> Mysle, ze wstret do ojca, cudownego terapeuty, ktory na uspokojenie
> duchowe syna nie szczedzil od najmlodszych lat tabletek. Robert o swoich
> problemach chetnie opowiadal, nikt go nie chcial jednak wysluchac. Nawet
> wtedy, gdy charytatywnie udzielal sie dla dzieci, niekoniecznie chorych.
W ostatnim Der Spiegel jest rozmowa z ojcem.
R.E. tak "chętnie" rozmawiał o swoich problemach, że aż ukrywał je przed swoim
lekarzem prowadzącym.
W społeczeństwie, depresja to choroba zarezerwowana dla czubków.
Nie wierzę, że teraz się coś zmieni.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.