Dodaj do ulubionych

Jak schudnąć, ale się nie odchudzać?

20.07.08, 14:53
Proszono mnie o przepis, więc piszę swój, ale może ktoś coś swojego
doda. Jestem typowym przykładem jojo. 20 w dół 30 w górę. Po
biosaunach, areobiku, gimnastykach, dietach cud, głodówkach,
basenach itp. Stwierdziłam, że to nie ma sensu i przestałam się
odchudzać... i zaczęłam chudnąć smile
moje zasady:
1. zrobiłam sobie listę tego co lubię i ma mało kalorii
(arbuzy, wafle ryżowe, jogurty, owoce, ptasie mleczko własnej
roboty - ma mniej kalorii niż tort orzechowy) i zawsze się staram,
żeby w lodówce było coś dla mnie dobrego. Jak otwieram lodówkę to
zamiast ukroić sobie boczek to sięgnę po arbuza. Przestałam żałować
kasy dla siebie. To wcale nie są całkowicie dietetyczne potrawy, to
ma mieć MNIEJ!!! kalorii od tego co zwykle jadałam.
2. Wywaliłam niewidoczne kalorie. Napoje gazowane zamieniłam
mineralną, herbatę i kawę nigdy nie słodziłam, więc mi to nie
przeszkadzało. Zbieram tłuszcz z duszonego mięsa i z rosołu. Smak
taki sam, a lubię oglądać szklankę z tłuszczem i myśleć ile to
byłoby sadełka wink. Naleśniki z teflonu smakują też dobrze, a mięso z
grilla o wiele lepiej niż z patelni. Do sałatki jarzynowej majonez
daję symbolicznie, a resztę zamieniam śmietaną. Wywaliłam chipsy i
paluszki pogryzane do książki.
3. ogród to moja gimnastyka, w zimie można zastąpić porządkami.
Kalorie się spalają, a i efekt pracy cieszy.
4. Systematycznie się ważę. Nawet jeśli troszeczkę sobie pofolguję
to waga przypomni mi, że lepiej uważać.
5. Zastosowałam weselną dietę, nie jem ziemniaków i chleba smile

Wnioski: nie chodzę głodna, nie wyrzekam się dobrych rzeczy, jeżeli
jestem na jakieś imprezie to normalnie jem, nie katuję się
siłowniami (moje stawy by tego nie wytrzymały), jestem dalej gruba,
ale każdy kilogram mniej mnie cieszy, a nie myślę ile jeszcze mam
zrzucić.
Edytor zaawansowany
  • 20.07.08, 15:11
    Zawsze się zastanawiałam,ile tak naprawdę spala się przy sprzątaniu, gotowaniu, itp.
    Sądząc po moim samopoczuciu w soboty wieczorem całkiem sporo wink
    A Twój sposób wydaje mi się bardzo rozsądny i trzymam kciuki za dalsze sukcesy smile
    --
    Jedna z nielicznych dobrych stron współczesnych czasów: jeżeli poniesiesz
    okrutną śmierć na oczach telewidzów, nie umrzesz na próżno. Dostarczysz nam
    rozrywki.
    K. Vonnegut
  • 20.07.08, 16:07
    To może ja wtrącę swoje trzy grosze.
    Moja waga waha sie w zakresie od 52 do 56 kg. Czyli nadwagi nie mam
    nigdy. Ale żauważyłam, że waga spada, gdy przeżywam coś BARDZO
    trudnego. Bo gdy dzieje się coś tylko trudnego, to te swoje troski
    czasem zajadam i wtdey waga jest własnie w tych wyższych rejestrach.
    Natomiast, gdy dopada mnie jakieś wielkie zmartwienie, wtdey nie jem
    i waga leci na łeb na szyję.
    Czyli moja odpowiedź na postawione przez Ciebie pytanie brzmi
    pesymistycznie: Najlepszym odchudzaczem jest nieszczęściesad

    Niektórzy mówią, że zakochanie pomaga schudnąć, ale u mnie się to
    nigdy nie potwierdzało
  • 20.07.08, 16:25
    > pesymistycznie: Najlepszym odchudzaczem jest nieszczęściesad

    Dlaczego swoje indywidualne doświadczenie przedstawiasz jako prawidłowość? To
    nie jest prawda. Ile osób, tyle reakcji.
    --
    Jedna z nielicznych dobrych stron współczesnych czasów: jeżeli poniesiesz
    okrutną śmierć na oczach telewidzów, nie umrzesz na próżno. Dostarczysz nam
    rozrywki.
    K. Vonnegut
  • 20.07.08, 21:21
    Piszę o sobie
  • 21.07.08, 09:33
    A! Widocznie źle zrozumiałam.
    U mnie różnie bywało.
    --
    Jedna z nielicznych dobrych stron współczesnych czasów: jeżeli poniesiesz
    okrutną śmierć na oczach telewidzów, nie umrzesz na próżno. Dostarczysz nam
    rozrywki.
    K. Vonnegut
  • 21.07.08, 10:50
    Jak mam problemy to tyje.Nawet nie to,ze zajadam stres-bo wtedy jem
    niewiele.Taka dziwna reakcja organizmu,ale psychologicznie wyjasniona na
    zasadzie "obrastam w tlusczcz" -moja warstwa ochronna-nie dotykac mnie.
    Na szczescie to juz przeszlosc i powoli zaczynam wazyc normalniesmile
    --
    la donna e mobile smile
    no i jeszcze Pinezka
    Kuchenne Pogaduszki
  • 21.07.08, 11:28
    Zdaje się, że hormon stresu, kortyzol, powoduje narastanie tkanki tłuszczowej.
    Też sobie w pewnym okresie życia wyhodowałam "kokon".
    Obecnie jestem w równowadze wink
    --
    No man, proclaimed Donne, is an Island, and he was wrong. If we were not
    islands, we would be lost, drowned in each other’s tragedies.
    Neil Gaiman
  • 21.07.08, 11:47
    Zgadza siesmile
    U mnie do tego jeszcze doszla niedoczynnosc tarczycy i mialam wybuchowy koktajltongue_out
    Obecnie tez sie staram byc w rownowadzesmile
    --
    la donna e mobile smile
    no i jeszcze Pinezka
    Kuchenne Pogaduszki
  • 25.07.08, 20:44
    > > pesymistycznie: Najlepszym odchudzaczem jest nieszczęściesad

    U mnie też tak było. Duży stres i 15 kg w dół. No istny szkielet ze
    mnie był. Teraz już doszłam do siebie i trudno mi zrzucic 3 kg. Ale
    moje Dziecko, zajada stres (niestety). Więc to chyba różnie bywa.
    No ale Dziewczyny, wysilcie się. Jak schudnąc, żeby się nie
    odchudzac?
  • 30.07.08, 19:12
    można na początek spróbować przestawić się na niełączenie węglowodanów (ziemniaki, ryż, makaron) z mięskiem. wtedy kotlecik osobno, potem godzinna minimum przerwa i dopiero ziemniaki z surówkami. to trochę uciązliwe ale warto choćby na wakacjach gdy jest czas na rozdzielenie posiłków. ni i jeszcze taka modyfikacja jak unikanie smietany (jogurt naturalny zamiast) i majonezu czy sosów w ogóle. zamiast czarnej herbaty z cukrem (jeśli ktoś musi słodzić) herbaty ziołowe albo zielone albo yerba mate lub rooibos. one smakują nieźle bez cukru.
    u mnie to przestawianie trwało i trwa nadal bo niełatwe jest ale czuje efekty bez drakońskich zmian przyzwyczajeń.
    --
    tylko puste beczki robią dużo hałasu
  • 11.08.08, 15:57
    Znam jeszcze jeden super sposób na odchudzanie, a jaki przyjemnysmile))
    wystarczy tylko się zakochać. Pamiętacie jak to było?... motyle w
    brzuchu? jeść się nie chciało...
  • 14.08.08, 20:13
    No Jolka, jak to? Starutkiego rzucic, czy co? Albo starutki, albo
    motyle
  • 17.08.08, 11:17
    No nie, starutkiego szkoda... ale pomarzyć sobie można! A poza tym
    sposób na schudnięcie równie możliwy do zrealizowania jak nie jeść
    słodyczy i uprawiać gimnastykę. Utopia!
  • 17.08.08, 14:19
    ja mam dobry sposób..kucie bruzd w scianach ręcznym przecinakiem..świetna
    metoda,dwa dni i 3 kg nie masmile
    --
    Wiem co czują więźniowie na Guantanamo,w końcu parę lat byłem żonaty
  • 17.08.08, 16:40
    ooo..! a ile godzin dziennie???smile
    --
    jezdem Póko!
  • 17.08.08, 17:47
    polecam też 4-6 godzin dziennie skrobania ścian po starych tapetach. pokój ok 20m2, wysoki 3,50, przez 4 dni... i 3 kg w dół. i jaki bicepswink))
    --
    na ruchomych schodach napis tak śpiewa: stoimy z prawa, przechodzimy z lewa...
  • 17.08.08, 18:27
    o tak tak tak! tym sposobem zrzuciłam parę kilo trzy lata temu!!
    polecam! smile)
    --
    Więcej ludzi to mniej misiów koala
  • 17.08.08, 20:41
    O kurcze, a ja po remoncie jestem... ale jak trzeba to trudno...idę
    kupić przecinak. A może któraś ma ścianę do wypożyczenia?
  • 17.08.08, 20:59
    ..bo pierwszy wątek jaki czytam i już coś mam do powiedzeniasmile
    Może to nie żadna rada ale mój sposób na schudnięcie bez odchudzania...w ciągu pół roku zrzuciłam 23 kg poprzez zmianę pracy - pracę przy komputerze zamieniłam na pracę, w której 8 godzin jestem na nogach - chodzę po prostu, czasem się schylam, czasem coś muszę podnieść. Nigdy wcześniej nie odchudzałam się, nie stosowałam diet. Nie obżerałam się - nikt kto mnie znał nie wierzył jak miał okazję poobserwowac co i ile jem w porównaniu z tym jak wyglądam. Widocznie taka moja uroda, ze jedynym ratunkiem jest ruch. Niestety od czerwca tego roku nie chodze do pracy - i bezruch ( plus ciąża)zrobił swoje - czuję, że tyję za szybkosad


    --
    Bywa, że sobą zdumiewam siebie.
  • 18.08.08, 14:53
    oo.. to ciekawe! co to za praca, absit???
    A kiedy bedzie dzidzius?smile)
    --
    jezdem Póko!
  • 18.08.08, 16:19
    kontrler jakości w firmie produkcyjnej, a dzidziuś... pierwsza połowa grudnia smile
    --
    Bywa, że sobą zdumiewam siebie.
  • 13.09.08, 08:12
    mozna przegryźć sobie boleśnie język korzystając ze znieczulenia u
    dentysty. Co najmniej cztery dni wyłącznie na płynnych pokarmach.
    sad(((((((((((
    --
    dryfujemy w stronę starofrancuskiego...ą i ę i dupa przez rz
  • 13.09.08, 14:31
    buka007 napisała:

    > mozna przegryźć sobie boleśnie język korzystając ze znieczulenia u
    > dentysty. Co najmniej cztery dni wyłącznie na płynnych pokarmach.
    > sad(((((((((((


    -- aha skoro tak to może jeszcze lepiej dać sobie złamać szczękę którą zdrutują na 3 tygodnie? albo poddać się ekstrakcji zęba tak by wdało się zapalenie okostnej lub co podobnego i potem szczękościsk trarara... skutecznosc murowana;-(
    na ruchomych schodach napis tak śpiewa: stoimy z prawa, przechodzimy z lewa...
  • 13.09.08, 17:36
    moze i lepiej, scrivo, ale ja poprzestanę jednak na tym nieszczesnym
    języku. i naprawde nikomu tego nie życzesad(((
    !!
    --
    dryfujemy w stronę starofrancuskiego...ą i ę i dupa przez rz
  • 13.09.08, 22:31
    buka007 napisała:

    > moze i lepiej, scrivo, ale ja poprzestanę jednak na tym nieszczesnym
    > języku. i naprawde nikomu tego nie życzesad(((
    > !!

    Naprawdę serdecznie Ci, Buczko, współczuję. Sama mam problemy z językiem bo od 2 miesięcy szlifują mi kanały i powierzchnie styczne oraz gryzące w obu prawych siódemkach, przez co przygryzam sobie wciąż prawy policzek. Wiesz sama jaki to dyskomfort w gębie. A ja do tego jeszcze nie sypiam z powodu bólu w prawej szczęce... mój wpis był zatem czysto przewrotnie ironiczny, solidaryzuję się z tobą w cierpieniachsmile))))))))
    --
    na ruchomych schodach napis tak śpiewa: stoimy z prawa, przechodzimy z lewa...
  • 14.09.08, 11:30
    Właśnie wczoraj weszłam na wagę po urlopie i mimo wyśmienitego
    żarełka woda i pływanie zrobiły swoje 2 kg w dół
  • 28.01.09, 10:54
    Udało Ci sie spaść z wagi?? Pewnie naraz i sporo. Jak się czujecie?
    --
    Ma być złe, to niech nie będzie wcale...
  • 24.05.09, 07:54
    lisia312 napisała:

    > Udało Ci sie spaść z wagi?? Pewnie naraz i sporo. Jak się czujecie?

    Jak miło, że ktoś o mnie tu pamiętałsmile Nie jest źle...ale do najlepszej "poodchudzeniowej" wagi zostało mi 6 kg do zrzucenia.Byłam przerażona jak w dzień po porodzie weszłam na wagę a tam tylko 7 kg mniej...ale potem mały ssak ze mnie wyssał resztę (poza tymi nieszczęsnymi 6 kg)
    --
    Marzyłam o tym, żeby jeszcze raz móc kogoś pokochać mocno i z wzajemnością...Opatrzność w swoim poczuciu humoru zesłała mi syna.
  • 24.05.09, 22:16
    ta, ja w ciąży z drugim dzieckiem przytyłam 23 kg - ważyłam 80 kg, młody ważył 4
    kg. W ciągu 8 następnych miesięcy ważyłam 57 kg. Boszszszsz kiedyż to było....
    Do menopauzy miałam śliczną stałą 64 kg, a teraz....
    szkoda łez
    --
    Ma być złe, to niech nie będzie wcale...
  • 24.05.09, 23:06
    lisia,
    jest nadzieja, wlasnie powoli i bezbolesnie schudlam ponad 6
    kilogramow. Nie wyczynialam zadnych cudow oprocz tego, ze przyjelam
    do wiadomosci podstawowy fak, ze tym roznie sie od krowy, ze dla
    pozostania przy zyciu nie musze caly dzien przezuwac.
    Jemy jak zawsze dwa razy dziennie - pozne sniadanie w poludnie i
    obiado-kolacje w okolicach 19. Miedzy 16 - 17 jemy na nasz quatre
    heure
    jablko i jogurt. Poznym wieczorem lub w nocy (od lat klade
    sie spac miedzy 3 à 4 rano) razie glodu zjadam kawalek chleba (a
    nie cztery) i w ten sposob pozostaje przy zyciu smile

    --
    photomar.over-blog.com/ --- www.etvoici.bloog.pl/
    No Kill: marfish.pl/
    "Etre raisonnable en toutes circonstances? Il faut être fou..."
    [Raymond Devos]
  • 25.05.09, 05:32
    to miałam gorzej bo waga wyjściowa to 84kg, pod koniec ciązy ważyłam 113 kg! Dziecko wazyło 4250. Teraz upierdliwa waga waha się miedzy 89 a 90 i nie odpuszcza. Ale i tak jestem zadowolona, że mi te ciążowe kilogramy wszystkie nie zostały.
    --
    Marzyłam o tym, żeby jeszcze raz móc kogoś pokochać mocno i z wzajemnością...Opatrzność w swoim poczuciu humoru zesłała mi syna.
  • 27.05.09, 12:03
    Nie łączymy białek z węglowodanami. Posiłki białkowe i węglowodanowe
    musi dzielić 3 godz. przerwa. Pijemy między posiłkami nigdy w
    trakcie (pół godz. przed albo godzinę po). Długo przeżuwamy (na
    początku polecam liczenie, wkładamy jedzonko do buzi i przeżuwamy
    ok. 50 razy).
    Jemy białka+neutralne lub węgle+neutralne
    Skutki: 10 cm mniej w pasie po 2 miesiącach (ile to będzie w kg nie
    wiem, bo nie mam wagi), a co najważniejsze nie ważymy porcji, nie
    jesteśmy głodne.
    Produkty białkowe:warzywa strączkowe, jajka, mleko, jogurty, mięso,
    wędliny, ryby, sery, jabłka, morele, wiśnie, winogrona, grapefruity,
    gruszki, ananasy,truskawki, porzeczki, maliny, brzoskwinie, cytrusy,
    suszone śliwki,majonez, sos vinegret, kukurydza
    Produkty węglowodanowe: ziarna, chleb razowy, płatki owsiane,
    ziemniaki, karczochy, figi, banany
    Produkty neutralne: olej, masło, margaryna, oliwa, śmietana,
    szparagi, fasolka szparagowa, buraki, cebula, szpinak, pomidory,
    kalafio, por, bakłażan, pieczarki, sałata, ogórek, rzodkiewki,
    koperek, miód, zioła, nasiona, warzywa na patelnię, kawa, herbata,
    woda mineralna, miód, słodzik

    Sprawdziłam, polecam. smile
  • 27.05.09, 16:00
    Wczoraj tez dostałam od koleżanki. Ona jescze rozpisała szyfrem: W+
    B + W i takie znaczki.
    Długo przeżuwamy (na
    > początku polecam liczenie, wkładamy jedzonko do buzi i przeżuwamy
    > ok. 50 razy).
    I już to widzęsmile))
    --
    O-Qrde co za życie !
  • 27.05.09, 19:54
    Bo o to właśnie chodzi.Dieta ,to nie głodówka.Każda "dieta" prowadzi
    do szybkiego spadku wagi i jeszcze szybszego jojo.A przykłady tutaj
    (może wykluczymy jednak drutowanie szczęki i gryzienie języka,a
    rycie w ścianach zakwalifikujemy pod fitness) pokazują żywo,że
    dieta,to stały,stabilny sposób odżywiania.I to jedynie przynosi
    efekty.
    --
    http://tiny.pl/vnbm
  • 07.07.09, 08:04
    wlasnie! odkad stosuje diete utylam 3 kilo! sad
    --
    dryfujemy w stronę starofrancuskiego...ą i ę i dupa przez rz
  • 07.07.09, 14:25
    Juz wyzej pisalam, ze bez zadnych diet tylko jedzac wszystko w
    mniejszych ilosciach schudlam i trrzymam wage bez problemu.
    Wlasciwie to sama sie trzyma. Moze dlatego, ze mam to szczescie i
    nie przepadam za slodyczami? Ale i tak zdarza mi sie zjesc kilka
    cukierkow czy ciasteczek.


    --
    www.etvoici.bloog.pl/
    photomar.over-blog.com/
    La bêtise humaine est la seule chose qui donne une idée de l'infini.
    (Ludzka glupota jest jedyna rzecza oddajaca idee nieskonczonosci)
    [Ernest Renan]
  • 17.07.09, 15:13
    - nie jeść po 18 (!!!)(ew. owoce, jogurt)
    - jeść zdrowo, teraz - latem na obiad zamiast ziemniaków dużo warzyw np.
    kalafior i fasolka i mięsko lub ryba,
    zamiast chleba białego ciemne itd.

    To niby takie proste ale jak skuteczne, mąż od jakiegoś czasu tak zarządził - ja
    tak gotuje bo mi to odpowiada i schudł, nie wiem ile ale brzuszek znika smile)
  • 26.07.09, 10:15
    Z pierwszym punktem nie do końca się zgodzę.Jeżeli chodzę spać po
    24,to spokojnie mogę zjeść kolację o 20.Ważne,by na kolację nie jeść
    węglowodanów.Lepiej jakieś mięso,rybę,do tego sałatka.Nabiał na noc
    też nie za dobry,a z owocami trzeba bardzo uważać.Mają dużo cukru i
    nie zawsze robią dobrą robotę dla odchudzacza.
    --
    http://tiny.pl/vnbm
  • 07.09.09, 22:17
    ja moglabym odwrocic twoje pytanie ogonem, jak sie odchudzac i nie schudnac!!!
    odrzucilam :
    -ziemniaki
    -chleb
    -makarony
    -wedliny
    -sery i przetwory mleczne
    -slodycze
    -cukier

    jem tylko warzywa, owoce, mieso, jajka, ryby, popijam woda, herbata zielona bez
    cukru, sokami bez cukru, jezdze godzine dziennie na rowerze i ... i co? i
    duuuupa! waga ani drgnie. czy ja jestem wyjatkowa?
    Jedyna pociecha to ta, ze ladnie sylwetka mi sie zmienia.
    Hej, ide wskoczyc na rower

    PS : witam wszystkie starutkie serdecznie
  • 09.09.09, 08:11
    witaj smile
  • 09.09.09, 08:45
    a ja już wiem jak schudnąc i własnie schudłam, 4 kg przez 3 miesiące bez udręki.i zapowiada się ze dalej poleci w dół.
    otóż nadczynność tarczycy nową metodą walki z nadwagą, hihi.
    same rozważcie czy warto...
    ale mnie się udało, q...
    --
    I know you can't speak, I know you can't sign
    So cry right here on the dotted line............
  • 09.09.09, 13:43
    Wstyd się przyznać, ale przy nadczynności tarczycy w ciągu roku utyłam 7kg... Co
    by było bez tej nadczynności? 17? Koszmar jakiś.
    --
    Kamelia
  • 09.09.09, 20:52
    jesz zbyt wiele albo masz odwrotnie, niedoczynnośc choć to nie wpływa tak drastycznie na przyrost masy ciała.
    --
    I know you can't speak, I know you can't sign
    So cry right here on the dotted line............
  • 09.09.09, 21:20
    a jak nabawic sie nadczynnosci tarczycy? wink)))

    ...dzis odstawilam sol, bo za duzo solilam, bede donosic wiesci z frontu, czy to
    cos zmienilo, ale podobno zbyt duza ilosc soli utrudnia chudniecie...?
    Czekolade tez powinnam wywalic, bo cera mi sie tlusta robi
  • 10.09.09, 17:44
    ha też pytaniewink u mnie pojawiła się prawdopodobnie w związku z menopauzą i zachwianiem hormonalnym choc niewykluczone ze czynnik genetyczny miał miejsce bo mama miała operowqaną tarczycę będąc w moim wieku chcociaż nie z powodu nadczynnośći.to raczej kobieca przypadłość więc panie mają więkaszą sznasę.
    --
    I know you can't speak, I know you can't sign
    So cry right here on the dotted line............
  • 13.09.09, 19:26
    moze romantyczny spacer po Czernobylu by wystarczyl?
  • 09.10.09, 11:08
    scrivo,
    nie ciesz sie tak tym zchudnieciem, bo podczas 'stabilizacji' ilosci
    hormonow moze sie okazac, ze popadniesz w czasowa niedoczynnosc i
    du.. wtedy rosnie. Wiem, bo z 56 wjechalam na 66 kg i po
    kompletnym ustabilizowaniu wrocilam do 58-60.
    Pozniej przytylam gdy nauczylam sie piec i eksperymentowalam 5 razy
    w tygodniu.

    --
    www.etvoici.bloog.pl/
    photomar.over-blog.com/
    www.tierralatina.pl/
    Ludzka glupota jest jedyna rzecza oddajaca idee nieskonczonosci.
    [Ernest Renan]
  • 16.09.09, 15:51
    drogie panie- polecam dietę plaż południowych.
    Na czym dieta polega tak mniej wiecej:
    dieta podzielona jest na 3 fazy: w pierwszej nie mozesz jeść chleba, mąki, kaszy, ryżu, ziemniaków, płatków wszelkiej maści- ogólnie zadnych zbóż i ziemniaków (węglowodany). słodycze i czekolada też są zabronione.
    nie mozesz tez jesc zadnych owoców, również tych w jogurtach,
    nie mozesz jesc marchewki i kukurydzy
    za to musisz jesc 5 razy dziennie do syta, a możesz jeść:
    jajka- w dowolnej ilości, tłuszcze roślinne- 3 łyżeczki oliwy z oliwek dziennie, lub innch olei, orzechy od 10 do 30 sztuk dzienni w zależności od rodzaju, masło orzechowe max. 3 łyżki dziennie, ale dokładne ilości zależa od ilości tłuszczów, orzechów i masła- zjesz więcej orzechów to wtedy mniej oleju itp.
    nabiał- w dowolnej ilości (ale nie słodkie jogurty i raczej nie mleko), ale jak najbardziej ser żółty
    warzywa- w dowolnej ilości, zwłaszcza paprykę, pomidory i strączkowe, soja itp.
    chude mięso, dużo ryb (ale bez panierki- bułka tarta się kłania)
    różnej maści herbatki- najlepiej nie słodzone, soki owocowe są wykluczone (skoro nie można jesc owoców to dosładzanych produktów z owoców tym bardziej), za to soki warzywne jak najbardziej i jeżeli nie możesz sie obyć bez kawy to jedna mocna lub 2 słabe nie są zakazane.
    trzeba jesc porządne śniadanie- maksymalnie godzinę po wstaniu, okolo 3 godziny później przekąska- garść orzechów, kawałek sera, jogurt albo serek wiejski.
    po 3 godzinach obiad, a po obiedzie wręcz wskazany deser- niestety dieta powstała w USA a tam jest o wiele większy wybór produktów, po 3 godzinach znowu przekąska i 3 godziny póżniej kolacja. Najpóźniej posilek można zjeść o 19, chociaż jak ktos dobrze napisał- jeżeli idziesz spać o 24 to chyba mozna jeść później, ważne zeby pilnować 3godzinnych odstępów.
    ten etap trwa od 2 do 4 tygodni, w drugim etapie zaczyna się jeść te zakazane rzeczy, a trwa tyle ile chcemy- tez sie chudnie ale wolniej (w pierwszym okolo 3 kg na tydzien), w tej okolo 0,5 kg na tydzien,a trzeci etap to styl życia.
    Ja nie trzymałam sie jej bardzo restrykcyjnie i schudłam- efekt byl widoczny juz po 3 dniach, na prawdę. pierwszego dnia bylam wiecznie glodna pomimo że czułam się napchana (5 posiłków), drugiego bylo juz o wiele lepiej, na tej diecie strasznie chce sie pić, ale to dobrze. najpierw spala sie tłuszczyk z brzucha i bioderek ;-D
    polecam poczytac gazetowe forum o tej diecie, ale uwaga- nie bierzecie wszystkiego co tam jest napisane na serio, najlepiej kupcie książkę twórcy diety- tam wszystko jest prosto i ludzkim językiem opisane, wytłumaczone co i dlaczego, itp.
    pozdrawiam
    ta dieta na prawde działa. inna nazwa dieta soutch beach.
    --
    W połowie kobieta, w połowie mężczyzna...
  • 20.09.09, 11:58
    Moją koleżankę zostawił mąż -nagle zakochał się w innej biedaczek - schudła 8 kg
    w dwa tygodnie. I chyba wcale się z tego schudnięcia nie cieszy sad
  • 07.10.09, 11:28
    Tylko, że to już jest odchudzanie, a nam nie chodzi o diety... Idę o
    zakad, że każda z nas jest w stanie podać kilka diet i wszystki były
    skuteczne i za każdym razem nam się udawało zrzucić kilogramy.
    Problem jest w tym, że dietę się zaczyna... i kończy, a mnie chodzi
    o takie zmiany, które nie kosztują dużo wysiłku ale przynoszą efekt.
  • 09.10.09, 11:09
    hesiu,
    wystarczy zmienic przyzwyczajenia. No i nie stosowac diet w ktorych
    nic nie wolno. Trzeba jesc wszystko, tyle ze w rozsadnych ilosciach.

    --
    www.etvoici.bloog.pl/
    photomar.over-blog.com/
    www.tierralatina.pl/
    Ludzka glupota jest jedyna rzecza oddajaca idee nieskonczonosci.
    [Ernest Renan]
  • 12.05.11, 11:04
    A to ciekawe co piszesz i bardzo mi się podoba wink Ala ja tez jakoś o dobrych kilku lat nie jestem fast foodów (żadnych), nie piję słodkich napojów gazowanych, nie piję alkoholu, nie palę, nie jem tłustych rzeczy, ziemniaków i makaronów - a jakoś schudnąć nie mogę. A i oczywiście ograniczam słodycze. Do tego - wysiłku fizycznego mi nie brakuje. Z tego powodu, że jednak waga mi nie spada zastanawiam się czy nie wypróbować suplement diety, który mam już od jakiegoś czasu (langsteiner) ale wciąż się waham. Czy ktoś stosował?
  • 23.09.16, 11:02
    bardzo fajne podejście, jesteś gruba ale nie załamujesz się tylko się cieszysz,że gubisz pojedyńcze kg

    ---------------------------------------------------------------------------------------------------------

    100club.pl/artykuly/Jak-zyc-zdrowo-w-pracy,4099.html

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.