Bohaterów zdarzenia można skomentować dosyć zwięźle:
tancerz - przewrważliwiony pojeb
pani dyrektor - niegroźna antysemitka z imienin u ciotki, która teraz trzęsie
dupą, że straci robotę i wszystkich dookoła przeprasza.
"Adolfik" - oczywiście Bogu ducha winny, ale najwyraźniej inaczej nikt i nigdzie
nie zwróciłby na niego uwagi.
Hitem tego artykułu jest dla mnie jednak coś zupełnie innego - odmiana nazwiska
i imienia W.A. - "Ta historia mogłaby być epizodem jednego z filmów Woody'ego
Allena" - może tak po polsku się prawidłowo odmienia - dla mnie to jednak debilizm.
--
J.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.