Dodaj do ulubionych

akcent i "r" niemieckie

IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 26.05.05, 16:17
mam 17 lat podwójne obywatelstwo.czy gdybym wyjechal do deutschów na studia -
4 lata mowilbym jak niemiec(inni nie optrafiliby rozpoznac ze nie jestem
urodzony w niemczech??.
Edytor zaawansowany
  • Gość: geduld IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.05.05, 16:36
    Mądrej głowie jedno zdanie wystarczy a głupiemu to i referatu mało, jak mawiał
    Sofronow.(Mądrej głowie dość dwie slowie!)
  • Gość: ludek IP: *.adsl.hansenet.de 26.05.05, 18:52
    krotko i zwiezle:
    nawet po 2o latach NIE
  • tiggerific 26.05.05, 19:42

    --
    Madre de Dios & Julio Iglesias & FC Barcelona
    Puss in Boots
  • Gość: lilka IP: *.icpnet.pl 27.05.05, 20:58
    ale masz koleś problem:)
  • misspigy 26.05.05, 20:00
    znalam takiego jednego ... tez mial podwojne obywatelstwo a na imię Rafał ...
    na 3 - cim roku studiów (germanistyki nota bene) nasz kolega zmienił się w ...
    Raphaela z akcentem i niemieckim "r" - żenada że tak powiem
  • Gość: bohemud IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 26.05.05, 20:10
    ale zauważyliście ze jak ktos przyjeżdża po x-latach z deutschow to ma inny
    akcent(i "r") gdy mowi po polsku?? to moze ten akcent(i "r") staje sie jednak w
    pewnym stopniu niemiecki??
  • Gość: ludek IP: *.adsl.hansenet.de 26.05.05, 21:19
    zgadza sie ,z autopsji wiem ze moi PL rodacy mi to "wypominaja"choc ja tego u
    siebie nie zauwazam ,ale trzymajac sie tematu to "tutejsi" poparu zdaniach
    zauwaza ze nie jestem "rodowity" ,aczkolwiek ich proby zgadniecia moich korzeni
    "laduja na manowcach" gdzies w Holandii albo Kroacji.W wypadku mojego dziecka
    urodzonego juz tutaj nie ma problemu ze slowianskimi nalecialosciam poniewaz od
    urodzenia mowi po niemiecku ,ale (niestety) jak jestesmy w Polsce to nasi
    znajomi zauwazaja twardy akcent u szczeniaka ;( mimo moich wysilkow w kwestii
    zachowania czystosci polskiego.

    Co do posiadania "powojnego obywatelstwa" i wplywie tegoz na wymowe czy tez
    lingwistyczne predystynacje z tytulu owegoz, to wystarczajaco ironicznie i
    trafnie wypowiedzieli sie inni uzytkownicy he he
  • jureek 27.05.05, 11:27
    Dziwisz się, że Twoi znajomi w Polsce zauważają, że żyjesz w Niemczech? A
    przecież to łatwo poznać, nawet na piśmie, chociażby po takiej "Kroacji" :)))
    Pozdr.
    Jura
  • Gość: ludek IP: *.dip.t-dialin.net 27.05.05, 19:41
    wchodze pod stol i szczekam #;)
    w rzeczy samej germanizacja daje sie we znaki ,bo powinno byc Chorwacja ?
  • Gość: Pippi IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 26.05.05, 20:21
    Gość portalu: bohemud napisał(a):

    > ... do deutschów na ..
    Was bist du denn fuer einer?
    MfG.
  • Gość: azm2 IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.05.05, 11:54
    a jakiej wersji/gwary/dialektu języka niemieckiego zamierzasz używać w mowie?
  • Gość: bohemud IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 27.05.05, 19:01
    podwojne obywatelstwo podalem aby przedstawic moja sytuacje. poza tym slyszalem
    wlasnie ze w niemczech roznice w wymowie(miedzy regionami) sa znacznie wieksze
    niz w polsce. slyszalem rowniez ze polacy mowiacy swoje r sa przez niektorych
    uwazanie za szwajcarow, natomiast ci z udawanym r to chyba tak jak ludek.
    prawda??
  • Gość: ludek IP: *.dip.t-dialin.net 27.05.05, 19:34
    nie chodzi o "r" tylko.Problemem jest akcent slowianski na przedostatniej sylabie!
    co do regionalizmow to sie zgadza ,ja nawet potrafie wychwycic z jakiego regionu
    pochodza moi niemieccy koledzy na podstawie "nalecialosci"A Szwajcarzy maja
    wspaniale gardlowe "hrr" nie do pomylenia z rolujacym polskim "rrrrrrr" :)
  • Gość: Pippi IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 27.05.05, 19:52
    Gość portalu: ludek napisał(a):

    > .... ,ja nawet potrafie wychwycic z jakiego regionu
    > pochodza moi ........ na podstawie "nalecialosci" ...

    "nalecialosci" hmmm? - der Staub meinst du ja!!
    Ach, ludek, stolze ludek! Also, uns verbleibt nichts anders als dich sogar für
    einen Begünstigen des Schicksals halten, der von Natur aus besonders begabt
    ist, eine Art Individuum.
    MfG.

    --------------------------------
    Wer nicht pariert wird erschossen!
  • Gość: ludek IP: *.adsl.hansenet.de 27.05.05, 21:01
    Hey, langsam werde ich den Verdacht nicht los, dass unsere pippi
    "Schreibtalente" die breite Masse in einige Verzückung versetzen
    möchte.Blöderweise kann man dich nur verbal runterputzen,
    Wenn es denn jedoch von Belang sein sollte, Kraft meiner verbliebenen
    cortikalen Substanz entschied ich mich also kurzerhand für eine Antwort:

    Diskutiere nie mit einem Idioten - Er zieht dich auf sein Niveau herunter und
    schlägt dich dann mit Erfahrung!



    Als von der Natur mit gewissem Intellekt gesegnetes Individuum sehe ich mich
    hieraufhin genötigt.
  • crannmer 27.05.05, 21:14
    Dawno temu wyjasnialem jakiemsu forumowemu nowoprzybytkowi, ze wypociny pippi
    nalezy ignorowac, bo jest ona (ona?) takim maloupierdliwym trolem.

    Zaprawde bladzilem. Pippi jest bardzo upierdliwym trolem. Adnotacje o tym trolu
    trzebaby wlasciwie wpisac do wskazowek dla uzytkownikow.

    Don't feed the troll.

    MfG

    C.
  • liloom 27.05.05, 21:19
    zalezy czy teraz juz mowisz czy nie (podwojne obywatelstwo to papierek czy
    mowicie w domu po niemiecku?)
    17 lat - jestem w stanie wyobrazic sobie ze moglbys kiedys mowic bez akcentu
    ale czy i ile by to trwalo trudno ogolniac
    serio serio
    --
    *** Forum Francuskie***
  • Gość: ich IP: *.129.1511G-CUD12K-02.ish.de 27.05.05, 22:01
  • crannmer 27.05.05, 21:32
    Gość portalu: bohemud napisał(a):

    > mam 17 lat podwójne obywatelstwo.czy gdybym wyjechal do deutschów na studia -
    > 4 lata mowilbym jak niemiec(inni nie optrafiliby rozpoznac ze nie jestem
    > urodzony w niemczech??.

    Sa co prawda ludzie majacy talent do wymowy i akcentow. I tacy, przelozeni
    kompletnie w niemieckojezyczne otoczenie i bez mozliwosci mowienia po polsku po
    kilku latach beda mowic jak native.

    Aber für breite Masse ist mit 17 der Zug abgefahren. Po dwoch..trzech latach
    jezyk bedzie na tyle dobry, zeby zdac mature. A po pieciu latach bedzie nawet
    calkiem niezly. Ale bezakcentowy nie bedzie nawet po dwudziestu latach.

    Obcy akcent pozostaje. Tylko jego przypozadkowanie staje sie trudniejsze, ale
    dla osluchanej osoby nie jest i tak tajemnica.

    MfG

    C.
  • ggigus 27.05.05, 22:15
    mam kolezanke, ktora w wieku l.17 lwasnie wyjechala z Chorwacji na stale do
    Niemiec z zerowym prawie niemieckim. Trafila do ichniej zawodowki, skonczyla ja
    i ksztalcila sie dalej. I mowi w wieku l.27 bez akcentu. Nie ma regul na akcent.
    znam dziewczyne z rodziny ze slaska Opolskiego, przyjechala w wieku l.3 i dzis
    mowi i po polsku i po niem. z tym slasko-opolskim zaspiewem.
    pozdr
  • Gość: ich IP: *.129.1511G-CUD12K-02.ish.de 27.05.05, 22:20
    być polemizować, wzięlibyśmy byli na ten przykład Marcela Reicha-Ranickiego!:-))
  • crannmer 27.05.05, 22:50
    Napisalem:
    "Sa co prawda ludzie majacy talent do wymowy i akcentow. [...]
    Aber für breite Masse ist mit 17 der Zug abgefahren. "

    Widocznie ta kolezanka miala talent. Zdolnosci muzyczne sprawe czesto ulatwiaja.

    MfG

    C.
  • Gość: ich IP: *.129.1511G-CUD12K-02.ish.de 28.05.05, 02:13
    przedrzezniam giggus. "polemizowalabym": albo polemizuje, albo siedzi cicho.
    Ähnlich: ich würde sagen (sagst du nun oder sagst du nicht?)
    "W tym temacie" tylko podalem przyklad M.R.-R. :-)))
  • crannmer 28.05.05, 12:06
    ... i nie brzecz, nie bity.
    ;-)

    Gość portalu: ich napisał(a):

    > przedrzezniam giggus. "polemizowalabym": albo polemizuje, albo siedzi cicho.

    Po drzewku widac, ze odpowiadalem na list ggigus.

    MfG

    C.
  • ggigus 29.05.05, 15:10
    to taki zart slowny. A jak widac, zart jest towarem luksusowym i nie starcza go
    dla wszystkich.
    pozdr
  • Gość: Mama IP: *.dip.t-dialin.net 28.05.05, 00:59
    Witam!!! Na to pytanie nie otrzymasz odpowiedzi.Od 18 lat mieszkam w
    Deutschland corka mowi z niemieckim akcentem mjala 6 lat jak przyjechala a syn
    nie mowi z niemieckim akcentem mjal 14 lat jak przyjechal.Oboje mowia perfekt
    (gramatycznie).Dla nas to nie ma znaczenia jak kto mowi bo i tak jestesmy i
    bedziemy polakami i stego sie ciesze.Pozdrawiam
  • abel0ne 28.05.05, 13:12
    tak, polakami, a nie Polakami, jak widać po tekście...
  • Gość: Pippi IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 28.05.05, 13:26
    Gość portalu: Mama napisał(a):

    > bedziemy polakami ..,
    um jeden Preis!
    MfG.
  • Gość: bohemud IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 28.05.05, 19:45
    oczywiście w wyniku 50-letniej prl-owskiej polonizacji nie mowinmy po niemiecku(ojciec i matka nie umieja-ich rodzice perfekt).przy okazji mam 6-letnie wykształcenie(?) muzyczne.czyli dajecie mi szanse czy nie??
  • magdalena_daria 28.05.05, 19:52
    szanse tak, ale zalezy na co? na nagrode DARWINA to chyba jednak za malo.
  • Gość: bohemud IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 28.05.05, 20:03
    kulturalnie odpowiem,ze studiujac w niemczech i chcac tam zamieszkac niechce byc uwazany za obywatela 2. kategorii.nie sadze zeby to bylo tak trudne do zrozumienia, prawda??
  • magdalena_daria 28.05.05, 20:10
    Obywatelem pierwszej kategorii nie bedziesz nawet wtedy, gdy idealnie bedziesz
    potrafil nasladowac niemiecki akcent. Jezeli bedziesz mial dobrze w glowie
    poukladane, to kazdy Cie bedzie szanowal. A jezeli nawet bedziesz bezblednie i
    bez akcentu belkotal nonsensy, to i tak zostaniesz obywatelem drugiej, jak nie
    trzeciej kategorii. Ja nie sile sie na mowienie jak Austriak, a nie uskarzam
    sie na brak szacunku. Tyle tytulem rozwiniecia mojego wczesniejszego postu.
    Dobra rada: bardziej koncentruj sie na tym CO mowisz, a nie JAK mowisz.
  • crannmer 28.05.05, 20:16
    magdalena_daria napisała:

    > Obywatelem pierwszej kategorii nie bedziesz nawet wtedy, gdy idealnie bedziesz
    > potrafil nasladowac niemiecki akcent. Jezeli bedziesz mial dobrze w glowie
    > poukladane, to kazdy Cie bedzie szanowal. A jezeli nawet bedziesz bezblednie i
    > bez akcentu belkotal nonsensy, to i tak zostaniesz obywatelem drugiej, jak nie
    > trzeciej kategorii.

    Brdzo dobra odpowiedz.

    A podany wyzej M. Reich-Ranicki egzemplarycznie potwierdza jej slusznosc.

    MfG

    C.
  • Gość: bohemud IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 28.05.05, 20:25
    podam przykład.moj wujek mieszka w niemczech i kiedys sie skarzyl ,ze po zamienieniu paru zdan zawsze jest pytany skad jest.troche denerwujace??
  • magdalena_daria 28.05.05, 20:28
    Polska kojarzy sie coraz pozytywniej, wiec nie ma sie czego wstydzic.
    Przynajmniej ja tak uwazam i moi znajomi tez. A gdyby nawet Twoj wujek mowil
    bezblednie, to co: zapytany odpowiadalby wtedy, ze jest z Germanii? Wot,
    hipokryzja!
  • abel0ne 28.05.05, 20:29
    to i tak lepiej, niż gdyby od razu mu mówili, że jest Polaczkiem
  • Gość: bohemud IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 28.05.05, 20:36
    troche denerwujace-przez 30 lar.a gdyby mial niemiecki akcent nikt by sie nie pytal skad jest-proste??
  • magdalena_daria 28.05.05, 20:38
    Taki jestes pewny? Czasami reklamowka z Biedronki i sweterek w jelonki mowia
    wiecej, niz slowa :)
  • magdalena_daria 28.05.05, 20:38
  • abel0ne 28.05.05, 20:42
    całkiem możliwe, żeby się pytał, nie pieprz głupot, są specyficzne okolice i
    jak całe życie tam mieszkasz, a potem nagle wyjedziesz np. na studia do
    Berlina, to całkiem możliwe, że na początku kolega z akademika nawet Twojej
    wiejskiej wymowy nie zrozumie.
  • Gość: ich IP: *.129.1511G-CUD12K-02.ish.de 28.05.05, 20:42
    Personalausweis i powiedziec: Ich bin auch Deutsche! ;)
  • crannmer 28.05.05, 20:44
    Gość portalu: bohemud napisał(a):

    > podam przykład.moj wujek mieszka w niemczech i kiedys sie skarzyl ,ze po
    > zamien
    > ieniu paru zdan zawsze jest pytany skad jest.troche denerwujace??

    1. Sa osoby, co po kilku latach niemieckiego sie nie nauczyly i nie naucza.
    2. Mnie tez po jednym, dwoch lub trzech kwadransach znajomosci rozmowy pytaja,
    skad jestem. Zapytani o swoje zdanie daja rozniste i z gruntu nierawidlowe
    odpowiedzi. Po czym dostaja moje miejsce urodzenia i sprawa jest zakonczona.

    W czym to ma byc denerwujace?

    Zarowno polodniowy czy wschodni Niemiec mieszkajacy dwadziescia lat na polnocy,
    jak i odwrotna konstelacja bedzie miala nalecialosci wymowy i slownictwa. A co
    dopiero osoba uczaca sie w wieku lat siedemnastu nowego jezyka od podstaw.

    MfG

    C.
  • Gość: ich IP: *.129.1511G-CUD12K-02.ish.de 28.05.05, 20:39
    A co maja na to powiedziec te pokolenia Polakow, ktore dluzej zyly w
    podzielonej Polsce? Zachowaly jezyk polski i dodatkowo nauczyly sie
    niemieckiego wzglednie rosyjskiego! Kto chcial, ten i w PRL mogl zachowac mowe
    ojczysta. Janosch powiedzial kiedys o swoich rodakach, ze zawsze wiedzieli
    gdzie jest micha pelna. On sam dla zartu zlozyl wniosek o obywatelstwo polskie
    w UM w Zabrzu. Uzasadnial to tym, ze w Polsce zyje sie teraz lepiej.
    Spotkalem osoby poddane polonizacji w PRL. Po kilkunastu latach pobytu w
    Niemczech nadal nie mowia po niemiecku. Ale w sklepach z obsluga nie kupuja, a
    potrzeby duchowej nie maja, wystarczy TV Polonia + Big Brother.
  • Gość: ludek IP: *.adsl.hansenet.de 28.05.05, 20:51
    ot i wyszlo szydlo z worka!
    moi szanowni przedmowcy znakomicie wychwycili "punkt ciezkosci" zawarty w
    niuansach naszego 17 letniego od 50 lat
    "ichmöchtegerndeutscherwerdenundzwangspolonisierten" sprawcy tegoz dlugachnego
    watku.

    Czytac hadko ;)
  • abel0ne 28.05.05, 20:56
    Gość portalu: ludek napisał(a):

    > ot i wyszlo szydlo z worka!
    > moi szanowni przedmowcy znakomicie wychwycili "punkt ciezkosci" zawarty w
    > niuansach naszego 17 letniego od 50 lat
    > "ichmöchtegerndeutscherwerdenundzwangspolonisierten" sprawcy tegoz dlugachnego
    > watku.
    >
    > Czytac hadko ;)

    Niekoniecznie, może chłopię nie myśli samodzielnie, bo mu Ziomkostwo przez 17
    lat mózg prało, jaka to Polska pfui a Deutschland cacy?!
  • Gość: ich IP: *.129.1511G-CUD12K-02.ish.de 28.05.05, 21:11
    W trakcie wizyty Kohla na Slasku, dziecko ktoregos ziomka (chyba Krolla)
    powiedzialo do Helmuta: ich bin stolz, Deutscher zu sein. Ale Kohl, niestety
    nie zrozumial, bo slowa byly wypowiedziane po polsku. :))))
  • Gość: Pippi IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 28.05.05, 21:32
    Gość portalu: ludek napisał(a):

    > "ichmöchtegerndeutscherwerdenundzwangspolonisierten"

    Wo hast Du denn das bizarre Gebilde gefunden? Weltmeisterschaft!
    MfG.
  • calber 28.05.05, 21:35
    50 lat polonizacji? Tak! I ogłupiania na dodatek też! U Hitlera przed 1939
    Polacy mieli swój związek - po wojnie Niemców w Polsce rzekomo w ogóle nie było.
    To tylko jeden szczegół jako komentarz do Twojego tendencyjnego upraszczania...
  • Gość: ludek IP: *.adsl.hansenet.de 28.05.05, 22:20
    pieprzycie Hipolicie
    nikt nie mowi ze nie ma Niemcow w Polsce ,nikt nie chce aby nie bylo Niemcow w
    Polsce.Chodzi tak ogolnie upraszczczajac ze jak za przeproszeniem swina sie w
    stajni urodzi to nie staje sie automatycznie koniem.Sytuacja ma sie analogicznie
    do rozpatrywanego watku tozsamosci i poczucia przynaleznosci nacjonalnej.Wielu
    na tym forum uczestniczacych forumowiczow wykazuje sie znakomita znajomoscia
    jezyka niemieckiego,wielu z nich jest takze Polakami ktorzy zyli w okresie "PRL
    owskiej polonizacji"w tym kraju gdzie rzekomo za uzywanie niemieckiego grozily
    represje (tak tak ! to sa argumenty uzywane czesto przed urzednikami
    Augleichsamt-u) i wielu z nich ukonczylo germanistyke w uczelniach "rezymowych"
    pod czerwonymi sztandarami ,czyli jak sie chce to sie zrobi . NTB.Znam osobiscie
    paru tutaj urodzonych pilkarzy Bundesligi pochodzenia polskiego ,ktorzy
    ostentacyjnie w szatni mowia ze soba lamanym polskim,uczac sie tegoz jezyka w
    warunkach znacznie trudniejszych (np z telewizji badz konwersacji
    przypadkowej)jako ze nasz jezyk nie jest w stopniu conajmniej dostatecznym
    popierany przez tutejsze wladze,porownujac z realnymi mozliwosciami dostepu do
    nauki niemieckiego w Polsce .I prosze mi nie mowic ze przed 17 laty bylo
    zabronione w pore uczyc sie niemieckiego.Potrzeba tak zaistniala zrodzona
    sytuacja gospodarcza w PL lat 80-tych gdy skonczyla sie "Barborkowa Szopka" a
    zaczelo sie "rozdawanie paszportow z gapa" Tak samo jak przed 25 gdy moja nicosc
    miala zaszczyt poznac arkana tej wspanialej mowy niemieckiej nie widzialem
    raczej komilitonow ze Slaska bo raczej wybierali lukratywna AGH .
  • calber 28.05.05, 23:02
    Co wy mi tu, ludek, mieszacie świnię lub konia z zawodowym germanistą po
    studiach? Niby pojmujesz o co chodzi, a jednak plączesz. Za moich młodych lat
    niemieckiego można było się uczyć w Lublinie, ale nie w Opolu.
    Nie pytajcie, ludek, kogo ja osobiście znam, bo tu na pewno nie jest forum dla
    takich tematów.
  • Gość: ludek IP: *.adsl.hansenet.de 29.05.05, 00:13
    acha ! i tak jak w sojuzie nie mozna bylo bez "bumagi" do lubelskiej oblasti na
    studia jezdzic ?
    No i jesli juz na Personalpronome "wy" uzywasz.......zeby klimat zachowac

    Wot tawariszcz Paljak ,wy szutnik nastajaszczyj ;)
  • Gość: ich IP: *.129.1511G-CUD12K-02.ish.de 29.05.05, 00:30
  • calber 29.05.05, 09:02
    Nie jesteś aż taki głupi, żebyś nie umiał poprawnie czytać. Może to nie kwestia
    czytania, lecz rozumienia czytanego tekstu?
    Po pierwsze: nie chodzi ani o germanistów, ani o studia w tym kierunku.
    Po drugie: niemieckiego nie było nawet na kursach w ZDZ-ch.
  • Gość: czlowiek IP: *.dip0.t-ipconnect.de 28.05.05, 23:37
    Alfred Bartylla-Blanke

    I

    Ja, es gab uns, seit das Nationalbewußtsein auch die breitesten Kreise des
    einfachen Volkes erreichte, gab es uns, und es gibt uns immer noch, die
    Polnisch sprechenden Deutschen, so wie es über mehr als ein Jahrhundert lang
    eine nicht unbedeutende Anzahl deutschsprachiger Franzosen gab, deren Überreste
    immer noch in Elsaß vorzufinden sind.

    Ja, ich weiß: Unsere Existenz ist auf den ersten Bück ungewöhnlich,
    verwundernd, dies dürfte daran liegen, daß wir nie ein Sprachrohr hatten, das
    uns ohne Verzerrung vertreten hätte; so wie die polnischen Oberschlesier, die
    sich auf ihre Szafraneks und Lompas stützen konnten und immer noch können. Und
    wir hatten kein Sprachrohr, denn die Sprache, unsere Sprache, ist uns durch
    blinde, chauvinistische Bestrebungen beider, unsere Volkszugehörigkeit
    beanspruchenden Nationen, madig gemacht worden, weswegen wir uns vielfach ihrer
    schämten, sie verleugneten, aber doch nie ganz verwarfen, denn wir hatten sie
    im Blut, wie wir unseres deutsches Bewußtsein, zu dem wir durch das Preußentum
    gelangten, im Herzen hatten. Ein weiteres Vorurteil, das da verkündete,
    deutsche Zugehörigkeit darf nur auf Deutsch verlautbart werden, tat das seine
    dazu. Jedoch weder das Verleugnen unserer Alltagssprache noch das Singen
    unserer deutschen Heimatlieder (was schon mal mit Stielaugen geschah) machte
    uns zu deutschsprachigen Deutschen, sondern "nur" zu Deutschen, die auch
    Deutsch sprachen.

    Wir waren ja auch keine "Deutschen". Wir waren "Niymce". Dieses Wort heißt im
    korrekten Polnisch "Niemcy" und wird mit "Deutsche" übersetzt.

    Über Jahrhunderte galt in unserem Volksstamm die Regel: Je höher die Bildung,
    je höher der soziale Status, - desto überzeugter das Bekenntnis zur deutschen
    Nation. Nur wenige Intellektuelle schlugen sich auf der polnischen Seite.

    Freilich waren nicht alle polnischsprachigen Oberschlesier Deutsche. Ein - je
    weiter in der Zeit zurück, desto größerer - Anteil von ihnen hatte nicht nur
    polnische Zunge; er hatte auch polnisches Herz. Angehörige dieser als auch
    Polen, die keine Oberschlesier waren, im untertänigsten Verbund mit der nach
    dem epochalen Jahr 1945 aktuellen Propaganda der Ideologie der Psychopathen,
    erklärten alle Oberschlesier zu waschechten Polen. Dies 'geschah mit einer
    Argumentation, der zufolge einige Staaten in Europa verschwinden und Millionen
    von Menschen ab sofort Deutsche oder Franzosen werden müßten -worüber wohl
    nicht nur die Schweizer und die Wallonen sich außer. Staunen auch noch zu
    anderen Empfindungen und Reaktionen genötigt sehen dürften.

    Es schmerzte, denn es gab uns nun mal ...

    Nach 1945, aufgrund des Verhaltens der eigenen, der deutschen Nation, fanden
    sich die uns vorangehenden Generationen in einem fremden Staat wieder, den sie
    weder erstrebten noch herbeisehnten.

    Die von unseren Vätern - sie gehörten der ersten Generation an, die vorwiegend,
    auch im alltäglichen Untereinander und auch den Eltern gegenüber Deutsch
    sprach - die Soldaten waren und überlebten, kehrten aus der
    Kriegsgefangenschaft nach Hause - ins Ausland - zurück.

    Die im Gefolge der durchziehenden Front begangenen Morde und andere
    Grausamkeiten der "Befreier", die alle Oberschlesier, ohne Rücksicht auf ihr
    Volkszugehörigkeitsbekenntnis trafen, waren vorbei und so versah man sie, wie
    schon die daheim Gebliebenen mit polnischen Pässen und ließ sie in ihrer
    Mehrzahl in Ruhe. "In Ruhe", das heißt keine Aussiedlung, keine Lager, keine
    zusätzliche Gefangenschaft in Rußland; bei so manchem Unglücklichen befand man
    die Zeit der westlichen Kriegsgefangenschaft als zu kurz und schickte ihn
    zusätzlich nach Sibirien.

    Die Eliten und die Deutschen, die nur Deutsch sprachen, waren geflüchtet. Die
    kleinen Aktivisten des vorhergegangenen braunen, deutschen Regimes - soweit
    dingfest gemacht - und gleich nicht wenige Unschuldige dazu, bestrafte man auf
    die damals übliche, unmenschliche bis zum Tod durch Folter reichende Weise.

    Dann kamen wir - die nächste Generation. Geboren im Haus der Väter, im Lande
    derselbigen und doch in der Fremde. Als Kleinkinder wußten wir das noch nicht.
    Erst später. Bei der Wahrnehmung der Sperre zwischen uns und den Zugezogenen.
    So richtig erst in der Schule.

    Die geliebten Eltern waren es doch, die samt den nicht mindergeliebten
    Großeltern, den anderen Anverwandten, den nahen und entfernteren Nachbarn, den
    Vertrauten und den Freunden der Familie -kurz: die Stammesgenossen waren es,
    die uns einimpften, so wie sie selber Deutsche zu sein.

    Als solche standen wir dann Lehrern gegenüber, die einem zu Unrecht
    überfallenem, sich selbst, die Menschenwürde und das Recht verteidigendem Volk
    angehörten, dessen Geschichte ruhm- und opferreich war; und unsere Herzen
    gehörten einer Nation, die unfassbare Verbrechen beging. Von den wenigen, die
    Deutschlands Würde durch die - um einen polnischen Dichter zu
    zitieren "Verkrüppelte Zeit" hinüber retteten, wußten wir nichts, und man hatte
    kein Erbarmen mit uns.

    So etwas, wie J.J. Lipskis Essay "Zwei Vaterländer, zwei Patriotismen"
    existierte noch nicht auf dem Papier und wohl auch nur in wenigen polnischen
    Herzen.

    Das Verhältnis der Polen uns gegenüber war problematisch, zweideutig. Es hatte
    eine offizielle und eine reale Komponente. Die erste war sonnenklar: Sie
    besagte, wir wären echte, über Jahrhunderte untejochte und mindestens
    ebensolange nach nationaler Befreiung siechende Polen, lauter Nachkommen
    hochverdienter, ehrbarer Streiter um die edle, einzig wahre, selbstverständlich
    polnische Identität Oberschlesiens. Die zweite äußerte sich in der schon
    erwähnten, sowohl unsichtbaren als auch unüberwindlichen Sperre zwischen uns
    und den Polen und der Art und Weise, wie sie uns anpackten; allen voran in der
    Schule.

    Wir bekamen die durch den Kommunismus zusätzlich verzerrte polnisch-nationale
    Erziehung übergestülpt. Dies von Lehrern, deren sowohl Objektivität als auch
    Bildungsniveau zu wünschen übrig ließen, und die es einem schwer machten, sie
    zu bewundern. Denen wir nach der Deutschen, das heißt nach der Hunnenbrut
    rochen und die uns deshalb vielerorts nicht respektierten.

    Wir wurden nicht gefragt, was wir sind - die Antwort kannte man ja. Uns wurde
    gesagt, was wir sind, ohne uns erstens: Das Recht auf Widerspruch einzuräumen,
    zweitens: Ohne nur davon zu träumen, daß wir es auch tatsächlich sind oder es
    überhaupt je sein wollen. Wir trugen bereitwillig das deutsche Erbe in uns -
    sprachen aber die Sprache der Fremden, sie die unsere. Sie benutzten die
    Sprache in ihrer Hochform, wir im Dialekt. Dieser ist ein Kleinod der
    polnischen Sprache, ihr sie bereichernder, integrer Teil. Durch dieses Idiom
    sind wir zweifellos auch Träger der polnischen Kultur. Damals allerdings nur
    für die Gebildeten und Gelehrten unter den Polen. Uns wurde unsere Mundart,
    unsere wahre Muttersprache als minderwertig verklickert - wie schon unseren
    Vorfahren seitens der dummen und schändlichen - aber gültigen - Ideologie der
    eigenen Nation. Die Polen stülpten uns eine Geschichte, eine Mentalität, eine
    Kultur über, die nicht die unsere war. Ihr Nationalstolz, ihre Werte, ihre
    Fahnen - es waren nicht unsere Werte, nicht unsere Fahnen, nicht unser Stolz.
    Noch weniger gefiel uns die damals auch im polnischen Staate amtliche Ideologie
    der Geisteskranken. Es war uns dies alles fremd. Trotz der gemeinsamen Sprache -
    wollten wir und konnten wir keine Polen sein, denn: Bevor wir in der Schule
    die polnischen Epen in die Hände bekamen, hatten uns schon Eichendorff, Busch
    und die Grimms ihre Stiginata aufgedrückt. Sowohl in der familiären als auch in
    der nationalen Tradition hatten wir andere Kodierung als der zugezogene
    Bevölkerungsanteil und dessen Kinder. Sie waren vom Kreuz der Tapferen
    determiniert, wir vom Eisernen Kreuz. Unsere Vorfahren ritten nun mal nicht mit
  • Gość: ludek IP: *.adsl.hansenet.de 29.05.05, 00:03
    madrze powiedziane ,aczkolwiek "martyrologiczne akcenty" sa zauwazalne .
    Cenie -slazakow ktorzy o sobie tutaj mowia gdy o "obcy akcent" zapytani mowia
    czesto "my som polskie Niemce" alo "wir sind Schlesier",gardze petentami ktorzy
    procesuja sie latami o korekture nazwy miejscowosci urodzenia wpisanej w perso w
    brzmieniu zgodnym z data urodzenia petenta.(po 1945) chcac na sile byc bardziej
    niemieckimi niz Bismarck.

    Jesli juz jestesmy przy "copy and paste" to pozwole sobie zalaczyc pewien post
    autorstwa nieznanego:




    "Nie wydawszy sposrod siebie ani jednego przywodcy majacego uzasadnione
    pretensje do przywodctwa intelektualnego musieli niczym trzcina uginac
    sie pod wiatrami historii. Sprzedani " in perpetuum" przez Kazimierza
    Wielkiego, ich naturalni przywodcy- Piastowie Slascy- zgermanizowali sie
    najpierw a pozniej jakis syf ich wykonczyl. Pozostal im co jedynie
    Kosciol katolicki, familia no i slasko-polska gwara ludowa. Wynagrodzeniza
    powstania slaskie autonomia przez Najjasniejsza Rzeczpospolita nie wykonali
    jakos wiekszych ruchow w obronie Polski za Adolfka. Wprost przeciwnie, owo
    "przymusowe" wcielanie do Wehrmachtu nie bylo wcale tak bardzo z musu, jak nasze
    Jorgi moga dzisiaj udawac. Narodek niczym trzcina, powtorze, o gietkim kregoslupie.
    Acz zabraklo im na Slasku Chmielnickiego? Tak? Acz nikt
    im na Slasku nie doradzal do dzis oprocz German. Inaczej pewnie
    by juz mieli.
    Juz Kadlubek pisal o jednosci Narodu polskiego. Slask do
    tego Narodu nie byl sila zaliczany, lecz wymagane jest chcenie
    Slazakow do bycia panami polskimi nim Slazacy beda mogli
    byc zaliczani do Polakow, a Slask jako ziemia Korony polskiej.
    Bycie przez Slazakow Slazakami, czyli Slowianami badz Niemcami to nie jest
    zagrozenie dla Polski. To jest zagrozenie dla Szwabstwa
    falszywie podszywajacego sie pod Polakow. Szwabstwa ktore
    germani nasze dzieci od 1918 roku w miejsce Rozbiorcow.
    Szwabstwa ktore tepi chodzenie na codzien w kontuszu gromkim
    swoim smiechem. Szwabstwa dla ktorego nic oprocz niemieckiej
    cywilizacji zachodnioeuropejskiej nie istnieje wlacznie z kultura
    piastowska. Szwabstwa falszywie udajcego Polakow. Dla Polski
    nigdy nie bedzie Slask kontynuujace swoje tradycje,
    jezyk i obyczaje zagrozeniem. Nigdy. Slask za maly powierzchniowo
    ku temu jest w odroznieniu od Rosji. To tylko zagrozenie dla Niemiec
    i niemieckiej mniejszosci (tych "Niemcow" nie ze slaskich plemion)
    zyjacych na Slasku licznie bodajze od XIV wieku.
  • Gość: czlowiek IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.05.05, 00:31
    Gość portalu: ludek napisał(a):

    > madrze powiedziane ,aczkolwiek "martyrologiczne akcenty" sa zauwazalne .
    -----------------------------------------------------------------------------
    co znaczy "martyrologiczne akcenty"? Mnie po wojnie w polskiej szkole na Slasku
    bito w pysk za mowienie po niemiecku.Za co?

    Ja - podobnie jak ty - nie bralem udzialu w tamtych wojnach.

    Czy ciebie tez bito za mowienie po polsku?
  • Gość: ludek IP: *.adsl.hansenet.de 29.05.05, 00:38
    jak sobie przypomne te ruda suke polonistke z podstawowki, ktora walila nas po
    lapach liniałem ,to jeszcze do dzisiaj mam animozje do rudych bab !
  • Gość: ich IP: *.129.1511G-CUD12K-02.ish.de 29.05.05, 00:28
    Każdy powiedział, co wiedział.
    Teraz do bohemuda: oczywiście, że możesz się nauczyć mówić po
    niemiecku "akzentfrei". Nie wystarczą do tego 4 lata studiów i podwójne
    obywatelstwo /:)))/.
    Musiałbyś jeszcze np. brać lekcje poprawnej wymowy, podobnie jak czynią to
    m.in. aktorzy teatralni.
    I przede wszystkim dużo, dużo pracy. Powiedzmy tak: studia i obok ćwiczenia
    językowe. I praca nad sobą, zacznij od "allgemeine Bildung".
    Vom Nix, kommt nix! (wiem, że się to pisze inaczej) ;)
  • Gość: bohemud IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 29.05.05, 12:52
    1.dzieki ich za podanie jakies rzeczowej informacji
    2.odnosnie wstydzenia bądź chwalenia się swym polskim w niemczech podam 3.
    przykaldy.odnosnie pilkarzy co mowia lamana oplszczyzna to może mógłbyś ich
    podac bo ja znam klosego co umie ale się wstydzi mowic po polsku i podolskiego
    co sam mowil ze będzie gral w reprezentacji polski a jak jest każdy widzi.teraz
    z mojej rodziny.moj daleki kuzyn wyjechal z rodzicami gdy był niemowlakiem,
    rodzice nie nauczyli go mowic po polsku a on teraz chodzi na lekcje polskiego
    za kase.
    3.nie zaprzeczam ze te Niemce co SA na Opolszczyźnie to za Niemca chodzili na
    polska msze itp.ale mój dziadek umial perfekt po niemiecku(Moskwa, rozbrojenie
    w czechach) i nie mogl z moim ojcem po niemiecku rozmawiac bo we wsi były
    kapusie-hadziaje!!!to nie świadczy dobrze o PRL-naprawde
    a odnośnie mojego pytania na wstepie-może jakies przyklady z zycia ??
  • Gość: ich IP: *.129.1511G-CUD12K-02.ish.de 29.05.05, 14:06
  • Gość: ich IP: *.129.1511G-CUD12K-02.ish.de 29.05.05, 14:17
    palec mi się omsknął! :)))
    Jeżeli chodzi akurat o Łukasza i Mirka, to mają pozytywną prasę!
    Pamiętam, po moim przyjeździe tutaj, było głośno o Miro (Okoński).

    P.S. Pytanie dla tłumaczy: a może kiedyś będziecie tłumaczyły(li) sprawozdanie
    sportowe? Homo sum et nil humanum...
    auch die Sauferei! :)))
  • abel0ne 29.05.05, 14:21
    jedno Ci kolo powiem, jak na siedemnastolatka, to jesteś zdrowo stuknęty. No,
    chyba, że to ściema z tym mlekiem pod wąsem.
  • Gość: ich IP: *.129.1511G-CUD12K-02.ish.de 29.05.05, 14:53
    Nie miał chyba kontaktów.
  • abel0ne 29.05.05, 15:04
    Jako gorolka, choć urodzona na Śluńsku, mam chyba małe szanse, bo jestem
    nieczysta rasowo, a że chłopczykowi brakuje, cóż, tylko jakaś oppelner
    profesjonalistka z dsalonu hmm, masażu by dała radę... Zresztą girls just wanna
    have fun, co mi po starym-maleńkim polonofobie???
  • Gość: ich IP: *.129.1511G-CUD12K-02.ish.de 29.05.05, 15:09
    między hanysami i gorolami istnieje? Jeszcze się nie pogodziliście? :)))))
  • abel0ne 29.05.05, 15:15
    Nie wiem, jak to z granicą.
    Ja mam uraz, bo miałam wątpliwą pryzjemność jeździć na kolonie ze śluńskimi
    dziećmi, te małe śpasione blund Helgi nie umiały ukryć czysto babskiej zawiści
    o wyglund i wyzywały mnie od gorolek, bo nie miały się do czego przyczepić. Bo
    i do czego? Skoro poza akcyntem nie mówiły inaczej niż ja??? Den Sack schlägt
    man, den Esel meint man... tak to szło?
  • karmin-cynober 29.05.05, 14:21
    Niemcy uwielbiaja rozpoznawac ich dialekty. Obojetnie skad jestes i jak mowisz
    zawsze zadaja pytanie "Woher kommst du?". Nawet jesli masz zdolnosci i bedziesz
    mowil "akzentfrei" beda dalej pytac. Czasem lepiej odpowiedziec nie "aus Polen"
    tylko podac miejscowasc z ktorej sie pochodzi. Niektore mlotki zamykaja sie
    wtedy na dluzsza chwili i mysla gdzie to miejsce moze byc. Najlepiej niech
    zgaduja. Mozna sie z nich posmiac.
  • Gość: ich IP: *.129.1511G-CUD12K-02.ish.de 29.05.05, 14:22
    się dzieje, zachęca czasami do niebycia Polakiem.
  • karmin-cynober 29.05.05, 16:28
    to juz twoja sprawa, jesli patrzysz krytycznie na to co dzieje sie w Polsce.
    A Niemcom nic do tego. Szczegolnie takim glupkom, ktorzy rozmowe zaczynaja
    od "Woher kommst du?" i zaraz docinaja glupawymi tekstami. Dla mnie to po
    prostu brak kultury.
  • Gość: bohemud IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 29.05.05, 20:11
    co do GORALENVOLK to nic nie mam.nawet lubie za przywiazanie do tradycji choć
    niektóre slazacy naprawde nie- ale nie lubia tak jak warszawiakow-z urzędu.
    poza tym niemcy gdy spotkaja goscia co mowi tak jak oni(zazwyczj hochdeutsch)
    to sie nie pytaja skad jest(90%). tylko jak wyczuja obcy akcent to sie pytaja z
    czystej ciekawosci skad jest.nieuwazam tego za brak kultury.poza tym mam
    pytanie, czy moze polacy ze swoim akcentem nie przypominaja jakis dialekt
    niemiecki??
  • karmin-cynober 29.05.05, 20:40
    Alez ja mieszkam w Bawarii ! Tutaj Niederbayern pyta Oberbayern zawsze skad
    jestes. Sobie tez docinaja.
  • ggigus 30.05.05, 17:02
    A gdzie mieszkasz w Bawarii?
    Ja w Monachium.
    I czy wiesz moze, dlaczego Niederb. o oberb. sie tak nazywaja? Nikt tego nie, a
    goeograficznie widzac, powinno byc na odwrot.
    pozdr
    G.
  • Gość: Pippi IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 29.05.05, 20:12
    karmin-cynober napisała:


    > .. od "Woher kommst du?" ...

    Wo kommst du her?
    MfG.
  • karmin-cynober 29.05.05, 20:35
    potocznie -woher kommst du?
    Wo kommst du her?- to w ksiazkach
  • rotkaeppchen1 29.05.05, 20:15
    Jezeli masz dobry sluch i szeroko rozumiane zdolnosci jezykowe to jest calkiem
    mozeliwe, ze bedziesz blisko idealu.
    Moja ciocia, rodowita Polka mieszkajaca w Niemczech pare lat, leciala samolotem
    z Polski do siebie. Poniewaz stewardessa nie mowila zbyt dobrze po niemiecku,
    ciocia postanowila zlitowac sie nad nia, i przeszla na polski. Przysluchiwala
    sie temu jej wspoltowarzyszka podrozy, Niemka i po skonczonej rozmowie,
    zapytala: Gdzie sie pani tak swietnie nauczyla polskiego?
    Nie chciala uwierzyc, ze ciocia jest Polka, ktora raptem kilka lat mieszka w
    Niemczech. Jak widac, wszystko jest mozliwe, w zaleznosci od okolicznosci:-)
    --
    Wer den Dichter will verstehen, muss in Dichters Lande gehen
  • Gość: ludek IP: *.adsl.hansenet.de 29.05.05, 20:50
    jak bardzo mozna byc "oszolomionym jesli jak cytuje:
    "Moja ciocia, rodowita Polka mieszkajaca w Niemczech pare lat, leciala samolotem
    z Polski do siebie. Poniewaz stewardessa nie mowila zbyt dobrze po niemiecku,
    ciocia postanowila zlitowac sie nad nia, i przeszla na polski. "

    zupelnie nie rozumiem dlaczego lecac polskim samolotem z polska obsluga ,polska
    ciotka szprecha najpierw ze stewardessa ?????

    Czy moze ma ten sam kompleks "woher kommst DU ?"

    zdaje sie to byc symptomatyczne jednak,gdyz wypadki te znane sa nagminnie w
    kregach potocznie zwanych przez "haziaje i gorole" jako "oszolomstwo" .

    Rozpoznanie:
    po niemiecku zle ,ale za to po polsku nic
    Antidotum:nieznane
  • karmin-cynober 29.05.05, 21:26
    leciala do siebie
    z litosci przeszla na polski
    jako rodowita Polka
  • rotkaeppchen1 30.05.05, 01:12
    oj, nie czepiajcie sie szczegolow, skad moge wiedziec jakimi liniami leciala,
    moze to byly niemieckie, i nie z litosci "sie ulitowala" tylko po to zeby sie
    szybciej z panienka dogadac. Jak sie maja wasze komentarze do meritum sprawy?
    --
    Wer den Dichter will verstehen, muss in Dichters Lande gehen
  • Gość: karmin IP: *.dynamic.qsc.de 30.05.05, 02:28
    Odpowiedz juz nastapila. W pewnyxh sytuacjach nikt sie nie bedzie pytal skad
    jestes bo nie wypada. Natomiast w innych, Niemcy ze swoja paranoja zawsze beda
    sluchac twojego akcentu. Moja kolezanka jest rodowita Niemka. Rodzice marzyli o
    karieze spiewaczki operowej. Przerwala w mlodym wieku bo nie bylo to jej
    marzenie. Pozostal jej spiewny wysoki ton. Skad jestes? powatpiewania w jej
    rodowitosc slyszy cale zycie.
  • crannmer 30.05.05, 12:53
    Gość portalu: karmin napisał(a):

    > Odpowiedz juz nastapila. W pewnyxh sytuacjach nikt sie nie bedzie pytal skad
    > jestes bo nie wypada.

    W jakiej nie wypada?
    Akcent trudny do przypozadkowania rodzi ciekawosc, skad taki akcent pochodzi. I
    tyle filozofii o paranoicznych niemcach.

    > Natomiast w innych, Niemcy ze swoja paranoja zawsze beda
    > sluchac twojego akcentu.

    Paranoja jest traktowanie pytania o miejsce pochodzenia za powatpiewanie w
    rodowitosc. Albo za inna probe obrazy.

    Tylko przez wlasne kompleksy lub/i problemu traktujesz negatywnie pytanie o
    pochodzenie.

    > Moja kolezanka jest rodowita Niemka. Rodzice marzyli o
    > karieze spiewaczki operowej. Przerwala w mlodym wieku bo nie bylo to jej
    > marzenie. Pozostal jej spiewny wysoki ton. Skad jestes? powatpiewania w jej
    > rodowitosc slyszy cale zycie.

    Pierdum pierdum. Wyksztalcony glos do spiewania belcanto (czyli rodzaj spiewu
    zwany popularnie kalsycznym) nie jest zwiazany i nie wplywa znaczaco na glos
    zwyklego mowienia.

    MfG

    C.
  • karmin-cynober 30.05.05, 13:04
    Nadal upieram sie przy twierdzeniu, ze to oni maja paranoje a nie ja. Zdaje
    sobie sprawe, ze czesc Niemcow pyta z ciekawosci.
    Co do kolezanki to moze nie spiew, nie znam sie. Urodzila sie w Norymberdze,
    matka z Berlina, ojciec z Wiednia.

  • pauulek 30.05.05, 12:32
    Konkluzje Waszych wypowiedzi to:
    -bedziesz zawsze pytany skad pochodzisz, a dlaczego? poniewaz niemcy to
    federacja roznych plemion niemieckich i kazdy jest mniej lub wiecej z landem
    zwiazany z ktorego pochodzi.Ta cecha jest jednak polskiej swiadomosci
    stosunkowo nieznana, smiem twierdzic ze wiekszosc niemcow na pytanie kim sa ,
    skad pochodza , powiedza jestem Sasem, Bawarczykiem itd , w drugiej kolejnosci
    powiedza Niemcem.
    Bezakcentowo mowi sie w Hannoverze i okolicach.
    Problemem jest 12 milionow ludzi ktorzy opuscili wschodnie prowincje po 45
    roku,u ludzi ktorzy sie tam urodzili(Prusy,Slask) poznasz nawet po 60 latach
    ich akcent, ich potomkowie okreslaja sie jako Ostpreusse/Schlesier z
    pochodzenia albo podawaja miasto lub okolice w ktorych sie po wojnie urodzili.

    -dlaczego nie jestes dumny z tego ze jestes Slazakiem?
    Pozbawili Polacy cie resztek uczucia wlasnej wartosci czy jak mam to rozumiec?
    Na uniwersytecie nie musisz miec zadnych obaw z powodu Twojego akcentu, srednio
    jest 15% wszystkich miejsc na studiach zarezerwowanych dla cudzoziemcow.
    - z tym niemieckim w domu to nie za bardzo moge zrozumiec ze Twoj ojciec nic od
    opy sie nie nauczyl, jestem prawdopodobnie w wieku Twoich rodzicow a w czasie
    wyjazdu w 76 roku umialem tyle po niemiecku ze po zaliczeniu matury moglem
    studiowac.Moje kuzynki i kuzyni tez wladali mniej lub wiecej swobodnie
    niemieckim.A w naszym domu mieszkal facet z UB.
    W latach 50 (do smierci stalina) szlo sie za uzywanie niemieckiego jednak do
    wiezienia, w latach 60-70 tego rodzaju przesladowania juz nie bylo, choc np moj
    ojciec byl 25 lat tymczasowo zatrudniony!
    - na Slasku w latach 60-70 nie bylo oficjalych mozliwosci uczenia sie
    niemieckiego,
    jezeli nie mialo sie niemieckiego w liceum ,nie mozna tez bylo uczyc sie go np
    na Politechnice.
  • ggigus 30.05.05, 17:12
    rewanzysta??
    po tylu latach jeszcze sie uchowal?
    iznam pare osob z dzis. Chorzowa, wypedzonych. Salskiego akcentu nie maja, bo
    tam akurat mowili dosc czysto. Na dzis. dolnym Slasku mowili specjalna gwara.
    Rewanzysto, chyba sie nie doczekasz rewaznu.
    pozdr.
    G
  • pauulek 30.05.05, 18:09
    No moze Szanowna Pani cierpi na afazje sensoryczna, tu gwoli przypomnienia:
    -odnosilem sie do roku 45 w ktorym Slask,Pomorze, i Prusy wschodnie byly
    czescia Niemiec(wedlug niemieckiego punktu widzenia stan ten trwal do 1990 roku
    i zostal ostatecznie uregulowany ukladem 2+4)
    www.documentarchiv.de/brd/2p4.html
    tu punkt:1 i 2
    i zanim Pani zacznie tu ludzi pietnowac prosze przedtem zapoznac sie z historia
    kraju ktorego jezykiem Pani wlada.
  • ggigus 30.05.05, 22:46
    rownie dobrze mozna argumentowac, ze pierwotnie ziemie te byly zamieszkiwane
    przez Slowian, o czym swiadcza nazwy (te sprzed epoki Adolfa H.). Slowianie
    dotarli az pod Hannower, wiec moze niech Niemcy oddadza Hannower?
    jak rewozjonizm, to na calosc?
  • pauulek 31.05.05, 06:28
    W roku Einsteina nie powinnas wypisywac takich bzdur, sorry ale to jest ponizej
    jakiekolwiek krytyki.
    Dlaczego Einstein? Jako tako inteligentna osoba powinnas wiedziec ze
    potrzebujesz jakigos punktu odniesienia, ja podalem 1945 rok, Twoja
    argumentacja odnosi sie najwczesniej do VII-VIII w.n.e a co bylo przedtem ?
  • ggigus 31.05.05, 14:20
    bo Ty tak uwazasz? ro ma byc jedyny argument, dobre sobie. Slask byl
    zamieszkiwany poczatkowo przez Slowian i basta.
    I nie mieszaj Einsteina, moj drogi rewizjonisto, bo on Niemcy MUSIAL opuscic
    jako Zyd.
  • pauulek 03.06.05, 15:25
    rece mi opadaja czytajac Twoj post,
    sledzac Twoja logike wiem dlaczego:
    a) aleksja i afazja sensoryczna Wernickiego jest bardziej rozpowszechniona niz
    przypuszczano
    b)mezczyzni klamia, a kobiety zawsze sobie buty kupuja
    c)mezczyzni sluchac nie umieja , a kobiety parkowac
    d) kobiety maja 32 kosci wiecej niz mezczyzni


    " zamieszkiwany poczatkowo przez Slowian "
    kiedy to bylo to poczatkowo?

    "bo on Niemcy MUSIAL opuscic jako Zyd."
    nie MUSIAl !! bo wcale w nich (tu styczen 33 roku) nie przebywal.
    www.dhm.de/lemo/html/biografien/EinsteinAlbert/


  • abel0ne 30.05.05, 18:54
    Jeśli Katowice uważamy za Śląsk, to moja matka uczyła się niemieckiego na WSP
    (od 1968 bodajże był to już UŚ) zdaje się w latach 1963-1968 a wcześniej w
    Śląskich Technicznych Zakładach Naukowych miała wyłącznie rosyjski, co zadaje
    zdaje się zadawać kłam Twojej tezie o niemożności uczenia się niemieckiego na
    wyższej uczelni, jeśli w szkole średniej go się nie miało. Fakt, słyszałam, że
    w Katowicach wyłącznie Liceum im. Piecka (enerdowskiego komunisty) miało j.
    niemiecki, ale to nie moje czasy, więc nie wiem na pewno.
  • pauulek 30.05.05, 19:11
    no poznalem na wlasnej skorze, wydzial mech. gornictwa rok76-politechnika w
    gliwicach
  • Gość: czlowiek IP: *.dip0.t-ipconnect.de 30.05.05, 19:22
    Katowice leza po polskiej stronie granicy dzielacej gorny Slask przed 1939
    rokiem.

    Niemiecki jezyk byl zabroniony na terenach "odzyskanych" po 1945. W latach
    czterydziestych, piecdziesiatych za Stalina uzywanie tego jezyka bylo tam
    karane. Pozniej dostep do nauki niemieckiego, prasy, ksiazki byl tam blokowany.
    Wymienianie tej prawdy nie jest rewizjonizmem.
  • Gość: bohemud IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 30.05.05, 19:37
    do pauulka- z twojej wypowiedzi wynika ze jestes urodzony na slasku.moze w
    gogolinie albo gdzies(tam naprawde mowia po niemiecku do teraz).ja z mojej
    strony musze powiedziec ze-mimo ze moi rodzice sa autochonami nie umieja po
    niemiecku.ojciec pojedyncze wyrazy ktorych uzywal "opa". w innych rodzinach
    jest tak samo.to dzieci ucza sie w szkole niemieckiego-nie w domu.poza tym
    studiujac w niemczech studiowalbym tylko i wylacznie jako niemiec.nie wstydze
    sie bycia slazakiem, choc nie ukrywam, ze nie jestesmy do konca lubiani przez
    wspolmieszkancow woj.opolskiego rodem z ukrainy przez co niekiedy(po 50 latach)
    jest ciezko.ponawiam pytanie i prosze o przyklady!!
  • pauulek 30.05.05, 19:38
    w Zabrzu
  • Gość: bohemud IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 30.05.05, 19:47
    to niezla konspiracje musieliscie miec w domu- i brawo za przywiazanie do
    tradycji!!
  • abel0ne 30.05.05, 19:54
    no, akurat studiowałam z koleżanką z Zabrza, która ukrywała, pomimo czysto
    niemieckiego nazwiska z umlautem, że jej dziadkowie mówią po niemiecku i u niej
    w domu po niemiecku się mówiło (ukrywała to ze względu na specyfikę naszej
    uczelni, żeby nie rozwijać wątku pobocznego). Pamiętam, że nawet podpytywałyśmy
    (głownie żeńskie grono) ją, czy jej dziadkowie, ojciec i ona sama nie byli
    jakoś tępieni za bycie Niemcami. Szczególnie interesowały mnie czasy
    tużpowojenne i okres młodości jej ojca. O dziwo żadnych represji, żadnych
    propozycji nie do odrzucenia ze strony reżymowych władz. Wątpię, zeby na
    początku lat 90. bała się czegokolwiek... Dziwne?
  • pauulek 30.05.05, 21:22
    Jej rodzice tez na pewno nie stawiali podan o wyjazd do niemiec, moi rodzice
    zlozyli miedzy 55 a 76 rokiem 40 takich podan, w tym czasie moj ojciec nie
    dostal ani jednej premii w swoim zakladzie pracy.
  • Gość: ludek IP: *.dip.t-dialin.net 30.05.05, 19:46
    nauczanie polskiego w czasie okupacji balo tez zagrozone kara co najmniej KZ-u
    a jednak wielu mlodych Polakow i Polek zrobilo mature na kompletach.Polska byla
    przez paredziesiat lat pod zaborami ,a pod Bismarckowskim knutem tez bito za
    polska mowe , a jednak nie wymarla polska mowa i polska inteligencja.A Stalin
    nie zagladal do kazdego familoka ,jak sie mowi.To tyle w sprawie trudnosci
    obiektywnych.
  • Gość: bohemud IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 30.05.05, 19:50
    pewnie procentowo nie bedzie to wielka liczba.jednak nie wzieles bardzo waznego
    czynnika pod uwage.w 1945 do niemiec wyjechaly praktycznie wszystkie miasta
    slaskie(inteligencja)-zostali mieszkancy wsi.przy pelnym szacunku do ich pracy
    nie mozemy powiedziec zeby byli zdolni do zorganizowania tajnego nauczania-kto
    mialby ich uczcuc??
  • Gość: ludek IP: *.adsl.hansenet.de 30.05.05, 20:43
    oj nieprawda ,ze slasko niemieckej inteligencji wielu pozostalo (Gott sei
    Dank),wielu chlubnie sie zaznaczylo w annalach kultury i sztuki zeby nie
    wspomniec np.Kutza i i wielu profesorow AGH.A mowy to najpierw sie uczy "doma"
    od dziadkow czy rodzicow.I nie chodzi o mowe w stylu Goethego lecz o fakt ze
    wielu majacych predystynacje do bycia Niemcami ABSOLUTNIE nic nie rozumie w tym
    jezyku.Nie rozumiem wiec argumentow ze niespelna 15 lat z okladem moglo
    wykorzenic mowe niemiecka.Tego w stanie nie byli spelnic niemieccy
    perfekcjonisci w stosunku do Polakow,a co dopiero polscy partacze z tym udawanym
    komunizmem.Jakby za was sie wziely dawniej DeDeRony z ich niemiecko perfekcyjna
    machineria to moze i tak ,ale wybacz, Polacy jako urodzeni partacze nawet
    komunizm spartaczyli (Bogu dzieki)
  • Gość: cfaniak IP: *.dip0.t-ipconnect.de 30.05.05, 22:01
    ludek napisal.
    "...ze slasko niemieckej inteligencji wielu pozostalo (Gott sei
    Dank),wielu chlubnie sie zaznaczylo w annalach kultury i sztuki zeby nie
    wspomniec np.Kutza..."
    --------------------------------------------------------------------------
    ...Kutz urodzil sie w 1929 roku w jak najbardziej najbardziej polskich
    Szopienicach - wiec w roku 1945 mial 15 lat, i taki z niego byl wtedy
    reprezentant "slasko niemieckiej inteligencji"...
  • Gość: ludek IP: *.adsl.hansenet.de 30.05.05, 22:07
    Mozart komponowal w wieku 6 lat ,a pan Kutz juz jako nstolatek spelnial wymogi
    do zaliczenia go w poczet inteligencji.
  • Gość: cfaniak IP: *.dip0.t-ipconnect.de 30.05.05, 22:22
    "Mozart komponowal w wieku 6 lat ,a pan Kutz juz jako nstolatek spelnial wymogi
    do zaliczenia go w poczet inteligencji."
    ludek - Witzbold...:-))
    und Türkenwinkeladvokat :-))

  • Gość: ludek IP: *.adsl.hansenet.de 30.05.05, 23:03
    Wieviele Forumsmitglieder braucht man, um eine Glühbirne zu wechseln?
    Antwort: 154

    Einen, der die Glühbrine auswechselt und im Off-Topic postet, daß sie
    ausgewechselt wurde.

    14 die ähnliche Erfahrungen gemacht haben und vorschlagen, wie man die Birne
    anders hätte wechseln können.

    7 die auf Gefahren beim Wechseln hinweisen

    1 Irrer der behauptet den Typ gekannt zu haben der der Glühbrine erfunden hat

    8 die auf Tipp- und Grammatikfehler in den vorherigen Beiträgen hinweisen

    12 die den Grammatikfanatikern ihren Hass entgegenschleudern und sie als
    arrogante Wichtigtuer beschimpfen

    25 die die Rechtschreibfehler in den Hasspostings korrigieren

    6 die darüber diskutieren, ob es Glühbirne oder Glühkörper heißt.

    6 weitere die die vorherigen 6 als anal-fixiert beschimpfen.

    3 Alt-Forumsmitglieder die wissen, daß die Glühbirnendiskussion vor zwei Jahren
    schonmal stattgefunden hat, Leute zitieren, die keiner mehr kennt, und dem
    Urheber der Betragsfolge vorwerfen, das ganze geklaut zu haben um zu ähnlichem
    Ruhm zu gelangen wie der Typ damals.

    32 die strengstens darauf hinweisen, daß die Glühbirnendiskussion nicht ins
    Off-Topic gehört und woanders hätte gepostet werden müssen.

    9 die sich unter Trollnicks einloggen und über die Kommentare ihrer erklärten
    Lieblingsforumsfeinde hermachen um die Gunst der Stunde zu nutzen, sie zu
    diskreditieren.

    4 Freunde und Sympathisanten der angegriffenen Mitglieder, die die Trolle als
    feiges Pack bezeichnen das nicht den Mut hat, sich zu erkennen zu geben und
    Vermutungen darüber äußern, wer das jetzt geschrieben haben könnte.

    8 die innherhalb von 1 Stunde 50 Beiträge posten. Alle vertreten zwar die
    gleichen Meinungen, reden aber die ganze Zeit aneinander vorbei und antworten
    sehr klug, obwohl sie sich die ganze Zeit zu fragen scheinen, wie das Gesagte
    jetzt eigentlich gemeint ist.

    7 die nur durch die große Zahl der Postings auf die Diskussion aufmerksam
    geworden sind und von der Beitragsfolge gerade mal die letzten zwei Kommentare
    gelesen haben, um sich jetzt richtig ins Zeug zu legen, weil sie sich umbedingt
    an einer hitzigen Debatte beteiligen wollen.

    9 die den 7 Vorherigen erklären das das alles entweder schon gesagt oder
    hinreichend wiederlegt wurde

    2 die das Gebahren hier einem Kindergarten als würdig befinden weil hier
    überhaupt niemand Plan davon zu haben scheint, worum es denn eigentlich geht.
  • fan.club1 31.05.05, 12:54
    Der sollte schleunigst selber mal die Birne wechseln, sonst bleibt er im
    Dunkelheiten sitzen...
  • Gość: fan fanclubu IP: *.adsl.hansenet.de 31.05.05, 15:48
    Dunkelheit wäre besser
  • Gość: czlowiek IP: *.dip0.t-ipconnect.de 30.05.05, 20:03
    ludek napisal:
    nauczanie polskiego w czasie okupacji balo tez zagrozone kara co najmniej KZ-u
    a jednak wielu mlodych Polakow i Polek zrobilo mature na kompletach.Polska byla
    przez paredziesiat lat pod zaborami ,a pod Bismarckowskim knutem tez bito za
    polska mowe , a jednak nie wymarla polska mowa i polska inteligencja.A Stalin
    nie zagladal do kazdego familoka ,jak sie mowi.To tyle w sprawie trudnosci
    obiektywnych.
    -------------------------------------------------------------------------------
    powyzszego nikt nie zaprzecza i nie zabrania twierdzic - podczas kiedy polska
    propaganda do niedawna zaprzeczala istnieniu Niemcow na Slasku, jak i wszelkim
    praktykom zabraniania i dyskryminacji jezyka i kultury niemieckiej na "ziemiach
    odzyskanych". Niektorzy do dzisiaj te fakty zaprzeczaja, albo przynajmniej
    relatywuja lub osmieszaja...
  • abel0ne 30.05.05, 19:56
    Gość portalu: czlowiek napisał(a):

    > Katowice leza po polskiej stronie granicy dzielacej gorny Slask przed 1939
    > rokiem.
    Co nie zmienia faktu, że jest to część Śląska, gdzie również mieszkały osoby z
    podwójnymi papierami(upraszczając)
    >
    > Niemiecki jezyk byl zabroniony na terenach "odzyskanych" po 1945. W latach
    > czterydziestych, piecdziesiatych za Stalina uzywanie tego jezyka bylo tam
    > karane. Pozniej dostep do nauki niemieckiego, prasy, ksiazki byl tam
    blokowany.
    >
    > Wymienianie tej prawdy nie jest rewizjonizmem.

    Jak to do mnie, to pytanie, gdzie ja piszę o rewizjoniźmie???
  • Gość: bohmeud IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 31.05.05, 19:21
    ja mowie o slasku opolskim(wschodnia czesc).tu wszyscy rdzenni niemcy wyjechali-
    miasta opustoszaly-z tego co sie nie myle w opolu pozostalo chyba niecale 100
    osob gdy rosjanie wjezdzali-nikt nie wrocil.wiec nie wiem gdzie sie ta
    inteligencja opukrywala.poza tym kiedys nie bylo telewizji, radia ktore
    polonizuje badz germanizuje, poza tym niemcy zamieszkiwujacy tworzyli enklawy-
    zazwyczaj kosciol protestancki, jedna wies.ukraincy mowiacy po polsku ktorzy tu
    przyjechali rozplenili sie wszedzie.poza tym moi dziadkowie byli dwujezyczni-
    mowili po niemiecku i slasku.po wojnie MUSIELI przedstawic sie na
    slaski.ponawiam pytanie z poczatku!!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka