Dodaj do ulubionych

Działkowcy protestują

05.07.06, 12:24
Oczywiście to było do przewidzenia. Wieśniactwo jak zwykle dochodzi do głosu,
gdy szykuje się jakaś ważna dla miasta inwestycja. Tym razem chodzi o kampus
UwB. Bo biedni działki potracą, ojej zaraz się wzruszę. Mam nadzieję, że Tur
okaże się gościem z jajami i rozpędzi to towarzystwo z ich nielegalnymi
działkami, a kampus powstanie.


--
Białostockie restauracje
Edytor zaawansowany
  • zewsi 05.07.06, 12:31
    Jak mogą stracić działki, skoro one do nich nie należą?
    --
    "Dla dobra kraju, prawda, powinniśmy przybliżać swoje stosunki, nie tylko
    stosunki." - Genowefa Wiśniowska.
  • Gość: Andrzej IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 05.07.06, 12:39
    Panie Prezydencie zrób Pan porządek z tym potworkiem komunistycznym.przecież ci
    działkowicze nie mają żadnych praw do tej ziemi.Czas najwyższy zlikwidować tą
    śmieszną instytucję działkowicza.
  • Gość: dorota IP: *.euro-net.pl 05.07.06, 12:48
    Jaki potworek komunistyczny, puknij się, człowieku!
    Sama działki nie mam, nawet nie lubię, ale rozumiem, że dla wielu osób,
    zwłaszcza starszych, działka może się stać sensem życia.
    Choć uważam, że działki na Ciołkowskiego powinny przestać istnieć (jako ogrody
    działkowe)i uznaję konieczność budowy kompusu, to trzęsie mnie, jak słyszę
    takie nieprzemyślane opinie.
  • Gość: wkoronkiewicz IP: 195.245.213.* 05.07.06, 13:25
    mnie ta retoryka nienawiści i niezrozumienia specjalnie nie dziwi. nietrudno
    nazwać babcię siejącą marchewkę i petruszkę "komunistycznym potworkiem", gdy
    podobnych określeń używają urzędnicy magistratu. cytat z dzisiejszego "Porannego":
    "Od 1985 roku, kiedy wygasła umowa na ogród tymczasowy, urzędują tu nielegalnie.
    Dlatego nie powinni mieć żadnych pretensji - podkreśla Jerzy Tokajuk, szef
    miejskich planistów"
    nielegalni działkowcy? co ciekawe przez 20 lat ich nielegalna działalność nikomu
    nie przeszkadzała. mało tego obecnie urzędujący prezydent tur, przed laty
    podczas wyborów przebywał na owych nielegalnych ogródkach i podczas nielegalnego
    ogniska zapewniał owych działkowców, że ich tymczasowe ogrody, otrzymają status
    ogrodu stałego. działkowcy poparli go w wyborach. pan tur został prezydentem
    m.in. ich głosami. dzisiaj czytam na tym forum : "okaż sie pan facetem z jajami".
    czyli co? "kantuj pan i zrywaj dane słowo, wtedy będziesz gość!"?
    nikt nie ma wątpliwości, że studenci potrzebują kampusu. działkowcy w pełni
    rozumieją i popierają prawo młodych ludzi do godnej nauki. miasto musi się
    rozwijać. ale miasto to nie tylko studenci, ale i również działkowcy.
    szukajmy kompromisów, ale na Boga, stosujmy się w polityce do pewnych
    standardów. nie rozwiążemy żadnych problemów nazywając kogokolwiek
    "komunistycznym potworkiem" czy zarzucając mu nielegalność.
    nie można budować szczęścia jednych na krzywdzie drugiego człowieka.
  • zewsi 05.07.06, 13:43
    Wydaje mi się, że nie zrozumiałeś, że Andrzej komunistycznym potworkiem nie
    nazywał babci z marchewką.
    Działki nie przeszkadzały, bo nie było żadnej koncepcji jak ucywilizować ten
    rejon Białegostoku. Teraz pomysł jest. Jednak jak zwykle jak jest pomysł, to
    pojawiają się oponenci, którzy próbują przedstawić ile zła przyniosą zmiany.
    Według niektórych najlepiej mieszkać w swoim grajdołku i nie przejmować się
    zacofaniem. Bo dobrze jest tak jak jaet.
    --
    "Dla dobra kraju, prawda, powinniśmy przybliżać swoje stosunki, nie tylko
    stosunki." - Genowefa Wiśniowska.
  • shiva772 06.07.06, 21:03
    wkoronkiewicz! Pięknie to napisałeś! Nie można krzywdzić ludzi, oni kiedyś
    pracowali na ten kraj do diaska.
    Też mi się te ogródki nie podobają ale innym nie podoba się gmach UWB przy
    Centralu i chcieliby go z uwagi na przeszłość zrównać z ziemią...
    --
    Mateusz "MAT" ur. 2 maja 2005
    Gdybym wiedziała, że mieć dziecko to taka frajda nie czekałabym tak długo...
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=30279292
  • skoropis 05.07.06, 12:58
    Nekroskop88, trochę rozwagi!
    Czyja ziemia nie wiem: miasta, czy Polskiego Związku Działkowców, ale to co na
    tej ziemi stanowi majątek użytkowników. Nie można ot tak sobie powiedzieć:
    wicie, rozumiecie, nekroskop, my tu mamy ważną inwestycję i zburzymy wam waszą
    własność.
  • zewsi 05.07.06, 13:07
    Ziemia gminna.
    Działkowcy mieli pozwolenie na użytkowanie terenu na 10 lat chyba. Termin ten
    minął 10 lat temu.
    To co jest trwale związane z gruntem stanowi (co do zasady) własność
    właściciela gruntu. Jeśli działkowiec zbudował altanę, na gruncie miejskim, to
    nie znaczy że zyskał prawo własności co to tej altany, albo gruntu.
    Superficies solo cedit - jak mawiali starożytni Rzymianie.
    --
    "Dla dobra kraju, prawda, powinniśmy przybliżać swoje stosunki, nie tylko
    stosunki." - Genowefa Wiśniowska.
  • skoropis 05.07.06, 13:20
    No to adios pomidory.
    Miasto każe zabrać altanki i tyle.
  • zewsi 05.07.06, 13:34
    Z tymi latami to mi się pomerdało chyba. Pisałem z pamięci i wyszło na to, że
    trochę zmyśliłem.
    Nie zmienia to faktu, że działkowcy żadnych praw do gruntu już nie mają,
    działki istanieją w tym miejscu tylko dzięki dobrej woli gminy.
    --
    "Dla dobra kraju, prawda, powinniśmy przybliżać swoje stosunki, nie tylko
    stosunki." - Genowefa Wiśniowska.
  • Gość: grzesiu IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 05.07.06, 14:24
    a może mnie ktoś szanownie uświadomić, o które działki przy ul. Ciołkowskiego
    chodzi? posiadam własnie niedawno nabytą działeczkę przy ww. ulicy, niedaleko
    Biatelu, więc się obawiam o status być-nie być... a działeczka to nie tylko
    pietruszka i marchewka (nie posiadam takowych upraw), to także zielona trawa i
    oaza spokoju na wypoczynek z małym dzieckiem

    pozdrawiam wszystkich
  • dokb 06.07.06, 09:10
    Mieszkam niedaleko miejsca gdzie ma powstać kampus i fakt powstania tam tego
    przybytku raczej mnie nie cieszy. Bliskość rezerwatu przyrody sprawia, że
    codziennie rano budzi mnie przepiękny śpiew ptaków. Nie wiem czy wiecie, że w
    tym lesie można spotkać bażanty (lubią się pożywiać na działkach :), jest
    mnóstwo wiewiórek, które wpadają do mnie na śniadanie). Obawiam się, że
    powstanie kampusu i rozbudowa lotniska sprawią, że to urokliwe osiedle zamieni
    się w kolejną zadeptaną, bez wyrazu dzielnicę. Nie oszukujmy się, student lubi
    się bawić, a jak się bawi to głośno i z przytupem. Szkoda lasu...
  • Gość: wkoronkiewicz IP: 195.245.213.* 06.07.06, 11:51
    poszedłem na działki, aby naocznie przekonać się, jak sprawa wygląda:
    ww6.tvp.pl/2844,20060706365649.strona
    w piątek działkowcy mają spotkać się z prezydentem miasta. wtedy też postaram
    się z nim porozmawiać i przedstawić stanowisko magistratu w tej sprawie.
  • nekroskop88 06.07.06, 11:56
    Facet mówi o domkach, które stoją 20 lat, czyli gdy je budowano, wiadomo było,
    że budowane są nielegalnie i że kiedyś mogą zostać zburzone. To raz. Dwa - co
    komu przeszkadza rezerwat przy kampusie?! Uniwersytet jasno mówi, że na terenie
    istniejących lasów urządzi tereny rekreacyjne, a rezerwat? Rezerwat będzie
    sobie istniał w spokoju:-) Ich argumenty są śmieszne, ktoś kto zajmował się
    tymi działkami nie miał wyobraźni. Nikt przed nimi nie ukrywał, że zajmują tą
    ziemię nielegalnie!


    --
    Białostockie restauracje
  • Gość: wkoronkiewicz IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 06.07.06, 14:47
    sprawa nie jest tak prosta, jak usiłujesz ją tu przedstawić.
    byc może rzeczywiście stawiając altanki i domki, działkowcy wykazali się
    lekkomyślnością. ale z drugiej strony użytkowali tą ziemię od 1981 roku.
    zasypali istniejące tu rowy strzeleckie, usunęli z tego terenu kilkanaście
    niewypałów, ogrodzili teren siatką i naprawdę włożyli w uprawę sporo trudu.
    rzeczywiście działki mają status ogrodu tymczasowego. ale działkowcy
    wielokrotnie występowali o zmianę tego stanu. kilkakrotnie spotykali się z
    prezydentem Turem i jak zapewniają, słyszeli z jego ust obietnice nadania
    statusu ogrodu stałego.
    jutro chciałbym o to pana prezydenta zapytać.
  • Gość: minti IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.06, 16:01
    możesz wyjaśnić na jakiej zasadzie ci ludzie zajmują tą ziemię? nieważne
    legalnie, czy nielegalnie. chodzi mi o to, w jaki sposób weszli w jej
    posiadanie, jeśli mozna to tak ująć. bo normalnie jest tak, ze działkę trzeba
    nabyć, wtedy stawia się altankę i korzysta, można ją też sprzedać. ludzie poza
    tym ubezpieczają swoje domki od włamania, pożaru itd. nie ubezpieczysz czegoś,
    czego nie posiadasz, prawda? skoro od 10 lat urzdują tam nielegalnie, to
    znaczyłoby, że na gruntach miasta albo gminy można sobie w dowolnym miejscu
    postawić domek i żyć nikomu o tym nie mówiąc. może spróbujemy zbudować ładny
    domek w parku pałacowym, zobaczymy jak szybko miasto zareaguje? ktoś tu coś
    wyraźnie przeoczył i teraz nagle dochodzi wszystkiego podpierając sie
    przepisami, które sam omija. nie znoszę takiego wpuszczania ludzi w maliny, bo
    widzę, ze ma miejsce na każdym kroku. dla przykładu: kilka lat temu rekrutacja
    na studia licencjackie na UwB, każdy ze składających dokumenty słyszal
    zapewnienia i obietnice, że będą i magisterskie zanim upłyną 3 lata. upłyneło 8
    lat, a o studiach mgisterskich nikt nic nie wie. nie na każde usłyszane słowo
    można uzyskać potwierdzenie na piśmie, ludzie wierzą w zapewnienia osób
    mających jakiś autorytet i zasiadających na wysokim stanowisku. wykorzystywanie
    takich ludzi do poparcia swojej kandydatury za pomocą steku kłamstw jest niskie
    i podłe.
  • zewsi 06.07.06, 16:22
    Co innego posiadanie, co innego własność.
    Włascicielem nieruchomości jest gmina, która tolerowała obecność na tym gruncie
    działek, mimo, że czas użytkowania nieruchomości minął. Jednak jeśli własciciel
    sobie zażyczy, to osoba, która nie dysponuje ŻADNYM prawem do rzeczy powinna tę
    rzecz zwrócić. Nie sądzisz? Tu nawet nie trzeba być znawcą prawa, tu wystarczy
    dobre wychowanie wyniesione z domu.
    --
    "Dla dobra kraju, prawda, powinniśmy przybliżać swoje stosunki, nie tylko
    stosunki." - Genowefa Wiśniowska.
  • Gość: minti IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.06, 18:44
    podobno kto pyta nie błądzi. ale moze zostac posądzony o złe wychowanie. no
    cóż, trudno, nie każdy umie dyskutować. w dalszym ciągu nie wyjaśniona
    pozostaje kwestia obiecanek cacanek pana prezydenta i wprowadzania ludzi w błąd
    dla uzyskania korzyści w postaci ich głosów wyborczych. a także, co za tym
    idzie, utrzymywanie ludzi w niepewności. założę się, że gdyby od początku
    sprawa była postawiona jasno i gdyby postępowano zgodnie z przepisami, to nie
    byłoby takiej sytuacji. w momencie kiedy wygasło pozwolenie na użytkowanie
    terenu powinno się postawić sprawę jasno a nie mydlić ludziom oczy dla własnego
    widzimisię. dobrego wychowania to brakuje naszym władzom. nie ma czegoś takiego
    jak tolerowanie obecności. jest umowa, która precyzuje warunki na jakich się z
    czegoś korzysta. jeśli nie obowiązuje, to należy ją przedłużyc albo pozbyć się
    najemcy od razu. a nie czekać 10 lat, czy ile to trwało. w tym czasie zapewne
    ludzie czekali na wyjasnienie sytuacji, a w związku z tym, co im sugerowano,
    spodziewali się wyjaśnienia na swoja korzyść.
  • Gość: Bialostoczanin IP: *.elpos.net 06.07.06, 17:45
    ale dobra napisz o jakie ogrodki dzialkowe konkretnie chodzi
  • Gość: pl IP: *.osiedle.net.pl 06.07.06, 20:05
    miasto sie rozwija i tylko głupek moglby stawiac domek altane w takim miejscu
    nielegalnie mieli 20 lat i starczy niech biora domki (nielegalne) i przenosza
    je dalej od miasta a w obiecanki nie mozna nigdy wierzyc a jesli komus
    przeszkadza to ze bialystok to nie wioska i powieksza sie czesto kosztem
    zieleni to wypad to jest miasto otoczone lasami gdzie by cos nie budowac zawsze
    bedzie problem zieleni.
  • Gość: wkoronkiewicz IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 08.07.06, 13:44
    ogródki działkowe istnieją nie tylko w naszym mieście. i wszędzie stanowią
    łakomy kąsek dla developerów. szafowanie zatem hasłami typu "białystok to nie
    wiocha" do niczego nie prowadzi.
    a już zupełnie nie jest to powód, by ludzi uprawiających kwiaty nazywac
    głupkami!
    spędzają na swych spłachetkach ziemi całe dnie, nic zatem dziwnego że postawili
    sobie altanki, by chronić się przed promienaimi słońca czy deszczem. że
    wybudowali szopki, by mieć gdzie schować swe narzędzia. zachowajmy nieco umiaru
    w epitetach.
    miasto się rozwija, miasto potrzebuje nowoczesnego kampusu. nikt tego nie
    kwestionuje. sami działkowcy nie mają nic przeciwko temu. oni po prostu zadają
    pytanie - czy musi być to koniecznie budowane na naszych ogródkach?
    niedwano w najbliższej okolicy, dosłownie o płot miasto sprzedało kilka
    działek prywatnym inwestorom.
    - więc jak to jest? - pytają działkowcy. tak bardzo potrzebujecie, że
    zabieracie nam ogródki, a obok sprzedajecie zupełnie komu innemu?

    warto też się zastanowić nad samym hasłem "miasto się rozwija". co znaczy
    owo "miasto"? czy czasem nie jest to ogół jego mieszkańców. w tym również
    działkowców?

    ww6.tvp.pl/2844,20060708366708.strona
  • Gość: rozalia IP: *.neto.pl 08.07.06, 13:59
    czego wy bronicie/ Tego kaomunistyczne wymysłu pt. dziłaeczka.
    Najwyższy czas skonczyc z tymi zwyczajami.
    Cieszcie się\, że wywala was z tych działek.
    Od tego ołowiu w warzywach chcecie wyzdychać?
    zednych działek w obrębie miasta.
    Sio na wioskę jak chcecia siać i orać.
    Miastoto miejsce do pracy a nie walania durnia.
    Precz z działkami.
  • dokb 08.07.06, 19:19
    Jasne. Najlepiej wszystko wykarczować i zalać betonem. Postawcie tam najlepiej
    Pałac Kultury i Nauki a może uda wam się tu przenieść solicę. Jak was tak
    ciągnie do metropolii to świat stoi otworem. Zawsze będę za zielenią a przeciw
    betonom. Znajdźcie sobie inne miejsce najlepiej w stronę drogi na W-wę.Precz z
    kampusem na Ciołkowskiego!!!
  • Gość: wkoronkire IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 08.07.06, 21:59
  • Gość: wkoronkiewicz IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 08.07.06, 22:38
    Rozalia napisała: "Sio na wioskę jak chcecia siać i orać.
    Miastoto miejsce do pracy a nie walania durnia.
    Precz z działkami."

    Szanowna Pani Rozalio!
    Nasze poglądy tak bardzo się różnią, że nawet nie wiem od czego zacząć
    argumentację. Czy w Pani domu są jakieś rośliny doniczkowe? A w domach Pani
    znajomych? W pracy?
    Czy zwróciła Pani uwagę, że gdziekolwiek się Pani zajdzie znajdują się jakieś
    rośliny? Wyjątkiem są oczywiście sklepy mięsne i sale operacyjne.
    Czy zauważyła pani, że kiedy chcemy wyrazić komuś szacunek - dajemy mu kwiaty?
    Człowiek nie może obejść się bez żywej rośliny. Człowiek w obecności roślin
    czuje się lepiej.
    Pisze Pani - sio na wioskę jak chceta siać i orać. Odnoszę wrażenie, ze jest to
    przejaw nietolerancji. Jeden chce siac i orać, drugi woli siedzieć przed
    telewizorem, trzeci idzie z kumplami na mecz, a czwarty pije piwo pod sklepem.
    Nie bardzo rozumiem, dlaczego miłośnicy prac ogródkowych mają opuszczać miasto?
    Czy uprawa działki przynosi wstyd i ujmę?
    Woli Pani narąbanego gościa spod budki z piwem, co leży w trawie? Pijacy tak -
    działkowcy nie?
    Piszę tak, bo pani słowa "Miasto to miejsce pracy, a nie walania durnia",
    odbieram jako własnie deprecjację działkowców. Stawia pani znak równości
    pomiedzy tym co uprawia ogródek, a durniem. W dodatku walającym się.
    Równie niepokojąca jest teza: "Miasto to miejsce pracy". Rzeczywiście od wielu
    dziesiątków lat, twa migracja ze wsi do miasta w poszukiwaniu pracy. Ale tym co
    owych ludzi przyciąga do wielkich aglomeracji, jest nie tylko obietnica pracy i
    zarobku , ale również formy odpoczynku, jakie oferuje miasto.
    Gdybysmy potraktowali serio Pani słowa, to musielibysy chyba zlikwidowac kina,
    teatry, kawiarnie, muzea, galerie, biblioteki, baseny i inne obiekty sportowe.
    Nie walajta durnia, tylko pracujta, a jak nie to won!
    Pani Rozalio dobrze zarządzane miasto, oferuje swym mieszkańcom każdą z owych
    form aktywnego wypoczynku. Każdy zaś z mieszkańców wybiera tą najbardziej mu
    odpowiadającą. Proszę sobie wyobrazić, że są tacy, którzy z owych wszystkich
    form wypoczynku wybierają uprawę kwiatów, owowców i warzyw.
    Najbardziej intryguje mnie hasło "Precz z działkami". Pani Rozalio, załóżmy, że
    rzeczywiście jak Pani twierdzi - działki są be i trzeba je wszystkie
    zlikwidować. Tylko co powinno stanąc na tym miejscu, co jest tego warte, aby
    kilkuset ludzi (a w skali miasta kilkanaście tysięcy) przegnać na wieś i
    zaprząc do orki?
    Z wyrazami szacunku.
    Wojciech Koronkiewicz
    PS. Miasto ma w swojej gestii mnóstwo nieużytków. Od lat mówi się o
    zagospodarowaniu terenu wzdłuż rzeki Białej. Są również hektary ziemi po
    technikum rolnym w Dojlidach, zaraz za szpitalem zakaźnym i nowo powstającymi
    budynkami prokuratury. Czy rzeczywiście trzeba zatem starszym ludziom odbierać
    ich ogródki?
  • Gość: rozalia IP: *.neto.pl 08.07.06, 23:32
    od zakładania zieleni jest miasto.
    Od wypoczynku są ludzie.
    Trzeba korzystac z dobrodziejstw iprez urządzanych przez miasto a nie marnowac
    czasu na głupich działeczkach.
    Do kultury anie na działeczkę.
    Bo na działeczce nie trzeba nic umieć?
    odchamiać sie trzeba. Miastu i społeczeństwu potrzebna kultura.
    Nie szukajmy środków zastepczych.
    Niech rosną inteligentni ludzie a nie działkowe małpiszony.
  • mephistopheles 09.07.06, 03:34
    Z Rozalią nie ma co dyskutować. Jak widać kulturalna dyskusja ją przerasta i jej
    ostatnia wypowieć sięgnęła umysłowego apogeum.
    Rozmawiać można na wszystkie tematy, z tymi co się zgadzają i z tymi co nie, i
    zawsze można zrobić to kulturalnie. Niektórzy do tego nie dorośli i nie dorosną.
  • Gość: rozalia IP: *.neto.pl 10.07.06, 00:01
    a co nieprawdę mówię o tej głupocie?
  • mephistopheles 10.07.06, 06:00
    Mowisz aż nader dosadnie. Ale widzę że nadal nie załapałaś o co chodzi. Więc Ci
    wytłumacze łopatologicznie: mowić można wszystko, chodzi o Twoj arogancki ton
    wypowiedzi. Po nie widać żeś plebs. Teraz rozumiesz?
  • Gość: pl IP: *.osiedle.net.pl 10.07.06, 12:12
    mephistopheles masz troche racji ale dzialki powinny byc poza miastem kiedys
    jak bialystok byl 3 razy mniejszy to byly dosyc daleko po kilka kilometrow od
    zabudowan ale teraz miasto bardzo sie rozroslo a dzialki trzeba przeniesc za
    miasto o pare kilometrow a ci ludzie maja ziemie nielegalnie od wielu lat i
    musieli sie tego spodziewac to oczywiste ze w koncu miasto wchlonie ich dzialki
  • koczisss 10.07.06, 12:30
    Powiem tak.
    Nie popieram istnienia działek w tym miejscu, a zwłaszcza, ze sa one na gminnym
    gruncie, a skoro te miejsce jest przeznaczone na inny cel, to cóż, trzeba się
    wynieść.
    Ale Twoja argumentacja jest co najmniej dziwna, żeby nie powiedzieć głupia!
    Czy siedzienie na działce jest czymś złym?
    Czy posiadanie przydomowego ogródka też?

    Jak wspomniałem, działki mogą być, ale najlepiej, aby były poza miastem, a nie w
    takich miejscach.
    --
    Moja stronka:)
    Różne zdjęcia

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka