Dodaj do ulubionych

cieżka noga wyprzedzanego

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.06, 21:30
wiemy, że nasza infrastruktura drogowa do najlepszych nie nalezy, dwupasmowki
to takie rzadkosc jak pomarancze za komuny.
Ale o co mi biega, czy nie zauwazyliscie podczas swoich podrozy po kraju
zadziwiajacej przypadlosci tzw "ciezkiej nogi wyprzedzanego".
Zalozmy, ze nie ma ograniczenia wiec jade 80-90 a przede mna pojawia sie
powiedzmy Charade a w niej pan w kapelusiku, predkosc 50-60. Probuje
wyprzedzac i co.. i nagle pan prezentuje mi mozliwoscie swojego pojazdu i
probuje wyscigow.
Czy czesto spotykacie sie z takimi przypadkami?Coz to za jakas chora ambicja?
A jak zostanie wyprzedzony to noga znow staje sie lzejsza i znow pojazd jedzie
z predkoscia poprzednia.
Edytor zaawansowany
  • Gość: AdrianS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.06, 23:23
    Moze niektórych to poprostu uraża . Może niektórzy odczuwają to jako chęć
    wyścigu. Co do polskich dróg, to niestety miałem się przekonać o ich stanie -
    dachowałem po poślizgu.

    Pozdrawiam, Adrian.
  • anna-dark 20.04.06, 23:48
    Po co denerwujesz Pana W Kapelusiku ??? Wjeżdżasz mu na ambicję niepotrzebnie...
  • wojtek45-1 21.04.06, 09:21
    Ja zaobserwowałem troche inny objaw, aczkolwiek równie częsty.
    Jadę sobie po "katowickiej" prawym pasem, powiedzmy 110.
    Ktos mnie wyprzedza z gwizdem, zjezdża na prawy i zwalnia do 100.
    Więc wyprzedzam go swoim 110. Zatem on przyspiesza, wyprzedza mnie i zaczynamy
    od poczatku...
    Bywa, ze taki ....powtarza ta operacje kilkanascie razy na odcinku 100 km.
  • Gość: . IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.06, 12:44
    mnie coś takiego spotkało na słowackiej autostradzie - cisnąłem do domu z Włoch
    ca 125-130, a jakiś debil w swojej dzielnej ładzie jechał 120, ale po każdym
    wyprzedzeniu wyciskał z niej 135, wpieprzał się przede mnie i po chwili wracał
    do 120..
  • yavorius 21.04.06, 16:18
    Skąd ja to znam, takim debilom powinni zabierać prawo jazdy...
    --
    Do you feel like a puzzle,
    you can't find your missing piece?
  • Gość: kopytko IP: *.chello.pl 21.04.06, 18:01
    hmmm jak znam katowicką, to pewnie chodziło o ograniczenia prędkośći do 70 -
    wtedy jak ktoś nie lubi niebieskich zwalnia do 100, ograniczenie się kończy i
    jedzie dalej...
  • Gość: Jurek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.06, 23:35
    Jasne, że się spotykamy. Niestety cholernie zależy to od samochodu którym się jeździ. Im mniej szanowanej marki - tym gorzej. Ja jeżdżę Mercedesem okularem i takich problemów prawie nigdy nie ma (a silnik mam słaby, za słaby jak na tak duży samochód). Gdy ostatnio jakiś jegomość w BMW na łysych oponach (także mózgowych) rozwalił mi tylny zderzak, miałem od lakiernika zastępczą Skodę Felicię (która notabene bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła ilością miejsca, jakością wykonania i komfortem jazdy w porównaniu do ceny). Silnika do wyprzedzania to nie ma, a jeszcze co drugi kierowca postanawia dodać troszeczkę gazu, gdy zauważy, że wyprzedza go Skoda.
    Dlaczego ludzie przyspieszają, gdy są wyprzedzani? Nie wiem. Ale nie powiem, żeby mi się to podobało.
  • bezlacznik 09.04.06, 08:35
    dla mnie to plaga - gdyż każdy taki urażony "kierowca rajdowy" stwarza duzo
    wieksze zagrozenie niż ... i tu można wpisac kilka pomniejszych grzeszkow na
    drodze.
    "Kierującemu pojazdem wyprzedzanym zabrania się w czasie wyprzedzania i
    bezpośrednio po nim zwiększania prędkości. Kierujący pojazdem wolnobieżnym,
    ciągnikiem rolniczym lub pojazdem bez silnika jest obowiązany zjechać jak
    najbardziej na prawo i - w razie potrzeby - zatrzymać się w celu ułatwienia
    wyprzedzania." Tylko ktoz wyegzekwuje ten przepis...
    A czy zdarza sie, ze ktos wczesniej sygnalizuje, ze "pozwala" i ulatwi bycie
    wyprzedonym??
  • dorianne.gray 09.04.06, 13:51
    Zdarza się, widziałam to kilka razy, kilka razy sama też ułatwiłam wyprzedzenie
    siebie. Zdarza się to u kulturalnych kierowców, którzy obserwują nie tylko to,
    co przed nimi (o ile w ogóle), ale także to, co za nimi się dzieje.
    Nie rozumiem ludzi, którzy lubią sobie (i innym) komplikować życie.

    --
    Leon
  • Gość: szpak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.06, 15:33
    czy jak ktos chce mnie wyprzedzic i widze, ze z przodu nic nie ma to mam tylko
    zwolnic czy moge dac np jeden sygnal prawym migaczem?
  • Gość: tom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.06, 17:00
    Nie, razcej nic nie rób. Niech wyprzedzający bierze odpowiedzialność za siebie, i niech to on określi, czy ma miejsce. Ty możesz mu zjechać na prawo lub nawet zwolnić, ale lepiej zjechać na prawo dopiero, gdy wyprzedzający rozpocznie manewr. Należy być uprzejmym, ale nie zachęcaj do wyprzedzania Ciebie; to jest niebezpieczny manewr i wyprzedzający musi być w 100% pewien, ze się zmieści, zdąży, i sam musi podjąć ryzyko wyprzedzania.
  • dorianne.gray 09.04.06, 17:51
    Zgadzam się :)
    Aczkolwiek na wąskiej drodze, na której nie ma gdzie zjechać, niektórzy
    kierowcy ciężarówek sygnalizują możliwość wyprzedzenia ich (pusta droga, prosty
    odcinek) właśnie mignięciem prawego migacza. Jest to z ich strony miłe o tyle,
    że zza takiej ciężarówki nie bardzo drogę widać.

    --
    Leon
  • emes-nju 16.04.06, 14:33
    A ja zawsze jak moge daje prawym kierunkiem sygnal, ze widze, ze jestem
    wyprzedzany i daje wolna droge widzac, ze droga przede mna jest wolna. Tak
    rozumiem te sygnalizacje. Z tym, ze odpowiedzialnosc za manewr ZAWSZE spoczywa
    na wyprzedzajcym (pod warunkiem, ze wyprzedzany mu nie przeszkadza...) - to on
    ostatewcznie podejmuje decyzje jak wykorzystac dany przeze mnie sygnal (!)

    Z tego co piszecie wnioskuje, ze uwazace, ze taki sygnal zdejmuje niejako
    odpowiedzialnosc z wyprzedzajcego. Hm... to nieporozumienie.

    --
    Polska to chyba jedyny kraj posiadający kopię zapasową prezydenta i rząd
    sterowany radiem.
  • Gość: meleme IP: *.chello.pl 20.04.06, 20:38
    Wydaje mi się że przepisy ruchu drogowego zabraniaja przyspieszania pojazdu
    kiedy jest on wyprzedzany przez inny pojazd. Niestety przepisy przepisami a
    zycie zyciem. Sam przyznam że raz mi sie cos podobnego zdazyło ale sytuacja
    wygladała tak, że wyjezdzałem z polnej drogi na szosę i widząc w lusterku
    nadjezdzający pojazd dodałem gazu. Kierowca juz chcial mnie wyprzedzić ale
    zabrakło mu chyba mocy (fiat punto). Ja jak zauważyłem sgnalizację manewru nie
    chciałem juz zwalniać.
  • Gość: CF IP: 87.192.85.* 20.04.06, 23:37
    Jezdze jako kierowca w Irlandii. Z racji pojazdu jaki kieruje to ja raczej
    jestem wyprzedzany niz wyprzedzam. Ale jako wyprzedzanego wkurzaja mnie czeste
    sytuacje ze ktos wyprzedza mnie z predkoscia wieksza o 5 km/h co jest nagminne.
    Wiele jest tu szumu o obcokrajowcach powodujacych wypadki, ale wiele z nich
    wynika z zasady ograniczonego zaufania na drodze. Mimo ze ze ograniczone to
    jednak jest, a w ielu wypadkach nie powinno go byc w ogole. Tragiczne drogi i
    jeszcze gorsi kierowcy. Az sie czasem milo wraca na krajowe szosy.
  • Gość: sundance IP: *.aster.pl 21.04.06, 00:26
    Mnie wkurzaja kierowcy, ktorzy jakies 300 metrow przed tablica oznaczajaca
    koniec terenu zabudowanego przyspieszaja, zeby zaraz jak to tylko bedzie mozliwe
    wyprzedzic samochod jadacy przed nimi. Ja akurat mam w zwyczaju jechac z
    przepisowa predkoscia niemal do bialej tablicy, zwlaszcza od czasu, kiedy o malo
    nie potracilem pieszego na przejsciu, ktore znajdowalo sie na wylocie
    miejscowosci, przez ktora przejezdzalem. Kiedy mijam tablice konczaca teren
    zabudowany dodaje gazu, a ze moj samochod ma prawie 200 koni, dosyc szybko
    osiaga 100 km/h. Wiec czasem widze jak niektorzy delikwenci probujacy rozpoczac
    wyprzedzanie na terenie zabudowanym przezywaja spore rozczarowanie, kiedy
    brakuje im mocy do wyprzedzenia mnie. Zaznaczam, ze nie mam nic przeciwko byciu
    wyprzedzanym, ale w takiej sytuacji nie widze podstaw, zeby ulatwiac manewr
    komus, kogo za 500 metrow i tak bede wyprzedzal.
  • Gość: Gośc IP: *.aster.pl / *.aster.pl 21.04.06, 00:57
    I to jest karwa szczyt chamstwa. Drut ci do tego jak kto jedzie.
  • Gość: sundance IP: *.crowley.pl 21.04.06, 10:21
    I nawzajem. Jak chce sie kogos wyprzedzic to trzeba miec czym. I nikt mi nie
    karze jechac dalej 50 poza terenem zabudowanym.
  • Gość: realista IP: *.152.3.62. / 212.244.90.* 21.04.06, 13:33
    Gość portalu: sundance napisał(a):

    > I nawzajem. Jak chce sie kogos wyprzedzic to trzeba miec czym. I nikt mi nie
    > karze jechac dalej 50 poza terenem zabudowa

    podpisuję się pod tym co napisał Gość jesteś: cham do kwadratu, jak się
    ślamazarzysz to nie przyspieszaj w momencie gdy inni już zaczęli manewr, nikt
    nie czyta w twoich myślach...
  • Gość: JaJo IP: *.ce.put.poznan.pl 21.04.06, 15:25
    A ja mam przeciwne zdanie - jak ktoś jedzie 50 km/h i kończy się miejscowość,
    to można przewidzieć że delikwent przyspieszy. Podobnie z zakrętami - wchodzę
    w zakręt tak żeby mnie nie wyrzuciło, za mną jakiś rzęch też wchodzi, po czym
    na łuku (nie widząc czy coś z naprzeciwka jedzie) włącza migacz. I co - mam
    potem jechać 40 km/h aż delikwent (a może kilku) mnie wyprzedzi.

    Jeżeli ktoś przyspiesza tylko dlatego że jest wyprzedzanym, to jest to szczyt
    chamstwa, ale jeżeli to wynika z profilu drogi ... chamstwo czy asertywność?
  • Gość: gosc2 IP: *.crowley.pl 21.04.06, 16:57
    Zgadzam sie. Zapominamy o najwazniejszym. To na wyprzedzajacym ciazy obowiazek
    przeprowadzenia manewru w sposob bezpieczny, a wiec w warunkach, kiedy jest to
    mozliwe i nie zagraza bezpieczenstwi innych. Trzeba przewidywac rozwoj sytuacji
    na drodze, a jak do kogos nie dociera, ze przy wyjezdzie z terenu zabudowanego
    samochody jadace z przodu na pewno przyspiesza, to sorry...
  • Gość: gosc2 IP: *.crowley.pl 21.04.06, 16:11
    Nie czytasz ze zrozumieniem? Tu chodzi o konkretna sytuacja na drodze. Precz z
    cwaniakami co lamia przepisy i wyprzedzaja prawidlowo jadace w terenie
    zabudowanym samochody. Brak mocy silnika w swoim samochodzie nadrabiaja lamaniem
    przepisow...
  • gastmared 21.04.06, 14:39
    Występuje u Ciebie tzw. brak wyobraźni
  • Gość: Sankaritarina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.06, 08:04
    Piszecie o wyprzedzaniu, zupełnie jak byście na wojnie byli. To nie jest szkoła
    przetrwania i tu się nie walczy ze sobą, ani nie ściga. Im prędzej wszyscy to
    zrozumiemy tym większa szansa na ograniczenie wypadków drogowych.
    Jeżdżę bardzo dużo i zauważyłem, że im mniej doświadczony kierowca (czyt.
    niedzielny) tym więcej stwarza na drodze problemów.
    PYTANKO: SKĄD W ŚRODY OD 19 DO 1 W NOCY BIERZE SIĘ TYLU "NIEDZIELNYCH"
    KIEROWCÓW NA TRASIE NR7 KIELCE - KRAKÓW?
  • Gość: lynx IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.06, 15:41
    Kibole z meczu wracają???
  • Gość: konik IP: 217.153.6.* 21.04.06, 00:57
    wszystko sie zgadza wyprzedazmy na wałasne ryzyko i mozliwosci ale .., zjechac
    nalezy wczesniej, to znaczy nie wtedy gdy ktos rozpoczyna manewr wyprzedzania
    ale gdy to sygnalizuje - włączeniem migacza. dzieki
  • Gość: gość IP: *.lex.pl 21.04.06, 10:44
    jezeli wyprzedzajacy zbliza sie do ciebie i zwolni bo mu nie zjezdzasz to juz
    bez sensu jest zjezdzac. zjezdzanie ma sens wtedy gdy wyprzedzajacy jeszcze nie
    rozpoczal wyprzedzania, z tego wzgledu, ze jak juz zwolni i zredukuje to juz
    jest za pozno na zjezdzanie. ale czesto zdarza sie tak ze ten z naprzeciwka tez
    zjezdza i wtedy nie mozna tego wykorzystac, bo wyprzedzany zjezdza dopiero
    wtedy gdy zaczyna sie wyprzedzac, czyli jak ten z naprzeciwka juz
    przejedzie .. ;-) pozdrawiam
  • Gość: aw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.06, 10:59
    Podaj mi, gdzie w Kodeksie Drogowym jest napisane o zjeżdżaniu na pobocze, aby ustąpić miejsca wyprzedzającemu i gdzie piszą o wyprzedzaniu na trzeciego.
  • gastmared 21.04.06, 14:41
    Występuje u Ciebie tzw. brak wyobraźni.
  • Gość: JaJo IP: *.ce.put.poznan.pl 21.04.06, 15:27
    > Występuje u Ciebie tzw. brak wyobraźni
    pozwalający przewidzieć, że np. na poboczu może być pieszy lub rowerzysta,
    który ma tam prawo być i nie schodzic z toru jazdy samochodu
  • gastmared 21.04.06, 15:47
    Mówimy o sytuacji, kiedy jest dobra widoczność, dzień.
    Przy zachowaniu odpowiedzniej odległości od poprzedzającego cię samochodu.
    Nie jest problemem zjechanie na utwardzone pobocze. Nie masz takiego obowiązku,
    ale jak masz wyobraźnię............
    Mowiąc o wyobraźni, to czy jesteś w stanie wyobrazić sobie w lato trasę Gdańk -
    W-wa i 20, 30, 40 samochodów jeden na drugim, a wszystkie przy osi jezdni.
    Jedzie tylu kierowców, a gdzie jest ich wyobraźnia?
    Czy też jedziesz w ten sam sposób?
    Też masz taką wyobraźnię?
    Jeden zahamuje, bo pies wyskoczy.
    Nerwowy kierowca wyskoczy do wyprzedzania i zaraz musi się schować, znowu
    hamowanie.
    Wyobrazisz sobie, co może się zdarzyć?
    I po co, aby nie pozwolić się wyprzedzić?, pokazać jaki jestem cham i nie
    ustąpię.
    A wyobrazisz sobie to w deszczu?
    ZZ
  • Gość: użytkownik częsty IP: *.nask.waw.pl / *.nask.waw.pl 21.04.06, 14:41
    ... no tak, Ty jedziesz 70 km/h, ja zbliżam się do CIebie z prędkością 90 - 110
    km/h i zgodnie z Twoją zasadą nawet jak mnie od dawna widzisz i możesz zjechać
    na prawo, i nawet chcesz zjechać na prawo to zrobisz to dopiero jak dojadę do
    Ciebie i zwolnię do 70 km/h, tak ??? ... ... tego to juz uprzejmością bym nie
    nazwał, nie chciałbym tu mówić o złośliwości bo nie znam Ciebie i nie znam
    intencji Ci przyświecającej przy pisaniu tej rady ale niestety tak to może
    zostać odebrane przez chcącego wyprzedzać ... ... postaw się Ty w takiej
    sytuacji
  • Gość: tom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.06, 19:21
    to chyba oczywiste, ze jak sie widzi w lusterku kogoś, kto się zbliża z więszką prędkością, a droga przed nim (nami) jest pusta, to ten ktoś w lusterku zaczął wyprzedzanie, i mozna mu ustąpić. Natomiast nie zjeżdzam i nie będę zjeżdzał ludziom, którzy jadą mi na zderzaku od 5 minut, to chyba oczywiste. Bo wtedy zazwyczaj jest tak, ze wyprzedzanie unimowożliwia gęsty ruch...
  • anna-dark 20.04.06, 23:50
    Jak mnie wyprzedzasz - zwalniam.
  • stefan4 09.04.06, 20:17
    bezlacznik:
    > A czy zdarza sie, ze ktos wczesniej sygnalizuje, ze "pozwala" i ulatwi bycie
    > wyprzedonym??

    Jak to, czy się zdarza? Zdarza się cały czas i w całej Polsce. Gdzie się
    uchowałeś, skoro nie wiesz?

    Jak Ci ktoś tak ustąpi, a sytuacja w ruchu nie jest nerwowa, to możesz mu mignąć
    awaryjnymi. To jest powszechnie stosowane podziękowanie. Nie rób tego, jeśli
    coś się dzieje na drodze. Ważniejsza jest koncentracja na ruchu niż symboliczny
    gest.

    - Stefan

    www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
  • Gość: KR$ IP: *.riz.pl 21.04.06, 11:43
    Jezeli sa dwie ciagle i koles probuje mnie wyprzedzic a ja jade i tak szybko to
    sie dziwi bo po prostu zajezdzam mu droge - niech sie burak uczy ze mojego zycia
    nie bedzie ryzykowal. W momencie gdy koncza sie dwie ciagle mozna sie bujac i
    nie decyduje sie na przyspieszenie - sam mu ustepuje miejsca na wyprzedzanie.
  • martusia_25 21.04.06, 12:02
    I co? Udało Ci się już kogoś zabić?
  • Gość: KR$ IP: *.riz.pl 21.04.06, 12:52
    Jeszcze nie - ale ciagle mam nadzieje ze wyrwe jakiegos chwasta. :-D

    Pierwsze przykazanie kierowcy - nie wyprzedzaj chamie na podwojnej ciaglej na
    zakrecie.
  • agnieszka_z-d 09.04.06, 09:17
    Na o co Ty sobie myślisz?? Jadę sobie, jadę, jadę - na granicy śmierci -
    pocinam siedemdziesiątką... aż tu nagle - wyskakuje mi z tyłu jakiś buc i
    ośmiela się próbować mnie wyprzedzić!!!!! No nie... Ta zniewaga krwii wymaga!!!
    Gaz do dechy. No - udało się - ktoś jechał z naprzeciwka i wyprzedzający mnie
    buc, dzięki mojemu geniuszowi siedzi w rowie. Dostał za swoje hehehe...

    Powyższy tok myslenia jest jedynym przychodzącym mi do głowy wytłumaczeniem
    tego porażającego debilizmu, jakim jest przyspieszanie przez wyprzedzanego. Ale
    jak ktoś słusznie zauważył - faktem jest, że często zależy to od korelacji
    między marką i rocznikiem wyprzedzanego pojazdu, a tymi samymi parametrami
    wyprzedzająego.
    --
    2.05.2006, godz. 20.00, Katowicki Spodek - I'll be there :-)
  • emes-nju 16.04.06, 14:36
    agnieszka_z-d napisała:

    > Na o co Ty sobie myślisz?? Jadę sobie, jadę, jadę - na granicy śmierci -
    > pocinam siedemdziesiątką... aż tu nagle - wyskakuje mi z tyłu jakiś buc i
    > ośmiela się próbować mnie wyprzedzić!!!!! No nie... Ta zniewaga krwii
    > wymaga!!!
    (...)
    > Powyższy tok myslenia jest jedynym przychodzącym mi do głowy wytłumaczeniem
    > tego porażającego debilizmu, jakim jest przyspieszanie przez wyprzedzanego.


    Wedlug mnie to powazna nadinterpretacja! Jak od kogos, kto decydyje sie na
    stworzenie ryzyka najpowazniejszego z wypadkow w swoim bezposrednim sasiedztwie
    mozna spodziewac sie myslenia i analizowania. To najzwyczajniejszy, nieco
    zwierzecy, odruch! Jak u psa, ktory rzuca sie w poscig za czyms co sie rusza...

    --
    Polska to chyba jedyny kraj posiadający kopię zapasową prezydenta i rząd
    sterowany radiem.
  • Gość: JaJo IP: *.ce.put.poznan.pl 21.04.06, 15:29
    Znajdę inne wytłumaczenie niektórych przypadków - zmiana dopuszczalnej prędkości
  • Gość: kat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.06, 15:44
    To jest przestępstwo - umyślne stwarzanie niebezpieczeństwa w ruchu drogowym.
    W takiej sytuacji winna być orzekana natychmiastowa utrata prawa jazdy na min 6
    m-cy,; a wprzypadku doprowadzenia do wypadku - 100% pokrywanie ewentualnie
    powstałych szkód oraz dożywotnia utrata prawa jazdy.
    To się da udowodnić - wiadomość dla niedowiarków.
    pozdr

  • Gość: szpaku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.06, 17:45
    zgadzam sie z Toba - ale okazuje sie, ze wiecej klopotow ma ten, ktory wyprzedza
    niz dopuszczajacy sie tego przestepstwa.
  • zigzaur 20.04.06, 20:24
    Gdy wyprzedzać chce mnie jakiś ewidentny burak lub szaleniec, czyli na ciągłej,
    na zakręcie, pod górę, z bardzo dużym przekroczeniem prędkości, to ja
    przyśpieszam, aby wariatów wyeliminować z ruchu.

    W normalnych warunkach całe ryzyko spoczywa na wyprzedzającym. Wyprzedzany nie
    ma prawa utrudniać ale nie ma obowiązku ułatwiać.
  • pfg 21.04.06, 00:57
    zigzaur napisał:

    > Gdy wyprzedzać chce mnie jakiś ewidentny burak lub szaleniec, czyli na
    ciągłej,
    > na zakręcie, pod górę, z bardzo dużym przekroczeniem prędkości, to ja
    > przyśpieszam, aby wariatów wyeliminować z ruchu.

    Tylko że przy okazji możesz w ten sposób wyeliminować z ruchu i życia
    jakiegoś Bogu ducha winnego człowieka, który prawidłowo będzie jechał
    z naprzeciwka. Albo i siebie, gdy burak lub szaleniec unikając czołówki
    zepchnie cię do rowu. Pomyślałeś o tym?

    Ja, gdy mnie wyprzedzają, prawie zawsze zdejmuję nogę z gazu.
  • Gość: Gość IP: *.aster.pl / *.aster.pl 21.04.06, 00:59
    I przez takich młotków ludzie siedzą po rowach.
  • Gość: kat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.06, 01:07
    Obowiązek ułatwiania wyprzedzania wynika z art.3 prawa o ruchu drogowym !!!
  • stefan4 09.04.06, 20:30
    anton:
    > Ale o co mi biega, czy nie zauwazyliscie podczas swoich podrozy po kraju
    > zadziwiajacej przypadlosci tzw "ciezkiej nogi wyprzedzanego".

    Mnie się to przydarza dokładnie w jednej sytuacji. Mianowicie jadę sobie przez
    wieś 50km/h, za mną inny samochód też 50km/h, obok podwójna ciągła. Dojeżdżamy
    do znaku końca obszaru zabudowanego, już widać miejsce, gdzie kończy się zakaz
    wyprzedzania. Zaczynam przyspieszać z umiarem (bo nie przepadam za wyjącymi
    silnikami) -- w tym momencie ten z tyłu przejeżdża przez podwóją ciągłą i daje
    kitę. Ponieważ moja prędkość też się zwiększa, jego manewr wyprzedzania trwa
    dłużej, niż planował.

    W takiej sytuacji, jeśli coś nadjeżdża z przeciwka, to zwalniam, żeby miał gdzie
    zjechać. Ale jeśli nie, to nadal przyspieszam z umiarem, dokładnie tak, jak
    robiłbym to po wyjechaniu ze wsi gdyby nikogo za mną nie było. Dochodzę do 90 i
    przestaję przyspieszać. Jakoś nie uważam, że mam obowiązek poza wsią nadal
    trzymać 50 tylko dlatego, że jakiś nerwus ropoczął wyprzedzanie jeszcze na
    zakazie. W dodatku niezmienianie prędkości grozi tym, że już długo nie będę
    mógł jej zmienić, bo jeśli jadę 50, to jestem wyprzedzany przez kolejne
    samochody bez żadnej przerwy.

    - Stefan

    www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
  • mair 10.04.06, 08:54
    powiedzmy krotko, jezdze prawie zawsze w okolicach przepisowej szybkosci,
    majac samochod ktory na to mi zezwala nigdy nie pozwolam sie wyprzedzac jadac w
    tzw. kolumnie i jest mi wszystko jedno, niech sie wariat zabija
    jesli droga jest pusta to mu oczywiscie wolno
  • Gość: kierowcowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.06, 09:47
    Np. jedziesz za ciężarówką, nie chcesz jej wyprzedzać, ale "nie bo nie" nie
    pozwolisz też innym wyprzedzać się ?
  • Gość: rita IP: 195.164.6.* 10.04.06, 18:29
    Często spotykam się z takim zjawiskiem na drogach. Jestem kobietą i wielu
    kierowców widzą,że ich wyprzedzam próbuje do tego nie dopuścić.
  • gotlama 10.04.06, 18:35
    Nie mieszałabym do tego "pci".
    Autko mam "męskie", włoski unisex,a zdarza mi się być tak potraktowaną, to
    raczej ogólnoludzka głupota? złośliwość? rywalizacja? a nie damsko - męskie
    ambicyjki.
  • mair 14.04.06, 20:36
    Gość: kierowcowa 10.04.06, 09:47 + odpowiedz


    Np. jedziesz za ciężarówką, nie chcesz jej wyprzedzać, ale "nie bo nie" nie
    pozwolisz też innym wyprzedzać się ?

    nie, bo ty musisz miec 110% pewnosci, ze ci wolno w tym miejscu wyprzedzac, ze
    nie wpakujesz mi sie przed maske zmuszajac mnie do ostrego hamowania,
    jesli ja jade za ciezarowka i nie wyprzedam majac szybkie pudeleczko powinno to
    dac ci do myslenia, ze pewnie nie moge tego zrobic i czekam na bezpieczny
    moment dla siebie i innych, panimajesz !!!
    to takze dotyczy kolezanek urazonych "szowinizmem", jest taka zasada - najpierw
    wyprzedza jesli widac, ze chce to zrobic a wiec np. migacz lub jazda wskazujaca
    na chec takiego manewru - ten pierwszy za ciezarowka i natepny, i nastepny
    itd.itp
    wszyscy szybko dojada i prawdopodobnie nikt nie zginie



  • gotlama 14.04.06, 23:06
    Jeśli jedziesz za ciężarówką a nie chcesz jej wyprzedzac,za to chcesz uchodzic
    za kierowcę, to powinieneś zachowac odstęp który umożliwi schowanie się
    wyprzedzającemu bez wykonywania dodatkowych akrobacji. Ja naprawdę jeżdzę zbyt
    długo by się bawic w "izmy"
    Co z tego że widze "szybkie pudełeczko" jeśli nie wiem czy za kierownicą jest
    kierowca czy "sirota", której koniecznym było podbudowanie ego poprzez zakup
    takiego pudełeczka? To o niczym nie świadczy.
    Jeszcze potrafię zauważyc że kierowca z auta przede mną "kuka" do przodu i
    czeka na okazję do wyprzedzenia.
    Tak jak potrafię zauważyc kiedy "operator" pudełeczka wielce urażony że
    wyprzedza go coś, co z zewnątrz wygląda na kartoflowóz zaczyna działac na
    zasadzie "nie, bo nie"
  • wojtek45-1 21.04.06, 09:38
    A co zrobić, jak jedzie "kometa" czyli cięzarówka, za nią kilka osobowych,
    widac po horyzont, pusto, a ja na końcu "komety"
    Czekac aż się pierwszy zdecyduje?????? tak można długo....
    Właczam kieunkowskaz z zaczynam wyprzedzać.
    Z reguły ktos z ogona zajeżdza mi drogę z mniejsza predkością i jeszcze ma za
    złe klakson i światła.
  • tbernard 24.04.06, 10:59
    Jeśli ten co zajeżdza robi to z maksymalną dopuszczalną prędkością, to możesz go
    gdzieś pocałować. Bardzo często śpieszący się wyprzedzacze to po prostu
    wykolejone debile. Przykładowo wyprzedza ktoś taki w miejscu i sytuacji
    ryzykownej, a za około 300 m siedzę mu na ogonie, bo on w poprzeczną sobie
    skręca. Po prostu tylko debil nie może nie zauważyć, że żadnej korzyści czasowej
    nie osiągnął przy tak niebezpiecznym manewrze. Może co najwyżej odczuwać chorą
    satysfakcję, że kogoś wyprzedził i dodatkowo utrudnił dalszą jazdę.
  • Gość: krzysiek. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.06, 08:06
    Mair, jak cię spotkam na drodze to dam ci po staropolsku w pysk.
  • Gość: Elka IP: *.gazeta.pl / *.crowley.pl 21.04.06, 17:46
    Krzysiu, teraz mówi się "w papę". :-)
    Wiesz, kiedy mnie mądrala traki jak Mair wystawił prosto na ciężarówke (opis w
    innym miejscu) to naprawde miałam ochotę zrobić to samo. Powiadziałam mu tylko
    (kiedy zatrzymaliśmy sie na czerownym)że jest łobuzem. Jeszcze pyskował. Nie
    dość że zagroził mojemu bezpieczeństwu, to przecież jeszcze kierowcom jadącym z
    przeciwka. A jeszcze moje zdenerwowanie, które ustapiło dopiero po
    kilkudziesieciu dalszych kilometrach.

    Ale myślę, że takie typki są niereformowalne w swoim braku wyobraźni i
    zarozumialstwie.
  • anty-kaczor 21.04.06, 10:26
    mair napisał:

    > powiedzmy krotko, jezdze prawie zawsze w okolicach przepisowej szybkosci,
    > majac samochod ktory na to mi zezwala nigdy nie pozwolam sie wyprzedzac jadac w
    >
    > tzw. kolumnie i jest mi wszystko jedno, niech sie wariat zabija
    > jesli droga jest pusta to mu oczywiscie wolno

    jakbym cie spotkal na drodze, to bym cie wyciagnal z auta i naklepal po ryju!!!
    moze wtedy nabral bys troche pokory bucu zafajdany!!!!!!

    --
    www.spieprzaj-dziadu.prv.pl
  • Gość: JaJo IP: *.ce.put.poznan.pl 21.04.06, 15:31
    Mnie też to denerwuje, ale prawo stanowi, że w takiej sytuacji (koniec obszaru
    zabudowanego) nie należy przyspieszać. Wiem - aż minie cię cała kolumna
    samochodów.
  • Gość: adam IP: *.ols.vectranet.pl 21.04.06, 18:37
    i ty sie mylisz. masz taki obowiazek.
  • callafior 15.04.06, 21:13
    Eh, żeby to raz...
    Niestety, w tym kraju ludzie nie traktują samochodu jako przyrządu do jazdy,
    tylko jako cacko do dowartościowywania się i pokazania "jaki wspanniały to ja
    jestem".
    --
    My, ludzie, wcale nie jesteśmy mądrzejsi od zwierząt. One tylko nie dorównują
    nam głupotą.
  • Gość: fragi IP: *.zebyd.com.pl 17.04.06, 10:49
    A ja jak jadę w kolumnie i widzę, że ktoś chce wyprzedzić kolumnę to
    przyspieszam aby maksymalnie zmniejszyć odstęp do poprzedzającego pojazdu.
    Dzięki temu kolumna jest krótsza i łatwiej jest mu wyprzedzać. No bo po co mu
    wyprzedzić tylko mnie ? i tak pojedziemy z taką samą prędkością. Na pewno chce
    wyprzedzić CAŁĄ kolumnę więc proszę bardzo.
  • callafior 19.04.06, 21:11
    > wyprzedzić tylko mnie ? i tak pojedziemy z taką samą prędkością. Na pewno chce
    > wyprzedzić CAŁĄ kolumnę więc proszę bardzo.
    Zwłaszca jak jedzie tir z przeciwka ;)
    --
    My, ludzie, wcale nie jesteśmy mądrzejsi od zwierząt. One tylko nie dorównują
    nam głupotą.
  • Gość: fragi IP: *.zebyd.com.pl 20.04.06, 15:54
    Jak jedzie tir to niech nie wyprzedza. Mam na swój użytek prywatną definicję
    poprawnego wyprzedzania: Wyprzedzaj tak żebyś nie musiał używać hamulca. Jeśli
    ktoś da radę tak mnie wyprzedzić to proszę bardzo. Nie cierpię dupków hamujących
    mi przed maską i zawsze staram się im utrudnić ten chamski manewr.
  • stefan4 20.04.06, 16:33
    fragi:
    > Mam na swój użytek prywatną definicję poprawnego wyprzedzania: Wyprzedzaj tak
    > żebyś nie musiał używać hamulca.

    Zgoda.

    fragi:
    > Nie cierpię dupków hamujących mi przed maską i zawsze staram się im utrudnić
    > ten chamski manewr.

    Ja też ich nie cierpię, ale nie zawsze staram się utrudnić. Jeśli dupek miałby
    zginąć pod nadjeżdzającym z przeciwka tirem, to niech lepiej wjedzie przede mnie
    i naciśnie hamulec.

    - Stefan

    www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
  • zbig72 20.04.06, 18:44
    co to w ogóle za problem zjechać lekko na bok gdy się jest wyprzedzanym?
    często jeżdżę z Wawy do Lublina i nie ma dla mnie problemu ze zjechaniem lekko
    n aprawo gdy widzę zbliżający się szybciej ode mnie samochód (wtedy on nie musi
    ani redukować ani przyspieszać - wyprzedza mnie z taką prędkością z jaką jechał)

    i wiecie co, większość dziękuje!
  • hyrdel 20.04.06, 20:08
    To nie jest wina ludzi, tylko sku..r.synow politykow, ktorzy przez 16 lat nie
    storzyli sieci autostrad.
    Drogi dwupasmowe problem eliminuja.
  • zigzaur 20.04.06, 20:25
    To wina głupich wyborców, że głosują na buraków.
  • Gość: Gość IP: *.aster.pl / *.aster.pl 21.04.06, 01:02
    Co ci pomogą drogi jak ciota będzie się wlec 70 lewym pasem bo ma prawo. STOP
    CIOTOM DROGOWYM !
  • Gość: mn IP: *.2-0.pl 20.04.06, 20:10
    Problem wbrew pozorom jest. Zjeżdżasz na pobocze i (niebezpieczne zwłaszcza po
    zmroku lub na drodze z zakrętami) nagle przed sobą widzisz pieszych, tymże
    poboczem idących. Masz do wyboru - wjechać w nich lub odbić pod koła tego,
    który cię właśnie radośnie wyprzedza ciesząc się, że jesteś taki uprzejmy.
  • Gość: tymon IP: *.eranet.pl 20.04.06, 20:19
    1. jadący poboczem nieoświetlony rowerzysta
    2. śpiący na poboczu pijak
    3. zaparkowany bez świateł ciągnik rolniczy
    4. sterta materiału budowlanego - żwiru chyba..

    wystarczy? są to rzeczy, które widziałem na prawym poboczu drogi nr 7 (Kraków -
    Warszawa) przy jednym przejeździe. masz ochotę opowiadać prokuratorowi o tym,
    jak chciałeś komuś ułatwić wyprzedzanie??
  • Gość: dc99 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.06, 16:53
    > 1. jadący poboczem nieoświetlony rowerzysta
    > 2. śpiący na poboczu pijak
    > 3. zaparkowany bez świateł ciągnik rolniczy
    > 4. sterta materiału budowlanego - żwiru chyba..

    5. Tubylec sprzedający na poboczu grzybki, jagódki i śliweczki - standard latem
    i jesienią
    6. Idiota który zatrzymał się żeby kupić od tubylca grzybki, jagódki i śliweczki
    - połowa samochodu oczyście wystaje na pas
  • pfg 23.04.06, 12:51
    Gość portalu: dc99 napisał(a):

    > > 1. jadący poboczem nieoświetlony rowerzysta
    > > 2. śpiący na poboczu pijak
    > > 3. zaparkowany bez świateł ciągnik rolniczy
    > > 4. sterta materiału budowlanego - żwiru chyba..
    >
    > 5. Tubylec sprzedający na poboczu grzybki, jagódki i śliweczki - standard
    latem
    > i jesienią
    > 6. Idiota który zatrzymał się żeby kupić od tubylca grzybki, jagódki i
    śliweczk
    > i
    > - połowa samochodu oczyście wystaje na pas

    I moje ulubione: stojąca na poboczu nieoświetlona maszyna rolnicza, z różnymi
    długimi, ostrymi i wystającymi częściami.

    Owszem, zgadzam się, że nie ma obowiązku zjeżdżać na pobocze żeby ułatwić
    wyprzedzanie, jednak *powinno się* zdjąć nogę z gazu żeby zmniejszyć czas
    potrzebny do wyprzedzenia. Wyprzedzanie jest potencjalnie niebezpieczne tak
    dla wyprzedzającego, jak i dla wyprzedzanego, więc we własnym interesie
    nie należy go *utrudniać*.
  • tlingel 20.04.06, 20:24
    a ja ostatnimi czasy przestałem zjeżdżać ludziom na pobocze.
    A przestałem po tym jak pewien pajac na szerokiej drodze, gdzie mieszczą się 3
    samochody (gdy dwa pozostałe zjadą lekko na pobocze) postanowił wyprzedzać na
    czwartego zmuszając mnie do dość gwałtownych i dziwnych manewrów...
    od tego czasu - choć kierowcy za mną trąbili, migali światłami, wściekali się,
    czerwienieli ze złości - nie zjeżdżam, zachowując sobie bezpieczne 1.5 metra na
    wypadek kolejnego ataku jakiegoś kamikadze :P
    Dodam, że zawszę jeżdżę z maksymalną dozwoloną na danym terenie prędkością,
    żeby nie było (co czasem bywa dość ciekawe, zwłaszcza gdy za mną, przez
    zabudowaną wioskę przejeżdża jakiś palant 110 a ja mu nie zjeżdżam zmuszając go
    do hamowania... strasne normalnie)
    :)
  • 0x0001 21.04.06, 00:01
    Jedna uwaga - zdarza mi się to niezwykle rzadko, ale czasem po prostu nie jestem w stanie zdzierżyć pięciu samochodów wlokących się gęsiego za ciężarówką i staram się dokonać manewru wyprzedzania w sposób jak najszybszy. Oznacza to oczywiście przyspieszenie z 70-80 kmph do 130-160, a więc zaraz po zakończeniu manewru hamuję i jadę przepisowo. Nie wiedziałem, że komuś to przeszkadza. Zmieniłbym nieco Twoją definicję - Wyprzedzaj tak, aby kierowca wyprzedzany nie musiał używać hamulca.
  • gastmared 21.04.06, 14:54
    Wiesz dlaczego naciskam hamulec, bo jedziesz za blisko samochodu jadącego przed
    Tobą. Gdybyś zachował odległość, to schowałbym się płynnie, włączył lewy
    kierunkowskaz i za chwilę by mnie nie było.
    Wiesz jaka to odległość powinna być? Połowa szybkości.
    100 km/h, to 50 m.
    Gdyby policja, egzekwowała to tak jak w niemczech, nie widziłbyś mojego
    hamulca, a ja Twojej twarzy w moim lusterku.
    Brak wyobraźni.
  • tlingel 20.04.06, 20:41
    a co powiecie na taką sytuację:
    jade sobie spokojnie 50 przez jakąś wioske(teren zabudowany), za mną kilka
    samochodów, które niestety swoją prędkością zmusiłem do hamowania (oni chętnie
    przez tą wioskę przejechali by 100). Jedziemy, widzę, że kolesi nosi ale o
    dziwo coś ich powstrzymuje...
    nagle znak - wybawienie! koniec terenu zabudowanego.
    zaczynam przyśpieszać. Jednak jednocześnie wspomniani panowie postanawiają
    wyprzedzić mnie...
    Ku mojemu zaskoczeniu, część z tych kierowców czuła się wielce zaskoczona i
    zbulwersowana tym, że zamiast jechać dalej 50, przyśpieszam (dla jasności - do
    90-100 a nie do upadłego). A że mój samochodzik przyśpieszenie ma... cóż sami
    sobie wyobraźcie co się dzieje.
  • Gość: ivulspirit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.06, 21:33
    przyspieszasz jak ktoś zaczyna Cię wyprzedzać? To chyba jest niezgodne z
    prawem;] do tego głupie i niebezpieczne
  • tlingel 20.04.06, 22:04
    Gość portalu: ivulspirit napisał(a):

    > przyspieszasz jak ktoś zaczyna Cię wyprzedzać? To chyba jest niezgodne z
    > prawem;] do tego głupie i niebezpieczne

    tak, masz rację. Tyle że poplątała Ci się kolejność wydarzeń.
    Rzecz w tym, że w opisanym przeze mnie przypadku to ja zaczynam pierwszy
    przyśpieszać, a dopiero potem kierowca za mną - widząc że przyśpieszam!
    postanawia i tak mnie wyprzedzić. Moim zdaniem ja nie łamię prawa a facet robi
    to na własne ryzyko...
    Tudzież w innej sytuacji znerwicowany kierowca za mną zaczyna wyprzedzać mnie w
    tym samym momencie w którym ja zaczynam przyśpieszać. Jak dla mnie sytuacja jak
    wyżej. Wkońcu wróżką nie jestem i za decyzje innych kierowców nie odpowiadam.
    Moją intencją nie jest utrudnianie manewru wyprzedzania tamtemu kierowcy tylko
    normalna jazda. A jak tamten cieć jest tak znerwicowany, że nawet kilku sekund
    nie zaczeka żeby zobaczyć co robię, tylko od razu pcha się do przodu... cóż,
    głupie to i niebezpieczne :)
  • Gość: sundance IP: *.aster.pl 21.04.06, 00:38
    Mam takie samo zdanie na ten temat. A jeszcze bardziej wkurzaja mnie leszcze,
    ktorzy przez teren zabudowany jezdza z predkoscia 70-80 km/h, wyprzedzaja inne
    samochody czesto przy tym siedzac na zderzaku i migajac swiatlami. Nie wiem
    dlaczego, ale przoduja w tym kierowcy fabii...
  • Gość: gość IP: 83.238.11.* 21.04.06, 15:34
    Nie tylko fabii, ale również fiatów panda. Odpowiedź jest prosta:
    przedewszystkim samochodami tych marek jeżdżą przedstawiciele handlowi.
  • Gość: Gość IP: *.aster.pl / *.aster.pl 21.04.06, 01:05
    Powinien cie ktoś wyprzedzić po takim numerze i dać zdrowo po hamulcach tak
    żeby ci mózg zaczął w końcu pracować. Żebyś nie wiem jak szybkiem miał auto
    zawsze znajdzie się ktoś kto ci da nauczkę. I etgo ci życzę MISZCZU.
  • wojtek45-1 21.04.06, 09:50
    Oj tak, mamy kliniczny przykład BARANA co daje innym nauczki, zahamuje, przed
    nosem, wyprzedzi na zakręcie, ON wam pokaże, UKARZE niegrzecznych.
    Daj mu Boże najbliższe drzewo lub słup.
    I niech mu ziemia lekka będzie, a na drogach zawsze jednego kretyna mniej,
    zatem bezpieczniej.
    AMEN
  • Gość: kmk IP: *.crowley.pl 20.04.06, 21:00
    ...ale wyprzedzający tez nie są bez winy. Często zdarza mi się zwalniać trochę
    przed zakrętem (niedługo jeżdzę) i na wylocie wciskać gaz. A tymczasem zza
    zakrętu wypada gostek i włączając kierunkowskaz jak już jest na drugim pasie
    zaczyna się ze mną "ścigać". Zdejmuję nogę z gazu, ale hamował nie będę. Jak
    mam czs zaważyć że ktoś wyprzedza (włączy kulturalnie kierunkowskaz 5 sekund
    wcześniej) to nawet zdejmuję nogę z gazu - zwłaszcza jak widze coś naprzeciwko.
    Nie każdy jeżdżący ma refleks wyścigowca...
  • logis_on_line 20.04.06, 21:18
    > Zalozmy, ze nie ma ograniczenia wiec jade 80-90 a przede mna pojawia sie
    > powiedzmy Charade a w niej pan w kapelusiku, predkosc 50-60.

    Jeżeli masz nadwyżkę prędkości 30 km/h to dodanie gazu w Charade nie powinno
    pogorszyc Twojej sytuacji, możliwości akceleracji Charady są nikłe. A może
    kierujący Charade też chce wyprzedzić i Ty przsuwasz jego kolejkę do
    wyprzedzania o jedną pozycję i dlatego tak reaguje.
    Zawsze jak widzę przed sobą słabsze auto i na dokładkę kierowca nie jest bystry
    to cierpliwie czekam jak on sobie wyprzedzi a potem grzecznie on mi ustąpuje w
    dowód wdzięczności za umożliwienie mu tego manewru.
    Mając mocne auto nie mam potrzeby wpychać się na siłę do przodu, dlatego nigdy
    nie spotkłem się z takim przypadkiem - zawsze podczas wyprzedzania trzymam
    obroty trochę wyższe w okolicach dużego momentu i gaz naciskam zdecydowanie.

    Pozdrawiam
  • Gość: Tomek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.04.06, 22:15
    Ciężka noga kierowców będących wyprzedzanymi to zdecydowanie przejaw zupełnego
    braku wyobraźni, o ile nie powiedzieć dosadniej, głupoty.
    Ostatnio takie zachowanie zaskoczyło mnie u kierowcy TIR-a, a więc kierowcy
    zawodowego. Rozpocząłem manewr wyprzedzania widząc w oddali nadjeżdżające auto.
    Zakładając, że tirowiec jechałby dotychczasową prędkością zupełnie bezstresowo
    bym go wyprzedził. Autko mam mocne, ale cwaniak jechał pewnie bez załadunku,
    depnął i jadąc 120 jechałem jeszcze niemal równolegle do niego, bo takiego
    szesnastometrowca nie wyprzedza się tak szybko jak osobówki. Przed
    nadjeżdzającym z przeciwka mimo wszystko zdążyłem bez większych obaw, ale i tak
    wyprzedzany wyprowadził mnie z równowagi.
    Odsadziłem go na tyle zeby nie wyrżnął mi w tył, zwolniłem i dopóki nie
    skręciłem wlokłem mu się 50 km/h.
  • logis_on_line 21.04.06, 07:37
    > [...] Autko mam mocne, ale cwaniak jechał pewnie bez załadunku,
    > depnął i jadąc 120 jechałem jeszcze niemal równolegle do niego, bo takiego

    Dlatego podczas wyprzedzania zawsze schodzę do 4 ew. 3 gaz niemal do oporu i
    nigdy mnie taka sytuacja nie zaskoczyła. Jest to jedyny sposób na takie
    niespodzianki i dobra metoda na unikanie stresów podczas wyprzedzania, zwiększa
    to zużycie paliwa ale wydatnie poprawia bezpieczeństwo. Przyspieszenie TIR-a
    nie może zaskoczyć samochodów osobowych, które mają ponad 100 KM - auta, które
    mają poniżej tej mocy muszą niestety brać to pod rozwagę i spokojnie być
    ustawionym w kolejce i jechać spokojnie. Na drogi niewiele możemy poradzić ale
    sposób jazdy głównie zależy od nas.

    Pozdrawiam
  • Gość: Crolug IP: *.e-wro.net.pl 20.04.06, 22:05
    Pomijając wszelkie aspekty moralne i etyczne, przyspieszanie podczas czyjegoś
    manewru wyprzedzania jest niezgodne z Kodeksem Drogowym. Jeśli dobrze pamiętam,
    to przepis ten został wprowadzony razem z tym, który mówi, że pierwszeństwo
    podczas wyprzedzania ma nie pierwszy w kolejce, ale ten, który pierwszy zaczął
    manewr, czyli na przykład jeśli za nami ktoś jedzie i pierwszy włączym
    kierunkowskaz, mamy obowiązek go puścić...
  • tlingel 20.04.06, 22:13
    mam pytanie:
    a co w sytuacji ludzi którzy podjeżdżają tuż pod twój tylni zderzak a potem
    nagle wyskakują i zaczynają wyprzedzać, nie zważając na Twoje manewry(np.: masz
    już włączony kierunkowskaz i fakt że już zacząłeś zjeżdżać na drugi pas)?
    Jak to się ma do kodeksu ?
  • gastmared 21.04.06, 15:29
    Po pierwsze określ się jak jedziesz. Agresywnie czy spokojnie.
    Jeżeli jedziesz spokojnie, to po co przyspieszasz nagle. Patrz w lusterko
    wsteczne i przede wszystkim włączaj kierunkowskaz wcześniej.
    Podam ci przykład z drugiej strony.
    Jadę szybko, będę doganiał kolumnę samochodów, włączam kierunkowskaz, ale z
    naprzecika jedzie samochód. Jadę przy osi jezdni. Przez ten moment dojeżam do
    ostatniego samochodu bez hamowania. Samochód z przeciwka przejeżdża, a ja
    nabierając rozpędu - zredukowany bieg, wyprzedzam całą kolumnę.
    Jadę z ręką na klaksonie, bo za chwilę, jeden z samochodów włączy kierunkowskaz
    i zajedzie mi drogę. Tak, włączyłeś kierunkowskaz i chcesz wyprzedać,a czy
    spojrzałęś w lusterko, ja włączyłem kilka lub kilkanaście sekund wcześniej.
    Nic nie wskazywało, że będziesz wyprzedzał, jechałeś spokojnie, mogłeś
    wcześniej wyprzedzać, mogłeś włączyć już dawno kierunkowskaz, a Ty nic. Ja
    trąbię i tak za każdym razem, ręka na klaksonie.
    Pozdrawiam,
    ZZ
  • Gość: piottrek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.06, 19:24
    Czyli co, z naprzeciwka jedzie samochód a ty juz masz włączony kierunkowskaz? I
    co sygnalizujesz, że mu przed maską skręcisz w lewo??? To może już włączysz
    lewy kierunkowskaz jak będziesz ruszał sprzed domu, to ci wszyscy będą musieli
    ustapić :}
    A serio, to kierunek powinieneś włączyć dopiero, gdy ten samochód cię minie.
    Pomyśl o tym.
  • Gość: cloclo IP: *.user.ono.com 21.04.06, 01:55
    Sprobuj kogos na tym zlapac. Nie uda ci sie kmiocie.
  • merylu6 21.04.06, 07:01
    zwłaszcza jednopasmowe drogi są pełne nie wyprzedzających ale pchających
    się facetów . Wyprzedza taki w kolumnie na chama jeden drugi trzeci .
    Czasem faktycznie uda mu się w końcu rozładować kolumnę . Często ustawia się
    przed tobą i jedzie dalej jak dupa na weselu. Innym razem na wariata
    kontynuuje slalom .Naraża na konsekwencje wszystkich również i tych
    którym np. wyjeżdzą lewą stroną zza zakrętu .Zwykle to chamstwo wzrasta
    jak wieje halny. Podatne chłopy na wiatry .
  • Gość: sash5 IP: *.aster.pl 20.04.06, 22:24
    Gdzie Was szukać? Kierowcy myślący i przewidujący - wygląda na to, że jednak
    istnieją.
    Chciałabym Was spotkać na drodze. I oczywiście bezpiecznie minąć.
    Pozdrawiam
    sash
  • zbychowiec 20.04.06, 22:34
    Jestescie stadem baranow, czytam to co wypociliscie i wierzyc mi sie nie chce -
    uwazacie sie za myslacych ludzi i wzorowych kierowcow ? Bez jaj!
    W szczegolnosci denerwuje mnie argument z kolumna samochodow. Jest kolumna
    dlatego ze na samym poczatku jedzie jeden wolniejszy i dwoch strachliwych lub
    ze slabymi silnikami za nim, reszta to konsekwencja. Przy waszym (durnym)
    podejsciu, by nie puszczac nikogo miedzy samochody kolumny, nigdy kolumna sie
    nie skonczy i zawsze wszyscy bedziecie sie wlekli. Sam jezdze slabym
    samochodem, nigdy nie przyspieszam (NIGDY, NIGDY - rozumiecie to glaby ?!) gdy
    ktos mnie wyprzedza, bo to jest najwieksze chamstwo jakie mozna zrobic i
    najwieksza glupota jaka mozna popelnic na drodze - I NIE MA ZADNEGO
    USPRAWIEDLIWIENIA, obojetne jak glupi i chamski wydaje wam sie ten, kto
    wyprzedza. Mam slaby silnik, ale kazdemu z lepszym silnikiem daje sie bez
    problemu wyprzedzic, i mowie mu: a jedz, jedz... tylko sie nie zabij stary.
    Dzieki temu ze jedni daja sie wyprzedzic drugim wszystko na drodze idzie gladko
    i sprawnie - w moim interesie rowniez lezy to zeby nie miec ogona i jechac
    sobie spokojnie.
  • Gość: ricko IP: *.zgora.dialog.net.pl 20.04.06, 23:10
    I tak trzymaj.!!!!!!!!!!!
  • Gość: repre$ IP: *.19.165.34.osk.enformatic.pl 20.04.06, 23:58
    Są dwie sytuacje życiowe, w których z człowieka bardzo łatwo wychodzi bydlę:
    alkohol i kierownica samochodu. Szanowny Zbychowcu, zwrot "stado baranów" jest
    potwierdzeniem mojej tezy. Jadąc jako pasażer obserwuję jak łatwo kierowca
    obrzuca obelgami innych kierowców i to bez powodu albo z byle powodu. Robią to
    nawet osoby, które w innych sytuacjach życiowych same wstydziłyby się słów,
    których używają za kierownicą.
    Ja nie mam problemu z umożliwieniem innym wyprzedzenia mnie. Nie bulwersuję się
    jadąc w kolumnie, gdy ktoś inny "wpycha się" przede mnie. On po prostu bardziej
    czuje się na siłach, by wyprzedzać niż ja. Przecież bywają dni, że jeździ mi
    się lepiej i bywają dni, że jestem w gorszej formie psychofizycznej. Mam czym
    wyprzedzać, ale nie zawsze jestem jednakowo skoncentrowany i szanuję to, że
    inni są dziś w lepszej formie. Oczywiście, gdy ktoś mnie wyprzedza i jest "na
    mojej wysokości" mam nogę w okolicy hamulca. Zwykłym skvrwiosyństwem byłoby
    odczuwanie, choćby przez moment, satysfakcji "a niech się choć strachu naje za
    to, że ośmielił się mnie wyprzedzić".
    Nie jestem zawodowym kierowcą, ale jeżdżę dość dużo i od wieludziesięciu lat.
    Zauważam, że kultura jazdy w tym czasie podniosła się niesamowicie. Oczywiście
    jest tysiące przykładów złych zachowań na drodze, ale twierdzę, że Polacy
    zaczynają być dla siebie życzliwi. Kierowcy TIR-ów i autobusów w ogromnej
    większości pomagają się wyprzedzić. Kierowcy osobowych też zauważają większe
    możliwości innych samochodów i ustępują. Jest coraz lepiej, a nawet twierdzę,
    że jest już dobrze. I nie zasypujcie mnie tysiącem złych przykładów. Na ten
    tysiąc można przytoczyć kilkaset milionów normalnych, życzliwych i kulturalnych
    zachowań, z podziękowaniem, wyrażanym mrugnięciem światłami awaryjnymi. To
    dobry zwyczaj.
    Acha, należę do kierowców, którzy zawsze(!) przekraczają dozwoloną prędkość.
    Mieszkam 300 km od Warszawy i kiedyś policzyłem, że gdybym chciał dojechać do
    stolycy zgodnie z przepisami, to jechałbym 7-8 godzin. Powrót to kolejne 7-8
    godzin. Strasznie oddalałaby się ode mnie ta cywilizacja. Oczywiście jadę
    bezpiecznie (nie tylko moim zdaniem, bo nie spotkałem nikogo, kto bałby się
    jechać ze mną), ale zajmuje mi to 4, góra 4,5 godziny. To się nazywa: przymus
    cywilizacyjny. Jadąc przepisowo do Zjednoczonej Europy miałbym barrrrrrrdzo
    daleko.
    Pozdr,
  • krzych.korab 21.04.06, 07:58
    są zakałą dróg.
  • juri666 21.04.06, 00:04
    przyspieszanie podczas bycia wyprzedzanym to durnota. totalna. i nie ma
    znaczenia, czy jedzie sie w kolumnie czy nie. choc nie powiem, mam taka ochote
    jak widze debili, ktorzy wciskaja sie na sile przede mnie, wymuszajac na mnie
    gwaltowne hamowanie. kusi mnie by ich nie wpuscic, ale sie powstrzymuje.
    a co do zjezdzania na pobocze by ulatwic manewr innym - robie to tylko wtedy,
    gdy dobrze widze pobocze. czyli nie przy ograniczonej widocznosci i nie w nocy.
    rowniez nie, jak pobocze oddzielone jest linia ciagla. krew mnie zalewa jak
    widze cwokow wymuszajacych na innych zjazd na pobocze nie zwazajac na warunki
    na drodze.
    jeszcze sie odniose do jednej sprawy - do tych, co sygnalizuja migaczem, ze
    puszczaja. nie raz tacy niby "grzeczni" wystawili mnie na czolowe i musialem
    szybko sie chowac za nimi z powrotem. najczesciej robia tak kierowcy ciezarowek
    i ciagnikow z przyczepami /zwlaszcza oni/
  • krzych.korab 21.04.06, 07:51
    nie iść po najmniejszej lini oporu i karać tylko za szybkość. Powinna reagować
    na każde złamanie przepisów.
  • Gość: Kierowca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.06, 10:41
    Krzychu, jak wygląda najmniejsza linia (oporu?)? Może chodzi o linię
    najmniejszego oporu???
  • Gość: dc99 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.06, 17:09
    > nie iść po najmniejszej lini oporu i karać tylko za szybkość. Powinna reagować
    > na każde złamanie przepisów.

    Prawo prawem a życie życiem - w samochodach nie ma czarnych skrzynek które
    pozwoliłyby komukolwiek udowodnić że przyspieszał, ani radarów/kamer
    obserwujących sąsiedni pas bez których nikomu się nie udowodni że przyspieszał
    będąc wyprzedzanym.
  • Gość: Krzysiek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.06, 08:18
    Zbychowiec ma rację - i nikt mu w pysk nie da na drodze i nikt mu nie będzie
    robił "żółwia". Jak wszyscy będą się zachowywać tak samo będzie bezpieczniej.
  • Gość: Guitarrus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.06, 23:08
    Opowiem o nieco inne sytuacji: miasto, ograniczenie V do 50 km/h. wieczór,
    droga cienka i pełna dziur. Na liczniku mam już 70km/h i jakis wariat z tyłu
    mnie wyprzedza na ślepo (a jezdnia nie oświetlona) i jak tu takiemu nie
    zredukowac biegu i lekko nie "podciągnąć", coby sie na zawsze przestraszył..
    Tak sie uczy rozumu niektórych. Tak samo jak nie rozumiem innej sytuacjiL: poza
    miastem, dozwolone 90km/h, zima. Jadę już ładnie i tak przekraczając 110 km/h i
    te mnie wariat wyprzedza, majac z tyłyu dziecko w foteliku i trabi, ze na lewym
    pasie ma kawałki lodu zalegajace na trasie i zebym sie dobrze 'przytulił' do
    prawej strony... Oczywiście robię to, ale gratuluję takim kierowcom!
  • Gość: świr IP: *.aster.pl / *.aster.pl 21.04.06, 00:01
    Chciałbym na Ciebie trafić, dotychczas na kilku takich którzy przyśpieszali
    będąc wyprzedzanym dwóch ma zbite lusterka, 1 wylądował w rowie.
    Pomyśl o mnie zanim przyśpieszysz.
  • Gość: katka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.06, 12:32
    ja nie daję się zepchnąć do rowu, lusterko - rzecz nabyta. ale jak się spotkamy
    na drodze, to u Ciebie na lustreku się nie skończy.
    pomyśl o mnie zanim spróbujesz kogoś usadzić w rowie.
  • Gość: mattx IP: *.dip0.t-ipconnect.de 21.04.06, 00:11
    ...jakie uczenie rozumu??? utrudnienie wyprzedzenia?
    Tu nie ma żadnej filozofii, to glupota, chamstwo i kumulowanie
    niebezpieczeństwa na i tak niebezpiecznych drogach.

    Wracalem w drugim dniu Świąt z Bydgoszczy do Poznania, już za Gnieznem -
    przyznaję - na odcinku, który może nie byl najbezpieczniejszy, ale też nie byl
    najgorszy - wyjście z zakrętu, pelna widoczność, lekko w dól, a podjazd pod
    górę widoczny za ok. 500-800 metrów, zabralem się do wyprzedzania jakiegoś
    Passata przy prędkości ok.75-85 kmh.

    Zbliżam się do miejsca, w którym droga zaczyna iść pod górę, zrównalem się już
    sekundę wcześniej z Passatem, a ten przyspiesza w wyraźny sposób...

    Gdyby tego nie zrobil, za moment mialbym go za sobą, tuż za
    początkiem "wznoszenia" drogi... (podjazd lagodny i dlugi - z 500m). Wkurzylem
    się, no.

    Za kierownicą - na pozór normalny facet...

    Może to ta śmieszna slużbowa Fabia, którą jeżdżę (1,9 Turbodiesel ze 105 KM na
    to leciutkie autko to calkiem sporo) powoduje takie niezdrowe emocje w Polsce,
    gdzie większość samochodów, nawet przyzwoitych, ma niestety, bardzo slabe
    wersje silnikowe. Nie wiem.

    Ale zachowanie wyprzedzanego - poniżej wszelkiej krytyki...
  • Gość: Gość IP: *.aster.pl / *.aster.pl 21.04.06, 01:10
    Pajac zobaczył fabie i chciał pokazć kto tu rządzi. Ham mu w smak burakowi...
  • Gość: cloclo IP: *.user.ono.com 21.04.06, 01:54
    Fabie z racji gó..anych silnikow powinno sie wycofac z ekspoatacji w Polsce.
    Spotkac wersje 1.9 nalezy do niezwyklej rzadkosci i swiadczy o kompletnym
    bezgusciu kupujacego nie mowiac juz o tym ze trzeba byc chorym idiota aby tak
    przeplacic.
  • Gość: Gość IP: *.aster.pl / *.aster.pl 21.04.06, 02:02
    A nie przyszło ci do głowy miszczu, że ktoś kupił taką fabię dla kaprysu aby
    zagrać na nosach takim facecikom jak ty?
  • Gość: Krzysiek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.06, 08:33
    Cloco - a co cię obchodzi kto czym jeździ. Jak kto sobie chce kupić Fabię z
    gó..anym silnikiem za ciężkie pieniądze to jego sprawa a nie twoja. Może mu się
    kolor podoba? Na szczęście nie ty decydujesz co warto kupić a czego kupować nie
    warto. O tym zdecyduje pieniądz. Bezguście to stare AUDI, BMW albo VW, zwłaszcza
    Golf i Passat. Skody też bym nie kupił, ale myślę, że to nie bezguście. Do
    sprawdzenia definicji idioty odsyłam do encyklopedii języka polskiego, bo
    wyraźnie nie rozumiesz tego pojęcia.
  • Gość: gość IP: *.p.lodz.pl 21.04.06, 10:40
    A moze stary VW to koniecznosc finansowa? Ale nie, dla Ciebie, oczywiscie
    bezguscie.
  • Gość: Krzysiek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.06, 14:44
    A mnie to akurat grzeje. Ja w swoim wyłącznie imieniu. Ja też mam samochód z
    konieczności.
  • Gość: konik IP: 217.153.6.* 21.04.06, 01:03
    inna sytuacja. Jadę w korowodzie samochodów, jeden jedzie za drugim i konca nie
    widac. Jakis idiota jednak probuje przeskoczyc po jednym a nawet wiecej
    samochodow. Wciska sie prawie po zderzakach. Czy wtedy tez musimy takiemu
    ustapic miejsca? Ciezka sprawa z idiotami. pozdro
  • Gość: Gość IP: *.aster.pl / *.aster.pl 21.04.06, 01:14
    To czemu sam nie wyprzedzisz miszczu tylko karzesz czekać innym aż łaskawie
    postanowisz wyprzedzić tego parcha przed tobą. Prze takich pacjentów udających,
    markujących itp. wyprzedzanie kolumny za ciężarówkami mają po kilkaset metrów.
    Masz smroda? Zjeć na prawo i pozwól innym jechać !
  • gastmared 21.04.06, 16:46
    Wciska się, bo ......... bez wyobraźni, nie zachowują odpowiedniej odległości
    od poprzedzającego samochodu.
  • Gość: cloclo IP: *.user.ono.com 21.04.06, 01:42
    Moze nie jezdze wytwornym autem, ale za to z bardzo dobrym stosunkiem mocy do
    wagi 9.7kg/KM trudno osiagalnym przez wiekszosc aut klasy C. Dlatego prawie
    zawsze gdy mnie ktos wyprzedza a juz na pewno na pustej drodze przyspieszam do
    ok 110km/h i patrze co sie bedzie dzialo. Tylko niezwykle zdeterminowani
    pozwalaja sobie na kontynuowanie w takich warunkach. Nie obchodzi mnie to ze
    ktos jezdzi slabym autem lub nie potrafi wyprzedzic odpowiednio szybko. Jesli w
    tak nietaktowny sposob usiluje wyjasnic mi ze jade za wolno nie pozostanie nic
    innego jak zastosowac sie do prosby...
  • Gość: rrrr IP: *.aster.pl / *.aster.pl 21.04.06, 01:45
    Łech ! Miszczu chciałbym zobaczyć przerażenie w twoich oczach jakbym ja
    przyspieszał a ty byś miał dwa wyjścia...albo rów z lewej strony albo czoło z
    tym z przeciwka. Mógłbyś jeszcze mnie taranować ale sądze, że odbił byś się jak
    piłka. Ale LOL !!!!
  • Gość: cloclo IP: *.user.ono.com 21.04.06, 01:51
    Pisalem o sytuacji gdy ktos mnie wyprzedza a nie gdy ja wyprzedzam. Naucz sie
    czytac ze zrozumieniem. Z zasady _nie wyprzedzam_, chyba ze mam dosc miejsca, bo
    z zalozenia zakladam kontratak i rzadko kiedy sie myle. Wole robic bydlakom za
    kólkiem psikusy, niz samemu nabierac sie na cos takiego. Nie ma lepszej sytuacji
    jak widok zesranego ze zlosci napastnika ktory sie przeliczyl. Jedzie potem
    balwan 130 km/h czy trzeba czy nie. I o to chodzi. Nie odpowiadam za ludzka glupote.
  • Gość: Gość IP: *.aster.pl / *.aster.pl 21.04.06, 01:57
    Ja też nie. Ale mam nadzieję, że mnie kiedyś spotkasz...
  • Gość: anton IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.06, 20:01
    ale Twoje przyspieszanie jest glupota...
  • Gość: Krzysiek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.06, 08:37
    Cloco, chory jesteś na głowę. Wymagasz terapii. Wielu lat terapii.
    Może trafisz na kogoś, kto zrobi z tobą porządek. Jak trafisz na mnie - masz w
    pysk. Pozdrawiam.
  • Gość: fifka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.06, 10:38

    ""Moze nie jezdze wytwornym autem, ale za to z bardzo dobrym stosunkiem mocy do
    wagi 9.7kg/KM trudno osiagalnym przez wiekszosc aut klasy C. Dlatego prawie
    zawsze gdy mnie ktos wyprzedza a juz na pewno na pustej drodze przyspieszam do
    ok 110km/h i patrze co sie bedzie dzialo. Tylko niezwykle zdeterminowani
    pozwalaja sobie na kontynuowanie w takich warunkach. Nie obchodzi mnie to ze
    ktos jezdzi slabym autem lub nie potrafi wyprzedzic odpowiednio szybko""

    CLOCKO jesteś wyjątkowym burakiem, słowo daję dopiero ty mnie wkurzyłeś!
    Skoro jedziesz z jakąś prędkością , to jest ona dla ciebie w tej chwili
    odpowiednia , do do cholery dlaczego nie dajesz się wyprzedzić??
    Buraków trudno zrozumieć.
    Przez takich jak ty są wypadki/.
  • Gość: 314 KM IP: *.nask.waw.pl / *.nask.waw.pl 21.04.06, 15:02
    spokojna droga, mało samochodów, patrzę we wsteczne ... zbliża sie jakiś pajac
    w samochodzie tak na oko ze stosunkiem mocy do wagi 9,7 kg/KM i zaczyna
    przymierzać sie do wyprzedzania ...jedzie jakies 110 km/h ze stresem w
    oczach ... nic myślę sobie "nauczę mośka jeździć i wyprzedzać" ... jak jest już
    równo ze mną naciskam lekko gaz i utrzymuję młotka dokładnie obok siebie, a że
    mam pod maską jakieś 314 KM to przychodzi mi to bez trudu ... młotek
    przyspiesza to i ja przyspieszam, młotek zwalnia to i ja zwalniam, młotek
    zwlania do 40 km/h ja też zwalniam do 40 km/h ... po prostu [-ajacowi nie daję
    zjechać na prawy pas ruchu a że droga jest tylko z jednym pasem ruchu w każdym
    kierunku to w końcu sytuacja robi sie ciekawa ... ubaw po pachy ... z
    naprzeciwka nadjeżdża TIR, niemiłosiernie trąbi i miga swiatłami ... pajac z
    boku dostaje białej piany, prawie sie zatrzymuje ... 15 km/h ... a ja nadal nie
    daję mu zjechać na prawy pas ruchu ... myślę "to się pajacycho nauczy
    wyprzedzać :-)))" ... w końcu młotek musi się ratować zjechaniem do rowu po
    lewej stronie drogi ... ... ja patrzę w lusterko wsteczne, biorę komórkę i
    dzwonię na policję zgłaszając wypadek :-))) ... ... kończę dzień ze
    swiadomością przekazania dobrej nauki jakiemuś pajacowi ...
  • Gość: KR$ IP: *.riz.pl 21.04.06, 15:21
    W NASKu tak dobrze placa? Nie wydaje mi sie - raczej bys nie zarobil na benzyne
    i opony do samochodu z moca 314 KM - tak czy siak - uwazaj bys nie trafil na
    mnie bo bedziesz mial caly lewy bok do roboty a moze i cos Tobie samemu sie
    polamie....
  • Gość: Pan w Kapelusiku IP: *.slkc.qwest.net 21.04.06, 05:48
    Bo są i takie sytuacje, jak sobie jadę w kolumnie samochodów, rozsądnie szybko
    (100-120 na autostradzie), a jakiejś mendzie się spieszy i robi sobie slalom. Na
    drodze dwukierunkowej nie miałbym sumienia, ale na autostradzie ani mi się śni
    hamować, żeby takiego wpuszczać, i największa radocha jest wtedy, gdy się
    wpakuje w pułapkę pasa z wolniej jadącymi samochodami.
  • ina7 21.04.06, 07:26
    Jeżdzę całe wieki.I to bardzo dobrym autem 3.2. Ta dzicz która dziś porusza się
    po drogach to coś strasznego. Dlatego z miłą chęcią jak widzę młodego dupka z
    W-wy dodaję gazu i blokuję mu wjazd w kolumnę.Po prostu nie dam się wyprzedzic
    i juz.Żeby wykonac manewr wyprzedzania mnie to trzeba miec a) lepsze auto od
    mojego
    b) nie byc z W-wy.
    Jak sobie pomyślę ,że ta hołota z W-wy ruszy na Mazury na majówkę to mi sie
    słabo robi.
  • krzych.korab 21.04.06, 07:42
    powinna Cię namierzyć i oskarżyć. Sam się przyznałeś.
  • Gość: Krzysiek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.06, 08:42
    Ina, trafisz na mnie i ci popsuję:
    a) twoje cacko 3.2,
    b) zęby i nakopię do dupy.
    I już.
    Słabo mi się robi jak widzę takie ku..szony na drodze.
    Z przeproszeniem,
    pozdrawiam.
  • Gość: Astat IP: *.umcs.lublin.pl 21.04.06, 10:05
  • zbig72 21.04.06, 12:02
    zdecydowana większość "dupków z Warszawy" to hołota która zjechała się tu za
    chlebem z takich zadupsk jak Mazury - zostanie taki przedstawicielem, dostanie
    auto z kratą i już myśli ze jest panem szos...

    pojeździj po Warszawie w dłuższe święta, jak cała ta stonka wraca do rodzinki
    na wieś - wtedy zobaczysz jak jeżdżą Warszawiacy
  • Gość: Albert IP: *.crowley.pl 21.04.06, 12:28
    Miasto puste, bo wszyscy "warszawiacy" pojechali na święta do domów.
    Fajnie się jeździe w te dni, gdy imigrancji na swoje wioski pozmykają ;)
  • Gość: RAD IP: *.u.mcnet.pl 21.04.06, 13:28
    ina7, zauważ koleżko, że ta Twoja znienawidzona "Warszawka" to zbiorowisko z
    całej Polski. I właśnie wsadziłeś do rowu swojego sąsiada. GRATULUJĘ WĄSKICH
    HORYZONTÓW MYŚLOWYCH. i małego penisa... ale to już inna dyskusja
  • Gość: anton IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.06, 20:03
    przykre jest to co mowisz, ciekaw jestem od kiedy rejestracja warszawska mowi
    wprost kto jest jakim kierowca? ja mam WL i co jestem juz dyskryminowany przez
    Ciebie?Choc zwalniam jak mnie ktos wyprzedza?
  • krzych.korab 21.04.06, 07:39
    to postrach dróg. Złośliwi i głupi.
  • Gość: puffel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.06, 07:50
    ogolnie polscy kierowcy sa kiepscy , przynajmniej w naszym w kraju, uwielbiaja
    ruch lewostronny i jezdza autostrada 100 km/h na rowno z tirami nawet majac
    prawy pas wolny, sytuacja sie zmienia gdy Ci sami "kierowcy" wyjezdzaja np do
    niemiec, tam sprawa wyglada zupełnie inaczej. Dlaczego tak jest nie wiem.
  • Gość: kot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.06, 08:04
    dlatego tak jest ,że u nas nikt przepisów drogowych nie egzekwuje .
    Mandat można dostać ale tylko za przekroczenie prędkości . Inne wykroczenia
    nie są egzekwowalne a w szczególności chamstwo na drodze . Bo jak nazwać
    wyprzedzającego jadących w kolumnie , który przepycha się ,żeby zająć jak
    najlepszą pozycję .Z chwilą gdy zajdzie możliwość wyprzedzenia zawalidrogi to
    on wyprzedzi uniemożliwiając często wyprzedzenie pozostałym cierpliwie
    jadącym .Ja prawie wyłącznie przyciskam gaz gdy taki się pcha.A dlaczego
    mam mu umożliwić to pchanie się . W innych sytuacjach kiedy droga przedemną
    jest wolna delikwent wyprzedza mnie bez problemu. A propos jazdy lewym
    pasem.Często na prawym są takie koleiny że strach zmieniać pas .Inna sprawa
    że lewym trzeba wtedy jechać dość szybko.
  • gastmared 21.04.06, 17:44
    > dlatego tak jest ,że u nas nikt przepisów drogowych nie egzekwuje .
    > Mandat można dostać ale tylko za przekroczenie prędkości . Inne wykroczenia
    > nie są egzekwowalne a w szczególności chamstwo na drodze .

    To prawda nie zchowanie odległości od samochodu poprzedzajacego, nigdy nie
    skończyło się mandatem.
    Gdybyś zapłacił taki mandat, to nikt nie musiałby się wpychać.
    ZZ
  • juri666 23.04.06, 12:34
    ha ha ha

    zachowanie bezpiecznej odleglosci ma glownie na celu zwiekszenie bezpieczenstwa
    w sytuacji, w ktorej jadacy przed toba gwaltownie hamuje. a nie umozliwnianie
    zajezdzania drogi przez wariatow, ktorzy nie potrafia przewidziec, ze nie zdaza
    wyprzedzic calej kolumny.
    tak powiem co poniektorym... ja jezdze starym, malo wartym samochodem. dla mnie
    strata bylaby znacznie mniejsza niz dla nich... generalnie zapamietajcie jedna
    rzecz - wyprzedza sie wtedy, kiedy pozwalaja na to warunki na drodze. a nie na
    zasadzie "a, tu sobie wyprzedze, potem sie wepchne na chama, bo co mnie
    obchodza inni na drodze. najwyzej ktos sie do rowu wpakuje, ale co mnie to"
  • gastmared 21.04.06, 16:44
    > ogolnie polscy kierowcy sa kiepscy , przynajmniej w naszym w kraju,
    uwielbiaja
    > ruch lewostronny i jezdza autostrada 100 km/h na rowno z tirami nawet majac
    > prawy pas wolny, sytuacja sie zmienia gdy Ci sami "kierowcy" wyjezdzaja np do
    > niemiec, tam sprawa wyglada zupełnie inaczej. Dlaczego tak jest nie wiem.
    Bo wiedzą, że wyprzedzać można tylko z lewej strony.
    Bo ma się obowiązek ustąpić drogi szybszemu samochodowi.
    Bo Niemcy wychowują pokazując baranom komórkę i dzwonią po policję jak mu baran
    siedzi na ogonie nie zachowując odległości.
    Opadają im szczęki jak Niemiec zatrzymuje się, aby ich wpuścić do ruchu.
    I sami zaczynają to stosować.
    I tu się chyba mylisz. To nie ci co wyjeżdżają, jeżdżą tak żle, ale ci co nigdy
    nie wyjeżdżali.
    Kierowcę, który wyjeżdża od razu poznać. Jak jest w trakcie wyprzedzania na
    lewym pasie, włączy na chwilę kierunkowskaz lewy, aby pokazać kierowcy z tyłu,
    że jeszcze będzie wyprzedzał kolejny samochód.
    Dojeżdżając na prawym pasie do samochodu jadącego na lewym zjeżdża na lewy pas
    za samochód, aby umożliwić mu zjechanie na prawy.
    Jeżeli nawet jadąc lewym pasem / a mógłby prawym, ale koleiny/, widzi
    zbliżający się z tył samochód na prawym pasie, to zjeżdża na prawy, aby
    kierowca, który będzie go wyprzedzał zrobił to z lewej strony.
    Trochę ich widać, ............. aczkolwiek mało nas jest.
    Pozdrawiam,
    ZZ
  • kardynal_pacelli1 21.04.06, 08:16
    anton napisał(a):
    > powiedzmy Charade a w niej pan w kapelusiku,

    Panowie w kapelusikach to odrębna kategoria kierowców, którzy powinni
    otrzymywać prawa jazdy w kolorze żółtym. Tym bardziej żółte im mniejsze
    możliwości autka i jego właściciela.Najlepsi zaś są są giganci z kapeluszami na
    głowach w takich tygrysach szos jak cieniasy, tica itp.
  • truten.zenobi 21.04.06, 08:22
    nieźle ryj obić
    moze to nie częste sytuacje ale bardzo niebezpieczne..
  • Gość: kuba IP: *.srem.net 21.04.06, 08:57
    A ja ostatnio miałem taki przypadek:
    Chciałem wyprzedzić na pustej drodze wlokącego się mercedesa. Niestety w
    momencie rozpoczęcia manewru mercedes przyśpieszył i rozpoczł "zabawę"
    zajżdżając drogę i hamując do 20 - 30 km/h. W środku siedział jakiś łysy
    dresiarz. Zabawa trawała około 5 minut. I co wy na to?
  • Gość: kot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.06, 09:17
    Ja miałem podobny przypadek . Gó..arz zajechał mi dla zabawy drogę. Na
    drodze było błoto pośniegowe. Zgłosiłem na policji.Co usłyszałem - to
    jest takie nic to normalne na drodze .Okazało się ,że tata syneczka
    ma znajomosci na policji , jest strażakiem . Gdzie indziej zasięgnąwszy
    informacji dowiedziałem się , ze było to przestępstwo które powinno być
    ścigane . Powinieneś zgłosić sprawę na policji być może twój klient nie
    ma takich znajomości . Swoja drogą gazeta powinna wykonac kiedyś
    prowokację sprawdzając reakcję policji na takie zachowania . Oj chyba
    byśmy się dowiedzieli gdzie pies pogrzebany !!!!!!
  • Gość: Krzysiek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.06, 11:46
    Kocie, sam jesteś chamem, niebezpiecznym, to cię inni traktują adekwatnie.
  • Gość: kot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.06, 12:00
    czyżbyś był strazakiem , syneczkiem tego strazaka czy też znajomym
    policjantem Krzyśku , ze ci sie tak to nie spodobało. A może w ogóle
    lubimy tak drugiemu przywalić . W tym wypadku już jakaś grupa wsparcia by
    się przydała .
  • Gość: Krzysiek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.06, 12:13
    Nie jestem synem strażaka, ani policjanta, ale się przyznałeś do swej głupoty.
    Ktoś ci musi to wreszcie uświadomić, że jesteś niebezpieczny. Najlepiej na chama
    działać chamstwem
  • Gość: amigo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.06, 09:11
    Jest jeszcze druga sytuacja: jedziesz powiedzmy 80km/h, i zaczyna cię ktoś
    wyprzedzać jakimś zdezelowanym nastolatkiem z prędkością 81 km/h, najpierw
    "wisi" Ci na tylnym zderzaku, aż zobaczy 5km pustego pasa z naprzeciwka, a potem
    zajeżdża drogę przed samym nosem, bo ledwie starczyło mu miejsca na ten manewr.
    Nie mam zwyczaju przyspieszać widząc że ktoś mnie wyprzedza, ale jak widzę
    takiego "rajdowca" to też za bardzo nie hamuję żeby zrobić mu miejsce. Jadę z
    reguły stałą prędkością, nie czuję się zobowiązany do niepotrzebnego zwalniania
    tylko dlatego że ktoś ma przerost ambicji. Trzeba mierzyć siły na zamiary, i
    umieć ocenić czy koniki pod maską dadzą się jeszcze skutecznie popędzić, czy juz
    depczą sobie po językach...
  • pg1981 21.04.06, 09:53
    jeździsz nieelegancko. ja bym zrobił zdecydowany manewr zmniejszający ryzko na
    drodze. tzn albo puscil go i wyprzedzil za chwile, albo przyspieszylbym zanim on
    wyjdzie calkiem na lewy pas.
  • pg1981 21.04.06, 09:49
    Definitywnie należy wpuszczać wg mnie. W przeciwnym przypadku ruch odbywa sie
    tempem najwolniejszego. Nie wpuszczam jedynie Warszawiaków wyprzedzających z
    prawej na dwupasmówce w miejscach, gdzie faktycznie jest kolejka do wyprzedzania
    i wogóle manewr wyprzedzania jest niewskazany. Aha i generalnie to staram sie
    nie zajmowac lewego pasa jesli nie mam zamiaru jechac szybko.
  • Gość: astat IP: *.umcs.lublin.pl 21.04.06, 10:02
    Po co sie czepiac pana w kapelusiku?
  • Gość: Ja IP: 194.150.166.* 21.04.06, 10:02
    A tak z innej beczki. Ale też o wyprzedzaniu.
    Nie wkurzają was ludzie, którzy wyprzedzają was tylko po to aby za chwilę
    wyhamować zajechać wam drogę i skręcić w prawo. Albo podejmujący ryzykowne
    wyprzedzanie, jak i tak widać, że przed wami łańcuszek samochodów i wszystkich i
    tak nie wyprzedzi takie ytuacje można monożyć.
  • zbig72 21.04.06, 12:12
    > Albo podejmujący ryzykowne
    > wyprzedzanie, jak i tak widać, że przed wami łańcuszek samochodów i
    wszystkich
    > i tak nie wyprzedzi takie ytuacje można monożyć.

    no to w tej sytuacji zachowują się właśnie bezpiecznie - skoro nie ma
    możliwości wyprzedzenia całej kolumny a pozostali nie kwapia się do
    wyprzedzania to wyprzedzają "po jednym" - tak chyba bezpieczniej???
  • Gość: Ja IP: 194.150.166.* 21.04.06, 15:54
    > no to w tej sytuacji zachowują się właśnie bezpiecznie - skoro nie ma
    > możliwości wyprzedzenia całej kolumny a pozostali nie kwapia się do
    > wyprzedzania to wyprzedzają "po jednym" - tak chyba bezpieczniej???
    Tak, ale. Kolumna przed nami ma 15 samochodów. ruch z drugiej strony nie za
    wielki ale regularny- droga kręta. Za 10-15 kilometrów wlot na trasę przelotową,
    no i co ważne 17 kwietnia tego roku. Koles mnie wyprzedził, gdybym nie
    wychamował to mijanie było by na centymetry. A te 15 kilosów dalej byłem tuż za
    nim.
    Jednym zdaniem przez manewr który nic nie dał w dzień kiedy jest mnóstwo
    samochodów na drogach stważał dodatkowe ryzyko po nic.
    To się nazywa jazda bez wyobraźni.
  • leku 21.04.06, 10:03
    spotkalem sie z czyms takim moze raz w zyciu, znacznie czesciej to bywa tak ze
    jakies bezmózgi wyprzedzaja na trzeciego albo i czwartego

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka