Dodaj do ulubionych

do prowadzacych kursy

IP: *.euronet.net.pl 06.09.04, 17:20
Jakie sa stawki za godzine dla nauczycieli prowadzacych kursy jezykowe?
Edytor zaawansowany
  • demicjusz 16.09.04, 01:15
    up :-@
  • quickly 16.09.04, 02:41
    Gość portalu: kaska napisał(a):

    > Jakie sa stawki za godzine dla nauczycieli prowadzacych kursy jezykowe?

    Ja dostaje $60 za godzine. Trzy godzinny w sobote. Bez podatku, bo to Polska
    Szkola Sobotnia, ale wliczana do OP, czyli dajaca ocene z j. obecego (tzn. z j.
    polskiego) na swiadectwie maturalnym. Teraz nie ucze, bo musialem wyjechac
    gdzies bardzo daleko... :)))

    Lekcje musza byc prowadzone po angielsku. Dzieci mowia lamana polszczyzna (kupa
    smiechu, bo kalkuja z angielskiego i tworza cuda).

    Nauczyciel j. angielskiego zarabia w szkole podstawowej/sredniej na czysto, na
    dwa tygodnie $1500 -$1800 (szkola publiczna), ale musi by w szkole 40 godzin,
    albo i wiecej. W szkole nie publicznej, nie schodzi ponizej $2000.

    $ = dolar australijski = 2.55 zlotych
  • miilusia 16.09.04, 02:47
    quickly napisał:

    >> Ja dostaje $60 za godzine. Trzy godzinny w sobote. Bez podatku, bo to Polska
    > Szkola Sobotnia, ale wliczana do OP, czyli dajaca ocene z j. obecego (tzn. z
    >
    > polskiego) na swiadectwie maturalnym. Teraz nie ucze, bo musialem wyjechac
    > gdzies bardzo daleko... :)))
    >
    > Lekcje musza byc prowadzone po angielsku. Dzieci mowia lamana polszczyzna
    (kupa

    No ale Ty dostajesz za nauke polskiego a nie angielskiego
    Poza tym - myslalam ze ten rodzaj pracy to praca charytatywna a wiec nieplatna.

  • demicjusz 16.09.04, 02:55
    Aha.
    A w Polsce lektorzy angielskiego?

    (Czyzby nie odwiedzali tego forum? - zapytam naiwnie)
  • miilusia 16.09.04, 02:58
    W Polsce niestety za godzine nie placa duzo Polakom
    Kazdy native dostaje duzo wiecej.Bo w cenie jest wymowa native.
  • quickly 16.09.04, 03:06
    "No ale Ty dostajesz za nauke polskiego a nie angielskiego"

    Troche za duzo byloby tu wyjasniania. No, ale jednym zdaniem. Czasami, ze
    wzgledu na charkter wykonywanej pracy, musze uczyc (doroslych) wielu ciekawych
    rzeczy (miedzy innymi np. skutecznego zabijania ludzi, albo krzystania z GPS -
    czyli nosze mundur). W Polsce bedac na urlopach ucze w szkolach srednich
    (liceum i technikum elektryczne + prywatnie). Panstwowe szkoly daja mi
    ubezpieczenie, a korki daja pieniadze.


    "Poza tym - myslalam ze ten rodzaj pracy to praca charytatywna a wiec
    nieplatna."
    A skad! Pies z kulawa noga by sie nie pojawil. Na poczatku roku mialem problemy
    ze znalezieniem dwoch nauczycielek do klas mlodszych. W koncu, po wielkich
    ceregielach namowilem mame jednego z uczni i... pewna nowo przybyla do
    Australii dziewczyne z Litwy, ktora miala rodzicow Polakow. Troche zaciaga, ale
    ma dobre kwalifikacje.


  • miilusia 16.09.04, 03:08
    bardzo jestem zaskoczona, ze nie ma chetnych.
    Moze praca jest wymagajaca i uciazliwa.
  • quickly 16.09.04, 03:20
    A skad. O 9 rano apel. Ja bla-bla-bla, pozniej ksiadz mowi modlitwe, hymn
    polski i do klas. O 10:30 przerwa. O 11:30 kolejna. Plan lekcji prosty, latwy,
    i przyjemny zatwierdzony przez stanowy wydzial oswiaty.
    Tylko uczyc. Mmay nawet swoja wlasna biblioteke na miejscu. Ksiazki ludzie
    przyniesli. Rzad dal kopiarke, komputery i co tylko... Kasyno gry dalo
    pieniadze na nowe wykladziny i tablice.

    Ale miilusia skad piszesz?

    O wiele ciekawsze jest nauczanie j. angielskiego w Chinach, Korei Pld., Japonii
    itd. Dostajesz przynajmniej $30000 na rok, do tego miejsce do spania, opieke i
    dwa przeloty w ciagu roku do Australii. Nosza Cie na rekach jak boga. Nie
    trzeba miec zadnych specjalnych kwalifikacji. Poprawna wymowa wystarcza. To
    jest dopiero frajda! Dzieci siedza jak na lekcjach jak trusie... Zupelnie inna
    kultura.
  • Gość: baba IP: *.acn.waw.pl 16.09.04, 11:44

    Gdzie mieszkasz w Australii ?
  • abere8 17.09.04, 01:01
    quickly napisał:

    > O wiele ciekawsze jest nauczanie j. angielskiego w Chinach, Korei Pld.,
    Japonii
    > itd. Dostajesz przynajmniej $30000 na rok, do tego miejsce do spania, opieke
    i dwa przeloty w ciagu roku do Australii. Nosza Cie na rekach jak boga. Nie
    > trzeba miec zadnych specjalnych kwalifikacji. Poprawna wymowa wystarcza. To
    > jest dopiero frajda! Dzieci siedza jak na lekcjach jak trusie... Zupelnie
    inna kultura.

    Wiesz, ja patrzylam na rozne oferty pracy wlasnie z Japonii, Chin czy Korei i
    raczej zawsze tam chca nativow :-( Na razie siedze w Kiwilandii i ucze
    charytatywnie polskiego, chetnymi sa wnuki imigrantow z Polski. Ucze tez
    angielskiego w szkole jezykowej (ten niestety charytatywnie, bo nie mam jeszcze
    prawa stalego pobytu) i faktycznie, Azjaci to wymarzeni uczniowie, grzeczni az
    do przesady, pilni i chetni do nauki.

    Pozdrawiam,

    abere8
    --
    Jak się piszesz, tak cię widzą.
  • quickly 17.09.04, 04:12
    Wiesz, ja patrzylam na rozne oferty pracy wlasnie z Japonii, Chin czy Korei i
    > raczej zawsze tam chca nativow :-(


    Nie koniecznie. Wystarczy siedem lat spedzonych w Australii. Tylko to musisz
    udokumentowac. Np. rachunkiem za prad, rejestracja samochodowa, czy czyms
    podobnym. Ale jak jestes dobry, to sie nie martw. Przepisy mozna obejsc. Chiny
    przyjmuja teraz kazdego. Biala skore masz? Masz! Alfabet lacinski znasz. Znasz!
    No to o co chodzi? Przeciez dla nich kady bialy jest taki sam i musi mowic po
    angielsku (zartuje, ale troche w tym prawdy jest...).

    Najlepiej zadzwon do "Celta", numer tel. znajdziesz w White Pages, albo w
    ogloszeniach w gazecie np. "The Australian" wydanie sobotnie, pod
    dzialem "Education". Jest kilka firm, ktore sie tym zajmuja. Wynegocjuj dla
    siebie najlepsze warunki. Teraz doszedl jeszcze Wietnam... calkiem intratny
    wyjazd.


    > Na razie siedze w Kiwilandii i ucze
    > charytatywnie polskiego, chetnymi sa wnuki imigrantow z Polski. Ucze tez
    > angielskiego w szkole jezykowej (ten niestety charytatywnie, bo nie mam
    jeszcze prawa stalego pobytu) i faktycznie, Azjaci to wymarzeni uczniowie,
    grzeczni az do przesady, pilni i chetni do nauki.


    Raczej dobrze znam kazde wieksze miasto Australii.

    Queensland?

    Zaraz...
    Domyslam sie, ze siedzisz w Brisben.

    Jedyna polska szkola jaki mi przychodzi na mysl jest w Bowen Hills, byla jedna
    na poludniu miasta, ale ja rozwiazano. Zadzwon do p. Marzeny Bielinskiej, ona
    jest teraz tam kierowniczka (numer tel. White Pages). W Sydnej byloby Ci
    lepiej. Maja tam powazny niedobor nauczycieli... ostanio otworzono tam szkole
    na Randwick. Dwie stowki za sobote. Jak chcesz dam Ci namiary...



    > Pozdrawiam,

    Rowniez serdecznie pozdrawiam i zycze powodzenia...

  • dobrutka 17.09.04, 05:07
    quickly, ona jest w Kiwilandzie, a to jest Nowa Zelandia, a nie Australia...

  • quickly 17.09.04, 05:55
    kiwilandzie??? Faktycznie! quickly fujara nie zauwazyl...

    To kogo zabiles, ze Cie tam zeslali? :)
    (tylko zartuje... :))) )

    No dobra. Ta sama firma operuje rowniez na terenie N.Zelandii ("Celta").
    Warunki powinny byc te same. Sprawdz to. Warto.



  • miilusia 17.09.04, 06:42
    quickly, faktycznie poszukuja native speakers, nawet jezeli nie maja wiekszego
    wyksztalcenia = taka jest moc wymowy native

    Yankees, Britts - nie podchodza pod kategorie wogow
    naleza do lepszej kategorii obcokrajowcow.
    Definicja "wog" obejmuje inne narodowosci.
    wogole "wog" to bardzo obrazliwe slowo = jak cos staje w gardle.
  • quickly 17.09.04, 07:45
    miilusia napisała:

    > quickly, faktycznie poszukuja native speakers, nawet jezeli nie maja
    wiekszego
    > wyksztalcenia = taka jest moc wymowy native

    podaje Ci pierwszy z brzegu link (zacisnij kciuki, zeby wyskoczylo w czerwonych
    literkach), uwaga:

    www.ph-referrals.com/4698/5602.html
    Przeczytaj uwaznie warunki. Tam pisze bialo (chyba) na zielonym.

    (To musi byc jakas chyba lepsza firma. Ale mniejsza o to. Najlepiej zadzwonic
    do nich - bedziesz miala wiadosmsci z pierwszej reki.)
  • quickly 17.09.04, 07:55
    Troche posurfowalem i znalazlem cos takiego!


    www.teachinternational.com/job_guarantee.php
    Faktycznie niektore firmy wymagaja tego zeby byc "native speaker"...
    Czysty rasizm, chyba sie zgodzisz ze mna miilusia???


  • miilusia 17.09.04, 07:58
    quickly napisał:

    > Czysty rasizm, chyba sie zgodzisz ze mna miilusia???

    powodem nie jest rasizm, tylko ignorance tych wymagjacych
    przeciez obcokrajowcy czesto wyrazniej wymawiaja niz wielu natives.
  • miilusia 17.09.04, 08:02
    to pierwsze ogloszenie - miedzy innymi wymienili akcent z South Africa -
    ktory jest conajmniej dziwny

  • miilusia 17.09.04, 07:56
    dziekuje quickly
    ale to ogloszenie chyba jest przez Amerykanska strone robione i to Amerykanie
    robia selekcje (jako Ci posrednicy)

    Ale w takich ogloszeniach faktycznie czesto mowia "native speakers" jak
    wspomniala poprzednia osoba. Wcale sie nie zgadzam ze powinni miec takie
    wymagania - jestem tylko messenger i "don't shoot the messenger" :-)
  • miilusia 17.09.04, 08:06
    Tak sie rozgadalam. Ale powim Tobie ze kiedys rozmawialam na czacie z Anglikiem
    ktory uczy w Polsce, Mowil ze w Anglii nie mogl dostac pracy, a w Polsce na
    rekach go nosza i uczy angielskiego, mimo ze mial mala edukacje.

    Tutaj widzimy dyskryminacje - przeciwko Polskim nauczycielom
  • miilusia 17.09.04, 08:08
    on nie mogl dostac zadnej pracy w Anglii. I troche dziwilam sie ze ktos taki,
    kto uzywa niezbyt dobry angielski uczy w Polsce i uczy blednie Polakow.
  • quickly 17.09.04, 09:03
    Zgadaza sie. Wielu, ktorzy przyjechali do Polski uczyc angielskiego ma powazne
    problemy ze znalezniem czasownika w zdaniu. Ja nie zartuje! A o takich
    kosmicznych wygibusach, jak "preposition", lub "adverbial phrase" to zupelnie
    zapomnij. Tutaj jesty zupelnie to samo!

    No nie moge Cie wyczuc miilusia.
    Albo jestes starannie wyksztalcona, albo faktycznie jestes native.

    Za tym pierwszym przemawia fakt, ze po raz pierwszy dopatrzylbym sie u native
    speaker zdolnosc zaobserwowania roznicy pomiedzy "from time to time she'S
    takING him for a ride" i "...takes him...". Cos takiego tam kiedys bylo,
    pamietasz? Napisalas, ze to jest NIEWYBACZALNY BLAD. I to mnie zastanowilo!
    Przeczytalem w pracy te dwie frazy trzem calkiem dobrze wyksztalconym ludziom.
    Dopiero jak zaczelem wyjasniam o co chodzi stwierdzili, ze to z "does" brzmi...
    uwaga! troszeczke lepiej.



    Ale z drugiej strony Twoje dwa polskie wyrazenia z poprzedniech wpisow:

    "..on nie mogl dostac zadnej pracy w Anglii. I troche dziwilam sie ze ktos taki,
    kto UZYWA NIEZBYT DOBRY ANGIELSKI uczy w Polsce i uczy blednie Polakow."

    i

    "mimo ze MIAL EDUKACJE"

    Mowiesz jak ktos kto mial rodzicow Polakow (czy jestes jedynaczka, bo zazwyczaj
    jedynie jedynacy i najstarsze dziecko w rodzinie dochodzi do takiego poziomu...
    Jak czytam Twoj polski, to tak jakbym slyszal moja najlepsza uczennice w klasie.

    Chyba Cie niczym nie obrazilem?

  • miilusia 17.09.04, 09:11
    quickly napisał:

    > Zgadaza sie. Wielu, ktorzy przyjechali do Polski uczyc angielskiego ma
    powazne
    >
    > problemy ze znalezniem czasownika w zdaniu. Ja nie zartuje! A o takich
    > kosmicznych wygibusach, jak "preposition", lub "adverbial phrase" to zupelnie
    > zapomnij. Tutaj jesty zupelnie to samo!

    Ale nawet jak nie znaja jezyka z teoretycznego punktu widzenia, to w
    mowie/pismie robia bledy.

    > No nie moge Cie wyczuc miilusia.
    > Albo jestes starannie wyksztalcona, albo faktycznie jestes native.
    >
    > Za tym pierwszym przemawia fakt, ze po raz pierwszy dopatrzylbym sie u native
    > speaker zdolnosc zaobserwowania roznicy pomiedzy "from time to time she'S
    > takING him for a ride" i "...takes him...". Cos takiego tam kiedys bylo,
    > pamietasz? Napisalas, ze to jest NIEWYBACZALNY BLAD. I to mnie zastanowilo!
    > Przeczytalem w pracy te dwie frazy trzem calkiem dobrze wyksztalconym
    ludziom.

    > Dopiero jak zaczelem wyjasniam o co chodzi stwierdzili, ze to z "does"

    tzn to moje brzmi lepiej?
  • miilusia 17.09.04, 09:14
    quickly napisał:

    >> ,
    > kto UZYWA NIEZBYT DOBRY ANGIELSKI uczy w Polsce i uczy blednie Polakow."

    a jak powinno byc napisane?Bede wdzieczna z poprawe :-)
  • quickly 17.09.04, 10:00
    miilusia napisała:

    > kto UZYWA NIEZBYT DOBRY ANGIELSKI uczy w Polsce i uczy blednie Polakow."
    > a jak powinno byc napisane? Bede wdzieczna z poprawe :-)

    miilusia, tego nie przeskoczysz! Przypadki beda Cie gubily do konca, zreszta
    tak jak mnie te cholerne ARTICLES (a/an/the). Albo je wale tam gzie nie trzeba,
    albo nie stawiam w ogole (tam gdzie je wyraznie potrzeba)! A jak juz w koncu
    postawie , to nie taki jak trzeba... Przeciez w tym cholernym angielskim, to
    przez nie jajo mozna zniesc!!!

    No dobra, ale wracajac do:
    "...kto UZYWA NIEZBYT DOBRY ANGIELSKI uczy w Polsce i uczy blednie Polakow."

    Powinno byc:
    "Kto nie uzywa NIEZBYT DOBREGO ANGIELSKIEGO (i tak) uczy w Polsce..."

    kogo? czego? NIEZBYT DOBREGO ANGIELSKIEGO
    uzylas inny przypadek kogo? co? NIEZBYT DOBRY ANGIELSKI

    Zreszta to cale zdanie nie brzmi calkiem po polsku.

    Latwiej chyba powiedziec:
    "Kto uzywa niepoprawnego angielskiego i tak moze teraz uczyc w Polsce..."



  • miilusia 17.09.04, 11:31
    nieeeeee, napisalam poprawnie

    - uzywa : "kogo, co" "Uzywam jezyk polski"
    - a nie "kogo czego"


    - "kogo, czego" - by bylo gdy napisane jest "nie uzywa kogo? czego?"

    co do Twoich wyksztalconych kolegow - to wyksztalcony Australijczyk nie mowi
    tak poprawnie jak wyksztalcony Amerykanin, Anglik czy Kanadyjczyk.
    To wtedy naprawde bylo niewybaczalne, z tego co pamietam - zapomnialam tylko w
    jakim watku to bylo napisane :-)
  • ineess 17.09.04, 12:17
    Thanks a lot for the active participation in discussion on this forum and for
    correcting our errors. I would say that it is alive thanks to you miilusia,
    quickly, ines, ... Thank you very, very much. There are often nuances, which
    need to be explained using mother language, so this forum can be really helpful
    for all who need some explanation.

    I would say in Polish:

    Niepoprawnie mówi/wyraża się po angielsku.
    Uzywa JEZYKA POLSKIEGO
    Posiada (wyzsze, odpowiednie, dobre) WYKSZTAŁCENIE

    I must say I spent some time (ten months) in German. Believe me or not, but
    after coming back I realized that my Polish became impoverished, that I use to
    often words like I, YOU, which are not always necessary in our language and
    that I frequently have grammatical problems.
    ;-)
  • quickly 17.09.04, 13:38
    thanks ineess
  • quickly 17.09.04, 13:58
    miilusia napisała:

    > nieeeeee, napisalam poprawnie
    >
    > - uzywa : "kogo, co" "Uzywam jezyk polski"
    > - a nie "kogo czego"

    Czytalas ineess ponizej?
    no miilusia, bardzo mi przykro, ale musisz szlifowac swoj j. polski!

    Zabolalo? :(((


    A myszlisz, ze mnie nie bolalo, jak napisalas wtedy, ze to nic innego tylko...
    BLAD NIEWYBACZALNY!!!
    A jak ja sie wtedy poczulem! Co? :)))

    I za co?

    A teraz jeszcze do tego:


    > co do Twoich wyksztalconych kolegow - to wyksztalcony Australijczyk nie mowi
    > tak poprawnie jak wyksztalcony Amerykanin, Anglik czy Kanadyjczyk.
    > To wtedy naprawde bylo niewybaczalne...

    O boze, ale z Ciebie jezykowa rasistka! A co Ci, ci bogu ducha winni Aussie
    zrobili?
    Po prostu uwazaja, ze moja wersja "from time to time I am speaking", jest mniej
    poprawana od Twojej "from time to time I speak", ale to jeszcze nie powod, zeby
    powiedziec, ze to BLAD NIEWYBACZALNY!

    Oh, gdybym powiedzial, ze "I have watch TV yesterday." (zdaje sie, ze i teraz
    od czasu do czasu wlasnie tak potrafie chlapnac swoim jezorem - no coz wypadek
    przy pracy - zdarza sie), no to co innego!

    Ale za cos tak trywialnego!

    No dobra, a teraz juz ide spac, bo zrobilo sie bardzo pozno.
    Napisz w koncu skad piszesz miilusia... No chyba wypadaloby, prawda? :)))))
  • demicjusz 17.09.04, 19:41
    A ja kiedys slyszalem, ze (w Anglii) coraz czesciej uzywa sie present
    continuous tam, gdzie powinien byc present simple, np. 'How are you spelling
    that?'
    Moze to ktos potwierdzic?
  • zgagulka 18.09.04, 00:16
    quickly napisał:

    > A myszlisz, ze mnie nie bolalo, jak napisalas wtedy, ze to nic innego tylko..
    > BLAD NIEWYBACZALNY!!!
    > A jak ja sie wtedy poczulem! Co? :)))I za co?
    > A teraz jeszcze do tego:
    >> O boze, ale z Ciebie jezykowa rasistka! powiedziec, ze to BLAD
    NIEWYBACZALNY! Ale za cos tak trywialnego!"

    Quikly, czyż to Forum nie sluży po to by sobie nawzajem pomagać, poprawiać
    błedy?Po to jest to Forum byśmy wytykali sobie błedy. Ja jestem wdzięczna za
    bezinteresowną poprawę moich.Mnie to nie boli, a naprawdę pomaga. To Forum to
    dla mnie wspaniała szkoła
    Oby więcej tutaj było takich Miluś. Milusia możesz pisać śmiało że robię
    niewybaczalne błędy.
    A Quickly niech poprawia innych, ale Ty jego nie poprawiaj, bo go to boli. Może
    niech ten kto chce, mówi jak chce i nie zwraca uwagi na reguy. Ale ja tutaj
    wchodzę bo chcę mowić /pisać POPRAWNIE.

    Serdeczne pozdrowienia dla Milsi
    Anka






  • miilusia 22.09.04, 01:56
    zgagulka napisała:

    Ja jestem wdzięczna za
    > bezinteresowną poprawę moich.Mnie to nie boli, a naprawdę pomaga. To Forum to
    > dla mnie wspaniała szkoła
    > Oby więcej tutaj było takich Miluś. Milusia możesz pisać śmiało że robię
    > niewybaczalne błędy.
    > Serdeczne pozdrowienia dla Milsi
    > Anka

    Dziekuje Ania:-))), jezeli potrzebujesz pomocy to jak chcesz napisz na moj mail.
  • Gość: yossi IP: *.crowley.pl 22.09.04, 20:16
    zgagulka napisała:

    > quickly napisał:
    >
    > > A myszlisz, ze mnie nie bolalo, jak napisalas wtedy, ze to nic innego tyl
    > ko..
    > > BLAD NIEWYBACZALNY!!!
    > > A jak ja sie wtedy poczulem! Co? :)))I za co?
    > > A teraz jeszcze do tego:
    > >> O boze, ale z Ciebie jezykowa rasistka! powiedziec, ze to BLAD
    > NIEWYBACZALNY! Ale za cos tak trywialnego!"
    >
    > Quikly, czyż to Forum nie sluży po to by sobie nawzajem pomagać, poprawiać
    > błedy?Po to jest to Forum byśmy wytykali sobie błedy. Ja jestem wdzięczna za
    > bezinteresowną poprawę moich.Mnie to nie boli, a naprawdę pomaga. To Forum to
    > dla mnie wspaniała szkoła
    > Oby więcej tutaj było takich Miluś. Milusia możesz pisać śmiało że robię
    > niewybaczalne błędy.
    > A Quickly niech poprawia innych, ale Ty jego nie poprawiaj, bo go to boli.
    Może
    >
    > niech ten kto chce, mówi jak chce i nie zwraca uwagi na reguy. Ale ja tutaj
    > wchodzę bo chcę mowić /pisać POPRAWNIE.
    >
    > Serdeczne pozdrowienia dla Milsi
    > Anka
    ------------------------

    alez poytraktowalas to na serio dziewczyno.
    Ja to odebralem zupelnie inaczej, tych dwoje pisuje "do siebie" juz jakis czas"
    i takie przekomarzanie to normalka... chyba millusia zaintrygowala goscia bo
    nie moze zasnac nie dowiedziawszy sie gdzie dziewcze jest.. :))

    pozdr,
    yoss
  • kaganovicz 18.09.04, 04:22
    miilusia napisala:
    >co do Twoich wyksztalconych kolegow - to wyksztalcony Australijczyk nie mowi
    > tak poprawnie jak wyksztalcony Amerykanin, Anglik czy Kanadyjczyk.<

    Zgoda miilusia.Nie ma szansy by nawet "dobrze mowiacy" Australijczyk zdal
    miedzynarodowy egzamin z angielskiego.Prawda jest, ze Australijczycy posluguja
    sie beznadziejnym angielskim. gwendal super to podsumowal - jak ponizej:

    "Australijski angielski wyewoluował z mieszanki brytyjskich akcentów
    regionalnych i tych używanych przez niższe warstwy społeczne. Przez szereg lat
    Australia była miejscem zsyłek przestępców (zarówno pospolitych jak i
    politycznych). Dodatkowo trzeba pamiętać, że do Australii z przyczyn
    ekonomicznych emigrowali również mieszkańcy Szkocji,Irlandii i Walii. To
    właśnie z tej mieszanki wybuchowej powstała dzisiejsza odmiana angielskiego
    używana w tym kraju."


  • harbour 20.09.04, 06:17
    PRAWDA!
  • abere8 18.09.04, 08:11
    No to sie wyjasnilo - ze jestem w Nowej Zelandii i ze jestem rodzaju
    zenskiego :-)

    A co do Celty, to znam to tylko jako kurs (Certificate in English Language
    Teching to Adults), ktory nota bene zrobilam w zeszlym roku, zeby miec jakis
    dodatek do mojego magistra lingwistyki stosowanej z Polski.

    Sprobuje jednak znalezc te firme, o ktorej piszesz, chociaz te moje ciagoty,
    zeby uczyc angielskiego w jakims azjatyckim kraju to na razie raczej tylko
    mrzonki, bo jeszcze z mezem nie jestesmy tak dobrze na stale w NZ. A w zwiazku
    na odleglosc juz z nim bylam (PL-US) i teraz sie chce nacieszyc jego widokiem
    na co dzien :-)

    quickly napisał:

    > kiwilandzie??? Faktycznie! quickly fujara nie zauwazyl...
    >
    > To kogo zabiles, ze Cie tam zeslali? :)
    > (tylko zartuje... :))) )
    >
    > No dobra. Ta sama firma operuje rowniez na terenie N.Zelandii ("Celta").
    > Warunki powinny byc te same. Sprawdz to. Warto.
    >
    --
    Jak się piszesz, tak cię widzą.
  • Gość: anwoz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.04, 20:02
    Typowe stawki w W-wie: od 40 do 60zł brutto. Ostatnio idą w dół, zamiast rosnąć
  • demicjusz 17.09.04, 20:39
    brutto to znaczy, ze musisz miec zalozona wlasna dzialalnosc gospodarcza?
  • Gość: anwoz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.04, 20:45
    Niektóre szkoły tego wymagają, a niektóre zatrudniają na umowę zlecenie, czyli
    netto otrzymujesz mniej
  • Gość: xman IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.04, 20:45
  • Gość: Hugh Jass IP: *.va.shawcable.net 18.09.04, 01:07
    This doesn't sound right or fair. A janitor for a larger school board in Canada
    makes $16 an hour and that's a starting salary. If I am not mistaken there are
    four increments over a period of time and the top paying salary for a
    schoolboard janitor is $20 an hour + a real decent benefit package (dental,
    medical and a number of other little perks).To become a janitor ( it's just for
    comparison purposes) within school board you need to pass a 3 month trianing
    course.
    Now,to go to university, study for a few years and get measly 30zl just isn't
    fair! Hope this will change real soon!!!!! It's a frigin joke!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka