Dodaj do ulubionych

Psychologia w sluzbie bezpieczenstwa.

16.11.07, 11:52
auto.gazeta.pl/auto/1,48316,4675563.html
Da sie zrobic badania w celu wyjasnienia DLACZEGO ktos jezdzi szybko. Da sie tez wymyslec jakas POZYTYWNA kampanie promujaca porzadane zachowania.

Czy wszystko musi byc zalatwiane tepym, zoldackim przymusem?!

PS Dlaczego ci szalenie zdyscyplinowani Niemcy i Szwajcarzy (podobnio nigdy nie jezdza za szybko) prowadza badania na temat predkosci i zwiazanych z nia wypadkow...?

--
Forum krytycznie myslacych obywateli
Edytor zaawansowany
  • 16.11.07, 12:36
    Musi, bo tak jest najprościej i najwygodniej: i głowa od myślenia
    nie boli i głupia tłuszcza chętniej "kupuje" najprostsze tłumaczenie
    i statystyki rosną w oczach...
  • Gość: na zimno IP: *.dip0.t-ipconnect.de 16.11.07, 12:46

    ktore sie tym problemem zajmuja. Finansowane jest to czesciowo
    przez ubezpieczenia.

    www.zpid.de/redact/category.php?cat=46
  • 16.11.07, 12:53
    W Poslce tez firmy ubezpieczeniowe zajmuja sie dzialnoscia prewencyjna. Pizedjuuu robi sobie np. w ramach tego akcje promocyjna z KRETYNSKIM, do nikogo nie trafiajacym haslem "Stop wariatom drogowym".

    --
    Forum krytycznie myslacych obywateli
  • Gość: na zimno IP: *.dip0.t-ipconnect.de 16.11.07, 12:57

    I co ja moge jeszcze powiedziec?
    Starczy.

  • 16.11.07, 13:29
    LoJezusieMaryjo! Nie ma czegos z obrazkami?! Kiedy ja to przeczytam?

    He, he... Juz sie drukuje i poczytam w dlugie zimowe wieczory. Tylko co maja luba na to...? :-)

    --
    Forum krytycznie myslacych obywateli
  • 16.11.07, 14:18
    Oj, ale to wygląda tylko na zajawki problemów omawianych na
    imprezach dla specjalistów. :/

    Tu jest więcej o psychologii drogowej, tylko między wierszami:
    www.safespeed.org.uk/main.html
  • 16.11.07, 14:23
    emes-nju napisał:

    > Pizedjuuu robi sobie np. w ramach tego akcje promocyjna z
    > KRETYNSKIM, do nikogo nie trafiajacym haslem "Stop wariatom
    > drogowym".

    Przy wyjeździe z Drezdenka na Międzychód Pizetju postawiło
    tabilcę "Zwolnij!" Rzeczona stoi na granicy obszaru zabudowanego
    i "przemawia" do kierowców właśnie dociskających gazu po wyjeździe z
    miasta. :PPPPPP
  • Gość: na zimno IP: *.dip0.t-ipconnect.de 16.11.07, 14:31

    prace polegajace na postawieniu tablic, a co
    ta firmka zrobila, gdzie to zrobila, jak to zrobila i tak dalej...
    to juz nikogo nie interesuje.
    Fakturka poszla, co mialo sie przelac, to sie przelalo i OK.

  • 16.11.07, 14:44
    Gość portalu: na zimno napisał(a):

    > prace polegajace na postawieniu tablic, a co
    > ta firmka zrobila, gdzie to zrobila, jak to zrobila i tak dalej...
    > to juz nikogo nie interesuje.

    To miał być tylko przykład na kompletny brak znajomości psychologii
    kierowcy u kogoś, kto decydował gdzie i jak tabliczka ma być
    ustawiona.

    Komunikat "Zwolnij!" nadany do kierowcy, który właśnie opuścił
    ciasnawe, dziurawe uliczki i w tym momencie z ulgą dociska gazu,
    jest - delikatnie mówiąc - nietrafiony, budzi tylko uśmiech
    politowania.

    Tak samo jak tabliczka "Nie cudzołóż!" przed wejściem do
    burdelu. ;PPPPP
  • Gość: na zimno IP: *.dip0.t-ipconnect.de 16.11.07, 14:52
    powinna byc tabliczka:

    "Wy, ktorzy tu wchodzicie, przygotujcie kase!"

  • 09.09.13, 20:33
    rapid130 napisał:

    > Przy wyjeździe z Drezdenka na Międzychód Pizetju postawiło
    > tabilcę "Zwolnij!" Przemawia do kierowców właśnie dociskających gazu po wyjeździe z
    > miasta. :PPPPPP

    Czas leci, tablica stoi jak stała.
    Street View przemawia lepiej niż opis.
    LINK
    --
    Włącz myślenie (zarządco drogi!)
  • 16.11.07, 14:42
    Z góry przepraszam bardzo Panów, że nie będę trendy i nie przyłączę się do
    ogólnego narzekania na władzę. Chciałbym zwrócić uwagę na inną sprawę, bo nie
    wiem, czy to zauważyliście. Schuumacherowi nic nie ubędzie, jeśli pozwoli się
    sfilmować, jak podczas prowadzenia samochodubędzie po prostu przestrzegał
    ograniczeń, a nie dyskutował, czy są sensowne. A co robią nasze orły rajdowe?
    Jeden z nich publicznie w mediach opowiada o szkodliwości ograniczeń i jeszcze
    większej szkodliwości ich egzekwowania przy pomocy fotoradarów. Widocznie
    Schumacher to ciota, a nasi to prawdziwi mężczyźni.
    Jura
  • 16.11.07, 14:50
    Sorry, ale to, co napisales jest demagogiczna dyrdymala opierajaca sie na zdaniach wyrwanych z (bardzo sensownego) kontekstu calej wypowiedzi!

    To co napiles swiadczy, ze problem psychiki kierowcy rozumiesz dokladnie tak, jak polska waaadza - w ogole.

    --
    Forum krytycznie myslacych obywateli
  • 16.11.07, 14:54
    Sorry, już się wycofuję z tego wątku. Widzę, że zarezerwowany jest on dla
    narzekaczy na władzę. A ja nie lubię pływać z prądem.
    Jura
  • 16.11.07, 15:08
    jureek napisał:

    > Sorry, już się wycofuję z tego wątku. Widzę, że zarezerwowany jest
    > on dla narzekaczy na władzę.

    Po pierwsze. Czy w sprawie bezpieczenstwa na POLSKICH drogach jest co chwalic?

    Po drugie. We wszystkich watkach, w ktorych pisze o tym, ze lepiej zajac sie przyczynami, a nie skutkami tego, co dzieje sie w glowie kierowcy (latwiej sprawic, zeby kierowca nie jechal za szybko niz go powstrzymac!!!), jestem gaszony, ze wszyscy w Europie stosuja WYLACZNIE fotoradary i inne srodki przymusu.

    Pokazalem, ze nie wszyscy. Wydaje mi sie, ze przekaz mojej wypowiedzi byl jak najbardziej pozytywny!

    --
    Forum krytycznie myslacych obywateli
  • 16.11.07, 17:37
    emes-nju napisał:


    > Po pierwsze. Czy w sprawie bezpieczenstwa na POLSKICH drogach jest
    co chwalic?

    Oczywiście że jest co chwalić . Chwalić należy to że wreszcie dzięki
    radarom/atrapom w tych miejscach gdzie stoja jeździmy wolniej i
    zupełnie przez przypadek w tych samych miejscach w których jeździmy
    wolniej odnotowuje się zncznie mniejszą liczbę wypadków i ofiar .



    > Po drugie. We wszystkich watkach, w ktorych pisze o tym, ze lepiej
    zajac sie pr
    > zyczynami, a nie skutkami tego, co dzieje sie w glowie kierowcy

    Za to nikt Cię nie gasi bo wielu łącznie ze mna ma podobne zdanie iż
    nalezy zabrać się za przyczyny tego co dzieje się w głowie
    kierowcy . Przyczyna tego co sie dzieje jest przeświadczenie
    kierowcy że jest bezkarny i to przeświadczenie jest właśnie
    przyczyną iż świadomie i z premedytacją łamie wszelkie przepisy
    ruchu drogowego z predkością na czele. SKUTKIEM ( zaznaczam słowo
    skutek ) jest wypadek i to wypadek często tagiczny co tez
    potwierdzaja statystyki ujęte w raporcie KE który lekceważysz ,
    uznajesz za zmowe wszystkich przeciwko kierowcom a które mówią o tym
    że w Polsce na kazede 100 wypadków jest 2x wiecej ofiar
    smierterlnych niż w Europie Zachodniej .



    jestem gaszony, z
    > e wszyscy w Europie stosuja WYLACZNIE fotoradary i inne srodki
    przymusu.
    >
    > Pokazalem, ze nie wszyscy.


    Niczego nie pokazałeś . W Europie stosuje sie wyłącznie wszelakiego
    rodzaju monitoring i mechaniżmy fizycznie osłabiajace temperament
    kierowcy . Mowa jest oczywiście o szkoleniu kierowców ale to dopiero
    niesmiałe projekty dotyczące tylko i wyłącznie nowicjuszy a nie juz
    kierowców z doświadczeniem .
  • 16.11.07, 14:53
    Ja nie byłbym taki zasadniczy. Schumacher po prostu nie ma tylu
    problemów z dostosowywaniem się do przesadnych, nieuzasadnionych,
    niejasnych i rozmieszczanych "po uważaniu" ograniczeń.
  • 18.11.07, 10:55
    kozak-na-koniu napisał:

    > Ja nie byłbym taki zasadniczy. Schumacher po prostu nie ma tylu
    > problemów z dostosowywaniem się do przesadnych, nieuzasadnionych,
    > niejasnych i rozmieszczanych "po uważaniu" ograniczeń.

    Czy chodzi tu o ceche charakteru Schumachera, czy tez moze o rzekome wlasciwosci
    obszarow, po ktorych jezdzi?

    A jesli to drugie, to gdzie ten raj ma byc?


    MfG
    C.
    You've got the nerve to write a fugue
  • Gość: Poll IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.07, 11:32
    kieleckie
  • 18.11.07, 11:34
    Bzdura. W kieleckim tylko "piździ jak w kieleckim".:-P
  • 18.11.07, 11:33
    Raju nie ma nigdzie ale są miejsca, gdzie wszystkich (łącznie decydentami)
    obowiązują jakieś zasady, do których jakoś łatwiej się dostosować. Może dlatego,
    że w starszych demokracjach ludzie mogą sobie pozwolić na więcej "luzu" a także
    nauczyli się organizować i walczyć o "swoje"?
  • 18.11.07, 11:57
    kozak-na-koniu napisał:

    > Raju nie ma nigdzie ale są miejsca, gdzie wszystkich (łącznie
    > decydentami) obowiązują jakieś zasady, do których jakoś łatwiej
    > się dostosować.

    Duzo gadasz, aby nic nie powiedziec.

    Prosze o konkretne wyjasnienie, co i gdzie ulatwia Szumacherowi stosowanie sie
    do ograniczen.


    C.
    And the fun of it will get you
    And the joy of it will fetch you
  • 18.11.07, 12:01
    crannmer napisał:

    > Prosze o konkretne wyjasnienie, co i gdzie ulatwia Szumacherowi stosowanie sie
    > do ograniczen.

    Scenariusz i kamery na planie filmowym.
  • 18.11.07, 15:32
    Najpierw zaczynasz twardo o krajach, decydentach, starych demokracjach itp., ale
    jak ma przyjsc co do czego, to wykrecasz sie sianem.

    Cos jednojajeczny ten kozak.

    MfG
    C.
  • 18.11.07, 16:07
    Jednojajeczne to są bliźniaki, ale ten problem, dziękować Bogu mamy już z głowy.
    Jeśli natomiast chcesz poważnie, to odpowiadam: Schumacherowi stosowanie się do
    ograniczeń ułatwia sensowna organizacja ruchu, czytelne, nie wprowadzające w
    błąd i logiczne oznakowanie oraz możliwość liczenia na współpracę z innymi
    użytkownikami dróg, a także czynnikami urzędowymi, których głównym zadaniem jest
    ułatwiać ludziom życie i dbać o porządek i bezpieczeństwo najpierw a o budżet,
    wizerunek w Mediach i statystyki ewentualnie dużo później.
  • 18.11.07, 17:13
    kozak-na-koniu napisał:

    > a także czynnikami urzędowymi, których głównym zadaniem jest
    > ułatwiać ludziom życie i dbać o porządek i bezpieczeństwo najpierw
    > a o budżet, wizerunek w Mediach i statystyki ewentualnie dużo
    > później.

    A czy napiszesz w koncu konkretnie, gdzie ten raj na ziemi mozna odnalezc?

    Czy znowu sie sianem wykrecisz?

    MfG
    C.
    While a stretto diminution is an obvious solution
  • 19.11.07, 08:27
    Widzę, że habudzikom i spółce puszczają nerwy. Nie mają argumentów
    na poparcie własnych wywodów, nikt już nie chce bez zastrzeżeń
    wierzyć w zapodawane przez nich prawdy objawione a i w telewizorni
    coraz częściej słychać głosy rozsądku, nawet w wykonaniu
    przedstawicieli policji. Pozostaje więc już tylko czepianie się
    słówek... Napisałem wyraźnie: raju nie ma nigdzie. Czy mam wykonać
    jakiś wykres, rysunek poglądowy, dogłębną analizę semantyczną,
    przetłumaczyć na język chiński, wkleić link do tekstów źródłowych?:-P
  • 19.11.07, 09:53
    kozak-na-koniu napisał:

    > Widzę, że habudzikom i spółce puszczają nerwy. Nie mają argumentów
    > na poparcie własnych wywodów

    Jedynym, komu puszczaja nerwy, to bunczuczny kozak bez jaj, ktory nie moze sie
    zmusic ani do przyznania, co tak naprawde chcial powiedziec, ani do meskiego
    przyznania, ze tak naprawde to lekka bzdurke palnal.

    Najpierw sadza takie teksty:
    > Ja nie byłbym taki zasadniczy. Schumacher po prostu nie ma tylu
    > problemów z dostosowywaniem się do przesadnych, nieuzasadnionych,
    > niejasnych i rozmieszczanych "po uważaniu" ograniczeń.
    &
    > Raju nie ma nigdzie ale są miejsca, gdzie wszystkich (łącznie
    > decydentami) obowiązują jakieś zasady, do których jakoś łatwiej
    > się dostosować. Może dlatego, że w starszych demokracjach
    > ludzie mogą sobie pozwolić na więcej "luzu" a także
    > nauczyli się organizować i walczyć o "swoje"?

    a pozniej na prozbe konkretyzacji, co naprawde chcial powiedziec, wykreca sie
    sianem.

    Tak jak nie mozna przybic kisielu do sciany, tak nie mozna dyskutowac z
    czlowiekiem, ktory nie ma odwagi zajac konkretnego stanowiska.

    MfG
    C.
    For a canon in inversion is a dangerous diversion
  • 19.11.07, 10:09
    ...I "kij Ci w oko". Jak się nie podoba - to nie czytaj, nie zależy
    mi. Osobiście uważam, że wypowiedziałem się wystarczająco jasno i
    każdy mniej więcej inteligentny człowiek zrozumie o co mi chodziło.:-
    P
  • 18.11.07, 12:04
    kozak-na-koniu napisał:

    > Raju nie ma nigdzie ale są miejsca, gdzie wszystkich (łącznie
    decydentami)
    > obowiązują jakieś zasady, do których jakoś łatwiej się dostosować.

    No dobrze ale gdzie takie miejsca są ? Czyżby to stolica
    niedomkniętych drzwi ?
  • 18.11.07, 15:16
    W Paryżu.:-P
  • 19.11.07, 16:35
    Tak , zwlaszcza na rondzie wokol luku . Tam to nawet Paryz nie nie
    wie o co chodzi . Ale Ty jeste beznadziejny sieroto .
  • 19.11.07, 11:53
    crannmer napisał:

    > A jesli to drugie, to gdzie ten raj ma byc?

    Rajow nie ma.

    Ala sa kraje gdzie z punktu A do punktu B dojezdza sie ZNACZNIE szybciej, ZNACZNIE wygodniej i ZNACZNIE bezpieczniej niz w Polsce (kazde z tych "znacznie" ma niebagatelny wplyw na zachowania kierowcy w DLUGIEJ trasie! Wiesz - "zachowanie" czyli te glupawe psychologiczne dyrdymaly dla wyksztalciuchow). Z punktu widzenia przecietnego polskiego kierowcy, to sa raje mimo, ze kierowcy z "rajowych" krajow maja do infrastruktury powazne i czesto sluszne zastrzezenia - np. korki na autostradach w Niemczech.

    Ale konkretnie. We wrzesniu odbylem podroz, ktora miala ok. 3000 km (Warszawa-Trogir w Chorwacji-Warszawa). W sumie 5 krajow o roznych drogach, roznych kulturach i roznym podejsciu do spraw drogowych.

    Najbardziej spektakularna byla droga powrotna, bo w Chorwacji, ze wzgledow turystycznych, postanowilem NIE jechac autostrada, tylko przepchnac sie przez ichnie, niemale i strome gory (ze 180 km).

    Wedlug GPS do granic Polski mialem srednia na poziomie ciut ponizej 100 km/h. Mniej wiecej 1/4 trasy to roznej jakosci jednojezdniowka - w tym "etap gorski" z zakretami, od ktorych wyginal mi sie samochod (na wiekszosci nie bylo ograniczen!, ale tych, ktore byly lepiej bylo przestrzegac...). W Austrii bylo tez sporo remontow z ograniczeniami do nawet 90 km/h. (Sa nieodpowiedzialni! U nas przy takich remontach stoi max. 70 km/h, przewracane przez TIRy slupki i zakaz wyprzedzania!) W Austrii ok. 70 km jedzie sie jednojezdniowka, no i trzeba przepchnac sie przez Wieden, ktory na tym kierunku nie ma obwodnicy. O jednojezdniowce w Slowenii nie ma co pisac - malo jej.

    W Polsce, WYLACZNIE po dwujezdniowkach, mialem srednia ponizej 80 km/h. W srodku nocy! Jak jechalem w dzien, w przeciwnym kierunku, to wyszlo ciut mniej niz 70 km/h.

    I za granica i w Polsce ograniczen przestrzegalem dosc podobnie - nie ortodoksyjnie, ale bez szalenstw. Ot, jak na znaku bylo 70, to jechalem LICZNIKOWO 75-80 km/h (wbrew obiegowym opiniom "kanonizujacym" zagranicznych kierowcow jechalem jak wszyscy). Po autostradach do 150 km/h (rzadko, bo komputer pokazywal niepokojaco wysokie spalanie :-D ).

    Ja sobie mysle, ze roznice w predkosci sredniej wynikaja wlasnie glownie z ilosci tych 70-tek... I zadaje sobie pytanie jak to sie dzieje, ze w krajach gdzie tych 70-tek jest ZDECYDOWANIE mniej niz w Polsce, ginie na drogach ZDECYDOWANIE mniej ludzi...

    Z moich osobistych doswiadczen wynika, ze da sie organizowac ruch WYGODNIE (co nie oznacza braku ograniczen...) i BEZPIECZNIE! W Polsce jest i NIEWYGODNIE i, sadzac ze statystyk oraz osobistych doswiadczen, NIEBEZPIECZNIE.

    Jak juz wielokrotnie pisalem, nie wierze w to, ze Polacy maja inne DNA niz wszyscy na polodnie, polnoc czy zachod od nas!

    --
    Forum krytycznie myslacych obywateli
  • 19.11.07, 16:56






    > Rajow nie ma.
    >
    > Ala sa kraje gdzie z punktu A do punktu B dojezdza sie ZNACZNIE
    szybciej, ZNACZ
    > NIE wygodniej i ZNACZNIE bezpieczniej niz w Polsce



    Bzdura . W zadnym kraju nie pokonasz odlegloci szybciej niz w Polsce
    bo autostrada nie pojedziesz 170 (wyjatek D) , expresowka nie
    pojedziesz szybciej niz 110-120 , nacjonalka nie pojedziesz szybciej
    niz 100 a przez wioski i male miasteczka nie pojedziesz szybciej niz
    50km/h . Na kazdej drodze w Polsce pojedziesz o 30-50km/h szybciej
    niz na analogicznej klasy drodze w starej Unii chyba ze trafisz na
    radary bo z suszarkami sobie ludzie radza .
  • 20.11.07, 10:39
    Piszesz te banialuki do czlowieka, ktory NIE jezdzi po polskich drogach o 30-50 km/h szybciej niz na analogocznej drodze w starej Unii. I dlatego uzyskuje srednie ok. 25-35% nizsze niz jezdzac po krajach starej Unii. Pomijam juz taki drobiazg, ze jezdzacy 30-50 km/h szybciej niz na analogocznej drodze w starej Unii, uzyskuja srednie nizsze niz w sterej Unii przestrzegajac przepisow - tak miedzy 15, a 20%, w zaleznosci od drogi.

    GPS daje swietna orientacje w predkosci SREDNIEJ. Dopoki go nie uzywalem, nie wiedzialem, ze jestesmy az tak daleko za stara Unia.

    --
    Forum krytycznie myslacych obywateli
  • Gość: Poll IP: *.tvp.pl 20.11.07, 11:37
    > Piszesz te banialuki do czlowieka, ktory NIE jezdzi po polskich
    drogach o 30-50
    > km/h szybciej niz na analogocznej drodze w starej Unii.

    Pisze do człowieka który tam gdzie powinien jechać 40kn/h jachał
    80km/h .

    P.s. Srednia można obliczyc w pamieci lub na palcach .
  • 20.11.07, 11:51
    Gość portalu: Poll napisał(a):

    > Pisze do człowieka który tam gdzie powinien jechać 40kn/h jachał
    > 80km/h .

    Nie byles tam wiec nie wiesz - obdarzasz na za to nadprodukcja swoich imaginacji i lekow.

    Nie odrobiles tez pracy domowej polegajacej na probie wejscia w zakret przy 40 km/h z zamknietymi na TYLKO 2 sekundy oczami ;-D Zapewniam, ze masz spore szanse nie trafic. Tylko, ze wtedy nie moglbys sie mondrzyc na forum - chyba, ze sumienie pozwoliloby Ci na klamanie. Przypominam - 40 km/h, to 11 z haczykiem m/s. W ciagu dwoch sekund przejedziesz wiec ponad 20 m. Spoznienie zakretu o 20 m, to wizyta w krajobrazie... :-D

    > P.s. Srednia można obliczyc w pamieci lub na palcach .

    Gratuluje. Najlepiej to wychodzi na krotkim dystansie. Na dluzszych paluszkow nie starczy. No i jak prowadzic w czasie liczenia na paluszkach? Aaaaa zapomnialem - wystarczy jechac 40 km/h :-P

    --
    Forum krytycznie myslacych obywateli
  • 20.11.07, 13:20
    emes-nju napisał:


    > Nie byles tam wiec nie wiesz - obdarzasz na za to nadprodukcja
    swoich imaginacj
    > i i lekow.


    Opisałeś wszystko co istotne .




    > Nie odrobiles tez pracy domowej polegajacej na probie wejscia w
    zakret przy 40
    > km/h z zamknietymi na TYLKO 2 sekundy oczami ;-D Zapewniam, ze
    masz spore szans
    > e nie trafic. Tylko, ze wtedy nie moglbys sie mondrzyc na forum -
    chyba, ze sum
    > ienie pozwoliloby Ci na klamanie. Przypominam - 40 km/h, to 11 z
    haczykiem m/s.
    > W ciagu dwoch sekund przejedziesz wiec ponad 20 m.

    Ty jechałes nie 40km/h tylko 80km/h . Wieksze ryzyko odwiedzenia
    krajobrazu i jeszcze wieksze ryzyko powstania wiekszego
    nieszczęścia .
  • 16.11.07, 14:59
    ja bardzo przepraszam ale pamietam Kuzaja w progmramie Wojewodzkiego
    (nie bijcie)
    gdzie Wojewodzki wielokrotnie usilowal wydusic z kuzaja oswiadczenie
    ze ten przekracza predkosc
    nie udalo sie
    :-)
    --
    zmarła małpa która zaczęła mówić
    to nam powinno dać do myślenia - by matania
  • 16.11.07, 15:03
    Dziękuję bardzo. Takie przykłady podnoszą mnie na duchu.
    Jura
  • 16.11.07, 15:05
    jureek napisał:

    > Chciałbym zwrócić uwagę na inną sprawę, bo nie wiem, czy to
    > zauważyliście. Schuumacherowi nic nie ubędzie, jeśli pozwoli się
    > sfilmować, jak podczas prowadzenia samochodubędzie po prostu
    > przestrzegał ograniczeń, a nie dyskutował, czy są sensowne.

    A co stoi na przeszkodzie, żeby zrobić kopię takiej reklamówki
    społecznej w PL? Z udziałem np. Roberta Kubicy, pokazując bezsens
    agresywnej jazdy po mieście [co kiedyś raz wyłuszczyło bodaj TU
    Warta w swojej reklamie: szpakowaty gość w Vectrze, doganiający na
    czerwonym świetle smarkaczy, którzy go wcześniej wyprzedzili lecąc
    na złamanie karku].

    I przypuszczam, że nasz gwiazdor F1 wziąłby w tym udział za darmo.

    Tylko brak zapału i chętnych do wyłożenia kasy na produkcję czegoś
    takiego. ://///
  • 16.11.07, 15:29
    Bo pietnowanie piratow i pohukiwanie na nich daje pohukujacemu satysfakcje jaki to on jest git. To, ze tem pohukujacy, po nagraniu, wsiada w auto i grzeje ile mu sie chce nikogo nie dziwi...

    Generalnie latwiej (w krotkim okresie czasu) jest prowadzic "polityke" polajanek niz "polityke" promujaca okreslone zachowania. Bo jak wyemituje sie kolejny program z gatunku "Uwaga pirat", to ma sie swiadomosc, ze cos waznego i madrego sie zrobilo. A ze spoleczenstwo jest "za glupie", zeby to zrozumiec... To juz wina spoleczenstwa.

    Zwroc uwage, ze praktycznie nigdy nie daje sie slyszec komunikatu w gatunku: "dalismy d... - nasze, waaadzy, komunikaty nie trafily do spoleczenstwa". Slyszymy, ze spoleczenstwo jest za glupie, zeby zrozumiec takie mondrosci i trzeba je karaniem zmusic. A przeciez sterowanie spoleczenstwem w sumie niewiele rozni sie od reklamy (czy PR) - "sprzedaje sie" tylko inny towar. A jakos nie slyszalem, zeby jakas agencja reklamowa czy PR po nieudanej kampanii obrazila sie na klientow i zaczela karac ich za nie kupowanie produktu, ktory starali sie wypromowac :-D :-P

    Klopot w tym, ze jak zaczyna sie promowac pozytywne zachowania, to nie dosc, ze na efekty trzeba czekac (i w sprawozdanich nie da sie tego ujac), to jeszcze sposob promocji trzeba dobrac tak, zeby odbiorca go zrozumial (nawet debil!). Lepiej wiec wysylac sygnaly w eter sprawozdan dla wyzszego szczebla waaadzy i karac tych, do ktorych komunikaty "nie dotarly". Do karania wystarczy maszynka i bloczek, do wychowania potrzebna jest KOMUNIKACJA spoleczna - odpowiedni PR. Dlatego maszynka i mandat wygrywaja... A ze sa malo skuteczne? Who cares! Kasa leci szerokim strumieniem i zawsze moza powiedziec, ze ludzie sa glupi.

    --
    Forum krytycznie myslacych obywateli
  • 17.11.07, 20:00
    emes-nju napisał:

    > Generalnie latwiej (w krotkim okresie czasu) jest prowadzic "polityke" polajane
    > k niz "polityke" promujaca okreslone zachowania. Bo jak wyemituje sie kolejny p
    > rogram z gatunku "Uwaga pirat", to ma sie swiadomosc, ze cos waznego i madrego
    > sie zrobilo.

    Ależ oczywiście, że się zrobiło! Takie programy mają wysoką "oglądalność", więc
    łatwiej o reklamy w przerwach a to oznacza duuuuuuuużo kasy... Na inne,
    przyjemniejsze cele.:-(
  • Gość: Kodem_PL IP: *.cable.ubr14.brad.blueyonder.co.uk 16.11.07, 19:21
    Przez kazde mozliwe medium zacheca do jazdy zgodnej z przepisami i tak dalej.
    Sam za to jak jezdzi po drogach publicznych? Ci co widzieli, wiedza... dalekie
    to od tego, do czego namawia.

    Generalnie nie moge sie doczekac nowego Bonda. W jednym juz bylo 'you have a
    license to kill, not to breake the speed limits', po ostatnim z Pierce Brosnanem
    organizacje antynikotynowe zgrzytaly zebami. Przy kreceniu nastepnego
    przedstawiciele stowarzyszen ofiar predkosci beda pewnie konsultantami i okaze
    sie, ze na alpejskich serpentynach Bond bedzie sie scigal... z czasem. Przy 87km/h!
  • Gość: Kodem_PL IP: *.cable.ubr14.brad.blueyonder.co.uk 18.11.07, 01:28
    Byl kiedys taki odcinek Married with children (Swiat wg Bundych), gdzie Al The
    Sprzedawca Butow kupil Mustanga i go odrestaurowal z sasiadem. Byla scena, jak
    wyobrazal sobie jazde nim, wlasnie ta muza zostala podlozona... Dlatego Born to
    be wild bardziej z tym mi sie kojarzy, mimo iz widzialem Easy Rider'a. Al i Born
    to be wild lepiej odpowiada terazniejszosci!:-D

    Dzieki Tobie znalazlem nawet ten kawalek...
    www.youtube.com/watch?v=OW1tO5ebyWM
    I to jest to!

    'You used to buy a car to have fun, now you're worried 'bout 4 doors, mileage,
    whether or not you'll survive a head on collision...'
    'Looking cool, going fast, that's what cars should be for'

    Kiedys przejade sobie stany od wschodu do zachodu jakims przyjemnym wehikulem
    (czyt. wie-eklem)!

    Bo ja juz jestem takim mlodyn dinozaurem... Nie martwie sie, czy moge przejechac
    15km w nocy bez jednego swiatla mijania, nie boje sie wrocic do domu spacerem o
    4 nad ranem... Coz... i tak przeznaczone mi wyginiecie, taki los dinozaura...
  • 19.11.07, 06:49
    To czyba każą się szminka maliwać i rozsiewać zapach żeńskich perfum
    w samochodzie.....

    A tak na marginesie tego co w mieście dogania: a niech dogania, mnie
    i tak ucieszyła ten kawałek przejechany z normalna, to jest
    przyzwoitą prędkościa do następnych świateł.

    Przeceż nie po to jadę sobie szybko, aby się z kimś wyścigować, czy
    gdzieścszybciej dojechać, jadę bo lubie, bo to "moje ttempo"...

    :o)
  • 19.11.07, 10:02
    ...jak powinna wyglądać ta przysłowiowa marchewka, którą władza miałaby zjednać
    sobie kierowców. Mianowicie w każdym mieście powiatowym powinna władza wybudować
    ogólnodostępny tor wyścigowy. Przy czym nazwa tor wyścigowy jest trochę myląca -
    niekoniecznie trzeba by się tam ścigać, chodzi o to, żeby mieli gdzie pojeździć
    ci, którzy po prostu lubią szybką jazdę.
    Jura
  • 19.11.07, 14:41
    jureek napisał:

    > ...jak powinna wyglądać ta przysłowiowa marchewka

    Sa kraje gdzie sa takie marchewki. Np. w takich Niemczech nie dosc, ze sa tory, po ktorych za rozsadne pieniadze mozna sobie poszalec, to jeszcze KAZDY moze doswiadczyc urokow jazdy autobahnem bez limitu. Swiadomosc tego, ze po nawet dosc dlugim przepychaniu sie do autostrady zacznie sie jechac, a nie trafi na kolejny traktor, PKS, TIRa, Wujka Ziutka Co To Ma Niedaleko Wiec Trojki Nie Wrzuci, z cala pewnoscia ulatwia wolniejsza jazde.

    --
    Forum krytycznie myslacych obywateli
  • 19.11.07, 14:49
    emes-nju napisał:

    > Swiadomosc tego, ze po nawet dos
    > c dlugim przepychaniu sie do autostrady zacznie sie jechac, a nie trafi na kole
    > jny traktor, PKS, TIRa, Wujka Ziutka Co To Ma Niedaleko Wiec Trojki Nie Wrzuci,
    > z cala pewnoscia ulatwia wolniejsza jazde.

    Obserwacja zachowań kierowców jadących DK4 od Bolesławca w stronę Zgorzelca nie
    potwierdza Twoich przewidywań. Nie jadą oni wcale spokojniej, mimo iż ta
    wymarzona autobahna, na której można dać gazu tuż tuż.
    Jura
  • 19.11.07, 15:02
    Jest wysoce prawdopodobne, ze ci, ktorzy jada od Boleslawca do Zgorzelca sa juz po kilkuset km np. "bezpiecznej osemki". Przeciez nie odbywa sie tam tylko lokalny ruch! A nawet jezeli, to jestesmy przyzwyczajeni do tego, ze innych drog niz waski dukt z setkami przeszkod jest standardem. Na zmiane zachowan trzeba najpierw "zapracowac", zmieniajac warunki, a potem jeszcze troche poczekac...

    To sa lata! Choc jak popatrzy sie na przyklad Portugalii i Hiszpanii, to da sie to zrobic w ciagu kilku, max. kilkunastu lat! Trzeba tylko, k... mac, robic cos wiecej niz okraszac krajobraz watpliwej urody skrzynkami! Portugalczycy i Hiszpanie NAJPIERW wybudowali infrastrukture! I nadal, k..., buduja! Skutkiem tego, bez instalowania tysiecy fotoradarow, zmniejszyli w ciagu ostatnich lat liczbe ofiar o polowe...

    --
    Forum krytycznie myslacych obywateli
  • Gość: Poll IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.07, 17:20
    > Sa kraje gdzie sa takie marchewki. Np. w takich Niemczech nie
    dosc, ze sa tory,
    > po ktorych za rozsadne pieniadze mozna sobie poszalec, to jeszcze
    KAZDY moze d
    > oswiadczyc urokow jazdy autobahnem bez limitu.

    Ale sa tez kraje gdzie tej marchewki nie ma a mimo to kierowcy nie
    szaleja tak jak u nas .
  • 20.11.07, 07:44
    Dziecko, Ty normalnie masz manię prześladowczą. Nie wychodź lepiej z
    domu, bo Ci cegłówka na łeb spadnie i będziesz miał...
  • Gość: Poll IP: *.tvp.pl 20.11.07, 11:31
    Albo pisz na temat albo nie mecz się bo Ci żyłka pierd...e
  • Gość: na zimno IP: *.dip0.t-ipconnect.de 19.11.07, 14:51

    Kazda wiejska droga, prostsze i szersze ulice w miastach,
    autostrady, drogi krajowe a nawet parkingi i ronda opanowane zostaly
    bez przeszkod przez "milosnikow szybkiej, ale bezpiecznej jazdy".

    Nic nowego nie wymysliles.
    Wladza jest na tyle skromna, ze ten sukces pozostaje jakby w cieniu.
    Wlasciwie - to jest sukces ruchu obywatelskiego siedzacego za
    kolkiem.




  • 20.11.07, 07:47
    I o to chodzi....nam autobanów nie trzeba, wystarczy kawałek
    równiejszego asfaltu....

    :o)
  • Gość: rekrut1 IP: *.chello.pl 20.11.07, 11:03
    Myślę że jest tu kilku forumowiczów z Wawy i innych większych miast.
    Supię się na Wawie bom stąd.W szerszych miejscach wawa ma 35-40km.
    szerokości.Teoretycznie tą odległość można pokonać 48min. w praktyce
    (poza godzinami szczytu)jadąc prawidłowa zajmie to ~2godz.
    Co w tym złego że na ulicach z "wydzielonymi" pasami(a takich w
    wawaie jest kilkanaście)dopuszczono by większą prędkość?
    Ale nie, stawia się ograniczenia 30-40km/h. i natychmiast ustawia
    się tam np. nasza kochana Straż Miejska z radarem.(tak było ostatnio
    w Al.Krakowskiej)
    Nie wszystko złoto co się świeci nie w każdym miejscu "miasto to
    miasto" a "wieś to wieś".
    Dwa lata temu zatrzymał mnie patrol drogówki w szczerym polu,
    jechałem 90km/h. Wyskoczyli z za krzaka i pan policjant tłumaczył mi
    niczym na "Misiu" Bareii że tędy przekraczają jezdnię dzieci idące
    do szkoły, oczywiście pasów nie było.100m dalej był znak "koniec
    zabudowań".
    "Czy o taką Polskę żeśmy walczyli"?
    Pozdr.
    Pazdzioch
  • Gość: na zimno IP: *.dip0.t-ipconnect.de 20.11.07, 11:24

    Trafiles tylko na roztropkow, ktorzy liczyli na wspanialomyslnosc
    obywatela wobec niedoli ubogiego czlowieka, jakim jest policjant
    z malej miejscowosci.

    W szczerym polu nie ma swiadkow.


  • 20.11.07, 10:51
    jaro_ss napisał:

    > I o to chodzi....nam autobanów nie trzeba, wystarczy kawałek
    > równiejszego asfaltu....
    >
    > :o)

    Wiem, że teraz żartujesz, ale moja propozycja żartem nie była. Takie miejsca,
    gdzie można się wyżyć nie zagrażając innym przydałyby się chyba.
    To było super przeżycie jechać po północnej pętli Nürburgring. Jeśli kiedyś
    będziesz tam w pobliżu, to polecam. Za jedyne 19 euro każdy może wieczorami i w
    niedziele spróbować swoich sił na tym torze.
    Pozdrawiam
    Jura
  • 20.11.07, 10:57
    To znaczy pomysła masz dobry, ale..... już mój tata zauważył, że dla
    niego jazda autem nie jest żadną przyjemnością, tylko czyms jak
    praca, jak tylko mógł to sobie kierowcę (mnie lub kuzyna) znajdował,
    choć sam prowadzi całkiem dobrze.

    Ja podobnie - choć jazda sprawia mi general;nie przyjemność, to
    kojarze ja zwykle w kontekście przemieszczania się z miejsca na
    miejsce. dawno juz nie wsiadam do samochodu "aby sie przejechac dla
    przyjemności), dla takiej przyjemności to sobie zwykle chodziłem na
    matę, a teraz, bom już nieco starszy - na strzelnicę na przykład.

    Czyli problemu to nie zmienia, na tor pewnie nie pojadę, aczkolwiek
    mój synek pewnie by to zrobił, jakbym mu do jakiego autka w
    przyszłości sie dołożył. często też muszę jechać, choć nie mam na to
    ochory, a czasem to i jakiś lęk sie przytrafi (boć wyobraźnię mam)
    ale wsiadam jadę... z taka prędkościa jaką uznaje za stosowna i
    bezpieczna, a że jest poza przepisami to.....

    (reszta jest milczeniem)....

    :o)
  • Gość: rekrut1 IP: *.chello.pl 20.11.07, 11:15
    Jak kupiłem pierwsze autko wszystkim opowiadałem jak to fajnie
    jeździć, "staży kierowcy" mówili - po 20 000km. przejdzie ci.
    Teraz mam ze 600tyś.km "na liczniku" i jakoś mi nie przeszło.
    > ale wsiadam jadę... z taka prędkościa jaką uznaje za stosowna i
    > bezpieczna, a że jest poza przepisami to.....
    I tu się z Tobą zgadzam!
    Niemniej zgadzam się też z potrzebą tego toru, nie koniecznie
    "wyścigowego dla amatorów" ale takiego gdzie jak tu jeden z
    forumowiczów napisał - można by się bezpiecznie wyżyć.
    Pozdr.
    Pazdzioch
  • 20.11.07, 11:23
    Mimo to zachęcam. 19 euro nie majątek, a wrażenia są warte tego. Bliżej Polski
    jest Sachsenring, ale nie wiem, czy tam każdego wpuszczają.
    A co do przyjemności z jazdy. To zależy. Generalnie lubię prowadzić. Ale gdy np.
    jadę w piątek po pracy z Niemiec do Polski i przejechanie 600 km z Frankfurtu do
    Zgorzelca zajmuje mi z powodu korków 12 godzin (autostradą) to jest to raczej
    średnia przyjemność. Paradoksalnie przyjemniej jeździ się po polskich fatalnych
    technicznie (chociaż poprawiających się) drogach. Nie jest nudno i program w
    radio lepszy. Zeby jednak jazda w Polsce była przyjemnością, spełniony musi być
    jeden warunek - nie mogą gonić mnie terminy. Dlatego wolę wyjechać wcześniej,
    niż stresować się, że nie zdążę.
    Pozdrawiam
    Jura
  • Gość: na zimno IP: *.dip0.t-ipconnect.de 20.11.07, 11:19

    po autostradach.
    To jest cos extra. Tez to zrobilem pare razy.

    W sumie czlowiek kupuje sobie porcje adrenaliny i tyle.
    Ja zrobilem to z ciekawosci, a nie dla podreperowania "ego".
    Wiem, co i jak i juz nie odczuwam zadnej potrzeby ponownej jazdy.
    (chyba, ze ktos wspanialomyslny zaproponowalby jazde
    czyms "porzadnym", wtedy byloby interesujaco)




Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.