Dlaczego mam przeczucie, że kontrola wykaże , że wszystko jest w porządku?
Choć jak zajść do którejkolwiek szkoły to laik, a co dopiero fachowiec
zauważy, że prawie nic nie jest w porządku - brak działającej wentylacji
(dzieci duszą się i trują od nadmiaru dwutlenku węgla), brak prawidłowego
oświetlenia (często stare, wybrakowane świetlówki psujące oczy), okropne,
nieergonomiczne ławki i krzesła, brak środków higieny, zdezelowane
wyposażenie. Ale kontrola NIC z tego nie zauważy, bo w tym kraju państwo nie
sprawuje rzeczywistej kontroli, jest przeżarte korupcją i bylejakością, władzę
oddano grupom nierządowym jak kościół, kręgi korporacji zawodowych i
branżowych. No i jak wygląda ta pensja nauczyciela 3000-4000 PLN w kontekście
"trujących" szkół? Wymiana świetlówek to koszt 300 zł na klasę, a dzieci mają
zdrowe oczy, wentylacja? 300-600 na nawiewniki przy nowiutkich szczelnych
oknach i dzieci mają zapewnioną odpowiednią ilość tlenu co pozwala im się
skupić. Ale komu ma na tym zależeć, jeżeli Sanepid nic nie znajdzie...
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.