja, w odroznieniu od Ciebie, nie zakladam, ze 50 km/h jest tu zasadne. Dlatego
    > uzywal slowa "jesli".

    Tja, ciagle mamy jak mielismy DWA stany: swiatla (z czujnikiem) i "w ogole" bez "ograniczen".

    > Jesli nie spelnia zadnych kryteriow, to jest to mimo wszystko OZ poniewaz ktos,
    > nie trzymajac sie przepisow, tak go oznakowal?

    To nie jest tutaj kwestia tylko to, ze ty tam "nie zwalniasz" - ergo jedziesz az kilkadziasiat kmh szybciej niz jest dozwolone.

    > Ale to chyba nie bylo o OZ, tylko o skrzyzowaniech w plenerze.

    To akurat jest mi tak obojetne gdzie ty.... "nie zwalniasz" ergo jedziesz az kilkadziasiat kmh szybciej niz jest dozwolone "W takich miejscach zwalniasz tylko Ty, Jurek, oraz ktos, kto nigdy nie rozpedza sie powyzej 50 km/h"

    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 09.07.14, 16:17
    > To nie jest tutaj kwestia

    Jest.

    Niedawno pisali o gosciu, ktoremu policja chciala wlepic mandat za jazde 70 km/h w terenie formalnie zabudowanym. Kierowca sie nie zgodzil, a sad wzial jego strone. Op...lil policje za lapanie w miejscu, ktore nie jest OZ.

    Z uwagi na swietokrostwo i niska szkodliwosc nie opie..l znakologa.

    Alez ten sad zly. W Szwajcarii nie do pomyslenia.

    > To akurat jest mi tak obojetne gdzie ty.... "nie zwalniasz" ergo jedziesz az
    > kilkadziasiat kmh szybciej
    niz jest dozwolone "W takich miejscach zwalnias
    > z tylko Ty, Jurek, oraz ktos, kto nigdy nie rozpedza sie powyzej 50 km/h"

    W jakich miejscach jest Ci obojetne?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 09.07.14, 16:22
    edek40 napisał:

    > > To nie jest tutaj kwestia
    >
    > Jest.

    Nie jest. Jak chcesz ja omowic to zaloz inny watek/post.
    Mowa byla tu o tym, ze w obszarze, ktory za OZ nie uwazasz, "nie zwalniasz" bo jestes "zbyt inteligentny, aby polegac na tak watlych przeslankach" - ergo jedziesz kilkadziesiat kmh szybciej niz jest to dozwolone.


    > > To akurat jest mi tak obojetne gdzie ty.... "nie zwalniasz" ergo jedziesz
    > az
    > > kilkadziasiat kmh szybciej
    niz jest dozwolone "W takich miejscach zwa
    > lnias
    > > z tylko Ty, Jurek, oraz ktos, kto nigdy nie rozpedza sie powyzej 50 km/h"
    >
    > W jakich miejscach jest Ci obojetne?

    Napisalem tuz powyzej tepoto.

    Tja, ciagle mamy jak mielismy DWA stany: swiatla (z czujnikiem) i "w ogole" bez "ograniczen".

    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 09.07.14, 16:32
    > Napisalem tuz powyzej tepoto.

    Tracisz forme?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 09.07.14, 16:34
    Mowa byla tu o tym, ze w obszarze, ktory za OZ nie uwazasz, "nie zwalniasz" bo jestes "zbyt inteligentny, aby polegac na tak watlych przeslankach" - ergo jedziesz kilkadziesiat kmh szybciej niz jest to dozwolone.
    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 09.07.14, 16:41
    > Mowa byla tu o tym, ze w obszarze, ktory za OZ nie uwazasz, "nie zwalniasz" bo
    > jestes "zbyt inteligentny

    Podobnie inteligentny byl sad w Krakowie.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 10.07.14, 09:03
    edek40 napisał:

    > > Mowa byla tu o tym, ze w obszarze, ktory za OZ nie uwazasz, "nie zwalnias
    > z" bo
    > > jestes "zbyt inteligentny
    >
    > Podobnie inteligentny byl sad w Krakowie.

    A dokladnie?

    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 10.07.14, 10:47
    > A dokladnie?

    Nie notuje sobie wszstkich wypowiedzi i watkow, z ktorych pochodza. Poszukaj.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 10.07.14, 10:59
    edek40 napisał:

    > > A dokladnie?
    >
    > Nie notuje sobie wszstkich wypowiedzi i watkow, z ktorych pochodza. Poszukaj.

    Acha, mam wiedziec, jaki inteligentny byl "sad w Krakowie".
    Twoja bezsilnosc jest zabawna.

    Mowa byla tu o tym, ze w obszarze, ktory za OZ nie uwazasz, "nie zwalniasz" bo jestes "zbyt inteligentny, aby polegac na tak watlych przeslankach" - ergo jedziesz kilkadziesiat kmh szybciej niz jest to dozwolone.

    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 10.07.14, 11:00
    > Acha, mam wiedziec, jaki inteligentny byl "sad w Krakowie".
    > Twoja bezsilnosc jest zabawna.

    1. skoro nie sledzisz forum, to Twoja sprawa

    2. skoro nie sledzisz nawet tego watku, to.... mam to w nosie.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 10.07.14, 11:27
    edek40 napisał:

    > > Acha, mam wiedziec, jaki inteligentny byl "sad w Krakowie".
    > > Twoja bezsilnosc jest zabawna.
    >
    > 1. skoro nie sledzisz forum, to Twoja sprawa
    >
    > 2. skoro nie sledzisz nawet tego watku, to.... mam to w nosie.

    fajne 2 punkty na bezsilnosc edka :))))


    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 10.07.14, 11:32
    > fajne 2 punkty na bezsilnosc edka :))))

    A czego oczekujesz?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 09.07.14, 14:19
    edek40 napisał:

    > > Dobrze Ci tak pisać, bo nie wiesz, jaka to męka jechać tak pięćdziesiątką
    > choćb
    > > y tylko przez kilkaset metrów po takiej drodze. To już lepiej stać na świ
    > atłach
    > > niż tak pedalsko wlec się.
    >
    > Rozumiem, ze sygnalizacji z czujnikami niedasie?

    Pewnie nawet nie "rozumiesz" ze autostrady pod twoja stodole "niedasie".
    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 09.07.14, 14:49
    > Pewnie nawet nie "rozumiesz" ze autostrady pod twoja stodole "niedasie".

    Zapewne nie wiesz, ze po dlugim czasie mieszkania w miescie wyprowadzilem sie na wies. Nie po to, aby mi wybudowano autostrade.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 10.07.14, 09:05
    edek40 napisał:

    > > Pewnie nawet nie "rozumiesz" ze autostrady pod twoja stodole "niedasie".
    >
    > Zapewne nie wiesz, ze po dlugim czasie mieszkania w miescie wyprowadzilem sie n
    > a wies. Nie po to, aby mi wybudowano autostrade.

    To jednak autostrady maja byc pod kazda stodole ale nie pod edkowa.

    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • edek40 10.07.14, 10:48
    > To jednak autostrady maja byc pod kazda stodole

    To w Szwajcarii jest tak rozbudowana siec autostrad?

    Mozesz napisac mi po jaki grzyb?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • edek40 09.07.14, 10:50
    > Jest tam taki ruch, że ograniczenie wystarczy, świateł nie potrzeba.

    Ale skoro ruch jest tak maly, po jaki grzyb tak powazne ograniczenie.

    Uzyskanie poszanowania dla znakow mozna uzyskac dwiema metodami.

    Pierwszej probuje imac sie nasze panstwo, czyli batem. Ostatnio zabierajac prawo jazdy nawet za drobna stluczke, motywujac to nieznajomoscia przepisow, choc moze byc to akurat ten, ktore egzaminowany zgodnie z prawem nie znal, ale egzamin przeciez zaliczyl. W praktyce widac jak to dziala, widac, ze nie dziala i nie ma mozliwosci, przy obecnych nakladach na policje, aby zaczelo dzialac.

    Druga metoda, nie wykluczajac egzekwowania, opiera sie na szanowaniu potrzeb WSZYSTKICH obywateli i znajdowanie mozliwie dobrych kompromisow. To wymaga jednak starannosci, a nie finezji mlotkowego.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tbernard 09.07.14, 12:05
    > Pierwszej probuje imac sie nasze panstwo, czyli batem.

    Aha, studentka wpadła w niekontrolowany galop, bo za dużo batów od państwa dostała.
  • edek40 09.07.14, 12:06
    > Aha, studentka wpadła w niekontrolowany galop, bo za dużo batów od państwa dostała.

    Nie znizaj sie do poziomu hanniego.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • hannl 09.07.14, 14:20
    tbernard napisał:

    > > Pierwszej probuje imac sie nasze panstwo, czyli batem.
    >
    > Aha, studentka wpadła w niekontrolowany galop, bo za dużo batów od państwa dostała.

    To za trudny argument na edka.
    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • jureek 09.07.14, 12:46
    edek40 napisał:

    > > Jest tam taki ruch, że ograniczenie wystarczy, świateł nie potrzeba.
    >
    > Ale skoro ruch jest tak maly, po jaki grzyb tak powazne ograniczenie.

    Jeżeli wyjeżdżający z podporządkowanej widzi tylko kawałek głównej, to ograniczenie jest potrzebne niezależnie od tego, jaki jest ruch na tym skrzyżowaniu. Czy przez to, że jestem tylko jednym z niewielu wyjeżdżających z tej podporządkowanej mam lepszą widoczność, a jak nas będzie więcej, to widoczność się pogorszy i trzeba będzie postawić ograniczenie?
    W takiej sytuacji alternatywą dla ograniczenia prędkości może być tylko całkowite zlikwidowanie skrzyżowania.
  • edek40 09.07.14, 13:00
    > Jeżeli wyjeżdżający z podporządkowanej widzi tylko kawałek głównej,

    Widziales SV tego miejsca?

    > W takiej sytuacji alternatywą dla ograniczenia prędkości może być tylko całkowi
    > te zlikwidowanie skrzyżowania.

    W Polsce niemozliwe. A zdecydowanie wskazane w wielu miejscach.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 09.07.14, 13:15
    edek40 napisał:

    > > Jeżeli wyjeżdżający z podporządkowanej widzi tylko kawałek głównej,
    >
    > Widziales SV tego miejsca?

    Tak. A Ty przeczytałeś, do czego się odnoszę? Odnoszę się do Twojego ogólnego stwierdzenia, jakoby ograniczenie miało sens, gdyby na poprzecznej był większy ruch. Otóż moim zdaniem nie natężenie ruchu, lecz warunki widoczności decydują o sensownosci ograniczenia.

    > > W takiej sytuacji alternatywą dla ograniczenia prędkości może być tylko c
    > ałkowi
    > > te zlikwidowanie skrzyżowania.
    >
    > W Polsce niemozliwe.

    Zapomniałeś dodać, że w Twojej Polsce.
  • edek40 09.07.14, 13:25
    > Tak. A Ty przeczytałeś, do czego się odnoszę? Odnoszę się do Twojego ogólnego s
    > twierdzenia, jakoby ograniczenie miało sens, gdyby na poprzecznej był większy r
    > uch. Otóż moim zdaniem nie natężenie ruchu, lecz warunki widoczności decydują o
    > sensownosci ograniczenia.

    Oraz, moim zdaniem, prawdopodobienstwo trafienia na idiote.

    > Zapomniałeś dodać, że w Twojej Polsce.

    To zbyt radykalne stwerdzenie. Wiem, ze w Twoich okolicach zrobili szose do ruchu lokalnego wzdloz zwyklej szosy. Jedna jaskolka jednak wiosny nie czyni. W NASZEJ Polsce nie likwiduje sie skrzyzowan w ilosci wystarczajacej, aby bylo to widoczne.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 09.07.14, 13:31
    edek40 napisał:

    > > Tak. A Ty przeczytałeś, do czego się odnoszę? Odnoszę się do Twojego ogól
    > nego s
    > > twierdzenia, jakoby ograniczenie miało sens, gdyby na poprzecznej był wię
    > kszy r
    > > uch. Otóż moim zdaniem nie natężenie ruchu, lecz warunki widoczności decy
    > dują o
    > > sensownosci ograniczenia.
    >
    > Oraz, moim zdaniem, prawdopodobienstwo trafienia na idiote.

    Jeżeli wyjeżdżając widzisz tylko kawałek głównej, a na głównej ktoś popiernicza grubo ponad limit, to i ja, i Ty możemy stać się idiotami.
  • edek40 09.07.14, 13:36
    > Jeżeli wyjeżdżając widzisz tylko kawałek głównej

    To ograniczenie jest zasadne, konieczne i bezwzglednie wymaga wyegzekwowania.

    Dlatego wlasnie znakow nie nalezy stawiac "po uwazaniu".
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 09.07.14, 13:46
    edek40 napisał:

    > > Jeżeli wyjeżdżając widzisz tylko kawałek głównej
    >
    > To ograniczenie jest zasadne, konieczne i bezwzglednie wymaga wyegzekwowania.
    >
    > Dlatego wlasnie znakow nie nalezy stawiac "po uwazaniu".

    To chyba oczywista oczywistość, że znaków nie należy stawiać "po uważaniu".
    Czy ktoś to kwestionuje?
  • edek40 09.07.14, 13:50
    > To chyba oczywista oczywistość, że znaków nie należy stawiać "po uważaniu".
    > Czy ktoś to kwestionuje?

    Niektorzy kwestionuja, ze jest to faktem.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 09.07.14, 14:05
    edek40 napisał:

    > > To chyba oczywista oczywistość, że znaków nie należy stawiać "po uważaniu
    > ".
    > > Czy ktoś to kwestionuje?
    >
    > Niektorzy kwestionuja, ze jest to faktem.

    Też chyba nie, można co najwyżej spierać się o rozmiar zjawiska stawiania znaków "po uważaniu".
  • edek40 09.07.14, 14:40
    > Też chyba nie, można co najwyżej spierać się o rozmiar zjawiska stawiania znakó
    > w "po uważaniu".

    Spytaj o to hanniego.

    A skale tego zjawiska, ktore widac na kazdym kroku, opisal NIK.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 09.07.14, 14:48
    edek40 napisał:

    > A skale tego zjawiska, ktore widac na kazdym kroku, opisal NIK.

    Skoro na każdym kroku, to zapraszam na wirtualną przejażdżkę z Wrocławia do Świdnicy.
    Co do NIK, to gdzie można przeczytać ten raport i kiedy go sporządzono?
  • edek40 09.07.14, 15:08
    > Skoro na każdym kroku, to zapraszam na wirtualną przejażdżkę z Wrocławia do Świ
    > dnicy.

    W Polsce jest cos kolo 360 000 km drog publicznych.

    > Co do NIK, to gdzie można przeczytać ten raport i kiedy go sporządzono?

    Na stronach NIK. Sporzadzono go bodaj 2011 roku.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 09.07.14, 15:12
    edek40 napisał:

    > > Skoro na każdym kroku, to zapraszam na wirtualną przejażdżkę z Wrocławia
    > do Świ
    > > dnicy.
    >
    > W Polsce jest cos kolo 360 000 km drog publicznych.

    A jakie to ma znaczenie wobec Twojego stwierdzenia, że stawianie "po uważaniu" spotyka się na każdym kroku. Skoro na każdym, to także na drodze Wrocław - Świdnica.
    Skoro raport jest na stronach internetowych, to może podałbyś do niego jakiś link?
    Chociaż, jeśli to z 2011 roku, to chyba nie jest zbyt aktualny, bo jednak trochę się na drogach zmienia na lepsze.
  • edek40 09.07.14, 15:20
    > A jakie to ma znaczenie wobec Twojego stwierdzenia, że stawianie "po uważaniu"
    > spotyka się na każdym kroku. Skoro na każdym, to także na drodze Wrocław
    > - Świdnica.

    Jesli pojezdze ta droga chwilke na bank wytkne kilka bledow. Pierwsze zobacze zapewne od razu. Znaczy sie.... nie zobacze. Za pierwszym razem nie zobacze wielu znakow, ktore pozaslaniane sa czymkolwiek, nawet jedne przez drugie. Zaczne je zauwazac zapewne dopiero za kolejnymi przejazdami.

    > Chociaż, jeśli to z 2011 roku, to chyba nie jest zbyt aktualny, bo jednak troch
    > ę się na drogach zmienia na lepsze.

    Na lepsze u siebie nie zauwazylem. Na gorsze? Owszem. I to na nowozbudowanej (juz po 2011 roku) S2 i S8. Kluczowe, bardzo zatloczone, wymagajace dokladnego oznakowania drogi, ktore z jednej strony maja odcinkami absurdalne ograniczenia predkosci, choc nie akurat tam, gdzie drogowskazy sa tak zawiklane, ze po kilkudziesieciu latach mieszkania w Warszawie, wciaz sie tu gubie.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 09.07.14, 16:45
    edek40 napisał:

    > Jesli pojezdze ta droga chwilke na bank wytkne kilka bledow.

    No więc zapraszam na wirtualną przejażdżkę i wytykaj. Przynajmniej zobaczą wszyscy konkretnie, czy to, co Ty wytykasz, jest naprawdę poważnym błędem, czy też czepiasz się pierdół. No i zobaczymy, czy błędy te są na każdym kroku. Bo w to, że błędy wytkniesz, to nie wątpię.
  • edek40 09.07.14, 16:54
    > No więc zapraszam na wirtualną przejażdżkę i wytykaj.

    To nie ma najmniejszego sensu.

    Kiedys probowalem udowodnic, jakim bandyta jest gosc, ktory zadowolil sie jednym znakiem informujacym o przejsciu, umieszczonym tuz za mala gorka. SV robi bowiem zdjecia z zupelnie innej perspektywy niz widzi droge kierowca. Koledzy z formum wytkneli mi, ze mam kiepski wzrok, bo choc znak po prawej jest zasloniety przez zaparkowane auta, to widac pasy. Otoz z poziomu mojego pick-upa (czyli nieco wyzej niz przecietna), widoczne sa o wiele za pozno.

    > czepiasz się pierdół. No i zobaczymy, czy błędy te są na każdym kroku. Bo w to,
    > że błędy wytkniesz, to nie wątpię.

    j.w.

    Pozostaje otwarta kwestia czy bledem jest to, ze znaki wystepuja w zbyt wielkich "zlepkach" lub sa widoczne zbyt tpozno z uwagi np. na banery czy tablice reklamowe, a budynkach nie wspominajac. Ja uwazam, ze to bledy takie same jak nadmierne ograniczenia czy zbyt swobodne oznaczanie OZ.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 09.07.14, 17:18
    Widzę, że uciekasz od konkretów jak diabeł od święconej wody. No trudno, w takim razie nie pogadamy, bo ja z kolei wolę konkrety niż ogólnikowe narzekanie (czy chwalenie).
  • edek40 10.07.14, 10:49
    > Widzę, że uciekasz od konkretów jak diabeł od święconej wody.

    Tak na powaznie, uwazasz, ze mozna oceniac drogi na podstawie SV, a projektowac wylacznie w oparciu o mape?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 10.07.14, 11:56
    edek40 napisał:

    > Tak na powaznie, uwazasz, ze mozna oceniac drogi na podstawie SV, a projektowac
    > wylacznie w oparciu o mape?

    Nie uważam. Wyciągasz bardzo dziwne wnioski.
  • edek40 10.07.14, 11:58
    > Nie uważam. Wyciągasz bardzo dziwne wnioski.

    Dlaczego dziwne. Namawiasz mnie usilnie do oceny na postawie SV. A ja sie z cala moca sprzeciwiam. Rowniez dlatego, ze jestem pierwszy w kolejce do oplucia debili od znakow, ktorzy uwazaja, ze mapa im wystarczy, a wizja lokalna (w wykonaniu fachowca, ale nie znajacego drogi) to fanaberia.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 10.07.14, 13:00
    edek40 napisał:

    > Dlaczego dziwne. Namawiasz mnie usilnie do oceny na postawie SV. A ja sie z cal
    > a moca sprzeciwiam.

    forum.gazeta.pl/forum/w,510,151901857,151917179,Re_NIK_znowu_pod_prad.html
    Tutaj jakoś nie protestujesz. Wręcz przeciwnie, oceniasz i komentujesz na podstawie sv.
  • edek40 10.07.14, 13:07
    > Tutaj jakoś nie protestujesz. Wręcz przeciwnie, oceniasz i komentujesz na podst
    > awie sv.

    To jeden znak. Nie jest zasloniety, obrocony, bez watpienia stoi. Tylko co oznacza?

    Ty sie z nim zgadzasz?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 10.07.14, 13:10
    edek40 napisał:

    > Ty sie z nim zgadzasz?

    Nie, nie zgadzam się. Znak ostrzegający przed czymś, czego nie ma, jest w oczywisty sposób postawiony błędnie.
  • edek40 10.07.14, 13:13
    > Nie, nie zgadzam się. Znak ostrzegający przed czymś, czego nie ma, jest w oczyw
    > isty sposób postawiony błędnie.

    I latwo to ocenic na podstawie SV, poniewaz usytuowanie znaku nie jest w zadnym razie zagrozone jego zauwazeniem czy pominieciem w gestwinie innych bodzcow.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 10.07.14, 13:19
    edek40 napisał:

    > I latwo to ocenic na podstawie SV, poniewaz usytuowanie znaku nie jest w zadnym
    > razie zagrozone jego zauwazeniem czy pominieciem w gestwinie innych bodzcow.

    No to oceniaj na drodze Wrocław - Świdnica tylko to, co ocenić łatwo. Poza tym to tylko forum, więc Twoja ocena nie będzie miała żadnych realnych negatywnych skutków, nawet gdyby była nieprawidłowa.
  • edek40 10.07.14, 15:47
    > No to oceniaj na drodze Wrocław - Świdnica tylko to, co ocenić łatwo.

    Naprawde nie mam pojecia czemu sie tak upierasz.

    > Twoja ocena nie będzie miała żadnych realnych negatywnych
    > skutków, nawet gdyby była nieprawidłowa.

    j.w.

    Po diabla mam robic z siebie wala? Nie wystarczy, ze na potege i zawodowo robia to znakolodzy?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • bimota 08.07.14, 13:16
    NAPISALEM WYRAZNIE, ZE ROZUMIEM TWA ULOMNOSC... TO TY NIE ROZUMIESZ...
  • hannl 08.07.14, 14:13
    bimota napisał:

    > NAPISALEM WYRAZNIE, ZE ROZUMIEM TWA ULOMNOSC...

    polegajaca pewnie na tym, ze bimota na zwyklych skrzyzowaniach "poprawialby widocznosc" zamiast "walic ograniczenia" predkosci autostradowych.


    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • bimota 08.07.14, 14:18
    WYZSZA OD 50 TO AUTOSTRADOWA ? TO WLASNIE PRZYKLAD ULOMNOSCI... PO AUTOSTRADACH NIE JEZDZISZ ? :)
  • hannl 08.07.14, 14:26
    bimota napisał:

    > WYZSZA OD 50 TO AUTOSTRADOWA ?

    116 (z ktora jechala studentka na tym skrzyzowaniu i o ktorych tu mowa) to NIE WYZSZA OD 50?



    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • bimota 08.07.14, 19:50
    A Z CZYM TO PYT. MA ZWIAZEK ?
  • hannl 08.07.14, 22:10
    bimota napisał:

    > A Z CZYM TO PYT. MA ZWIAZEK ?

    Latwo sie gubisz.

    Piszac powyzej o "ograniczeniach predkosci autostradowych" na skrzyzowaniach odnioslem sie do predkosci "studentki" wynoszacej tam co najmnniej 116 kmh.

    Ty - najwidoczniej nie kapujac o co lata - spytales: WYZSZA OD 50 TO AUTOSTRADOWA ?

    Na co teraz mozesz dostac odpowiedz dopasowana nawet do ciebie:
    Co najmniej 116 kmh, o ktrorym mowa to predkosc autostradowa, ktorej ty bys tam nie ograniczal.

    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • bimota 09.07.14, 15:48
    CALY CZAS GADAMY O OGRANICZENIU DO 50, DO AUTOSTRADOWEGO SPORO BRAKUJE...
  • hannl 09.07.14, 15:52
    bimota napisał:

    > CALY CZAS GADAMY O OGRANICZENIU DO 50, DO AUTOSTRADOWEGO SPORO BRAKUJE...

    "CALY CZAS GADAMY" o "ograniczeniu" (inaczej zmniejszeniu) predkosci autostradowych DO np. 50 km/h.

    Poniau?
    --
    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę." (klemens1)
    "Ulica też zajmuje jakiś obszar i (...) może to być obszar zabudowany" (klemens1)
  • bimota 09.07.14, 15:56
    NO NIE KUMA.. TO ILE WYNOSI TA AUTOSTRADOWA ?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka