Nie wiem, czy już wspominałem, niech tam...
Ponieważ wymowa mojego imienia z oczywistych przyczyn sprawia Niemcom duże
problemy, postanowiłem w ramach eksperymentu poprosić, żeby wołali na mnie
drugim imieniem.
No więc drze się jeden: "Richard, Richard, Richaaaaaard!!!", a ja nic. No i
eksperyment przerwałem.
Od jakiegoś czasu jestem Zbiggi (czy tam Sbiggy, piszą, jak chcą) i szafa gra.
Ale byłem już "Spirko"i wyobraźcie sobie, że ta kombinacja liter, czytana przez
Niemca, daje w efekcie coś w rodzaju "Zbychu"!
--
Pustelnia