Dodaj do ulubionych

hamowanie silnikiem - tak czy nie?

10.07.06, 11:42
Witam!

Chcialbym sie zapytac czy nalezy/warto/powinno sie hamowac biegami w trakcie
jazdy po miescie?

Ja sam bylem przekonany, ze to ma sens, poniewaz:
1. przy duzych predkosciach i w sytuacjach awaryjnych hamowanie biegami
wspomaga hamulce i skraca droge hamowania (auto bez ABSu)
2. jezeli auto jest mocno obciazone
3. slisko na drogach, deszcz czy snieg, piach, jazda na biegu pomaga zachowac
wieksza kontrole na drodze (choc na sniegu chyba lepiej na luzie)
4. lepsza ekonomika - teoretycznie mniejsze spalanie
5. bardziej plynna jazda?
6. poza tym tak mnie uczyli na kursie "L"

Ale ostatnio rozmaiwalem z moim kolega, ktory stwierdzil ze jazda taka jak
powyzej opisana nie ma sensu i wystarczy hamulec nozny/roboczy:
1. szkoda lozysk w skrzyni biegow podczas redukcji
2. hamulec roboczy w zupelnosci wystarcza
3. niszczy sie tez noga kierowcy od takiego machania
4. teraz na kursie "L" po prostu tak sie nie jezdzi, hamuje sie na biegu na
ktorym sie jedzie i jak obroty spadna ponizej 2000 obr/min to wciska sie
sprzeglo

W takim razie jak nalezy/powinno sie hamowac? Redukujac biegi czy tez nie?
jaka jest najlepsza technika

Pozdrawiam
Edytor zaawansowany
  • emes-nju 10.07.06, 11:50
    matchstick napisał:

    > 4. teraz na kursie "L" po prostu tak sie nie jezdzi, hamuje sie na biegu na
    > ktorym sie jedzie i jak obroty spadna ponizej 2000 obr/min to wciska sie
    > sprzeglo
    >
    > W takim razie jak nalezy/powinno sie hamowac? Redukujac biegi czy tez nie?
    > jaka jest najlepsza technika


    Wlasnie tak jak w pkt. 4. Machanie wajha ma sens w czasie sportowej jazdy. W miscie czy na trasie wystarczy nie wysprzeglac od razu po zdjeciu nogi z gazu. Oszczedza sie hamulce i paliwo bo spalanie wynosi wtedy 0 (slownie zero).


    --
    Przyszle roznice w prawie Polski i USA - w Polsce bedzie wolnosc wypowiedzi, a w USA wolnosc PO wypowiedzi.
  • kszynka 04.08.06, 18:54
    > Oszczedza sie hamulce i paliwo bo spalanie wynosi wtedy 0 (slownie zero)

    sprawdzone i potwierdzam - spalanie wynosi zero
    :-)


    --
    Costa Brava 2006
  • Gość: zonk IP: 217.116.110.* 04.08.06, 21:20
    Jak spalanie może wynosić zero jak silnik pracuje i to na relatywnie wysokich
    obrotach (w sensie na wyższych niż na biegu jałowym)?
  • Gość: danyboy IP: *.uwm.edu.pl 04.08.06, 21:22
    ale doplyw paliwa jest odciety (tzn na tyle zeby silnik pracowal - jak na biegu
    jalowym)
  • Gość: hvb IP: *.dip.t-dialin.net 04.08.06, 21:33
    coraz smeiszniej!!!

    doplyw jest ZUPELNIE zamkniety tak dlugo, jak dlugo obrony nie spadna do
    ponizej poziomu biegu jalowego (czyli dopiero po zatrzymaniu, gdy w odpowienim
    czasie wykonuje sie redukcje).

    Silnik pracuja na biegu jalowym przy wysprzegleniu (bo nie ma innej sily
    chcacej nim krecic, by nie zgasl).
  • Gość: Tomek IP: *.centertel.pl 05.08.06, 10:43
    Zabawnie to tu jest! Mamy ekspertów na forum! Najzabawniejszy był zapis o
    zużywających się łożyskach w skrzyni biegów. No i fajny o silniku, który
    przecież się kręci! :-)
    Ze swojej strony gorąco polecam hamowanie silnikiem. Zużycie jest faktycznie
    zerowe do obrotów biegu jałowego, ponadto eliminuje się niebezpieczny nawyk
    jazdy na jałowym. Jednakowoż zimą nie polecam zbyt gwałtownego hamowania
    silnikiem, chyba, że auto ma system zapobiegający blokowaniu kół napędzanych
    podczas takich manewrów (jak np w Octavii).
  • Gość: mario IP: *.jmdi.pl 05.08.06, 15:28
    pewnie, polecam hamowanie silnikiem w mieście i nie tylko, jedyny minus taki,
    że jak jedzie za toba jakis matoł co nie utrzymuje nalezytej odległości to może
    cię trzepnac bo nie bedzie widział świateł hamowania
  • muhi1 05.08.06, 18:37
    Na palanta co jedzie na zderzaku jest prosty sposób: kilkakrotne nacisniecie pedału hamulca, oczywiście nie za mocno. Uczepiony twojego kufra albo zwiekszy odstęp albo zmieni pas.
  • Gość: bobpiech IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.06, 20:50
    Jest jeszcze inny typ matoła co lubi kufry innych kierowców. Po takim sygnalizowanym hamowaniu, koleś cię wyprzedza, zajeżdża drogę i hamuje ostro, po czym odjeżdża bo ty nie masz ochoty na taką durną wymianę zdań. Nie wiem dlaczego ale dużo kierowców z tablicami poznańskimi i opolskimi jest nieprzyjemnych na drodze. Pozdrawiam wszystkich rozsądnych i mądrych kierowców.
  • Gość: Poznaniak IP: 195.164.48.* 07.08.06, 09:11
    Pochodzę z Poznania, mieszkałem tam 31 lat, a teraz przyjeżdżam do rodziny w
    Poznaniu kilka razy w roku. Niestety muszę potwierdzić to, o czym piszesz, a
    czego domyślałem się już przed wyjazdem - Poznaniacy prowadzą źle i dają upust
    zakompleksieniu. Nie potrafią efektywnie wykorzystać sytuacji drogowej -
    klasyczne jest zatrzymywanie pod światłami na jednym pasie, gdy drugi jest
    wolny, nie wpuszczają z podporządkowanych dróg lub przy zmianie pasa ruchu (mam
    prawo, to co mi się tam taki z boku będzie ładował!), a tych, którzy wychodzą
    poza ten schemat traktują nieprzyjemnie, choć nic im to nie daje. To brak
    dłuższych doświadczeń w prawdziwym wielkomiejskim ruchu wielopasmowym i
    fałszywie pojmowana duma oraz zamiłowanie do porządku opacznie pojmowanego.
    Pozdrowienia od Poznaniaka (obecnie auto na nr zaczynających się od "W")!
  • Gość: rysio IP: 212.244.156.* 07.08.06, 16:58
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • Gość: Pootie Tang IP: *.skynet.net.pl 07.08.06, 17:17
    Hehe! Koledze sie kompleksy wlaczyly. Pewnie masz tablice zaczynajace sie na P.
    Tobie DWA matole!
  • Gość: gag IP: *.wroclaw.pp / *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.06, 18:36
    Odp. Większość samochodów jest na tablicach "poznańskich", bo poprostu są
    wzięte w leasing ;-)
    a swoją drogą ja też nie lubię z "nimi" dzielić drogi.
  • Gość: mm IP: *.adsl.proxad.net 06.08.06, 10:22
    Nalezyta odlegoloszc to mozna utrzymaywac na wsi lub w maych miasteczkach. W
    Wawie i innych duzych najwyrazniej jezdza same "matoly". Albo matolem jest ktos
    kto wymysla takie oceny.
  • el_p 06.08.06, 13:11
    Jak wbijesz sie w samochod przed soba to sie dowiesz co to jest bezpieczna
    odleglosc i czy ja zachowales. W zrozumieniu tej zagadki pomoze ci Pan policjant:D
  • Gość: am IP: *.aster.pl 07.08.06, 20:45
    jo, oraz 6 punktów i ok. 300-400 pln :)
  • Gość: anybody IP: 217.153.25.* 07.08.06, 17:14
    Sam jesteś matoł
  • Gość: ??? IP: *.rap.ucar.edu 07.08.06, 17:56
    trzeba wtedy mrygac latarka w tylna szybe coby widzieli
  • Gość: mona IP: *.e-wro.net.pl 06.08.06, 16:19
    a co to takiego hamowanie silnikiem?tzn bieg na luz i hamować?
  • Gość: am IP: *.aster.pl 07.08.06, 20:47
    nie. noga z gazu i zero innych ruchów (bieg włączony , samochód się toczy,
    silnik hamuje, nie hamulce)
  • crannmer 07.08.06, 20:53
    Gość portalu: am napisał(a):

    > nie. noga z gazu i zero innych ruchów (bieg włączony , samochód się toczy,
    > silnik hamuje, nie hamulce)

    trzy czwarte dyskusji jest zmarnowane przez to, ze czesc uczestnikow nazywa
    zwykle zwalnianie hamowaniem silnikiem. Podczas gdy poczatkowe pytanie odnosilo
    sie do rzeczywistego hamowania silnikiem (z redukcja) w celu nieuzywania hamulcow.

    Sensu zwalniania, jak opisales, nikt nie kwestionuje.

    MfG

    C.
  • parmesan 05.08.06, 22:57
    chlopcze, poucz sie troche, wyjdzie ci na zdrowie,
    --
    .--. .- .-. -- . ... .- -.

    do serca przytul psa......
  • andy.1 06.08.06, 21:25
    Hamowałem alfą 146 TS i poszedł rozrząd a w serwisie powiedzieli ze silnikami
    wysokoobrotowymi nie wolno!
  • Gość: dorian IP: *.chello.pl 05.08.06, 20:17
    oczywiscie prawie zero bo przepustnica jest zamknieta..
  • framberg 06.08.06, 12:00
    W starszych samochodach prawie zero (to znaczy tyle ile na biegu jałowym) a w
    nowszych rzeczywiście zero ponieważ paliwo jest odcinane całkowicie przy
    odpowiedniej wartości podciśnienia.
    Zużycie w skrzyni biegów - niezauważalne.
    Co do głosu o pracującym silniku: - nie pracuje bo nie dostaje paliwa a kręci
    się bo wlecze go poruszajacy się samochód (kolejno poprzez koła, sprzęgiełka
    kół [jeśli są], półosie, dyferencjały osiowe, wały napędowe, skrzynię rozdziału
    napędów [jeśli jest], dyferencjał międzyosiowy [jeśli jest], skrzynię biegów i
    sprzęgło.
    Wniosek - hamować przez puszczenie pedału gazu bez zmieniania biegów, przy
    niskich obrotach hamować normalnie (hamulcem nożnym).
  • rocznik_74 07.08.06, 19:22
    WARTOSCIOWY I RZECZOWY KOMENTARZ
  • Gość: jaro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.06, 10:11
    jezli jedziesz dajmy na to na 4 biegu 60 km/h i stopniowo zalniasz (ale nie
    uzywasz hamulca) to obroty spadaja a doplyw paliwa jest odcinany
  • Gość: vautrin IP: *.ntneu.corp / 62.225.52.* 07.08.06, 12:33
    Hej wam ludzie,
    jestem inzynierem od przekladni samochodowych i pracuje dla mercedaesa w
    Stuttgart.

    Wiec powiem wam jak to wyglada , jak sie hamuje silnikiem:

    1: Zuzycie paliwa rosnie, gdyz po wrzuceniu nizszego biegu automatycznie
    wzrastaja obroty silnika.
    2: Zuzywa sie sprzeglo, zuzywaja sie kola zebate w przekladni, zuzywaja sie
    lozyska w przekladni.
    3:Hamowanie silnikiem jest nieekonomiczne--przyspiesza zuzycie przekladni,
    silnika i sprzegla.
    Oczywiscie mniej zuzywaja sie hamulce i tarcze hamulcowe ale ogölne rzecz
    biorac doplacamy to tego interesu i rujnujemy symochöd.

    Trzymajcie sie.
    Vautrin
  • crannmer 07.08.06, 12:53
    Gość portalu: vautrin napisał(a):

    > jestem inzynierem od przekladni samochodowych i pracuje dla mercedaesa w
    > Stuttgart.

    A ja jestem Naomi Campbell i supermodelka.

    > 1: Zuzycie paliwa rosnie, gdyz po wrzuceniu nizszego biegu automatycznie
    > wzrastaja obroty silnika.

    Zaprawde bardzo smieszne. Ale forum humorum jest gdzie indziej.

    MfG

    C.
  • Gość: am IP: *.aster.pl 07.08.06, 20:51
    > A ja jestem Naomi Campbell i supermodelka.

    no to pójdziesz do pierdla za pobicie pomocy domowej ;)))
    (to jest tzw fakt autentyczny, do doczytania w necie)
  • Gość: rufus, can. IP: *.pason.com 07.08.06, 20:16
    dokladnie , musisz miec racje, poniewaz w ub roku jechalem, z West Bank kolo
    Kelowny w BC, HWY 97 C do Merrit, tam sa potworne gory a spadek nawet do 10% na
    odcinku nawet 15 km. W zwiazku z czym hamowalem silnikiem gdyz cignalem moim
    track'iem Dodge Ram 2500 Cummins Diesel 36 ft fifth wheel trailer, kilka lat
    wczesniej "spalilem" hamulce na innej okropnej drodze z Castlegar do Cranbrook
    gdzie spadki byly ponad 12%, mialem smierc w oczach czy sie wyrobie na zakrecie
    i czy nie wylecimy wszyscy do przepasci.
    otoz do Merrit gdzie bylo tylko 200 km spalilem prawie 100 litrow diesla, silnik
    wrecz wyl a obroty zblizaly sie do niebezpiecznej granicy 3500 RPM.
    Przy 100 km/hr to ~2100 RPM.
    Jesli masz czas napisz moze uslysze jakis ...good advise...

    pozdrawiam rufus, alberta

    hal_world@yahoo.ca
  • Gość: am IP: *.aster.pl 07.08.06, 20:53
    > gdyz cignalem moim
    > track'iem Dodge Ram 2500 Cummins Diesel 36 ft fifth wheel trailer,
    jeszcze pojemność bagażnika, zasięg , fi tłumika i iq autora plisssssssss :)))))
  • 737ng 09.08.06, 00:09
    Marudzisz - jezdze tam czesto i nie wyobrazam sobie trzymania auta na hamulcach
    cala droge w dol. Nie spalilo mi duzo wiecej niz normalnie, choc od Hope do Coq
    summit musialem pod gore jechac na 2 lub 3 biegu.

    K.
  • Gość: syslog IP: 62.233.201.* 07.08.06, 10:43
    Kto wam takie glupoty wcisnal, ze spalanie wynosi 0 - chyba komputer pokladowy?
    Silnik chodzi na niskich co prawda obrotach ale chodzi wiec i paliwo zzera
  • Gość: Panca IP: *.zyciepabianic.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.06, 12:48
    Jeśli spalanie wynosi 0 (słownie "zero") to Ci chyba silnik zgasł...
  • crannmer 07.08.06, 12:54
    Gość portalu: Panca napisał(a):

    > Jeśli spalanie wynosi 0 (słownie "zero") to Ci chyba silnik zgasł...

    W zasadzie masz racje.
    Ale...

    ... zgaszony silnik moze sie obracac. Co tez czyni podczas hamowania silnikiem.

    MfG

    C.
  • Gość: ChubeeDops IP: 194.106.192.* 07.08.06, 14:28
    Różnica polega na tym czy jedziesz dieslem czy benzyną. Diesel bez dociskania
    "gazu" nie podaje paliwa, a silniczek sobie kręci bez paliwa (prawie zero), a w
    benzynie paliwo podawane jest zawsze tylko mniej, więc spalanie spada ale nie
    zeruje. Ja tam jeżdżę benzyną i często hamuję silnikiem. Spokojniej, sprawniej,
    często właśnie nie trzeba "machać" drążkiem tylko odjechać. Minusem jest baran
    za tobą jak się nie zorientuje. Ale to on płaci. Pozdro
  • crannmer 07.08.06, 17:50
    Gość portalu: ChubeeDops napisał(a):

    > benzynie paliwo podawane jest zawsze tylko mniej, więc spalanie spada ale nie
    > zeruje.

    A ziemia jest plaska.

    Impregnowani wszystkich krajow, laczcie sie


    MfG

    C.
  • Gość: raff_niezalogowany IP: 83.238.144.* 04.08.06, 20:12
    No masz ty pojecie o motoryzacji, czlowieku.
    Zapewniam, ze w wiekszosci wspolczesnych samochodow spalanie wynosi ZERO jesli
    nie wciskasz pedalu gazu po redukcji biegu. Polecam literature fachowa, do
    nabycia w ksiegarniach na terenie calego kraju, lub na allegro - a roznice w
    cenie przeznaczyc na przyklad na tace, w intencji samozwanczych specow od
    silnikow.
  • Gość: wojtek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.06, 21:22
    Jak na moj gust to spalanie nigdy nie jest zerowe tak dlugo jak dlugo jest
    uruchomiony silnik bo wtedy bez wzgledu na to czy sie dodaje gazu czy nie to
    tloki smigaja sobie radosnie tam i z powrotem (w koncu przeciez nie zastygaja w
    miejscu) i to sie dzieje z jakiegos powodu. A ten powod to wlasnie spalanie
    paliwa. Jedyny sposob na zerowe spalanie to zgaszenie silnika.

    /wojtek
  • Gość: hvb IP: *.dip.t-dialin.net 04.08.06, 21:38
    smigaja sobie radosnie, bo asfalt kreci kolami, kola kreca sprzeglem a sprzeglo
    kreci walem korbowym na ktorym sobie siedza. a po co ci do tego lanie paliwa w
    cylinder? dopoki nie wylaczysz tego perpetum mobile wcisnieciem sprzegla,
    spalanie wynosi ZERO.
  • Gość: wojtek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.06, 22:25
    Czyli fizycznie sytuacja sie odwraca, tzn. dla tlokow - przyjmuja energie
    mechaniczna z kol a nie oddaja ja w tamtym kierunku. Jak najbardziej ma to sens
    ale nie sadzilem, ze to sprzecicho w samochodzie takie madre. Czyli to zerowe
    spalanie to rzeczywiscie zero a nie tylko przyblizenie. Dzieki za wyjasnienie bo
    bylem przekonany, ze zawsze cos tam z baku ubywa bez wzgledu na okolicznosci.

    Tak przy okazji - czy to wlasnie z tego wzgledu w dwusuwach jest tzw. wolne
    kolo? Zdaje sie, ze tam smarowanie jest w paliwie wiec nie moze byc hamowania
    silnikiem bo bez smarowania moglaby mu sie stac krzywda.

    /wojtek
  • Gość: hvb IP: *.dip.t-dialin.net 04.08.06, 22:38
    takie madre, od kiedy wepchano do silnika procesor i wtryskiwacz (o ile mi
    wiadomo; moze jednak istnial gaznik, co tez potrafil tak zrobic "analogowo"?).

    tak, po kilku cyklach dwusow zaczyna miec sucho...
  • Gość: wojtas7 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.06, 22:51
    Tak, gazniki tez to potrafia. Maluchy po 97 roku mialy czujnik domkniecia
    przepustnicy (polozenie pedalu gazu) i jak byl zamkniety a obroty powyzej chyba
    1500 to wtedy elektrozawor zamykal doplyw paliwa z dyszy wolnych obrotow i
    spalanie wynosi zero podczas jazdy na biegu bez gazu.
  • Gość: jaQbek IP: *.aster.pl 05.08.06, 22:23
    Ja robiłem kurs na Punto i uczono mnie, by dojeżdżając do świateł zamiast gnać z
    wciśniętym pedałem gazu i hamować hamulcem przed samymi światłami, zdjąć
    wcześniej nogę z gazu i dojechać hamując silnikiem. Instruktor tłumaczył, że w
    ten sposób po pierwsze hamuje się płynniej, po drugie jazda jest
    ekonomiczniejsza, bo faktycznie nie zużywa się wogóle paliwa, gdy noga jest
    zdjęta z gazu.
  • Gość: Bongol IP: *.torun.mm.pl 06.08.06, 21:15
    Bardzo ciekawa i pouczajaca dyskusja - zwłaszcza dla poczatkujacych kierowców.
    Mam pytanie: czy spalanie równe zero (lub prawie zero) występuje także u
    starszych samochodów gaznikowych - w szczególności chodzi i o fiata uno 1.0
    1993 (nie fire).
  • biedronka202 07.08.06, 10:07
    Szanowny Panie Wojtku, otóż przy hamowaniu silnikiem zużycie paliwa wynosi 0 -
    informacja z pierwszej 'ręki', czyli od samego samochodu... kiedyś mu nie
    wierzyłam, ale zaczęłam, gdy stanęłam na środku drogi bez paliwa, przed czym
    mnie moje autko kilkanaście minut wczesniej ostrzegało..
  • acherontia_atropos 07.08.06, 13:38
    No w końcu coś mądrego... ludzie paliwo jest zasysane do cylinrów choć napewno
    w mniejszych ilościach. Przecież zawory otwierają się i zamykają cykl obrotowy
    silnika trwa choć suw pracy tej pracy nie wykonuje... brawo dla kolegi który
    wspomniał o wolnym kole w dwutaktach (np. w silnikach poczciwej syrenki) tam
    hamowanie biegami rozłącza skrzynie od silnika (by uniknąć zatarcia motoru w
    wyniku braku smarowania przy dużych obrotach) a napęd na koła jest przekazywany
    dopiero gdy wzrosną obroty silnika i jego moment obrotowy...
    co do samego hamowania skrzynią zwłaszcza na śliskiej nawierzchni polecam
    zdecydowanie jednak pedał przyspieszenia zwalniać stopniowo i z wyczuciem...
    pogubić obroty na oblodzonej jezdni to mało przyjemna sprawa :) kierowcy TIR-ów
    coś o tym wiedzą (ja nie jeżdżę)...
    A co do zużycia przekładni to ja wolę bezpieczeństwo niż niewielkie zużycie kół
    zębatych o zębach skośnych i śrubowych odpowiednio utwarzonych i przygotowanych
    na "niedzielnych kierowców"... pozdrawiam
  • crannmer 07.08.06, 17:54
    acherontia_atropos napisał:

    > ludzie paliwo jest zasysane do cylinrów choć napewno
    > w mniejszych ilościach. Przecież zawory otwierają się i zamykają cykl obrotowy
    > silnika trwa choć suw pracy tej pracy nie wykonuje...

    A ziemia jest plaska. Bo gdyby byla okragla, to przeciez po drugiej stronie
    ludzie spadliby z niej w kosmos.

    Impregnowani wszystkich krajow, laczcie sie.

    MfG

    C.
  • Gość: krs IP: *.acn.waw.pl 06.08.06, 23:30
    ...A nawet paliwo potrafi samo sie produkowac w cylindrach i pompowac do baku :))))

    smigaja sobie radosnie, bo asfalt kreci kolami, kola kreca sprzeglem a sprzeglo
    kreci walem korbowym na ktorym sobie siedza. a po co ci do tego lanie paliwa w
    cylinder? dopoki nie wylaczysz tego perpetum mobile wcisnieciem sprzegla,
    spalanie wynosi ZERO.
  • Gość: vautrin IP: *.ntneu.corp / 62.225.52.* 07.08.06, 12:39
    Ludzie, jak was czytam, to mysle, ze jestem gdzies w nigerii takie glupoty
    piszecie.
    Nie dziwie sie, ze teraz w polsce rzadzi Kaczynski, gdyz taki naröd na nic
    innego nie zasluguje tylko na idiote.
    Vautrin
  • Gość: gosc z Canady. IP: 24.122.75.* 05.08.06, 02:11
    Odpowiedz do wypowiedzi P.Wojtka - wlasnie spalanie spada do zera poniewaz jak
    Pan zacznie hamowac silnikiem,zamykajac doplyw paliwa przez zdjecie nogi z
    z pedalu "gazu" redukujac przekladnie,przekladnia ta zaczyna popychac silnik
    pozbawiony doplywu paliwa.Ta metoda oczywiscie jest sluszna w przypadku potrzeby
    szybkiego wyhamowania przy umiejetnej metodzie redukcji biegow.Metoda ta
    znacznie skraca droge hamowania szczegolnie w terenach gorskich gdzie czeste
    uzywanie przez dlugi okres hamulcy doprowadza do ich przegrzewania i nastepuje
    t.zw. spalenie dyskow hamulcowych - pozdrowienia z Canady.
  • ready4freddy 05.08.06, 18:43
    nie tyle dyskow (scislej mowiac tarcz) hamulcowych, co okladzin zaciskow (brake
    pads).
    --
    lody ruszyly, panowie przysiegli! defilade poprowadze osobiscie!
  • anders76 05.08.06, 19:04
    W górach to zanim spalisz tarcze to się moze płyn hamulcowy zagotować (kto
    wymienia płyn regularnie ? )i babel pary eliminuje całkowicie funkcję hamowania,
    uniemożliwia wzrost cisnienia w układzie hamulcowym, pedał leci miękko do końca
    i nie mamy hamulców. Aby tego uniknąc zjezdża się na niskim biegu nie hamując
    hamulcami tylko silnikiem.
  • tsheshek 04.08.06, 21:40
    zgodnie z zasada zachowania energii energia kinetyczna poruszjacych sie tlokow
    musi skads pochodzic w tym wypadku z energii powstalej ze spalania benzyny, a
    tloki nie beda sie poruszac w nieskoczonosc, bo nie sa na orbicie i w koncu
    grawitacja je zatrzyma, tak ze jak juz byc superdokladnym, to spalanie moze byc
    baaaardzo male, ale nie zerowe
  • Gość: hvb IP: *.dip.t-dialin.net 04.08.06, 21:48
    i dlatego gertycha nie lubie. potem takie typki po darowanej maturze mowia w
    telewizji o zasadach i kinetyce, jednoczesnie skromnie dodajac, ze ich
    najwieksza wada jest superdokladnosc.

    spalaja sie przy tym bardzo, bardzo malo.
  • Gość: jaQbek IP: *.aster.pl 05.08.06, 22:32
    Układ posiada energię kinetyczną uzyskaną podczas jazdy z wciśniętym pedałem
    gazu, czyli ze spalania paliwa. Zdejmujemy nogę z pedału gazu. Układ zaczyna
    hamować wskutek:
    - tarcia kół o podłoże
    - oporów powietrza
    Jeśli układ byłby wysprzęglony, byłyby to IMO jedyne opory. Jeśli jednak układ
    jest niewysprzęglony, energia wytracana jest na poruszanie tłokami silnika.
    Jeśli obroty spadną poniżej pewnego poziomu, a my ani nie wysprzęglimy układu,
    ani nie dodamy gazu, silnik po prostu zgaśnie. Proste, prawda ?
    Dodatkowo redukując przełożenie można sprawić, że energia będzie w większym
    stopniu wytracana na silniku.
    Przy jeździe na luzie nie ma wytracania energii na silniku i dlatego jest to
    niebezpieczne i niezalecane, gdyż nei ma kontroli między pojazdem a silnikiem.
  • Gość: hvb IP: *.dip.t-dialin.net 06.08.06, 15:11
    bzdura!!! elektroniczny silnik nie zgasnie, dopoki nie wcisniesz hamulca! Auto
    bedzie sie wlec na danym biegu obrotami biegu jalowego!
  • Gość: adamo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.06, 10:52
    elektroniczny silnik to ty masz chyba w zabawkowym resoraku
  • Gość: typ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.06, 22:53
    jest jeszcze coś takiego jak bezwładność, synu
  • Gość: Guitarrus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.06, 19:18
    Nie ma = nie istnieje coś takiego, jak siła bezwładności. Za to istnieje
    przyspieszenie i opóźnienie... (a siła bezwładności jest matematycznym
    przekształceniem wzoru przyspieszenia i ma gó.. wspólnego z fizyką).
    pozdrawiam i męczcie się dalej z tym spalaniem.
  • Gość: narciarz2 IP: *.nrp3feld.roc.ny.frontiernet.net 06.08.06, 19:29
    Gość portalu: Guitarrus napisał(a):

    > Nie ma = nie istnieje coś takiego, jak siła bezwładności. Za to istnieje
    > przyspieszenie i opóźnienie... (a siła bezwładności jest matematycznym
    > przekształceniem wzoru przyspieszenia i ma gó.. wspólnego z fizyką).

    Moze slyszal Pan o inercjalnych i nieinercjalnych ukladach odniesienia?
    A takze o zasadzie wzglednosci? Jesli nie, to wyjasniam: sila bezwladnosci,
    podobnie jak sila odsrodkowa albo sila grawitacji, zalezy od ukladu odniesienia.
    Tak naprawde, to sily grawitacji tez nie ma (jest ona matematycznym
    przeksztalceniem), ale zycze powodzenia w pokazaniu tego w praktyce, na
    przyklad robiac krok naprzod z najblizszego balkonu. Praktyka pokaze,
    ze sila grawitacji jednak istnieje. Jesli idzie o sile bezwladnosci, to
    zasada wzglednosci mowi, ze sila bezwladnosci i sila grawitacji to jest to samo.

    Dalsze szczegoly w kazdym uniwersyteckinm podreczniku fizyki.

    Jesli idzie o spalanie, to dowiedzialem sie czegos nowego i bede bardziej
    swiadomie hamowal silnikiem. Cala dyskusja zaklada, ze mowimy o recznej
    skrzyni biegow. A jak jest ze skrzynia automatyczna?

    Pozdrowienia -- Narciarz 2
  • Gość: downconversion IP: *.physto.se 07.08.06, 16:39
    > Moze slyszal Pan o inercjalnych i nieinercjalnych ukladach odniesienia?
    > A takze o zasadzie wzglednosci? Jesli nie, to wyjasniam: sila bezwladnosci,
    > podobnie jak sila odsrodkowa albo sila grawitacji, zalezy od ukladu > odniesienia
    > .
    to niestety nie jest tak. Istnieje zasada rownowaznosci, wg ktorej nie mozemy
    LOKALNE odroznic sil bezwladnosci od sil grawitacji. Natomiast sila grawitacji
    jest czys innym niz sily bezwladnosci bo wystepuje takze w ukladach inercjanych
    (w ktorych sily bezwladnosci nie sa potrzebne do opisu ruchu). LOKALNIE sile
    grawitacji mozemy zniwelowac (np. na stacji kosmicznej - wyniku zrownowazenia
    jej przez sile odsrodkowa) ale globalnie nigdy. To jest zwiazane z faktem ze
    grawitacja to przejaw obiekywnego zakrzywiania czasoprzestrzeni przez masy.
    Zakrzywien nie da sie wyeliminawc poprzez przejscie do innego ukladu
    odniesienia, szerzej do innego ukladu wspolrzednich - bo zakrzywienia sa
    obiektywne.


    > Tak naprawde, to sily grawitacji tez nie ma (jest ona matematycznym
    > przeksztalceniem), ale zycze powodzenia w pokazaniu tego w praktyce, na
    > przyklad robiac krok naprzod z najblizszego balkonu. Praktyka pokaze,
    > ze sila grawitacji jednak istnieje. Jesli idzie o sile bezwladnosci, to
    > zasada wzglednosci mowi, ze sila bezwladnosci i sila grawitacji to jest to . samo

    Niestety tak nie jest, patrz wyzej.
  • w_r_e_d_n_y 07.08.06, 21:14
    tsheshek napisał:

    > zgodnie z zasada zachowania energii energia kinetyczna poruszjacych sie
    > tlokow musi skads pochodzic w tym wypadku z energii powstalej ze spalania
    > benzyny

    noooo ,ales ty madry misiek jestes

    to przeanalizuj teraz to :

    i w tym momencie puszczasz noge z gazu - benzyna jest odcinana (albo jak wolisz
    zabraklo jej wlasnie w baku,albo odpadl przewod podajacy paliwo do wtryskow)

    myslisz ciolku ze silnik stanie na "0" ?
    wiec co sie bedzie dzialo z autem na biegu bez doplywu paliwa ,jakie wnioski ?
    a slyszl ty durny moze ze czasem auto samo pcha silnik ,czyli te tloki:-))

    zreszta glupio sie pytam - tak bardzo "inaczej" myslacy nie da rady nic
    wywnioskowac

    > tloki nie beda sie poruszac w nieskoczonosc, bo nie sa na orbicie i w koncu
    > grawitacja je zatrzyma

    grawitacja zatrzyma tloki !!!!
    ty jestes wieksza d.u.p.a niz ustawa przewiduje

    PS
    od kiedy to na orbicie nie dziala grawitacja ?

    --
    MARCINC3 : " Nie ma takiego glupiego co by nie znalazl od siebie glupszego. "
    prawda ,nawet nie musialem szukac - sam sie ujawniles !
  • w_r_e_d_n_y 07.08.06, 21:16
    tsheshek napisał:

    > zgodnie z zasada zachowania energii energia kinetyczna poruszjacych sie
    > tlokow musi skads pochodzic w tym wypadku z energii powstalej ze spalania
    > benzyny

    noooo ,ales ty madry misiek jestes

    to przeanalizuj teraz to :

    i w tym momencie puszczasz noge z gazu - benzyna jest odcinana (albo jak wolisz
    zabraklo jej wlasnie w baku,albo odpadl przewod podajacy paliwo do wtryskow)

    myslisz ciolku ze silnik stanie na "0" ?
    wiec co sie bedzie dzialo z autem na biegu bez doplywu paliwa ,jakie wnioski ?
    a slyszl ty durny moze ze czasem auto samo pcha silnik ,czyli te tloki:-))

    zreszta glupio sie pytam - tak bardzo "inaczej" myslacy nie da rady nic
    wywnioskowac

    > tloki nie beda sie poruszac w nieskoczonosc, bo nie sa na orbicie i w koncu
    > grawitacja je zatrzyma

    grawitacja zatrzyma tloki !!!!
    ty jestes wieksza d.u.p.a niz ustawa przewiduje

    PS
    i od kiedy to na orbicie nie dziala grawitacja ?

    --
    MARCINC3 : " Nie ma takiego glupiego co by nie znalazl od siebie glupszego. "
    prawda ,nawet nie musialem szukac - sam sie ujawniles !
  • Gość: dima IP: 89.100.190.* 05.08.06, 04:32
    Kiedy hamuje silnikiem wyswietlone na komputerku spalanie wynosi "zero". Jednak
    z przyczyn technicznych silnik spalinowy nie moze pracowac bez spalania paliwa.
    Ilosc spalanego paliwa moze byc nieznaczna, zaniedbywalna ale nie moze wynosic
    "zero"
  • Gość: hvb IP: *.dip.t-dialin.net 05.08.06, 10:28
    a jakie to przyczyny? czy mowisz o dwusuwie.
  • Gość: Tomek IP: *.centertel.pl 05.08.06, 10:49
    Hvb! Daj spokój! Oni są nie do zdarcia. Giertych zadba o to, aby rośli w siłę.
  • d_arek_d 06.08.06, 09:25
    Gość portalu: dima napisał(a):

    > Kiedy hamuje silnikiem wyswietlone na komputerku spalanie wynosi "zero".
    Jednak
    > z przyczyn technicznych silnik spalinowy nie moze pracowac bez spalania
    paliwa.
    > Ilosc spalanego paliwa moze byc nieznaczna, zaniedbywalna ale nie moze wynosic
    > "zero"

    Ludzie - jesteście niesamowici! Tłumaczy się wam jak w przedszkolu, a wy swoje
    I do tego jeszcze się targujecie, że no dobrze, może niedużo tego paliwa jest
    pobierane, "Ilosc spalanego paliwa moze byc nieznaczna, zaniedbywalna ale nie
    moze wynosic "zero"". Ludzie, to nie bazar, z faktami nie da się targować! A ja
    do tej pory uważałem, że inteligencja danej osoby może być nieznaczna,
    zaniedbywalna ale nie może wynosić "zero". W jakimż byłem błędzie! Przepraszam,
    jeśli kogoś uraziłem, ale i tak staram się nie być dosadny.

    Komputer w moim samochodziku między innymi pokazuje bieżące zużycie paliwa z
    dokładnością do 0,001 l/100km. Kochane dziewczynki i drodzy chłopcy! Wyobraźcie
    sobie, że przy jeździe na biegu jałowym (przez plebs zwanym często "luzem") mam
    wskazania pewnego, zauważalnego zużycia paliwa - oczywiście chociaż zużycie w
    czasie rzeczywistym na biegu jałowym jest zawsze takie samo przy tak samo
    rozgrzanym silniku, dostaję różne wartości na 100km. Jak się napewno domyślacie
    jest to zależne od prędkości w danym momencie. To tak oczywiste, że nie będę
    się nad tym rozwodził. W każdym razie jeśli w takim momencie wrzucę jakiś bieg,
    wartość spalania paliwa momentalnie spada do 00,000 l/100km.

    I jeszcze jeden kwiatek do bukietu: "z przyczyn technicznych silnik spalinowy
    nie moze pracowac bez spalania paliwa". Osoba, która to pisała nie zna się
    zupełnie na zasadach działania silnika (nie tylko spalinowego), a wyraża się
    jak autorytet wiedzący o "przyczynach technicznych"! A czy osoba pomyślała, że
    silnik pracuje również jak się użyje wobec niego siły w miejscu, gdzie
    zazwyczaj to on siłę dostarcza? I że wtedy to silnik staje się celem działania
    siły? Co nie zmienia faktu, że i w takim wypadku możemy powiedzieć, że silnik
    pracuje (wykonywana jest przez niego jakby nie było praca, zachodzi tarcie,
    działa grawitacja, siły skręcające, ściskające, rozciągające itp, itd, etc).

    Dlaczego silnik nie może pracować bez spalania benzyny? Przecież tłoki w nim
    mogą z równym powodzeniem co paliwem, być poruszane przez kręcące się koła. I
    dlatego właśnie następuje coś tak dla was niezrozumiałego, jak hamowanie
    silnikiem. Bo właśnie silnik z braku napędzającego go paliwa stęka, kwęka,
    czasami nawet jakieś przekleństwo mu się wymsknie, i zamiast, jak ma to w
    zwyczaju przy otwartej przepustnicy, napędzać koła (pamiętajcie, że ta zasada
    nie nie ma zastosowania do koła zapasowego!), działa w drugą stronę, czyli
    wyhamowuje prędkość obrotu kół pobierając z nich energię do własnego działania.

    Tak więc, drogie dzieci, dochodzimy do rewolucyjnego odkrycia: silnik nie musi
    mieć dostarczanego PALIWA by pracować - silnik musi mieć dostarczoną ENERGIĘ by
    pracować. W przypadku zamknięcia przepustnicy spowodowanego zdjęciem prawej
    stopy w czarnej skarpetce nie pierwszej świeżości i średnio modnego sandała z
    gazu podczas jazdy na biegu, silnik właśnie z braku paliwa czerpie energię do
    pracy Z KÓŁ.

    I dlatego, że on tę energię z tych kół czerpie, to welocyped spowalnia, bo
    energia powodująca jego jazdę jest w znacznym stopniu odbierana mu przez chcący
    za wszelką cenę pracować silnik na głodzie paliwowym. Przecież to jest cała
    idea hamowania silnikiem żeby wytracać energię pojazdu na podtrzymywanie pracy
    silnika.

    W zamierzchłych czasach, gdy obroty silnika były mechanicznie zablokowane od
    dołu na wysokości obrotów jałowych hamowanie silnikiem również było możliwe,
    jednak nie było ono tak efektywne. A to właśnie dlatego, że silnik czerpał
    tylko tyle energii z kół, by wypełnić różnicę pomiędzy obrotami jałowymi, na
    które miał jeszcze dostarczane paliwo, a obrotami rzeczywistymi przy danym
    biegu i prędkości.

    Jezu, jak tego nie zrozumiecie to nie jesteście ani homo ani sapiens, tylko co
    najwyżej erectus. Przecież do zrozumienia tej zasady nie trzeba być
    mechanikiem; wystarczy logiczne myślenie. Ja mechanikiem nigdy nie byłem ani
    nie będę, a o samochodach wiem tylko tyle, co przypadkowo przeczytałem i sam
    najeździłem. Oczywiście jak każdy zdrowy na umyśle mężczyzna potrafię wymienić
    olej (nigdy mi się nie chce, więc robi to za mnie mechanik), wymienić koło
    (oczywiście jak trzeba, to trzeba), wymienić świece i okablowanie (ostatnio
    zrobiłem to po raz pierwszy w życiu, nikt mnie nie nadzorował, a wiedzę
    czerpałem z umiejętności logicznego myślenia i dedukcji, i 6 świec zmieniłem w
    16 minut - z bardzo dobrym skutkiem dla samochodu, bo i zmiana z
    jednopunktowych na czteropunktowe jest zauważalna), żarówki i lampy, i to mniej
    więcej tyle. Chociaż myślę, że potrafiłbym zrobić dużo więcej - przecież
    mężczyzna obdarowany jest przez naturę w techniczny, praktyczny umysł.
    Oczywiście nie piszę tu o tych top-style metroseksualistach. Wydaje mi się, że
    to forum roi się od takich łże-mężczyzn. Wstyd!

    PS Aha, o sprzęgle nie wspominałem, bo zauważyłem że odwraca ono waszą uwagę od
    sedna, drogie dzieci.

    Przemyślcie teraz na przerwie i poukładajcie to, co wam tu napisałem.
    --
    _______________________________
    Jestem w posiadaniu dowodów na istnienie przynajmniej jednego Boga.
  • Gość: Marek, inżynier IP: *.sownet.gliwice.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 06.08.06, 11:02
    Kolego, wywody Twoje, choć mają pozór super fachowych, takowymi nie są.
    Silnik przy przy hamowaniu bez odprzęglenia ZUŻYWA minimalną ilość paliwa!
    Jeżeli przy hamowaniu silnikiem silnik nie pobierałby ani kropli paliwa i
    pracowałby tylko jako kompresor, to w przypadku nagłego zahamowania do końca, do
    zatrzymania obrotów do zera, ZGASŁBY. I nawet błyskawiczne nacśnięcie sprzęgła
    niczego by nie zmieniło. W układach gaźnikowych do tego celu była używana dysza
    biegu jałowego - przy zamkniętej przepustnicy tą dyszą dochodziła do silnika
    pewna ilość paliwa. Oczywiście przy hamowaniu silnikiem ilość pobieranego dyszą
    biegu jałowego paliwa jest mniejsza niż na biegu jałowym - po prostu
    podciśnienie zasysania jest nieznacznie mniejsze. W układach wtryskowych
    (sterowanych komputerem) komputer bada cały czas wartość wsp. LAMBDA i nie ma
    mowy o całkowitym braku wtrysku - wtrysk jest, w najnowocześniejszych układach
    omijany jest np. co 2 (albo co 4) cylinder - właśnie po to, żeby mieć kontrolę
    nad silnikiem. A komputerki na desce są dobrym bajerem, nie są w stanie podać
    bardzo szybkich zmian zużycia paliwa, ich wskazania są bardziej infomacyjne.
    I jeszcze ostatnia uwaga - w silnikach i maszynach obrotowych w dyskusji o ich
    pracy nieużywa się pojęcia siła, ale moment napędowy, obciążający itp.
    Pozdrawiam!
  • Gość: hamuleZ IP: *.orsoft.de 06.08.06, 13:51
    Panie Marku, na pewno jest Pan inżynierem?
    Bardzo w to wątpię...

    Jest około 50% błędnych wypowiedzi w forum.
    Jest to żenujące.
  • Gość: tyop IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.06, 22:24
    Wyobraźmy sobie rower "starego typu" czyli tzw. "ostre koło". Czyli taki, gdzie
    pedał kręci sie zawsze gdy kręci sie koło, jest tylko 1 przełożenie (bieg) a
    nie jak dzisiejsze rowerki co mają ich 18,21,24,27 itd.

    Otórz gdyby nasze nogi uznać za silnik, i
    nasze stopy były by ciągle na pedałach
    (jak w butach kolarskich SPD, przytwierdzone do pedałów)
    to mamy dwie możliwosci hamowania:
    1) zwykły hamulec na kieronicy
    2) nic nie robić, tylko czekać aż rower wyhamuje opór powietrza i opór stawiany
    przez nasze (bezwładne już wtedy, bo ustaje pedałowanie) nogi oraz znikme opory
    tarcia łańcucha, zebatek itp.

    Jeżeli mamy drugi przypadek przyrównac do hamowania silnikiem, to doszlibyśmy
    do wniosku, że jeśli nie było by paliwa (paliwa - czyli nawet minimalnej pracy
    nóg), to rower by wyzerował szybkość i sie zatrzymał całkowicie.
    Jeżeli to odnieść do samochodu, tak uporczywe długie hamowanie też powinno
    zatrzymać samochód a potem ugasić wszelką prace ....

    Więc, albo jednak jest dostarczana znikoma ilośc paliwa,
    albo od jakiegoś poziomu obrotów jest dostarczana, a tylko w pierwszym okresie
    jest to = 0.

    Tak czy inaczej, możemy przystać, że w pierwszej fazie jest to 0 lub bliskie
    zeru - wiec warto tak hamować.
    To czy po całkowitym wyhamowaniu silnik przestanie pracować - polecam zabawe
    gdy znajdziecie sie za kieronicą ....

    Bardzo szybko można to sprawdzić

    :))

    Pozdrawiam
    zobacz.glt.pl
  • crannmer 06.08.06, 14:20
    Gość portalu: Marek, inżynier napisał(a):

    > Silnik przy przy hamowaniu bez odprzęglenia ZUŻYWA minimalną ilość paliwa!
    > Jeżeli przy hamowaniu silnikiem silnik nie pobierałby ani kropli paliwa i
    > pracowałby tylko jako kompresor,

    Kazdy silnik benzynowy, z wtryskiem, li tez z gaunikiem, z odcinaniem wtrysku,
    li tez bez odcinania, podczas hamowania silnikiem pracuje jako sprezarka. Z tej
    prostej przyczyny, ze mieszanka zasysana przy hamowaniu silnikiem jest bardzo
    uboga i niezdolna do zaplonu.


    > to w przypadku nagłego zahamowania do końca, do
    > zatrzymania obrotów do zera, ZGASŁBY.

    Kazdy silnik przyhamowany hamulcem bez wysprzeglenia do zera - zgasnie.

    > biegu jałowego - przy zamkniętej przepustnicy tą dyszą dochodziła do silnika
    > pewna ilość paliwa. Oczywiście przy hamowaniu silnikiem ilość pobieranego dyszą
    > biegu jałowego paliwa jest mniejsza niż na biegu jałowym - po prostu
    > podciśnienie zasysania jest nieznacznie mniejsze.

    Jest (nieznacznie) wieksza. Marsz do powtorki o dzialaniu gaznikow.

    > W układach wtryskowych
    > (sterowanych komputerem) komputer bada cały czas wartość wsp. LAMBDA i nie ma
    > mowy o całkowitym braku wtrysku - wtrysk jest, w najnowocześniejszych układach
    > omijany jest np. co 2 (albo co 4) cylinder - właśnie po to, żeby mieć kontrolę
    > nad silnikiem.

    Czyzby? Skat takie rewelacje?
    A rzekoma "kontrola nad silnikiem" to niestety belkot.

    Kontrprzyklad: Cytat z instukcji LE2, LU2-Jetronic, Motronic M 1.3:
    "Włącznik przepustnicy osadzony jest bezpośrednio na wałku przepustnicy.
    Sygnalizuje on do sterownika położenie przepustnicy przy biegu jałowym i pełnym
    obciążeniu. Dzięki temu jest szczególnie sterowane ODCINANIE paliwa przy
    hamowaniu silnikiem, gdyż jak długo styk biegu jałowego włącznika jest zwarty i
    jednocześnie liczba obrotów przekracza określoną wartość, sterownik blokuje
    dopływ paliwa do silnika."

    > A komputerki na desce są dobrym bajerem, nie są w stanie podać
    > bardzo szybkich zmian zużycia paliwa, ich wskazania są bardziej infomacyjne.

    Podczas dluzszego hamowania silnikiem nie ma zadnych szybkich zmian zuzycia
    paliwa - zuzycie jest przez kilka..kilkadziesiat sekund const. 0,00.

    Nie wiem, od czego jestes inzynierem, ale o technice samochodowej lepiej sie nie
    wypowiadaj. Osmieszasz sie.

    MfG

    C.
  • Gość: hamuleZ IP: 62.153.70.* 06.08.06, 15:00
    Cieszę się, że są też wypowiedzi rzeczowe w forum.
    Chciałbym tylko jedno sprostować:
    Pan Marek ("inżynier") gdzieś przeczytał albo zobaczył w telewizji, że w
    niektórych silnikach jest odcinany wtrysk do co drugiego cylindra ale nie
    zapamiętał dobrze, w jakim celu...
    Otóż w celu oszczędzania paliwa w trakcie równomiernej jazdy (małe obciążenie
    silnika) albo na biegu jałowym a nie w celu "kontroli" nad silnikiem.
    Takie rozwiązania rzeczywiście są znane.
  • Gość: tim IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.08.06, 18:22
    zdarza sie że zapalenie autka benzynowego odbywa się na "pych" lub ciągnąc na
    holu, i tak samo zapala po naciśnięciu gazu (sygnał do kompa lać paliwa - gość
    juz chce jechać) pozbawiony paliwa silnik który w czasie jazdy pt. hamowanie
    silnikiem kręcony był kołami i nie potrzebował zasilania w paliwo - co oznacza
    w tym czasie 0 benzynki. Oczewiście przy kompie i wtrysku, gażniczek w
    większości aut doświadcza wyrywania paliwka poprzez ssanie, pozdro
  • d_arek_d 07.08.06, 06:00

    Gość portalu: Marek, inżynier napisał(a):

    > Kolego, wywody Twoje, choć mają pozór super fachowych, takowymi nie są.
    > Silnik przy przy hamowaniu bez odprzęglenia ZUŻYWA minimalną ilość paliwa!

    Kolego inżynierze Marku. Nie chwaląc się jestem również inżynierem (akurat nie
    od samochodów), ale z dodatkową zdolnością używania wyobraźni do
    przeanalizowania takich zjawisk, jak właśnie hamowanie silnikiem. Mój post
    powyżej był wynikiem głównie moich prywatnych przemyśleń. Rozumiem, że nie
    jestem dla Ciebie żadnym autorytetem. Jednak przed napisaniem poiwyższego postu
    mógłbyś się trochę wysilić i sprawdzić, co mówią na ten temat fachowe fora i
    magazyny. Otóż i kilka przykładów:

    www.fiatuno.pl/index.php?idg=73 i cytat "...
    Przekroczenie maksymalnej prędkości obrotowej (5800 rpm) jak i hamowanie
    silnikiem powoduje odcięcie dopływu paliwa do wtryskiwacza..."

    www.motonews.pl/forum/?op=fvt&t=64924&c=0&post_id=913394&m=tree&f=23
    forum.tuning.pl/viewtopic.php?t=81600&sid=74137ba2ccd0f79f165835c6e2b682b3

    www.cuoresportivo.pl/_mm/faq-u/faq.php?num=4&f_id=2&q_id=174&s_id=41
    forum.fordclubpolska.org/viewtopic.php?t=3732&start=15&sid=5ab861e35934c37160da80f6a18f8dfc

    Więcej mi się nie chce wyszukiwać. Wybierałem tylko strony o tematyce stricte
    motoryzacyjnej. Bardzo proszę o podesłanie mi przynajmniej tyle samo fachowych
    witryn z opisanym i udowodnionym pobieraniem paliwa przez silniki z wtryskiem,
    przy hamowaniu silnikiem.
    Pozdrawiam i czekam, inżynierze Marku.

    --
    _______________________________
    Jestem w posiadaniu dowodów na istnienie przynajmniej jednego Boga.
  • Gość: adamo mgr inż IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.06, 11:15
    PANIE INZYNIEZE! jak pan chce tak fachowo podchodzić do rzeczy, to co to jest
    kompresor? A może chodzi o sprężarkę tłokową? jeśliby układ sterujący cały czas
    utrzymyeał wsp. lambda=1 to poczas chamowania silnikiem np przy 3000obr/min ile
    musi być dostarczonego paliwa? na pewno nie co 2 ani czwarty cylinder! paliwo
    jest odcięte! całkowicie!!! a jak pan wytłumaczy chamowanie silnikiem o
    zapłonie samoczynnym PANIE INŻYNIEŻE???? Ciekawe co wtedy ze wsp. LAMBDA?
  • ianusz 10.08.06, 17:01
    Jeżeli przy hamowaniu silnikiem silnik nie pobierałby ani kropli paliwa i
    > pracowałby tylko jako kompresor, to w przypadku nagłego zahamowania do końca,
    d
    > o
    > zatrzymania obrotów do zera, ZGASŁBY

    oczywiscie że zgaśnie!!!!!!
  • crannmer 06.08.06, 14:50
    ... trzeba samemu byc prymusem.

    d_arek_d napisał:

    > Dlaczego silnik nie może pracować bez spalania benzyny?

    Zamien wyrazenia "pracuje" na "wal kobowy sie obraca". Wtedy bedzie ok.
    ALbowiem silnik bez paliwa zdecydowanie nie pracuje. Natomiast nie ma przeszkod,
    aby przy niepracujcym silniku wal korbowy sie obracal. Do uznania silnika
    spalinowego za pracujacy konieczny jest zaplon w cylindrach.

    Obracanie sie silnika podczas hamowania nimze, podczas krecenia rozrusznikiem
    czy zapalania na pych zdecydowanie praca nie jest. Choc wal korbowy sie obraca,
    tloki cos tlocza, a zawory otwieraja sie we wlasciwych momentach.

    BTW przy duzych stacjonarnych albo morskich silnikach montuje sie specjalne
    urzadzenia umozliwiajace krecenie niepracujacym silnikiem. Te urzadzenia
    nazywaja sie obracarki.

    > W zamierzchłych czasach, gdy obroty silnika były mechanicznie zablokowane od
    > dołu na wysokości obrotów jałowych hamowanie silnikiem również było możliwe,
    > jednak nie było ono tak efektywne. A to właśnie dlatego, że silnik czerpał
    > tylko tyle energii z kół, by wypełnić różnicę pomiędzy obrotami jałowymi, na
    > które miał jeszcze dostarczane paliwo, a obrotami rzeczywistymi przy danym
    > biegu i prędkości.

    Nie ustawiaj innych, samemu nie bedac pewnym.
    1. nie ma czegos takiegos, jak "mechaniczne zablokowanie obrotow w dol".

    2. Wywod o mniejszej efektywnosci hamowania bez odciecia paliwa jest bezzasadny.
    POdczas hamowania silnikiem tenze nie pracuje niezaleznie od podawania mu paliwa
    obrotow biegu jalowego. Albowiem ze wzgledu na ubogosc ewentualnej mieszanki
    podczas hamowania zalon mieszanki nie ma miejsca, a cala niespalona mieszanka
    przetlaczana jest do wydechu.

    MfG

    C.
  • Gość: ladyB IP: *.za.digi.pl 06.08.06, 18:35
    jestem pod wrazeniem, lepiej bym tego nie ujela:) Pozdrawiam
  • Gość: Guitarrus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.06, 19:23
    Szkoda ze Dareczek, mega znawca motoryzacji i swojego samochodzika zapomniał
    dodać, że to bieżące zużycie palia wyświetlane na komputerku pokładowym jest
    mierzone takim silniczkiem krokowym (w zależności w którym miejscu itd...) ale
    przekłamuje. więc w zależności od miejsca w ktorym zbadamy owo zero to bedzie
    jednym 0 a innym wyjdą śladowe ilości...
  • crannmer 06.08.06, 20:51
    Gość portalu: Guitarrus napisał(a):

    > Szkoda ze Dareczek, mega znawca motoryzacji i swojego samochodzika zapomniał
    > dodać, że to bieżące zużycie palia wyświetlane na komputerku pokładowym jest
    > mierzone takim silniczkiem krokowym

    Szkoda, ze zaffca Guitarius nie wie, ze silnik krokowy w samochodzie nie sluzy
    do pomiarow czegokolwiek, a pomiar zuzycia chwilowego pochodzi od czasow
    otwarcia wtryskiwaczy (czyli oddawek paliwa) razy obroty.

    Jesli wtryskiwacze nie dostaja zadnego sygnalu otwarcia, to zuzycie nie jest
    minimalne, nie jest mikronowe, nie jest troszke.

    Jest 0,00.

    Ten tekst juz na tym watku podawalem, ale chyba jeszcze kilka razy trzeba bedzie
    go wkleic.

    Cytat z instukcji LE2, LU2-Jetronic, Motronic M 1.3:
    "Włącznik przepustnicy osadzony jest bezpośrednio na wałku przepustnicy.
    Sygnalizuje on do sterownika położenie przepustnicy przy biegu jałowym i pełnym
    obciążeniu. Dzięki temu jest szczególnie sterowane ODCINANIE paliwa przy
    hamowaniu silnikiem, gdyż jak długo styk biegu jałowego włącznika jest zwarty i
    jednocześnie liczba obrotów przekracza określoną wartość, sterownik blokuje
    dopływ paliwa do silnika."

    MfG

    C.
  • etom 08.08.06, 01:19
    Gość portalu: Guitarrus napisał(a):

    > Szkoda ze Dareczek, mega znawca motoryzacji i swojego samochodzika zapomniał
    > dodać, że to bieżące zużycie palia wyświetlane na komputerku pokładowym jest
    > mierzone takim silniczkiem krokowym (w zależności w którym miejscu itd...)

    Dlaczego krytykujesz innych a sam piszesz bzdury ?
    Jaki silniczek krokowy !!!!!
    Przeciez kazdy srednio rozgarniety moze sobie sprawdzic jak to dziala - sa
    ksiazki ,jest internet.

    Mierzenie przez komp. pokladowy biezacego zuzycia paliwa w l/100km odbywa sie
    tak :
    1. Zliczana jest ilosc wtryskow w zadanej jednostce czasu (np. 2s) - ilosc ta
    zalezy od obrotow (i ilosci wtryskiwaczy).
    Sumowany jest czas otwarcia wtryskow przy kazdym otwarciu w ciagu tych
    przykladowych 2 s.
    Z tego komputer wylicza ile paliwa zuzyl silnik podczas tych 2 s ,bo wiadomo
    ile paliwa moze wtrysnac wtryskiwacz w jednostce czasu.

    2.Z szybkosciomierza komputer pobiera informacje o szybkosci samochodu
    Znajac szybkosc wylicza dystans przejechany przez te 2 s

    I teraz majac ilosc zuzytego paliwa (pkt.1)i dystans (pkt.2)przejechany w
    zadanym czasie (tu 2s) ,mozna wyliczyc ilosc zuzytego paliwa na jednostke
    drogi ,czyli wyswietlic wynik w litrach na 100km

    --
    * Polskę poćwiartowano na trzy nierówne połowy.
    * Po zebraniu makulatury sprzedaliśmy ją razem z panią.
  • Gość: a IP: *.icpnet.pl 06.08.06, 19:43
    jako, że napisaleś (niby inteligentnie) - plebs nazywa jazdę na biegu jałowym
    jazdą na luzie - powiem Ci, że to ty jesteś plebs i pisze się NA PEWNO - osobno
    - a nie jak plebs - napewno.
  • d_arek_d 07.08.06, 07:53
    Gość portalu: a napisał(a):

    > jako, że napisaleś (niby inteligentnie) - plebs nazywa jazdę na biegu jałowym
    > jazdą na luzie - powiem Ci, że to ty jesteś plebs i pisze się NA PEWNO -
    osobno
    > - a nie jak plebs - napewno.

    Pomyliłem się. Zazwyczaj nie robię błędów. Gdybyś sprawdził moje wpisy na tych
    forach w ciągu ostatniego roku, zauważyłbyś, że jeśli chodzi o pisownię, jestem
    w górnym procencie.

    Jeśli zboczyliśmy na tory języka polskiego i chcemy być dokładni, to zwracam
    uwagę, że zdania rozpoczynamy z dużej litery, a wyraz "napisaleś" być może
    pisze się tak w Republice Czeskiej; w Polsce powinien być pisany "napisałeś".
    Aha, jeszcze jedno: cytaty zawsze umieszczamy w cudzysłowie - nigdy pomiędzy
    myślnikami.

    Tak więc jest 3:1 dla mnie. Bawimy się dalej?
    --
    _______________________________
    Jestem w posiadaniu dowodów na istnienie przynajmniej jednego Boga.
  • Gość: b IP: *.autocom.pl 07.08.06, 13:02
    Do gościa a.
    Nie wiem kiedy zdawałeś/aś maturę i czy zdanie zawdzięczasz Panu Ministrowi G.
    ale pisze się NAPEWNO (tak jest takie słowo). I jeszcze jedno plebs to nie to
    samo co ktoś mający problem z ortografią.

    PS. - Fama głosi, że używa Pan słów, których Pan nie rozumie
    - To niech Pani powie tej Famie, że może mnie pocałować w d*** i vice versa
  • Gość: adamo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.06, 13:11
    chyba nie chodzi na tym forum o pisownię i ortografię. Tak więc jeśli chcecie
    bawcie się na innym forum! A podczas hamowania silnikiem spalanie=0 (ZERO)
  • tasman69 06.08.06, 23:18
    Jesteś wielki :-)))
  • Gość: Plebejusz IP: *.mcon.pl 07.08.06, 08:11
    "Luz" i plebs.A ty kim jesteś cwaniaczku? Jaka jest zależność PALIWA od ENERGII?
    "Siła skręcająca"? Czyżby?????
  • Gość: chew IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.06, 13:45
    zgadzam sie generalnie
    ale przyczepilbym sie do jednego slowa: silnik pracuje
    oczywiscie silnik "sie kreci" ale to na nim wykonywana jest praca wtedy - on
    tylko rozprasza energie trac tu i tam :D
  • Gość: mickawa@wp.pl IP: *.chello.pl 07.08.06, 20:10
    Ale Ty mądry jesteś... nie czekaj, to złe słowo - przemądrzały. Tak, już bliżej
    sedna. Muszę Cie zmartwić - jeśli to cała teoria, jaką znasz o pracy silnika, to
    nie ma tego wiele. A jeśli to jedyna forma przekazu, jaką uprawiasz, to zapewne
    nie masz wielu znajomych. A ci, którzy jeszcze z Tobą się zadają, raczej Cię nie
    lubią. Niefart, co?
  • Gość: Vaterland IP: *.twi.tudelft.nl 07.08.06, 11:57
    Hamowanie silnikiem powinno byc tak naturalne, jak skret kierownica przy
    zakrecie. Korzysci sa oczywiste i wielokrotnie przytoczone w tym watku.
    Natomiast redukcja biegow to juz inna sprawa. Stosuje ja sporadycznie, kiedy
    spokojnie sobie hamuje (np. widzac daleko przed soba kolejke do granicy w
    Swiecku, od strony Niemiec oczywiscie) i to tylko z 5-ki na 4-ke. Mieszanie
    biegami w normalnym ruchu jest bezsensowne. Zamiast skrocic droge hamowania, to
    ja wydluza. Czas jaki tracimy na wysprzeglenie (a wiec takze noga z hamulca i
    brak jakiejkolwiek sily opozniajacej) i wrzucenie nizszego biegu jest o wiele
    dluzszy niz hamowanie na jadac na jednym tylko biegu i stale naciskanie na pedal
    hamulca. Redukcja biegow to naturalny styl jazdy dla motocykli (tam nie ma luzu
    miedzy biegami od 2 do 6 wiec sila rzeczy wbijamy nizszy bieg - uwielbialem te
    przygazowki przy redukcji, aby wyrownac obroty :)), a nie dla samochodow. O
    wiele nizszy tez komfort jazdy.

    Teraz cos dla "maturzystow Giertycha" twierdzacych, ze dopoki samochod jest w
    ruchu silnik musi spalac paliwo. Kompletna bzdura - nie wiem jak mogla
    zakielkowac w glowach ludzi inteligentych. Przy zapietym biegu i nodze z gazu
    silnik nie produkcje energii bo odcinany jest kompletnie doplyw paliwa. Spalanie
    jest zerowe. Jest to calkowicie mozliwe w silnikach z wtryskami i stosowane.
    Silnik jest smarowany olejem w obiegu wiec nie ma to dla niego zadnego
    znaczenia, ze paliwo nie jest dostarczane do cylindrow. To ze wal korbowy sie
    obraca to tylko efekt pedu samochodu, ktorego efekt poprzez uklad przeniesienia
    napedu jest przeniesiony silnik. Silnik staje sie pochlaniaczem eneregii, ktora
    zuzywana jest na poruszenie tlokow (a wiec i sprezanie powietrza) i wielu innych
    elementow (sprezarek, alternatora itp). Przy redukcji biegu (a wiec wcisniecia
    sprzegla) mieszanka jest znowu dostarczana do silnika od momentu gdy obroty
    spadna do obrotow biegu jalowego. Komputer na biezaco monitoruje obroty silnika
    i podaje mieszanke tylko w przypadku wcisnietego pedalu gazu, wrzuconego biegu
    jalowego, lub gdy samochod z wrzuconym biegiem porusza sie wolniej niz predkosc
    przy obrotach biegu jalowego dla danego biegu. W ostatnim wypadku silnik
    przestanie pracowac, jesli jego moc i/lub moment obrotowy sa za male do
    utrzymania tej predkosci przy obrotach biegu jalowego. Nie rozumiem dlaczego tak
    trudno to pojac. Raz silnik jest zrodlem energii, w drugim przypadku ja
    pochlania i tyle. W silnikach hybrydowych to pochlanianie jest wykorzystane
    przez baterie, ktore w czasie hamowania sie doladowuja.
  • Gość: ChubeeDops IP: 194.106.192.* 07.08.06, 14:33
    A ile u Ciebie wynosi na biegu jałowym ?? Czy w ogóle pokazuje ?? Jeżeli też
    zero to by się zgadzało. Diesel czy benzyna, bo to jest podstawowa róznica.
  • w_r_e_d_n_y 08.08.06, 01:43
    Gość portalu: dima napisał(a):

    > Jednak z przyczyn technicznych silnik spalinowy nie moze pracowac bez
    > spalania paliwa.
    > Ilosc spalanego paliwa moze byc nieznaczna, zaniedbywalna ale nie moze wynosic
    > "zero"

    nastepny glupi i leniwy by sobie najpierw sprawdzic o czym pisze

    --
    MARCINC3 : " Nie ma takiego glupiego co by nie znalazl od siebie glupszego. "
    prawda ,nawet nie musialem szukac - sam sie ujawniles !
  • Gość: lublinn IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.06, 08:53
    czyli jak schode z 5 na 4 i nie naciskam gazu o jest zero? a jak jade na biegu i
    nie wciskam gazu to tez jest zero spalania??



































  • Gość: picasso123 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.06, 09:31
    zainteresował mnie poruszany temat, bardzo, ale jak zwykle już w trzecim poście
    rozpoczeła się dyskusja na zupełnie inny temat, co było pierwsze? jajko czy kura
    .... ale nikt z "fachowców" nie ustosunkował się do pierwszej wypowiedzi,
    a temat ciekawy
  • crannmer 05.08.06, 10:29
    Gość portalu: picasso123 napisał(a):

    > .... ale nikt z "fachowców" nie ustosunkował się do pierwszej wypowiedzi,
    > a temat ciekawy

    Eeee tam.
    Konkretnych odpowiedzi na pierwsze pytanie bylo kilka:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=44974753&wv.x=1&a=44975291
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=44974753&wv.x=1&a=45206123
    forum.gazeta.pl/forum/73,46481,1540823.html?f=510&w=44974753&wv.x=1&a=46412382&rep=1
    A to, co przyszlo pozniej, to glownie belkot frustratow, ignorantow, fantastow i
    specjalistow od scigania sie na Playstation.

    Niektore wypowiedzi sa tak absurdalne, ze nie wiadomo, gdzie trzeba zaczac, zeby
    autorowi moc wytlumaczyc, czemu prawi bzdury.

    MfG

    C.
  • Gość: Tomek IP: *.centertel.pl 05.08.06, 10:50
    Tak, gdyż wtedy także hamujesz silnikiem.
  • drakkar1 05.08.06, 12:25
    dokładnie tak
  • Gość: Salmon IP: *.85-237-177.tkchopin.pl 05.08.06, 16:34
    tak wtedy tez spalanie jest zero. przypuszczam, ze osoba, ktora pierwsza w tym
    watku uzyla okreslenia "perpertum mobile" wiedziala w jakim znaczeniu go uzywa.
    gosc ktory mu zaprzeczal nie wiem czy zdalby nawet mature giertycha.
    mozna powiedziec ze jak w momencie jazdy puscimy gaz to silnik nic nie pali i
    mamy cos w rodzaju perpetum mobile. trwa to dlatego ze silnik energie potrzebna
    do pracy pobiera w tym momencie z toczacych sie kol - sa one caly czas z
    silnikiem sprzegniete. w zwiazku z tym nie potrzebuje paliwa do pracy. niestety
    nie trwa to dlugo i sami wiemy, ze na prostej drodze samochod dosyc szybko sie
    zatrzyma. i w tym momencie "perpetum mobile" sie konczy.

    jesli ktos wpadnie na pomysl, ze z gorki moze jechac caly czas hamujac silnikiem
    i auto sie nie zatrzyma i dzieki temu zaoszczedzi paliwo to niech zastanowi sie
    ile paliwa poszlo na podjechanie samochodu pod gorke:) niestety wg zasad fizyki
    jest tak, ze lepiej byloby cala droge przejechac w poziomie, niz wjechac na
    gorke i z gorki zjezdzac hamujac silnikiem....
  • d_arek_d 06.08.06, 10:17
    Gość portalu: Salmon napisał(a):

    > tak wtedy tez spalanie jest zero. przypuszczam, ze osoba, ktora pierwsza w tym
    > watku uzyla okreslenia "perpertum mobile" wiedziala w jakim znaczeniu go uzywa

    Nie, nie wiedziała, w jakim znaczeniu go używa. A to dlatego, że Perpetum
    Mobile ma tylko jedno znaczenie, a poza tym jak na razie istnieje jedynie w
    teorii. Jeśli ktoś nie wie, to Perpetum Mobile jest (byłoby) odciętym od świata
    zewnętrznego urządzeniem pracującym w nieskończoność. Urządzenie takie
    produkowałoby tyle energii (oczywiście nie więcej, bo wtedy prawo zachowania
    energii straciłoby sens), ile potrzebowałoby do dalszego działania. W
    nieskończoność.

    Tak więc porównanie do Perpetum Mobile jest jak najbardziej chybione. Po
    pierwsze podczas hamowania silnikiem silnik pobiera do dalszego funkcjonowania
    energię z zewnątrz, Już ten jeden fakt jest dyskwalifikujący. Poza tym coś
    krótko trwa ta "nieskończoność". Opamiętajcie się! Urządzenie nie może być
    tylko "Troszeczkę Perpetum Mobile"!

    Ja fizykę miałem -naście lat temu, ale podejrzewam, że większość forumowiczów
    nie miała jej wcale... To taki mamy poziom wykształcenia i logicznego myślenia
    w społeczeństwie? Już nie dziwię się, że PiS wygrał wybory. Tu i chore wizje
    Giertycha wiele już nie zaszkodzą.

    A teraz, żeby raz na zawsze skończyć tę durnowatą dyskusję: niech
    niedowiarkowie sami się przekonają, że silnik nic nie spala podczas hamowania
    silnikiem. Sposób jest bardzo prosty. Jak wszyscy dobrze wiedzą, wtryski do
    pracy potrzebują energii elektrycznej. Proszę więc podłączyć do wtrysków
    żarówkę. Potem proszę się przejechac i wypróbować: przy normalnej jeździe na
    biegu i przy jeździe na luzie żarówka pali się, przy hamowaniu silnikiem
    żarówka nie pali się.

    Proszę więc skończyć temat i nie kompromitować się dalej, kochane nieuki. A tak
    lubicie krytykować poziom wykształcenia społeczeństw zachodnich. Zapewniam was:
    przynajmniej w tym jednym dogoniliśmy ich! A elity wyrwały się nawet do przodu!
    Alleluja!
    --
    _______________________________
    Jestem w posiadaniu dowodów na istnienie przynajmniej jednego Boga.
  • tasman69 06.08.06, 23:28
    naprawdę jesteś wielki. Bez sarkazmu i szacunek. Jestem humanistą (z
    wykształcenia i z predyspozycji) i dzięki za LOGICZNE wyjaśnienie.
  • d_arek_d 07.08.06, 08:22
    tasman69 napisał:

    > naprawdę jesteś wielki. Bez sarkazmu i szacunek. Jestem humanistą (z
    > wykształcenia i z predyspozycji) i dzięki za LOGICZNE wyjaśnienie.

    Cooo Ty! Przestań, ja jadę najczęściej na tzw. "czuja", czyli bardziej staram
    się wziąć problem na logikę (no dobrze, o Perpetum Mobile jakimś cudem
    zapamiętałem ze szkoły - daaawno temu). Ale crannmer jest prawdziwym Bogiem i
    Prorokiem Hamowania Silnikiem. Gdyby to ode mnie zależało, natychmiast
    powołałbym do życia Ministerstwo Hamowania Silnikiem (w skrócie MHS), a w
    środku tego MHS, na wielkim, pluszowym silniku stojącym na 6 dorodnych klockach
    hamulcowych posadziłbym crannmera.

    Każdy interesant musiałby sprawę, z którą przyszedł, rozpoczynać od "Wasza
    Silnikowa Hamulczości". Potem oczywiście następowałaby standardowa formułka -
    definicja budowy silnika i jego działanie ze szczególnym naciskiem na hamowanie
    silnikiem. Crannmer siedziałby zasłuchany, w żywiole swem będąc i mrucząc z
    zadowolenia jak widlasta szóstka....

    Znów się rozpisałem. No ale jeśli ten post zostanie przeczytany przez pana
    prezesa pewnej partii o pierwszej literze "P", a ostatniej "S", i jeśli
    przypadkiem wykopie na spacerze jakiegoś nowego koalicjanta, to jeszcze gotów
    naprawdę utworzyć pod niego takie ministerstwo.
    Pozdrawiam ;)
    --
    _______________________________
    Jestem w posiadaniu dowodów na istnienie przynajmniej jednego Boga.
  • crannmer 07.08.06, 08:30
    ... wielkie wyzyny osiagnal. Ma najlepsze predyspozycje, coby dowdupem sie stac.

    MfG

    C.
  • d_arek_d 07.08.06, 20:53

    crannmer napisał:

    > ... wielkie wyzyny osiagnal. Ma najlepsze predyspozycje, coby dowdupem sie
    stac
    > .
    >
    > MfG
    >
    > C

    Dzięki! Ty mnie też! Dwa razy! ;)
    A co do zerowego spalania i tak mamy to samo zdanie.
    Pozdrawiam
    --
    _______________________________
    Jestem w posiadaniu dowodów na istnienie przynajmniej jednego Boga.
  • Gość: salmon IP: *.crowley.pl 07.08.06, 14:52
    jak zauwazyles okreslenie "perpetum mobile" bylo napisane w cudzyslowie. i jak
    najbardziej bede bronil swojego prawa do okreslenia pewnego stanu
    jako "perpetum mobile" pod warunkiem ze napisze to wlasnie w cudzyslowiu i
    wyjasnie na czym dokladnie polega moj skrot myslowy, tudziez przyklad.
    Jesli tego nie rozmumiesz to znaczy ze masz jakas obsesje perfekcyjnej
    dokladnosci - a z taka obsesja nie jest sie w stanie prowadzic normalnej
    rozmowy - na tym forum nie prowadzi przeciez rozmowy grupa "bog wie jakich
    super-inteligentnych i waznych dla przetrwania gatunku homo-sapiens" fizykow.
    p.s. to rozbudowane porownanie oczywscie tez potraktuj jako zart tak samo jak
    ja potraktowalem sposob z zarowka. skad ci sie wzial ten przyklad - uczysz
    fizyki w podstawowce (zawodowce), gdzie do prymitywnego modelu silnika
    podlanczacie zarowki?? daj spokoj, jaki normalny uzytkownik samochodu wezmie
    zarowke i bedzi emajstrowal przy zwojej astrze, corolli, czy czym tam jezdzi.
  • Gość: fb IP: *.koko / *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.06, 14:22
    Aż muszę coś napisać. Proponuję sięgnąć po definicję "perpetum mobile". Układ
    taki pracuje BEZ dostarczanej energii z zewnątrz. Tym samym, silnik w "toczącym"
    się samochodzie nie jest "perpetum mobile", gdyż jest dostarczana z zewnątrz
    energia kinetyczna.
  • d_arek_d 06.08.06, 09:33
    Gość portalu: lublinn napisał(a):

    > czyli jak schode z 5 na 4 i nie naciskam gazu o jest zero?

    W momencie "schodzenia" z 5 na 4 przez chwil samochód jedzie na biegu jałowym.
    Przez tę chwilę musi być spalanie, bo silnik odłączony jest sprzęgłem od kół i
    bez spalania po prostu zgasłby. Po "zejściu" na 4 spalanie znów spada do 0.

    a jak jade na biegu
    > i
    > nie wciskam gazu to tez jest zero spalania??

    Hamowanie silnikiem w samochodach z elektronicznym wtryskiem, a nawet
    niektórych gaźnikowych właśnie na tym polega. To jest cała filozofia. Czy
    zasługuje to aż na dwa znaki zapytania? Nie, jeśli miałeś w szkole fizykę.

    --
    _______________________________
    Jestem w posiadaniu dowodów na istnienie przynajmniej jednego Boga.
  • Gość: Sethh IP: *.vide / 213.192.75.* 10.08.06, 21:31
    Jak jedziesz na biegu i nie naciskasz gazu to spalanie jest.Inaczej byś się
    zatrzymał.
  • Gość: f(x) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.06, 23:37
    Jeśli spalanie wynosi zero, to dlaczego spaliny lecą z rury?
  • d_arek_d 06.08.06, 10:28

    Gość portalu: f(x) napisał(a):

    > Jeśli spalanie wynosi zero, to dlaczego spaliny lecą z rury?

    Podwozie ci się kopci, ot co!
    --
    _______________________________
    Jestem w posiadaniu dowodów na istnienie przynajmniej jednego Boga.
  • Gość: ??? IP: *.rap.ucar.edu 07.08.06, 18:03
    > No masz ty pojecie o motoryzacji, czlowieku.
    > Zapewniam, ze w wiekszosci wspolczesnych samochodow spalanie wynosi ZERO jesli
    > nie wciskasz pedalu gazu po redukcji biegu. Polecam literature fachowa, do
    > nabycia w ksiegarniach na terenie calego kraju, lub na allegro - a roznice w
    > cenie przeznaczyc na przyklad na tace, w intencji samozwanczych specow od
    > silnikow.


    To najwiekszy idiotyzm jaki slyszalem, czyli jak jede na biegu 4 to moge sobie
    zredukowac na 3 i nie dociskajac gazu przejechac te 5 tysiecy kileometrow bo
    wtedy spalanie mam ZERO!!! HA HA HA HA HA HA HA
  • crannmer 07.08.06, 18:15

    MfG

    C.
  • Gość: Piotr IP: *.vn.shawcable.net 07.08.06, 18:36
    Ignorancja na tym forum.
    Hamowanie silnikiem jest polecane, zalezy jak czesto ma sie zamiar redukowac biegi.
    Jesli samochod jest na biegu, to po zdjeciu nogi z pedalu gazu wtryskiwacze paliwa
    przestaja sie otwierac ( 0 spalanie paliwa) az silnik zwolni do okolo 1500 -1200
    obrotow/min. Jest to zaprogramowane w computerze.
    Silnik nie zatrzymuje sie, poniwaz jast polaczony ze skrzynia bigow i kolami, ktore w dalszym
    ciagu kreca sie. W autach z automatyczna transmsja, jest to bardziej skomplikowane,
    ale w dalszym ciagu istnieje, oczywiscie nalezy manualnie zredukowac biegi.
  • w_r_e_d_n_y 08.08.06, 01:34
    Gość portalu: ??? napisał(a):

    > To najwiekszy idiotyzm jaki slyszalem, czyli jak jede na biegu 4 to moge sobie
    > zredukowac na 3 i nie dociskajac gazu przejechac te 5 tysiecy kileometrow bo
    > wtedy spalanie mam ZERO!!! HA HA HA HA HA HA HA

    skad tacy debile sie biora ?
    zapomniales miernoto umyslowa ,ze to HAMOWANIE
    jezeli myslisz ze hamowanie polega na jezdzie ze stala szybkoscia a nie na
    zwalnianiu ......to sobie "mysl" tak az do usranej smierci

    --
    MARCINC3 : " Nie ma takiego glupiego co by nie znalazl od siebie glupszego. "
    prawda ,nawet nie musialem szukac - sam sie ujawniles !
  • Gość: instruktor IP: 81.219.149.* 05.08.06, 16:55
    Najlepiej wcisnąć sprzęgło i hamować h-cem nożnym i ręcznym jednocześnie.
  • Gość: induktor IP: *.e-wro.net.pl 05.08.06, 22:51
    Ty chcesz gościa zabić? - tak czy nie? - :D
  • Gość: DMW IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.06, 18:10
    .
  • Gość: ares IP: *.interpc.pl 07.08.06, 11:11
    problem w tym ze w autach egzaminacyjnych nie ma obrotomierza :D tez sie na tym
    przejechałęm za 1 razem ... przy ruszaniu i hamowaniu tez zerkałem na
    obrotomierz a tu lipa :)
  • wojtek33 10.07.06, 12:15
    było 1570 razy
  • tymon99 12.07.06, 01:46
    matchstick napisał:

    > Ja sam bylem przekonany, ze to ma sens, poniewaz:
    >[..]
    > Ale ostatnio rozmaiwalem z moim kolega, ktory stwierdzil ze jazda taka jak
    > powyzej opisana nie ma sensu i wystarczy hamulec nozny/roboczy

    i miałeś rację! a kolegi co głupszy nie słuchaj - bo będziesz jeździł jak ciota..
  • crannmer 12.07.06, 08:03
    tymon99 napisał:

    > i miałeś rację! a kolegi co głupszy nie słuchaj - bo będziesz jeździł jak
    > ciota

    Ot wypowiedz forma i merytoryka na miare nie_banalnych tego forum.

    Propaguj dalej technike jazdy adekwatna do poziomu technicznego z przed stu lat.

    MfG

    C.
  • tymon99 13.07.06, 03:50
    crannmer napisał:

    > Propaguj dalej technike jazdy adekwatna do poziomu technicznego z przed stu lat

    "sprzed" się pisze.. a tak w ogóle, masz jakiś argument przeciwko hamowaniu
    silnikiem? inny niż ten, że w dwusuwach źle wychodzi? bo mnie się wydaje, że
    powody aby tego nie robić zniknęły wraz z silnikami zasilanymi gaźnikiem.
  • crannmer 13.07.06, 21:05
    tymon99 napisał:

    >
    > "sprzed" się pisze.. a tak w ogóle, masz jakiś argument przeciwko hamowaniu
    > silnikiem? inny niż ten, że w dwusuwach źle wychodzi?

    Argument przeciw hamowaniu silnikiem z redukcja do pierwszego przy kazdej
    mozliwej okazji juz raz podalem:
    jest to dzialanie rownie zbyteczne i szkodliwe, jak sprawdzanie stanu wszystkich
    cieczy eksploatacyjnych co 15 minut.

    Sa przypadki, kiedy hamowanie silnikiem jest sluszne i zbawienne. Ale ciagle
    brandzlowanie sie lewarkiem poza szarpanina dla pasazerow i zwiekszeniem zuzycia
    elementow przeniesienia napedu nic nie daje.

    > bo mnie się wydaje, że
    > powody aby tego nie robić zniknęły wraz z silnikami zasilanymi gaźnikiem.

    Powody, aby jezdzic bez uzycia hamulca zasadniczego, zniknely w polowie
    ubieglego wieku.

    MfG

    C.
  • tymon99 13.07.06, 22:09

    crannmer napisał:

    > Argument przeciw hamowaniu silnikiem z redukcja do pierwszego przy kazdej
    > mozliwej okazji juz raz podalem: [bla bla]

    a kto mówił o redukcji do pierwszego? ja na pewno nie (w moim samochodzie nie
    wbijesz jedynkipóki się nie zatrzyma - chyba że masz duuuużo siły)..

    > jezdzic bez uzycia hamulca zasadniczego..

    również nikt w tym wątku tego nie postulował!!

    > Sa przypadki, kiedy hamowanie silnikiem jest sluszne i zbawienne

    czyli nie różnimy się w poglądach aż tak bardzo.. ja po prostu widzę tych
    przypadków więcej :)

    > szarpanina dla pasazerow

    oczywiście, hamowania silnikiem trzeba się nauczyć
  • crannmer 13.07.06, 22:27
    tymon99 napisał:
    > > Argument przeciw hamowaniu silnikiem z redukcja do pierwszego przy kazdej
    > > mozliwej okazji juz raz podalem: [bla bla]

    Gratuluje erudycji.

    > a kto mówił o redukcji do pierwszego? ja na pewno nie (w moim samochodzie nie
    > wbijesz jedynkipóki się nie zatrzyma - chyba że masz duuuużo siły)..

    W tym watku nie. W tym innym tak:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=44105454&a=44213748
    > > jezdzic bez uzycia hamulca zasadniczego..
    >
    > również nikt w tym wątku tego nie postulował!!

    W tym watku nie. W tym powyzej podanym tak.

    >
    > > Sa przypadki, kiedy hamowanie silnikiem jest sluszne i zbawienne
    >
    > czyli nie różnimy się w poglądach aż tak bardzo.. ja po prostu widzę tych
    > przypadków więcej :)

    Przypadki sa zasadniczo dwa: zjazd z dlugiego/stromego wzniesienia i sytuacje
    awaryjne braku hamulcow zasadniczych.

    We wszystkich innych sytuacjach wystarczy podczas zwalniania zostac na wczesniej
    zalaczonym biegu do osiagniecia obrotow w okolicach nieco ponad jalowym, a
    nastepnie wyjecie biegu. W normalnej jezdzie dalsza redukcja to bezsasadne
    brandzlowanie sie. Spolecznie malo szkodliwe. Ale zupelnie zbedne.

    > > szarpanina dla pasazerow
    >
    > oczywiście, hamowania silnikiem trzeba się nauczyć

    Wyrownujac obroty przy redukcji pozbawiasz sie wczesniej wymienionych (choc w
    praktyce i tak nieznaczacych) zalet hamowania silnikiem: oszczednosci paliwa i
    polowy sily hamowania silnika. A wycia silnika na wysokich obrotach podczas nim
    hamowania najlepsza technika nie zredukujesz. Chyba, ze go bedziesz utrzymywac
    na obrotach, na ktorych praktycznie nie ma hamowania silnikiem.

    Plus wykonujesz niepotrzebne manewry zmiany biegow. Chcac zaoszczedzic 50 groszy
    pradu spalasz swiece za dwa zlote.

    MfG

    C.
  • tymon99 14.07.06, 03:38
    lubię swój samochód, dźwięk jego silnika na wysokich obrotach, dobrze wyczuwalne
    sprzęgło, krótką i pewną zmianę biegów.. i będę redukował aż do dwójki, bo tak
    lubię. nie będę toczył się na luzie, bo nie lubię. i nie dam się nawrócić na
    jazdę w stylu taksówkarskim, bo mi się nie podoba.
  • crannmer 14.07.06, 08:19
    To sie przyznaj, ze to Twoja osobista dewiacja i nie propaguj jej wszem i wobec
    jako swietlany wzor do nasladowania.

    I nie nazywaj zachowan poprawnych i typowych okresleniami mogacymi byc uznane za
    obrazliwe.

    MfG

    C.
  • simr1979 14.07.06, 11:03
  • crannmer 15.07.06, 20:14
    Sorry, na poczatku dobrze sie maskowal.

    MfG

    C.
  • tymon99 14.07.06, 17:16
    moje pozostałe dewiacje również.. nie tylko motoryzacyjne! nie ma nic złego w
    namawianiu innych do korzystania z (legalnych) przyjemności życia codziennego!!


    jestem ohydnym heterykiem..
  • Gość: rally_psycho IP: *.aster.pl / *.aster.pl 05.08.06, 03:18
    jest biegiem stworzonym do hamowania silnikiem. Tak w dzisiejszych czasach
    zestopniowane są skrzynie biegów samochodów osobowych. Dwójka została stworzona
    do rozpędzania zasadniczego, więc odwracając sytuację, świetnie wyhamowywuje.
    Jedynka służy tylko do ruszania, więc odwracając sytuację, nie służy do
    hamowania. Przełożenie jest po prostu zbyt duże.

    Jeśli wysprzęglamy zanim auto "dostaje kangura", to układ przeniesienia napędu
    nie ma do nas pretensji.
  • Gość: fb IP: *.koko / *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.06, 14:32
    Pytanie:

    To w takim razie jak hamować silnikiem? "Zrzucać" biegi po kolei (powiedzmy, że
    jadę na 4), czy też jechać bez gazu ile się da na tej czwórce, a potem wrzucić 2
    z pominięciem 3?
  • p.o.box.77 07.08.06, 09:24
    no to jest jakis konkret.

    ja sie tez nad tym ostatnio zastanawialem jak jest lepiej [a ze jestem
    nowicjuszem to odpowiedzi szukalem po omacku...]

    nie mniej juz z doswiadczenia wiem ze hamowanie na biegu jalowym jest najmniej
    efektywne i mam wrazenie ze najbardziej zuzywa hamulce... [bo tak niestety
    najczesciej hamowalem, nawet w zimie... ale juz nie bede]

    pozdro.
  • Gość: gosc IP: *.crowley.pl 12.07.06, 08:47
    oczywiście, że tak, ale już niekoniecznie z redukcją podczas zwalniania.
    Preferuję takie hamowania w trasie, w ruchu miejskim raczej trudno i może
    wywołać mieszane uczucia kierowców z tyłu. Jak światła są co 200-300 m albo
    nawet mniej, taka jazda powoduje, że mniejsza liczba kierowców przejedzie przez
    wcześniejsze światła itd. itd i powoduje większe korki. W trasie jak
    najbardziej, co przy spalaniu równym zero (przy wtrysku sterowanym
    elektronicznie) przynosi efekty bardzo wymierne.
  • tymon99 13.07.06, 03:46
    Gość portalu: gosc napisał(a):

    > wywołać mieszane uczucia kierowców z tyłu. Jak światła są co 200-300 m albo
    > nawet mniej, taka jazda powoduje, że mniejsza liczba kierowców przejedzie przez
    > wcześniejsze światła itd. itd i powoduje większe korki

    raczej nie rozumiem, czemu miałoby tak być..
  • Gość: gosc IP: *.crowley.pl 13.07.06, 08:18
    to proste. Hamowanie silnikiem jest mniej efektywne od spowalniaczy
    hamulcowych, dlatego zmniejsza prędkość na dłuższym odcinku. Jak jedzie sznur
    samochodów, w końcu czerwone światło dopadnie kogoś wcześniej, niż gdyby
    samochody poruszały się szybciej. To dokładnie tak samo, jak pojazdy
    poruszające się w korku ulicznym. Przepustowość jest mniejsza, i na przystanku
    trzeba czekać dłużej na autobus, mimo, że w trasie jest taka sama ich liczba
    jak wtedy, gdy korka nie ma.
  • Gość: tmn IP: *.orange.pl 13.07.06, 13:10
    Gość portalu: gosc napisał(a):

    > to proste. Hamowanie silnikiem jest mniej efektywne od spowalniaczy
    > hamulcowych, dlatego zmniejsza prędkość na dłuższym odcinku. Jak jedzie sznur
    > samochodów, w końcu czerwone światło dopadnie kogoś wcześniej, niż gdyby
    > samochody poruszały się szybciej.

    ale gdy jest zielone i sznur jedzie, nie hamuję. hamuję dopiero gdy się zmieni..
    a gdy już jest czerwone, wtedy nikogo czerwone nie może dopaść.
  • Gość: Pol IP: *.zwm.osi.pl 15.07.06, 17:50
    A przeciwników hamowania silnikiem zapytam:
    Po jaką cholerę w krajach cywilizowanych przed stromymi zjazdami stoją tablice
    z napisem w lokalnym lengwidżu' 'HAMUJ SILNIKIEM/ WŁĄCZ HAMULEC SILNIKOWY?
  • crannmer 15.07.06, 20:01
    Jakbys, o zwolenniku brandzlowania sie lewarkiem, nie tylko czytal, ale i tekst
    czytany rozumial, to dowiedzialbys sie chocby z tego watku, kiedy silnikiem
    hamowac nalezy, a kiedy jest to zbyteczne lub/i szkodliwe.

    Jeszcze raz dla opornych:
    sa zasadniczo dwie sytuacje, w ktorych hamowanie silnikiem jest sluszne i konieczne:
    1. zjazd z dlugiego/stromego wzniesienia
    2. sytuacje awaryjne braku hamulcow zasadniczych.

    W 99 % innych sytuacji aktywne hamowanie silnikiem (z redukcja) jest zbedne.

    Teraz juz wiesz, dlaczego w cywilizowanych krajach takie tablice stoja TYLKO
    przed stromymi zjazdami.

    MfG

    C.
  • Gość: po je bus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.06, 20:26
    Na światłach pewnie też nie jeździsz bo to wiadro wahy na 1 tankowanie.
  • Gość: hvb IP: *.dip.t-dialin.net 04.08.06, 21:00
    Warto hamowac siliniem, by wspomagac hamowanie (oszczednosc paliwa, klockow,
    tarcz, opon). Redukcja biegow poprawia plynnosc jazdy i bezpieczenstwo (silnik
    pracuje w optymalnym zakresie, auto jest zawsze gotowe do szybkiego zrywu).
    Przeniesienie napedu nie cierpi, bo zmiany momentu sa mozliwie najlagodniejsze.
    Noga i sprzeglo przez wieksza czesc czasu odpoczywaja, zamiast tkwic w
    bezmyslnym uscisku. Druga noga nie robi raktycznie nic (elektronicznie
    sterowany silnik sam utrzymuje przez chwile podniesione obroty, aby umozliwic
    redukcje bez naciskania na gaz).

    Naciskanie hamulca do innych celow niz zatrzymanie, to oznaka dekoncentracji
    lub braku wyobrazni.

    A co to takiego jest aktywne hamowanie silnikiem? Rozumiem, ze probujesz
    wrzucac wsteczny. W takim razie masz racje: "jest to zbyteczne lub/i - na
    pewno - szkodliwe".

    Lewarkiem zazwyczaj machasz wiecej, gdy dotykasz hamulca (np. dojazd do
    swiatel: 4/h-1-2-3-4 zamiast 4-3-4 - predkosc srednia ta sama a zuzycie auta i
    paliwa znacznie mniejsze).
  • jolan69 05.08.06, 23:18
    no, tak jak napisales to mozna uzywac auto tylko tam gdzie jest tzw. zielona fala. A w polskiej tradycji i w polskich miastach takie pojecie nie istnieje! Jazda wyglada tak: 1-2-3 qwa!HAMUJ!bo sie wlacza czerwone (nie ma fali-ta jest w armi), 1-2-3-2-i dlugo 2 bo TIR czerwone, 1-2-2-2-2 maluch na lewym pasie czerwone, 1-2-3-2-2-2-2 bo z przodu radiowoz czerwone, 1-2-3 wolny pas ale policja i mandat czerwone, 1-2-3 szybciej nie bo rozwale na dodatek zawieszenie, 1-2-3-4-5 OCH - wiem, ze jestem juz w Niemczech
  • Gość: Jagodka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.06, 23:24
    Nio nie tylko z górki, ale jak pod ostra góre zaczniesz podjeżdzać i to w
    dodatku z zakrętem, to uważam że również przyda się hamowanie silnikiem.... W
    przeciwnym wypadku zostanie się na wzniesieniu, na którym potrzeba więcej mocy,
    z wysokim biegiem... A to jest dopiero fee.. dla silnika...
  • Gość: Arv IP: *.napora.eu 04.08.06, 23:51
    > Jeszcze raz dla opornych:
    > sa zasadniczo dwie sytuacje, w ktorych hamowanie silnikiem jest sluszne i konie
    > czne:
    > 1. zjazd z dlugiego/stromego wzniesienia
    > 2. sytuacje awaryjne braku hamulcow zasadniczych.
    >
    > W 99 % innych sytuacji aktywne hamowanie silnikiem (z redukcja) jest zbedne.

    A ja hamuję silnikiem z redukcją b. często z prostego powodu: mogę błyskawicznie
    i przedewszystkim płynnie przestać hamować a zacząć przyspieszać.

    Konie mechaniczne czają się tuż pod butem. Nie tracę milisekund na podjęcie
    decyzji który bieg będzie optymalny przy aktualnej prędkości (redukcję
    przeprowadzam podświadomie). Nie tracę milisekund na wachnięcie lewarkiem,
    oderwanie ręki od kierownicy i kontrolę sprzęgła. (Tracę owszem sekundy na
    redukcję ale mogę redukować kiedy chcę a przysieszać kiedy muszę.) Nie ryzykuję
    utraty przyczepności przy przyspieszaniu. Również podczas hamowania ryzyko
    utraty przyczepności jest mniejsze przy redukcjach niż przy hamowaniu jedynie
    hamulcem.

    Korzyść z takiego postępowania nie zawsze jest oczywista, ale proponuję
    potrenować na śliskiej nawierzchni, mocnym samochodem i bez patentów typu ESP,
    kontrola trakcji etc. Poczujecie różnicę.

    Przyzwycajenie i nawyk jest drugą naturą człowieka więc nie zmieniam
    przyzwyczajeń i nawyków zimą i latem. Hamuję więc silnikiem cały rok czy ślisko
    czy nie, dostosowywując do panujących warunków jedynie prędkość i dynamikę
    jazdy. Pozatym lubię prowadzić samochód i chcę czerpać z jazdy przyjemność.

    Może w 99,9% hamuję z redukcją bez potrzeby ale mam nawyki, które sprawdzają się
    w tym 0,01%. Argumenty dotyczące zużycia elementów przeniesienia napędu mogą
    przekonać taksiarzy albo dresów, których nie stać na nowe opony do ich "leciwego
    BeeMWu z przebiegem ale wypas bryki". Ja mam to w nosie bo jeżdżę takim
    samochodem, na którego serwisowanie mnie stać.

    Tyle w temacie.

    ---
    Arv.



  • d_arek_d 07.08.06, 08:23

    Gość portalu: Arv napisał(a):

    > > Jeszcze raz dla opornych:
    > > sa zasadniczo (...)

    No i o to właśnie chodzi.
    --
    _______________________________
    Jestem w posiadaniu dowodów na istnienie przynajmniej jednego Boga.
  • Gość: olek IP: *.dip.t-dialin.net 04.08.06, 21:07
    dotyczy to 40 tonowych ciezarowek 16 litrowymi silnikami,
    800 koniami przy 1500 obrotach ...i bebnowymi hamulcami ...
  • Gość: hvb IP: *.dip.t-dialin.net 04.08.06, 21:42
    kolega byl juz w gorach? proponuje wynajac jakies male autko do 1000kg,
    najlepiej na wentylowanych tarczach przod-tyl i alufelgach. potem sprobowac
    zjachac sobie z 1000m gorki wesolo naciskajac hamulec. zycze na dole otwartego
    szlabana, bo serduszko moze mocno podskoczyc na skrzyzowaniu z koleja
    dalekobiezna...
  • a_weasley 30.07.06, 12:21
    Gość portalu: gosc napisał(a):

    > Preferuję takie hamowania w trasie, w ruchu miejskim raczej trudno i może
    > wywołać mieszane uczucia kierowców z tyłu. Jak światła są co 200-300 m albo
    > nawet mniej, taka jazda powoduje, że mniejsza liczba kierowców przejedzie przez
    >
    > wcześniejsze światła itd. itd i powoduje większe korki.

    Nonsens.
    Jeżeli widząc czerwone światło, zwalniam, zwalniam, a kiedy zgaśnie zielona
    strzałka (co jest pierwszą zapowiedzią zmiany świateł), zaczynam przyspieszać i
    wjeżdżam na skrzyżowanie z zapaleniem zielonego, to nie dość, że nic czasowo nie
    tracę w porównaniu z dojechaniem i staniem pod światłami, jeszcze zarabiam na
    tym, że nie tracę czasu przy ruszaniu.
    Chyba, że po drodze wyprzedził mnie jakiś koleś, który gazu i hamulca używa na
    zasadzie on-off, i teraz on stoi pod światłami i dopiero musi ruszyć, a obok nie
    ma wolnego pasa.
  • Gość: hvb IP: *.dip.t-dialin.net 04.08.06, 21:15
    wlasnie! A ten koles to crannmer.

    zarabiasz takze na benzynie i czesciach do auta.

    wiekszosc korkow ma swoj poczatek w niedostosowaniu predkosci do warunkow jazdy
    (sic) i w efekcie koniecznosci uzycia hamulca. im wiecej takich, hamowan (czyli
    gwaltownych zaburzen plynnosci jazdy prowadzacych do marnowania czasu na
    niepotrzebne machanie lewarkiem), tym dluzszy korek.
  • Gość: Arv IP: *.napora.eu 05.08.06, 00:24
    >wiekszosc korkow ma swoj poczatek w niedostosowaniu predkosci do warunkow jazdy
    > (sic) i w efekcie koniecznosci uzycia hamulca. im wiecej takich, hamowan (czyli
    > gwaltownych zaburzen plynnosci jazdy prowadzacych do marnowania czasu na
    > niepotrzebne machanie lewarkiem), tym dluzszy korek.

    Cytując Pyzdrę "gó.. prawda".

    Większość korków ma swój początek gdy "oszczędni kapelusznicy" ruszają spod
    świateł nie przekraczając 3000 obrotów a "cwaniaki" skakają między nimi klnąc,
    wymuszając pierwszeństwo, wpychając się i wjeżdżając na skrzyżowanie bez szans
    na jego opuszczenie. Jak do tego dołożysz "ciężarowców", traktory i "trabanty"
    na wszystkich pasach ruchu to masz całą naszą drogową rzeczywistość.

    Nie cierpię jednych ani drugich ani trzecich.
    Jak jeden z drugim kapelusznik nie ma na paliwo to niech jeździ tramwajem. Te
    grosiki, które zaoszczędzi ruszając "ekonomicznie" spod świateł zaraz straci
    stojąc za drugim i trzecim "ekonomicznym" w korku.
    Cwaniacy są niestety niebezpieczni (no i bezczelni).
    A jak ciężarowców, traktorzystów i trabanciarzy boli dupa od jazdy w koleinach
    przy prawej krawędzi jezdni to niech sobie podłożą podusię.

    A hamowanie nie ma tu nic do rzeczy.

    ---
    Arv.
    z Krakowa niestety.
  • Gość: Arv IP: *.napora.eu 05.08.06, 00:43
    Zapomniałem, jeszcze o "puszczalskich" co uprzejmie wpuszczają wszystkich mimo,
    że za nimi korek na 5 km.
    A jak już "puszczają się" na rondzie bez świateł (spotkałem dzisiaj takich dwóch
    z "francuską chorobą" na rondzie Mogilskim w Krakowie) to trudno z "łaciny" i
    klaksonu nie skorzystać.

    ---
    Arv.

    P.S.
    Mam wrażenie, że w Polsce stawia się za dużo świateł. Gdyby było więcej
    "rondelków" czyli małych wysepek z ruchem okrężnym, to ruch odbywałby się
    płynniej, bezpieczniej a "ekonomiczni" musieliby się nauczyć ruszać
    dynamiczniej. Takie "rondelki" są dość popularne na Zachodzie a u nas niestety
    tylko na parkingach przy zachodnich supermarketach).
  • Gość: życzliwy IP: *.toya.net.pl 05.08.06, 01:10
    w Polsce ludzie nie znają przepisów aby budowac dla nich ronda. A co do tych
    'puszczalskich" zycze Tobie aby Ciebie nikt nie wpuścił przez 15 minut to może
    zmienisz światopogląd. Np. w Szwecji każdy kierowca wpuszcza po jednym aucie w
    momencie gdy panują korki. Samochody jada zderzak w zderzak, nie było żadnej
    stłuczki, nikt nie uzył nawet klaksonu. To sie nazywa kultura jazdy - a tego w
    Polsce brakuje.
  • Gość: Arv IP: *.napora.eu 06.08.06, 22:06
    > A co do tych
    > "puszczalskich" zycze Tobie aby Ciebie nikt nie wpuścił przez 15 minut to może
    > zmienisz światopogląd. Np. w Szwecji każdy kierowca wpuszcza po jednym aucie w
    > momencie gdy panują korki. Samochody jada zderzak w zderzak, nie było żadnej
    > stłuczki, nikt nie uzył nawet klaksonu. To sie nazywa kultura jazdy - a tego w
    > Polsce brakuje.

    Niestety tutaj ze mną jest jeszcze gorzej. Często sam "się puszczam" zasilając
    grono "cwaniaków". Skoro wymuszenie pierwszeństwa polega na spowodowaniu
    zwolnienia lub zatrzymania jadącego prawidłowo pojazdu to nie można wymusić
    pierwszeństwa kiedy wszyscy stoją prawda ;-> ?

    Na swoje usprawiedliwienie dodam, że nigdy w życiu nie spowodowałem kolizji a
    jedyny mandat w życiu zapłaciłem za uprzejmość (nieprawidłowe używanie świateł
    drogowych, które polegało na ostrzeganiu jadących z przeciwka o patrolu z
    radarem). Prawo jazdy mam prawie 10 lat.

    Uprzejmość należy stosować po równo wobec wszystkich. Tych, którzy się włączają
    do ruchu i tych, którzy stoją za Tobą. Po prostu bez przesady. Ktoś kto puszcza
    na rondzie w dodatku, gdy ruchem w czasie remontu kieruje dwóch policjantów jest
    głupi a nie uprzejmy. Nawet puszczani nie od razu zorientowali się co się dzieje
    ;-)

    ---
    Arv.
  • Gość: zrob_se_dobrze IP: *.c29.msk.pl 06.08.06, 23:21
    Gość portalu: Arv napisał(a):


    > Skoro wymuszenie pierwszeństwa polega na spowodowaniu
    > zwolnienia lub zatrzymania jadącego prawidłowo pojazdu to nie można wymusić
    > pierwszeństwa kiedy wszyscy stoją prawda ;-> ?

    jezeli wymuszenie pierwszeństwa polega TYLKO " na spowodowaniu zwolnienia lub
    zatrzymania jadącego prawidłowo pojazdu .." to masz racje

    ale faktycznie .....nie masz racji :-)
  • Gość: jaQbek IP: *.aster.pl 05.08.06, 22:42
    G***no prawda. Większosć korków bierze się stąd, że u nas na kursach nie uczy
    się tego, czego w Niemczech uczy się jako podstawę - ruszanie spod świateł całą
    kolumną. A co mamy u nas ? Zielone świeci od dobrych 2 sekund, a gostek przed
    światłami dopiero jedynkę wrzuca. Rusza, jest już 20 metrów dalej i dopiero
    drugi decyduje się, by ruszać. I tak zamiat 30 osób, przez światła przejeżdża
    góra 10
  • Gość: jaQbek IP: *.aster.pl 05.08.06, 22:46
    I jeszcze jedno - skąd u nas biorą się sytuacje, że widząc czerwone światło
    spuszczam nogę z gazu i pomału hamując dojeżdżam do świateł tak, by dojechać do
    nich jak już będzie zielone i nie musieć stać. I mimo to muszę się zatrzymać, bo
    jakiś baran nie potrafi ruszyć równo z zapaleniem się zielonego światła ...
  • pandada 05.08.06, 23:21
    aby i za tym "baranem" nie stać.
  • Gość: zef IP: *.crowley.pl 06.08.06, 11:56
    bo przecież jest przepis, że nie możesz wjeżdżać na skrzyżowanie, jeśli nie masz
    pewności, że go opuścisz ;)
  • Gość: jimmy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.06, 14:21
    W dodatku przy redukcji , co powoduje gwałtowne zwolnienie, ktoś Ci może w tył
    wjechać, bo stopy nie świecą.
  • maff1 04.08.06, 19:39
    ja lubie jazdę z redukcją biegów - naturalnie gdy jest czerwone swiatło. Lubię
    płynna jazde, bez zbednego hamowania i gwałtownego przyspieszania. Mozna tak
    jeździc po Warszawie, pomimo swiatel. Kolesie którzy stosuja gaz/hamulec w
    trrybie on/off wcale predzej ode mnie sie nie poruszają, czasem po dojeździe do
    kolejnych swiateł stoją przede mną lub obok. Tyle tylko ze ja zmieniam klocki
    hamulcowe co 40-50tys km przejechanych, a oni? zapewne 10tys na jednych
    klockach nie przejeżdzają.
    Ale rzecz nie w klockach itp. tylko w przyjemności płynnej jazdy. Ja tak lubie.
    --
    z góry dziękuję, a dowody wdzięczności zostawiam na parapecie :-)
  • pyorunochron 04.08.06, 23:29
    maff1 napisał:
    > Tyle tylko ze ja zmieniam klocki
    > hamulcowe co 40-50tys km przejechanych, a oni? zapewne 10tys na jednych
    > klockach nie przejeżdzają.
    > Ale rzecz nie w klockach itp. tylko w przyjemności płynnej jazdy. Ja tak lubie.

    A co ile przejechanych km musisz zmienic silnik?
  • Gość: byqu IP: *.toya.net.pl 05.08.06, 01:12
    hamowanie silnikiem jest stare jak świat, a gorszy wpływ na jego stan mają
    ciągłę starty na wysokich obrotach ajeżeli płynna jazda
  • Gość: jaQbek IP: *.aster.pl 05.08.06, 22:51
    Wierz mi - silnik woli przejechać 500 metrów ze spuszczoną noga z gazu i w ten
    sposób płynnie wyhamować, niż dojazd do skrzyżowania 80 km/h i hamowanie ostre
    10 metrów przed nim, a potem ruszanie z piskiem opon
  • pyorunochron 04.08.06, 23:27
    grasshopper napisał:

    > Przede wszystkim bezpieczeństwo no i ekonomika.

    Czy silnik sie przy tym nie rozwala?
  • Gość: gs IP: 142.76.1.* 04.08.06, 19:34
    nie uzywajac hamowania silnikiem nie zdaliby panstwo egzaminu na prawo jazy w
    wiekszosci krajow Europy i Ameryki.
  • sin2001 04.08.06, 19:55
    Taaaak! Przed zakrętem najpierw nozny hamulec, tak do bezpiecznej prędkości ,
    potem dwójka i dalsze hamowanie silnikiem , również o ile to konieczne na łuku.
    Zwykle zanim wyprostuję kierownicę to już przyspieszam.
  • Gość: iGrek IP: 80.50.180.* 04.08.06, 20:56
    i dlatego musiałem zapłacić za wcześniejszą wymianę paska rozrządu...
    i paru drobiazgów, z planowaniem głowicy włącznie.

    Metoda jest dobra, zwłaszcza zimą ale pamiętaj o wcześniejszej wymianie paska.
    Żelazny deszcz, to nic przyjemnego. Cały rozrząd szlag trafił :((
  • Gość: sin2001 IP: 193.180.9.* 04.08.06, 22:06
    Gość portalu: iGrek napisał(a):

    > i dlatego musiałem zapłacić za wcześniejszą wymianę paska rozrządu...
    > i paru drobiazgów, z planowaniem głowicy włącznie.
    >
    > Metoda jest dobra, zwłaszcza zimą ale pamiętaj o wcześniejszej wymianie paska.
    > Żelazny deszcz, to nic przyjemnego. Cały rozrząd szlag trafił :((

    Wyrazy współczucia, ale przy łagodnym puszczaniu sprzęgła nie powinno się nic
    takiego wydarzyć, no i oczywiście nie , żeby po redukcji było 10000obr...
  • Gość: iGrek IP: 80.50.180.* 05.08.06, 10:13
    Jeżdzę płynnie, na ile tylko pozwala jazda w stolicy. Wiem do czegu służy sprzęgło. Rzecz w tym, że
    pasek zużył się wcześniej, a nie zerwał, bo szarpałem silnikiem.

    Warto pamiętać o wcześniejszej wymianie paska na dłuższą metę.

    Pewnie, że zdrowiej jest dla samochodu i właściciela jeździć "spokojnie", ale nie wszędzie jest to
    możliwe. Samochód jest dla kierowcy, a nie odwrotnie, a polskie drogi to koszmar.
    I pewnie dlatego, od czasu do czasu płacimy "coś ekstra".
  • Gość: hvb IP: *.dip.t-dialin.net 04.08.06, 22:17
    tam na dole w lewym rogu jast taki smieszny miekki pedal. nie!!! nie tu. tym
    otwierzas maske... nizej! o!o!o!!! tak, tak. ten pedal.

    to sprzeglo.

    nieststy zeby dobrze jedzic autem, trzeba umiec sie nim poslugiwac. albo...
    kupic sobie automat, ktory bedzie oczywiscie hamowal silnikiem z redukcja
    biegow w odpowiednim czasie, by auto jechalo mozliwie plynnie i oszczednie.
  • pyorunochron 04.08.06, 23:32
    Gość portalu: iGrek napisał(a):

    > i dlatego musiałem zapłacić za wcześniejszą wymianę paska rozrządu...
    > i paru drobiazgów, z planowaniem głowicy włącznie.
    >
    > Metoda jest dobra, zwłaszcza zimą ale pamiętaj o wcześniejszej wymianie paska.
    > Żelazny deszcz, to nic przyjemnego. Cały rozrząd szlag trafił :((

    No wlasnie - zalezy co sie woli wymieniac - klocki hamulcowe hamulcow, czy
    klocki hamulcowe silnika :-) Ja tam wole wymieniac klocki w hamulcac - taniej i
    bezpieczniej.
  • Gość: hvb IP: *.dip.t-dialin.net 05.08.06, 00:21
    pomysl tak: silnik to ty a samochod to rower. masz zadanie: zrobic 100km
    konczac na takiej samej wysokosci npm co zaczynajac. tyle, ze srodek trasy
    mozesz sobie wybrac:

    a. jedzisz po gorkach na zlamanie karku i padniecie serca (akcja: sprzeglo-
    hamulec-gaz+machanie lewarkiem)
    b. leniwie snuc sie drobnymi pagorkami (duza WYOBRAZNIA i hamowanie slinikiem +
    zmiana biegu od czasu do czasu, latwa do zaplanowanie w optymalnym momencie).

    kiedy zmeczysz sie bardziej?

    dlaczego silniki z automatami dozywaja duzo wiekszych przebiegow? przeciez
    automat ZAWSZE hamuje silnikiem!

    silnik jest tak zrobiony, aby sie krecic. gdy nie przenosci zbytnich naprezen
    pracuje optymanlie i wydluza sie jego zywotnosc. kazda gwaltowna akcja
    (wysprzeglenie, gwaltowne podlaczenie kol, przyspieszanie, by odrobic energie
    zuzyta na niszczenie klockow) daje skutek dokladnie odwrotny.
  • Gość: jop IP: *.toya.net.pl 05.08.06, 09:37
    > automat ZAWSZE hamuje silnikiem!
    Wydaje mi się, że tylko te najnowocześniejsze elektroniczne cacka to potrafią.
    pzd
  • Gość: Tomcat34 IP: 62.111.139.* 04.08.06, 21:24
    Czesc,
    rozne sa smaki i kazdy co innego woli :)
    Ja jezdze tak i tak.
    Aktualnie hamulec roboczy przy jezdzie cywilnej w 100% wystarcza i nie ma
    potrzeby wspomagac go silnikiem. Wyjątki: długie zjazdy z gór - normalne klocki
    można bez problemu zapalić przy kilku-kilkunastokilometrowym zjezdzie. Zapalone
    klocki wydzielają dużo gazu, który tworzy poduszkę niepozwalając na kontakt
    klocka z tarczą i jest ... problem.
    Inna sprawa to jazda quasi-sportowa. Tutaj za to masz pole do popisania sie np.
    płynnością jazdy z hamowaniem silnikiem, precyzją ustawiania obrotów pod niższy
    bieg, przejazdem zakretu z odpowiednia predkoscia i obrotami ustawionymi pod
    przyspieszenie na wyjsciu z zakretu etc.
    Pozostają jeszcze awarie hamulców: pad serwa, nieszczelnosc lub zatkany trójnik
    przy serwie, pad pompy, pekniecie przewodów hamulcowych. Co wtedy? Wtedy do
    zatrzymania posluzyc moze tylko skrzynia. Jesli masz czas i miejsce to mozesz
    delikatnie wyhamowac redukujac po kolei. Jesli nie... to wbijaj wsteczny i sie
    modl.
    Pozdrawiam zyczac szerokiej drogi i miekkich drzew
    Tomcat
  • Gość: lze_elita IP: *.range86-129.btcentralplus.com 04.08.06, 21:52
    (bo lepiej wogole o jakimkolwiek hamowaniu czymkolwiek zapomniec). I przy
    obciazeniu z gorki, choc dotyczy to raczej TIRow nie zas samochodow osobowych:)
    W czasie jazdy po miescie dobry kierowca hamuje BARDZO RZADKO - po tym sie go
    zreszta w tlumie partaczy poznaje. A jesli juz hamowac musi to robi to na 2-3
    razy, taki "manualny ABS", (by balwan z tylu wiedzial, ze hamuje, bo ze trzy
    razy sie swiatelko blyska). I tyle:)
  • Gość: ksiezniczka29 IP: 83.168.96.* 04.08.06, 22:36
    przejechałam już prawie 100 tys. km (bezwypadkowo_, ale nie za bardzo mogę się połapać o czym piszecie! Pozdrawiam gorąco!
  • crannmer 05.08.06, 10:32
    Gość portalu: ksiezniczka29 napisał(a):

    > przejechałam już prawie 100 tys. km (bezwypadkowo_, ale nie za bardzo mogę się
    > połapać o czym piszecie! Pozdrawiam gorąco!

    Tu sa skondensowane odpowiedzi.
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=44974753&wv.x=1&a=46414064
    MfG

    C.
  • tasman69 06.08.06, 23:57
    KSIĘŻNICZKO!! Ja rocznie tyle przejeżdżam i też nie wszysto łapię na tym
    forum :-)))
  • pyorunochron 04.08.06, 23:26
    Gość portalu: lze_elita napisał(a):

    > (bo lepiej wogole o jakimkolwiek hamowaniu czymkolwiek zapomniec). I przy
    > obciazeniu z gorki, choc dotyczy to raczej TIRow nie zas samochodow osobowych:)
    > W czasie jazdy po miescie dobry kierowca hamuje BARDZO RZADKO - po tym sie go
    > zreszta w tlumie partaczy poznaje. A jesli juz hamowac musi to robi to na 2-3
    > razy, taki "manualny ABS", (by balwan z tylu wiedzial, ze hamuje, bo ze trzy
    > razy sie swiatelko blyska). I tyle:)

    Na lodzie - hamuj pulsacyjnie, a nie silnikiem.
  • Gość: Miki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.06, 22:42
    Jeśli się jeżdzi sportowo (przykłady w sportach motorowych:WRC lub F1)zawsze wspomagamy się silnikiem przy hamowaniu redukując każdy bieg, jednak nikt wtedy nie parzy na ekonomikę. Jeśli oszczędzamy to też używamy silnika (bez redukcji biegów) jako wspomaganie do hamulca głównego.
  • Gość: Wojtek IP: *.chello.pl 04.08.06, 22:55
    Hamowanie silnikiem zdecydowanie tak w dwóch sytuacjach !!

    1. Zimą na sniegu i kostce brukowej (Wrocławska specjalość!!)

    2. Przy gwałtownych opadach deszczu gdy zachodzi podejrzenie ze moze dojśc do
    aquaplaningu

    Upraszczając sprawę z punktu widzenia fizyki użycie hamulca powoduje zmiane
    wektorów sił działajacych na samochód, hamowanie silnikiem też ale dużo
    mniejsze, a w przypadkach ekstremalnych (jak dwa powyzsze) może to być baaardzo
    istotna róznica.

    Jest jeszcze inna zaleta, wchodzisz w sytuacje drogową "z mocą" co ułatwi ci
    wyjscie z niej w 95% przypadków gdy masz napęd na przód lub 4x4 - masz poprostu
    silnik na obrotach, który zareaguje natychmiast (z pomijalnym opóźnieniem.. :) )

    Pozdrawiam

    Wojtek
  • Gość: hvb IP: *.dip.t-dialin.net 04.08.06, 23:42
    blad! na lodzie, wodzie, itp.:

    1. nic nie robic jak auto trezyma droge (nie hamowac, nie przyspieszac, nie
    skrecac; na rownej drodze przynajmniej).

    2. jak trzeba chamowac, to najpierw:

    a. zaczas od powolnego puszczania gazu i rownoczesnie zaczas slizg sprzegla (




  • Gość: hvb IP: *.dip.t-dialin.net 04.08.06, 23:55
    blad! na lodzie, wodzie, itp.:
    >
    > 1. nic nie robic jak auto trzyma droge (nie hamowac, nie przyspieszac, nie
    > skrecac; na rownej drodze przynajmniej).
    >
    > 2. jak trzeba sie zatrzymac, to:
    >
    > a. zaczas od powolnego puszczania gazu a nastepnie slizgu sprzegla (od
    pewnego stopnia sila zwalniajacego silnika jest zbyt duza.

    b. po pelnym wysprzegleniu zaczasc hamowanie hamulcem lub alternatywnie
    zaczac sprzeglem ponownie powoli podlaczac pracujacy na wolnych obrotach
    silnik. hamulec daje jednak duzo lepsza kontrole, dlatego odradzam hamowanie
    silikiem w takich okolicznosciach.
  • Gość: wza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.06, 13:12
    brawo hvb. bedzie dobrze jesli to co piszesz dotrze choc do jednej osoby. niestety ulice pelne sa idiotow nadrabiajacych 10 matrow by zaraz gwaltownie hamowac. u mnie w gdansku na glownej alei jest zielona fala. pewnego dnia chcialo mi sie strasznie smiac bo na kazdych swiatlach wyprzedzalem ciagle ten sam samochod, ktory sie przed nimi zatrzymywal. oczywiscie on zaraz mnie wyprzedzal ale na nastepnych swiatlach wszystko powtarzalo sie od nowa. nie wyciagnal z tego wniosku, to najlepiej swiadczy o zidioceniu. jechalem sobie caly czas spokojnie 60 km/h. niestety ludzie nie maja wyobrazni, nie potrafia wykorzystywac energii kinetycznej swojego pojazdu. cisna na hamulce bez opamietania. ech...
  • Gość: motoko IP: *.cable.ubr13.edin.blueyonder.co.uk 06.08.06, 13:09
    Jeszcze jedno słowo w sprawie zużycia paliwa w czasie hamowania silnikiem: w
    nowoczesnych samochodach rzeczywiście potraofi być ZEROWE. Był taki test
    (bodajże w "GT") w którym kilka dynamicznych wozów (z różnych klas i przedziałów
    cenowych, było i Clio i Fabia i Impreza) testowano na torze w Poznaniu.
    Testującym był oczywiście kierowca wyścigowy nie ma więc mowy o braku
    umiejętności. I właśnie owy kierowca stwierdził po jeździe Fabią (nie jest to
    dokładny cytat ale oddaje sens wypowiedzi)"Można by pojechać Fabią szybciej,
    gdyby nie elektronika odcinająca dopływ paliwa do wstryskiwaczy w momencie gdy
    przy wrzuconym biegu wciskamy hamulec. Ma to w założeniu producenta poprawić
    ekonomikę, ale w samochodzie określanym mianem sportowego nie pozwala nam na
    pełną kontrolę toru jazdy w zakręcie i szybsze jego pokonanie przez lekkie
    wciskanie pedału gazu równocześnie z hamulcem". Z tego co wiem jest to standard
    we wszystkich dieslach VW, a Golfy startujące w naszych krajowych wyścigach mają
    zmieniony soft komputera silnika aby obejść tą niedogodność.
  • Gość: hamuleZ IP: *.orsoft.de 06.08.06, 14:38
    Jednoczesne hamowanie i dodawanie gazu ma na pewno sens w trakcie (sportowej)
    redukcji biegu (żeby szybciej dopasować obroty silnka i włączonego biegu).
    Skutek jednoczesnego hamowania i przyspieszania gdy silnik i hamulce działają na
    tę samą oś jest wątpliwy (dotyczy także przy napędzie na obie osie / ale tu
    można się spierać).
    Można przyjąć, że panu "rajdowcowi" chodziło bardziej o unikanie "dławienia"
    silnika a nie o bezpośrednie zwycięstwo nad zakrętem.
    Z mojego doświadczenia silnik jest "odcinany" przez zdjęcie nogi z gazu a nie
    przez wciśnięcie pedału hamulca. Ale może w Fabii rzecywiście jest inaczej...
  • autenty 04.08.06, 23:20
    Kup se auto z automatyczna skrzynia biegow to pozbedziesz sie dylematu.
  • alistair-p 05.08.06, 13:15
    autenty napisał:

    > Kup se auto z automatyczna skrzynia biegow to pozbedziesz sie dylematu.
    ==========================================
    Jeżdżę automatami od kilkunastu lat,tam hamowania silnikiem nie ma.W niektórych
    fordowskich bezstopniowych skrzyniach można włączyć taką opcję

    --
    "Czerwona róża nie jest egoistką, pragnąc pozostać czerwoną różą. Byłaby
    straszną egoistką, gdyby chciała, by wszystkie kwiaty w ogrodzie były czerwone i
    były różami."
    Oscar Wilde
  • Gość: aaaaa IP: *.c29.msk.pl 05.08.06, 15:31
    alistair-p napisał:

    > Jeżdżę automatami od kilkunastu lat,tam hamowania silnikiem nie ma.

    chcesz powiedziec ,ze jak puscisz pedal gazu to silnik jest rozlaczany(!) od
    skrzyni biegow ????
    bo kazde odpuszczenie gazu - obojetne ile trwa - to hamowanie silnikiem
  • crannmer 05.08.06, 16:32
    Gość portalu: aaaaa napisał(a):

    > chcesz powiedziec ,ze jak puscisz pedal gazu to silnik jest rozlaczany(!) od
    > skrzyni biegow ????

    W klasycznym automacie ze sprzeglem hydrokinetycznym podczas jazdy w pozycji D
    puszczenie gazu daje efekt bardzo zblizony do wysprzeglenia. Obroty opadaja w
    poblize biegu jalowego, a efekt hamowania silnikiem jest pomijalny.

    Dopiero uzycie nizszych nastaw drazka zmiany biegow daje odczuwalne efekty
    hamowania. Ale tych nastaw w normalnej jezdzie sie nie stosuje, a uzywa tylko
    przy jezdzie po gorach, z zaprzegiem itp.

    > bo kazde odpuszczenie gazu - obojetne ile trwa - to hamowanie silnikiem

    Nie w kazdym samochodzie i nie zawsze.

    MfG

    C.
  • jolan69 05.08.06, 23:07
    a ze pojawil sie tu problem automatu, to prosze fachowcow o wyjasnienie! WIELE lat temu jadac Pasatem (automat) po swiezo spadlym sniegu zdjelam noge z gazu i wpadlam w taki poslizg, ze wyladowalam na drzewie - jakbym nacisnela hamulec w normalnym aucie. Dla wyjasnienia - nie jestem blondynka, mialam wtedy przejezdzone duuuzo km poczynajac od malucha, przez WIELE innych aut, ale to byl moj pierwszy i ostatni automat. No i pierwsza i (jak narazie) ostatnia kraksa.
    Do automata juz nie wsiade, chyba ze ktos potrafi racjonalnie wytlumaczyc tamten wypadek. Aha - dla ciekawych: Passat z 88' wypadek w 94' opony zimowe, auto po NORMALNYM przegladzie, miejsce - kolo Kepna na trasie W-w W-wa prosty odcinek drogi
  • Gość: aaaaa IP: *.c29.msk.pl 06.08.06, 01:02
    crannmer napisał:

    > > bo kazde odpuszczenie gazu - obojetne ile trwa - to hamowanie silnikiem
    >
    > Nie w kazdym samochodzie i nie zawsze.

    tak ,ale i w dwusuwach mozna zalaczyc ostre kolo ;-)
  • Gość: a IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.06, 09:54
    Czlowieku,
    masz automat a nie wiesz, ze biegi tez tam hamuja, chyba za posiadacz jakis
    dziwny wynalazek "pseudo" automat:-))) Automat w Fiat Croma (nowa wer.) przy
    odjeciu gazu hamuje biegami - zmienia je w dol wraz ze spadkiem predkosci.
    Trzeba nowego Fiat'a kupic i problem z glowy!!!
  • pyorunochron 04.08.06, 23:24
    Czy w czasie hamowania silnikiem nie zużywaja sie przypadkiem elementy silnika?
    Jak mozna czyms hamowac bez szkody dla tego czegos? Jak sie hamuje hamulcami to
    zuzywaja sie klocki hamulcowe. A co sie zuzywa jak sie hamuje silnikiem?
    Przeciez ta energia kinetyczna musi w cos przejsc, jak nie w scieranie klockow
    to w co?
  • Gość: hvb IP: *.dip.t-dialin.net 05.08.06, 00:42
    zuzywaja sie rownomiernie opony, elementy przeniesienia napedu i sam silnik.
    ale silnik juz tak ma, ze jak sie kreci to sie zuzywa. stanie bardziej mu nawet
    szkodzi.

    ale najbardziej szkodzi mu nieumiejetna jazda. a kazde nacisniecie hamulca w
    ruchu ulicznym, to przyznanie sie do bledu (nie przewidialem, nie zauwazylem,
    dalem sie zaskoczyc) lub zwyczajna glupota (wydaje mi sie, ze jak od swiatel do
    swiatel najpierw rownomiernie przyspieszam od 0 do 50km/h a nastepnie tak samo
    hamuje to bede w domu szybciej, niz taki co to wlecze sie te swoje 25km/h lekko
    manipulujac jedynie pedalem gazu).
  • Gość: zrob_se_dobrze IP: *.c29.msk.pl 05.08.06, 03:27
    pyorunochron napisał:

    > Przeciez ta energia kinetyczna musi w cos przejsc, jak nie w scieranie klockow
    > to w co?

    energia kinetycznea auta zamieniana jest na energie kinetyczna wszystkich
    elementow obrotowych (mas wirujacych) przeniesienia napedu i silnika + czesc
    rowniez tracona jest na sprezanie powietrza w cylindrach
  • infoth 05.08.06, 03:53
    Hamujcie silnikiem, ale nie za dużo, bo taka zabawa może się skończyć kraksą.
    Myślę, że przyciskanie ciągle hamulca, zwłaszcza, gdy energia kin. samochodu
    jest duża i jedziemy z górki powoduje zwiększenie zużycia hamulców(ale jaka tu
    oszczędność???). To jest po prostu wygodniejsze spuścić po prostu z gazu niż
    dozować hamowanie. Sam osobiście uważam, że częste hamowanie świadczy o braku
    umiejętności kierowcy i jest irytujące-bo żuca.
  • pocieszne 05.08.06, 05:04
    infoth napisał:

    > częste hamowanie świadczy o braku
    > umiejętności kierowcy i jest irytujące-bo żuca.

    a najbardziej to żuca w Rzuku kazimirza :-)
  • ws21 05.08.06, 08:12
    Ja mając samochód z silnikiem beznynowym miałem zwyczaj jazdy na luzie, gdzie
    się dało. Obroty spadały z ponad 2000 do 600 - 800 co zakładając że porcja
    wtryskiwanego paliwa jest stała dawało oszczędności paliwa i hamulców.
    Dziś jeżdzę TDI i tu odkryłem, że jazda na luzie to spalanie 1.5l/100 km, a
    hamowanie silnikiem zawsze zero. Ot cwany komputer sterujacy wtryskiem.
  • Gość: aaaaa IP: *.c29.msk.pl 05.08.06, 16:06
    ws21 napisał:

    > Dziś jeżdzę TDI i tu odkryłem, że jazda na luzie to spalanie 1.5l/100 km,a
    hamowanie silnikiem zawsze zero.

    to ile wtedy pali na luzie na 100/km zalezy od szybkosci i nie jest to stale
    zuzucie - pojedziesz np. 2 raz szybciej to wskaze ok. polowy z 1.5 l/100km)
    stale to jest w odniesieniu do czasu ( w L/godz.)

    poza tym benzynowe z wtryskiem tez nic nie spalaja podczas ham. silnikiem - a
    nawet niektore gaznikowe
  • ws21 05.08.06, 17:38
    To odczyty z komputera. Nigdy się nie wgłębiałem jak on to przelicza. Znaczenie
    ma dla mnie wyłącznie róznica wskazań w różnych sytuacjach.
  • elpida76 05.08.06, 21:49
    Podpisuje sie pod tym co napisał ws21...
  • Gość: strang IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.06, 12:26
    Zyczę Ci wiele szczęścia. Będzie Ci z pewnością potrzebne, skoro uczą Cię hamowania na sprzęgle.
  • Gość: sylwikus IP: *.cable.satra.pl 05.08.06, 13:21
    Ja mam malucha, więc hamowanie silnikiem jest niemożliwe, gdyż mogę rozwalić
    skrzynię biegów. Zresztą tak jestem nauczona na prawie jazdy i niedawno byłam
    zdziwiona, że jeździ się inaczej, gdy mój facet zwrócił mi uwagę, abym w jego
    samochodzie hamowała silnikiem. Prawdę mówiąc to sama jestem ciekawa, jaka forma
    hamowania jest korzystniejsza (?).
  • Gość: zrob_se_dobrze IP: *.c29.msk.pl 05.08.06, 16:07
    Gość portalu: sylwikus napisał(a):

    > Ja mam malucha, więc hamowanie silnikiem jest niemożliwe, gdyż mogę rozwalić
    > skrzynię biegów.

    a kto Ci taka bzdure opowiedzial ?
  • ready4freddy 05.08.06, 19:31
    chodzilo chyba o probe zredukowania do jedynki w maluchu, to rzeczywiscie nie
    jest najlepszy pomysl :)
    --
    lody ruszyly, panowie przysiegli! defilade poprowadze osobiscie!
  • Gość: ja IP: *.cable.satra.pl 05.08.06, 23:41
    Wiele mechaników samochodowych zwraca uwagę na brak synchronizacji silnika ze
    skrzynią biegów. Spróbuj hamować silnikiem- szarpie samochodem
  • Gość: zrob_se_dobrze IP: *.c29.msk.pl 06.08.06, 01:09
    Gość portalu: ja napisał(a):

    > Wiele mechaników samochodowych zwraca uwagę na brak synchronizacji silnika ze
    > skrzynią biegów. Spróbuj hamować silnikiem- szarpie samochodem

    hehehe ,12 lat tak hamowalem i jakos nic nie szarpalo :-)
    uwazasz ze nie da sie puscic gazu na biegu w maluchu ,tylko zaraz trzeba
    wysprzeglac ??????

    a z tym brakiem synchronizacji to pokickales zdrowo :-( tylko 1 bieg jest
    niezsynchronizowany
  • crannmer 05.08.06, 16:48
    Gość portalu: sylwikus napisał(a):

    > Prawdę mówiąc to sama jestem ciekawa, jaka forma
    > hamowania jest korzystniejsza (?).

    To zalezy od okolicznosci. Tu sa odpowiedzi:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=44974753&wv.x=1&a=46414064
    MfG

    C.
  • malpolud1 05.08.06, 13:21
    Trzeba jeździć tak, jak się zostało nauczonym. A Twój kumpel na co kupił sobie
    samochód, skoro wszystkiego mu szkoda. Niszczy mu się rozum, a nie noga. Jest
    leniwy i nie chce mu się ruszać, bo jest wygodny, a skoro jest wygodny to niech
    sobie zatrudni kierowcę.
  • Gość: slawo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.06, 13:26
    Niestety stwierdzam ze brak wiedzy dla wielu nie jest przeszkoda w
    wypowie=adaniu sie publicznie. Jest tak wiele literatury o zasilaniu silnikow
    (wszelkiego rodzaju). Dla tych co sa ciekawi mam pytanie "retoryczne" jak dziala
    hamulec gorski, jest on seryjnie i od bardzo wielu lat stosowany w samochodzch
    ciezarowych. Porsze poszukac, poczytac a inne pytanie z serii czy hamowac
    silnikiem czy nie same sie rozwiaza.
    Polecam wszystkim fachowa literature do szukania odpowiedzi a nie czytanie
    bezwartosciawych postow na forach.
    Pozdrawiam
  • Gość: z IP: *.chello.pl 05.08.06, 15:23
    W niektorych samochodach, autobusach
    hamowano tez przytykajac np. wylot spalin z silnika co rowniez tlumilo jego prace i powodowalo zwalnianie. (hamulec gorski)
    Ale to stare konstrukcje, nie wiem czy to jeszcze ma zastosowanie w epoce katalizatorow ;-)

    Hamowanie silnikiem ma same zalety bez wzgledu na rodzaj samochodu, i terenu
    tir ktory duzo wazy i maly kombiak mocno zaladowany (ma proporcjonalnie mniejsze hamulce).
    Plynnosc jazdy, mniejsze zuzycie paliwa, mniejsze zuzycie pojazdu (te lozyska to dobre dla chlopcow ktorzy swoje klepane BMW parkuja pod trzepakiem...) kontrola mocy na kolach napedowych, unikanie mozliwosci zablokowania kol w poslizgu, trudniej wpasc w poslizg - jak dla mnie wystarczy.
    Szkoda na ten temat dyskutowac, niektore dzieci za kierownica musza do pewnych rzeczy dorosnac ;-)
    Nie ma nic bardziej denerwujacego na drodze niz jazda za glupkiem ktory co chwila hamuje, przed kazdym zakretem, wzniesieniem, sto razy na dlugim zjezdzie, wyprzedza i hamuje jak glupek a potem za nim jedziesz przez pol miasta i stoisz na kazdych swiatlach itd.
  • crannmer 05.08.06, 16:41
    > Szkoda na ten temat dyskutowac, niektore dzieci za kierownica musza do pewnych
    > rzeczy dorosnac ;-)

    Osoby dorosle nie powinny bezkrytycznie powtarzac zaslyszanych obegowych hasel,
    lecz nieco nad nimmi pomyslec.

    > Plynnosc jazdy,

    Nie widze zwiazku miedzy hamowaniem silnikiem, a plynnoscia jazdy. Jesli zdjecie
    nogi z gazu nie wystarcza, to jest dla plynnosci obojetne, czy hamuje hamulcem,
    czy musze (czasem mocno) zredukowac.

    BTW dozowanie hamulca jest o niebo dokladnejsze.

    > mniejsze zuzycie pojazdu (te lozyska

    Kto pisal o lozyskach?
    BTW uklad przeniesienia napedu to nie tylko lozyska. To rowniez sprzeglo,
    synchronizatory, waly i przeguby.

    > kontrola mocy na kolach napedowych,

    Jak prosze?

    > unikanie mozliwosci zablokowania kol w poslizgu,
    > trudniej wpasc w poslizg

    To jest tym wieksza bzdura, ib bardziej jest sliska nawierzchnia.
    A proby hamowania silnikiem mocnego tylnonapedowca na oblodzonej nawierzchni to
    gwarantowany piruet.

    > Nie ma nic bardziej denerwujacego na drodze niz jazda za glupkiem ktory co chwi
    > la hamuje, przed kazdym zakretem, wzniesieniem, sto razy na dlugim zjezdzie, wy
    > przedza i hamuje jak glupek a potem za nim jedziesz przez pol miasta i stoisz n
    > a kazdych swiatlach itd.

    A mnie denerwuja smrodzacy papierosami i wywalajacy smieci przez okno. Ale to ma
    rownie malo zwiazku z tematem tego watku, co powyzej podany przyklad.


    MfG

    C.
  • Gość: z. IP: *.chello.pl 05.08.06, 18:14
    :)
    to byla moja opinia...
    zdjecie nogi z gazu to wlasnie hamowanie silnikiem... (nieco pomyslec...)
    dozowanie hamulca, szkoda gadac
    o lozyskach ktos pisal na samym poczatku
    bzdury ze sliska nawierzchnia szkoda komentowac, pojezdzisz w zimie to sie nauczysz, na poczatek pomysl dlaczego hamujemy pulsacyjnie na sliskiej nawierzchni, do czego sluzy abs itp
    tylny naped jest gorszy (wg. mnie) wlasnie dlatego ale i tak hamowanie silnikiem jest lepsze

    tematem watku jest hamowanie silnikiem a nie Twoje kompleksy
    pozdrawiam
  • tasman69 07.08.06, 00:08
    krótko zwięźle i na temat
    Pozdro
  • Gość: maria IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.08.06, 19:15
    A propos wpowiedzi crannmer:"A proby hamowania silnikiem mocnego tylnonapedowca
    na oblodzonej nawierzchni to
    gwarantowany piruet."
    Jest raczej odwrotnie.W samochodzie tylnonapędowym jadącym po lodzie, po
    puszczeniu gazu koła przednie dalej toczą się po lodzie, ślizgać się mogą koła
    tylnie,ale samochoód nie będzie miał tendencji, aby tył wyprzedził przód.
    W samochodzie przednionapędowym hamowanie silnikiem moze zablokować tylko
    przednie koła.W dodatku niestety są to te którymi sterujesz samochodem.Proponuje
    porownac empirycznie hamowanie silnikiem na lodzie samochodami z tylnym i
    przednim napędem. Dodam jeszcze,ze szansa wejscia w poslizg przy hamowaniu
    silnikiem jest minimalna.
  • Gość: aaaaa IP: *.c29.msk.pl 06.08.06, 01:16
    Gość portalu: maria napisał(a):

    > A propos wpowiedzi crannmer:"A proby hamowania silnikiem mocnego
    > tylnonapedowca na oblodzonej nawierzchni to gwarantowany piruet."

    > Jest raczej odwrotnie.W samochodzie tylnonapędowym jadącym po lodzie, po
    > puszczeniu gazu koła przednie dalej toczą się po lodzie, ślizgać się mogą koła
    > tylnie,ale samochoód nie będzie miał tendencji, aby tył wyprzedził przód.
    > W samochodzie przednionapędowym hamowanie silnikiem moze zablokować tylko
    > przednie koła.W dodatku niestety są to te którymi sterujesz samochodem.

    moze mial na mysli jazde tylem :-))))))
  • crannmer 06.08.06, 15:07
    Gość portalu: maria napisał(a):

    > Jest raczej odwrotnie.W samochodzie tylnonapędowym jadącym po lodzie, po
    > puszczeniu gazu koła przednie dalej toczą się po lodzie, ślizgać się mogą koła
    > tylnie,ale samochoód nie będzie miał tendencji, aby tył wyprzedził przód.

    Podchodzisz do tematu intuicyjnie, zamiast analitycznie.
    Wiec nie bede tlumaczyl fizycznie, lecz tylko spytam: jak zachowuje sie
    samochod, jesli na lodzie zaciagniesz reczny hamulec (najlepiej na luku)? Czy
    zachowuje kierunek jazdy, czy tez moze tyl wyprzedza przod?

    Jesli odpowiedzialas na pierwsze pytanie, to zamiast zrywac przyczepnosc tylnych
    kol hamulucem recznym, zerwiemy ja gwaltownym puszczeniem, albo dodaniem gazu. I
    co, dalej jedzie prosto, czy jednak zarzuca tylkiem?

    > W samochodzie przednionapędowym hamowanie silnikiem moze zablokować tylko
    > przednie koła.W dodatku niestety są to te którymi sterujesz
    > samochodem.

    No i co z tego? Za stabilnosc kierunku jazdy odpowiedzialne sa tylne, a nie
    przednie kola.

    > Proponuje
    > porownac empirycznie hamowanie silnikiem na lodzie samochodami z tylnym i
    > przednim napędem.

    Wczesniejsze Twoje twierdzenie o stabilnosci przy slizgajacych sie tylnych
    kolach dowodzi, ze to nie ja mam braki empiryczne.

    > Dodam jeszcze,ze szansa wejscia w poslizg przy hamowaniu
    > silnikiem jest minimalna.

    Im bardziej slisko, im nizszy bieg i im wiekszy silnik, tym szansa jest wieksza.

    MfG

    C.
  • Gość: ap IP: *.popik.pl 05.08.06, 21:18
    mnie poprostu szlag trafia jak co chwila przede mna ktos uzywa hamulca, i
    cholera wie czy hamuje bo trzeba faktycznie ostro zachamowac czy poprostu lekko
    zawlnia (wystarczy puscic pedal gazu). Wg mnie uzywac hamulca gdy trzeba
    poprostu mocniej zachamowac i tyle a nie chwila go deptac....
  • crannmer 05.08.06, 16:46
    Gość portalu: slawo napisał(a):

    > Niestety stwierdzam ze brak wiedzy dla wielu nie jest przeszkoda w
    > wypowie=adaniu sie publicznie. Jest tak wiele literatury o zasilaniu silnikow
    > (wszelkiego rodzaju).

    Oswiec nas maluczkich. Wytknij bledy i podaj prawidlowe odpowiedzi. Chyba, ze
    nie potrafisz.

    > Dla tych co sa ciekawi mam pytanie "retoryczne" jak dziala
    > hamulec gorski, jest on seryjnie i od bardzo wielu lat stosowany w samochodzch
    > ciezarowych. Porsze poszukac, poczytac a inne pytanie z serii czy hamowac
    > silnikiem czy nie same sie rozwiaza.

    Nie widze zwiazku miedzy opisem dzialania hamulca gorskiego, a pytaniami
    podanymi na poczatku tego watku.

    Szczegolnie, ze nalezy sie spodziewac, ze autor pytan z pewnoscia nie powozi
    pojazdem wyposazonym w hamulec gorski.

    > Polecam wszystkim fachowa literature do szukania odpowiedzi a nie czytanie
    > bezwartosciawych postow na forach.

    Np. takich, ktore poza niemierytorycznym utyskiwaniem nawet cienia konkretnej
    merytorycznej odpowiedzi na postawione pytania nie daja.

    MfG

    C.
  • Gość: Bu8 IP: *.adslplus.ch 05.08.06, 15:03
    Ten kolega ma wiadomosci o samochodach sprzed
    30-40 lat.
  • Gość: mac IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 05.08.06, 19:43
    A co powiecie wszyscy specjalisci o samochodach z automatyczna skrzynia biegow - mozna chamowac silnikiem czy nie?
  • crannmer 05.08.06, 19:47
    Gość portalu: mac napisał(a):

    > A co powiecie wszyscy specjalisci o samochodach z automatyczna skrzynia biegow
    > - mozna chamowac silnikiem czy nie?

    Chamowac mozna z samochodem i bez. Niezaleznie od rodzaju przeladni.
    A co do hamowania to osoby obdarzone umiejetnoscia czytania maja wyrazna przewage:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=44974753&wv.x=1&a=46427001
    MfG

    C.
  • apparent 05.08.06, 23:10
    No właśnie! Proszę spróbować. Na dowolnym biegu samochód może jechać na wolnych
    obrotach. Oznacza to, że po zdjęciu nogi z gazu (na dowolnym biegu) silnik
    zasysa więcej paliwa niż na wolnych obrotach, aż zejdzie do wolnych obrotów.
    Hamowanie silnikiem pozwala łatwiej przyspieszać np. wychodząc z zakrętu gdy
    zrobiliśmy redukcję biegu przed wejściem (co jest bezpieczne). Oszczędzanie
    paliwa polega głównie na unikaniu gwałtownych przyspieszeń. Nóżka ma być lekka
    a nie ciężka.
  • mniejwiecej 05.08.06, 23:06
    jezdze fiatem uno, nie mam obrotomirza. jak mam zahamowac z predkosci
    wymagajacej 4 lub 5 biegu do zatrzymania sie. czy mam zrzucac bieg po biegu do
    2? czy moze od razu moge zrzucic bieg na 2 i powoli odpuszczac sprzeglo? z
    obserwacji zauwazylem ze jak zrzucam bieg na duzo nizszy silnik strasznie wyje.
    czy to nie jest niezdrowe? pozdrawaim
  • apparent 05.08.06, 23:21
    Generalnie, jak silnik wyje to nie jest dobrze. Hamowanie silnikiem wykonuje
    się z zasady po redukcji o 1. Redukcja z 5 na 2 może być stosowana wyjatkowo w
    awaryjnych syuacjach. Żeby zatrzymać samochód z 5 wystarczy nadusić hamulec i
    po chwili wysprzęglić (nie musisz najpierw redukować).
  • Gość: alex IP: *.acn.waw.pl 05.08.06, 23:37
    Zasady hamowania w silnikach gaznikowych i bez katalizatora to rozumiem.
    W zasadzie warto ale bez przesady, bo takie hamowanie odbywa sie kosztem tarcia
    w silniku (i nie-adiabatycznego sprezania powietrza w silniku gdy paliwo odciete-
    ale to ostatnie nie szkodzi). (Ci co sadza ze silnik potrzebuje paliwa do
    krecenia sie niech sprobuja popchac samochod z gorki na wysokim biegu bez paliwa
    w baku-tylko warto by ktos mial noge przygotowana na hamulcu).

    Pozostaje pytanie, czy przy redukcji gazu blisko 0 nie dochodzi do niekompletnego
    spalania mieszanki, ktorej resztki laduja w katalizatorze, co podobno jest
    szkodliwe? Czy tez ta grozba jest rzadka i zawsze towarzysza jej stzaly zaplonu
    w ukladzie wydechowym.
  • crannmer 06.08.06, 00:02
    Gość portalu: alex napisał(a):

    > W zasadzie warto ale bez przesady, bo takie hamowanie odbywa sie kosztem tarcia
    > w silniku (i nie-adiabatycznego sprezania powietrza w silniku gdy paliwo odcie
    > te-
    > ale to ostatnie nie szkodzi).

    To jest niestety bzdura. Tarcie mechaniczne obracajacego sie silnika jest w
    porownaniu z praca sprezania i ssania przez prawie zamknieta przepustnice
    pomijalne.

    > Pozostaje pytanie, czy przy redukcji gazu blisko 0 nie dochodzi do
    > niekompletnego
    > spalania mieszanki, ktorej resztki laduja w katalizatorze, co podobno jest
    > szkodliwe?

    Przy hamowaniu silnikiem nie jest paliwo jest problemem, lecz jego zupelny brak.
    POdczas hamowania katalizator zalewany jest czystym powietrzem, co powoduje
    gwaltowne dopalanie zawsze w nim zawartych czasteczek palnych. Dlatego w
    nowszych konstrukcjach dluzsze fazy hamowania silnikiem przerywane sa krotkimi
    okresami podawania pewnej ilosci paliwa. To paliwo oczywiscie nie napedza
    silnika, bo nie tworzy mieszanki zdolnej do zaplonu. Lecz poprzez zmniejszenie
    nadmiaru powietrza chlodzi nieco katalizator.

    Rowniez po dluzszej jezdzie na pelnym gazie wylaczanie wtrysku podczas hamowania
    silnikiem jest zawieszone. Po ochlodzeniu katalizatora wszystko wraca do normy.

    MfG

    C.
  • Gość: alex IP: *.acn.waw.pl 06.08.06, 00:46
    MfG: nie do konca rozumiesz dynamike, nie uzywaj slowa bzdura pohopnie,
    chyba ze wobec siebie, bowiem:
    Przy przyspieszaniu i podobnym hamowaniu sily na obwodzie kola maja podobna
    wartosc ale przeciwny zwrot. Za wyjatkiem tzw. biegu bezposredniego, przy
    hamowaniu sila F na kolach jest powiekszana w ukladzie napedowym/silniku przez
    przelozenie N razy. Odwrotnie przy rozpedzaniu: do otrzymania sily F na kolach
    wystarczy sila F/N w silniku (dla uproszczenia pomijam tarcie po drodze).
    jak tego nie rozumiesz to wyobraz sobie dzwignie o przelozeniu N. Zatem przy
    hamowaniu w ukladzie napedowym dzialaja wieksze sily i zuzycie jest wieksze. To
    rozumowanie stosuje sie przy gwaltownych manewrach, gdy sily bezwladnosci sa
    wieksze niz sily tarcia. Przy lagodnych manewrach (gdy dominuje tarcie) zuzycie
    jest analogiczne do zwyklej pracy ukladu.

    crannmer (MfG) napisał:

    > Gość portalu: alex napisał(a):
    >
    > > W zasadzie warto ale bez przesady, bo takie hamowanie odbywa sie kosztem
    > tarcia
    > > w silniku (i nie-adiabatycznego sprezania powietrza w silniku gdy paliwo
    > odcie
    > > te-
    > > ale to ostatnie nie szkodzi).
    >
    > To jest niestety bzdura. Tarcie mechaniczne obracajacego sie silnika jest w
    > porownaniu z praca sprezania i ssania przez prawie zamknieta przepustnice
    > pomijalne.
  • crannmer 06.08.06, 14:58
    Uzylem wyrazenia bzdura nie pochopnie, lecz z cala premedytacja.

    Jeszcze raz:
    1. udzial tarcia mechanicznego w silniku w przemianie energii podczas hamowania
    silnikiem w stosunku do pracy dlawionego zasysania i sprezania jest pomijalny.

    Dowod: zblizona proporcjonalnosc sily hamowania silnikiem (na tym samym biegu)
    do obrotow

    2. zuzycie mechaniczne silnika podczas hamowania tez jest pomijalne, albowiem
    cisnienia w cylindrach, a wiec i sily na uklad korbowy, sa o rzad wiekosci
    mniejsze. Mimo ewentulanie wiekszych obrotow.

    Twoje tlumaczenie z silami i obrotami jest bledne.

    MfG

    C.
  • Gość: zrob_se_dobrze IP: *.c29.msk.pl 06.08.06, 01:34
    crannmer napisał:

    > POdczas hamowania katalizator zalewany jest czystym powietrzem, co powoduje
    > gwaltowne dopalanie zawsze w nim zawartych czasteczek palnych. Dlatego w
    > nowszych konstrukcjach dluzsze fazy hamowania silnikiem przerywane sa krotkimi
    > okresami podawania pewnej ilosci paliwa. To paliwo oczywiscie nie napedza
    > silnika, bo nie tworzy mieszanki zdolnej do zaplonu. Lecz poprzez zmniejszenie
    > nadmiaru powietrza chlodzi nieco katalizator.

    totalna bzdura ,akurat jest odwrotnie
    wlasnie po to przy dluzszym hamowaniu silnikiem podawane jest paliwo (i jest
    normalnie spalane)by podgrzac katalizator a nie chlodzic go !!!

    to chyba wiesz ,ze poprawne dzialanie katalizatora zalezy od jego odpowiednio
    wysokiej temp. ?
    dluzsze "dmuchanie" powietrzem przez niego (hamowanie silnikiem)powoduje jego
    wychlodzenie ,czyli przestaje wtedy spelniac swoja funkcje
  • Gość: driver IP: 80.53.41.* 06.08.06, 00:52
    W przypadku samochodwo z ABS warto wyrobic w sobie odruch hamowania hamulcem i
    wysprzeglania, hamowanie silnikiem wydluza droge hamowania. Wazne by wyrobic
    sobie ten odruch w czasie normalnej jazdy bo w sytuacji awaryjnej jest za pozno
    na spekulacje. Pamietac tez nalezy ze doprowadzenia do zgaszenia silnika
    (podczas nieumiejetnego hamowania) moze doprowadzic do utraty kontroli nad
    keirunkiem i hamulcem (wspomaganie).

    I oczywiscie powinno sie hamowac silnikiem z punktu widzenia ekonomiki jazdy i
    zuzycia paliwa ale sam ocen co wazniejsze - bezpieczenstwo czy zuzycie paliwa.
  • Gość: janek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.06, 11:28
    > W przypadku samochodwo z ABS warto wyrobic w sobie odruch hamowania hamulcem i
    > wysprzeglania, hamowanie silnikiem wydluza droge hamowania. Wazne by wyrobic
    > sobie ten odruch w czasie normalnej jazdy bo w sytuacji awaryjnej jest za
    > pozno na spekulacje.
    1. Na suchej nawierzchni ABS wydłuża drogę hamowania (chyba, że jest na tyle
    nowoczesny, że się niepotrzebnie nie włącza).
    2. Nie słyszałem o nikim, kto by w sytuacji awaryjnej próbował hamować
    wyłącznie silnikiem :)
    3. W czasie ostrego hamowania hamulcem nożnym i silnikiem, ten ostatni
    rzeczywiście może przedłużyć odległość - ze względu na zbyt wolne schodzenie z
    obrotów. Wtedy przy hamowaniu mamy przeciw sobie i siłę bezwładności samochodu,
    i części wirujących silnika.
  • Gość: bartek IP: *.elarnet.pl / *.elartnet.pl 07.08.06, 14:59
    Gość portalu: janek napisał(a):

    > 3. W czasie ostrego hamowania hamulcem nożnym i silnikiem, ten ostatni
    > rzeczywiście może przedłużyć odległość - ze względu na zbyt wolne schodzenie
    z
    > obrotów. Wtedy przy hamowaniu mamy przeciw sobie i siłę bezwładności
    samochodu,
    >
    > i części wirujących silnika.

    No tylko zauwaz, ze w przypadku ostrego hamowania i tak zawsze hamujesz
    dodatkowo silnikiem, bo jestes caly czas na biegu tak czy siak.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka