• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Biały Bór- Człóchów - wysyp przenośnych radarów Dodaj do ulubionych

  • 20.07.09, 14:54
    Jazda na odcinku ok. 50 km to spotkanie z 8 fotoradarami. Sęk w tym,
    że radary te poustawiane są w takich miejscach, które wkurzają
    bardzo kierowców.
    Przykład: wjeżdżamy do Człuchowa, biały znak oznacza, iż wjechaliśmy
    w teren zabudowany, wszyscy kierowcy grzecznie zwalniają, jedziemy
    jeden za drugim, miasto się kończy, kierowcy lekko przyśpieszją,
    jest szczere pole, zero ludzi w okolicy, środek dnia, ale....znak
    kończący teren zabudowany jest dopiero za jakieś 500 metrów i
    dopiero przy tym znaku w krzakach ukryty jest mały przenośny
    fotoradar - samochody jeden za drugim są fotografowane. Tak samo
    jest w Białym Borze i innnych miejscowościach w okolicy. Dostałam
    dwa mandaty, gdy jechałam nad morze i znad morza. Jeden prędkość 62
    km/godz., drugi 70km/godz. Jeżdżę na prawdę ostrożnie, ale cała
    sytuacja przypomina mi trochę kadr z filmu Miś - czyli stawianie
    trzech papierowych domów i już mamy teren zabudowany. W moim
    przypadku jest to ustawienie znaku w szczerym polu, który niby
    określa teren zabudowany. Fotoradary w tych miejscach są tylko
    ustawione po to, aby wymusić kasę od kierowców, a nie po to aby
    zwiększyć bezpieczeństwo ich mieszkańców.
    Zaawansowany formularz
    • 20.07.09, 14:57
      ( ci od radarow)
      • 20.07.09, 18:41
        Czy to nie z tamtych okolic Burmistrz jednego z miasteczek
        stwierdził że przenośny radar nakryty wiązką siana w jego mniemaniu
        nie jest ukryciem a jedynie osłoną przed kurzem?:) Dowcipas!
        Pozdr.
        Pazdzioch
        PS. W zeszłym roku też dostałem mandat za 65 w Białym Borze.
    • 21.07.09, 11:15
      barbaram1 napisała:

      > Jazda na odcinku ok. 50 km to spotkanie z 8 fotoradarami. Sęk w tym,
      > że radary te poustawiane są w takich miejscach, które wkurzają
      > bardzo kierowców.
      > Przykład: wjeżdżamy do Człuchowa, biały znak oznacza, iż wjechaliśmy
      > w teren zabudowany, wszyscy kierowcy grzecznie zwalniają, jedziemy
      > jeden za drugim, miasto się kończy, kierowcy lekko przyśpieszją,
      > jest szczere pole, zero ludzi w okolicy, środek dnia, ale....znak
      > kończący teren zabudowany jest dopiero za jakieś 500 metrów i
      > dopiero przy tym znaku w krzakach ukryty jest mały przenośny
      > fotoradar - samochody jeden za drugim są fotografowane. Tak samo
      > jest w Białym Borze i innnych miejscowościach w okolicy. Dostałam
      > dwa mandaty, gdy jechałam nad morze i znad morza. Jeden prędkość 62
      > km/godz., drugi 70km/godz. Jeżdżę na prawdę ostrożnie, ale cała
      > sytuacja przypomina mi trochę kadr z filmu Miś - czyli stawianie
      > trzech papierowych domów i już mamy teren zabudowany. W moim
      > przypadku jest to ustawienie znaku w szczerym polu, który niby
      > określa teren zabudowany. Fotoradary w tych miejscach są tylko
      > ustawione po to, aby wymusić kasę od kierowców, a nie po to aby
      > zwiększyć bezpieczeństwo ich mieszkańców.

      Bo to o dorazna kase chodzi, nie o bezpieczenstwo.
      Ktos ma w ogole zludzenia?

      pzdr
      --
      Ci z was, ktorzy mysla, ze wiedza wszystko, sa bardzo irytujacy dla tych z nas,
      ktorzy rzeczywiscie wszystko wiedza. [Agatha Christie]
      • 21.07.09, 12:46
        tipper napisał:

        > Bo to o dorazna kase chodzi, nie o bezpieczenstwo.
        > Ktos ma w ogole zludzenia?

        Zdziwilbys sie jak wielu ludziom udalo sie zrobic wode z mozgu...

        I nie byloby to tak wkurzajace gdyby nie to, ze odpowiednia
        socjotechnika udalo sie niektorym wmowic, ze fotoradar w szczerym
        polu sluzy bezpieczenstwu, a nikt nawet nie probowal "lansowac"
        pozadanych zachowan. (A nie probowal, bo mogloby sie okazac, ze
        fotoradary zbyt wolno sie zwroca).

        --
        Jezeli spotkales kobiete swoich marzen, to o pozostalych marzeniach
        mozesz smialo zapomniec
        • 21.07.09, 13:22
          emes-nju napisał:

          > a nikt nawet nie probowal "lansowac"
          > pozadanych zachowan. (A nie probowal, bo mogloby sie okazac, ze
          > fotoradary zbyt wolno sie zwroca).

          Czyli lansując bojkotowanie "podatku fotoradarowego" prowadzę działalność
          antypaństową?
          Jura

          --
          dogmat o nieomylności administracji: "sam fakt
          skasowania wątku wskazuje, że łamał on (lub posty w nim zawarte)
          regulamin bądź natykietę" (z odpowiedzi administracji na pytanie forumowicza,
          dlaczego skasowano wątek)
          • 21.07.09, 13:38
            Nie. Dzialalnosc antypanstwowa prowadza te wszytkie trzesidupki,
            ktore w trosce o swoj stolek, robia z Polski tor przeszkod do jazdy
            z minimalnymi predkosciami. Zeby nikt nie mogl im zarzucic, ze nie
            dbaja o nasze bezpieczenstwo.

            Twoj "bojkot" nie ma niz do rzeczy. Nie likwiduje problemu kraju,
            przez ktory nie da sie przejechac bezpiecznie z rozsadna
            predkoscia, a co najwyzej zmniejsza zagrozenie Twojej kieszeni
            (predzej czy pozniej, wobec jakosci oznakowania, kazdemu zdarzy
            sie "przekroczyc").

            Piszac o lansowaniu pozadanych zachowan, mam na mysli np. cos
            takiego jak doskanala kampania PZU z "pocztowka z wakacji". Sprawa
            podana prosto, niedydaktycznie, nienachalnie - zmuszajac jednak do
            zastanowienia. Nie spotkalem osoby, ktorej ta kampania nie zapadla w
            pamiec.

            --
            Jezeli spotkales kobiete swoich marzen, to o pozostalych marzeniach
            mozesz smialo zapomniec
            • 21.07.09, 13:56
              emes-nju napisał:

              > Twoj "bojkot" nie ma niz do rzeczy. Nie likwiduje problemu kraju,
              > przez ktory nie da sie przejechac bezpiecznie z rozsadna
              > predkoscia, a co najwyzej zmniejsza zagrozenie Twojej kieszeni
              > (predzej czy pozniej, wobec jakosci oznakowania, kazdemu zdarzy
              > sie "przekroczyc").

              Zdecyduj się, Emes w końcu. Raz piszesz, że ustawiającym fotoradary chodzi
              przede wszystkim o kasę, a gdy apeluję o ich bojkotowanie, to piszesz, że bojkot
              taki nie ma znaczenia. Jeżeli chodzi rzeczywiście tylko o kasę, to ma znaczenie
              jak najbardziej, bo czyni całą inwestycję fotoradarową nieopłacalną.
              Jura

              --
              dogmat o nieomylności administracji: "sam fakt
              skasowania wątku wskazuje, że łamał on (lub posty w nim zawarte)
              regulamin bądź natykietę" (z odpowiedzi administracji na pytanie forumowicza,
              dlaczego skasowano wątek)
              • 21.07.09, 14:04
                No wiesz...

                Jak sie blizej przyjrzec jakosci oznakowania, to namawianie do
                sztywnego trzymania sie ograniczen, ma pewne cechy antypanstwowe ;-)

                Juz teraz srednie predkosci za zenujace pod warunkiem, ze jedzie sie
                co najmniej ograniczenie+VAT tam, gdzie sie da. Jak zlikwiduje sie
                ten VAT, to chyba naprawde zblizymi sie do predkosci rowerzysty.
                SREDNICH nie chwilowych!

                --
                Jezeli spotkales kobiete swoich marzen, to o pozostalych marzeniach
                mozesz smialo zapomniec
                • 21.07.09, 14:27
                  A rób jak chcesz! Chcesz karmić kasę państwową mandatami, to sobie karm. Tylko
                  potem nie narzekaj, że przede wszystkim dla kasy te fotoradary stawiają.
                  Co do jakości oznakowania, to oczywiście, że nie jest idealnie, ale ja zauważam,
                  że się poprawia. Dziwię się, że Ty tego nie zauważasz. Może z dystansu po prostu
                  lepiej widać?
                  Gdy rozmawiam z moimi kolegami z pracy i innymi Niemcami, którzy pojechali po
                  raz pierwszy samochodem (lub motocyklem) do Polski, to jakoś nie słyszę, żeby
                  rzucała im się w oczy szczególnie wysoka liczba nieuzasadnionych ograniczeń. Nie
                  ma nawet narzekania na jakość polskich dróg, co jeszcze 10 lat temu było na
                  porządku dziennym. Pewnie dlatego, że wreszcie wyremontowano odcinki
                  poniemieckich autostrad nazywane najdłuższymi schodami nowoczesnej Europy. O ile
                  więc nasze drogi nie wywołują u cudzoziemców szoku cywilizacyjnego, to już ruch
                  na tych drogach owszem.
                  Jura

                  --
                  dogmat o nieomylności administracji: "sam fakt
                  skasowania wątku wskazuje, że łamał on (lub posty w nim zawarte)
                  regulamin bądź natykietę" (z odpowiedzi administracji na pytanie forumowicza,
                  dlaczego skasowano wątek)
                  • 21.07.09, 14:40
                    jureek napisał:

                    > A rób jak chcesz! Chcesz karmić kasę państwową mandatami, to sobie
                    > karm. Tylko potem nie narzekaj, że przede wszystkim dla kasy te
                    > fotoradary stawiają.

                    Nie karmie.

                    Narzekam wiec na predkosci jazdy i na to, ze w bardzo wielu
                    miejscach zamiast stawiac fotoradar, za podobne pieniadze (!) daloby
                    sie wyeliminowac przyczyne jego postawienia... (Np. nieszczesne
                    skrety w lewo z gierkowki bez pasa do skretu w lewo).

                    A juz stawianie fotoradarow w szczerym polu, ktore od innego
                    szczerego pola rozni sie wylacznie obcnoscia calkiem bezzasadnych
                    (postawionych niezgodnie z prawem) bialych tablic, uwazam za
                    superdranstwo i potwierdzenie tezy, ze skrzynki te sluza lojeniu, a
                    nie poprawie bezpieczenstwa.

                    --
                    Jezeli spotkales kobiete swoich marzen, to o pozostalych marzeniach
                    mozesz smialo zapomniec
                    • 21.07.09, 15:03
                      Ja też nie robię sobie złudzeń, że głównym celem fotoradarów jest poprawa
                      bezpieczeństwa, a nie robienie kasy. Pisałem nie raz, że świadczy o tym np.
                      propozycja rezygnacji z punktów za wykroczenia zarejestrowane fotoradarem, w
                      myśl zasady, żeby nie zarzynać krowy, która dobrze się doi. Uważam jednak sam
                      fotoradar za zjawisko wtórne w stosunku do samych nieuzasadnionych ograniczeń
                      szybkości. Ograniczenia te nie stają się przez postawienie fotoradaru jeszcze
                      bardziej nieuzasadnione. Dlatego powinno się walczyć z przyczyną pierwotną,
                      czyli takimi nieuzasadnionymi ograniczeniami.
                      Jura

                      --
                      dogmat o nieomylności administracji: "sam fakt
                      skasowania wątku wskazuje, że łamał on (lub posty w nim zawarte)
                      regulamin bądź natykietę" (z odpowiedzi administracji na pytanie forumowicza,
                      dlaczego skasowano wątek)
                      • 21.07.09, 15:31
                        jureek napisał:

                        > Uważam jednak sam fotoradar za zjawisko wtórne w stosunku do
                        > samych nieuzasadnionych ograniczeń szybkości. Ograniczenia te nie
                        > stają się przez postawienie fotoradaru jeszcze bardziej
                        > nieuzasadnione.

                        Ale bardziej dokuczliwe na pewno ;-)

                        Do tego kretynsko postawiony fotoradar generuje nieracjonalne
                        zachowania.

                        Np. na takiej gierkowce, gdzie prawie kazde skrzyzowanie z polna
                        droga zasluguje na tamowanie ruchu, przed era fotoradarow te
                        niesmiertelne ok. 70 km/h (blizej 80-tki, zeby nie redukowac biegu)
                        jechalem na bardzo krotkim odcinku wylacznie w rejonie samego
                        skrzyzowania, co wydawalo mi sie w miare racjonalne, choc u
                        ortodoksow z cala pewnosci powodowalo gesia skorke.

                        Teraz nie dosc, ze mam znacznie krotszy dystans na lagodne
                        wytracenie predkosci, to jeszcze 70-tke osiagam na wysokosci
                        fotoradaru (czyli czasem nawet pol kilometra od skrzyzowania, zaraz
                        za znakiem ograniczenia; po co to ograniczenie obowiazuje na takim
                        dlugim dystansie?), a zaraz za nim powoli przyspieszam, co skutkuje
                        tym, ze na skrzyzowaniu mam juz pewnie ponad 90 km/h. Jakos nie
                        widze powodu do jazdy 70 km/h dwujezdniowka na odcinku pol
                        kilometra. Skoro waaadza chce, zebym 70 km/h mial na wysokosci
                        fotoradaru, to je mam :-P

                        > Dlatego powinno się walczyć z przyczyną pierwotną,
                        > czyli takimi nieuzasadnionymi ograniczeniami.

                        Czy ja kiedykolwiek pisalem cos innego?

                        --
                        Jezeli spotkales kobiete swoich marzen, to o pozostalych marzeniach
                        mozesz smialo zapomniec
                        • 21.07.09, 15:58
                          emes-nju napisał:

                          > > Dlatego powinno się walczyć z przyczyną pierwotną,
                          > > czyli takimi nieuzasadnionymi ograniczeniami.
                          >
                          > Czy ja kiedykolwiek pisalem cos innego?

                          To chyba pytanie retoryczne, prawda? Oczywiście, że zawsze byłeś przeciwko
                          nieuzasadnionym ograniczeniom. Chodzi mi jednak o rozłożenie akcentów. Z całej
                          Twojej twórczości forumowej odnoszę wrażenie, że za większe zło uważasz
                          fotoradary, niż te ograniczenia od czapy.
                          Jura


                          --
                          dogmat o nieomylności administracji: "sam fakt
                          skasowania wątku wskazuje, że łamał on (lub posty w nim zawarte)
                          regulamin bądź natykietę" (z odpowiedzi administracji na pytanie forumowicza,
                          dlaczego skasowano wątek)
                          • 21.07.09, 16:28
                            jureek napisał:

                            > Z całej Twojej twórczości forumowej odnoszę wrażenie, że za
                            > większe zło uważasz fotoradary, niż te ograniczenia od czapy.

                            W pewnym sensie tak.

                            Dopoki byly tylko ograniczenia, bylo zle, bo malo kto ich
                            przestrzegal. Ale to zle wygladalo niezle w porownaniu
                            z tym, co w okolicy nowych fotoradarow dzieje sie teraz. Zaskoczeni
                            ludzie wykonuja dosc klopotliwe dla innych manewry - jazda staje sie
                            nerwowa i szarpana; zdarzaja sie nawet fotoradarowe kraksy.

                            Czego sie czepiam? Otoz uwazam, ze najpierw nalezaloby urealnic
                            ograniczenia i przyzwyczaic do tego ludzi (spowodowac choc minimalny
                            wzrost zaufania do oznakowania!!!), a dopiero potem zaczac stawiac
                            fotoradary. Poza tym, co tez niejednokrotnie pisalem, absolutnie nie
                            akceptuje polskiej praktyki POLmaskowania skrzynek. Albo maja one
                            powodowac zwalnianie i wtedy maja blyskac, tanczyc, byc wielkie i
                            kolorowe, albo, w mechanizmie "nie znasz dnia ani godziny", byc
                            zamaskowane naprawde i rozrzucone losowo, a nie tylko w miejscach
                            ograniczen. No i na koniec - zbyt duzo fotoradarow stoi w miejscach,
                            w ktorych, po wydaniu kwot zblizonych do budowy skrzynki, daloby sie
                            tak poprawic bezpieczenstwo, ze ograniczenia i fotoradary bylyby
                            zbedne.

                            --
                            Jezeli spotkales kobiete swoich marzen, to o pozostalych marzeniach
                            mozesz smialo zapomniec
    • 28.06.10, 08:41
      www.francuskie.pl/wiadomosci/5828
      • 28.06.10, 10:37
        Powiem krótko: jak długo będą naiwni, chcący płacić mandaty z fotoradarów, tak
        długo wsiowe Janosiki będą uprawiać przy gminnych drogach swój proceder.
        Przecież zapłata mandatu za fotkę z tyłu pojazdu jest DOBROWOLNA! Idąc do sądu
        macie 100% wygraną!
        Mała wskazówka merytoryczna dla chcących zabawić się w sądzie:
        video.google.com/videoplay?docid=7976119616481819430#
    • 30.06.10, 22:10
      www.motofakty.pl/artykul/fotoradary_bardziej_rozsadnie.html
      • 30.06.10, 22:38
        rapid130 napisał:

        > www.motofakty.pl/artykul/fotoradary_bardziej_rozsadnie.html

        To jest schizofrenia prawna, a nie rozsądne rozwiązanie. Światełkiem w tunelu
        byłoby podniesienie dozwolonej prędkości, a nie pozostawienie ograniczenia bez
        zmian i tylko nieinstalowanie fotoradaru. Tak właśnie niszczy się szacunek dla
        prawa.
        Jura
        • 01.07.10, 08:57
          > To jest schizofrenia prawna, a nie rozsądne rozwiązanie. Światełkiem w tunelu
          > byłoby podniesienie dozwolonej prędkości, a nie pozostawienie ograniczenia bez
          > zmian i tylko nieinstalowanie fotoradaru. Tak właśnie niszczy się szacunek dla
          > prawa.

          Znowu gorszy dzien?
          --
          Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
          • 01.07.10, 11:03
            edek40 napisał:

            > Znowu gorszy dzien?

            Nie rozumiem, o co Ci chodzi. Nie zgadzasz się ze mną, że jeżeli jakieś tam
            inspekcje stwierdzą, że w danym miejscu przekraczanie limitu prędkości nie jest
            niebezpieczne, to przede wszystkim należało bu ten limit podnieść, a nie
            ograniczać się do zdjęcia fortoradaru? Uważasz, że to nie jest schizofrenia,
            pozostawić limit, ale nie pozwolić na jego egzekwowanie? To dla kogo ten limit?
            Dla takich frajerów jak ja, dla których ważne są znaki, a nie fotoradary?
            Jura
            • 01.07.10, 12:07
              > Nie rozumiem, o co Ci chodzi. Nie zgadzasz się ze mną, że jeżeli jakieś tam
              > inspekcje stwierdzą, że w danym miejscu przekraczanie limitu prędkości nie jest
              > niebezpieczne, to przede wszystkim należało bu ten limit podnieść, a nie
              > ograniczać się do zdjęcia fortoradaru? Uważasz, że to nie jest schizofrenia,
              > pozostawić limit, ale nie pozwolić na jego egzekwowanie?

              Za malo jezdzisz po Polsce. Oczywiscie, ze wiele fotoradarow zwiazanych jest z ograniczeniem predkosc, ktore konieczne jest glownie dlatego, ze jakas wioska wlasnie tu ma swoja administracyjna granice. Pisalem o tym, ze w Niemczech zdarzalo mi sie jezdzic przez "ulicowki" (ktore jednak do d.. nie dorastaja rozleglosciom naszym), gdzie w rejonie luznej zabudowy stala 70 km/h, choc byl to obszar zabudowany. Niebezpieczenstwo wjechania za biala tablice w takim miejscu ogranicza sie glownie do wysokosci mandatu. W tej samej wsi nie ma fotoradaru np. przy szkole. Czy to jest normalne? Oczywiscie jesli o normalnosci mozna mowic w kraju, w ktorym caly tranzyt np. wschod-zachod wali 3 m od wejscia do szkoy, a mandaty za przekroczenie predkosci wreczane sa listownie, co moze, ale nie musi wyegzekwowac zwolnienia w tym szczegolnym miejscu.
              --
              Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
              • 01.07.10, 12:19
                edek40 napisał:

                > Za malo jezdzisz po Polsce. Oczywiscie, ze wiele fotoradarow zwiazanych jest z
                > ograniczeniem predkosc, ktore konieczne jest glownie dlatego, ze jakas wioska w
                > lasnie tu ma swoja administracyjna granice. Pisalem o tym, ze w Niemczech zdarz
                > alo mi sie jezdzic przez "ulicowki" (ktore jednak do d.. nie dorastaja rozleglo
                > sciom naszym), gdzie w rejonie luznej zabudowy stala 70 km/h, choc byl to obsza
                > r zabudowany. Niebezpieczenstwo wjechania za biala tablice w takim miejscu ogra
                > nicza sie glownie do wysokosci mandatu. W tej samej wsi nie ma fotoradaru np. p
                > rzy szkole. Czy to jest normalne?

                Jeżeli za białą tablicą przekroczenie prędkości nie jest niebezpieczne, to
                powinno się tę tablicę przesunąć, albo postawić w tym miejscu podwyższającą
                siedemdziesiątkę, a nie ograniczać się do zlikwidowania fotoradaru.
                Pozostawienie ograniczenia tak jak jest, ale zabronienie jego egzekwowania jest
                działaniem sprzecznym z elementarnym poczuciem praworządności. W ten sposób
                wyrabia się w kierowcach lekceważenie dla prawa i postawę taką, że można olewać
                znaki, trzeba tylko uważać na fotoradary.
                Nie wiem, co ma do rzeczy to, że mało jeżdżę w Polsce (ostatnio rzeczywiście
                mniej, niż kiedyś). Uważasz, że gdybym więcej jeździł, to nie raziłoby mnie
                partactwo prawne, bo bym się przyzwyczaił? Ty chyba jeździsz sporo, a do
                partactwa organizatorów ruchu jednak się nie przyzwyczaiłeś, bo co rusz
                meldujesz o jakichś przykładach na forum.
                Jura
                • 01.07.10, 12:53
                  > Jeżeli za białą tablicą przekroczenie prędkości nie jest niebezpieczne, to
                  > powinno się tę tablicę przesunąć, albo postawić w tym miejscu podwyższającą
                  > siedemdziesiątkę, a nie ograniczać się do zlikwidowania fotoradaru.

                  No i zaraz bedziesz musial sam sobie napisac, ze wobec braku porzadnych drog postulujesz podniesienie limitow predkosci. Ale wiesz co? Zgadzam sie z tym zdaniem.

                  > Pozostawienie ograniczenia tak jak jest, ale zabronienie jego egzekwowania jest
                  > działaniem sprzecznym z elementarnym poczuciem praworządności.

                  Nikt nie ma zamiaru zabraniac tylko wreszcie uporzadkowac sprawy. Z jednej strony to dobrze. Z drugiej wcale nie oznacza, ze ktokolwiek zajmie sie urealnianiem oznakowania. Chyba, ze w metodzie, ktora opisal bodaj emes. W jakims Pierdziszewie usunieto biale tablice. Hurrrrra!!!! I postawiono ograniczenie do 50 km/h, co faktycznie zmniejszylo predkosc podrozowania. Jak bowiem nie bylby glupi pomysl, ze miedzy 23 a 5 rano mozna 60 km/h, jednak mozna bylo. Az do "urealnienia" oznakowania.

                  > Nie wiem, co ma do rzeczy to, że mało jeżdżę w Polsce (ostatnio rzeczywiście
                  > mniej, niż kiedyś). Uważasz, że gdybym więcej jeździł, to nie raziłoby mnie
                  > partactwo prawne, bo bym się przyzwyczaił?

                  Nie wiem jaki masz charakter. Mnie partactwo doprowadza do szalu, czemu daje czasem wyraz na tym forum. Szczegolnie, ze z uwagi na "zbieranie hakow na "swietych" jezdze coraz bardziej analitycznie. I wiesz co? Rece opadaja. Miedzy innymi dlatego, ze to partactwo, tak powszechne, jest calkowicie niedostrzegane (tak przez uzytkownikow, jak i odpowiedzialnych/kontrolujacych), a znikniecie raportu policji na temat fatalnego i pogarszajacego sie stanu oznakowaia tylko przepelnia czare goryczy.

                  > partactwo prawne, bo bym się przyzwyczaił? Ty chyba jeździsz sporo, a do
                  > partactwa organizatorów ruchu jednak się nie przyzwyczaiłeś, bo co rusz
                  > meldujesz o jakichś przykładach na forum.

                  Taki wlasnie jestem. Szczegolnie, ze mam silne wrazenie, ze stan oznakowania drog jest z miesiaca na miesiac gorszy. A moze tylko coraz uwazniej patrze?
                  --
                  Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
                  • 01.07.10, 13:15
                    edek40 napisał:

                    > > Jeżeli za białą tablicą przekroczenie prędkości nie jest niebezpieczne, t
                    > o
                    > > powinno się tę tablicę przesunąć, albo postawić w tym miejscu podwyższają
                    > cą
                    > > siedemdziesiątkę, a nie ograniczać się do zlikwidowania fotoradaru.
                    >
                    > No i zaraz bedziesz musial sam sobie napisac, ze wobec braku porzadnych drog po
                    > stulujesz podniesienie limitow predkosci. Ale wiesz co? Zgadzam sie z tym zdani
                    > em.

                    Oj, nie wciskaj mi czegoś, czego nie napisałem. Nie z powodu braku porządnych
                    dróg, tylko z powodu tego, że dotychczasowe ograniczenie okazało się zbyt zbyt
                    restrykcyjne. Choćby naokoło były same autostrady, to nie jest to powód, żeby
                    wprowadzać ograniczenia na innych drogach, i odwrotnie, jeżeli autostrad nie ma,
                    to też nie jest to powód, żeby pozwalać jeździć szybciej. O limitach powinna
                    decydować konkretna sytuacja na miejscu, a nie to, czy droga jest tranzytowa,
                    czy lokalna, czy co tam jeszcze. Jeżeli jest szkoła i zła widoczność to ma być
                    trzydziestka, choćby to była droga o numerze jednocyfrowym. A jak nie ma
                    zabudowań, tylko pola i żadnego dodatkowego niebezpieczeństwa, to nie ma być
                    ograniczenia, choćby to była droga piętnastej kolejności odśnieżania.
                    A jak jest ograniczenie, to musi być możliwość jego egzekwowania, bo inaczej
                    jest burdel ilekceważenie prawa przez wszystkich - i władzę, i kierowców.
                    Jura
                    • 01.07.10, 14:00
                      > Oj, nie wciskaj mi czegoś, czego nie napisałem. Nie z powodu braku porządnych
                      > dróg, tylko z powodu tego, że dotychczasowe ograniczenie okazało się zbyt zbyt
                      > restrykcyjne.

                      Czyli jak Polska dluga i szeroka.

                      > to też nie jest to powód, żeby pozwalać jeździć szybciej. O limitach powinna
                      > decydować konkretna sytuacja na miejscu, a nie to, czy droga jest tranzytowa,
                      > czy lokalna, czy co tam jeszcze

                      Decyduje mapa geodezyjna, brak odwagi cywilnej stawiacza, a weryfikowane jest to
                      na koncu przez te pania, ktorej nie mozna ukaraz na czterdziestce, bo przeciez
                      to ona wnioskowala o ten znak, a urzad ochoczo przystal. Z kolei pan od koparki
                      moze na blisko dwa tygodnie postawic 30 km/h na dwukilometrowym odcinku szosy,
                      choc pracuje tylko w dni powszednie, okolo 6 godzin dziennie i na raz zajmuje
                      gora 20 m wzdluz drogi, nie wchodzac jednak na samo droge. Tak, taki znak mozna
                      postawic bez zadnych konsultacji/zezwolen.

                      > A jak jest ograniczenie, to musi być możliwość jego egzekwowania, bo inaczej
                      > jest burdel ilekceważenie prawa przez wszystkich - i władzę, i kierowców.

                      Ciagle o tym pisze. Ciesze sie, ze wrescie i do Ciebie to dotarlo.
                      --
                      Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
                • 01.07.10, 14:22
                  jureek napisał:

                  > Jeżeli za białą tablicą przekroczenie prędkości nie jest
                  > niebezpieczne, to powinno się tę tablicę przesunąć

                  Ale tak, zeby zasieg terenu zabudowanego sie zwiekszyl?

                  No bo chyba wlasnie w tym mechanizmie na wyjezdzie z Warszawy na Terespol i Lublin (DK 2/E 30) teren zabudowany obejmuje kilka kilometrow lasu (z jednej strony oddzielony od jezdni plotem) :-P

                  Bo chyba w tym mechanizmie wyjazd z Warszawy na polnoc (DK 7/E 77) to kilka km lasu po prawej i dalekiej za to blizej niesprecyzowanej zabudowy (wyglada na przemyslowa, ale nie bardzo wiadomo, bo jest kilkaset metrow od drogi za zaroslami) po lewej, co jest uznane za teren zabudowany.

                  W tym mechanizmie znacznie mniej wazny wyjazd z Warszawy nad Zalew Zegrzynski odbywa sie zabudowana zaroslami dwujezdniowka z prawie codziennymi lowami na kierowcow.

                  Jura, Ty naprawde w innym swiecie zyjesz... ;-)

                  --
                  Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
                  • 01.07.10, 16:35
                    Emes, mam wrażenie, że twoje przykłady ukazują dwie różne sprawy związane ze stawianiem tablic oznaczających początek i koniec obszaru zabudowanego (dalej OZ):
                    1. Północ: problem zasięgu (jeszcze lepiej to wygląda na ul. Płochocińskiej czyli na wylocie do Nieporętu), tzn. ustanawianie OZ czy to niejako na zapas, z myślą o późniejszym faktycznym jego zabudowaniu, czy to jako dupochronu, tzn. z myślą, że lepiej wprowadzić restrykcje na zbyt długim niż na zbyt krótkim odcinku. Zresztą w moim flamandzkim miasteczku wygląda to odwrotnie, tzn. tablice oznaczające początek/koniec OZ stoją od kilkudziesięciu lat w tych samych miejscach bez względu na fakt, że miasteczko się rozrosło i obszar za tą tablicą jest już tak samo zabudowany jak ten przed. Zamiast przesuwać tablice, ustawia się znaki z ograniczeniem do 50 na obszarach faktycznie, ale nie formalnie zabudowanych...
                    2. Wschód: problem ciągłości OZ: o ile mnie pamięć nie myli, ten kilkukilometrowy obszar zabudowany lasem pojawił się w momencie przyłączenia do Warszawy Wesołej, czyli dawniej oddzielnej miejscowości, a obecnie dzielnicy Warszawy położonej za tym lasem. Zadziwiająco wielu znakologom nie mieści się w głowach, że w ramach tej samej miejscowości może się mieścić więcej niż jeden OZ (przepisy na to pozwalają). Akurat ten problem dość powszechny jest również w innych znanych mi krajach z dwoma chlubnymi wyjątkami Republiki Czeskiej i Republiki Słowackiej (dawniej z jednym chlubnym wyjątkiem Czechosłowacji:).

                    A co do pomysłu opiniowania radarów gminnych przez ITD, to mam odczucia ambiwalentne:
                    1. Uważam, że nadanie strażom miejskim uprawnień do kontroli ruchu drogowego było dużym błędem. SM jest od utrzymywania porządku, niech kontroluje legalność handlu ulicznego, karze za zaśmiecanie, czy za nieprawidłowe parkowanie. Ruch drogowy niech kontroluje policja.
                    2. Zgadzam się z Jurkiem, że to prowadzi do jeszcze dalej idącego zmniejszenia zaufania do przepisów i oznakowania i doprowadzi w końcu do tego, że nie tylko te oczywiście idiotyczne, ale i prawie wszystkie ograniczenia prędkości będą poddawane analizie, czy są na tyle uzasadnione, że może przy nim stać skrzynka, czy można grzać.

                    Ale z drugiej strony:

                    3. Jeśli to zadziała, to przynajmniej częściowo ukrócone zostanie suszenie wyłącznie w celu ściągnięcia kasy z kierowców.

                    Pozdrawiam
                    --
                    Jorn van der Ar
                    ---------------------------
                    Tylko Falubaz!
                    • 01.07.10, 16:38
                      No tak, Okazało się, że czytając nie przewinąłem strony do samego dołu i nie doczytałem ostatnich dwóch akapitów z tekstu Emesa. W związku z tym proszę czytelników mojego poprzedniego wpisu o zignorowanie zawartości nawiasu w pkcie 1 dotyczącym przykładu Emesa.

                      Pozdrawiam
                      --
                      Jorn van der Ar
                      ---------------------------
                      Tylko Falubaz!
                    • 01.07.10, 17:19
                      Wyjazd na wschod (Terespol, Lublin) niejak nie zmienil sie od lat (z mojego
                      punktu widzenia, to stan "od zawsze"). Zaanektowanie Wesolej nie zmienilo
                      "klasy" oznakowania - tak jak Warszawa konczyla sie kilka km w lesie, tak sie
                      konczy; tak jak Wesola zaczyna sie kilkaset m w lesie, tak sie zaczyna.

                      Co do dupochronow, to masz racje. Urzednikowi wlos z glowy nie spadnie jezeli
                      nawet sparalizuje ruch (moze nawet dostac nagrode jak Galas za rondo Babka :-P
                      ). Natomiast jezeli pode lasem stoi chalupa i Stasiakowa ktos potraci jak bedzie
                      szla srodkiem jezdni do innej wsi, to urzednik bedzie pytanie dlaczego z powodu
                      tej chalupy pode lasem nie postawil bilaych tablic. Stawia wiec nawet jak w
                      okolicy jest tylko sracz soltysa, bo urzednicy na calym swiecie nie lubia
                      "podchwytliwych pytan". Tylko, ze nie na calym swiecie urzednik ma calkowita
                      dowolnosc w stawianiu kolejnych ograniczen, a zadnej w ich zdejmowaniu...

                      --
                      Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma
                      ten otwor.
                      • 01.07.10, 18:41
                        forum.gazeta.pl/forum/w,510,112862127,112862127,Batem_go_i_do_przodu_.html
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.