Opuszczanie ronda Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Zdarzyła mi się ostatnio następująca sytuacja: na
    trzypasmowym rondzie (klasycznym, "czteroodnogowym") z
    sygnalizacją jechałem w lewo (domorosłych filozofów,
    którzy za chwilę zaczną mi tłumaczyć, że na rondzie nie
    można jechać w lewo odsyłam do lektury hasła "skrót
    myślowy" w przeróżnych słownikach, pozostałych
    zapraszam do dalszej lektury). Kiedy znalazłem się tuż
    przed wylotem, na którym zamierzałem opuścić rondo
    spojrzałem w prawo, na dwóch z trzech pasów wlotu stały
    samochody (prawdopodobnie było późne żółte), więc
    zwiększyłem prędkość i zacząłem opuszczać skrzyżowanie.
    W tym momencie z dotychczas pustego pasa zaczął
    wjeżdżać na rondo samochód (prawdopodobnie, w
    przeciwieństwie do innyc aut na tym wlocie, zamierzał
    zdążyć na tym późnym żółtym, więc przed światłami dodał
    gazu). Natychmiast gwałtownie przyspieszyłem, żeby
    opuścić skrzyżowanie, a samochód z prawej gwałtownie
    zahamował.
    Pytania są następujące:
    -skąd mam wiedzieć, jadąc po rondzie, że auta na wlocie
    na to rondo mają zielone światło?
    -kto byłby winnym spowodowania ewentualnej kolizji?
    -w jaki sposób poruszać się po tego typu rondzie?
    -które przepisy kodeksu ruchu drogowego regulują te
    zagadnienia?
    -czy prawidłowo zareagowałem, czy też powinienem
    zahamować i wpuścić ten nadjeżdżający samochód, mimo że
    bezruch innych aut wskazywał, że mają czerwone światło?
    -czy, a jeśli tak, to kto popełnił w tej sytuacji
    wykroczenie i jakie?
    Dzięki za uwagę.
    • Gość: tac IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 01.09.03, 23:30
      Powiem żartem: Znałem blondynkę (nieboszczka) co wchodziła na przejście w
      momencie zapalania się światła żółtego dla samochodów - bo ONA wiedziała, że
      kierowcom na żółte wjeżdżać nie wolno.
      1.Wszelkie decyzje na skrzyżowaniu muszą być podejmowane na podstawie naszego
      sygnalizatora a nie kombinowania co kto może mieć!
      2.Warunki wjazdu za sygnalizator są jasno określone jak również warunki
      opuszczania skrzyżowania.
      Rozporządzenie Ministrów Infrastruktury oraz Spraw Wewnętrznych i Administracji
      z dnia 31.07.2002 w sprawie znaków i sygnałów drogowych (dz.u. nr 170)
      • Gość portalu: tac napisał(a):


        > 1.Wszelkie decyzje na skrzyżowaniu muszą być
        podejmowane na podstawie naszego
        > sygnalizatora a nie kombinowania co kto może mieć!


        Sęk w tym, że na moim wylocie z ronda nie było
        sygnalizatora, kto zatem w takeij sytuacji ma
        pierwszeństwo? Wjeżdżający, bo jest z prawej i ma
        (załóżmy) zielone (powtarzam, skąd mam to wiedzieć)? Ja,
        bo jestem na rondzie? Gdzie znaleźć stosowne przepisy?
    • Gość: olo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.09.03, 11:02
      remulak napisał:

      Natychmiast gwałtownie przyspieszyłem, żeby
      > opuścić skrzyżowanie, a samochód z prawej gwałtownie
      > zahamował.

      --------------------------------
      O matko ale chyba nie przyspieszałeś maluchem. Ale i tak niezły jesteś. Chyba,
      że chcesz sobie autko na cudze OC zrobić a ten post jest dla picu.
      --------------------------------
      > Pytania są następujące:
      > -skąd mam wiedzieć, jadąc po rondzie, że auta na wlocie
      > na to rondo mają zielone światło?

      A g...o Cię obchodzi zielone światło dla pojazdów wjeżdżających. Jeżeli na
      rondzie nie ma świateł pośrednich które Cie zatrzymają, jak obok dworca
      głównego o ile dobrze pamiętam, to puls nieboszczyka. Nie wolno nikomu
      wjeżdżać na skrzyżowanie - nawet choćby cały świat świecił na zielono - jeżeli
      inne pojazdy nie opuściły skrzyżowania. Proste? Jeden przepis i wyjaśnia
      wszystko. Tylko na miłość boską nie pytaj gdzie go zanalazłem. Podawałem już
      na tym forum linki do nauki jazdy.

      > -kto byłby winnym spowodowania ewentualnej kolizji?
      > -w jaki sposób poruszać się po tego typu rondzie?
      > -które przepisy kodeksu ruchu drogowego regulują te
      > zagadnienia?
      > -czy prawidłowo zareagowałem, czy też powinienem
      > zahamować i wpuścić ten nadjeżdżający samochód, mimo że
      > bezruch innych aut wskazywał, że mają czerwone światło?
      > -czy, a jeśli tak, to kto popełnił w tej sytuacji
      > wykroczenie i jakie?

      Ja wiem, nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi, więc dalej nie będę
      odpowiadał.

      > Dzięki za uwagę.
      ------------------- Nie dziękuj, Dziękuj Bogu, że jeszcze żyjesz
      • Gość portalu: olo napisał(a):

        > remulak napisał:
        >
        > Natychmiast gwałtownie przyspieszyłem, żeby
        > > opuścić skrzyżowanie, a samochód z prawej gwałtownie
        > > zahamował.
        >
        > --------------------------------
        > O matko ale chyba nie przyspieszałeś maluchem. Ale i
        tak niezły jesteś. Chyba,
        > że chcesz sobie autko na cudze OC zrobić a ten post
        jest dla picu.



        Gdybym zahamował, doszłoby do kolizji


        Nie wolno nikomu
        > wjeżdżać na skrzyżowanie - nawet choćby cały świat
        świecił na zielono - jeżeli
        > inne pojazdy nie opuściły skrzyżowania. Proste?


        Pojechałem właśnie zgodnie z tą zasadą i nieomal doszło
        do zderzenia.


        Jeden przepis i wyjaśnia
        > wszystko. Tylko na miłość boską nie pytaj gdzie go
        zanalazłem.


        Poproszę o konkretny artykuł kodeksu ruchu drogowego, a
        nie ogólniki.
        • Gość: olo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.03, 17:52
          remulak napisał:

          > Gość portalu: olo napisał(a):
          >
          > > remulak napisał:
          > >
          > > Natychmiast gwałtownie przyspieszyłem, żeby
          > > > opuścić skrzyżowanie, a samochód z prawej gwałtownie
          > > > zahamował.

          ====Taki blef to mógłbyć gliniarzowi wciskać po kolizji, no chyba, że jechałeś
          F-40====

          > Poproszę o konkretny artykuł kodeksu ruchu drogowego, a
          > nie ogólniki.



          Art. 25.

          Kierującemu pojazdem zabrania się:
          1) wjeżdżania na skrzyżowanie, jeżeli na skrzyżowaniu lub za nim nie ma
          miejsca do kontynuowania jazdy,

          Myślisz, że rondo nie jest skrzyżowaniem?

          • Gość: Staruch IP: *.fys.sdu.dk 05.09.03, 15:55
            nie nazywajcie rondem (skrzyz. z ruch.okrez)tego, co nim nie jest. Jezeli
            dziala sygnalizacja, to to nie jest rondo(choc gdy nie dziala, to jest).
            • Gość: olo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.03, 17:55
              Skrzyżowanie z wysepką, choć popularnie mówi się rondo
              • Gość portalu: olo napisał(a):

                > Skrzyżowanie z wysepką, choć popularnie mówi się rondo

                Problemem jest nierozroznianie skrzyzowania o ruchu okreznym tzw. "rondo" i
                skrzyzowania z centralna wyspa. To samo miejsce jesli posiada sygnalizacje
                swietlna to bedzie tym drugim, jesli sygnalizacja bedzi wylaczona i przed
                wjazdem na to skrzyzowanie bedzie stal znak "skrzyzowanie z ruchem okreznym" to
                bedzie tym pierwszym. I na obu obowiazuja inne zasady i inne jest
                sygnalizowanie kierunkowskazami.
                I wszyscy tu z chlubnym wyjatkiem starucha jestescie tego przykladem.
                W przypadku tu opisanym nikt nie opuszczal ronda tylko skrzyzowanie z centralna
                wysepka. I mial pelne prawo to skrzyzowanie opuscic. Inna rzecz ze
                najprawdopodobniej wiechal na to skrzyzowanie na wczesnym rozowym skoro nie
                zdazyl go opuscic. Tamten drugi ruszyl na wszesnym seledynowym a moze jechal i
                zapalilo mu sie zielone wiec mial 60 na zegarze.
                JAki
                • jaki71 napisał:

                  > W przypadku tu opisanym nikt nie opuszczal ronda tylko
                  skrzyzowanie z centralna wysepka


                  Proszę o podanie artykułu Prawa o ruchu drogowym, gdzie
                  występuje takie rozróżnienie. Już mi się słabo robi od
                  domorosłych znawców tematu. Rondo Przybyszewskiego w
                  Poznaniu, jak sama nazwa wskazuje, jest rondem i przed
                  wjazdem na nie znajduje się znak C-12.



                  >I mial pelne prawo to skrzyzowanie opuscic. Inna rzecz ze
                  > najprawdopodobniej wiechal na to skrzyzowanie na
                  wczesnym rozowym skoro nie
                  > zdazyl go opuscic.

                  Stałem pierwszy przed światłami, ruszyłem, kiedy zapaliło
                  się zielone.
                  • >>Już mi się słabo robi od domorosłych znawców tematu<<

                    Następnym razem sprecyzuj kolego, od kogo oczekujesz odpowiedzi.
                  • remulak napisał:

                    > Proszę o podanie artykułu Prawa o ruchu drogowym, gdzie
                    > występuje takie rozróżnienie. Już mi się słabo robi od
                    > domorosłych znawców tematu.

                    Paragrafu nie podam bo go nie ma. Ale dla przykladu podam pare znakow
                    ostrzegawczych. Pierwsze A-5 i cala seria A-6a, A-6b, A-6c A-6d i A-6e. To sa
                    znaki oznaczajace nazwijmy to "skrzyzowania klasyczne" i znak A-8 okreslajacy
                    skrzyzowanie z ruchem okreznym, na ktorym obowiazuja inne reguly niz na
                    poprzednich.

                    > Rondo Przybyszewskiego w
                    > Poznaniu, jak sama nazwa wskazuje, jest rondem i przed
                    > wjazdem na nie znajduje się znak C-12.

                    Jezeli przed tym skrzyzowaniem nie ma znaku C-12 to NIE JEST to skrzyzowanie z
                    rochem okreznym potocznie zwanym rondem. Nazwa Rondo Przybyszewskiego jest
                    nazwa administracyjna i nie ma nic wspolnego z Kodeksem Drogowym i nazwa ta nie
                    rozstrzyga czy dane skrzyzowanie jest skrzyzowaniem z ruchem okreznym.

                    > >I mial pelne prawo to skrzyzowanie opuscic. Inna rzecz ze
                    > > najprawdopodobniej wiechal na to skrzyzowanie na
                    > wczesnym rozowym skoro nie
                    > > zdazyl go opuscic.
                    >
                    > Stałem pierwszy przed światłami, ruszyłem, kiedy zapaliło
                    > się zielone.

                    OK. Za malo sie przylozylem do pierwszego postu. Teraz go zacytuje i sie do
                    niego ustosunkuje.

                    CYTAT:
                    Zdarzyła mi się ostatnio następująca sytuacja: na
                    trzypasmowym rondzie (klasycznym, "czteroodnogowym") z
                    sygnalizacją jechałem w lewo (domorosłych filozofów,
                    którzy za chwilę zaczną mi tłumaczyć, że na rondzie nie
                    można jechać w lewo odsyłam do lektury hasła "skrót
                    myślowy" w przeróżnych słownikach, pozostałych
                    zapraszam do dalszej lektury).

                    Jesli to bylo skrzyzowanie z sygnalizacja to juz nie bylo klasycznym rondem
                    (skrzyzowaniem z ruchem okreznym) tylko zwyklym skrzyzowaniem dwoch ulic
                    dwujezdniwych (chcac nie chcac musi tam wystapic centralna wysepka).

                    Kiedy znalazłem się tuż
                    przed wylotem, na którym zamierzałem opuścić rondo
                    spojrzałem w prawo, na dwóch z trzech pasów wlotu stały
                    samochody (prawdopodobnie było późne żółte), więc
                    zwiększyłem prędkość i zacząłem opuszczać skrzyżowanie.
                    W tym momencie z dotychczas pustego pasa zaczął
                    wjeżdżać na rondo samochód (prawdopodobnie, w
                    przeciwieństwie do innyc aut na tym wlocie, zamierzał
                    zdążyć na tym późnym żółtym, więc przed światłami dodał
                    gazu). Natychmiast gwałtownie przyspieszyłem, żeby
                    opuścić skrzyżowanie, a samochód z prawej gwałtownie
                    zahamował.

                    Jesli skrecales w lewo to powinienes puscic jadacych z naprzeciwka i nie Tobie
                    rozstrzygac czy oni maja zielone, czerwone czy zolte. Rownie dobrze moglo byc
                    tak jak piszesz ze wjechal na zoltym lub nawet na czerwonym, ale moglo byc tak
                    ze inni jeszcze nie ruszyli na zielonym a on jadac mial juz jakas predkosc.
                    Jesli jak to piszesz przed Twoim wylotem nie bylo sygnalizatora to mozesz
                    opuscic skrzyzowanie ustepujac pierszenstwa takim jak ten, o ktorym piszesz.
                    Jesli stalby sygnalizator to na zielonym zjezdrzasz na czerwonym stoisz.
                    Dalej bede sie upieral ze Twoje watpliwosci biora sie z tego ze to skrzyzowanie
                    potraktowales jako rondo anie jako skrzyzowanie.

                    Pytania są następujące:
                    -skąd mam wiedzieć, jadąc po rondzie, że auta na wlocie
                    na to rondo mają zielone światło?

                    Jesli jedziesz po rondzie to na nim nie ma zadnych swiatel. Jesli sa swiatla to
                    nie jest to rondo bo sygnalizacja jest przed znakiem C-12. Nigdy nie bedziesz
                    wiedzial jakie kto ma swiatlo stojac czy jadac z tylnej strony sygnalizatora.
                    Jedyna pewnosc ze mozesz jechac i nikim sie nie przjmowac to wtedy gdy pali sie
                    zielone swiatlo na sygnalizatorze kierunkowym S-3.

                    -kto byłby winnym spowodowania ewentualnej kolizji?

                    Ty i tylko Ty bo nigdy nie udowodnisz ze on wjechal na czerwonym. Moze gdybys
                    mial swiatkow stojacych na tym swietle, z ktorego on wjechal? Ale to dopiero w
                    sadzie grodzkim.

                    -w jaki sposób poruszać się po tego typu rondzie?

                    Jesli dziala sygnalizacja swietlna to tak jak na skrzyzowaniu dwoch ulic
                    dwujezdniowych. Jesli jest znak C-12 i nie dziala sygnalizacja to tak jak
                    na "rondzie". Jesli nie ma znaku C-12 i nie dziala sygnalizacja to tak jak na
                    zwyklym skrzyzowaniu.

                    -które przepisy kodeksu ruchu drogowego regulują te
                    zagadnienia?

                    DZIAŁ II
                    Ruch Drogowy
                    Rozdział 3
                    Ruch Pojazdów

                    -czy prawidłowo zareagowałem, czy też powinienem
                    zahamować i wpuścić ten nadjeżdżający samochód, mimo że
                    bezruch innych aut wskazywał, że mają czerwone światło?

                    Jesli chodzi o przepisy to powinienes sie zatrzymac i puscic delikwenta
                    niezalezni od zachowania innych. Jesli jednak zrobiles blad ale dzieki Twojemu
                    zachowaniu nie doszlo do wypadku to naleza sie gratulacje.

                    -czy, a jeśli tak, to kto popełnił w tej sytuacji
                    wykroczenie i jakie?

                    TY. Nie ustapienie pierszenstwa przejazdu, a moze to sie nazywa "wymuszenie
                    pierszenstwa".


                    W moj poprzedni wpis wkradl sie blad spowodowany niedokladnym przeczytaniem
                    postu. Wydawalo mi sie ze Ty jechales na wprost a on wjechal z prawej.

                    Napisalem:
                    W przypadku tu opisanym nikt nie opuszczal ronda tylko skrzyzowanie z centralna
                    wysepka. I mial pelne prawo to skrzyzowanie opuscic.

                    Pozdrawiam JAki
                    P.S. Nie uwazam sie za eksperta, ale takrze nie jestem domoroslym znawca
                    tematu.
                    JAki






Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.