Dodaj do ulubionych

Prawne obowiązywanie ograniczenia predkości (?)

12.07.03, 17:00
Jadąc ulicą główną klasy "L" na terenie zabudowanym , przy wjeździe do tej
ulicy jest ustawiony znak ograniczenia prędkości do 40 km/h . Do lewej
strony tej ulicy dobiega ulica podporządkowana klasy "L" . Przy czym dla
pojazdów jadących z kierunku przeciwnego są ustawione jednoznaczne znaki
ograniczenia prędkości do 40km/h, na całej ulicy którą się poruszam.
Czy ulica podporządekowana po mojej lewej stronie znosi dla mnie
zakazu ograniczenia prędkości. Po prawej stronie ulicy ktorą się poruszam
nie ma znaku końca ograniczenia prędkości za tą ulicą dojazdową, a znak
powtórzeniowy ograniczenia pędkości jest dopiero 160 m dalej.
Czy możę być taka sytuacja, ze na pewnym odcinku drogi dla pojazdów jadących
w kierunkach przeciwnych dopuszczalna prędkość znacznie się różni?
Edytor zaawansowany
  • tygrys01 14.07.03, 09:24
    Pytanie to skierowałe rownież do Ministerstwa Infrastruktury. Jak dostanę
    odpowiedź to przynajmniej jakiś fragment przytoczę tutaj. Problem jest zbyt
    trudny jak na mój koci łeb. Myślałem, że ktoś z bywalców tego forum potrafi to
    zinterpretować, ale widać jest to trudne nie tylko dla kotów.
  • Gość: pk IP: 212.87.17.* 14.07.03, 11:03
    A podpowiedz, co to znaczy "klasy L"?
  • tygrys01 14.07.03, 14:45
    Gość portalu: pk napisał(a):

    > A podpowiedz, co to znaczy "klasy L"?
    Jak znajdę dłuższą chwilkę czasu to przygotuję posta z klasyfikacją dróg i tzw.
    prędkościami bezpiecznymi (nie mylić z dopuszczalnymi, które są zawsze mniejsze)
    wyznaczonymi standardami technicznymi dla odpowiedniej klasy dróg. Tutaj tylko
    droga klasy "L" to droga lokalna, droga klasy "G" to droga gminna.
  • Gość: eM IP: *.net.external.hp.com 14.07.03, 13:56
    tygrys01 napisał:

    > Czy ulica podporządekowana po mojej lewej stronie znosi dla mnie
    > zakazu ograniczenia prędkości.
    ...
    > Czy możę być taka sytuacja, ze na pewnym odcinku drogi dla pojazdów jadących
    > w kierunkach przeciwnych dopuszczalna prędkość znacznie się różni?

    Stosowne regulacje są w Rozporządzeniu Ministrów Transportu
    i Gospodarki Morskiej Oraz Spraw Wewnętrznych i Administracji
    z dnia 21 czerwca 1999 r. w sprawie znaków i sygnałów drogowych.

    Cytuję odpowiednie fragmenty:

    "§ 27. 1. Znak B-33 "ograniczenie prędkości" oznacza zakaz przekraczania
    prędkości określonej na znaku liczbą kilometrów na godzinę. Dopuszczalna
    prędkość określona na znaku obowiązuje, z zastrzeżeniem ust. 4 i § 32, do
    miejsca:

    1) wprowadzenia innej dopuszczalnej prędkości znakiem B-33 lub B-43,

    2) umieszczenia znaku oznaczającego początek strefy zamieszkania,

    3) umieszczenia znaku oznaczającego początek lub koniec obszaru zabudowanego."

    "§ 32. 1. Znak B-42 "koniec zakazów" oznacza odwołanie zakazów wyrażonych
    znakami: B-23, B-25, B-26, B-29 i B-33.

    2. Jeżeli zakaz wyrażony przez znaki B-25, B-26, B-29, B-33, B-35, B-36,
    B-37 i B-38 nie jest uprzednio odwołany znakiem oznaczającym koniec zakazu,
    to obowiązuje on do najbliższego skrzyżowania; nie dotyczy to skrzyżowania
    na drodze dwujezdniowej, na którym wlot drogi poprzecznej znajduje się tylko
    z lewej strony i nie ma połączenia z prawą jezdnią."

  • tygrys01 14.07.03, 14:27
    Czy możę być taka sytuacja, ze na pewnym odcinku drogi dla pojazdów jadąc
    ych w kierunkach przeciwnych dopuszczalna prędkość znacznie się różni?

    =======
    Stosowne regulacje są w Rozporządzeniu Ministrów Transportu
    > i Gospodarki Morskiej Oraz Spraw Wewnętrznych i Administracji
    > z dnia 21 czerwca 1999 r. w sprawie znaków i sygnałów drogowych.
    >
    > Cytuję odpowiednie fragmenty:
    >
    2. Jeżeli zakaz wyrażony przez znaki B-25, B-26, B-29, B-33, B-35, B-36,
    > B-37 i B-38 nie jest uprzednio odwołany znakiem oznaczającym koniec zakazu,
    > to obowiązuje on do najbliższego skrzyżowania; nie dotyczy to skrzyżowania
    > na drodze dwujezdniowej, na którym wlot drogi poprzecznej znajduje się tylko
    > z lewej strony i nie ma połączenia z prawą jezdnią."
    =======================
    Wątpliwości moje budzi sytuacja o ktorej piszę a mianowicie czy może
    obowiązywać różna prędkość dopuszczalna na jezdni dwupasmowej (10m szerokości)
    na tym samym odcinku dla pojazdów jadących w kierunkach przeciwnych.
    === Administrator drogi (Zarząd Dróg i Komunikacji w Krakowie) odpisał jedynie
    na pytanie Sądu, ze "powinien" w rzeczonym miejscu być ustawiony znak... ale
    jak go nie ma to sytuacja jkest nie zupełnie jednoznaczna. Nie ma bowiem
    ustawionego znaku końca ograniczenia prędkości. Dla zainteresowanych podaję,
    że kierowca na tym odcinku spowodował wypadek przy prędkości zderzenia 74km/h
    zabijając dwie osoby. Przy czym zachodzi pytanie, czy tylko przekroczył
    prędkość dopuszczalną 60 km/h i przyczynił się do powstania wypadku, czy też
    znacznie przekroczył prędkość dopuszczalną 60km/h)i spowodował wypadek
    śmiertelny w skutkach. Tutaj występuje problem o którym pisałem w jednym z
    ostatnich postów tzw prędkości dopuszczalnej i prędkości bezpiecznej. O ile
    pamiętam to prędkości te określone przepisami różnią się zawsze o 10km/h.
    Brrr... znowu muszę szukać gdzie te mądrości wyczytałem aby kierowcy zabójcy
    mojej córki i jeszcze jednego 18 letniego chłopca sprawa się nie upiekła.

  • Gość: misiu IP: *.chello.pl 14.07.03, 17:57
    Nie ma prawnych przeszkód, aby na tej samej drodze, dla różnych kierunków ruchu
    obowiązywały różne dopuszczalne prędkości. Wszystko zależy od tego, z jakiego
    powodu prędkość powinna być ograniczona. Taką sytuację można dosyć często i nie
    jest wcale czymś nienormalnym. Wystarczy, że jedna połowa jezdni została
    wyremontowana i nie ma przeszkód do poruszania się po niej z normalną
    prędkością, druga zaś jest dziurawa i obowiązuje na niej ograniczenie. Najwyżej
    namalują pośrodku podwójną, ciągłą linię.
    W przypadku podanym przez Ciebie należy sprawdzić, czy zgodny z prawem jest
    skręt w lewo z bocznej ulicy, dochodzącej z lewej strony do rzeczonej drogi.
    Jeśli tak, to bez dwóch zdań dopuszczalna prędkość od tego skrzyżowania wynosi
    60km/h.
  • Gość: tygrys01 IP: *.chello.pl 14.07.03, 22:03
    Wszystko zależy od tego, z jakiego powodu prędkość powinna być ograniczona.
    Taką sytuację można dosyć często i nie jest wcale czymś nienormalnym. 60km/h.
    ================
    Z punktu widzenia przepisów kodeksu drogowego przekonałeś mnie. Wprawdzie
    administrator drogi zapomniał ustawić znaku (dla tego rodzaju drogi -klasy L-
    prędkość bezpieczna jest 50km/h a dopuszczalna 40 km/h) ale powinno to być
    wyraźnie oznakowane. Kierowca nie jest ani powołany ani upoważniony do
    klasyfikacji drogi. Wystąpiło tutaj zaniedbanie administratora, które w tym
    przypadku działa na korzyść kierowcy. Wprawdzie przekroczył on prędekość
    dopuszczalną o 14 km/h - w chwili zderzenia miał 74 km/h - ale gdyby jechał
    nawet 60km/h co było kodeksowo dopuszczalne, to i tak zdaniem biegłych, raczej
    nie uniknąlby najechania dwóch osób, z tym, ze skutek zderzenia byłby
    zminimalizowany.

    W tej sytuacji trzeba mi będzie skupić się na prędkości bezpiecznej i zasadzie
    zachowania szczególnej ostrożności przy złych warunkach pogodowych (pora
    nocna , godz 18:00 29 października) oraz tym, ze facet wygarnął pieszych z
    pobocza drogi co też jest bardzo prawdopodobne. Następna rozprawa wyznaczona na
    początek września.
    Dzięki za komentarz. Jaj dostanę opinię z Ministerstwa Infrastruktury oraz
    Zarządu Dróg i Komunikacji to napiszę, ale myślę, ze opinie tebędą zbieżne z
    Twoją.
  • Gość: misiu IP: *.chello.pl 15.07.03, 18:45
    Gość portalu: tygrys01 napisał(a):
    > W tej sytuacji trzeba mi będzie skupić się na prędkości bezpiecznej i
    zasadzie
    >
    > zachowania szczególnej ostrożności przy złych warunkach pogodowych (pora
    > nocna , godz 18:00 29 października) oraz tym, ze facet wygarnął pieszych z
    > pobocza drogi co też jest bardzo prawdopodobne. Następna rozprawa wyznaczona
    na
    >
    > początek września.

    Jeśli mogę coś radzić, to najpierw upewnij się, że istotnie były wtedy złe
    warunki pogodowe. Pora nocna pod koniec października to jeszcze zbyt mało.
    Dopiero opady atmosferyczne, mgła, mokra i śliska nawierchnia drogi, dają
    podstawę do takiego twierdzenia.
    Nie możesz też liczyć na to, że sąd skaże kierowcę, na podstawie podejrzenia,
    że PRAWDOPODOBNIE wygarnął pieszych z pobocza. Taka okoliczność musi być
    stwierdzona ponad wszelką wątpliwość, przez ekipę dochodzeniową i biegłych. W
    przeciwnym przypadku działa zasada domniemania niewinności.
    Spróbuj "przyczepić" się np. do stanu technicznego pojazdu, np. źle ustawionych
    (lub w złym stanie technicznym) reflektorów, źle działających hamulców, itd.
    Udowodnienie, że kierowca musiał wiedzieć o tych niesprawnościach, może
    skutkować przypisaniem mu winy przynajmniej za niedostosowanie prędkości do
    stanu technicznego pojazdu, a być może (to zależy od stopnia niesprawności) za
    poruszanie się nim w ogóle.
  • tygrys01 15.07.03, 22:11
    otografia były wtedy złe warunki pogodowe. opady atmosferyczne, mokra i śliska
    nawierchnia drogi,
    =======> Nie możesz też liczyć na to, że sąd skaże kierowcę, na podstawie
    podejrzenia,
    > że PRAWDOPODOBNIE wygarnął pieszych z pobocza. Taka okoliczność musi być
    > stwierdzona ponad wszelką wątpliwość, przez ekipę dochodzeniową i biegłych.
    =========== Jak do tej pory to ja sam muszę podważać i obalać wszystkie
    ekspertyzy. Poczynając od poilicji, prokuratora, panią sędzię sądu okręgowego
    ktora wydała zgodę prokuratorowi na NIEPRZESLUCHIWANIE świadków w sprawie gdzie
    zginęło dwoje ludzi, samego oskarżonego ktory dzwoni ostentacyjnie kluczykami
    samochodowymi przed salą rozoraw, obrońca który przerywa rozprawę na 15 munut
    po czym przed salą sądowa ,5m, robi otwartą narade z biegłymi, prawie wszyscy
    starają się wybronić oskarżonego. Udało mi się wbrew wszystkim
    przedstawicielom wladz zgromadziś świadkow i przyprowadzić na salę, teraz już
    jest trochę inaczej. Sanitariusz karetki pogotowia, który odważył się
    powiedzieć, że było tyle krwi, ze musieli myć karetkę przez caly następny dzień
    postradał pracę. W sprawie interweniowało już kilku ministrów, prezydent
    Krakowa, komisja sejmowa a pomimo tego panowie w togach pojmują niezależność
    sędziowską jako niezależność od jakiegokolwiek prawa i minimum przyzwoitości.
    ===========
    Po rozprawie wrześniowej o ile nie będzie odwołana napiszę kilka słów.
    Dzięki za dobre słowa.
    Fotografia Justysi jest na stronie : < p://www.lingpi.com>
  • pq 16.07.03, 15:39
    Kim był kierowca?
  • tygrys01 17.07.03, 10:27
    pq napisał:

    > Kim był kierowca?
    Oto jest pytanie. Jest przedstawiony jako rolnik z podkrarowskiej wsi
    Wawrzeńczyce sprzedający plody rolne z wlasnego gospodarstwa na targu Rybitwy.
    Z wykształcenia mechanik samochodowy. Jego staż zawodowy nie został ujawniony i
    co do tego jest zmowa milczenia. Zbyt wiele osób go broni aby to był człowiek
    nie mający jakichś powiązań, mozliwe. ze rodzinnych albo zawodowych z
    przeszlosci. Łapówki raczej nie wchodzą w grę, bo na oplacenie tylu osopb
    działających w zlej wierze raczej zwykłemu rolnikowi na 2ha ziemi, ze 100m2
    domem i samochodem wg wartości sklepowej 50000PLN, mającemu na utrzymaniu
    dwoje dzieci z rentą 400 PLN jego i podobną żony raczej by nie starczyło kasy.
    Oskarżony od samego początku rozprawy (było juz ich 16) nie puścił pary z gęby-
    ma taklie prawo, a sądu te sprawy jakoś nie interesują, natomiast oskarżyciel
    posilkowy dowiedział się na rozprawie "po co Pan będzie pytał oskarżonego,
    oskarzony i tak nie odpowie panu na żadne pytanie". Jedyną osobą starającą się
    ustalić fakty jest oskarżyciel posilkowy. Udział prawie wszystkich kolejnych
    (chyba było ich juz okolo 10) prokuratorow jest zupełnie bierny. Tak, że z
    całym aparatem (nie)sprawiedliwości muszę do zmagań brać się sam - tzn ojciec
    zabitej Aurelii. Mam nadzieję, ze śmierć tych dwojga młodych ludzi - 24lat
    Aurelia i 18 lat Kamil -nie zostanie zmarnowana, choć cena walki z
    niepraworządnością jest wielka i chwilami przerasta siły rodziców zabitych
    dzieci.
  • tygrys01 14.07.03, 14:52
    W reposcie mylnie podałem, że prędkość dopuszczalna z wyjątkiem wątpliwego
    kwestionowanego 160 metrowego odcinaka jest 60 km/h. W rzeczywistości dla
    całej drogi administrator ustanowił 40km/h a miejscami 30km/h. Na feralnym
    odcinku, tylko w jedną stronę zachodzi wątpliwość, czy tak jak wynika z
    przepisow ogolnych dla obszarów zabudowanych 60km/h czy też 40km/h jak
    określono dla calej drogi.
  • Gość: eM IP: *.net.external.hp.com 16.07.03, 11:17
    tygrys01 napisał:

    > W reposcie mylnie podałem, że prędkość dopuszczalna z wyjątkiem wątpliwego
    > kwestionowanego 160 metrowego odcinaka jest 60 km/h. W rzeczywistości dla
    > całej drogi administrator ustanowił 40km/h a miejscami 30km/h. Na feralnym
    > odcinku, tylko w jedną stronę zachodzi wątpliwość, czy tak jak wynika z
    > przepisow ogolnych dla obszarów zabudowanych 60km/h czy też 40km/h jak
    > określono dla calej drogi.

    Jeśli na początku drogi nie stoi znak B-43 "strefa ograniczonej prędkości",
    tylko B-33 "ograniczenie prędkości", to bez wątpliwości na feralnym,
    nieoznakowanym odcinku jest 60. Samo ustanowienie ograniczeń przez
    administratora drogi nie wystarczy - musi ono być zrealizowane w postaci
    właściwego oznakowania. Kierowcy nie muszą wiedzieć, co ustanowił
    administrator, kierowcy mają stosować się do oznakowania drogi...
  • tygrys01 11.08.03, 21:48
    Gość portalu: eM napisał(a):

    Jeśli na początku drogi nie stoi znak B-43 "strefa ograniczonej prędkości",
    tylko B-33 "ograniczenie prędkości", to bez wątpliwości na feralnym,
    nieoznakowanym odcinku jest 60. Samo ustanowienie ograniczeń przez
    administratora drogi nie wystarczy - musi ono być zrealizowane w postaci
    właściwego oznakowania. Kierowcy nie muszą wiedzieć, co ustanowił
    administrator, kierowcy mają stosować się do oznakowania drogi...
    =================================
    Taką też otrzymałem oficjakną interpretację, ale dostałem nteż z Zarządu Dróg
    mapkę feralnej całej drogi Nadbrzezie w Nowej Hucie z naniesionymi znakami i
    na planie jest naniesiony brakujący znak B-33 z ograniczeniem prędkości do 40
    km/h. Z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, ze mapka odpowiada
    stanowi faktycznemu z dnia wypadku. Ponieważ analiza porownawcza fotografii
    uszkodzeń innych samochodow, biorących udział w podobnych wypadkach, wskazuje
    na prędkość kolizyjną w chwili zderzenia na 74 km/h (ocena biegłych z którą w
    tym punkcie się zgodziłem) to przypuszczam, z ze może być przyjęta teza o
    znacznym przekroczeniu prędkości. I jeszcze zacytuję fragment opinii Zarządu
    Komunikacji: "Odnośnie prędkości informujemy, że powinna być zawsze dostosowana
    dp panujących warunków atmosferycznych, widoczności, rodzaju drogi, stanu
    nawierzchni, stanu pojazdu itp., a kierujący posiadający uprawnienia do
    prowadzenia pojazdu powinien indywidualnie dostosowywać prędko0ść do
    zaistnialej sytuacji. Kierujący powinien prowadzić pojazd z prędkością
    bezpieczną to jest taką aby w sytuacji kolizyjnej mógł odpowiednio
    zareagować np. zatrzymać pjazd aby nie dopuścić do wypadku. Każda inna, wyższa
    prędkość od bezpiecznej staje się w tej sytuacji nadmierną.
    Dla zainteresowanych termin następnej rozprawy przed Sądem Rejonowym w Nowej
    Hucie jest wyznaczony na 18 września 2003. Kolegom ktorzy zechcieli zabrać
    głos i interpretować przepis kodeksu drogowego w odniesieniu do opisywanej
    sytuacji dziękuję za poświęcenie uwagi. Pozdrawiam, =Tygrys01=

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka