Dodaj do ulubionych

Krąg wokół edka się zacieśnia.

03.12.15, 15:17
Kiedy oponowałem wobec apokaliptycznych wizji edka (i emesa) dotyczących tego, jak karygodnie poczynają sobie nasi drogowcy i jak fatalnie zorganizowane są przez znakologów polskie drogi, że aż się praktycznie jeździć nie da bo w każdym miejscu czycha na nas ŚMIERĆ czy to w postaci BETONU W JEZDNI czy to w postaci NIEWINNYCH KIEROWCÓW, KTÓRZY ZWIEDZIENI OZNAKOWANIEM ZGODNYM I ZATWIERDZONYM PRZEZ PARTACZY ZNAKOLOGÓW mogą w każdej chwili uderzyć w Twój pojazd, opierałem się na moich (dość częstych) wizytach w Polsce podczas których pokonuję dość duże ilości kilometrów.

Kiedy parę lat temu odbyłem wizytę na Dolnym Śląsku dowiedziałem się, że "Dolny Śląsk to co innego, tam jest inna kultura i że powinienem pojeździć po innych częsciach kraju".

Kiedy następnym razem udałem się także z wizytą w Małopolskę, odwiedzając zarówno Kraków jak i piękne okoliczności przyrody w okolicach Limanowej, dowiedziałem się, że Polska południowa to nie do konca to, zresztą w Małopolsce to w ogóle cośtam, i że powinienem zobaczyć jak sprawa ma się na północy.

Moja krótka wizyta w Poznaniu została zbyta forumowym odpowiednikiem pogardliwego prychnięcia, bo przecież kraina kwitnącego ziemniaka to nie jest ani prawdziwa północ, ani, zapewne, prawdziwa Polska.

Kiedy zatem podczas kolejnej wizyty miałem okazję pojeździć sobie po Warszawie i z moich obserwacji wynikało, że jeździ się po niej nie bardzo jakoś drastycznie gorzej niż po wielu innych europejskich stolicach, w których miałem okazję bywać, dowiedziałem sie, że "w Warszawie to może faktycznie się trochę poprawia, ale jakbym tylko wyjechał na prowincję, to bym zobaczył". Podczas ostatnich świąt zawitałem zatem na Mazury, ale skupiliśmy się na dyskusji tego, dlaczego udało mi się dokonać niemożliwego, czyli nie znając miasta przejechać tranzytem przez Warszawę w godzinach największego szczytu z jedynie ok. 20 minutami postojów w korkach.

W maju byłem w Bieszczadach, ale to zostało potraktowane jako próba zmiany tematu - no bo w końcu przecież Bieszczady to nie Mazowsze. Wspomniałem o tym, że infrastruktura jest tam taka, że wożony przeze mnie angielski dziennikarz nie mógł uwierzyć, że to jest polski koniec świata i specjalnie mu musiałem szukać drogi z dziurami, żeby pokazać, że te pieniądze z UE które dostajemy na infrastrukturę wciąż jednak są nam potrzebne. Też jakoś nie pomogło to w przekonaniu edka, że nasza infrastruktura nie jest taka zła. "Jakbyś zobaczył moje okolice, którymi muszę na co dzień jeździć, okolice Mińska Mazowieckiego, którymi wali cały ruch objeżdżający Warszawę od wschodu to byś dopiero zobaczył" (cytuję z pamięci).

Nadarzyła się jednak także okazja, aby przejechać się po edkowych okolicach wreszcie. Podczas mojego tour de Pologne, które odbyłem w ciągu dwóch tygodni wakacji, jeden etap prowadził z okolic Kruklanek pod Limanową. Warszawę postanowiłem wziąć "od prawej" - Ostrów Maz. -> Łochów -> Mińsk -> Góra Kalwaria -> Grójec -> Białobrzegi -> Radom.

Wydawało mi się, znowu z pamieci, że gdzieś tutaj przetnę chociaż przez tą strefę prawdziwej Polski, o ktorej tak ochoczo rozpisuje się Edek, w ktorej WYSEPKI CZYHAJĄ, ZNAKI ZMYLAJĄ, TIRY WYPRZEDZANIE UNIEMOŻLIWIAJĄ a POLICJI NIE WIDAĆ. I co? I znowu lipa.

Drogi w większości równe i szerokie. Kultura kierowców - bez jakichś jaskrawych wyskoków. Wyprzedzanie TIRów i innych pojazdów - bez problemu, nawet dla auta z kierownicą po prawej stronie. Policja? Na moich oczach ściągnęli wariata który wyprzedzał żuka z węglem tutaj: ...maps/eavFrFtP1UF2

Czyli nie dość, że widać, to jeszcze nie tylko z radarem stoi.

Dlatego zwracam się tu do kolegi Edka z rozpaczliwą prośbą: pokaż palcem na mapie gdzie mam następnym razem pojechać, żeby zobaczyć to, o czym piszesz, że jest normą w Twoich okolicach!

(Dla zainteresowanych: trasa moich ostatnich wojaży po Polsce (nie wiem czemu google mi ogranicza ilość punktów pośrednich, więc w dwóch częsciach:

...maps/NYtYXH6kdp62
...maps/g7hfp2i96kE2 )

No to Edku, jeszcze raz:

GDZIE jest tak, jak to opisujesz?



--
Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
Edytor zaawansowany
  • tomek854 03.12.15, 15:22
    Link 1 - gdzie wyprzedzał.

    Link 2 - Tour de Pologne 1

    Link 3 - Tour de Pologne 2
    --
    orynski.eu/
  • nazimno 03.12.15, 15:27
    To powinno byc pewnie i Kattowitz i Krakau, buhahaaaa.....
    Tomus daje linki...
  • tomek854 03.12.15, 21:46
    Zwykle Cię ignoruję, ale muszę powiedzieć, że naprawdę bawi mnie kiedy tak jak dziś po raz kolejny udowadniasz, że jesteś idiotą :)

    http://i.imgur.com/t8TL1lh.png

    To mój zrzut ekranu.

    ttps://www.google.pl/maps/dir/Limanowa/Mi%C4%99dzyg%C3%B3rze/Jelenia+G%C3%B3ra+Cieplice/Wroc%C5%82aw/Chociebu%C5%BC,+Niemcy/@50.6449209,12.8915028,1168192m/data=!3m2!1e3!4b1!4m32!4m31!1m5!1m1!1s0x47161cea11971677:0xbf5317c5c2a49381!2m2!1d20.42228!2d49.70587!1m5!1m1!1s0x470e0234555166c1:0x435d27559c7a6d81!2m2!1d16.7665525!2d50.2306597!1m5!1m1!1s0x470eddda35f360e7:0xfd1a2112abf7d6f6!2m2!1d15.687654!2d50.869841!1m5!1m1!1s0x470fe9c2d4b58abf:0xb70956aec205e0f5!2m2!1d17.0385376!2d51.1078852!1m5!1m1!1s0x4708744259954a5f:0x50d42fb5e07fad3a!2m2!1d14.3328679!2d51.7563108!3e0

    To pełny link.

    Nazimno u siebie ma "breslau". Zagadka: kto ma ustawiony internet w obcym języku? :) :) :)
    --
    Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
  • samspade 04.12.15, 08:34
    W obcym języku?
  • tbernard 04.12.15, 09:01
    Też siedzę na mincie.
  • tomek854 04.12.15, 19:28
    Mint jest spoczko :)
    --
    orynski.eu/
  • nazimno 04.12.15, 10:48
    Tu stoi jak WOL - Breslau:

    www.google.pl/maps/dir/Limanowa/Mi%C4%99dzyg%C3%B3rze/Jelenia+G%C3%B3ra+Cieplice/Wroc%C5%82aw/Chociebu%C5%BC,+Niemcy/@50.6449209,12.8915028,1189882m/data=!3m2!1e3!4b1!4m32!4m31!1m5!1m1!1s0x47161cea11971677:0xbf5317c5c2a49381!2m2!1d20.42228!2d49.70587!1m5!1m1!1s0x470e0234555166c1:0x435d27559c7a6d81!2m2!1d16.7665525!2d50.2306597!1m5!1m1!1s0x470eddda35f360e7:0xfd1a2112abf7d6f6!2m2!1d15.687654!2d50.869841!1m5!1m1!1s0x470fe9c2d4b58abf:0xb70956aec205e0f5!2m2!1d17.0385376!2d51.1078852!1m5!1m1!1s0x4708744259954a5f:0x50d42fb5e07fad3a!2m2!1d14.3328679!2d51.7563108!3e0
  • nazimno 04.12.15, 11:03
    Jesli kontekst wyswietlany dopasowywany jest do lokalizacji ogladajacego go
    klienta {ja w (D)}, to mozna postawic hipoteze, iz krasnoludki dla terenow bylej trzeciej rzeszy podstawiaja temu klientowi nazwy miejscowosci z odleglej przeszlöosci ku pokrzepieniu serc.

    Ja widze BRESLAU na ekranie.




  • tomek854 04.12.15, 11:53
    No właśnie, gluptasku. Ja nie widzę zadnego breslau, bo mam ustawione mapy po polsku. Ty masz po niemiecku wiec tam, gdzie są niemieckie nazwy miejsc, są użyte niemieckie. Ja mam np. u siebie chociebuz, akwizgran i, na ten przykład, Edynburg. To naprawdę nie świadczy o tym, że wielka polska kiedyś aż tak sięgała, nie doszukuj się podtekstów których tam nie ma.

    Gdyby było od kogo, to spodziewalbym się teraz przeprosin, ale że jesteś bucem to pewnie będziesz dalej brnal, wiec po prostu z mojej strony eot.
    --
    orynski.eu/
  • nazimno 04.12.15, 12:21
    Wlasciwa diagnoze postawilem i wyjasnilem ja, nie ty.

    Wiec to ty jestes zwyklym bucem.

    A co do map, to "dziwnym trafem" stare niemieckie nazwy pojawiaja mi sie dokladnie w obreboe bylej III rzeszy.

    Ale - to krasnoludki bez podtekstow sa - bystry namolniaku forum.




  • jureek 04.12.15, 12:58
    nazimno napisał:

    > Wlasciwa diagnoze postawilem i wyjasnilem ja, nie ty.

    Twoja diagnoza, że zależy to od lokalizacji, wcale nie jest właściwa, więc nie masz się czym przechwalać.
    Też wiedziałem, że nie będziesz w stanie się przyznać do błędu, gdy obrażałeś Tomka zarzucając mu używanie niemieckiej nazwy Wrocław.
  • 45rtg 11.01.16, 16:22
    jureek napisał:

    > Też wiedziałem, że nie będziesz w stanie się przyznać do błędu, gdy obrażałeś T
    > omka zarzucając mu używanie niemieckiej nazwy Wrocław.

    A to w ogóle jest obraźliwe?
  • jureek 11.01.16, 17:17
    45rtg napisała:

    > jureek napisał:
    >
    > > Też wiedziałem, że nie będziesz w stanie się przyznać do błędu, gdy obraż
    > ałeś T
    > > omka zarzucając mu używanie niemieckiej nazwy Wrocław.
    >
    > A to w ogóle jest obraźliwe?

    Zwracanie się do kogoś per "tumanie" nie jest chyba szczytem elegancji?
  • 45rtg 11.01.16, 22:47
    jureek napisał:

    > 45rtg napisała:
    >
    > > jureek napisał:
    > >
    > > > Też wiedziałem, że nie będziesz w stanie się przyznać do błędu, gdy
    > obraż
    > > ałeś T
    > > > omka zarzucając mu używanie niemieckiej nazwy Wrocław.
    > >
    > > A to w ogóle jest obraźliwe?
    >
    > Zwracanie się do kogoś per "tumanie" nie jest chyba szczytem elegancji?

    Ale ja pytam o mówienie "Breslau".
  • tomek854 11.01.16, 23:59
    Ja Ci moze przepisze troszke innymi słowami to co jureek miał na myśli:

    "Przeprosić za to, że go obrzucałeś inwektywami, kiedy mu zarzucałeś używanie niemieckiej nazwy".
    --
    Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
  • 45rtg 12.01.16, 10:02
    tomek854 napisał:

    > Ja Ci moze przepisze troszke innymi słowami to co jureek miał na myśli:
    >
    > "Przeprosić za to, że go obrzucałeś inwektywami, kiedy mu zarzucałeś używanie n
    > iemieckiej nazwy".

    A, łapię :-)
  • qqbek 04.12.15, 13:00
    nazimno napisał:

    > [wycieczki personalne]

    > A co do map, to "dziwnym trafem" stare niemieckie nazwy pojawiaja mi sie doklad
    > nie w obreboe bylej III rzeszy.
    >
    > Ale - to krasnoludki bez podtekstow sa - bystry namolniaku forum.

    Bystrzaku:

    http://i63.tinypic.com/keucfk.jpg
    --
    Ludzie mawiają o nim, że wygląda jak prosię trzy razy ogłuszane... ale to dlatego, że studiował. (B.Hrabal "Bambini di Praga 1947")
  • nazimno 04.12.15, 13:14
  • jureek 04.12.15, 13:36
    Tu masz zrzut z ekranu mojego komputera:
    fotoforum.gazeta.pl/photo/4/gf/gj/k7sc/sdd9TJyHH5DcZtzdjX.jpg
    Jestem w Niemczech, używam niemieckiej wersji Firefoxa (na służbowym komputerze to nie ja instaluję przeglądarkę, tylko nasz dział IT, więc chcąc nie chcąc skazany jestem na niemiecką wersję), a mimo to mam polskie nazwy miejscowości. Tak więc Twoja teoria, że zależy to od lokalizacji, nie sprawdza się.
  • tomek854 04.12.15, 19:14
    A w sumie nie zastanawia Was, że on nie pokazuje zrzutu ekranu tylko podaje linki?

    Może po prostu zmyśla, żeby się móc przypie...ć? :)
    --
    Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
  • jureek 04.12.15, 12:55
    nazimno napisał:

    > Jesli kontekst wyswietlany dopasowywany jest do lokalizacji ogladajacego go
    > klienta {ja w (D)}, t

    Nie jest dopasowywany do lokalizacji, bo otwierałem Twój link w Niemczech, a stało jak wół Wrocław, a nie Breslau jak u Ciebie. Tak więc zależy to raczej od Twoich ustawień googla. Najwyraźniej masz "faszystowskie" ustawienia :)
  • nazimno 04.12.15, 13:29
    Ale Krakow nie jest Krakau tylko wlasnie Krakow.
    A te, jak piszesz - faszystowskie - maja swoje konsekwencje na obszarze wspomnianym.




  • jureek 04.12.15, 14:24
    ... polskość uruchamia polskie, czeskość czeskie itd.
    Co w tym dziwnego?

    nazimno napisał:

    > Ale Krakow nie jest Krakau tylko wlasnie Krakow.

    Odpaliłem virtual machine (VM), żeby zobaczyć, jak to wygląda z niemieckimi ustawieniami i jak najbardziej jest Krakau.
  • nazimno 04.12.15, 14:28
    KRAKOW widze.
  • jureek 04.12.15, 12:51
    nazimno napisał:

    > Tu stoi jak WOL - Breslau:

    Chyba u Ciebie, bo u mnie stoi jak wół Wrocław.
  • nazimno 04.12.15, 13:32

    www.gazetakrakowska.pl/artykul/3433597,krakow-z-map-w-sieci-znika-h...owa-gorka-i-cipowy-dolek,id,t.html
  • nazimno 05.12.15, 07:52
    Nie wcinaj sie do wpuszczania w maliny
    tomusia wraz z jego atakiem na edka.
    Nie kumasz tego.
    Tomus to tylko aspirujacy do "pisarstwa"
    tekstowy narcyz.




  • jureek 07.12.15, 09:55
    nazimno napisał:

    > Nie wcinaj sie do wpuszczania w maliny
    > tomusia wraz z jego atakiem na edka.
    > Nie kumasz tego.
    > Tomus to tylko aspirujacy do "pisarstwa"
    > tekstowy narcyz.

    Do kogo to pisałeś? Bo z drzewka tego nie widać.
  • tomek854 07.12.15, 18:35
    > > Nie wcinaj sie do wpuszczania w maliny
    > > tomusia wraz z jego atakiem na edka.

    Do nikogo konkretnego.

    Widzi, że zrobił z siebie idiotę, więc zaczyna teraz grać na to, że to było zaplanowane - takie "wpuszczanie w maliny". On tak na prawdę od początku wiedział, tylko chciał mnie podpuścić, rozumiesz :)

    A jeśli to nie działa, to może jakieś odwrócenie uwagi?

    > > Tomus to tylko aspirujacy do "pisarstwa"
    > > tekstowy narcyz.

    Na przykład atak personalny? :) :)

    Jestem pod szczerym wrażeniem, jak można być aż takim zacietrzewionym idiotą jak on :)
    --
    Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
  • nazimno 08.12.15, 14:52
    zlamanego ... narcyza, tomusiu...

    Jesli jestes az takim powolniakiem, iz nie zauwazasz wlasnych bredni, to ja nie mam zamiaru bawic sie w terapeute i to za darmo.

    Juz samo twoje narcystyczne wypracowanie na temat edka40, ktorego przenosni i tak NIGDY nie kapowales, jest swiadectwem twojego ograniczonego pojmowania spraw, a o wpuszczaniu
    w maliny nawet nie wspominam, bo do ciebie to nie dotrze.

    Zawsze irytowaly mnie takie rozanielone dupki jak ty.




  • samspade 08.12.15, 16:47
    A o jakich bredniach piszesz? Jestwyrazna roznica zdan, inne podejscie do zycia czy swiata.
    Jedyna osoba, ktora sie w tym watku popisala to ty. Z czego to wynikalo to nieistotne.
    A twoja obrona edka jest karykaturalna. Mysle ze Edek ani nie chce ani nie potrzebuje obrony.
    I tak wiem ze zaraz wylejesz na mnie wiadro pomyj. Bo odpowiedz kulturalna nudna jest ja teleizja sniadaniowa. Tak wiec smialo. I tak tego nie przeczytam.
  • nazimno 08.12.15, 16:58
  • tomek854 03.12.15, 15:27
    aha, i jeszcze jedno: czy przypadkiem nie przejeżdzałem przez to rondo, o którym zawsze piszesz, że się stoi po kilka godzin? Bo przejeżdżałem przez kilka i na żadnym nie stałem dłużej niż minutę, dwie. No chyba, że w środowe popołudnia mają wolne?
    --
    orynski.eu/
  • edek40 03.12.15, 15:56
    > aha, i jeszcze jedno: czy przypadkiem nie przejeżdzałem przez to rondo, o który
    > m zawsze piszesz, że się stoi po kilka godzin? Bo przejeżdżałem przez kilka i n
    > a żadnym nie stałem dłużej niż minutę, dwie.

    Przejezdzales przez rondo w Kolbieli. Moje gratulacje.

    Zobacz jaki jest korek teraz. Jest wzglednie maly, ale i tak nie sadze, abys pokonal z 1000 m korka w kilka minut.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • edek40 03.12.15, 16:42
    A teraz jest juz dwa razy dluzszy i to ze wszystkich czterech stron.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • samspade 03.12.15, 17:02
    A jak to oceniasz zza kierownicy? I jak piszesz wiadomość w trakcie jazdy. No chyba ze jesteś pasażerem. Pozostaje tylko kwestia skąd wiesz ze w cztery strony jest tak samo.
  • edek40 03.12.15, 17:05
    > A jak to oceniasz zza kierownicy?

    Guglarz dosc dokladnie okresla miejsca i dlugosci zatorow.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • samspade 03.12.15, 18:01
    Ciekawe skąd czerpie dane.
  • edek40 03.12.15, 20:12
    > Ciekawe skąd czerpie dane.

    Nie wiem, ale jest trafny.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • truskava 03.12.15, 21:15
    samspade napisał:

    > Ciekawe skąd czerpie dane.

    Ze smartfonów z androidem.

    --
    Pozdr@wiam
    TRUSKAVA
  • tomek854 03.12.15, 21:50
    > Ze smartfonów z androidem.

    Przy czym ostatnio jak mi padła nawigacja to jeździłem z telefonem i google maps, i informacje o ruchu i czasach podróży są przeszacowane lekko licząc o 10-20%. Tak samo na dłuższe trasy - zawsze planując trasy na googlu, po całej Europie, odejmowałem sobie 10% od podawanych czasów przejazdu. A zawsze jeżdżę zgodnie z przepisami, na autostradach nie przekraczając 120...
    --
    orynski.eu/
  • tomek854 03.12.15, 21:48
    > Zobacz jaki jest korek teraz. Jest wzglednie maly, ale i tak nie sadze, abys po
    > konal z 1000 m korka w kilka minut.

    Przejeżdżałem mniej więcej o tej samej porze. Od strony Warszawy był najdłuższy ogon, tak myślę, że ze 25 pojazdów...
    --
    Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
  • edek40 04.12.15, 10:38
    > Przejeżdżałem mniej więcej o tej samej porze. Od strony Warszawy był najdłuższy
    > ogon, tak myślę, że ze 25 pojazdów...

    I to jest dowod na to, ze nie ma tu korkow, podnoszacych czas przejazdu W-Wa - Lublin nawet dwukrotnie? Bo gdy Ty jechales korka nie bylo?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tomek854 04.12.15, 11:56
    Gdzie i kiedy bym nie jechał to nie ma tych zjawisk o których piszesz. Wiec albo jest tak, że specjalnie jak ja jadę wszyscy i wszystko się chowaja i jest normalnie póki nie znikne z horyzontu, albo przesadzasz.
    --
    orynski.eu/
  • bimota 03.12.15, 15:33
    KOGO OBCHODZA TWOJE FANTAZJE...
  • edek40 03.12.15, 15:50
    > Dlatego zwracam się tu do kolegi Edka z rozpaczliwą prośbą: pokaż palcem na map
    > ie gdzie mam następnym razem pojechać, żeby zobaczyć to, o czym piszesz, że jes
    > t normą w Twoich okolicach!

    Nie mam tylu palcow.

    I nie jest to unik. Ruch drogowy na glownych traktach (w wybranych miejscach kraju) wyraznie ulegl poprawie, co nie znaczy, ze ich oznakowanie jest OK. Czesto nie jest. Pisano wiele o niejasnym oznakowaniu nowej S8, gdzie mnostwo ludzi probowalo wjezdzac pod prad.

    Pozostaja liczne, latami nie zmienione wypryski bardziej lokalne. W razie przypominania sobie konkretow, bede robil upgrade. Moge napisac ogolnie - jesli nawet nastepuje modernizacja takich drog, to z reguly sprowadza sie do nieomal calkowitego uniemozliwienia wyprzedzania. Przypominam, ze zgodnie z KD nie mozna wyprzedzac nawet rowerow o ile jest, a jest, linia ciagla, a nie ma pasa awaryjnego, a czesto nie ma. Oczywiscie to nie problem. Wszyscy wyprzedzaja tam rowerzystow czy traktory. Ale lamia prawo. I to mnie uwiera. Bo oznacza to, ze za zmianami (nie dyskutuje teraz czy potrzebnymi czy nie) calkowicie nie nadaza prawo. A moze chcesz, abym Ci pokazal taka szose, bo nigdy nie widziales kilometrow ciaglej namalowanej bez powodu?

    Pozostaja wyciagane w nieskonczonosc trakty dojazdowe do Warszawy (o innych miastach nie pisze, bo nie wiem jak to wyglada), do ktorych, choc waskie i nieprzydatne, dolacza sie ochoczo kolejne duze osiedla, oddzielone od miasta faktyczna wsia. Tu prym wiedzie polozony po "mojej" stronie Targowek i Bialoleka. Wielki ruch w nieruchomosciach (byc moze porownywalny z Ursynowem lat 80.) - zerowy, od dziesiatek lat w infrastrukturze. Ale obok, co warte podkreslenia, znakomicie i bardzo szybko zmodernizowana Trasa Torunska o standardzie eski. I nie mam, jak zwykle, pojecia czy cieszyc sie, ze jest, czy martwic sie, ze okoliczni, zanim dostapia raju, musza wiele minut odpekac w piekle?

    O mikrorondach nie bede pisal. Nie znasz sie na geometrii i kazde okragle cos wydaje Ci sie dokladnie takie samo. Jest to o tyle dziwne, ze powozisz duzymi autami, wiec katy najazdu i zataczania powinny byc Ci znane. A znane sa mieszkancom moich okolic, ktorzy sa odcieci od dlugich autobusow, bo te nie mieszcza sie na rondkach. Musza sie wiec tloczyc w najmniejszych z mozliwych.

    O superwiadukcie w Zambrowie tez nie. MOze sie zdarzyc, ze znowu pokazesz mi dwie autostrady obok siebie, aby udowodnic mi, ze lokalna drozynka tez moze miec 8 pasow na 4 oddzielnych wiaduktach.

    Ech.

    Nie moge zaprzeczyc, ze jest o wiele lepiej. Jednak stanowczo stoje na stanowisku, ze bardzo wiele lepiej niwelowane jest przez, czasem tylko jeden, drobiazg. Nie boli on raz. Ale po kilku - owszem.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tomek854 03.12.15, 22:03
    Aha, czyli znowu zacieśniamy obszar.

    Jak jeździłem po dolnym śląsku mówiłeś "pojedź gdzie indziej".

    Jak jeździłem gdzie indziej, mówiłeś "przyjedź na Mazowsze".

    Jak jeździłem po Warszawie, mówiłeś "Warszawa to co innego, jeździj po prowincji".

    Jak jeździłem po prowincji, mówiłeś "tam to co innego, pojeździj po moich okolicach, Mińsk Mazowiecki, rondo w Korbieli".

    Jak byłem w Mińsku Mazowieckim i na rondzie w kOrbieli to mówisz

    > Ruch drogowy na glownych traktach (w wybranych miejscach kr
    > aju) wyraznie ulegl poprawie
    (...)
    > > Pozostaja liczne, latami nie zmienione wypryski bardziej lokalne.

    Ciekawe, czy jak pojeżdżę lokalnymi drogami po Twoich okolicach to będziesz pisał "ale Ty jechałeś ulicą Maliniaka tylko od Koziodupczej do Bździdowieckiej, a te WYPRYSKI LOKALNE to jest 400 metrów dalej, za rogiem z Papieża Milionlecia...

    A mnie tym czasem przyszło coś do głowy.

    Albo jest tak, że wszyscy się zmawiają i działają przeciwko Tobie: stają w tych samych korkach co ty akurat jedziesz. Puszczają TIRy jeden za drugim, żebyś nie mógł wyprzedzić. Chowają policję, z wyjątkiem tych z radarami za krzakieem.

    A tym czasem kiedy ja jadę, to korków nie ma, nawet o tej samej porze dnia, kiedy Ty twierdzisz że są zawsze korki, przejeżdzam bezboleśnie - czy to przez rondo w Korbieli, czy to przez Warszawę z jednego końca na drugi. Miniaturowe ronda nieprzejezdne dla TIRów nagle się nadmuchują do wielkości na co dzień spotykanej w całej Europie. TIRy, które za każdym razem jak nazimno jedzie po autostradzie, nagle przestają się wyprzedzać godzinami i zajmuje im to najwyżej kilkadziesiąt sekund jak wszędzie indziej w Europie. Policja, której nigdy nie widać, nagle ustawia wszystkie radiowozy w łańcuszek wzdłuż trasy mojego przejazdu. I tak dalej, i tak dalej.

    Ja rozumiem, że się takie wioski Potiomkinowskie budowało dla cara, ale dla mnie?

    --
    Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
  • edek40 04.12.15, 10:58
    > Aha, czyli znowu zacieśniamy obszar.

    Nie.

    > Ciekawe, czy jak pojeżdżę lokalnymi drogami po Twoich okolicach to będziesz pis
    > ał "ale Ty jechałeś ulicą Maliniaka tylko od Koziodupczej do Bździdowieckiej, a
    > te WYPRYSKI LOKALNE to jest 400 metrów dalej, za rogiem z Papieża Milionlecia.

    Zgadza sie. Liczy sie rowniez godzina oraz codzienna uciazliwosc, zadziwiajaco czesto wynikajaca z tego, ze urzedasy maja w d..pie.

    > Albo jest tak, że wszyscy się zmawiają i działają przeciwko Tobie:

    Nie uwazam, ze wszyscy sie zmawiaja. Uwazam, ze zrobiono bardzo duzo dobrego, psujac to w rozny sposob, ale wciaz pozostaje plus. Sa jednak miejsca zapomniane od lat. Mnie na przyklad wali skret z Zakopianki do Poronina. Jesli juz tam jestem, to przez chwile. Pogadaj z goralami, co oni o tym sadza, gdy czesto na wyjazd czekaja pol godziny w drodze do pracy. Ciekawe jak oni skomentuja to, co mnie (i Ciebie, bo akurat nie bylo korka) osobiscie wali?

    > A tym czasem kiedy ja jadę, to korków nie ma, nawet o tej samej porze dnia, kie
    > dy Ty twierdzisz że są zawsze korki, przejeżdzam bezboleśnie - czy to przez ron
    > do w Korbieli, czy to przez Warszawę z jednego końca na drugi.

    Mi tez sie zdarza. ze docieram bez korkow (szczegolnie, ze pracuje w obrebie skonczonej czesci obwodnicy). O wiele czesciej jednak z korkami. Chocby codziennie u mnie pod praca. Do zawrotki czekam 3-5 cykli. Dlaczego? A no bo dlatego, ze znakolog nie przewidzial mozliwosci skretu z dwoch (z trzech) pasow w trzy pasy za skretem. Srodkowy wiec, na wprost, stoi wiecznie pusty. Znakolog nie zauwazyl, ze gora poprowadzono wiadukt i malo kto ma chec zjechac i stac na swiatlach. Drobiazg? Jasne! Jak inny drobiazg na zjezdzie z Mostu Polnocnego. Priorytet jednak ma wjazd na parking P+R, ale dla mieszkancow mieszkajacych w osi metra. Ci, ktorzy dojezdzaja spod Warszawy do metra, na dojazd do parkingu czekaja czasem pol godziny. Drobiazg? Jasne. Jezdze samochodem inna droga, wiec wali mnie to. Ciekawe czy ich tez?

    Ile chcesz takich drobiazgow, ktorych nie zauwaza sie w ogole, gdy jedzie sie jeden-dwa razy? Moge, jak z rekawa. I wszystkie wynikaja wylacznie z tego, ze ktos nie pomyslal. Nie dlatego, ze nie ma drogi, tylko dlatego, ze znakolog uznal, ze jej czesc ma byc pusta, bo podobaja mu sie korki na tym pasie, ktory prowadzi tam, gdzie jezdza ludzie, a nie tam, gdzie mu sie wydawalo.

    Choc bylem kilka razy w Lodzi, Krakowie czy Wroclawiu, nie zauwazylem, aby te miasta byly wiecznie zakorkowane. Raz stalem w duzym korku w Lodzi. Zepsul sie TIR skrecajacy w lewo i zablokowal calkowicie jezdnie. Poza tym bez wiekszych problemow. Statystyki zakorkowania klamia. Nie widzialem tam korkow.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tomek854 04.12.15, 19:27
    > > Aha, czyli znowu zacieśniamy obszar.
    >
    > Nie.

    > Zgadza sie. Liczy sie rowniez godzina oraz codzienna uciazliwosc, zadziwiajaco
    > czesto wynikajaca z tego, ze urzedasy maja w d..pie.

    Znaczy, zamiast zacieśniać ram przestrzennych, zacieśniamy ramy czasowe :) :) :)

    Tylko, że ja tam przejeżdzałem mniej więcej o tej godzinie, o której wyżej piszesz, że są korki. A nie przyszło Ci do głowy, że jednak google moze niedokładnie podawać czasy przejazdu?

    W tej chwili na przykład google twierdzi, że na skrzyżowaniu u mnie pod domem wszystkie dojazdy do owego są czerwone na odcinku co najmniej kilkuset metrów. Nawet się przeszedłem z tej okazji do kuchni, skąd je widzę i co? Z jednej strony auta jadą płynnie, z pozostałych stoi po kilka samochodów na czerwonych. Może jednak google nie jest taką wyrocznią jeśli chodzi o ruch drogowy?

    > Nie uwazam, ze wszyscy sie zmawiaja. Uwazam, ze zrobiono bardzo duzo dobrego, p
    > sujac to w rozny sposob, ale wciaz pozostaje plus. Sa jednak miejsca zapomniane
    > od lat. Mnie na przyklad wali skret z Zakopianki do Poronina. Jesli juz tam je
    > stem, to przez chwile. Pogadaj z goralami, co oni o tym sadza, gdy czesto na wy
    > jazd czekaja pol godziny w drodze do pracy. Ciekawe jak oni skomentuja to, co m
    > nie (i Ciebie, bo akurat nie bylo korka) osobiscie wali?

    Skręt w Poroninie to akurat waaadza i drogowcy już dawno chcieli przebudować, ale górale się buntują. Na to najmądrzejsza władza nie poradzi, chyba, że by wywłaszczyli, ale wtedy kto wie, może byś był pierwszy do gardłowania jak to waaadza nie szanuje ludzkiej własności.

    > Ile chcesz takich drobiazgow, ktorych nie zauwaza sie w ogole, gdy jedzie sie j
    > eden-dwa razy?

    Więc ponieważ rypnęło się kryterium geograficzne, a kryterium godzinowe w oparciu o "google mówi, że są korki" też może się okazać nie doskonałe, wprowadzamy nowe kryterium "miejsc, które są upierdliwe dopiero jak się jedzie nimi X razy i akurat trafi na korki w minimum Y procent przypadków". Coraz mniej ogólne się robią te Twoje ostre twierdzenia, nie sądzisz? :)

    > Choc bylem kilka razy w Lodzi, Krakowie czy Wroclawiu, nie zauwazylem, aby te m
    > iasta byly wiecznie zakorkowane.

    W Krakowie bywam regularnie i akurat wydaje mi się, ze jest to miasto o wiele bardziej zakorkowane niż Wrocław.



    --
    orynski.eu/
  • 45rtg 11.01.16, 16:41
    tomek854 napisał:

    > Albo jest tak, że wszyscy się zmawiają i działają przeciwko Tobie: stają w tych
    > samych korkach co ty akurat jedziesz. Puszczają TIRy jeden za drugim, żebyś ni
    > e mógł wyprzedzić. Chowają policję, z wyjątkiem tych z radarami za krzakieem.

    "Truman Show" po prostu. Normalna sprawa.

  • edek40 03.12.15, 16:53
    > Drogi w większości równe i szerokie. Kultura kierowców - bez jakichś jaskrawych wyskoków. Wyprzedzanie TIRów i innych
    pojazdów - bez problemu, nawet dla auta z kierownicą po prawej stronie. Policja? Na moich oczach ściągnęli wariata który
    wyprzedzał żuka z węglem tutaj: ...maps/eavFrFtP1UF2
    >
    > Czyli nie dość, że widać, to jeszcze nie tylko z radarem stoi.

    Oj. Umknelo mi!!!

    Fajnie, ze raz widziales taka akcje.

    Ja tez raz...
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tomek854 03.12.15, 22:04
    > Ja tez raz...

    Ja podczas tego wyjazdu podczas którego zrobiłem w sumie ponad 3000 mil (z dojazdami do Rotterdamu) widziałem dwa razy. Czyli nie jest tak źle, co?
    --
    Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
  • edek40 04.12.15, 11:00
    > Ja podczas tego wyjazdu podczas którego zrobiłem w sumie ponad 3000 mil (z doja
    > zdami do Rotterdamu) widziałem dwa razy. Czyli nie jest tak źle, co?

    A ja nie widzialem policji w akcji (nawet z radarem) od dobrych 3 tygodni. A, w odroznieniu od Ciebie, jezdze tu codziennie co najmniej 60 km.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tomek854 04.12.15, 19:27
    > A ja nie widzialem policji w akcji (nawet z radarem) od dobrych 3 tygodni. A, w
    > odroznieniu od Ciebie, jezdze tu codziennie co najmniej 60 km.

    A ja Policji też czasem nie widuję tygodniami, a dziś widziałem trzy radiowozy w akcji. Widocznie policję widuje się przypadkowo a nie regularnie.
    --
    Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
  • edek40 03.12.15, 17:18
    Czy w Szkocji policja tez ma plany mandatowania, z rozbiciem na poszczegolne wykroczenia?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tomek854 03.12.15, 22:13
    Od kiedy połączono osiem szkockich policji w jedną - tak.

    www.telegraph.co.uk/news/uknews/scotland/11297682/Police-Scotland-accused-of-picking-on-easy-target-drivers.html
    --
    Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
  • edek40 04.12.15, 11:04
    Moze niedokladnie przeczytalem. Mozesz mi wskazac fragment, w ktorym zapisano, ze policja w Szkocji zalozyla okreslona ilosc mandatow do nalozenia i to w rozbiciu na konkretne wykroczenia?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tomek854 04.12.15, 11:45
    Służę.

    the force had set new arbitrary targets for motoring offences before massively overshooting them.

    Targets. Znaczy wiele celów mieli. Znaczy, rozbite na różne wykroczenia. I wyrobili normę z nawiązką.

    --
    orynski.eu/
  • edek40 04.12.15, 12:13
    > Targets. Znaczy wiele celów mieli. Znaczy, rozbite na różne wykroczenia. I
    > wyrobili normę z nawiązką.

    Szkoda, ze nie ma konkretow, ja w Polsce. Ciekaw jestem tego podzialu.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • samspade 03.12.15, 21:40
    W pierwszym zdaniu sobie odpowiedziałeś. To są wizje. Wybierane są ciągle te same przykłady jako dowody jak jest u nas źle. Po raz n ty czytamy ze nik to policja tamto. Kiedy zapytasz se jakie to błędy czy zastrzeżenia zapada cisza.
    Napiszę jako mieszkaniec woj. mazowieckiego. W ciągu ostatnich lat jakość dróg uległa olbrzymiej poprawie. I nie pisze tego tylko na podstawie S. Jeżdżę sporo po drogach gminnych, powiatowych i wojewódzkich. One również poprawiają się. Oczywiście ciągle zdarzają się dziwne rozwiązania, wysepki bez sensu czy brak jaj zarządców dróg. Nie można nie zauważyć że największe niebezpieczeństwo czyha na nas zdarzają we strony innych kierowców. Owszem można pisać policja to policja tamto. Ale brudno jest kiedy mało osób brudzi a nie dużo sprząta.Jezeli chodzi o infrastrukturę najbardziej odstające jako ogół to odstaje rowerowa. Ale tym się nie zajmujemy bo to pedalarze terroryści.
  • tomek854 03.12.15, 22:15
    O to to.

    Masz dokładnie te same obserwacje co ja. Zapewne, tak jak ja, zaglądasz do Polski za rzadko, żeby widzieć, jak jest naprawdę :) :)
    --
    Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
  • wtop.ek 04.12.15, 08:49
    podąacze się do tematu

    mieszkańcem Mazowsz nie jestem, alek kilka razy w roku z racji rodzinnych przejeżdzam trasę z południa przez Lublin, dalej Garwolin-Kołbiel-Mińsk-Łochów

    to co było 10 lat temu, a teraz to dwie rożne galaktyki, w Kołbieli na rondzie owszem bywają korki ale przy okazjach długich weekendów itp świąt, kiedy słoikowo opuszcza Warszawę w kierunku rodzinnych powiatów albo wrac z powrotem, chociaż nie pamiętam korka dłuższego niż parę minut podjeżdzania, w normalnym tygodniu ropboczy zawsze mam "szcżęście do kilku-kilkunastu samochodów przed wjazdem na rondo

    odcinek Kołbiel-Mińsk-Stanisławów zwykle mocno obstawiony tirami, ale jazda płynna i spokojna 80-90 km/h

    kiedyś horrorem był wjazd w Mińsku na trasę terespolską, i 100m dalej zjazd w kierunku Stanisławowa, korki na 20-30 minut, dziś mamy obwodnicę i wiadukty....

    lokalne drogi powiatowe w tej okolicy w znacznej czesci wyremontowane, z gładką nawierzchnią

    wyjazd z Lublina w kierunku na Warszawe, kiedyś horror, co chwilę obszary zabudowane, przejścia dla pieszych, czarne punkty, dziś za Kurów sięga ekspresowka, tylko do Bidy trzeba specjsalnie zjeżdżać ;)

    Garwolin, ongiś w weekendy przez miasto jechalo się prawie pół godziny, dzoś obwodnica ekspresowa

    inny region Polski - trasa Opatów-Kielce-Piotrków, jeszcze przed 2010 dziura na dziurze, w Kielcach brak obowdnicy, za Kielcami droga na znacznej długości tak pofałdowana, że jazda przypominała rejs łódką, dziś jeździ się jak po dywaniku

    drogi lokalne w Bieszczadach, tam trzeba po prostu przyjechać, to wygląda nawet jeszcze lepiej niż wyremontowany niż Dolny Sląsk czy Mazowsze, teraz to parę lig wyżej niż lokalne odpowiedniki w Czechach czy Niemczech

    no i kierowcy, kiedyś na trasie Lublin-Warszawa pełno było szybkich i wsciekłych, poganiających światłami albo wyprzedżających z naprzeciwka i zmuszających do zjeżdżania za linię pobocza, dziś trafiają się sporadycznie, zwykle "warszaffka", dziś jadę z rodziną lajtowo i bez stresu, pomagają fotoradary w OZ gdzie kiedyś "miszcze" nie zdejmowali nogi z gazu

    owszem z punktu widzenia komiwojażera czy sloika codziennie dojeżdżjącego do pracy w metropolii może to inaczej wyglądać, ale mimo wszstko postep jest ogromny, a łatwij to zobaczyć z perspektywy kogoś kto bywa tam co pewien czas...
  • jureek 04.12.15, 13:08
    tomek854 napisał:

    > Masz dokładnie te same obserwacje co ja.

    Pokrywają się one z moimi także.

    > Zapewne, tak jak ja, zaglądasz do Pols
    > ki za rzadko, żeby widzieć, jak jest naprawdę :) :)

    Ja jestem już prawie co drugi tydzień w Polsce i też jeszcze nie widzę tego, jak naprawdę na drogach jest źle.
  • edek40 04.12.15, 13:17
    > Ja jestem już prawie co drugi tydzień w Polsce i też jeszcze nie widzę tego, ja
    > k naprawdę na drogach jest źle.

    Ja tez nie pisze, ze jest zle, bo jest epokowo lepiej. Pisze zas glownie o tym, ze jest jeszcze szalenie duzo do zrobienia. I to oczywiscie jest truizm i na bank wszedzie tak mozna powiedziec. Ale u nas niewiele w ogole sie o tym mowi. Wylali asfalt i prosze nie narzekac. Ludziska wjezdzaja pod prad - glupki, oznakowanie jest zgodne, zatwierdzone i znakomite.

    I ja wlasnie o tym samozadowoleniu waaaadzy. Wylalismy, jak chcieliscie, wiec sie od.... Ze czasem nierowny, ze oznakowanie do bani, ze woda zalewa, ze ekranow nastawiali.... Zgodne i zatwierdzone, wiec nienaruszalne. Majestat dal, obywatele maja uwielbiac waaaadze.

    Wlasnie dlatego przegralo PO. Dali naprawde duzo, ale robili to glownie dla samozadowolenia i dla "wskaznikow", zupelnie nie interesujac sie tym, ze czasem lepiej byloby gdzie indziej, ze nalezaloby taniej, z mniejszym rozmachem za to dluzej w kilometrach.

    Ech.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • edek40 04.12.15, 11:05
    > W pierwszym zdaniu sobie odpowiedziałeś. To są wizje. Wybierane są ciągle te sa
    > me przykłady jako dowody jak jest u nas źle. Po raz n ty czytamy ze nik to poli
    > cja tamto. Kiedy zapytasz se jakie to błędy czy zastrzeżenia zapada cisza.

    I vice versa.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • samspade 04.12.15, 11:23
    Różnica jest taka że to nie ja powołuje się na te raporty i piszę o błędach. A skoro pytam się jakie to błędy to oczywiste że nie odpowiem ns pytanie o te błędy.
  • edek40 04.12.15, 12:15
    > Różnica jest taka że to nie ja powołuje się na te raporty i piszę o błędach.

    Raport NIK, na ktory sie powoluje podaje geneze powstawania bledow, a nie konkretne miejsca.

    Konkretne miejsca widac wszedzie dookola. Wystarczy patrzec uwaznie. To, ze wskazuje liczne bledy w mojej okolicy jest chyba oczywiste - znam je najlepiej. I to wlasnie jest kluczowe - znakolodzy tez powinni znac swoje okolice najlepiej. Raport NIK wskazuje jednak na to, ze jesli znaja, to glownie z mapy. O ile w ogole ja maja. O tym tez jest w raporcie.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • samspade 04.12.15, 16:58
    I znów wracamy do tego samego. Co jest tym błędem? Czy ma on realny wpływ na bezpieczeństwo? I czy miejsca w których dochodzi do wypadków są uznane jako błędy? Czy doskonale oznakowane przejście z błyskaczami jest uznane przez NIK jako ok?
  • edek40 04.12.15, 18:03
    > I znów wracamy do tego samego. Co jest tym błędem? Czy ma on realny wpływ na be
    > zpieczeństwo?

    Tego, kolego, nie wie nikt. Ze znakologiem na czele, bo nie ogladal swojej drogi od kilku lat.

    Rownie prawdopodobne jest to, ze blad jest drobny, jak i powazny.

    > ? Czy doskonale oznakowane przejście z błyskaczami jest uznane przez NIK jako ok?

    Po pierwsze NIK, co powtarzalem wielokrotnie, a Ty masz to w d..pie, nie odnosil sie do konkretnych miejsc i znakow.

    Po drugie przejscie dla pieszych oslepiajace i rozpraszjace uwage kierowcow nigdy w moim pojmowaniu bezpieczenstwa nie moze zasluzyc na miano bezpiecznego. NIEbezpiecznego na bank.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tomek854 04.12.15, 19:31
    > Tego, kolego, nie wie nikt. Ze znakologiem na czele, bo nie ogladal swojej drog
    > i od kilku lat.

    Oprócz Ciebie. Ty wydajesz się mieć nie tylko głęboką znajomość tematu, ale i dokładne dane na temat powodowanych zagrożeń, pozwalające Ci z taką pewnością siebie od lat bić na alarm :) :) :)
    --
    Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
  • samspade 04.12.15, 20:32
    Tego nie wie nikt. Jednak brak pieczątki czy przeterminowana gaśnica nie prowadzi do niebezpieczeństw na drodze. Co do prawdopodobieństwa to Twoje zdanie.
    I nie pisałem o przejściu oślepiającym czy rozpraszającym uwagę. To przejście nie będzie błędem według NIK. O ile tylko samochód kierownika robót miał ważny przegląd tech.
  • jureek 04.12.15, 13:06
    samspade napisał:

    > Jezeli cho
    > dzi o infrastrukturę najbardziej odstające jako ogół to odstaje rowerowa. Ale t
    > ym się nie zajmujemy bo to pedalarze terroryści.

    Kolejowa infrastruktura też w porównaniu z drogową wygląda fatalnie. Ale kto by się tam takimi biedakami, co to pociągami jeżdżą, przejmował. Niech se kupią auto i nie marudzą.
  • edek40 04.12.15, 13:09
    > Niech se kupią auto i nie marudzą.

    Zaraz Ci Tomek napisze, ze widzial w Polsce Pendolino, wiec jest znakomicie. A w Warszawie wypozyczalnie rowerow bija rekordy.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tomek854 04.12.15, 19:28
    > Zaraz Ci Tomek napisze, ze widzial w Polsce Pendolino, wiec jest znakomicie. A
    > w Warszawie wypozyczalnie rowerow bija rekordy.

    Nie napiszę. Bo w odróżnieniu od Ciebie nie zabieram głosu w tematach, o których nie mam pojęcia (jak np. Ty, kiedy wygłaszałeś swoje mądrości o drogach i ruchu drogowym w Szkocji).
    --
    Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
  • tomek854 04.12.15, 19:32
    (a poza tym Pendolino jest ch...owe. Jeździłem nim do Londynu, i to takim, co się przechyla. Dużo fajniej się jedzie normalnym pociągiem).
    --
    Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
  • jureek 07.12.15, 08:51
    tomek854 napisał:

    > (a poza tym Pendolino jest ch...owe. Jeździłem nim do Londynu, i to takim, co s
    > ię przechyla. Dużo fajniej się jedzie normalnym pociągiem).

    Podzielam tę opinię. Jeździłem pendolino w Polsce i w Czechach i też wolę normalny pociąg z przedziałami. W pendolinie ma się wrażenie ciasnoty jak w samolocie, nie ma wagonu restauracyjnego, w polskiej nie działa wifi, a na wszechobecnych ekranach pokazywane są denerwujące reklamy. Od niemieckiego ekspresu ICE też wolę zwykłe składy IC. Te pendolina i ICE są dobre dla tych, którzy jak dzieci fascynują się rekordami prędkości, które wcale nie przekładają się na lepsze czasy przejazdu. Zwykły czeskie pendolino nie przekracza 160 kmh, a na trasie Ostrawa - Praga osiąga średnią około 114 km/h, natomiast polskie pendolino osiągające maksymalną prędkość 200 km/h jedzie na trasie Opole - Warszawa ze średnią 103 km/h.
  • nazimno 07.12.15, 09:29

    www.bydgoszcz.uw.gov.pl/files/file/wkds_130528_prezentacja_PLK.pdf
  • jureek 07.12.15, 09:54
    nazimno napisał:

    > www.bydgoszcz.uw.gov.pl/files/file/wkds_130528_prezentacja_PLK.pdf

    Ta mapka pokazuje prognozy na przyszłość, a nie stan aktualny. Pokazuje np. na odcinku Mysłowice - Kraków prędkość 141-160 km/h, tymczasem obecnie wygląda to tak, że z Katowic do Krakowa pociąg pospieszny jedzie 2,5 godziny. Gdy wreszcie skończą tam remontować tory, ludzie kompletnie przesiądą się na autobusy i zapomną, że w ogóle między tymi miastami istnieje połączenie kolejowe. Niepokoi mnie też to, że na mapce w ogóle brak połączenia Opole - Kluczbork. Czyżby planowano likwidację tego połączenia, czy to tylko niechlujność autora mapki?
  • samspade 07.12.15, 10:15
    Mapka pokazująca stan przyszły. Nie wiadomo kiedy i czy w ogóle.
  • nazimno 07.12.15, 10:21

    www.plk-sa.pl/files/public/user_upload/pdf/Mapy/2015_07_13_mapa_predkosci_linie_ILK_RW.pdf
  • jureek 07.12.15, 10:25
    nazimno napisał:

    >
    > www.plk-sa.pl/files/public/user_upload/pdf/Mapy/2015_07_13_mapa_predkosci_linie_ILK_RW.pdf

    No to to już co innego. Tutaj pokazane są bardziej realne dane. Mysłowice - Kraków - prędkości między 40 a 80 km/h, a nie 141-160 jak na poprzedniej mapce.
  • nazimno 07.12.15, 10:28
    Marzenia jak ptaki szybuja po niebie, a rzeczywistosc wyglada jak "nasza szkapa".

  • qqbek 04.12.15, 13:11
    Auto! Albo rower!
    Z resztą - jak to infrastruktura rowerowa źle wygląda? Przecież rower służy do jeżdżenia po tych samych (coraz lepiej wyglądających) jezdniach, po których można też jeździć autem.

    Przepaść pomiędzy infrastrukturą drogową a kolejową ma się w końcu trochę zmniejszyć, bo PKP PLK wreszcie zaczynają coś ze swoimi torami robić (do tej pory zmodernizowali kilkaset kilometrów, a zlikwidowali kilka tysięcy kilometrów linii, co jest wynikiem bezdyskusyjne żałosnym)

    --
    Ludzie mawiają o nim, że wygląda jak prosię trzy razy ogłuszane... ale to dlatego, że studiował. (B.Hrabal "Bambini di Praga 1947")
  • samspade 04.12.15, 16:40
    O kolejowej nie pisałem bo nie było o niej mowy. Natomiast przez jej stan nie jeżdżę pociągami bo nie widzi mi się pokonywanie odcinka 100 km ponad 2,5 godz. Gdzie autobus jedzie 1,5.
  • bimota 04.12.15, 17:35
    Kolejowa infrastruktura też w porównaniu z drogową wygląda fatalnie. Ale kto by się tam takimi biedakami, co to pociągami jeżdżą, przejmował. Niech se kupią auto i nie marudzą.

    BO NIE BEDA JEZDZIC AUTOBUSAMI... KAZDY BY CHCIAL PENDOLINO...
  • edek40 07.12.15, 10:40
    1. Drogi mamy coraz lepsze i absolutnie w niczym nie odbiegaja od europejskich
    2. Oznakowanie mamy zgodne i zatwierdzone i absolutnie w niczym nie odbiegajace od europejskiego
    3. Organizacje ruchu mamy optymalna i absolutnie w niczym nie odbiegajaca od europejskiej
    4. Zarzadzanie i nadzor nad drogami mamy znakomite i absolutnie w niczym nie odbiegajace od europejskiego
    5. Organizacje instytucji zajmujacej sie BRD mamy optymalne i absolutnie w niczym nie odbiegajace od europejskich
    6. System szkolenia i egzaminowania kierowcow mamy na znakomita i i absolutnie w niczym nie odbiegaja od europejskiego
    7. Koncentracja policji na predkosci (1,7 mln mandatow do np. wykroczen wobec pieszych 0,038 mln.) jest wierna kopia pracy policji w Europie, gdzie policja zachowuje sie dokladnie tak samo i w zadnym wypadku ich zadaniem nie jest np. pomoc kierowcom

    W ocenie powyzszych myli sie edek i..... NIK oraz, czasem instytucje europejskie, wskazujace np. na fakt, ze najlepsze na swiecie instytucje zajmujace sie BRD calkowicie ze soba nie wspolpracuja, a ich kompetencje sa rozproszone.

    Oceniajac powyzsze hanni i ocala mial racje piszac o tym, ze jedynymi, stuprocentowymi, wylacznymi odpowiedzialnymi za wypadki drogowe sa sami kierowcy, ktorzy z uwagi na wschodnioeuropejskie korzenie (hanni) nie powinni w ogole miec PJ.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • samspade 07.12.15, 10:48
    Każdy reasumuje jak chce.
  • edek40 07.12.15, 11:08
    > Każdy reasumuje jak chce.

    Zgadza sie.

    Wobec zalozenia tego watku i dosc miazdzacej krytyce wychodzi na to, ze wszysko jest OK, poza kierowcami, ktorzy nie nadaja sie.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • samspade 07.12.15, 11:29
    Każdemu wychodzi tak jak chce. Nic na to nie poradzimy.
    A że świat nie jest czarno biały? Winna temu jest waaaaaaadza.
  • edek40 07.12.15, 11:36
    > Winna temu jest waaaaaaadza.

    A tak. Zapomnialem. Waaaaadza nie jest winna absolutnie niczemu, poniewaz to krew z krwi narodu.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • samspade 07.12.15, 11:40
    forum.gazeta.pl/forum/w,510,159487675,159535739,Re_Reasumujac.html
  • jureek 07.12.15, 11:41
    edek40 napisał:

    > > Winna temu jest waaaaaaadza.
    >

    Jeżeli ktoś twierdzi, że nie wszystkiemu winna jest władza, to wcale nie znaczy, że uważa on, że władza nie jest niczemu winna.
  • edek40 07.12.15, 12:57
    > Jeżeli ktoś twierdzi, że nie wszystkiemu winna jest władza, to wcale nie znaczy
    > , że uważa on, że władza nie jest niczemu winna.

    Zgadza sie.

    Jezeli ktos pisze o bledach i wypaczeniach nie oznacza to, ze nie zauwaza pozytywow.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tomek854 07.12.15, 18:39
    A ja bym chciał zobaczyć, jak Ty zauważasz pozytyw.

    Taki wątek na przykład, w którym byś opisywał jakieś X, które jest dobre ale nie w sposób taki jak "co prawda X, ale za to gdzie indziej spieprzyli" albo "nie to, że nie widzę X, ale generalnie to jest tragedia", tylko żebyś po prostu z radością, bez sarkazmu, ukrytych treści i nawiązania do któregoś z dwóch milionów wcześniejszych narzekających postów napisał "Jest X, ale fajnie!". :)
    --
    orynski.eu/
  • edek40 08.12.15, 09:31
    > ów wcześniejszych narzekających postów napisał "Jest X, ale fajnie!". :)

    Jest pendolino, ale fajnie.

    Pesa i Newag sprzedaja za granice.

    Taniej.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tomek854 08.12.15, 10:32
    Widzisz? Nie umiesz. (a poza tym jak był przetarg na pendolino to pesa i newag nie miało być o nawet zblizonych parametrach w ofercie)
    --
    Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
  • edek40 08.12.15, 10:38
    > Widzisz? Nie umiesz.

    :)

    Moze dlatego, ze nie cieszy mnie wylacznie fakt wylania asfaltu czy innych, spektakularnych inwestycji, bez patrzenia na koszta czy celowosc. Ale skoro Tobie to wystarcza...
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tomek854 08.12.15, 13:29
    No jeśli Ciebie na przykład nie cieszy to, że po Bieszczadach można sobie jeździć po szerokich drogach z równym jak stół asfaltem a w wioskach po drodze są chodniki i dobrze oświetlone przejścia dla pieszych, bo zawsze w tyle głowy masz to, ze jak przejeżdzałeś wcześniej przez Sanok to tam była źle posadowiona wysepka, to faktycznie, smutne musisz mieć zycie...

    Jak w piękny majowy dzień idziesz sobie poleżeć w parku na kocyku i poczytać książkę to też się nie potrafisz cieszyć tym, że kwiatki kwitną, ptaszęta świergolą, białe obłoczki przesuwają się po błękitnym niebie a słoneczko grzeje, tylko marudzisz "no tak, dzisiaj może ładna pogoda, ale w listopadzie to ciągle padało i była straszna piździawa"? :D :D :D
    --
    Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
  • qqbek 08.12.15, 13:35
    Jazda przez Sanok to nadal kibel jakich mało. Przejazd przez tę pipidówę nadal potrafi trwać więcej niż przejazd 'dwójką' przez całą Warszawę- od wschodu po wylot na A2.
    --
    Ludzie mawiają o nim, że wygląda jak prosię trzy razy ogłuszane... ale to dlatego, że studiował. (B.Hrabal "Bambini di Praga 1947")
  • edek40 08.12.15, 14:16
    > No jeśli Ciebie na przykład nie cieszy to, że po Bieszczadach można sobie jeźdz
    > ić po szerokich drogach z równym jak stół asfaltem a w wioskach po drodze są ch
    > odniki i dobrze oświetlone przejścia dla pieszych,

    Dawno tu nie bylem, wiec przyjmuje to na wiare i odhaczam z zadowoleniem. Polsce potrzebne sa porzadne drogi. W Bieszczadach nie stanowi problemu, ze wioda przez wsie. Wazne, ze sa OK.

    Wkurza mnie to, ze "dzieki" temu, ze wladze skoncentrowaly sie na autostradach (baaaaaaaaaardzo drogich i to nie tylko w porownaniu do dochodow), takich tanich, ale porzadnych odcinkow, mamy po prostu mniej. Wkurza mnie to, ze jesli wladze buduje ekspresowke, omijajaca to i tamto, to koniecznie wala dwujezdniowa. Fakt, dzieki temu do Wroclawia dojezdza sie (od Lodzi) z wlaczonym stale tempomatem, taka pusta. Czy stac nas na taka rozrzutnosc, skoro wciaz jest tyle miejsc, gdzie ciezko wrzucic drugi bieg? W takich miejsach naprawde trudno jest sie cieszyc z tego, ze postoj wypada na nowiutkim asfalcie. Mozna to zauwazyc, ale czy rzeczywiscie jest z czego sie cieszyc?

    > Jak w piękny majowy dzień idziesz sobie poleżeć w parku na kocyku i poczytać ks
    > iążkę to też się nie potrafisz cieszyć tym, że kwiatki kwitną, ptaszęta świergo
    > lą, białe obłoczki przesuwają się po błękitnym niebie a słoneczko grzeje, tylko
    > marudzisz "no tak, dzisiaj może ładna pogoda,

    Alez skad. Doceniam pogode i piekne okolicznosci przyrody. Wkurza mnie to, ze, choc prawem nakazane, wciaz jest zaniedbane egzekwowanie obowiazku sprzatania psich kup. Doslownie g..no mnie obchodzi bardziej niz sloneczko.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tomek854 09.12.15, 01:19
    > Wkurza mnie to, ze "dzieki" temu, ze wladze skoncentrowaly sie na autostradach

    A skoncentrowały się? To kto buduje te wszystkie piękne drogi, po których mam okazję jeździć kiedy jestem w PL?

    Kto zbudował wschodnią obwodnicę Wrocławia? Kto zbudował tunel w Karpaczu i zwolnił centrum miasta na deptak? Kto zbudował tą piękną jednopasową ekspresówkę od Elbląga w kierunku Obwodu Kaliningradzkiego? Kto wyasfaltował wąziutką drogę, dorabiając jej poszerzenia na łukach z kostki brukowej u mojej dziewczyny w rodzinnej pipidówie na Mazurach? Kto rozkopał całą Limanową i ostro nad nią pracuje? Kto pobudował te wszystkie piękne obwodnice Gorzowa? Skąd się wzięła obwodnica Wieliczki? Kto opłaca te wszystkie kopary i wywroty, które ostro pracują nad budową obwodnicy Kłodzka? Kto położył piękny, równiótki asfalt od Marianówki aż po same schronisko na Marii Śnieżnej (nie licząc ostatniego brukowanego fragmentu zbudowanego parę lat temu?) Czemu droga z Krakowa na Olkusz zamiast się rozpadać, skoro nikt o nią nie dba, jest równą jak stół, wybornie oznakowaną szosą? Skąd na Śląsku wzięło się tyle ładnych, nowych, szerokich dróg, że aż zabłądziłem jadąc trasą, którą przemierzam od dziecka, kiedyś z ojcem, od lat sam? Obwodnicę Opola to jak rozumiem też automagicznie wyczarowały krasnoludki? Skąd w ostatniej pipidówie pod Wałczem, gdzie kiedyś byłem na obozie harcerskim i zajrzałem z sentymentu wziął się piękny, szeroki asfalt, skoro jeszcze 17 lat temu były tam jedynie poprzerastane chwastami kocie łby albo piaszczyste drogi? Kto buduje piękne rondo u mojego brata na osiedlu w Cieplicach? Opozycja?

    A to tylko moje obserwacje z ostatniego wyjazdu, i to w dodatku jedynie te, które pamiętam, bo nowych dróg było multum. A na pozostałych - czy to krajówkach, czy lokalnych, w większości był równy asfalt, choc czasem połatany, jak to w Europie. Śmiem twierdzić, że średni standard stanu dróg był wyższy niż u mnie.

    Wkurza mnie to, ze jesli wlad
    > ze buduje ekspresowke, omijajaca to i tamto, to koniecznie wala dwujezdniowa.

    Ekspresówka na Kalningrad widocznie niczego nie omija, pewnie dlatego jest jednojezdniowa (z perspektywą na poszerzenie w przyszłości). Podobnie obwodnica Opola. Albo Śmigla.

    F
    > akt, dzieki temu do Wroclawia dojezdza sie (od Lodzi) z wlaczonym stale tempoma
    > tem, taka pusta

    Mówisz? Dawno nie jechałem. Ciekawe, gdzie się podziały te tysiące samochodów, które zawsze jeździły z Wrocławia w kierunku Warszawy. Myślisz, że teraz zmienili zwyczaje i jeżdżą na Bogatynię?

    Czy stac nas na taka rozrzutnosc, skoro wciaz jest tyle miejsc
    > , gdzie ciezko wrzucic drugi bieg?

    No tak, to jest rozrzutność. Żeby tak podnosciś przepustowość jednych dróg ze standardu sprzed 30 lat na standard który wystarczy na kolejne 30 podczas gdy wiele dróg dalej jeszcze jest w standardzie sprzed 30 lat. Lepiej by było np. podnieść standard ze standardu na przepustowość sprzed 30 lat do standardu na przepustowość sprzed 10 lat. Jak wynika z prostej matematyki takie podniesienie standardu jest trzy razy tańsze... Więc można by w ten sposób podnieść standard trzy razy więcej dróg... Ach, wait, to tak nie działa :D

    W takich miejsach naprawde trudno jest sie c
    > ieszyc z tego, ze postoj wypada na nowiutkim asfalcie. Mozna to zauwazyc, ale c
    > zy rzeczywiscie jest z czego sie cieszyc?

    nie no, oczywiście, to bez sensu. Znacznie lepiej stoi się w korkach na dziurawych kocich łbach przykrytych łuszczącymi się łatami asfaltu, pozapadanych przy krawędziach i zarośniętymi rowami, dzięki czemu po każdym deszczu stoi się po osie w wodzie. Wszyscy to wiedzą, dlatego np. taki Paryż w ogóle nie asfaltuje dróg. Bo po co - przecież tam i tak zawsze są korki :) :) :) :)

    > Alez skad. Doceniam pogode i piekne okolicznosci przyrody. Wkurza mnie to, ze,
    > choc prawem nakazane, wciaz jest zaniedbane egzekwowanie obowiazku sprzatania p
    > sich kup. Doslownie g..no mnie obchodzi bardziej niz sloneczko.

    No cóż, skoro Twoje życie sprowadza się, według tej analogii, do skupiania się na gó...e, to nic dziwnego, że jesteś taki zgorzkniały :D


    --
    Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
  • edek40 09.12.15, 09:42
    > A skoncentrowały się? To kto buduje te wszystkie piękne drogi, po których mam o
    > kazję jeździć kiedy jestem w PL?

    Te nowe piekne drogi to w wiekszosci carskie trakty z nowiutkim asfaltem.

    Nowych drog przybylo i to calkiem sporo. Gdyby nie nadmierne wydatki bez watpienia powstaloby ich wiecej. ZAcznijmy od ekranow...

    > Mówisz? Dawno nie jechałem. Ciekawe, gdzie się podziały te tysiące samochodów,
    > które zawsze jeździły z Wrocławia w kierunku Warszawy. Myślisz, że teraz zmieni
    > li zwyczaje i jeżdżą na Bogatynię?

    Druga jest widocznie tak przepustowa i nie ma waskich gardel, ze "optycznie" zniknely.

    > No cóż, skoro Twoje życie sprowadza się, według tej analogii, do skupiania się
    > na gó...e, to nic dziwnego, że jesteś taki zgorzkniały :D

    Pytales o park i wylegiwanie sie na psich g..nach.

    Obecnie, poza PiSem, malo co psuje mi humor na dluzej.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tomek854 09.12.15, 16:51
    > Te nowe piekne drogi to w wiekszosci carskie trakty z nowiutkim asfaltem.

    No pewnie. To karygodne.

    Na takim mitycznym Zachodzie, panie, to zawsze zamiast remontować drogę, budują nową, obok :) :) :)

    (ciekawostka - wiekszość brytyjskich dróg krajowych, poza obwodnicami miast, prowadzi po szlaku dawnych Turnpike roads, czyli sieci dróg budowanych przez prywatnych inwestorów od XVII do XIX wieku).

    > Nowych drog przybylo i to calkiem sporo. Gdyby nie nadmierne wydatki bez watpie
    > nia powstaloby ich wiecej. ZAcznijmy od ekranow...

    No, ekrany to wiadomo, że jest skandal. Ale jakoś dziwnym trafem pierwszy raz widzę, żebyś narzekał akurat na to. Jak widać jednak nawet popsuty zegar czasem wskazuje dobrą godzinę :)

    > Druga jest widocznie tak przepustowa i nie ma waskich gardel, ze "optycznie" zn
    > iknely.

    A "nieoptycznie" dalej są korki?

    Czy może po prostu zbudowano drogę w standardzie umożliwiającym spokojną, szybką i bezpieczną jazdę, o co chyba chodziło?

    > Obecnie, poza PiSem, malo co psuje mi humor na dluzej.

    Problem w tym, że Ty zawsze gdzieś znajdziesz jakieś gó..., którego można się przyczepić.

    --
    Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
  • edek40 10.12.15, 11:32
    > Na takim mitycznym Zachodzie, panie, to zawsze zamiast remontować drogę, budują
    > nową, obok :) :) :)

    Na takim mitycznym zachodzie unikaja budowania wsi-ulicowek.

    Przypominam, ze na DK8 za Belchatowem OZ mial nieprzerwanie nieomal 30 km. Tyle, co spore miasto z przyleglosciami. A to tylko ciag nawleczonych na szose domow w jednym z reguly rzedzie. Dlatego wlasnie, przez "ulatwianie" sobie pracy przez urzedasow, trzeba budowac nowe drogi. Lanie asfaltu nic nie zmieni ani w sprawnosci transportu, ani w poprawie BRD.

    > No, ekrany to wiadomo, że jest skandal. Ale jakoś dziwnym trafem pierwszy raz w
    > idzę, żebyś narzekał akurat na to. Jak widać jednak nawet popsuty zegar czasem
    > wskazuje dobrą godzinę :)

    Fajnie jest byc wyrocznia i punktem odniesienia. Tomek widzi pierwszy raz - wiec napisalem to pierwszy raz. I ktokolwiek.

    > Czy może po prostu zbudowano drogę w standardzie umożliwiającym spokojną, szybk
    > ą i bezpieczną jazdę, o co chyba chodziło?

    Uwazam, ze na calkiem sporym odcinku, z dala od Lodzi czy Wroclawia, wystarczylaby na kilka lat jedna jezdnia z rezerwa na druga. Choc nie upieram sie, bo ruch moze wzrosnac.

    > Problem w tym, że Ty zawsze gdzieś znajdziesz jakieś gó..., którego można się p
    > rzyczepić.

    Poza forum mam jeszcze calkiem fajne zycie. Tu czuje sie stale sprowokowany.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 10.12.15, 12:49
    edek40 napisał:

    > Na takim mitycznym zachodzie unikaja budowania wsi-ulicowek.

    de.wikipedia.org/wiki/Stra%C3%9Fendorf
  • edek40 10.12.15, 13:00
    > rel="nofollow">de.wikipedia.org/wiki/Stra%C3%9Fendorf

    To jest zasada rozpowszechniona na caly kraj i niezaleznie od klasy drogi?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 10.12.15, 13:10
    edek40 napisał:

    > > rel="nofollow">de.wikipedia.org/wiki/Stra%C3%9Fendorf
    >
    > To jest zasada rozpowszechniona na caly kraj i niezaleznie od klasy drogi?

    A tak jest w Polsce?

  • edek40 14.12.15, 09:44
    > A tak jest w Polsce?

    Raczej tak.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tomek854 14.12.15, 12:07
    Citation needed :)

    albo właściwie nie needed, wystarczy pojeździć po Polsce po prostu :)
    --
    Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
  • edek40 14.12.15, 12:40
    > albo właściwie nie needed, wystarczy pojeździć po Polsce po prostu :)

    Ano wystarczy.

    Wystarczy tez sprobowac kiedys wybudowac sie daleko od szosy, co osobiscie cwiczylem. Lekko nie bylo, bo nie bylo planu zagospodarowania. Wiec zgode od reki daja tylko w pasie ilus metrow od szosy. Ja na swoja czekalem.... blisko 12 miesiecy.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tomek854 14.12.15, 13:23
    I na podstawie tego jednostkowego przykładu (plus kilku anegdotycznych, które niewątpliwie masz w zanadrzu) wysnuwasz wniosek ogólny, który bardzo łatwo jest zweryfikować choćby przeglądając polskę na google maps? :)
    --
    Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
  • edek40 14.12.15, 13:39
    > I na podstawie tego jednostkowego przykładu (plus kilku anegdotycznych, które n
    > iewątpliwie masz w zanadrzu) wysnuwasz wniosek ogólny, który bardzo łatwo jest
    > zweryfikować choćby przeglądając polskę na google maps? :)

    To nie jest jednostkowy przyklad. Wielu moich (nieanegtotycznych) znajomych probowalo/budowalo sie z dala od szosy.

    Spytaj tigesa o dlugosc nieomal nieprzerwanego odcinka ulicowek na starej (na szczescie) DK8. Moze nawet poda CI nazwy. O ile pamietal jest to blisko 30 km zabudowy w przewazajacej czesci w jednym rzedzie.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tomek854 14.12.15, 15:04
    edek40 napisał:

    > > I na podstawie tego jednostkowego przykładu (plus kilku anegdotycznych, k
    > tóre n
    > > iewątpliwie masz w zanadrzu
    ) wysnuwasz wniosek ogólny, który bardzo łatwo
    > jest
    > > zweryfikować choćby przeglądając polskę na google maps? :)
    >
    > To nie jest jednostkowy przyklad. Wielu moich (nieanegtotycznych) znajomych pro
    > bowalo/budowalo sie z dala od szosy.

    :D :D :D :D :D

    > Spytaj tigesa o dlugosc nieomal nieprzerwanego odcinka ulicowek na starej (na s
    > zczescie) DK8. Moze nawet poda CI nazwy. O ile pamietal jest to blisko 30 km za
    > budowy w przewazajacej czesci w jednym rzedzie.

    Ależ ja tamtędy regularnie jeździłem, bo sam jestem rodem z Wrocławia. Tylko że znowu, z faktu, że przy dawnej DK 8 jest ciurkiem kilka wsi szosówek nie oznacza, że jak twierdzisz, jest to "typowy rodzaj zabudowy w naszym kraju".
    --
    orynski.eu/
  • edek40 14.12.15, 16:18
    > Ależ ja tamtędy regularnie jeździłem, bo sam jestem rodem z Wrocławia. Tylko że
    > znowu, z faktu, że przy dawnej DK 8 jest ciurkiem kilka wsi szosówek nie oznac
    > za, że jak twierdzisz, jest to "typowy rodzaj zabudowy w naszym kraju".

    Czyli 30 km na 350 km trasy to nie jest jakas znaczaca ilosc? A zauwaz, ze litosciwie nie probuje nawet policzyc pozostalych, bo moze wyjsc, ze po drodze polowa to OZ.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tomek854 14.12.15, 19:14
    Znacząca. Ale czy nadzwyczajna? W Europie jest dużo takich miejsc.
    --
    Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
  • edek40 15.12.15, 09:22
    > Znacząca. Ale czy nadzwyczajna? W Europie jest dużo takich miejsc.

    Pokaz mi kilka dlugich ulicowek. Chodzi mi o przewage zabudowy (mieszkalnej) w pierwszym rzedzie.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tomek854 15.12.15, 13:23
    E, nie, nie dam się na to złapać. Ja ci pokaże pierwsza z brzegu a ty zaraz będziesz wyszukiwać jakieś nieznavzne rodzice i triumfowac, że jest inaczej niż w Polsce...

    A prawda jest taka że po prostu jak zwykle odwracasz kota ogonem i odwracasz uwagę od faktu, że nie potrafisz udowodnić swojego głupiego twierdzenia że w Polsce wies ulicowka to norma. :)
    --
    Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
  • samspade 14.12.15, 13:33
    Powinieneś napisać jeszcze czemu tyle to trwało. Czy nie było odrolnienia. A może czy tyle czekałeś na decyzję o warunkach zabudowy itp.
    A to że od reki dostaniesz zgodę na budowę przy szosie to między bajki włożyć.
  • edek40 14.12.15, 13:40
    > Powinieneś napisać jeszcze czemu tyle to trwało. Czy nie było odrolnienia. A mo
    > że czy tyle czekałeś na decyzję o warunkach zabudowy itp.

    Nie bylo drogi. To byl jedyny powod.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • samspade 14.12.15, 13:47
    Ale w jakim sensie nie było drogi? Brak dostępu do drogi publicznej? Czy może jeszcze był podział działki?
  • edek40 14.12.15, 16:21
    > Ale w jakim sensie nie było drogi?

    Nie bylo drogi, a gmina nie chciala sie zgodzic na wykonanie jej rekami inwestorow. Pletli cos o sluzebnosci, mediach i takich tam. A potem odpuscili wszystko, co zaowocowalo tym, ze choc mielismy taki plan, nie udalo sie sklonic wlasciciela ostatniej dzialki do wykonania zawrotki. Gmina najpirw niczego niedopuszczala, a potem odpuscila i olala, choc miala na tacy rozwiazanie. Smieciarka cofa okolo 500 m...
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • samspade 14.12.15, 23:02
    Czyli wchodzimy w decyzję o warunkach zabudowy, wstępny projekt podziału i temu podobne. U nas to trwa. A czy można zmusić właściciela? Zawsze nawrotkę mógł zrobić u siebie właściciel przedostatniej działki.
  • tomek854 14.12.15, 15:07
    > Nie bylo drogi. To byl jedyny powod.

    No to w sumie nie dziwne, że Ci nie dali tak łatwo. Mogę pomyślec o wielu powodach, np:
    - wiedzą, że wieś się będzie rozbudowywać, a jeszcze nie wiedzą, jak będzie wyglądać siatka bocznych dróg, więc nie chcą, żeby się ludzie budowali "od czapy" na środku niczego.
    - nie chcą, żeby było tak, że ludzie się będą budowali na środku niczego, a potem domagali się żeby im WAAAADZA zbudowała dojazd.

    W idealnym świecie, gmina przygotowywałaby infrastrukturę pod nową zabudowę, w tym drogi dojazdowe do przeznaczonych pod zabudowę działek. Ale jak sam zauwazasz, nawet główne drogi pozostawiają wiele do życzenia. Nie jest wiec chyba dziwnym fakt, że budowanie drogi dojazdowej do ścierniska na ktorym ma życzenie wybudować się edek nie należy do priorytetów w tym kraju?
    --
    Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
  • edek40 14.12.15, 16:33
    > - wiedzą, że wieś się będzie rozbudowywać, a jeszcze nie wiedzą, jak będzie wyg
    > lądać siatka bocznych dróg,

    Tomek, teraz to pojechales. Oczywiscie, ze nic nie widza, nic nie planuja i maja w dupie. Wszystkie znane mi okolice nie maja zadnej siatki drog. Sa one budowane wlasnym sumptem, bez planu polaczen, w to co nazywasz siecia, ba z calkowitym WYKLUCZENIEM laczenia tego w sieci, bo osiedla, w majestacie prawa, sa tak poprzesuwane, ze trzebaby wyburzac. Syf sie zakonserwowal, a nowe podmiejskie (i miejskie) wygladaja, jak winogrona z jedna droga i kolejnymi rozgalezieniami, bez polaczen.

    Wladze lokalne nie planuja do tego stopnia, ze wydali pozwolenie na budowe osiedla blisko mnie, nie zapewniajc nie tylko odpowiedniej drogi i komunikacji, ale nawet, UWAZAJ, wystarczajaco grubej rury, aby wszyscy mieszkancy mieli wode w kranach.

    > - nie chcą, żeby było tak, że ludzie się będą budowali na środku niczego, a pot
    > em domagali się żeby im WAAAADZA zbudowała dojazd.

    Patrz wyzej.

    Wpisz sobie w gugla "Osiedle Regaty" i ocen jego wielkomiejskosc w kontekscie zagospodarownia okolic blizszych miastu. Wydali zgode i teraz wszyscy maja bol glowy, jak dojechac, jak nie utknac w korkach, jak nalac wody do wanny, jak rozmiescic budynki uzytecznosci i takie tam. Wydali zgode na budowe mikromiasteczka daleko od wszystkiego, za zabudowa wiejska i calkowicie bez infrastruktury. Kluczowe dla wladz wydaly sie zapewne wplywy z podatkow. To, ze bede kiedys rozliczeni z braku infrastruktury, ze beda musieli pobudowac ja, tej kadencji nie obchodzilo. Oni zamkneli budzet, a martwic sie beda nastepcy.

    > W idealnym świecie, gmina przygotowywałaby infrastrukturę pod nową zabudowę, w
    > tym drogi dojazdowe do przeznaczonych pod zabudowę działek.

    Wystarczy, aby robili to, co nazywa sie planem urbanistycznym. A nie robia tego. Wszystko jest puszczone na zywiol i bez zadnego planu. Tu nie mowie nawet o tym czy gmina wybuduje droge, ale o tym czy gmina dopilnuje tylko tego, aby kiedys dalo sie je w ogole wybudowac.

    > sz, nawet główne drogi pozostawiają wiele do życzenia. Nie jest wiec chyba dziw
    > nym fakt, że budowanie drogi dojazdowej do ścierniska na ktorym ma życzenie wyb
    > udować się edek nie należy do priorytetów w tym kraju?

    Dlatego tez nie mialem zamiaru wystepowac o budowe przez gmine. Droga miala byc zbudowana (i w koncu zostala zbudowana) wysilkiem kolektywnym, w formie zrzuty do kapelusza. Ale przez dlugi czas nawet na to gmina nie chciala przystac. Albowiem dlatego, ze nie.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tomek854 14.12.15, 19:12
    No to czekaj, bo teraz to się już zgubiłem.

    To źle że nie wydają czy robią trudności z wydawaniem takim jak Ty, którzy się chcą budować tam, gdzie nie ma wystarczającej infrastruktury?

    Czy źle jednak że wydają?

    Bo cięzko nad Tobą nadążyć.
    --
    Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
  • edek40 15.12.15, 09:32
    > To źle że nie wydają czy robią trudności z wydawaniem takim jak Ty, którzy się
    > chcą budować tam, gdzie nie ma wystarczającej infrastruktury?

    Ja budowalem maly domek na terenie wiejskim. I mialem trudnosci z pozwoleniem, choc niczego od gminy nie oczekiwalem.

    Oddalona o kilka kilometrow Warszawa nie widziala nic nadzwyczajnego w wybudowaniu sporego osiedla MIEJSKIEGO z dala od wszystkiego, za terenami podmiejskimi i calkowicie bez infrastruktury. Ja nie oczekiwalem (i nikt nie oczekuje) przedszkola czy szkoly nieomal w zasiegu wzroku. Mieszkancy tegoz osiedla owszem, bo m.in. wlasnie dlatego wybiera sie miasto. A najblizsze panstwowe, przez dobrych kilka lat bylo oddalone o blisko 8 km!!! Czyli dalej niz ja mam na wsi. Ja sobie wyborowalem studnie, zainstalowalem filtry i po sprawie. Uwazasz, ze tak powinni postapic mieszkancy tego osiedla, skoto "planisci" wydali decyzje o zabudowie bez sprawdzenia wydajnosci mediow? I na koniec droga. To, ze ja mam daleko i czesciowo po drodze gruntowej, jest oczywiste. Czemu nieomal rownie daleko maja mieszkancy osiedla? Czemu ulica komunikujaca ich z miastem powoli zaczyna zmieniac sie w droge gruntowa, bo nie wytrzymuje nacisku kol tak samochodow, jak i licznych autobusow? Bo (nic nie)planujac dopuszczono zabudowe rozproszona zbyt blisko centrum miasta i teraz osiedla trzeba budowac na obrzezach? Bo to jest mozliwe i dostaje zgode? A wielbiacy cisze edek nie moze postawic domu, bo nie ma drogi????
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tomek854 15.12.15, 13:16
    Aha. Czyli problem generalnie polega na tym, że inni dostają i dostawali w przeszłości zgode a edek miał trudności :)
    --
    orynski.eu/
  • edek40 15.12.15, 13:23
    > Aha. Czyli problem generalnie polega na tym, że inni dostają i dostawali w pr
    > zeszłości zgode a edek miał trudności :)

    Skoro tak wlasnie, prosciutko, to zrozumiales, to Twoj problem.

    Oraz reszty Polakow, ktorzy snuja sie ulicowkami (w tym mieszkancow owego warszawskiego osiedla w drodze do pracy/szkoly/przedszkola - czyli do miasta).
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tomek854 15.12.15, 16:20
    > Oraz reszty Polakow, ktorzy snuja sie ulicowkami

    Specjalnie jeżdżą akurat w te okolice, w których są wsie ulicówki, żeby się posnuć? :)

    A tak na marginesie tej dyskusji, mam dla Ciebie taką prostą zagadkę:

    Czy wiesz, dlaczego są wsie ulicówki a nie ma miast ulicówek?
    --
    Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
  • edek40 15.12.15, 16:49
    > Czy wiesz, dlaczego są wsie ulicówki a nie ma miast ulicówek?

    Jak to nie ma? Pobrzeza miast to miasta ulicowki z nielicznymi "skokami w bok". Wystarczy wziac mape i poogladac.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tomek854 15.12.15, 18:34
    Bo pobrzeża miast, to dołączone do nich wsie.

    Moje pytanie wciaż czeka na odpowiedź.
    --
    Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
  • edek40 16.12.15, 09:56
    > Bo pobrzeża miast, to dołączone do nich wsie.

    Obejrzalem sobie pobrzeza Londynu (miasto w Anglii ;)). Dziwne te wsie - jakos tak poskupiane i "przyklejone" do miasta. Nie to co u nas - ulica, nawleczone domy i pola (nie)uprawne...
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tomek854 16.12.15, 16:59
    Bardziej zurbanizowanych okolic nie było? :D

    No,ale widzę, że nie znasz odpowiedzi na to proste pytanie, dlaczego mamy (i nie tylko my) dużo wsi szosówek.

    Otóż, taka zabudowa wiaze się ze strukturą własnosci ziemi. Typowa wieś to siedlosko przy drodze i pola za nim o szerokości gospodarstwa najczęsciej.

    W krajach, w których rolnictwo indywidualne na małą skalę praktycznie już zniknęło (np. Wielka Brytania), małe poletka obrabiane koniem i pługiem zastąpiły wielkie pola - a wsie, zaludniane przez ludzi którzy nie pracowali już na roli, a np. dojeżdżali koleją (to taki pojazd szynowy, wynaleziony jakieś 200 lat temu) do dużego miasta, np. Londynu. Nawet jednak pod Londynem wciąż widać ulicową strukturę wsi, choć trudno czasem dojrzeć ją spod wybudowanych tam w ciągu ostatniego stulecia domów bogatych mieszczan wyprowadzających sie z miasta.

    Tak więc Edziu, ulicówki nie powstają Tobie na złość, tylko jest to kwestia historycznie uwarunkowana.

    W Wielkiej Brytanii takie wioski rozwijały się najpierw przez zabudowywanie przerw między zabudowainami gospodarczymi oraz przydomowych poletek za nimi (stąd wąskie boczne zaułki itp), a ostatnio poprzez budowę całkowicie nowych osiedli z osobnym dojazdem tylko w jednym miejscu (przez co czasem przy drodze stoi rząd starych domów a "za ich plecami" znajduje się osiedle wybudowane od zera przez developera.

    U nas nie ma za bardzo developerów budujących całe osiedla na aż taką skalę jak w UK, dlatego takie edki budują się samodzielnie - i stąd jest burdel, bo naprawdę trudno nad tym zapanować, nie mowiąc juz o dostarczeniu każdemu takiej infrastruktury, jaka jest potrzebna.


    --
    orynski.eu/
  • edek40 17.12.15, 10:24
    > Otóż, taka zabudowa wiaze się ze strukturą własnosci ziemi. Typowa wieś to sied
    > losko przy drodze i pola za nim o szerokości gospodarstwa najczęsciej.

    A dobro nadrzedne, czyli spoleczenstwa nie ma nic do sobiepanskiej wlasnosci. Rozlewamy wiec miasta i wsie w nieskonczonosc, a potem mamy korki i reszte nieszczesc. I bardzo droga komunikacje, calkowicie nie dorastajacej do potrzeb tych, ktorych brak planow urbanistycznych wypchnal na marginesy.

    > Tak więc Edziu, ulicówki nie powstają Tobie na złość, tylko jest to kwestia his
    > torycznie uwarunkowana.

    I nie mozna tego zmienic? Bo skad sie to bierze wiem.

    > U nas nie ma za bardzo developerów budujących całe osiedla na aż taką skalę jak
    > w UK, dlatego takie edki budują się samodzielnie - i stąd jest burdel, bo napr
    > awdę trudno nad tym zapanować,

    Szczegolnie wtedy, gdy nie ma zadnych planow.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • samspade 17.12.15, 10:59
    edek40 napisał:

    > A dobro nadrzedne, czyli spoleczenstwa nie ma nic do sobiepanskiej wlasnosci.

    A w jaki sposób ma mieć wpływ? Wywłaszczać i wyburzać zabudowania żeby no właśnie co?
    Zabudowania ulicówki powstały i są. I będą. Nie ma możliwości ich likwidacji. Można wykupić grunty z zabudowaniami i wyburzyć żeby postawić bloki.
    Powiesz można scalić grunty. Można i często scalało się ale scalenia z zasady nie dotyczyły zabudowań.
    Rozlewają się miasta i miasto wyraża na to zgodę bo nie ma planu? W miejscowym planie grunty też moga byc przeznaczone pod zabudowę wielorodzinną. Owszem można nie wyrazić zgody na budowę. Tym samym lemingi nie będą miały gdzie mieszkać ogólnie ceny już i tak napompowane pójdą jeszcze do góry. Wybudowano osiedle bez zapewnienia odpowiedniego ciśnienia wody i winny jest urzędnik? Litości. To obowiązkiem dewelopera jest zapewnienie mediów.
  • edek40 17.12.15, 11:05
    > A w jaki sposób ma mieć wpływ? Wywłaszczać i wyburzać zabudowania żeby no właśn
    > ie co?

    Jak trzeba, to trzeba

    > Zabudowania ulicówki powstały i są. I będą. Nie ma możliwości ich likwidacji. M
    > ożna wykupić grunty z zabudowaniami i wyburzyć żeby postawić bloki.
    > Powiesz można scalić grunty. Można i często scalało się ale scalenia z zasady n
    > ie dotyczyły zabudowań.
    > Rozlewają się miasta i miasto wyraża na to zgodę bo nie ma planu? W miejscowym
    > planie grunty też moga byc przeznaczone pod zabudowę wielorodzinną. Owszem możn
    > a nie wyrazić zgody na budowę. Tym samym lemingi nie będą miały gdzie mieszkać
    > ogólnie ceny już i tak napompowane pójdą jeszcze do góry. Wybudowano osiedle be
    > z zapewnienia odpowiedniego ciśnienia wody i winny jest urzędnik? Litości. To o
    > bowiązkiem dewelopera jest zapewnienie mediów.

    Czyli niedasie. Innym, w tym sasiadom Czechom czy Slowakom sie udalo, a nam nie. Ba, udalo sie zachowac pewne zasady na Slasku. Na carskich nizinach nic sie nie da zrobic.

    Dzieki temu biedota miejska skazana jest na niekonczace sie wyprawy samochodami czy bardzo droga i calkowicie niewydolna na peryferiach komunikacja. Musza bowiem pokonac dzielnice bogactwa w drodze z miasta Warszawy do miasta Warszawy... (czy innych podobnie "zaplanowanych" miast).
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • samspade 17.12.15, 11:09
    edek40 napisał:

    > > A w jaki sposób ma mieć wpływ? Wywłaszczać i wyburzać zabudowania żeby no
    > właśn
    > > ie co?
    >
    > Jak trzeba, to trzeba

    Rozróżniasz wywłaszczenie pod drogę od wywłaszczenia pod budowę bloku?

    > Czyli niedasie. Innym, w tym sasiadom Czechom czy Slowakom sie udalo, a nam nie
    > . Ba, udalo sie zachowac pewne zasady na Slasku. Na carskich nizinach nic sie n
    > ie da zrobic.

    Ale powiedz co się udało naszym sąsiadom. Wyburzyli istniejące wsie i wybudowali nowe?

  • edek40 17.12.15, 11:13
    > Rozróżniasz wywłaszczenie pod drogę od wywłaszczenia pod budowę bloku?

    Tak. Jedno jest w poziomie ziemi, a drugie nie.

    Ale z zasady porzadkowac trzeba, bo, przynajmniej w Warszawie, coraz ciezej zyc. I bedzie jeszcze ciezej, bo, poki co, nie ma alternatywy dla budowania drugiego ringu miasta. W srodku buduje sie obecnie wyraznie wiecej, bo powoli zwalniaja sie liczne nieuzytki czy zapasy nienaruszalne wojska czy czegos tam, ale wobec potrzeb i mizernej podazy gruntow, sa drogie.

    > Ale powiedz co się udało naszym sąsiadom. Wyburzyli istniejące wsie i wybudowal
    > i nowe?

    Wydaje mi sie, ze od razu robili dobrze. Tak samo, jak skode ;)

    A teraz pilnuja.

    Wedlug Twojego przekonania jednak jestesmy dozywotnio skazani na burdel urbanistyczny. Wedlug przekonania urzedasow tez...
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • samspade 17.12.15, 11:20
    edek40 napisał:

    > > Rozróżniasz wywłaszczenie pod drogę od wywłaszczenia pod budowę bloku?
    >
    > Tak. Jedno jest w poziomie ziemi, a drugie nie.

    Oraz jedno było by niezgodne z obowiązującym prawem.

    > > Ale powiedz co się udało naszym sąsiadom. Wyburzyli istniejące wsie i wyb
    > udowal
    > > i nowe?
    >
    > Wydaje mi sie, ze od razu robili dobrze. Tak samo, jak skode ;)

    Zrobili dobrze czy z powodu uwarunkowań inaczej?

    > Wedlug Twojego przekonania jednak jestesmy dozywotnio skazani na burdel urbanis
    > tyczny. Wedlug przekonania urzedasow tez...

    Nie według mojego przekonania ale twojego o nim wyobrażenia.
  • edek40 17.12.15, 11:25
    > Oraz jedno było by niezgodne z obowiązującym prawem.

    Droge dla tysiecy mozna, a osiedla dla tysiecy w rozsadnej odleglosci od miasta nie mozna. Co sluszne, to sluszne. I tak musi pozostac.

    Wszystkie miasta tak powstawaly. Paryz na przyklad byl mikroskopijnym miasteczkiem, calkowicie nie otoczonym luzna zabudowa. Ba, nikt nawet nie mial zamiaru budowac domkow. Dzieki temu Paryz, przy takiej samej liczbie ludnosci, co Warszawa, jest od niej 3 razy mniejszy. Od razu stawiali tam osiedla.

    > Nie według mojego przekonania ale twojego o nim wyobrażenia.

    To wypowiedz sie ostatecznie i zrozumiale - jak widzisz kwestie rozlewania sie zabudowy oraz czy widzisz koniecznosc nie tylko zatrzymania, ale i prob odwracania tendencji?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • samspade 17.12.15, 12:17
    edek40 napisał:

    > > Oraz jedno było by niezgodne z obowiązującym prawem.
    >
    > Droge dla tysiecy mozna, a osiedla dla tysiecy w rozsadnej odleglosci od miasta
    > nie mozna. Co sluszne, to sluszne. I tak musi pozostac.

    Strawman fallacy

    > Wszystkie miasta tak powstawaly. Paryz na przyklad byl mikroskopijnym miasteczk
    > iem, calkowicie nie otoczonym luzna zabudowa. Ba, nikt nawet nie mial zamiaru b
    > udowac domkow. Dzieki temu Paryz, przy takiej samej liczbie ludnosci, co Warsza
    > wa, jest od niej 3 razy mniejszy. Od razu stawiali tam osiedla.

    A tutaj naginanie rzeczywistości dla własnych potrzeb.

    > To wypowiedz sie ostatecznie i zrozumiale - jak widzisz kwestie rozlewania sie
    > zabudowy oraz czy widzisz koniecznosc nie tylko zatrzymania, ale i prob odwraca
    > nia tendencji?

    Po pierwsze nie mam fetyszu planu zagospodarowania.
    Po drugie pytanie postawiłeś tendencyjnie. Sprowadzasz wszystko do warszawy.
    Łączysz do tego wsie "ulicówki" i pomieszanie z poplątaniem gotowe.
    A co sądzę na temat rozlewania się zabudowy. Napiszę trochę szerzej.
    Ogólnie wszystko zależy od konkretnego miejsca. Jak jest to zrobione razem ze szczegółami. Ale nie podobają mi się z założenia osiedla. Za dużo ogrodzeń. Sztuczne tworzenie barier między ludźmi. Za dużo naziemnych miejsc do parkowania. Ale to może wynika z tego ze chcemy tak mieszkać, że chcemy tej "ekskluzywności" spokojnego zakątku, kolorowego gaju itp.
    Rozlewanie się miast jest nieuchronne. Nie można zabudowywać wszystkiego. Muszą pozostać tereny zielone, korytarze do "wietrzenia" miasta. Zwiększa się liczba ludności.
    Dochodzą do tego problemy własnościowe. U mnie w mieście jest wiele zaniedbanych kamienic z nieuregulowanym/niejasnym stanem prawnym. Owszem można próbować przeciwdziałać temu trendowi. Remontować wyburzać a w to miejsce budować nowe a przyszłe roszczenia wysyłać na drzewo.
    Można wywłaszczać osiedla domków żeby w ich miejsce wybudować osiedla. Powiedz qbkowi że chcesz go wywłaszczyć żeby w miejsce jego osiedla domków postawić osiedle bloków.
    Załóżmy że władze Warszawy wprowadzają rygorystyczne zasady. Jak zmusić do tego samego władze ościennych miast? Bo bez tego cała para w gwizdek.
    Nie ma jednej jasnej łatwej odpowiedzi.

  • edek40 17.12.15, 15:19
    > Ogólnie wszystko zależy od konkretnego miejsca. Jak jest to zrobione razem ze s
    > zczegółami. Ale nie podobają mi się z założenia osiedla. Za dużo ogrodzeń.

    Osiedle, na ktorym sie wychowalem nie mialo ogrodzen, a jedyna znane mi w Warszawie to bylo ogrodzenie osiedla pracownikow ambasady bratniego narudu. Mialo za to szkole, przedszkole, pawilon handlowy z domem kultury i biblioteka oraz siec ulic laczaca sie z pozostala siecia wiecej niz jednym wjazdem.

    > Rozlewanie się miast jest nieuchronne. Nie można zabudowywać wszystkiego. Muszą
    > pozostać tereny zielone, korytarze do "wietrzenia" miasta. Zwiększa się liczba
    > ludności.

    I parkami nazywasz te nieuzytki, ktorych ruszyc sie nie da, czy moze ogrody klasy sredniej, dzielace biedote (biedniejszej z klasy sredniej) od miasta?

    > Można wywłaszczać osiedla domków żeby w ich miejsce wybudować osiedla. Powiedz
    > qbkowi że chcesz go wywłaszczyć żeby w miejsce jego osiedla domków postawić osi
    > edle bloków.

    Ale jest to absolutnie nieuniknione!!! Nie da sie budowac miasta pierscieniowo, jak to zaczyna dziac sie w Warszawie (a o niej tylko pisze, bo to moje miasto). Bledy urbanistyczne nalezy naprawiac. Wiecej Ci powiem, mieszkancy Bialoleki, ci z domkow, tez maja po dziurki w nosie pomieszania z poplataniem. NIby wyprowadzili sie z dala od zgielku, zamieszkali przy lokalnej uliczce, a tu prosze, Warszawa ich wyprzedzila i ich lokalna uliczka stala sie arteria, na ktora zeby wjechac z wlasnego domu musza stac w korku!

    Mojej okolicy zageszczenie zabudowy na razie nie grozi. Jednak gdyby zaczely tu wchodzic osiedla i ktos chcialby odkupic ode mnie dom i dzialke, bo chce stawiac osiedle, jedynym warunkiem bylyby godziwe warunki. W d...pie mam mieszkanie na wsi wsrod gwaru, korkow bez mozliwosci wyjechania z domu na uliczunke, bo stoi na niej korek i smrodzi mi w okna.

    > Załóżmy że władze Warszawy wprowadzają rygorystyczne zasady. Jak zmusić do tego
    > samego władze ościennych miast? Bo bez tego cała para w gwizdek.
    > Nie ma jednej jasnej łatwej odpowiedzi.

    Nie ma. Problem jednak, calkowicie bagatelizowany i niedostrzegany jest. Kazdy rok zwlekania to coraz wieksze koszta zycia, a potem porzadkowania.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • samspade 17.12.15, 16:19
    edek40 napisał:

    > > Rozlewanie się miast jest nieuchronne. Nie można zabudowywać wszystkiego.
    > Muszą
    > > pozostać tereny zielone, korytarze do "wietrzenia" miasta. Zwiększa się l
    > iczba
    > > ludności.
    >
    > I parkami nazywasz te nieuzytki, ktorych ruszyc sie nie da, czy moze ogrody kla
    > sy sredniej, dzielace biedote (biedniejszej z klasy sredniej) od miasta?

    ??????????
    Czy mógłbyś napisać o co ci chodzi? Jeszcze raz przeczytałem swój wpis i nie mam pojęcia do czego się odnosisz.
    Licentia poetica. Tak to wygląda.

  • edek40 17.12.15, 16:36
    > Czy mógłbyś napisać o co ci chodzi?

    Po prawej podwarszawskie Marki, po lewej stoleczna Warszawa. W srodku jedno z duzych osiedli w srodku wsi Warszawa. Same napowietrzacze i parki. Jeszcze dalej na polnoc powstaje osiedle Regaty (przy ul Kobialka).

    > Licentia poetica. Tak to wygląda.

    Zapewne myle sie w ocenie tego co widze. Ty wiesz lepiej.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • samspade 17.12.15, 17:26
    Czyli nie odnosiles się do tego co napisałem. W tym poście też się nie odniosłeś. Jaki sobie chcesz.
  • tomek854 17.12.15, 22:38
    > I parkami nazywasz te nieuzytki, ktorych ruszyc sie nie da, czy moze ogrody kla
    > sy sredniej, dzielace biedote (biedniejszej z klasy sredniej) od miasta?

    Jeśli mogę coś podsunąć, proponowałbym zastosowanie tu brzytwy Ockhama i założenie, że parkami nazywa on parki :)

    > Ale jest to absolutnie nieuniknione!!!

    Kłóciłbym się. Wraz ze zmianami na rynku pracy koniecznosć dojazdu do centrum miasta staje się mało istotna. Znam ludzi, ktorzy mieszkają w Londynie (na osiedlu domków, hehe), i nie stoją w korkach. Bo nie jeżdżą do centrum. Poruszają się po swoich okolicach, żyją tam w małej społecznosci w małomiasteczkowym stylu. Jak gdzieś wyjeżdzają to w przeciwnym kierunku niż ścisłe centrum Londynu. Można? MORZNA.

    Chyba, że Ci chodzi o takie cyberpunkowe klimaty "Rok 2670, ludność Ziemi wynosi 120 miliardów, 99% z nich mieszka w 300 piętrowych blokach wielkiej metropolii, która pokrywa całą planetę... Bogaci osiedlili się w luksusowych podwodnych osiedlach na dnach oceanów..." :) :)

    To co proponujesz? Wyburzenie całej Twojej okolicy, zabudowanie jej 15 piętrowymi blokami i zrobienie siedmiopasmówki do centrum? Bo wiesz, na Zachodzie właśnie tego próbowali. I własnie się z tego rakiem wycofują.
    --
    Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
  • edek40 18.12.15, 10:39
    > Kłóciłbym się. Wraz ze zmianami na rynku pracy koniecznosć dojazdu do centrum m
    > iasta staje się mało istotna. Znam ludzi, ktorzy mieszkają w Londynie (na osied
    > lu domków, hehe), i nie stoją w korkach. Bo nie jeżdżą do centrum. Poruszają si
    > ę po swoich okolicach, żyją tam w małej społecznosci w małomiasteczkowym stylu.
    > Jak gdzieś wyjeżdzają to w przeciwnym kierunku niż ścisłe centrum Londynu. Moż
    > na? MORZNA.

    Morzna.

    W Polsce ten system pracy raczkuje. Problemem jest rowniez to, ze obrzezne tfory urbanistyczne sa tak niekompletne (a z uwagi na ciasnote zabudowy trudne do poprawy), ze ludzie i tak musza siadac w auta i wiezc dzieci do szkoly, przedszkola. lekarza czy na zajecia dodatkowe.

    Poki jednak co, pomijajac braki infrastrukturalne, umozliwiajace omijanie centrow (szerzej pojetych) w liczacej oficjalnie 1,7 mln obywateli Warszawie mamy centrum biurowe, zatrudniajace 100 tys ludzi. Wiekszosc z nich, z uwagi na glodowe pensje, to mieszkancy okolicznych peryferii. Jakos dojechac musza i bedzie sie tak dziac jeszcze przez dluuuugi czas. Chocby dlatego, ze skoro biznes zainwestowal w powierzchnie to nie po to, aby staly puste. Miasto z kolei nie ma srodkow na dalsze rozlewania komunikacji i funduje mieszkancow wielokrotne przesiadki, nie fundujac nawet hubow przesiadkowych.

    > To co proponujesz? Wyburzenie całej Twojej okolicy, zabudowanie jej 15 piętrowy
    > mi blokami i zrobienie siedmiopasmówki do centrum? Bo wiesz, na Zachodzie właśn
    > ie tego próbowali. I własnie się z tego rakiem wycofują.

    Na bank nie tak. Z reszta nie ma takiej potrzeby.

    Ale budowanie miasta pierscieniowo to kompletny bezsens, a laczenie go z centrum zawierajacym wszysko, co potrzebne do zycia, a nieistniejace w dyktaturze deweloperow, waska uliczka to skrajnosc owocujaca paralizem, coraz nizszym komfortem zycia, stresem, frustracja, wzmozona agresja i takie tam.

    Nie jestem urzednikiem/fachowcem od urbanistyki. Na oko jednak wydaje mi sie, ze budowanie kadlubka miasta za wsia, bez jakiejkolwiek mozliwisci zycia w nim, bez koniecznosci opuszczania go, to przegiecie w druga strone.

    Nalezy wypracowac zloty srodek. Niestety w Polsce wciaz rzadza pieniadze i bezmyslnosc oraz brak myslenia na dluzej niz jedna kadencje.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tomek854 17.12.15, 22:33
    > Wszystkie miasta tak powstawaly. Paryz na przyklad byl mikroskopijnym miasteczk
    > iem, calkowicie nie otoczonym luzna zabudowa.

    Warszawa też była kiedyś mikroskopijnym miasteczkiem, całkowicie nie otoczonym luźną zabudową. A teraz jest dużym miastem otoczonym dzielnicami domków jednorodzinnych. Popatrz, to zupełnie jak Paryż: ...maps/SKNZwYS2pfM2 :) :) :)

    Ba, nikt nawet nie mial zamiaru b
    > udowac domkow

    NIe, no w Paryżu? Jakieś tam domki? Kto to widział w ogóle, absurdalny pomysł. Przecież każdy wie, że w Paryżu to rządkiem stoją tylko Wieże Eiffla, Luwry i Łuki Triumfalne... Ah wait:

    ...maps/HrBM6FAAcjN2
    (Domki jakieś 500 m od łuku triumfalnego).

    Dzieki temu Paryz, przy takiej samej liczbie ludnosci, co Warsza
    > wa, jest od niej 3 razy mniejszy

    Edzio i jego manipulacje :) :) :)

    Paryż się nie rozlewał administracyjnie, dlatego oficjalnie "Paryż" to mniej więcej to, co w środkuy Periferique. Natomiast cała aglomeracja liczy 10 000 000 mieszkańców, i jeśli się oleje kreski na mapie i popatrzy na nia jak na każde inne miasto, to jest taka, jak każde inne miasto/ Owszem, w centrum powyburzali wszystko praktycznie poza historycznymi zabytkami i jakoś z głową je zorganizowali, ale też nie od razu i jednego dnia powyburzali większość budynków, ktore tam kiedyś stała. Po prostu, sasiad wyburzył chatkę i zbudował kamienicę, to drugi sąsiad też chciał, a jak nie stać go było, to sprzedawał ruderę i budował ktoś inny. Przy placu Zamkowym w, toutes proportions gardees, Warszawie, też nie zobaczysz krytych strzechą kurnych chat, tylko nowoczesną (jak na te 200-300 lat temu) zabudowę na przemyslanym planie.

    Poza miastem zaś, jest dośc chaotycznie - nowo wybudowane osiedla będace jednolitym zamysłem urbanistycznym przeplatają się z resztkami wiosek i miasteczek i chaotyczną zabudową indywidualną.

    > Od razu stawiali tam osiedla.

    Z tymi osiedlami to też różnie bywało. Np. w ciągu ostatnich 70 lat, kiedy to można mówić o współczesnej urbanistyce, z osiedlami nie do końca wszędzie wyszło. Tu Polska akurat ze swoimi blokowiskami jest wybitnie pozytywnym przykładem. Jak chcesz wiedzieć, jak się ten eksperyment skończył w Paryżu, to polecam film "La Haine" Matthieu Kassovitza z 1995 roku bodajże.

    W Glasgow np. blokowiska się wyburza - zostają pojedyncze punktowce, które sie modernizuje do super standardu, a reszta leci, koparą ze szczypcami albo dynamitem. I zgadnij, co budują w zamian?

    Domki.
    -

    --
    Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
  • edek40 18.12.15, 10:51
    > Warszawa też była kiedyś mikroskopijnym miasteczkiem, całkowicie nie otoczonym luźną zabudową. A teraz jest dużym miastem
    otoczonym dzielnicami domków jednorodzinnych.

    Zgadza sie. Kiedys jednak, jeszcze za komuny. budowano w jakims ladzie urbanistycznym. Teraz wszystko wymknelo sie spod kontroli.

    > Paryż się nie rozlewał administracyjnie, dlatego oficjalnie "Paryż" to mniej wi
    > ęcej to, co w środkuy Periferique. Natomiast cała aglomeracja liczy 10 000 000
    > mieszkańców

    Warszawska, oficjalnie, ponad 3 100 000 osob (2012). Pisze oficjalnie, poniewaz nikomu nie udalo sie wciaz policzyc przyjezdnych.

    Aglomeracja zatrudnia (2012) 1 100 000 osob. Warszawa z tego bierze 810 000 osob. Zwazywszy, ze mieszka w niej troche ponad polowa, oznacza, ze bardzo wielu pracownikow dojezdza spoza.

    > W Glasgow np. blokowiska się wyburza - zostają pojedyncze punktowce, które sie
    > modernizuje do super standardu, a reszta leci, koparą ze szczypcami albo dynami
    > tem. I zgadnij, co budują w zamian?
    >
    > Domki.

    Na dzialkach 1000-1500 m2?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tomek854 18.12.15, 21:09
    > Zgadza sie. Kiedys jednak, jeszcze za komuny. budowano w jakims ladzie urbanist
    > ycznym. Teraz wszystko wymknelo sie spod kontroli.

    A w Paryżu nie budowano? :D

    Zwazywszy, ze mieszka w niej troche ponad polowa, oznacza, ze bardzo wielu p
    > racownikow dojezdza spoza.

    No i? W innych miastach ludzie nie dojeżdzają z przedmieść? :)

    > Na dzialkach 1000-1500 m2?

    Raczej wątpię. Przez co nawet nie bedzie opcji przeprowadzenia tamtędy kiedyś jakiejś nowej drogi bez wyburzania :)
    --
    orynski.eu/
  • tomek854 17.12.15, 22:14
    O tak.

    Ta na przykład była wybitnym osiągnięciem światowej motorycacji: upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/e/e8/Skoda130estelle.JPG :D


    > Wedlug Twojego przekonania jednak jestesmy dozywotnio skazani na burdel urbanis
    > tyczny. Wedlug przekonania urzedasow tez...

    I dlatego poddali się i w ogóle nie uchwalają żadnych planów zagospodarowania, tak?
    --
    orynski.eu/
  • edek40 18.12.15, 10:53
    > Ta na przykład była wybitnym osiągnięciem światowej motorycacji:

    Mialem i tez tak uwazam. Remont silnika robilem po 120 000 km. Nie to co w przodujacych produktach FSO, gdzie malo ktory dociagal do 50 000 km.

    > I dlatego poddali się i w ogóle nie uchwalają żadnych planów zagospodarowania,
    > tak?

    Czy ja jestem urzedasem? Nie mam pojeci czemu, ale sie poddali.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 18.12.15, 11:11
    edek40 napisał:

    > > I dlatego poddali się i w ogóle nie uchwalają żadnych planów zagospodarow
    > ania,
    > > tak?
    >
    > Czy ja jestem urzedasem? Nie mam pojeci czemu, ale sie poddali.

    Gdzie się poddali, tam się poddali. U nas są uchwalane jak najbardziej plany zagospodarowania. A od ich uchwalania są radni (przez nas wybrani), a nie urzędnicy. Urzędnicy mają takie plany tylko przygotować, a jak radni nie naciskają, to i nie przygotowują. Najwyraźniej słabych radnych sobie wybraliście.

  • edek40 18.12.15, 12:30
    > Gdzie się poddali, tam się poddali. U nas są uchwalane jak najbardziej plany za
    > gospodarowania. A od ich uchwalania są radni (przez nas wybrani), a nie urzędni
    > cy. Urzędnicy mają takie plany tylko przygotować, a jak radni nie naciskają, to
    > i nie przygotowują. Najwyraźniej słabych radnych sobie wybraliście.

    Raczej Warszawa. U nas jest OK.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tomek854 18.12.15, 21:13
    > Mialem i tez tak uwazam. Remont silnika robilem po 120 000 km.

    ...podczas gdy na tym samym rynku, na którym sprzedawano Skodę Estelle, można było sobie kupić np. Mercedesa E, albo niezniszczalnego Nissana Bluebirda, których jeszcze parę jeździ po samym Glasgow (a Skodę Estelle widziałem w Wielkiej Brytanii tylko raz...)
    --
    orynski.eu/
  • tomek854 17.12.15, 22:02
    > Czyli niedasie. Innym, w tym sasiadom Czechom czy Slowakom sie udalo, a nam nie

    Znaczy, że co. Że w Czechach i Słowacji nie ma wsi ulicówek? :D :D :D :D :D
    --
    orynski.eu/
  • edek40 18.12.15, 10:57
    > Znaczy, że co. Że w Czechach i Słowacji nie ma wsi ulicówek?

    Czy Ty masz jakis problem w rozroznianiu proporcji?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 18.12.15, 11:20
    edek40 napisał:

    > > Znaczy, że co. Że w Czechach i Słowacji nie ma wsi ulicówek?
    >
    > Czy Ty masz jakis problem w rozroznianiu proporcji?

    Ale te proporcje nie są wcale aż tak rażąco inne. Między Międzylesiem a Sumperkiem masz więcej terenów zabudowanych niż niezabudowanych. Żaden kraj nie rozwiązywał problemów komunikacyjnych przez likwidowanie wsi ulicówek, lecz przez budowanie dróg, które te wsie omijają. Natomiast drogi przebiegające przez te wsie stawały się drogami lokalnymi. To samo robi się w Polsce. Nie musisz już jechać kilometrami przez teren zabudowany między Wieluniem a Bełchatowem, bo zbudowano drogę, która te wsie omija.
  • edek40 18.12.15, 12:40
    > Ale te proporcje nie są wcale aż tak rażąco inne. Między Międzylesiem a Sumperk
    > iem masz więcej terenów zabudowanych niż niezabudowanych. Żaden kraj nie rozwią
    > zywał problemów komunikacyjnych przez likwidowanie wsi ulicówek, lecz przez bud
    > owanie dróg, które te wsie omijają. Natomiast drogi przebiegające przez te wsie
    > stawały się drogami lokalnymi. To samo robi się w Polsce. Nie musisz już jecha
    > ć kilometrami przez teren zabudowany między Wieluniem a Bełchatowem, bo zbudowa
    > no drogę, która te wsie omija.

    Mazowsze dopiero od niedawna stalo sie placem budowy. Zaleglosci infrastrukturalne sa ogromne, a mieszka to ponad 10% populacji, a do tego jest wezlem komunikacyjnym. Dominujaca tu zabudowa jest zabudowa przyklejona do ulic, lub nanizana na te ulice, w formie poczkujacych w bok osiedli przylaczonych tylko z tej jednej strony, przewaznie calkowicie bez mozliwosci przebicia ulic, poniewaz do sasiedniej ulicy przylega inny szeregowiec/szereg budynkow, ale przesuniety. Burdel wciaz trwa i wciaz nikt nie zauwazyl, ze wydolnosc starych drog calkowicie wysiadla m.in. dlatego, ze nie buduje sie drog poprzecznych/dodatkowych itp. W wielu wiec miejscach, jak na wspomnianej Bialolece, fakt wybudowania/rozbudowy Trasy Torunskiej do S8 jest jak lizanie tortu przez szybke. W koncu kazy sie "dolize", ale swoje odcierpi - rowniez przez to, ze ruch blokuja rowniez ci, ktorzy wcale tam nie jada i mogliby "na skoske", ale skoski przez wiele kilometrow nie ma.

    Wedlug moich obserwacji wokol Warszawy nikt nie probuje wiazac powstajacych osiedli/szeregowcow w strukture miejska i z istniejaca struktura inaczej niz przez stare, z dziada pradziada, waskie gardla. A czasem, o czym pisalem, wystarczy okolo 100 m drogi, aby szkola moich dzieci nie musiala wynajmowac kolejnego schoolbusu.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • samspade 18.12.15, 12:45
    Na południu województwa mazowieckiego nie jest tak jak piszesz. Ale to nie mazowsze.
  • edek40 18.12.15, 12:49
    > Na południu województwa mazowieckiego nie jest tak jak piszesz. Ale to nie mazo
    > wsze.

    Zachowujesz sie jak obrazona panienka meczona PMS.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • samspade 18.12.15, 12:52
    Nerwy puszczają? Piszesz bzdety więc nie dziw się że ludzie reagują.
    Ale już daję ci spokój. Nie będę mącił twojego nastroju. A że fantazjujesz?
  • tomek854 18.12.15, 21:14
    > Czy Ty masz jakis problem w rozroznianiu proporcji?

    No nie wiem. To nie ja twierdzę, że z "istnieją wsie ulicówki" wynika "wsie ulicówki są normą".
    --
    orynski.eu/
  • tomek854 17.12.15, 21:41
    > A dobro nadrzedne, czyli spoleczenstwa nie ma nic do sobiepanskiej wlasnosci.

    Dopiero co pisałes, że wsie ulicówki to w Polsce "norma". To co, wszystkie wsie wyburzyć jak Stare Babki? A może jakąs reformę własnosci gruntów przeprowadzić (przypominam, nawet komuchom nie do końca wyszło "zwalczanie sobiepańskiej własności" i tworzenie kołchozów, które pracowałyby "dla dobra nadrzędnego".

    No jak Ty sobie to wyobrażasz?

    Miałem już olać ten wątek, bo jak zwykle odbiłeś jego kierunek na kompletne manowce, w których znalazłeś sobie mały grajdołek i się w nim okopujesz, ale naprawdę, ten temat nawet jak na Ciebie jest wyjątkowo zabawny.

    > I nie mozna tego zmienic? Bo skad sie to bierze wiem.

    Na Zachodzie się nie zmienia. Buduje się alternatywne drogi, którymi puszcza się ruch. U nas zresztą też. Wbrew temu co twierdzisz, że polskie drogi idą śladami carskich traktów, żadna z nowowybudowanych autostrad, ekspresówek czy nawet krajówek o podwyższonym standardzie nie przebiega (wyłączywszy wyjątkowo zurbanizowane tereny) głównymi drogami wsi ulicówek.
    --
    orynski.eu/
  • samspade 17.12.15, 22:22
    Trzeba odbijać. Drogi poprawiły się bardzo i w wielu miejscach są lepsze niż na mitycznym zachodzie. Teraz powinny pojawić się spowalniacze jak na zachodzie ale to było by pogwałcenie praw mieszkańców mordodu.
    Odbijmy wiec na mityczne plany. Wyburzajmy wsie ulicówki tak jak na zachodzie wyburzali. I stawiamy tam bloki. A i wyburzajmy zabudowania w miastach żeby stawiać tam bloki żeby nie przeszkadzać tym co wybudowali się za miastem w poszukiwaniu spokoju.
  • wtop.ek 18.12.15, 08:28
    spowalniacze w bardziej cywilizowanych miejscowściach niż Warszawa, dawno się już pojawiły ;)

    www.google.pl/maps/@50.0105489,22.0250783,3a,75y,133.59h,60.85t/data=!3m6!1e1!3m4!1slbJJ1U9HBM3j7Q-B2HpbKw!2e0!7i13312!8i6656
  • wtop.ek 18.12.15, 08:30
    www.google.pl/maps/@50.0200267,22.0454596,3a,75y,3.35h,77.69t/data=!3m6!1e1!3m4!1s4HkuLfl1i5V6k15FopKnxQ!2e0!7i13312!8i6656
  • edek40 18.12.15, 11:11
    > Odbijmy wiec na mityczne plany. Wyburzajmy wsie ulicówki tak jak na zachodzie w
    > yburzali. I stawiamy tam bloki.

    Wsi ulicowek nie ma potrzeby wyburzac, Wystarczy, ze droga bedzie je omijac. Niech sobie ludziska mieszkaja w odleglosci 5 km, bo mieszkaja we wsi o liczbie mieszkancow az 200 osob.

    > yburzali. I stawiamy tam bloki. A i wyburzajmy zabudowania w miastach żeby staw
    > iać tam bloki żeby nie przeszkadzać tym co wybudowali się za miastem w poszukiw
    > aniu spokoju.

    Jezeli pijesz do mnie, to wybudowalem sie na tyle daleko, ze mi to nie grozi. Bardziej martw sie o tych, ktorzy wyprowadzili sie na "wies" i nadal w niej mieszkaja, tyle tylko, ze ich ulica zamiast przejezdzac 1000 pojazdow na dobe, zaczelo przejezdzac wielokrotnie wiecej.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • samspade 18.12.15, 11:28
    edek40 napisał:

    > Wsi ulicowek nie ma potrzeby wyburzac, Wystarczy, ze droga bedzie je omijac. Ni
    > ech sobie ludziska mieszkaja w odleglosci 5 km, bo mieszkaja we wsi o liczbie m
    > ieszkancow az 200 osob.

    Jak to fajnie nie liczyć się z kosztami. Jak to fajnie dawać proste recepty bez oglądania się na potrzeby ludzi.


    > Jezeli pijesz do mnie

    Nie
  • edek40 18.12.15, 12:55
    > Jak to fajnie nie liczyć się z kosztami.

    A jakie masz na mysli? Moze tych potraconych pieszych czy staranowanych przy wyjezdzie tylem z bramy prosciutko pod TIRa?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • samspade 18.12.15, 12:57
    Strawman fallacy.
    Dyskutujesz sam ze swoimi fantazjami.
  • tomek854 18.12.15, 21:32
    > Wsi ulicowek nie ma potrzeby wyburzac, Wystarczy, ze droga bedzie je omijac. Ni
    > ech sobie ludziska mieszkaja w odleglosci 5 km, bo mieszkaja we wsi o liczbie m
    > ieszkancow az 200 osob.

    Znaczy o co Ci tu chodzi, żeby mieszkali 5km jeden od drugiego? Czy żeby obwodnice omijały każdą 200 osobową wieś łukiem o promieniu 5km? Bo nie łapię, o co CI tu chodzi...

    > Jezeli pijesz do mnie, to wybudowalem sie na tyle daleko, ze mi to nie grozi.

    Nie, no wręcz przeciwnie. To nie Ciebie będą wyburzać. To Ty się domagasz, żeby wyburzano, bo wyprowadziłeś się na zadupie i masz problem, ze nie możesz wygodnie dojechać do miasta.

    --
    Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
  • edek40 18.12.15, 11:08
    > No jak Ty sobie to wyobrażasz?

    Jako maluch mieszkalem w dzielnicy, ktora byla samiutkim koncem Warszawy. Za ulica z kocich lbow pasaly sie krowy, a 500 m dalej bylo wojskowe i czynne lotnisko z MiGami 21.

    Zapewne w magiczny sposob krowy i samoloty zniknely i powstaly osiedla. Nikt nie ma pojecia jak, ale wszystko to, z domami, stosolami, a nawet infrastruktura lotniskowa (w wiekszosci) zniknelo. Ale do dzis badacze zajmuja sie tym, jak to sie stalo, ze pobrzeza miasta z lat 70. staly sie osiedlami otoczonymi innymi.

    Ale nikt nie ma pojecia jak.

    Tak samo z reszta jak teraz nikt nie ma pojecia jak to sie stalo, ze miasto buduje sie tak daleko od miasta.

    > mi carskich traktów, żadna z nowowybudowanych autostrad, ekspresówek czy nawet
    > krajówek o podwyższonym standardzie nie przebiega (wyłączywszy wyjątkowo zurban
    > izowane tereny) głównymi drogami wsi ulicówek.

    Nie chce mi sie nawet odpowiadac na te bzdety. Wszystkie? Chyba uzywamy innej mapy. Bo na przyklad, gdy jade pod Grojec, to zauwazam, ze stara szosa, ktora bedzie podnoszona do S7 nie zmieni przebiegu, a dalszy jej ciag, za Grojcem, juz podniesiony do S7 od "starego" odgrodzil sie ekranami. Moze to sprawiac wrazenie, ze omija wszystko i nie idzie sladem starej szosy, ale w wiekszosci idzie. To jednak nie ma zadnego znaczenia, bo jest to eska pelna geba, choc zasadniczo w sladzie starej szosy.

    Jesli chodzi o stare krajowki, pomijajc obwodnice wiekszych miasteczek, ktora wybudowano od nowa. Bardzo bym rad, gdybys mi wskazal taka, bo to oznacza, ze myle sie w bezsensownym szastaniu pieniedzmi, bo taka nowa szosa krajowa, omijajaca wiekszosc terenow zabudowanych to wlasnie to, czego najbardziej oczekiwalem i, wydawalo mi sie, nie doczekalem sie.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tomek854 18.12.15, 21:30
    Wiesz, mając na uwadze Twoje inne absurdalne twierdzenia, prawie uwierzyłem, że Ty wierzysz w to, że te osiedla powstały same sobie z dnia na dzień. Ale nie dałem się nabrać i widzę, że to jest kolejny sarkazm, którym przykrywasz się, kiedy nie potrafisz odpowiedzieć na zadane pytanie :)

    > Nie chce mi sie nawet odpowiadac na te bzdety. Wszystkie?

    No tak, nie przewidziałem tego, że pod Grójcem car mógł budować drogi od linijki prosto jak strzelił, bo wtedy tam nic nie było, a teraz zabudowa jest równomiernie rozproszona, więc wszystko w sumie jedno którędy się ją puści, bo i tak będzie przechodzić komuś pod domem.

    Moze to sprawiac wrazeni
    > e, ze omija wszystko i nie idzie sladem starej szosy, ale w wiekszosci idzie. T
    > o jednak nie ma zadnego znaczenia, bo jest to eska pelna geba, choc zasadniczo
    > w sladzie starej szosy.

    No tak, debile, chcieli, żeby ludzie jadąc do Radomia mogli pojechać sobie ekspresówką, a nie wąskimi drogami przez małe wioski :) A mogli przecież od linijki, jak car :)

    Jesli chodzi o stare krajowki, pomijajc obwodnice wiekszych miasteczek, ktora w
    > ybudowano od nowa. Bardzo bym rad, gdybys mi wskazal taka,

    Polecam de facto całkocie nową sieć głównych dróg na południe i zachód od Wrocławia - BIelany, Tyniec, Kobierzyce, Pietrzykowice - te okolice. Tam nawet sobie pooglądasz jak było, a jak jest, bo warstwa zdjęć lotniczych google nie nadąża za warstwą mapy :)




    --
    orynski.eu/
  • edek40 21.12.15, 09:47
    > Ty wierzysz w to, że te osiedla powstały same sobie z dnia na dzień.

    Nie powstaly same z siebie. Zostaly wybudowane za zgoda wladz w oparciu o.... O cokolwiek. Bo jesli nazwalbym to planem, to swiadczyloby to jeszcze gorzej o urzedasach niz zwykle o nich mysle. Zostaly zatem zbudowane o jakis papier toaletowy lekko zabrudzony. Albo wyprawke szkolna. Nie wiem. Plan to na bank nie jest i zaden powazny czlowiek planem tego nazwac nie moze. Chaosu, o ile wiem, sie nie planuje.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tomek854 10.12.15, 17:58
    Jeśli to założenie jest prawdziwe w Polsce, to jest również prawdziwe na Zachodzie (see, what I did here?) ;-)
    --
    Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
  • tomek854 10.12.15, 17:57
    O, miałem też podać parę przykładów z Wielkiej Brytanii, ale widzę, że już mnie Jurek uprzedził :)
    --
    orynski.eu/
  • edek40 14.12.15, 09:45
    > O, miałem też podać parę przykładów z Wielkiej Brytanii

    O, ja potrafie podac pare przykladow wsi, ktore nie rozlewaja sie wzdluz szosy. Jak w Radiu Erewan.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tomek854 14.12.15, 12:08
    To że ty jesteś w stanie podawać różne rzeczy jak w radiu erewan to akurat wszyscy wiemy :D
    --
    Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
  • tomek854 07.12.15, 18:40
    Ad 1, 2 - prawda, tak właśnie jest.
    Ad 3 - kto powiedział, że mamy optymalną? Jak coś nie jest tak tragiczne, jak Ty to przedstawiasz, tylko zwyczajnie, normalne, jak to w Europie, to od razu jest optymalne?
    Ad 4. - a kto tak powiedział?
    Ad 5... A, nawet mi sie nie chce, jak zwykle wnioski z DUPY.
    --
    Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
  • edek40 08.12.15, 09:33
    > Ad 5... A, nawet mi sie nie chce, jak zwykle wnioski z DUPY.

    Czyli co, moze tu mam do czego sie doczepiac?

    Nie, na bank nie....
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tomek854 08.12.15, 10:33
    Nie, po prostu jak zwykle naciagasz i wkładasz innym w usta słowa, których nie mówią.
    --
    orynski.eu/
  • edek40 08.12.15, 10:40
    > Nie, po prostu jak zwykle naciagasz i wkładasz innym w usta słowa, których ni
    > e mówią.

    To wyraz jasne stanowisko. Czy zarzadzanie BRD w Polsce jest podobne czy nie do europejskiego. Mam na mysli tak organizacje pracy, jak i prowadzenie badan, zbieranie danych i nadzor nad tym, aby te dane nie byly lipne chocby z tego powodu, ze policjant ma tylko jedna kratke do zaznaczenia, jako przyczyne wypadku.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tomek854 08.12.15, 13:26
    NIe wiem dokładnie jak odbywa się zarządzanie Bezpieczeństwem Ruchu Drogowego, natomiast po rezultatach sądząc, wyniki są podobne. W Glasgow też robią jakieś idiotyczne rozwiązania ruchu drogowego, nijak nie przystające do rzeczywistego natężenia ruchu. Choć na plus im trzeba przyznać, że ostatnio w paru miejscach zmienili dostosowujac się do tego, że ludzie i tak mieli w dupie i ustawiali się np. w dwóch pasach do skrętu w lewo ignorując oznakowanie poziome. Ale takie zmiany to i w Polsce się zdarzają.

    Jesli zaś chodzi o "kratki" w formularzach policyjnych, jako były tłumacz dla Strahtclyde Police muszę przyznać że ich procedury w czasie wypadków są dużo bardziej skomplikowane, co jednak sprowadza się tylko do blokowania drogi na dłużej i większej upierdliwości. Na wyjściu wychodzi to samo, czyli często wnioski z dupy które potem w sądzie trzeba obalać :)
    --
    Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
  • edek40 08.12.15, 14:18
    > NIe wiem dokładnie jak odbywa się zarządzanie Bezpieczeństwem Ruchu Drogowego,
    > natomiast po rezultatach sądząc, wyniki są podobne. W Glasgow też robią jakieś
    > idiotyczne rozwiązania ruchu drogowego,

    Ty znowu o asfalcie.

    Mi chodzi o trupy.

    > Jesli zaś chodzi o "kratki" w formularzach policyjnych, jako były tłumacz dla S
    > trahtclyde Police muszę przyznać że ich procedury w czasie wypadków są dużo bar
    > dziej skomplikowane, co jednak sprowadza się tylko do blokowania drogi na dłuże
    > j i większej upierdliwości. Na wyjściu wychodzi to samo, czyli często wnioski z
    > dupy które potem w sądzie trzeba obalać :)

    U nas, w oficjalnym oswiadczerniu, Krajowa Rada BRD, wyznala ze szczeroscia czterolatka, ze zadnych badan prowadzic nie beda, bo przeciez wiadomo, ze zabija predkosc.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tomek854 09.12.15, 00:53
    > Ty znowu o asfalcie.

    No tak. Asfalt to nie to samo co BETON W JEZDNI!!!!!!!!!!11111JEDYN!

    > Mi chodzi o trupy.

    W Glasgow pewnie jest mniej trupów niż w Polsce. Bo ludzie jeżdżą spokojniej, życzliwiej i wolniej.

    > U nas, w oficjalnym oswiadczerniu, Krajowa Rada BRD, wyznala ze szczeroscia czt
    > erolatka, ze zadnych badan prowadzic nie beda, bo przeciez wiadomo, ze zabija p
    > redkosc.

    A nie zabija? Czy to jest przypadek, że więcej ludzi ginie na drogach w tych krajach, w których kierowcy nie potrafią dostosować prędkości do warunków?


    --
    orynski.eu/
  • edek40 09.12.15, 09:45
    > W Glasgow pewnie jest mniej trupów niż w Polsce. Bo ludzie jeżdżą spokojniej, ż
    > yczliwiej i wolniej.

    A jedynym tego powodem jest to, ze sa lepszymi ludzmi?

    > A nie zabija?

    Konkretnie jaka predkosc zabija? Bo widze, ze zaczynasz dryfowac w odmetach truizmow?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 09.12.15, 10:04
    edek40 napisał:

    > A jedynym tego powodem jest to, ze sa lepszymi ludzmi?

    Niekoniecznie. Powodem też może być to, że nie słyszą zewsząd, że trzeba gonić, doganiać, ścigać się, konkurować, być niecierpliwym - bo to wszystko są nie wady, lecz cnoty potrzebne w budowie kapitalizmu. Zaprzeczysz, że taki jest właśnie ton mediów od dwudziestu paru lat? Ja też taki byłem. Cieszyłem się jak głupi z ustanowienia kolejnego rekordu czasu przejazdu między Wiesbaden a Opolem, z zakupu nowego auta, telewizora czy innej zabawki, aż przyszła poważna choroba i zobaczyłem, że szkoda życia na taką gonitwę. Teraz potrafię jechać z Opola do Wiesbaden nawet 2 - 3 dni, ale po drodze spróbuję sobie różnych środków komunikacji (pociąg, rower, pekaes, nawet kawałek pieszo przez granicę, jeśli brak bezpośredniego połączenia), zjem kolację ze znajomymi w Pradze, zwiedzę jakieś miasteczko, gdzie zrobię sobie przerwę w podróży - po prostu korzystam z życia, zamiast przez nie gnać z wywieszonym językiem i denerwować się, że ktoś mnie w tego gonitwie spowalnia.
  • edek40 09.12.15, 10:52
    > Niekoniecznie. Powodem też może być to, że nie słyszą zewsząd, że trzeba gonić,
    > doganiać, ścigać się, konkurować, być niecierpliwym - bo to wszystko są nie wa
    > dy, lecz cnoty potrzebne w budowie kapitalizmu. Zaprzeczysz, że taki jest właśn
    > ie ton mediów od dwudziestu paru lat?

    Tego z mediow nie slysza. Slysza to glownie od szefa lub zleceniodawcy.

    Takie sa realia. "Zwolnienie" w bardzo wielu wypadkach oznacza zwolnienie.

    > zakupu nowego auta, telewizora czy innej zabawki, aż przyszła poważna choroba
    > i zobaczyłem, że szkoda życia na taką gonitwę.

    Ciesze sie z wyzdrowienia.

    Mnie ozdrowily kolejne dzieci. Jakos obrazowa wydawala mi sie wizja dzieci w zalobie...

    Z reszta nigdy, nawet pracujac jako handlowiec, nie mialem priorytetu praca albo smierc. Wystarczala dobra organizacja i.... szefostwo dajace szanse wywiazac sie z obowiazkow. A pokonywalem wtedy dziennie srednio nawet 500 km. Zajmowalo to tylko 12-14 godzin. Ruch byl bowiem wtedy maly. Gdy sie zwiekszal wspolnie ustalalasmy nowe marszruty. Nie powiem, ze bylo lekko, ale dawalo rady bez wariactw.

    > i zobaczyłem, że szkoda życia na taką gonitwę. Teraz potrafię jechać z Opola do
    > Wiesbaden nawet 2 - 3 dni, ale po drodze spróbuję sobie różnych środków komuni
    > kacji (pociąg, rower, pekaes, nawet kawałek pieszo przez granicę, jeśli brak be
    > zpośredniego połączenia), zjem kolację ze znajomymi w Pradze, zwiedzę jakieś mi
    > asteczko, gdzie zrobię sobie przerwę w podróży - po prostu korzystam z życia

    Ciesze sie, ze zarobiles juz na to. Ja wciaz mam do tego bardzo daleko. Podobnie, jak wiekszosc Polakow.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 09.12.15, 13:46
    edek40 napisał:

    > Tego z mediow nie slysza. Slysza to glownie od szefa lub zleceniodawcy.

    Z mediów też to słyszą. Nie pamiętasz tych zachwytów, jak to dzięki pendolino można było urwać 15 minut z czasu przejazdu między Katowicami a Warszawą? A tym zleceniodawcą poganiającego szefa często jest ten biedny, poganiany pracownik, który na zmówioną rzecz nie może poczekać 3 dni, tylko musi ją mieć jutro, a najlepiej jeszcze dzisiaj. To nie jest tak, że tylko szefowie poganiają. Wszyscy się wzajemnie poganiamy.

    > Ciesze sie, ze zarobiles juz na to. Ja wciaz mam do tego bardzo daleko. Podobni
    > e, jak wiekszosc Polakow.

    Nie, to nie jest kwestia zarobienia, czy nie zarobienia. To jest kwestia innego podejścia. Taka spokojna jazda przez 2-3 dni wcale nie musi być droższa. Pociągi w Czechach są np. bardzo tanie, rower nie kosztuje nic, nie wyjeżdżam na urlopy do ciepłych krajów - to nie jest tak, że nie pracuję, tylko korzystam z życia. Ja normalnie pracuję (więcej niż 40 godzin tygodniowo), ale potrafię połączyć przyjemne z pożytecznym. W delegacje służbowe np. zabieram rower i dzięki temu mogę sobie ciekawie zagospodarować czas po pracy zamiast w hotelu gapić się w telewizor, a pracodawca też jest zadowolony, bo nie musi płacić za taksówkę z dworca do biura. Dojazd do pracy to nie jest dla mnie czas stracony, lecz codzienny czas relaksu, który mam tylko dla siebie.
  • edek40 09.12.15, 14:04
    > jlepiej jeszcze dzisiaj. To nie jest tak, że tylko szefowie poganiają. Wszyscy
    > się wzajemnie poganiamy.

    Zgadza sie.

    Ludziom ciezko jest zwolnic, skoro sa tak rozpedzeni.

    > Nie, to nie jest kwestia zarobienia, czy nie zarobienia. To jest kwestia innego
    > podejścia.

    Potrafie sie do tego odniesc tylko w oparciu o moje wlasne i znajomych doswiadczenia.

    Wielu zaczyna prace o 8.00. Przedtem odwozi dzieci do szkol czy przedszkoli, ktorych bardzo czesto po prostu nie ma na nowych osiedlach, wiec nie da sie tego zalatwic piechota, a komunikacja wychodzi za dlugo - ktos sie spozni, albo bedzie czekal na zajecia. Koncza prace o 16.00, wiec wychodza po 18.00. Ktores z rodzicow musi sie zorganizowac i odebrac dzieci ze szkol/przedszkoli, z reguly nie pozniej niz po 18.00.

    Ja z kolei nie pracuje w korporacji, gdzie czlowiek jest elementem wystroju wnetrza. Pracuje jednak dla korporacji (rowniez). Owocuje to tym, ze zaczynam okolo 9.00, koncze zas... jak koncze. Dzieki temu, ze polowica ma wiekszy wplyw na swoje godziny pracy, to ona przejmuje obowiazki wobec dzieci.

    Nie mam pojecia co ma do takich realiow podejscie szeregowego pracownika?

    Wielu, o czym krzycza demografowie, w takich warunkach rezugnuje z dzieci. Dzieki temu moga wolniej...
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 09.12.15, 16:24
    edek40 napisał:

    > Nie mam pojecia co ma do takich realiow podejscie szeregowego pracownika?

    Ano ma. Jeśli nie będzie się domagał, żeby w tym samym dniu dostać to, co zamówił, to ktoś inny nie będzie musiał gonić jak szalony.

    > Wielu, o czym krzycza demografowie, w takich warunkach rezugnuje z dzieci. Dzie
    > ki temu moga wolniej...

    Gdy jedziesz wolniej z dzieckiem, to więcej czasu z nim spędzasz.
    Kiedyś dawno, gdy było jeszcze bezpośrednie połączenie kolejowe z Frankfurtu do Wrocławia, jeździliśmy czasem z dziećmi do Polski pociągiem. Mimo iż podróż trwała dłużej i była nieco droższa (mimo zniżek rodzinnych), to dzieci wolały to niż jazdę autem, bo tata był cały czas dla nich i nimi się zajmował, a nie okazywał zdenerwowania z powodu zawalidróg, gdy jechaliśmy autem.


  • edek40 10.12.15, 11:27
    > Ano ma. Jeśli nie będzie się domagał, żeby w tym samym dniu dostać to, co zamów
    > ił, to ktoś inny nie będzie musiał gonić jak szalony.

    Uparles sie na te dostawy kurierskie. A problem jest o wiele szerszy.

    > Gdy jedziesz wolniej z dzieckiem, to więcej czasu z nim spędzasz.

    Gdy dojade po nie na czas, to tak. A musze dojechac, bo ekstremalny przypadek nieodebrania dziecka konczy sie w policyjnej izbie dziecka. Dla nikogo to nie jest fajne.

    > Kiedyś dawno, gdy było jeszcze bezpośrednie połączenie kolejowe z Frankfurtu do
    > Wrocławia, jeździliśmy czasem z dziećmi do Polski pociągiem.

    Jurek. Ja pisze o dniu codziennym, a nie jakichs wyprawach.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tomek854 09.12.15, 16:53
    > A jedynym tego powodem jest to, ze sa lepszymi ludzmi?

    Skąd taki idiotyczny wniosek?

    To kwestia kulturowa po prostu, jest tu wyższa kultura jazdy, jeździ się spokojniej, wolniej, uprzejmiej, jazda 50 mph poza terenem zabudowanym nie jest jakąś ujmą na honorze... To i wypadków mniej, a jak nawet są, to mniej poważne.

    > Konkretnie jaka predkosc zabija?

    Konkretnie taka, która uniemożliwiła kierowcy opanoanie pojazdu lub reakcję na sytuację przed samochodem. W lwiej częsci przypadków jest to prędkośc zbyt wielka do okoliczności.

    Bo widze, ze zaczynasz dryfowac w odmetach tru
    > izmow?

    Wolę się poruszać po odmętach truizmów niż po oceanie urojeń :)
    --
    orynski.eu/
  • edek40 10.12.15, 11:34
    > To kwestia kulturowa po prostu, jest tu wyższa kultura jazdy, jeździ się spokoj
    > niej, wolniej, uprzejmiej

    A wynika to z......

    > jazda 50 mph poza terenem zabudowanym nie jest jakąś
    > ujmą na honorze...

    Ja apeluje zatem, aby u nas jezdzili szybciej niz 50.... km/h.

    50 mph uwazam za znakomita predkosc i wyprzedzam tylko wtedy, gdy mam 100% jasna sytuacje. Przy takiej predkosci mam bowiem wszystko w d...

    > Wolę się poruszać po odmętach truizmów niż po oceanie urojeń :)

    Proste masz zatem oceny.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tomek854 14.12.15, 15:08
    > Ja apeluje zatem, aby u nas jezdzili szybciej niz 50.... km/h.

    Poza miastem jeżdżą. No chyba, że ja znowu byłem w jakiejś Polsce równoległej...

    > Proste masz zatem oceny.

    Proste, bo prawdziwe. NIe muszę wymyślać zawiłych teorii spiskowych i kombinować, żeby jakoś moje tezy ponaginać do starannie powybieranych faktów :)
    --
    orynski.eu/
  • samspade 08.12.15, 17:11
    Teraz narzekasz na karte zdarzen drogowych a wczesniej nie miales oporu zeby uzywac tych danych na potwierdzenie swoich tez.
  • edek40 09.12.15, 09:49
    > Teraz narzekasz na karte zdarzen drogowych a wczesniej nie miales oporu zeby uz
    > ywac tych danych na potwierdzenie swoich tez.

    Tez, ze w Polsce, nawet wedlug wadliwego systemu zbierania danych, predkosc odpowiada gora za 30% smierci?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • samspade 09.12.15, 10:27
    Piszesz teraz na serio czy jak mawia Twój samozwańczy adwokat jest to przenośnia?
  • edek40 09.12.15, 10:53
    > Piszesz teraz na serio czy jak mawia Twój samozwańczy adwokat jest to przenośni
    > a?

    Jak to czesto z Toba bywa, zupelnie nie mam pojecia o czym piszesz.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • nazimno 09.12.15, 11:10
    A to dlatego, ze po przeczytaniu wypracowania pismackiego narcyza (tomusia z numerkiem),
    od ktorego to cale drzewko sie wzielo, odnioslem wrazenie, iz tomus za cholere
    nie kapuje NIC z Twoich celowych przerysowan.

    Napisalem mu to otwartym tekstem, wspominajac o jego narcyzmie ( na pierwszej stronie drzewka),

    Tomus zareagowal jak to zwykle - zdziwieniem, ze go nie uwielbiam bezgranicznie za te wypracowania.

    A samspade ze swoja bystroscia obserwacyjna pouczal byl mnie jak stary belfer w okularach.
    A teraz zrobil ze mnie Twojego adwokata, choc to zupelnie kretynska diagnoza oparta
    na niedorozwinietym wnioskowaniu.
    Tak sie konczy dla niego wkladanie palucha miedzy drzwi.

    No i dlatego nie zrozumiales tego, o czym wielbiciel tomusia napisal.
  • samspade 09.12.15, 11:24
    Pytałem się czy pisałeś na serio?
  • edek40 09.12.15, 11:26
    > Pytałem się czy pisałeś na serio?

    Cos pomylilem?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • samspade 09.12.15, 11:38
    Pytałem się czy pisałeś na serio a nie czy coś pomyliłeś. Bo jeżeli na serio to można się odnieść. Ale nie wierzę że to było na serio. Było by to w stylu budzika.
  • edek40 09.12.15, 11:42
    > Pytałem się czy pisałeś na serio a nie czy coś pomyliłeś. Bo jeżeli na serio to
    > można się odnieść. Ale nie wierzę że to było na serio. Było by to w stylu budz
    > ika.

    Nadal nic nie rozumiem. Napisz wyraznie o co Ci chodzi.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • samspade 09.12.15, 11:47
    Czy Twoje stwierdzenie było na serio czy kpiłeś.
  • edek40 09.12.15, 12:34
    > Czy Twoje stwierdzenie było na serio czy kpiłeś.

    Kpilem z czego? Z tego, ze nawet wedlug "uproszczonych" tabelek, predkosc odpowiada za 30% smierci? Co tu jest do kpienia?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • samspade 09.12.15, 13:54
    Cała ta dyskusja nie wydaje się poważna. Karta zdarzeń drogowych wygląda jak wygląda. Nie ma w niej na przykład wyszczególnionego jako miejsca zdarzenia przejazdu dla rowerów. Plus jedna przyczyna. A tak być nie powinno. Niedawno sąd apelacyjny skazał na 2 lata więzienia kierowcę, który na przejściu dla pieszych jedną dziewczynę zabił a drugą potrącił. Jechał 110 w OZ. Zignorował samochody zwalniające i zatrzymujące się przed przejściem. Oczywiście powiesz że prędkość nie miała nic do rzeczy i że wszystkiemu winne omijanie pojazdu zatrzymującego się/nieustąpienie pieszemu. Znalazłem filmik i wrzuciłem tutaj z wypadku gdzie kierowca rozpoczął wyprzedzanie na podwójnej. Znacząco przekraczał prędkość. Oczywiście znów powiesz że winne jest nieprawidłowe wyprzedzanie a nie prędkość.
    Niestety nie jest tak 0-1. A prędkość jest pochodną agresywnej jazdy naszych rodaków. I ma ona wpływ na powstawanie zdarzeń. A skoncentrowanie na niej ma banalnie prostą przyczynę. Jest łatwa do wykrycia i łatwo mierzalna.
  • edek40 09.12.15, 14:05
    > Niestety nie jest tak 0-1.

    Nie jest.

    Dlatego wlasnie nie godze sie na proste stwierdzenia, ze predkosc zabija.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • samspade 09.12.15, 14:23
    To że proste nie oznacza że są nieprawdziwe. Bez wątpienia jest to uproszczenie. Ale na tym polegają hasła.
  • edek40 09.12.15, 14:39
    > . Ale na tym polegają hasła.

    Hasla sa dobre w reklamach.

    W zyciu potrzeba czegos wiecej. I to znakomicie widac na naszych drogach.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • samspade 09.12.15, 14:44
    edek40 napisał:

    > > . Ale na tym polegają hasła.
    >
    > Hasla sa dobre w reklamach.

    W kampaniach też.

    > W zyciu potrzeba czegos wiecej. I to znakomicie widac na naszych drogach.

    To prawda. Ale wiesz jaki byłby krzyk pokrzywdzonych kierowców
  • edek40 09.12.15, 15:07
    > To prawda. Ale wiesz jaki byłby krzyk pokrzywdzonych kierowców

    A konkretnie to ktorych masz na mysli, piszac pokrzywdzonych?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • samspade 09.12.15, 19:59
    Tych pokrzywdzonych przez waaaadze. A czym pokrzywdzonych? a tu jest szeroki wachlarz. Zacznijmy od tych płacących dobrowolnie reket. Przecież on jedzie bezpiecznie a ta linia ciągła jest bez sensu, a to w bzdurne dolnej jest sraczka sołtysa czy jakoś tak a tak w ogóle to pieszy jeszcze ie wszedł na przejście I nie był na jego pasie tylko na pasie obok. Pokrzywdzonych przez dziwne budowle. Bo kto to widział ze stawia się sygnalizację na przejsciach. Przecież pan Zdzisiek taksówkarz powiedział ze to zakorkuje miasto. A tak w ogóle to powinno się budować dla pieszych kładki przejścia podziemne itp. Bo on zna kogoś kto zna kogoś i tamten powiedział mu ze na zachodzie to paaaaaanie. Al e te strefy 30 z progami czy wyniesionymi przejsciami/skrzyżowaniami. Ledwo co z jadę z jadę progu rozpędza się do 50 i znów trzeba hamować. A tak w ogóle to zamiast myśleć o jakimś głupim pierwszeństwie dla pieszych to trzeba wprowadzić obowiązek chodzenia w odblaskach.
    A tak w ogóle to niech waaaadza się odstosunkuje bo ja lepiej wiem jak jechać. Bo mam dobry samochód z absem i jak jadę szybciej to zwiększam czujność.
  • edek40 10.12.15, 13:27
    > Tych pokrzywdzonych przez waaaadze.

    Czyli Ty myslisz o idiotach drogowych, a ja o ich ofiarach.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • samspade 10.12.15, 13:33
    Tego już napewno nie napisałeś serio
  • edek40 10.12.15, 13:37
    > Tego już napewno nie napisałeś serio

    Alez jak najbardziej!!!

    Oczywiscie zdecydowanie stoje na stanowisku, ze kierowcy sa ofiarami nieodpowiedzialnych znakologow. Nie zmienia to jednak faktu, o wiele mniej lituje sie nad kims, kto musi jechac kilometrami wzdluz ciaglej niz ofiarami takich, co to tej ciaglej nie "wytrzymali" i wyskoczyli na wyprzedzanie. Wskazuje tu jednak, jako wspolwinnego, nieodpowiedzialnego urzedasa.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • samspade 10.12.15, 13:40
    Och ten biedny kierowca nie wytrzymał i olał samochody zatrzymujące się przed przejściem. Biedny kierowca. Czy biedaczek sprowokowany przez wlokące się zawalidrogi 90 poza OZ. Urońmy łezkę nad ciężkim losem kierowcy.
  • edek40 10.12.15, 13:49
    > Och ten biedny kierowca nie wytrzymał i olał samochody zatrzymujące się przed p
    > rzejściem. Biedny kierowca. Czy biedaczek sprowokowany przez wlokące się zawali
    > drogi 90 poza OZ. Urońmy łezkę nad ciężkim losem kierowcy.

    Pozostaje przy swoim. Poszkodowanym jest ten jadacy prawidlowo, a wspolwinnym sabotazysta na urzedzie. Winnym, naturalnie ten, nad ktorym sie litujesz.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • samspade 10.12.15, 14:38
    Przestań powtarzać tą ironie bo ktoś pomyśli że piszesz prawdę.
  • edek40 10.12.15, 14:45
    > Przestań powtarzać tą ironie bo ktoś pomyśli że piszesz prawdę.

    Aleosochodzi?

    Chodzi o to, ze za wspolwinnego "eksplozji" ewidentnie winnego kierowcy uznaje szkodnika na urzedzie? A moze o to, ze lituje sie na tym, ktorego, przy wspoludziale szkodnika-znakologa, zdmuchnal z jezdni?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • samspade 10.12.15, 15:59
    edek40 napisał:

    > > Przestań powtarzać tą ironie bo ktoś pomyśli że piszesz prawdę.
    >
    > Aleosochodzi?

    Winnym, naturalnie ten, nad ktorym sie litujesz.
    o to
  • nazimno 09.12.15, 14:51
    Kilka, byc moze juz znanych, przykladow:

    www.youtube.com/watch?v=jiHP_pKtnQ8
  • edek40 09.12.15, 15:12
    Te przyklady potwierdzaja teze - wszystkie mialy miejsce w czasie jazdy.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • nazimno 09.12.15, 15:16
    Z tym tylko, ze idiota, z jaka by predkoscia nie jechal, pozostanie idiota.
  • edek40 09.12.15, 15:19
    > Z tym tylko, ze idiota, z jaka by predkoscia nie jechal, pozostanie idiota.

    Zgadza sie.

    Ale nagannie zachowuje sie glownie wtedy, gdy jedzie szybciej niz na znakach.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • nazimno 09.12.15, 15:44
    diagnozy i etykietki.
    Do takich nalezy obwinianie za predkosc.

    Tak wiec najzwyklejszego zlodzieja w finansach nie oskarza sie o KRADZIEZ, tylko o
    "wyprowadzenie pewnych kwot" z konta. Etykietka z dowolnym napisem zmienic moze
    nawet cuchnace g... w aromat godny perfumerii.

    W ten sposob chroni sie spoleczenstwo przed samodzielnym wyciaganiem wnioskow
    i mysleniem, ktore moze sie stac grozne dla manipulatorow.




  • jureek 09.12.15, 16:28
    edek40 napisał:

    > Ale nagannie zachowuje sie glownie wtedy, gdy jedzie szybciej niz na znakach.

    Przeważnie tak właśnie jest, że jedno z drugim idzie w parze.
  • jureek 09.12.15, 16:31
    jureek napisał:

    > edek40 napisał:
    >
    > > Ale nagannie zachowuje sie glownie wtedy, gdy jedzie szybciej niz na znak
    > ach.
    >
    > Przeważnie tak właśnie jest, że jedno z drugim idzie w parze.

    Ach, przepraszam, że się wciąłem. Tak miło sobie rozmawiacie z na zimno i wzajemnie się utwierdzacie w tym, że prędkość jest mało istotna, że nie powinienem był przerywać Wam tego. Jeszcze raz przepraszam i już znikam.
  • nazimno 09.12.15, 16:51
    Predkosc jest istotna, jednak powolywanie sie na nia jako na uniwersalna w skali Kosmosu
    jedyna przyczyne nieszczesc, jest tak przesadzone jak te "pogloski" ze slynnego cytatu.
    Gdy jezdzisz rowerem - tez mozesz jechac z "nadmierna" - pamietaj o tym.
  • tomek854 09.12.15, 16:53
    hihi :)
    --
    orynski.eu/
  • nazimno 09.12.15, 17:02
    Powinienes czesciej stosowac takie skroty myslowe, ktore sa adekwatne do zawartosci twojej
    lepetynki.

  • edek40 10.12.15, 11:39
    > mnie się utwierdzacie w tym, że prędkość jest mało istotna,

    Predkosc jest szalenie istotna. Dlatego jej ustalanie powinno byc jedna z wazniejszych trosk znakologa, a nie kolejnym odhaczeniem zgodnosci i zatwierdzenia, z pominieciem jakichkolwiek prob oceny faktycznych walorow drogi.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • samspade 10.12.15, 12:09
    Nieświadomie poruszasz istotny temat. Mianowicie rozrzutność przy budowaniu dróg. Za szerokie jezdnie za mało utrudnień itp.
  • edek40 10.12.15, 12:22
    > Nieświadomie poruszasz istotny temat. Mianowicie rozrzutność przy budowaniu dróg.

    Swiadomie.

    > g. Za szerokie jezdnie za mało utrudnień itp.

    Masz na mysli ktoras obwodnice Warszawy? A moze jakas autostrade?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • samspade 10.12.15, 12:58
    edek40 napisał:

    > > g. Za szerokie jezdnie za mało utrudnień itp.
    >
    > Masz na mysli ktoras obwodnice Warszawy? A moze jakas autostrade?

    Mam na myśli ulice w miastach. Drogi przez wsie. Tutaj pojawiają się problemy takie że nawet jazda zbyt szybka w stosunku do ograniczeń wydaje się powolna w stosunku do drogi. Ale to droga jest zbyt rozbudowana a nie limity zbyt niskie. A rozbudowana droga powoduje że nie ma pieniędzy na różne istotne dla bezpieczeństwa rzeczy. Problem leży też w filozofii budowania drogi. Skoro buduje się autostradę w centrum miasta to nie po to żeby utrudniać nią przejazd jakimiś szykanami.
  • edek40 10.12.15, 11:37
    > Przeważnie tak właśnie jest, że jedno z drugim idzie w parze.

    Ciagle jezdze o wiele szybciej niz na znakach. Zadziwiajaco duzo wspolnego z tym maja same znaki i urzedasy, ktore je ustawiaja (a czasem, po latach lapanek, usuwaja).
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tomek854 10.12.15, 17:59
    > Ciagle jezdze o wiele szybciej niz na znakach.

    A ja nie, Jedynym wyjątkiem są bezsensowne ograniczenia do 70 przed skrzyżowaniami - tu Ci przyznam rację. W moich stronach wystarcza napis SLOW i rozsądek kierowcy. Z drugiej strony, nawet tam zwykle zdejmuję nogę z gazu i zwalniam, co często owocuje bycie wyprzedzonym na skrzyżowaniu i przejsciu. Więc moze jednak Polaków trzeba batem?
    --
    orynski.eu/
  • edek40 14.12.15, 09:46
    > cWięc moze jednak Polaków trzeba batem?

    I robi sie to polujac z krzakow?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tomek854 14.12.15, 12:04
    Tak, jest to jeden z frontów. Na zachodzie też między się prędkość z ukrycia.
    --
    Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
  • edek40 14.12.15, 12:42
    > Tak, jest to jeden z frontów. Na zachodzie też między się prędkość z ukrycia.

    Mam pytanie natury formalnej czy slowko "tez" tyczy sie tego, ze tez mierzy, czy ze tez mierzy z krzakow.

    Bo w Polsce w zasadzie nie ma "tez". Zdanie: policja mierzy z krzakow nieomal wyczerpuje temat ich "dzialan operacyjnych".
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tomek854 14.12.15, 13:22
    Na Zachodzie, tak jak w Polsce, mierzenie prędkości "z krzaków" (inne formy ukrywania urządzeń pomiarowych są dostępne, u mnie "na parafii" np. policjanci z suszarką chowają się w wiatach przystanków autobusowych) jest jedną z licznych form działalności policji drogowej.

    Cieszę się, że mogłem Ci wyjaśnić tę podstawowy fakt.

    Natomiast co do Twojego przekonania, ze w Polsce Policja działa tylko tak to cóż - jak to się mówi na wikipedii "citation needed". Ja bym Ci mógł pewnie znaleźć cytat z Ciebie samego w ktorym przyznajesz, że to się zmienia na lepsze :) A jak nawet edek przyznaje, że coś się zmienia na lepsze, to wiedz, że coś jest na rzeczy :)
    --
    Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
  • edek40 15.12.15, 13:43
    > Na Zachodzie, tak jak w Polsce, mierzenie prędkości "z krzaków" (inne formy ukr
    > ywania urządzeń pomiarowych są dostępne, u mnie "na parafii" np. policjanci z s
    > uszarką chowają się w wiatach przystanków autobusowych) jest jedną z licznych f
    > orm działalności policji drogowej.


    Nie mam NIC do dodania. Skup sie na wytluszczeniu i podkresleniu.

    > Cieszę się, że mogłem Ci wyjaśnić tę podstawowy fakt.

    Ja tez sie ciesze, ze wyjasniles mi czarno na bialym roznice w pracy policji.

    Jak w Radiu Erewan :))))
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tomek854 15.12.15, 16:14
    > > Na Zachodzie, tak jak w Polsce, mierzenie prędkości "z krzaków" (inne for
    > my ukr
    > > ywania urządzeń pomiarowych są dostępne, u mnie "na parafii" np. policjan
    > ci z s
    > > uszarką chowają się w wiatach przystanków autobusowych) jest jedną
    > z licznych f
    > > orm działalności policji drogowej.
    >
    > Nie mam NIC do dodania. Skup sie na wytluszczeniu i podkresleniu.

    Ty zaś skup się na tym :-)
    --
    orynski.eu/
  • edek40 15.12.15, 16:19
    > Ty zaś skup się na tym :-)

    Rzeczowe.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tomek854 15.12.15, 16:25
    Zwracanie Ci uwagi na to, jak pomijasz istotne częsci mojej wypowiedzi, żeby wyszło na Twoje? No, niestety konieczne.
    --
    Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
  • edek40 15.12.15, 16:52
    > Zwracanie Ci uwagi na to, jak pomijasz istotne częsci mojej wypowiedzi, żeby wy
    > szło na Twoje? No, niestety konieczne.

    Za istotne wzialem to, ze czajenie sie w krzakach to jedno z LICZNYCH dzialan policji w Szkocji.

    W Polsce jest w zasadzie tak samo. Choc za bardzo nie widac tych pozostalych....
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tomek854 15.12.15, 18:33
    W Szkocji też. Bo jeśli policja jedzie za kimś, żeby go zatrzymać, to często nawet nie zwrócisz na to uwagi, jeśli nie będziesz akurat w tym momencie przejeżdżał. A jak już widzisz na poboczu radiowóz i zatrzymany samochód, to znając Ciebie, założysz, że zatrzymali go na suszarkę a nie na coś innego... Dodatkowo to o suszarkach się kierowcy ostrzegają (w obu krajach) światłami...
    --
    orynski.eu/
  • edek40 16.12.15, 09:55
    > W Szkocji też. Bo jeśli policja jedzie za kimś, żeby go zatrzymać, to często na
    > wet nie zwrócisz na to uwagi, jeśli nie będziesz akurat w tym momencie przejeżd
    > żał.

    Jest tak samo, jak w Szkocji. Zdarza sie nawet, ze policja reaguje na wykroczenia "w locie". Ty widziales raz. Ja tez...
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • jureek 09.12.15, 16:27
    nazimno napisał:

    > Z tym tylko, ze idiota, z jaka by predkoscia nie jechal, pozostanie idiota.

    Mimo to wolę, żeby idiota jechał wolniej, bo mniej szkód wtedy narobi.
  • nazimno 09.12.15, 16:31
    A to dlatego, ze idiota zwykle nie wie o tym, ze jest idiota i pozwala sobie na rozwijanie "nadmiernej" bedac przekonany o swych nadzwyczajnych zdolnosciach do tej czynnosci.


  • edek40 10.12.15, 11:40
    > Mimo to wolę, żeby idiota jechał wolniej, bo mniej szkód wtedy narobi.

    Nieprawda. Wystarczy, ze trafi na jadacego przepisowo, np. 90 km/h i doprowadzi do kolizji.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • qqbek 09.12.15, 13:41
    "19" pomiędzy Lublinem a Rzeszowem.
    Miałem dzisiaj przyjemność (wątpliwą, dwa razy).
    Takiego popie_dolenia z popie_rzeniem to już dawno nie widziałem (doszły remonty i budowa S19 z obu końców - zarówno pod Lublinem jak i pod Rzeszowem trwają prace... i utrudnienia, tyle że chyba nie do końca potrzebne te utrudnienia - ale to temat na osobny wątek).
    Jazda rano (przed 6-ą) obfitowała też w lokalnych przedstawicieli fanklubu Batmana i Kobiety Kota, czy to spieszonych czy też na rowerze (najlepszy był dziadek, na oko 75-80 lat i ze dwa promile, jadący po ciemku, w czarnym płaszczu i spodniach, czarną jak smoła Ukrainą przez las pomiędzy Janowem Lubelskim i Niskiem)
    --
    Ludzie mawiają o nim, że wygląda jak prosię trzy razy ogłuszane... ale to dlatego, że studiował. (B.Hrabal "Bambini di Praga 1947")
  • edek40 17.12.15, 10:53
    Ze zdaniem zachodnik truckerow Polska to kraj malych rond.

    Pokurczyly sie tam i dzieki temu wszystko w Polsce wrocilo do normy?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tomek854 17.12.15, 21:44

    > Ze zdaniem zachodnik truckerow Polska to kraj malych rond.

    Tak, z 10 lat temu narzekali.

    Ale juz z 5 lat temu pisałem, że byli zachwyceni po tym, jak zaczęli do Polski jeździć nowymi drogami.

    I wiesz co? Te małe ronda dalej tam są. Na tych uliczkach, które po wybudowaniu obwodnic, autostrad i ekspresówek stały się lokalnymi drogami. Czyli stało się dokładnie tak, jak (nie tylko 10 lat temu) prorokowałem.

    (Teraz nic nie piszę, bo Polacy zaj*** rynek tak doszczętnie, że już nie znam żadnego Brytyjczyka co by jeździł. )


    --
    Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
  • edek40 18.12.15, 11:16
    > I wiesz co? Te małe ronda dalej tam są. Na tych uliczkach, które po wybudowaniu
    > obwodnic, autostrad i ekspresówek stały się lokalnymi drogami. Czyli stało się
    > dokładnie tak, jak (nie tylko 10 lat temu) prorokowałem.

    Alez z Ciebie prorok.

    Pozostaje jednak problem Kolbieli, ktory widza juz nawet zarzadzajacy drogami, choc nie Ty, prorok od wszystkiego. Bo tu, choc ruch jest duzy, zastosowano rozwiazanie idealnie pasujace do drogi lokalnej.

    Jesli chodzi o europejskie ronda, pisalem o tych kolo mnie, na lokalnje szosie - tu nie miesci sie dluzszy autobus komunikacji. Dla wygody obywateli oczywiscie, ktorzy nie mieszczac sie w nim, wybieraja komunikacje indywidualna. Jak w Europie.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • tomek854 18.12.15, 21:38
    > Pozostaje jednak problem Kolbieli, ktory widza juz nawet zarzadzajacy drogami,
    > choc nie Ty, prorok od wszystkiego. Bo tu, choc ruch jest duzy, zastosowano roz
    > wiazanie idealnie pasujace do drogi lokalnej.

    A co mieli zrobić, wielopiętrowe ze ślimakami?

    No i, tak z ciekawości, to kiedy tam trzeba pojechać, żeby były korki?

    Ja jechałem w środku dnia w środę - nie było.

    Ktoś tu inny wspominał jeździ dość regularnie - nie trafia.

    Google jak jechało - też najdłuższy korek ma ze 150m, a mówiłeś o kiloemtrach.

    To jak to jest?

    > Jesli chodzi o europejskie ronda, pisalem o tych kolo mnie, na lokalnje szosie
    > - tu nie miesci sie dluzszy autobus komunikacji

    Pokaż to rondo, co to się na nim nie mieści autobus. Ja ciężarówką na większości rond-pizz jestem w stanie zawrócić na dwa razy, a ciężarówki to jednak zwykle są mniej skrętne niż autobusy... Bardzo jestem ciekaw tego ronda.
    --
    Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
  • edek40 18.12.15, 12:59
    Skoro jest tak dobrze, drogi europejskie, policja, poza czajeniem sie w krzakach na dlugich prostym ma liczne inne metody dzialania, kierowcy sie cywilizuja, znakolodzy sa dokladnie tacy sami, jak wszedzie, plany urbanistyczne w niczym nie ustepuja przodujacym gospodarkom to czemu tak wielu wyjechalo i nie zamierza wracac, a ci ktorzy zostali sa tak silnie narazeni na smierc na drogach?
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • samspade 18.12.15, 13:47
    Chyba nie bo wiesz że osiągnąłeś himalaje manipulacji.
  • edek40 18.12.15, 13:54
    Skoro przeginam w jedna, a koledzy maja laskawosc mnie prostowac, probuje jakos zrozumiec co do mnie piszecie.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • samspade 18.12.15, 14:04
    Nawet nie próbujesz zrozumieć.
    Masz jasną czarno białą wizję. I jakiegokolwiek odstępstwa nie są dopuszczalne.
    Wrzucasz wszystko do jednego worka. Stosujesz cherry picking. Wybierasz jeden przypadek i podajesz go jako przykład że jest źle.
    Wobec interlokutorów stosujesz strawman fallacy.
  • samspade 18.12.15, 14:11
    A i jeszcze jedno.
    Pytałeś się czemu tylu wyjechało i czemu tylu chce wyjechać.
    Może dlatego że wyjeżdżają z Polski do miejsc gdzie polaków jest mniej. Do krajów lepiej rozwiniętych gospodarczo, lepiej traktujących ludzi.
    Myślę że drogi i fakt istnienia mpz nie ma tutaj większego znaczenia.
  • edek40 18.12.15, 14:12
    > Myślę że drogi i fakt istnienia mpz nie ma tutaj większego znaczenia.

    A ja mysle, ze to suma drobnych syfow.
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • samspade 18.12.15, 14:22
    Spytajmy się Tomka czemu wyjechał.
    Czy to dlatego że drogi były słabe czy są miejsca gdzie istnieją potworki typu ogrodzone osiedla. A może przyczyny były inne? Bez wnikania jakie.
    Raczej wydaje mi się ze drogi są pomijalnym powodem. I pomijanym.
  • tomek854 18.12.15, 21:40
    Wysepki się na mnie czaiły! :)
    --
    Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
  • edek40 18.12.15, 14:11
    > Nawet nie próbujesz zrozumieć.

    I vice versa.

    Moje watki opisuja rzeczywiscie wyrywki rzeczywistosci. Ukladaja sie one w calosc bylejactwa, partactwa i niedasieizmu. Kazdy oddzielnie nie robi szkody i nie ma wiekszego wplywu na otaczajacy nas syf drogowy. Zsumowany, zcalkowany, podzielony i pomnozony daje obraz calosci. Tak to widze.

    Poza tym, co juz jest OK.

    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • samspade 18.12.15, 14:18
    edek40 napisał:

    > > Nawet nie próbujesz zrozumieć.
    >
    > I vice versa.

    Używasz sformułowań, których nie znasz znaczenia.
  • edek40 18.12.15, 14:22
    > Używasz sformułowań, których nie znasz znaczenia.

    OK
    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
  • samspade 18.12.15, 14:30
    Więc nie używaj bo ktoś kto zna znaczenie może pomyśleć że piszesz prawdę.
  • tomek854 18.12.15, 21:39
    To wina TUSKA! :)
    --
    orynski.eu/
  • edek40 21.12.15, 09:48

    --
    Rosjanie o swoim surowym prawie:
    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka