Dodaj do ulubionych

Cała prawda o SLD-owskim przyspieszeniu ...

IP: *.dip.t-dialin.net 17.06.04, 05:53
gospodarczym:
-------------------------------

Tuż przed wejściem do Unii Europejskiej polskie firmy importowały i
eksportowały na potęgę

Dane o bilansie płatniczym za kwiecień, które ogłosił w środę NBP kompletnie
różniły się od przewidywań analityków.

Za granicę sprzedaliśmy towary za 5,6 mld euro - to o 25 proc. więcej niż w
kwietniu 2003 roku. Wyniki importu są jeszcze bardziej imponujące - 6,7 mld
euro, o 36,3 proc. więcej! - To cieszy, trzeba jednak pamiętać, że
powtórzenie takich wyników nie jest możliwe - dodaje Katarzyna Zajdel-
Kurowska, ekonomistka Banku Handlowego.

Firmy starały się przed 1 maja sprzedać jak najwięcej towaru, a na granicach
stały kilometrowe kolejki tirów. Wszystko przez to, że obawiano się
zamieszania z uzyskaniem europejskiego NIP-u. - Nikt nie chciał z przyczyn
administracyjnych zostać z towarem w magazynie i zawieść kontrahenta - mówi
Piotr Bielski, ekonomista banku BZ WBK.

Większy popyt na towary zza granicy wynikał z kolei głównie z obawy o wzrost
cen i zmiany przepisów dotyczących importu. Wiadomo, że wiele firm
importujących z Chin, m.in. odzież, ceramikę obuwie, zdecydowała się na
zrobienie zapasów. Podobnie robiły firmy sprowadzające komponenty do
produkcji. - To właśnie z tego powodu w danych PKB za I kwartał zobaczyliśmy
20-proc. wzrost zapasów. To zjawisko utrzymało się też w kwietniu - mówi
Zajdel-Kurowska. Ale już w maju i następnych miesiącach możemy zaobserwować
znaczny spadek dynamiki importu, bo wszyscy, którzy zrobili zapasy przez
jakiś czas nie będą mieli potrzeby kupować.

Zdaniem Marcina Mroza, głównego ekonomisty Société Générale już w maju wyniki
handlu zagranicznego będą wyraźnie słabsze. - Dynamika eksportu pewnie
spadnie poniżej 20 proc., a importu do około 25 proc. - szacuje. Nie ma się
więc co martwić, bo to wciąż dużo lepiej niż kilka miesięcy wcześniej. -
Eksport wciąż napędza ożywienie gospodarcze. A trudno wyobrazić sobie rosnący
eksport bez wzrostu importu. Nasza produkcja jest bardzo importochłonna -
argumentuje Mróz.

Analitycy zastrzegają jednak, że na prawdziwy obraz naszego eksportu i
importu trzeba będzie poczekać kilka miesięcy. Dane ogłoszone w środę nie
powinny mieć wpływu na decyzję Rady Polityki Pieniężnej. - Na pewno Rada nie
odczyta gwałtownego wzrostu importu jako znaku silnego ożywienia popytu
krajowego - przyznaje Bielski.

• Deficyt obrotów bieżących wyniósł 611 mln euro. W ujęciu rocznym stanowi
on jednak 1,4 proc. PKB (według szacunków Ministerstwa Finansów), czyli tylko
nieznacznie więcej niż w marcu. A wskaźnik ten jest istotny dla oceny
równowagi zewnętrznej naszej gospodarki i bacznie obserwowany przez
inwestorów zagranicznych.
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka