Przez co najmniej półtora roku, miesiąc w miesiąc witał się z listonoszem i kwitował odbiór ojcowskiej renty - jakieś siedemset złotych. Ojciec już nie żył, jego ciało przez ten cały czas rozkładało się na strychu. Prawda wyszła na jaw dopiero gdy sam syn zginął w wypadku samochodowym