Ciekawie wgląda dochodowość dóbr księcia. Zachęcał mieszkańców do budownictwa
z miejscowych materiałów, do produkcji głównie na lokalny rynek, do tworzenia
małych, rodzinnych przedsiębiorstw. Do niczego nie zmuszał ale starał się
ułatwiać organizując ekologiczną i lokalną działalność gospodarczą. Najpierw
stał się obiektem żartów. Gdy okazało się, że jego dobra maja najwyższą
dochodowość, są najsprawniej zarządzane (powołał coś na kształt mini-rządu
fachowców) a ludziom żyje się lepiej niż w innych regionach (m.in. dzięki
nakręceniu lokalnego rynku) to ludziom szczęki opadły. Wyszło na to, że był
nie tylko bardziej ekologiczny ale i lepszym wizjonerem, sprawniejszym
managerem. Przy tym inni nadal nie idą jego drogą bo marzy się im skokowe
dogonienie księcia. Nic z tego. On wdrażał sieciową koncepcję regionalną przez
40 lat.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.