Więc hipoteza jest taka: ktoś podczas ceremonii pogrzebowej (być może na oczach najbliższej rodziny) zbeszcześcił zwłoki, w wyniku którego kawałki serca rozprzestrzeniły się po podłodze kościoła. Jedynym śladem tego wydarzenia jest kawałek serca który przylepił się jakiś czas później do opłatka który upadł na podłogę.
Wydaje mi się że powoli zaczynamy pływać w oparach absurdu. Ja próbuję sobie ten przypadek racjonalnie wytłumaczyć, a nie snuć fantasmagorie.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.