Biały Bór- Człóchów - wysyp przenośnych radarów
Jazda na odcinku ok. 50 km to spotkanie z 8 fotoradarami. Sęk w tym,
że radary te poustawiane są w takich miejscach, które wkurzają
bardzo kierowców.
Przykład: wjeżdżamy do Człuchowa, biały znak oznacza, iż wjechaliśmy
w teren zabudowany, wszyscy kierowcy grzecznie zwalniają, jedziemy
jeden za drugim, miasto się kończy, kierowcy lekko przyśpieszją,
jest szczere pole, zero ludzi w okolicy, środek dnia, ale....znak
kończący teren zabudowany jest dopiero za jakieś 500 metrów i
dopiero przy tym znaku w krzakach ukryty jest mały przenośny
fotoradar - samochody jeden za drugim są fotografowane. Tak samo
jest w Białym Borze i innnych miejscowościach w okolicy. Dostałam
dwa mandaty, gdy jechałam nad morze i znad morza. Jeden prędkość 62
km/godz., drugi 70km/godz. Jeżdżę na prawdę ostrożnie, ale cała
sytuacja przypomina mi trochę kadr z filmu Miś - czyli stawianie
trzech papierowych domów i już mamy teren zabudowany. W moim
przypadku jest to ustawienie znaku w szczerym polu, który niby
określa teren zabudowany. Fotoradary w tych miejscach są tylko
ustawione po to, aby wymusić kasę od kierowców, a nie po to aby
zwiększyć bezpieczeństwo ich mieszkańców.