Dodaj do ulubionych

Dwujęzyczne dzieci

28.06.09, 12:17
Witam
Jestem matka dwójki dzieci w wieku 7 i 2,5 roku . W Niemczech mieszkam od 5 lat. Strasznie denerwują mnie naciski ze strony Niemców (nauczycieli córki, mojego profesora ze Sprachkursu, także przygodnych osób)abym porozumiewała się w moim domu po niemiecku. Argumentację stanowi głownie fakt ze żyjemy w tym kraju, dzieci chodzą tu do szkoły, ja mam zamiar tu "zaocznie" studiować i opanowanie niemieckiego na wysokim poziomie jest w tej chwili ważniejsze zarówno dla mnie jak i dla dzieci niż wprawne posługiwanie polskim.
Nie mogę się z tym zgodzić. Bardzo zależy mi na tym aby opanowały polski w mowie i piśmie. Czuje się Polka, w domu mowie po polsku, z bólem patrze jak moja starsza córka ma czasem trudności w znalezieniu polskiego słowa kiedy coś opowiada, młodsza włada tak zwanym Ausländersprache czyli misz masz. Dręczy mnie pytanie, kim będą się czuły w przyszlosci moje pociechy? Moze to głupie ale robi mi się przykro ze one nie poznają twórczości Mickiewicza, Gombrowicza, Reymonta, nie zrozumieją "Samych swoich"...Bo nie ma się co oszukiwać, ze mieszkając tutaj kiedyś tego zapragną.
Oczywiście dla mnie byłoby korzystniej rozmawiać w domu po niemiecku, niemiecki znam, ale mimo wszystko braki jeszcze są, jednak mam obawy ze przy takim postępowaniu "zabije" w nich cala "polskość".
To takie moje dylematy, może ktoś ma podobne..
Edytor zaawansowany
  • zbyfauch 28.06.09, 12:19
    Ha!
    Jeśli to próba wetknięcia kija w mrowisko, życzę powodzenia. smile

    --
    Pustelnia
  • zbyfauch 28.06.09, 12:20
    A w kwestii formalnej...mogłabyś zainstalować sobie polską czcionkę. To naprawdę
    prościutkie.
    --
    Pustelnia
  • zbyfauch 28.06.09, 12:21
    Powyższe odnosi się do drugiego słowa w Twoim wpisie. smile
    --
    Pustelnia
  • koelscher 28.06.09, 12:23
    W takim przypadku mawia sie "przepraszam, palnalem glupstwo!" -
    zrozumiale nawet bez polskiej czcionki.

    k-r
  • zbyfauch 28.06.09, 12:29
    koelscher napisał:
    > W takim przypadku mawia sie "przepraszam, palnalem glupstwo!"

    Racja.
    Przepraszam.

    --
    Pustelnia
  • koelscher 28.06.09, 12:31
    Das nenne ich Nieveau !
    smile
    k-r
  • annajustyna 28.06.09, 12:23
    Tak prosciutkie, ze ja do dzis tego nie odkrylam, prosze o instrukcje!

    Do Nikoliny: ja osobiscie pracuje w instytucji panstwowej i wrecz slysze pelne
    zazdrosci komentarze, ze moje dzieci jako dwujezyczne beda mialy latwiej. A moze
    Ty w bylym NRD mieszkasz?
    --
    Gasofnia
  • jureek 28.06.09, 12:29
    annajustyna napisała:

    > Do Nikoliny: ja osobiscie pracuje w instytucji panstwowej i wrecz slysze pelne
    > zazdrosci komentarze, ze moje dzieci jako dwujezyczne beda mialy latwiej. A moz
    > e
    > Ty w bylym NRD mieszkasz?

    No właśnie, też zdziwiony jestem takimi naciskami. Moje dzieci po przyjeździe z
    Polski przeszły całą drogę od przedszkola do uniwersytetu i nigdzie nie
    spotkałem się z tego rodzaju naciskami. Wręcz przeciwnie, często nauczyciele
    dzieci radzili, żeby nie pozwolić dzieciom zapomnieć polskiego i dlatego
    rozmawiać w domu po polsku.
    Ten wątek to chyba jakaś prowokacja, albo może rzeczywiście w niektórych
    regionach (a może raczej warstwach społecznych występują takie sytuacje.
    Jura

    --
    dogmat o nieomylności administracji: "sam fakt
    skasowania wątku wskazuje, że łamał on (lub posty w nim zawarte)
    regulamin bądź natykietę" (z odpowiedzi administracji na pytanie forumowicza,
    dlaczego skasowano wątek)
  • lepian4 28.06.09, 13:40
    Jesli jeszcze dorzucisz, ze twoje dzieci tez mialy egzamin jezykowy w wieku
    czterech lat, to dostaniesz w nagrode wycieczke do ulubionego kraju.

    Man muß doch up-to-date sein, Mensch!!
  • nikolinaa 28.06.09, 13:41
    lepian4 napisał:

    > Jesli jeszcze dorzucisz, ze twoje dzieci tez mialy egzamin jezykowy w wieku
    > czterech lat, to dostaniesz w nagrode wycieczke do ulubionego kraju.

    ze co proszę?
  • jureek 28.06.09, 13:54
    lepian4 napisał:

    > Jesli jeszcze dorzucisz, ze twoje dzieci tez mialy egzamin jezykowy w wieku
    > czterech lat, to dostaniesz w nagrode wycieczke do ulubionego kraju.

    Jaki egzamin językowy? Co Ty pieprzysz znowu? Przyjechaliśmy do Niemiec, dzieci
    nie znały wtedy niemieckiego prawie wcale, poszły do przedszkola i tam się
    nauczyły. Gdyby niemieckiego uczyły się w domu, pewnie do dziś nie pozbyłyby się
    polskiego akcentu.
    Jura

    > Man muß doch up-to-date sein, Mensch!!

    ????????


    P.S. Ciekawe, czy naprawdę wiesz, jaki jest mój ulubiony kraj. Napisz tutaj, a
    ja Ci powiem, czy zgadłeś.
    --
    dogmat o nieomylności administracji: "sam fakt
    skasowania wątku wskazuje, że łamał on (lub posty w nim zawarte)
    regulamin bądź natykietę" (z odpowiedzi administracji na pytanie forumowicza,
    dlaczego skasowano wątek)
  • lepian4 28.06.09, 16:03
    Wycieczke przegrales, przeciez jureeku nie rozchodzi sie tu tylko o ciebie.
    Dzis, w wielu Landach dzieci w wieku 4- lat przechodza egrzaminy jezykowe. To,
    ze nie bylo 20 lat temu czegos takiego, nie upowaznia ciebie do ustanawiania
    tobie znanych standartow za jedynie sluszne. Rozejrzyj sie lepiej gdzie
    zyjesz, a nie wspominaj swa mlodosc. To sa dwie rozne bajki.

    Bajka, o ktorej wspominam nazywa sie z.B.
    Delphin 4
  • jureek 28.06.09, 16:16
    lepian4 napisał:

    > Wycieczke przegrales, przeciez jureeku nie rozchodzi sie tu tylko o ciebie.
    > Dzis, w wielu Landach dzieci w wieku 4- lat przechodza egrzaminy jezykowe. To,
    > ze nie bylo 20 lat temu czegos takiego, nie upowaznia ciebie do ustanawiania
    > tobie znanych standartow za jedynie sluszne. Rozejrzyj sie lepiej gdzie
    > zyjesz, a nie wspominaj swa mlodosc. To sa dwie rozne bajki.

    Wtedy też oceniano, czy dziecko nadaje się do szkoły, nie oceniano wtedy
    4-latków, tylko 6-latki, taka różnica. A co mają te egzaminy wspólnego z tematem
    wątku? Czy uważasz, że właśnie z powodu tych egzaminów powinno rozmawiac się z
    dziećmi w domu po niemiecku? Pamiętam nawet zabawną odpowiedź mojego syna na
    takim teście. Przprowadzający test pokazywał dziecku różne figury geometryczne,
    a dziecko miało je nazwać. Syn prawidłowo nazwał "Dreieck", "Viereck", ale miał
    problem z okręgiem, bo wyleciała mu z głowy niemiecka nazwa tej figury.
    Powiedział więc, że jest to "Nulleck", co wcale takie nieprawdziwe nie jest.
    Jura

    P.S. Nie odpowiedziałeś, jaki to Twoim zdaniem ten mój ulubiony kraj.


    --
    dogmat o nieomylności administracji: "sam fakt
    skasowania wątku wskazuje, że łamał on (lub posty w nim zawarte)
    regulamin bądź natykietę" (z odpowiedzi administracji na pytanie forumowicza,
    dlaczego skasowano wątek)
  • lepian4 28.06.09, 16:37
    Gybys wygral forowy konkurs, moglibysmy zastanowic sie nad twym ulubionym
    krajem.

    Istitne jednak to, ze mylisz Einschulung ze wspolczesnym Sprachtestem. Ta sa
    naprawde dwie rozne bajki. Postaw sie lepiej w skorze rodzicow, ktorch
    czteroletnie dzieci latac musza sie po przeroznych syfach logopedycznych, bo
    zabawa w ZOO sie nie powiodla. Dzis jest to trudna decyzja. Dodatkowo porady,
    iz dziecko samo nauczy sie mowic po niemiecku w przedszkolu, tez sa dzis
    czesto nie na miejscu. A niby od kogo, skoro w przedszkolu blakaja sie
    jedynienie Migrantenkinder? Takie osrodki tez istnieja. Dzis rozpaczamy nad
    tureckim kwieciem, ktore w trzecim pokoleniu ma probkmy z integracja. Ich
    kompetencje jezykowe sa w obu kregach jezykowych dramatycznie slabe. Czy wsrod
    takich "poliglotow" ktos jest w stanie sie czegokolwiek nauczyc? Mysle, ze
    nie. Dlatego, nim bedziemy sie zastanawiac, kto, z kim, w jakim jezyku bedzie
    rozmawial, powinnismy sie lepiej zastanowic, w jakim srodowisku wzrastaja moje
    dzieci. Dopiero wtedy, powinno zastanawiac sie na szczegolami.
  • jureek 28.06.09, 16:47
    lepian4 napisał:

    > Gybys wygral forowy konkurs, moglibysmy zastanowic sie nad twym ulubionym
    > krajem.

    Skoro dopiero wtedy chciałbyś się zastanawiać, to znaczy, że ogłosiłeś konkurs z
    góry zakładając, że go nie wygram.

    > Istitne jednak to, ze mylisz Einschulung ze wspolczesnym Sprachtestem. Ta sa
    > naprawde dwie rozne bajki. Postaw sie lepiej w skorze rodzicow, ktorch
    > czteroletnie dzieci latac musza sie po przeroznych syfach logopedycznych, bo
    > zabawa w ZOO sie nie powiodla. Dzis jest to trudna decyzja. Dodatkowo porady,
    > iz dziecko samo nauczy sie mowic po niemiecku w przedszkolu, tez sa dzis
    > czesto nie na miejscu.
    > A niby od kogo, skoro w przedszkolu blakaja sie
    > jedynienie Migrantenkinder?

    A personel też niemieckiego nie zna?

    > nie. Dlatego, nim bedziemy sie zastanawiac, kto, z kim, w jakim jezyku bedzie
    > rozmawial, powinnismy sie lepiej zastanowic, w jakim srodowisku wzrastaja moje
    > dzieci. Dopiero wtedy, powinno zastanawiac sie na szczegolami.

    Jak by nie patrzeć, to nieproszone rady obcych osób, w jakim języku mam
    rozmawiać ze swoimi dziećmi, są co najmniej niegrzeczne. Ale, jak pisałem, ja
    dzięki Bogu z czymś takim się nie spotkałem. Może to właśnie ta sprawa
    środowiska, w jakim wyrastały moje dzieci.
    Jura

    --
    dogmat o nieomylności administracji: "sam fakt
    skasowania wątku wskazuje, że łamał on (lub posty w nim zawarte)
    regulamin bądź natykietę" (z odpowiedzi administracji na pytanie forumowicza,
    dlaczego skasowano wątek)
  • lepian4 28.06.09, 18:21
    Mysle, ze twe pytanie odnosnie personelu najdobitniej przedstawia problem
    wychowywanie w wielu jezykach. By jakakolwiek komunikacja mogla miec
    miejsce, grupa w wiekszosci powinna rozumiec "personel". Bo gdyby wzajemne
    komunikowanie sie zalezalo by tylko od umiejetnosci jezykowych personelu, to
    wystarczylo by postawic radyjko, ktore do znuzenia nadawalo by program
    edukacyjny. Dzieci pewnie by sie tak niemieckiego osluchaly, ze bez akcentu
    mogly by sobie ze wszystkimi pogaworzyc. Marny to eksperyment. Na calym
    swiecie biegaja dzis zrozpaczone dusze, bo King of Pop wyzional ducha.
    Ciekawe, czy ktos z nich tak sie nasluchal jego piosenek, ze bez problemu
    opanowal angielski? Dlatego uwazam, ze zasada: my swoje oni swoje jest
    zupelnie bez sensu.
  • mieux 29.06.09, 11:42
    >Powiedział więc, że jest to "Nulleck"

    Jako matematyk jestem zachwycona taką odpowiedzią.
    Masz niezwykle inteligentne dzieci.
  • jureek 29.06.09, 12:00
    mieux napisała:

    > >Powiedział więc, że jest to "Nulleck"
    >
    > Jako matematyk jestem zachwycona taką odpowiedzią.
    > Masz niezwykle inteligentne dzieci.

    Dziękuję smile
    Matematyczka? Też jestem matematykiem z wykształcenia.
    Jura


    --
    dogmat o nieomylności administracji: "sam fakt
    skasowania wątku wskazuje, że łamał on (lub posty w nim zawarte)
    regulamin bądź natykietę" (z odpowiedzi administracji na pytanie forumowicza,
    dlaczego skasowano wątek)
  • mieux 29.06.09, 12:29
    I też jesteś zniesmaczony tymi wszystkimi pseudonaukami typu pedagogika,
    psychologia, w których co 5 lat zmieniają się teorie i zaprzeczają tym, które
    serwowano wcześniej?
    Najgorsze jest to, że te porąbane pseudoteorie sprawdza się na dzieciach.
    Założycielka wątku bardzo słusznie zwróciła się do ludzi, którzy znają problem i
    potrafią wskazać, jak go rozwiązać. Gdyby zwróciła się do psychola otrzymałaby
    durne i szkodliwe porady.
  • jureek 29.06.09, 12:46
    mieux napisała:

    > I też jesteś zniesmaczony tymi wszystkimi pseudonaukami typu pedagogika,
    > psychologia, w których co 5 lat zmieniają się teorie i zaprzeczają tym, które
    > serwowano wcześniej?

    Byłem. Teraz nie mam już z nimi nic do czynienia. Pracowałem w szkole tylko rok,
    potem przyszedł stan wojenny, dostałem Berufsverbot i do szkoły już nie wróciłem.
    A psychologia, pedagogika itd. też wydają mi się jakimś szamaństwem, bliższym
    astrologii niż normalnej nauce.
    Najgorsze co może być, to takie natchnione pomieszanie New Age'u z katolicyzmem.
    Mieliśmy kiedyś taką pastoralną referentkę w naszej parafii. Ta dopiero
    szamaństwa odprawiała. Nawet Grażyna Dobroń z Trójki może się przy niej schować.
    Jura

    --
    dogmat o nieomylności administracji: "sam fakt
    skasowania wątku wskazuje, że łamał on (lub posty w nim zawarte)
    regulamin bądź natykietę" (z odpowiedzi administracji na pytanie forumowicza,
    dlaczego skasowano wątek)
  • koelscher 28.06.09, 12:30
    Nie traktuj polskiego jako przymusu. Mozesz jednak zawsze odpowiadac po polsku,
    kiedy mowia do Ciebie po niemiecku. Istotne jest - oczywiscie - czy jest w domu
    ktos (ojciec?), dla ktorego niemiecki jest jezykiem ojczystym. Powinnas unikac
    zwracania sie do dzieci slabym niemieckim z polskim akcentem.

    k-r
  • nikolinaa 28.06.09, 13:03
    Trafiłam na jakieś forum złośliwców. Entszuldugung smile już się wynoszę.
    Nie pisze ze jestem prześladowana, po prostu denerwuje mnie podejscie
    niektórych Niemców do tej sprawy. Nie potrafią uszanować faktu ze ktoś nie chce
    się zniemczyć. Ja po prostu czuje ze muszę rozumieć ich mentalność i się do nich
    przystosować.
    Dalej nie będę pisać bo właśnie zauważyłam nowe wpis jakiegoś Zbysia.
    Do twojej wiadomości Zbychu nie wszystkie wyrazy podkreślają mi się na czerwono
    (mam nadzieje ze wiesz o co chodzi),a dla jednego idioty który nie potrafi się
    domyśleć nie będę przecież siedziała i kopiowała ą czy ę.
    koelscher napisał:
    Istotne jest - oczywiscie - czy jest w domu
    > ktos (ojciec?), dla ktorego niemiecki jest jezykiem ojczystym. Powinnas unikac
    > zwracania sie do dzieci slabym niemieckim z polskim akcentem.
    >
    Sama wychowuje dzieci i właśnie mowie nie zawsze gramatycznie poprawnie i mam
    silny polski akcent. Dzieki za jedyna mądrą rade.
  • zbyfauch 28.06.09, 13:08
    nikolinaa napisała:
    > Do twojej wiadomości Zbychu nie wszystkie wyrazy podkreślają
    > mi się na czerwono (mam nadzieje ze wiesz o co chodzi) (...)
    1.
    Przecież przeprosiłem.
    Fakt, nie od razu i niezupełnie sam z siebie, niemniej przeprosiłem. smile
    2.
    http://tinyurl.com/lg5sfy
    --
    Pustelnia
  • nikolinaa 28.06.09, 13:13
    Widze ze źle cie oceniłam a widać ze bystry jednak chłopak z ciebie, niemniej zegnam z Wami i pozdrawiam Polonie w Niemczech.
  • annajustyna 28.06.09, 13:22
    ?! Jakas przewrazliwiona jestes...Jak ja bym sie przejmowala kazdym komentarzem,
    tobym oszalala!
    --
    Gasofnia
  • jureek 28.06.09, 13:25
    nikolinaa napisała:

    > Trafiłam na jakieś forum złośliwców. Entszuldugung smile już się wynoszę.
    > Nie pisze ze jestem prześladowana, po prostu denerwuje mnie podejscie
    > niektórych Niemców do tej sprawy. Nie potrafią uszanować faktu ze ktoś nie chce
    > się zniemczyć. Ja po prostu czuje ze muszę rozumieć ich mentalność i się do nic
    > h
    > przystosować.

    Strasznie jestem ciekawy, gdzie odczuwasz te naciski na zniemczenie. Mieszkasz
    na wsi, czy w mieście? Mieszkam w Niemczech już prawie 20 lat i przysięgam, że
    żaden Niemiec nie radził mi, żebym rozmawiał z dziećmi w domu po niemiecku.
    Sugestie takie słyszałem, ale tylko ze strony osób, które same przyjechały do
    Niemiec.
    Nigdy nie zmuszałem dzieci do mówienia w domu po polsku, nie chciałem, żeby
    język polski kojarzył im się z przymusem. Teraz wygląda to tak, że one
    przeważnie zwracają się do mnie po niemiecku, a ja odpowiadam po polsku.
    Jura

    --
    dogmat o nieomylności administracji: "sam fakt
    skasowania wątku wskazuje, że łamał on (lub posty w nim zawarte)
    regulamin bądź natykietę" (z odpowiedzi administracji na pytanie forumowicza,
    dlaczego skasowano wątek)
  • annajustyna 28.06.09, 13:32
    A ja mam studenta, ktory przyjechal do Niemiec majac roczek, w domu go do
    polskiego "zmuszano" i mowi po polsku...bez akcentu, wpadki sa nieliczne i
    naprawde urocze. Niemiecki ma natomiast doskonaly. Jak tylko jestesmy sami, to
    chce mowic ze mna po polsku, czyli wniosek, ze jest ewidentnie dwujezyczny.
    --
    Gasofnia
  • nikolinaa 28.06.09, 13:32
    Mieszkam w mieście. Brałam odział w Sprachkursie dla studentów, który prowadził
    profesor germanistyki na Uniwersytecie jednego z większych miast w De. Ponadto
    rady takie słyszę dość często,od sąsiadów lub gdy jestem np w urzędzie, ktoś
    usłyszy ze zwracam się po polsku do dzieci i czasem się zaczyna. "Sie sollen mit
    den Kindern deutsch sprechen "
    Nie wszyscy potrafią uszanować moje podejscie do sprawy.
  • annajustyna 28.06.09, 13:34
    Nie przejmuj sie nimi. Rob dalej swoje. Dwujezycznosc to skarb!
    --
    Gasofnia
  • zbyfauch 28.06.09, 13:38
    annajustyna napisała:

    > (...) Dwujezycznosc to skarb!

    W srebnym jęzioże. smile

    http://tinyurl.com/kv6veg
    --
    Pustelnia
  • jureek 28.06.09, 14:02
    nikolinaa napisała:

    > Mieszkam w mieście. Brałam odział w Sprachkursie dla studentów, który prowadził
    > profesor germanistyki na Uniwersytecie jednego z większych miast w De. Ponadto
    > rady takie słyszę dość często,od sąsiadów lub gdy jestem np w urzędzie, ktoś
    > usłyszy ze zwracam się po polsku do dzieci i czasem się zaczyna. "Sie sollen mi
    > t
    > den Kindern deutsch sprechen "

    Może dlatego, że jesteś kobietą, ośmielają się na takie uwagi. Możesz mi nie
    wierzyć, ale mnie jeszcze nigdy coś takiego nie spotkało. Ja na Twoim miejscu
    odpowiedziałbym na taką niegrzeczną uwagę "Sie sollen mit den Kindern deutsch
    sprechen" coś w tym stylu: "und Sie hebräisch".
    Jura


    --
    dogmat o nieomylności administracji: "sam fakt
    skasowania wątku wskazuje, że łamał on (lub posty w nim zawarte)
    regulamin bądź natykietę" (z odpowiedzi administracji na pytanie forumowicza,
    dlaczego skasowano wątek)
  • zbyfauch 28.06.09, 12:42
    annajustyna napisała: (...)

    http://tinyurl.com/mnry2b

    http://tinyurl.com/l6sfc4

    http://tinyurl.com/nme5xm

    http://tinyurl.com/mpuauy

    http://tinyurl.com/q9qgav
    --
    Pustelnia
  • zbyfauch 28.06.09, 12:45
  • koelscher 28.06.09, 12:52
    Zbyniu,
    stwierdzam, ze jestes mocno wierzacy...
    smile
    k-r
  • annajustyna 28.06.09, 13:23
    Te mozliwosc juz znam, ale nie chce pisac z i y odwrotnie, a ze pisze szybko, to
    byloby to nieuniknione.
    --
    Gasofnia
  • zbyfauch 28.06.09, 13:27
    annajustyna napisała:
    > Te mozliwosc juz znam, ale nie chce pisac z i y odwrotnie (...)

    W "polnisch(214)" ustawienie klawiatury się prawie nie zmienia.
    "Z" jest w tym samym miejscu co w "deutsch(Deutschland)".

    --
    Pustelnia
  • fan.club 28.06.09, 13:24
    to poprawna niemczyzna jest ważniejsza od języka polskiego oraz
    znajomości Mickiewicza czy "Samych swoich". W końcu z tego nie będą
    żyły. Młodsze dziecko mówi miszmaszem. A starsze? Może tu należy
    szukać przyczyn nacisku ze strony szkoły?
  • jureek 28.06.09, 13:31
    fan.club napisał:

    > to poprawna niemczyzna jest ważniejsza od języka polskiego oraz
    > znajomości Mickiewicza czy "Samych swoich".

    I tej poprawnej niemczyzny dzieci nauczą się w domu od matki, która sama
    poprawnie po niemiecku nie mówi? Weź przestań z takimi teoriami.
    Wielu Russlanddeutsche używa w domu tylko języka niemieckiego. Znam jednego
    kolegę syna, właśnie z Kazachstanu. On ma teraz ponad 20 lat, przyjechał do
    Niemiec jako 5-latek i do tej pory nie pozbył sie ruskiego akcentu i raczej już
    się nie pozbędzie. Natomiast mojego syna nikt za obcego nie weźmie. U kolego
    syna w domu mówiło się tylko po niemiecku, a u mnie w domu mówi się po polsku.
    Jura


    --
    dogmat o nieomylności administracji: "sam fakt
    skasowania wątku wskazuje, że łamał on (lub posty w nim zawarte)
    regulamin bądź natykietę" (z odpowiedzi administracji na pytanie forumowicza,
    dlaczego skasowano wątek)
  • fan.club 28.06.09, 13:36
    jureek napisał:
    I tej poprawnej niemczyzny dzieci nauczą się w domu od matki, która
    sama poprawnie po niemiecku nie mówi?

    Gdzie ja tak twierdzę!?
  • jureek 28.06.09, 13:57
    fan.club napisał:

    > Gdzie ja tak twierdzę!?

    Stawiasz alternatywę między poprawnym niemieckim, a Mickiewiczem. Tak jak jakby
    trzeba było wybierać między jednym a drugim. Tymczasem wcale tak nie jest, że
    trzeba wybierać, co ważniejsze, bo jedno nie wyklucza drugiego.
    Jura

    --
    dogmat o nieomylności administracji: "sam fakt
    skasowania wątku wskazuje, że łamał on (lub posty w nim zawarte)
    regulamin bądź natykietę" (z odpowiedzi administracji na pytanie forumowicza,
    dlaczego skasowano wątek)
  • fan.club 28.06.09, 14:18
    Nie stawiam żadnej alternatywy. Napisałem wyłącznie, że do życia w
    tym kraju niemiecki jest ważniejszy od polskiego.
    Nie interpretuj. Czytaj.
  • jureek 28.06.09, 14:22
    fan.club napisał:

    > Nie stawiam żadnej alternatywy. Napisałem wyłącznie, że do życia w
    > tym kraju niemiecki jest ważniejszy od polskiego.
    > Nie interpretuj. Czytaj.

    Po co komu taka informacja, co jest ważniejsze? Informacji takiej potrzebujemy,
    gdy musimy wybrać. Wybiera się wtedy to, co ważniejsze. Jeśli nie potrzebujemy
    wybierać, to i hierarchia ważności niepotrzebna.
    Jura

    --
    dogmat o nieomylności administracji: "sam fakt
    skasowania wątku wskazuje, że łamał on (lub posty w nim zawarte)
    regulamin bądź natykietę" (z odpowiedzi administracji na pytanie forumowicza,
    dlaczego skasowano wątek)
  • fan.club 28.06.09, 14:39
    potrafi wybrać coś z tego, co jej na zadany temat powiemy. Kto wie:
    może pomogą jej także "informacje" o Twoich dzieciach i ich
    kazachskich kolegach.

    Nikolinaa otwarła wątek, ja powiedziałem swoje zdanie, potem właczył
    się wächterjura...
  • jureek 28.06.09, 14:41
    fan.club napisał:

    > potrafi wybrać coś z tego, co jej na zadany temat powiemy. Kto wie:
    > może pomogą jej także "informacje" o Twoich dzieciach i ich
    > kazachskich kolegach.

    Możesz wyjaśnić (żebym nie musiał interpretować), dlaczego użyłeś cudzysłowiu?
    Jura

    --
    dogmat o nieomylności administracji: "sam fakt
    skasowania wątku wskazuje, że łamał on (lub posty w nim zawarte)
    regulamin bądź natykietę" (z odpowiedzi administracji na pytanie forumowicza,
    dlaczego skasowano wątek)
  • fan.club 28.06.09, 15:09
    odniesienia do tematu, którego tak bardzo się domagasz.
  • jureek 28.06.09, 15:23
    Nie wiedziałem, że cudzysłów może też oznaczać brak odniesienia do tematu.
    Przyznam, że w pierwszym odruchu pomyślałem, że użyłeś cudzysłowiu, żeby wyrazić
    swoje powątpiewanie co prawdziwości podanych przeze mnie informacji o moich
    dzieciach i ich kolegach.
    Jura

    --
    dogmat o nieomylności administracji: "sam fakt
    skasowania wątku wskazuje, że łamał on (lub posty w nim zawarte)
    regulamin bądź natykietę" (z odpowiedzi administracji na pytanie forumowicza,
    dlaczego skasowano wątek)
  • fan.club 28.06.09, 15:27
    Przychodzi mi ochota na interpretację.
  • koelscher 28.06.09, 14:04
    Nun, ich bin ein Mensch, der gern Milieustudien betreibt.
    Einmal nahm ich also meine Mutter, die bei mir zu Besuch war (sie lebt im
    Baltikum, spricht sowohl Polnisch als auch Deutsch fließend)zu einem Discounter.
    Es war Weihnachtszeit und die Schlage vor der Kasse entsprechend lang. Wir
    sprachen miteinander Polnisch, weil es uns gerade so passte - weder übermäßig
    leise noch übermäßig laut.
    Eine ältere "Dame" kam aus einem Seitengang und zwängte sich vor uns in die
    Schlange. Auf meine dezente Bemerkung, sie möge sich bitte hinten anstellen,
    holte sie sehr tief Luft und legte los:
    "Dies Polacken, ich kenne die ! Die kommen hierher und glauben, die können sich
    alles erlauben. Bei mir im Haus wohnen auch schon welche. Nix arbeiten, sich an
    unseren Mädchen vergreifen und (...)".
    Die Lautstärke lag bei gefühlten 120 dB, so dass sie relativ früh wieder Luft
    holen musste. Diese Bresche fühlte ich mit mitfolgender Bemerkung: "Ich hätte da
    eine Empfehlung für sie. Wandern sie doch nach Papua-Neuguinea aus. Dort gibt es
    sicher keine Polen, dafür aber viele Affen. Sie werden sich in ihrer
    Gesellschaft pudelwohl fühlen". Wie man sich vorstellen kann, machte die "Dame"
    ihren Mund so weit auf, dass ihr die Dritten herausfielen. Die Menschen in der
    Schlange hielten sich die Bäuche und konnten sich vor Lachen kaum auf den Beinen
    halten. Meine Mutter lächelte ein wenig verlegen...

    k-r
  • parostatek 28.06.09, 23:01
    eine Empfehlung für sie. Wandern sie doch nach Papua-Neuguinea aus.
    Dort gibt e
    > s
    > sicher keine Polen, dafür aber viele Affen. Sie werden sich in
    ihrer
    > Gesellschaft pudelwohl fühlen". Wie man sich vorstellen kann,
    machte die "Dame"
    > ihren Mund so weit auf, dass ihr die Dritten herausfielen. Die
    Menschen in der
    > Schlange hielten sich die Bäuche und konnten sich vor Lachen kaum
    auf den Beine
    > n
    Swietna riposta!
  • nikolinaa 29.06.09, 00:07
    parostatek napisał:

    > eine Empfehlung für sie. Wandern sie doch nach Papua-Neuguinea aus.
    > Dort gibt e
    > > s
    > > sicher keine Polen, dafür aber viele Affen. Sie werden sich in
    > ihrer
    > > Gesellschaft pudelwohl fühlen". Wie man sich vorstellen kann,
    > machte die "Dame"
    > > ihren Mund so weit auf, dass ihr die Dritten herausfielen. Die
    > Menschen in der
    > > Schlange hielten sich die Bäuche und konnten sich vor Lachen kaum
    > auf den Beine
    > > n
    > Swietna riposta!

    tez tak sadze
  • parostatek 28.06.09, 15:22
    Wyemigrowalem z Polski(tak tak wyemigrowalem!) w poczatku lat 80 z 7
    letnim i 4 miesiecznym dzieckiem.Starsza zrobil abitur z jezyka
    niemieckiego z nota 1+ mlodszy troche gorzej tylko 1.Starszy jest
    lekarzem mlodszy dopiero dobija sie do tego zawodu.Obydwoje nie
    wstydza sie ze wladaja jako tako jezykiem polskim i czesto gdy
    zachodzi potrzeba to sluza pomoca pacjentom i innym lekarzom w
    komunikacji.Corka kolegi tez lekarka tez nie szczypie sie jak
    potrzeba z pomoca gdy polski jest tym jezykiem komunikacyjnym.
    A wiec?!
    Musisz sie jednak liczyc ze dzieci twoje moga byc tez przez
    nauczycieli wypychane na boczny tor/starszego syna chcial nauczyciel
    poslac z abiturem z jednego jezyka co nie pozwolilo by mu studiowac
    na UNI/ na to musisz uwazac!
  • jureek 28.06.09, 15:28
    parostatek napisał:

    > Musisz sie jednak liczyc ze dzieci twoje moga byc tez przez
    > nauczycieli wypychane na boczny tor/starszego syna chcial nauczyciel
    > poslac z abiturem z jednego jezyka co nie pozwolilo by mu studiowac
    > na UNI/ na to musisz uwazac!

    A ja mam znowu zupełnie inne doświadczenia z moimi dziećmi. Syna nie tylko nie
    wypychano na boczny tor, ale wręcz przeciwnie - namawiano go do klasy
    bilingualnej (rozszerzony angielski i lekcje innych przedmiotów też po
    angielsku), a jednym z argumentów nauczycieli za klasą bilingualną było to, że
    skoro syn już i tak jest dwujęzyczny, to intensywna nauka jeszcze jednego jezyka
    nie będzie dla niego problemem.
    Jura

    --
    dogmat o nieomylności administracji: "sam fakt
    skasowania wątku wskazuje, że łamał on (lub posty w nim zawarte)
    regulamin bądź natykietę" (z odpowiedzi administracji na pytanie forumowicza,
    dlaczego skasowano wątek)
  • parostatek 28.06.09, 15:34
    Ba po Grundschule nauczyciel starszego syna zaaplikowal mu najwyzej
    Realschule z argumentacja /po polsku/"My chcemy dla waszych dzieci
    najlepiej my wam wkladamy to do geby a wy macie tylko lykac" maja
    riposta byla "ALe to nie ze mna panie..."
  • maria421 28.06.09, 15:39
    Czesc, Nikolina,

    Moja corka urodzila sie w Niemczech, niemieckiego nauczyla sie wlasciwie dopiero
    w przedszkolu i starczylo jej na to pare miesiecy.
    Moje sasiadki tez mi mowily ze powinnam do dziecka mowic po niemiecku, ale ja
    wiedzialam swoje- wiedzialam ze jak przegapie moment w ktorym moge ja nauczyc
    polskiego, to potem bedzie za pozno. I wiedzialam ze ona sama niemieckiego
    nauczy sie wlasnie w przedszkolu, od innych dzieci.
    I tak tez bylo.
    W szkole podstawowej , w wieku 8 lat wygrala konkurs czytania.
    Po podstawowce poszla do gimnazjum , zdala mature, poszla na studia, studiuje
    prawo. W 2005 roku zdala egzamin certyfikatowy z jez. polskiego w Berlinie, na
    poziomie B, z wynikiem bardzo dobrym.
    W roku 2006 pojechala na Erasmusa do Polski.
    Oczywiscie jej pierwszym jezykiem jest niemiecki, ale po polsku mowi bardzo
    dobrze, bez zadnego akcentu.

    Nie poddawaj sie naciskom, dzieci doskonale daja sobie rade z dwujezycznoscia
    jezeli sa wsrod niemieckich kolezanek i kolegow.
  • zbyfauch 28.06.09, 16:00
    maria421 napisała:
    > Nie poddawaj sie naciskom, dzieci doskonale daja sobie rade
    > z dwujezycznoscia jezeli sa wsrod niemieckich kolezanek i kolegow.

    Nie mam dzieci, niemniej znam kilkoro w rodzinie żony i u znajomych.
    Podpisuję się wszystkimi kończynami pod powyższym zeznaniem.

    --
    Pustelnia
  • koelscher 28.06.09, 16:13
    Nie sadze aby byli ludzie, mowiwiacy w drugim, trzecim etc. jezyku
    bez ZADNEGO akcentu. (Sa tylko tacy, ktorzy tego nie slysza) .Ja przynajmniej
    takich nie spotkalem, choc zaliczam sie - chyba - do tych nielicznych, ktorym
    trudno powiedziec, ktory jezyk jest ich pierwszym.

    k-r
  • annajustyna 28.06.09, 16:19
    Hmm, moi "wypozyczacze ksiazek" tez zazwyczaj mysla, ze moim pierwszym byl
    niemiecki (na zasadzie, ze wychowalam sie w rodzinie niemieckiej, ale za
    granica). Nie zawsze wyprowadzam ich z bledu, bo w koncu to najwiekszy
    komplement dla kogos, kto placzac i zaciskajac zeby jezyka nauczyl sie sam.
    Podobno w Belgii istnieje certyfikat dwujezycznosci czy cos takiego. I sa ludzie
    mowiacy bez akentu i nie robiacy kalek jezykowych, zarowno po francusku, jak i
    po flamandzku.
    --
    Gasofnia
  • koelscher 28.06.09, 16:22
    "I sa ludzie mowiacy bez akentu i nie robiacy kalek jezykowych, zarowno po
    francusku, jak i po flamandzku".

    - A niby skad o tym wiesz ? Powiedzial ci ktos ?

    k-r
  • annajustyna 28.06.09, 16:24
    Tak, adwokat z kancelarii w Brukseli o swoim ojcu (robilam tam praktyke).
    --
    Gasofnia
  • jureek 28.06.09, 16:22
    koelscher napisał:

    > Nie sadze aby byli ludzie, mowiwiacy w drugim, trzecim etc. jezyku
    > bez ZADNEGO akcentu.

    Chyba masz rację. Jeśli ktoś się uważnie wsłucha, jak mówię po polsku, to pozna,
    że jestem ze Śląska.
    Jura


    --
    dogmat o nieomylności administracji: "sam fakt
    skasowania wątku wskazuje, że łamał on (lub posty w nim zawarte)
    regulamin bądź natykietę" (z odpowiedzi administracji na pytanie forumowicza,
    dlaczego skasowano wątek)
  • annajustyna 28.06.09, 16:23
    Ja slysze slaski akcent od razu. A jeden z moich dziadkow mowil z wilenska, ech smile.
    --
    Gasofnia
  • koelscher 28.06.09, 16:23
    A co stwierdzi (jesl sie wslucha), slyszac Cie, mowiacego po niemiecku?
    smile
    k-r
  • annajustyna 28.06.09, 16:24
    Tez ze ze Slaska pewnie.
    --
    Gasofnia
  • jureek 28.06.09, 16:41
    koelscher napisał:

    > A co stwierdzi (jesl sie wslucha), slyszac Cie, mowiacego po niemiecku?
    > smile

    To samo stwierdzi, że ze Śląska jestem, tylko nie będzie musiał się aż tak
    wsłuchiwać smile
    Jura

    --
    dogmat o nieomylności administracji: "sam fakt
    skasowania wątku wskazuje, że łamał on (lub posty w nim zawarte)
    regulamin bądź natykietę" (z odpowiedzi administracji na pytanie forumowicza,
    dlaczego skasowano wątek)
  • parostatek 28.06.09, 16:46
    W latach 50 dzieci przyjezdzajace z Polski na stale do Niemiec byly
    odbierane rodzicom i lokowane w swietnych internatach i pierwszy raz
    mogly nawiazac kontakt listowny gdy opanowaly jezyk niemiecki
    bezblednie.Mialem kolezanke ktora wyemigrowala 55/56 roku.
  • jessi_a 28.06.09, 17:09
    dzieci wyjezdzajace z moich terenow w latach 55/56 znaly lepiej
    niemiecki niz polski.


    --
    My w Niemczech
    http://www.crazymaze.de/smili/bahnhof2.gif
  • parostatek 28.06.09, 17:20
    dzieci wyjezdzajace z moich terenow w latach 55/56 znaly lepiej
    > niemiecki niz polski.
    No nie sadze bo wtedy rodzice mieli klopoty .
    Ale obojetnie jak na to patrzec rozlaka z rodzina trwala zawsze te
    pol roku.
  • jessi_a 28.06.09, 17:44
    parostatek napisał:


    > No nie sadze bo wtedy rodzice mieli klopoty .

    przyznam, ze nie rozumiem ?




    --
    My w Niemczech
    http://www.crazymaze.de/smili/bahnhof2.gif
  • jureek 28.06.09, 17:53
    jessi_a napisała:

    > parostatek napisał:
    >
    >
    > > No nie sadze bo wtedy rodzice mieli klopoty .
    >
    > przyznam, ze nie rozumiem ?

    Chyba o to mu chodzi, że rodzice w Polsce przed wyjazdem mieliby kłopoty. W
    latach 50-tych używanie języka niemieckiego np. na Śląsku było zakazane i jeśli
    ktoś podkablował, że w domu mówi się po niemiecku, to wiązało się to z poważnymi
    problemami.
    Jura


    --
    dogmat o nieomylności administracji: "sam fakt
    skasowania wątku wskazuje, że łamał on (lub posty w nim zawarte)
    regulamin bądź natykietę" (z odpowiedzi administracji na pytanie forumowicza,
    dlaczego skasowano wątek)
  • jessi_a 28.06.09, 18:19

    Ja nie pochodze ze Slaska.Ale w tych latach trudno bylo dzieciom
    porozumiewac sie z rodzicami po polsku, jak rodzice dopiero co sami
    wglebiali tajniki mowy polskiej.

    Ludzie starsi do tej pory mowia po polsku z niemieckim (specyficznym
    dla Ostpreusen) akcentem


    --
    My w Niemczech
    http://www.crazymaze.de/smili/bahnhof2.gif
  • parostatek 28.06.09, 22:56
    Ja nie pochodze ze Slaska.Ale w tych latach trudno bylo dzieciom
    > porozumiewac sie z rodzicami po polsku, jak rodzice dopiero co
    sami
    > wglebiali tajniki mowy polskiej.
    >
    > Ludzie starsi do tej pory mowia po polsku z niemieckim
    (specyficznym
    > dla Ostpreusen) akcentem
    Kto ci takie bzdury naopowiadal?Na Slask wojewoda
    Zawadzki/przywiezony w teczce/ sprowadzil nauczycieli z Kresow
    ktorzy dobrze "sluzyli PZPR".Czesc nauczycieli przywloklo sie z
    Galicji i ci wlasnie dawali popalic Slazakom.Ta jenteligencja zza
    Buga nie wiedziala jak pranie wyprac ale wiedziala jak dokuczyc
    Slazakom.Znam szkoly podstawowe gdzie byla tylko
    taka "elita".Jeszcze w 1981 roku na przymusowym "urlopie" nauczyciel
    pochodzacy z Kresow usilowal nam wykladac historie Slaska.
    Jedno jest znamienne ze gdzies do polowy lat 70 na Slasku nie bylo
    nauki jezyka niemieckiego gdzie w Nowosadeckim dzieci uczyly sie go
    zamiast rosyjskiego.
  • jessi_a 29.06.09, 05:55
    Ja nie o Slasku pisalam.


    --
    My w Niemczech
    http://www.crazymaze.de/smili/bahnhof2.gif
  • lepian4 29.06.09, 07:42
    Boze, jak wlasne lenistwo mozna w prosty sposob wytlumaczyc! W tym kontekscie
    powolam sie na Herrn Kroll, ktory nawet nie mogl sie modlic po niemiecku!!!
    Dzwine sa te teorie.

    Problemem Slaska tkwi gdzie indziej.
  • jureek 29.06.09, 09:49
    lepian4 napisał:

    > Boze, jak wlasne lenistwo mozna w prosty sposob wytlumaczyc! W tym kontekscie
    > powolam sie na Herrn Kroll, ktory nawet nie mogl sie modlic po niemiecku!!!
    > Dzwine sa te teorie.

    To nie są teorie, tylko fakty. W latach 50-tych można się było znaleźć w obozie,
    gdy ktoś Cię podkablował, że w domu (tak, w domu, niekoniecznie w miejscu
    publicznym) mówisz po niemiecku. Później represje zelżały, ale u wielu ludzi
    strach pozostał. Pamiętam, że u mnie w domu rodzice rozmawiali ze sobą po
    niemiecku, kiedy nie chcieli, żeby dzieci rozumiały, o czym rozmawiają. Zdarzały
    się też rodziny, w których uczono dzieci niemieckiego od małego, ale były to
    raczej nieliczne przypadki.

    > Problemem Slaska tkwi gdzie indziej.

    Proszę, opowiedz nam ekspercie od Sląska, gdzie tkwi ten problem.
    Jura


    --
    dogmat o nieomylności administracji: "sam fakt
    skasowania wątku wskazuje, że łamał on (lub posty w nim zawarte)
    regulamin bądź natykietę" (z odpowiedzi administracji na pytanie forumowicza,
    dlaczego skasowano wątek)
  • lepian4 29.06.09, 14:32
    Z tym kablowaniem to bylo roznie. Ostatecznie, nie tylko spolecznosc
    niemiecka byla represjonowana. Charakterystyczne dla Slaska jest
    jednak to, ze praktycznie w kazdej slaskiej rodzinie rodzice dopiero
    wtedy ze soba po niemiecku dyskutowali, gdy chcieli, by dzieci ich
    nie rozumialy. To jest jakis obled: bo albo donosy, albo tajemnice
    przed dziecmi. Gdy jeszcze dorzucisz przymusowe skupienie w
    modlitwie po polsku, to robi sie zwyczajnie niesmacznie
  • jureek 29.06.09, 14:59
    I znowu mieszasz różne rzeczy. Donosy i represje w związku z używaniem w domu
    języka niemieckiego były w latach 50-tych.
    Ja tych czasów osobiście nie pamiętam, więc to, co pisałem o rozmowach rodziców
    ze sobą po niemiecku dotyczy czasów późniejszych.
    Doszukujesz się sprzeczności w tym, co napisałem, a po prostu niedokładnie
    przeczytałeś.
    Jura

    P.S. "przymusowe skupienie w modlitwie po polsku" - możesz wyjaśnić, co poeta
    chciał przez to wyrazić?

    --
    dogmat o nieomylności administracji: "sam fakt
    skasowania wątku wskazuje, że łamał on (lub posty w nim zawarte)
    regulamin bądź natykietę" (z odpowiedzi administracji na pytanie forumowicza,
    dlaczego skasowano wątek)
  • lepian4 29.06.09, 16:15
    Ten poeta nazywa sie Kroll, albo Król i reprezentuje slaska
    mniejszosc narodowa. Z tymi pytaniami odnosnie jego poezji skieruj
    sie lepiej do niego. Ja tego tez nie rozumiem.

    Podobnie jak nie bardzo rozumiem, dlaczego slaskie komleksy
    regionalne pojawiaja sie w dyskusji o wychowywaniu dwujezycznym, w
    zupelnie innym kraju, zupelnie innych czasach i okolicznosciach?
  • jureek 29.06.09, 17:26
    lepian4 napisał:

    > Ten poeta nazywa sie Kroll, albo Król i reprezentuje slaska
    > mniejszosc narodowa.

    No i jak to zwykle u Lepiana bywa, coś mu tam dzwoni, ale nie wie w jakim
    kościele dzwoni. Kroll nigdy nie reprezentował śląskiej mniejszości narodowej,
    jeśli już to jako szef mniejszości niemieckiej i poseł wybrany z list tej
    mniejszości reprezentował mniejszość niemiecką. A i w tym reprezentowaniu użycie
    czasu teraźniejszego jest błędem, bo to już przeszłość. Od paru lat nie jest ani
    posłem, ani szefem mniejszości.

    > Z tymi pytaniami odnosnie jego poezji skieruj
    > sie lepiej do niego. Ja tego tez nie rozumiem.

    Ty to zamieściłeś na forum, więc Ciebie pytam, co chciałeś przez to wyrazić. Z
    panem Krollem nie mam kontaktu.

    > Podobnie jak nie bardzo rozumiem, dlaczego slaskie komleksy
    > regionalne pojawiaja sie w dyskusji o wychowywaniu dwujezycznym, w
    > zupelnie innym kraju, zupelnie innych czasach i okolicznosciach?

    Nikt Cię nie zmuszał chyba do uczestnictwa w tej gałęzi dyskusji. Poza tym,
    gdzie Ty tu jakieś kompleksy widzisz? Chyba musiał Ci kiedyś jakiś Slązak mocno
    na odcisk nadepnąć, skoro tak alergicznie reagujesz na jakiekolwiek wzmianki o
    Sląsku.
    Jura

    --
    dogmat o nieomylności administracji: "sam fakt
    skasowania wątku wskazuje, że łamał on (lub posty w nim zawarte)
    regulamin bądź natykietę" (z odpowiedzi administracji na pytanie forumowicza,
    dlaczego skasowano wątek)
  • lepian4 29.06.09, 19:45
    Turek mi nadepnal, Czarnuch mi nadepnal, Slazak mi nadepnal...
    Kiedy ty sie znudzisz snuc te ciagle insynuacje?
  • jureek 29.06.09, 20:00
    lepian4 napisał:

    > Turek mi nadepnal, Czarnuch mi nadepnal, Slazak mi nadepnal...
    > Kiedy ty sie znudzisz snuc te ciagle insynuacje?

    W takim razie jak wytłumaczysz inaczej te Twoje alergiczne reakcje na cokolwiek
    związanego ze Sląskiem?
    Jura

    --
    dogmat o nieomylności administracji: "sam fakt
    skasowania wątku wskazuje, że łamał on (lub posty w nim zawarte)
    regulamin bądź natykietę" (z odpowiedzi administracji na pytanie forumowicza,
    dlaczego skasowano wątek)
  • lepian4 30.06.09, 08:15
    Alergiczne reakcje na cokolwiek związanego ze Sląskiem?

    Wspomialem tylko przyklady wypaczania wlasnej rzeczywistosci a ty
    tupiesz ja za starych dobrych czasow w watku o najebanym murzynie na
    Weihnachtsmarkcie. Te twe ciagle obrazanie sie, doszukiwanie sie
    obelg i zarzutow staje sie zwyczajnie nieprzyjemne. Dlaczego nie
    wolno mi podyskutowac o sonniges Tunesien Osteuropas.
  • jureek 30.06.09, 09:19
    lepian4 napisał:

    > Wspomialem tylko przyklady wypaczania wlasnej rzeczywistosci

    Jakie wypaczanie rzeczywistości? Napisanie, że używanie języka niemieckiego było
    zakazane, to jest wypaczanie rzeczywistości? Uważasz, że tak nie było?
    To Ty piszesz jakieś wypaczające rzeczywistość dyrdymały, jakoby Kroll
    reprezentował śląską mniejszość narodową i nie masz nawet na tyle odwagi
    cywilnej, żeby wycofać się z tej głupoty.

    > a ty
    > tupiesz ja za starych dobrych czasow w watku o najebanym murzynie na
    > Weihnachtsmarkcie. Te twe ciagle obrazanie sie, doszukiwanie sie
    > obelg i zarzutow staje sie zwyczajnie nieprzyjemne. Dlaczego nie
    > wolno mi podyskutowac o sonniges Tunesien Osteuropas.

    Kto Ci broni dyskutować o "sonniges Tunesien Osteuropas", cokolwiek by to miało
    znaczyć? Nie rób z siebie takiego męczennika, możesz sobie podyskutować.
    Jura

    --
    dogmat o nieomylności administracji: "sam fakt
    skasowania wątku wskazuje, że łamał on (lub posty w nim zawarte)
    regulamin bądź natykietę" (z odpowiedzi administracji na pytanie forumowicza,
    dlaczego skasowano wątek)
  • lepian4 30.06.09, 09:39
    A mam nawet na tyle odwagi, by to powtorzyc. Takie pierdoly Król/
    Kroll- nie jest to moja wina, ze nie wiem, jak on naprawde sie
    nazywa-sam rozpowiada(l). Chodza legendy, iz zona dopiero na slubnym
    kobiercu dowiedziala sie, ze jest Niemcem. Dzis bez pierniecia oboje
    wspominaja czasy przesladowan i represji. Co zabawniejsze, represji
    chyba doznali jako Króle, o represjach opowiadaja jako Krolle.
    Dziwnym zbiegiem okolicznosci takie rozterki przechodzili jedynie
    slascy "Niemcy". Na Pomorzu, nawet w tych czasach represji, kupowalo
    sie blutwurstke. Januszek, szabrownik wyzwolonej macierzy, chcetnie
    ci to potwierdzi.

    Nie kwestionuje, ze istnialy zakazy poslugiwania sie jezykiem
    niemieckim. Cos na ten temat moge niejako z rodzinnych autopsji
    powiedziec. I co? Kompletnie nic. Ja wychowalem sie w
    srodowisku "bylych Niemcow, ktorym nie wolno bylu publicznie
    poslugiwac sie w jezyku ojczystym. Pomimo tego, kazdy z nas
    posluguje sie tym jezykiem bez wiekszych problemow. Pewnie dlatego,
    ze kazdy z nas niewiele ma wspolnego ze Slaskiem, kraina wypiekszona
    sztucznie do rangi slonecznej Tunezji Europy Wschodniej. Gdy slucham
    Korlli- Króli robie sie mi zwyczajnie niedobrze. Pomine beznadziejna
    tresc: Q,M. ten akcent!!
  • jureek 30.06.09, 10:19
    Tak się składa, że o Królu/Krollu mam bardzo podobne do Twojego zdanie do
    Twojego. To typowy koniukturalista, najpierw w PZPR a potem działacz mniejszości
    niemieckiej. W ogóle mniejszość niemiecka nie ma szczęścia do swoich przywódców.
    Były senator mniejszości Bartodziej ze Strzelec okazał się współpracownikiem SB,
    a jak to wyszło to jeszcze cynicznie usprawiedliwiał swoje postępowanie
    nazywając ludzi walczących z komuną naiwniakami.
    W wielu gminach województwa opolskiego mniejszość niemiecka to teraz tak, jak
    kiedyś PZPR - żeby cokolwiek zrobić na szczeblu lokalnym, trzeba zapisać się do
    mniejszości. To mniejszość wyznacza wójtów, burmistrzów itd. Pan Kroll nie jest
    już szefem mniejszości, nie został wybrany więc jęczy teraz, że mniejszość nie
    zapewniła mu żadnej innej ciepłej posadki. A do zawodu weterynarza wrócić nie
    łaska? Tak więc, jeśli chodzi o ocenę pana Krolla nie twierdzę wcale, że
    napisałeś głupoty. Walnąłeś natomiast głupotę pisząc, że Kroll "reprezentuje
    slaska mniejszosc narodowa". Sląską mniejszość narodową to reprezunteju pan
    Gorzelik, a Kroll reprezentował mniejszość niemiecką. O sprostowanie tej głupoty
    mi chodziło.
    Co do zakazów niemieckiego, to doceniam, że przynajmniej przyznajesz, że takie
    istniały. Doszukujesz się jednak w moich wypowiedziach rzeczy, których nie
    napisałem. Nigdzie nie pisałem, że zakazy te usprawiedliwiają nieznajomość
    niemieckiego. Wręcz przeciwnie, sam wspominałem, że jak komuś zależało, to mimo
    zakazów uczył dzieci niemieckiego.
    Jura


    --
    dogmat o nieomylności administracji: "sam fakt
    skasowania wątku wskazuje, że łamał on (lub posty w nim zawarte)
    regulamin bądź natykietę" (z odpowiedzi administracji na pytanie forumowicza,
    dlaczego skasowano wątek)
  • parostatek 29.06.09, 17:00
    Z tym kablowaniem to bylo roznie. Ostatecznie, nie tylko spolecznosc
    > niemiecka byla represjonowana. Charakterystyczne dla Slaska jest
    > jednak to, ze praktycznie w kazdej slaskiej rodzinie rodzice
    dopiero
    > wtedy ze soba po niemiecku dyskutowali, gdy chcieli, by dzieci ich
    > nie rozumialy.
    Tu masz racje!Ale donosy sasiadow tez byly i to powiedzmy nawet
    takich co w czasie wojny chrzcili dzieci na Adolfkow a po wojnie
    szybko zmieniali na Adamow.
    Dodam jeszcze ze na Gornym Slasku w tych "ciezkich czasach" na
    kazdej parafii byl ksiadz ktory spowiadal tez po niemiecku.Byla to
    powszechnie znana tajemnica.
  • annajustyna 29.06.09, 09:23
    Jezyka ojczystego uczysz sie w domu, a nie 2 godziny lekcyjne w tygodniu w szkole.
    --
    Gasofnia
  • thunder-mug 28.06.09, 17:20
    jureek napisał:

    CytatChyba masz rację. Jeśli ktoś się uważnie wsłucha, jak mówię po polsku, to pozna,
    że jestem ze Śląska.


    Spieszę donieść, że ja nie mam nic przeciw Ślązakom.

    Nicht, dass mir ein Verfahren wegen Unterlassung ins Haus flattert...


    --
    No comment!
    Osobisty prezent od kochanego Absztyfikanta
  • lepian4 28.06.09, 16:25
    Wybierz sie do Szwajcarii, a takich bez trudu znajdziesz.

    Mysle, ze to jest dobry przyklad, bo dzis cala swa uwage skupiamy na
    obowiazkach rodzicow. Przeciez jest zwykla bzdura, zwlascza w przypadku
    Sprachförderung. Dzieci z natury zupelnie inaczej rozmawiaja z rodzicami,
    zupelnie inaczej z rowiesnikami. Mysle, ze zamiast sie bez sensu stresowac
    powinno sie lepiej rozejrzec za rodzinami, ktore w podobny sposob chca
    wychowywac swe dzieci. Podczas zabawy w piaskownicy wiecej sie naucza, niz
    przy rabelku mamusi. Moj Sohnemann zaprzyjaznil sie z kolega, ktory ma wloskie
    korzenie. Zupelnie dla zabawy zaczeli sie nawzajem obdarzac wiedza jezykowa.
    Dzis jeden leci po wlosku, drugi kaleczy, ale mimo wszystko zrozumiale po
    polsku. Najlepiej wychodzi im komunikacja "ponizej pasa". Takie eksperymenty
    jezykowe w wielojezykowych narodach sa czyms oczywistym.
  • koelscher 28.06.09, 16:28
    Mam pewne watpliwosci co do "wielojezykowych NARODOW"...

    k-r
  • lepian4 28.06.09, 16:39
    Ein normalny Kölscher bez problemow posuguje sie przynajmnie dwoma jezykami,
    Kölsch i Hochdeutschem. W czym jest problem?
  • fan.club 28.06.09, 17:28
    posługje się tylko dwoma językami? Mülheimer też?
  • maria421 28.06.09, 17:29
    koelscher napisał:

    > Nie sadze aby byli ludzie, mowiwiacy w drugim, trzecim etc. jezyku
    > bez ZADNEGO akcentu. (Sa tylko tacy, ktorzy tego nie slysza) .Ja przynajmniej
    > takich nie spotkalem, choc zaliczam sie - chyba - do tych nielicznych, ktorym
    > trudno powiedziec, ktory jezyk jest ich pierwszym.

    Jezeli sa od dziecka dwujezycznie wychowani, to mowia bez akcentu.
    Nie tylko moja corka mowi po polsku bez akcentu, ale tez wiele dzieci naszych
    polskich znajomych w Niemczech.
    Oczywiscie takie dzieci mowiac po polsku popelniaja czasem bledy gramatyczne,
    czasem brakuje im slow. Brakuje im tez aktualnego mlodziezowego polskiego slangu.
  • zbyfauch 28.06.09, 17:34
    Syn szwagierki spytał kiedyś czy krawat mu dobrze "stoi". smile
    --
    Pustelnia
  • maria421 28.06.09, 17:43
    zbyfauch napisał:

    > Syn szwagierki spytał kiedyś czy krawat mu dobrze "stoi". smile

    Moja corka zamiast "rownowiesnicy" powiedziala kiedys "samolatki". Bo maja tyle
    samo latsmile
    A na rowerzyste powiedziala kiedys "narowerca". Bo na rowerze jezdzismile

    No i zdarzaja jej sie takie rozne pomylki jak :"wyjac klucz z drzwiach?"

    Ach, i jeszcze jedno- kiedy miala 5 lat nauczyla sie jezdzic na rowerze o czym
    potem opowiadala mojemu bratu mowiac ze sie "przewrocila na kurwie" smile
  • koelscher 28.06.09, 19:05
    ale zaliczasz sie po prostu do tych, ktorzy/ktore nie slysza.
    Wstaw Twoje dziecko w grupke dziesieciora, z ktorych 9 jest "autochtonami" i kaz
    kazdemu z nich powiedziec po niemiecku te same 2-3 zdania. Ja Ci pokaze
    paluszkiem, ktore jest Twoje.
    k-r
    PS
    Moj syn stwierdzil kiedys u ciotki w Polsce, ze nie lubi podlogi od placka...
  • maria421 28.06.09, 19:49
    Zalezy w jakich "autochtonow" ja wstawisz. Jezeli w tych, co wychowali sie w
    domu, gdzie mowiono dialektem, to fakt, odroznisz, bo moja corka nalecialosci
    dialektowych nie ma zadnych.
  • koelscher 28.06.09, 19:07
    Wtedy zas szwagierka z przerazeniem wlepila wzrok w...............
    smile
    k-r
  • koelscher 28.06.09, 19:08
    k-r
  • kolonistka 30.06.09, 22:48
    koelscher napisał:

    > Nie sadze aby byli ludzie, mowiwiacy w drugim, trzecim etc. jezyku
    > bez ZADNEGO akcentu. (Sa tylko tacy, ktorzy tego nie slysza) .Ja
    przynajmniej
    > takich nie spotkalem, choc zaliczam sie - chyba - do tych
    nielicznych, ktorym
    > trudno powiedziec, ktory jezyk jest ich pierwszym.
    >
    tak sie zastanawiam w jakim jezyku mowisz z akcentem ....
    --
    Głupi i mądrzy ludzie są nieszkodliwi, tylko półgłówki są
    niebezpieczne.
  • lepian4 01.07.09, 07:50
    Daj spokoj, sa przeciez wyjatki"
  • thunder-mug 28.06.09, 17:57
    nikolinaa napisała:

    CytatNie mogę się z tym zgodzić. Bardzo zależy mi na tym aby opanowały polski w mowie i piśmie. Czuje się Polka, w domu mowie po polsku, z bólem patrze jak moja starsza córka ma czasem trudności w znalezieniu polskiego słowa kiedy coś opowiada, młodsza włada tak zwanym Ausländersprache czyli misz masz. Dręczy mnie pytanie, kim będą się czuły w przyszlosci moje pociechy? Moze to głupie ale robi mi się przykro ze one nie poznają twórczości Mickiewicza, Gombrowicza, Reymonta, nie zrozumieją "Samych swoich"...Bo nie ma się co oszukiwać, ze mieszkając tutaj kiedyś tego zapragną.

    Eine schreckliche, entartete Rabenmutter!

    Naród Polski walczył przeszło 300 lat z najprzeróżniejszymi zaborcami.

    Którzy biedne polskie dzieci rusyfikowały, germanizowały, madziaryzowały ...

    I teraz mamy wolną, wyzwoloną, suwerenną Polskę, a biedne dzieci nikolinaa’s

    są zmuszane grześć swą ojczystą mowę u odwiecznego pruskiego zaborcy!

    O! Q. M! Co to za "Matka Polka"?

    Pytam się!

    www.youtube.com/watch?v=Z7x7NJF1BSE
    A znają przynajmniej świętą pieśń każdego prawego Polaka?

    Pytam się!

    Tak to się świętą przysięgę łamie...?

    Pytam się!

    "Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród..."


    --
    No comment!
    Osobisty prezent od kochanego Absztyfikanta
  • nikolinaa 29.06.09, 00:20
    thunder-mug napisała:

    > Eine schreckliche, entartete Rabenmutter!
    >
    > Naród Polski walczył przeszło 300 lat z najprzeróżniejszymi zaborcami.
    >
    > Którzy biedne polskie dzieci rusyfikowały, germanizowały, madziaryzowały ...
    >
    > I teraz mamy wolną, wyzwoloną, suwerenną Polskę, a biedne dzieci nikolinaa̵
    > 7;s
    >
    > są zmuszane grześć swą ojczystą mowę u odwiecznego pruskiego zaborcy!
    >
    > O! Q. M! Co to za "Matka Polka"?
    >
    > Pytam się!
    >
    > www.youtube.com/watch?v=Z7x7NJF1BSE
    > A znają przynajmniej świętą pieśń każdego prawego Polaka?
    >
    > Pytam się!
    >
    > Tak to się świętą przysięgę łamie...?
    >
    > Pytam się!
    >
    > "Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród..."
    >
    >
    Ty chyba czegoś nie skumałaś kobietouncertain Temat który poruszyłam to, jak widać,
    temat rzeka. Nie pisze o żadnych prześladowaniach, oszalałaś?
    Po prostu myślę ze w czasach globalizacji, masowej emigracji narodów, gdzie
    mieszaja sie ze sobą rozmaite kultury, języki,mentalnosci, kazdy z nas powinien
    umieć się jakoś określić, tzn uswiadomic sobie kim jest, skad pochodzi, jakie sa
    jego korzenie, bo bez tego, jesli nie mamy zadnego punktu odniesienia, nie
    rokuje to dobrze na przyszlosc...I nie chodzi mi o to ze wszyscy z tego forum
    musza czuc sie Polakami bo pochodza z polskich rodzin.
    Dziękuję za wypowiedzi wszystkich, wszystkie są interesujące i wiele wnoszą do
    mojego myślenia.
  • nikolinaa 29.06.09, 00:39
    thunder-mug napisała:

    > Eine schreckliche, entartete Rabenmutter!
    >
    > Naród Polski walczył przeszło 300 lat z najprzeróżniejszymi zaborcami.
    >
    > Którzy biedne polskie dzieci rusyfikowały, germanizowały, madziaryzowały ...
    >
    > I teraz mamy wolną, wyzwoloną, suwerenną Polskę, a biedne dzieci nikolinaa̵
    > 7;s
    >
    > są zmuszane grześć swą ojczystą mowę u odwiecznego pruskiego zaborcy!
    >
    > O! Q. M! Co to za "Matka Polka"?
    >
    > Pytam się!
    >
    > www.youtube.com/watch?v=Z7x7NJF1BSE
    > A znają przynajmniej świętą pieśń każdego prawego Polaka?
    >
    > Pytam się!
    >
    > Tak to się świętą przysięgę łamie...?
    >
    > Pytam się!
    >
    > "Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród..."
    >
    >
    Ty chyba czegoś nie skumałaś kobietouncertain Temat który poruszyłam to, jak widać,
    temat rzeka. Nie pisze o żadnych prześladowaniach, oszalałaś?
    Po prostu myślę ze w czasach globalizacji, masowej emigracji narodów, gdzie
    mieszają się ze sobą rozmaite kultury, języki, mentalności, każdy z nas powinien
    umieć się jakoś określić, tzn uświadomić sobie kim jest, skąd pochodzi, jakie są
    jego korzenie, bo bez tego, jeśli nie mamy żadnego punktu odniesienia, nie
    rokuje to dobrze na przyszłość...I nie chodzi mi o to ze wszyscy z tego forum
    muszą czuć się Polakami bo pochodzą z polskich rodzin. Nie. Dlatego to jest
    takie trudne. Ludzie wychowani w mieszanych rodzinach, żyjący obok
    przenikających się wzajemnie kultur powinni w tym wszystkim odnaleźć swoja
    tożsamość. I to działa także w druga stronę. Żyjąc w obcym kraju musimy także
    jakoś się dostosować, bo przecież jesteśmy tu gośćmi, przybyszami(teraz tez, to
    także zależne jest od tego kto np w Niemczech czuje się jak u siebie a kto nie,
    ja tak się nie czuje a moje dzieci? przyszłość pokaże). Musimy wykazać się
    tolerancja, starać się wtopić w te kulturę i żyć nią,jednocześnie zachować
    świadomość tego, kim jesteśmy.
    do thunder-mug
    Jak pisałam wyżej moje dzieci maja 7 lat i 2,5 roku, także na Rotę jest jeszcze
    za wcześniesmile na razie uczą się: Kto ty jesteś? Polak małysmile
    A porzucenie przeze mnie kraju to po pierwsze moja osobista sprawa, po drugie na
    ten temat potrzeba by utworzyć oddzielny watek.
    Dziękuję za wypowiedzi wszystkich, wszystkie są interesujące i wiele wnoszą do
    mojego myślenia.
  • annajustyna 29.06.09, 09:22
    To nie kobieta, to Asiek, podpuszczacz. Nie przejmuje sie jego wpisem, napisal,
    by napisac...
    --
    Gasofnia
  • thunder-mug 29.06.09, 10:06
    annajustyna napisała:

    CytatTo nie kobieta, to Asiek, podpuszczacz. Nie przejmuje sie jego wpisem, napisal,
    by napisac...


    A skąd Ty znasz płeć i pseudonimy Thunder Muga?

    Januszek przekazał ci teczki MOSSADU?

    Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla “Matki Polki” wychowującej swe potomstwo z dala od ojczyzny.

    Z dala od polskiej literatury.

    Z dala od polskiej mowy.

    Z dala od polskich ludzi.

    A gdzie się nauczą polskiej interpunkcji?

    Nu, jeżeli już je wytargano na obczyznę, nu to rekomenduję lekturę Januszkowych wpisów, jako ERSATZ dla Mickiewicza, Słowackiego i im podobnym.

    Przynajmniej mała namiastka kochanej ojczyzny...

    Szczególnie rekomenduję Sny Polskiego Patrioty Na Wygnaniu...

    Tragiczne te życiorysy... tych biednych ludzi... Ohne Heimat...




    --
    No comment!
    Osobisty prezent od kochanego Absztyfikanta
  • polaola 30.06.09, 14:47
    Panie w przedszkolu juz na wstepie poinstruowaly rodzicow aby w
    domach rozmawiac z dzieckiem w jezyku rodzicow a nie po niemiecku. W
    przedszkolu byl specjalny projekt ktory mial na celu poznanie krajow
    z ktorych przybyly dzieci. Zapraszano nas rodziow abysmy
    przedstawili dziaciom cos z naszych rodzimych kultur (jakas potrawe,
    jakas bajke, jakis zwyczaj). Przy posilkach dzieci sa odpytywane
    przez panie jak nazywa sie to czy tamto dajmy na to po polsku czy w
    innym jezyku. Na scianach wisza plakaty z napisami w roznych
    jezykach. Itp itd. Wiec to zupelnie inny obraz niz ten ktory
    przedstawila autorka watku !!!
    Nie wiem gdzie autorka watku mieszka, ale n.p. w Berlinie jest
    mozliwosc poslania dzieci do Europaschule gdzie glownym jezykiem
    nauczania jest jezyk polski. Istnieja tez polskie przedszkola.
    Polska "Oswiata" organizuje szkoly nauki polskiego dla dzieci. A
    wiec jest wiele mozliwosci aby dzieciaki nauczyly sie polszczyzny.
  • jan.kran 02.07.09, 02:02
    Nikolinaa zajrzyj tu , zapraszam smile

    forum.gazeta.pl/forum/f,37229,Wielojezycznosc_w_rodzinie.html

    Ja też miałam ponad 20 lat temu problemy z yego tytułu tego że mówiłam do
    dzieci po polsku.
    Przez 12 lat mieszkania w DE nie znałam w ogóle Polakow a tam gdzie mieszkałam
    było niewielu cudzoziemców.

    Nie poddałam sie i dziś moje dzieci są wielojezyczne.
    Oboje piszą , mówią i czytaja po polsku. Córka bez akcentu , syn ma akcent ale
    mówi dobrze.

    Wychowanie wielojęzyczne jest trudne i wymaga konsekwencji i wiedzy.
    Ale wartosmile
    Pozdrawiam
    Kran
  • polski.francuz 02.07.09, 02:20
    powiedzail mi kiedys..tato, klniesz po rosyjsku, nawet wiersze
    pisales po rosyjsku, czemu nie uczysz nas tego jezyka..nu i synowie
    wzieli sie, zawzieli i sami ucza sie rosyjkiegosmile
  • polski.francuz 02.07.09, 02:21
    Zeby nie bylo nieporozumiensmile
  • jan.kran 02.07.09, 16:32
    Moje dzieci odziedziczyły po mnie słabość do rosyjskiego , ciekawesmile
    Córka z biedą coś przeczyta i zrozumie , uczyła się trzy lata.
    Syn jest miłośnikiem rosyjskiego rocka i coś nawet czasem pojmie:o)
    Pozdrawiam.
    Kransmile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka