Wasze rady dla początkującego kierowcy:) Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Prawko zrobiłam jakieś 10 lat temu. Teraz się doszkalam i od sierpnia planuje
    jexdzić. Teraz jeszcze ktoś siedzi obok:)Ale pan od jazd i mąż mówią że
    całkiem nieźle sobie radze:)
    Napiszcie prosze o Waszych początkach. Co jest ważne i na co zwracać
    szczególną uwagę.
    Pozdrawiam
    Mati
    ps. jestem z wawy
    • Traktuj kazdego obok Ciebie jako potencjalnego zabojce - nigdy nie ufaj w swoje poczucie, ze ludzie na drodze zachowuja sie racjonalnie. To w zasadzie wszystko ;-)

      No dobra, jeszcze jedno. Jak juz poczujesz sie za kolkiem dobrze, nalep sobie na tablicy rozdzielczej wielki napis: "nadal jestem poczatkujacym kierowca!". To nie kit - najwiecej wypadkow powoduja ludzie, ktorym technika prowadzenia samochodu nie sprawia juz klopotow, ale doswiadczenie maja nikle. Na ogol wypada to pomiedzy 0,5-2 lata od rozpoczecia systematycznej jazdy.

      pzdr

      --
      Pisze to powoli bo wiem, ze powoli czytacie
    • Gość: go IP: *.man.bydgoszcz.pl 25.07.05, 20:43
      Nie ma uniwersalnej rady, przede wszystkim codziennie powinnaś dużo jeździć.
      Jeśli w którymś momencie się pogubisz, nie trać głowy wrzuć na chwilę awaryjne
      (nie będą trąbić)złap oddech i jedź dalej. Wprawy nabierzesz jeżdżąc po
      mieście, za miastem samochód sam jedzie. Oczywiście na początek nie pchaj się w
      Aleje.
      Szerokiej drogi.
      • Gość: olo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.07.05, 21:45
        I niech cię interesuje przede wszystkim to co jest przed tobą a nie za tobą.
        Lusterko wsteczne jest ważne ale nie przyspieszaj ze strachu, kiedy ci jakiś
        gamoń będzie na zderzaku jechał. Obserwuj ruch na ulicach i wyciągaj wnioski z
        zachwań innych kierowców, nawet wtedy, gdy stoisz na przystanku i czekasz na
        tramwaj. I jeździj, dużo jeździj. Na początku wykorzystuj każdą sytuację, żeby
        jechać autem bo nawet na codziennie pokonywanej trasie może się zdarzyć coś, co
        cię zupełnie zaskoczy. A kiedy jadąc autem, zauważysz na przystanku swoją
        koleżankę, to już będzie dobrze.
    • Gość: ufo IP: *.chello.pl 25.07.05, 21:47
      Jeździj tak jak wszyscy i wszystko będzie OK. Na debili nie ma lekarstwa, a
      wypadki są wszędzie. Z każdym samodzielnie przejechanym kilometrem poczujesz
      się lepiej i pewniej.
    • ...I nie słuchaj za dużo t. zw. "dobrych rad". Te są dobre, by opanować kilka
      bardzo podstawowych spraw, potem - wprowadzają tylko chaos. Reszta - to już
      tylko kwestia doświadczenia własnego oraz wyciągania odpowiednich wniosków z
      doświadczeń innych... I niestety, w Polsce kierowca musi mieć "oczy dookoła
      głowy" (czyli musi wiedzieć także co się dzieje za nim, szczególnie w Warszawie
      oraz na ruchliwych trasach)!
      pzdr
    • Do rad podanych przez poprzedników dodam kilka z mojego doświadczenia i
      zasłyszanych od innych kierowców:
      - na początku utrzymuj nieco większą odległość (niż inni kierowcy) od pojazdu
      przed tobą do czasu aż poprawi ci się refleks za kierownicą – będą się przed
      ciebie wciskać ci którym się spieszy – trudno – ale zawsze masz kilka sekund
      więcej na reakcję
      - nie dawaj się popędzać, jedź swoim tempem - jak ktoś się śpieszy to niech cię
      wyprzedzi, ale staraj się nie blokować lewego pasa
      - staraj się widzieć co się dzieje przed tobą na 2-3 samochody przed – to
      trudne na początku, ale wyrabiaj w sobie powoli taki nawyk
      - jeśli chcesz skręcić to najpierw wrzuć kierunkowskaz, a dopiero potem hamuj
      - nie wykonuj nagłych ruchów - przy zmianie pasa i innych manewrach wszystko
      najpierw sygnalizuj, nawet jeśli czegoś nie zauważysz dajesz szansę innym
      kierowcom na reakcję (przyhamują lub zatrąbią)
      - „uciekaj ze skrzyżowania” tzn. jak już wyjeżdżasz to dociśnij mocniej gaz aby
      ułatwić wyjazd tym którzy są za tobą
      - w mieście jedź raczej środkiem swojego pasa, ale za miastem trzymaj się
      bardziej prawej strony, jeśli możesz to zjedź na pobocze (tylko jeśli nie ma
      kolein) aby ułatwić wyprzedzanie tym którzy jadą szybciej
      - jeśli na trasie jedziesz za autobusem lub TIR-em zasłaniającym ci widoczność
      i on zaczyna migać prawym kierunkowskazem oznacza to (pod warunkiem że nie było
      oznakowania o skrzyżowaniu) droga wolna możesz wyprzedzać
      - na skrzyżowaniu gdy stoisz na pasie do skrętu z lewo i musisz przepuścić tych
      którzy jadą z naprzeciwka nie skręcaj kół w lewo szczególnie gdy twój pas
      jest „dwufunkcyjny” tzn. do jazdy prosto i w lewo – ktoś kto nie wyhamuje i
      puknie cię w tył (oczywiście nie życzę) „przesunie” cię do przodu, a nie na
      sąsiedni pas
      - bądź uprzejma (wpuszczaj innych) i dziękuj tym którzy ułatwili jazdę tobie –
      będzie milej
      Najważniejsze to bądź dobrej myśli – na pewno za kilka miesięcy – lat będziesz
      świetnie i z przyjemnością jeździć nawet jeśli trudno ci w to teraz uwierzyć.
      Powodzenia
      • W jednej sprawie protestuje: nie zjezdzaj na pobocze zeby ulatwic wyprzedzanie,
        zwlaszcza gdy ktos chce wyprzedzac doprowadzajac do sytuacji niebezpiecznej,
        czyli "na trzeciego". Na pobocze trzeba uciekac tylko wtedy, kiedy nie ma
        innego wyjscia, np. z naprzeciwka ktos leci na zderzenie czolowe. Pobocze nie
        sluzy do jezdzenia po nim samochodami. Pobocze jest przeznaczone tylko dla
        ruchu pieszych i rowerow. Jesli jest oddzielone od jezdni linia przerywana,
        mozna na nie zjechac i sie na nim zatrzymac. Uzywanie pobocza jak dodatkowego
        pasa ruchu grozi potraceniem slabo widocznego albo nagle sie na nim
        pojawiajacego pieszego lub rowerzysty (albo handlarza grzybami lub jagodami).
        • Przyznaję ci rację.
          Ja co prawda często zjeżdżam, bo choć czuję się już za kierownicą pewnie, nie
          zamierzam jeździć za miastem 140 km/h i wolę puścić niecierpliwych za mną niż
          wieźć ich na zderzaku - no ale zasady są po to żeby je CZASAMI łamać. Masz
          jednak rację, że dla początkującego kierowcy takie manewry mogą być
          niebezpieczne (niespodziewanie pojawiający się grzybiarz lub rowerzysta).
          Podtrzymuję jednak postulat o trzymaniu się prawej strony jezdni za miastem, bo
          do szału doprowadzają mnie kierowcy jeżdżący lewym kołem po linii środkowej.
          • Gość: Baryla IP: 80.249.4.* 28.07.05, 10:30
            A niby dlaczego mam się trzymać kurczowo prawej strony jezdni i ułatwiać innym
            życie utrudniając sobie. W Polsce drogi są jakie są i nie mam zamiaru jeździć
            ciągle po wertepach tworzących się na brzegach jezdzni (mowa o drogach o jednym
            pasie ruchu w obie strony bez wydzielonego wyrażnie pobocza) tylko dlatego żeby
            ktoś jadący za mną 130 czy 140 mógł łatwiej wyprzedzić na trzeciago sprowadzając
            potencjalne niebezpieczeństwo również i na mnie. Jak ma ochotę wyprzedzić to
            jego problem i ja nie muszę ryzykować złapania pobocza tylko dlatego, że on nie
            może jechać z prędkością w okolicach 100 z jaką najczęściej podróżuję poza
            miastem tego typu drogami. I nie przekonuje mnie tu gadanie, że kodeks mówi o
            jeździe jak najbliżej prawej krawędzi bo według mnie to jak najbliżej prawej
            krawędzi oznacza jak najbliższym prawej krawędzi pasem ruchu (jeden pas ruchu
            jest przeznaczony dla jednego pojazdu).
            • Między jechaniem po wertepach a trzymaniem się kutrczowo linii środkowej jest
              pewna subtelna równica. Ale oczywiście NIE MUSISZ ułatwiać innym życia.
              Nie mówię przecież o sprowadzaniu na siebie niebezpieczeństwa tylko z zwykłej
              ludzkiej życzliwości wtedy gdy jest to możliwe. Pamiętaj że kiedyś to ty możesz
              być tym który chce na ciasnej drodze wyprzedzić i wtedy jest łatwiej gdy ten
              przed tobą się trochę przesunie choćby po to abyś miał lepszą widoczność.
              Początkujący kierowcy (jadący często na trasie 80 km/h co jest zrozumiałe w ich
              sytuacji) mają tendencję do trzymania się środka jezdni, dlatego o tym
              wspomniałam. Ale oczywiście nie ma obowiązku ułatwienia innym jazdy. Smutne
              jednak byłoby nasze życie gdybyśmy nie robili nic ponad to co jest naszym
              obowiązkiem.
              • Gość: Baryla IP: 80.249.4.* 28.07.05, 12:37
                Oczywiście mówimy o dwóch skrajnych przypadkach ty o uprzejmości na drodze ja o
                wymuszaniu przez szybszych zjeżdżania na pobocze przez wolniejszych. Oczywiście,
                gdy są po temu warunki, nie widzę problemu i zjeżdżam do samej prawej krawędzi,
                choć raczej nie zjeżdżam na pobocze (raz o mało przez taką uprzejmość nie
                zmiotłem z pobocza geodety, który robił tam jakieś pomiary). Chodzi mi o
                obsesyjne trzymanie się prawej strony wpajane początkującym kierowcom przez
                "starych wyjadaczy", którzy uważają wyprzedzanie na trzeciego za coś normalnego
                (dla mnie to kuszenie losu i nigdy nawet traktorów nie wyprzedzam na trzeciego).
                Miałem ostatnio przykład takiej jazdy. Trafiło mi się jechać z koleżanką, która
                niedawno odebrała prawo jazdy, obok niej siedział jej mąż i uparcie pilnował
                żeby przypadkiem nie jechała swoim pasem tylko poboczem bo według niego jechała
                z upokarzającą prędkością ok. 80 km/h. Efekt tego był taki, że dziewczyna
                częściej patrzyła we wsteczne lusterko niż do przodu, bujało ją na boki
                niemiłosiernie ze względu na koleiny i w końcu wysiadła i powiedziała, że ona
                się boi tak jechać. Tak więc pozwolisz, że pozostanę przy swoim zdaniu w tej
                kwestii.
    • Gość: Mati IP: 217.153.97.* 26.07.05, 14:59
      :)
    • Gość: elik IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.07.05, 10:40
      Powtórzę to kolejny raz; jak nie zaczniesz sama to nie zaczniesz nigdy. Nie
      cierpię jeździć z kimkolwiek, a już na pewno nie z mężem jako
      pasażerem. "Trochę" dłużej jeździ niż ja i bardzo mnie stresują jego gatki. Ja
      jeżdżę od roku ( prawko mam 8 lat )- jest super - bardzo lubię kierować. znam
      takich, którzy jeżdżą dłużej i nie czują się pewnie za kółkiem...
    • jak w tytule - chodzi osamochody i bezpieczeństwo dzieci


      Drogie Mamy!
      Błagam Was uświadomcie waszych facetów, ze dziecka nie mozna spuszczac z oczu
      ani na chwilę. Dziś znów łapałam 2latka, którego tata wysiadal z samochodu a
      dziecko szlo za nim " luzem"..po ulicy w kierunku krawężnika.

      Wczoraj złapałam za kierownicę hulajnogę 4latka, za którym tata podążał
      niespiesznie w kierunku przejścia, gdzie ludzie stali na pasach. Gdybym tego
      nie zrobiła dziecko wjechałoby zza grupy przechodniów prosto pod samochód.
      Obie sytuacje miały miejsce w Warszawie.

      Tatusiowie nie mają tego instynktu co my.

      Trzecia historia - radio ZET podało 2 tygodnie temu informację o 2,5letnim
      dziecku, które wpadło pod dostawczy samochód na stacji benzynowej, bo tata
      spuścil je na chwilę z oczu.

      Dziś złapałam tego 2latka za łapkę ze słowami do ojca"niech pan tak nie
      zostawia dziecka" i opowiedzialam mu te 2 historie - faceta zamurowało i nic
      nie powiedział.

      Sama nie mam jeszcze dziecka, ale wiem, jak taki 2-3latek potrafi
      nagle "wyrwać"w niespodziewanym kierunku.

      Odnówcie ten topik co jakiś czas.

      ps.jak juz to przeczytacie to zapraszam na moje lekcje rytmiki - uczę dzieci:)
    • A ja mam pytanie takie.
      Przy jakich predkosciach powinnam zmieniac biegi?
      Na co mam zwracać uwagę?
      Mam 5-biegowa skrzynie i naprawde nie wiem kiedy moge wlaczyc ta moja 5.
      pozdrawiam Dz.
      • rozne auta roznie maja;)
        ja radzilabym sluchania silnika (obroty) - to decyduje, czy mozesz wrzucic
        wyzszy bieg
        instrukcja obslugi auta (mojego:) mowi, ze nalezy zawsze wrzucic wyzszy bieg,
        jak to tylko mozliwe:)) a faceci wrzucaja wyzszy bieg, jak zaczyna prawie wyc

        jesli masz obrotomierz to obserwuj, probuj - moim zdaniem przy 3k obrotow
        wrzucasz wyzszy i gazujesz i znowu... az do wyczerpania zasobow (aktualnie
        piatki;)

        pozdr!
      • Gość: Anika IP: *.devs.futuro.pl 03.10.05, 19:49
        odnośnie zmiany biegów - jak już lepiej poznasz samochud, ucho będzie najlepszym
        informatorem: wyjący silnik powie "wrzuć wyższy bieg", bulgoczący - "wrzuć
        niższy". Ścisłych recept chyba nie ma :)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.