• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Kto jest sprawcą kolizji - jazda pod prąd Dodaj do ulubionych

  • 20.05.07, 22:21
    Mam prośbę o opinię (najlepiej z powołaniem się na konkretne paragrafy):
    Kto jest faktycznym sprawcą kolizji: kolizja dotyczyła dwóch samochodów:
    samochód nr 1 wjechał w ulicę jednokierunkową (jechał pod prąd), samochód nr
    2 włączał się do ruchu wyjeżdżając z drogi osiedlowej, patrząc na samochody
    prawidłowo nadjeżdżające z lewej strony. Nastąpiło zderzenie, samochód nr 2
    pod kątem prostym uderzył w samochód nr 1 w drzwi pasażera po stronie
    kierowcy.
    Kto jest sprawcą???
    Edytor zaawansowany
    • Gość: t IP: *.chello.pl 20.05.07, 22:57
      Na chłopski rozum to współwina. Ulica mogla być jednokierunkowa, ale [hipotetycznie] wandale mogli ukraść znak, więc włączający się do ruchu ma obowiązek ustąpić pierwszeństwa każdemu pojazdowi, ktory jest na drodze którą jedzie.

      Z jednej strony jest paragraf o tym, że inni kierujący stosują się do przepisów i uczestnik ruchu ma prawo na to liczyc, ale z drugiej - ustąp pierwszeństwa to ustąp pierwszeństwa, a nie "ustąp pierwszeństwa prawidłowo jadącym".

      To jest pytanie z serii - wyjeżdzałem z podporządkowanej, skręcałem w prawo ale patrzyłem w lewo czy nic nie jedzie, w związku z czym nie dostrzegłem że ten pan wyprzedzał na skrzyżowaniu. Otóż moim zdaniem, tutaj podobnie wina tego który nie ustąpił pierwszeństwa, choc ewidentna współpraca drugiego pojazdu.
      • 20.05.07, 23:08
        Art. 4. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają prawo liczyć,
        że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu drogowego, chyba że
        okoliczności wskazują na możliwość odmiennego ich zachowania.

        2. Kierujący pojazdem, włączając się do ruchu, jest obowiązany zachować
        szczególną ostrożność oraz ustąpić pierwszeństwa innemu pojazdowi lub
        uczestnikowi ruchu.
        --
        171Nm@2500, 90kW@5500, rear wheel drive
        "Mamy spadającą ludność" - L.K.
        • 20.05.07, 23:38
          no super... a jeśli paragrafy się wykluczają, to który jest ważniejszy?:)
          jeśli jadący pod prąd "tylko" nie zastosował się do znaku... a Bogu ducha winny
          kierowca, który był już właściwie "włączony do ruchu" (na połowie jezdni)
          uderzył pirata, to jest winny całej kolizji?
          • Gość: t IP: *.chello.pl 20.05.07, 23:45
            Zauważ, że znak "droga jednokierunkowa" mógł być ukradziony. Oczywiście, jeśli piszesz pirat to rozumiem, że znak był a kolo po prostu skracał sobie drogę albo coś. Przepisy się wykluczają, ale przepis o pierwszeństwie chyba jest ważniejszy...
            • 17.06.07, 12:32
              Gość portalu: t napisał(a):

              > Zauważ, że znak "droga jednokierunkowa" mógł być ukradziony.

              ********************************************

              Jeżeli zakładamy, że jest to ulica jednokierunkowa, to jednocześnie przyjmujemy,
              że znak istniał i był zauważalny.

              Istnieją wyjątki od reguły ruchu jednokierunkowego w postaci pojazdu
              uprzywilejowanego, choć na kierowcę takiego pojazdu prawo nakład obowiązek
              szczególnej ostrożności oraz używania sygnałów.

              Prawdopodobnie obaj kierowcy dostaną mandaty. A bardziej winny będzie ten, który
              uderzył w tego znajdującego się już na "skrzyżowaniu". Pierwszeństwo ustalamy
              przed wjazdem na skrzyżowanie, co tak czy siak nakazuje nam zdwojenie czujności.

    • Gość: Andrzej IP: *.jsn.osi.pl 21.05.07, 03:42
      Moim zdaniem winien jest oczywiście kierowca jadący "pod prąd". Kierowca
      wjeżdżający na drogę jednokierunkową nie ma obowiązku sprawdzania czy jakiś
      pojazd porusza się "pod prąd". Oczywiście istnieje zasada ograniczonego
      zaufania ale nie przesądza ona o winie.
      Wyjazd z drogi osiedlowej i ustąpienie pierwszeństwa nie jest włączaniem się do
      ruchu (Art.17.1/1 KD). Drogi osiedlowe są drogami publicznymi.
      Właczanie się do ruch następuje natomiast przy wyjeździe ze strefy zmieszkania
      oznaczonej znakami D40 i D41.
      • Gość: t IP: *.chello.pl 21.05.07, 08:01
        Nie ma obowiązku patrzeć w obie strony? Co wy, czołgami jeździcie? A ja się serio pytam, co będzie jak wandale ukradną znak - wtedy droga przestaje być jednokierunkowa, i co?
        • 21.05.07, 09:35
          Jak czytam co tu piszesz, to przypomina mi się taka scenka: tekturowe domy prz
          drodze, milicja łapiąca w "obszarze zabudowanym" i pytanie milicjanta:
          "A gdyby to pana matka przechodziła przez jezdnię...?"
          Gdybanie takie jak Twoje "co będzie jak wandale ukradną znak".
          Ale gdybanie ma się nijak do PoRD.

          Winnym jest kierowca jadący pod prąd. Złamał przepisy. NIE MIAŁ PRAWA JECHAĆ POD
          PRĄD. Wyjeżdżający z uliczki osiedlowej (czy to droga publiczna, wewnętrzna czy
          obszar zamieszkania) MIAŁ PRAWO oczekiwać, że nikt nie będzie jechał pod prąd.

          Więcej nie ma co rozważać.
          --
          - Życie nie jest czymś spokojnym! - odparł Włóczykij z zadowoloną miną.
          • Gość: t IP: *.mimuw.edu.pl 21.05.07, 11:23
            No ok, jestem skłonny się zgodzić. Ale forum jest o bezpieczeństwie na drodze, więc zatem należy postawić pytanie - dlaczego ludzie sądzą, że mają wolną drogę zamiast po prostu sprawdzic, czy mają wolną drogę.

            To samo się tyczy tego, o czym wspomniałem wcześniej - skręcania w prawo. Mało kto skręcając w prawo patrzy w prawo, a potem niespodzianka: "jadę na czołówkę bo ktoś wyprzedza tuż przed skrzyżowaniem."
            • 21.05.07, 11:48
              > To samo się tyczy tego, o czym wspomniałem wcześniej - skręcania w prawo. Mało
              > kto skręcając w prawo patrzy w prawo, a potem niespodzianka: "jadę na czołówkę
              > bo ktoś wyprzedza tuż przed skrzyżowaniem."

              Kiedy zaczynałem jeździć, skręcając nie spojrzałem w prawo i natknąłem się na
              samochód wyprzedzający na skrzyżowaniu. Na szczęście nie zdążyłem wyjechać na
              jezdnię. Ale zaskoczony byłem. I to jak... :)
              Oczywiście lepiej bez takich doświadczeń wyrobić sobie nawyk rozglądania się na
              wszystkie strony, gdzie może pojawić się (nawet 'nielegalnie') inne auto.
        • Gość: F4R IP: 57.66.193.* 19.06.07, 11:21
          Gość portalu: t napisał(a):

          > Nie ma obowiązku patrzeć w obie strony? Co wy, czołgami jeździcie? A ja się ser
          > io pytam, co będzie jak wandale ukradną znak - wtedy droga przestaje być jednok
          > ierunkowa, i co?

          No to powiedzmy, że ktoś ukradł "Ustąp pierwszeństwa" czy teraz wina jadacego
          pod prąd jest bezwzględna?
          • Gość: t IP: *.chello.pl 19.06.07, 11:38
            Trudno jednak przeoczyć fakt, że się wyjeżdza z parkingu...
      • Gość: t IP: *.chello.pl 21.05.07, 08:15
        A i tak mi się jeszcze przypomniało - a co jeśli ktoś będzie cofał po ulicy jednokierunkowej? To nie jest zabronione. Oczywiście, przy cofaniu należy zachować szczególną ostrożność, ale to nie oznacza, że dowolny pojazd wyjeżdzający z podporządkowanej może od tak wjechać w cofający pojazd.
        • Gość: drinexile IP: 212.55.51.* 15.06.07, 16:07
          Kodeks drogowy Art. 23.1.3 - tu masz odpowiedź
          • 17.06.07, 12:41
            Gość portalu: drinexile napisał(a):

            > Kodeks drogowy Art. 23.1.3 - tu masz odpowiedź

            ****************************************

            Sęk w tym, że nie zwalnia to wcale kierowcy wyjeżdżającego z parkingu od
            zachowania należytej ostrożności. Pierwszeństwo ustalamy przed wjazdem na
            skrzyżowanie. I jeżeli cofający znalazł się na nim pierwszy po uprzednim
            sprawdzeniu drogi, to co uprawnia drugiego kierowcę do przyłożenia mu w bok?

            • Gość: drinexile IP: 212.55.51.* 17.06.07, 13:12
              Cytowany artykuł jest jednoznaczny. Cofający ustępuje pierwszeństwa innym
              uczestnikom ruchu, a fragment o zachowaniu szczególnej ostrożności odnosi się
              między innymi do sytuacji, kiedy cofa dwóch lub wiecej jednocześnie. Zwróc
              uwagę na podpunkt b. jest tam mowa o obowiązku (!) zapewnienia pomocy innej
              osoby w trudnej sytuacji. Tak więc w przypadku kolizji cofajacy jest na
              straconej pozycji.
      • 21.05.07, 09:03
        >Drogi osiedlowe są drogami publicznymi.
        nie wszystkie

        --
        171Nm@2500, 90kW@5500, rear wheel drive
        "Mamy spadającą ludność" - L.K.
      • 21.05.07, 19:06
        Witam,

        znaki przy drodze nazwanej w tym wątku "wewnętrzną" to D-46.

        Nie bardzo rozumiem jak jest ustalany sprawca kolizji:

        kierowca nr 1. nie zastosował się do znaku B-2;
        kierowca nr 2. (ewentualnie ) naruszył Art. 17 pkt 2 KRD (Kierujący pojazdem,
        włączając się do ruchu, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność oraz
        ustąpić pierwszeństwa innemu pojazdowi lub uczestnikowi ruchu), chociaż działał
        zgodnie z Art. 4 (Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają
        prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu
        drogowego, chyba że okoliczności wskazują na możliwość odmiennego ich
        zachowania.)
        Obaj za nieprzestrzeganie swojego przepisu dostają mandat...

        ALE KTO JEST SPRAWCĄ? to np. z jego OC będą pokrywane straty.
    • 21.05.07, 11:42
      Niesprawiedliwe, ale prawdziwe - włączający się do ruchu musi ustąpić WSZYSTKIM
      będącym już w ruchu - i prawidłowo i nieprawidłowo jadącym.
      Bo należy rozglądać się obie strony - pod prąd jeżdżą często rowery a piesi
      robią to w majestacie prawa...

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • Gość: t IP: *.mimuw.edu.pl 21.05.07, 11:47
        Oraz, jeszcze raz aż do znudzenia, podam:
        -ktoś mógł ukraść znak
        -jednokierunkową można cofać
        • 21.05.07, 19:58
          Gość portalu: t napisał(a):

          > Oraz, jeszcze raz aż do znudzenia, podam:
          > -ktoś mógł ukraść znak

          Takie rozumowanie jest chore! Myśląc w ten sposób to trzeba przyjąć że nigdy nie
          masz pierwszeństwa, zawsze na podporządkowanej ktoś mógł znak podpierniczyć.

          --
          PiS - Potwory i Spółka

          Czy Roman śpiewał w chórze?
          • Gość: t IP: *.chello.pl 21.05.07, 20:05
            Zgadzam się, trochę przesadzam, ale nie mogę zrozumieć, jak można jeździć nie patrząc, gdzie się jedzie.
            • 21.05.07, 20:21
              Gość portalu: t napisał(a):

              > Zgadzam się, trochę przesadzam, ale nie mogę zrozumieć, jak można jeździć nie
              > patrząc, gdzie się jedzie.

              Tego to i ja zrozumieć nie jestem w stanie, gdybym jeździł wyłącznie ufając w
              przepisy i znaki oraz rozum innych kierowców, to dwa razy dziennie miałbym
              eleganckie dzwony.

              --
              PiS - Potwory i Spółka

              Czy Roman śpiewał w chórze?
          • 05.09.07, 10:14
            erduch napisał:

            > Gość portalu: t napisał(a):
            >
            > > Oraz, jeszcze raz aż do znudzenia, podam:
            > > -ktoś mógł ukraść znak
            >
            > Takie rozumowanie jest chore! Myśląc w ten sposób to trzeba przyjąć że nigdy ni
            > e
            > masz pierwszeństwa, zawsze na podporządkowanej ktoś mógł znak podpierniczyć.
            >
            Wiesz co codziennie jeżdżę drogą z której kilka lat temu podpierniczono znak
            STOP, ja to wiem ale Ci co nie wiedzą mają prawo sądzić że są na równorzeędnej
            sęk w tym że Ci z lewej myślą że mają pierwszeństwo bo niby są na głównej.
            Dużo nie trzeba do nieporozumienia.
            Przy tej "kulturze" tego narodu powinno się zlikwidować wszystkie znaki bo i tak
            je ukradną lub połamią i zamalują albo do ograniczenia 30 km/h dopiszą jedynkę z
            przodu i wymyślić takie zasady ruchu żeby znaków było jak najmniej.
    • 21.05.07, 20:51
      wg mnie bardzo niebezpieczny.

      Tu nikt znaków nie ukradł ;-) i nikt nie dostawił nowych. To chyba jakiś urzędas
      odpowiedzialny inaczej, po pijaku zatwierdzał te znaki.

      fotoforum.gazeta.pl/72,2,772,62837608.html




      • Gość: morowind IP: *.chello.pl 21.05.07, 20:59
        E, te zdjęcia to z południa europy? W Chorwacji i w Serbii widziałem mnóstwo takich obrazków, zdaje się że chodzi tu o to, że na jednym wlocie może być duży ruch..
        • Gość: fragi IP: *.petrus.pl 21.05.07, 21:07
          A wracając do głównego wątku to mam pytanie, skąd włączający się do ruchu wiedział że ulica na którą wjeżdża jest jednokierunkowa ? A skoro tego nie wiedział to powinien spodziewać się pojazdów z obu stron. Nie ustąpił pierwszeństwa. Są obaj współwinni.
          • 21.05.07, 23:14
            wiedział, że jest jednokierunkowa, bo mieszka tam wiele lat i jeździ codziennie.
            • Gość: t IP: *.chello.pl 22.05.07, 07:05
              > wiedział, że jest jednokierunkowa, bo mieszka tam wiele lat i jeździ codziennie

              Czyli jednego kierowcę zgubiło lenistwo, a drugiego rutyna?
        • 21.05.07, 21:12
          Gość portalu: morowind napisał(a):

          > E, te zdjęcia to z południa europy? W Chorwacji i w Serbii widziałem mnóstwo
          takich obrazków, zdaje się że chodzi tu o to, że na jednym wlocie może być duży
          ruch..

          Znam to rondo bardzo dobrze bo codziennie tamtędy przejeżdżam w drodze do pracy.
          Nigdy nie widziałem tam większego ruchu. Bliski Wschód.
    • 21.05.07, 21:43
      ami6 napisała:

      > prawidłowo nadjeżdżające z lewej strony. Nastąpiło zderzenie, samochód nr 2
      > pod kątem prostym uderzył w samochód nr 1 w drzwi pasażera po stronie
      > kierowcy.
      > Kto jest sprawcą???

      Ten, co pod prąd, jednoznacznie.
      Argument o cofaniu jest o tyle marny, że przy cofaniu też należy ustąpić innym
      uczestnikom ruchu, a przy tym, jak wspomina któreś orzeczenie SN (jak mi się
      będzie nudziło, to sprawdzę w Kochanowskim sygnaturę), "cofanie jest manewerem o
      charakterze szczególnym, którego inni uczestnicy ruchu w zasadzie nie przewidują".
      Dla konkretnego przypadku dyskusja jest o tyle bezprzedmiotowa, że sprawca
      jechał przodem.
      Gdyby rzeczywiście ukradziono znak, można by dochodzić strat od drogowców (i to
      w tym przypadku obaj kierowcy, którzy zostali wkręceni w chorą akcję).
      Zasada ograniczonego zaufania nakazuje ograniczenie zaufania, jeżeli są
      okoliczności wskazujące na to, że ktoś może nie przestrzegać przepisów. W tym
      przypadku takie okoliczności nie zachodzą - patrzę w prawo, pusta droga, w lewo
      - nic nie nadjeżdża, ruszam. Skupiając się raczej na patrzeniu w lewo, skąd w
      każdej chwili ma pełne prawo nadjechać ktoś, komu mam obowiązek ustąpić
      pierwszeństwa. Nie mam obowiązku spodziewać się, że ktoś nadjedzie pod prąd, tak
      samo jak przejeżdżając na ruchliwej ulicy przez przejście dla pieszych na
      zielonym nie mam obowiązku spodziewać się, że z sąsiedniego pasa spomiędzy
      jadących pojazdów wleci mi pod koła jakiś kamikadze (przerobiłem to. Policjant
      pouczył mnie, że mogę dochodzić od pieszego odszkodowania za stłuczone lusterko.
      Nie dochodziłem).

      --
      Tam, gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli dużo.
      Wigilia w Norze
      Fanfikty potterowskie mrowie a mrowie
      • Gość: tadeusz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.07, 18:45
        Nie ma znaczenia ,że tamten jechał pod prąd - włączający się do ruchu nie ma
        przed nikim pierwszeństwa - ponadto gdyby zerknął w lewo to by zauważył
        niebezpieczeństwo
        • 22.05.07, 18:54
          Gość portalu: tadeusz napisał(a):

          > Nie ma znaczenia ,że tamten jechał pod prąd - włączający się do ruchu nie ma
          > przed nikim pierwszeństwa

          Oczywiście, że nie ma pierwszeństwa, ale w zakresie, w jakim można tego od niego
          żądać, upewnił się. W braku okoliczności wskazujących na co innego miał prawo
          liczyć na to, że inni uczestnicy ruchu przestrzegają przepisów.
          Ponadto zaś zważywszy, że gdzie przecinają się kierunki ruchu dwóch pojazdów,
          tam zawsze jeden ma pierwszeństwo, przyjęcie, że
          > włączający się do ruchu nie ma przed nikim pierwszeństwa
          w konkretnym przypadku oznaczałoby to, że ma przed kimś pierwszeństwo jadący pod
          prąd pojazdem innym niż uprzywilejowany w ruchu.

          > ponadto gdyby zerknął w lewo to by zauważył niebezpieczeństwo

          Na kursach na prawo jazdy uczą, że kierowca ma mieć oczy naokoło głowy, ale nie
          należy mylić bonmotów z konkretnymi wymaganiami.

          --
          Tam, gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli dużo.
          Wigilia w Norze
          Fanfikty potterowskie mrowie a mrowie
          • Gość: fragi IP: *.petrus.pl 23.05.07, 21:20
            "oznaczałoby to, że ma przed kimś pierwszeństwo jadący pod prąd pojazdem innym niż uprzywilejowany w ruchu."
            Wcale nie. Oznaczałoby że pierwszeństwo ma pojazd jadący drogą z pierwszeństwem przejazdu. To że złamał przy tym inny przepis to zupełnie inna bajka.
            To że ktoś mieszka gdzieś wiele lat i wie że jakaś droga jest jednokierunkowa nie zwalnia go od stosowania się do znaków. A czyja wina jest jak ktoś kto mieszka wiele lat przy torach, zna rozkład jazdy pociągów na pamięć i zderzy się z drezyną ? Przecież o tej godzinie nie ma prawa jej tam być. Interpretacja znaku nie może być "ustąp pierwszeństwa prawidłowo jadącym pojazdom". Masz ustąpić WSZYSTKIM i już !
            • 23.05.07, 22:00
              Znak (B-2) dotyczył kierowcy jadącego pod prąd, włączający się do ruchu nie
              miał znaku przed sobą, wiedział, że ma zachować ostrożność, ustąpić
              pierwszeństwa pojazdom (ale pojazdy jechały tylko z jednej strony, więc im
              ustępował), wiedział, że ma mieć ograniczone zaufanie (ale to ma miejsce,
              jeżeli są OKOLICZNOŚCI wskazujące na to, że ktoś może nie przestrzegać
              przepisów. W tym przypadku takie okoliczności nie zachodziły. Ponadto jak ktoś
              tu już słusznie zauważył, zasada ograniczonego zaufania nie przesądza o winie.
              i tak można bez końca ...

              Znam już oficjalną interpretację Policji(chociaż na miejscu zdarzenia była
              całkiem inna), a za jakiś czas poznam interpretację sądu grodzkiego...a kto
              wie, może interpretacje sądów wyższych instancji? Poinformowano mnie już, że
              mylę prawo ze sprawiedliwością oraz że prawo nie musi być logiczne (po co więc
              biednych studentów prawa tak tną na "logice dla prawników?":)
              Zarzut dla kierowcy jadącemu pod prąd - niezastosowanie się do znaku, ale
              niewinny kolizji. Kierowca nr 2 - "W dniu xxx o godz. xxx w Warszawie, na ul.
              xxx, skrzyżowanie z ul. xxx, która jest drogą wewnętrzną, spowodował zagrożenie
              bezpieczeństwa w ruchu drogowym w ten sposób, że kierując samochodem m-ki xxx
              nie zachował szczególnej ostrożności w czasie włączania się do ruchu z drogi
              wewnętrznej na drogę publiczną i nie ustąpił pierwszeństwa pojazdowi jadącemu
              drogą publiczną w wyniku czego doprowadził do zderzenia z samochodem m-ki xxx ,
              który skutek uderzenia zjechał na lewą część jezdni i zderzył się z samochodem
              m-ki xx.
              W myśl art. 157 par.2 KK pojazdy nr 1 i 3 zostały uszkodzone, w związku z tym
              kierowca nr 2 jest obwiniony o wykroczenie z art. 86 par.1 KW w związku z art.
              17 Ustawy Prawo o ruchu drogowym."
              Art. 17 (Art. 17 pkt 2 KRD: Kierujący pojazdem, włączając się do ruchu, jest
              obowiązany zachować szczególną ostrożność oraz ustąpić pierwszeństwa innemu
              pojazdowi lub uczestnikowi ruchu.)
              Nie wiem po co jeżdżę dłuższą drogą... łatwiej wjechać od prąd - w razie czego
              tylko "nie zastosuję się do znaku", a zaoszczędzę benzynę i kręcenie kółkiem...
              • Gość: t IP: *.chello.pl 23.05.07, 23:20
                I to jest normalna interpretacja. Kierowca nr. 1 dostanie mandat za spowodowanie zagrożenia, kierowca nr. 2 za nieustąpienie pierwszeństwa - tak jak pisałem od początku.

                A to co piszesz nie do końca jest prawdą, bo na przykładzie jazdy pod prąd - w razie czego jadąc pod prąd, przy ciekawym ukształtowaniu jezdni możesz wyjść na czołówkę, i wtedy sprawca będzie jeden.

                • 24.05.07, 17:09
                  Przepraszam, a skąd wiecie, że włączający się do ruchu nie widział przed sobą
                  znaku C-1, który, przynajmniej teoretycznie zawsze powinien się tam znajdować?
                  Czy w którymś miejscu tego wątku zostało to zapodane?
                  Mam jeszcze jedno pytanie do wybitnych teoretyków. Weźmy przykład: jadę sobie
                  przepisowo, dojeżdżam do szczytu wzniesienia i mijając go zderzam się czołowo z
                  piratem drogowym, który z drugiej strony wyżej wymienionego wzniesienia
                  wyprzedzał na trzeciego, jadąc z prędkością 250 km/godz - obaj giniemy. Albo
                  też, mijając szczyt wzniesienia najeżdżam na leżącego na jezdni pijaka - ginie
                  tylko on. Kto jest winien? Czy takie sytuacje, łącznie z ewentualnym lądowaniem
                  UFO (wiadomo: kosmici, jako goście z innego świata przecież nie mogą znać
                  ziemskich realiów, a co dopiero lokalnego PRD) również powinienem przewidzieć?
                  • 24.05.07, 17:24
                    ...Albo też, włączając się do ruchu mógł minąć znak C-2, który wg przepisów
                    także ewentualnie (zamiennie ze znakiem C-1) powinien się tam znajdować.
                • Gość: Wronek IP: *.netis.net.pl 05.09.07, 08:29
                  Niestety ja mialem wczoraj podobna sytuacje... jechalem draga jednokirunkowa, omijalem samochod zaparkowany po prawej stronie jezdni a w tym czsaie zza samochodu zaparkowanego po lewej stronie wyjezdza passat "pod prad" i dochodzi do stluczki... wezwalem policje i co sie okazalo... obupulna wina... z zaznaczeniem ze to ja sie przyczynilem do kolizji, passat tylko nidostosowal sie do znaku...

                  jade dzis do radcy prawnego, moze bede dochodzil swoich praw w sadze grodzkim..
              • 24.05.07, 17:21
                sad czasami nie podziela wersji policji, wiec nie wszystko stracone .. bran sie
                artykulem 4 ile mozesz.
                --
                171Nm@2500, 90kW@5500, rear wheel drive
                "Mamy spadającą ludność" - L.K.
                • 25.05.07, 10:04
                  Koega miał podobną sytuację do opisanej w wątku. Według policjantów winny był ten jadący pod prąd. Nie przyjął mandatu. Sprawa skończyła sie w sądzie grodzkim, który utrzymał interpretacje policji.
                  --
                  "Internet Explorer to program do przeglądania internetu z Twojego komputera i na odwrót"

                  opera.com/lang/pl/
                  • 25.05.07, 14:00
                    Biegli z ORTSiRD, jak ich znam, też by to poparli. Brzmiałoby to mniej więcej tak:
                    Wypadek spowodował kierujący pojazdem <jadącym pod prąd>.
                    Do wypadku przyczyniło się zachowanie kierującego pojazdem <włączający się do
                    ruchu>.
                    A sądy w takiej sytuacji karzą tego, co spowodował, a przyczynienie uznają
                    ewentualnie za okoliczność łagodzącą.

                    --
                    Tam, gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli dużo.
                    Wigilia w Norze
                    Fanfikty potterowskie mrowie a mrowie
                    • 25.05.07, 20:31
                      no to trzymajcie za mnie kciuki w grodzkim:)
                      moralnie absolutnie nie czuję żadnej winy, 2 ekipy policji na miejscu mówiły,
                      że sprawcą jest jadący pod prąd - dopiero za biurkiem ta interpretacja się
                      zmieniła...
                      dla mnie niezastosowanie się do znaku też wpowinno być rozpatrywane w katgorii
                      późniejszego zdarzenia - inaczej powinno się traktować jazdę pod prąd, kiedy
                      nie spowodowała kolizji, a inaczej gdy do niej doprowadziła. Tak samo ze
                      strzelaniem, jak strzelisz i nikogo nie trafisz to zupełnie inna sprawa, niz
                      gdy kogoś zranisz.
                      mam zamiar walczyć ...
                      • Gość: fragi IP: *.zebyd.com.pl 25.05.07, 20:37
                        Stąd tylko krok do stwierdzenia "jak przejechałeś na czerwonym i nikogo nie
                        zabiłeś to nie ma sprawy". Nie można traktować wykroczenia różnie w zaleznosci
                        od tego co potem nastąpiło. Gość jechał pod prąd i należy mu się za to mandat, a
                        drugi nie ustąpił pierwszeństwa i też należy mu się mandat. Obaj swoim
                        zachowaniem spowodowali kolizję.
                        • 26.05.07, 22:54
                          Ponawiam pytanie: czy gdybym zginął zderzając się czołowo z piratem drogowym,
                          jadącym z prędkością 250km/godz nie swoją połową jezdni i przy zerowej
                          widoczności, to również byłaby współwina?
                          • Gość: t IP: *.chello.pl 19.06.07, 11:48
                            jeśli widziałbyś go z daleka i z premedytacją nie zrobił miejsca....
                          • 05.09.07, 08:52
                            jeśli pirat jechałby 250 km/h nie swoją połową jezdni i uderzył
                            czołowo w Ciebie, to znaczy że Ty jechałeś prawidłowo a przepisy
                            łamał tylko pirat

                            a w omawianej sytuacji obaj kierowcu złamali przepisy - gdyby
                            kierowca z podporządkowanej dokończył manewr, wyjechał na drogę z
                            pierwszeństwem i dopiero wtedy wjechal w niego kierowca jadacy pod
                            prąd to tylko ten jadacy pod prąd byłby winny

                            ale skoro włączający się do ruchu nie dokończył jeszcze manewru w
                            chwili zderzenia, to winni sa obaj

                            i nie jest to sprawa z kategorii UFO - jadacego pod prąd tym łatwiej
                            wychwycic jeśli wiesz że dorga jest jednokierunkowa a jego nie
                            powinno tam być - wystarczy rzut oka
                            • 05.09.07, 09:55
                              > i nie jest to sprawa z kategorii UFO - jadacego pod prąd tym łatwiej
                              > wychwycic jeśli wiesz że dorga jest jednokierunkowa a jego nie
                              > powinno tam być - wystarczy rzut oka

                              A to ciekawe... Sądziłem, że łatwiej jednak zauważyć to, czego możemy się
                              spodziewać.
                              • 05.09.07, 12:23
                                pozwolę się niezgodzić 9może nieprecyzyjnie się wyraziłem) - chodzi
                                mi o to, że jeśli spodziewasz się czego w danym miejscu to po prostu
                                o rejestrujesz i tyle, natomiast gdy widzisz coś, czego w danym
                                miesjcu absolutnie nie powinno być powinna się naychmiast wyraźnie
                                zapalić lampka ostrzegawacza- UWAGA SYTUACJA NADZWYCZAJNA

                                wychodząc na rynek w Krakowie raczej spodziewasz się gołębi,
                                natomiast gdy stał tam struś, to gwarantuję, że każdy zwróciłby na
                                to szczególną uwagę zarejestrowałby ten fakt natychmiast :))))
                                • 05.09.07, 14:18
                                  > o rejestrujesz i tyle, natomiast gdy widzisz coś, czego w danym
                                  > miesjcu absolutnie nie powinno być powinna się naychmiast wyraźnie
                                  > zapalić lampka ostrzegawacza- UWAGA SYTUACJA NADZWYCZAJNA

                                  Pod warunkiem, że patrzysz w odpowiednim kierunku. :)
    • 15.06.07, 15:05
      ...I co? jaki wyrok?
    • Gość: rav107 IP: *.aster.pl 17.06.07, 21:20
      Moim zdaniem z formalnego punktu widzenia oczywista wina jadącego pod prąd.
      Zgodnie z przepisami włączający się do ruchu miał prawo oczekiwać, że inni
      kierujący zastosują się do przepisów i znaków, a więc że zaden pojazd nie
      będzie poruszał sie pod prąd.

      Nie zmienia to oczywiście faktu, że rozsądny kierowca powinien spojrzeć również
      w praco, ale ja bym tą konstatację pozostawił rozważaniom o rozsądku na drodze,
      a nie rozważaniom prawnym i orzekaniu winy.

      Nie zmienia to także faktu, że jak znam naszą policję to sytuacja mogłaby być
      różnie zinterpretowana przez różnych policjantów.
      • 17.06.07, 21:29
        Co tu interpretować??? Prawa karne i wykroczeniowe we wszystkich cywilizowanych
        krajach opierają się na kardynalnej zasadzie: "nie ma kary bez winy".
        Wyjeżdżający z drogi podporządkowanej nie popełnił żadnego wykroczenia, więc
        karanie go za to, że mając uwagę zwróconą tam, gdzie zwrócona być powinna nie
        skorzystał z możliwości zwrócenia jej w stronę inną (przecież mógł, choć wcale
        nie musiał, bo nie było takiej potrzeby, zresztą, niepotrzebne rozpraszanie
        uwagi w trakcie wykonywania manewru włączania się do ruchu również może
        prowadzić do powstawania zagrożeń) jest moim zdaniem ewidentnym nadużyciem i
        rzuca wiele światła na profesjonalizm i stosunki panujące w polskiej policji.
        • 17.06.07, 21:48
          kozak-na-koniu napisał:

          "Wyjeżdżający z drogi podporządkowanej nie popełnił żadnego wykroczenia, więc
          karanie go za to, że mając uwagę zwróconą tam, gdzie zwrócona być powinna nie
          skorzystał z możliwości zwrócenia jej w stronę inną (przecież mógł, choć wcale
          nie musiał, bo nie było takiej potrzeby, zresztą, niepotrzebne rozpraszanie
          uwagi w trakcie wykonywania manewru włączania się do ruchu również może
          prowadzić do powstawania zagrożeń) jest moim zdaniem ewidentnym nadużyciem i
          rzuca wiele światła na profesjonalizm i stosunki panujące w polskiej policji."

          Jeśli faktycznie wyjeżdżał z drogi osiedlowej a nie podporządkowanej, to włączał
          się do ruchu, a wtedy miał obowiązek ustąpienia WSZYSTKIM pojazdom będącym w ruchu.
          Nawet tym łamiącym przepisy. :-P

          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          Automobil
          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
          • Gość: fragi IP: *.zebyd.com.pl 17.06.07, 23:00
            Nie ustapił pierwszeństwa pojazdowi na drodze z pierwszeństwem przejazdu. To
            przecież wykroczenie. Przecież nie mógł wiedzieć że np. wczoraj nie zmieniono
            organizacji ruchu. Zwyczajnie "jechał na pamięć" a nie zgodnie z przepisami.
            Jeśli z powodu na przykład wypadku kierujący ruchem policjant skieruje cię w
            drogę jednokierunkową pod prąd to każdy bezkarnie może się z tobą zderzyć ? I to
            będzie twoja wina ? Należy ustąpić pierwszeństwa KAŻDEMU pojazdowi, nawet
            jadącemu pod prąd.
            • Gość: t IP: *.chello.pl 17.06.07, 23:14
              co nie powinno zmieniać faktu ukarania srogim mandatem jadącego pod prąd - za stwarzanie niebezpieczeństwa. jednak wina za SPOWODOWANIE po stronie włączającego się do ruchu.
              • 17.06.07, 23:27
                Gość portalu: t napisał(a):

                "co nie powinno zmieniać faktu ukarania srogim mandatem jadącego pod prąd - za
                stwarzanie niebezpieczeństwa. jednak wina za SPOWODOWANIE po stronie
                włączającego się do ruchu."

                Dokładnie tak.
                Płaci się za swoje błędy.
                Błędy innych nas nie rozgrzeszają.

                Pozdrawiam,
                Mejson
                --
                Automobil
                Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
            • 20.06.07, 20:59
              Jeśli wczoraj zmieniono organizację ruchu - winę ponosi ten, kto odpowiada za
              oznakowanie drogi. Jeśli policjant skieruje mnie w drogę jednokierunkową pod
              prąd - winę poniesie policjant, gdyż jego działania nie mogą nakłaniać ani tym
              bardziej zmuszać do łamania prawa. W takiej sytuacji NIE powinien odwalać
              roboty, tylko wezwać posiłki i zorganizować BEZPIECZNY objazd.
              • 05.09.07, 08:58
                o czym Ty piszesz??? znaki dawane przez policjanta mają
                pierwszeństwo przed oznakowaniem poziomym!!!

                jeśli policjant skieruje Cię w ulicę jednokierunkową to jedziesz po
                tej ulicy i koniec - a ci, ktorzy właczają się do ruchu z ulic
                podporządkowanych mają obowiązek ustąpić WSZYSTKIM jadącym po drodze
                uprzywilejowanej bo nie im oceniać czy dany pojazd jedzie zgodnie z
                prawem czy nie...

                jeśli wcześniej zmieniono by organizację ruchu to przecież nie
                stawia się żadnego przed wyjazdem z każdej bocznej uliczki
                znaku "uwaga droga w którą skręcasz stała się wczoraj dwukierunkowa"
                tylko ruchu odbywa się nadal na zasadach ogólnych - ustępowania
                pojazdom jadacym drogą z pierwszeństwem przejazdu....

                temu co jechał pod prąd mandat za jazde pod prąd, temu co się
                włączał do ruchu mandat za nieustąpienie pierwszeństwa,,,,
                • 05.09.07, 08:59
                  zbig76 napisał:

                  > o czym Ty piszesz??? znaki dawane przez policjanta mają
                  > pierwszeństwo przed oznakowaniem poziomym!!!

                  i pionowym i jakimkolwiek innym też :))))
            • Gość: a-aa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.07, 15:34
              Bardzo mądra odpowiedź. Podpisuję się pod nią
    • 19.06.07, 12:07
      do ami 6 ten co jechał pod prąd , złamal zasady ruchu drogowego , zasady. to
      wyobraś sobie idziesz pod prąd i wpadasz na piękną babkę i co ?kto winien.....
      --
      zimne ręce,gorące serce
      • Gość: tadeusz542 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.07, 08:44
        Natomiast ma obowiązek zanim ruszy sprawdzić czy droga jest wolna z obu stron.
        W kodeksie nie piszą że ten obowiązek w przypadku ulicy jednokierunkowej
        dotyczy spojrzenia tylko na prawo a na lewo już nie.
        Jednak spróbuj wyjść na swoje z innej beczki.
        Sprawdź czy z tego miejsca gdzie wyjeżdżałeś droga z tej strony od której ten
        drugi nadjechał jest swobodnie widoczna - jeśli tak to jesteś ugotowany ale
        jeśli nie to zawsze możesz się bronić ,że z powodu złej widoczności i braku
        lustra wspomagającego wysuwałeś się ostrożnie i wtedy tamten cię zdzielił.
        To wprawdzie oprze się wtedy o sąd ale masz szanse ,że to jego obciążą winą za
        wypadek.
        • Gość: tadeusz542 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.07, 08:48
          w tylne drzwi - ten numer z ostrożnym wyjazdem chyba nie przejdzie ale spróbuj
          twierdzić ,że facet stał jak gdyby wyjeżdzał z parkingu i nagle ruszył kiedy ty
          się już wysunąłeś na drogę - Twoje słowo przeciwko jego słowu
    • 05.09.07, 09:09
      Przy czym - moim skromnym zdaniem - wine za spowodowanie wypadku ponosi
      kierowca, ktory wlaczyl sie do ruchu z drogi podporzadkowanej. Kierowca jadacy
      pod prad moze zostac ukarany tylko za to wykroczenie (jazde pod prad).

      Kierowca wlaczajacy sie do ruchu jest zobowiazany zawsze i w kazdej sytuacji
      sprawdzic czy droga jest wolna. Nic nie zwalnia go od spojrzenia w jedna ze
      stron i sprawdzenia, czy ktos lub cos z tamtej strony nie najdjezdza/nadchodzi.
      To, ze droga glowna jest jednokierunkowa nie ma tu nic do rzeczy.
      Z prawej strony mogl przeciez zblizac sie taz pojazd uprzywilejowany, dziecko na
      rowerze albo pieszy.

      Sytuacja jest podobna jak w przypadku pojazdow parkujacych w bramach albo
      wjazdach. Za ewentualne uszkodzenia pojazdu parkujacego lub "przeciskajacego"
      sie wine ponosi ten, ktory sie przeciskal.
      Zle parkujacego delkwenta mozna pociagnac do odpowiedzialnosci tylko z powodu
      parkowania niezgodnego z przepisami.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.