Klienci klubów nocnych z ul. Legionowej wracali z imprezy nad ranem bez kurtek. Pracownicy lokalu zamknęli odzież w szatni i... poszli do domu. Tej nocy temperatura spadła do minus 26 stopni. - To jakieś nieporozumienie. Jesteśmy zbyt poważną firmą, by płatać figle klientom - nie może zrozumieć Krzysztof Seroka, właściciel czterech klubów przy ul. Legionowej.