Pierwszego czerwca ubiegłego roku "Gazeta Współczesna" napisała o osobniku, który dewastuje osiedle Piasta, malując na ścianach... grzyby. Ochrzciła go mianem Grzybiarz. Moim kolegom i koleżankom ze Współczesnej oddaję wyrazy szacunku. Grzybiarz z Piasta! To brzmi prawie jak "Potwór z Loch Ness" czy "Kuba Rozpruwacz". Moim zdaniem każde miasto powinno mieć kogoś takiego w swej legendzie. Bowiem miasto bez lokalnego oryginała jest jak zupa bez soli.