• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Filozofia otwiera życie. Po niej nie będziesz b... Dodaj do ulubionych

  • 24.05.12, 20:31
    Wszystko pięknie i różowo, bowiem trudno wykładać filozofię bez studentów. To prawda, że filozofia poszerza horyzonty, to prawda, że daje więcej i człowiek w kontakcie z różnorodnością myśli sam zaczyna myśleć i może i nawet żyć pięknie, ale proszę nie pisać, że filozofia w Polsce pracę ułatwia. Z moich doświadczeń, absolwenta filozofii, kogoś, kto miał jedną z najwyższych średnich ocen na roku, mogę powiedzieć, że dla filozofa (czyt. absolwenta filozofii) w średnim i małym mieście pracy jest jak na lekarstwo, a jak jest, to oczywiście nie w zawodzie.
    Młodzi ludzie, uciekajcie od filozofii, bowiem trudno z niej wyżyć, a żyć trudno bez życia z niej rozumiejąc więcej, niż pozostali! Sam jestem bezrobotny już około 4 lata po studiach, z około rokiem zatrudnienia na koncie jako sprzedawca.
    Jeżeli Pan adiukt poleca ten kierunek jako kierunek studiów dający perspektywę, to niech powie szczerze, że perspektywa zatrudnienia w zawodzie (bo przecież jak się coś kocha i studiuje, to i żyć później z tego się pragnie) jest znikoma i przez to wielu wartościowych ludzi po prostu marnuje lata, a może nawet swoje życie.
    Warto może w środowisku akademickim zewrzeć szyki i powalczyć wspólnie, wszyscy filozofowie, bez względu na wyznawany -izm, by zamiast, albo - co gorsze - obok religii, wprowadzić do szkół nauczanie filozofii. Wtedy absolwenci tego kierunku będą mieli jakiekolwiek perspektywy na jakiebądź finansowo atrakcyjne życie. I wystarczy. Po filozofii bowiem pieniądze tracą wiele na wartości.
    Zaawansowany formularz
    • Gość: studiujący IP: 213.25.182.* 27.05.12, 15:56
      Nikt Ci przecież nie broni z tego miasteczka wyjeżdżać. I autentycznie to gadasz bzdury, bo średnia nie jest wyznacznikiem Twojego myślenia, a bynajmniej nie sama średnia. To jeszcze zależy na ile jesteś obrotnym człowiekiem i potrafisz być przedsiębiorczy, samo skończenie studiów filozoficznych to dopiero początek drogi do Twojej kariery. Z resztą szkoda, że przez te lata nie dokonałeś refleksji nad swoimi zdolnościami. Gdzie autentycznie widzisz siebie i jakie są Twoje największe atuty. Nie musisz pracować u kogoś, niech inni pracują u Ciebie i zrób coś z tym co masz w głowie!
      • Gość: Sylwia IP: *.dynamic.chello.pl 27.05.12, 18:17
        A co ma w głowie osoba studiująca filozofię? Czy ma jakąkolwiek wiedzę z dziedzin takich jak ekonomia, matematyka, informatyka, zarządzanie, nie? To może biegle włada obcym językiem, na którego nauczenie się miała całe 5 lat studiów filozoficznych bo wolnego czasu na nich wiele ;] kurcze ... tylko łacina? To może chociaż jakieś podstawy marketingu? Też nie ... Znajomość prawa? Znowu nic....
        Jak być przedsiębiorczym po kierunku który nie daje podstaw na przedsiębiorczość w jakiejkolwiek dziedzinie?
        Takie artykuły to są dobre chyba tylko dla nieświadomych życia maturzystów ;]
        • Gość: studjujący IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.12, 09:13
          Droga Sylwio, grubo się mylisz co do podstaw marketingu, informatyki czy przedsiębiorczości. A co ma w głowie? Przede wszystkim intelekt i jego świadomość z możliwością konkretnego wykorzystania, przede wszystkim tam gdzie Ty tego chcesz, a nie Twój promotor, czy może kierunek z którego już raczej nie zawrócisz.
          I oczywiście, że nie tylko łacina, bo sama wybierasz sobie języki jakich chcesz się uczyć. Ciekawe czy Ty byłaś świadoma życia w czasie matury albo zaraz po niej ? Podejrzewam, że Twoje studia Ci tej świadomości nie przyniosły, w przeciwieństwie do filozofii, po której mogłabyś się tego i wielu innych rzeczy dowiedzieć i nauczyć. Podkreślam nauczyć, a nie wyuczyć. Wyuczyć to Cię mogą kierunki stricte techniczne i nic poza tym. Jeśli Cię zadowala robienie tego samego przez całe życie i tylko w obrębie jednej szczegółowej dziedziny to istotnie na filozofię lepiej nie idź i się o niej nie wypowiadaj.

          Pozdrawiam wszystkich tych, których zadowala miernota życia.
        • 28.05.12, 09:22
          Osoba studiująca filozofię ma więcej w głowie, niż Ci się wydaje. Nie tylko musi mieć podstawy wiedzy z ekonomii, matematyki, informatyki, zarządzania, itp., ale również musi podejmować refleksje nad metaekonomią, metamatematyką, metainformatyką i tym podobne, a więc w swoim rozmyślaniach stara się przeanalizować to, dlaczego np. ekonomia jest ekonomią taką, jaką jest obecnie, jak teorie ekonomiczne z biegiem dziesięcioleci musiały walczyć o prymat, i co się wydarzyło, że bardziej zawierza się jednej z nich, aniżeli pozostałym. To samo tyczy się matematyki i innych dziedzin szczegółowych, a dyscypliną filozoficzną zajmującą się takimi refleksjami jest metodologia.
          Jeśli chodzi o języki klasyczne, to zazwyczaj ma się do wyboru język starogrecki albo wspomnianą łacinę i oczywiście prznajmniej jeden z języków, takich jak niemieckie (zwłaszcza przydatny dla studiów bardzo rozwiniętej filozofii niemieckiej), angielski (filozofia współczesna) czy np. rosyjski etc.
          Jeśli chodzi o prawo, to w filozofii jest taka dyscyplina jak Filozofia Prawa, która za przedmiot swojej refleksji właśnie ma prawo. Odnajdywali się u nas w tej dziedzinie szczególnie osoby będące studentami prawa, ale właśnie jako filozofowie.
          Jeśli chodzi o pozostałą część wypowiedzi, to się zgadzam.
          Dziękuję za odpowiedź.
          • 28.05.12, 11:12
            refleksje nad metainformatyka - buhaha
            • 28.05.12, 12:32
              en.wikipedia.org/wiki/Metacomputing
              • 28.05.12, 14:08
                Nie mow ze na filozofii zajmowaliscie sie informatyka bo nikt nie uwierzy.
                • Gość: stach.konwa IP: *.elpos.net 05.06.12, 20:17
                  W Polsce pewnie nie, a w Białymstoku o ile wiem na pewno nie, gdyż program studiów jest bardzo konserwatywny i trudno tam sie doszukać rzeczy, które na świecie aktualnie są szeroko dyskutowane.
      • 28.05.12, 09:11
        Nikt mi nie broni, tak jak każdemu innemu nie broni wyjeżdżać z Polski, z Europy by znaleźć pracę, ale właście chodzi o artykuł, gdzie zachwalana jest filozofia jako dyscyplina, po której nie będzie się bezrobotnym właśnie "u siebie", w kraju macierzystym.
        Moje miasto jest stolicą województwa, liczy prawie 200 tys. ludności, a proszę zgadnąć ile jest w moim mieście szkół z możliwością nauczania przedmiotu obligatoryjnego wobec religii? - odpowiem: 0!
        Oczywiście, że średnia nie jest wyznacznikiem mojego myślenia, ale może być wyznacznikiem mojego przygotowania do zajęć, zaangażowania, podejmowania dyskusji, a więc systematyczności, pilności i staranności, a to już coś oznacza, zwłaszcza powinno oznaczać dla pracodawców.
        Dziękuję za uwagi.
    • Gość: Też filozof IP: *.nitka.net.pl 27.05.12, 20:49
      Tak pięknie piszesz o różnorodności, a potem dodajesz "zamiast - albo co gorsza - obok religii". Ciekawe, co byś powiedział o mnie, który zaczynałem te studia jako wojujący ateista, w ich trakcie stwierdziłem, że racjonalizm jest naiwny i miałki intelektualnie, po czym się nawróciłem, hehe. A co do meritum, to przemawia przez Ciebie gorycz, jak sądzę. Oczywiście, że w kraju, którego władze generalnie w głębokim poważaniu maja kulturę, szczególnie tę wartościową, a za priorytet obrały masową produkcję "przykręcaczy śrubek" po politechnikach, żeby było komu potem pracowac w UK lub RFN, o pracę po studiach filozoficznych trudno. Ale po pierwsze - wybór filozofii, czy jakichkolwiek innych studiów humanistycznych, jest wyborem egzystencjalnym. Jeśli ktoś rozpoczął je z powodów innych, niż własne zainteresowania, jest po prostu głupi. Po pięciu latach studiów oraz czterech jako absolwent ( w tym czasie dwa lata pracowałem jako archiwista i 7 miesięcy jako doradca finnasowy ), może wybrałbym "bardziej życiowy" kierunek. Ale po jego ukończeniu lub równolegle, studiowałbym filozofię. Podczas pisania pracy magisterskiej, powiedziałem mojemu promotorowi, że gdybym mógł wybrać studia ponownie, podjąłbym taki sam wybór i z moich słów się nie wycofuję. Ale to jest kierunek dla kogoś, kto rzeczywiście "kocha mądrość". Natomiast ktoś, kto chce sobie po prostu przedłużyć młodość, studiując cos łatwego, popełni wielki błąd, wybierając ten kierunek. Wymięknie w pierwszym półroczu, kiedy na ćwiczeniach z filozofii analitycznej dostanie do przeczytania liczący 80 stron artykuł "Znaczenie słowa <<znaczenie>>" Putnama bodajże. A jak z pracą? Jeśli się będzie jakiejś szukać, wreszcie się znajdzie. Po żadnym kierunku nie ma tak, żeby pracodawcy rozchwytywali. Szczególnie w tym skorumpowanym państwie, gdzie rządzą układy i układziki, bardzo często odcinające młodych ludzi bez znajomości od możliwości rozpoczęcia kariery zawodowej. Jednak człowiek wytrwały i zdolny na pewno coś znajdzie. Tylko, czy to nie jest reguła ogólna, że pracę znajdują ludzie zdolni i wytrwali? Jest tak na pewno. I żaden kierunek nie ma tu nic do rzeczy.
      • Gość: przykręcaczśrubek IP: *.ssp.dialog.net.pl 27.05.12, 22:10
        Kursy filozoficzne na Politechnice Wrocławskiej:
        Wstęp do filozofii
        Historia filozofii
        Filozofia starożytna do Platona
        Filozofia współczesna
        Antropologia filozoficzna
        Filozofia społeczna
        Człowiek i religia
        Religie i filozofie Orientu
        Etyka
        Etyka i antropologia chrześcijaństwa I w.
        Światopoglądy - poszukiwanie sensu życia
        Filozofia szczęścia
        Człowiek i jego osobowość
        Metodologia nauk empirycznych
        Filozofia i życie
        Human „Cybernetyczny” (alternatywny tytuł :Cyberfilozofia)
        Człowiek i współczesnośc
        Elementy filozofii człowieka
        O sensie wolności

        A ile Pan w swoim życiu policzył całek? :>

        Prawda jest taka, że na kierunek filozoficzny może wybrać się każdy, utrzyma się na nim 90% studentów do końca studiów, a z politechniki 60% wyleci po pierwszym roku. Nie mówię, że filozofia jest niepotrzebna. Potrzebna jest i to bardzo, ale deprecjonowanie kierunków na których człowiek "zasuwa" trzy razy tyle w ciągu semestru, ile student filozofii w trakcie sesji jest niegodne filozofa. Wiem, bo miałam porównanie.
        Pozdrawia "przykręcacz śrubek" po kognitywistyce.
        • Gość: też_filozof IP: *.nitka.net.pl 27.05.12, 23:07
          Kwestia "utrzymania się" nie ma tu nic do rzeczy. Chyba, że wartościuje się studia w zależności od trudności ich ukończenia, co jest oczywiście bzdurą ( przy takim porównaniu wypadłbyś bladziuchno przy studentach prawa i medycyny, o czym zapewne doskonale wiesz, tak jak nie masz zielonego pojęcia ile materiału trzeba było wkuć i zrozumieć, żeby dostać zaliczenie u prof. o. Krąpca na KULu ). Filozofię można "skończyć" i skończyć, czyli można sobie przebimbać pięć lat, a można chcieć zgłębic temat i wyjść z wiedzą, po czym zrobić karierę polityczną niczym Goebbels, hehe. Przypomniało mi się porównanie jednego z wykładowców, który kiedyś powiedział, że jeśli pomyli się lekarz, zginie jeden człowiek, zaś jeśli pomyli się filozof, zginą miliony ( nawiązywał do Nietzschego ). To porównanie, chociaż użyte było w innym kontekście, doskonale pokazuje naturę "problemu" studiów filozoficznych.
          P.S
          Fajnie, że mieliście wykłady z filozofii, ale wątpię, żeby były obligatoryjne, a jeśli tak, to na pewno traktowano Was po macoszemu. Studiowałem też historię i miałem porównanie tego, jak uczono filozofii na tym kierunku, a jak na moim macierzystym. A jeśli były to zajęcia fakultatywne, to jestem prawie pewien, że ilość chętnych była znikoma.
          • 28.05.12, 11:02
            A w jaki sposób chcesz wartościować studia?

            Co jest tak wartościowego w znajomości tego co inni wymyślili sobie w pewnych tematach, że przewyższa to kierunki politechniczne?

      • 28.05.12, 09:30
        Dlatego napisałem "zamiast - albo co gorsza" - obok religii" bowiem nie podoba mi się obecna forma nauczania religii, ktora jest w mojej ocenie zaprzeczeniem różnorodności myśli.
        Moim ideałem nauczania religii jest takie nauczanie, gdzie uczeń będzie mógł zapoznać się z głównami religiami światowymi, ich koncepcjami, a także pozna samą różnorodność myśli i wierzeń w tych religiach, a więc w przypadku religii rzymskokatolickiej pozna takie pojęcie jak schizma, jak do niej doszła, jakie przesłanki towarzyszyły jednej grupie, a jakie innej itp.
        Oczywiście religii nie powinni nauczać wyznawcy jednej z nich, ani kapłani jednej z religii, ale ludzie odpowiednio wyedukowani (np. po religioznawstwie), niezależni, i samodzielnie formułujący swoje myśli.
        Zdaję sobie sprawę z tego, że podejście racjonalistyczne ma swoje granice, ale nazywanie jakiegoś kierunku "naiwnym" jest zbyt daleko posunięte. Nie należy odrzucać całego jego dorobku tylko dlatego, że nie w pełni racjonalizm człowieka zaspokaja i nie przedstawia np. prawdy absolutnej czy zawsze prawidłowych odpowiedzi na wszystkie pytania.
        Co do reszty wypowiedzi, to się ogólnie zgadzam.
        Dziękuję za odpowiedź.
    • 28.05.12, 11:20
      Sęk jest w tym właśnie, że skończenie studiów filozoficznych nie oznacza bycia filozofem. Tak samo jak skończenie religioznawstwa nie oznacza, że absolwent jest wierny.

      Zapotrzebowanie na znawców filozofii innych ludzi jest niewielkie... natomiast zapotrzebowanie na ludzi myślących jest olbrzymie, tyle że trzeba umieć to myślenie jakoś ukierunkować.

      Studiowanie filozofii ma sens kiedy jest to drugi kierunek, bardziej hobbystyczny nakierowany na rozwój osobowy, a nie jako obrana droga przez życie. W takim przypadku skończenie studiów filozoficznych może pomagać.

      Co społeczeństwu może dać człowiek, który nauczył się w szkole wyższej tego jak myśleli inni? Kogo może to i pociągnęło do myślenia szerszego/głębszego/bardziej górnolotnego.... ale o niczym skonkretyzowanym?

      A filozofem jest każdy człowiek, który choć chwile poświęca do zrozumienia świata i zastanawia się nad zagadnieniami nad jakimi dumali znani filozofowie, kto tworzy swoja własną wizję świata... do tego nie trzeba kończyć studiów.

      • 28.05.12, 12:46
        > Co społeczeństwu może dać człowiek, który nauczył się w szkole wyższej tego jak
        > myśleli inni? Kogo może to i pociągnęło do myślenia szerszego/głębszego/bardzi
        > ej górnolotnego.... ale o niczym skonkretyzowanym?

        Można zadac pytanie, co może dać człowiek, który nauczył się w szkole wyższej tego, jakie były dzieje ludzkości (historia) jakie książki zostały napisane (krytyk literacki) itp.

        Każde myślenie jest zapośredniczone w danej sytuacji historycznej, danym czasie, danej epoce, systemie społeczno-politycznym, danym rozwoju wiedzy i zawsze jest myśleniem abstrakcyjnym, ale odpowiadającym na konkretne problemy, sytuacje, jest syntezą obejmującą to co tu i teraz, jest spojrzeniem ptaka na las mrowisk.
        Filozofowie nie myśleli w próżni, ale zawsze myśleli w oparciu o myśl innych i takiej myśli sie oddawali lub sprzeniewierzali.

        Chciałbyś żyć w społeczeństwie, gdzie brakuje szerszego oglądu spraw, wydarzeń, sytuacji, a tylko każdy zamknięty jest w swojej wąskiej specjalizacji? Wątpie.

        A filozofem jest każdy człowiek, który choć chwile poświęca do zrozumienia świa
        > ta i zastanawia się nad zagadnieniami nad jakimi dumali znani filozofowie, kto
        > tworzy swoja własną wizję świata... do tego nie trzeba kończyć studiów.

        To prawda, że każdy człowiek może filozofować, obracać słowami bardziej sensownie bądź mniej, ale bez znajomości choćby historii myśli (niekoniecznie poprzez studia filozoficzne) może się okazać, że jego myślenie jest jałowe, że wciąż obraca słowami, które już dawno zostały wypowiedziane, że oddaje się koncepcji, która już kilkaset lat temu została poddana gruntownej krytyce, że jego spojrzenie jest krótkowzroczne, albo niekoniecznie spójne (logicznie).

        Ja przynajmniej nie chciałbym mieszkać we własnym świecie, który był moim udziałem przed rozpoczęciem tych studiów, zbyt bowiem stał się płaski i małostkowy, zbyt wybiórczy i skrajny w porównaniu z fontanną myśli, która stała się moim udziałem później. Ale być może się mylę, i każdy z czasem zrzuca z siebie skórę gardząc tym, co myślał dawniej. Oby tak było.
        • 28.05.12, 14:09
          hegezjasz2 napisał:

          > Ja przynajmniej nie chciałbym mieszkać we własnym świecie, który był moim udzia
          > łem przed rozpoczęciem tych studiów, zbyt bowiem stał się płaski i małostkowy,
          > zbyt wybiórczy i skrajny w porównaniu z fontanną myśli, która stała się moim ud
          > ziałem później.
          Języka polskiego was tam uczyli? Za styl w w/w zdaniu w każdej szkole dostałbyś niedostateczny.
          • 28.05.12, 21:04
            > Języka polskiego was tam uczyli? Za styl w w/w zdaniu w każdej szkole dostałbyś
            > niedostateczny.

            Tak się składa, że z języka polskiego jestem na tyle dobry, że mógłbym sformułować zdanie poprawnie stylistycznie trzy razy dłuższe od sławnych przydługich zdań Kantowskiej "Krytyki czystego rozumu", dwa razy jaśniejsze od tychże, i co najmniej raz bardziej skomplikowane od każdej teorii językoznawstwa, która każe pewne zdanie uważać za bardziej poprawne od innego.

            Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę z tego, że forma wpisu na forum jest bardziej luźną od np. formy pisania listu, a także z tego, że czasem, gdy chcemy zapisać jakąś myśl, szczególnie interesującą, to nieraz postępując za tokiem tejże myśli zapominamy o pewnych wytycznych językoznawstwa. Kwestia, czy myślimy pojęciami, czy to pojęcia są wytworem naszych myśli (jedno nie wyklucza drugiego). Ja poniosłem się myśli, bez zwrócenia uwagi na lingwistyczną masturbację.
            • 28.05.12, 21:21
              hegezjasz2 napisał:

              > ... mógłbym sformułować zdanie poprawnie stylistycznie ...

              > Ja poniosłem się myśli, bez zwrócenia uwagi na lingwistyczną masturbację.
              No i jasne - potrafisz napisać coś z sensem ale gdy coś ci przyjdzie do głowy to nagle głupiejesz i zaczynasz pisać niezrozumiały bełkot. Ale za to filozof jest z ciebie przedni.
        • 28.05.12, 14:49
          ciężko jest polemizować z kimś, dla kogo rozmawianie jest forma masturbacji słownej... z kimś kto nie trzyma się zasad logiki, a stara się mówić potoczyście jak górskie źródełko po ciepłym letnim deszczu w aurze porannej jutrzenki tryskającej jak fontanna z życiodajnej gwiazdy... (taki żarcik)

          zauważyłam jedną prawidłowość... po studiach filozofio-znawstwa absolwenci przestają samodzielnie myśleć... nagle zamiast tworzyć własną wizję świata, własną moralność zaczynają żyć tym kto co powiedział i kto go przedrzeźniał w jakich pracach.... nagle bez tego ich życie staje się jałowe...bo jakże można samemu sobie określać znaczenie i cel swojego bytu?

          a najlepsze jest to, że tylko po filozofii ma się szersze spojrzenie na wszystko... i nie ma znaczenia, że ogromna rzesza filozofów była matematykami, fizykami, biologami i wcale nie edukowała się w kierunku filozofii oraz że ich myśli wzięły się z studiowania świata, a nie "historii myśli"
          • 28.05.12, 21:32
            > zauważyłam jedną prawidłowość... po studiach filozofio-znawstwa absolwenci prze
            > stają samodzielnie myśleć... nagle zamiast tworzyć własną wizję świata, własną
            > moralność zaczynają żyć tym kto co powiedział i kto go przedrzeźniał w jakich p
            > racach.... nagle bez tego ich życie staje się jałowe...bo jakże można samemu so
            > bie określać znaczenie i cel swojego bytu?

            Być może po tych studiach okazuje się, że to, co wcześniej myśleli za własną wizję świata, własną moralność jest tylko pochodną wizji świata już znanej, moralności już ujętej w system etyczny. Nie jest rzeczą łatwą ująć całą różnorodność wciąż zmieniającego się świata w karby systemu, nie jest prosto kierować się własną moralnością, by zarazem rościła sobie pretensje do słuszności i powszechności, i by nie były to już byty z Popperowskiego śmietnika jakim był jego trzeci świat.
            Być może absolwenci filozofii nabierają pokory wobec dorobku innych, ludzi nierzadko genialnych, klasyków myśli, i ta pokora każe im inaczej patrzeć na własne osiągnięcia, każe na nowo rozważyć dzisiejszy pseudoindywidualizm karmiony konsumpcjonistyczną wizją świata, która każe widzieć w samym sobie kogoś wyjątkowego, genialnego, pępek świata. Więcej krytycyzmu wobec własnej osoby ...

            > a najlepsze jest to, że tylko po filozofii ma się szersze spojrzenie na wszystk
            > o... i nie ma znaczenia, że ogromna rzesza filozofów była matematykami, fizykam
            > i, biologami i wcale nie edukowała się w kierunku filozofii oraz że ich myśli w
            > zięły się z studiowania świata, a nie "historii myśli"

            To nie jest tak, że filozofia karmi się tylko własnym dorobkiem. To prawda, że wielu wybitnych naukowców było także znanymi filozofami. Filozofia czerpie z dorobku nauk szczegółowych i trudno filozofować nie będąc zarazem specjalistą w jakiejś dziedzinie wiedzy. Jednakże bycie tylko specjalistą w danej dziedzinie zawęża postrzeganie świata, dlatego naukowcy często decydują się własne dyscypliny poddawać szerszemu oglądowi, i zaczynają sięgać myślą poza aksjomaty tych nauk, rozważając inne możliwości, tworząc teorie szersze od ścisłości własnych nauk, a więc zaczynają po prostu filozofować. Tak powstały np. logiki wielowartościowe, tak powstały geometrie nieeklidesowe itp.
            Zresztą od wieków było tak, że naukowcy byli zarazem filozofami, dopiero w XIX wieku nauki szczegółowe zaczynają się od filozofii wyodrębniać. Wcześniej o uczonych mówiło się jak o filozofach.
            Tales był np. kartografem, filozofem. Pitagoras był filozofem i matematykiem, Arystoteles np. biologiem, św. Tomasz teologiem i filozofem, Kartezjusz matematykiem i filozofem, Poincare fizykiem i filozofem i wielu wielu innych. Ja nie widzę sprzeczności.
            • 28.05.12, 23:58
              Ględzenie po próżnicy - zero ładu i składu tylko lanie wody.
              • Gość: stach.konwa IP: *.elpos.net 05.06.12, 18:48
                To, że coś dla ciebie jest niezrozumiale, niekoniecznie znaczy, że to lanie wody, a być może jedynie tyle, że masz problem z ogarnięciem tego.
      • Gość: K. IP: *.net-link.pl 05.06.12, 18:37
        Już pierwsze zdanie zawiera skrótowy błąd myślowy. Jeżeli posługujemy się przykładami i pragniemy napisać coś mądrego należy chwilę pomyśleć. Porównanie użyte powyżej:
        > Sęk jest w tym właśnie, że skończenie studiów filozoficznych nie oznacza bycia
        > filozofem. Tak samo jak skończenie religioznawstwa nie oznacza, że absolwent je
        > st wierny.
        - pokazuje, że tygrysio_mysio nie ma zielonego pojęcia do czego się odnosi. Studia religioznawcze nie są studiami teleologicznymi. To studia kulturoznawcze, badające i przekazujące wiedzę o różnych religiach świata, w przeciwieństwie do teologii, która zajmuje się tylko religią chrześcijańską.

        W całej swojej wypowiedzi sili się na mądre przemyślenia, nie mające najmniejszego przełożenia na prawdziwe realia. Powtarza zasłyszane zdania i uprawia podwórkowe mędrkowanie, które z prawdziwą filozofią nie ma nic wspólnego.

        I zapewniam, filozofem nie jest każdy człowiek tym bardziej ten:
        >który choć chwile poświęca do zrozumienia świa
        > ta i zastanawia się nad zagadnieniami nad jakimi dumali znani filozofowie, kto
        > tworzy swoja własną wizję świata... do tego nie trzeba kończyć studiów.

        filozofem w rozumieniu klasycznym nie jest też absolwent filozofii, ale tego autorowi powyższego postu nie będę już tłumaczyć, bo obawiam się, że może znowu nie wychwycić subtelnych jak słoń różnic.

        Pozdrawiam

        PS
        Studiowanie filozofii zawsze ma sens.
        • 05.06.12, 18:58
          "> Studia religioznawcze nie są studiami teleologicznymi. To studia kulturoznawcze, b
          > adające i przekazujące wiedzę o różnych religiach świata, w przeciwieństwie do
          > teologii, która zajmuje się tylko religią chrześcijańską."

          i o to chodziło... przepraszam, że nie opisałam tego jasno i dosadnie, tak jak na etykietach umieszcza się napisy "nie spożywać" w przypadku trucizn, czy "trzymać z dala od ognia" w przypadku substancji łatwopalnych.... liczyłam na inteligencję czytających

          myślę, że dalszej części nie powinnam komentować, bo to jednak nie ten poziom
        • Gość: stach.konwa IP: *.elpos.net 05.06.12, 19:31
          A co to są studia teleologiczne?
    • 28.05.12, 14:11
      ... po skonczeniu filozofii.
      A nie o pobudkach ktore kierowaly na podjecie takich studiow.
      • Gość: lucjusz_lulejko IP: *.nwrknj.fios.verizon.net 29.05.12, 04:48
        "wredny" dokladnie jak jego nick sugeruje czepia sie detali, ktore wcale nie musza byc najwazniejsze w zyciu.
        Detali, ktore moga byc odbierane jako niepokojace a upierdliwe niczym buczenie za uchem gza konskiego.
        Nigdy bowiem filozofom nie wiodlo sie, z tego co slychac, finansowo dobrze.
        Hen, w IV-tym wieku przed narodzeniem Chrystusa, skad inad, niezwykle interesujacy filozof, niejaki Diogenes z Synopy, mieszkal w beczce nad brzegiem morza.
        Na nic lepszego nie mogl sobie pozwolic bo rozwazania nad sensem zycia juz wtedy, jak widac, byly wyczerpujace czasowo.
        Z kolei blizej naszemu kalendarzowi, bo w wieku XX-tym, inny swietny filozof - Bertrand Russell, byl w ciut lepszej sytuacji gdyz mogl sie oddac calkowicie nauce filozofii wydajac na to wszystkie rodzinne depozyty, ktore i jego dziadek i jego tata przez dwa pokolenia skwapliwie gromadzili.
        W dokonaniach filozoficznych niezwykle interesujacego Diogenesa z Synopy to jakby ciut malo sie orientuje natomiast zdecydowanie jestem wdzieczny Bozi za pisma jakie po sobie zostawil owze wymieniony Bertrand Russell. I pomimo, ze rozni wredni moga go uwazac za trwoniacego fortune rodzinna dla poszukiwan filozoficznych, to jednak jego dokonania w wielu dziedzinach dotyczacych logiki, matematyki, historii, psychologii i innych dziedzin, ktorych wyliczanka bylaby niemal nie czytelna tutaj, to jestem przekonany, ze ludzkosc jest bogatsza o ten jego intelekt swiecacy niczym diament w labiryncie zycia.
        A skoro "hegezjasz" uwaza, ze filozofia to jednak "otwiera zycie", to ja tam nie widze ani przeciwskazan ani nie czuje w sobie impulsu by mu te jego nadzieje odbierac...
        • 29.05.12, 07:08
          Gość portalu: lucjusz_lulejko napisał(a):

          > "wredny" dokladnie jak jego nick sugeruje czepia sie detali, ktore wcale nie mu
          > sza byc najwazniejsze w zyciu.
          Podasz moze jakis argument albo przyklad? Czy jest zbyt glupi by to zrobic?

          Czepianiem sie detalu jest proba pisania na temat? No tak, w sumie wedlug ciebie pewnie to jest duperel. Ty nigdy nie miales tendencji do pisania na temat, zawsze raczyles jakims belkotliwym spamem. Jak np widac i w powyzszym wpisie.
        • Gość: stach.konwa IP: *.elpos.net 05.06.12, 18:44
          Oprócz tego, że mieszkał w beczce, Diogenes także załatwiał się na ulicy oraz domagał się zniesienia instytucji małżeństwa i uznania, że wszystkie kobiety są wspólną własnością mężczyzn. Te drobiazgi romantyczni czciciele Diogenesa pomijają milczeniem.
    • Gość: stach.konwa IP: *.elpos.net 05.06.12, 19:35
      Myślę, że gdy ktoś chce studiować filozofię, raczej nie mają dla niego większego znaczenia perspektywy pracy, a studiuje ten kierunek głównie z ciekawości poznawczej. jeśli rozumuje innymi kategoriami, powinien szukać innych studiów. Choć w sumie znam kilku filozofów, którzy robią duże pieniądze zajmując się np. prowadzeniem agencji reklamowych, co wychodzi im wyjątkowo dobrze, gdyż mają ciekawe pomysły nieskażone żadnym marketingiem i zarządzaniem.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.